Dodaj do ulubionych

mój mąż jest biseksualny

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.06.04, 01:06
Dowiedziałam się w sposób wyjatkowo dosadny, bo po prostu kiedyś przyszłam
zbyt wcześnie z pracy i zastałam dwie osoby w sypialni. Schemat się kończy w
tym momencie, bo tą drugą osobą był mężczyzna. Były przeprosiny, były
rzeczowe rozmowy i OK. Była wizyta u psychologa,ja wszystko rozumiałam. Nie
byłam wściekła. Nawet trochę się cieszyłam, że uniknę zdrady z kobietą, co
byłoby dla mnie najgorsze (ze względu na moją naturę jak w nicku). Psycholog
stwierdził, że skłonności męża wcześniej, czy później upomną się o swoje i
musimy to rozwiązać razem. Chcemy tego. Pozwoliłam mężowi na kontakty z
mężczyznami. Czy dobrze zrobiłam? Nie mam pojęcia. Milczeliśmy na ten temat,
ale wiem, że szukał przyjaciół na stronach gejowskich. Wczoraj wróciłam do
tematu. Owijał w bawełnę, stwierdził, że nic to nie zmieni, jeżeli mi będzie
o tym mówił. "Po co mam mówić? Co to zmieni?" Temat na razie skończony.
Kochamy się raz na miesiąc, może czasem rzadziej. Rozumiemy się doskonale,
ale to gryzie. Mnie gryzie. Zadaję sobie masę pytań: "czy robi to dla seksu,
czy szuka podświadomie partnera?" "Jeżeli robi to tylko dla seksu to jakim
prawem? W takim razie równie dobrze mnie się powinna należeć wolność (i
czasem jej potrzebuję)" I wiele innych pytań, które możecie sobie wyobrazić.
Nie zwierzam się nikomu, może dlatego nie potrafię zdystansowac siędo
problemu. Czy ja czasem nie tracę czegos? Czy to jest w porządku i może nigy
się nie dowiem jak wygląda życie z facetem, który jest po prostu straight...
Dodam, że mamy dziecko (1 rok) Wiem, że kilka osób doda tu paskudne
komentarze, proszę bardzo - mam je w nosie. Ale wiem, że zagląda tu też wielu
myślących facetów i na Waszej opinii bardzo mi zależy.
Edytor zaawansowany
  • Gość: max IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.04, 10:18
    Szczerze mowiac nie wiem co ci doradzic. Wiem jednak jedno-sam jestem bi (takim
    z przewaga na gej i wydaje mi sie ze twoj maz tez taki jest) i maz na pewno nie
    zrezygnuje z kontaktow seksualnych z facetami (to jest poprostu niemozliwe,
    moze mimo pary wyjatkow, poped seksualny jest za silny i nie mozna go
    powstrzymac) Jest jeszcze cos gorszego-tu bardzo czesto nie chodzi tylko o sex
    jak wielu sie wydaje ale o potrzebe bliskosci z drugim mezczyzna, przytulenia
    tak ja pomiedzy mezczyzna i kobieta i jak mi sie wydaje to jest jeszcze gorsze
    dla tego zdradzanego. Dlatego raczej nie widze dla was przyszlosci-pewnie ze
    mozesz sie poswiecic i w tym trwac ale czy warto marnowac sobie zycie? jestes
    pewnie jeszcze mloda osoba i cale zycie przed toba-znajdz sobie "prawdziwego"
    faceta i badz z nim szczesliwa a z mezem zawsze mozesz pozostac w
    przyjazni...pozdrawiam i zycze szczescia:)
  • 27.06.04, 10:23
    > Szczerze mowiac nie wiem co ci doradzic. Wiem jednak jedno-sam jestem bi
    (takim z przewaga na gej i wydaje mi sie ze twoj maz tez taki jest)

