gdy były facet nie chce oddac kasy Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • bylam z facetem rok, pozyczyl ode mnie sporo kasy, naprawde sporo, niby na
    leczenie ojca, minal rok, a on nie tylko nie oddal kasy ale nie odbera
    telefonow ode mnie. Nie mam zadnych dowodow procz sms-ow z jego zapewnieniami
    ze niedlugo odda dlug.Trwa to 1,5 roku. Co mam robic? Czy jest chco cien
    szansy ze uda mi sie odzyskac kase?
    • Dobry zwyczaj nie pożyczaj
      --
      beagle
    • holka102 napisała:

      > bylam z facetem rok, pozyczyl ode mnie sporo kasy, naprawde sporo, niby na
      > leczenie ojca, minal rok, a on nie tylko nie oddal kasy ale nie odbera
      > telefonow ode mnie. Nie mam zadnych dowodow procz sms-ow z jego zapewnieniami
      > ze niedlugo odda dlug.Trwa to 1,5 roku. Co mam robic? Czy jest chco cien
      > szansy ze uda mi sie odzyskac kase?

      A to squ...syn !
      Jak nie masz nikogo, kto go przyciśnie kolanem do ziemi i zagrozi, że mu złamie
      rękę, to obawiam się, że nie odda. Sam doświadczyłem takich gnojków.
    • Witaj w klubie! ja też byłam taka naiwna. Koleżance z pracy pożyczyłam.., nawet
      nie napisze ile bo mi wstyd jaka głupia byłam!Na jeden dzień bo cos tam...to
      było w lipca 20o4 roku i słuch po niej zaginał. To znaczy mam z nią kontakt
      telefoniczny, ale ona nie ma to mi nie odda. I co się jeszcze jej czepiam?W
      życiu nie pozycze nikomu złotówki.
    • Dobry zwyczaj - ZAWSZE spisuj umowe pozyczki, przy wyzszych kwotach.
      Idz do dobrego prawnika, o ile gra [czyt: kwota] jest warta swieczki.
      Masz szanse, powiedzialabym nawet, ze nie takie male. Nic sie jeszcze nie
      przedawnilo.
      Wszystko zalezy od tego, czy koles bedzie sie wogole bronil i jezeli tak, to
      czy w jakis sensowny sposob.
      Wystarczy zeby nie stawil sie na posiedzenie [np w blednym przekonaniu, ze
      skoro sie nie stawil, to nic za jego plecami sie nie odbedzie] - wowczas sad
      wyda wyrok zaoczny i UWAGA - wyrok zaoczny przyjmuje za prawdziwe twierdzenie
      powoda, czyli twoje. Wygrywasz sprawe.
      Gdyby jednak przyjal inna postawe - zawsze mozna wykorzystac np zeznania
      swiadkow, liczy sie takze przesluchanie stron ORAZ inne srodki dowodowe takie
      jak nosniki z obrazu lub dzwieku [i tu dobry prawnik powinien podciagnac pod to
      pojecie takze smsy, zreszta sam sad moze od razu uznac je za dowod]

      Daj nam pozniej znac o wynikach :>


      --
      Cause I like you, Yeah I like you,
      And I'm feeling so Bohemian like you
      • opcja nr 2 - czyli to co proponowal juz boski.facet:

        zastanow sie, czy masz jakichs kolegow, ew znajomych wsrod "szyitow"? =]
        skutecznosc ta sama, ale efektow postepownia doczekasz sie duuuuzo szybciej


        --
        Cause I like you, Yeah I like you,
        And I'm feeling so Bohemian like you
      • Dzieki za rady :)
        Niestety madra jestem po szkodzie. Ale jak sie z kims jest to sie ufa :(
        No wiec umowy nie mam. jedyne dowody to sms-y, moze swiadkowe, ale tez nikt
        przy dawaniu kasy nie byl, natomiast sporo ludzi wie otym. Pytanie czy beda
        chcieli zeznawac? To w koncu tez ich kolega.
        • holka102 napisała:

          > Dzieki za rady :)
          > Niestety madra jestem po szkodzie. Ale jak sie z kims jest to sie ufa :(
          > No wiec umowy nie mam. jedyne dowody to sms-y, moze swiadkowe, ale tez nikt
          > przy dawaniu kasy nie byl, natomiast sporo ludzi wie o tym. Pytanie czy beda
          > chcieli zeznawac? To w koncu tez ich kolega.

