Dodaj do ulubionych

Pytanie do samotnych facetów

06.01.05, 23:40
Mam pytanie do facetów w wieku dwudziestuparu-trzydziestu lat, którzy z
takich czy innych powodów nie mają kobiety. Jak sobie radzicie? Ucieczka w
literaturę, poświęcenie się hobby, rzucenie się w wir pracy? Czy może
desperacko rozglądacie się za dziewczynami, licząc, że w końcu jakaś się
nawinie? Czy chodzicie do burdelu? A jeśli tak, to czy mimo wszystko nie boli
Was, że wieczorem (a także za dnia) nie macie się do kogo przytulić?
Czy byliście z tym u psychologa?
Obserwuj wątek
    • smok_sielski Re: Pytanie do samotnych facetów 06.01.05, 23:46
      > Jak sobie radzicie?

      Dziekuje, swietnie :)

      > Ucieczka w literaturę, poświęcenie się hobby, rzucenie się w wir pracy?

      Czemu zaraz ucieczka? Po prostu czytam sobie ksiazki. Zawsze lubilem czytac i
      lubie nadal. Co prawda ostatnio wiecej ksiazek nie-rozrywkowych, ale zawsze.
      Hobby jakiegos fajowego nie mam, pracuje w miare rozsadku. W dodatku mam taka
      prace, ze czesto musze pracowac w soboty, niedziele, swieta, sylwestra itp, wiec
      ulatwia do ogolnie zycie :)

      > Czy może desperacko rozglądacie się za dziewczynami

      Mialem taki okres, po tym jak rzucila mnie kobita i czulem straszna pustke. Ale
      mi przeszlo :)

      > Czy chodzicie do burdelu?

      Nie

      > A jeśli tak, to czy mimo wszystko nie boli
      > Was, że wieczorem (a także za dnia) nie macie się do kogo przytulić?

      No wiadomo, czasem boli.

      > Czy byliście z tym u psychologa?

      Do psychologa, dlatego ze nie mam kobity? W zyciu by mi to do glowy nie przyszlo :)

      smok
        • Gość: ADAM Re: Pytanie do samotnych facetów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 10:43
          he, he...fajni jesteście...
          kobieta nie katar..też dobre...
          burdel?psycholog? no , może nadpobudliwym to pomaga ale większość nie
          potrzebuje takich środków.
          Jak sobie radzę z brakiem?
          1. staram się o tym nie myśleć
          2. znajduję sobie zajęcia zastępcze ( praca jest dobrym wyjściem, zwiedzanie
          świata też)
          3. unikam rozseksualizowanych sytuacji w tiwi lub Internecie...

          .....bo czego oczy nie widzą- tego "sercu" nie żal.....

          a że nie ma się do kogo przytulić.... ech, no fakt... ale cóż, życie nauczyło
          mnie ciągłego barku czegośtam.... więc jakos wytrzymuję...
          ...dlatego od jakiegoś czasu SYPIAM Z PILOTEM...he, he... ;-)
          mówi mi czule każdego dnia: dobranoc-AQUAZ SPECIAL i dzień dobry-KAWACZYHERBATA?

      • sagis Re: Pytanie do samotnych facetów 07.01.05, 11:00
        amelia1 napisała:

        > > Was, że wieczorem (a także za dnia) nie macie się do kogo przytulić?
        >
        > > Czy byliście z tym u psychologa?
        >
        > Ale po co do psychologa?????
        -----------

        Jeśli to za długo trwa, a ktoś chce być z kimś, ale boi się. Jeśli ciągle na
        nowo ucieka po krótki poznaniu się.
        Często mężczyźni spotykają wiele kobiet na krótko, albo na jeden raz i nie mogą
        z żadną zostać na dłużej. Skączą od jednej do drugiej. Często boją się
        bliskości, związania się z kobietą.
        Podłoże tego leży gdzieś w nich, głęboko.
        --
        Cześć, jestem Asik i mam jeszcze 7 asów w rękawie:-)
    • zefirka20 Re: Pytanie do samotnych facetów 07.01.05, 11:04
      maciek_o1 napisał:

      > Mam pytanie do facetów w wieku dwudziestuparu-trzydziestu lat, którzy z
      > takich czy innych powodów nie mają kobiety. Jak sobie radzicie? Ucieczka w
      > literaturę, poświęcenie się hobby, rzucenie się w wir pracy? Czy może
      > desperacko rozglądacie się za dziewczynami, licząc, że w końcu jakaś się
      > nawinie? Czy chodzicie do burdelu? A jeśli tak, to czy mimo wszystko nie boli
      > Was, że wieczorem (a także za dnia) nie macie się do kogo przytulić?
      > Czy byliście z tym u psychologa?
      czesc
      uwazam,ze takie desperackie rozgladanie mija sie z celem,bo przewaznie jak cie
      rabnie to w chwili gdy nie bedziesz sie tego spodziewał.a co do psychologa to z
      nimi trzeba uwazac,i trzeba miec sprawdzone osoby,bo wiekszosc sama nadaje sie
      na leczenie:)
      • brunonx Re: Pytanie do samotnych facetów 07.01.05, 11:52
        żyjemy w społeczeństwie gdzie istnieje skryta presja aby mieć kogoś, jeśli nie
        jest to żona czy mąż to chociaż partner / partnerka.
        Lubię swoje życie singla, to świadomy wybór.
        Praca, ksiazki, pływanie, jazda samochodem, clubbing.
        Po prostu trudno poznać kogoś odpowiedniego. Szczególnie wtedy jeśli emocje
        budzą się powoli, kosztują sporo energii, jeśli kiedyś z powodu pierwszej
        miłości był jątrzący ból. To silna szczepionka.

        Wcale nie musi to dowodzić egoizmu - bo można bardziej pomagać ludziom.

        • sagis Re: Pytanie do samotnych facetów 07.01.05, 12:09
          brunonx napisał:

          Szczególnie wtedy jeśli emocje
          > budzą się powoli, kosztują sporo energii, jeśli kiedyś z powodu pierwszej
          > miłości był jątrzący ból. To silna szczepionka.

          Nic na siłę. Tylko, trzeba sobie zdawać sprawę, że kiedyś jak ktoś pojawi się i
          będzie chciał pokochać Ciebie, to spróbuj zaufać trochę.
          Bo, może ta szczepionka Ciebie całkowicie od tego uodpornić. A, też przez nią
          możesz sam kogoś tak samo skrzywdzić.
          A, z czasem trzeba znowu na miłość zachorować:-)
          --
          Cześć, jestem Asik i mam jeszcze 7 asów w rękawie:-)
    • Gość: yzek Re: Pytanie do samotnych facetów IP: *.crowley.pl 07.01.05, 12:15
      maciek_o1 napisał:

      > Mam pytanie do facetów w wieku dwudziestuparu-trzydziestu lat, którzy z
      > takich czy innych powodów nie mają kobiety.

      Pół roku temu to byłem również ja... mogę więc chyba odpowiedzieć.

      > Ucieczka w literaturę, poświęcenie się hobby, rzucenie się w wir pracy?

      Tak to mogło wyglądać: ale teraz mając swoją Panią nadal jestem zaczytany,
      zajęty i zapracowany... więc trzeba by przyjąć, że taki po prostu jest mój styl.
      Poza tym jaka to ucieczka, skoro i w filmach, i w książkach, bez przerwy się
      zakochują, zrywają, zakochują...

      > Czy może desperacko rozglądacie się za dziewczynami, licząc, że w końcu
      > jakaś się nawinie?

      A owszem, rozglądałem się. Niektórzy twierdzą, że internetowe serwisy randkowe
      są wyłącznie dla desperatów, więc może i desperacko? ;) A na poważnie: irytowały
      mnie "rady" typu: "odpuść sobie, wrzuć na luz, na pewno ktoś się pojawi na
      twojej drodze" -- bo tak się dziwnie składało, że postępy w izolowaniu się od
      ludzi (a kobiet w szczególności) robiłem własnie przez "odpuszczanie sobie", a
      wychodzenie z tego stanu to prawie wyłącznie efekt celowo ukierunkowanego wysiłku.

      > Czy chodzicie do burdelu?

      Wykluczone: uznałbym to wielką osobistą porażkę.

      > nie boli Was, że wieczorem (a także za dnia) nie macie się do kogo przytulić?

      Oj, bolało, bolało... wyciskało łzy nawet :(

      > Czy byliście z tym u psychologa?

      Nie: ale sporo rozmawiałem ze znajomymi... Jedna z nich kształciła się na
      psychologa (i to z nią rozmawiało się najciężej). Byłbym zresztą pewnie
      pacjentem ciężkim , nieuwfnym i przemądrzałym -- a pieniądze wolałem wydać na
      książki :)

      Y.
    • Gość: zenon gajowniczek Re: Pytanie do samotnych facetów IP: 80.53.160.* 07.01.05, 15:14
      Ja sobie doskonale radze mam ponad 30 lat mam wyższe wykształcenie nauczyłem
      sie wielu prac ułozyłem sobie zycie w samotności.Traktuje ja jako cos co nie
      jest do końca ode mnie zależne coś w rodzaju przeznaczenia. W zadnym wypadku
      nie traktuje tego jak jakąś kare czy klątwe.Byc może jest to swego rodzaju
      blogosławienstwo gdyz jak słyszę i czytam w różnych środowiskach na temat
      małżeństwa to aż włosy sie na głowie jeżą.Ja nie mam zamiaru wdawać sie w
      nieodpowiednie związki,gdzie także mogę być samotnym.Pracuje zawodowo a w
      wolnym czasie to różnie np:czas na hobby,zainteresowania czy drobna praca wokół
      swojej osoby i domu.Ogólnie nie jest żle.Da się żyć.
      Pozdrawiam
    • Gość: Mat Re: Pytanie do samotnych facetów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 15:25
      Single to niestety standart. Gonimy za zachodem , i dogania nas
      wszytko to co w nim dobre i ochydne. Malzenstwo okazuje sie
      jakims staroswieckim rytualem , koniecznoscia .Spotkamy sie
      w Internecie zeby ,,rozmawiac '' , zamiast w kawiarni .
      Kobiety rodza dzieci tylko poto zeby za darmo studiowac
      (tak jest w anglii.. ) Duza czesc spoleczenstwa zyje za wielkim
      murem z zelazobetonu ktorego nikt nie jest w stanie przebic ..
      a milosc sie skomercjalizowala i nie jest w ?? modzie ?? .
      Pochalnia nas praca i zarabianie pieniedzy , dazenie do nowych celow .


      W rzeczywistosci nie jest do konca tak czarno , ale barwy marzen
      juz dawno odeszly w przeslosc .

      Mat



    • maciek_o1 Re: Pytanie do samotnych facetów 07.01.05, 23:58
      Czytam sobie Wasze posty i zastanawiam się, czy ze mną rzeczywiście jest coś
      nie tak. Być może. Na pewno fajnie byłoby kogoś mieć, kogoś, kto by człowieka
      szanował, ale zapewniam Was, na pewno nie będę szukał byle jakiej dziewczyny na
      siłę tylko po to, żeby pokazać się przed kolegami czy na imprezie, żeby inni
      nie pytali "Co z nim jest nie tak?".
      • wadera3 Re: Pytanie do samotnych facetów 08.01.05, 00:01
        a tak poza tym chłopcy /i dziewczyny/ co to za cholerne stereotypy,gdzie wy się
        obracacie,w jakim towarzystwie,skoro pada takie pytanie...
        /co z wami nie tak?/
        jeśli się kogoś ma to już jest wszystko ok? rany boskie co za bzdury!
        --
        Lepiej grzeszyć a później żałować, niż żałować, że się nie grzeszyło ;)
        • Gość: Foxy Re: Pytanie do samotnych facetów IP: *.emu.int.pl / 80.51.176.* 08.01.05, 14:53
          Wadera- pytasz gdzie sie obracamy- moi znajomi nie zdaja takich pytan szanuja
          prywatnosc, ale sa miejsca gdzie musisz byc praca, szkola etc.i mimo ze pracuje
          w centrali zachodniego koncernu gdzie wszyscy sa na "Ty" i mowimy polsko-
          angielsko-branzowym slangiem, pytania od Polakow(celowo pokreslam narodowosc)
          siegajace dna prywatnosci nie sa rzadkoscia. Smieszne/smutne jest to ze oni
          wogole sobie nie zdaja sprawy ze z tymi pytaniami jest cos nie tak!
      • Gość: agnes_magnes Re: Pytanie do samotnych facetów IP: 80.51.241.* 08.01.05, 00:13
        Podoba mi się takie podejście. Nie sztuka kogoś znaleźć. Sztuką jest cierpliwie
        poczekać, mimo dezaprobaty i "presji" otoczenia. A postawa - jestem z kimś, bo
        trzeba się pokazać na imprezie -jest po prostu smutna. Potem zawsze ktoś jest
        zawiedziony, bo ktoś inny udaje, a ten kto udaje jest zawiedziony, bo przeoczyl
        swoją miłość, czy ideał.Nie martwcie sie mężczyźni, bo na pewno już niedługo
        spotkacie niezwykłe kobiety, z którymi będziecie chcieli się związać. I
        cieszcie się jeszcze chwilę,że macie czas na rozwijanie zainteresowań.
    • cynamonowapuma Re: Pytanie do samotnych facetów 08.01.05, 20:25
      Pozwolcie ze sie wtrace (choc nie do mnie jest skierowane to pytanie)
      Jestem zgrabna, ladna, odwazna, wesola kobieta ;) Szukam faceta! w wieku 25-30
      ale powoli sie zalamuje poniewaz wszyscy ktorych poznaje maja zony albo sa
      totalnymi idiotami. Czesto czytam na roznych forach itp ze jest duzo samotnych,
      facetow w tym wieku wiec pytam: Gdzie wy kurcze jestescie? Jak szukacie tych
      kobiet? Wogole robicie cos w tym kierunku czy tylko zabijacie czas czytaniem
      ksiazek, praca etc. i czekacie az ta wymarzona spadnie z nieba?
      Jak ja juz wypatrze takiego potencjalnego kandydata i widze i czuje ze jemu
      rowniez sie podobam, to on tak dlugo zbiera sie do jakiegokolwiek kroku w moim
      kierunku ze odechciewa mi sie czegokolwiek. Mezczyzni badzcie mescy!
      Podrywajcie te kobietki, nie bojcie sie! Na swiecie przypada 1,5 kobiety na 1
      faceta wiec chyba jestescie w bardziej komfortowej sytuacji a wy narzekacie i
      zabijacie samotnosc czytaniem :\
      Powodzenia zycze i odwagi :)
      • nom73 Re: Pytanie do samotnych facetów 08.01.05, 22:04
        cynamonowapuma napisała:

        > Podrywajcie te kobietki, nie bojcie sie! Na swiecie przypada 1,5 kobiety na 1
        > faceta wiec chyba jestescie w bardziej komfortowej sytuacji a wy narzekacie i
        > zabijacie samotnosc czytaniem :\
        > Powodzenia zycze i odwagi :)

        Nie kazda kobitka chce byc podrywana a ja nie lubie sie narzucac. :-)
        Swoja droga to i tak dziewczyny wybieraja przeciez, wiec moglabys wyjsc z
        inicjatywa, no chyba, ze jestes tradycjonalistką.

        --
        ...
        • cynamonowapuma Re: Pytanie do samotnych facetów 08.01.05, 22:58
          > Nie kazda kobitka chce byc podrywana a ja nie lubie sie narzucac. :-)
          > Swoja droga to i tak dziewczyny wybieraja przeciez, wiec moglabys wyjsc z
          > inicjatywa, no chyba, ze jestes tradycjonalistką.

          Mysle ze zadnej normalnej kobietce nie przeszkadza kulturalne podrywanie:)
          A sama oczywiscie wychodze z inicjatywa ale przeciez sa pewne granice
          (przynajmniej ja je mam :]). Nie wejde na faceta zeby zauwazyl, ze mam na niego
          ochote prawda? Niestety mam wrazenie ze mezczyzni wola uciez przed samotnoscia
          niz probowac to zmienic.
          • nom73 Re: Pytanie do samotnych facetów 09.01.05, 11:42
            cynamonowapuma napisała:

            >
            > Mysle ze zadnej normalnej kobietce nie przeszkadza kulturalne podrywanie:)
            > A sama oczywiscie wychodze z inicjatywa ale przeciez sa pewne granice
            > (przynajmniej ja je mam :]). Nie wejde na faceta zeby zauwazyl, ze mam na
            niego
            >
            > ochote prawda?

            A dlaczego nie, ja nie mialbym nic przeciwko temu.
            Tylko wiesz, z czasem takie podrywanie, ktore nie prowadzi do niczego szybko
            sie nudzi, przychodzi zniechecenie. Niektore dziewczyny lubia byc adorowane
            nawet przez mezczyzn, ktorzy nie sa w ich typie i nie maja zadnych szans u
            nich, no ale w ten sposob zaspokajaja swoja potrzebe akceptacji, czuja sie
            przez to lepiej, bo ktos okazuje im zainteresowanie.
        • cynamonowapuma Re: Pytanie do samotnych facetów 08.01.05, 23:06
          > A sama nie mozesz zrobic tego pierwszego kroczku zamiast czekac nie wiadomo
          jak
          > dlugo?

          Robie pierwszy, drugi... ale chcialabym miec do siebie jakis szacunek :]
          Fajnie wygladam, jestem wesola, uprzejma (nie wulgarna ani wyniosla), usmiecham
          sie do facetow ktorzy mi sie podobaja, probuje nawiazac kontakt wzrokowy.
          Zazwyczaj mezczyzni podtrzymuja ten kontakt i gapia sie tak na mnie przez caly
          wieczor i... na tym sie konczy. Przeciez nie podejde i nie postawie facetowi
          drinka (juz wole zostac stara panna) ani nie podejde do jego stolika i nie
          zaczne z nim gadac. Czulabym sie jak desperatka albo kurewka. Czy to takie
          dziwne?
            • cynamonowapuma Re: Pytanie do samotnych facetów 09.01.05, 00:03
              > A faceci stawiajacy drinka lub dosiadajacy sie do kobity sa desperatami?

              Niee, absolutnie tak nie uwazam. Byloby mi bardzo milo gdyby mezczyzni tak
              wlasnie postepowali. Ale uwazam ze kobiecie to nie wypada. Ja nie czulabym sie
              kobieco gdybym miala dosiasc sie do faceta i postawic mu drinka. Uwazacie, ze
              to dziwne??
              • Gość: nieszczęśliwy Re: Pytanie do samotnych facetów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.05, 00:13
                Dosiadanie sie faceta do samotnej kobiety mogłoby z kolei zostac odebrane jako
                akt agresji i natarczywości.Wydaje mi sie ,że w kazdej sytuacji istnieje
                tysiące możliwości stopniowego, delikatnego dania do zrozumienia ,że ktoś ma
                większe przyzwolenie niz sytuacja by na to "obiektywnie" pozwalała.Może to byc
                usmiech ,przechylenie głowy,zawiniecie kosmyku włosow wokół ucha (taki gest
                często wykonują kobiety zainteresowane facetem-od jego strony)
                • cynamonowapuma Re: Pytanie do samotnych facetów 09.01.05, 13:13
                  > Wydaje mi sie ,że w kazdej sytuacji istnieje
                  > tysiące możliwości stopniowego, delikatnego dania do zrozumienia ,że ktoś ma
                  > większe przyzwolenie niz sytuacja by na to "obiektywnie" pozwalała.Może to
                  byc
                  > usmiech ,przechylenie głowy,zawiniecie kosmyku włosow wokół ucha (taki gest
                  > często wykonują kobiety zainteresowane facetem-od jego strony)

                  Dokladnie. Ale uwazam ze to mezczyzna powinien wykonac ten decydujacy ruch.
                  • nom73 Re: Pytanie do samotnych facetów 09.01.05, 14:51
                    cynamonowapuma napisała:

                    > Dokladnie. Ale uwazam ze to mezczyzna powinien wykonac ten decydujacy ruch.

                    Tylko skad wiadomo, ze dziewczyna chce byc w ogole podrywana, czy tez podrywana
                    przez tego konkretnego mezczyzne, mozna czasami uslyszec tekst: "spadaj facet,
                    nie znam cie" albo "za wysokie progi". :-)
                    Na pewno nic takiego dziewczyna nie uslyszy od mezczyzny. Poza tym kobiecie sie
                    nie odmawia (nie jest grzechem przespac sie z dziewczyna, grzechem jest jej
                    odmowic). :-)
    • Gość: nieszczęśliwy Re: Pytanie do samotnych facetów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.05, 23:25
      Jestem facetem grubo po czterdziestce ,ale temat przez ciebie poruszony jest
      dla mnie b.egzotyczny.Problemem ,jaki mam jest nie -jak zlapac kobietę i co
      robic gdy jej nie ma ale -co zrobic z tymi ,ktore pchaja mi sie do łózka .Nie
      stosuje żadnej specjalnej taktyki ,nie zalezy mi na zdobywaniu.Jestem wobec
      kobiet jedynie miły,uprzejmy i traktuje każda b. indywidualnie-jakby była
      jedyną kobietą na świecie, i -zaznaczam -ja tak naprawdę myślę w każdym
      przypadku.potem od nadmiaru powodzenia mam wyrzuty sumienia i wydaje mi sie ,że
      ze mną jest coś nie tak.
    • Gość: alien Re: Pytanie do samotnych facetów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.05, 11:04
      Ja właśnie stoję przed wejściem w samotność.Po wielu próbach nawiązania
      jakiegoś kontaktu z żona poddałem się(ona mówi ,że chce samotności bo to
      jedynie według niej jest w stanie nam pomóc).Wczoraj byłem w mieszkaniu które
      miałem wynająć i już nawet zgodziłem się na warunki,ale gdy zostałem w nim
      sam....to nie da się tego opisać co przeżyłem...Straszny strach i ból tak
      nieopisany ,który po prostu sparaliżował mnie .Jak szybko chciałem się
      wprowadzić tak szybko dziś rano zabrałem swoje rzeczy i wyniosłem je do
      rodziców.Nie chce na siłe żyć z kimś kto sobie tego nie życzy.Także podziwiam
      was panowie i panie ,którzy zostaliście rzuceni na głęboką wodę tak od razu i
      jesteście w stanie się na niej utrzymać .Ja tak nie potrafię!Nie wiem co
      przyniesie mi ukojenie czy praca,ksiązki itd, wiem jedno żeby poradzić sobie z
      samotnością trzeba być twardy,cholernie twardy!
      • cynamonowapuma Re: Pytanie do samotnych facetów 09.01.05, 13:06
        >Także podziwiam
        > was panowie i panie ,którzy zostaliście rzuceni na głęboką wodę tak od razu i
        > jesteście w stanie się na niej utrzymać .Ja tak nie potrafię!Nie wiem co
        > przyniesie mi ukojenie czy praca,ksiązki itd, wiem jedno żeby poradzić sobie
        z samotnością trzeba być twardy,cholernie twardy!

        Chyba nikt nie potrafi sie z samotnoscia. Mysle ze musisz wyciagnac wnioski z
        tego rozstania i starac sie walczyc o szczescie a nie siedziec i rozpamietywac
        przeszlosc. Ja np przez dlugotrwaly zwiazek bardzo zaniedbalam kolezanki, calym
        moim zyciem byl w sumie ten facet. I to nie dlatego ze bylam w niego jakos
        szalenczo zapatrzona tylko zawsze doszukiwalam sie wad w kolezankach i
        wychodzilam z zalozenia, ze i tak bedzie nudno albo oe bedzie o czym gadac i
        tak sie ta sytuacja poglebiala. Teraz po rozpadzie zwiazku bardzo tego zaluje.
        Ale staram sie to naprawic i nadrobic zaleglosci zeby nie popasc w depresje.
        Bardziej o siebie dbam, chodze na kurs angielskiego, zaprosilam kolezanki z
        pracy na kawe, z ktorymi jak sie okazalo mamy wiele wspolnych temetow, chodzimy
        razem do kina i do pubu, chodze na silownie i szukam znajomosci w necie
        (ostroznie ;)). Wykorzystuje kazda chwile na to by zajac sobie czas i nie
        myslec o tej samotnosci ale zarazem zeby poznac nowych ludzi i rozwijac sie. I
        jakos sobie radze i zyje i nawet nie jest tak zle jak to sobie od poczatku
        wyobrazlam ze bedzie ;))
        Pozdrawiam i zycze powodzenia :)
          • Gość: kajus Re: Pytanie do samotnych facetów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 08:40
            Widać, jak wielu jest nas - samotnych. To boli, ale da się z tym żyć. Mam
            podobny "problem" jak Nieszczęśliwy, pań, które pchają mi się do łóżka. Jeśli
            chodzi o codzienne zycie, kobieta jako służąca do niczego mi nie jest
            potrzebna. Chciałbym być z kobietą przyjaciółką, bardzo bliskim drugim
            człowiekiem. Nie zależy mi na traktowaniu jej instrumentalnie. Spotykałem
            takie, ale zawsze niestety dochodziło do rozstania. Zawsze pozostajemy
            przyjaciółmi, ale na odległość. A co do seksu? Można różnie. Można na tyle się
            wyciszyć, żeby to nie był wielki problem. A jak już człowieka przyciśnie,
            zawsze istnieje wyjście w postaci masturbacji. Czemu to miałby być gorszy
            rodzaj rozładowania napięcia, gdy nie ma w łóżku kobiety? Bywałem też w
            burdelu, to już jest gorsze wyjście. Poza tym jednak, jak bardzo chcę, to
            zawsze jakąś miłą panią spotkam. Może jednak jestem szczęściarzem w
            nieszczęściu.
            Tak naprawdę to wolę czytać książki, spotykać się z przyjaciółmi i
            przyjaciółkami, uprawiać sport etc.
            Singlowi może być czasem smutno, ale nie musi być nieszczęśliwy.
            Trzymajcie się przyjaciele-samotnicy!
            • artynia Re: Pytanie do samotnych facetów 16.01.05, 19:48
              Samotnym jest być nienajgorzej, nie myślicie jednak mężczyźni, że warto dać z
              siebie jak najwięcej, aby spodobać się wybranej osobie? Wasze wypowiedzi są
              wprawdzie różne, nie sądzicie jednak, że warto wyjść z inicjatywą, okazać
              zainteresowanie lub wprost powiedzieć, co czujecie??? Wiem, że można poradzić
              sobie z samotnością, ale czy w tym rzecz? A może ja coć nie tak pojmuję.
              Również jestem samotna, choć adorowana przez mężczyzn. I tak mie się zdaje,
              również za sprawą tego, co napisaliście, że Ci, którzy adorują kobiety nie
              cierpią z powodu samotności, czerpiąc przyjemność z samej czynności adorowania,
              raczej cierpią na nadmiar zainteresowania nimi ze strony płci przeciwnej,
              ponieważ tak do końca nie chcą być z żadną z tych kobiet. Zauważam więc pewną
              prawidłowość (biorąc pod uwagę fakt, że żaden z moich adoratorów mnie nie
              zainteresował)- Ci cierpiący po stracie bliskiej osoby są bardziej nieufni,
              trudniej jest im nawiązać kontakt z kobietą, nie wierzą w kobiety i w udany
              związek z wybraną z nich, a tym samym utrudniają mi dotarcie do nich... Powiem
              tak: wyjdźcie z domów, pokażcie się, otwórzcie się, czytanie ksiąźek, fitness,
              yoga i inne aktywności są mi znane, ale to nie zastąpi kontaktu z drugą osobą,
              a my, kobiety, nadal będziemy samotne, bo nie uda nam się Was poznać...
    • sdfsfdsf Re: Pytanie do samotnych facetów 19.01.05, 20:22
      tak, mi tez czasami okropnie brakuje kobiety
      wtedy szubciutko ide pod prysznic i po pieciu minutach jestem zdrow
      i moge myslec o czym mi sie podoba a nie o dupie marynie
      --
      "Był czas mrusztławy, ślibkie skrątwy
      Na wałzach wiercząc świrypły,
      A mizgłe do cna borogłatwy
      I zdomne świszczury zgrzypły."

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka