Dodaj do ulubionych

Gdzie poznac fajnego mezczyzne...

  • 09.07.10, 13:08
    Przez ponad pół roku byłem z 10 lat młodszą od siebie dziewczyną z
    dwójką dzieci (ona 23, ja 33). Ha, to było jedne z najlepszych pół
    roku, jakie miałem w relacjach z kobietami.

    Jeśli jesteś fajna, to dla fajnego mężczyzny dzieci nie będą stanowiły
    żadnego problemu. Co więcej, to jest też trochę probierz, czy ma dobre
    serce, czy jest zawistnym sukinsynem.
  • 09.07.10, 15:33
    I co sie stało, że już nie jesteś z tą dziewczyną? Czyżbyś się
    okazał wspomnianym zawistnym s.....em ?
  • 10.07.10, 03:26

    Przez ponad pół roku byłem z 10 lat młodszą od siebie dziewczyną z
    > dwójką dzieci (ona 23, ja 33). Ha, to było jedne z najlepszych pół
    > roku, jakie miałem w relacjach z kobietami.

    Pół roku to baaardzo mało czasu. Byłem z dziewczyną???
    Skoro "jedne z najlepszych", dlaczego nadal z nią nie jesteś?
    Bez złośliwości, po prostu chciałbym wiedzieć?


    > Jeśli jesteś fajna, to dla fajnego mężczyzny dzieci nie będą
    stanowiły
    > żadnego problemu. Co więcej, to jest też trochę probierz, czy ma
    dobre
    > serce, czy jest zawistnym sukinsynem.
    Łooo matko.....Niektórym dzieci rzeczywiście nie przeszkadzają, ale
    tylko nielicznym.Probierz? A co ma wspólnego akceptacja cudzych
    dzieci z dobrym sercem do licha? Bywa, że faceci decydują się na
    taki zwiazek, bo realnie na nic innego nie mogą liczyć. Jeśli
    kobieta OK, to niech juz będzie z dzieckiem...

    Poza tym, droga Autorko wątku : zaczynasz od d. strony ( moim
    zdaniem ). To ten facet powinien być dla Ciebie
    najważniejszy, nie dziecko. Przecież to z nim się wiążesz.On bedzie
    Twoim partnerem / mężem, nie Twoje dziecko. Oczywiście - nie chodzi
    o to, że dzieciak jest "przy okazji". Jest wazny, nie wyrzucisz go
    do śmieci. Jeśli jednak na 1 miejscu stawiasz ( swojego )potomka -
    nie dziw się, że ewentualni kandydaci zwiewają.Wielu meżczyzn chce
    mieć dzieci, ale chce - jak ktoś napisał - własne
    Trochę więcej empatii.
    Mimo wszystko - życzę powodzenia i szczęścia. Bedzie Tobie, Droga
    Autorko z pewnoscia potrzebne.

    --
    tym panom już dziękujemy - "wyciąć starych"
  • 09.07.10, 15:17
    Wnioski są następujące:
    1) faceci mówiący, że samotnej matce z dzieckiem będzie bardzo trudno
    znaleźć faceta. Twierdzą, że faceci nie są zainteresowani takimi kobietami i
    uciekają przed nimi prędzej jak się pojawili. Argumentują to tym, że dziecko
    odgrywa duża rolę dla matki, jest obowiązkiem, trzeba się nim zajmować. A facet
    nie chce brać w tym udziału.

    2) kobiety twierdzące, że samotnej matce nie będzie trudno znaleźć
    odpowiedniego mężczyzny. Że gdy spodoba się mężczyźnie odpowiedzialnemu i
    prawemu, to dziecko nie powinna uniemożliwić kontynuowania znajomości. Są
    przekonane, że na świecie są mężczyźni, którzy nie uciekają na słowo "dziecko".

    3) kobiety z pkt. 2 nazywają mężczyzn z pkt.2 "chamami","świniami", "mylącymi
    się dupkami", "frustratami". Twierdzą, że nie mają racji i pewnie zostali
    skrzywdzenie przez jakieś samotne matki.

    4) mężczyźni z pkt.2 nazywają kobiety z pkt.1 kobietami mijającymi się z
    realiami, nie orientujących się w męskim postrzeganiu samotnych matek.

    I kogo/czego ma się autorka wątku posłuchać?
    Czyje rady ma wziąć sobie do serca?




  • 09.07.10, 15:36
    Jeśli autorka szuka partnera mężczyzny, to chyba powinna się
    wsłuchać w to co mówią.
    Powinna natomiast posłuchać kobiet, jeśli chce się związać z jedną z
    nich.
  • 09.07.10, 16:01
    Skoro miałoby być tak jak piszą kobiety, że samotna matka nie ma problemu ze
    znalezieniem odpowiedniego faceta, to autorka wątku nie pisałaby go, tylko
    znalazła i po sprawie, prawda? Najwyraźniej jednak nie znajduje, choć szuka,
    więc chyba problem jest?
  • 09.07.10, 15:46
    Większość z Was, mimo, ze zadano KONKRETNE PYTANIE, skupiła sie na
    kopaniu leżącego (tylko destruktor i lupus bez zbednego pierniczenia
    dali konkretna poradę)
    - skąd to sie Wam wzieło? Z kompleksów? Jest kupa starych kawalerów,
    którzy "wyzej s.ją niz d.pę mają". Taka skłonność do zawyzania
    oczekiwań lub przyjmowania mało racjonalnych kryteriów wyboru, oraz
    zdolność do popełniania błędów (któż jest nieomylny??) każdemu się
    może zdarzyć.

    Rada dla autorki ode mnie: nie koncentruj się tak na
    powierzchowności, to drobiazgi, które łatwo zmienić. Charakter,
    charakter - to wyhodzi chociażby z tych postów, napisanych
    nieżyczliwie i czasami podle. Takich gosci skreślaj, choćby mieli
    aparycję księcia...
    Poza tym - zaintersowania (twoje) oraz pogoda ducha (twoja) mogą być
    magnesem, który przyciągnie ciekawego faceta.
    Bieganie w parku, Cwiczenia na siłowni, wycieczki ze znajomymi, kurs
    jogi, gotowania, tańca, nic innego nie przychodzi mi w tej chwili do
    głowy.
  • 10.07.10, 04:02

    Oj, dzika.....większość z chłopaków odpowiada jej szczerze i wręcz
    pogladowo. Może to brutalnie brzmi.Moze powinni ( najpierw )
    odpowiedzieć pytaniem na pytanie : droga Autorko, chcesz usłyszec
    odpowiedź szczerą, czy dyplomatyczną?
    I jakie mało racjonalne kryteria wyboru przez tych starych
    kawalerów, którzy wyżej ( itd.. )? Nie pakuja się w sytuacje dla
    nich nieakceptowalne. I szczerze o tym mówią.

    Odwracając kota ogonem :

    "Jestem kawalerem po 40, przystojnym, wykształconym, niezaleznym
    finansowo, elokwentnym, z pasjami. Jakis czas temu rozstałem się z
    narzeczoną. Nie jestem singlem z wyboru. Swataja mnie znajomi,
    odwiedzam różne miejsca, w których bywaja kobiety. Niestety,
    wiekszość widzi mnie w zwiazku z równolatką, chcą mnie zapoznać z
    kobieta samotną z własnego otoczenia, albo panna z dzieckiem, która
    zostawił (właśnie ) facet.Mówiąc trochę prostacko i wulgarnie (
    tak "po męsku" ) - nie interesują mnie pasztety pod 40, kobiety,
    które "przespały ( z róznych powodów ) swój czas, panny z
    przychówkiem, które pomyliły się w wyborze tego jedynego.
    Dlatego wciąż jestem sam. "Letnie"( chodzi o temperaturę ) zwiazki
    mnie nie interesują, koleżanek do pogadania mam całą masę, a jesli
    mi się znudzą - zawsze mogę zamienić kilka złów z facetem z lustra.
    Ten to dopiero mnie zna. Jak zły szeląg. I zawsze zrozumie.
    Niestety, nie przytuli, nie siądzie na kolanach, choć bywa, ze się
    uśmiechnie.
    I być może do końca bedę sam, ale to konsekwencja ( rozstania )
    moich decyzji
    , za które odpowiadam.

