Mozna kochac kobiete i bac sie slubu jednoczesnie? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Pytanie do Panow - jak w temacie.
    • cocojuice napisała:

      > Pytanie do Panow - jak w temacie.


      pare razy bylem platonicznie i nieplatonicznie zakochany
      jednak slubu balem sie jak waz jeza.
      • Aha... a wiec gdyby to bylo cos wiecej niz tylko platoniczne zakochanie - wtedy bys sie przestal bac ?
        • cocojuice napisała:

          > Aha... a wiec gdyby to bylo cos wiecej niz tylko platoniczne zakochanie - wtedy
          > bys sie przestal bac ?

          nie .
          balbym sie nadal.
          w koncu chodzi o to, by miec kobiete.
          zona nie jest do tego potrzebna.

          oczywiscie wiem, ze to jej potrzebny jest maz (a nie mezczyzna) .
          ale to jej problem - a nie moj :)
    • Ślub to umowa cywilnoprawna i jak w wypadku każdej innej umowy trzeba mieć bardzo dobry powód żeby ją zawrzeć. Sam fakt kochania kogoś nie jest takim powodem. Można przecież kochać i bez tej umowy. W specyficznych wypadkach takim powodem może być np. wspólne rozliczanie się z podatków.
      • A ja kocham moją kobietkę i zamierzam wziąć z Nią ślub właśnie z tego powodu co czuję do Niej. A nie pieprzenie, że ślub to umowa cywilnoprawna i rozliczanie się z podatków. Chcę spędzić z Nią całe moje życie i jak się jest pewnym tego co się czuje to nie ma żadnego strachu. Boi się ten kto ma wątpliwości.
        • Zatem jesteś właściwą osobą, która może mi udzielić odpowiedzi na pytanie co właściwie ślub wnosi do miłości? Co zmienia w samym uczuciu? Jakiż ma wpływ skoro już się kochacie? Nie jesteś pewny swojego uczucia, jej uczucia, że musisz to mieć na piśmie? Jak dla mnie konieczność potwierdzenia oczywistości to właśnie jest strach, brak pewności i wiary w to co się czuje, brak zaufania do partnera. ;)
          • To nie chodzi wcale o to, że nie jestem pewny Jej uczucia. Bo w 100% nikomu nie ufam. Mojej narzeczonej tak samo, mimo że uważam Ją za najwspanialszą kobietę i wydawać by się mogło, że Ją bardzo dobrze znam to zawsze trzeba mieć rękę na pulsie i nie biorę z Nią ślubu żeby mieć pewność, że mnie nigdy nie zdradzi, czy też nie odejdzie ode mnie. Bo tak może się zdarzyć nawet po ślubie. Dlatego moja chęć do poślubienia narzeczonej nie wynika ze strachu. Druga sprawa, nie chcę żeby moje dzieci miały rodziców, którzy są w wolnym związku. A trzecia sprawa to tak naprawdę Wy, czyli osoby, które nie chcą ślubu odczuwacie największy strach.
            • Mówisz? A nie mógłbyś trochę grzeczniej? Masz jakieś problemy z tym, że ktoś nie weźmie ślubu? Po co ktoś miałby go brać, skoro nie cuzje potrzeby? Bo inni tak mówią? Po co bezrefleksyjnie się przyłączać do jakiegoś zjawiska? Liczy się czysta kalkulacja - czy chcę, i dlaczego.
            • > ... nie biorę z Nią ślubu żeby mieć pewność, że mnie nigdy nie zdradzi, cz
              > y też nie odejdzie ode mnie.
              No raczej nie, zwłaszcza, że ślub prawdopodobieństwa zdrady bynajmniej nie zmniejsza. Przeciwnie: jeżeli kobieta chce zdradzić to na przykład przed odpowiedzialnością za oszustwo reprodukcyjne jest w małżeństwie znacznie lepiej chroniona, niż w wolnym związku. Więc można się spodziewać, że oporów miałaby mniej.

              > Dlatego m
              > oja chęć do poślubienia narzeczonej nie wynika ze strachu.
              Oczywiście, że nie. To raczej w przypadku kobiet parcie do ślubu wynika ze strachu: one dążą do zabezpieczenia sobie na przyszłość sytuacji, w której mężczyzna będzie musiał na nie łożyć nawet, jeżeli przestanie kochać.