    Tego NIE WIESZ - i nie wynika to wcale z tresci posta. Choc nie przecze ze
    mozesz miec racje. Ale wydaje mi sie ze nie ma co pokazywac tylko pesymistyczna
    wersje. Byc moze jest to tylko kwestia realizacji jakichs skrywanych fantazji
    czy ubarwienia swojego pozycia.
  • 27.06.04, 10:19
    Najpierw jesli zechcesz to moze zaspokoisz moja ciekawosc - "luna" oznacza w
    jakims kontekscie "zazdrosna o kobiety"?
    Nie ma co kryc ze Twoj zwiazek jest dosc nietypowym. Sama nie wiesz jak daleko
    jest posuniety biseksualizm meza. Czy malzenstwo z Toba to byla proba
    sprawdzenia sie z kobieta i jego walka ze sklonnosciami do mezczyzn? Czy mu
    jest obojetne kobieta / mezczyzna w lozku? Moze mial po prostu niezrealizowane
    sklonnosci?
    Wydaje mi sie ze bez okreslenia pozycji meza na skali Kinseya, trudno cokolwiek
    rozsadnego doradzac. Moim osobistym zdaniem osoby o sklonnosiach "bi" powinny
    wchodzic w zwiazek po przezyciu przygod seksualnych. Po to wlasnie by nie
    ciazyla na nich przemozna chec poznania tych "innych" doznan. Bo tego sie
    raczej nie da skryc i musi wrocic w czasie trwania zwiazku. Wspolczuje Ci
    serdecznie, bo jestes w okropnej sytuacji, Wasze emocjonalne zycie troche sie
    sila rzeczy musialo rozprysnac. W takich okolicznosciach musialo runac i
    pozycie seksualne. Najczesciej tak to bywa ze kobiety nie czuja sie tak
    atrakcyjne i pozadane, spada im libido, mezczyzni uwazaja ze seks robi sie
    oziebly i tak sobie zmierza ten zwiazek do rozkladu. Przyzwolenie na ropzasanie
    seksualne ze strony meza chyba nie bylo najlepszym rozwiazaniem. Chocby dlatego
    ze tak naprawde nie godzisz sie na to! Wiec to zawsze i podswiadomie wylezie i
    Cie walnie z cala moca, najwyzej po czasie - co bedzie tym silniejsze. W Twojej
    wypowiedzi wyczuwam ze Ty juz zaczynasz myslec o innym zwiazku, a nie ratowaniu
    tego. Wasza sytuacja , jest moim skromnym zdaniem nie do uleczenia silami
    Twoimi i meza. Jesli masz ochote by ten zwiazek byl szczesliwszy i dalej trwal
    polecam - udajcie sie do seksuologa rodzinnego. Psycholog zaleznie od przyjetej
    metodyki pracy mogl pomagac akceptowac i zrozumiec sklonnosci, ale Ty
    potrzebujesz kogos kto uleczylby ZWIAZEK. I Ciebie i Jego, bez scislej
    wspolpracy meza wraz z Toba nie wroze Ci szczesliwego malzenstwa (obym sie
    mylil). Jednoczesnie natychmiast radze Ci odrzucic wszelkie mysli zaczynajace
    sie od "dla dobra dziecka...".
    Ale sie rozisalem w niedzielny ranek - Powodzenia zycze :).
  • Gość: max IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.04, 11:04
    Pewnie ze tego nie wiem bo nie znam dokladnie sytuacji -to sa tylko moje
    domysly ale jest prawdopodobne ze tak jest. Piszesz ze potrzebne jest
    okreslenie sie samego meza ale z wypowiedzi luny wynika ze on juz sie okreslil!
    Ustalili ze bedzie spotykal sie z facetami (tez uwazam to za blad szczegolnie
    ze luna tak naprawde tego nie chce) oczywiscie nie wiadomo czy on probuje tylko
    realizowac swoje skrywane przez lata sklonnosci czy moze spal z facetami juz od
    dawna ale czy to ma jakies znaczenie? Nawet jesli chcial tylko sprobowac to
    jezeli mu sie spodobalo (a raczej mu sie spodobalo bo robi to dalej) to bedzie
    to robil dalej. Jezeli on nie chce sam z tego zrezygnowac to nic nie pomorze a
    luna w takim "chorym" zwiazku bedzie tylko cierpiec dlatego radze ulozyc sobie
    zycie z kims innym bo dlaczego twoj maz moze miec wszystko tzn i zone i dziecko
    i facetow na boku a ty masz byc nieszczesliwa?
  • 27.06.04, 11:10
    Gość portalu: max napisał(a):
    max czy chesz wyslac lune na Pomorze- "Jezeli on nie chce sam z tego
    zrezygnowac to nic nie pomorze"????
  • Gość: max IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.04, 13:07
    ale walnalem rzeczywiscie;) ale to raczej nie ma nic wspolnego ze sprawa...
  • Gość: Luna IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.06.04, 00:15
    Być może psycholog określił pozycję mojego męża na skali Kinseya, ale słyszę to
    nazwisko w tym kontekście po raz pierwszy. Nie byliśmy razem u psychologa. Mąż
    powiedział mi tylko (zrobił to z bólem, bo dla niego było to chyba większe
    zaskoczenie niż dla mnie), że jest z przewagą na homo. Smieszne mi się
    wydawało, że można to określić w procentach (70% na homo). I wiesz co? On był
    roztrzęsiony, czuł się niepewnie, sądził, że nie będę już go chciała. Tymczasem
    uznałam, że to nie ma dla mnie znaczenia. Wiedziałam, że mnie kocha, rozumiemy
    się bez słów, mamy to samo poczucie humoru. Pomogłam mu. Zapomnieliśmy. Potem
    dopiero pojawiło się dziecko, z pełną świadomością. Teraz ma roczek, a ja
    odkrywam, że to wszystko nie jest wcale takie proste. Mąż miewa chandry, nie
    pragnie seksu tak często jak ja bym tego chciała, choć nie roztyłam się po
    porodzie i generalnie jestem tak zwaną "laską". Teraz dopiero wzbiera we mnie
    złość. Podejrzewam, że zbyt lekką ręką pozwoliłam mu na wolność (żeby się nie
    frustrował, żeby mógł mieć to, czego potrzebuje skoro to konieczne, a my
    jesteśmy tak dobraną parą). Nie jestem zazdrosna o mężczyzn, bo to dla mnie
    żadna konkurencja. Zresztą rozmawialiśmy o tym. I uznaliśmy, że to w żaden
    sposób nie wpłynie na nasz związek. Bzdura. Wystawianie na próbę. Moja
    niedojrzałość. To wszystko. Teraz nie wiem, co mam robić. Oczywiście nie piszę
    tu wielu rzeczy, niezwykle istotnych, ale jeśli pozwolisz napiszę na priv.
    Acha, z tą luną to pomyłka. Jestem zalogowana pod innym nickiem, który sugeruje
    narcyzm i zapomniałam, że tym razem się nie zalogowałam;-)
  • Gość: luna IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.06.04, 00:16
    Powyższy post miał być odpowiedzią na list Gomory.
  • Gość: ppp IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.04, 23:56
    Na dobra sprawe malzenstwo zamienia sie po pewnym czasie w "zwiazek posiadaczy"
    dzieci, mebli, mieszkania, domu, samochodu, psa...Zastanow sie czy ten czlowiek
    zasluguje na bycie przedewszystkim twoim przyjacielem, bo w koncu o to glownie
    chodzi w pozniejszym czasie w zwiazku malzenskim.
  • 27.06.04, 13:57
    z przewaga na homo.
    cale szczescie jest niezonaty.
    jezeli on Cie kocha, to po prostu mozna z tym zyc
    (dzieciakow na boku Ci nie zrobi).

    Nie walcz z tym, zaakceptuj.
    Przypominaj mu tylko, aby sie pilnowal i Adidasa Ci do domu nie przyniosl.
  • Gość: max IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.04, 14:57
    jak ona ma to zaakceptowac? jej facet sie puszcza na boku z innymi facetami a
    ona ma grzecznie siedziec w domu i czekac z kolacja? co jesli ona sie dla niego
    poswieci a on za pare lat jej powie:sorki ale wyprowadzam sie do kochanka? a co
    z jej potrzebami ktore jak sama pisze coraz rzadziej sa zaspokajane? ona tez ma
    sobie znalezc faceta na boku? co to byloby za zycie?!?
  • 27.06.04, 15:12
    Nienawidze, tej Forumowej Filozofii, ze jak cos w ukladzie nie gra,
    to ludzie powinni sie rozejsc.
    Dla mnie najwazniejsze jest dom i rodzina i dzieci.
    Niech sie ludzie zdradzaja, jak lubia, czy musza, ale jak maja dzieci,
    to ich smierdzacym obowiazkiem jest je razem wychowywac.
    Taka jest moja filozofia.


    A mojemu kumplowi "bi" tez mowilem od dawna, zeby sobie wzial kobiete
    i mial dzieci. - A na boku uzywal sobie z facetami.
    Kiedys mnie wysmiewal.
    A dzisiaj widze, jak coraz bardziej smutnieje w samotnosci i tylko dorywczych
    kontaktach.

  • 27.06.04, 21:21
    bool napisał:

    > Nienawidze, tej Forumowej Filozofii, ze jak cos w ukladzie nie gra,
    > to ludzie powinni sie rozejsc.
    > Dla mnie najwazniejsze jest dom i rodzina i dzieci.
    no dla tego faceta chyba tak nie jest. chce byc z facetami? ok, ale niech nie
    kaze na to patrzec zonie i dziecku. mylisz dbanie o rodzine z czystym
    egocentrycznym zaspokajaniem tylko i wylacznie swoich potrzeb.


    >
    > A mojemu kumplowi "bi" tez mowilem od dawna, zeby sobie wzial kobiete
    > i mial dzieci. - A na boku uzywal sobie z facetami.
    > Kiedys mnie wysmiewal.
    > A dzisiaj widze, jak coraz bardziej smutnieje w samotnosci i tylko dorywczych
    > kontaktach.
    >


    --
    Uwaga sigma! Uwaga pi! Nadszedł kolejny rozkaz z matplanety!:)
    gg:559322
  • 27.06.04, 22:03
    ty piszesz to z punktu widzenia interesow jego zony.
    ja pisze to z punktu widzenia interesow tego faceta.
  • 28.06.04, 12:02
    bool napisał:

    > ty piszesz to z punktu widzenia interesow jego zony.
    > ja pisze to z punktu widzenia interesow tego faceta.

    jesli "interesy" partnerow nie sa zbiezne to sorry, ale nie ma wtedy rodziny.
    --
    Uwaga sigma! Uwaga pi! Nadszedł kolejny rozkaz z matplanety!:)
    gg:559322
  • 28.06.04, 19:44
    w teorii tak.
    w praktyce, NAJCZESCIEJ, nie.
    sa dzieci, rodzina, tradycja, wspolne finanse
    i 5 innych rzeczy.
    zartujesz, czy kpisz?
  • 28.06.04, 21:08
    bool napisał:

    > w teorii tak.
    > w praktyce, NAJCZESCIEJ, nie.
    > sa dzieci, rodzina, tradycja, wspolne finanse
    > i 5 innych rzeczy.
    > zartujesz, czy kpisz?
    mam wrazenie, ze to Ty kpisz, ja pisalam powaznie.