    Dalej pewnie trzeba napisać o tym, czy mam szansę na ułozenie zycia
    itd itp....I wysmarować odpowiedzni wątek na FK

    Prowokacja zamierzona
    Ciekawe jakie by były odpowiedzi




    --
    tym panom już dziękujemy - "wyciąć starych"
  • 10.07.10, 05:50
    > Bieganie w parku, Cwiczenia na siłowni, wycieczki ze znajomymi, kurs
    > jogi, gotowania, tańca, nic innego nie przychodzi mi w tej chwili do
    > głowy.

    Akurat samotna matka z dzieckiem bedzie miala czas na wycieczki ze znajomymi i
    silownie...
  • 12.07.10, 07:44
    bo konkretnych odpowiedzi nie ma, gdyby były one takie proste jak piszesz, że
    wystarczy wyjść na siłownię albo na jakiś kurs, to ona pewnie już miałaby
    faceta. niestety, samotni rodzice mają podwójnie pod górkę - mają z reguły mniej
    czasu i pieniędzy na dodatkowe rozrywki, bo wyjścia z domu wiążą się z
    zapewnianiem opieki dziecku, często odpłatnej. więc łatwo powiedzieć: chodź na
    rozmaite kursy, ale trzeba jeszcze mieć pieniądze i wolny czas aby z tej rady
    skorzystać, a wiem że właśnie to często jest nie do przeskoczenia ... poza tym w
    takich miejscach najczęściej bywają bardzo młodzi ludzie a facet po 30-stce (a
    chyba ta grupa interesuje autorkę) to rzadkość, zwłaszcza w małych
    miejscowościach ... ale pewnie próbować trzeba, bo siedzeniem w domu jeszcze
    nikt sobie partnera nie załatwił :)
  • 12.07.10, 08:16
    Czemu te wszystkie odpowiedzi , zamiast podsunac z zycia wziety
    pomysl, sa pelne analizy zmierzajacej do zniechecenia autorki watku
    do czegokolwiek ?
    Moja znajoma z dzieckiem poznala super "Ryska" przez znajomych. Tak
    poznaje sie mnostwo ludzi i wiadomo , ze musi nastapic jakis wir, w
    ktory wpadaja dwie osoby. Niemniej zdarza sie.

    Trzymam kciuki, chociaz 'Ryskow" jest coraz mniej. :) :)
    Nie wiadomo kiedy wpadniesz po uszy, milosc dziala przez
    zaskoczenie :)
  • 12.07.10, 10:57
    A znajomi to jest jakiś pomysł? to przypadek tak jak całe nasze życie, ona może
    mieć wyłącznie sparowanych znajomych albo wszyscy tam już wszystkich znają i nie
    ma nikogo dla niej, chodzi raczej o możliwość poznawania nowych ludzi.
    Oczywiście, wyjść do znajomych zaniedbywać nie trzeba, bo a nuż ... ale przecież
    pewnie i tak do nich chodzisz, więc odkrywcze to to nie jest. Moja propozycja:
    zainteresuj się "męskim" hobby typu rajdy samochodowe, nurkowanie, wspinaczka
    skałkowa, kitesurfing - cokolwiek, co jest akurat dla ciebie najbardziej po
    drodze, właśnie tam spotyka się wielu fajnych facetów i kobiety uprawiające
    takie sporty często łączą się w pary z poznanymi na jakichś zlotach facetami,
    tam dziecko nie będzie takim "felerem" jak na internetowych randkach, możesz w
    ogóle o nim nie mówić, a facetów poznajesz na neutralnym gruncie, bez podtekstów
    i wówczas ... wszystko się może zdarzyć! Moja znajoma z dwójką dzieci po
    rozwodzie właśnie tak znalazła faceta - na zlocie motocyklowym i dziś w drodze
    mają już trzecie dziecko, więc da się! Powodzenia!
  • 10.07.10, 17:30
    A czy fajni faceci mogą używać kosmetyków do pielęgnacji twarzy? Czy to
    wciąż faceci, czy już cioty? Polecam ciekawą notkę na ten temat:
    zanimkupisz.blogspot.com/2010/07/kosmetyki-dla-mezczyzn.html
  • 10.07.10, 20:05
    Fajnego faceta możesz poznać wszędzie :)
    Wiesz, zgodnie z powiedzonkiem, że jedna wyszła za róg po pietruszkę
    i wróciła z mężem ;) Po prostu trzeba mieć szczęscie, bo całkiem
    porządny warty Twojego zainteresowania gość może się trafić zarówno
    w pracy (w końcu jakaś fluktuacja załogi jest), jak i w jakimś
    klubie. Ale z pewnością musisz temu szczęściu pomagać i wychodzić w
    miarę możliwości jak najczęściej z domu, brać udział w różnych
    imprezach, wyjazdach, spotykać się z ludźmi.
    Powodzenia :)
  • 10.07.10, 21:47
    Slyszalam, ze latwo zapoznac na cmentarzu. Mezczyzni nie lubia byc
    dlugo wdowcami. Jeden problem...to sa zazwyczaj faceci przynajmniej
    po piecdziesiatce. Dla takich jestes juz za stara, ale juz
    siedemdziesieciolatek nie bedzie wybrzydzal. Sami maja juz dzieci
    odchowane, nowych nie chca miec. Ideal.
  • 11.07.10, 21:49
    godeliva napisała:

    > Slyszalam, ze latwo zapoznac na cmentarzu. Mezczyzni nie lubia byc
    > dlugo wdowcami. Jeden problem...to sa zazwyczaj faceci przynajmniej
    > po piecdziesiatce. Dla takich jestes juz za stara, ale juz
    > siedemdziesieciolatek nie bedzie wybrzydzal. Sami maja juz dzieci
    > odchowane, nowych nie chca miec. Ideal.

    Hi hi, to dla kobiet o mocnych nerwach. Nie z powodu cmentarza, bynajmniej, lecz
    perspektywy procesów sądowych z jego dziećmi :P


    --
    Zwycięzca bierze wszystko.
  • 10.07.10, 23:54
    Zostań groupie zespołu rock'n'rollowego!


