Dodaj do ulubionych

Zapytanie faceta o ślub - okiem faceta

26.08.14, 20:56
Drodzy Panowie - jestem w okolicach 30 r.ż. a z chłopakiem równolatkiem spotykam się już 7 lat.
Jesteśmy samodzielni, oboje pracujemy itp.
Z Waszej perspektywy - jak kobieta powinna zacząć rozmowę na temat ślubu, żeby facet zrozumiał o co chodzi i nie czuł się postawiony pod murem? Znacie przypadki, gdzie taka rozmowa nie skończyła się rozstaniem?

Dziękuję za pomoc.
Edytor zaawansowany
  • 26.08.14, 22:56
    Tak znam jeden.

  • 27.08.14, 01:10
    Na moje, w ogóle nie powinna zaczynać, bo nie znam jednego sensownego powodu, do brania ślubu. No chyba, że ktoś nienawidzi pieniędzy, albo znajduje szczęście we włóczeniu się po sądach
    --
    knur.blox.pl
  • 25.09.14, 09:19
    Wydaje mi się, że jeśli ludzie są ze sobą tyle lat, to raczej zakładają że prędzej czy później wezmą ślub... W ogóle nigdy o tym nie rozmawialiście? Nie chcę Cię martwić, ale mam paru takich kolegów, którzy są długo ze swoimi partnerkami i w ogóle nie chcą brać ślubu... A dlaczego ta rozmowa miałaby zakończyć związek? Jeśli tak będzie, to znaczy że nigdy nie miał on sensu...
  • 27.08.14, 14:58
    Facet nie powinien wyczekać takiego momentu, kiedy to kobieta będzie już zniecierpliwiona na tyle, żeby musiała zagadywać. Trochę sobie tego nie wyobrażam.
  • 10.09.14, 09:36
    jeśli facet przez tyle lat Ci się nie oświadczył to poszukaj innego faceta, bo ten raczej nie chce brać z Tobą ślubu.
  • 18.09.14, 17:22
    bardzo dobra rada-poszukac innego faceta.czekałam 18 lat na ślub i niestety
    musiałam z niego zrezygnowac.Teraz wydzwania i chce ale ja juz nie chce-czas minął.
    Podobno tak mówią,jak facet po ok.2 lat tzw "chodzenia"nie oswiadcza sie to trzeba wiać
    bo nic z tego nie bedzie.samo zycie.kobieta nie moze się oświadczać,bo przy najbliższej okazji wytkie ze go zmuszono do ślubu.
  • 21.09.14, 21:19
    Przypominam, ze autorka tego watku chceby jej oblubiec poczul sie postawiony pod murem.
    Wpadka jet calkiem niezlym argumentem. Wspolny kredyt na 30 lat tez dobrze dziala
  • 30.09.14, 13:09
    Moim zdaniem, jesli mezczyzna po tak dlugim czasie, nie chce sie oswiadczyc, to nie ma zamiaru sie wiazac na powaznie. Dla niego to dobra sytuacja; zadnych zobowiazan, spadkow, podzialow, zawsze sie mozna odwrocic na piecie... Daj sobie spokoj, lub postaw sprawe jasno. Facetom powinno sie jasno i konkretnie mowic czego sie chce...
  • 27.08.14, 15:23
    Po 7 latach spotkań nie mieliście okazji pogadać o takich rzeczach. Hmm no to dziwnie trochę bo wydawało mi się że pary gadają ze sobą o wszystkim, zarówno na błahe jak i te poważniejsze tematy.
  • 29.08.14, 00:24
    jestem kobietą, wiem , że to pytanie skierowane jest do mężczyzn, ale moim skromnym zdaniem po prostu porozmawiaj z nim zbierz się na odwagę i zapytaj jakie ma plany na przyszlosc. 7 lat to kupa czasu.
    --
    ...bo wszystko to iluzją jest i magią...
  • 29.08.14, 13:05
    Jest wiele takich sytuacji, ale faktycznie bardzo rzadko zdarza się żeby kobieta wyszła naprzeciw z rozmową. Zazwyczaj kobiety stosują takie zagrywki jak jakieś komentarze rzucone w próżnię... i myślą że my się domyślimy...jak się nie domyślamy to wtedy zaczynają się jakieś smutki, żale fochy...
  • 02.09.14, 09:28
    Żałosne są niektóre kobiety, doprawdy. Jak można być z kimś w związku i nie rozmawiać otwarcie? Tego nawet nie będę próbować zrozumieć ;)
  • 02.09.14, 19:36
    No niestety, kobiety nie zawsze potrafią poważnie rozmawiać. Często zamiast powiedzieć o co chodzi to foszki strzelają ... no cóż, nie tylko faceci są niedojrzali
  • 31.08.14, 12:45
    ale spotykasz się z nim tylko od 7 lat? zero inicjatywy żeby np zamieszkać razem???
  • 01.09.14, 15:57
    Jak się okazało, że do wyboru jest ślub i kredyt na 15 lat za 75m kwadratowych, albo brak ślubu i kredyt na 30 za co najwyżej 50m, teściowa przekonała go że śluby nie są takie złe.
  • 03.09.14, 13:51
    Po 7 latach to związek powinien dokądś zmierzać i faceci też o tym wiedzą. Jeśli przez 7 lat temat ślubu się w ogóle w żadnym kontekście nie pojawił, to raczej gdzieś jest jakiś problem. Mz, to już jest moment, kiedy mur się zbliża - albo facet się zdeklaruje w którąś stronę albo się obudzisz za kolejne 7 lat w tym samym miejscu. Nie ma co owijać w bawełnę i trzeba zapytać na spokojnie i wprost, czy on w ogóle widzi możliwość założenia z Tobą rodziny w przyszłości i facet nie ma się co obrażać i oburzać, bo to jest normalne, że po takim czasie chcesz to wiedzieć. Taka rozmowa powinna być na spokojnie, bez wylewania żali, robienia wyrzutów i szantażu czy histerii. Jest oczywiście spora szansa, że facet powie "nie", skoro przez tyle czasu się nie deklarował. Ale, mz 30 lat to za dużo, żeby wiecznie czekać aż facet się na coś zdecyduje, bo jak on się nagle obudzi i powie "nie" dopiero za 3-4 lata, to już w ogóle będzie kiepsko.

    Znam jeden przypadek, gdzie taka rozmowa nie skończyła się rozstaniem, przy czym do ślubu doszło dopiero jak pan poczuł, że dojrzał do tematu. Ale wcześniej deklarował chęć ożenienia się w przyszłości, tylko w bliżej nieokreślonej przyszłości. I w końcu sam zrozumiał, że to jest już ten moment.
  • 04.09.14, 23:33
    Jeśli nigdy o tym nie wspominał, nawet tak mimochodem: "jak kiedys się ożenię / będę miał żonę / będę ojcem/" tzn. ze bardzo się pilnuje, uwaza na slowa zeby nie prowokować dyskusji i raczej jest pewien, ze slubu z toba nie chce. a przynajmniej na razie.
    zdecydowana wiekszosc ludzi wyobraza sobie siebie w takiej roli, albo i nie, ale snuje jakies za i przeciw, cos palnie przypadkiem. w takiej kulturze jestesmy wychowywani, ze zarowno dziewczynkom jak i chlopcom robi się od dziecka pranie mózgu na ten temat.
    7 lat i brak powaznych rozmow o życiu to nie wróży najlepiej.
    nie poniżaj się i nie proś faceta o coś z czym powinien wyjść sam.

    raczej wybadalabym jego postawe: np gdy inni rozmawiają o slubie i czy on cokolwiek mowi na ten temat i co sądzi. to na początek. a potem walkowanie tematu.
  • 04.09.14, 23:51
    Moment, ale jakie to jest poniżanie się w prostym jak drut pytaniu: chłopie co zamierzasz?
    Dochodzę do 30 tki i chcę wiedzieć czy mam coś z tobą na poważnie planować czy też szukać kogoś kto jest bardziej w temacie ogarnięty. Nie widzę w tym nic uwłaczającego, a zadanie takiego pytania pozwoli jej:
    a. dowiedzieć się czy gość chce ślubu czy nie
    b. jeżeli on nie chce ślubu to czy ona chcę być w tym układzie nadal
    c. oszczędzić im obydwojgu czasu i ewentualnych żali w przyszłości
    --
    Szukam partnera do tańca, o różańcu pomyślę jak będę stara;)
    (własne, możecie mnie cytować;)
  • 05.09.14, 12:02
    Może się zwyczajnie okazać, że mężczyźnie odpowiada takie życie - bez ślubu. Jeżeli wam obojgu jest tak dobrze to ok, tak też można coś zbudować jeśli mieszka się razem. Co ślub zmieniłby między wami ? Pomyśl nad tym. Jeżeli Ty bardzo chcesz ślubu, to powiedz mu wprost o tym ze spokojem. Dowiedz się jakie jest jego zdanie na ten temat i nie osądzaj go. W atmosferze zrozumienia, akceptacji i szacunku taka rozmowa nie skończy się rozstaniem, jeśli wam obojgu zależy na sobie. Swoją drogą facet, który kocha, ma marzenia i plany, jest aktywny to będzie jednak dążył do tego, żeby pogłębiać relację. Może nie jesteście dla siebie?
  • 05.09.14, 19:12
    Jeżeli chcesz mieć męża/rodzinę i spotykanie się z kimś już Ci nie wystarcza, to w ogóle nie zaczynaj rozmowy, tylko daj sobie z nim spokój. Jakby chciał się żenić, to już dawno by to powiedział. Widocznie ma to, czego potrzebuje, jest mu z tym dobrze i więcej nie chce. Naprawdę chcesz za męża takiego faceta ?
  • 06.09.14, 17:46
    Ja po 4 latach chodzenia ze sobą zapytałam wprost "Ile czasu chce mi jeszcze zawracać dupę" dosłownie i w przenośni. Następnego dnia zapytał mnie czy pójdę z nim do USC. I takie to były oświadczyny.:)
  • 07.09.14, 11:28
    haha.. u mnie bylo podobnie.. Bylismy razem dwa lata, wiedzialam, ze facet nie jest z tych, ktorzy razem na kocia lape chca cale zycie przezyc. Wiec przed wyjazdem na urlop do PL powiedzialam, ze chce wyjsc za maz, i jezeli on chce sie zenic, to super, jesli nie.. to chyba czas sie rozejsc.
    Moze ryzyk fizyk, ale ja bylam go pewna. Po tygodniu, w drodze na samolot, powiedzial, ze mam bukowac wesele. Oswiadczyny byly 4 miesiace pozniej, wesele odbylo sie dokladnie rok od bukowania miejsc.
    W tym roku strzelily nam 4 lata po slubie. Dorobilismy sie psa, dziecka i drugiego w drodze:)
    A wesele malutkie skromniutkie, bylo najprzyjemniejszym dniem w naszym zyciu:) I nie pisze tylko za siebie..
  • 07.09.14, 21:41
    Nie jako facet, ale jako mężatka, wypowiem się.

    Nie opisałaś nam Waszej sytuacji. Czy to jest tak, że np. mieszkacie razem, a facet myśli jak najbardziej o dzieciach i wspólnym życiu, ale wedle jego światopoglądu ślub nie jest do niczego potrzebny? Bo jeśli tak - to luzik, mówisz mu że byś chciała mieć białą sukienkę, a on bardziej lub mniej narzeka na to, Ty się obrażasz, że nie jest dosć romantycznie, ale w końcu ustalacie datę i jest OK (bo jeśli kocha, to się wbije dla Ciebie w ten garnitur, ewentualnie nie zgodzi się na kościelny ślub).

    Albo jest tak, że facet jest po prostu mało dojrzały i nie zauważył, że minęło 7 lat i że zbliża się do trzydziestki, albo zamierza stale przedłużać mentalnie okres studiów. No i to jest problem. Być może jakaś rozmowa jest potrzebna, żeby się zorientował w sytuacji. Jest nadzieja - może chłopak późno dorasta, ale dorośnie do potrzeb sytuacji. A może po prostu to taki Piotruś Pan i nie chce się wiązać, nie dorósł - od takiego lepiej zmykać, o ile Tobie taki układ nie odpowiada. W każdym razie warto się przekonać i porozmawiać. Jeśli bardzo Ci zależy, żeby to było delikatnie i nie przybrało formy oświadczyn, to świetną okazją jest ślub znajomych - skoro tyle lat jesteście razem, to chyba możesz zacząć od tego, że zazdrościsz pannie młodej? A potem jakoś to pójdzie.
  • 08.09.14, 21:58
    Burzliwa miłość przed ślubem, ma to do siebie, że pioruny dopiero uderzają po ślubie.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • 10.09.14, 13:30
    Najzwyczajniej w świecie zapytaj faceta jakie ma plany na przyszłość związane z Tobą...nie naciskaj, nie ponaglaj, niech się sam spokojnie wypowie;) A potem samo się potoczy i sama mu powiesz co i jak byś chciała.
    Jeśli obawiasz się, że taka rozmowa mogłaby zakończyć się rozstaniem to po co Ci taki facet, który na samą myśl o bliższej, udokumentowanej relacji dostaje gęsiej skórki?

    Bo rozumiem, że sprawa ślubu dla Ciebie jest ważna. Wybadaj czy dla niego także, jeśli nie, to chyba pora poszukać kogoś kto bardziej odpowiada Twoim poglądom.
  • 10.09.14, 14:52
    Nie jestem facetem, ale i tak postanowiłam wypowiedzieć się w tej dyskusji.
    Nie rozumiem co to znaczy spotykać się z kimś 7 lat. Jeśli to jest układ, że widujecie się kilka razy w tygodniu, spędzacie ze sobą trochę czasu, to może rzeczywiście lepiej dać sobie ze sobą spokój. W końcu po 7 latach bycia razem powinniście się już dość dobrze znać, nie powinnaś się zastanawiać nad tym jak mu coś powiedzieć, nie powinnaś się bać jego reakcji. Po 7 latach bycia razem (bo po takim czasie to już nie powinno być "spotykanie się ze sobą") chyba obydwoje powinniście zdawać sobie sprawę z tego jak każde z was widzi życie, jakie ma plany na przyszłość. Układ gdzie jak mówisz, spotykacie sie ze sobą od 7 lat, wygląda mi na luźną znajomość, w której przynajmniej jedna ze stron (on) nie chce niczego trwalszego, a druga czepia się kurczowo trwającego układu, bo nie może sobie wyobrazić innej sytuacji, nie chce zostać sama. To nie jest zdrowy układ, zawsze w takim wypadku ktoś będzie cierpiał.
    Radzę spokojnie i poważnie porozmawiać, powiedzieć o swoich oczekiwaniach, wysłuchać oczekiwań chłopaka (ciężko mi w takim wypadku napisać - partnera) i stawić czoło rzeczywistości.
    Mimo mojego czarnowidztwa życzę Ci szczęścia - nieważne czy z tym, czy z innym facetem u boku.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/lb/dg/14ca/6VLvb4n0znxYnjBxPX.jpg
  • 11.09.14, 14:34
    może wg niego Śub jest nie potrzebny i bez sensu, warto o tym pogadać aby obie strony wiedziały na czym stoją
  • 24.09.14, 20:48
    znacie sie zbyt dobrze.

    PF
    --
    Zapraszam na forum Trojkat Weimarski: forum.gazeta.pl/forum/s,183212.html
  • 28.09.14, 13:44
    Musisz z nim porozmawiać.

    Ja jestem w podobnej, choć troszkę jednak innej sytuacji.
    W marcu minie nam 4 rocznica razem. W grudniu minie nam 3 rocznica wspólnego mieszkania.
    Jak to zazwyczaj bywa, jako kobieta, jestem już gotowa na ślub, czuję i wierzę, że to właśnie TEN. Ponadto w przyszłym roku skończę 30 lat. Chciałabym się ustatkować. Założyć rodzinę. Po prostu potrzebuję stabilizacji. Dodatkowym problemem u nas w związku jest to, że jego rodzice nie akceptują mnie przez moją niepełnosprawność. Poznałam ich dopiero 2 tygodnie temu, i teraz wszystko z nimi wydaje się iść ku lepszemu...

    W każdym razie w marcu tego roku miałam nadzieję, iż podczas naszego rocznicowego wyjazdu w bardzo romantyczne miejsce, w końcu on mi się oświadczy. Po powrocie powiedziałam mu o tym. Na początku była lekka awantura (on ulega takim emocjom i w pierwszej chwili nie potrafi rozmawiać). Powiedział, że nie potrzebuje ślubu, że to niepotrzebne, że nie jest gotowy itp. To nie był miły wieczór. Następnego dnia postanowiliśmy porozmawiać na spokojnie. I tak się stało. Powiedział, że nie jest gotowy na razie. Że poprzedni związek się zakończył bo wszyscy naciskali na zaręczyny. Oświadczył się, ale to było z musu więc potem rzucił ją zanim doszło do ślubu, i on nie chce tego powtórzyć. Ja powiedziałam co ja czuję i obiecałam dać mu pewien czas, ale powiedziałam również, że ja tak długo nie dam rady żyć i dałam mu do zrozumienia, że jeśli w końcu się nie zdecyduje będziemy musieli się rozstać. Dałam sobie czas wstępnie do Bożego Narodzenia - kiedy znów odwiedzę z nim jego dom rodzinny. Ostatnio wyczuwam, że zaczyna myśleć w temacie ożenku.
    Jesli nie w Boże narodzenie - ostateczną datą będzie nasza rocznica w marcu.
    Pewnie nie dam mu ultimatum, bo jeśli się z jakiegoś powodu jemu podda to i ja nie będę miała pewności czy to nie z musu i małżeństwo będzie niefajne, albo i on mi to kiedyś wypomni.
    Na pewno jednak jeśli do marca on się nie określi, będzie na tapecie bardzo poważna rozmowa i wspólne podjęcie decyzji co dalej.

    Kocham go naprawdę bardzo mocno i ślub i życie z nim jest dla mnie bardzo ważne, ale wiem, że to nasze wspólne, szczęśliwe jak dotąd pożycie, zepsuje się i rozpadnie jesli do zaręczyn i ślubu nie dojdzie.
    Jest to dla mnie tak ważne, że myśle o tym niemal codziennie. Oglądam filmiki ślubne. Często płaczę. Nigdy przy nim, zawsze jak jest w pracy. To mi przynosi uglę. Ale czasami jestem na niego wewnętrznie zła. On to wyczuwa. Jeśli tak będzie dalej, w końcu te pełne miłości emocje zamienią się w emocje pełne złego naładowania, i się pozabijamy.

    Także tu również apel do Panów - wiem, że ciężko jest Wam podjąć tę decyzję, ale czasami musicie patrzeć nie tylko na siebie. Jesli kochacie - musicie w końcu podejmować takie decyzje, bo potem będziecie żalować. My też mamy swoje granice. Kobieta dużo zrobi dla mężczyzny jesli go kocha, dużno zniesie i wiele przetrwa. Ale w końcu i jej braknie sił.
  • 30.09.14, 10:03
    Hej, mysle ze obie jestescie w sytuacji, gdzie - moze to zabrzmi bardzo egocentrycznie - ale wlasnie tak powinnyscie do tego podejsc. Dla Was, panikara_28 i kilawok slub jest wazny. Nawet bardzo wazny.
    Musicie same sobie odpowiedziec, czy jestescie w stanie z tego zrezygnowac.
    Jesli nie, to chyba czas na uczciwa rozmowe z partnerem. W dobrej atmosferze, odpowiednim miejscu do rozmowy w stylu "myslalam nad i czuje, ze?", "kocham Cie, ale samo zycie razem mi na dluzsza mete nie wystarczy".
    Chcialam bys wiedzial co mi chodzi po glowie, bo moze sie okazac, ze w pewnym momencie powiem sobie, ze miedzy nami to koniec bo nie widze bysmy gdzies zmierzali."

    W sumie to nie rozumie dlaczego ludzie zaczynajac zwiazek nie omawiaja tak waznych spraw jak slub. Ja mojemu owczas mlodszemu chlopakowi, powiedzialam ze ja juz nie jestem na etapie chlopak-dziewczyna na nastepne 5lat. Jestem juz w wieku, gdzie wiem ze chce miec dom, rodzine a nie chlopaka na wyjscia. "Chodzenie razem" czy jak to zwal to dla mnie czas przejsciowy by poznac sie blizej i zdecydowac czy chcemy byc razem, byc rodzina czy nie. I jesli w tym nieokreslonym czasie (powiedzmy rok-2lata) mi sie nie oswiadczy, to po prostu pewnego dnia pojde sobie bo zrozumiem, ze nie traktujemy siebie i drugiej strony wystarczajaco by chciec miec z nia rodzine.
    I ze - znajac moje priorytety - przeciaganie okresu chlopak-dziewczyna bedzie po prostu nieuczciwoscia nawet jesli mnie kocha.

    Wiec porozmawiajcie z nimi z Waszej perspektywy. Powiedzcie co dla was jest wazne. Nie oczekujcie natychmiastowych decyzji, ale dajcie im znac, co jest dla was wazne i ze jesli nie macie wspolnych priorytetow to w sumie tej przyszlosci razem dla was nie ma.
    Wielu ludziom jest po prostu wygodnie tak jak jest. Boja sie podejmowac decyzji. Ale wy nie musicie byc ofiarami ich lekow czy wygodnictwa. No i nie ma sensu byc z kims, z kim sie w tak waznych kwestjach nie zgadzacie.

    Powodzenia!
  • 30.09.14, 13:12
    Mężczyzni musza miec wszystko na łopacie - zapytaj wprost.
  • 21.10.14, 20:15
    Uważam, że jak facet naprawdę kocha i naprawdę chce być z kobietą, to ten ślub weźmie, bo rozumie, że dla niego to może niepotrzebna formalność, ale dla kobiety to ważne. I on to zrobi dla niej. A jak dla faceta jest ważniejsze, żeby za wszelka cenę uniknąć formalności niż to żeby uszczęśliwić i uszanować swoją partnerkę, no to odpowiedź masz sama. Albo się chce z kimś być naprawdę, albo tylko tak się mówi. A jak facet po 3 latach wspólnego zamieszkiwania nie wie, czy chce z Tobą być, no to litości, ile lat mu jeszcze potrzeba? 3? 5? 10? co ma się przez ten czas zmienić?
  • 02.10.14, 10:16
    czy znajomi?A może wbite do głowy stereotypy typu domek dla lalek i kuchenka?
    --
    Tłumaczenia z kobiecego na polski.
    Szybko, tanio i solidnie.
    Dzwoń już teraz 800666666
  • 17.10.14, 10:24
    ja słysałem gadanie o ślubie, to się zmywałem.
    Nie pamietam szczególnie, jak to było z moją żoną, ale z pewnościa nie naciskała.
    M.
  • 19.10.14, 23:59
    Sprawa jest przekichana. 7 lat wspólnego zamęczania się bez żadnego kroku naprzód ewidentnie wskazuje, że nic już z tego nie będzie. A dodatkowo "syndrom rówieśnika". Moja pani to działa najdalej do momentu ukończenia studiów. Potem identyczny wiek staje się przeszkodą, gdyż panowie zaczynają rozglądać się za młodszymi, a wam marzy się starszy.
    Podsumowując wasz związek był falstartem, z tego szampana już dawno uleciał gaz.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.