Jak mężczyźnie zależy na kobiecie to o nią walczy Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Otóż nie zawsze.

    Istnieją mężczyźni tak poranieni w dzieciństwie przez matkę że o kobietę nie walczą. (Czym innym jest walka w obronie kobiety a czym innym walka o kobietę). Nie walczą mimo że ją kochają.
    Dlaczego?
    Bo odrzucenie ich obezwładnia. Właśnie przez rany z dzieciństwa.

    Jednak mężczyzna powinien umieć walczyć. I nie tylko w obronie kobiety ale i o kobietę – bo mężczyzna raczej w ogóle powinien umieć walczyć. Dlatego ci męzczyźni dopóki nie zaleczą swoich ran (a podobno da się to zrobić) nie nadają się do związku. Bo oni – tak naprawdę – nie szukają kobiety tylko matki. Próbują cofnąć czas.

    Znacie taką powieść „Wichrowe Wzgórza”? Tam był mężczyzna który walczył o kobietę maksymalnie.

    I nieprawdą jest że podstawą związku jest rozmowa – związek to nie aparat telefoniczny. W związku bardzo ważna jest KOMUNIKACJA – a to nie tylko rozmowa. Kobiety przeważnie lepiej to rozumieją niż mężczyźni. I „odchodzą bo chcą żebyśmy je zatrzymali”.
    • I kolejny facet bez ojca.
      • cos na deseracje mi to wyglada....
        --
        Pierwszy mąż jak naleśnik - zwykle nieudany :)))
        • Walczyc ? O kobiete? Owszem,jesli jest wolna i mnie kocha to tak. w innym przypadku zdecydowanie nie warto - kobiet jest wiecej niz mezczyzn wiec wystarczy dla kazdego zwlaszcza ,ze gejow jest coraz wiecej .A poza tym czasy jaskiniowcow to juz jednak minely dosc dawno temu. Walczyc w obronie kobiety - zdecydowanie popieram tak jak i w obronie jakiejkolwiek slabszej istoty.
          • oj nie zapędź się w tej swojej cwaniackiej filozofii
            • Ale dlaczego cwaniackiej ? Jak kobieta mówi nie to znaczy nie, każde inne interpretacje będą cwaniackie (albo desperackie ). A jak rzeczywiście kokietuje to wystarczy cierpliwie poczekać.. Byle nie za długo.
              • Albo bogatą dziewicę :)
                Po co walczyć o coś co juz wielu miało ?
                Pytanie filozoficzne :)
                • Nie tyle dziewicę, co bogatą - tutaj o dziwo wiedza co i jak maja robić i nie trzeba im nic mówić. Przykre to jest, bo dziś ludzie nie wiążą się dla miłości tylko dla kasy i korzyści (nie wszyscy, ale wielu tak), a potem po roku rozwód. Myślę, że kobiety same się przyczyniły do tego, ze facetom nie chce się kiwnąć palcem, aby poderwać kobietę. Zamiast czekać na rozwój sytuacji i dać mu możliwość działania i udowodnienia, ze mu zależy - te aż wyrywają się i wpadają w panikę, gdy facet nic nie robi. I to jest błąd. Dlatego jest jak jest. Myślę, ze faceci, którym naprawdę zależy staną na głowie, aby zdobyć kobietę. A tymi, którzy starania maja gdzieś nie warto sobie głowy zawracać. Szkoda naszego cennego czasu.
                  • haaat napisał:

                    > Nie tyle dziewicę, co bogatą - tutaj o dziwo wiedza co i jak maja robić i nie t
                    > rzeba im nic mówić. Przykre to jest, bo dziś ludzie nie wiążą się dla miłości t
                    > ylko dla kasy i korzyści (nie wszyscy, ale wielu tak), a potem po roku rozwód.
                    > Myślę, że kobiety same się przyczyniły do tego, ze facetom nie chce się kiwnąć
                    > palcem, aby poderwać kobietę. Zamiast czekać na rozwój sytuacji i dać mu możliw
                    > ość działania i udowodnienia, ze mu zależy - te aż wyrywają się i wpadają w pan
                    > ikę, gdy facet nic nie robi. I to jest błąd. Dlatego jest jak jest. Myślę, ze f
                    > aceci, którym naprawdę zależy staną na głowie, aby zdobyć kobietę. A tymi, któr
                    > zy starania maja gdzieś nie warto sobie głowy zawracać. Szkoda naszego cennego
                    > czasu.
                    >

                    Są normy zabiegania o kobietę : młoda ,dziewica ,bogata .
                    Każdy z tych punktów jest warty zachodu.
                    Nie bez powodu nie napisałem ładna ,albo bardzo ładna kobieta,bo takie to można mieć za 100 zł .
                  • > Przykre to jest, bo dziś ludzie nie wiążą się dla miłości tylko dla kasy i korzyści

                    Khem, możesz mi powiedzieć, kiedy wcześniej w dziejach naszej planety były czasy, że ludzie wiązali się ze sobą przede wszystkim z miłości a nie z wyrachowania/decyzji rodziców?
            • no tak,wypowiedż typowa na nasze czasy..po co,jak wszystko łatwo przychodzi...nie ta to inna
              • Co kto lubi: Jakiś rozsądny i szanujący siebie facet zaciśnie zęby i odpuści. Odcierpi swoje, a potem odżyje - z inną kobietą.
                Jakiś inny będzie dłuuuugo skamlał, napraszał się, łasił... Walczył?! Będzie zbierał kolejne kopniaki i poza pogardą niczego nie "wywalczy". Żałosne...

                Banalne, ale prawdziwe: życie ma się jedno - SZKODA CZASU na z góry przegrane "walki", jeśli kobieta NIE chce, to NIE chce.

                Może TY tak lubisz - TWÓJ wybór. Inaczej myślących nie czepiaj się, bo to NIE Twoje życie.
          • Czterdziestyiczwarty, widać od razu, że dostałeś "kopa" 44 razy od kobiet - biedulek. Niby czasy jaskiniowców już minęły, ale Tobie pozostał ich tok myśleniowy ;-)))
      • autor(ka) wątku bez wątpienia jest kobietą...
    • Ci mężczyźni pojawili się na świecie na skutek partogenezy?
    • po paru probach walki - nieudanych - dochodzi sie do wniosku, ze to zwykla strata czasu,
      srodkow i nerwow i bierze sie - jak leci (oczywscie powyzej pewnego zakreslonego sobie samemu poziomu) ciezar walki przerzucajac na druga strone :)

      nie ma to nic wspolnego ze "zranieniem" - to po prostu zwykly pragmatyzm.
      • facettt napisał:

        > po paru probach walki - nieudanych - dochodzi sie do wniosku, ze to zwykla stra
        > ta czasu,
        > srodkow i nerwow i bierze sie - jak leci (oczywscie powyzej pewnego zakreslone
        > go sobie samemu poziomu) ciezar walki przerzucajac na druga strone :)
        >
        > nie ma to nic wspolnego ze "zranieniem" - to po prostu zwykly pragmatyzm.
        Ja tam sie wycofałem i niestety nie biore jak leci. Jestem dziad ale honorowy.
      • Tez tak mam: Kobieta, która mnie odtrąciła i którą kocham, która podczas tej mojej nieszczęsnej "walki" coś tam ostatnio bredziła, że "potrzebuje czasu", żebym "nie naciskał" i Nie poganiał - daje dupy innemu...
        To co? I ja mam o nią WALCZYĆ?!

        Trudno, nie będę się upokarzał. Miłośc przeminie, a ja powrócę do tak zwanego "obiegu".
        Wlaka o kobiety - co za pieprzenie... Tak jakby one nie decydowały o sobie samych!
        Jesli kobieta NIE CHCE mężczyzny, to choćby frajer zesrał się diamentami - ona i tak da tyłka innemu, którego dopusci do swojego łoża.
        Cała ta zasrana "walka o kobiety" jest dobra - w romansidłach...
        Przykre to, ale prawdziwe.
        Szkoda czasu, energii i zdrowia - permanentna frustracja zabija.
        • mw1969 napisała:

          > Tez tak mam: Kobieta, która mnie odtrąciła i którą kocham, która podczas tej mo
          > jej nieszczęsnej "walki" coś tam ostatnio bredziła, że "potrzebuje czasu", żeby
          > m "nie naciskał" i Nie poganiał - daje dupy innemu...
          > To co? I ja mam o nią WALCZYĆ?!