    Pozdrawiam
    Keep Rockin'
    --
    Sixties forever! --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=50173
    www.johnnykalesony.republika.pl
    God Save The Kinks!
  • 11.07.10, 01:09
    Plizz odnieś się do propozycji poznawania przez forum internetowe (nie portal
    randkowy). Bo znów odniosę wrażenie, że nie chodzi o rozwiązanie, a o to żeby
    sobie pogadać.
  • 13.07.10, 20:21
    Przeczytałam ten wątek prawie dokładnie i widzę, że wniosków brak, a zamiast
    tego dominują jakieś docinki i przepychanki.
    A czy to tak właściwie temat nie jest prostszy niż się może wszystkim piszącym
    wydawać? Przecież nikt normalny nie szuka ideałów jak z żurnala, tylko po prostu
    chodzi o to, by każda potwora znalazła swego amatora?
    I ten amator nie musi przypominać Kena, tylko niech się da z nim pogadać nie
    tylko o sprawach zasadniczych, ale i o dupie maryni, niech będzie porządnym
    facetem - to znaczy niech pojęcia wierności i szacunku nie będą mu obce, no i
    niech dba o siebie w sposób taki, aby mydło oraz dezodorant zużywał regularnie i
    nie nosił skarpetek do sandałów. No i żeby chciało mu się starać i starania
    drugiej strony umiał zauważyć i docenić. A reszta to już kwestia szczegółowych
    negocjacji między parą zainteresowanych. I może nie trzeba udowadniać sobie, kto
    mądrzejszy?
    --
    Masz mi coś do zarzucenia, zarzuć mi ręce na szyję.
  • 14.07.10, 19:52
    Jak nie bedziesz szukala to znajdziesz. Ale sadzac po tobie to
    szukasz juz konkretnej osoby z pewnym poziomem. A jak widac to nie
    jestes w ich typie. Dziecko to obowiazek i facet nie chce brak
    takiej odpowiedzialnosci nie za swoje dziecko. Lepiej rozgladaj sie
    za samotnymi tatusiami bo tylko u nich masz jakies szanse.Zastanawia
    mnie jedno, dlaczego mezczyzna bez obowiazan jest wlasnie dobrym
    kandydatem na meza dla kobiety z dzieckiem
  • 14.07.10, 21:11

    Ludzie, co wy p...licie (niektórzy)? Rozumiem, że posiadanie dziecka
    przez babke nie jest atutem, ale czemu podchodzicie do takich spraw
    jak małżeństwo czy milość (tak, tak, jednak istnieje coś takiego)
    tak na zimno, jak np. do szukania pracy czy domu do kupienia...
    Abstrahując od autorki wątku - jak mozna twierdzić, a takie głosy
    pojawialy sie wielokrotnie, że samotna matka to ktoś drugiej
    jakości, że moze wybierać co najwyżej w facetach nieatrakcyjnych dla
    niej, a wlasciwie to nie ma żadnego wyboru? Moze powinna polecieć na
    pierwszego lepszego oblesnego dziadka, ktory łaskawie się nią
    zainteresuje??? Żeby nie było; ja nie jestem samotna, mam męża;
    ostatnio nie powiem, zdziwiłam się trochę, gdy dowiedzialam się, że
    brat mojego znajomego, przystojny, wykształcony i dobrze zarabiający
    28-latek jest żonaty z kobieta, ktora ma dwóch synow: 14- i 15-
    letniego! Jest z nią od kilku lat i maja dziecko (wspólne). Jak
    mówie zdziwiłam sie troche, ale po chwili zdziwienie mi minęło, bo
    sobie pomyślałam, że widocznie JĄ pokochał, a nie jakąś
    dwudziestolatke ze zgrabną pupcią, która pewnie też by na niego
    poleciała. Jak tego nie potraficie zrozumieć, to wam wspolczuje;
    widocznie miłośc dla was nie istnieje, a małżenstwo to tylko układ
    handlowy czy cos w tym rodzaju. Ja widocznie żyję na jakiejs innej
    planecie, ale na szczescie nie jestem na tej planecie sama ;-).
    Pozdrawiam wszystkie samotne mamuski szukające miłości (ale nie
    koniecznie ciacha do pokazania koleżankom) ;-)
    --
    Nie mam na imię Joanna i nie jestem stara ;)
  • 14.07.10, 23:50
    0ldjoanno, dobrze prawisz, nalać Ci wódki albo tego, co lubisz z napojów
    bezalkoholowych.
    Posty panów w tym wątku, o ile nie są kozaczeniem (a nawiasem mówiąc, post
    założycielki wygląda mi na grubą prowokację trolla, ale mniejsza z tym), są,
    oględnie mówiąc, dość chamskie.
    Kobieta z dzieckiem, kobieta z niechcianym przychówkiem - a ileż to z nich
    wiązało z ojcami tych dzieciaków najpiękniejsze nadzieje? Mieli być mężami i
    dobrymi ojcami, a wychodziło tak,że mieli w dupie je i dziecko. Tak doświadczona
    babeczka dmucha na zimne, a kiedy chciałaby jednak spróbować szczęścia raz
    jeszcze - dostałaby na tym forum tęgie "lanie". Kobieta z dzieckiem, kobieta
    30-letnia. Czy ona nie ma prawa do szczęścia? I nie piszę o założycielce wątku,
    bo to prawdopodobnie troll, ale o innych, które w ten sposób zostały przez Was,
    panowie, ocenione. Mój partner powiedział mi kiedyś, że momentami autentycznie
    wstydzi się, że należy do płci męskiej, bo żenuje go to, co niektórzy faceci
    robią, mówią i piszą.
    Z tym Was pozostawiam.
    Kobieta po 30-tce, bezdzietna.
    --
    Pojawiam się i znikam, i znikam, i znikam...
  • 15.07.10, 08:45
    Praca - wszyscy faceci zajeci, mezaci, a Ci wolni... hm... wole byc
    juz sama... inna planeta.

    Z tego zdania wnioskuje, że nie mieszkasz w Polsce, bo tu na
    szczeście zaden facet nie może być mężaty... może popytaj w tym
    ktaju, w którym mieszkasz?


  • 15.07.10, 09:05
    chodzi o takie, które uprawia wielu facetów, których będziesz przy tej okazji
    spotykać np. w szkółce narciarskiej, klubie tenisowym czy polu golfowym, moja
    znajoma postawiła właśnie na golfa, nauczyła się grać, poznała środowisko i po
    dwóch latach od pierwszych prób na polu golfowym wyszła za mąż za trenera golfa
    i jej syn w niczym tu nie przeszkadzał :) to jest znacznie lepszy sposób niż
    wysiadywanie w clubach, barach albo korzystanie z portali randkowych - bo tam
    faktycznie jako samotna matka masz w plecy, faceci będą cię omijać na wszelki
    wypadek, bo co z tego że ładna i ok, skoro ma dziecko? z mety będą cię skreślać
    nawet nie fatygując się ciebie poznać, tak to niestety działa. a uprawiając
    sport poznajesz facetów neutralnie, bez "matrymonialnych" zamiarów, wcale o
    twoim dziecku wiedzieć nie muszą, więc bedą na ciebie patrzyli jak na kobietę a
    nie "towar z brakiem"! I to jest najlepsza rada jakiej można ci udzielić, bo
    inne typu: znajomi, kursy, studia, języki raczej nie działają, owszem, pewnie są
    ludzie, którzy poznali się w szkole języka angielskiego, ale większość idzie tam
    z nastawieniem na naukę a nie na znajomości i nawet na wspólne piwo czesto brak
    chetnych. A znajomi - wiadomo, krąg znajomości jest już pewnie spenetrowany a
    nowych brak. Ale szukaj i nie daj się zniechęcić, oczywiście, że dziecko to
    problem, ale bez przesady, to nie XIX wiek, samotne macierzyństwo to nie grzech!
  • 15.07.10, 09:19
    Nihil novi. Cosmo-cipcie jak zwykle uważają, że za każdą samotną z bachorkiem ciągnie się wianuszek kandydatów na jelenia. Welcome to the real world.

