Przyciaganie nieodpowiednich facetow Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Ostatnio zastanawialam sie nad moja sytuacja uczuciowa i tak sobie myslalam,
    ze doszlam do wniosku, ze ja przyciagam niewlasciwych facetow. Wydaje mi sie,
    ze jest tak poniewaz " nie wygladam" na taka jaka jestem w srodku.
    Rozmawialam z przyjavielem i przyjaciolka i powiedzieli mi, ze moj imagine
    przedstawia osobe : pewna siebie, troche niedpostepna nawet jaki on to
    okreslil " wyszukana" . Nie wiem czemu tak jest jestem bardzo mila i
    przyjaznie nastawiona do ludzi, lubie sie smiac czasami jedank sie zmayslam i
    moze wtedy wyladam na taka jak on okreslil. Jednak ja tak naprawde jestem
    bardzo uczuciowa, emocjonalnie podchodze do swiata , jestem wrazliwa. Facetom
    wydaje sie chyba jakas seskowna kobieta zainteresowana kariera ( do tego mam
    duzy biust , ktory sie kojarzy chyba jzbyt seksownie) . Interesuje mnie aby
    miec dobra prace ale jestem tez artystyczna nonkomformistka.
    Czesto przyciagam facetow, ktorzy sa spokojnymi domatorami. chyba mysla na
    zasadzie opozycja ja taka silna to sie wszystkim zajme albo z kolei jakijs
    szalonych muszykow np perkusistow, ktorzy lubia chyba takie niedpostepne
    kobiety -to dla nich wyzwanie. Ja z kolei chcialabym jakiego wrazliwego
    artyste albo faceta, ktory bylby z kolei dla mnie podpodra albo partnerem a
    nie takiegio, ktory mysli, ze sie oprze na mnie. Czuje sie jakbym nosila
    nieswiadomie jakas " maske", ktora kryje moje wnetrze i nie wiem jak sie jej
    pozbyc.
  • To będzie kolejny gwóźdź do trumny dla perkusistów.. :-))))))))

    --
    "Dla ciała pożądanego i dojrzałego do małżeństwa,
    noszenie ubrania jest hańbą i najgorszym z upokorzeń."

    Anatol France
  • Raczej to Ty jesteś niewłaściwa kobieta.

    --
    UWAGA!!! UWAGA!!! Koniec świata został odwołany :)
  • Martyno powiem krótko :bądź sobą i nie licz na zbyt dużo ze strony facetów.Co
    będze to będzie

  • --
    tony82 napisał:

    > Raczej to Ty jesteś niewłaściwa kobieta.

    coś w tym jest musisz sama sie okreslic czego potrzebujesz
    jak chcesz zeby twoje relacje wygladały
    na partnerskie
    musisz byc dla sibie dobrym kompanem potrafic sie bawic
    nie zwaracajac uwagi na innych
    nie bedac ta silna zdecydowana w towarzystiwe słabszych facetów
    takich sie wyczuwa a ich pociaga pewnosc jakby nie bylo
    i nie bedac zakrecona artyska
    ktorym wg twojego okreslenia pocagaja perkusistów
    dusze wolne skore do szalenstw

    byc dla sibie samej
    zrownowazonej a zarazem pełnej szalenstwa
    dopiero wtedy bedziesz czuła ze stworzysz zwaizek partnerski

    tak naprawde to teraz pisze i do sibie
    to moje własne przemyslenia
    po zwiazkach ktore nazwałabym wpadaniem ze skrajnosci w skrajnosc
    od leczenia zabiedzonych dusz
    po eksperymentowanie w luzne zwazki
    oparte niewiadomo na czym

    moj wniosek: potrafic sie przyjaznic z facetem i nie oczekiwac z tego zbyt wiele
    akceptacja po prostu akceptacja







    "wymagajcie od siebie nawet jeśli inni nie wymagają"
  • martyna14 napisała:

    > Ostatnio zastanawialam sie nad moja sytuacja uczuciowa i tak sobie myslalam,
    > ze doszlam do wniosku, ze ja przyciagam niewlasciwych facetow.

    Zamiast przyciągać: wybieraj.

    Y.

  • Dobra rada ale ja mi tylko do wyboru trafiaja sie Ci slabi faceci, nudni
    domatorzy albo szalency. Tak naprawde nie ma w czym wybierac. Chyba takie
    przeznaczenie hihi

  • Niewlasciwa dla nich ale za to wlasciwa dla innych.
  • coś w tym jest musisz sama sie okreslic czego potrzebujesz
    jak chcesz zeby twoje relacje wygladały
    na partnerskie
    musisz byc dla sibie dobrym kompanem potrafic sie bawic
    nie zwaracajac uwagi na innych
    nie bedac ta silna zdecydowana w towarzystiwe słabszych facetów
    takich sie wyczuwa a ich pociaga pewnosc jakby nie bylo

    Wlasnie ja bym chciala wygladac na taka romantyczna, wrazliwa kobietke jaka
    jestem w srodku ale nie wiem jak to pokazac.

    byc dla sibie samej
    zrownowazonej a zarazem pełnej szalenstwa
    dopiero wtedy bedziesz czuła ze stworzysz zwaizek partnerski wlasnie staram sie
    taka byc ale chyb ajakos nie wychodzi


    moj wniosek: potrafic sie przyjaznic z facetem i nie oczekiwac z tego zbyt wiele
    akceptacja po prostu akceptacja
    Przyjaznic z nimi to ja sie potrafie ale z reguly oni chca wiecej niz
    przyjazn.


  • przyciągamy to, co sami wybierami
    :-)
    pomysl o tym

    to jest własnie przeznaczenie
    sami je kształtujemy
    i w koncu ono nas spotyka
    ale od poczatku to jest kwestia naszych wyborów mniejszych wiekszych ale jednak





    --
    "wymagajcie od siebie nawet jeśli inni nie wymagają"
  • megieraa napisała:

    > przyciągamy to, co sami wybierami
    > :-)
    > pomysl o tym
    >
    > to jest własnie przeznaczenie
    > sami je kształtujemy
    > i w koncu ono nas spotyka
    > ale od poczatku to jest kwestia naszych wyborów mniejszych wiekszych ale
    jednak
    >
    > Byc moze przyciagam nudnych domatorow bo mnie tacy nie kreca -czyl jakas
    podswiadoma ucieczka przed intymnoscia, zwiazkiem o to Ci chodzilo?
    >
    >
    >
  • > Dobra rada ale ja mi tylko do wyboru trafiaja sie Ci slabi faceci, nudni
    > domatorzy albo szalency.

    Zmień teren łowiecki.

    Chociaż może to ty się dopatrujesz tycg skrajności? Trafi się facet, to
    wybierasz cechę która w nim jest szczególnie widoczna i z tego właśnie powodu go
    odrzucasz? Może ani ci szaleńcy nie są tacy szaleni, ani ci spokojni tak nudni
    jak ci się z początku wydaje..

    Y.
  • włąsnie tak:-)
    najczesciej dopada nas to czego najbardziej sie boimy
    musisz wiec to oswoic zeby nie powtarzało sie ciagle
    zebys nie czuła
    ze wciaz zataczasz jakies koła
    jakos tak

    pozdrawiam
    --
    "wymagajcie od siebie nawet jeśli inni nie wymagają"
  • haha :) A u mnie jest troche inaczej.... Przyciągam facetów, którzy traktują
    mnie jak małe słodkie, głupie dziewczątko- bo takie podobno sprawiam
    wrażenie.... Właśnie - wrażenie... Pózniej wielki zawód- bo się okazuje,
    że "aniołeczek" pod blond loczkami ma mózg.... mało tego- UŻYWA GO !!! Nie tego
    po mnie zwykle oczekują faceci- Ci nowopoznani... To jest po prostu ocenianie
    człowieka na podstawie pozorów- czesto nie majacych pokrycia w
    rzeczywistości...

  • A jaki to typ facetw, ktory Cie tak traktuje? Inteligentni czy jacys
    dresiarze? Bardziej typ dominujacy ? Mozesz opisac ten typ?
  • Bo faceci oczekuja tylko d.... Pewnie jestem cyniczny, ale wiekszosc
    dziewczyn/kobiet jak poznaje faceta to ma w glowie zaraz jakis trwalszy
    zwiazek. Opamietajcie sie!!! Nie ma nic zlego w one night stand.
  • jarusf napisał:

    > Bo faceci oczekuja tylko d.... Pewnie jestem cyniczny, ale wiekszosc
    > dziewczyn/kobiet jak poznaje faceta to ma w glowie zaraz jakis trwalszy
    > zwiazek. Opamietajcie sie!!! Nie ma nic zlego w one night stand.
    To zalezy od osobowosci itp Nic slego w one night stand jhesli ktos lubi ale
    nic zlego w poszukiwaniu milosci i trwalego zwiazku.
  • Ty chcesz po prosty Superman'a czyli wszystkiego,tak jak moja zona. Chcesz zeby
    sluchal Chopina, czyli byl wrazliwy, ale byl mocny i troche niesmialy tak jak
    Bruce Lee, byl artysta geniuszem (na dodatek z kasa i temperamentem
    powalajacym kobiety)tak jak Pablo Picasso.
    Nie chce byc nieskromny, ale tak sie sklada ze kocham Chopina, uwielbiam Bruce
    Lee, sluzylem w Amerykanskich Marines przez 5 lat, i po chybionej karierze
    policjanta wrocilem niedawno do sztuki, od dziecka bylem niesmialy i
    uwielbialem malowac. Ale z czasem okolicznosci zmusily mnie zeby byc bardzo
    smialym, liderem choc mam duze artysty, wiec moja zona zawsze mowi ze artysta
    jestem nie tylko w zycu ale i w lozku i wiem dokladnie chego ona chce nie tylko
    w lozku, o wszystkich innych mowi ze to sa "dupki".
    Mam nadzieje ze Cie naprowadzilem, bedziesz szukac twojego idealu we wlasciwym
    facecie.

  • Cos w tym jest. Ja sama jestem silna a jednoczesnie wrazliwa i emocjonalna ,
    uczuciowa i wlasnie taki facet silny ale tez emocjonalny i wrazliwy
    odpowiadalby mi najbardziej. Ostatnio wlasnie takiego poznalam filozof z
    wyksztalcenia, ma dobra prace i jest szalonym podroznikiem . Rozmawiamy o
    sztuce czytamy , wymieniamy sie tym co zesmy napisali-on recenzuje moje
    wiersza, ja jego opowiadania. Obydwoje lubimy film, sztuke, podroze, psy i
    jestesmy ciekawi swiata do tego jestesmy romantykami. On wydaje sie az za
    bardzo idealny jakby nie prawdziwy.
    Trudno znalezc takiego faceta jak on i boje sie, ze nic z tego nie wyjdzie, tym
    bardziej, ze on jest w bardzo trudnej sytuacji zyciowej -kilka miesiecy temu
    jego ojciec sie zabil ja z kolei jestem w trakcie rozwodu.
    Chyba jednak warto szukac kogos takiego kto by naprawde do nas pasowal bo z
    doswiadczenia wiem, ze jak ludzie za bardzo sie roznia to zwiazek czesto sie
    rozpada. Nie wiem czy szukam Supermena po prostu kogos kto jest podobny do
    mnie, mial pdobny system wartosci i zainteresowania. Np ten facet, ktoprego
    niedawno poznalam bylby za bardzo intelektualny, nie przywiazujacy wagi do dobr
    materialnych( ma dobra prace , stala i w miare dobrze platna ale nie zadne
    kokosy) i moze za bardzo wrazliwy dla wielu kobiet wiec chyba nie stawiam
    poprzeczki za wysoko? jak myslisz?
  • zeby był inteligentny jak howking
    bogaty jak bill gates
    zaradny jak kulczyk
    wrazliwy i oczytany jak kuczok
    zeby chciał zeby mogł zeby wiedział
    a przede wszytkim był wierny jak pies
    ;-)
    --
    "wymagajcie od siebie nawet jeśli inni nie wymagają"
  • heh, ja właśnie mam na odwrót. Ciągną do mnie romantycy, wrażliwi, którzy
    wpatrują się we mnie maślanymi oczyma. A ja szukam kogoś, kto potrafiłby
    dominować, być mężczyzną. Zamieńmy się:)
    --
    ditty- a short, simple song. Just like my life...
  • ditty napisała:

    > heh, ja właśnie mam na odwrót. Ciągną do mnie romantycy, wrażliwi, którzy
    > wpatrują się we mnie maślanymi oczyma. A ja szukam kogoś, kto potrafiłby
    > dominować, być mężczyzną. Zamieńmy się:)
    No wlasnie ja poznalam romantyczngo wrazliwca, ktorey jednoczesnie jest
    silnym, dominujacym facetem kiedy trzeba ale pewnie i tak nic z tego nie
    wyjdzie .
  • No tak, masz spore wymagania, ale wcale nie za wysokie. Jednak trudno znalezc
    kogos ktory zarabia "kokosy" i przy tym ma dusze artysty, jest spontaniczny,
    czuly. Sek w tym ze wielu artystow czesto skarzy sie na klopoty finansowe.
    Czasami zeby cos zyskac trzeba z czgos zrezygnowac, dlatego wielu ludzi
    naprzyklad w USA wybiera mniej platna kariere ktora rekompensuje bardziej
    zadowalajacy styl zycia.
    Rekomenduje Ci film "Pragnienie milosci" o zyciu Chopina to zrozumiesz o co
    chodzi, jego zycie bylo krotkie naladowane emocjonalnie, pelne sukcesow
    zawodowych, i milosnych zawodow. George Sand tez tak jak ty mowila o F.Ch. ze
    on jest za bardzo idealny (anielski) jakby za dobry na twarde reguly tamtych
    czasow. Zostal odrzucony przez Marie (Wolska ?) ktorej arystokratyczni rodzice
    zazucali mu ze jego kariera jest niestabilna i niezarabia "kokosow". Z koleji
    Sand znalazla sobie aniola zeby ja zaspokajal bardziej emocjonalnie a nie
    finansowo. Czasami trzeba wybrac co sie chce wiecej....
  • czesto zauwazam taka prawidlowosc - silne kobiety przyciagajace slabszych
    facetow, slabe kobiety przyciagajace silnych facetow, moze to jakies nastepne
    prawo natury...?? :)
  • i jest to jak najbardziej logiczne. Jesli ktos zgadza sie na "swoje miejsce" w
    zwiazku. Ale czyba lepiej sie uzupelniac a nie zeby ktos byl wazniejszy.
    Czy kobieta ktora chce zeby mezczyzna byl "zywicielem" nie zgadza sie
    dobrowolnie na role tej osoby slabszej,kierowanej?
  • Jak się nazywa ten facet kręcący się zawsze obok muzyków?

    Perkusista.
  • waldek1610 napisał:

    > No tak, masz spore wymagania, ale wcale nie za wysokie. Jednak trudno znalezc
    > kogos ktory zarabia "kokosy" i przy tym ma dusze artysty, jest spontaniczny,
    > czuly. Sek w tym ze wielu artystow czesto skarzy sie na klopoty finansowe.
    > Czasami zeby cos zyskac trzeba z czgos zrezygnowac, dlatego wielu ludzi
    > naprzyklad w USA wybiera mniej platna kariere ktora rekompensuje bardziej
    > zadowalajacy styl zycia.


    Wiesz moj artysta nie musi byc bogaty ani zarabiac duzo pieniedzy -
    oczywiscie cenie inteligencje ale to nie znaczy,ze bogactwo mi imponuje.
    Juz np bardziej zaimponuje mi to, ze np facet, ktorego ostatnio poznalam
    wyjechal na wedrowke i spedzil rok wloczac sie po Azji.
  • (sory za xywe, ale naprawde wkurzylo mnie to obowiazkowe logowanie...)
    Wg mnie to kolejna ofiara samouwielbienia, ktorej po przeczytaniu wszystkich bridget jonesow, grocholi i cholera wie czego jeszcze
    poprzewracalo sie we lbie.
    Poza tym: 'image' albo po prostu 'wizerunek' - wystarczy, ze wypisujesz bzdury, nie musisz sie jeszcze dodatkowo
    kompromitowac slownictwem.
  • bardzo fajny nick, gratuluję :-)

    a problem tej pani jest raczej wydumany według mnie.
  • Martyno,

    Bardzo Cie ruzumiem. Niestety łatwo być posądzona o zarozumialstwo i
    samouwielbienie.
    Ubierasz tak jak sie czujesz, odwaznie, ładnie... masz na to ochotę i tak
    robisz. Niestety ja tu bym się doszukiwała innego błędnego koła.
    Kobiety wykształcone, pewne siebie, atrakcyjne są łakomym kąskiem ale tylko dla
    męzczyzn jeszcze silniejszych od nich albo dla "synków" którzy szukają "matki"
    bądż opiekunki. A to Ty sama szukasz oparcia i opiekuna mimo, silnej osobowosci.
    Nietety z wygody męzczyzni dobrze się czują w związku z kobietami uległymi,
    owszem ze swoim zdaniem , ale nie manifestujacym swoich poglądów głosno
    zwłaszcza gdy są odmienne od jego poglądów. Sa w domku, ugotują, posprzątają, w
    nocy zrobią laseczkę przed snem... I powiem Ci, chyba sie im nie dziwię, to
    wspaniały układ dla nich ( dla kobiet tez bywa komfortowy).
    Nie zrazaj się tylko bądz dumna ze swojej niezalezności, atrakcyjności i aury
    jaką rozsiewasz dookoła. Znajdzie się Facet, który bedzie w Tobie widział
    partnrkę, kochankę a Ty będziesz dla niego nasłodszą i nasłabszą kotką na
    świecie i to on zasłuzy na opowieści o Twoich słabosciach i rozterkach. A razem
    będziecie tworzyli świetny team.Ale to zadanie dla śmiałka, którego nie
    zniechęci pierwsze wrazenie kobiety silnej i niedostepnej. Ten który powie aaa
    to chyba nie dla mnie... to cipka, takich niestety sporo dookoła i to pewnie on
    szuka kobiety, która moze mu ułatwić życie. Trzymaj się !
    --
    "Ludzie nie zdają sobie zwykle sprawy,że
    na szczęście trzeba ciężko zapracować"

  • Dzieki za mily post ale ja tutaj chcialabym zaznaczyc, ze ja sie nie uwazam za
    jakas nie wiadomo jak atrakcyjna i wspaniala osobe. Wiem czego szukam ale to
    nie znaczy, ze dlatego , ze uwazam sie za wyjatkowa. Po prostu ze mam jakies
    tam wymagania i wiem czego szukam znam siebie na tyle i z doswiadczenia
    wiem,ze wole juz byc sama niz w byle jakim zwiazku.
    I tutaj juz moze nie do Ciebie ale do wielu panow tutaj piszacych. Mam swoje
    wady i zalety i tak samo zwracam uwage u faceta na pewne zalety, ktorych u
    niego szukam ale i rowniez jestem w stanie zaakceptowac jego wady po prostu
    chce zeby ktos do mnie pasowal bo jak nie to i tak zwiazek sie rozpadnie.
  • Moze i wydumany ale uwierz mi ja mialam zycie dosc dramatyczne wiec teraz
    przyszedl na to by zajac sie wydumanymi problemami w koncu mi sie cos od zycia
    nalezy. Poza tym dobry zwiazek i znalezienie odpowiedniego partnera jest dla
    mnie bardzo wazny w zyciu a takiego zwiazku nie mozna stworzyc z facetem ,
    ktory za bardzo sie ode mnie rozni.
  • Odpowiem ci jako mezczyzna ktory ma podobne problemy z kobietami. Ja jestem w
    tej dobrej sytuacji ze mam dobra prace i duzo zarabiam . Niestety pochlania ona
    wiekszośc mojego życia. Dodatkowo mam spory wachlarz zajec pozazawodowych.
    jestem wysokim brunetem ktory zbyt często bywa zmeczony a kiedy ma wolne czyta
    ciękie albo nudne dla innych książki i oglada podobne filmy. nie stronie co
    prawda od imprez i lubie sie zabawic jednak nie wszedzie atmosfera mi
    odpowiada. Kobiety ktore spotykam na swojej drodze zwykle dosc szybko sie nudzą
    lub tez ja nudze sie nimi poszukujac cały czas kogos podobnego do mnie.
    Partnera intelekualnego kogos kogo ciesza te same kluby podobne imprezy. Kogos
    kto nie bedzie wymagal ode mnie żebym byl stale zmeczony bardziej niz musze. Ja
    sam potrafie dostosowac sie i zaakceptowac wiele cech u partnera ale potrzebuje
    kogos kto troche dostosuje sie do mnie. Kogos kto zamiast na dyskoteke wybierze
    sie ze mna od czasu do czasu do jakiejs galerii i bedzie z tego tak samo
    zadowolony jak ja.
    Przeciwienstwa sie przyciagaja ale ja nie potrafie przezwycięzyc potrzeby
    znalezienia kogos podobnego przynajmniej częsciowo do mnie.
  • griskaard napisał:

    > Odpowiem ci jako mezczyzna ktory ma podobne problemy z kobietami. Ja jestem w
    > tej dobrej sytuacji ze mam dobra prace i duzo zarabiam . Niestety pochlania
    ona
    >
    > wiekszośc mojego życia. Dodatkowo mam spory wachlarz zajec pozazawodowych.
    > jestem wysokim brunetem ktory zbyt często bywa zmeczony a kiedy ma wolne
    czyta
    > ciękie albo nudne dla innych książki i oglada podobne filmy. nie stronie co
    > prawda od imprez i lubie sie zabawic jednak nie wszedzie atmosfera mi
    > odpowiada. Kobiety ktore spotykam na swojej drodze zwykle dosc szybko sie
    nudzą
    >
    > lub tez ja nudze sie nimi poszukujac cały czas kogos podobnego do mnie.
    > Partnera intelekualnego kogos kogo ciesza te same kluby podobne imprezy.
    Kogos
    > kto nie bedzie wymagal ode mnie żebym byl stale zmeczony bardziej niz musze.
    Ja
    >
    > sam potrafie dostosowac sie i zaakceptowac wiele cech u partnera ale
    potrzebuje
    >
    > kogos kto troche dostosuje sie do mnie. Kogos kto zamiast na dyskoteke
    wybierze
    >
    > sie ze mna od czasu do czasu do jakiejs galerii i bedzie z tego tak samo
    > zadowolony jak ja.
    > Przeciwienstwa sie przyciagaja ale ja nie potrafie przezwycięzyc potrzeby
    > znalezienia kogos podobnego przynajmniej częsciowo do mnie.

    Ja juz nauczona doswiadczeniem ( kilka dlugich zwiazkow) nie pjestem
    zainteresowana przeciwnienstwami oni sa zainteresowani mna. Wydaje mi sie ze
    takie zwiazki sa najbardziej udane bo jak interesuja sie podobnymi rzeczami to
    nie znudza sie soba tak szybko zawsze bedzie np mozna przegadac cala noc na
    temat jakiejs ksiazki albo ogladac dobre filmy do rana.
  • Przemuslałam sprawę jakiś czas temu i doszłam, ze nawet najlepsze, gdy trwa
    niezmiennie i długo, to zaczyna się nudzić. Jest za dużo różnych rzeczy, które
    chcemy mieć i nie potrafimy cieszyć się stabilizacją. Studiuję, pracuję i marzę
    o tym,zeby siedziec w domu, wychowywać dzieci, gotować odiadki, robic mężusiowi
    dobrze, ale jestem pewna, że jeśli mi się to uda to zrobię wiele żeby to popsuć.
    Normalna kolej rzeczy bez względu na preferencje, niestety.
  • Cześć
    Właśnie przeczytałem co napisałaś.
    Wiesz, słyszałem kiedyś taką opinię mówiącą że człowiek przyciąga do siebie
    takich ludzi, którzy mają go czegoś nauczyć.
    Nie ma przypadków.
    Od dawania rad jestem daleki, jednak na podstawie własnych doświadczeń wiem że
    jeżeli "odpracujesz" to, co masz z nimi do załatwienia, czyli w sobie dokonasz
    jakichś zmian, to z czasem pojawią się w Twoim życiu zupełnie inni ludzie.
    Doświadczyłem na sobie czegoś podobnego. Po prostu dałem się poznać takim jakim
    jestem faktycznie. Do tego pewnie potrzeba trochę odwagi i determinacji, bo nie
    zawsze jest łatwo powiedzieć ludziom co się na prawdę myśli.
    Mnie wcześniej uważali za człowieka zamkniętego, który nie ma wielu oczekiwań i
    trudno do niego dotrzeć. Fakty były inne o czym większość moich znajomych się
    przekonała jak tylko zacząłem mówić o tym czego tak na prawdę oczekuje.
    Życzę powodzenia.
    Maciek
  • inteligentni (przynajmniej wygladajacy na inteligentnych)... Nie wiem... może
    sobie ozdóbki szukają ?? Są zwykle bardzo dominujący- tylko mają problem- bo ja
    też... i pojawiają sie zgrzyty..
  • niektórzy ( a raczej niektóre) mają zasady, których sie trzymają...
  • Jak to powiedzial kiedys Harry z kultowego "Kiedy Harry pozanl Sally" ze
    kobieta i mezczyzna nie moga byc przyjaciolmi, bo predzej czy pozniej pojda ze
    soba do lozka. W sumie to zalezy od faceta czy jego oczekiwania przeniosa sie
    na grunt sexualny. W wiekszosci przypadkow tak jest. Ale zeby znalezc zloty
    srodek, niesety nie potrafie powiedziec co zrobic. To jest bardzo trudne. J
    aniestety jestem niemadrym romantykiem i wiele razy juz cierpialem z tego
    powodu, bo przyjezn pociaga za soba glebsze uczucia, a wtedy nic sie juz nie
    liczy.

    --
    pozdrawiam
  • Dokladnie, wybor nalezy do Ciebie. Jestes piekna, atrakcyjna kobieta i to do
    Ciebie powinno nalezec ostatnie slowo.

    --
    pozdrawiam
  • Czyli tacy mezczyzni sie zdarzaja, wystarczy sie dobrze rozgladnac :)

    --
    pozdrawiam
  • > No wlasnie ja poznalam romantyczngo wrazliwca, ktorey jednoczesnie jest
    > silnym, dominujacym facetem kiedy trzeba ale pewnie i tak nic z tego nie
    > wyjdzie .

    Jakbym wiedzial ze sie przewroce to bym sie polozyl...
    --
    pozdrawiam
  • Czy te Twoje skrajności wynikają z tego jaka jesteś na codzień, czy też są
    efektem nieszczęśliwego małżeństwa, które coś w Tobie blokowało? Na pewno wiesz
    czego dokładnie oczekujesz od partnera? Przekonałem się niedawno, że najlepszym
    sposobem jest bycie kimś całkowicie naturalnym i otwartym, mimo tego, że czasem
    wywołuje to kontrowersje. Ważne jest też przebywanie w odpowiednim towarzystwie
    i choć to jest bardzo trudne, nie szufladkowanie ludzi już na początku
    znajomości. Często okazuje się, że niektórzy gdzieś w głębi skrywają jakieś
    cechy, których z różnych powodów nie mogli dotąd ujawnić... Sama napisałaś, że
    często jesteś odbierana inaczej niż jest w rzeczywistości...

    Rozumiem Twoje oczekiwania na osobę o bogatej osobowości typu "wrażliwy
    twardziel". Ale trzeba się trochę naszukać... Sam mam podobny problem - wiem, że
    nie wytrzymałbym długo ani z domatorką z zamiłowania, ani z dziewczyną, która by
    chciała nade mną dominować (no to już jest chyba najgorsze co może się trafić)...
  • Ale co z tego , że robisz wrażenie takiej kobiety skoro jak już ludzie
    zaczynaja ze sobą rozmawiac i sie troche wiecej poznaja to wszsytko sie
    zmienia. Wtedy widac prawdziwe oblicze. I nie mozesz czasy czas myslec jakie
    wrazenie na kims robisz, bo myslac o wrazeniu jakim robisz nie jestes soba
    tylke je robisz hehe ale napisalam :D ciekawe czy ktos zrozumie. Bądz sobą caly
    czas i nie zastanawiaj sie nad tym.
  • Widzisz... ja mam problem troszkę innego rodzaju- najpierw traktują jak
    dekorację, potem- kiedy mnie trochę poznają... zaczynają się bać... nie wiem
    czego- że nie zadowalam się rozmowami o niczym ?? Faceci rzadko szukaja u
    kobiet inteligencji.... a jak już jest atrakcyjna- to musi byc niezaradna
    sierotką- nienawidzę tego stereotypu...
  • A ja, kiedy byłem młody, to też byłem murzynem... i też grałem w kosza :-D
    Normalnie jakbym był babką to bym się od razu zakochał po tym poście...

    Najlepszego,
    Marcin
  • Poznałem ostatnio dziewczynę, która jest bardzo podobna do Ciebie (z pod znaku
    wodnika). Rzeczywiście osoba taka jest bardzo intrygująca i Ciekawa dla
    partnera. Niestety jeżeli nie ma się podobej duszy artystycznej to bardzo
    cieżko jest stworzyć z tego z wiązek. Wydaje mi się że główna sprzeczność
    polega na tym że z jednej strony chciałabyś mieć partnera z duszą filozofa a z
    drugiej podświadomie szukasz stabilizacji i bezpieczeństwa i wydaje Ci się że
    osoba jej nie zapewni. Dla partnera jesteś bardzo intrygująca a z drugiej
    strony osoba trochę doświadczona po pwenym czasie zoreintuje się że bez więzi
    duchowej nie ma intymości.

  • kurczę, nie tutaj miał wejść ten post, tylko od razu po autoprezentacji Waldka...
  • tym bardziej, ze w oryginale nie było nawet 'image' lecz 'imagine' :-D
    Nie, ten wątek to jakaś prowokacja...!!!
  • Hej, nie jestes sama! ja takich tez przyciagam. Albo popaprancow emocjonalnych,
    albo takich domatorow ze mi nie dobrze jak o nich mysle, bo mnie nuda przeraza!
    Nie martw sie. To wlasnie Ci domatorzy widza w Tobie te "normalna" uczuciowa
    kobieta a Ci szukajacy przygod uwazaja Cie za objekt seksu: ladna, zadbana,
    kariera... Oni taka niby chca, ale jak maja to zdaja sobie sprawe, ze penisa to
    oni juz zadowolili a na zycie potrzebuja ...domatorki.
    Trzymaj sie cieplo! Jestem z Toba! Ciesz sie tym, ze nie musisz nikomu prasowac
    koszul (chyba ze chcesz;-))! kasulek
  • Hej Wojtek! Bomba dla mnie! Ladnie to ulozyles! Wyjasniles mi troche. Moja
    dusza nie jeste artystyczna, ale mam swoje hobbies i zainteresowania. Ale
    naprawde wyjasniles sporo. Dziekuje!
  • Hej, to juz jest naprawde bomba! A najbardziej sie ciesze, ze nie tylko ja mam
    problemy z szukaniem i domatora i faceta, ktory nie da mi sie calkiem
    zdominowac i nie bedzie probowal zdominowac mnie...

    Kasia
  • A dla mnie problem polega, na prostym dylemacie uleglosc/dominacja...ciagle
    ktos definiuje sytuację albo ona słaba / on silny, albo odwrotnie...a co ze
    zwiazkami dojarzłymi, w których partnerzy traktuja sie równo i w których każdy
    moze sobie pozwolić i na chwile siły i na chwile słabości? przeciez nikt nie
    jest tylko słaby i tylko silny! tylko, ze taki układ wymaga duzo więcej pracy -
    od obu stron
    tak sie składa, ze jestem z tych "silnych" i męczy mnie powszechne oczekiwanie,
    ze skoro taka jestem, to potrzebuje "słabego" bo na pewno mam potrzebe
    dominacji, a jak będzie "silny" to już po prostu musi być "silniejszy",
    żeby "sobie dał ze mna rade"... na pewno to ja potrzebuje relacji w swoim
    życiu, ale na pewno nie tak czarno-białej...
  • Nie bo to tak sie sklada, ze ja zarabiam!
  • Maja! Ty ujelas to dokladnie w slowa! Przeciez to nie kwestia sily. Chociaz
    czasami mysle ze stary dobry Freud mial racje: zycie to walka o byt, a
    seksualizm ja napedza...
  • na szczescie kolega jest juz nieco przeterminowany...nawet psychoanalitycy to
    potwierdzaja ;-)
  • Mówisz o "dramatycznej przeszłości", a sposób myślenia przywodzi raczej na myśl
    nastolatkę. Zresztą to właśnie bardzo młode osoby mają tendencje do przesady.
    Kiedyś ktoś mądry powiedział: "Szukasz kogoś o pewnych cechach? Sam się taki
    stań, a przyciągniesz ludzi podobnych".
    Przestań analizować siebie, bo donikąd to na dłuższą metę nie prowadzi. Nie ma
    co roztrząsać problemu - zdefiniuj, czego chcesz i czego potrzebujesz - i na
    tym skończ autopsychoanalizę, za to zacznij działać w kierunku realizacji
    swoich celów życiowych.
  • Ostation przeczytałem że związek dwojga ludzi jest w trzech płaszczyznach:
    namiętność, intymność i wspólne plany. Z tego pewnie powstaje miłość. Z
    doświadczenia wiem że wszyskie trzy rzeczy muszą być. Owszem na początku może
    być namiętnie ale intymność pojawina się po mile spędzonym dniu i jak się wie
    że ma się plan na ten następny i też będzie fajnie. Niestety dla jednej osoby
    intymność to wspólne czytanie wierszy a dla innej jak dziewczyna się ładnie
    ubieże i otworzy wino. Sztuka na pewno jest ciekwa i warto ją poznawac ale jak
    się jej nie przeżywa to i czytanie wierszy nie wychodzi. Moje była chciała
    zobaczyć czy je lubię czytać i przyniosła wypożyczone z bibioteki na randkę.
    Cóż moja rakacja była taka że owszem powiedziałem że fajne sa ale bardziej
    zainteresowałe mnie jak dla niej zdobyć orginał z antykwariatu. I tu niestety
    jest róznica pomiędzy myśliwym a poetą.

    W.
  • raczej nie z wiekiem to jest związane, rzadko kiedy nastolatka potrafi
    świadomie ocenic swoje oczekiwania co do partnera, to wymaga duzej świadomości
    siebie i swoich potrzeb, dlatego nie zgodze się Tobą Maheda
  • griskaard napisał:

    > Odpowiem ci jako mezczyzna ktory ma podobne problemy z kobietami. Ja jestem w
    > tej dobrej sytuacji ze mam dobra prace i duzo zarabiam . Niestety pochlania
    ona
    >
    > wiekszośc mojego życia. Dodatkowo mam spory wachlarz zajec pozazawodowych.
    > jestem wysokim brunetem ktory zbyt często bywa zmeczony a kiedy ma wolne
    czyta
    > ciękie albo nudne dla innych książki i oglada podobne filmy. nie stronie co
    > prawda od imprez i lubie sie zabawic jednak nie wszedzie atmosfera mi
    > odpowiada. Kobiety ktore spotykam na swojej drodze zwykle dosc szybko sie
    nudzą
    >
    > lub tez ja nudze sie nimi poszukujac cały czas kogos podobnego do mnie.
    > Partnera intelekualnego kogos kogo ciesza te same kluby podobne imprezy.
    Kogos
    > kto nie bedzie wymagal ode mnie żebym byl stale zmeczony bardziej niz musze.
    Ja
    >
    > sam potrafie dostosowac sie i zaakceptowac wiele cech u partnera ale
    potrzebuje
    >
    > kogos kto troche dostosuje sie do mnie. Kogos kto zamiast na dyskoteke
    wybierze
    >
    > sie ze mna od czasu do czasu do jakiejs galerii i bedzie z tego tak samo
    > zadowolony jak ja.
    > Przeciwienstwa sie przyciagaja ale ja nie potrafie przezwycięzyc potrzeby
    > znalezienia kogos podobnego przynajmniej częsciowo do mnie.



    to mnie szukasz :P
    --
    "wymagajcie od siebie nawet jeśli inni nie wymagają"
  • IMAGINE!!!!! HA HA HA HA!!!!!!!!! Założę się ze oprócz dużego biustu masz
    jeszcze blond włosy!!!!!!!
    Wybacz złośliwość ale nie mogę się powstrzymać!!!!!!!
  • martyna14 napisała:

    > Moze i wydumany ale uwierz mi ja mialam zycie dosc dramatyczne wiec teraz
    > przyszedl na to by zajac sie wydumanymi problemami w koncu mi sie cos od
    zycia
    > nalezy. Poza tym dobry zwiazek i znalezienie odpowiedniego partnera jest dla
    > mnie bardzo wazny w zyciu a takiego zwiazku nie mozna stworzyc z facetem ,
    > ktory za bardzo sie ode mnie rozni.

    ale roznic sie musi ze soba sama bys nie wytrzymała
    jeszcze trzeba postarac sie w tym wszytkim o sporo kompromisów
    nie mozna miec wszytkiego:-)
    --



    "wymagajcie od siebie nawet jeśli inni nie wymagają"
  • a te wynurzenia o perkusistach, domatorach, dużym biuście, artystycznym nonkonformizmie i chęci oparcia się to po prostu żenada. no i kupa śmiechu:-)))) to powinno trafić na forum humorum;-)))
  • Jestes naprawde zlosliwa! Ja mam tez niemaly biust i blond wlosy, ale i
    doktorat! Teraz sie habilituje i nie dlatego, ze spie z moim promotorem! Nie
    bede moich wloasow farbowac na czarno tylko dlatego, ze to mnie utozsamia z
    idiotka! I musze jeszcze dodac, ze ta kombinacja generalnie sprawia, ze moje
    zycie na pewno nie jest nudne.
  • Czy te Twoje skrajności wynikają z tego jaka jesteś na codzień, czy też są
    efektem nieszczęśliwego małżeństwa, które coś w Tobie blokowało?

    Nie wiem z czego one wynikaja ale teraz dales mi tutaj do myslenia poniewaz
    przeszlam przez nieudane malzenstwo i chyba czas sie zastanowic jak ono mnie
    zmienilo a moze masz jakiejs sugestie?
  • peeter2 napisał:

    > a te wynurzenia o perkusistach, domatorach, dużym biuście, artystycznym
    nonkonf
    > ormizmie i chęci oparcia się to po prostu żenada. no i kupa śmiechu:-)))) to
    po
    > winno trafić na forum humorum;-)))

    Ciesze sie, ze Cie moj watek rozbawil ale jesli juz krytykujesz to moze
    chociaz podaj powody a nie oceniaj. Poza tym jesli to jest dlas Ciebie zenada
    po co wogole sie tutaj wpisujesz i tracisz na to czas? Jak mnie cos nie
    interesuje po prostu to ignoruje.
  • quonio napisał:

    > Cześć
    > Właśnie przeczytałem co napisałaś.
    > Wiesz, słyszałem kiedyś taką opinię mówiącą że człowiek przyciąga do siebie
    > takich ludzi, którzy mają go czegoś nauczyć.
    > Nie ma przypadków.

    Tez kiedys cos takiego czytalam i rzeczywiscie jest w tym troche prawdy.
    Zastanawiam sie tylko czego chce mnie nauczyc los i jaka lekcje musze odbyc
    podsylajac mi nudnych domatorow?


    > zawsze jest łatwo powiedzieć ludziom co się na prawdę myśli.
    > Mnie wcześniej uważali za człowieka zamkniętego, który nie ma wielu oczekiwań
    i
    >
    > trudno do niego dotrzeć. Fakty były inne o czym większość moich znajomych się
    > przekonała jak tylko zacząłem mówić o tym czego tak na prawdę oczekuje.
    > Życzę powodzenia.
    >
    No wlasnie to jest moj glowny problem jak wyrazic i wygladac bardziej na
    osobe , ktora jestem w srodku?
  • Chodzi mi o to, że w małżeństwie mogłaś być zmuszona do ukrywania pewnych swoich
    pragnień i teraz po jego rozpadzie szczególnie wyraźnie widzisz to czego Ci
    brakowało, a nie to co było w nim dobre. Jeśli którakolwiek ze stron musi coś
    udawać czy tłumić w sobie te cechy, które są dla niej najważniejsze, nie można
    mówić o udanym związku. Piszę tak, bo sam mam nadzieję trafić na osobę, przy
    której będę mógł całkowicie być sobą, a nienawidzę monotonii (co nie znaczy, że
    jestem playboyem ;-) chodzi oczywiście o te skrajności charakteru, których i mi
    nie brakuje). Inaczej po jakimś czasie będzie ciężko...
  • Z czego zrobiłaś doktorat kashulek?
  • ale Martyna przecież nie bardzo wie, czego chce... A przynajmniej ja odniosłam
    takie wrażenie po przeczytaniu Jej posta.
  • Całkowicie sie z toba zgadzam w tym wzgledzie.
    Pracuje w duzej firmie. Mam to szczescie ze wokol sa ludzie podobni wiekiem (to
    sie nazywa praca w młodym i dynamicznym zespole) w dodatku różnych orientacji
    seksualnych. Po przejsciach i zupelnie bez. Taka Generacja X w pigułce (wybacz
    żargon ale to jedno z moich zboczen)Jest kila zwiazkow (w tym tej samej płci)
    nieco podobnych do dyskusji tu prowadzonej. Jedo z dwojga jest absolutnym,
    calkowitym i niemal zupelnie nieśmiałym osobnikiem natomiast drugie ma
    temperament wybitnie rozrywkowy, bywa stale i ciagle wszedzie gdzie tylko mozna
    sobie wyobrazic. I zawsze samo bo to drugie zawsze zostaje w domu. uprzedzajac
    posty i szyderstwa niedawno wzieli razem kredyt na mieszkanie na 25 lat.
    mieszkaja wspólnie od 4 lat. Tak wiec szczesliwe zwiazki całkowitych
    przeciwieństw zdarzaja sie nie tak rzadko. Ale znam rownież przypadki rozpadu
    zwiakow po kilku miesiącach mimo iz wydawały sie niezwykle dobrane i zgodne.
    Znam rowniez przypadek kolezanki ktora jest ze swoim facetem 7 lat (był
    pierwszym lub drugim) ale na slub sie nie zanosi choc ona go kocha poniewaz on
    jest raczej wolnym ptakiem i choc to on zaproponowal slub to dowiedzial sie ze
    jesli sie nie zmieni to slubu nie bedzie. zwiazek jest wlascicwie w
    permanentnym zawieszeniu i zadne z nich nie wie co bedzie dalej jak i czy
    wogole sie skonczy.
    łatwo z takich obserwcji przejsc do wniosku ze poprostu nie ma regol. albo sama
    ty albo ta druga osoba bedzie elastyczna w zwiazku (inaczej mowiac zakochana w
    tobie) albo poprostu nie przestaniesz szukac (albo czekac nie wiem jaka metode
    preferujesz). ja poszukuje srednio aktywnie.
    Lubie podomatorzyc ale rzadko Odpuszczam impreze na ktorej mozna sie porzadnie
    zabawic jesli wiem ze klimat bedzie mi pasowal.
    jestesmy w podobnej sytuacji z tym ze ja mam podstawowy feler.
    juz na wstepie analizuje czy warto. zwykle uznaje ze nie a to bardzo powazny
    bład. ale to silniejsze ode mnie.

    uff.
    ale sie wywnętrzyłem.
    ksiązki powinienem pisac.
  • juz na wstepie analizuje czy warto. zwykle uznaje ze nie a to bardzo powazny
    > bład.