              > A trzecia spraw
              > a to tak naprawdę Wy, czyli osoby, które nie chcą ślubu odczuwacie największy s
              > trach.
              O tak. Sam odczuwam strach. Przed państwem polskim i jej seksistowskimi prawami. Każdy, kto mieszka w polsce i się jej nie boi jest... lekkomyślny.
              • pyzz napisał:

                To raczej w przypadku kobiet parcie do ślubu wynika ze stra
                > chu: one dążą do zabezpieczenia sobie na przyszłość sytuacji, w której mężczyzn
                > a będzie musiał na nie łożyć nawet, jeżeli przestanie kochać.
                >

                A jak to wygląda statystycznie? Ilu mężczyzn płaci na swoje byłe żony?
                Dla przypomnienia: 2009 - ok 70 tys. rozwodów.
                ?

                > O tak. Sam odczuwam strach. Przed państwem polskim i jej seksistowskimi prawami
                > . Każdy, kto mieszka w polsce i się jej nie boi jest... lekkomyślny.

                Na szczęście ślub nie jest ani przymusowy, ani nie jest karą. Obyś się nigdy nie ożenił.
            • Nie zgodzę się z Tobą. Ja może mógłbym powiedzieć że nikomu nie ufam, ale... Widzisz to tak że trzeba sobie w życiu dobierać współtowarzyszy. Ludzi którym można ufać, takich żeby nie zawiedli gdy będzie naprawdę źle. Gdybym nie mógł ufać swoim kolegom z pracy to bym jej nie mógł dobrze wykonywać. Tym bardziej trzeba ufać i wierzyć osobie z którą się żyje tak prywatnie. Trzeba mieć kogoś komu się powie to wszystko czego się nikomu innemu nigdy się nie zdradzi. Tylko jedna rzecz. Trzeba mieć za partnera/kę osobę która gdy mówi tak to jest tak, a gdy nie to jest nie. Zawsze i bez względu na to co ma powiedzieć. Wśród miałkości i ogólnego braku zasad to wcale nie jest łatwe znaleźć kogoś takiego. Ja nigdy nie obiecałem nic czego bym nie mógł spełnić, podobnie moja partnerka. Nasze zaufanie opiera się na bezwzględnej szczerości. Jeśli któreś z nas ma sekret to go nie ukrywa. Po prostu mówmy, że to tajemnica i więcej nie roztrząsamy. Ja wiem, że nic nie zrobi przeciw mnie, a ona że ja nic przeciw niej, jednak każdy musi mieć swoją prywatną strefę.
              Nie wiem dlaczego zakwalifikowałeś mnie do osób które nie chcą ślubu. Nigdzie nie napisałem, że nie jestem żonaty. :) Tak się składa iż jesteśmy po ślubie kilkanaście lat. Nie pisałem bez pokrycia. Po prostu uważam, że aby się pobrać trzeba mieć bardzo dobry powód do tego. Większość par wśród znajomych, które się pobrały bo się kochają jest dziś po rozwodach, w separacji itp. Uważam iż po takim "uczuciowym ślubie" jest większe prawdopodobieństwo, że ten kawałek papieru się przyczyni do rozwodu. Kiedy natomiast się nie przykłada do niego żadnej wartości to pozostaje obojętny więc nie może zaszkodzić. Podałeś powód dla którego ja się ożeniłem - dzieci. Zrobiłem tak samo ożeniłem się żeby dzieci miały jasną sytuację prawną.
              Co do samego strachu to według mnie powstaje kiedy podświadomość nie jest przekonana do sensowności decyzji dlatego tym bardzie trzeba mieć klarowny racjonalny powód.
        • Absolutnie tez tak uwazam.
    • można bać się ŚLUBU. a nie kobiety. ślubu, jako papieru, zobowiązania, rodzinnej presji, oraz często wewnętrznej podświadomej zmiany która po ślubie tworzy się w głowach współmałżonków. bo jak to jest, że ludzie żyją ze sobą "na kocią łapę" 5 lat, mieszkają razem, mają fajny związek... później ślub i w parę miesięcy wszystko się niszczy.

      ślub to nie tylko papier, przynajmniej nie zawsze. ślub to często element presji zewnętrznej, a zarazem niesamowitego rozluźnienia psychiki (u niektórych osób). "teraz ona jest moja", "teraz on już jest mój", takie coś mają niektórzy ludzie zakodowane od lat -nastu albo i -dziestu. i jak biorą ślub, to całe napięcie z nich schodzi. przez co się zmieniają. na przykład przestają się starać, odnośnie swojego wyglądu, zapachu, zachowania.

      a nawet jak z samymi partnerami wszystko jest ok, to potrafi się wmieszać rodzinka. "no, wzieliście już ślub, to kiedy dzieci?" i się zaczyna, litania ciotek, wprzęganie małżonków w kierat, jaki one same przeszły jakiś czas temu (a o tym co im to dało, świadczy ich waga, nieraz trzycyfrowa a przynajmniej z ósemką na początku).

      silnych ludzi małżeństwo nie zniszczy, ale nadal pozostanie jakiś niesmak. sam fakt jakiegoś zewnętrznego nakazu, przymusu, jest dla mnie sprawą obrzydliwą, mimo że kobietę swoją kocham ponad życie.

      na szczęście Ona też nie z takich, co to by ślubu chciała. rodzinę swoją i społeczną presję ma głęboko w poważaniu. i nawet się lalkami w dzieciństwie nie bawiła i białych sukien nie przymierzała, i nie fascynowała ślubami starszego kuzynostwa, choć takowe były.

      no ale ile jest takich kobiet, może 10%, większość tak zmanipulowane przez wychowanie, że nic tylko zapłakać...
    • Owszem, można. W końcu bać się można wszystkiego, zaś presja społeczna sprawia, że ślub traktowany jest jako konieczność, niemal naturalny etap związku, więc stres tym większy.

      Zaś abstrahując od kwestii strachu, do tej pory nie usłyszałem dobrej odpowiedzi na pytanie, co ślub, niezależnie, czy kościelny, czy cywilny, ma zmienić w związku oprócz względów podatkowych, a pytałem wiele osób przekonanych o jego konieczności. Najbliższa akceptacji odpowiedź dotyczyła istotności rytuałów w naszym życiu, z czym w pełni się zgadzam, tyle że rytuał połączenia można odprawić choćby na łące, zrywając dla siebie polne kwiaty i obiecując sobie miłość i wierność wobec całej przyrody i ewentualnie wybranych znajomych.
    • Ślub a miłość to dwie różne kwestie. Ślub to umowa, zobowiązanie się do spełniania pewnych (brutalnie mówiąc) świadczeń, do pełnej i świadomie przyjętej odpowiedzialności za drugą osobę i jej szczęście. Do tego trzeba dojrzeć. To, że kogoś kochasz, nie oznacza, że osiągnąłeś w swoim życiu gotowość do wzięcia odpowiedzialności za drugą osobę.
    • Problem w tym ,że pan cię nie kocha i nie chce z tobą żyć i zawrzeć ślubu!!!!!!!!!
      Pan się ciebie wstydzi.
      I problem w tym,że od wielu lat ,ty tego nie przyjmujesz do wiadomości.A czas ucieka...
      Czasami zamiast deliberować nad czymś tak oczywistnym dla ogłu trzeba po prostu kogoś wypuścić na wolność.On też ma prawo normalnie żyć!
    • nie oszukujmy się dla świadomego człowieka ślub to ślub, to deklaracja, przyrzeczenie... można się tego bać jeśli nie jest się pewnym siebie, swoich uczuć, uczuć partnera, partnerki...
      Umowa cywilno-prawna? banki dają już możliwość obejścia ... ustawa niedługo ureguluje związki partnerskie .. ALBO SIĘ KOCHA I WYRZEKA POKUS i BIERZE ŚLUB albo DOPUSZCZA SIĘ ( Z WŁASNEJ STRONY) KŁAMSTWO I ZDRADĘ
    • Mój eks nie chciał wpuszczać urzędasów do swojego życia, odbierać nam poczucia dobrowolności ani przysięgać czegoś, co przecież nie zależy od niego.
    • po co od razu ślub ?
      --
      Jak mam czas to leże i odpoczywam, a jak nie mam czasu to tylko leże.
    • Wow... dzieki. :-) Tyle odpowiedzi.
      Zabawne ze tylko jedna osoba twierdzi, ze jezeli sie kocha to sie zeni i koniec.
      No wiec - ja uwazam, ze taka jest regula. Facet swiadomie proszacy kobiete o reke na pewno jest pewien swoich uczuc. Jednak sa tacy, ktorzy naprawde kochaja ale z przeroznych powodow po prostu czegos sie boja i to nie koniecznie musi byc brak uczucia. Uwazam jednak, ze to sa wyjatki.
    • Oczywiście, że można! To, że kocha się osobę to jeszcze nie znaczy, że można się godzić na wstępowanie w tak dyskryminującą instytucję, jak małżeństwo.