    --
    I'll make no subscription to your paradise...
  • 15.07.10, 09:49
    A ja poproszę takiego faceta ze skarpetkami do sandałów, dla towarzystwa
    przyodzieję również skarpetki do sandałów. Spodnie 3/4 nie stanowią dla mnie
    przeszkody... a jednak i tak nie znalazłam jeszcez taego jedynego.
  • 15.07.10, 09:51
    nieksiegowa napisała:

    > A ja poproszę takiego faceta ze skarpetkami do sandałów, dla towarzystwa
    > przyodzieję również skarpetki do sandałów. Spodnie 3/4 nie stanowią dla mnie
    > przeszkody... a jednak i tak nie znalazłam jeszcez taego jedynego.

    przepraszam za literówki
  • 15.07.10, 09:52
    Chyba nie ma fajnych facetów... W skarpetkach do sandałów, czy bez... Po prostu
    nie ma.
    --
    Masz mi coś do zarzucenia, zarzuć mi ręce na szyję.
  • 15.07.10, 10:17
    kochane sziostry oraz Kretynofilju

    wiekszosc fajnych mezczyzn dzisiaj wali sie po ryjach. w okolicach
    Grunwaldu oraz misiurkach.



  • 15.07.10, 10:27
    To znaczy, że trzeba zacząć wybierać spośród tych mniej fajnych?
    --
    Masz mi coś do zarzucenia, zarzuć mi ręce na szyję.
  • 15.07.10, 11:01
    W zasadzie nie mam nic do samotnych matek, dwa razy nawet spotykałem się z
    takowymi, raz totalna porażka, a raz całkiem fajny romans do czasu aż się jej
    zaczęło wydawać, że "coś z tego będzie" - tym "czymś" nie byłem zainteresowany.
    Mój stosunek do tej kategorii kobiet jest ok, dopóki jest to luźny związek,
    seks, wspólne wyjścia, wyjazd - nie mam nic na przeciwko, o ile tylko kobieta
    potrafi zapewnić w tym czasie dziecku opiekę (w polskich warunkach czytaj: ma
    babcię) i nie próbuje mnie wkręcać w spędzanie czasu ze swoją latoroślą.
    Natomiast jeżeli chodzi o poważny związek ze ślubem w tle to ... nie! Zasadniczo
    z dwóch powodów. Pierwszy jest finansowy - nie jestem krezusem i choć zarabiam
    przynajmniej ze trzy średnie krajowe to wiem, że w życiu będzie mnie stać na
    wychowanie góra dwojga dzieci, oczywiście przy założeniu, że po zapewnieniu
    dzieciom wszystkiego co będzie potrzeba, zostaje mi jeszcze na całkiem przyjemne
    życie, bo nie jest celem mojego żywota maksymalizowanie swojej prokreacji. W
    takim układzie wolę oczywiście żeby ta dwójka to były moje własne dzieci a na
    cudze dziecko łożyć nie chcę. Drugi powód jest emocjonalny - wychowywanie
    nieswojego dziecka to bardzo niewdzięczne zadanie: w twoim domu rośnie ktoś, do
    kogo nie masz praw, nie możesz go wychowywać wedle swoich reguł, bo zawsze może
    ci powiedzieć: nie jesteś moim ojcem, w tle majaczy gdzieś ten tatuś, zapewne
    przez dziecko mitologizowany, może ustawiać dzieciaka anty, wywierać zły wpływ
    itp. Słowem - duże kłopoty, problemy wydatki, satysfakcja i korzyści dla rodzica
    - żadne. Więc z tych właśnie powodów - nie, dziękuję, nie ładuję się w takie
    układy nawet dla największej miłości.
    A więc jedno co mogę ci poradzić - szukaj samotnego ojca albo ... bezpłodnego,
    oni na twoje dziecko będą patrzyć zupełnie inaczej, może być nawet pożądane.
  • 15.07.10, 14:00
    To jesteś, niestety, bardzo biednym człowiekiem, skoro kobietę rozpatrujesz
    wyłącznie w kategoriach seksualnych i przyjemnościowych.
    Dojrzały facet szuka partnerki, nie koleżanki do seksu.
    A poza tym, śledząc wątek, mam wrażenie, że wpisują się tutaj sami frustraci,
    którzy mogą "odegrać" się na kobietach za to, że one ich akurat nie wybrały...
    --
    Pojawiam się i znikam, i znikam, i znikam...
  • 15.07.10, 15:00
    "To jesteś, niestety, bardzo biednym człowiekiem, skoro kobietę rozpatrujesz
    wyłącznie w kategoriach seksualnych i przyjemnościowych. Dojrzały facet szuka
    partnerki, nie koleżanki do seksu.
    A poza tym, śledząc wątek, mam wrażenie, że wpisują się tutaj sami frustraci,
    którzy mogą "odegrać" się na kobietach za to, że one ich akurat nie wybrały..."
    A w jakich kategoriach rozpatruje mężczyzn autorka wątku albo szanowna pani
    kilka postów wyżej? w kategoriach aparycji, ubrania, prezencji, to niby nie do
    seksu i pokazywania koleżankom jest potrzebne? zaiste, bardzo chwalebna
    motywacja u kobiet, ale facetom się jej odmawia, tak?
    Dojrzały facet, a czasem nawet dojrzała facetka, szuka różnych ludzi, do seksu
    również, nie wszyscy wszak z mety idziemy do usc, czasem trzeba się przetestować ...
    Nie wiem co określasz frustracją, to że ktoś szczerze mówi o swoich
    zapatrywaniach na związek z samotną matką? Nie-frustraci to zapewne ci, którzy
    bez mrugnięcia okiem adoptują czyjeś dziecko aby uszczęśliwić ich matkę? coś mi
    się wydaje, że w normalnym społeczeństwie odsetek zarówno mężczyzn jak i kobiet
    skłonnych zajmować się nieswoim dzieckiem jest niski - twoim zdaniem cała reszta
    to frustraci?
    Nie wiem o co walczysz - o to, aby wszyscy na forum przyklasnęli tezie, że
    samotna matka to idealna kandydatka na żonę i mężczyźni sie za nimi uganiają?
    Przecież to wierutna bzdura i nie trzeba być jakimś zaawansowanym socjologiem
    aby wiedzieć, że tak nie jest. Rozumiem, że bronisz prawa samotnej matki do
    poszukiwania sobie odpowiedniego partnera, ale po co się wściekasz o to, że
    większość facetów woli bezdzietne kobiety, przecież to oczywiste? większość
    kobiet woli bezdzietnych facetów i to też jest oczywiste! to nie znaczy, że nie
    zdarzają się związki wbrew tej zasadzie, tak samo jak zdarzają się związki
    ładnych z brzydkimi, starszych kobiet z młodszymi mężczyznami, biednych z
    bogatymi, niepełnosprawnych ze zdrowymi - ludzie są różni i różne koleje losu
    prowadzą ich do związku, takie nieoczywiste zwiazki bywają czasem bardziej
    fascynujące niż tradycyjne, ludzie czasem są sobie skłonni wiele wybaczyć i
    zaakceptować. Ale to nie zmienia faktu, że samotna matka nie jest rozrywanym
    towarem na rynku matrymonialnym i żebyś wyprodukowała nie wiem ile obraźliwych
    postów - tego nie zmienisz. Taka kobieta na pewno ma mniejszy wybór chętnych
    partnerów z powodów, o których mowa powyżej. Jest bardziej narażona na związki
    "dla seksu", bo szukając partnera bywa często naiwna, bywa bardziej
    zdesperowana, częściej się oszukuje. Myślę, że samotne matki to świetnie wiedzą,
    doświadczyły nie raz na swojej skórze, ale niełatwo im zaakceptować jak się im
    mówi takie rzeczy wprost, otwarcie, bo kto zresztą lubi jak się go dyskredytuje?
    To zrozumiałe, że się bronią.
    A na koniec powiem coś optymistycznego: mój kolega związał się z samotną matką,
    choć był "pełnosprawnym" mężczyzną bez przychówku, związek nie wypalił, rozstali
    się, ale on tak się przywiązał do jej syna, że nawet kilka lat po rozstaniu
    utrzymuje kontakt z dzieckiem, zabiera go na różne atrakcje, funduje prezenty,
    poznał go ze swoją nową rodziną i właściwie traktuje jak syna, tak bardzo
    dzieciak przypadł mu do gustu! Więc są i pozytywne przykłady!
  • 15.07.10, 15:22
    Ja nie pisałam o autorce wątku, która dla mnie jest trollem, jednak jest coś na
    rzeczy, jeśli chodzi o panów, którzy jej odpowiadali.
    Zazwyczaj matki z dziećmi jednak tolerują i skarpetki do sandałów, i łysinę,
    bowiem, wyobraź sobie, szukają jednak dobrego mężczyzny. Nie super
    przystojniaka, "ciacho", nie bogacza nie wiadomo, jakiego, ale dobrego
    mężczyzny, który pokocha ją i dziecko, albo chociaż je polubi.
    Byłam zbulwersowana postem powyżej, gdyż pan pisał o tym, ze miał fajny układ z
    samotną mamą, ale jej się ubzdurało coś więcej. Nienawidzę takiego oszukiwania
    człowieka. Skoro spotykał się z nią przez jakiś czas, było fajnie, wszystko
    grało, to kobieta miała prawo oczekiwać, że ten związek rokuje na przyszłość i
    że z tym panem może spróbować zbudować trwałą relację. Na to on - sorry, lala,
    ale byłaś dobra do wyrka, a teraz się wypchaj, bo ja cudzego bachora chował nie
    będę.
    Mnie chodzi wyłącznie o uczciwość facetów. Jeżeli chcecie seksu, dajcie to od
    razu do zrozumienia, nie róbcie nadziei tym, które was polubią, a może nawet
    pokochają, żeby w chwilę potem dostać kopa w tyłek od niedojrzałego buca.
    Im więcej czytam wypowiedzi takich właśnie osobników, tym bardziej utwierdzam
    się w przekonaniu, że miałam wyjątkowe szczęście - mam dobrego mężczyznę, który
    w życiu mi takiego numeru nie wywinie. Życzę tego każdej samotnej, spragnionej
    uczucia kobiecie.
    --
    Pojawiam się i znikam, i znikam, i znikam...
  • 15.07.10, 15:41
    Tutaj akurat masz całkowitą rację, z tym że ten pan powyżej nigdzie nie napisał,
    że tą samotną matkę oszukiwał, może od początku sprawa była jasna, ze to jest
    taki "seksualny" układ, a potem ona chciała czegoś więcej wbrew układowi? ja
    skłaniam się do tej właśnie opcji, bo wiele kobiet nie rozumie i nie akceptuje
    związków opartych na seksie nawet jak się im mówi o tym wprost - zawsze gdzieś w
    głębi duszy na coś liczą, nie wierzą, że facet się nie zakochał po pół roku
    sypiania ze sobą, mają nadzieję, że taki układ jest przejściowy itp. Kilku moich
    kolegów miało taką sytuację, w tym z samotną matką również, a wiem na pewno że
    sytuacja była jasna od początku, bo w dwóch przypadkach sam na własne uszy
    słyszałem :) Ale panie tylko pozornie przyjęły to do wiadomości i dążyły do
    zaciśnięcia więzów, spowodowania rozwodów, adopcji dzieci i różnych innych
    rzeczy ze strony facetów, którzy się opierali, a w konsekwencji poszli w cholerę
    :) Oczywiście, możliwa jest wersja i drugą stronę, tacy co udają uczucie aby
    mieć z kim sypiać do wyjątków też nie należą :(
  • 18.07.10, 23:29
    > Mnie chodzi wyłącznie o uczciwość facetów. Jeżeli chcecie seksu, dajcie
    > to od razu do zrozumienia, nie róbcie nadziei tym, które was polubią