          zeznania na śmietnik, on powie że mu dałaś a nie pożyczyłaś, a ty nie masz
          dowodów na to, że to faktycznie pożyczka.
          jeżeli nie masz podpisu gościa na jakimkolwiek papierze, na którym jest kwota
          długu i jego zaświadczenie że pieniądze przyjął i zobowiązuje się spłacić, to
          raczej nie ma szans, sorry
      • kate-gun napisała:

        > Dobry zwyczaj - ZAWSZE spisuj umowe pozyczki, przy wyzszych kwotach.
        > Idz do dobrego prawnika, o ile gra [czyt: kwota] jest warta swieczki.

        nie trzeba iść do żadnego prawnika, wzory umowy o pożyczkę są w necie.


        > Masz szanse, powiedzialabym nawet, ze nie takie male. Nic sie jeszcze nie
        > przedawnilo.

        tu się nie ma co przedawniać, bo nie ma w zasadzie dowodów, więc nie ma sprawy.

        > Wszystko zalezy od tego, czy koles bedzie sie wogole bronil i jezeli tak, to
        > czy w jakis sensowny sposob.
        > Wystarczy zeby nie stawil sie na posiedzenie [np w blednym przekonaniu, ze
        > skoro sie nie stawil, to nic za jego plecami sie nie odbedzie] - wowczas sad
        > wyda wyrok zaoczny i UWAGA - wyrok zaoczny przyjmuje za prawdziwe twierdzenie
        > powoda, czyli twoje. Wygrywasz sprawe.

        bzdura, jeżeli nie ma spisanej umowy ani koleś nie przyzna się do wzięcia
        pożyczki, to potrzebne jest postępowanie, w celu wyjaśnienia czy pożyczka w
        ogóle miała miejsce, bez wyjaśnień nie będzie żadnego wyroku.

        > Gdyby jednak przyjal inna postawe - zawsze mozna wykorzystac np zeznania
        > swiadkow, liczy sie takze przesluchanie stron ORAZ inne srodki dowodowe takie
        > jak nosniki z obrazu lub dzwieku [i tu dobry prawnik powinien podciagnac pod
        to
        >
        > pojecie takze smsy, zreszta sam sad - moze od razu uznac je za dowod]
        >
        jeżeli on powie, że np. ona te pieniądze mu dała, i nie znajdą się świadkowie
        którzy widzeli moment przekazywania pieniędzy i mogą potwierdzić że była to
        pożyczka a nie darowizna, to dupa blada. SMS - facet może powiedzieć, że on
        tego nie wysyłał, i nikt mu nie udowodni,że trzymał wtedy telefon w ręku i
        wysłał smsa...
        > Daj nam pozniej znac o wynikach :>
        >
        >no, za jakieś parę lat, bo z powództwa cywilnego to szybciej nie będzie.
        • Dzieki, slowem szans zadnych nie mam.
          Szkoda ze SMS-y nie sa dowodem, tam mam jego slowa z obietnica oddania kasy.
          Ale faktycznie, kto potwierdzi ze to on pisal.
          Kurcze, skad tacy ludzie biora sie na swicie. jak mozna byc tak perfidnym
          oszustem.
          • holka102 napisała:

            > Dzieki, slowem szans zadnych nie mam.
            > Szkoda ze SMS-y nie sa dowodem, tam mam jego slowa z obietnica oddania kasy.
            > Ale faktycznie, kto potwierdzi ze to on pisal.
            > Kurcze, skad tacy ludzie biora sie na swicie. jak mozna byc tak perfidnym
            > oszustem.

