spotykay sie prawie miesiac
na poczatku nie byłam przekonana..ale im dłuzej go znam tym mi bardziej imponuje i sie do niego przekonuje
jest bardzo szarmancki, pomocny, opiekunczy, chce sie spotykac codziennie, przywozi odwozi..
moowi ze ładnie wygladam..
bardzo szarmancki: kupuje kwiaty czase, zabiera w fajne miejsca, otwiera drzwi do samochodu
bradzo miło mi sie czas z nim spedza
i pomimo ze na poczatku nie podobał mi sie i w ogole miałam sie znim nie spotykac
to doceniłam jego dobroć i takie zainteresowanie...
ze w koncu coś zaskoczyło u mnie
wrecz na poczatku..chciałam go spławić...
ale mnie kazdy namawiał spróbuj nic nie tracisz a cos mozesz zyskac...
i spróbowałam
totalne zaprzeczenie mojego byłego który w zyciu mi kwiata nie kupił, ciagle pchał sie pierwszy w drzwiach itd, zawsze najwazniejsza byla matka...itd
PS: dla pocieszenia dla tych co wybrzydzaja
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.