    No tyś się chyba z choinki urwała. Miałbym rezygnować z dobrego seksu,
    mówiąc babce że jestem z nią tylko dla seksu (oczywistym jest, że takie
    szczere wyznanie zakończy seks)? 99,9% związków musiałoby się rozpaść
    przy takiej szczerości facetów!
    smok

    --
    wolnemedia.net
  • 15.07.10, 23:47
    "To jesteś, niestety, bardzo biednym człowiekiem, skoro kobietę rozpatrujesz
    wyłącznie w kategoriach seksualnych i przyjemnościowych.
    Dojrzały facet szuka partnerki, nie koleżanki do seksu.
    A poza tym, śledząc wątek, mam wrażenie, że wpisują się tutaj sami frustraci,
    którzy mogą "odegrać" się na kobietach za to, że one ich akurat nie wybrały..."

    Cóż, tak - kobiety rozpatruję głównie w kategoriach seksualnych i
    przyjemnościowych, do głowy by mi nie przyszło aby rozpatrywać kobiety jako
    zgryzotę i utrapienie, jak mam choćby cień podejrzenia że boże nie być
    seksualnie i przyjemnie, to się w ogóle nie wiążę, ostatecznie każdy z nas wiąże
    się z partnerami po to, aby było mu dobrze, chyba że ty masz inaczej, w to nie
    wnikam!
    Jest cała masa bardzo dojrzałych facetów szukajacych po prostu dupy i wolno im,
    o ile nikogo tym nie krzywdzą, więcej - istnieją też kobiety szukające facetów
    do seksu i też im wolno, nigdzie nie jest powiedziane, że ludzie łączą się w
    pary wyłącznie z powodów matrymonialnych!
    Zupełnie nie mam powodów do frustracji, jeżeli ktoś tu na forum jest
    sfrustrowany, to właśnie samotne matki usiłujące wszystkim wbrew oczywistości
    udowodnić, że są pierwszoligowymi laskami przebierającymi w supermenach a
    dziecko to tylko taki nieistotny szczegół, na który nikt nie powinien zwracać
    uwagi, taka postawa to jest dopiero potężna frustracja. Z całego tego wątku
    wynika jak dla mnie głęboki żal do ludzi (bo wypowiadało się też krytycznie
    sporo kobiet - też są sfrustrowane?) za to, że nie doceniają ich heroicznego
    macierzyństwa i nie kochają ich dzieci, bo wszak akceptacja i miłość do dziecka
    powinna być oczywista i bezwarunkowa, a jak ktoś śmie twierdzić, że nic mu po
    cudzym dzieciaku, to jest frustratem, egoistą, dziwkarzem, niedojrzałym
    emocjonalnie popaprańcem i czym tam jeszcze, bo już nie pamiętam ... Otóż
    zaskoczę cię - jestem całkowicie zrównoważonym i emocjonalnie stabilnym facetem,
    chcę mieć rodzinę, ukochaną kobietę, ale mam co do niej pewne wymagania -
    podobnie jak samotne matki w stosunku do mężczyzn - i dziecko wedle nich jest
    dyskwalifikacją i tyle. I nie obchodzi mnie, że inni faceci zakochują się w
    samotnych matkach - ich prawo, ja też mam prawo do takich a nie innych oczekiwań
    w stosunku do partnerki!
  • 16.07.10, 11:13
    Dojrzały facet szuka partnerki, nie koleżanki do seksu.