            a w tym smsie to on pisze chociaż coś o kwocie, czy tylko że 'oddam za tydzień
            itp'??
            • no niestety pisze tylko ze odda za tydzien. Ale mam przelew na 10% kwoty wiec
              boje sie ze powie ze to cala kwota i ze juz ja przelal. Tylko znajomi wiedza
              ile kasy pozyczyl.A to chyba nie wystarczajacy dowod.
              Mam ochote go odwiedzic w pracy i przy wszystkich zadac mu pytanie kiedy odda
              mi dana kwote ? Chce tez pogadac z jego rodzicami, w koncu to niby na leczenie
              ojca pozyczyl. Pytanie czy to ma sens? czy nie odpuscic draniowi i zapomniec by
              siebie nie denerwowac.
              • Nie sluchaj go, szanse masz, przynajmniej teoretyczne.
                Co to za brednie - zadnych szans! To od czego sa prawnicy?? Napewno nie od
                spraw oczywistych, bo z takimi to sobie zwykly czlowiek sam poradzi. Wiem, ze
                to kosztuje dlatego pisalam, ze do niego warto sie udac dopiero gdyby to byla
                naprawde spora kwota, tak zeby koszty prawnika nie byly wieksze od zasadzonej
                kwoty.
                Oczywiscie uwazam za dobry pomysl pojscie do niego do pracy, do rodzicow itp i
                postraszenie go troche. Moze mu sie glupio przy ludziach zrobi. Zreszta - beda
                dodatkowi, neutralni swiadkowie, ktorzy powiedza, ze faktycznie, zaistniala
                taka sytuacja w ktorej probowalas wyegzekwowac kwote. Byc moze on wtedy
                [bezmyslnie z jego strony] powie przy nich, ze ci te pieniadze odda - i to juz
                jest dowod na to, ze te pieniadze jednak pozyczyl.
                Nic na tym nie tracisz, zyskac mozesz wiele.
                Ale gdy go to nie wystraszy, ja bym na twoim miejscu nie darowala gnojowi tylko
                juz smarowala pozew.

                --
                Cause I like you, Yeah I like you,
                And I'm feeling so Bohemian like you
                • taaaaak, w ten sposob zdobedziesz dowody [w postaci zeznan swiadkow] na to, ze
                  byla to pozyczka.
                  Musisz w obecnosci innych ludzi, najlepiej z pracy [jego szefa!] zapytac
                  uzywajac mniej wiecej takiej formuly: "Kiedy oddasz mi te xPLN, ktore ci
                  pozyczylam?" Wazne, bys podala dokladna kwote, aby potencjalni swiadkowie ja
                  zapamietali. Mozliwe reakcje kolesia:
                  1) "Jaka pozyczka??? Nigdy nic od ciebie nie pozyczalem." - nie masz szans, bo
                  swiadkowie powtorza to co uslyszeli.
                  2) "Jasne, oodam ci jutro/pojutrze/za sto lat" - koles przyznaje sie posrednio
                  do zaciagniecia pozyczki. Masz na to swiadkow.

                  Jesli nie pozyczka, to z cala pewnoscia mozna to podciagnac pod bezpodstawne
                  wzbogacenie. Napewno nei bedzie mogl sie bronic tym, ze niby byla to darowizna,
                  bo do tego wymagana jest forma aktu notarialnego, ktorego on przeciez nie
                  bedzie mogl przedlozyc sadowi :]

                  No coz, to by bylo tyle z mojej strony. Decyzja nalezy do ciebie.


                  --
                  Cause I like you, Yeah I like you,
                  And I'm feeling so Bohemian like you
                  • kate-gun napisała:

                    > taaaaak, w ten sposob zdobedziesz dowody [w postaci zeznan swiadkow] na to,
                    ze
                    > byla to pozyczka.
                    > Musisz w obecnosci innych ludzi, najlepiej z pracy [jego szefa!] zapytac
                    > uzywajac mniej wiecej takiej formuly: "Kiedy oddasz mi te xPLN, ktore ci
                    > pozyczylam?" Wazne, bys podala dokladna kwote, aby potencjalni swiadkowie ja
                    > zapamietali. Mozliwe reakcje kolesia:
                    > 1) "Jaka pozyczka??? Nigdy nic od ciebie nie pozyczalem." - nie masz szans,
                    bo
                    > swiadkowie powtorza to co uslyszeli.
                    > 2) "Jasne, oodam ci jutro/pojutrze/za sto lat" - koles przyznaje sie
                    posrednio
                    > do zaciagniecia pozyczki. Masz na to swiadkow.
                    >
                    > Jesli nie pozyczka, to z cala pewnoscia mozna to podciagnac pod bezpodstawne
                    > wzbogacenie. Napewno nei bedzie mogl sie bronic tym, ze niby byla to
                    darowizna,
                    >
                    > bo do tego wymagana jest forma aktu notarialnego, ktorego on przeciez nie
                    > bedzie mogl przedlozyc sadowi :]

                    forma aktu notarialnego nie jest wymagana, jeżeli darowizna już została
                    wykonana. i dooopa
        • > nie trzeba iść do żadnego prawnika, wzory umowy o pożyczkę są w necie.

