Dodaj do ulubionych

Przyjaciel męża mnie podrywa

29.11.10, 12:07
Przyjaciel męża mnie podrywa, na imprezie po wypiciu alkoholu rzuca propozycje do wszystkich facetów, żeby się pozamieniali żonami. Jest żonaty i ma jedno dziecko. Ja jestem młodą mężatką, bezdzietną. Jest baardzo atrakcyjny. Próbował mnie już dwa razy pocałować, gdy byliśmy sami. Miałabym ochotą jak nie wiem, ale mam swoje zasady (choć czasami żałuję, że je mam)- nie pozwolę żeby do czegoś doszło. Zastanawiam się tylko nad jego lojalnością względem mojego męża. To przyjaciele od piaskownicy. Jesteśmy oboje szczęśliwi w swoich związkach- ja na pewno,bo jakby wiem z autopsji- on też jest na pewno szczęśliwy w swoim. Napiszcie mi, że mam rację, żeby się nie dać się wciągnąć w bagno :)
Obserwuj wątek
          • zdziwiona_iwona Re: z Przyjacielem to nie grzech :) 29.11.10, 12:29
            Dlaczego? ;) zawsze nowe doświadczenie :) aj, zbijasz mnie z tropu :) , nie wiem czy jest znane powiedzonko- chciałabym, ale się boję.. Prawda jest taka, że gdybym miała 100% pewność, że nie będzie żaaadnych konsekwencji, to zrobiłabym to już pół roku temu.. A mój wątek na forum wynika z tego, że mam nielojalne względem męża fantazje na temat jego przyjaciela
              • facettt Re: z Przyjacielem to nie grzech :) 29.11.10, 12:40
                no i przec o tym muvie :)

                bujasz sie "na pol gwizdka" - majac z tego tylko wewnetrzne przykrosci

                miast zrobic jeden meski krok do przodu, lub do tylu...


                eehhh... - jak to dobrze, ze my, mezczyzni nie mamy takich dylematow,
                bo albo cos robimy, albo nie :)
                      • angust Re: z Przyjacielem to nie grzech :) 30.11.10, 16:49
                        Ubolewasz?
                        Wspolczuje Twojemu mezowi podwojnie
                        1. bo Jego zona go zdradzila, tak, wierze ze zdrada nie bywa tylko fizyczna
                        2. pseudo przyjaciel probuje przeleciec mu zone

                        Ciekawe co zrobilby Twoj maz gdyby przeczytal co tutaj piszesz, ja bym na jego miejscu wyslal Cie w diably
                        • zamknij_oczy Rozwiedź się - będziesz bzykać amantów do woli 30.11.10, 18:51
                          angust napisał:

                          > Ubolewasz?
                          > Wspolczuje Twojemu mezowi podwojnie
                          > 1. bo Jego zona go zdradzila, tak, wierze ze zdrada nie bywa tylko fizyczna
                          > 2. pseudo przyjaciel probuje przeleciec mu zone
                          >
                          > Ciekawe co zrobilby Twoj maz gdyby przeczytal co tutaj piszesz, ja bym na jego
                          > miejscu wyslal Cie w diably.

                          Ja też kopnąłbym taką żonkę solidnie w tyłeczek. Powiem więcej - nie wykluczone, że po chwilowej burzy jednak stara męska przyjaźń by przetrwała. Co prawda najlepszy kumpel nie powinien robić takich rzeczy, ale z drugiej strony jak nie on, to prędzej czy później taką żonkę bzyknąłby inny amant. Przykry obraz podwójnej moralności żonki - chce bzyknąć kumpla męża, tylko strach powstrzymuje ją przed tym i nadal uważa, że jest lojalna w stosunku do swojego męża, bo nie doszło do kontaktu fizycznego. Obrzydliwe. ;-/

                          Moja rada dla autorki wątku: rozwiedź się, będziesz mogła się puszczać z kim chcesz, bez strachu, że mąż się dowie, bo go po prostu nie będziesz miała. Oszczędzisz mu przykrości, ból po rozstaniu szybko minie jak odkryje twoje prawdziwe ja. Później co najwyżej doprowadzisz do rozpadu innych związków. Ale to przecież nie twój problem, prawda? :->
            • iamhier Re: z Przyjacielem to nie grzech :) 30.11.10, 16:07
              do zdziwiona iwona-zrobilabys pol roku temu?
              Twoje malzenstwo NIE MA SENSU! NIE MA!!

              Zreszta tego przyjaciela meza nie.On ma gotzej ,bo na dziecko i musi rżnąć głupa dla dobra sprawy (czytaj rodziny).

              Ja sie zawsze zastanawiam....I zawsze kieruje to pytanie do mezczyzn:co do k.nędzy wami kieruje,ze macie bachy z tak beznadziejnymi kobietami? Majac do wyboru 2 wybieracie zawsze to beznadziejna,tamta puszczacie sobie w pissssdu i liczycie,ze zostanie wasza kochanka?
              Jaka motywacja wami kieruje?
            • groma_00 Re: z Przyjacielem to nie grzech :) 30.11.10, 22:15
              Takim myśleniem już zdradziłaś swego męża. To nawet nie jest coś w stylu "kurczę ale on jest ładny/ładna, przeleciałabym/przeleciałbym ją, ale tego nie zrobię, wiem, że to tylko instynkt." Ty wiesz, że to byś zrobiła a nie robisz tego nie bo kochasz męża tylko z obawy przed karą... Żałosne.
      • milena9 Re: z Przyjacielem to nie grzech :) 30.11.10, 13:35
        Jestes glupia pinda i tyle(nieobrazliwie),heh,jak niby jestes szczesliwa w zwiazku to co cie korci? pomysl tylko ze jak sie wyda to zranisz meza i spieprzysz sobie malzenstwo.no chyba ze to sciema z tym szczesliwym malzenstwem.To ze jakis facet jest super przystojny i cie podrywa to nie znaczy ze musisz koniecznie sie z nim przespac,no chyba zeby dowartosciowac w jakis sposob siebie.wiem ze w tych czasach zdrady malzenskie i wogole brak moralnosci to norma ale wez zimny prysznic i przemysl czy sytuacja jest warta grzechu.Pomysl co by bylo gdyby twoj maz mial taki dylemat co do innej panienki i jakbys sie czula.hmmm ja tez jestem chajtnieta dopiero 2 lata ale ani razu mi do glowy nie przyszlo aby zaczynac z kims romans pomimo iz nawija sie mnostwo fajnych facetow.Malzenstwo jest na cale zycie-no chyba ze decyzje o tym niepodejmowalo sie swiadomie i odpowiedzialnie.zycze powodzenia i rozsadku,siemka xxx aha a koles to poracha...
        • snakelilith Re: z Przyjacielem to nie grzech :) 30.11.10, 15:36
          milena9 napisała:

          > Jestes glupia pinda i tyle(nieobrazliwie),heh,jak niby jestes szczesliwa w zwia
          > zku to co cie korci? pomysl tylko ze jak sie wyda to zranisz meza i spieprzysz
          > sobie malzenstwo.no chyba ze to sciema z tym szczesliwym malzenstwem.

          To ty jesteś głupia pinda i tyle (nieobraźliwie). ;-) To że decydujemy się żyć w monogamicznym związku nie oznacza, że przestajemy automatycznie reagować na innych osobników płci przeciwnej. Gdybym wiedziała, że mojemu partnerowi przestały podobać się inne atrakcyjne kobiety, to martwiłabym się o jego zdrowie. Ja też zauważam ciacha w otoczeniu i można się moim zdaniem na ich widok oblizać. Decyduje tylko, czy pozwalsz sobie na następny krok i nawiązanie intymnego kontaktu. A autorka wątku ma raczej problem z nachalnością kolesia, to, że facet jest atrakcyjny i fizycznie jej się podoba, nie oznacza, że chce mu ulec.
          • zamknij_oczy Re: z Przyjacielem to nie grzech :) 30.11.10, 20:10
            snakelilith napisała:

            > A autorka wątku ma raczej problem z nachalnością kolesia, to, że facet jes
            > t atrakcyjny i fizycznie jej się podoba, nie oznacza, że chce mu ulec.

            No przecież z jej wypowiedzi wynika jednoznacznie, że chciałby, ale się boi konsekwencji. Tak więc nie imputuj, że jest to wyłącznie problem nachalności "kolesia". Prawdopodobnie dla niego to nie pierwszyzna, skoro pozwala sobie na tak wiele. Nie ma to jednak znaczenia, bo mogła przecież zdecydowanie powiedzieć mu $pie...j, prawda? Najwyraźniej jednak czuje miętę. Niech więc opowie o swoich fantazjach mężowi - może z wielkiej miłości do niej i kolegi zgodzi się na trójkącik, czy kwadracik i wszyscy będą szczęśliwi. W innym wypadku najwyżej rozwiedzie się i będzie mogła oddawać się komu zapragnie.
    • showmessage Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 12:14
      Rozwiedź się. To małżeństwo Ci nie służy.

      >Miałabym ochotą jak nie wiem, ale
      > mam swoje zasady (choć czasami żałuję, że je mam)- nie pozwolę żeby do czegoś d
      > oszło.
      To zdanie mówi, że próbujesz działać przeciw sobie. W przyszłości będzie gorzej.
                • showmessage Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 13:46
                  Zastrzeżeń? Przecież to właśnie jest zastrzeżenie.
                  Twój umysł mówi mam zasady nie będę czegoś robić, twoje ciało mówi że by chciało.
                  Twój umysł mówi to jest ten jedyny, a twoje ciało że nie.
                  Nie żyjesz ze sobą w zgodzie. Prędzej czy później to się zemści. Twój związek miałby sens gdybyś łączyła obie swoje natury, a nie konfrontowała je.
                  • zdziwiona_iwona Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 13:53
                    czyli proponujesz mi, żeby porzuciła życie, że tak je ujmę zgodne z normami i rzuciła się w wir seksu z każdym, który mi się spodoba i mnie nie odrzuci?

                    Ciekawa propozycja, ale dziękuję. Być uznaną za, brzydko mówiąc, szmatę nie jest czymś o czym marzę. Moja ego i superego wygrywa z id (mówiąc psychologicznie). Chyba właśnie nieuleganie wszystkim instynktom odróżnia nas od zwierząt
                    • showmessage Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 15:52
                      Nie mówię o bezkrytycznym podejściu. Równie niewłaściwe jest ignorowanie obu natur. W obu wypadkach będziesz odczuwać dysharmonię. Jednak trzeba akceptować siebie również jako zwierzę. W odróżnieniu od ciebie zaryzykowałbym stwierdzenie, że głównie jesteśmy zwierzętami a dopiero później ludźmi kiedy mamy na to czas i jest nam za dobrze. Gdybym zabrał Ci dom, pracę, prawo i wszystkie inne duperele, które nas tu otaczają, to zapewne zrozumiałabyś jak blisko jest do zwierząt. Jak szybko redukują się wszystkie górnolotne idee do poziomu jest jedzenie - nie ma jedzenia.

                      > czyli proponujesz mi, żeby porzuciła życie, że tak je ujmę zgodne z normami
                      tak, bo wszelkie normy są fikcją, są jak domek z kart zza niego nie widać świata, ale wystarczy mocniej dmuchnąć a się sypie.
                      Prawda jest taka, że jedyną osobą mającą prawo wyznaczać jesteś Ty sama, jednak te normy powinny dotyczyć innych a nie Ciebie.

                      >i rzuciła się w wir seksu z każdym, który mi się spodoba i mnie nie odrzuci?
                      Nie, bo nie każdy partner spełnia owe warunki "duchowe". ;) Nie można się zakochać w kimś kto nas nie pociąga intelektualnie.

                      Wbrew pozorom osób spełniających oba warunki (fizyczny i psychiczny) jest bardzo niewiele. Problem w tym, że godzisz się na kompromis, zamiast oczekiwać wszystkiego co najlepsze. Obie natury muszą być w równym stopniu zaspokojone. Tylko równowaga daje szczęście. Myślisz o innym, to jest jak rysa na szkle które zaczyna pękać. Jeśli jesteśmy niezadowoleni fizycznie, to pojawiają się owe fantazje, a jak umysłowo to zaczynamy się nudzić.
                      • zdziwiona_iwona Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 30.11.10, 09:21
                        To co piszesz jest straszne, nie to że nie zdaję sobie sprawy że "jesteśmy" zwierzętami, jednak staram się myśleć, że choć trochę panuję nad swoimi popędami. Nie sądzę, byś sam był taki jak piszesz. Ciężko jest być sobą wśród ludzi.
                        • showmessage Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 30.11.10, 16:19
                          ;) Tutaj mogę złożyć dowolne deklaracje. Jestem taki czy inny. Nikt tego nie sprawdzi, dlatego nie ma znaczenia jaki jestem. Napisałem tylko to co myślę.
                          Każdy ma w sobie zwierzę, nie można temu zaprzeczyć i nie należy się z tym zwierzem w sobie spierać bo tylko się traci siły na walkę z sobą zamiast z realnym przeciwnikiem. Odwrotnie trzeba, znaleźć taką drogę w życiu aby zapanowała wewnętrzna harmonia. Tak jak kiedy na pokazie koncentrujesz się do uderzenia w deskę. Twój umysł wybiera punkt i zaczynasz czuć całą siłę skoncentrowaną w uderzeniu, każdy mięsień. Wyobraź sobie że rozciągniesz tą chwilę jedności cała i umysłu na całe życie. Czy będzie coś co Cię zatrzyma? ;)
        • amanda-lear Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 12:29
          Mamy Ci dać przyzwolenie na zdradę? Ok dajemy, co nam szkodzi? Nie znamy Twego męża, nie znamy Ciebie, nie znamy pijanego kolesia, który ślini się na Twój widok;) Poza tym przemawia za Tobą to, że jesteś młoda, zdążysz zatem odmówić kilka tysięcy zdrowasiek w intencji odpuszczenia grzechów.Poza tym, jako skruszona grzesznica, będziesz więcej dawała na niedzielną tacę, więc i kościół powinien nie mieć nic przeciwko...A może zamiast wymiany zaproponuj udział w trójkącie, bądź czworokącie, będzie jeszcze bardziej edukacyjnie, więc i grzech mniejszy... Nie wiem, o co Ty dziewczyno pytasz, ale ja zadam Ci jedno pytanie: po co się wiązałaś?
          • zdziwiona_iwona Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 12:38
            Wiesz, masz rację, nie znasz mnie, mojego męża i "pijanego kolesia", więc nie oceniaj tak pochopnie. Nie szukam przyzwolenia, jak bym chciała to zrobić to bym się nie wahała. A do kościoła nie chodzę, a tym bardziej nie finansuję tej instytucji. Odpowiem ci o co pytam, a dokładnie zastanawiam się- otóż jak zauważyłeś napisałam młoda- no więc, po prostu nie mam doświadczenia w takich sytuacjach i nie wiem co myśleć. Bardzo go lubię, bo jest zabawny. Jest troskliwym mężem i ojcem (co widać), no i pewnie po prostu ma swoje słabości- ja też mam. Więc staram je sobie poukładać w głowie
            • ben-oni Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 12:52
              Zapytaj jego zony i swojego męża czy nie mają nic przeciwko takiemu koleżeńskiemu seksowi. Jeśli oni nie będą mieli nic przeciwko, to spokojnie, bez wyrzutów sumienia bzyknij kolesia i po sprawie. Ale, jeśli chcesz to zrobić "bez rozgłosu" to oceń jakie to będzie miało konsekwencje na przyszłość, bo "na jednym razie zapewne się nie skończy", a wcześniej czy później jakiś dym z tego będzie. To kwestia rachunku zysków i strat.
              Postawa tego kolesia nie dziwi mnie zbytnio, bo męska lojalność w sprawach posiadania samic nie funkcjonuje. To raczej mit.
              --
              Nie każdy seks ma sens
              • zdziwiona_iwona Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 13:02
                "Postawa tego kolesia nie dziwi mnie zbytnio, bo męska lojalność w sprawach posiadania samic nie funkcjonuje. To raczej mit."

                No właśnie a jak to jest u kobiet? Bo niby nią jestem, ale zawsze byłam bardziej z instynktem mężczyzny, choć może nie zawsze
                • ben-oni Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 13:15
                  Piszesz, że masz instynkt męski? Ale wiesz, że mężczyzna jest nastawiony na posiadanie (w naturze: zapłodnienie) jak największej liczby samic by przekazać swoje geny? Gdybyś więc miała jakiś instynkt męski to byś dążyła do zaliczenia jak największej liczby partnerów. Kobiety jednak nastawione są na selekcję partnerów (genów), bo ich potencjał rozrodczy jest ograniczony (czasowo i biologicznie) i nie maja czasu na przypadkowych partnerów... ale to teoria, a kultura trochę wypaczyła naturę. Znam kobiety, które po prostu uwielbiają seks i wcale się z tym nie kryją.
                  --
                  Nie każdy seks ma sens
                    • ben-oni Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 14:01
                      Lojalność samic jest naturalna, kiedy chodzi o dobór partnerów. W przyrodzie jednak wybiera się najlepszego partnera, a nie pierwszego, któremu udało się założyć obrączkę, więc tam lojalność trwa tylko do momentu, kiedy nie pokaże się lepszy (silniejszy, bardziej zdrowy, bogatszy) partner. Na całe szczęście nie jestesmy zwierzętami i musimy sie kierować nie instynktem, ale rozumem.
                      --
                      Nie każdy seks ma sens
                        • ben-oni Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 14:41
                          Testowanie otoczenia? A może testowanie swojej atrakcyjności? Sprawdzanie w naturze, czy ma się jeszcze szansę na partnera poza obecnym układem? Zwierzęta nie mają poczucia upływającego czasu, ludzie niestety tak. Samica kota uważa, że jest stale i niezmiennie atrakcyjna dla każdego kocura. Kobieta wie, że tak nie jest, więc od czasu do czasu musi sprawdzić swój potencjał, "na wszelki wypadek". :-)
                          --
                          Nie każdy seks ma sens
                  • zdziwiona_iwona Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 13:22
                    Zastanawiam się jeszcze nad tym czy moja otwartość na seksualne sprawy i (uwaga) uwielbiane przeze mnie rozmowy o seksie nie wywołała sztucznie tego pociągu, ale nigdy nie zaczynam rozmów o seksie, bo nauczyłam się że to nie jest mile widziane przez koleżanki-mężatki, niestety nie zawsze można być sobą
                    • ben-oni Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 13:56
                      Koleżanki-mężatki zawsze będą w Tobie widziały konkurentkę do posiadanego przez nie zasobu genów (do ich męża). A Twoja otwartość w rozmowach o seksie jest sygnałem dla mężczyzn, że nawet mimo jakichś trudności jesteś potencjalną partnerką, bo sygnalizujesz zarówno płodność jak i dużą chęć do seksu i potencję. (to jest coś w rodzaju dźwiękowych sygnałów gotowości do kopulacji, w świecie zwierząt takie sygnały raczej mają postać zapachów - feromony, lecz cywilizacja ludzi jest werbalna i trochę głucha na inne zmysły, zwłaszcza od kiedy kobiety używają perfum a mężczyźni zapomnieli jak odczytywać sygnały zapachowe).
                      --
                      Nie każdy seks ma sens
                      • zdziwiona_iwona Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 14:05
                        No to co mam robić, mam nie być sobą, już w ogóle? Nigdy nie dawałam nikomu znaków do podrywu i zawsze mówiąc o seksie nawiązuję do męża (nie w sensie że go wychwalam i próbuję sprzedać). Nigdy nie spojrzałam się nawet na kolegę dwuznacznie, bo po prostu tego nie robię. Nazwę to samokontrolą. Bądź też olewaniem innych samców w stadzie, by mój wybranek nie poczuł się zagrożony
                        • ben-oni Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 14:25
                          Co masz robić? Jeśli nie masz ochoty na tego partnera to zachowuj się jak lwica (oczywiście nie dosłownie :-)). Lwica, którą chce posiąść nowy lew, którego ona nie akceptuje robi się niezwykle agresywna i po prostu walczy z samcem. Walczy wtedy, gdy wie, że ma szansę na lepszego samca, a zapłodnienie przez nieodpowiedniego lwa po prostu jest marnotrawstwem jej czasu i wysiłku wychowania potomstwa. Bo w przyrodzie to samice wybierają samców a nie odwrotnie. I robię tak konsekwentnie, bo chętnych samców jest dużo, gdyż jej sygnał płodności jest wysyłany do wszystkich w okolicy.
                          Przekładając to na język ludzi, powinnaś bardzo zdecydowanie wysyłać sygnał, że pomimo Twojego ogólnego zainteresowania seksem, dany mężczyzna nie ma szans na współżycie z Tobą ponieważ masz już partnera którego dopuszczasz do siebie i on Ci odpowiada. :-) Jeśli jednak dajesz sygnały sprzeczne lub niejasne, to każdy facet będzie je odbierał możliwie najkorzystniej dla siebie i nie zrezygnuje.
                          Musisz tez sobie szczerze odpowiedzieć, czy rzeczywiście ten mężczyzna nie ma żadnych szans u Ciebie. Bo on wyczuje każdą drobną nawet szansę na posiadanie Ciebie. Jeśli go słuchasz, jesteś dla niego miła mimo jego jawnych prób zdobycia Ciebie, nie uciekasz się do powiadomienia o tym swojego męża (samca), to on zakłada, że jednak nie jest na straconej pozycji.
                          A co do olewania innych samców... wiedz, że w świecie zwierząt młode samce próbują zapłodnić samice "ukradkiem", przechytrzyć dorosłego samca i skorzystać z jego nieuwagi więc twoje niezainteresowanie nie ma dla nich znaczenia. Ich głównym problemem jest przechytrzenie Twojego faceta.
                          --
                          Nie każdy seks ma sens
                          • zdziwiona_iwona Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 14:37
                            Nie daje nachalnych sygnałów w towarzystwie tym bardziej, moje towarzystwo ma specyficzny charakter jeśli chodzi o seks. Wszystko to żarty, propozycje o jakich wspominałam, są łykane szybko przez facetów i przeze mnie a inne babki przewracają oczami (łykane w sensie rozmowy). Prawda jest taka, że gdyby nie było mojego męża i jego żony (gdyby nie istnieli) to na pewno on byłby pierwszy w kolejce do bycia moim partnerem. I właśnie dla mnie to jest najbardziej niepokojące.
                            • ben-oni Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 14:51
                              Nie dajesz nachalnych sygnałów, to zrozumiałe. Ale ludzie odbierają sygnały również podświadomie, tak jak wysyłają podświadomie jakieś informacje. Oni myślą sobie: "fajna laska, młoda, ładna, miła, zgrabna, bezpośrednia" (to świadomość), a w podświadomości tkwi: "mam ogromną chęć ją przelecieć". Ale nie wszyscy podświadome pragnienia przekazują świadomości, która każe im działać. :-) Nic z tym nie zrobisz. O takich kobietach jak Ty mówi się, że "działają na mężczyzn" (nawet gdybyś nic nie robiła). Taki już Twój urok, magnetyzm.
                              Sama przyznajesz, że jednak ten samiec nie jest przez Ciebie dyskwalifikowany i on to czuje. :-)
                              --
                              Nie każdy seks ma sens
                              • zdziwiona_iwona Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 15:03
                                Ale mi przycukrowałeś :)

                                To nie tak że jest czy nie jest dyskwalifikowany. No właśnie, może te sygnały są wysyłane przeze mnie mniej lub bardziej świadomie. Może po prostu jestem zbyt uprzejma i miła? Choć nie chce mi się wierzyć, że facet poleciałby na babkę tylko dlatego, że jest miła. Chyba muszę zmienić sposób bycia, bo nie chcę prowokować więcej takich sytuacji. Nie bardzo wiem jak mam się w nich zachować.
                                • renin-is-one Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 30.11.10, 17:45
                                  > lko dlatego, że jest miła. Chyba muszę zmienić sposób bycia, bo nie chcę prowo
                                  > kować więcej takich sytuacji. Nie bardzo wiem jak mam się w nich zachować.

                                  Myśle że jeśli zmienisz ten sposób bycia w jego towarzystwie, to moze ci pomoc uniknąć dwuznacznych sytuacji.
                                  Masz męża, kochasz go i chesz z nim być więc swoją fantazję pozostaw dla siebie :) tak bedzie lepiej jeśli ci zależy na tym małżeństwie :)
                                  a to że ci sie podoba inny facet jest NORMALNE i nie zadręczałabym sie tym, ale poamietaj są pewne granice
                                  --
                                  Emocjonalny rozgardiasz męczy
                    • aniorek Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 30.11.10, 14:09
                      zdziwiona_iwona napisała:

                      > Zastanawiam się jeszcze nad tym czy moja otwartość na seksualne sprawy i (uwaga
                      > ) uwielbiane przeze mnie rozmowy o seksie nie wywołała sztucznie tego pociągu,
                      > ale nigdy nie zaczynam rozmów o seksie, bo nauczyłam się że to nie jest mile wi
                      > dziane przez koleżanki-mężatki, niestety nie zawsze można być sobą

                      Dziewczynko, zadnej meskiej natury nie masz, bo szczegolowo 0analizujesz te sytuacje na forum internetowym, zaden facet by tak nie postapil. I nie generalizuj, ze kobiety nie oddzielaja seksu od uczucia - malo kobiet znasz jak widac. Nie masz powodu, zeby czuc sie w tej materii wyjatkowo.

                      I zmien kolezanki, jesli nie mozesz byc soba w ich towarzystwie. Ja z moimi przyjaciolkami rozmawiam o wszystkim, rowniez o seksie.

                      "Troskliwy maz"? No rzeczywiscie, bardzo troskliwy, buhahaha.
            • amanda-lear Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 16:17
              zdziwiona_iwona napisała:

              > Wiesz, masz rację, nie znasz mnie, mojego męża i "pijanego kolesia", więc nie o
              > ceniaj tak pochopnie.

              Serduszko, gdzie ja Cię niby oceniłam? Podaj jeden przykład.

              Nie szukam przyzwolenia, jak bym chciała to zrobić to bym
              > się nie wahała.

              No to super, czyli piszesz w jakim celu? Mamy Ci zazdrościć? Pytam, bo chciałabym odpowiednio do Twoich oczekiwań się zachować ;)

              A do kościoła nie chodzę, a tym bardziej nie finansuję tej ins
              > tytucji.
              A to mnie akurat słabo interesuje, jak dla mnie to możesz być buddystką, ateistką, islamistką...

              Odpowiem ci o co pytam, a dokładnie zastanawiam się- otóż jak zauważył
              > eś napisałam młoda- no więc, po prostu nie mam doświadczenia w takich sytuacjac
              > h i nie wiem co myśleć.

              Może uznać że facet Cię adoruje? Lub zastanawia się, czy aby na pewno wszystkie kobiety mają to samo...

              Bardzo go lubię, bo jest zabawny. Jest troskliwym mężem
              > i ojcem (co widać), no i pewnie po prostu ma swoje słabości- ja też mam.

              Zdradzę Ci sekret...uważaj...ja też mam słabości, tylko Ciiii, nikomu o tym nie mów;D

              Więc staram je sobie poukładać w głowie

              Poukładałaś?

              Może się mylę, a może mam PMS , ale może Ty po prostu chcesz mieć audytorium swego powodzenia u płci przeciwnej, no bo komu to powiesz? Mężowi, żonie tego gościa,mamusi ? No kurde jestem wredna i chyba kąsam...Dobra wiadomość jest taka, że każdy PMS przemija...;D
              • piotr_57 Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 16:31
                amanda-lear napisała:
                >
                > Może się mylę, a może mam PMS , ale może Ty po prostu chcesz mieć audytorium sw
                > ego powodzenia u płci przeciwnej, no bo komu to powiesz? Mężowi, żonie tego goś
                > cia,mamusi ? No kurde jestem wredna i chyba kąsam...Dobra wiadomość jest taka,
                > że każdy PMS przemija...;D

                Czepiasz się kobity i tyle.
                Z lekka swędzi ją pomiędzy dużymi palcami u nóg, nic więcej.
                Z biegiem czasu albo przyzwyczai się do tej "przypadłości" albo nauczy "drapać".
                Tak czy owak, niczego nowego nie wymyśli, co pokolenie ludzie "rozwiązują" ten sam problem.
                • amanda-lear Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 17:07
                  piotr_57 napisał:

                  > Czepiasz się kobity i tyle.

                  Jak to mawiał jeden z " polskich macho", bo to zła kobieta była...

                  > Z lekka swędzi ją pomiędzy dużymi palcami u nóg, nic więcej.
                  > Z biegiem czasu albo przyzwyczai się do tej "przypadłości" albo nauczy "drapać
                  > ".

                  Ależ Ty masz rozrzut zainteresowań od prawodawstwa po dermatologię...podziwiam;)))

                  > Tak czy owak, niczego nowego nie wymyśli, co pokolenie ludzie "rozwiązują" ten
                  > sam problem.
                  Kurcze, a skąd wiesz? Może jesteśmy świadkami narodzin nowego noblisty? W każdym razie gdyby jej się udało...to;)





                  • piotr_57 Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 17:38
                    amanda-lear napisała:
                    >
                    > Ależ Ty masz rozrzut zainteresowań od prawodawstwa po dermatologię...podziwiam
                    > ;)))

                    I prawodawstwo i "dermatologię" traktuje jako hobby.:)

                    > Kurcze, a skąd wiesz? Może jesteśmy świadkami narodzin nowego noblisty? W każd
                    > ym razie gdyby jej się udało...to;)

                    Nie sądzę:)
                    To przypadłość stara jak świat, nie takie umysły nie poradziły sobie.
                    Inna sprawa, że mnie śmieszy to nadmierne przywiązywanie wagi do wierności łóżkowej. Od setek lat wiadomo, że wdrożenie wierności łóżkowej jeszcze nikomu się nie udało. Już się zdawało, że ludzkość się z tą prawdą pogodziła, aż tu raptem, nastąpił "nawrót choroby" w dzisiejszym pokoleniu 30 latków.
                    Za moich czasów o takich rzeczach nie rozmawiało się nigdy. Owszem, były rozwody w przypadku ewidentnej wpadki, ale raczej rzadko. Raczej "w modzie" były zachowania takie jak w parach Passent-Osiecka, Dygat-Jędrusik, Iwaszkiewicz-Anna itp.
                    Po prostu takich "rzeczy" nie przyjmowało się do wiadomości. Gdyby mnie ktoś "uprzejmie doniósł" coś o mojej żonie, to by dostał w ryja, za ubliżanie jej czci i wtykanie nosa do nieswojego prosa, a ja nie "przyjąłbym do wiadomości" informacji pochodzącej od plotkarza i infamisa. W związku ważniejsze było kilkanaście innych "problemów" niż wierność łóżkowa. Intuicyjnie rozumiejąc nierozwiązywalność problemu, unikało się jakiejkolwiek rozmowy na ten temat. To nie była zgoda na seks pozamałżeński, to była tylko obrona poprzez ignorowanie.
                    To się dość dobrze sprawdzało, przynajmniej w moim środowisku.
                    >
                    >
                    >
                    • amanda-lear Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 17:59
                      piotr_57 napisał:

                      > I prawodawstwo i "dermatologię" traktuje jako hobby.:)

                      Hmmm, ciekawe jakie jeszcze masz...kolekcjonujesz może...motyle?;)

                      > Nie sądzę:)
                      > To przypadłość stara jak świat, nie takie umysły nie poradziły sobie.

                      A mnie uczono w szkole żeby zawsze doceniać przeciwnika;))) Może jej umysł dopiero ewoluuje ku geniuszowi?;)

                      > Inna sprawa, że mnie śmieszy to nadmierne przywiązywanie wagi do wierności łóżk
                      > owej. Od setek lat wiadomo, że wdrożenie wierności łóżkowej jeszcze nikomu się
                      > nie udało. Już się zdawało, że ludzkość się z tą prawdą pogodziła, aż tu raptem
                      > , nastąpił "nawrót choroby" w dzisiejszym pokoleniu 30 latków.
                      > Za moich czasów o takich rzeczach nie rozmawiało się nigdy. Owszem, były rozwod
                      > y w przypadku ewidentnej wpadki, ale raczej rzadko. Raczej "w modzie" były zach
                      > owania takie jak w parach Passent-Osiecka, Dygat-Jędrusik, Iwaszkiewicz-Anna it
                      > p.
                      > Po prostu takich "rzeczy" nie przyjmowało się do wiadomości. Gdyby mnie ktoś "
                      > uprzejmie doniósł" coś o mojej żonie, to by dostał w ryja, za ubliżanie jej czc
                      > i i wtykanie nosa do nieswojego prosa, a ja nie "przyjąłbym do wiadomości" info
                      > rmacji pochodzącej od plotkarza i infamisa. W związku ważniejsze było kilkanaśc
                      > ie innych "problemów" niż wierność łóżkowa. Intuicyjnie rozumiejąc nierozwiązyw
                      > alność problemu, unikało się jakiejkolwiek rozmowy na ten temat. To nie była zg
                      > oda na seks pozamałżeński, to była tylko obrona poprzez ignorowanie.
                      > To się dość dobrze sprawdzało, przynajmniej w moim środowisku.

                      Jeśli dobrze policzyłam to było to pokolenie dzieci kwiatów, nie porównuj zatem tamtych czasów do obecnych...wtedy królowała wolność sex i marihuana, a teraz to jakieś durne...dopalacze...Nie dziwota,że i umysł inaczej funkcjonuje...;)
                      • piotr_57 Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 18:23
                        amanda-lear napisała:
                        >
                        > Hmmm, ciekawe jakie jeszcze masz...kolekcjonujesz może...motyle?;)

                        Zbierałem w życiu różne rzeczy, teraz zbieram już tylko butelki z ciekawymi alkoholami. :)

                        > A mnie uczono w szkole żeby zawsze doceniać przeciwnika;))) Może jej umysł dopi
                        > ero ewoluuje ku geniuszowi?;)

                        Daj jej Boże, ale ja jestem, i pozostanę, agnostykiem:)
                        >
                        > Jeśli dobrze policzyłam to było to pokolenie dzieci kwiatów,

                        Dobrze policzyłaś:)

                        nie porównuj zatem
                        > tamtych czasów do obecnych...wtedy królowała wolność sex i marihuana,

                        Zapewne, ale też żywe jeszcze były takie pojęcia z przeszłości jak honor, cześć kobiety, poszanowanie cudzej intymności itp. pierdoły:)

                        a teraz
                        > to jakieś durne...dopalacze...Nie dziwota,że i umysł inaczej funkcjonuje...;)

                        Wydaje mi się, że my byliśmy jednak bardziej "skomplikowani". Dzisiaj wmówiono młodym ludziom, że najważniejsze są konsumpcja i sex. Ponieważ większości na prawdziwa konsumpcje nie stać, pozostaje im sex, podniesiony do synonimu wartości. A to ślepa uliczka. Sex jest czynnością fizjologiczna i na pełnienie funkcji wykładni wartości związku, pomiędzy kobietą i mężczyzną, po prostu się nie nadaje. Stąd biorą się problemy z którymi my nie mieliśmy do czynienia.
                        Baby na "kobiecie" organizują spotkanie 11 grudnia w Warszawie. Wybierasz się może?
                        Co prawda moje zainteresowanie płcią przeciwną zdecydowanie przygasło, ale. .... człowiekiem nie :)
                        • amanda-lear Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 18:55
                          piotr_57 napisał:

                          >
                          > Zbierałem w życiu różne rzeczy, teraz zbieram już tylko butelki z ciekawymi alk
                          > oholami. :)

                          Żałuj, motyle to piękniejsze hobby;)


                          > Daj jej Boże, ale ja jestem, i pozostanę, agnostykiem:)

                          No niech jej da;) Ja za biedna jestem aby dawać, ale On ma możliwość, pytanie czy ma też chęci;)


                          >
                          > Dobrze policzyłaś:)

                          No widzisz, kiedyś liczyłam profesjonalnie i mi to zboczenie zostało...;)

                          >
                          > Zapewne, ale też żywe jeszcze były takie pojęcia z przeszłości jak honor, cześć
                          > kobiety, poszanowanie cudzej intymności itp. pierdoły:)

                          No cóż, czasy się zmieniają...
                          Wiesz Piotr, niech każdy ma sobie własne zasady i wartości, którym jest wierny...

                          > Baby na "kobiecie" organizują spotkanie 11 grudnia w Warszawie. Wybierasz się m
                          > oże?
                          > Co prawda moje zainteresowanie płcią przeciwną zdecydowanie przygasło, ale. ...
                          > . człowiekiem nie :)

                          Zapraszasz? Dzięki, jest to miłe...niestety z przyczyn bardzo realistycznych muszę pozostać póki co "netową panienką". Niemniej za zaproszenie dziękuję i jeśli moja sytuacja się zmieni a nie wycofasz się do tego czasu z zaproszenia, chętnie skorzystam...Może do tego czasu schudnę wypięknieję i przestanę przypominać kaszalota...Tak to tylko greenpeace mnie lubi:)


                          • piotr_57 Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 19:03
                            amanda-lear napisała:
                            >
                            > Zapraszasz?

                            Nie:)
                            To spotkanie forumowe, nikt nie zaprasza a przychodzi kto chce. Byłem już na kilku takich zjazdach:) przeważnie było fajnie. Co nie zmienia faktu, że chętnie bym Cie poznał.

                            .Może do tego czasu schudnę wypięknieję i przestanę przypomina
                            > ć kaszalota...

                            Ble,ble,ble.
                            Dawno wyrosłem z wieku gdy człowieka ocenia się po wyglądzie.