    Dokladnie tak - szuka partnerki na zycie a nie kolezanki.
    Dlatego moze zakladac ze kobieta ktora ma dziecko a ktora nie ma partnera mogla :
    1) byc kolezanka do seksu
    2) miec dziwna niejasna przeszlosc ktora spowodowala ze jest sama. Tzw "kobieta po przejsciach".

    naturalnie co do pkt 2 wina mogla lezec po stronie partnera ale MOGLA tez lezec po jej stronie (czytaj dziwny fochliwy charakter, osobowosc nie do zycia czy "problemy z glowa" (przesadzone ale mozliwe) itp. TO drugie "mogla" jest wystarczajacym argumentem za tym zeby mlody, przystojny i "wyjsciowy" facet odpuscil sobie znajomosc. Jaki w tym egoizm ? Zwykla kalkulacja do ktorej ma prawo. Zwlaszcza jesli jasno stawia sprawe od poczatku.

    Duzo facetow marzy o dziecku ale nie o takim ktore nosi cudze geny i nie takie ktore w wieku 13 lat powie mu "sp..j nie jestes moim ojcem i nie bedziesz mi mowil co mam robic" Mimo tego ze lozyl na to dziecko od 12 lat.

    Po co facetowi zadbanemu, z klasa ( i nieoszukujmy sie z kasa bo te dwie pierwsze cechy zwykle wymagaja trzeciej) osoba "z bagazem" skoro on moze przebierac w osobach bez bagazu ? On tu rozdaje karty.

    I nie ma co doszukiwac sie drugiego dna.

    --
    e-m: steady at najx dot com
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • 15.07.10, 15:28
    Ze mną jest podobnie, dokładnie z tych samych powodów rozstałem się niedawno z
    kobietą, która nie była mi obojętna, może ją nawet kochałem, ale bycie ojcem dla
    jej dziecka zdecydowanie mnie przerastało. To była fajna, dobra kobieta,
    zaliczyła głupią wpadkę i dała się różnym świętojebliwym osobom (matka, ksiądz,
    koleżanki, nauczycielka, ogólny klimat "aborcyjny" w Polsce) wpuścić w kanał z
    urodzeniem dziecka, na które wypiął się jego ojciec, wszyscy ją przekonywali
    dasz radę, obiecywali pomoc, wsparcie, a jak już dziecko było na świecie, to
    nawet matka się na nią wypięła i nie chce pilnować aby miała chwilę na w wyjście
    i poszukanie tego faceta. Ale tak to już jest, jak ktoś nie ma własnego rozumu,
    to potem żałuje, współczułem jej sytuacji i podobała mi się, ale nie aż na tyle
    aby się związać na zawsze. Nie jestem draniem, ale też nie mam ochoty robić
    nikomu prezentu z własnego życia i wpisywać się w układ, w którym to dziecko
    było dla mnie kimś obcym i niepotrzebnym, taka jest prawda. Motyw finansowy jest
    dla mnie ważny, dziecko kosztuje i aby je mieć, trzeba mieć zaplecze, inaczej to
    jest smutna wegetacja i ona właśnie tak żyła. Gdybym był bogaty i niezależny, to
    może machnął bym ręką i stwierdził, że co mi tam jedno dziecko więcej, ale w
    obecnej sytuacji muszę kalkulować i na dziecko, zwłaszcza cudze, mnie nie stać.
    Poza tym muszę się liczyć ze zdaniem rodziców, bo mają biznes, który chcę
    przejąć i rozwinąć a oni byli kategorycznie przeciw, co pewnie jest zrozumiałe.
    I rozstaliśmy się. Dobrze jej życzę, chciałbym aby sobie kogoś znalazła, ale ja
    nie czułem się na siłach, może gdybym miał 10 lat więcej? Ale dzisiaj, niestety,
    nie.
  • 15.07.10, 15:40
    Według mnie po prostu jej nie kochałeś. BTW straszny konformista z
    Ciebie, "chlip, chlip, bo rodzice mnie wydziedziczą..."
    A do tej pory, kto te dziecko utrzymywał? Czemu sądzisz, że Ty
    miałbyś je w przyszłości utrzymywac?
  • 15.07.10, 16:26
    "Według mnie po prostu jej nie kochałeś. BTW straszny konformista z
    Ciebie, "chlip, chlip, bo rodzice mnie wydziedziczą..."
    A do tej pory, kto te dziecko utrzymywał? Czemu sądzisz, że Ty miałbyś je w
    przyszłości utrzymywac?"

    Konformista? Moim zdanie rozsądny facet ze mnie mierzący siły na zamiary, można
    to nazywać "nie kochałeś jej", ja to nazywam "nie ładuję się w kłopoty" ...
    miłość też trzeba mieć za co utrzymać!
    Niestety jest dla mnie ważniejsza przyszłość moja, moich rodziców i biznesu, w
    którym sam wiele lat już pracuję, niż romantyczne zauroczenia i litość dla
    sponiewieranej życiem niewiasty, może spotka kogoś bardziej romantycznego i
    niefrasobliwego ode mnie.
    Kto utrzymywał dziecko? Babcia, ojciec nie płaci alimentów, z FA jakieś grosze
    dostaje. Jak się wiążesz z kobietą z dzieckiem, to chyba oczywiste, że
    przynajmniej dokładasz się do utrzymania jej dziecka, przecież nie wydzielisz
    dziecku osobnej pólki w lodówce na żarcie zakupione z jego alimentów, nie
    zostawisz w domu jadąc na wakacje, na które z alimentów nie starczy, masz
    jednego domownika więcej, więc zużywasz więcej mediów, masz większe opłaty,
    finansujesz rozrywki itp. - nie da się tego uniknąć!
  • 15.07.10, 16:59
    To po co w ogóle się z nią wiązałeś? Dziewczyna tylko czas z Tobą
    straciła. A tak w ogóle litośc? Sponiewieranie życiem? Finansowa
    zależnośc? Naprawdę chyba niedługo wpadnę w samozachwyt. Sama
    utrzymuję siebie i swoje dziecko, a jakby ktoś chciał się nade mną
    litowac, bo taka jestem życiem sponiewierana, to chyba bym go
    śmiechem zabiła. Co nie oznacza, że moje życie jest lekkie. Nie
    jest, ale lubię je.
  • 15.07.10, 23:11
    To po co w ogóle się z nią wiązałeś? - bo obie strony tego chciały i było nam
    ze sobą dobrze, nie obiecywałem jej na wstępie znajomości, że się z nią ożenię,
    więcej - podkreślałem że związek jest LUŹNY - mimo to chciała!

    Dziewczyna tylko czas z Tobą straciła - równie dobrze można powiedzieć, że ja
    straciłem czas z nią.

    A tak w ogóle litośc? Sponiewieranie życiem? Finansowa zależnośc? - dokładnie
    tak, była sponiewierana dzieckiem i macierzyństwem, którego nie chciała, była
    finansowo zależna od matki, byłaby zależna ode mnie gdybym się z nią związał,
    była godna litości jako osoba, która nie może układać swego życia tak jak chce.