          Niezrozumiles/as - z tym prawnikiem to prosto DO SĄDU, a nie spisywac jakas
          umowe [teraz to musztarda po obiedzie]


          > tu się nie ma co przedawniać, bo nie ma w zasadzie dowodów, więc nie ma
          sprawy.

          Jak to nie ma sprawy??!
          Sprawa zawsze istnieje. Przeciez zawsze mozna wytoczyc powodztwo w SPRAWIE, a
          kwestia istnienia bądź nieistnienia dowodow nie ma zadnego znaczenia dla jej
          samego istnienia.
          Idac twoim tokiem myslenia - kazda przegrana sprawe [z braku dowodow] uwazasz
          za nigdy nieistniejaca??!
          Przeczysz wogole calej idei procesu, kontradyktoryjnosc itp


          > bzdura, jeżeli nie ma spisanej umowy ani koleś nie przyzna się do wzięcia
          > pożyczki, to potrzebne jest postępowanie, w celu wyjaśnienia czy pożyczka w
          > ogóle miała miejsce, bez wyjaśnień nie będzie żadnego wyroku.

          Dlaczego wszystko sprowadzasz do samego badania dowodow?
          Ilez to spraw zostalo wygranych na etapie badania formalnego, mimo, ze
          materialnie rzecz biorac racje miala strona przegrana?
          OCZYWISCIE, ze bedzie wyrok zaoczny - na tym polega cala jego idea.
          Art 339 KPC, w parag. 2 masz wyraznie napisane "W tym wypadku przyjmuje sie za
          PRAWDZIWE twierdzenie powoda o okolicznosciach faktycznych przytoczonych w
          pozwie [...] przed rozprawa [...]"

          gwoli jasnosci - "przyjmuje sie za prawdziwe" = nie przeprowadza sie dowodu.



          > jeżeli on powie, że np. ona te pieniądze mu dała, i nie znajdą się świadkowie
          > którzy widzeli moment przekazywania pieniędzy i mogą potwierdzić że była to
          > pożyczka a nie darowizna, to dupa blada.

          Skoro tak sie skupiles wylacznie na dowodach, to ok.
          Rownie dobrze takie osoby moga sie znalezc. Te osoby nie musza byc swiadkami
          samego momentu przekazywania pieniedzy, moga np zlozyc zeznania pod przysiega o
          danej tresci, np ze wiedzieli o calej sprawie z innych źródeł, chocby z
          wczesniejszych opowiesci powodki. Sad zadecyduje czy zeznania te beda
          wiarygodne i w jakim stopniu wplyna na sprawe. Sa przeciez biegli sadowi,
          psychologowie itp, itp. Mozliwosci jest mnostwo. Nie wszystko jest czarno-biale
          i tak oczywiste jakby sie zdawalo. Wiesz co? Chcialabym sie z toba spotkac na
          sali sadowej :D



          > >no, za jakieś parę lat, bo z powództwa cywilnego to szybciej nie będzie

          A w tym jednym punkcie to sie akurat zgadzam :]


          --
          Cause I like you, Yeah I like you,
          And I'm feeling so Bohemian like you
          • Boze, dzieki za porady, bo juz totalnie sie zalamalam ze nic sie nie da zrobic
            i kolesiowi przejdzie sprawa kolo ucha.
            Masz racje, nie odpuszcze mu. Musze tylko znalezc jakiegos prawnika, ktory
            chyba najlepiej oszacuje czy sprawa jest warta swieczki.
            Raz jeszcze dziekuje.
            • holka102 napisała:

              > Boze, dzieki za porady, bo juz totalnie sie zalamalam ze nic sie nie da
              zrobic
              > i kolesiowi przejdzie sprawa kolo ucha.
              > Masz racje, nie odpuszcze mu. Musze tylko znalezc jakiegos prawnika, ktory
              > chyba najlepiej oszacuje czy sprawa jest warta swieczki.
              > Raz jeszcze dziekuje.

              uwierz mi, że nie jest, miałam identyczną sytuację parę lat temu - moja
              przyjaciółka jest prawnikiem, mój ojciec jest prawnikiem, moja matka po prawie,
              ja też jakoś tak rodzinnie, i naprawdę nie było sensu!!! ponosisz koszty, a
              wynik bardzo niepewny - jeżeli facet się nie przyzna, że pożyczył, to porażka.
              • To mam mu odpuscic?
                Zeby inne naiwne w ten sposob traktowal.
                Ja nie wierze ze kase odzyskam ale chce zeby facet czul ze nie odpusicilam,
                zeby nie czyul sie tak bezkarny i wyluzowany.
                • holka102 napisała:

                  > To mam mu odpuscic?
                  > Zeby inne naiwne w ten sposob traktowal.
                  > Ja nie wierze ze kase odzyskam ale chce zeby facet czul ze nie odpusicilam,
                  > zeby nie czyul sie tak bezkarny i wyluzowany.

                  obecnie masz naprawdę niewielkie szanse żeby odzyskać pieniądze na drodze
                  sądowej. jeżeli nie chcesz odpuszczać, to narób mu trochę zamieszania w
                  otoczeniu - rzeczywiście wybierz się do jego domu jak będą rodzice i przy nich
                  zapytaj o zwrot, dzwoń do pracy kilka razy dziennie, odwiedź go w pracy,
                  zostawiaj wiadomości na recepcji z zapytaniem o termin załatwienia sprawy -
                  może ugnie się pod presją, będzie miał dość twoich wizyt i zgodzi np. podpisać
                  świstek że spłaci dług do dnia xxxx, wtedy masz go w kieszeni.
          • > Dlaczego wszystko sprowadzasz do samego badania dowodow?
            > Ilez to spraw zostalo wygranych na etapie badania formalnego, mimo, ze
            > materialnie rzecz biorac racje miala strona przegrana?
            > OCZYWISCIE, ze bedzie wyrok zaoczny - na tym polega cala jego idea.
            > Art 339 KPC, w parag. 2 masz wyraznie napisane "W tym wypadku przyjmuje sie
            za
            > PRAWDZIWE twierdzenie powoda o okolicznosciach faktycznych przytoczonych w
            > pozwie [...] przed rozprawa [...]"
            >
            > gwoli jasnosci - "przyjmuje sie za prawdziwe" = nie przeprowadza sie dowodu.
            >
            ale w pozwie powód jest zobowiązany podać nie tylko twierdzenia ale i DOWODY na
            ich poparcie!!!
            jak można nie przeprowadzić dowodu, kiedy nie istnieje nic, poza twierdzeniem
            powoda ???? czyli co, ja mogę sobie napisać jutro pozew, że np. mój sąsiad
            pożyczył ode mnie 10 000, wykombinuję nazwiska parę osób które bardzo chętnie
            potwierdzą pod przysięgą że wiedziały o pożyczc (za drobny procent na przykład)
            i jeżeli mój sąsiad z różnych względów nie stawi się na rozprawie to zostanie
            wydany wyrok zaoczny na mocy którego sąsiad leży mi 10 000 tys.???
            dobre :)))))))))))))))))


            > Skoro tak sie skupiles wylacznie na dowodach, to ok.
            skupiłAŚ

            pzdr
            • > ale w pozwie powód jest zobowiązany podać nie tylko twierdzenia ale i DOWODY
              na
              >
              > ich poparcie!!!

              taaaaaaaaaaaaaaaak? a w ktorym artykule masz taki wymog, ze sie tak zapytam?
              z tego co wiem, oprocz spelnienia warunkow wymaganych od wszelkich pism
              procesowych, przy pozwie sa tylko DWA wymogi formalne:
              1) dokladnie okreslone żądanie
              2) przytoczenie okolicznosci faktycznych uzasadniajacych zadanie [a nie dowodow]

              Dowodami zajmuje sie sad, na etapie postepowania wyjasniajacego.
              Nie lubie sie powtarzac - WYROK ZAOCZNY moze zostac wydany przed etapem badania
              dowodow. Na etapie badania czysto formalnego. Zatem tak, mozesz napisac pozew,
              w ktorym zadasz 10000PLN od sasiada. Bo jezeli ten sasiad "zleje sprawe", nie
              pojawi sie na posiedzeniu, albo w inny sposob bedzie udawal ze o niczym nie
              wie - wydaje sie wyrok zaoczny. Od tego one sa! Bez niego kazdy pozwany bylby w
              zasadzie bezkarny, bo moglby do konca zycia udawac, ze zadne pisma sadowe do
              neigo nie docieraly blablabla i do rozstrzygniecia sprawy [jakkolwiek] mogloby
              nigdy nie dojsc.

              Wierz mi, ludzie czesto mysla wlasnie w ten sposob - "Udam ze nie dostalem
              nigdy odpisu pozwu, o niczym nie wiem, wiec nie moga mnie zasadzic."
              G...no prawda :]

              Powtarzam - co innego jesli koles zglosi sprzeciw wobec postawionych mu
              zarzutow. Dopiero w tym momencie rozpoczyna sie postepowanie dowodowe.
              Ale i na to sa sposoby.
              Moi rodzice nie sa prawnikami, nikt w rodzinie nie ma kancelarii, ale iluz to
              glupcow mam na wydziale - rodzina prawnicza - z dziada pradziada, ale do kodexu
              to juz nie racza zajrzec. Wstyd.
              To dosc kiepski argument, zwlaszcza na sali sadowej - "no bo moi rodzice sa
              prawnikami wiec to JA mam racje i wiem lepiej".


              --
              Cause I like you, Yeah I like you,
              And I'm feeling so Bohemian like you
              • Bo jezeli ten sasiad "zleje sprawe", nie
                > pojawi sie na posiedzeniu, albo w inny sposob bedzie udawal ze o niczym nie
                > wie - wydaje sie wyrok zaoczny. Od tego one sa! Bez niego kazdy pozwany bylby
                w
                >
                > zasadzie bezkarny, bo moglby do konca zycia udawac, ze zadne pisma sadowe do
                > neigo nie docieraly blablabla i do rozstrzygniecia sprawy [jakkolwiek]
                mogloby
                > nigdy nie dojsc.
                > Moi rodzice nie sa prawnikami, nikt w rodzinie nie ma kancelarii, ale iluz to
                > glupcow mam na wydziale - rodzina prawnicza - z dziada pradziada, ale do
                kodexu
                >
                > to juz nie racza zajrzec. Wstyd.
                > To dosc kiepski argument, zwlaszcza na sali sadowej - "no bo moi rodzice sa
                > prawnikami wiec to JA mam racje i wiem lepiej".
                >
                >
                dziewczyno, pms-y masz czy co?? u mnie też nikt nie ma kancelarii i nie
                napisałam że wiem lepiej, tylko przytaczam posiadane przeze mnie informacje,
                które mogą odnosić się do podobnej sprawy.

                zajrzyj sobie sama mądralo do kodeksu, najlepiej KPA i zobacz co tam piszą n/t
                dostarczania pism, i czy zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami jest
                możliwość uniknięcia odbioru takiego np. pozwu - jak się postarasz, to
                wyczytasz coś czego chyba jeszcze nie wiesz, a mianowicie że w pewnym momencie
                pismo ma i tak skutek prawny, ale nie powiem ci gdzie to jest - skoro jesteś
                taka świetna to na pewno będziesz zuch i dasz radę.
              • kate-gun napisała:

                > > ale w pozwie powód jest zobowiązany podać nie tylko twierdzenia ale i DOW
                > ODY
                > na
                > >
                > > ich poparcie!!!
                >
                > taaaaaaaaaaaaaaaak? a w ktorym artykule masz taki wymog, ze sie tak zapytam?
                > z tego co wiem, oprocz spelnienia warunkow wymaganych od wszelkich pism
                > procesowych, przy pozwie sa tylko DWA wymogi formalne:
                > 1) dokladnie okreslone żądanie
                > 2) przytoczenie okolicznosci faktycznych uzasadniajacych zadanie [a nie
                dowodow
                > ]

                Art. 187. § 1. Pozew powinien czynić zadość warunkom pisma procesowego

                natomiast Art. 126. § 1. mówi : Każde pismo procesowe powinno zawierać:
                1) oznaczenie sądu, do którego jest skierowane, imię i nazwisko lub nazwę
                stron, ich przedstawicieli ustawowych i pełnomocników;
                2) oznaczenie rodzaju pisma;
                3) osnowę wniosku lub oświadczenia oraz dowody na poparcie przytoczonych
                okoliczności;
                4) podpis strony albo jej przedstawiciela ustawowego lub pełnomocnika;
                5) wymienienie załączników.

                >
                gdybyś jeszcze nie zauważyła, to punkt 3) - tam jest takie słowo: dowody...

