Gazeta.pl   Forum   Mężczyzna   Mężczyzna   Zostawiłem żonę, Boże jakie to wspaniałe uczucie!

Zostawiłem żonę, Boże jakie to wspaniałe uczucie!

Autor: corgan1 02.02.12, 07:09
albo w dłużej wersji:
"Zostawiłem starą i niepracującą żonę dla młodszej i pracowitej. Boże jakie to wspaniałe uczucie!"

wyjaśnienie - "niepracującą" czyli niepracującą zawodowo, nie zajmującą się domem i dziećmi ani niczym sensownym oprócz picia piwa, siedzeniu na necie i oglądaniu seriali, która wygląda na 15 lat starszą niż jest. Wypisz wymaluj - była żona mojego kuzyna.

To oczywiście parafraza słynnego już tekstu nijakiej bezzębnej pani Marii Czubaszek o tym że kiedyś zrobiła sobie 2 skrobanki i wnosi podziękowania Bogu jaka jest z tego powodu szczęśliwa.

W tej sprawie nie mógł się wypowiedzieć nikt inny jak pani Środa:
"Szokujące w zachowaniu Marii Czubaszek jest to, że powiedziała prawdę nie tylko o sobie, ale też o części kobiet w ogóle, a mówienie prawdy to rzecz w sferze publicznej rzadka, zwłaszcza gdy dotyczy spraw, które mają oficjalną wykładnię i są przedmiotem tabu.

Prawdą jest jednak, że wiele kobiet nie chce dzieci, nie lubi dzieci i że ich posiadanie często związane jest głównie z bardzo silną presją otoczenia. Mówi się kobietom, że to "konieczne i naturalne", że to ich "powołanie", że nie ma nic bardziej cudownego niż macierzyństwo i że kobieta, która go nie doświadczy, będzie jakąś wybrakowaną istotą."


pani Środa i słowa "tabu". Ok.

czy pani Środa powiedziałaby?
"Szokujące w zachowaniu pana X jest to, że powiedział prawdę nie tylko o sobie, ale też o części mężczyzn w ogóle, a mówienie prawdy to rzecz w sferze publicznej rzadka, zwłaszcza gdy dotyczy spraw, które mają oficjalną wykładnię i są przedmiotem tabu.

Prawdą jest jednak, że wiele mężczyzn nie znosi swoich tłustych, tępych i drących mordę o byle co żon, które przed ślubem były takie urocze. Nie lubi małżeństwa z przymusu (bo ciąża, bo tyle już byli razem, bo to zaręczyny, bo "co ja powiem koleżankom"?) i że tkwienie w nim ze względu na dzieci oraz niemożność odejścia często związane jest głównie z bardzo silną presją otoczenia. Mówi się mężczyznom, że to "konieczne i naturalne", że normalny facet musi chcieć się ożenić jeśli ona chce ślubu albo "jak się zrobiło dziecko to trzeba ponosić tego konsekwencje", że nie ma nic bardziej cudownego niż małżeństwo z kobietą której deklarowało się "że Cię nie opuszczę aż do śmierci, a mężczyzna, który tego nie doświadczy, będzie jakąś wybrakowaną istotą."


Jak myślicie? to ma sens, prawda? Ciekawe czy pani Środa która walczy z tabu i patriarchatem zaakceptowałaby męską grupę wsparcia "szczęśliwi po rozwodzie"? :))) No bo skoro kobieta może deklarować że się wyskrobała i jest z tego powodu szczęśliwa no to czy facet nie może zadeklarować tego co napisałem w temacie?

Chciałbym jakoś duchowo wesprzeć kuzyna który nie mógł się rozwieść ze swoją byłą żoną z uwagi na presję otoczenia (udało mu się po kilku latach) bo - jak np. mówiła jego była teściowa "masz dzieci więc teraz ponoś tego konsekwencje" no i że "tyle lat jesteście już razem"...
Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.