    Naprawdę chyba niedługo wpadnę w samozachwyt. Sama utrzymuję siebie i swoje
    dziecko, a jakby ktoś chciał się nade mną litowac, bo taka jestem życiem
    sponiewierana, to chyba bym go śmiechem zabiła. Co nie oznacza, że moje życie
    jest lekkie. Nie jest, ale lubię je. - cóż mogę powiedzieć - to świetnie, że tak
    jest, tak trzymaj, bynajmniej nie twierdzę, że wszystkie samotne matki są
    biedne, niezaradne i poszkodowane, są wśród nich pewnie szefowe giełdowych firm,
    prezeski banków, właścicielki dużych biznesów, choć nie wiem do końca, czy one
    podpadają jeszcze pod kategorię samotna matka. Na nie nikt tak nie patrzy,
    przede wszystkim są kimś w sensie zawodowym, finansowym, a fakt że mają dzieci i
    nie mają partnerów jest w stosunku do tego wtórny, samotna matka to ktoś, kto ma
    problem z samodzielną realizacją się w życiu ze względu na dziecko właśnie. I
    bardzo duży odsetek samotnych matek taki problem ma: finansowy, zawodowy, męsko
    - damski, partnerski, towarzyski. Przynajmniej ja głównie takie znam.
  • 16.07.10, 11:00
    Hmmm... To ciekawe co napisałeś i w sumie zmienia trochę sens całej
    dyskusji w tym wątku. Jednym słowem są samotne matki (dosłownie
    kobiety zajmujące się dzieckiem bez pomocy lub z minimalną pomocą
    jego ojca) i "samotne matki" (to pierwsze+życiowa niezaradnośc,
    rozgoryczenie itp), wychodzi na to, że ja na przykład jestem tylko
    samotną matką, a nie "samotną matką" ;P Podejrzewam, że to te drugie
    są tym, wg tutejszej terminologii, najmniej chodliwym "towarem".
    Osobiście nie wyobrażam sobie, żeby mój nowy partner utrzymywał moje
    dziecko, czy w szczególny sposób się nim zajmował, chociaż przy
    okazji wspólnego mieszkania na pewno takie sytuacje się zdarzają.
    Dlatego ja wybrałam sobie mężczyznę z dziecmi.
  • 16.07.10, 11:51
    Nie wiem czy ten podział ma sens. Wymyśliłem go na gorąco, bo określenie samotna
    matka jakoś mi nie pasowało do kobiety - prezesa banku, bo to w żaden sposób
    przecież jej nie definiuje, natomiast definiuje kogoś, kto jest np. kasjerką i
    samotnie wychowuje dziecko, bo w tym układzie wpływ tego faktu na życie jest
    przemożny. I oczywiście że właśnie te kobiety są najmniej chodliwym towarem na
    rynku matrymonialnym i to się ciągnie przez wiele szczebli społecznych, bo
    nauczycielka - samotna matka to też jest piętno, urzędniczka - samotna matka czy
    lekarka - samotna - matka podobnie. Dopiero przy bardzo wysokim statusie
    zawodowo - finansowym udaje się z tego piętna wyrwać.
    Jeżeli tworzysz związek z facetem mającym dzieci, to według mnie jest najlepszy
    układ - dokładnie taki związek sugerowali forumowicze autorce wątku i to nie
    tylko dlatego, że nikt inny jej nie zechce, tylko dlatego, że takie osoby chyba
    mogą się najlepiej rozumieć i wspierać. Taka rodzina patchoworkowa - dla mnie
    poza moim systemem pojęciowym i wyobrażeniami o rodzinie - dla ciebie być może
    całkiem dobre rozwiązanie. A co do utrzymywania nieswoich dzieci - to jest
    oczywiste przy wspólnym mieszkaniu, zawarciu małżeństwa, stworzeniu rodziny,
    facet, który się na to decyduje, musi sobie doskonale zdawać sprawę, ze bierze
    sobie to dziecko na głowę niezależnie od dochodów jego matki. I właśnie dlatego
    często się nie decyduje :)
  • 16.07.10, 13:25
    Jeszcze raz powtarzam - nie czuję, żeby to było jakiekolwiek piętno
    (chociaż nie jestem prezesem banku). W ogóle nie postrzegam siebe
    przez pryzmat samotnego macierzyństwa! Nie żyjemy w XIX wieku,
    rodziny teraz są różne i chociaż rozumiem, że np. para gejów
    wychowujących adoptowane dzieci jakieś tam kontrowersje budzi, to
    nie wierzę, że budzi je również samotna matka, bo to jest po prostu
    nagminne.
    > dla mnie
    > poza moim systemem pojęciowym i wyobrażeniami o rodzinie - dla
    ciebie być może
    > całkiem dobre rozwiązanie. - :) Uwierz mi, czasem życie ostro
    weryfikuje nasze systemy pojęciowe. Sądzę, że mało osób, robiąc
    sobie dziecko, zakłada z góry, że będzie samotnym rodzicem. Życzę Ci
    jednak, żebyś Ty akurat nie musiał się pod tym względem zmieniac.
    Nie da się ukryc, że rodzina, gdzie dwoje biologicznych rodziców
    wychowuje razem swoje dzieci jest najlepszym rozwiązaniem (pod
    warunkiem, że nie ma tam innych patologii, jak alkoholizm, czy
    przemoc, a strony tkwią w chorym układzie dla "dobra" potomków). Ale
    stworzenie takiej rodziny to nie jest łatwa sprawa. Z czasem mijają
    wielkie uniesienia, pojawia się rutyna i zmęczenie, wreszcie nikomu
    już się nie chce starac, żeby było dobrze. I tak jest w wielu
    przypadkach, w Polsce na przykład rozpada się jedna czwarta
    zawartych małżeństw, rozlatujących się związków nieformalnych, w
    których są dzieci, nikt nawet nie monitoruje. A co do utrzymywania
    nieswoich dzieci to ja też przecież ponoszę ryzyko, ja też będę
    utrzymywała dzieci mojego partnera, bo należy on do niewielkiej
    grupy samotnych ojców. Nie wiem czemu, ale jakoś mnie to nie
    przeraża. Może kobietom łatwiej się bezinteresownie dzielic?
  • 16.07.10, 15:22
    Generalnie to się z Tobą zgadzam (i kilkoma powyższymi wypowiedziami). Twojej
    motywacji nie można odmówić spójności i konsekwencji, a obserwacje są zbieżne z
    moimi. Tym niemniej uważam, że z lekarką to już pojechałeś :) Wbrew pozorom,
    zwłaszcza w ostatnich latach, to jest bardzo dobrze płatny zawód, a na tle
    "średniej krajowej" to w ogóle.
  • 16.07.10, 15:08
    A ja dodam, czego nie robic poszukując faceta
    1- nie pokazywać się z dzieckiem koleżanki. Przypadkiem wpadłam na całkiem
    sympatycznego pana, trzymając za ręke malca ... pięknie uśmiechniętego do tego ;)
    2- nie nosić w portfelu zdjęcia... brata :D dodam, iż brat przystojny jest ;)
  • 17.07.10, 14:21
    Przede wszystkim, zanim zaczniesz szukać mężczyzny, zaakceptuj swoją
    samotność, poszukaj nowych zainteresowań, zacznij robić coś
    ciekawego. Musisz polubic sama siebie.

    Nie ma nic gorszego, niż szukanie na siłę... pasmo porażek w postaci
    stada emocjonalnych popaprańców gwarantowane!

    Internet? Czemu nie? Tylko raczej stawiaj na porządne forum, może
    być tematyczne, a nie na portale randkowe.

    I nie szukaj Bóg wie kogo, wygórowane wymagania i szukanie
    księciunia z bajki na białym koniu to pomyłka. Może przemyśl, co ty
    sama możesz zaoferować drugiej osobie?

    Nie słuchaj też tych nieopierzonych kogucików, które głośno pieją na
    forum, że dzieciate to już druga kategoria :))) Życie mocno
    weryfikuje poglądy :)))
    --
    Seksapil jest w pięćdziesięciu procentach tym, co masz, a w
    pięćdziesięciu procentach tym, co ludzie sądzą, że masz. S.Loren
  • 19.07.10, 01:13
    Na imprezach motoryzacyjnych. I najlepiej jeszcze ubierz miniowe. Sukces
    murowany. A jak nikogo nie zapoznasz, to przynajmniej sobie humor poprawisz :)

    Bardzo mi sie nie podoba sposob w jaki postrzegane sa dzieci osob samotnych.
    Sporo osob pisze, ze przez dziecko samotna matka ma problem, bo nie znajdzie
    sobie faceta. Dziecko, ostatecznie tez czlowiek, sprowadzane jest do roli kuli u
    nogi, ktora nie chce sie odczepic. Po prostu tragedia jakas! Domyslam sie, ze
    pisza to panowie, ktorzy nie maja swoich dzieci. Dlatego lepiej niech sie tacy
    nie wypowiadaja. Ostatecznie sa jeszcze panowie posiadajacy potomstwo i
    jednoczesnie samotni, ktorych punkt widzenia na taka kobiete jest diametralnie
    inny. Dla kobiety wchodzenie w zwiazek z facetem z dziecmi to tez nie jest latwa
    sprawa. Bo to sa bardzo trudne i ryzykowne relacje, ktore moga rowniez stanac na
    przeszkodzie relacji miedzy doroslymi.
    Samotni rodzice wchodzac w nowy zwiazek musza pojsc na ten sam kompromis -
    zaakceptowac partnera z calym dobrodziejstwem inwentarza. I wcale nie musza na
    tym zle wyjsc. Grunt, to akceptacja i dobre nastawienie dzieci i nowego
    partnera. Jesli chodzi o pieniadze to biologiczny ojciec placi alimenty, wiec
    nie rozumiem skad argumenty, ze nowy partner bedzie musial utrzymywac dzieci
    partnerki?? A tak konczac, to dzieci wplywaja na relacje tylko przez jakis czas.
    Potem i tak ida w swoja strone, a rodzic zostaje sam jak za mlodu.
    W ogole to w pewnym wieku wypada miec juz dzieci. Chociazby z czystego egoizmu w
    ramach inwestycji na starosc.

    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie
  • 20.07.10, 06:25
    @bombalska

    Najpierw piszesz:

    "Nie ponizajcie dzieci"

    a kilka akapitow ponizej:

    "W ogole to w pewnym wieku wypada miec juz dzieci. Chociazby z czystego egoizmu
    w ramach inwestycji na starosc."

    Widac ze komentarz pisala kobieta - kompletny brak logicznego myslenia i
    konsekwencji...
  • 20.07.10, 08:36
    > Domyslam sie, ze pisza to panowie, ktorzy nie maja swoich dzieci.
    > Dlatego lepiej niech sie tacy nie wypowiadaja.

    Pudło mysza. Będziemy się wypowiadać, bo nie ma żadnych powodów żebyśmy nie
    mogli tego nie robić.
  • 19.07.10, 21:00
    Hej mini girl01,mam ten sam problem ale nie mam dzieci a jestem po rozw.i tez
    chciałbym poznac kobiete nawet z dzieckiem ale jak dowiaduja sie ze rozwodnik
    wszystko przepada,pozd
  • 20.07.10, 08:43
    Drogie panie. W wielu damskich postach pojawia się pojęcie "fajny facet". Jak
    twierdzą niektóre autorki owych postów, fajnych facetów nie ma. Skoro więc to
    byt abstrakcyjny, to po co wogóle szukać czegoś co nie istnieje? Nie lepiej
    poszukać czegoś realnie istniejącego ? : )

    A inne z wyżej wspomniane autorek postów, twierdzą że fajni jednak istnieją,
    tylko są zajęci.
    Same miały kiedyś facetów,zanim się z nimi rozstały, wiec idąc tym, tropem
    rozumowania, ci faceci byli wtedy zajęci, a jednak okazali się niefajni. Z tego
    wynika , że jednak zajęci faceci są również niefajni. To znaczy są fajni, ale
    tylko wtedy gdy są zajęci przez inne niewiasty.

    Czy ktoś mi może wyjaśnić o co tu chodzi? : )
  • 20.07.10, 17:21
    No widzisz to po części działa na takiej zasadzie jak twoje stwierdzenie o
    wolnych facetach z pracy "a Ci wolni... hm... wole byc
    juz sama... inna planeta". My też wolimy być sami i nie mamy ochoty brać na
    siebie wielu elementów przeszłości jaką ty niesiesz. Nieudany związek z facetem,
    ukoronowany dzieckiem.Nie dziw się nam, sama będąc na naszym miejscu głęboko byś
    się zastanowiła, zanim byś wybrała gościa po rozwodzie, bądź alimentującego
    dzieci z poprzedniego związku
    Wiem jednak jedno ze nie wszystkim przeszkadza dziecko,natomiast większość nas
    woli po prostu zaczynać znajomości,z kimś podobnym do siebie, czyli jesteśmy
    kawalerami czy pannami bezdzietnymi, to siłą rzeczy trzeba zrozumieć, że szuka
    się kogoś podobnego, dla kogo będziemy równie ważni i nie będziemy na drugim
    miejscu, ponieważ dla ciebie dziecko będzie zawsze najważniejsze, natomiast ten
    ktoś, kogo chcesz poznać, siłą rzeczy będzie na drugim miejscu. Druga rzecz
    niezwykle ważna w perspektywie partnerstwa, to nie ukrywajmy, możliwość
    zalegalizowania formalnego związku.Jeżeli jesteś po rozwodzie to dla wielu
    wolnych osób, jest utrudniona możliwość wzięcia z tobą ślubu kościelnego, co np.
    dla mnie jest rzeczą niekoniecznie istotną, aczkolwiek dla wielu osób w Polsce tak.
    Masz rację koniec umartwiania się, więc po prostu zacznij od swoich
    zainteresowań i ich poszerzania :kurs językowy, kurs tańca, i w ramach
    doskonalenia umiejętności wyjścia do klubu, gdzie zawsze można kogoś poznać,
    niekoniecznie zawsze studenta, są wskazane, portale randkowe, to też nie jest
    zły pomysł, choć jak na wszystko w internecie, trzeba patrzeć chłodnym okiem.
    Życzę ci powodzenia

    --
    Franz: Do szkoły trzeba by cię posłać.
    Angela: Znów mnie wszyscy będą pie...ć.
    Franz: No, to jest argument przeciwko szkole
    -------------------------------------------------
  • 25.07.10, 21:07
    mini_girl01 napisała:

    > Jestem ladna 29 letnia blondynka, mam powodzenie u mezczyzn ale ...
    > Ci co mi sie podobaja, nie podchodza,usmiechna sie i tyle. Ja nie
    > zagadam, bo ... mam jakis w sobie kompleks. Mam dziecko i zwykle jak
    > mezczyzna slyszy dziecko to ... predzej znika niz sie pojawil.

    No cóż taki "live". Ja mam sporo fajnych koleżanek w wieku 26-30 lat, bez
    dziecka i też nie mają mężczyzny. Na wsiach natomiast jest nadmiar kawalerów,
    ale im nie odpowiadają, więc są same. :-)
    Szukają idealnego mężczyzny, przy czym same nie są idealne. Po prostu deficyt
    idealnych mężczyzn i tyle. :D
  • 31.07.10, 11:42
    Nom 73, a jaka jest definicja idealności??
    Między ludźmi musi być chemia i musi iskrzyć. Zapewniam Cię, że większość kobiet
    nie ogląda się za lalusiami typu Oliwier Janiak (z całą sympatią dla tego
    prezentera), czy inny Tomek Kammel. Musi być to coś, co nie daje spać po nocach
    i tym czymś na pewno nie jest uroda modela - musi wręcz pachnieć koniem, whisky
    i cygarem. Nie ma się co zmuszać na siłę.


    ----------
    Zwycięzca bierze wszystko.
  • 02.08.10, 12:14
    > Między ludźmi musi być chemia i musi iskrzyć.
    dobrze powiedziane:)

    > prezentera), czy inny Tomek Kammel.
    za nim to się raczej chłopcy oglądają;)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.