    --
    Uwaga sigma! Uwaga pi! Nadszedł kolejny rozkaz z matplanety!:)
    gg:559322
  • 29.06.04, 11:56
    nie, to ja pisze powaznie.
    1. obserwujac tu Wasze babskie virtualne biadolenie internetowe,
    to wystarczy porozmawiac z inna 3 razy na gg i pojsc z nia na kawe
    i juz to jest (Waszym zdaniem) powod do rozwodu.

    2. a obserwujac REALNE malzenstwa moich kolegow, to polowa z nich LATAMI
    zdradza zony, a one albo tego nie wiedza, albo udaja, ze nie wiedza.
  • 29.06.04, 11:59
    bool napisał:

    > nie, to ja pisze powaznie.
    > 1. obserwujac tu Wasze babskie virtualne biadolenie internetowe,
    > to wystarczy porozmawiac z inna 3 razy na gg i pojsc z nia na kawe
    > i juz to jest (Waszym zdaniem) powod do rozwodu.
    z tym nie mam do czynienia, ale nie wyobrazam sobie by moj maz spotykal sie z
    paniami poznanymi w necie na kawie.sadzac po tym co napisalwes w punkcie drugim
    to chyba panie z pierwszego punktu maja racje:P;)


    --
    Uwaga sigma! Uwaga pi! Nadszedł kolejny rozkaz z matplanety!:)
    gg:559322
  • 29.06.04, 13:46
    jezeli moge Ci sprawic tym przyjemnosc.

    Ty piszesz jednak o zyczeniach, a ja o REALIACH.
    Mozesz zabronic komus pisac na gg w domu.
    (nie mowie o Twoim mezu, lecz ogolnie).
    jezeli to lubi, to nic to nie da.
    Bedzie to robil w pracy, lub gdzie indziej.

    pozdraviam.
  • Gość: luna IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.06.04, 19:12
    O tym nie muszę nawet mu przypominać. Mój mąż to skończony hipochondryk, nie ma
    mowy o seksie bez testów na HIV, że o gumce już nie wspomnę. Ale to całkiem
    odrębna historia... jednak dzięki za ostrzeżenie.
  • 27.06.04, 15:20
    zdrada jest zdrada. wszystko jedno czy robi to z kobieta czy z mezczyzna.
    trzeba nazywac rzeczy po imieniu. chyba, ze obydwoje akceptujcie zycie w tzw
    wolnym zwiazku - to okej. gorzej, ze ty sie czujesz zadniedbywana - to juz nie
    jest okej.

    --
    Między Javą a JBP
  • 27.06.04, 16:16
    chyba niejedna kobietka mogłaby ci tej sytuacji
    pozazdrościć!
    życie jest pełne niespodzianek!
    jak to było... zawsze patrz na jasną strone życia?
    warto chociaż spróbować.
    z pozdrowieniami.
  • Gość: ppp IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.04, 19:53
    Orientacja seksualna zmienia sie praktycznie przez cale zycie i jest plynna.
    Zdzarzaja sie zdeklarowani geje, uprawiajacy seks z kobietami (znajdujac w tym
    przyjemnosc) a takze zatwardziali hetero ladujacy w drugim mezczyzna w lozku.
    Biseksualizm jak ostatnio wykazano to wcale nie chce posiadania w lozku
    jednoczesnie kobiety i mezczyzny. Biseksualisci przechodza fazy homo i
    heteroseksualne. Takie fazy podczas ktorych sklonnosci ku jednej z plci
    przewazaja bardziej, moze trwac roznie. Do meza mozesz miec pretensje jedynie o
    to ze wczesniej ci o tym nie powiedzial. Mozesz poczuc sie wykorzystana i
    oszukana. Jednak jego pociag seksualny do mezczyzn nie oznacza ze przestal cie
    kochac albo ze bedzie zlym ojcem. pozdro
  • 28.06.04, 00:28
    Na moje oko to on jest homo ale zanim to sobie uświadomił, związał i ożenił się
    z Tobą. Teraz ma dylemat - czy rujnować swoją rodzinę czy iść za pożądaniem
    (facetami ). Gdyby był bi to by chyba uprawiał sex z Toba częściej.
  • Gość: luna IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.06.04, 00:30
    nic nie jest czarno-białe
  • Gość: luna IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.06.04, 00:30
    Oprócz tych kolorów samych w sobie, oczwywiście;-)
  • Gość: max IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.04, 11:10
    bisexualizm ma wiele form i jest bardzo zroznicowany-to nie jest tak ze ktos w
    rownej mierze odczuwa pociag seksualny do obu plci (to bardzo rzadkie
    sytuacje) Przewaznie pociag do jednej z plci przewaza nad drugim
  • 29.06.04, 12:36
    Nie wierz proszę w żadne stwierdzenie, że z tego nie można wyjść. Ja też byłem
    biseksualny i bardzo cierpiałem, że myślę o facetach. Po ślubie już nie
    zdradziłem żony, ale nadal myślałem. Na szczęście dzięki zdrowej męskiej
    przyjaźni, dzięki zdrowemu dotykowi, zamieniłem te wszystkie skłonności w
    przyjaźń. Teraz od 3 miesięcy nie myślę o facetach, nie masturbuję się w ogóle,
    a kiedyś było to u mnie wręcz chorobliwe. Jak chciałabyś dowiedzieć się trochę
    więcej o tym procesie uzdrawiania, przeczytaj książkę Richarda Cohena "Wyjść na
    prostą". Możesz również napisać do mnie na e-mail: michal0123456789@interia.pl,
    a z chęcią udzielę Wam odpowiedzi na wszystkie pytania. Z tego naprawdę każdy
    może wyjść. To jest problem psychologiczny i wynika z braku "zdrowej" relacji
    męskiej w młodym życiu. No na razie tyle. Będę pamiętał o Was w modlitwie.

    Michał
  • Gość: :) IP: *.dip.t-dialin.net 29.06.04, 17:11
    wiesz, do dosyc czesty przypadek. znam kilku mezczyzn, ktorz ymaja zony, a
    jednoczesnie szukaja meskiego "towarzystwa". Wielu z nich to geje, ktorzy pod
    naciskiem spoleczenstwa, obawa przed "ujawnieniem" i przed rodzina ozenili sie
    i maja dzieci. Jak powiedzial psycholog, natura da o sobie znac, fakt ze
    uprawiacie seks raz w miesiacu, cos jednak o tym mowi. Na pewno twoj maz cie
    kocha, i na pewno jezeli go zrozumiesz bedzie dobrym ojcem i przyjacielem, ale
    w sprawie seksu chyba sie niewiele zmieni. Jezeli ci go bardzo brakuje to moze
    po prostu miej tez na boku jakiegos przyjaciela i juz, dogadaj sie z mezem. No
    i fakt, ze szuka po stronie gejowskiej tez raczej cos mowi.
    W kazdym badz razie, jezeli zaczniesz mu "ograniczyc" wolnosc to penie skonczy
    si eto rozwodem.

    :)
  • 30.06.04, 19:52
    Wspolczuje Tobie. Teraz dodalas kilka dosc istotnych szczegolow rozjasniajacych
    nieco ten obraz. W zasadzie decydujac sie na zwiazek wiedzialas o jego
    preferencjach, dosc latwo moznaby to zlosliwie skomentowac ale coz... nie moge
    tego uczynic bo bardziej mi zal Twojej klopotliwej sytuacji. BARDZO
    klopotliwej. To ze okazalas mu litosc, pocieszenie w trudnych chwilach to
    bardzo szlachetne. Ale ze czynilas to swoim kosztem to juz bolesne dla Ciebie.
    Jesli faktycznie jest tak jak to przedstawilas, to Wasz zwiazek nie ma przed
    soba namietnej przyszlosci erotycznej. Jesli faktycznie masz osobowosc
    narcystyczna to masz dodatkowy klopot, bo nie mozesz liczyc ze maz spelni sie
    jako oszolomiony Toba widz. Musisz dosc jasno okreslic przed soba sama swoje
    miejsce w zwiazku. 70% na homo oznacza ze maz np. umialby stworzyc z mezczyzna
    silny zwiazek emocjonalny, z chwila gdy okrzepnie jego homoseksualna czesc.
    Oczywiscie nie zycze Ci tego, byc moze ma on tak skonstruowana osobowosc ze nie
    dopusci do tego, ale... obawiam sie ze w takim wypadku nie przyszloby Ci tak
    latwo uznac to za "brak konkurencji". Dobrze sie zastanow - jesli kiedykolwiek
    masz uznac ze dokonalas nie najtrafniejszego wyboru partnera, to lepiej dojsc
    do takiego wniosku jak najwczesniej. Obym sie mylil w wiekszosci swoich wrozb i
    domyslow. 3maj sie i powodzenia kobietko :).
  • 02.07.04, 08:41
    Napisz do mnie koniecznie.Nie jesteś sama.
    Pozdrawiam.
    karolina10000@poczta.fm
  • Gość: mmm IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 02.07.04, 10:50
    jestem przerazona tolerancja dla zdrady oraz obrazem normalnosci przedstawionym
    na tym forum, w szczegolnosci przez boola. ale bool ma czesciowo racje - dla
    niektorych to JEST normalnosc, o czym przekonalam sie niedawno (na szczescie
    nie na wlasnej skorze). dla mnie takie podejscie (zdrada homo czy hetero na
    prorzadku dziennym) nigdy nie bedzie normalne, mam nadzieje ze dla mojego
    narzeczonego - rowniez.
  • Gość: Jajec IP: *.a.pppool.de 02.07.04, 11:00
    ZEBY ZYCIE MIALO SMACZEK RAZ DZIEWCZYNKA RAZ CHLOPACZEK
  • Gość: tomal IP: *.chello.pl 02.07.04, 11:17
    Wyjście jest tylko jedno - rozwód, chyba, że możesz tak żyć jak
    teraz...współczuję!
  • 02.07.04, 18:59
    Cześć,
    Mam pytanie. Czy nic nie zaniepokoiło Cię wcześniej w zachowaniu Twojego partnera, przed ślubem.
    No wiesz, zachowanie, sposób mówienia, gesty.
    Nie złowiłaś jego spojrzeń 'oblizujących' inny facetów?
    Rozumiem, że uczucie do drugiej osoby często przyćmiewa sposób jej postrzegania, może coś Ci
    wpadło w oko?

    saluti
  • Gość: biseks IP: *.crowley.pl 02.07.04, 21:14
    Rozbawiłeś mnie setnie z tym pytaniem, czy autorka wątku nie zauważyła czegoś nienaturalnego w jego zachowaniu czy gestach:-))) Chłopie, ocnikj się, ktoś kto ma inklinacje homo czy biseksualne, wcale nie musi być zniewieściały!!!!!!!
    Ja jestem biseksem, a w życiu nie powiedziałbyś, że może mnie cokolwiek zdradzać jeśli o moje gesty, ruchy czy zachowanie. Jestem 100% mężczyzną, może nawet bardziej męskim od większości facetów chodzących po ulicach. I w niczym nie przeszkadza mi to w kierowaniu swojego popędu seksualnego także ku swojej płci.
    Mam wrażenie, że wciąż w tym ciemnogrodzkim społeczeństwie pokutuje mit, że homoseksualista to zniewieściała ciotka. Nic bardziej błędnego. Znam 5 tuzinów gayów, którzy swoją męskością biją na głowę typowych heteryków.

    Powyższe napisałem tak do Twojej wiadomości, byś nie zadawał w przyszłości głupawych pytań.

    bi
  • 05.07.04, 19:53
    Dziękuję za 'dosadną' odpowiedź lecz odnoszę wrażenie, że pytanie nie było skierowane do Ciebie.
    Poza tym, nie pytałem o to, czy wszyscy 'geje' i 'biseksy' podkreślają swoim zachowaniem swoją
    odmienność lecz o to czy 'luna' czegoś przypadkiem nie zauważyła - kiedyś, a dopiero teraz to
    powiązała z preferencjami męża.

    saluti
  • 11.07.04, 00:40
    Odpowiedź biseksa -świetna . Jeśli zechcesz pogadać napisz : pilzner@autograf.pl
  • Gość: white oleander IP: *.gazeta.pl / *.unknown.uunet.be 05.07.04, 15:09
    Postanowilam napisac (bo sytuacje mam podobna) i pokazac na moim przykladzie
    jak moga skonczyc sie takie malzenstwa...Moje jeszcze bedzie trwalo jedna
    chwile, ale tak naprawde juz nie istnieje od dwoch lat. Meza swojego poznalam
    22 lata temu. Mialam 22 lata, on rok mniej. Byl "ladny" jak to mowila jego
    mamusia, jego brat byl przystojny a on ladny.... I tu zaczely sie pierwsze
    problemy, za moim chlopakiem uganiali sie faceci...on zawsze twierdzil ze to
    tylko w jedna strone i ze go to bawi. Wierzylam ale mialam watpliwosi. Musze
    jednak dodac ze w tym momencie nasze zycie seksualne ukladalo sie bardzo
    dobrze. Moj clopak nie byl moim "pierwszym" wiec maialam tak
    zwane "porownanie". Sprawa sie skaplikowala. Pewnego dnia szok.....W skrzynce
    na listy znalazlam anonim od faceta, ktory groszil mojemu, zeby odczepil sie od
    jego chlopaka....W tym momencie zrozumaialam ze moj facet nie jest ze mna
    szczery. Probowalismy rozmawiac, ale nic z tego tak naprawde nie wyszlo, bo on
    nie chcial kompletnie sie otworzyc. Rozstalismy sie ale po "chwili" i on i ja
    wiedzielismy ze to tylko na moment i ze tak naprawde bedziemy razem. Rok
    pozniej byl slub, potem 3 lata pozniej pierwsze, potem drugie dziecko. I
    normalne zycie sie zaczelo...raz lepsze , raz gorsze.....Piec lat temu
    poznalismy z mezem mlodego chlopaka, z ktorym bardzo sie zaprzyjaznilismy.
    Problem tylko ze moj maz zzakochal sie w chlopaku, a chlopak we
    mnie.....Trojkat trwal z przerwami az do ubieglego roku.Chlopak odchodzil i
    wracal, ciagle z nadzieja ze moze uda mu sie kiedys mnie "zabrac se soba". A
    moj maz byl dumny ze ja ciagle bylam z nim, ze jego wybralam. Ten dziwny
    zwiazek pozwolil mi naprawde zrozumiec i poznac mego meza, ktory otworzyl sie
    kompletnie przed drugim mezczyzna. I tak dowiedzialam sie ze moj kochany facet
    prowadzi podwojne zycie. Postanowilam tak jak ty Luna zrozumiec , przbaczyc i
    nauczyc sie z tym zyc. Tylko ze to wszystko postanowilam a nie umailam wdrozyc
    w zycie. Zaczelam sie oszukiwac sama przed soba. Natomiast moj maz zaczal
    pozwalac sobie na coraz wiecej. Przestal ukrywac swoje wyjscia, bo mial
    tak "fajna " zone ktora wszystko rozumiala i akceptowala....
    Dwa lata temu maz poznal swojego kuzyna, z ktorym nie widzial sie od 25 lat, no
    i znowu sie zakochal. Tym razem jednak wyznal swoja milosc i "niestety" zostal
    odrzucony. Kuzyn po prostu jest hetero i byz zaszokowany wyznaniem mojego meza.
    Nie bede wchodzila w szczegoly jak przezylam ten okres. Tym razm juz niz bylam
    wyrozumiala, kochajaca zona. Wpadlam w ciezka depresje, zaczelam pic, zycie
    przestalo dla mnie istniec, poczulam sie niekochana i zdradzona. Maz odstawil
    mnie kompletnie od lozka. Nie pomagaly placze, grozby, rozmowy, blagania.
    Mialam wrazenie ze im bardziej sie staram uratowac to malzenstwo, tym bardziej
    on chchce je zakonczyc. Zasiegnelam rady u psychologa i to pozwolilo mi
    popatrzec na nasz problem z dystansem. Zrozumaialam ze walcze z wiatrakami.
    Postanowilama pomoc sobie w inny sposob. Wzielam sie za siebie i wrocilam do
    siebie. Tak jak wspomnialam na poczatku, planujemy z mezem rozstanie. Wydaje mi
    sie ze nastapi to bardzo szybko, chociaz nie ma jeszcze konkretnej daty. W
    przyszlym miesiacu jedziemy razem z dziecmi na wakacje i chyba to beda nasze
    ostatnie wakacje. Szkoda mi tego malzenstwa ale nie jestem w stanie kontynuowas
    tej sytuacji. Wiem ze moje zycie jeszcze sie nie skonczylo. Jestem nadal
    atrakcyjna kobieta i nie sadze ze bede miala problem z ulozeniem sobie zycia,
    chociaz przyznam ci ze nie to jest dla mnie wazne aktualnie.

    Luna zastanow sie.........moze lepiej skonczyc ten zwiazek teraz, niz brnac w
    niewiadome. Jezeli facet zdradza cie po kilku latach, bedzie to robil zawsze,
    jezeli mu pozwolilas, nie bedzie sie nawet zastanawial czy robi zle i kogo
    krzywdzi....Sama mu "pomagasz" czuc sie dobrze. I pomysl tez o dziecku. Dzieci
    nie sa glupie, prodzej czy pozniej zorientuja sie ze cos z tat i mama nie gra.

    pozdrawiam i przepraszam za styl, jezyk i bledy (pisze w pracy, a Polske
    opuscilam wlasnie 22 lata temu....:-)
  • Gość: biseks IP: *.crowley.pl 05.07.04, 15:46
    Nie zawsze jednak musi być tak jak w Twoim przyapdku. Oto mój przypadek i przypadek mojego małżeństwa:
    Poznałem się z żoną 5 lat temu. Od pierwszej randki wiedziała, że jestem biseksualny. Nie wydawało mi się fair ukrywanie tego faktu. Na początku moj biseksualizm był tylko tolerowany. Nie mówiliśmy o nim, choć wiedziałem że prędzej czy później moja przyszła żona będzie musiała zaakceptować fakt, że w naszym małżeńskim łóżku od czasu do czasu pojawi się inny mężczyzna. I ona też o tym wiedziała, choć trudno było jej to zaakceptować.
    Mniej więcej po dwóch latach naszej znajomości temat wrócił z mojej inicjatywy. Żona nie wiedziała jak zareaguje widząc mnie uprawiającego seks z innym mężczyzną. I o dziwo, ten pierwszy raz, gdy widziała mnie z innym facetem tak bardzo jej się spodobał, że dzisiaj na porządku dziennym jest zapraszanie przez nas do naszego łóżka innych biseksualnych mężczyzn (gayów nie zapraszamy, choćby właśnie z powodu ryzyka, że a nuż się któryś będzie chciał zakochać). Teraz mój biseksualizm jest nie tyle tolerowany, co.... powszechnie u mojej żony akceptowany. Dzisiaj pędzimy wspaniałe, szczęśliwe małżeńskie życie. Po trzech latach moja żona sama stwierdziła, że chciałaby spróbować biseksualnego seksu z inną kobietą i..... też jej się spodobało. Dzisiaj więc jesteśmy obydwoje już w pełni biseksualni i cieszymy się z tego, że mamy siebie i nie musimy niczego ukrywać. Ot po prostu, idziemy sobie do pubu, na dyskotekę (to rzadziej) i brzydko mówiąc "polujemy" na kogoś, kto wzbudza u nas pożądanie, podniecenie. A rolą współmałżonka jest.... poderwać tego kogoś i zaprosić na wspólne zabawy wespół z nami.
    Wiem, zaraz odezwią się tutaj poplecznicy ojca Rydzyka, który moje życie i życie mojej żony nazwą niemoralnym. Ale zasadnicza kwestia jest taka: obydwoje to akceptujemy, obydwoje tego pragniemy, krzywdy tym nikomu nie robimy a dzieci nie mamy. Więc tak na wyrost piszę: "Wara strażnikom moralności od mojego życia. Jest moje i przeżywam jest tak jak chcę".

    Więc jak widzisz, jest to wszystko kwestia zaakceptowania pewnych zachowań u partnera. U Ciebie problemem zapewne jest to, że nie tyle fizyczność Twojego męża dopomina się kontaktów homoseksualnych, ile jego duchowość. Ja takich potrzeb nie mam, by z innymi mężczyznami nawiązywać kontakty emocjonalne. Mnie tak naprawdę u faceta interesuje jego krocze, nic więcej. Ryzyka więc, że zakocham się w jakimś mężczyznie nie ma żadnego. Po prostu emocjonalnie jestem stworzony to budowania związku z kobietą, z facetm po prostu nie umiałbym, nie mógłbym i nie chciałbym.

    pozdrawiam serdecznie
    biseks
  • Gość: white oleander IP: *.gazeta.pl / 195.212.49.* 05.07.04, 16:26
    Oh, moj maz tez tak twierdzil. Ze z facetami laczy go tylko seks....do czasu.
    Problem nastapil "dopiero " po 15 latach, po mojej "tak zwanej akceptacji". ty
    jestez z zona od 5 lat. Ja od 22. Mam nadzieje ze twoja zona bedzie miala
    wiecej szczescia..

    Na początku moj biseksual
    > izm był tylko tolerowany. Nie mówiliśmy o nim, choć wiedziałem że prędzej czy
    p
    > óźniej moja przyszła żona będzie musiała zaakceptować fakt, że w naszym
    małżeńs
    > kim łóżku od czasu do czasu pojawi się inny mężczyzna. I ona też o tym
    wiedział
    > a, choć trudno było jej to zaakceptować.


    - a niby dlaczego twoja zona musiala to azaakceptowac, czyzby nie miala
    wyjscia ? a teraz to ona naprawde jest szczesliwa czy ty jej "kazales" byc
    szczesliwy i znowu musiala zaakceptowac...W zddrowym zwiazku nie mozna komus
    nic kazac.....


    pozdrawiam
  • Gość: biseks IP: *.crowley.pl 05.07.04, 16:55
    >Oh, moj maz tez tak twierdzil. Ze z facetami laczy go tylko seks....do czasu.
    >Problem nastapil "dopiero " po 15 latach, po mojej "tak zwanej akceptacji". ty
    >jestez z zona od 5 lat. Ja od 22. Mam nadzieje ze twoja zona bedzie miala
    >wiecej szczescia..

    Ja nie oszukuję swojej żony, bo nie muszę jej oszukiwać. Po prostu mam najwspanialszą kobietę u swojego boku, która potrafi wykazać zrozumienie dla potrzeb swojego partnera, także w kwestii jego biseksualności.
    Biseksem jestem od dobrych 15 lat i nic nie wskazuje na to, by wyewoluował on w stronę chęci nawiązywania romansów z innymi mężczyznami. Poza tym powtórzę Ci raz jeszcze: nie umiem, nie potrafię i nie chciałbym kiedykolwiek tworzyć wspolnego ogniska domowego z innym mężczyzną. To w ogóle nie ta bajka. U faceta podniecają mnie li jedynie jego narządy płciowe, i nic więcej!!!


    >- a niby dlaczego twoja zona musiala to azaakceptowac, czyzby nie miala
    wyjscia ?

    A jakie miała wyjście, powiedz mi, oprócz rozstania się ze mną oczywiście? Czy to, że partner jest biseksualny (a uwierz mi, po świecie chodzi więcej biseksów niż nam wszystkim się wydaje!!!) to zmienna przekreślająca możliwość bycia szczęśliwym z takim człowiekiem? Powiem Ci więcej: ona jest bardzo rada i szczęsliwa, że niekiedy to dwóch, czy trzech mężczyzn jednocześnie także nią zajmuje się podczas uprawiania miłości. Wcale z tego powodu nie cierpi, zapewniam Cię )))

    >a teraz to ona naprawde jest szczesliwa czy ty jej "kazales" byc
    >szczesliwy i znowu musiala zaakceptowac...W zddrowym zwiazku nie mozna komus
    >nic kazac.....

    A oto to już możesz sama zapytać ją. Jak wróci z pracy, to namówię ją do odpowiedzi na Twoje pytanie, choć pewnie później zaraz powiesz, że to ja udawałem swoją żonę. Ale jeśli masz takie życzenie, to ona może własnymi palcami napisać na temat tego, czy mój biseksualizm jej w czymkolwiek przeszkadza, czy nie.
    Ja jej niczego nie kazałem. Ja jej tylko uświadomiłem, że własnego biseksualnego popędu nie będę umiał zwalczyć. I jeśli chce być ze mną (a wydaje mi się, że nie jest to warunek przekreślający szczęście w małżeństwie) to musi oswoić się z myślą, że mam takie pragnienia i potrzeby i że będę dążył do ich realizacji. I ona jako mądra, inteligentna kobieta długo rozważała moje słowa w swoim wnętrzu, aż w końcu przyznała mi rację i stwierdziła, że rzeczywiście moje inklinacje ku osobom tej samej płci nie przekreślają jej miłości do mnie!!

    Być może Twój mąż jest nie tyle biseksualny, co jego natura stała się w pełni homoseksualna, a być może taka była od samego początku, a małżeństwo było jedynie próbą stłumienia swoich homoseksualnych potrzeb. Nie wiem, nie znam Ciebie, nie znam Twojego męża, więc to takie teoretyczne dywagacje. Ale tak właśnie mogło być. Ja natomiast jestem BISEKSEM!!!, a nie homoseksualistą, który przybrał maskę heteroseksualisty by tłumić w sobie homoseksualne popędy.

    Pozwól mi także na jedną jeszcze uwagę: z Twoich postów bije niestety... niechęć do biseksualistów. A to nie wróży dobrze jakimkolwiek mediacjom pojednawczym, które ewentualnie możnaby podjąć jeszcze pomiędzy Tobą i Twoim mężem. Rozumiem, że czujesz się oszukana, zawiedziona, rozczarowana i rozgoryczona. Ale czasami, dla dobra własnego, własnej rodziny, męża, dzieci, warto odrzucić na bok ansy, urazy, żale i starać się zrozumieć tego drugiego partnera - nie zaakceptować, ale tylko zrozumieć. Nie myśleć tylko o swojej racji, o swoim interesie, ale tak po ludzku zdobyć się na odrobinkę empatii i odpowiedzieć sobie na pytanie: jeśli on rzeczywiście jest biseksualny, jeśli on rzeczywiście nie może zrezygnować z kontaktów ze swoją płcią, jeśli rzeczywiście go kocham, to co powinnam zrobić???

    pozdrawiam biseks

    PS. Jeśli rzeczywiście Twój mąż pragnie kontaktów duchowych z innymi mężczyznami i zakochuje się w nich, to jest diametralnie różny ode mnie i jego biseksualizm jest nieporównywalny z moim popędem ku mej płci. Wtedy rzeczywiście problem jest bardziej złożony i może warto byłoby skorzystać z porad terapeuty małżeńskiego, który podpowie co czynić dalej?
  • Gość: white oleander IP: *.gazeta.pl / 195.212.49.* 06.07.04, 11:25
    Zycze wam wiec duzo szczescia, ale pamietaj ze zycie kolem sie toczy i nie
    jestes w stanie przewidziec jak dla was sie potoczy. Jezeli po 5 latach
    jestescie juz na tym etapie, co bedzie po 10, 15, 20 ? Czy ciagle nowy facet w
    waszym lozku wam wystarczy, czy nie stanie sie to po prostu nudne ?

    Moj maz nie nawiazal nigdy zadnego romansu, bo dwie osoby ktore go interesowaly
    byly heteroseksualne, wiec tak jak tobie facet jest mu "potrzebny" do lozka od
    czasu do czasu. Moglibysmy dalej tak zyc, czemu nie......mnie to przestalo
    interesowac......Jezeli takie zycie odpowiada tobie i twojej zonie, to super
    dla was obojga !
    pozdrawiam

    ps Z ciekawosi.....ile miales kobiet w swoim zyciu, oprocz twojej zony.....a
    ilu mezczyzn.....? Jaka jest roznica pomiedzy toba biseksem, a moim mezem
    homoseksualista ? to sa zwykle pytania bez podtekstu.
  • Gość: biseks IP: *.crowley.pl 06.07.04, 15:03
    >Zycze wam wiec duzo szczescia, ale pamietaj ze zycie kolem sie toczy i nie
    >jestes w stanie przewidziec jak dla was sie potoczy. Jezeli po 5 latach
    >jestescie juz na tym etapie, co bedzie po 10, 15, 20 ? Czy ciagle nowy facet w
    >waszym lozku wam wystarczy, czy nie stanie sie to po prostu nudne ?

    Wiesz, od samego początku naszego związku dbamy o erotyczną rozmaitość w naszym łożu. Nie lubimy rutyny, stangacji, wolimy dynamikę działań w naszej alkowie. I dlatego urozmaicamy sobie nasze seksualne pożycie zapraszając nie tylko mężczyzn do wspólnej miłości, ale także i kobiety, pary (moralizatorom od razu mówimy stanowcze nie!!!). Dlatego tak myślimy sobie, że rutyna raczej nas nie dopadnie, chyba że wykażemy zmęczenie materiału i przestanie na seks interesować w ogóle, co spoglądając na nasze temepramenty jest raczej nie możliwe.


    >Moj maz nie nawiazal nigdy zadnego romansu, bo dwie osoby ktore go >interesowaly
    >byly heteroseksualne, wiec tak jak tobie facet jest mu "potrzebny" do lozka od
    >czasu do czasu. Moglibysmy dalej tak zyc, czemu nie......mnie to przestalo
    >interesowac......Jezeli takie zycie odpowiada tobie i twojej zonie, to super
    >dla was obojga !
    >pozdrawiam

    Wciąż chce zaznaczyć Ci zasadniczą różnicę: mnie nie interesują żadni mężczyzni by nawiązywać z nimi romans!!!))), mnie po prostu interesują tylko i wyłącznie genitalia faceta, a nie jego psyche! Nie mam więc żony dla kamuflowania własnych homoseksualnych pragnień dotyczących duchowości pomiędzy mną i innym mężczyzną. Inny facet może być dla mnie kolegą, przyjacielem (choć takich niestety już nie mam, przyjaźnie z lat szkolnych poumierały śmiercią naturalną), ale nie kimś z kim się całuję, obściskuję, czy chodzę za rękę po ulicy, nie wspominając o prawieniu sobie czułości do ucha. Raz jeszcze napiszę, że to zupełnie nie ta bajka.

    >ps Z ciekawosi.....ile miales kobiet w swoim zyciu, oprocz twojej zony.....a
    >ilu mezczyzn.....? Jaka jest roznica pomiedzy toba biseksem, a moim mezem
    >homoseksualista ? to sa zwykle pytania bez podtekstu.

    Tak myślę sobie, że liczby zupełnie niczego Ci nie zobrazują, bo i jak mogłabyś na ich podstawie wyciągnąć jakąkolwiek prawidłowość??? Są hetero, bi i homoseksualiści, którzy są monogamiczni, a są hetero, bi i homoseksualiści, którzy są poligamiczni. Ja należę akurat do tej drugiej grupy. A zaspakajając Twoją ciekawośc odpowiadam: nie wiem, nie liczę tego dokładnie, ale myślę, że kobiet było ok. 50, a mężczyzn nieznacznie więcej, może 60. Tak mniej więcej.

    pozdrawiam biseks
  • Gość: white oleander IP: *.gazeta.pl / 195.212.49.* 07.07.04, 10:18
    -mnie po prostu interesują tylko i wyłącznie
    > genitalia faceta -

    No tym razem to mnie juz ubawiles, zreszta mojego meza tez........szczegolnie
    tymi cyframi.....
    Udanych przyszlych lat i jeszcze wiekszej liczby partnerow i partnerek !
    Niedlugo bedziecie mogli wejsc do ksiegi Guinessa !, chociaz tak na marginesie
    to przestalam wierzyc ze masz zone.....i ze jestes biseksem, cos za
    bardzo "interesuja cie te genitalia meskie.....

    pozdrowienia
  • Gość: biseks IP: *.crowley.pl 07.07.04, 10:34
    >No tym razem to mnie juz ubawiles, zreszta mojego meza tez........szczegolnie
    >tymi cyframi.....

    Cieszę się, że wywołuję u Ciebie na buzi uśmiech a nie przygnębienie. To dobry znak. Co do liczb: przecież to Ty chciałaś bym je podał. Chciałaś bym Cię oszukał????? Podałem prawdę, choć tak jak pisałem wcześniej statystyk nie prowadzę, więc mógł wystąpić błąd, powiedzmy +-10%.

    A swoją drogą: najpierw piszesz, że masz problemy z mężem, a później wspólnie naigrywacie się z innych biseksów? Dość ciekawe. Coś brakuje spójności w Waszych działaniach.

    >Udanych przyszlych lat i jeszcze wiekszej liczby partnerow i partnerek !
    >Niedlugo bedziecie mogli wejsc do ksiegi Guinessa !,

    Droga Pani, zapewniam że nie plasuję się nawet w czołówce peletonu, nie mówiąć już o tych, co od tego peletonu się oderwali. Rozumiem jednak, że wielu taka ilość może szokować. Zapewniam jednak, że ani ja, ani moja żona nie jesteśmy ewenementami jeśli chodzi o ilość partnerów seksualnych. Znamy całe tuziny innych, którzy mają lepsze wyniki. Poza tym trudno wymagać od osób, które aktywnie swingują, by miały na koncie tylko 1-2 czy 3 partnerów. Logiczne chyba, prawda? (swing=uprawianie seksu grupowego)

    >chociaz tak na marginesie
    >to przestalam wierzyc ze masz zone.....

    Nie jest moim celem przekonywać Cię tutaj do czegokolwiek. Poddając w wątpliwość to co piszę, równie dobrze możesz poddać w wątpliwość do, że jestem np. mężczyzną. A to chyba nie o to w dyskusji chodzi.

    >i ze jestes biseksem, cos za
    >bardzo "interesuja cie te genitalia meskie.....

    A co ma interesować biseksualistę? Oczy? Nogi? Pachy? Nie bardzo rozumiem.
    Powtórzę Ci po raz trzeci: mnie u mężczyzny interesuje tylko jego fizyczność, w dodatku ograniczona do pewnych części ciała. To, że Twój mąż "czuje miętę" do innych mężczyzn nie oznacza, że biseksualizm innych facetów musi być tak samo ukierunkowany. Ja podejrzewam, choć mogę się mylić, że u Twojego męża przeważa jednak natura homoseksualna, do czego być może i sam przed sobą on boi się przyznać z różnych powodów (np. presja środowiska, ustatkowane życie rodzinne etc.)

    >pozdrowienia

    Dziękuję i wzajemnie z prośbą o niepoddawanie w wątpliwość rzeczy o których tutaj piszę a które dotyczą mojego życia osobistego, bo naprawdę taka dyskusja traci wówczas sens.

    biseks
  • Gość: white oleander IP: *.gazeta.pl / *.unknown.uunet.be 07.07.04, 10:54
    Z nikogo sie nie naigrywamy............nie mamy takich powodow. Wiesz dlaczego
    trocze przestalam wierzyc w twoje "histori", po pierwsz za bardzo chcesz
    przekonac mnie ze jestes " tylko biseksem" i za bardzo tez nalegasz ze moj
    maz " musi prawdopodobnie" byc homoseksualista. Generalnie tak" nalegaje "
    wlasnie homo. To ze moj zwiazek konczy sie, to nie znaczy ze przestalam z moim
    mezem komunikowac....:-) Skonczyl sie nasz zwiazek emocjonalny, rozeszly sie
    nasze drogi....i ja uwazam ze wlasnie z tego powodu. Ja po prostu nie potrafie
    tak do konca podzieli cie z kims " moja ukochana osoba". Wydaje mi sie ze mimo
    wszystko naleze do "wiekszosci". Wcale nie krytykuje twojego
    postepowania.....moze sie myle, ale wydaje mi sie lekko nierealne aby kobieta
    mogla postepowac tak jak twoja zona...:-) Jeszcze raz zaznaczam, ze moge sie
    mylic. Powiem ci jeszcze ze zona twoja , a wlasciwie jej postepowanie bardzo
    mnie intryguje i choc wiem ze to niemozliwe, bardzo chcialabym poznac taka
    osobe i z nia porozmawiac. :-)

    Tzymaj sie cieplo i chyba skonczymy ta dyskusje, bo wyszla daleko poza
    poruszony na poczatku probem. Chyba nie bedziemy sie przekonywac kto jest a kto
    nie jest szczesliwy......i co to jest szczescie :-)
  • Gość: biseks IP: *.crowley.pl 07.07.04, 11:05
    Ok, dyskusję kończymy:-)))

    Co do mojej żony: to najwspanialsza kobieta na świecie i życzę wszystkim tak wyrozumiałej i mądrej partnerki. Ja uważam się za szczęściarza, wyjątkowego szczęściarza.

    :-))) biseks
  • 07.07.04, 17:21
    Zabiles mnie tymi cyframi. No niby faktycznie swingowanie, grupowe
    kontakty "nabijaja" licznik, ale i tak chyle czola ;).
    Gratuluje faktu ze tak swietnie sie dobraliscie i jestescie razem szczesliwi.
    Zycze Wam udanego zwiazku, by takim pozostal do konca.
  • Gość: biseks IP: *.crowley.pl 07.07.04, 19:23
    Dziękuję, jesteś jedną z nielicznych osób, które zamiast krytykować życzą powodzenia. Raz jeszcze dziękuję w imieniu swoim i mojej żony.

    A co do naszego małżeńskiego "doboru":-))) Tak, to prawda, dobraliśmy się w tej materii idealnie i mamy tego pełną świadomość, a przede wszystkim bardzo potrafimy to docenić.

    :-) biseks
  • 11.07.04, 00:55
    Życzę długich, wspolnych lat życia, bo jesteście nawet nie dobrze, a świetnie
    dobrani ! Poczucie szczęścia emanuje z Twoich postów ! (nie dziwię się po tym
    co pisałeś). Pamiętaj, jeśli chcesz napisz : pilzner@autograf.pl
  • 10.07.04, 03:57
    Boze moj! Zeby wszystkie malzenstwa byly tak doskonale dobrane pod wzgledem
    seksualnych temparamentow i oczekiwan! Naprawde, szczerze Wam gratuluje - i
    zazdroszcze. Nie stylu zycia, bo ja akurat nie mam takich sklonnosci, tylko
    porozumienia, kompatybilnosci, i spelnienia. Czapki z glow, prosze panstwa!
  • Gość: tomek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.04, 20:53
    Droga luno! Bardzo dobrze, że martwisz się o swojego męża. Myślę, że to
    świadczy o Twojej miłości do niego. Uważam, że w tym momencie nie powinnaś się
    od niego oddalać, a raczej się skupić na tym, by przy nim być. To bycie przy
    kimś i akceptacja kogoś takim jaki jest jest bardzo pomocne, czasem najbardziej
    potrzebne i dające dużo lepsze rezultaty niż namawianie do rozmawiania. Wcale
    się nie dziwię Twojemu mężowi, że nie chce z Tobą o tym rozmawiać, bo mówiąc o
    tym Tobie czuje się niemęski. Osobom, które mają skłonności homoseksualne (czy
    też bi) brakuje najczęściej przyjaciela tej samej płci. Myślę, że nie powinnać
    zabraniać mu spotykania się z mężczyznami, przytulania się itd. Możesz, jeśli
    chcesz, ustalić jednak jakieś granice, których nie powinien przekraczać (np.
    seks) Dla niego to jest wszystko bardzo trudne... Nie jestem psychologiem, ale
    mogę Ci polecić stronę www.pomoc2002.prv.pl Tam uzyskasz fachową pomoc, którą
    ja tam również uzyskałem. Pozdrawiam i powodzenia! :)
  • Gość: white oleander IP: *.skynet.be 08.07.04, 18:33
    Przepraszam ze sie jeszcze wtracam, ale chcialam sie przekonac co masz na mysli
    mowiac, ze doroslej osobie mozna "czegos zabronic". Tomek, jak ktos cos chce
    zrobic to i tak zrobi. To druga osoba ma wiedziec co moze, a czego
    nie.....jezeli naprawde kochamy partnera, czy partnerke to zdajemy sobie sprawe
    czym sprawiamy jej bol...jezeli tak nie jest to znaczy ze tak naprawde nie ma
    milosci....
    Zdrada partnerow jest jednakowa w kazdym zwiazku, hetero czy homo.....zdrada
    zawsze jest zdrada !
    uffff
  • Gość: tomek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.04, 20:25
    OK, white oleander. Ale nasze dywagacje na temat sensu moich słów są tutaj, w
    tym temacie kompletnie niepotrzebne... Jeśli masz ochotę to zakładaj nowy
    wątek... Pozdrawiam.
  • Gość: kaśka IP: *.82-139.bia.tkb.net.pl 11.07.04, 15:41
    "Po co mam mówić? Co to zmieni?"
    wydaje mi sie że twój mąz powinien mówić jak najwiecej,co mogłoby BARDZO dużo
    zmienić,przez co sama wiedziałabyś w czym tkwisz.jesli twój m ąż sam nie wie o
    co mu chodzi,ty tym bardziej nie bedziesz mogła pomuc sobie w żaden
    sposób,jedynie oszukiwać samą siebie...
    prawde mówiąc dziwi mnie fakt ze zaakceptowałaś zdrady męża,skoro piszesz ze
    zdrada z kobietą byłaby dla ciebie najgorsza.a chyba wiadomo ze dla
    biseksualistów nie ma róznicy takowej m-dzy kobietą a mężczyzną-sex jest sex.
  • 11.07.04, 22:39
    > a chyba wiadomo ze dla
    > biseksualistów nie ma róznicy takowej m-dzy kobietą a mężczyzną-sex jest sex.

    Mylisz sie, gdyby tak bylo najczesciej nie czuliby potrzeby probowania seksu
    homoseksualnego, bo po co? Zwiazek hetero jest wygodniejszy pod wzgledem
    prawnym, kulturowym.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.