                > Dowodami zajmuje sie sad, na etapie postepowania wyjasniajacego.
                > Nie lubie sie powtarzac - WYROK ZAOCZNY moze zostac wydany przed etapem
                badania
                >
                > dowodow. Na etapie badania czysto formalnego. Zatem tak, mozesz napisac
                pozew,
                > w ktorym zadasz 10000PLN od sasiada. Bo jezeli ten sasiad "zleje sprawe", nie
                > pojawi sie na posiedzeniu, albo w inny sposob bedzie udawal ze o niczym nie
                > wie - wydaje sie wyrok zaoczny. Od tego one sa!


                zastanów się kobiety, bo bzdury piszesz że aż ziemia jęczy - w mojej wersji ja
                sobie wymyśliłam że on mi wisi te 10 000, rozumiesz to?? i jeżeli przepisy
                można by tak interpretować jak ty mówisz, to 3/4 polski pisałoby pozwy na kogoś
                tam o zwrot pieniędzy, licząc na to że sobie napiszą, ten ktoś nie przyjdzie, a
                sąd wyda wyrok zaoczny....

                sama najpierw naucz się posługiwać kodeksem, a potem wymądrzaj się przed innymi.

                aha, poprzednio chodziło mi oczywi o kpc , nie kpa
    • Nie masz brata jakiego, dobrze zbudowanego takiego? Albo qmpla? Bo takim z
      bazaru nie wiem czy można ufać - może i wyrwą od niego pieniądze, ale co jeśli
      tobie ich nie będą chcieli oddać?
    • No coz, pewnie nie odda. Masz jakies dowody , ze pozyczylas? Zeby dochodzic
      swoich praw?
      Mnie tez facet nie chcial oddac kasy, ale on jej nie pozyczyl, on ja wyludzil,
      wiec mialby oddawac?
      (Zmarl moj ojciec, przypadly mi po nim pieniadze, wyjezdzalam, chcialam je
      wplacic na swoje konto, mialam mnostwo spraw do zalatwienia, on zaproponowal,
      ze je mi wplaci, argumentowal to tym, zebysmy spedzili ze soba wiecej czasu
      przed wyjazdem, nie chcialam sie zgodzic, bo uwazalam, ze musze wszystkiego
      dopilnowac, prosil, wrecz bardzo prosil, uleglam, wyjechalam 2000 km od niego,
      on przyslal maila, ze wplacil mi tylko czesc tych moich pieniedzy po ojcu, bo
      czesc wzial, zeby oddac dlug koledze)potem tej reszty juz oczywiscie nie
      ujrzalam


    • --
      ...raz bitwa uliczna,raz walka na słowa,na zdrowym dopingu,wojownicza dusza...
    • jeśli nie masz dowodów to postaraj się je zdobyć
      nie wiem czy to dobry pomysł ale możesz przejść się do niego do pracy lub do
      domu ze świadkiem i ukrytym dyktafonem, zacznij gadkę od tego że pożyczyłaś mu
      tyle i tyle na operacje ojca, minęło już 1,5 roku a on ci oddał tylko 10% tej
      kwoty, pytaj kiedy ci odda, pamietaj zeby cały czas padały te kwoty, jeśli
      powie że odda zapytaj czy całą kwotę i rób tak żeby on sam tą kwotę do oddania
      wymienił, jak już wszystko się nagra poproś go żeby podpisał umowę z tobą, a
      jak nie zechce to zawsze masz nagranie na którym przyznaje się do wszystkiego
      plus to że nie chciał spisac z tobą umowy
    • life is brutal...zapomnij o kasie..niestety tak to jest jak sie pozwala zyc
      facetowi na swoj koszt....chyba, ze on jest cykor i wystraszy sie kilku
      silniejszych kolegow, ktorzy sie tylko pokaza (nie mam na mysli pobicia).
    • Duzo pozyczyl?
      Ja mam podobna sytuacje, z tym ze w lutym mina 2 lata.
      Rzeczywiscie dobry zwyczaj nei pozyczaj.
      Ja "zasponsorowalam" bylemu auto,fakt,ze uzywane,ale naciagnal mnie na sprzedaz
      mojego samochodu swojemu ojcu,jak sie okazalo po naszym rozstaniu
      niewyplacalnemu.A najgorsze jest to,ze umowa spisana zostala na sprzedaz auta
      na raty.
      Dodam,ze razem bylismy 7,5 roku, a dzis udaje,ze nie jest mi nic winien.
      W zyciu nie mozna kierowac sie sercem ,tylko rozumem.
      Ja musze nauczyc sie byc wyrfainowana i bezwzgledna jak moj EX.
      Pozdrawiam Cie


Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.