Zostawiłem żonę, Boże jakie to wspaniałe uczucie!
albo w dłużej wersji:
"Zostawiłem starą i niepracującą żonę dla młodszej i pracowitej. Boże jakie to wspaniałe uczucie!"
wyjaśnienie - "niepracującą" czyli niepracującą zawodowo, nie zajmującą się domem i dziećmi ani niczym sensownym oprócz picia piwa, siedzeniu na necie i oglądaniu seriali, która wygląda na 15 lat starszą niż jest. Wypisz wymaluj - była żona mojego kuzyna.
To oczywiście parafraza słynnego już tekstu nijakiej bezzębnej pani Marii Czubaszek o tym że kiedyś zrobiła sobie 2 skrobanki i wnosi podziękowania Bogu jaka jest z tego powodu szczęśliwa.
W tej sprawie nie mógł się wypowiedzieć nikt inny jak pani Środa:
"Szokujące w zachowaniu Marii Czubaszek jest to, że powiedziała prawdę nie tylko o sobie, ale też o części kobiet w ogóle, a mówienie prawdy to rzecz w sferze publicznej rzadka, zwłaszcza gdy dotyczy spraw, które mają oficjalną wykładnię i są przedmiotem tabu.
Prawdą jest jednak, że wiele kobiet nie chce dzieci, nie lubi dzieci i że ich posiadanie często związane jest głównie z bardzo silną presją otoczenia. Mówi się kobietom, że to "konieczne i naturalne", że to ich "powołanie", że nie ma nic bardziej cudownego niż macierzyństwo i że kobieta, która go nie doświadczy, będzie jakąś wybrakowaną istotą."
pani Środa i słowa "tabu". Ok.
czy pani Środa powiedziałaby?
"Szokujące w zachowaniu pana X jest to, że powiedział prawdę nie tylko o sobie, ale też o części mężczyzn w ogóle, a mówienie prawdy to rzecz w sferze publicznej rzadka, zwłaszcza gdy dotyczy spraw, które mają oficjalną wykładnię i są przedmiotem tabu.
Prawdą jest jednak, że wiele mężczyzn nie znosi swoich tłustych, tępych i drących mordę o byle co żon, które przed ślubem były takie urocze. Nie lubi małżeństwa z przymusu (bo ciąża, bo tyle już byli razem, bo to zaręczyny, bo "co ja powiem koleżankom"?) i że tkwienie w nim ze względu na dzieci oraz niemożność odejścia często związane jest głównie z bardzo silną presją otoczenia. Mówi się mężczyznom, że to "konieczne i naturalne", że normalny facet musi chcieć się ożenić jeśli ona chce ślubu albo "jak się zrobiło dziecko to trzeba ponosić tego konsekwencje", że nie ma nic bardziej cudownego niż małżeństwo z kobietą której deklarowało się "że Cię nie opuszczę aż do śmierci, a mężczyzna, który tego nie doświadczy, będzie jakąś wybrakowaną istotą."
Jak myślicie? to ma sens, prawda? Ciekawe czy pani Środa która walczy z tabu i patriarchatem zaakceptowałaby męską grupę wsparcia "szczęśliwi po rozwodzie"? :))) No bo skoro kobieta może deklarować że się wyskrobała i jest z tego powodu szczęśliwa no to czy facet nie może zadeklarować tego co napisałem w temacie?
Chciałbym jakoś duchowo wesprzeć kuzyna który nie mógł się rozwieść ze swoją byłą żoną z uwagi na presję otoczenia (udało mu się po kilku latach) bo - jak np. mówiła jego była teściowa "masz dzieci więc teraz ponoś tego konsekwencje" no i że "tyle lat jesteście już razem"...