    Griskaard,
    Ile średnio jest Ci potzrebne to podjęcia decyzji i "rozpoznania ternu" ?
    Ja non stop zastanawiam sie, czy cos z "tego" bedzie czy nie...
    Uwazasz,ze to feler ?
    --
    "Ludzie nie zdają sobie zwykle sprawy,że
    na szczęście trzeba ciężko zapracować"
  • Lecisz na forse ale nie potrafisz rozpoznac znakow i cigale wpadasz na jakiegos
    golasa o ktorym myslisz ze mylioner!


    martyna14 napisała:

    > Ostatnio zastanawialam sie nad moja sytuacja uczuciowa i tak sobie myslalam,
    > ze doszlam do wniosku, ze ja przyciagam niewlasciwych facetow. Wydaje mi sie,
    > ze jest tak poniewaz " nie wygladam" na taka jaka jestem w srodku.
    > Rozmawialam z przyjavielem i przyjaciolka i powiedzieli mi, ze moj imagine
    > przedstawia osobe : pewna siebie, troche niedpostepna nawet jaki on to
    > okreslil " wyszukana" . Nie wiem czemu tak jest jestem bardzo mila i
    > przyjaznie nastawiona do ludzi, lubie sie smiac czasami jedank sie zmayslam i
    > moze wtedy wyladam na taka jak on okreslil. Jednak ja tak naprawde jestem
    > bardzo uczuciowa, emocjonalnie podchodze do swiata , jestem wrazliwa. Facetom
    > wydaje sie chyba jakas seskowna kobieta zainteresowana kariera ( do tego mam
    > duzy biust , ktory sie kojarzy chyba jzbyt seksownie) . Interesuje mnie aby
    > miec dobra prace ale jestem tez artystyczna nonkomformistka.
    > Czesto przyciagam facetow, ktorzy sa spokojnymi domatorami. chyba mysla na
    > zasadzie opozycja ja taka silna to sie wszystkim zajme albo z kolei jakijs
    > szalonych muszykow np perkusistow, ktorzy lubia chyba takie niedpostepne
    > kobiety -to dla nich wyzwanie. Ja z kolei chcialabym jakiego wrazliwego
    > artyste albo faceta, ktory bylby z kolei dla mnie podpodra albo partnerem a
    > nie takiegio, ktory mysli, ze sie oprze na mnie. Czuje sie jakbym nosila
    > nieswiadomie jakas " maske", ktora kryje moje wnetrze i nie wiem jak sie jej
    > pozbyc.
  • niezla_lodziara napisała:

    > Lecisz na forse ale nie potrafisz rozpoznac znakow i cigale wpadasz na
    jakiegos
    >
    > golasa o ktorym myslisz ze mylioner!
    >

    Gdybym leciala na forse to by tak zle nie bylo bo Ci domatorzy ktorych
    przyciagam przewaznie sa dosc dobrze ustawieni finansowo, albo maja firmy albo
    dobre prace mieszkania itp
    >
    > martyna14 napisała:
    >
    > > Ostatnio zastanawialam sie nad moja sytuacja uczuciowa i tak sobie myslal
    > am,
    > > ze doszlam do wniosku, ze ja przyciagam niewlasciwych facetow. Wydaje mi
    > sie,
    > > ze jest tak poniewaz " nie wygladam" na taka jaka jestem w srodku.
    > > Rozmawialam z przyjavielem i przyjaciolka i powiedzieli mi, ze moj imagin
    > e
    > > przedstawia osobe : pewna siebie, troche niedpostepna nawet jaki on to
    > > okreslil " wyszukana" . Nie wiem czemu tak jest jestem bardzo mila i
    > > przyjaznie nastawiona do ludzi, lubie sie smiac czasami jedank sie zmaysl
    > am i
    > > moze wtedy wyladam na taka jak on okreslil. Jednak ja tak naprawde jestem
    >
    > > bardzo uczuciowa, emocjonalnie podchodze do swiata , jestem wrazliwa. Fac
    > etom
    > > wydaje sie chyba jakas seskowna kobieta zainteresowana kariera ( do tego
    > mam
    > > duzy biust , ktory sie kojarzy chyba jzbyt seksownie) . Interesuje mnie a
    > by
    > > miec dobra prace ale jestem tez artystyczna nonkomformistka.
    > > Czesto przyciagam facetow, ktorzy sa spokojnymi domatorami. chyba mysla n
    > a
    > > zasadzie opozycja ja taka silna to sie wszystkim zajme albo z kolei jakij
    > s
    > > szalonych muszykow np perkusistow, ktorzy lubia chyba takie niedpostepne
    > > kobiety -to dla nich wyzwanie. Ja z kolei chcialabym jakiego wrazliwego
    > > artyste albo faceta, ktory bylby z kolei dla mnie podpodra albo partnerem
    > a
    > > nie takiegio, ktory mysli, ze sie oprze na mnie. Czuje sie jakbym nosila
    > > nieswiadomie jakas " maske", ktora kryje moje wnetrze i nie wiem jak sie
    > jej
    > > pozbyc.
  • martyna14 napisała:
    > Wiesz moj artysta nie musi byc bogaty ani zarabiac duzo pieniedzy -
    > oczywiscie cenie inteligencje ale to nie znaczy,ze bogactwo mi imponuje.
    > Juz np bardziej zaimponuje mi to, ze np facet, ktorego ostatnio poznalam
    > wyjechal na wedrowke i spedzil rok wloczac sie po Azji.

    Aha, rozumie, czyli chcesz "artysy" ... mocno stapajacego po ziemi, a nie
    bujajacego w oblokach. Czyli bardziej typ Pablo Picasso (8 zon) a nie Vincenta
    vanGogha (2niespelnione milosci,0 zon.
    Przez "wedrowke po Azji" -rozumiem ze facet jest otwarty na nowe...ale taka
    wedrowka przeciez kosztuje, a pozatym jeszcze facet musi z chegos zyc, czyli
    musi miec pieniadze.
    Jak mozna byc dla kobiety "Ciekawym facetem" z pasjonujacym....drogim hobby
    skoro nie ma sie pieniedzy? Ja tez bardzo biedny nie jestem, ale przez rok
    bylem na Okinawie (Japonia) tylko dlatego ze tam byla baza wojskowa a ja bylem
    tam pracowalem, i przy okazji podrozowalem i ciezylem sie z tego.
    Ja nie wiem co ma powiedziec mezczyzna ktorego stac tylko na czytanie ksiazek o
    Azji, a przeciez sa tacy, nie znaczy ze sa nieciekawi albo niewyksztalceni,
    tylko po prostu na skromnym budzecie.
  • katee1

    Jak wspomniałem w jednym z postów nie ma regól. Czasem to tydzień, dwa czasem
    wystarcza mi dwa spotkania reakcja na propozycje obserwacja zachowania na
    imprezie. Jesli chcesz usrednic to stańmy na 2 tygodniach.
    czasem jak napisalem wystarczy mi skrzywienie na wzmianke o teatrze i
    oswiadczenie ze jej ulubionym filmem jest np: Titanic. (autopsja)
    Powtażam moze to zboczenie ale taki jestem.
    szukam przede wszystkim partnera od intelektualnego poczynając na seksualnym
    kończąc.
    innego rodzaju związki nie maja dla mnie znaczenia.
  • Mysle ze tak.

    To w pewien sposob okalecza zwlaszcza własna emocjonalnosc. Całe zycie
    poswiecilem pracy i zdobywaniu wiedzy ktore z czasem stalo sie moja pasja i
    (niestety) najwieksza namietnoscia. To przez nia od lat jestem samotny. I Z
    kazdym rokiem coraz bardziej.
    jesli potrafisz wyłaczyc analizator zrób to.
    wiem ze zawsze istnieje ryzyko gożkiego doświadczenia ale jest rowniez wieksze
    prawdopodobieństwo spotkania kogos wlasciwego.

    właczając nasze analizatory jestesmy co prawda emocjonalnie bezpieczniejsi
    ale za to o wiele bardziej samotni
  • megieraa napisała:

    > griskaard napisał:
    >
    > > Odpowiem ci jako mezczyzna ktory ma podobne problemy z kobietami. Ja jest
    > em w
    > > tej dobrej sytuacji ze mam dobra prace i duzo zarabiam . Niestety pochlan
    > ia
    > ona
    > >
    > > wiekszośc mojego życia. Dodatkowo mam spory wachlarz zajec pozazawodowych
    > .
    > > jestem wysokim brunetem ktory zbyt często bywa zmeczony a kiedy ma wolne
    > czyta
    > > ciękie albo nudne dla innych książki i oglada podobne filmy. nie stronie
    > co
    > > prawda od imprez i lubie sie zabawic jednak nie wszedzie atmosfera mi
    > > odpowiada. Kobiety ktore spotykam na swojej drodze zwykle dosc szybko sie
    >
    > nudzą
    > >
    > > lub tez ja nudze sie nimi poszukujac cały czas kogos podobnego do mnie.
    > > Partnera intelekualnego kogos kogo ciesza te same kluby podobne imprezy.
    > Kogos
    > > kto nie bedzie wymagal ode mnie żebym byl stale zmeczony bardziej niz mus
    > ze.
    > Ja
    > >
    > > sam potrafie dostosowac sie i zaakceptowac wiele cech u partnera ale
    > potrzebuje
    > >
    > > kogos kto troche dostosuje sie do mnie. Kogos kto zamiast na dyskoteke
    > wybierze
    > >
    > > sie ze mna od czasu do czasu do jakiejs galerii i bedzie z tego tak samo
    > > zadowolony jak ja.
    > > Przeciwienstwa sie przyciagaja ale ja nie potrafie przezwycięzyc potrzeby
    >
    > > znalezienia kogos podobnego przynajmniej częsciowo do mnie.
    >
    >
    >
    > to mnie szukasz :P

    Czyżbym odnalazł igłę w stogu siana?
    Parafrazując Hamleta.
    Ta dziwka fortuna zachowała więc dla mnie uśmiech.
    :))

    jesli to nie jest niedyskretne pytanie to...
    Skad jestes?


  • Griskaard,

    A nie myślałes,zeby w sytuacji kiedy kobieta krzywi się na teatr zachecić ją, zabrac np na jakąs nowoczesną sztukę a kiedy juz dawno nic nie czytała podsunąc jej jakas ciekawa pozycję?
    Pytam bo sama się zastanawiam jakie są granicę tolerancji i na ile jestesmy my ludzie, partnerzy zaakcetowac odmiennosci.
    Czy nie oceniasz zbyt szybki? Moje pytania nie są w zaden sposoób agresywne, pytam na spokojnie,
    Sama uwazam ,ze zbyt duzo osi agnęłam i bardzo duzo trudu włozyłam w to co mam ,zeby tak od razu sie podzielic swoimi dobrami (nie koniecznie materialnymi).
    Mi potzrebna jest osoba, która bedzie "krok przede mną".
  • Będę wredna: to jaki jest ten twój IMAGINE?:)) Ha ha pośmialiśmy się, a teraz do
    rzeczy: a może to właśnie SĄ właściwi faceci? Taki spokojny domator na przykład,
    może podświadomie potrzebujesz kogoś takiego? Pewności, oparcia, stabilizacji
    etc. Tak sobie gdybam, może racji ni mam...
  • katee 1

    Nie uważam żeby twoje pytania byly agresywne.
    W tym akurat przypadku chodzi o teatr jako sztuke wogóle. nie pamietam jakie to
    miałobyc przedstawienie. Chyba na początek zaproponowałem jakąś angielska
    tragifarse. Nie mam bardzo waskich upodobań To może byc Sofokles albo Sarah
    Kane.
    Uwspółcześniony Szekspir albo np: Przypadek Klary. czytac nie lubila wogole
    czegokolwiek i to zawsze ja musialem byc jakąkolwiek strona dominujaca od
    rozmowy do organizacji. Zanaczam jednak że jest to sprawa pzredawniona kiedy
    oboje mielismy 18 i 19 lat i mielismy inne zycie i inne problemy niz dzis.
    Co do ocen. To sam zawsze twierdziłem ze robie to za szybko.
    nie mniej mam irytujaca swiadomosc wlasnej specyfiki. tak sie jakos zawsze
    układało ze mialem tłumy przyjaciolek i kolezanek (zwykle wiecej niz kolegow
    ale kobiet jak na lekarstwo. jestem użyteczny i przydatny ale z racji upodoban
    dla wiekszosci raczej nudny.
    mnie też potrzebna osoba ktora bedzie krok przede mna.
    Dotąd zwykle to ja biegam.
    wyprzedzając sie spotkamy sie we własciwym punkcie.



  • To ja tez tak czesto mam, ze to ja musze zorganizowac wymyslec itp a
    chcialabym, ze by to bylo po partnersku nie , ze ja musze przejmowac zawsze
    inicjatywe.
    Co do szybkiego oceniania to ja patrze na caloksztalt facet nie musi lubic
    teatru jesli mamy conajmniej kilka innych wspolnych zainteresowan. Chyna
    najlpeszym lekarstwem na takie szybkie ocenianie jest aby zalozyc sobie zeby
    dac komus szanse np trzy spotkania a nie oduszczac od razu jak sie dowiesz, ze
    ona np lubi Titanica.
    Czym interesujesz sie jeszcze poza teatrem?
  • Martyna14

    Teatr to tylko przyklad. zainteresowanie jedno z wielu.
    Własciwie interesuje sie zbyt wieloma rzeczami. To jedna z moich wad.
    czym sie interesuje?
    teatrem, filmem, literaturą, historia, polityka, komputery, nowe technologie rynek IT (pracuje w tym obecnie) i cale mnóstwo innych drobniejszych rzeczy.
    We wcześniejszym poscie napisalem ze nie ma regol
    czasem jedno spotkanie czasem trzy czasem dziesiec.
    Roznie
    Ja poprostu zdaje sobie sprawe ze niewielu jest facetow w moim wieku ktorzy wiele godzin spedzaja przy kompie (bo tego wymagaich praca) a dla przyjemnosci czytaja szekspira czy kolakowskiego.
    Bardzo malo.
    Nie wyma gam od innych tego samego .
    to bylby z mojej strony szczyt egoizmu ijakas rozwiniesta forma samouwielbienia sprawiajaca ze na reszte zjadaczy chleba patrzyłbym z gory.
    nie o to tu chodzi.
    chodzi o to ze taki sposob na zycie narzuca okreslone podejscie do swiata ktore z czasem staje sie silniejsze niz cokolwiek innego.
    Po latach takiego zycia salem sie zbyt wielkim indywidualista.
  • griskaard napisał:

    to bylby z mojej strony szczyt egoizmu i jakas rozwiniesta forma samouwielbienia
    > sprawiajaca ze na reszte zjadaczy chleba patrzyłbym z gory.


    i bardzo dobrze:-)

    poza tym dwa razy popełniłes błąd w wyrazie reguły
    nie żebym się czepiała, skądże znowu:-)wybaczam, bo wiem, że informatycy
    z tym mają największy problem, oprócz tego że cięzko ich do książek zagonić,
    ale to akurat ciebie nie dotyczy:-)

    i wybaczam po raz drugi, bo coś napisałes o Sarze Kane, a ja ją uwielbiam,
    szczególnie dramat "Łaknąć". Z pewnością widziałeś "oczyszczeni"
    Warlikowskiego, i słyszałes monolog o miłosci z tego dramatu w wykonaniu Renate
    Jett. Jak nie to marsz to teatru:-)jak jeszcze w ogóle grają:-(
    --
    "wymagajcie od siebie nawet jeśli inni nie wymagają"
  • griskaard napisał:

    -- > ale sie wywnętrzyłem.
    > ksiązki powinienem pisac.

    ależ pisz, pisz :-)
    moze zamieszcze jakies twoje przemyslenia w swoim dramacie
    nie ma to jak meski punkt widzenia:-) zawsze bardzo cenny


    "wymagajcie od siebie nawet jeśli inni nie wymagają"
  • zauwazyłam ostatnio ze piekne kobiety przyciagaja troglodytów
    jakies masochistki, czy co?hymmm
    i wcale nie chodzi że ta pieknosc nie ma oleju w głowie
    wrecz przeciwnie
    a jest np w z facetem w ktorym zero romantyzmu
    siedzi przed telewizorem i pije
    jak ma ochote na seks to po prostu to bierze
    co czasami konczy sie siniakami
    :-(

    to sie nazywa dopiero nieodpowiednie przyciaganie!
    --
    "wymagajcie od siebie nawet jeśli inni nie wymagają"
  • megieraa.

    Tak sie sklada ze nie jestem informatykiem tylko politologiem. zycie zmusilo
    mnie do przekwalifikowania sie ( ale miłosc do ksiązek pozostała).

    Patrzenie z gory sprawia ze wszyscy są w dole natomiast wokól ciebie jest
    pustka ktora z czasem wydaje ci sie coraz wieksza. Jestem samotny od lat i moja
    ma juz rozmiary kosmosu ktory zgodnie z teoria wielkiego wybuchu stale sie
    rozszerza.
    to doprowadza do irytujacej sytuacji w ktorej "wyszukani" zmuszeni sa do
    wyszukiwania sie w internecie ktory jest co prawda wynalazkiem epokowym i
    rewolucyjnym za to stanowiacym tylko namiastke wiezi spolecznej i duchowej.

    "łaknąc" i "przypadek klary" to sztuki napisane przez ludzi w podobnej
    sytuacji zyciowej jeszcze bardziej emocjonalnych od nas. My poniekoad
    przystosowalismy sie do zycia dzielac czas na walke o kase i karmienie wlasnej
    emocjonalnosci. Milośc to juz tylko kawalek malutki ale wystarczajacy by
    oddychac.
    Sarah wykrzyczała to z siebie ale nie potrafila tak życ.
    Pytanie jak dlugo MY potrafimy tak wytrzymac.
    Skoro trafiliśmy na to forum w ten czy inny sposob dowodzi że "Łakniemy".

    Ale to temat na jesienna noc i butelke wina.






  • Łakniemy i cóż...coś się zdarzy, albo nie. Wierzę w predystynację, więc
    wszystko już zostało dawno postanowione. Nie wierzę, że można robić cokolwiek
    na siłę. Szukać w sposób zdeterminowany- nie warto. Naginać swoich ( pal licho-
    wysokich czy niskich oczekiwań )- nie warto. Mimo, że miłość jest do życia
    KONIECZNIE potrzebna, jeśli nie ma jej to jakby niepełnosprawność nas dotykała.
    Ja osobiście wolę żyć, jak żyję ( czyli samotnie nie wchodząc w żaden związek
    dla związku, trochę żyjąc wyobrażeniem kogoś, kogo pragnę, a kogo być może
    nigdy nie spotkam ). Czasem tylko skurcz rozpaczy chwyta, a potem mija i
    wszystko wraca do normy. Aha. Skończyłam 27 lat, więc powoli( i pogodnie) godzę
    się z istniejącym status quo. Czytam różne wątki i myślę sobie, że każdy
    człowiek tak niewiele potrzebuje do szczęścia. I każdy- tak podobnie..
  • wiesz wydaje mi się że każdy znas potrzebuje tej drugiej osoby aby znią spędzać
    wolny czas dzielić się smutkami ,radościami itd ja osobiście jestem zakochany w
    dziewczynie która mnie naokrągło rani czasem mam wrażenie że się mną bawi i że
    mnie nie kocha ale jestem znią może brak mi sił żeby odejść a może poprostu
    boje się samotności niewiem...
  • ja jestem z Facetem, który wyglada tak jak sobie wymarzyłam, jest zaradny, daje mi poczucie bezpieczeństwa, bardzo mi pomaga,wspiera, nigdy nie odmówił mi pomocy, hierarchia jego wartosci jest tozsama ze mna, tak jak poczucie humoru.Jest ineligentnym człowiekiem z wieloma pasami. Ale... no własnie ale nie wiem czy Go kocham... Przyjaznimy sie... czy to wystarczy? Jak jest z tą miłoscią...
  • katee1 napisała:

    > ja jestem z Facetem, który wyglada tak jak sobie wymarzyłam, jest zaradny,
    daje
    > mi poczucie bezpieczeństwa, bardzo mi pomaga,wspiera, nigdy nie odmówił mi
    pom
    > ocy, hierarchia jego wartosci jest tozsama ze mna, tak jak poczucie
    humoru.Jest
    > ineligentnym człowiekiem z wieloma pasami. Ale... no własnie ale nie wiem
    czy
    > Go kocham... Przyjaznimy sie... czy to wystarczy? Jak jest z tą miłoscią...

    A czy on Cie kreci? Czy Cie podnieca bo chyba wlasnie atrakcyjnosc seksualna
    jest tym czym odroznia przyjazn od milosci
  • No własnie, to jest czynnik mylący. Kręci mnie tak jak nikt chyba do tej pory.
    Jest super kochankiem i nie potrafię się Mu oprzeć. A mam już pewne porównanie
    w życiu,... faktycznie to chyba dyskredytuje przyjażn.Dzięki Martynko!
  • Milo mi powitac w klubie.

    Ja koncze 27 lat jesienia.

    PS: Najbardziej frustrujace pomimo wszystko jest to że 95% moich znajomych ma
    kogos jak wyglada na reszte zycia ale oni sa normalni)
  • Jesli nie nalezysz do kategorii nadwrażliwych facetów to przeprowadź mały test
    i tez ja zrań. jesli nie wywiaze sie po tym miedzy wami powazna rozmowa to ja
    zakonczylbym ten emocjonalnie masochistyczny (jak wnioskuje z opisu) zwiazek.

    ALE ja jestem wieloletnim samotnikiem z niewielkim doswiadczeniem wiec zastanow
    sie zanim posluchasz mojej rady.
  • griskaard napisał:

    PS: Najbardziej frustrujace pomimo wszystko jest to że 95% moich znajomych ma
    > kogos jak wyglada na reszte zycia ale oni sa normalni)


    są różne rodzaje masochizmu, no nie? chociaz freud twierdził, że masochista
    jest ukrytym sadystą
    :-)

    przypomniał mi się taki dowcip:
    masochista prosi sadyste: Uderz mnie
    a sadysta odpowiada z okrutnym uśmiechem: Nigdy w życiu!
    :-)

    i jeszcze coś
    jest tak ładna piosenka Coldplay, don't panic
    posłuchaj


    p.s. a niektórzy powinni częściej sprawdzać pocztę:-)
    --
    "wymagajcie od siebie nawet jeśli inni nie wymagają"
  • Waldi, teraz często się zdarza że jedna strona w związku dominuje. Ktoś czuje
    nad kimś wyższość i nie docenia drugiej strony. Ale idealny związek to taki, w
    którym jedna strona potrafi docenić zalety drugiej strony i vice versa i dać to
    coś co sprawia, że jesteśmy akurat z tym a nie innym człowiekiem.
  • Griskaard, podobają mi się Twoje wypowiedzi. Mam podobne spojrzenie na związki.
    Porozumienie na polu intelektualnym to podstawa.
  • A Griskaard mnie dzisiaj totalnie zaskoczył.... swoim wiekiem...
    Z Twoich wypowiedzi wnioskowałam "od lat jestem samotny" ,ze ksiązka "Sto lat samotności" Marqueza to Twoja ksiązka biograficzna :) :) :)
    Jeżeli Ty masz 27 lat to o jakich laaatach samotnosci tu mówić! Najlepsze jeszcze daleko przed Tobą :) Pozdrawiam

    --
    "Ludzie nie zdają sobie zwykle sprawy,że
    na szczęście trzeba ciężko zapracować"
  • A czym jest normalność? Pojęcie względne.Fakt jednak,że niemiło Wiecznie Być
    Samemu ( choćby z praktycznych względów- wszędzie chodzi się mono w świecie di -
    a w pewnym wieku nie chce się już+niedosyty emocjonalne/seksualne, związane z
    samotniczym żywotem) , ale co począć? Ufff..mierzi mnie powszechna frustracja i
    usilne poszukiwanie kogokolwiek, które oglądam wokół. A poza tym- zaczęłam od
    jakiegoś czasu wyznawać teoryjkę dykteryjkę, że miłość zdarza się tylko raz w
    zyzni i więcej nie, więc nie ma na co czekać,jeśli już ona przeżyta.
    Aha.Do autorki wątku.Przyciąganie nieodpowiednich facetów bierze się z
    niezgodności wnętrza z formą zewnętrzną= społeczną, która wywołuje częste
    omyłki i fałszywe interpretacje.Sama mam podobny problem, dotąd
    nierozwiązany.Wiem skąd sie wziął, a zaradzić nijak nie potrafię;-(
    Pozdrawiam.
  • Moze sprecyzuj: kogo uwazasz za "niewlasciwego faceta" ?
    Wtedy mozna dopiero sie wypowiedziec
    Widze sprzecznosc z twoim siebie okresleniem:
    "...jestem artystyczna nonkomformistka.."
    Jesli przyjac ze, nonkorfomizm to postawa niezgody z obowiązującymi normami,
    wzorami, zasadami, wartościami a. poglądami.
    To jak mozna zrozumiec Twoje stwierdzenia:
    "jestem bardzo uczuciowa, emocjonalnie podchodze do swiata, jestem wrazliwa..i
    przyjaznie nastawiona do ludzi.."
    Jestes raczej infantylna (chcialabym jakiego wrazliwego artyste)
    Nie lubisz ani spokojnych domatorow ani szalonych perkusistow.
    Kogo wlasciwie lubisz? Wrazliwi artysci, istnieja takowi?
przejdź do: 1-100 101-103
(101-103)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.