          Oczywiście, że TAK! Powinieneś "walczyć", najlepiej jeszcze na klęczkach, bo przecież panna musi "poczuć że ci zależy". A że w tym czasie daje d..y innemu? - to przecież nie ma nic do rzeczy i powinieneś to "zrozumieć"...
          Oczywiście drwię sobie. Masz całkowitą rację.

          Jak mówią "Nie ma nic łatwiejszego, od skomplikowania sobie życia" i zamiast nazywać rzeczy po imieniu i reagować adekwatnie do sytuacji, pewne męskie ("..") pipy próbują przekonać, że jednak należy "walczyć", bla bla, bla.
          Zdrowy rozsądek to jednak od dawna towar deficytowy.
          Pozdrawiam.
        • mw1969 napisała:

          > Tez tak mam: Kobieta, która mnie odtrąciła i którą kocham, która podczas tej mo
          > jej nieszczęsnej "walki" coś tam ostatnio bredziła, że "potrzebuje czasu", żeby
          > m "nie naciskał" i Nie poganiał - daje dupy innemu...
          > To co? I ja mam o nią WALCZYĆ?!
          >
          > Trudno, nie będę się upokarzał. Miłośc przeminie, a ja powrócę do tak zwanego "
          > obiegu".
          > Wlaka o kobiety - co za pieprzenie... Tak jakby one nie decydowały o sobie samy
          > ch!
          > Jesli kobieta NIE CHCE mężczyzny, to choćby frajer zesrał się diamentami - ona
          > i tak da tyłka innemu, którego dopusci do swojego łoża.
          > Cała ta zasrana "walka o kobiety" jest dobra - w romansidłach...
          > Przykre to, ale prawdziwe.
          > Szkoda czasu, energii i zdrowia - permanentna frustracja zabija.
          Znam to z własnego doswiadczenia.
        • co do "daje dupy innemu" - bo jestem kobietą i też mnie kiedyś pewien "walczący" nazwał w przypływie uczuć tanią dzi** bo wyszłam ze znajomym do kina (nie tylko do niczego nie doszło ale i nawet by mi to przez myśl nie przeszło) - a więc daje faktycznie i fizycznie czy tylko ci się tak zdaje bo kolega z pracy skomentował jej wpis na facebooku?


          z poważaniem :)
          • NIe znasz mnie, niczego nie wiesz.
            A ja WIEM!!! Sprawdzone...
            Nie jestem żadnym paranoikiem, co to choruje z zazdrości "o wyjscie do kina" albo o wpisy na fejsbuku.
            Niestety, moja ukochana DAJE DUPY innemu - a mnie NIE!
            Jednego dnia wylewa krokodyle łezki i majaczy o uczuciach, a drugiego dnia (raczej wieczora) idzie do łózka z innym.
            Sorry, no to ja musze skapitulować - nie jestem kundlem, którego paniusia raz za razem odpędza kopniakiem.

            Koleżanko xki, miejże trochę empatii, którą Wy, Panie, tak sie szczycicie, OK?

            Tak, facet to proste urzadzenie (z jednym dźojstikiem - heheh),ale nawet facet ma UCZUCIA!!! I ma tez godność - na końcu tylko godność zostaje, jesli ukochana poszła w rozbierane tango...
            • Nie rozumiem takiej sytuacji, to nie zdrowe w związku.Odejdz, to najlepsze co możesz zrobić dla siebie.
              --
              beksa4
            • Serio? Godność masz jeśli jesteś z kimś, kto cię zdradza??
            • A moze nie jestes w jej typie, albo traktuje cie tylko jak kolege? moze sam sobie dopowiadasz, ze jest cos wiecej? jesli jestes tylko kumplem, to przyjmij to do wiadomosci, daj sobie spokoj i oczywiscie nie walcz o nia skoro do lozka chodzi z innym. z tego co piszesz, to chyba jestes dla niej bardziej kolega. gdyby bylo cos wiecej z jej strony, to nie chodzilaby do lozka z innym oraz nie mialbys watpliwosci co do waszej relacji i nie targaloby to twoimi uczuciami. kiedy cos jest dobre wydaje sie latwe i czlowiek nie czuje sie umeczony. powodzenia.
            • Niestety znalazłem się w podobnej sytuacji. Przekonałem się, że jeśli kobieta nie sprawdza się w sypialnii (nawet jeśli jeśli jest doskonałą partnerką w innych sferach) nie ma sensu wierzyć w jej obietnice i deklaracje i trzeba pakować walizki...
              Zapewniała mnie o wielkiej miłości, ale jak tylko się wyprowadziłem (testowo) to po miesiącu wystawiła dupę dwóm obcym kolesiom. Jak w piosence: "...Bo każda kobieta ma w sobie coś z dziwki. Zadasz się z taką. Oskubie do centa".
        • Mężczyzna jeśli kocha ,tak samo kobieta, nie rzuca się na innych , tylko dlatego ,ze brak z jeden lub drugiej strony zaangażowania oczywiście chwilowego . Czas i cierpliwość ,i przede wszystkim szczerość jest wskazana,inaczej można przegrać to co jest najpiękniejsze w życiu.
          --
          beksa4
    • bury_111 napisał:

      >Kobiety przeważnie lepiej to rozumieją niż mężczyźni. I „odchodzą
      > bo chcą żebyśmy je zatrzymali”.

      I dalego wy mezczyzni nigdy nie odchodzicie, wiedzac, ze kobiety zrobia to za was lepiej :)
    • Ze mną jest tak, że jak kobieta oczekuje walki o siebie, to dostaje figę z makiem. Czyli nic. Jak odchodzi, bo chce żebym ją zatrzymał, to odchodzi. hehe :P
      Staram się oblewać te wszystkie wasze głupie, debilne, bezsensowne testy. :)
      Jak ktoś nie umie się normalnie porozumieć, to niech się wypcha.
    • Etam. Prawdziwy mężczyzna nie musi walczyć. One walczą o niego.

      --
      ‮ Zróbmy czasem coś na opak.
    • > Znacie taką powieść „Wichrowe Wzgórza”? Tam był mężczyzna który wal
      > czył o kobietę maksymalnie.
      OMG który? hyba nie Heathcliff? weż przeczytaj to jeszcze raz

      mezczyzna i kobieta nie musza o siebie walczyc, to mi zapowiada jakies niezdrowe relacje, zwiazek powinien byc oparty o milosc, zaufanie, szacunek, przyjazn i dobry sex, ja tu nie widze miejsca na walkę

      I „odchodzą
      > bo chcą żebyśmy je zatrzymali”.
      nie rozumiem takiego podejscia, ja tlumacze tlumacze tlumaczę a potem odchodze, i nie po to zeby ktos mnie zatrymywal, tylko po to zeby cos zakonczyc i isc dalej, odchodze i nie ma powrotu, chocby kleczal na kolanach i blagal i zarzekal sie ze bedzie inaczej, bzdura, nie bedzie, moze na poczatku a potem bedzie tak samo
      NIGDY nie wchodz dwa razy do tej samej rzeki, nigdy, to jest z definicji niemożliwe
      --
      Charakter: praworządny zły
      • deela napisała:


        > nie rozumiem takiego podejscia, ja tlumacze tlumacze tlumaczę a potem odchodze,
        > i nie po to zeby ktos mnie zatrymywal, tylko po to zeby cos zakonczyc i isc da
        > lej

        Ty masz zdrowie. w zyciu nie rzucilem zadnej kobiety, bo nie moglbym przezyc jej krzywdy
        wszystkie same mnie rzucaly.
      • > NIGDY nie wchodz dwa razy do tej samej rzeki, nigdy, to jest z definicji niemoż
        > liwe
        ja sobie wyobrażam sytuację (splot okoliczności), która umożliwiłaby wejście do rzeki drugi raz i byłoby to korzystne, ale to tylko moja wyobraźnia ;P
        • trzeba by za ta rzeka zapylac - nie wiem boją miejsce oznaczyc czy papierowa łodeczką, no i w sam raz wskakujesz w to samo bagienko :d
          --
          Charakter: praworządny zły
          • ale ja właśnie sobie wyobrażam, że to może już nie być bagienko, taka durna wyobraźnia
            • głupoty opowiadasz, zwiazek z jakiś powodów się kończy/sypie, potem sie zapomina i stara pamietac tylko te dobre rzeczy, potem pamieta juz tylko dobre i zastanawia sie czemu nie machnal reka na TAMTE, ludzka pamięc selektywna jest, a ja nie jestem taka durna, zeby przechodzic to samo dwa razy, tym bardziej ze wczesniej mowilam co mi nie pasuje, jak nie dotarlo to nie, co ja poradze... moze postrasze ze odejde? o juzci, jak odchodze to odchodze, koniec
              --
              Charakter: praworządny zły
            • > odchodze i nie ma powrotu, chocby kleczal na kolanach i blagal i zarzekal sie ze bedzie
              > inaczej, bzdura, nie bedzie, moze na poczatku a potem bedzie tak samo

              ale nie zawsze tak jest. Naprawdę są reformowalne typy, czego przykładem jest mój mąż! I gdyby taki nie był dziś nie byłby moim mężem. Ja do tej rzeki wchodziłam kilka razy (na przestrzeni tych 15 lat razem różne perypetie się zdarzały) i za każdym razem było inaczej!
              • ale ja nie jestem od reformowania kogokolwiek, od wychowywania i reformowania są dzieci, nie dorośli
                --
                http://i36.tinypic.com/2d2abvc.jpg
                • a to dlaczego? nie to, żebym się brała za reformowanie alkoholika czy coś podobnego, ale, no właśnie, dlaczego? Dlaczego uważasz, że w wieku od 0 do 20 lat można reformować, wychowywać człowieka, a od 21 do 80 czy 100, to już człowiek niezmienny Twoim zdaniem jest? Ja się bardzo zmieniłam od moich lat 20 do 30. Spotkanie każdej kolejnej wypływowej dla mnie osoby zmieniło mnie (nie mówię tu tylko o mężczyznach, ale także bliższych koleżankach cyz wykładowcach na uczelni albo ludziach w pracy...) Ja osobiście wierzę, że spotkanie z każdą nową osobą ma na nas wpływ. Natomiast faktycznie, nie dałabym sobie prawa do "wychowywania" męża, jednak jeśli w sposób jasny komunikowałabym mu swoje potrzeby, a on miałby to w potocznej d.pie, to byłby to dla mnie jasny sygnał, że coś jest nie tak. Bo ja potrafię od czasu do czasu zrezygnować z własnej przyjemności dla przyjemności partnera i tego samego oczekuję od niego.
                  A walka o kobietę, jak dla mnie, absolutnie nie ma nic wspólnego z klękaniem przed nią :P
                  • uważam, że człowiek.... no niech ci będzie od 21 akurat ma już swój rozum, uczy się życia, uczy się na swoich błędach i krótko mówiąc wychowuje się sam, ja mam dość we własnej główce na trzaskane, żeby jeszcze się brać za modelowanie kogoś innego i krótko mówiąc szkoda mi na to zycia, choćby i sekundy - bo mi nikt tego zycia nie odda, po co to? na co? ja żyłam zawsze w głębokim przekonaniu, że jak TU mi coś nie pasuje to gdzieś TAM w świecie jest osoba bardziej... no bardziej dla mnie a ja dla niego
                    --
                    http://i36.tinypic.com/2d2abvc.jpg
        • nie chce byc zlowsliwa bo to nie o to chodzi, ale czasem ciezko, skoro chcecie sie podpierac slowami wielkich filozofow to wygooglujcie sobie co one znacza, Heraklit bo on jest autorem tej sentencji nie przestrzegal przed popelnianiem drugi raz tego samego bledu, on chcial powiedziec ze nie mozliwe jest wejscie do tej samej rzeki bo ta rzeka juz jest calkiem inna "panta rhej" wiec nijak sie to nie trzyma Waszych wypowiedzi bo stosujac to zdanie sami sobie zaprzeczacie w koncu tak jak rzeka sie zmienia tak i partner moze
      • Skoro Ty polecasz komuś ponowną lekturę "Wichrowych Wzgórz", to ja Tobie polecam ponowne przestudiowanie definicji powiedzenia o nie wchodzeniu do tej samej rzeki.
      • deela napisała:

        > NIGDY nie wchodz dwa razy do tej samej rzeki, nigdy, to jest z definicji niemoż
        > liwe

        Definicja może i dobra ale czasami warto spróbować - wszedłem do tej samej
        rzeki, i jak dotychczas nie żałuję - baranem bym był gdybym nie wszedł do
        tej samej rzeki ;-)
        DTR,DOL - strzeż się tych blach ,dla własnego (i innych) bezpieczeństwa!
      • > NIGDY nie wchodz dwa razy do tej samej rzeki, nigdy, to jest z definicji niemożliwe

        woda zawsze płynie. czy to jest ta sama rzeka?
        - tak mi powiedział Pan Tarej :)
    • walczy, czyli manipuluje
    • widziałem w autobusie 50- letniego faceta czytajacego harlequina- to byłeś Ty???

      nie jestem jakos specjalnie doświadczony ale na podstawie tych nastu przypadków, gdy starałem się pokazać jak bardzo mi zależy doszedłem do wniosku, że to powodowało, że dostawałem kosza, jedyne ( niezbyt zresztą spektakularne sukcesy) miałem wtedy, gdy kobiete lekko ignorowałem, i dawałem do zrozumienia, że mam oprócz niej wiele bardzo waznych spraw.
      • tak, metoda dobra, tylko z reguly potem Ciebie ktos ignoruje....bedzie milo????
        --
        Pierwszy mąż jak naleśnik - zwykle nieudany :)))
      • udany_prototyp napisał:

        > jedyne ( niezbyt zresztą spektakularne sukcesy) m
        > iałem wtedy, gdy kobiete lekko ignorowałem, i dawałem do zrozumienia, że mam op
        > rócz niej wiele bardzo waznych spraw.

        Mam tak samo :P
      • ... ja też tego nie rozumiem ale doświadczenie pokazało mi, że wzbudzenie lekkiego poczucia "gonienia króliczka" działa super. Nawet jak się ma dobre intencje całkowitego oddania się swojej partnerce to tym bardziej trzeba tak to ułożyć, żeby króliczek nigdy nie został złapany :)
        • A pozniej pisza, ze to mezczyzna jest zdobywca... hahaha! Jest dokladnie odwrotnie.


          --
          Rząd nie jest rozumem, ani elokwencją, lecz siłą fizyczną. - G. Washington
    • A ja słyszałem takie powiedzebie, ze to kobieta wybiera faceta, który pózniej mysli, ze to on ja zdobył. Bo faktem jest, ze jesli suka nie da to pies nie wezmie.
    • Ludzie chcą być ze sobą albo nie. Jakieś walczenie, przekonywanie... Dobre dla gimnazjalistów. Dla mnie krótka piłka - nie chcesz, to nie. Na świecie jest jakieś 4 miliardy kobiet.
      --
      "Nie ma ludzi niewinnych, są tylko źle przesłuchani."
      FELIKS DZIERŻYŃSKI

      Proszę nie pisać do mnie na maila, bo i tak nie sprawdzam skrzynki na GW.
      • wielki_czarownik napisał:

        > Ludzie chcą być ze sobą albo nie. Jakieś walczenie, przekonywanie... Dobre dla
        > gimnazjalistów. Dla mnie krótka piłka - nie chcesz, to nie. Na świecie jest jak
        > ieś 4 miliardy kobiet.


        A tych dostępnych...?;)
    • bury z catabury a o cooo wlasciwie cammoonn? tłumaczysz sie,diagnozy potrzeba ciiiii???

      > Znacie taką powieść „Wichrowe Wzgórza”? Tam był mężczyzna który wal
      czył o kobietę maksymalnie.>
      a ktory to byl bom zapomniała?

      >W związku bardzo ważna jest KOMUNIKACJA>
      ale miejska?

      www.youtube.com/watch?v=Lt0dZ_s1TGk&feature=related


    • Wzorzec mężczyzny zaproponowany przez Emily Brontë
      w "Wichrowych wzgórzach" jest odrobinę niereprezentatywny
      z powodu niskiego poziomu realizmu.
      Polecam raczej lekturę "Przeminęło z wiatrem".
      Traktat ten wydaje mi się znacznie wartościowszym kompendium wiedzy
      o mężczyznach.
      Nie polecam natomiast "Trędowatej". Dla niewyszkolonego umysłu ksiązka ta jest niebezpieczna.
      Arystokratyczne łydki Waldemara mogą być dla czytelnika zgubne
      a grające lędźwie hrabianki Barskiej grożą śmiercią lub kalectwem.

      A co do meritum przemyśleń Szanownego Autora Wątku.
      Możliwy jest także taki wariant relacji interpersonalnej,
      że się kogoś kocha. Z wzajemnością.
przejdź do: 1-100 101-200 201-293
(101-200)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.