      Jeżeli kobieta kocha mężczyznę, to nie będzie za wszelką cenę parła do ślubu.
      Jestem już z moją ukochaną ponad 10 lat, razem mieszkamy i radzimy sobie z życiem. Bez ślubu.
    • Nie można. Jeśli się kocha świadomie i dojrzale - decyzja o slubie jest bezbolesna i nie jest odbierana jako ograniczenie. Natomiast jeśli facet kocha, ale uważa że ślub go ogranicza, jest po prostu niedojrzały. To strasznie dziecinne, bać się slubu (bo w sumie czego się bać)? Pewnie, że wolny związek jest wygodniejszy, ale takie zwiazki preferują tylko niedojrzali faceci, bojący się odpowiedzialności.
      Najgorsi są faceci, którzy twierdzą, że kochaja, ale do ślubu się nie spieszą, bo sie muszą zastanowić. Tylko to "zastanowić" potrafi trwać kilka lat...
      Facet powinien jasno sie określić, albo dąży do ślubu, albo chce życ w wolnym związku. A niektórzy wolą oszukiwać: kocham cię i na pewno się ożenię, ale wiesz, jeszcze nie dziś, bo się boję/muszę przemyślec itp... Takich bym wieszała za pewne części ciała... W ten sposób niszczą życie dziewczynom, które z nimi są i czekają, aż jaśnie pan się zdecyduje zainwestować w pierścionek.
    • na podstawie moich doświadczeń, które przedstawiają się mniej więcej tak:

      - oświadczyny gdy miałam 20 przez już od ładnych paru lat eksa, gdy miał 23 lata

      gdy miałam 30+:
      - 2 facetów, którym bym z miejsca powiedziałam "tak" - jednak nie palili się do tego
      - odrzucenie oświadczyny 3 innych facetów

      mam niejako "ogląd i podgląd" z dwóch stron barykady:-)

      - ostra faza zakochania gdzie motylki różowe śmigają i żyją "happily ever after" - występuje często w połączeniu z "mój/moja ci on/ona jest" podkreślone obrączką by wszyscy widzieli, że "on/ona dla niej a ona/on tylko dla niego:-) Miłość triumfuje "w chałupeczce niskiej" na wsze czasy. Trywialne problemy typu praca, finanse, róznice w charakterach, różne postrzeganie świata - jest dobre dla filistynów
      albo
      - pewność, że jak się zwizualizuje siebie, to za n lat widzimy przy sobie tę osobę

      nie żenimy się/nie wychodzimy za mąż gdy:

      - nie ma ostrej fazy zakochania
      - przy wizualizacji swojej przyszłości razem starzejąc się - widzimy jako bardziej prawdopodobne wygranie w totka 6 cztery razy z rzędu, urośnięcie o 10 cm lub urośnięcie mhmm... , wyjechanie do Rwandy ramach akcji charytatywnej i dostanie pokojowego Nobla za pojednanie Hutu i Tsutsi

      reasumując:
      - albo fenyloetyloamina i ostra faza zakochania
      - albo świadomość, że chcemy się razem zestarzeć - przez co niektórych zwana oksytocyną i dopaminą:-)... albo miłością, a nie zakochaniem, albo dojrzałością i to jest chyba to
      - albo nie robimy tego bo w sumie fajnie i w ogóle, ale nie na tyle fajnie by nie myśleć, że na międzyczas ta osoba jest ok, ale.... to nie to o czekamy na lepszy model

      nie jestem reprezentatywną próbką:-)
    • Ten wątek to straszny suchar... ile można na forum wałkować temat mężczyzn "bojących się ślubu"???.
      Dajcie żyć!
      --
      "Znajdź w życiu przystań do właściwych przystań
      Zastanów się, czasem przegrać znaczy wygrać..."

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.