                            Tak to tylko greenpeace mnie lubi:)

                            Za to ja nie cierpię, wszelkiej maści, zielonych:)
                            >
                            >
    • ditchdoc Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 12:51
      zdziwiona_iwona napisała:

      > Przyjaciel męża mnie podrywa, na imprezie po wypiciu alkoholu rzuca propozycje
      > do wszystkich facetów, żeby się pozamieniali żonami. Jest żonaty i ma jedno dzi
      > ecko. Ja jestem młodą mężatką, bezdzietną. Jest baardzo atrakcyjny. Próbował mn
      > ie już dwa razy pocałować, gdy byliśmy sami. Miałabym ochotą jak nie wiem, ale
      > mam swoje zasady (choć czasami żałuję, że je mam)- nie pozwolę żeby do czegoś d
      > oszło. Zastanawiam się tylko nad jego lojalnością względem mojego męża. To przy
      > jaciele od piaskownicy. Jesteśmy oboje szczęśliwi w swoich związkach- ja na pew
      > no,bo jakby wiem z autopsji- on też jest na pewno szczęśliwy w swoim. Napiszcie
      > mi, że mam rację, żeby się nie dać się wciągnąć w bagno :)

      badz lojalna wobec meza i mu o tym powiedz, zle ze twoj maz mysli o tym kolesiu jako swoim przyjacielu

      jezeli nie mowisz to wiesz dlaczego i wiesz gdzie to zmierza
        • ditchdoc Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 13:05
          zdziwiona_iwona napisała:

          > Myślę, że masz rację, ale nie zraniłabym tak męża, wiem co powiesz że to nie ja
          > ranię tylko ów przyjaciel, ale i tak by cierpiał, a to nie ma sensu- on jest z
          > awsze pomocny gdy się go potrzebuje rzuca wszystko i się zjawia

          sek ze koles chce Cie wyruchac i nie mowiac mezowi Ty zostawiasz sobie do tego sposobnosc. Poklocicie sie, maz bedzie za duzo pracowal, kwiatow nie przyniesie itd. powod sie znajdzie..

          maz powinien byc Ci najblizszym czlowiekie na swiecie a nie jakis jebany ch... ktory atakuje jego zone. Martw sie o meza bo wychodzi tutaj na kompletnego frajera..

          no chyba ze, jednak chcesz dac mu dupy..
          • zdziwiona_iwona Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 13:13
            to zdanie na końcu doskonale pokazuje, że lubisz prowokować. Nie dupy, ok, nie lubię prostackich tekstów, trochę kultury.

            nie wydaje mi się by do zdrady potrzebna była prowokacja. A jeśli chodzi o to co mój mąż wie a czego nie to inna historia.
            • wkkr jesli "przyjaciel" twojego meża 30.11.10, 13:34
              cię bzyknie, to twój mąż już na zawsze pozostanie skończonym frajerem któremu się własna żona puszcza.
              Nie zdziw się gdy wszyscy znajomi bedą wiedzieli co sie stało.
              Chcesz zostać szmatą?
        • piotr_57 Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 14:16
          ditchdoc napisał:
          >
          > "bardzo kocha" meza ale... ;), gdyby byla pewna ze nie bedzie konsekswencji to
          > by dupy dala. I najpewniej niedlugo da.

          Oczywiście, że może kochać męża a jednocześnie sypiać z innym facetem.
          Sztywne powiązanie sexu z uczuciami, w Twojej retoryce, jest i śmieszne i żałosne. Do tego można się zmusić siłą woli, ale to na pewno nie jest uwarunkowane żadnym prawem naturalnym.
          Te dwie "potrzeby" nie chodzą razem, a już na pewno nie zawsze i nie w związkach "długodystansowych".

          • zdziwiona_iwona Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 14:22
            Piotrze, nigdy nie mówiłam że trzeba te dwie rzeczy łączyć. Wręcz myślę, że nie mają ze sobą kompletnie nic wspólnego. Ja kocham męża, więc chcę być mu wierna. To nie jest dla mnie powód uprawiania seksu. Zresztą, co mogłabym powiedzieć o moich przelotnych zbliżeniach przed poznaniem męża? No właśnie, wkurzają mnie tacy ludzie z ideałami (choć mają jak najbardziej prawo je mieć), którzy wciskają, że pomyśleć o innym to grzech i że od razu zamieniamy się z "prawej" kobiety w dziwkę
            • piotr_57 Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 14:34
              zdziwiona_iwona napisała:

              > Piotrze, nigdy nie mówiłam że trzeba te dwie rzeczy łączyć.

              Toteż mój post nie był do Ciebie(wystarczy spojrzeć na drzewko).

              Wręcz myślę, że nie
              > mają ze sobą kompletnie nic wspólnego.

              Na podstawie pewnego, było nie było, doświadczenia też tak uważam.

              Ja kocham męża, więc chcę być mu wierna

              Rozumiem, że chcesz!! A czy Ci się uda czy nie to już zupełnie inna bajka:)
              O tym będziesz wiedziała jak będziesz miała tyle lat co ja teraz :D:D

              No właśnie, wkurzają mnie
              > tacy ludzie z ideałami (choć mają jak najbardziej prawo je mieć), którzy wcisk
              > ają, że pomyśleć o innym to grzech i że od razu zamieniamy się z "prawej" kobie
              > ty w dziwkę.

              Bzdura.
              Wierność, a wierność łóżkowa to też są dwa pojęcia. Według mnie można być wierną żoną, a od czasu do czasu bzyknąć się z kimś innym. Wierność to pojęcie baaaardzo rozległe, a łóżko wraz z doopą, wcale nie jest jego najważniejszym elementem.
          • ditchdoc Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 15:15
            piotr_57 napisał:

            > Oczywiście, że może kochać męża a jednocześnie sypiać z innym facetem.
            > Sztywne powiązanie sexu z uczuciami, w Twojej retoryce, jest i śmieszne i żałos
            > ne. Do tego można się zmusić siłą woli, ale to na pewno nie jest uwarunkowane ż
            > adnym prawem naturalnym.
            > Te dwie "potrzeby" nie chodzą razem, a już na pewno nie zawsze i nie w związka
            > ch "długodystansowych".
            >

            bzdura, chyba ze maz wie i pozwala
            z podstawowego szacunku dla meza takich rzeczy sie nie robi, nazywa sie to "zdrada" nie bez powodu.
            • piotr_57 Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 15:21
              ditchdoc napisał:

              bzdura, chyba ze maz wie i pozwala
              > z podstawowego szacunku dla meza takich rzeczy sie nie robi, nazywa sie to "zdr
              > ada" nie bez powodu.

              Przekonałeś mnie. Nie potrafię oprzeć się tak błyskotliwej argumentacji :D:D
                • piotr_57 Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 16:15
                  ditchdoc napisał:

                  > standardowo, bez argumentu probujesz wykpic sie durnymi usmieszkami ;)

                  Odwdzięczyłem Ci się pięknym za nadobne. W Twoim poście słyszę tylko tupanie nogami i wrzaski "zdrada". To są "argumenty" w macierewiczowskim stylu, ja ich nie kupuję.
                  >
                  • ditchdoc Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 16:19
                    piotr_57 napisał:

                    > Odwdzięczyłem Ci się pięknym za nadobne. W Twoim poście słyszę tylko tupanie no
                    > gami i wrzaski "zdrada". To są "argumenty" w macierewiczowskim stylu, ja ich ni
                    > e kupuję.

                    nie tupie nozkami
                    jest malzenstwo, ktoras stroaa sie pusci udajac ze nic sie nie stalo a malzonek nie dal na to przyzwolenia = zdrada

                    definicja dosyc standardowa, nic nowego nie powiedzialem
                  • ciuciumorales Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 30.11.10, 12:57
                    Proponuje zebys swoj niestandardowy poglad sprobowal przedstawic na sprawie rozwodowej. Napewno Wysoki Sad zrozumie to stanowisko i bedzie bawil sie w rozstrzyganie czy uprawianie sexu z osoba trzecia w trakcie trwanie malzenstwa jest zdrada czy tez nie jest. A Ditchdoc tylko uzyl jednego slowa i to w dodatku tego, ktore jest od wiekow w takich przypadkach uzywane. Z jednym sie z Toba zgodze. To byl argument w stylu Macierewicza, czyli albo cos jest biale albo czarne, i dobrze, niekoniecznie trzeba wszystkie sprawy relatywizowac.
                    --
                    www.youtube.com/watch?v=7zNEbvYKSxI
                    facet.wp.pl/kat,1007819,wid,11671438,wiadomosc.html
                    • ditchdoc Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 30.11.10, 13:28
                      ciuciumorales napisał:

                      > Z jednym sie z Toba zgodze.
                      > To byl argument w stylu Macierewicza, czyli albo cos jest biale albo czarne, i
                      > dobrze, niekoniecznie trzeba wszystkie sprawy relatywizowac.

                      nom, albo da sie kolesiowi wyruchac albo nie

                      w teksty typu "kocham meza ale mnie zaniedbywal, to jego wina" wysmiewam dosyc mocno, jak krocze swedzi to powod sie zawsze znajdzie, zawsze :)
                      • ciuciumorales Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 30.11.10, 13:52
                        Fakt. O tyle racje ma Piotr57, po co dorabiac teorie. Nie wszyscy sa swieci na swiecie, swiata sie nie zbawi, beda krzywdzacy i krzywdzeni, a ku... beda sie uwazaly za dziewice. Ludzie lubia nie brac odpowiedzialnosci na siebie. Tak to sie kreci. Zmieniajac po trosze temat, ja wolalbym, gdyby mnie zdradzono, aby mi o tym powiedziano, niz zyc w uludzie szczerosci i intymnosci. Co zrobilbym z taka informacja - nie wiem. Ale wolalbym wiedziec.

                        --
                        www.youtube.com/watch?v=7zNEbvYKSxI
                        facet.wp.pl/kat,1007819,wid,11671438,wiadomosc.html
                      • piotr_57 Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 30.11.10, 13:52
                        ditchdoc napisał:

                        > w teksty typu "kocham meza ale mnie zaniedbywal, to jego wina" wysmiewam dosyc
                        > mocno,

                        Tu się zgadzam, to jest śmieszne :)

                        jak krocze swedzi to powod sie zawsze znajdzie, zawsze :)

                        Tu w właśnie jesteś w błędzie logicznym :) To, że swędzi krocze, to już jest powód!!!
                        Żaden inny nie jest potrzebny.
                    • piotr_57 Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 30.11.10, 13:49
                      ciuciumorales napisał:

                      > Proponuje zebys swoj niestandardowy poglad sprobowal przedstawic na sprawie roz
                      > wodowej. Napewno Wysoki Sad zrozumie to stanowisko

                      Oczywiście, że tak. Jeżeli Ty z kolei myślisz, że z powodu bzyknięcia sąsiadki sąd da Ci rozwód, to może oznaczać tylko jedno. Nigdy nie byłaś w sądzie.

                      i bedzie bawil sie w rozstrz
                      > yganie czy uprawianie sexu z osoba trzecia w trakcie trwanie malzenstwa jest zd
                      > rada czy tez nie jest.

                      Sąd weźmie pod uwagę fakt zaistnienia sexu pozamałżeńskiego, ale na pewno nie orzeknie rozwodu na tej podstawie.

                      A Ditchdoc tylko uzyl jednego slowa i to w dodatku tego,
                      > ktore jest od wiekow w takich przypadkach uzywane.

                      Bzdecisz.:D:D:D
                      Jakie od wieków??? Przywiązywanie wagi do wierności łóżkowej, szczególnie jak chodzi o mężczyzn, jest "wynalazkiem" XXw.

                      Z jednym sie z Toba zgodze.
                      > To byl argument w stylu Macierewicza,

                      Czyli na zasadzie : To jest tak i tak. -Dlaczego? - Bo ja tak mówię!! :D:D:D:D

                      czyli albo cos jest biale albo czarne, i
                      > dobrze, niekoniecznie trzeba wszystkie sprawy relatywizowac.

                      Przecież ja Ci nie każę niczego relatywizować!!
                      Ja po prostu NIE INTERESUJĘ się poczynaniami partnerki poza małżeńską sypialnia. Mam do niej nieograniczone zaufanie!
                      A kto będzie twierdził co innego, dostanie w japę i pójdzie z płaczem:D:D:D
                      • jurek7 Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 30.11.10, 15:04
                        piotr_57 napisał:

                        > ciuciumorales napisał:
                        >
                        > > Proponuje zebys swoj niestandardowy poglad sprobowal przedstawic na spraw
                        > ie roz
                        > > wodowej. Napewno Wysoki Sad zrozumie to stanowisko
                        >
                        > Oczywiście, że tak. Jeżeli Ty z kolei myślisz, że z powodu bzyknięcia sąsiadki
                        > sąd da Ci rozwód, to może oznaczać tylko jedno. Nigdy nie byłaś w sądzie.
                        >
                        > i bedzie bawil sie w rozstrz
                        > > yganie czy uprawianie sexu z osoba trzecia w trakcie trwanie malzenstwa j
                        > est zd
                        > > rada czy tez nie jest.
                        >
                        > Sąd weźmie pod uwagę fakt zaistnienia sexu pozamałżeńskiego, ale na pewno nie o
                        > rzeknie rozwodu na tej podstawie.

                        Nie orzeknie o rozwodzie na tej podstawie (bo inne są przesłanki), ale o winie rozkładu pożycia jak najbardziej. Nie wnikam oczywiście w detale tego, kiedy sąd o winie orzec nie może...


                        --
                        HOWGH!
          • ciuciumorales Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 30.11.10, 12:48
            Moim zdaniem sie mylisz. Mozna nie sypiac z innymi a nawet ot ytm nie myslec bo sie kogos kocha. Nawet w dlugich zwiazkach, wiec nie kazdy mysli tak jak ty a co wazniejsze nie kazdy czuje tak jak ty.
            --
            www.youtube.com/watch?v=7zNEbvYKSxI
            facet.wp.pl/kat,1007819,wid,11671438,wiadomosc.html
    • piotr_57 Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 14:08
      Tak prawdę mówiąc to nie wiem co Cie dziwi.
      Żona kolegi, znajomego itp. to pierwszy obiekt, na drodze poszukiwań kogoś kto szuka przygód.
      Tak było od zarania dziejów, tak jest i tak będzie.
      Powiem Ci więcej, mężczyźni często "wchodzą" w koleżeństwo między sobą, tylko po to by zbliżyć się do żony kolegi. Przespanie się z żoną znajomego, czy kolegi, świetnie wpływa na ego, jest w miarę bezpieczne i mocno ekscytujące.
      • zdziwiona_iwona Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 14:11
        Dlaczego uważasz, że to bezpieczne. Zawsze ktoś może ze wspólnych znajomych się domyślić po spojrzeniach lub druga osoba wygada bo nie wytrzyma, z powodów wyrzutów sumienia. To jest właśnie najniebezpieczniejsze. Jak bym chciała zdradzać to wyjechałabym do innego kraju lub przynajmniej na drugi koniec polski.
        • piotr_57 Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 14:23
          zdziwiona_iwona napisała:

          > Dlaczego uważasz, że to bezpieczne.

          Bo oboje macie rodziny, nikomu nie zależy na komplikowaniu życia drugiej stronie. Tacy rodzinni podrywacze rzadko kiedy są nosicielami jakiś chorób.

          Zawsze ktoś może ze wspólnych znajomych się
          > domyślić po spojrzeniach

          Zawsze wystarczy "wyśmiać" takiego podpatrywacza.

          lub druga osoba wygada bo nie wytrzyma, z powodów wyr
          > zutów sumienia.

          Przestań, jakie wyrzuty sumienia, chyba nie wiesz o czym mówisz. Nikt nie mówi o wchodzeniu w jakieś głębokie relacje seksualno-uczuciowe. Mówimy o okazjonalnym bzyknięciu się na zasadach podobnych do uprawiania aerobiku.

          To jest właśnie najniebezpieczniejsze.


          Nie sądzę. W życiu nie spotkałem się z taką sytuacja, by w kręgu znajomych, ktoś miał aż tak idiotyczne pomysły, by się do czegokolwiek przyznawać.

          Jak bym chciała zdradzać
          > to wyjechałabym do innego kraju lub przynajmniej na drugi koniec polski.

          Dla mnie to możesz jechać nawet do Afryki:) Tyle, że "ciągnie" Cię do faceta "z sąsiedztwa"!!
          • zdziwiona_iwona Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 14:31
            Idiotyczne pomysły, by się przyznać to ma wiele osób, nie masz pojęcia koło ilu dziennie przechodzisz na ulicy. Nawet mogę ci przybliżyć sylwetkę takiej osoby- to ktoś, kto żyje w zgodzie z ogólnie przyjętymi prawami w społeczeństwie, kocha małżonka i ma wyrzuty sumienia, że myśli o tym by zdradzić i byłby w stanie zrobić to z pomocą jakiejś wymówki, np alkoholu, jest też często nadmiernie zazdrosny o małżonka, bo sam ma takie myśli o zdradzie, więc podejrzewa że skoro on/ona ma to małżonek też. No i właśnie podczas jednej z głębokich rozmów z małżonkiem/małżonką pada to znaczące zdanie, muszę ci coś wyznać: byłem głupi, to był błąd, ona mnie zmusiła; nie wiem każdy powód wymyślony jest dobry. Ale wiem że z reguły uczciwa osoba, mogłaby nie wytrzymać i powiedzieć, chociaż jednej osobie.
            • piotr_57 Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 14:40
              No to znaczy, że obracamy się w zupełnie różnych środowiskach.
              Jednym tchem mógłbym wymienić ze 100 pań i kilkuset mężczyzn którzy "się puścili", niektórzy nawet zostali złapani in flagranti, ale nie znam przypadku żeby któreś się przyznało.
              Nie można zrobić niczego głupszego, niż poinformować partnera o zdradzie łóżkowej.
              Widocznie drzewiej ludzie byli mądrzejsi :D:D:D
                • piotr_57 Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 29.11.10, 15:30
                  zdziwiona_iwona napisała:

                  > Ja myślę, że to kwestia chęci zmycia winy

                  Jakiej znów "winy"?? Dopóki nie ma wpadki to nie ma i winy!
                  Wina jest dopiero wówczas, gdy przez nieostrożność lub głupotę sprawa się wyda.

                  i pozbycia się uczucia dyskomfortu ps
                  > ychicznego


                  Dyskomfort, o ile już koniecznie miałbym mieć, to raczej z tego powodu, że nie udało mi się bzyknąć ponętnej żonki kolegi, niż z odwrotnego.
                  Zupełnie nie rozumiem jak można odczuwać dyskomfort, z powodu sporej frajdy jaką daje sex z fajną osobą, a na dokładkę jeszcze z żoną znajomego ??
                    • piotr_57 Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 30.11.10, 12:48
                      zdziwiona_iwona napisała:

                      > Twój sposób myślenia jest niesamowity.

                      Jest najnormalniejszy na świecie. Sex to fajna zabawa, a na dokładkę "darmowa". To Wasze pokolenie ma "porypany" stosunek do sexu. Zrobiliście z niego jakiś wyznacznik wartości, główną rzecz w związku. A ponieważ sex nie "potrafi" spełniać tych wymagań z jednej strony, a z drugiej potrzeby macie takie same jak my, to cierpicie , sami sobie zadając ból.

                      Ja bym po nocach spać nie mogła, bo dręc
                      > zyłoby mnie sumienie, że zawiodłam zaufanie bliskiej mi osoby,

                      Jakie "zawiodłam", jakie? Zawiodłabyś zaufanie jakbyś urodziła cudze dziecko, jakbyś nie chciała urodzić dziecka mężowi, nie zajmowała się dzieckiem, piła alkohol czy paliła papierosy w ciąży. To jest zdrada i zawiedzenie zaufania, a nie lekkie bzyknięcie "po sąsiedzku", bez żadnych konsekwencji.

                      nawet gdyby miał
                      > a się nigdy o tym nie dowiedzieć. Chyba nie nadaję się na kochankę :)


                      Nadajesz się :)
                      Każda kobieta się nadaje:), każda kobieta ma dołki, w każdym małżeństwie są "cienkie" czasy.
                      Możesz mi wierzyć na słowo, że zdecydowanie lepiej taki czas przetrwać u boku kogoś kto Cie fascynuje, niż przenosić swoje frustracje na związek. A same bzykniecie, to już tylko czynność czysto fizjologiczna:)
                      • wuetend Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 30.11.10, 17:46
                        widzę, że kolega gawędziarz z epoki socrealizmu intensywnie wtłacza młodzieży do ciasnych i zrytych główek swoją agnostyczną papkę życiową.
                        pozwól, że młodsze pokolenie samo zadecyduje, jakim wartościom pohołduje, ok?
                        Mam podobny staż małżeński co zagubiona twórczyni wątku, ale już teraz mogę powiedzieć, że o WIELE ciekawszym i pełniejszym wyzwaniem życiowym będzie bycie wspólnie z małżonką na dobre i złe.

                        --
                        ----------------
                        pozdrawiam
                      • e.i.t.h.e.l Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 01.12.10, 00:42
                        > Jakie "zawiodłam", jakie? Zawiodłabyś zaufanie jakbyś urodziła cudze dziecko, j
                        > akbyś nie chciała urodzić dziecka mężowi, nie zajmowała się dzieckiem, piła alk
                        > ohol czy paliła papierosy w ciąży. To jest zdrada i zawiedzenie zaufania, a nie
                        > lekkie bzyknięcie "po sąsiedzku", bez żadnych konsekwencji.
                        >

                        Ja wiem, że ja bym zawiodła, bo mój partner ma inną hierarchię wartości i dla niego mój seks z kimś innym byłby zdradą, a nie czysto fizjologiczna czynnością. Natomiast, gdybym nie chciała urodzić dziecka, to podejrzewam, że większego problemu by z tym nie było. Dlatego proszę nie pisz, co jest słuszne, a co nie, co zdradą jest ,a co nie, ponieważ piszesz w imieniu tylko swoim, a przedstawiasz to wręcz jako zdanie większości, a przynajmniej jedyne słuszne zdanie.
      • jakalinka Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 18.02.11, 02:04
        ja tylko na chwile i chciałam napisac tzn piszę do męzczyzn tutaj Cię potepiajacych-kazdy z nich nawet by sie nie zastanawiał!!! gdyby podrywała go atrakcyjna kobieta,nie patrzyłby kim jest1 PRZYJACÓŁKA ,ŻONą.. gdyby chciała go pocałowac biedny zrobiłby to zwalajac cała wine na nią:) jestem tego pewna-nie przejmuj sie zadnymi negatywnymi komentarzami tutaj rób co chcesz to twoja sprawa co zrobisz twoje życie pamietaj o tym-pozdrawiam;)
    • yoko0202 problem nie w tym, że on cię podrywa 29.11.10, 15:03
      tylko w tym, że tobie to się podoba i masz na niego ochotę; zresztą napisałaś wyżej, że powstrzymuje cię ryzyko wydania całej sprawy, oraz że gdyby nie twój mąż i żona tamtego gościa, to wybrałabyś właśnie tego gościa, a to już jest moja droga syf.
      i, jest mi przykro niezmiernie, ale gdybyś była normalnie i po ludzku szczęśliwa i usatysfakcjonowana w swoim w miarę świeżym małżeństwie, to nie myślałabyś o tym, z kim byś była, gdybyś nie miała męża.

      --
      „Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska inteligencja jest to, że się z nami nie kontaktują.”
      ALBERT EINSTEIN
      • zdziwiona_iwona Re: problem nie w tym, że on cię podrywa 29.11.10, 15:11
        To że jestem w miarę świeżo po ślubie, nie znaczy że jestem w ogóle w nowym związku, parę dobrych lat jesteśmy już razem i nie jest to etap motylów w brzuchu. Nie ma pierwszej ekscytacji, jeśli tego się spodziewałeś po pierwszych chwilach w małżeństwie- dochodzi codzienność, która jednak trochę studzi atmosferę- którą zresztą staramy się podtrzymać.

        Myślenie o byciu wolną jest moją fantazją i nie koniecznie chcę by się spełniła, nie widzę w tym nic złego. Gdybym wyszła z koleżankami do knajpki na piwko i obsługiwałby przystojny kelner każda z nas pomyślałaby sobie: ach gdybym nie miała męża. Faceci też myślą o przelotnych znajomościach i nie ma w tym nic złego. Dziwi mnie, że część wypowiadających się tu osób próbuje wzbudzić we mnie poczucie winy bo mam fantazje, każdy ma tylko niektórzy bardzo z nimi walczą i nie dopuszczają ich do świadomości.
        • ditchdoc Re: problem nie w tym, że on cię podrywa 29.11.10, 15:19
          zdziwiona_iwona napisała:

          > Myślenie o byciu wolną jest moją fantazją i nie koniecznie chcę by się spełniła
          > , nie widzę w tym nic złego. Gdybym wyszła z koleżankami do knajpki na piwko i
          > obsługiwałby przystojny kelner każda z nas pomyślałaby sobie: ach gdybym nie mi
          > ała męża. Faceci też myślą o przelotnych znajomościach i nie ma w tym nic złego
          > . Dziwi mnie, że część wypowiadających się tu osób próbuje wzbudzić we mnie poc
          > zucie winy bo mam fantazje, każdy ma tylko niektórzy bardzo z nimi walczą i nie
          > dopuszczają ich do świadomości.

          fantazjowac sobie mozesz, bez znaczenia
          sek ze na fantazjach sie nie skonczy, bo nie chcesz zeby sie skonczylo no ale o tym sie przekonasz w najblizszym czasie
          • iamhier Re: problem nie w tym, że on cię podrywa 30.11.10, 17:46
            do ditchdoc-nie jest to prawdą co piszesz o tych fantazjach...wszystko zalezy do sytuacji.Jesli to przelotne,bo po raz pierwszy kogos widzisz to moze i u facetow normalne u kobiet tez,ale rzadziej.Jesli jednak ten facet/kobieta staje sie obiektem uwielbienia ,pożądania,nawet platonicznego....No coz.....to tylko wspolczuc.

            Czasami,albo prawie zawsze jest tak,ze ci,ktorzy powinni byc razem spotykaja sie za późno.I to jest jedyna karta przetargowa,jaka wy,malzonkowie,tutaj gracie....

            A serce krwawi,głowa też.....
      • ben-oni Re: problem nie w tym, że on cię podrywa 29.11.10, 15:58
        Nie wiem dlaczego uważasz, że to "syf" kiedy ona przyznaje, że "gdyby nie mój mąż i żona tamtego gościa, to wybrałaby właśnie tego gościa". To chyba logiczne, że powstrzymuje ją tylko związek w którym jest (i w którym jej dobrze) i związek tamtego faceta. Gdyby nie było tych związków, z jakiego to niby powodu miałaby rezygnować z partnera, który jej się podoba?? Przecież nie byłoby żadnych przeszkód. A obrączka na palcu nie powoduje ślepoty i kastracji emocjonalnej i jest zupełnie normalne, że mężatce może podobać się inny mężczyzna. Podoba się, ale nie na tyle mocno, żeby się z nim puścić. To proste, a nie żaden syf. To powszechne.
        --
        Nie każdy seks ma sens
        • zdziwiona_iwona Re: problem nie w tym, że on cię podrywa 30.11.10, 09:15
          ben-oni napisał:

          > Nie wiem dlaczego uważasz, że to "syf" kiedy ona przyznaje, że "gdyby nie mój m
          > ąż i żona tamtego gościa, to wybrałaby właśnie tego gościa". To chyba logiczne,
          > że powstrzymuje ją tylko związek w którym jest (i w którym jej dobrze) i związ
          > ek tamtego faceta. Gdyby nie było tych związków, z jakiego to niby powodu miała
          > by rezygnować z partnera, który jej się podoba?? Przecież nie byłoby żadnych pr
          > zeszkód. A obrączka na palcu nie powoduje ślepoty i kastracji emocjonalnej i je
          > st zupełnie normalne, że mężatce może podobać się inny mężczyzna. Podoba się, a
          > le nie na tyle mocno, żeby się z nim puścić. To proste, a nie żaden syf. To pow
          > szechne.


          Cieszę się, że mnie zrozumiałeś. Właśnie w ten sposób myślę. A fantazje mam, bo mam wyobraźnię. Myślę o tym czy o tamtym, to chyba nic złego?
          • ditchdoc Re: problem nie w tym, że on cię podrywa 30.11.10, 11:20
            zdziwiona_iwona napisała:

            >
            > Cieszę się, że mnie zrozumiałeś. Właśnie w ten sposób myślę. A fantazje mam, bo
            > mam wyobraźnię. Myślę o tym czy o tamtym, to chyba nic złego?

            nic zlego owszem ale z potecjalem na zle

            jest bez znaczenia jak kobita fantazjuje o Leosiu Dicaprio, nieszkodliwe. Natomiast gdy tak namietnie mysli o "przyjecielu" swojego meza ktory wyrucha ja na pstrykniecie palcami, niestety ma to potencjal przerodzic sie w to co sie przerodzi. Z mezem sie poklocisz, maz nie bedzie chcial seksu itd, powod sobie znajdziesz. Zobaczysz.

            Teraz mi napiszesz ze tak sie nie stanie, ok, w imieniu twojego meza chcialbym ale troche juz chodzie na tym swiecie i wiem jak takie "zauroczenia" innym, zwlaszcza gdy ten inny jest bardzo chetny, sie koncza.
            • zdziwiona_iwona Re: problem nie w tym, że on cię podrywa 30.11.10, 11:30
              No cóż masz rację, chciałam napisać, że tak się nie stanie. Nie ma to jednak kompletnie żadnego znaczenia dla ciebie. Mi to też nic nie da.
              Wczoraj bardzo sobie przemyślałam tą sytuację, jest ciężka, dla mnie, mam taką wadę, że za dużo się zastanawiam :) Facet jest dla mnie atrakcyjny- wysoki, wysportowany, przystojny. Ale gra nie jest warta świeczki, nie zniszczę czegoś co budowałam parę lat, dla chwili przyjemności, zwłaszcza że mam jej pod dostatkiem u męża. Poza tym zraniłabym też jego żonę, a to moja znajoma.

              • piotr_57 Re: problem nie w tym, że on cię podrywa 30.11.10, 12:54
                zdziwiona_iwona napisała:

                Ale gra nie jest warta świeczki,

                Taaaak?/? Nie wierzę Ci jakoś :D:D:D
                Gra jest warta świeczki, skoro tak daleko już zaszłaś w swoich rozważaniach :)

                nie zniszczę czegoś co
                > budowałam parę lat,

                A kto Ci każe niszczyć?? Co ty jesteś jakiś barbarus żebyś musiała drzewo ściąć by śliwki zjeść ?/?

                dla chwili przyjemności,

                Dla "doświadczenia" czegoś nowego, a nie dla chwili.

                zwłaszcza że mam jej pod dostatkie
                > m u męża

                Eeeee, tam. To, że masz w domu jabłka wcale nie oznacza, że nie masz chęci na wiśnie :D:D:D:D

                . Poza tym zraniłabym też jego żonę, a to moja znajoma.

                Ty byś chciała na raz i bzyknąć się i powiadomić o tym cały świat. Nie bądź taka zachłanna:D:D:D:D Poprzestań na samym bzyknięciu, a żadnego "zranienia" nie będzie.
                >
            • iamhier Re: problem nie w tym, że on cię podrywa 30.11.10, 15:54
              do ditchdoc-a wierz dlaczego tak sie dzieje? bo nasz rodzynek nie ma konkurencji.ciekawa jestem jak zareaguje gdyby w tym zacnym gronie pojawil sie nie mniej,a nawet bardziej atrakcyjny rodzynek? heheh

              I jak zareagowalaby zona przyjaciela i nie tylko gdyby pojawila sie trzecia ślicznotka,ktora bije ich na głowe atrakcyjnoscia mimo woli.....

              Konkurencja kochane,konkurencja czuwa!
      • titta Re: problem nie w tym, że on cię podrywa 30.11.10, 12:39
        i, jest mi przykro niezmiernie, ale gdybyś była normalnie i po ludzku szczęśliw
        > a i usatysfakcjonowana w swoim w miarę świeżym małżeństwie

        Bzdura.
        Jak facet sie za panienkami rozglada, (albo oglada pornole), ale fantazji nie zrealizuje, to kocha zone, zadowolony jest, ale wiadomo, ze monogamista z natury nie jest.
        A jak kobieta ma tak samo, znaczy, ze nie usatysfakcjonowana?
        W naturze ludzkiej zawsze beda ciagaty aby byc glaskanym i podziwianym z dwuch stron (albo i z trzech jak mozna). Inna sprawa, ze do niczego dobrego to nie prowadzi. Nie ma wiec co sie zastanawiac i dywagowac, tylko pogonic goscia.
        Zreszta w czym niby taki trojkat mialby poprawic poziom usatysfakcjonowania? I na jak dlugo?
    • maryjan_pazdzioch Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 30.11.10, 12:23
      Znowu jakis trollowski watek.

      Chcesz dawac d*upy to dawaj i szlus, co za problem - nie ubedzie Ci. W takim gronie sprawa sie na pewno rypnie, wiec jesli ci goscie nie sa kalesonami tylko maja jaja to czekaja nas kolejne rewelacje, gdy zaczna sie napierd*alac po ryjach - w koncu silniejszy zwyciezy oraz zabierze wszystko (łacznie z Twoja d*upa). Tak to juz jest na tym swiecie.

      Ewentualnie jesli sa kalesonami to:
      - przyjaciul meza po wyru...iu Cie, pokornie wroci do zonki i bedzie pierd*olil jak mu przykro (ona oczywiscie go przyjmie, bo to na pewno ta zolza mu dawala d*, a wiadomo ze jak suka nie da to pies nie wezmie)
      - a mezulek bedzie plakal i uzalal sie nad swoim losem (tym gorzej dla niego jesli jest frajerem i nie macie rozdzielnosci majatkowej)

      Tak wiec Wujek Dobra Rada radzi - dawaj d*upy przyjaciulowi meza! Z niecierpliwoscia oczekujemy na rozwoj wypadkow i kolejne rownie ciekawe watki :-)
      • forumowiecgwna Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 30.11.10, 12:45
        Watpie, bardziej spodziewam sie ze za kilka miesiecy pojawi sie watek: juz nie wytrzymam dluzej, maz zly, ja dobra, on odchodzi, ma inna, itp itd. A bylam taka dobra i fajna i w ogole.

        Zasady normalnych ludzi sa proste - nie bzyka sie kobiety swojego przyjaciela, ani na pewno juz nie probuje sie "bzyknac". Jak mozna nazywac sie przyjacielem skoro chce sie pukac z zona tegoz kolesia? Oczywiscie- sa takie zwiazki, mozesz je spotkac na kazdym portalu z amatorska erotyka, ale to jest margines i to na pewno nie normalnosci. Ale tak jak zlodziej kradnie, tak oni musza wiec to robia.
        Jak za 15lat Twojemu "przyjacielowi meza" spodoba sie Twoja corka to tez bedziesz taka zadowolona? Zostawilabys meza z jego zona sam na sam czy nie? Bo ja swoja zone moge wyslac na regaty z kolegami z pracy i nie musze sie zastanawiac czy robi mnie na boku. Ale Twoj maz mysle ze niedlugo nie bedzie mial takiej normalnosci, skoro Ciebie "ciagnie". A stad juz jestes na autostradzie do pisania postow za dwa lata - bylo mi zle, on byl straszny, nie wiaodmo czemu sie denerwowal, byly niedomowienia - i dalszy ciag piesni z forow obok, na temat rozpadow zwiazkow. Proste jak ruch*nie.

        Normalni ludzie nie rzna zon swoich przyjaciol - a juz na pewno nie probuja z tymi zonami "czegokolwiek". Ale skoro uwazasz ze to normalne - to zyj jak masz ochote.
    • daje_co_mam To nalezalo 30.11.10, 12:47
      wyjsc za maz za przyjaciela meza skoro taki atrakcyjny. Zal dupe sciska ze masz mniej atrakcyjnego? Jednak cos zawazylo ze wyszlas wlasnie za niego...
      --
      Zajrzyj, jesli szukasz filmu lub serialu
    • grassant Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 30.11.10, 13:24
      Zastanawiasz się, co robić ze swoimi fantazjami? realizować!

      Zdrada. Skad czerpiesz jej definicję? Jak dla mnie, to już zdradzasz, zostawiając sobie pewien obszar "na wszelki wypadek".
      Czy nadal będziesz spotykać sie z kolesiem, który chce wydymać żonę "przyjaciela" burząc pewien ich porządek. Jak posprząta bałagan po sobie?
      Czy nie ma innych dup i facetów w mieście?
      • ditchdoc Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 30.11.10, 13:29
        grassant napisał:

        > Zastanawiasz się, co robić ze swoimi fantazjami? realizować!
        >
        > Zdrada. Skad czerpiesz jej definicję? Jak dla mnie, to już zdradzasz, zostawiaj
        > ąc sobie pewien obszar "na wszelki wypadek".

        nom, myslec o zabojstwie a zabic to dokladnie to samo ;)

        ja pie..., nie dziwne ze po wygrywa wybory
        • grassant Re: Przyjaciel męża mnie podrywa 30.11.10, 13:46
          ditchdoc napisał:

          > grassant napisał:
          >
          > > Zastanawiasz się, co robić ze swoimi fantazjami? realizować!
          > >
          > > Zdrada. Skad czerpiesz jej definicję? Jak dla mnie, to już zdradzasz, zos
          > tawiaj
          > > ąc sobie pewien obszar "na wszelki wypadek".
          >
          > nom, myslec o zabojstwie a zabic to dokladnie to samo ;)
          >
          > ja pie..., nie dziwne ze po wygrywa wybory

          Nieomylnych, piewców i czcicieli jedynej słusznej drogi było już wielu. Drogi na manowce albo w ślepy zaułek, czy do nikąd. I nadal się pojawiają, tym głośniej głosząc i próbując narzucać własne poglądy, im są bardziej ograniczeni.