Dodaj do ulubionych

Powrót do byłej żony 8 lat po rozwodzie

28.11.14, 20:08
Witam Was, Jestem Sławek, rozwiodłem się 8 lat temu, a teraz rozważam możliwość powrotu do żony. Sytuacja była taka, że w czasie trwania małżeństwa żona wykańczała mnie psychicznie, upokarzała, poniżała, a na koniec zdradziła. Wytrzymałem kilkanaście lat, gdy zdradziła, postanowiłem wystąpić o rozwód, na który nie chciała się zgodzić, ale rozwiedliśmy się. Po rozwodzie ona została sama (nie wiem, gdzie stracił się ten, z którym romansowała). Ja związałem się z inną, ale rozstalismy się, z powodu niezgodności charakterów. Od tego czasu żona zaczęła spędzać ze mną czas, zapraszać do siebie itp. I tak trwa to już 7 lat. Nasze dzieci są dorosłe- studiują. Żona wciąż od lat mnie o coś prosi, to ja jestem od remontów ich mieszkania, od zakupów itp. ja wożę ją do lekarzy (jest po operacjach kolana). Każdy mówi, że żyjemy jak małżeństwo mimo rozwodu. Dogadujemy się dobrze, po przyjacielsku. Nie wiem, czy ona mnie kocha, nie zauważam tego, jedynie to chce się ze mną spotykać pod pretekstami remontów, zrobienia jej zakupów itp. Mieliśmy też ostatnio prawie roczną przerwę w kontakcie. Żona ubliżyła mi i obraziła się, że na coś tam nie chciałem się zgodzić. Nie odzywała się do mnie słowem przez blisko rok- myślałem, ze to koniec, czułem się po raz kolejny przez nią skrzywdzony. W tym czasie poznałem kobietę, zaiskrzyło między nami. Kobieta dobra, bardzo mnie kocha, okazuje to, dba o mnie, troszczy się, żadna kobieta nigdy dla mnie taka nie była. Zaczęliśmy się spotykać, byłem szczęsliwy, ale znów odezwała się żona, poprosiła mnie po tej przerwie, bym jej wyremontował samochód (mam własny warsztat) i od tego czasu znów zaczęła o mnie zabiegać, wciąż dzwoni, robię jej zakupy itp. Znów namieszała mi w głowie, bo teraz nie wiem, co zrobić! Z jednej strony chciałbym odbudować rodzinę, a żona daje mi nadzieję, z drugiej strony jest nowa kobieta, która jest dobra. Żona pod jednym dachem była dla mnie potworem, teraz oczywiście jest inna, doceniam ją. Często mówi, że dla niej też rodzina jest najważniejsza. Żona traktuje mnie w taki sposób, że daje buzi w policzek na powitanie, rozmawia ze mną normalnie, nie jest czuła, nie okazuje mi żadnych uczuć, żadnego ciepła, dlatego nie wiem, czy mnie kocha. Od czasu rozwodu zdarzyło nam się razem sypiać w jednym łóżku, ale tylko sypiać, odwracała się plecami i spała, żadnego pocałunku ani seksu. Cała rodzina mi dopinguje i jej rodzina także, żebyśmy znów razem byli. Ja chciałbym odzyskać rodzinę, czuję coś do żony, mimo tamtych upokorzeń, zdrady, porzucenia po różnicy zdań na prawie rok. Ale trochę waham się, że jak zaproponuję jej powrót i zrezygnuję z tej dobrej kobiuety, która mnie kocha, a żona zacznie zachowywać się jak kiedyś, to ja stracę szanse na szczęście- zostanę z niczym, a w dodatku skrzywdzę dobrą i wspaniałą kobietę, która daje mi całą siebie i bardzo kocha. Czy warto zostawiać nową kobietę i starać się odbudować swoje małżeństwo? Dodam, że żona kiedyś była straszną choleryczką, nawet zabroniła mi jeść, gdy straciłem pracę, a obiad dała dopiero, gdy znalazłem kolejną. Myślicie, że skoro ona teraz już się tak nie zachowuje, to mogę być pewien, że jej zmiana jest stała i że nasze małżeństwo da się odbudować w szczęściu? Czy Waszym zdaniem warto poświęcić obecną nową znajomość, żeby ratować i scalić rodzinę po tych 8 latach?
Edytor zaawansowany
  • dziala_nawalony 28.11.14, 20:56
    nie wchodzi sie dwa razy do tej samej rzeki..nie, nie mozesz byc pewien ze jej ponownie nie odbije.Pomysl o sobie, a nie co rodzina by chciala..
  • dziala_nawalony 28.11.14, 21:02
    a i jeszcze cos, jej use by date przemija i eksmalzonka doskonale sobie z tego zdaje sprawe, a z tego co piszesz to ona nie potrzebuje meza, tylko chlopca na posylki.
  • slawomir47 28.11.14, 22:20
    Myślę o sobie w szczególności. Jestem człowiekiem bardzo rodzinnym, rodzina to dla mnie najważniejsza wartość, dlatego wciąż wierzę, że uda mi sie ja uratować. raz się nie udało, zmuszony byłem wziąć rozwód, gdyż po prostu... znienawidziłem swoją żonę! Nie mogłem na nią patrzeć, czułem się szczęśliwy, bo wreszcie miałem spokój w zyciu, wyleczyłem nerwicę, do której mnie wpędziła. Zmieniłem stosunek do niej, gdy widziałem jej zmianę, przestała mnie poniżać, zaczęła normalnie rozmawiać, nasze relacje uległy poprawie, wtedy zrozumiałem, ze nie wszystko stracone, domyślałam się, ze ona żałuje, że tak mnie poniewierała, że doprowadziła do rozwodu. Teraz ją szanuję, czuję coś do niej, o tym, co złe staram się zapomnieć, bo nie można żyć przeszłością, której nie ma, widząc, że się zmieniła. Choć gdzieś w głębi duszy boję się, że ona gra i gdybym się do niej wprowadził, to mogłaby coś przykrego powiedzieć znów. Ostatnio nie podobało mi się, że poszliśmy na imprezę, ja chciałem iść na jeden zespół na innej scenie, ona chciała już iść do domu, gdyż tego zespołu nie lubiła i po prostu poszła do wyjścia, biegłem za nią, zrozumiała, że chcę zostać, ale przez cała drogę powrotną nie odzywała się do mnie. Na drugi dzień jej przeszło i poprosiła, bym zrobił jej zakupy, była już miła. Ja poświęcem się jej nadal, mnie natomiast poświęca się bardzo nowa kobiata. To ona opiekowała się mną, gdy byłem chory, choć i w czasie choroby żona wyciągnęła mnie na zakupy. Nowa kobieta daje mi tak wiele, ale ja staram się izolować od tego, by nie zaburzyła mi obrazu byłej żony. Bo jak niby miałbym do niej wrócić, gdybym miał w głowie to, że inna kobieta robi dla mnie więcej niż ona. Dlatego staram się nie zastanawiać nad tym, żeby zbytnio nie cieszyć sie z tego, co nowa robi, tylko skoncentrować się na staraniach żony, a to trudne, bo nigdy żadna kobieta nie była dla mnie aż tak troskliwa i okazująca swoją miłość, a ja muszę się zdystansowac do tego, pilnować, by mi to nie schlebiało, bo wtedy moje odejście od niej byłoby trudniejsze, choć wiem, że i tak byłoby bardzo trudne i nie myslę o tym, że ją zostawię. Zdałem się na czas, jeżeli żona poprosi mnie o powrót, to wrócę, spróbuję, choć skrzywdzę człowieka, który jest dla mnie tak dobry. Żony przewaga polega na tym, że brałam kiedyś z nią ślub, że urodziła mi dwójkę dzieci- to czyni ją najwazniejszą i o wszystkim decyduje, dlatego jeszcze walczę- te 8 lat już. Gdyby ona mnie na prawie rok nie zostawiła, to nie znalazłybym innej kobiety, ta nowa kobieta pojawiła się, bo myslałem, że to koniec, że ex już dała mi spokój, że jestem wolny. A teraz mam dylemat, bo są dwie kobiety w moim życiu...
  • dziala_nawalony 28.11.14, 22:44
    przestała mnie poniżać, zaczęła normalnie rozmawiać, nasze relacje uległy poprawie, wtedy zrozumiałem, ze nie wszystko stracone, domyślałam się, ze ona żałuje, że tak mnie



    ..przestala, bo po rozwodzie stracila kontrole nad toba..zadna kobieta nie lubi szczesliwego eksmeza..he..he /syndrom psa ogrodnika/ to tyle zmojej strony.Kazdy facet moze oszalec dla kobiety,ale tylko raz dla tej samej. Wedlug mnie, u was wszystko co najlepsze juz sie wydarzylo, albo nigdy nie istnialo..sam najlepiej wiesz, ale to twoje zycie.powodzenia.
  • kobza16 28.11.14, 23:05
    Własnie rujnujesz sobie szansę ułożenia życia, znów wchodzisz do tej samej rzeki - czego się spodziewasz? Twoje dzieci bardziej będą szczęsliwe wiedząc że ich ojciec jest szczęsliwy w nowym związku. Masz już je odchowane, więc czemu się tak szarpiesz? Tak, ona zawsze będzie kobietą z którą będziesz związany na zawsze, choćby przez dzieci, ale czy musisz ciągnąć z nią związek? To ze jest miła teraz, nie znaczy, że jak się wprowadzisz to bedzie dalej taka słodka. Może ona gra, abyś pomagał jej w różnych sprawach?

    Jesteś chłopakiem na posyłki i gdzieś tam pewnie się domyślasz, co ona do ciebie czuje/nie czuje.
    To, ze rodzina wam kibicuje nie powinno Cie obchodzić - jesteś dorozły i sam decydujesz o swoich sprawach. Masz nową kobietę, moze warto z nią spróbowac? Naprawde wierzysz, że żona Cie kocha? Chcesz być z kimś kto Ciebie nie szanuje? A może się mylę....
  • allegropajew 10.09.18, 20:36
    Ale przyznaj, że gościu ekstremalnie durny!

    Fakt, nie on pierwszy....

    Gościula
  • blvalmonds 28.11.14, 23:12
    fatalny to pomysł, jeśli była żona Cię nie szanowała i to był powód rozwodu to dlaczego miałaby nagle zacząć to robic? Potrzebuje kierowcy, posługacza, złotej rączki a nie męża.

    Uciekaj.
  • gyubal_wahazar 28.11.14, 23:38
    Nie zawracaj głowy tej nowej fajnej, tylko scalaj się w rodzine. Nowa fajna znajdzie faceta z jajami, a Ty będziesz mógł nadal spokojnie nurkować w kanale pod wozem swej eksi, tłumacząc sobie przy okazji te jęki z jej sypialni jako niedomknięty lufcik.

    Rodzina będzie szczęśliwa, strucel naoliwiony, a eksia rumiana. No i Ty wniebowzięty, bo przecie rodzinny chłopak z Ciebie. Słowem, jak mawiają korpokangurki: win-win scenario,

    --
    knur.blox.pl
  • urko70 01.12.14, 11:51
    gyubal_wahazar napisał:

    > win-win scenario,

    Na krótko.
  • sibeliuss 29.11.14, 00:07
    Ty żartujesz z tym powrotem, bo rodzina tak chce? Ex się starzeje, chłopa od napraw nie ma, jesteś pod ręką, do tego podatny na manipulowanie.
    A ja myślałem, że tacy frajerzy to tylko w filmach.
    --
    W życiu wszystko jest pożyczone
  • amb25 29.11.14, 09:12
    Przede wszystkim daj spokoj tej nowej kobiecie. Z twojego opisu wydaje sie, ze jej nie kochasz, ale poniewaz o Ciebie dba to dlaczego by z nia nie byc? I w tym podejsciu nie byloby nic zlego gdybys nie myslal o bylej zonie.
    Ludzie raczej sie nie zmieniaja. Gdybys do bylej zony wrocil to te jazdy pewnie by sie po pewnym czasie powtorzyly. Pytalse byla zone czy chce zebys do niej wrocil?
    Skoro z byla zona miales rozne "jazdy" i myslisz o powrocie do niej to moze wlasnie tego ci brakuje takiej hustawki emocjonalnej, niepewnosci, silnych uczyc, chocby zlosci , choc twierdzisz, ze chcesz miec spokojna rodzine. Zona traktuje cie raczej jak przyjaciela niz jak mezczyzne.
    Moja rada to idz do psychologa przenanlizuj swoje motywy postepowania i nie krzywdz kobiety, ktora cie kocha - albo sie zaangazuj w 100 albo ja rzuc i wroc do zony. Lub zostan sam az spotkasz (jesli) kobiete o ktora ty bedziesz musial zabiegac - i to chyba byloby dla ciebei najlepszym lekarstwem. Chyba.
  • kundel.bury 29.11.14, 14:54
    Trochę dziwnie to wygląda, żeby dorosły, doświadczony facet pytał na forum co robić w takiej sytuacji... Ale skoro już pytasz, to napiszę, jak ja to widzę.
    Sprawa wydaje się oczywista: Twój zastępca/następca się zmył, inni jakoś nie walą drzwiami i oknami, a jednak facet jest kobiecie potrzebny. Nie, niestety nie do igraszek, a do: prac domowych, zajmowania się samochodem, zakupów, wożenie tyłka. To, co opisałeś w słowach "mieliśmy też ostatnio prawie roczną przerwę w kontakcie. Żona ubliżyła mi i obraziła się, że na coś tam nie chciałem się zgodzić" chyba jasno świadczy o jej intencjach. Wracając wpakujesz się w to samo g***, od którego uciekłeś - bo zła kobieta na zawsze zostanie złą, tylko w imię doraźnych interesów uda jej się to przez jakiś czas ukrywać. Ockniesz się za rok-dwa, gdy żonka uzna, że wróciłeś na dobre, ona wygrała i już nie musi się starać - tej drugiej już nie będzie (wątpię, by chciała Cię znać po takim numerze), Ty starszy o dwa zmarnowane lata...
  • slawomir47 29.11.14, 21:43
    Ja się bardzo zaangażowałem w ten nowy związek, byłem bardzo szczęśliwy. Wszystko zmieniło się, jak znowu była zona się odezwała i zaczęła o mnie zabiegać. Wtedy ja zaczęłem myśleć o rodzinie, przyszło mi do głowy, żeby dać jej szansę po tym wszystkim, bo każdy na szansę w życiu zasługuje. Nie tęskniłem i nie tęsknię za nią, gdy jej nie ma, nie mamy aż tak ciepłych relacji, a myslę o powrocie na zasadzie właśnie dania jej szansy i zapewne znów bym ją pokochał, bo kiedyś kochałem ją bardzo. Top ja o nią zabiegałem w tym małżeństwie, ona się w ogóle nie starała. Z kolei nową kobietę sam pragnąłem w sobie rozkochać. Gdy ją poznałem poczułem, że to jest taka kobieta, o jakiej marzyłem, że daje mi wszystko, czego nigdy nie dawała mi żona. Ja o nią zabiegałem, bo poczatkowo była niepewna, jest po trudnych przejściach w życiu. Udało mi się zdobyć jej serce, byłem szczęsliwy i spełniony, ale po odezwaniu się żony znów zaczęłem mieć wątpliwości. Patrzyłem na swoje dorosłe dzieci (21 i 22 lata) i czułem szczęscie i wdzięczność, że dała mi takie wspaniałe dzieciaki. Odżyły wspomnienia z młodości, gdy dzieci się urodziły, wtedy ona jeszcze aż taka nie była. W sumie, to zawsze była chłodna, ale ona ma taką naturę- jest typem kobiety dominującej, trochę jędzowatej, ale taką ją pokochałem jako 17 latek. Moja obecna kobieta jest jej przeciwieństwem, ale nie mogę się teraz całkowicie zaangażować w relację z nią, "coś" jakby zmuszało mnie do tego, że mam wyrzuty, jeśli dobrze poczję się z noiwą, czasem jest tak, że czuję, jakbym zdradzał i oszukiwał żonę, boję się, że ją zranię, że ona tyle lat czeka na mnie i gdybym ją teraz odrzucił dałbym jej do zrozumienia, że nie doceniłem jej zmiany, skrzywdził bym ją, a ona na to nie zasługuje. Staram się obudzić na nowo uczucia do żony- uczucie miłości, ale tez mi jest trudno, skoro ona taka zimna. Wspomina w gronie rodzinnym zawsze, że kiedyś się zejdziemy, stąd wiem, że chce, bym do niej wrócił. Ale ja teraz również nie wyobrażam sobie zostawienia tej dobrej kobiety, która przez prawie dwa lata dała mi jedynie dobroć swoją. Starałem się w niej doszukać poważnych wad, ale takich nie ma- po prostu dobry człowiek. Wybór mam bardzo trudny, bo której bym nie wybrał, to kogoś skrzywdzę, a tego bym nie chciał.
  • gyubal_wahazar 29.11.14, 21:59
    Za skarby nie wierzę że jesteś facetem liczącym 47 wiosen. Masz góra 12, kucyki, podkolanówki i wciągasz 3-cin tuzin bzdetów Kohelja, przy dźwiękach chóru dana i Hanki Ordonówny ze zbiorów swej - świeć jej Panie - prababci

    --
    knur.blox.pl
  • blvalmonds 30.11.14, 23:09
    Najbardziej to mi żal tej kobiety która kopniesz w d*pę. 2 lata jej zabrałeś, skoro po przejściach i Ci zaufała to teraz kolejne lata ze złamanym sercem bo prawowitej malżonce się chwilowo polepszyło.
    Ciebie ani tej Twojej sekutnicy wcale mi nie żal, tylko tej w sumie niewinnej kobiety, której z premedytacją namieszałeś w głowie...
  • slawomir47 29.11.14, 21:57
    Moja żona tłumaczy swoją samotność obecną silną wiarą, że dla niej mąż jest tylko jeden na całe żcie. Faktycznie ona jest strasznie wierząca i bardzo praktykująca, sama mnie wyciąga do kościoła, gdy spotykamy się w niedzielę. Bardzo przywiązuje wagę do wiary, choć kiedyś zrobiła coś przeciw wierze- bo zdradziła. Teraz jednak powołuje się na to, że nawet ksiądz jej kiedyś mówił o wartości rodziny i ona cały czas podkresla mi, że rodzina jest i będzie dla niej świętością. Dlatego myslę, że jej samotność od tylu lat wynika z jej wartości, z wiary, a nie z tego, że nikt jej nie chciał.
  • hansii 29.11.14, 19:15
    ale nie mozna na chlodno ocenic - ktora Ci bardziej odpowiada ?
  • slawomir47 29.11.14, 21:49
    Pod względem charakteru, traktowania mnie i ogólnie zachowań- to odpowiada mi nowa partnerka. A jeżeli chodzi o rodzinę, przyzwyczajenie (kilkanaście lat bylismy małżeństwem), mamy świetny kontakt ze swoimi rodzinami, wspólnie spędzamy święta- z moją i jej rodziną, mamy dwoje dzieci- pod tym względem odpowiada mi moja żona. Aha, jeszcze podoba mi się wbyłej zonie to, że się zmieniła, że potrafi powiedzieć do mnie np. Sławuś, że potrafi przywitać się dając buzi w policzek, potrafi powiedzieć "dziękuję", gdy coś dla niej zrobię, a przez lata tego nie potrafiła. I to także mi się w niej podoba, że potrafi już rozmawiać ze mną normalnie, bo w małżeństwie, ona cały czas mówiła, stawiała warunki, a gdy chciałem wyrazić własne zdanie to puszczała na cały głos telewizor lub zakładała słuchawki na uszy. O nowej tego nie muszę pisać, bo zawsze umiała słuchać i rozmawiać, więc z jej strony to norma, natomiast u ex bardzo to doceniam, ze się nauczyła.
  • gyubal_wahazar 29.11.14, 22:13
    > Aha, jeszcze podoba mi się wbyłej zonie to, że się zmieniła, że potrafi powiedzieć do mnie np. Sławuś

    Jak mawiają dzieci: ojp

    --
    knur.blox.pl
  • slawomir47 29.11.14, 22:45
    Napisałem o tym dlatego, że to doceniam, że teraz potrafi zwracać się do mnie miło i normalnie, uważam to za sukces w porównaniu z tym, jaka była i jak się zachowywała, jak potrafiła np. nazywać mnie ch... sk... Także teraz jej podejście do mnie mnie cieszy i doceniam najdrobniejsze szczegóły
  • gyubal_wahazar 29.11.14, 23:00
    Bez urazy, ale zamiast być może sprawiać Ci przykrość komentarzami nt mentalności niewolnika, wybieram wariant, że istniejesz tylko jako wirtualny podmiot liryczny wypracowania jakiejś egzaltowanej nastolatki

    --
    knur.blox.pl
  • kobza16 29.11.14, 23:23
    Ja też nie wierzę w tę historię - masochista, głupek, albo troll.
  • tasma_izolacyjna 01.01.15, 04:48
    Sorry, ale nie wierzę, że to troll. Nie wierzę, że ktoś byłby w stanie to wymyślić. To musi być prawdziwa historia ;)
  • allegropajew 10.09.18, 20:47
    Tylko pielgrzymka! Do Świebodzina. Tam Król Nasz natchnie Cię właściwą odpowiedzią.

    Gościula
  • blvalmonds 29.11.14, 23:38
    nie no, litości. Bo Ci powiedziała Sławuś to Ty do niej wracasz? Jak wrócisz to bądź pewny że już nie będzie Sławusia, ani buzi.
    Ludzie się nie zmieniają.
    Ale ok, zrobisz co zechcesz.
  • kobza16 30.11.14, 02:06
    nie no, nie przesadzajmy w drugą strone - gdyby ludzie się nie zmianiali to nie trwaliby całe zycie w jednym stanie - kazde nowe doswiadczenie nas uczy czegoś, zmiania. Jednak ta sytuacja jest beznadziejna - bo narobił nadziei normalnej kobiecie, ale woli żone bo ta do niego się przymila
  • slawomir47 30.11.14, 02:41
    Nie dlatego chcę wracać, że ona nazwała mnie Sławusiem, ale dlatego, że potrafiła się zmienić, potrafiła po tylu latach miło mnie nazwać. Chodzi tutaj o jej zmianę. A nadziei narobiłem kobiecie, gdyż myslałem, że zona dała mi całkowicie spokój. Podczas tego blisko roku jej milczenia, nawet życzeń świątecznych mi nie odpisała, dlatego postanowiłem, że ułożę sobie już zycie bez tej ex żony. Poznałem kobietę i byłem szczęśliwy, powoli zaczynałem odżywać, pokochałem ją. Ale gdy żona zadzwoniła po tym czasie wszystko pękło jak bańka mydlana, zacząłem się psychicznie izolować od nowej kobiety i nie pozwalałem już sobie na radość u jej boku. Zrobiłem to po to, by ratować rodzinę, bo wciąż od rozwodu miałem wyrzuty, że może nie zrobiłem wszystkiego, by pomóc swojej rodzinie, by ratować wtedy ten związek. Zaczęłem patrzeć na zonę inaczej, przebaczyłem jej wszystko, była wtedy młodsza, była bardzo egoistyczna i materialistycznie do życia nastawiona, wiek robi swoje i opna widać dojrzała, zmieniła się. Może nie jest czuła, ciepła, ale najważniejsze, że jest normalna, że normalnie rozmawia, a nie szuka zaczepki i ubliża. Wystarczy mi to, co jest, nie jestem w życiu wymagajacy. Kiedyś wymagałem więcej, domagałem się wręcz uczuć z jej strony, wszystkim się martwiłem, ale później i ja stałem się zimny i obecnie nie trzeba mi okazywać wiele, wystarczy być dla mnie normalnym człowiekiem, niczego więcej od lat już nie potrzebuję. Oczywiście, miłośc jest miła, zachowania nowej kobiety sa w ogóle dla mnie nowością, ale nie mogę się przyzwyczajać, bo później byłoby mi cięzko żyć, gdybym to stracił. Wolę pozostać zimny, niewymagający. Życie mnie tego nauczyło, a ogromnie cierpiałem podczas i po tym małżeństwie, zachorowałem na nerwicę, zacząłem palić ogromne ilości papierosów. Dlatego tym bardziej miło się patrzy na człowieka, w którym zaszła tak duża zmiana (oczywiście ta zmiana jest tylko w stosunku do mnie, bo w stosunku do innych moja ex jest taka jak zawsze była, czyli własnie kłótliwa, złośliwa, wyniosła. Tylko dla mnie się zmieniła, uszanowała mnie).
  • blvalmonds 30.11.14, 10:23
    Czemu nie chcesz od zycia wiecej, tylko zadowalasz sie byle czym?
  • sibeliuss 30.11.14, 11:23
    Jesteś uzależniony od ex-żony i inaczej już nie będzie. Jesteś typem faceta, który lubi zdominowanie i brak emocji ze strony partnerki. Przez te wszystkie lata zakodowałeś sobie, że takie relacje są optymalne i tego nic nie zmieni. Nie nauczysz starego psa nowych sztuczek.
    W sumie to powinieneś wrócić do żony, nie zawracać odwłoka innym kobietom, bo nigdy nie będziesz umiał wybrać. Tłumacząc rodziną, rytuałem i innymi bzdetami utkniesz w tym co nie było dobre, ale jest Ci znane.
    Za dwadzieścia lat stwierdzisz, że skopałeś sobie życie, ale to nikogo nie będzie obchodziło.
    I tyle mam Ci do powiedzenia.
    --
    W życiu wszystko jest pożyczone
  • cambria1.2 30.11.14, 14:01
    Nie schlebiaj sobie. Zimny? Hehe :-) Ty jestes, drogi Sławusiu, taka letnia ci....apa. I tyle.
  • trusia-trollusia 30.11.14, 15:36
    Wracaj do małżonki, ku radości rodzinki, ale rozłóż sobie remonty na kilka lat, bo kiedy się szybko skonczą, dostaniesz kopa i juz się po nim nie pozbierasz.
    --
    http://smileys.smileycentral.com/cat/10/10_5_135.gif
  • dziala_nawalony 30.11.14, 18:37
    Slawek, rozpisujesz sie tak wylewnie jak nie przymierzajac baba. Nie wyglada mi to na post realnego goscia, ale ...moge sie mylic. Jesli tak, to poradze ci jak facet z krwi i kosci, bez zbednego owijania w bawelne.
    RACHUJ , RACHUJ, A I TAK WSZYSTKO NA ..J.
  • kobza16 30.11.14, 20:41
    Boże cżłeku, naprawdę nie rozumiesz (tak intelektualnie), że żona GRA przed Tobą. Nie wiem, niektórzy sami w życiu szukają guza. Masz mentalność typowej ofiary. Szczerze, żona się nie zmieniłą, jeśli jest kłótliwa, złośliwa, wyniosłą, znaczy, że jest dalej jadowitą francą, zakłamaną dewotką. Taaak, rozłóż sobie te remonty na lata, bo jak już nic od Ciebie nie bedzie potrzebować, wtedy wykopie Cie za drzwi.

    Sam nie wiesz czego chcesz - jesteś typowym podnóżkiem i jej ścierką. Szkoda tej normalnej, im prędzej uwolnisz ją od swojego towarzystwa tym lepiej dla niej. Good Luck
  • meniera33 01.12.14, 14:32
    Czytałam już tę historię, a raczej dwie strony medalu na kafeterii. Historia Pana i tej kobiety. Te same osoby, zwroty, określenia. Konfabulacja. Co ciekawe, kiedy napisałam to na rozwodnikach, bo tam z kolei objawiła się ta dobra kobieta tego pana- temat został skasowany.
  • duszka.dusia 01.12.14, 14:50
    Wątek dobrej kobiety na Rozwodnikach to był mój wątek, rzeczywiście - skasowany z prędkością światła i w sumie jednak dobrze, bo rozpisałam się niegorzej niż ten Pan ;-)
    Ale zdecydowanie pan Sławek nie pisze o mnie ani ja o nim, chociaż biorąc pod uwagę moją historię - ta, która jest tu opisywana może być jak najbardziej prawdziwa. Pozdrawiam.
  • meniera33 01.12.14, 15:11
    Czyli takich niepewnych uzależnionych od byłych żon jest więcej? Czyli jak faceta żona w trąbę puściła to kolejna partnerka nie zna dnia ani godziny, bo kiedy tylko żona przypomni sobie o bylym mężu - ten od razu merda ogonkiem?
  • duszka.dusia 01.12.14, 15:24
    Ja trafiłam tylko na jeden egzemplarz, niestety równie nieposkładany emocjonalnie, dlatego historia mnie wcale nie dziwi.
  • slawomir47 02.12.14, 04:46
    W sumie, to ja sam nie wiem, na czym to polega. Bo kiedyś ona wyrzadziła mi ogromną krzywdę, niszczyła mnie przez lata psychicznie wpędzając w nerwicę. Doszło do tego, że nienawidziłem jej rozwodząc się, nie mogłem na nią patrzeć. Potem te wszystkie złe uczucia wyblakły, zacząłem w niej dostrzegać dobre strony, takie jak miłość do naszych dzieci i to, że urodziła mi te dzieci. Sam fakt, że jej ślubowałem, że taką ją wzięłem za żonę sprawił, że inaczej na to spojrzałem, bo przecież nikt mnie do małżeństwa nie zmuszał, sam ją wybrałem na żonę, jako młodziutki chłopak zaraz po szkole.. Czuję się z nią w jakiś sposób połączony i choć widzę, że nowa kobieta traktuje mnie nieporównywalnie lepiej, że przy niej nie brakuje mi nic, o nic nie muszę się dopominać, nie muszę pytać ją o uczucia i o czułośc prosić, to jednak wciąż coś ciągnie mnie do byłej zony, coś wciąż przekonuje, że muszę dać jej szansę, bo ona na to zasługuje swoją zmianą. Przyznam się też szczerze, że bez nowej kobiety teraz również nie wyobrażam sobie życia, dlatego, gdybym od niej odszedł, to bardzo chciałbym, by została moją przyjaciółką, by jej nie utracić- to napawa mnie optymizmem, bo chcę czuć, ze ona nadal jest w moim życiu. Z nikim nie rozmawia mi się tak, jak z nią, nikt nie daje mi takiego wsparcia i zrozumienia w codziennych troskach. Tak sobie zawsze powtarzam, że gdybym poznał ją wcześnioej, to teraz bylibyśmy szczęśliwi, gdybym poznał ją zaraz po rozwodzie, gdy ex jeszcze taka podła była. Wtedy bym się nawet nie zastanawiał, natychmiast związałbym się z nią, a nawet o rękę prosił. Tyle, że sytuacja jest jaka jest- ex jest obecna w moim życiu, jest sama, teraz coraz bardziej potrzebuje partnera do rozmów, do życia- ja to widzę. JUż sobie z wieloma rzeczami sama nie radzi, zdrowie także nienajlepsze, znajomych brak- wszyscy żyją swoimi rodzinami, dzieci dorosłe- swoje życie mają. Widzę, że ona po prostu żałuje, że dopiero teraz zaczyna doceniać rodzinę, która latami niszczyła.
  • slawomir47 02.12.14, 04:58
    Tak to już bywa z rozwodnikami... Zawsze się tęskni za swoją rodziną, za rodzinnym ciepłem i ma w głowie to, że jaka by nie była osoba, z którą się rozwiedlismy, to zawsze będzie dla nas na swój sposób wyjątkowa- nawet po rozwodzie. Nie znam innych rozwodników/ rozwodniczek, ale podejrzewam, że większość, gdyby miała możliwośc powrotu do byłych, to skorzystałaby. Nowe życie układahją sobie raczej jedynie ci, którzy nie mają szans w oczach byłej/ byłego męża/ żony, a nie chcą żyć samotnie do końca swych dni.
  • gyubal_wahazar 02.12.14, 21:07
    Sławek, bez urazy i przyjmij to proszę jak przyjacielską radę ze szczerego serca, bo dokładnie taką mam intencję. Albo przestaniesz się rozczulać nad wszystkim co popadnie, zaciśniesz zęby i jebniesz w stół, kiedy ktoś będzie Cię znowu chciał upokorzyć, albo pogódź się z tym, że będziesz dymany jak bura kobyła i nikt nie będzie Ci współczuł, bo to co teraz prezentujesz to skrajna głupota i naiwność, słowem czyste frajerstwo.

    Zgaduję, że dotąd w realu nikt Ci tego w podobnie prostych słowach nie uświadomił. Ale tu jest net i dzięki temu łatwiej można zaryzykować parę słów prawdy nie ryzykując widoku łez, szlochów itt

    Domyślam się że w wieku 47 lat będzie to dla Ciebie bardzo trudne, ale uwierz, że ryzyko jakie się z tym wiąże jest marginalne w porównaniu z Twoim strachem. Zrób to, a zobaczysz jak Ci ulży, jaki efekt odniesie i jak pozwoli Ci złapać odrobinę szacunku dla siebie. Co ryzykujesz ? Jak dla mnie nic.

    Nie bądź całe życie tchórzem. Nie daj się oszukiwać, gnoić i upokarzać. Miej choćby strzęp szacunku do siebie. Poza tym skrajnym frajerstwem bije z Ciebie dobry, porządny, chłopina. Mnóstwo kobiet w Twoim wieku a nawet młodszych marzy o takim. Jak mówią dzieci: nie sp.. tego

    Powodzenia !

    --
    knur.blox.pl
  • blvalmonds 02.12.14, 23:52
    Nieprawda, nie z każdym rozwodnikiem tak jest. Większość rozstaje się z takich samych powodów jak Ty, tylko układają sobie życie na nowo i nie wchodzą w stare buty, bo nie zapomnieli jak te buty ich uwierały.
    Kobieta którą chcesz puścić w trąbę, mam nadzieje nie będzie tak głupia żeby zostać Twoją przyjaciółką - musiałaby byc niespełna rozumu...
  • luczija74 07.12.14, 15:33
    Nie!!! Większość rozwodników nie chce być znowu z byłymi! Nie,to niemożliwe żeby dorosły facet pisał to serio...troll?
  • allerune 02.12.14, 10:47
    to klasyczny przykład psychicznej przemocy na wszystkich możliwych polach (jednocześnie ktoś Cię obraża, a potem wywołuje współczucie i prosi o pomoc)

    uważam za głupotę że się od tego nie odciąłeś, nie masz obowiązku wozić jej do lekarzy, robić zakupów czy remontować samochód, choćby z powodu tego jak Cię traktowała

  • slawomir47 03.12.14, 21:18
    Ile razy już zastanawiałem się, dlaczego ja w tym trwam i po co. Zawsze odpowiedź była jedna: bo mam taką zasadę, że w życiu każdemu daję ponowną szansę. Teraz ona (była żona) ma tę szansę. Jeżeli ją wykorzysta, będziemy szczęsliwą rodzina, jeżeli zmarnuje to wtedy już trzeciej szansy nie dostanie, tylko całkowicie się od niej odetnę. Każdy się w życiu gubi, ona być może także się zagubiła, dlatego daję jej możliwośc naprawy tego, co zrobiła. Nie chcę jej karać za przeszłość, nie chcę, by do kńca życia cierpiała, tracąc rodzinę, dlatego wyciągam do niej rękę i tę szansę daję, okazując jej tym samym swoje serce. Myślę, że kazdy w życiu na szansę zasługuje, stąd moja decyzja, by jej ot tak nie odtracać, a po prostu wyciągnąć do niej rękę, nie skazując jej na cierpienie mimo tego, jaka zła była kiedyś. Gdybym teraz się od niej odwrócił, byłbym po prostu świnią, egoistą, który dla wygody nie daje szansy, woląc mieć święty spokój i wybierając nowy związek i nowe życie. Ale czułbym się z tym źle, bo niby dlaczego ja miałbym teraz być szczęśliwy wiedzac, że odrzuciłem kogoś skazując go na smutek, odtrącenie. Nowej kobiety także nie odtracam, bo widzę, jaka dla mnie jest i jak ogromnie mnie kocha. Także nie mógłbym jej na cierpienie skazać, póki nie jestem zmuszony takiej decyzji podejmować. Gdy będę zmuszony (jeżeli żona poprosi mnie o powrót), to będę się starał zrobić to jak najdelikatniej, dowartościowujac ją przy tym, by nie czuła się gorsza, bo jest najlepsza z tych kobiet, jakie w życiu znałem, a zostawiłbym ją tylko ze względu na przymus sytuacji. Jeżeli żona szansy nie wykorzysta to zostanę z nową kobieta, będę ją kochał i szanował i będę szczęsliwy. Póki co jestem tak pomiedzy młotem a kowadłem, nie mogę podjąć żadnej decyzji, bo każda z moich decyzji może kogoś skrzywdzić i nie jestem to ja, bo mnie jest wszystko jedno, w którą stronę pójdę- czy do żony, czy do nowej partnerki. I ta pokocham i tamtą (ponownie pokocham).
  • slawomir47 03.12.14, 21:23
    Ja się od tego odciąłem w chwili rozwodu! Przeciez miałem inna kobietę i gdyby nie nasza niezgodność charakterów, to byłbym z nią do dziś. Gdy się z tą kobietą rozstałem, to wtedy zona (dzieci były niepełnoletnie), wciąż mnie w ich sprawach wzywała i tak to się zaczęło, zaczęła o mnie zabiegać wtedy, coraz bardziej i bardziej, a ż przestałem mieć opory w stosunku do niej i szukać następnej kobiety do życia. nawet nie wiem, kiedy tak mnie ponownie do siebie zbliżyła, kiedy przestałem zauważać inne kobiety po rozwodzie i marzyć o stabilnym związku z kimś nowym. Ponownie zamarzyłem, gdy wtedy na prawie rok mnie zostawiła- wtedy to związałem się z tą obecną kobietą, ale żona wróciła, a wraz z nią poczucie tego, że przeciez obiecałem sobie, że dam jej szansę na naprawę związku. I tak teraz jest wielki bałagan.
  • slawomir47 03.12.14, 21:50
    A co do nowej kobiety, to wydaje mi się, że jeżeli jej miłość do mnie jest prawdziwa, to nawet, gdyby mi nie wyszło z żoną to ona powinna dać mi szansę na powrót. Bo jeżeli kocha mnie bardzo, wtedy przyjmie mnie z powrotem, choc taki powrót także byłby trudny, ale skoro się kocha to myslę, że jest to mozliwe, a widzę, że kocha i jest typem kobiety o wielkim sercu, dlatego gdyby z ex znów nie wyszło, starałbym się o powrót do niej
  • blvalmonds 03.12.14, 22:09
    wbrew pozorom jesteś strasznym egoistą. I już nic więcej nie napiszę.
  • slawomir47 03.12.14, 23:43
    To nie jest egoizm, a po prostu zwykłe dążenie do szczęścia w życiu. każdy z nas chce tworzyć udane związki, kazdy chce być kochany, czuć się ważny dla kogoś. Ja sam bardzo wiele w życiu dałem swojej żonie, nawet moi teściowie niejednokrotnie mi to powiedzieli, że podziwiają mnie, że jej charakter znoszę, ze mimo tego, że jest taka, ja potrafię ją kochac i dbać o nią. Przez kilkanaście lat małżeństwa nie myślałem o sobie tylko o niej, o tym, by ją uszczęśliwiać, by jej dogodzić, by wreszcie mnie doceniła, a nie straszyła, że zostawi mnie, bo nie spełniam jeszcze tam jakichś kryteriów. Tearz wreszcie potrafię myśleć o sobie, nie tylko o innych. To taki zdrowy egoizm.
  • gyubal_wahazar 03.12.14, 23:43
    Co Ty za farmazony tu ciśniesz ? Namieszałeś dziewczynie po przejściach że ją kochasz, a gdy i ona zakochała się w Tobie, knujesz by jej sprzedać kosę wracając do eksi która miała Cie za nic, ale teraz zaczęła do Ciebie ćwierkać 'Sławusiu' ?

    A do tego - co już przekracza dowolne normy skretynienia - uważasz że ta której planujesz sprzedać kose powinna do ciebie wrócić bo wg Ciebie na tym polega miłość ?

    Lecz się na nogi, Sławuś



    --
    knur.blox.pl
  • slawomir47 03.12.14, 23:52
    Ja zabiegając o nową kobietę, rozkochując ja w sobie nie sądziłem, że ex się ponownie odezwie. To wyglądało jak zakończone definitywnie! W przeciwnym razie absolutnie nie rozkochiwałbym tej kobiety. Jest mi z tym cięzko, bo wiem, że jak ona dowie się o tym, że ja rozmyslam o powrocie do ex to będzie okropnie cierpieć. Gdy ją poznałem sam musiałem ją wyciągać ze strasznego dołka. Była po przejściach, kobieta nie posiadająca żadnej rodziny- w sumie sierota. Chciałem dac jej to, co najlepsze i dałbym, jeżeli ta sytuacja nie zmieniłaby się. Ale ex wróciła do kontaktu ze mną i to jej nalezy się pierwszeństwo- choćby z racji tego, że kiedyś jej ślubowałem, że jest matką naszych dzieci. Ja napewno nie porzucę nowej kobiety ot tak, w sumie nie wyobrażam sobie, żeby mogło jej nie być, bo czuję się przy niej dowartościowany, kochany, szczęśliwy. I nie porzucę jej ot tak, będę starał się przeprowadzić ją przez to wszystko, dając jej swoje wsparcie, nie chcę być świnią, ona dla mnie również wiele znaczy i na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie jej utraty. Utraty żony w sumie także, a dwóch mieć przecież nie mogę- to bez sensu! Nie sądziłem, że w tym wieku coś takiego mnie jeszcze spotka! Sam tego nie pojmuję!
  • gyubal_wahazar 04.12.14, 00:07
    Nie masz jaj i to wyłazi z każdego twojego zdania. A pochodną ich braku jest parszywe tchórzostwo. Teraz się mażesz, że nie wiedziałeś i nie chciałeś i że los jest podły, bo to twój sprawdzony sposób na wybielenie sie we własnych oczach.

    Szkoda mi tej nowej, bo ona po tym co jej zrobisz może się już do końca bać facetów. Ale być może nawet to będzie lepsze niż dzielenie życia z taką meduzą bez jaj, jak ty.

    A jeśli razi cię to co pisze, to przestań pisać w tym wątku, bo chyba podły los cię do tego również nie zmusza ?

    --
    knur.blox.pl
  • amb25 04.12.14, 07:01
    Ciekawe ilu mezczyzn jest takich jak Slawus. 40%? 50%? 70%?
    Czy jego sposob myslenia jest wyjatkiem czy regula? Czy to wychowanie czy raczej cechy charakteru?
    Strach sie bac....
    Slawus - przejdz na islam, bedziesz mogl miec dwie w swietle prawa religijnego (nawet cztery) a one jesli kochaja to powinny zgodzic sie na taki uklad. Z zadnej nie bedziesz musial rezygnowac. Znikna wszystkie twoje rozterki. Jesli nie kochaja to problem sam sie rozwiaze. Poszukasz sobie innych.
    Ewentualnie zostan mormonem, jesli ideologia chcrzescijanska jest ci blizsza. Niewielu ich w Polsce i trudno znalezc niz muzulman ale sa.
  • blvalmonds 04.12.14, 00:47
    Ostatnie, naprawde ostatnie moje slowo - Ty nie masz zony, rozwiodles sie.

    Byla zona wcale nie ma pierwszenstwa, gra Toba az milo. Ale zrobisz co zechcesz, w koncu to Twoje zycie. Masz dobrze, to szukasz dziury w calym, nie rozumiem tego. Myslalam ze faceci sa prostsi w zrozumieniu...
  • luczija74 07.12.14, 15:38
    Tu nawet na nogi za późno...
  • luciva 04.12.14, 11:10
    Śliczny przykład na to jak niektórym (facetom) zalezy, aby w życiu mieć wygodne gniazdko.
    Może pobyj trochę sam po prostu?
  • slawomir47 04.12.14, 17:27
    Byłem sam przez lata od rozwodu i po rozstaniu z tamtą kobietą. Było mi dobrze, problemów nie miałem, a do ex sobie jeździłem i spokojnie na nią czekałem. Rodziców mam bardzo dobrych, to starsi ludzie, ale dają mi olbrzymie wsparcie w życiu.
  • luczija74 07.12.14, 15:10
    Nie,nie,nie...,wtedy przemyślisz sprawę i uznasz,ze do trzech razy sztuka :D ,ale z ciebie łoś...
  • luczija74 07.12.14, 15:04
    A ja ci radzę,odtrąć obecną kobietę bo nie zasługujesz na nią cwaniaku! Nie kłam,że z litości i szacunku do niej tego nie robisz.Nie robisz tego z wygody,bo dobrze mieć ugotowane,uprane,być przytulonym i traktowanym jak facet a nie podnóżek,prawda?
  • miodliszka 21.12.14, 10:15
    Jeśli jesteś taki uczciwy, dobry za jakiego się uważasz- powiedz swojej kobiecie, że jest oto tylko towarem zastępczym a przyszłość jej relacji z Tobą zależy od postępowania innej kobiety i nie ma na nią wpływu.
    Tak sobie myślę, że najbardziej boję się takich jak Ty. Prawych i uczciwych, którzy robią świństwa drugiemu człowiekowi w imię zasad i swojej wyższości moralnej.
  • coelka 04.12.14, 03:18
    Dodam, że żona kiedyś była straszną choleryczką, nawet zabroniła mi jeść, gdy straciłem pracę, a obiad dała dopiero, gdy znalazłem kolejną.
    hm to juz przesada była,źle cie traktowała nie szanowała, brzydko sie do ciebie odnosiła,zbyt mocno cie nie szanowała
    --
    Jeśli jestem w domu i piszę na komputerze wnioskuje,że żyję. Chociaż ostatnio dochodzę do wniosku,że takie wnioskowanie może być wielce mylące.
  • anna_sla 05.12.14, 11:56
    > i że nasze małżeństwo da się odbudować w szczęściu? Czy Waszym zdaniem warto p
    > oświęcić obecną nową znajomość, żeby ratować i scalić rodzinę po tych 8 latach?

    już nie. Skoro po 7miu latach od rozłąki, ona nadal miała odpały to myślisz, że ten rok ją trwale zmienił? Otóż nie zmienił. Rok to za mało. Nie odtrącaj obecnej kobiety, rodziny już nie scalisz, rozpadła się kilkanaście lat temu.
  • 78macius 05.12.14, 16:46
    ale ściema
  • coelka 08.12.14, 21:07
    co tam sławus słychac?
    --
    Jeśli jestem w domu i piszę na komputerze wnioskuje,że żyję. Chociaż ostatnio dochodzę do wniosku,że takie wnioskowanie może być wielce mylące.
  • hajbar18 09.12.14, 15:28
    ona Cie wykorzystuje, przestań wmawiać sobie jakieś bzdury, znam przypadek że rodzina kibicowała dwojgu starszych ludzi żeby się pogodzili, mimo że zona próbowała truć męża, chodziło tylko o to że miał kupę ziemi i 80 lat
  • coelka 09.12.14, 21:51
    żeby ona go dobrze traktowała to co innego bo cos tam iSIĘ rozstali ,ale tKIE COS TO BEZ SENSU,zreszta tylko głupek sie rozstaje z kims dobrym ale i takich jest sporo a Sławus do złej che wrócic czyli tez głupek
    --
    Jeśli jestem w domu i piszę na komputerze wnioskuje,że żyję. Chociaż ostatnio dochodzę do wniosku,że takie wnioskowanie może być wielce mylące.
  • ponis1990 11.12.14, 11:01
    Wcale mi Ciebie nie żal i szkoda mi tej nowej kobiety, a to, ze twierdzisz że jak ona kocha, i poczeka aż ty może podymasz a żonka cię znowu w du*pę kopnie (bo tak będzie) , to czyste sk...rwysyństwo. Nie dość, że z ciebie pupa wołowa, lubisz dawać się gnoić i pomiatac, teraz masz szansę na wyjście ze starego schematu, ale nie skorzystasz bo ta nowa jest dla ciebie zbyt prostolinijna i nudna. Zona zaś sie nie zmienił,a każdy potrafi być miły jak mu na czymś zależy. Skąd to wiem? Choćby z własnego życia. sama ciagnę do gnojow, ale zawsze mam jakichś frajerów w poczekalni. Jak gnojek zostawia, wtedy trzeba zrobić sie znowu milszym dla frajera. Bo tak sie daje i jeszcze mysli że mu manna z nieba spadła. A tak jak wyżej mówią, wcale nie trzeba obiecywać związku , ale zawsze komputer jest do na[prawy albo coś w mieszkaniu... Żona też do ciebie nie wróci, zawsze będzie dawała znać że zyje żebyś sie nie uwolnił, nie za blisko ale i nie za daleko a ty budujesz zamki na lodzie... Obudź się człowieku i albo zostaw tą dobra,albo z nią bądź bo żona zawsze cię będzie traktować jak pachołek bo na to pozwalasz...
  • nie_alicja 12.12.14, 14:33
    zostawcie faceta.

    on się nie nadaje do normalnych związków, bo dobrze się czuje tylko w układzie kat-ofiara.
    przy czym o bycie ofiarą prosi się i błaga, a jego ekspani chętnie mu to pragnienie zaspokoi.

    życzmy sobie tylko, żeby nigdy nie spotkać na swojej drodze podobnie zwichrowanego emocjonalnie osobnika, bo skończymy jak jego obecna partnerka, która oby ewakuowała się z tego pseudozwiązku jak najszybciej, wymazując pana na trwałe z pamięci.
  • coelka 12.12.14, 16:11
    nie_alicja napisała:

    > zostawcie faceta.
    >
    > on się nie nadaje do normalnych związków, bo dobrze się czuje tylko w układzie
    > kat-ofiara.
    > przy czym o bycie ofiarą prosi się i błaga, a jego ekspani chętnie mu to pragni
    > enie zaspokoi.
    >
    > życzmy sobie tylko, żeby nigdy nie spotkać na swojej drodze podobnie zwichrowan
    > ego emocjonalnie osobnika, bo skończymy jak jego obecna partnerka, która oby ew
    > akuowała się z tego pseudozwiązku jak najszybciej, wymazując pana na trwałe z p
    > amięci.

    Sa ludzie, którzy dopiero czuja sie dobrze własnie jako ofiary,ze ktos im grozi ,ze odejdzie,zle ich traktuje a oni dopiero wtedy jak czuja zagrozenie sa spełnieni, unieszczęsliwiaja sie ta postawą sami.Niektórym pomaga terapia i psycholog niektórym to juz nawet swiety bosze nie pomoze nie wspominajac o psychologu i tak twia w tym swoim nieszczęsciu , bo ja sie ciagle bałem ,ze odejdzie i wtedy mi zalezło pojebane w głowie i tyle a jeszcz ejak pójdzie , wróci po nocach wyjedzie bez niego, traktuje go jak psa na wsi tozagrozenie wzrasta ataki pokrecony osobnik jest nieszczesliwy ,a le wtedy dopiero jakos funkcjonuje,tu pie...iecie młotkiem moze zadziałać tylko i tyle a tak to nerwicy albo astmy mozna ze stresu dostac jeszcze.
    --
    Jeśli jestem w domu i piszę na komputerze wnioskuje,że żyję. Chociaż ostatnio dochodzę do wniosku,że takie wnioskowanie może być wielce mylące.
  • koszmarna.baba 14.12.14, 15:56
    sławomir napisał:
    "a do ex jeździłem i spokojnie na nią czekałem"

    To po kiego robaczywego grzyba zawracasz d... wartościowej kobiecie???

    Moim zdaniem powinieneś poszukać baardzo dobrego specjalisty od głowy albo skorzystać z dachu wieżowca i nie zatruwać dobrym ludziom życia.
    --
    Nigdy nie zalewaj smutków, cholery umieją pływać!!!
  • speedboat8 19.12.14, 18:27
    Mam uczucie ze pisze slepy i gluchy:) !
    Samopisujesz sumptomy swej choroby a le jej nie widzisz.
    OPisze ci szczerze co mysle.Jestes FRAJER a twoja ex to wie i cie wykorzystuje na maxa.Nie szanuje cie jako mezczyzny i jak do niej wrocisz znowu bedziesz mial to co poprzednio.To kuta na 4 nogi manipulantka i poznala cie na wylot ze nie masz zwyczajnie jaj.Inny by jej nastrzela po gebie ,dwa razy przydeptal i bylaby spokojna aty sie bawisz w Wersal.
    Zostaw byla zone! Odbadz z nia rozmowe i zakaz jej kontaktow z toba! Ma sie trzymac z daleka bo nowy zwiazek tez ci zniszczy.
    Ty zas powinienes na jej widok odwraca sie i is w przeciwna strone bo ta kobieta to fatum dla ciebie!.
    Facet ktorego kazda kobieta sznuje ma poczucie swej wartosci i nie powoli aby kobieta nim pomiatala a tym bardziej manipulowala.Ona cie nie szanije wewnetrznie miedzy innymi ze jestes na kazde jej skinienie.
    Jak odmowisz zdecydowanym glosem raz i drugi to zobaczysz ze nawet dupy ci da abys znow wrocil w jej orbite.Musisz swoje zycie stawaic ponad jej kaprysy ! To twoj priorytet bo inaczej sam mozesz sie nazwac meska ci... patrzac w lustro.Zasluzyles na to!
    Zwiaz sie z nowa kobieta ktora jak widac ceni cie i szanuje a te czarownice zostaw sobie samej .Nie pomagaj jej! niech sobie sama radzi.Znajomym zas pokaz srodkowy palec.Wiazesz sie z kobieta dla siebie a nie dal znajomych.Rany ze tez takie mieczaki sie na swiecie jeszce petaja!
    Swiadomie cie ranie abys przejrzal na oczy ze to co ty uwazasz ze swe zalety twoja ex uwaza za brak meskosci! Tak suki maja ! A ona jest 100% suka.Ceni sobie tylko twardgo h.. w d ie a mieczakami gardzi!.Wierz mi ! ..
    Badz facetem.Patrz na swoj inters a nie jej! Wypier..l ja ze swego zycia bo ci jeszcze nie raz zdrowo namiesza! Mam nadzieje ze wezmiesz sobie to do serca i zrobisz wreszcie ruch faceta a nie meskiej ci..py :) Trzymaj sie brachu i pokaz ze masz jaja!
  • slawomir47 26.12.14, 14:56
    Nie potrafię zostawić ani jednej ani drugiej... Obydwie się o mnie starają. Obecna partnerka tyle serca mi daje, widzę każdego dnia i na kazdym kroku, jak wielkie jest jej uczucie do mnie, natomiast była żona także się stara, kupiła mi mikołajkowy prezent, jeździliśmy razem po świąteczne zakupy, bo sporo miała towarów w tym roku- całe kartony mąki oraz dodatków do ciast, bo ona całej swojej rodzinie piecze świąteczne ciasta. We wigilię również o mnie pamiętała- zaprosiła mnie na święta. Powiedziałem partnerce, że jadę odwiedzić teściów, ale tak naprawdę to ona mnie zaprosiła do rodzinnego stołu, zjedliśmy razem, śpiewaliśmy kolędy. Fakt, później było trochę niemiło, bo doszło do kłótni pomiędzy nią a ojcem i wykrzykiwali przy stole, ale widzę po prostu, ze jej zalezy na mnie, w przeciwnym razie by mnie nie zapraszała na rodzinne święta. Jestem pomiędzy młotem a kowadłem, boję się skrzywdzić zarówno jedna jak i drugą, a wiem, że przeciez będę musiał podjąć kiedyś decyzję, nie mogę być z dwoma kobietami. Obydwie się starają, ja dając więcej jednej mam wyrzuty, że zaniedbuję drugą, jak daję drugiej więcej, to mam wyrzuty, ze zaniedbuję pierwszą. W dodatku doszły mi wyrzuty sumienia w sprawach seksu- po prostu przez ostatnie tygodnie czuję, jakbym zdradzał żonę z nową partnerką, przez co ten wspaniały i udany sex, jaki mieliśmy przestał mi sprawiać przyjemność. Już miałem dawno podjąć decyzję, miałem partnerce powiedzieć, że chciałbym spróbować walczyć o odzyskanie swojej rodziny, że ex zmieniła się, że widzę, że szanuje mnie, ale nie potrafiłem jej tego powiedzieć! Nie potrafiłem odejść, czuję przy niej szczęscie, czuję się dowartościowany, uszanowany, bardzo kochany. Uwielbiam na nią patrzeć, uwielbiam z nią przebywać, nie sposób było powiedzieć jej, że to koniec...
  • blvalmonds 26.12.14, 23:08
    weź ty się obudź człowieku - z nową partnerką masz super i na tym się skup, chyba że masz w dupie to że złamiesz jej życie... Widać że była żona tobą manipuluje i kombinuje jak cie usidlić a ty jak ślepa kobyła...
  • six_a 27.12.14, 00:25
    ty to wymyślasz na poczekaniu?


    --
    cheap bad moves
  • varna771 03.01.15, 19:07
    mysle, że to facet nie pisał, tylko grafomanka:)
  • luczija74 03.01.15, 20:55
    W dodatku jakaś była żona ;)
  • prawdziwa_matylda 17.04.16, 23:00
    Hej Sławek,
    Twoja historia jest ciekawa. Jak potoczyły się Twoje losy?
  • kawoosia 14.06.16, 23:39
    slawomir47 napisał(a):

    > Witam Was, Jestem Sławek, żona wykańczała mnie psychicznie, upokarzała, poniżała, a na koniec zdradziła.
    > zŻona wciąż od lat mnie o coś prosi, to ja jestem od remontów ich mieszkania, od zakupów itp. ja wożę ją do lekarzy
    > Nie wiem, czy ona mnie kocha, nie zauważam tego, jedynie to chce się ze mną spotykać pod pretekstami remontów, zrobienia jej zakupów itp. Mieliśmy też ostatnio prawie roczną przerwę w kontakcie.
    >Żona ubliżyła mi i obraziła się, że na coś tam nie chciałem się zgodzić. Nie odzywała się do mnie słowem przez blisko rok- myślałem, ze to koniec,
    >czułem się po raz kolejny przez nią skrzywdzony.
    >znów zaczęła o mnie zabiegać, wciąż dzwoni, robię jej zakupy itp. Znów namieszała mi w głowie, bo teraz nie w
    > Żona pod jednym dachem była dla mnie potworem, teraz oczywiście jest inna, doceniam ją.

    >Żona traktuje mnie w taki sposób nie jest czuła, nie okazuje mi żadnych uczuć, żadnego ciepła, dlatego nie wiem, czy mnie kocha. Od czasu rozwodu zdarzyło nam się razem sypiać w jednym łóżku, ale tylko sypiać, odwracała się plecami i spała, żadnego pocałunku ani seksu.


    Ale trochę waham się, że jak zaproponuję jej powrót
    > i zrezygnuję z tej dobrej kobiuety, która mnie kocha, a żona zacznie zachowywać
    > się jak kiedyś, to ja stracę szanse na szczęście- zostanę z niczym, a w dodatk
    > u skrzywdzę dobrą i wspaniałą kobietę, która daje mi całą siebie i bardzo kocha
    > . Czy warto zostawiać nową kobietę i starać się odbudować swoje małżeństwo?

    Przeczytaj ile negatywnych spraw na temat swojej eks sam napisałeś i co widzisz, dlaczego ona zabiega o kobtakty z tobą? - to są twoje własne słowa.

    > nawet zabroniła mi jeść, gdy straciłem pracę, a obiad dała dopiero, gdy znalazłem kolejną.

    Ludzie się nie zmieniają. To toksyczna psychopatka, która żeruje na twoim słabym charakterze. Byłbyś chyba chory na głowę, żeby przekreślić NORMALNE i CIEPŁE relacje z nową partnerką. Olej rodziny gadanie, to w końcu TWOJE ŻYCIE i oni nie będą samotnie łykać łez po nocy.
  • antuanet77 06.11.16, 22:40
    nie, sławku, zona ciebie wykorzystuje, i to ze jestes na kazde zawołanie, zmiany sa tylko pozorne, ona nie znosi sprzeciwu i zrobi ci scene kolejna, masz dowod, rok sie obrazila bo odmowiles, odejdz, bo stracisz siebie, zycie i kobiete ktora da ci duzo, z zona jestes tylko jak z nałogiem, wiesz ze cie niszczy ale jak nie zarajasz to umierasz, ona jest takim papierosem, wyzera płuca, i koi nerwy, ale niszczy od srodka
  • obrotowy 08.11.16, 07:34
    parcie na relacje jest zrozumiale...
    - nikt nie lubi byc sam.

    ale (jak tu juz napisano)
    powody rozstania przeciez jakies byly.
    gdy wracasz w stare koleje - to i stare problemy wracaja.
  • adria231 09.07.18, 08:05
    Minęło kilka lat od czasu, gdy Sławomir47 borykał się z problemem, który tu opisał. Jestem ciekawa, jak potoczyły się jego dalsze losy. Czy pozostał z nową kobietą, czy wrócił do byłej żony, która w cudowny sposób odmieniła się. Chciałabym dodać, że nie wierzę w cudowne zmiany. Ta zmiana była tylko na pokaż, by zniszczyć nowy związek byłego męża. Czy mam rację?
  • obrotowy 09.07.18, 12:35
    adria231 napisała:
    Ta zmiana była tylko na pokaż, by zniszczyć nowy związek byłego męża. Czy mam rację?


    Niekoniecznie. jest jeszcze "lagodniejsza" opcja.

    Pobujala sie pare lat samotnie na rynku (matrymonialnym) i stwierdzila, ze nie ma na tym rynku nic wystarczajaco dobrego "do wziecia"

    serduszko jej skruszalo i podpowiedzialo, ze najlepiej wrocic do starego sprawdzonegio koryta :)
  • adria231 18.07.18, 12:11
    Mógłby Sławomir wreszcie napisać, jak ułożyło się jego życie. Tyle osób chciało mu doradzić, podzielić się swoim doświadczeniem. Pogodził się z byłą żoną? Jak układa mu się obecnie.
    Przed chwilą prześledziłam wątek kobiety, która przed kilkoma laty zastanawiała się, czy pogodzić się z teściową, która rujnowała jej małżeństwo. Forumowicze doradzali jej, by definitywnie odciąć się od złej kobiety. Minęło kilka lat i przeczytałam, że właśnie doszło do rozwodu.
  • derff 02.08.18, 08:48
    To podobnie jak góral. Siedzi góral i kiwa głową. Podchodzi turysta i pyta czy cos sie stało? Oj stało się panocku. Wczoraj byliśmy z kobitom na weselu, mnie pobili kobite zgwałcili a teraz proszą na poprawiny. Kobita chce iść a jo sie wahum.
  • kamilar19921 06.09.18, 13:26
    To nieprawda, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki! Jeżeli na komuś Ci zależy to warto walczyć o tę osobę do końca - ja jestem na to żywym przykładem. 4 lata po rozwodzie zapragnąłem wrócić do żony i zacząć wszystko od nowa. Udało się to! Skorzystałem z pomocy Pana Miłosza Barszczaka, który odzyskał dla mnie moją byłą żonę. Dziś jesteśmy znowu razem - szczęśliwi jak nigdy!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.