Dodaj do ulubionych

Czy mozna zakochac sie drugi raz mężu( żonie)?

27.02.06, 11:21
Jest małżeństwo, jest dziecko, kochają sie , żyja sobie szczęśliwie i nagle
ona(on) oznajmia, że już nie kocha. Co z tym zrobić? Skończyc z tym? Żyć ze
świadomością ze ta druga osoba nie kocha? Czy możliwe jest , ze znowu pokocha?
Jakie sa wasze doświadczenia i zdanie na ten temat?
Edytor zaawansowany
  • sirland 27.02.06, 11:27
    moim zdaniem nie pokocha, ale i tak związek może być całkiem szczęśliwy.
  • mm46 06.03.06, 19:13
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • chijana 27.02.06, 11:29
    znam malzenstwo, gdzie udalo sie drugi raz.
    byli po slubie juz 15 lat, mieli dorosle dzieci, ladny dom, dobra prace,
    wyjezdzali na fajne wakacje, mieli (maja) wielu znajomych, a jednakl sie cos
    pospulo. On, po prostu oznajmil pewnego dnia, ze chyba juz nie kocha swojej
    zony. nie mial na boku, zadnej kochanki, po prostu stwierdzil, ze to co jest
    miedzy nim a zona to juz chyba nie jest milosc a przyzwyczajenie. na pewien
    okres sie rostali, zeby pozniej do siebie wrocic i wiesz co....teraz, jak tak
    na nich patrze to chyba sa bardziej szczesliwi niz byli...ale to tylko moj
    punkt widzenia i obserwacja.

    moze sprobuj jeszcze raz pedro?
  • atrakcyjna_zmija 27.02.06, 17:13
    zakładając, że np. facetowi zależy na odbudowie związku, to - poprosic żonę do
    tańca:). Może on zobaczy tę iskierkę w jej oczach, która zgasła, bo żona nie
    czuła się już kochana.
  • karina501 27.02.06, 22:18
    Raz wypowiedziane do męża/ żony słowa "nie kocham Cię już" to koniec każdego
    związku. Są zbyt bolesne by można było razem dalej żyć. Nikt nie mówi takich
    słów jeśli czuje inaczej lub ma jescze wątpliwości. Próba naprawy związku
    raczej skończy się niepomyślnie.
  • jaona27 28.02.06, 04:54
    wszystko warto...tylko malo komu sie to udalo....
  • shagga 28.02.06, 16:54
    Wydaje mi sie, ze ona oznajmia, ze juz nie jest zakochana, a nie ze nie kocha.
    Zakochanie to stan, ktory mija, uczucia, na ktore nie zawsze mamy wplyw, a
    milosc to postawa. Nie ginie od tak, nagle sie rozgladasz i jej nie ma. Jest
    ukryta, w szarosci dnia. W sprzataniu, gotowaniu, opiece nad dzieckiem, w
    zarabianiu na dom i rodzine. Milosc to postawa, uczucia sa milym dodatkiem.
    Czasem sa czasem znikaja. Ale zawsze mozna podejmowac proby, by je rozpalic na
    nowo. Potrzeba tylko troche woli i fantazji ;)
    Powodzenia!
  • facettt 28.02.06, 17:57
    Jaka sie podpisuje.
    Wiec bez wyraznej winy zadnej ze ston - nalezy tej umowy dotrzymywac.

    Gdyz za nia ida:
    dzieci
    majatek
    wiedza
    wszytko to co czlowiek dziedzicy po swoich przodkach
    i przekazuje dalej.
  • jurek1971 06.03.06, 14:12
    Tak. Znam z autopsji i przykładu znajomych. Wątpliwości ma nawet sam papież, to
    normalna sprawa w życiu - bez paniki. Prawdziwego bigosu potrafi dopiero narobić
    zdrada, ale i z tego ludzie się czasem podnoszą. Miłość to dużo więcej niż czułe
    słówka, w miarę coraz dłuższego stażu małżeńskiego nie mogę się nadziwić jak
    wspólne życie potrafi cementować związek. A czasem naprawdę nie jest lekko ;)
    Jeśli nie ma kogoś trzeciego - to byłbym zupełnie spokojny. Warto pamiętać o
    żonie jako kobiecie, co - wbrew pozorom - wcale nie jest dla facetów takie
    naturalne - mówię oczywiście o facetach "ze stażem" :)

    --
    Parę piosenek

  • aasb 06.03.06, 15:29
    Jeśli ktoś czuje się na siłach, ma wsparcie i wierzy w tą miłość to ma prawo
    do "walczenia" o swoją miłość...bez osób trzecich (mam na myśli podpowiadanie -
    nie chodzi o kumpla, czy przyjaciółkę, mam na mysli takich co to nie mają
    swojego życia i chcą żyć życiem innych). Jeśli sami nie dajemy sobie rady warto
    skorzystać z porady psychologa, naprawdę to nic wstydliwego, a czasem może
    naprawdę przynieść dobre rezultaty...
    wszystkim, którzy mają takie momenty życzę szybkiej poprawy sytuacji i miłości
    bo ona czyni nas silnymi ;o) Ania
  • bielinka 06.03.06, 16:03
    Slyszałam kiedyś coś takiego: Jeśli mąż nie kocha żony a żona kocha męża to
    będzie nieszczęśliwe małżenstwo. Jeśli mąż kocha żonę a ona jego nie to może
    się udać. Jeśli ani żona nie kocha męża ani mąż nie kocha żony to będzie to
    bardzo udane małżenstwo". Wiec głowa do góry :-) A bardziej serio, po 10
    latach razem (syn 2 lata, aktualnie ciąża) też nie wiem, czy kocham swojego
    męża. Rozumiem, że on mnie kocha. Dobry, porządny itd. niemal ideał. Wiec
    jesteśmy razem i będziemy. A Twoja chce odejść? Czego się obawiaśz, ze
    odejdzie, czy tego , ze bedzie z Toba bez miłości - jakich zmian się obawiasz?
  • janjan82 08.01.19, 14:20
    Smutne to... :( Dalej nie kochasz swojego meza?
  • nessuno 06.03.06, 19:06
    Można.Mówię to ze swego doświadczenia,choć u mnie ta miłość trwa nieprzerwanie
    od 27 lat.Może był taki okres czasu,gdy osłabła,i to nawet bardzo.Wróciła potem
    ze zdwojoną siłą.Ostatnio małżonka zachorowała na raka piersi,więc moja
    miłość(Ona tak twierdzi)Pozwala Jej przez to wszystko przejść.
    P.S.Po ślubie jesteśmy 20 lat,natomiast cały staż to owe 27.Pozdrawiam serdecznie.
    --
    GG 2930818 52°19' N, 20°57' E wPISdu
  • a18275 06.03.06, 20:00
    Znam dwie zupełnie różne rzeczy, które ludzie nazywają dzisiaj miłością:
    1. miłość erotyczna, oparta na emocjach, namiętności, pożądaniu, wyłączności
    2. miłość polegająca na bezinteresownej chęci dawania dobra
    Miłośc nr 1 kończy się w każdym związku. Miłość nr 2 może trwać wiecznie, jest
    niezależna od emocji. Miłości nr 1 raczej nie da się przywrócić (chyba, że z
    innym partnerem). Miłość nr 2 można zacząć dawać na nowo, ale to zależy
    wyłącznie od osoby mającej ją dawać. Do takiej miłości nie można zmusić (co
    ciekawe uważam, że można "zmusić" do miłości erotycznej :) ).

    Niestety w dzisiejszym świecie istnieje raczej tylko miłość nr 1. Jak już kogoś
    nie ściska i nie tęskni, to uważa, że nie kocha.
  • e2rdasyn 06.03.06, 20:29
    Nie można! Raz wystarczy. Jeśli się nie nadaje na żonę i na kochankę, to już nic
    tego w życiu nie zmieni. Taka żona, która nie zdała egzaminu nadaje się już
    tylko do wyrzucenia na śmietnik.
  • bielinka 07.03.06, 13:09
    A moze to on nie zdal "egzaminu", skoro to ona przestala go kochac?
  • rtd5rtd 06.03.06, 20:40
    nie
  • papa_s 06.03.06, 20:54
    A może nigdy się nie kochało?
    Kryzysy "formy" przychodzą bo tak niedoskonałą obecnie mamy naturę.

    Pewnie nie można drugi raz skoro nie kochało się pierwszym razem...
  • cycek27 29.08.19, 13:38
    Zawsze można kogoś pokochać jeszcze raz ale uwaga!
    Kocha się wtedy dwa lub trzy razy mocniej i szczerzej i przede wszystkim rozważniej.
    Polecam każdemu zakochać się jeszcze raz w tej samej osobie, wiem to z własnego doświadczenia
  • obrotowy 30.08.19, 19:33
    nie lepiej zonie miec w chalupie - a podkochiwac sie w sasiadce ?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka