Dodaj do ulubionych

Wiernosc malzenska......... to kobiecy wymysl :)

29.05.06, 08:54
Czy nie wydaje sie wam ze pojecie wiernosc-zdrada jest bardzo cynicznym,
egoistycznym wymyslem kobiet ktore probuja ukladac sobie swiat wedlug ich
specyficznych potrzeb? Co z tego ze mezczyzna czuje poped do roznych kobiet,
niech sie facet meczy w imie kobiecego egoizmu.

Wiernosc malzenska to wymysl kobiecy, bo sluzy jednynie kobieta ktore z
natury chca kontrolowac jednego partnera, a mezczyzn zmusza do zycia wbrew
wlasnej naturze. Kobiety nie rozumeja meskiej natury, ktora zaprogramowala
nas na seks z roznymi partnerkami.



PS. Kobiece psioczenie nie bedzie brane pod uwage, bo idea tego watku jest
promowanie rownouprawnienia i zrozumienia potrzeb plci meskiej. Prosze sie
skoncentrowac jedynie nad nastepujaca kwestia:

Dlaczego meska potrzeba seksu z roznymi partnerkami ma byc ignoraowana, na
rzecz niby ultra- waznej kobiecej potrzeby zapewnienia bezpieczenstwa i
stalego zyciowego partnera??? Czy kobieca wygoda jest wazniejsza od meskiego
spelnienia w zyciu seksualnym?
Edytor zaawansowany
  • 29.05.06, 08:58
    A czy nie uważasz, że wsadzanie interesu w pierwszą lepszą dziurę jest brakiem
    szacunku dla samego siebie?
    Wszystkim zdradzającym zawsze w duchu życzę, aby ich kochanki masowo zachodziły
    w wielkokrotne ciąże:) Znam frajera, który w ten sposób został ojem trojaczków,
    a że wszystko co miał było żony to jakos tak niefortunnie skończył w pokoju bez
    łazienki w starej kamienicy. Ale za to z wyleniałą zdzirą i trójką dzieci :)
    --
    Puszcza Kampinoska
    -----
    Trzeba dać napis żeby wpuszczać tylko w krawatach
  • 29.05.06, 09:10
    sloggi napisał:

    > A czy nie uważasz, że wsadzanie interesu w pierwszą lepszą dziurę jest brakiem
    > szacunku dla samego siebie?

    Nie moja droga,to jest przyjemnosc!!! I kto mowi o seksie z pierwsza lepsza,
    nawet szukajac kochanke trzeba przebierac :)

    > Wszystkim zdradzającym zawsze w duchu życzę, aby ich kochanki masowo
    > zachodziły w wielkokrotne ciąże:) Znam frajera, który w ten sposób został
    > ojcem trojaczków, a że wszystko co miał było żony to jakos tak niefortunnie
    > skończył w pokoju bez łazienki w starej kamienicy. Ale za to z wyleniałą
    > zdzirą i trójką dzieci :)

    Dlaczego koncentrujesz sie tylko na negatywnych aspektach. Probujesz
    mezczyznom "sprzedac" na sile idea wiernosci, bo jest to w twoim kobietym
    interesie. Zreszta pytanie kobiety o zdanie na temat wiernosc-zdrada to tak jak
    pytanie sie General Motors o ocene Toyoty...czyli nie ma sensu.

  • 29.05.06, 09:18
    Waldek, Twoj przedmowca to przeciez facet:)
    --
    B.
  • 29.05.06, 09:25
    najlepszą obroną jest atak. Kobiety nie wypowiadajcie się tylko mezczyzni- a
    najlepiej przytaknijcie?? =Nie na tym to polega. Zainicjowałeś wątek, który
    rodzi nie tylko pozytywne aspekty, z czym ( zauważyłam, że ciężko) niestety
    musisz się pogodzić...Myślę, że idea wierności leży po obu stronach płci. W
    końcu chcieć to móc...
  • 29.05.06, 10:08
    czy w kraju Rydzyka nie slyszeli o antykoncepcji, birth control pills,
    prezerwatywach itd?

    Mowisz o seksie pozamalzenskim romansach i kochankach jak o czyms patologicznym
    brudnym, a tak nie musi byc. No chyba ze sluchasz demagogi Radio Maryja.

    W kraju nad wisla seks, nie mowiac o tym czystym seksem pozamalzenskim jest
    nadal uwazany za cos negatywnego...Seks nie zawsze musi oznaczac dzieci, seks
    to przyjemnosc. Zreszta istoty myslace potrafia zapobiec koncepcji...oh ale
    zapomnialem wiekszosc "dobrych katolikow" takimi osobami nie sa.
  • 29.05.06, 10:35
    to nie jest istotne czy lubie czy nie. Wazne jest ze antykoncepcja pomaga
    zapobiec wiele nieporzadanych problemow w praktyce...i to jest wazne!
  • 29.05.06, 11:01
    sloggi napisał:

    > A dlaczego nalezy ukrywać posiadanie kochanki?
    > Czy to nie powinno stać się normą?


    Czy ja powiedzialem ze powinno ukrywac sie fakt ze ma sie kochanka/ke? Wcale
    nie. Mysle ze jesli czlowiek ma taka potrzebe to nie powinno sie sie togo faktu
    wstydzic.

    Co nie powinno stac sie norma??? Nie zrozumialem twojego pytania?
  • 29.05.06, 11:25
    Normą powinno stać się posiadanie kochanki, to troche tak jak z posiadaniem psa.
    Mówisz do żony:
    - Kochanie - idę na godzinę do kochanki, po orgazmie wrócę, paaaa.
    A ona w tym czasie zaczyna gotować Ci smakowity posiełek, którym powita Cię gdy
    wrócisz.
    --
    Puszcza Kampinoska
    -----
    Trzeba dać napis żeby wpuszczać tylko w krawatach
  • 29.05.06, 11:30
    Waldek moze marzyc, nikt mu tego nie zabroni:))
    --
    B.
  • 29.05.06, 11:38
    sloggi napisał:

    > Normą powinno stać się posiadanie kochanki, to troche tak jak z posiadaniem
    > psa. Mówisz do żony: - Kochanie - idę na godzinę do kochanki, po orgazmie
    > wrócę, paaaa. A ona w tym czasie zaczyna gotować Ci smakowity posiełek,
    > którym powita Cię gdy wrócisz.


    Maz nie jest niewolnikiem i nie powinien umartwiac sie seksualnie, tylko
    dlatego ze zona mu obiad gotuje :)
  • 29.05.06, 11:56
    Dlaczego Tobie wydaje sie to takie komiczne?

    Moze kazda zona kocha swojego meza i chce zeby byl szczesliwy, no chyba ze
    chodzi o jego spelnienie w sferze seksu...Niedaj Boze zeby facet dostal w
    seksie to co chce...to znaczy kogo chce :)
  • 01.06.06, 08:12
    sloggi napisał:

    > waldek1610 napisał:
    >
    > > Dlaczego Tobie wydaje sie to takie komiczne?
    > >
    > Wyobraziłem sobie jak wyglądasz wchodząc do domu, gdy wracasz od kochanki.


    Czy wyobraziles sobie mnie, jak calujac zone mowie do niej, "kochanie bylem u
    Ling-Ling (mojej azjatyckiej kochanki) u niej wszystko w porzadku, oraz kazala
    Ciebie pozdrowic" :)
  • 01.06.06, 17:29
    wez waldek kur.. sie odpie..od Polski pseudo Polaku;/
    jaki rydzyk???? wez spierd.. z nim na drzewo do swojej ameryki
  • 29.05.06, 09:38
    jezeli promujesz równouprawnienie potrzeb sexualnych to odpowiedz czy masz cos
    przeciwko temu by kobieta mogła zapewnić sobie najwiekszy sukces reprodukcyjny
    przez posiadanie dzieci z różnymi partnerami
  • 29.05.06, 09:54
    jesli Ona tego tylko potrzebuje to dlaczego nie...

    Z reguly dla kobiet najwazniejszym celem w zyciu jest posiadanie
    zagwarantowanego partnera dla ktorego dobro kobiety jest wazniejsze od jego
    wlasnego dobra. Czy nie uwazasz ze to jest dosc egoistyczne podejscie kobiet,
    malo tego nikt tego nie krytykuje.
  • 30.05.06, 22:52
    Z reguly dla kobiet najwazniejszym celem w zyciu jest posiadanie
    > zagwarantowanego partnera dla ktorego dobro kobiety jest wazniejsze od jego
    > wlasnego dobra. Czy nie uwazasz ze to jest dosc egoistyczne podejscie kobiet,
    > malo tego nikt tego nie krytykuje.

    A gdzieś ty się takich bzdur naczytał/nasłuchał??? Miałeś chyba ciut
    patologiczną sytuację w rodzinie :/ współczuję

    Ja mam tylko jedno pytanie: skoro uważasz, że monogamia to nieporozumienie to po
    jaką cholerę mieszasz w to małżedństwo?? skoro sex tylko z żoną jest be, to po
    co się żenic?? przecież można mieć przez całe życie wiele przechodnich
    kochanek!! nie żyjemy z XIX wieku! rewolucja sexualna już była!! no chyba że....
    jednak małżeństwo coś facetowi jednak daje ;))
    Do małżeństwa nikt nikogo nie zmusza, jest to, a przynajmniej powinna być
    świadoma decyzja. to proste, a w czym ty widzisz problem??
  • 01.06.06, 08:19
    a kto powiedzial ze facet ktory ma kochanke nie moze rowniez miec zony???

    Pomysl sama, to ze ja od czasu do czasu czuje potrzebe kochania sie z inna
    kobieta, nie znaczy ze nie potrzebuje rowniez stabilizacji, dzieci, rodziny! Ty
    chcialabys mnie za to ukarac ze jestem mezczyzna :)

    To nie komunizm, fakt ze jezdzisz Skoda na codzien nie znaczy ze nie mozesz
    rowniez miec Opla w garazu :) Wszystko jest dla ludzi!
  • 01.06.06, 08:39
    Walduś...
    A miej sobie kogo/co chcesz do zaspakajania Twoich rzeczywistych i wyimaginowanych potrzeb seksualnych...
    Nawet kozę w obórce jeśli taka Twoja wola...

    Dlaczego jednak się ośmieszasz, próbując usprawiedliwiac swój brak lojalności wobec żony rzekomą "taką naturą mężczyzny"?

    To nie "natura mężczyzny" sprawia, że zdradzasz swoją żonę, tylko Twoja wolna wola...
    Twoja niczym nie skrępowana decyzja...
    To nie "natura mężczyzny" za Ciebie decyduje, tylko sam to robisz Walduś...

    A później szukasz usprawiedliwienia/wytłumaczenia do czegoś co sam uważasz za normalne...

    Ot takie zachowanie przedszkolaka, który podświadomie wie, ze coś zbroił, ale uważa, że to normalne bo podobno "wszyscy tak robią"...

    Po prostu śmieszne :)))




    --
    Raz: dla forsy... Dwa: dla zabawy... trzy... bo trzy jest przed cztery...
  • 01.06.06, 09:13
    Cyberski,
    "Lojalnosc" oznacza cos wiecej niz tylko seks z jedna partnerka. Ja kochajac
    sie sporadycznie z inna kobieta, moge dac wiecej siebie mojej zonie, bo nie
    czuje sie skrepowany zadnymi ograniczeniami.

    Mysle ze w Polskim spoleczenstwie panuje myslenie "psa ogrodnika"..czesto
    kobiety/mezczyzni ktorzy nie satysfackjonuja partnera/ke skazuja ich na
    dobrowolna pokute, tylko za jakie grzechy i w imie czego?
  • 01.06.06, 09:26
    waldek1610 napisał:

    > "Lojalnosc" oznacza cos wiecej niz tylko seks z jedna partnerka. Ja kochajac
    > sie sporadycznie z inna kobieta, moge dac wiecej siebie mojej zonie, bo nie
    > czuje sie skrepowany zadnymi ograniczeniami.
    >
    > Mysle ze w Polskim spoleczenstwie panuje myslenie "psa ogrodnika"..czesto
    > kobiety/mezczyzni ktorzy nie satysfackjonuja partnera/ke skazuja ich na
    > dobrowolna pokute, tylko za jakie grzechy i w imie czego?

    Walduś...
    No akurat jakby nie kombinować, jeśli robisz "wszystko a nawet trochę wiecej" i jednocześnie zdradzasz swoją żonę to jesteś wobec niej nielojalny...
    I nie pomoże tu mówienie, że dzięki Twoim zdradom dajesz jej więcej niż gdybyś dawał będąc wiernym...
    To kolejna próba usprawiedliwienia Twoch zachowań, usprawiedliwienia którego podobno(?) nie potrzebujesz...

    Nie wiem co "panuje w Polsce" bo tego typu problemów nie rozpatruje się na poziomie narodów tylko pojedynczych związków...

    Cały czas zdajesz się sugerować, że faceci wierni swoim żonom bardzo cierpią zmuszając się do rzekomej walki ze swoją naturą...
    Są tacy i owszem...

    A ja znam również takich którzy są wierni i nie cierpią...
    I co więcej...
    Nie muszą usprawiedliwiać swojej wierności tak jak Ty próbujesz usprawiedliwić swoje zdrady...
    Nie usprawiedliwiają, bo w przeciwieństwie do Ciebie są pewni, że to co wybrali jest dla nich lepszym rozwiązaniem...


    --
    Pieniądze szczęścia nie dają, ale zdają się mieć wpływ na wszystko, co owe szczęście daje.
  • 01.06.06, 10:36
    Cyberski,
    Ja nie usprawiedliwiam nikogo, bo usprawidedliwienie kojarzy sie z
    tlumaczeniem, dlaczego zrobilo sie cos zlego...A kto powiedzial ze seks
    malzenski to cos negatywnego???

    W tym tkwi problem, ze ty jak wielu innych ludzi nie potrafisz patrzyc na
    kwestie seksu pozamalzenskiego jak na cos naturalnego, jak na kwestje
    osobistego wyboru. Wlasnie dlatego ja czuje potrzebe ARGUMENTACJI (nie jakiegos
    tam usprawiedliwienia), dlaczego ludzie tacy jak ja decyduja sie na kochanke/ka.

    Nie potrzebuje sie tlumaczyc bo nie robie nic zlego.

    Zrozum ze tak jak dlugo bedzie w tym narodzie panowal brak tolerancji to
    odmiennej orientacji seksualnej, luznego seksu (w moim przypadku), i innego
    swiatopogladu tak dlugo bedziesz slyszal obroncow tych orientacji.

    Wiec prosze Ciebie zrob mi przysluge i nie uzywaj slowa "usprawiedliwienie,
    wymowki"...bo usprawiedliwia sie ktos kto zrobil cos zlego....

    A czy ja zrobilem cos zlego? :) No wlasnie, ze nie. W porzadku nie musisz
    pochwalac ani akceptowac mojego stylu zycia, ale prosze ciebie zdobadz sie na
    wiecej tolerancji, bo mysle ze chyba jestes czlowiekiem na poziomie z tego co
    pamietam.

  • 01.06.06, 10:46
    Kuuuuumam :))
    Wolisz mówić, że masz do spełnienia "misję uświadamiania ciemnogrodu" :)))
    Fakt...
    Ładniej to brzmi niż mówienie, że potrzebuje akceptacji i usprawiedliwienia :)))

    --
    Mądry Polityk w przeciwieństwie do Białego Kruka, nigdy w Polsce się nie pojawił.
  • 02.06.06, 06:36
    Dobrze ze sie rozumiemy, chyba... :) Ale i tym razem nieodpusciles sobie i na
    koniec zrobiles mi przytyczke. No ale coz zmiana wymaga pokolen.
  • 01.06.06, 17:37
    Waldek,lecz sie czlowieku ;/
    czego cchesz od Polakow?
    To wiernosc jest tylko domena <naturlanie z enie wsyztskich> Polakow??
    a wszedzie to luz blues?
    W USA to wszyscy z wszystkimi?
    To po cholere powstal np program "cheaters", "Jerry springer"?
    chyba niez nudow?
    Tam takze wystepuja ludzie co nie toleruja poligamii!!Odkrywaja zdrade
    partnerow!!
    i inne.
    skad ty sie czlowieku urwales?
    matka cie opuscial w niemowlectwie na leb?
    komuna?rydzyk?
    chlopie ty cos wogole wiesz o polsce z tej hameryki?
  • 02.06.06, 06:41
    Musze przyznac ze choc z natury jestem socialnym-konserwatysta to moje myslenie
    na sprawy "love and realationship" jest bardzo libelarne to fakt :)
  • 29.05.06, 10:15
    widzę tutaj elementarny brak znajomości statystyk. Kobiety zdradzają w ok. 42%,
    faceci 46%. Jest to ilość bardzo porównywalna. Faceci zdradzają bo są tak
    zaprogramowani, tak samo są zaprogramowane kobiety. Kobiety zdradzają bo często
    chcą (podświadomie), aby materiał genetyczny ich dzieci pochodził od ojca
    "maczo", a nie ciepłej kluchy, z którą żyją na codzień.

    Wierność to nie wymysł płci, to wymysł zdradzanych...

    --
    allerune
  • 29.05.06, 10:25
    allerune napisał:

    > widzę tutaj elementarny brak znajomości statystyk. Kobiety zdradzają w ok.
    > 42%,faceci 46%. Jest to ilość bardzo porównywalna. Faceci zdradzają bo są tak
    > zaprogramowani, tak samo są zaprogramowane kobiety.

    Byc moze, jednak mezczyzni zdecydowanie czesciej dopuszczaja zdrade, nawet
    jesli sami nie robia tego w praktyce. Mysle jednak to wynik tego ze kobiety
    czesto nie przyznaja sie do tego ze w rzeczywistosci nie sa lepsze od mezczyzn,
    wiec nam wydaje sie ze "zdrada" to domena mezczyzn.



    > Kobiety zdradzają bo często chcą (podświadomie), aby materiał genetyczny ich
    > dzieci pochodził od ojca "maczo", a nie ciepłej kluchy, z którą żyją na
    > codzień. Wierność to nie wymysł płci, to wymysł zdradzanych...


    Zeby tylko ten "material genetyczny" przyniosl rezultat ktory bylby podobny
    do "cieplej kluchy" :) Pomysl sobie jaka byla by mina... zona takiego Woody
    Alena, gdyby Ona chciala zeby dawca spermy byl ktos bardziej meski
    np;...Antonio Banderas.
  • 29.05.06, 10:23
    Najpierw wyobraź sobie, ze cie zdradziła żona, otem pogadamy. To tak w ramach
    tego równouprawnienia.
  • 29.05.06, 10:32
    Wszyscy ludzie maja prawo wyboru, niezaleznie czy sa kobietami czy mezczyznami.
    Rozmawialem na ten temat z moja zona i Ona nie czuje potrzeby sypiania z innymi
    mezczyznami bo ja ja satysfakcjonuje.

    Ciesze sie ze moj zona rozumie fakt ze to ze dopuszczam seks z innymi
    partnerkami nie swiadczy o tym ze jej nie kocham, lecz jedynie o tym ze jestem
    mezczyzna i nie zamiezam brac rozwodu z zona tylko dlatego ze czuje potrzebe
    wspolzycia z innymi kobietami.

    Czy nie sadzisz ze lepiej wyladowac swoj niedosyt z kochanka, po czym mozna
    skupic sie na zonie..
  • 29.05.06, 10:36
    waldek1610 napisał:

    > Wszyscy ludzie maja prawo wyboru, niezaleznie czy sa kobietami czy
    mezczyznami.
    >
    > Rozmawialem na ten temat z moja zona i Ona nie czuje potrzeby sypiania z
    innymi
    >
    > mezczyznami bo ja ja satysfakcjonuje.
    Gratuluję żony. Ale moze się zauroczy kimś, i co?
    > Ciesze sie ze moj zona rozumie fakt ze to ze dopuszczam seks z innymi
    > partnerkami nie swiadczy o tym ze jej nie kocham, lecz jedynie o tym ze
    jestem
    > mezczyzna i nie zamiezam brac rozwodu z zona tylko dlatego ze czuje potrzebe
    > wspolzycia z innymi kobietami.
    No prosze, jaka szczęśliwa, że mąż nie zamierza sie rozwodzić, mimo że puka
    lski na prawo i lewo. Prawdziwe szczęście wiernej żony ...
    >
    > Czy nie sadzisz ze lepiej wyladowac swoj niedosyt z kochanka, po czym mozna
    > skupic sie na zonie..
    Nie sądzę. Chyba sie nie zrozumiemy, mamy zupełnie inne pojecie o zyciu i inne
    normy postępowania.
  • 29.05.06, 10:57
    dzikoozka napisała:

    > waldek1610 napisał:

    > > Czy nie sadzisz ze lepiej wyladowac swoj niedosyt z kochanka, po czym moz
    > > na skupic sie na zonie..


    > Nie sądzę. Chyba sie nie zrozumiemy, mamy zupełnie inne pojecie o zyciu i
    > inne normy postępowania.


    Ja chce zeby moja zona byla ze mna dlatego ze ona tego chce, a nie dlatego ze
    jakies "normy postepowania" wymyslone przez jakichs kaznodzieji ktorzy od dawna
    nie zyja..... zmuszaja ja do takiego czy innego zachowania.

    Ja chce zeby zona byla szczesliwa, nawet gdyby oznaczalo to odejscie odemnie.
    Ale tak naprawde pomysl, i odpowiedz mi: czy nie wydaje cie sie zypelna
    niedojrzaloscia psychiczna rozwodzic sie i niszczyc wszystko to co zbudowalismy
    z malzonkiem tylko dlatego ze chcemy sprobowac seksu z inna/ym partnerem?

    Seks to tylko seks, a nie jakis sakrament...

  • 29.05.06, 11:02
    kogo ty chcesz przekonać i do czego? twoje rozumowanie jest kapkę błędne. zaś
    twoje poglądy to twoja sprawa.
  • 29.05.06, 11:14
    margot_may napisała:

    > kogo ty chcesz przekonać i do czego? twoje rozumowanie jest kapkę błędne. zaś
    > twoje poglądy to twoja sprawa.


    ??? Chyba nie mowie do owiec ani Marsjan...oczywiscie ze mowie do Polek i
    Polakow, a jest do kogo mowic, bo narod jest opetany przez kler, to prawda.

    Wiele osob na tym forum nazuca nam swoje przekonania oparte na religi
    katolicjiej, wiec dlaczego ja nie mial bym prawa rowniez przedstawic swoje
    poglady?
  • 29.05.06, 11:19
    skoro tak mówisz to nie ma sprawy. możesz przedstawiać co tylko zechcesz.
  • 29.05.06, 12:01
    coś Ty się tak uwziął na ten kler. Nie każdy, kto wymaga wierności od partnera
    robi to z powodu przekonań religijnych, o ile w ogóle sa tacy. Jesteś za
    lużnymi związkami, to sobie bądź. Zresztą ciekawe czy gdybyś równie mocno
    kochał żonę jak Junko to byś dalej głosił swoje teorie...
  • 29.05.06, 12:10
    new_l napisała:

    > coś Ty się tak uwziął na ten kler. Nie każdy, kto wymaga wierności od
    > partnera robi to z powodu przekonań religijnych, o ile w ogóle sa tacy.
    > Jesteś za lużnymi związkami, to sobie bądź. Zresztą ciekawe czy gdybyś
    > równie mocno kochał żonę jak Junko to byś dalej głosił swoje teorie...


    Jest w tym cos o czym mowisz, na pewno Junko tez wkoncu by mi zpowszedniala,
    ale chyba swiadomosc ze jestem z kims kogo tak bardzo kiedys pragnalem i
    kochalem dawalaby mi komfort psychiczny...I calkiem mozliwe ze kochalbym ja
    coraz bardziej...
  • 29.05.06, 12:13
    waldek1610 napisał:


    >
    >
    > Jest w tym cos o czym mowisz, na pewno Junko tez wkoncu by mi zpowszedniala,
    > ale chyba swiadomosc ze jestem z kims kogo tak bardzo kiedys pragnalem i
    > kochalem dawalaby mi komfort psychiczny...I calkiem mozliwe ze kochalbym ja
    > coraz bardziej...


    I w imię tej miłości dzieliłbyś się z każdym frajerem, któremu dałaby się
    przeleciec, albo zafundowała mu inną rozrywkę.
    Nie ma to jak miłość...
  • 29.05.06, 12:28
    new_l napisała:


    > I w imię tej miłości dzieliłbyś się z każdym frajerem, któremu dałaby się
    > przeleciec, albo zafundowała mu inną rozrywkę. Nie ma to jak miłość...


    Jesli Ona miala miala by taka potrzebe to trudno, mysle jednak ze kobiety maja
    inne priorytety, ale z Junko nie wyszlo tak czy owak, i teraz to nie ma
    znaczenia.

    I jescze jedno; Junko byla nieuczuciowa i samolubna to fakt, co nie znaczy ze
    byla zdzira, wrecz przeciwnie byla ulozona dziewczyna ktora byla zajeta
    kaligrafia Japonska i przede wszystkim jej edukacja i kariera. Na poczatku
    troche sie tuszowala, wiec nie mialem pojecia ze dla niej te rzeczy sa
    wazniejsze niz ja...
  • 29.05.06, 12:36
    waldek1610 napisał:

    > inne priorytety, ale z Junko nie wyszlo tak czy owak, i teraz to nie ma
    > znaczenia.

    Ma znaczenie, bo Twoje myślenie i postępowanie jak sądze jest konsekwencją
    tamtego związku. A co do priorytetów, to nie możesz wykluczyć, że pokochałbyś
    taką, który "korzysta z życia" i to Ty czekałbyś aż się wyżyje z kochankami,
    może o niebo od Ciebie lepszymi i zechce Ci czas poświęcić. Pasowałby Ci taki
    układ?
    >

  • 01.06.06, 08:33
    new_l napisała:

    > waldek1610 napisał:
    >
    > > inne priorytety, ale z Junko nie wyszlo tak czy owak, i teraz to nie ma
    > > znaczenia.
    >
    > Ma znaczenie, bo Twoje myślenie i postępowanie jak sądze jest konsekwencją
    > tamtego związku. A co do priorytetów, to nie możesz wykluczyć, że pokochałbyś
    > taką, który "korzysta z życia" i to Ty czekałbyś aż się wyżyje z kochankami,
    > może o niebo od Ciebie lepszymi i zechce Ci czas poświęcić. Pasowałby Ci taki
    > układ?


    To prawda, moje zwiazki z moimi ex maja znaczenie, bo doswiadczenia z nimi te
    zle i te dobre uksztaltowaly mnie i moje spojrzenie na zwiazki z kobietami.

    Nie jestem wogole zazdrosny o Junko, na pewno ma innego faceta, zreszta ja sam
    juz mialem 2 powazne partnerki od tego czasu. Ale gdyby Junko zmienila zdanie,
    i gdby chciala wrocic to kto wie, nic nie jest wykluczone.

    Jedna rada dla Ciebie, nie zakladaj z gory ze jestem zlym kochankiem...:) Nie
    jestem frajerem i dlatego zerwalem z Junko, zreszta ona nie dala mi innego
    wyjscia, ale to fakt ze nadal czyje do niej sympatie.
  • 29.05.06, 10:50

    To ty na siłę szukasz wymówek. To o czym mówisz wierność istnieje przysięga
    małżeńska i jeśli zdecydowałeś się ją składać w obecnośći Boga to do czegoś Cię
    zobowiązuje. Wierność wygodna dla nas? A dla was może nie? Czy może chcecie się
    dowiedzieć ze wychowujecie czyjeś inne dziecko. To ty przekładasz swoje
    potrzeby nad waszym małżeństwwm i szukasz usprawiedliwień. Poprostu trafiłeś na
    za dobrą kobietę i nie chcesz jej bezpośrednio skrzywdzić ani przyznać się że
    to z tobą jest problem! Szukasz okrężnych dróg na tłumaczenie tego.
  • 29.05.06, 11:10
    Fakt ze powiadam zone nie musi oznaczac ze jestem wierzacym...zrozum ze nie
    kazdy na tym Swiecie jest katolikiem, zreszta w zwiazku malzenskim sa osoby
    ktore sa roznych wiar albo wogole sa ateistami.

    To ze nie ignoruje swoich potrzeb sypiania z innymi kobietami swiadczy o mojej
    dojrzalosci psychicznej, nie zamiezram byc skrepowanym katolikiem ktory w imie
    religi zneca sie nad samym soba, odmawiajac sobie tego do czego jest
    uprawniony, i czego potrzebuje.

    Mysle ze religia dyktujac nam rozne prawa czesto jest wiekszym problemem niz
    przynosi nam porzytek.
  • 29.05.06, 11:20

    ja też nie jestem katoliczką praktyjującą i to oznacza że nie nie mam zamiaru
    składac żadnej przysięgi. Religia nie jest dla nikogo bezpośrednim
    pożytkiem...to nie na tym polega. Myślę, że chcąc nie chcąc okłamujesz samego
    siebie i próbujesz siebie odnaleźć na nowo. Jeśli faktycznie jesteś niewierzący
    to kierujesz się morałami i wartościami, które niekoniecznie każdy rozpoznaje.
    Myślę, że głównie kierujesz sie egoistycznymi pobudkami-wiem że masz osobowość
    artysty i wiem na czym to polega...ale hmmm czy to nieskonsumowane i zakazane
    nie jest bardziej inspirujące niż ....
    może też czas na zasadzenia drzeka? Stworzenie rodziny? Każda kobieta znuszi
    cię prędzej czy później, nie mylę się prawda? Tyle, że po co szukasz łatwych
    rozwiązań
  • 29.05.06, 11:24
    żal d..e ściska jak sie czyta twoje wypowiedzi waldku,oczywiście najlepiej
    zapłodnic dziesiątki swoich kochanek a potem niech sie baby martwia o swoje
    bachory, jeśli nie potrafią się zabezpieczyc, a ty odlecisz na kolejny kwiatek,
    dalej zaspokoajać swoje libido(w końcu jesteś do tego uprawniony, a jakże).i
    oczywiście to że nie potrafisz miec jednej stałej partnerki jak najbardziej
    świadczy o twojej dojrzałości, humanizmie i bóg wie jeszcze czym. mam dla ciebie
    dwie rady:
    1. weź się wykastruj, żeby przypadkiem nie spłodzić równie żałosnego człowieczka
    jak ty
    2. zamiast szukać kochanek zaglądnij czasem do słownika ortograficznego
    ( poRZytek ?! )
  • 29.05.06, 11:27
    to nie kwestia zapłodnienia. W erze antykoncepcji w postaci pigułek, spiralek,
    pigułki po...ma sie nad tym kontrolę.
  • 29.05.06, 11:29
    mamba8 napisała:

    > to nie kwestia zapłodnienia. W erze antykoncepcji w postaci pigułek,
    > spiralek, pigułki po...ma sie nad tym kontrolę.

    To jest dla nas oczywiste, ale nie dla ludzi ktorzy sa pod zgubnym wplywem
    Radia Mayja, TV Trwam i innych demagogow religjinych....
  • 30.05.06, 23:00
    To ze nie ignoruje swoich potrzeb sypiania z innymi kobietami swiadczy o mojej
    > dojrzalosci psychicznej,

    Buahaha, nie, no bo mi zajady popękają !!!
    A moze dokładnie odwrotnie?? Stukasz laski, bo jesteś niedojrzałym szczeniakiem,
    który uważa, ze musi się wyszaleć, nie potrafi kontrolować swoich popędów, nawet
    jeśli w ten sposób rani swoją rodzinę, a moze ma jakieś kompleksy?? wolność
    wolnością, ale nasza wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego
    człowieka. A swoją drogą, nie rozumiem, żona nie pyta w ogóle co robisz, czy tak
    jej walisz bez krempacji "a , wiesz, nie wróciłem wczoraj, bo z Aśka się
    bzykałem po pracy" albo "jedź sama do rodziców, bo z Jolką na orgietkę się umówiłem"
    No masakra po prostu :))
  • 01.06.06, 08:39
    Kasia,
    Mezczyzna jest mysliwym z natury, to ze ma zone w oborze nie znaczy ze nie lubi
    czasami zlapac dzika swinie :)

    Ani ty ani kosciol nie zmieni natury mezczyzny :) A to ze wielu facetow daje
    sie omotac swoim zonom to ich problem.
  • 29.05.06, 11:25
    Juz się produkowałem na podobny temat w okolicy:)

    Skoro facet czuje poped, niekoniecznie musi go od razu zaspokoic. Przecie
    ludzka natura jest duzo bardziej skomplikowana, walcza w niej rozne popedy,
    dlaczego ten seksualny musi zawsze wygrywac?

    Sam jestem mlodym, zdrowym gosciem (nickiem prosze sie nie sugerowac;P), i
    jak mi jakas boginka przemknie gdzies boczkiem, to tez sie obejrze. Ale pali mi
    sie w glowie czerwone swiatlo. Dlaczego? Bo jak jestem z kims w szczesliwym,
    stalym zwiazku (niekoniecznie malzenskim), to po co mam wierzgac, brykac i
    skakac poza nim? Wspolny seks czescia tego szczescia jest, elementow trzecich
    nie chcemy.

    Panowie, skonczmy z bajkami, ze rzadzi nami seks.

    Rzadzi nami seks i 100 innych rzeczy.

  • 29.05.06, 11:42
    astmatyczny.koteczek napisał:

    > Panowie, skonczmy z bajkami, ze rzadzi nami seks.
    > Rzadzi nami seks i 100 innych rzeczy.


    Mow za siebie, dla mnie seks jest bardzo wazny, tak samo jak wyksztalcenie
    moich dzieci, wazniejszy od mojej pracy. Ludzie ktorzy bagatelizuja seks sa
    ulomnymi skrepowanym istotami, ktorzy sa opentani przez religjie lub inne
    totalitarne systemy myslenia.
  • 29.05.06, 12:00
    Dla mnie tez jest wazny. Gdzie napisalem, ze nie jest?

    Bagatelizuje seks? Dobre:) Wydaje mi sie, ze wrecz przeciwnie. Nadaje mu
    wysoka range, gdy nie jest to seks z poznana 16 sekund wczesniej "laleczka".

    Taaaaaak, jestem "opentany" przez religie.

    Jestem ateista, jesli chcesz wiedziec, Waldku. Moze troche inaczej patrze na
    swiat?
  • 29.05.06, 12:06
    To ze ja dopuszczam seks pozamalzenski nie znaczy ze spie z kazda napotkana
    kobieta, mam wlasne upodobania i idealy nawet jesli chodzi o kochanki...Nie
    sypiam z pierwsza lepsza.

    Mysle ze seks zajmuje wysoka pozycje w rankingu priorytetow czlowieka, na pewno
    jest w pierwszej 3-5-ce....jesli dla ciebie jest w pierwszej 100-ce to pewnie
    wazne zajmuje miejsce zaraz po twoich rybkach w akwarium :)

  • 29.05.06, 12:12
    Nie, po rybkach to nie, ale po kosiarce do trawy to na pewno.

    Jesli macie taki uklad z zona, to Wasza sprawa, mi to nie przeszkadza, nie
    potepiam tego:)

    Jasne, ze seks jest bardzo wysoko, ale to zalezy, czy to seks z kochana,
    uwielbiana, bliska (taaa, moje ulubione slowo) osoba, czy z kochanka po prostu.
  • 29.05.06, 12:34
    My dopiero calkiem niedawo doszlismy z zona do takiego porozumienia o osobach
    trzecich, bo powracajace mysli o Junko z taka moca nawet zagrozily powaznie
    naszemu malzenstwu. Jesli znajde kogos kto przypomina mi moj ideal kochanki,
    ktos podobny do Junko (fizycznie ale... nie emocjonalnie), to napewno
    skorzystam z okazji :)
  • 29.05.06, 11:25
    Rozumiem, że nie masz nic przeciwko temu, żeby Twoja, dajmy na to, żona i matka
    Twoich dzieci zdradzała Cię równie często?
  • 29.05.06, 11:34
    twoj "argument" jest troche naiwny, bo zrozum ze nie dopuszczal bym seksu
    pozamalzenskiego gdybym wymagal "wiernosci" od zony.

    Poza tym zdrada kojazy mi sie z Konfederacja Targowicka, albo Amerykanska Wojna
    Secesyjna...a nie zwiazkiem damsko -meskim. Gdy spisz z innym facetem to robisz
    to dlatego ze masz taka cielesna potrzebe, a nie robisz tego dlatego zeby wydac
    meza na smierca albo sie na nim zemscic...

  • 29.05.06, 11:51
    Jeśli Twoja żona może mieć kochanków to, moim zdaniem, równie dobrze Ty możesz
    mieć kochanki.

    Zależy też na co się umawialiście przy ślubie. Nie ma obowiązku przysięgania
    sobie wierności. Jeśli założyliście sobie, że bedziecie do tego luźno
    podchodzić to nie rozumiem po co całe to Twoje oburzenie.

    Jeśli natomiast obiecaliście sobie wierność - to łamiesz swoją obietnicę, do
    której nikt Cię przecież zmusić nie mógł.
  • 29.05.06, 12:01
    Ja nie mam problemu z w tej sferze z moja zona. Mamy uklad ktory pozwala nam na
    romanse z innymi osobami, chcemy wspolnego szczescia, i nie chcemy sie nawzajem
    ograniczac, mysle ze to jest prawdziwa milosc, a nie taka milosc "psa ogrodnika
    promowana przez kosciol katolicki.

    Problem poruszylem na tym forum tylko dlatego ze denerwuje mnie demagocja ultra-
    katolickich srodowisk ktore rzadza nie tylko Polaka ale i polskimi umyslami.
  • 29.05.06, 12:04
    LOL. Przeczytaj może jeszcze raz swój pierwszy post - ani tam słowa o kościele
    katolickim. Zarówno z tytułu jak i z treści widać, że masz coś za złe kobietom.

    Może jakaś Ci się oparła bo nie lubi z żonatymi? ;)
  • 29.05.06, 12:14
    Mam za zle kosciolowi katolickiemu ze zmusza ludzi to umartwiania sie w sferze
    seksu, bo ogranicza ich do seksu z jenym partnerem/ka. Twoje domniemania
    odnosnie zonatych kobiet kotre niby mialy by mi sie opierac sa bledne :)
  • 29.05.06, 12:17
    Czemu zatem zatytułowałeś swój wątek, tak jak go zatytułowałeś?
  • 29.05.06, 12:39
    bri napisała:

    > Czemu zatem zatytułowałeś swój wątek, tak jak go zatytułowałeś?

    Dlatego ze probuje bronic praw innych mezczyzn, i promowac wolnosc do wyboru.
    Nie sugeruje ze kazdy powinien znajsc sobie kochanke/ka. Mysle ze powinna byc
    to opcja, i nie powinno to szkokowac ludzi. Jesli ktos potrzebuje seksu z
    osobami trzecimi to dlaczego mu/jej teog zabronic.

    Argumenty typu; "bachory splodzone przez innego frajera" lub "zona zdzira"....
    na mnie nie dzialaja bo sa dosc przesadzone i tendencyjne :)
  • 29.05.06, 13:03
    Ależ każdy taki wybór ma. I naprawdę nikt nikomu nie może tego zabronić.
  • 01.06.06, 08:41
    bri napisała:

    > Ależ każdy taki wybór ma. I naprawdę nikt nikomu nie może tego zabronić.


    Jesli tak, to nie zabraniajmy tego wyboru innym. Malzenstwo nie powinna byc
    kajdanami. Zreszta to ze mezczyzna ma zone, dzieci, rodzine i mala stabilizacje
    nie znaczy ze nie moze rowniez miec kochanki...
  • 29.05.06, 12:11
    Wydaje mi się też, że to co napisałeś stoi w niejakiej sprzeczności z Twoją
    wypowiedzią w innym wątku. Pozwolisz, że zacytuję:

    "Niestety na ironie losu, teraz ja odmienilem sie nie do poznania, czuje ze
    nie kocham jej, i potrzebuje luznego zwiazku, takiego jak przedtem mialem z
    Junko i Chanieng, mieszkam w USA i jakos tak wyszlo ze moje obie poprzednie
    dziewczyny obydwie byly azjatkami.

    Wiem ze moze zabrzmi to egoistycznie, ale nie czuje sie szczesliwy z zona
    ktora jest Polka, bo Ona jest zbyt normalna, zbyt latwo wszystko mi dala, a
    ja jestem raczej artysta, mysle niekonwencjonalnie, zawsze o wszystko
    musialem walczyc i potrzebuje wyzwania i wiem na pewno ze nie bede z zona
    dlugo."
  • 29.05.06, 12:21
    Mysle ze zle interpretujesz moje wypowiedzi, ja nadal podpisalbym sie pod
    obiema wypowiedziami. Potrzebuje luznego zwiazku, dlatego ze zaangarzowalem sie
    z zwiazek z Junko i nic od niej prawie nie dostalem, wiec nie chce angazowac
    sie zbytnio, lub polegac na mojej zone. Ale fakt ze na zonie moge polegac jak
    na nikim innym, troche dusi mnie jej milosc do mnie, choc ona pozwala mi na
    seks pozamaluzenski.

    Widzisz! Zle zinterpretowales zdanie "potrzebuje luznego zwiazku" :)

    Z zona powinienem byc szczesliwy bo daje mi wszystko; milosc, zrozumienie,
    troske i przyjazn. Ale ja zawsze chcialem byc z Junko i zaluje jedynie ze junko
    nie byla taka dla mnie jak moja zona. Moze nie brzmi to zbyt dobrze ale
    chcialbym zeby moja zona miala twarz Junko...
  • 29.05.06, 12:23
    Pogrążasz się ;)
  • 29.05.06, 12:41
    byc moze, ale jestem szczery.
  • 29.05.06, 12:43
    ROTFL
  • 29.05.06, 12:05
    albo masz glupia i brzydka zone, ktora wyszla za Ciebie zeby tylko byc czyjas
    zona i gotuje Ci smaczne obiadki, zebys jej tylko nie wyrzucil z domu...

    albo masz naprawde kochajaca zone, ktora bedzie Ci sluzyla do smierci pomimo
    tylu ponizen...
    ..tylko gdzie Twoje sumienie? pewnie go juz dawno nie masz..

    CZY ISTNIEJE JESZCZE INNE ALBO?
    --
    B.
  • 29.05.06, 12:44
    bettina75 napisała:

    > albo masz glupia i brzydka zone, ktora wyszla za Ciebie zeby tylko byc czyjas
    > zona i gotuje Ci smaczne obiadki, zebys jej tylko nie wyrzucil z domu...


    Wrecz przeciwnie, moja zona jest piekna kobieta ktora podobala by sie
    wiekszosci mezczyz, powiem szczerze ze jest ladniejsza od moejej ex- Junko, ale
    serce nie sluga, i nadal nie zawachal bym sie zostawic zone dla niej.


    > albo masz naprawde kochajaca zone, ktora bedzie Ci sluzyla do smierci pomimo
    > tylu ponizen.....tylko gdzie Twoje sumienie? pewnie go juz dawno nie masz..

    Mysle ze masz racje...zone naprawde mam kochana, ale problem w tym ze chuba jej
    nie kocham :(

    > CZY ISTNIEJE JESZCZE INNE ALBO?


    nie miem sam czego chce?
  • 29.05.06, 13:27
    Twoja zona miala z Toba pecha....:(
    Tylko jej jest mi naprawde zal.
    --
    B.
  • 01.06.06, 08:52
    Wrecz przeciewnie, pomimo tego ze nie moge zapomnac o Junko i czesto rozmawiam
    o niej nawet z zona...pomimo tego a moze nawet dzieki temu, seks malzenski jest
    bardziej ekscytujacy, bo kochamy sie pomimo moich rozterek.

    Zreszta powiedzialem zonie ze chcialbym ja kochac tak bardzo jak kiedys, i
    nadal mam nadzieje ze wkoncu zapomne o Junko, moja zona docenia moja szczerosc,
    bo wie ze nie bede w stanie ja uszczesliwic dopoki nie bede sie sam czul
    szczesliwy.
  • 29.05.06, 12:15
    waldek1610 napisał:

    > Czy nie wydaje sie wam ze pojecie wiernosc-zdrada jest bardzo cynicznym,
    > egoistycznym
    Wręcz przeciwnie. Idealistycznym.

    A reszta zależy od wyznawanej wiary, umowy małżeńskiej lub własnych zasad.
  • 29.05.06, 12:49
    itsnotme napisał:

    > waldek1610 napisał:
    >
    > > Czy nie wydaje sie wam ze pojecie wiernosc-zdrada jest bardzo cynicznym,
    > > egoistycznym
    > Wręcz przeciwnie. Idealistycznym.
    >
    > A reszta zależy od wyznawanej wiary, umowy małżeńskiej lub własnych zasad.


    Wiernosc to wiecej niz sypianie tylko z zona/mezem. W naszej kulturze ludzie
    przywiazuja zbyt duzo wagi do "wiernosci malzenskiej" a zaniedbuja takie wazne
    aspekty wspolnego zycia jak zrozumienie i troska o druga osobe. Jesli ty
    kochasz swoja zone/dziewczyne to dlaczego nie pozwolisz jej kochac sie z innymi
    skoro dla niej szczescie na tym polega? Czy nie widzisz ze "wiernosc" sluzy
    bardziej proznosci partnera, niez jakimkolwiek innym logicznym celom?
  • 29.05.06, 12:55
    Nie o to chodzi, że nie pozwalam swojemu mężowi mieć kochanek. Mój mąż od
    początku wiedział, że ja nie zaakceptowałabym czegoś takiego i mając tą
    świadomość poprosił mnie o rękę i zdecydował się na małżeństwo ze mną. Więc on
    sam podjął decyzję, że nie będzie mnie zdradzał.

    Jeśli mąż uzna, że zmienił się na tyle, że potrzebuje kochanek to ja nie
    zamierzam stać mu na drodze. Rozwodzimy się i on może sobie mieć tyle kochanek
    ile dusza zapragnie. A ja nie będą go tłamsić i dusić swoją dobrocią tak jak
    Twoja żona Ciebie ;)

    Moi zdaniem dla zdrowia psychicznego Was obojga, a Twojego przede wszystkim,
    Twoja żona powinna kopnąć Cię, uprzejmie i z troską, w dupę. Może byś wtedy
    dowiedział się czego chcesz od życia. Albo wrócił do mamusi, która na pewno nie
    będzie Ci broniła mieć kochanek, i to niezależnie od jej wyznania ;)
  • 29.05.06, 13:54
    Czy inna Afryka, probujace na sile "wciskac" swoj obraz swiata innym.

    Niestety, rzeczywistosc przeczy Twoim oczekiwaniom.
    Co do jednego ma racje zalozyciel watku: wiernosc to troska o dana osobe (jako
    calosc) i jej potrzeby, co niekoniecznie oznacza zajmowanie sie tylko
    jedna "dziurka".

    W naszej szerokosci geograficznej i z polska tradycja katolicka, wiekszosc
    kobiet tego nie rozumie, a wiekszosc mezczyzn (dla swietego spokoju) ukrywa
    swoje zdanie, co powoduje zycie w klamstwie, po prostu.

    Ustalmy moze , ze zyj sobie dalej, jak zyjesz, a innym, majacym odmienne zdanie
    odd Twego, pozwol zyc po swojemu.

    Wladek podjal bowiem temat meskiego poligamizmu. Tematu tego w ogole nie
    poruszylas. Istota problemu polega bowiem na tym, ze jest on typowy dla 30-40 %
    meskiej populacji, lecz nieakceptowany przez zdecydowana wiekszosc kobiet.

    Koncowym rezultatem tego moralnego i intelektualnego szpagatu jest,
    bylo i bedzie zycie w klamstwie.
    I tyle.
  • 29.05.06, 13:57
    poligamia, poligamią, ale czemu wszyscy czepiają się tradycji katolickich to
    nie rozumiem
  • 29.05.06, 14:02
    new_l napisała:
    > poligamia, poligamią, ale czemu wszyscy czepiają się tradycji katolickich to
    > nie rozumiem.

    Tradycja ta najsilniej akcentuje monogamie.
    Chociaz oczywiscie nie wylacznie.
    wymaga sie tego rzecz jasna rowniez w prawoslawiu i protestantyzmie
    a takze wielu innych religiach.

    Zwroc uwage , ze procent rozwodow (w obrebie Swiata cywilizacji "Zachodniej")
    najnizszy jest w panstwach o tradycji katolickiej.
  • 29.05.06, 14:12
    facettt napisał:

    > Tradycja ta najsilniej akcentuje monogamie.

    Tyle, że głównie w przypadku kobiet

    > Zwroc uwage , ze procent rozwodow (w obrebie Swiata cywilizacji "Zachodniej")
    > najnizszy jest w panstwach o tradycji katolickiej.

    Bo jest za dużo kłopotów z uzyskaniem unieważnienia małżeństwa kościelnego.

  • 29.05.06, 14:18
    new_l napisała:

    > > Bo jest za dużo kłopotów z uzyskaniem unieważnienia małżeństwa kościelnego.

    Tym sie w dzisiejszym swiecie juz malo sie przejmuje.
    jak ludzie chca sie rozwiezc , to sie rozwodza i biora tylko slub cywilny.

    Zreszta klopoty te podobne sa u protestantow np.

    Tradycja MONOGAMII najsilniejsza jest u katolikow - stad najmniej
    tu zdrad i w konsekwencji najmniej rozwodow.

  • 29.05.06, 14:39
    facettt napisał:

    > Tym sie w dzisiejszym swiecie juz malo sie przejmuje.
    > jak ludzie chca sie rozwiezc , to sie rozwodza i biora tylko slub cywilny.

    Ci którzy zaniżają statystykę rozwodową się tym przejmują, ale też niekiedy
    czują się odpowiedzialni za rodzinę, dzieci, wspólne interesy i nie ma tu
    żadnego znaczenia religia, chyba, że w małych społecznościach, gdzie boją się
    potepienia wśród sąsiadów, ale to nie względy religijne>

  • 29.05.06, 14:56
    new_l napisała:
    gdzie boją się potepienia wśród sąsiadów, ale to nie względy religijne>

    New_I - obyczajowosc w naszej czesci Europy ma jesli nie bezposrednie,
    to przynajmniej posrednie korzenie religijne...
    (takze to wyzej wspomniane "potepienie")

    pa. musze znikac.
  • 29.05.06, 14:01
    Naiwniaku - kobiety też zdradzają. Niemal równie często jak mężczyźni. Nie wiem
    czemu Ci się wydaje, że kobiety jak wezmą ślub to dożywotnio już stają się
    ślepe na urok innych mężczyzn? Nie ma czegoś takiego jak męski poligamizm -
    jest to zjawisko charakterystyczne dla ludzi w ogóle.

    Z moich obserwacji wynika, że mężczyźni na kobiecą zdradę reagują o wiele
    bardziej nerwowo niż kobiety zdradzane przez mężczyzn.

    Ja Ci ani Waldkowi nie każę żyć w kłamstwie, sama nie zamierzam itp. Skoro
    biorać ślub wstydzicie się przyznać, że zamierzacie zdradzać i przysięgacie
    wierność, której nie umiecie i nie chcecie dochować to sami jesteście sobie
    winni.



  • 29.05.06, 14:10
    bri napisała:

    > Naiwniaku - kobiety też zdradzają. Niemal równie często jak mężczyźni. Nie
    wiem czemu Ci się wydaje, że kobiety jak wezmą ślub to dożywotnio już stają się
    > ślepe na urok innych mężczyzn? Nie ma czegoś takiego jak męski poligamizm -
    > jest to zjawisko charakterystyczne dla ludzi w ogóle.

    - niestety,nie, dziecino :) Jest to zjawisko (w malzenstwach) o wiele bardziej
    charakterystyczne dla mezczyzn. Socjologia (w badaniach naukowych)
    niemilosienie szczerze tego dowodzi... A zajmujac sie na w roznych aspektach,
    wiem, ze mozna jej ufac :)))
    >
    > Z moich obserwacji wynika, że mężczyźni na kobiecą zdradę reagują o wiele
    > bardziej nerwowo niż kobiety zdradzane przez mężczyzn.

    - Istotnie. Lecz nie o tym tu i teraz dyskutujemy. A powod jest oczywisty.
    Zdrada mezczyzny nie powoduje przyniesienia obcego dziecka do wlasnego domu :)

    >
    > Ja Ci ani Waldkowi nie każę żyć w kłamstwie, sama nie zamierzam itp. Skoro
    > biorać ślub wstydzicie się przyznać, że zamierzacie zdradzać i przysięgacie
    > wierność, której nie umiecie i nie chcecie dochować to sami jesteście sobie
    > winni.
    >
    - Nikt tu o problemie winy nie mowi. To nie forum "moralnosc i etyka" :)

    Mowimy o tym , dziecino, ze mezczyzni (statystycznie biorac) sa o wiele
    czesciej poligamiczni, niz kobiety, i ze wobec braku akceptacji dla stosunkow
    pozamalzenskim, jedna ze stron jest skazana na klamstwo.

    Przyjmij zycie takim, jakim jest, a nie moralizuj bez potrzeby :)
  • 29.05.06, 14:17
    facettt napisał:

    > - niestety,nie, dziecino :) Jest to zjawisko (w malzenstwach) o wiele
    bardziej
    >
    > charakterystyczne dla mezczyzn. Socjologia (w badaniach naukowych)
    > niemilosienie szczerze tego dowodzi...

    Dlatego, że my siedzimy często w domu z dziećmi, bo w opinii ogółu to na nas
    spoczywa obowiązek zadbania o ognisko domowe i wychowanie potomstwa. A szanowny
    pan domu, pod pretekstem kariery zawodowej i zarabiania na dom lata sobie gdzie
    chce.


    > - Istotnie. Lecz nie o tym tu i teraz dyskutujemy. A powod jest oczywisty.
    > Zdrada mezczyzny nie powoduje przyniesienia obcego dziecka do wlasnego domu :)
    >
    Dziecko to jedno, ale Wy często idiotycznie się tłumaczycuie, że kobieca zdrada
    jest emocjonalna, a męska tylko fizyczna i to ma wszystko usprawiedliwić


  • 29.05.06, 14:23
    new_l napisała:
    > Dziecko to jedno, ale Wy często idiotycznie się tłumaczycuie, że kobieca
    zdrada jest emocjonalna, a męska tylko fizyczna i to ma wszystko usprawiedliwić

    - niezaleznie od bzdurnych tlumaczen i wykretow, tak jednak najczesciej jest.
    Zonaty mezczyzna najczesciej zdradza, gdy mu sie podoba inna kobieta...
    Milosc nie jest konieczna...
    Mezatka (w wiekszosci) zdradza, gdy sie winnym mezczyznie zakocha...

    zaprzeczysz?

    I nie mieszaj do tego problemu "usprawiedliwienia". Dobrze wiesz czemu
    usprawiedliwienie sluzy.?

    Wolalabys by malzonek powiedzial Ci wprost: Sluchaj Zono, lubie sobie czasem
    podziubdziac na boku robilem to i bede to robil, ale dobrze mi z Toba
    i nie zamierzam Cie zostawiac...
  • 29.05.06, 14:33
    facettt napisał:

    > - niezaleznie od bzdurnych tlumaczen i wykretow, tak jednak najczesciej jest.
    > Zonaty mezczyzna najczesciej zdradza, gdy mu sie podoba inna kobieta...
    > Milosc nie jest konieczna...
    > Mezatka (w wiekszosci) zdradza, gdy sie winnym mezczyznie zakocha...
    >
    > zaprzeczysz?

    Tak, nigdy się z tą teorią nie zgodzę. Mężatka nie musi się wcale zakochiwać w
    innym, żeby zdradzić, często wystarczy brak ciepła, zrozumienia itp, bądź taka
    natura "wyzwolona"
    A niewielki odsetek mężczyzn zdradza tylko dlatego, że mu się jakaś podoba
    fizycznie. Częśto za tym idzie również brak zrozumienia, rozczarowanie,
    frustracje i cały szereg emocjonalnych pobudek.
    >
    > I nie mieszaj do tego problemu "usprawiedliwienia". Dobrze wiesz czemu
    > usprawiedliwienie sluzy.?

    Nie mówię o usprawiedliwianiu przed żoną czy mężem, ale o usprawiedliwianiu
    prób wymuszenia akceptacji dla męskiej poligamii.
    >
    > Wolalabys by malzonek powiedzial Ci wprost: Sluchaj Zono, lubie sobie czasem
    > podziubdziac na boku robilem to i bede to robil, ale dobrze mi z Toba
    > i nie zamierzam Cie zostawiac...

    A jaką mam inną alternatywę ?
  • 29.05.06, 14:47
    Nie zaglebiajmy sie w skomplikowane dywagacje psychologiczne...

    Przyczyn sa i moga byc setki
    - generalnie, co do nich, masz racje
    lecz tu nie forum Psychologia...

    Ja analizuje tylko stytystyczny, a wiec NAJCZESTSZY rozklad tych przyczyn...
    I jest on inny u kobiet i inny u mezczyzn...
  • 29.05.06, 15:02
    na dalszą dyskusję.
    Obalałam tylko tę statystyczną teorię z wrodzonej niechęci do statystyk,
    ponieważ uważam je za mało wiarygodne.
    Mężczyźnie łatwiej, nawet w ankiecie anonimowej, zwalić wszystko na męską
    naturę niż na frustrację, chęć potwierdzenia czegoś, czy "niemęski" brak ciepła
    w domu, a kobiecie na głupie i typowo babskie zauroczenie innym, zamiast
    rzeczywistą przyczynę.
    pa :)
  • 29.05.06, 14:33
    Ja na przykład bym tak wolała. Wtedy usłyszałby ode mnie. "Mi natomiast z Tobą
    już nie jest dobrze. Chcę się rozwieźć.".
  • 29.05.06, 14:40
    bri napisała:

    > Ja na przykład bym tak wolała. Wtedy usłyszałby ode mnie.
    "Mi natomiast z Tobą już nie jest dobrze. Chcę się rozwieźć.".

    Ciesze sie, ze dotknelas wreszcie istoty problemu.

    Jezeli jednak MNIE jest z Toba dobrze - a "zdradzac" chce i lubie
    - to bede Cie oklamywal, ukrywajac zdrady, a w wypadku wpadki,
    wymyslajac jak najbardziej kosmiczne wytlumaczenia :)))
  • 29.05.06, 14:49
    Ale to już TWÓJ problem. Ty musisz ze swoimi kłamstwami żyć i je wymyślać. I
    nie jest to w żadnym wypadku wina kobiet, z którą jesteś w "stałym" związku.
  • 29.05.06, 14:54
    bri napisała:

    > Ale to już TWÓJ problem. Ty musisz ze swoimi kłamstwami żyć i je wymyślać. I
    > nie jest to w żadnym wypadku wina kobiet, z którą jesteś w "stałym" związku.

    Odsylam do postu new_I na temat przyczyn zdrad...

    Jezeli bylabys idealna zona - to masz racje.
    Znowu na koniec pomecze Cie statystyka...
    ale jako sie rzeklo kobylka u plota :)))

    Badania na wybranych populacjach mezczyzn wskazywaly mniej wiecej rowny podzial:

    - ok. polowa zdradzala, gdyz zona nie zajmowala sie nimi (sksualnie i
    emocjonalnie) w stopniu wystarczajacym...

    - druga polowa, dla tego, ze po prostu spodobala im sie inna kobieta...

    Nie ma regul w tym zyciu, hollender :)))

    pa.



  • 29.05.06, 15:03
    Ale co to ma do rzeczy?
  • 02.06.06, 15:21
    Ja ciebie nie rozumie! Chlopie nie zen sie i najlepiej jak postawisz swojej
    dziewczynie jasno sprawe ze bedziesz sie bzykal z innymi pannami!!! I to nie
    jest wymysl kobiet tylko twoja proznosc! mam nadzieje ze spotkasz kiedys taka
    kobiete ze zechcesz z nia spedzic reszte zycia i mam nadzieje ze bedzie taka
    jak ty teraz:) hehehe
  • 03.06.06, 08:14
    Kobieto zrozum ze my faceci tez chcemy wszystkiego...Dlaczego mam rezygnowac z
    malzenstwa skoro oprocz kochanek, rowniez bardzo lubie dzieci, rodzine i troche
    stabilnosci?

    Zreszta rzadna kochanka nie jest w stanie dac mi tyle zrozumienia co zona. A
    zona nie moze dac mi tyle wrazen w seksie jak moze rozbic to kochanka, wiec
    chyba to logiczne ze chce tego i tego.
  • 29.05.06, 14:18
    Po pierwsze: "Stare" statystyki mówią o tym, że zdradza 1/4 kobiet. Ale czytam
    właśnie książkę pt. "Niewierne kobiety", która jest naukowym opracowaniem
    dotyczącym zjawiska kobiecej niewierności. W młodszych pokoleniach odsetek
    niewiernych kobiet przekracza niekiedy odsetek niewiernych mężczyzn w podobnej
    grupie i przekracza 50%. Uważaj więc bo naprawdę ten problem może dotyczyć
    również Ciebie.

    Po drugie: przyjmuję życie właśnie takim jakie jest. Akceptuję fakt, że
    mężczyźni (też) zdradzają. A Ty zaakcpetuj fakt, że niektórym kobietom to się
    może nie podobać. Naprawdę nie ma obowiązku wchodzenia w związek z kobietą,
    która nie akceptuje zdrady. Możesz sobie znaleźć taką, której odpowiada życie
    w "luźnym" związku. Wystarczy, że będziesz szczery podejmując zobowiązanie
    jakim jest związek, małżeństwo itp. Wtedy nie będzie żadnego problemu.
  • 29.05.06, 14:32
    bri napisała:

    > Po pierwsze: "Stare" statystyki mówią o tym, że zdradza 1/4 kobiet. Ale
    czytam
    > właśnie książkę pt. "Niewierne kobiety", która jest naukowym opracowaniem
    > dotyczącym zjawiska kobiecej niewierności. W młodszych pokoleniach odsetek
    > niewiernych kobiet przekracza niekiedy odsetek niewiernych mężczyzn w
    podobnej grupie i przekracza 50%.


    - w luznych zwiazkach. (niemalzenskich) W malzenstwach sytuacja skrajnie sie
    odwraca. Gdyz malzenstwo jest UMOWA na wspolne posiadanie dzieci i kobieta
    rzecz jasna jako strona (ekonomicznie) slabsza ma wiekszy cel i interes
    w dotrzymywaniu tej umowy.

    Uważaj więc bo naprawdę ten problem może dotyczyć również Ciebie.

    - Nie naleze (od dawna) do grupy mlodziezowej (chyba ze duchem :)
    - wiec juz uwazac nie musze :)

    >
    > Po drugie: przyjmuję życie właśnie takim jakie jest. Akceptuję fakt, że
    > mężczyźni (też) zdradzają.

    A Ty zaakcpetuj fakt, że niektórym kobietom to się
    > może nie podobać.

    - - to niech nie zdradzaja, lecz nie narzucaja swojego punktu widzenia na
    wiernosc innym :)

    Naprawdę nie ma obowiązku wchodzenia w związek z kobietą,
    > która nie akceptuje zdrady. Możesz sobie znaleźć taką, której odpowiada życie
    > w "luźnym" związku. Wystarczy, że będziesz szczery podejmując zobowiązanie
    > jakim jest związek, małżeństwo itp. Wtedy nie będzie żadnego problemu.

    - I tu jest wlasnie TWOJE KLAMSTWO.
    I wciskanie Twojego moralnego punktu widzenia.


    - Gdyz nie wierze, ze nie rozumiesz co pisze...

    TAKICH KOBIET JEST BARDZO MALO (moze 5 -10 %)
    takich mezczyzn jest wiecej (jak wspomnialem 30 -40 %)

    Czesc tych mezczyzn skazana jest zatem na wziecie sobie kobiet nieakceptujacych
    zdrady i oklamywanie ich.

    Dziekuje z uwage.
    Koniec wykladu.

  • 29.05.06, 14:38
    ROTFL po trzykroć.

    Założę się, że ja jestem "stroną ekonomicznie silniejszą" niż np. Ty. Aspekt
    ekoniczny małżeństwa w ogóle do mnie nie przemawia i takich kobiet jak ja
    będzie więcej.


    - Gdyz nie wierze, ze nie rozumiesz co pisze...
    >
    > TAKICH KOBIET JEST BARDZO MALO (moze 5 -10 %)
    > takich mezczyzn jest wiecej (jak wspomnialem 30 -40 %)
    >
    > Czesc tych mezczyzn skazana jest zatem na wziecie sobie kobiet
    nieakceptujacych
    >
    > zdrady i oklamywanie ich.

    Ale kto każe facetom brać ślub? Skoro tak kochają zmieniać partnerki to nie
    muszą się przecież wiązać z żadną na stałe????

    Po co np. Tobie "stała" partnerka?
  • 29.05.06, 14:42
    bri napisała:
    > Po co np. Tobie "stała" partnerka?

    Poniewaz jestem "tradycjonalista" i zwolennikiem posiadania dzieci
    tylko z jedna kobieta :)))


  • 29.05.06, 14:45
    To czemu odmawiasz kobietom prawa do bycia "tradycjonalistkami", które chcą
    mieć wiernego męża?
  • 29.05.06, 14:48
    bri napisała:

    > To czemu odmawiasz kobietom prawa do bycia "tradycjonalistkami", które chcą
    > mieć wiernego męża?


    Kto tak powiedzial, ze odmawiam?
    Zyj sobie na zdrowie.!!!
    Zostaw tylko Waldka i jemu podobnych w spokoju :)))
  • 29.05.06, 14:51
    Czy jego post tutaj nie jest wołaniem o pomoc? Poza tym wygląda na to, że jego
    żona nie ma nic przeciwko jego zdradom a mimo to biedaczek jest nieszczęśliwy.
  • 29.05.06, 14:58
    bri napisała:
    > a mimo to biedaczek jest nieszczęśliwy.

    Bo wlasciwej kochanki sobie nie moze znalezc...

    Tez bym na jego miejscu czul sie niedobrze :)))

    pa.
  • 29.05.06, 14:43
    Ja nikomu nie narzucam swojego poglądu. Naprawdę. Chce zdradzać nie sobie
    zdradza - tylko nie mnie. Ja nie będę tolerować zdrady nawet gdybym miała być
    sama. Facet, który nie jest w stanie tego zaakceptować może sobie iść precz i
    robić co chce.
  • 30.05.06, 23:17
    Gdyz malzenstwo jest UMOWA na wspolne posiadanie dzieci i kobieta
    > rzecz jasna jako strona (ekonomicznie) slabsza ma wiekszy cel i interes
    > w dotrzymywaniu tej umowy.

    no i dotarliśmy do sedna!
    mężczyźni mają "naturalną skłonność do poligamii" ponieważ do niedawna mieli
    zdecydowanie uprzywilejowaną pozycję społeczną dzięki uprzywilejowanej sytuacji
    ekonomicznej, jednym slowem MOGLI SOBIE NA ZDRADY POZWOLIĆ :))
    I dlatego teraz, kiedy sytuacja kobiet ulega stopniowej poprawie, dostrezgalne
    sa takze zmiany w podejściu do zdrady, teraz także kobiety mogą sobie na to
    pozwolić;)) czyli nie jest to "męska skłonność" ale efekt zajmowanej pozycji
    społeczno-ekonomicznej.
  • 29.05.06, 14:34
    bri napisała:
    > A tu odsyłacz do pozycji, o której wspomniałam. Może też sięgniesz to dowiesz
    > się czegoś o świecie ;)

    Nie musze , dziecie :)

    Spolecznymi i politycznymi badaniami statystycznymi
    zajmuje sie naukowo ponad 20 lat :)
  • 29.05.06, 14:39
    Aż trudno uwierzyć ;)
  • 29.05.06, 14:43
    bri napisała:
    > Aż trudno uwierzyć ;)

    Widzisz jaki swiat jest tajemniczy :)
    Listy publikacji nie zapodam :)))
  • 29.05.06, 14:44
    Nawet przez moment na to nie liczyłam ;)
  • 01.06.06, 09:08
    bri napisała:

    > Jeśli mąż uzna, że zmienił się na tyle, że potrzebuje kochanek to ja nie
    > zamierzam stać mu na drodze. Rozwodzimy się i on może sobie mieć tyle
    > kochanek ile dusza zapragnie. A ja nie będą go tłamsić i dusić swoją dobrocią
    > tak jak Twoja żona Ciebie ;)

    Przeciez twoj maz nie musi wyzbywac sie Ciebie zeby miec wszystko, rowniez
    kochanke, zreszta On na pewno na to zaslugje nie sadzisz? :)


  • 29.05.06, 12:41
    hmm... jak dla mnie to jestes idealem faceta - ja daje partnerom b. duzo
    wolnosci. tylko trzeba pamietac, ze ja tez nie lubie jak sie mnie ogranicza.
  • 01.06.06, 09:19
    bajka228 napisała:

    > hmm... jak dla mnie to jestes idealem faceta - ja daje partnerom b. duzo
    > wolnosci. tylko trzeba pamietac, ze ja tez nie lubie jak sie mnie ogranicza.


    No widzisz! I wilk syty i owca cala:) Mysle ze ludzie czesto w imie
    tzw "wiernosci" skazuja partnera/ke na cierpienie, nie wiedzac co oznacza
    slowo "milosc"..

    Milosc polega na zrozumieniu a nie akt wlasnosci nad partnerem/ka...
  • 29.05.06, 12:55
    dlaczego roztrząsasz tylko wierność małżeńską, a nie wierność w związku ?
    poza tym z tą wiernością, to jest tak, że jeśli wiemy, że skrzywdzimy ukochaną
    osobę jej brakiem, to tego nie robimy, to po pierwsze. A po drugie, to taki
    trochę układ, jesteśmy wierni, żeby móc wymagać wierności od partnera
    Ale Ty nie kochasz żony, więc "wspaniałomyslnie" pozwalasz jej robić co chce,
    domagając się w zamian wolności dla siebie
  • 29.05.06, 23:06
    A mnie Waldek śmieszy z tymi swoimi poglądami, że niby on taki wyzwolony,
    przychodzi z misją wyzwolenia seksualnego do skrępowanych katolicyzmem,
    sfrustrowanych Polaków. Hahahahahahahha
    Waldek Ty chyba baaaardzo dawno nie byłeś w Polsce. Wierz mi, nikogo takie
    dywagacje nie szokują, a wyznanie napewno nie wpływa na pożycie seksualne
    Polaków w takim stopniu jak Ci się wydaje, o ile w ogóle ma jakiś wpływ. W
    każdym razie nie martw się o nas, my tu w Polsce też potrafimy zorganizować
    sobie udane życie seksualne, w razie jakichś problemów natury moralno-etycznej
    będziemy zwracać się do Ciebie :)
  • 29.05.06, 13:43
    Czytam, z racji funkcji, wszystkie wpisy na temat zdrady na tym forum. Ten wątek
    też zaraz przeczytam. Ale póki mój mózg jest nieskażony Twoimi przemyśleniami,
    napiszę swoje zdanie (ale uprzedzam, że nie zamierzam go hartować w ogniu
    polemiki). Oto one:

    Zdrada jest według mnie pojęciem umownym. O tym, co jest już zdradą, decydować
    powinien zawsze partner i ustalenia na ten temat powinny być prywatnymi
    ustaleniami dwojga ludzi, którzy postanowili formalnie lub nieformalnie ze sobą
    żyć. Uważam za pozbawione sensu publiczne zadawanie pytań w rodzaju: "czy to już
    zdrada?" Na takie pytanie mam zawszę ochotę odpowiedzieć: nie pytaj nas, zapytaj
    swojego partnera/partnerkę, bo to z nim/nią umawiałeś się na wspólne życie i z
    nim/nią ustalałeś jego zasady. Z tego punktu widzenia publiczne żalenie się na
    "przymus wierności" jest żałosne. Widocznie masz nieodpowiednią kobietę. Trzeba
    było znaleźć taką, która da Ci wolną rękę w bzykaniu innych kobiet i problem się
    rozwiąże. Wbrew pozorom nie jest to niemozliwe, choć taka kobieta będzie
    prawdopodobnie miała specyficzną psychikę, bo musi być w Ciebie zapatrzona jak w
    obrazek, żeby radość z obcowania z Tobą łagodziła jej świadomość, że musi Cię
    dzielić z innymi kobietami. Ewentualnie możesz zmienić siebie, żeby dostrzec w
    wierności dobre strony, bo każda sytuacja ma dobre strony. Ale, na ile Cię
    poznałem, to rozwiązanie nie wchodzi w grę. Ty wolisz sobie pofolgować i
    poużalać się, jeśli coś Ci w tym przeszkadza. Taki przynajmniej obraz Ciebie
    wyłonił mi się z Twoich wpisów. :))

    --
    Dobrze jest znaleźć prosty i chwalebny powód,
    żeby nie robić tego, na co się nie ma ochoty. :)
  • 29.05.06, 13:45
    Jego żona mu pozwala ale on nadal nie wie czego chce ;)
  • 29.05.06, 13:54
    bri napisała:

    > Jego żona mu pozwala ale on nadal nie wie czego chce ;)

    Chcę pojęczeć na forum, jaki niedobry jest ten świat dla ludzi tak niezwykłych
    jak on. ;)

    --
    Dobrze jest znaleźć prosty i chwalebny powód,
    żeby nie robić tego, na co się nie ma ochoty. :)
  • 29.05.06, 13:57
    Nigdy nie zaznal ograniczen, wiec cierpi na rozwiazlosc:))
    --
    B.
  • 29.05.06, 14:14
    bettina75 napisała:
    > Nigdy nie zaznal ograniczen, wiec cierpi na rozwiazlosc:))


    Przy dzisiejszym "bezstresowym" wychowywaniu dzieci (bez ograniczen)

    nie bedzie sam w tym "cierpieniu" :)
  • 29.05.06, 14:18
    Stop, na zachodzie juz zauwazono bledy wychowawcze z lat 70-tych...na szczescie:)
    --
    B.
  • 29.05.06, 14:36
    bettina75 napisała:

    > Stop, na zachodzie juz zauwazono bledy wychowawcze z lat 70-tych...
    na szczescie> :)


    I mimo tego zauwazenia problemu przed parunastu laty...
    NIC SIE NIE ROBI :)))

    A ze ktos z moich najblizszych jest pedagogiem na tymze "Zachodzie"
    mam codzienne informacje z pierwszej reki :)
  • 29.05.06, 21:30
    facet, ktory ma zone, a jednoczesnie chodzi na boki jest smieszny.

    gdyby to byl moj facet- automatycznie jego liga schodzi w dol.
    przestalabym miec do niego szacunek.
  • 29.05.06, 21:38
    wasza_bogini napisała:
    > facet, ktory ma zone, a jednoczesnie chodzi na boki - jest smieszny.

    Byc moze, ale przez to nie przestaje byc zabawny :)
  • 01.06.06, 09:42
    b.pascal napisał:

    > Czytam, z racji funkcji, wszystkie wpisy na temat zdrady na tym forum. Ten
    > wątek też zaraz przeczytam.

    Paskal,
    Chyba teraz wyszlo na jaw ze jednak chyba nie czytasz wszstkich wpisow lub nie
    czytasz zbyt uwaznie :) Dlaczego? O tym pisze ponizej...


    > Zdrada jest według mnie pojęciem umownym. O tym, co jest już zdradą, decydować
    > powinien zawsze partner i ustalenia na ten temat powinny być prywatnymi
    > ustaleniami dwojga ludzi, którzy postanowili formalnie lub nieformalnie ze
    > sobą żyć.

    Nie rozpoczalem tego watku dlatego ze ma to bezposredni zwiazek ze mna.
    Oczywscie w pewnym sesie tak, ale jak juz wczesniej wiele razy zaznaczylem ze
    osobiscie z zona mamy uklad ze mozemy sypiac z innymi osobami, bo nie chcemy
    siebie na sile ograniczac. Milosc dla nas oznacza zrozumienie potrzeba drugiej
    osoby, a nie kontrole nad partnerem. Milosc to nie akt wlasnoci...

    Jednak moja zona od razu zadeklarowala ze ona nie czuje potrzeby sypiania z
    innymi facetami bo ja ja zadowalam w zupelnosci :)

    Ale przejde do konkretow, poruszam temat zdrady dlatego ze w naszym
    spoleczenstwie ciazy niesamowita presja nad osobami ktorzy sa nieskrepowni
    seksualnie. Osoby ktore maja kochanke/a albo pozwalaja partnerowi/ce na
    posiadanie kochanka sa czesto napietnowane, przez ogol spoleczenstwa. A jak sam
    przyznales Paskal, ta kwesjia powinna zyc zalezna jedynie przez osoby
    bezposrednio zainteresowane czyli obojga partnerow.




  • 01.06.06, 09:51
    Ktoś kto jest przekonany, że robi dobrze nie potrzebuje dla swoich poczynań tego, że go inni zaakceptują, ani też nie potrzebuje usprawiedliwiac swojego postępowania...

    Taki ktoś po prostu robi swoje wiedząc że nie robi nic złego...
    A Ty cały czas próbujesz uzasadnić lub usprawiedliwić niewierność małżeńską...
    To przecież Twój osobisty, zupełnie pryatny światopogląd...
    Masz taki gust/kaprys by tak a nie inaczej wieść soje życie...
    Wiec sobie tak zycie wiedź...


    --
    Raz: dla forsy... Dwa: dla zabawy... trzy... bo trzy jest przed cztery...
  • 01.06.06, 10:00
    Kto piętnuje samo posiadanie kochanka?!
    Jeśli już to piętnuje się zdradę małżeńską, nielojalnośc wobec małżonka, łamanie podjętych, było nie było publicznie, dobrowolnych zobowiązań (czy to przed jakimś kapłanem i świadkami, czy przed urzędnikiem i świadkami) do wierności...
    Coś ci się Walduś mocno pogibało...

    --
    Mądry Polityk w przeciwieństwie do Białego Kruka, nigdy w Polsce się nie pojawił.
  • 01.06.06, 10:27
    waldek1610 napisał:

    > b.pascal napisał:
    >
    > > Czytam, z racji funkcji, wszystkie wpisy na temat zdrady na tym forum. Ten
    > > wątek też zaraz przeczytam.
    >
    > Paskal,
    > Chyba teraz wyszlo na jaw ze jednak chyba nie czytasz wszstkich wpisow lub nie
    > czytasz zbyt uwaznie :) Dlaczego? O tym pisze ponizej...

    I nawzajem. Zracam uwagę na zdanie "Ten wątek też zaraz przeczytam". To znaczy,
    że wypowiedziałem się w tym wątku, zanim go przeczytałem. :)
    Dodam jeszcze, że co prawda czytam wszystkie wpisy, ale większość nich po
    łebkach. Zwariowałbym, gdyby się w nie wgłębiał. Zwłaszcza w Twoje rozterki. :))

    > > Zdrada jest według mnie pojęciem umownym. O tym, co jest już zdradą,
    > > decydować powinien zawsze partner i ustalenia na ten temat powinny być
    > > prywatnymi ustaleniami dwojga ludzi, którzy postanowili formalnie lub
    > > nieformalnie ze sobą żyć.
    >
    > Nie rozpoczalem tego watku dlatego ze ma to bezposredni zwiazek ze mna.

    Liczysz chyba na moją naiwność. Daremnie. :)

    > Ale przejde do konkretow, poruszam temat zdrady dlatego ze w naszym
    > spoleczenstwie ciazy niesamowita presja nad osobami ktorzy sa nieskrepowni
    > seksualnie.

    Zmień kraj. Są takie, gdzie dopuszczalna jest poligamia i problem seksu
    pozamałżeńskiego można rozwiązać biorąc sobie kochankę za kolejną żonę. I nie
    płacz, że nie możesz mieć tego u siebie na miejscu. Tak to już jest, że dla
    własnego szczęścia trzeba się trochę potrudzić. Samo nie przyjdzie. Już
    Arystoteles o tym pisał. :)

    --
    Władza prawdziwie suwerenna
    polega na mocy czynienia wyjątków.
    Carl Schmidt
  • 01.06.06, 10:50
    Ale powykrecaliscie razem z Cyberskim moja wypowiedz, ze nie sposob dalej
    prowadzic "dialog"!@? z wami...

    Jedyne co ja sugeruje to ze pojecie "zdrada-niewiernosc" powinna byc wymazana z
    leksykonu slow dotyczacych zwiazkow malzenskich/ partnerskich.

    Ja nie uwazam seksu z kochanak jako zdrady wzgledem mojej zony, bo to zona moze
    zawsze na mnie liczyc, a nie kochanka...Kochance daje cos co mnie nic nie
    kosztuje, a zonie daje wszystko, seks rowniez, i byc moze fakt ze zona nie jest
    moja jedyna partnerka powoduje ze chetniej wracam do niej :)






  • 01.06.06, 11:04
    Walduś...
    Ja już pisałem...
    Ryćkaj (to staropolskie określenie) sobie co chcesz...
    "Twoje życie, Twój jeans" jak to jest w reklamie...
    Tyle, że Twoje przekonanie o tym, że takie zachowanie leży w "naturze mężczyzn" jest równie prawdziwe jak przekonanie żyjących w średniowieczu, ze słońce kręci się wokół ziemi...

    To nie "natura mężczyzny" sprawia, że decyduje się on na kochankę/kochanki tylko jego wolny wybór...
    Wiec nadal nie wiem na cholerę usprawiedliwiasz to jakąś wyimaginowaną "męską naturą"?
    Z natury mężczyzna to ma swoje ciało...
    Swoje postępowanie to ma z wyboru...



    --
    Raz: dla forsy... Dwa: dla zabawy... trzy... bo trzy jest przed cztery...
  • 02.06.06, 06:51
    cyberski napisał:


    > Z natury mężczyzna to ma swoje ciało...
    > Swoje postępowanie to ma z wyboru...


    Tez prawda, ale to wlasnie mozg (gdzie podejmowane sa decyzje) podlaczony jest
    do reszty ciala, kotre wysyla bodzce spowrotem do mozgu, domagajac sie roznych
    rzeczy....

    Wystarczy ze facet zobaczy, poczuje, zweszy fajna suczke i krew od razu plynie
    do penisa wysylajac z koleji poprzez uklad nerwowy wiadomosc do centrum
    dowodzenia; "Panie mozg potrzebujemy przeleciec ta suczke, i to teraz" :)
  • 01.06.06, 11:09
    waldek1610 napisał:

    > Jedyne co ja sugeruje to ze pojecie "zdrada-niewiernosc" powinna byc wymazana
    > z leksykonu slow dotyczacych zwiazkow malzenskich/ partnerskich.

    Niestety. Razem z tym pojęciem zniknie również pojęcie związku. :)

    > Ja nie uwazam seksu z kochanak jako zdrady wzgledem mojej zony, bo to zona
    > moze zawsze na mnie liczyc, a nie kochanka...

    Życie pokazuje, że zwykle do czasu, mój drogi, do czasu. :)

    > Kochance daje cos co mnie nic nie kosztuje, a zonie daje wszystko, seks
    > rowniez, i byc moze fakt ze zona nie jest moja jedyna partnerka powoduje ze
    > chetniej wracam do niej :)

    Poligamia. Tylko poligamia jest odpowiedzią na Twoje potrzeby. I nie oczekuj, że
    wszyscy pójdziemy w Twoje ślady. Jeśli np. lubisz kobyle mleko, to nie wymagaj,
    żeby w sklepach nie sprzedawano krowiego. :)

    --
    Władza prawdziwie suwerenna
    polega na mocy czynienia wyjątków.
    Carl Schmidt
  • 02.06.06, 06:56
    b.pascal napisał:


    > Poligamia. Tylko poligamia jest odpowiedzią na Twoje potrzeby. I nie oczekuj,
    > że wszyscy pójdziemy w Twoje ślady. Jeśli np. lubisz kobyle mleko, to nie
    > wymagaj,żeby w sklepach nie sprzedawano krowiego. :)


    A mnie wydaje sie ze wlasnie jest na odwrot, i to Rydzyki w Polsce a Farwell'e
    w USA probuja zakazac, bojkotowac, zapobiegac sprzedazy wlasnie tego "kobylego
    mleka" ...

    Gdyby bylo inaczej wogile nie bylo by dyskusji...a sam widzisz ze temat wznieca
    dosc mocne emocje u przeciwnikow wolnosci seksualnej.
  • 29.05.06, 14:34
    ;]
  • 29.05.06, 20:51
    ok,niech facet realizuje swoje potrzeby i sypia z innymi,pod warunkiem,że moje
    potrzeby też beda realizowane i bede miała kochanków.
    Pasowalby ci taki układ?
    Męzczyźni tez sa zwolennikami wiernosci
  • 29.05.06, 23:01
    Piszesz ze facetom sie nalezy sie oficjalnie moc miec wiele partnerek - bo to
    jest natura ,a jednoczesnie kazesz kobietom uzywac antykoncepcji by
    niezachodzily podczas seksu z kochankiem??? Przecierz w damskiej naturze jest to
    zeby znalesc dorego ojca dla dzieci (geny) i dobrego ojca dla dzieci ( pieniadze
    plus wychowanie), jak myslisz w ilu przypadkach byla by to ta sama osoba gdyby
    nie wiernosc ktora obowiazuje tez kobiety???
    Kij ma dwa konce.
  • 01.06.06, 09:49
    ogonato napisała:

    > Piszesz ze facetom sie nalezy sie oficjalnie moc miec wiele partnerek - bo to
    > jest natura, a jednoczesnie kazesz kobietom uzywac antykoncepcji by
    > niezachodzily podczas seksu z kochankiem??? Przecierz w damskiej naturze jest
    > tozeby znalesc dorego ojca dla dzieci (geny) i dobrego ojca dla dzieci (
    > pieniadze plus wychowanie), jak myslisz w ilu przypadkach byla by to ta sama
    > osoba gdyby nie wiernosc ktora obowiazuje tez kobiety??? Kij ma dwa konce.

    Otoz nie moja droga, moja kochanki wiedza ze mam zone, czesto im pasuje taki
    uklad bo albo same rowniez maja mezow, albo nie sa jeszcze gotowe na zwiazek.

    Jesli chodzi o sprezentowanie dziecka kochance, to raczej to wylkuczone bo
    obiecalem zonie ze nie bede mial dzieci poza naszym malzenstwem.

  • 01.06.06, 12:59
    waldek1610 napisał:
    > Jesli chodzi o sprezentowanie dziecka kochance, to raczej to wylkuczone,
    bo obiecalem zonie, ze nie bede mial dzieci poza naszym malzenstwem.

    To uczciwy z Ciebie chlopak i jako, ze ja jestem tego samego zdania,
    to Cie popieram :)
  • 02.06.06, 07:02
    Dokladnie! Artumenty typu; "bachory zrobione zonie przez kochanka"
    albo "zona/maz zdzira" wcale nie przekonuja mnie bo sa musze przyznac dosc
    tendencyjnym oraz mocn przesadzonym o ile wogole prawdziwym obrazem zwiazkow
    pozamalzenskich.

    Byc moze w Polskim spoleczenstwie kochanek to palatnt, a kochanka to
    zdzira....co nie znaczy ze tak jest na swiecie, wrecz przeciwnie; kochanek to
    kochanek a kochanka to kochanka :)
  • 01.06.06, 23:14
    waldek1610 napisał:

    Czy kobieca wygoda jest wazniejsza od meskiego
    > spelnienia w zyciu seksualnym?

    Jakoś nie piszsz o prawie kobiet do wolności seksualnej.

    A jeżeli masz potrzebę "realizacj potrzeby męskiego spełniena w życiu
    seksualnym z różnymi partnerkami" to znaleź takie, które nie "mają potrzeby
    zapewnienia bezpieczeństwa i stałego życiowego partnera"
    Jeżeli będziesz rzetelnie szukał to na pewno znajdziesz

    > Wiernosc malzenska to wymysl kobiecy, bo sluzy jednynie kobieta ktore z
    > natury chca kontrolowac jednego partnera, a mezczyzn zmusza do zycia wbrew
    > wlasnej naturze. Kobiety nie rozumeja meskiej natury, ktora zaprogramowala
    > nas na seks z roznymi partnerkami.

    Jeżeli już odwołujesz się do natury to przyjmij do wiadomości, że gdyby natura
    tak chciała jak piszesz, to cykl rozrodu i wychowania potomstwa wynosiłby kilka
    miesięcy, a nie kilkanaście lat.
    Wierność to w zasadzie odpowiedzialność za wychowanie potomstwa, a nie
    utrudnienie w realizacji fantazji seksualnych rozbuchanego egoisty.
    Piszesz tak jakby całym twoim jestestwem był penis i moszna.
  • 02.06.06, 07:23
    piekielnica1 napisała:

    > Wierność to w zasadzie odpowiedzialność za wychowanie potomstwa, a nie
    > utrudnienie w realizacji fantazji seksualnych rozbuchanego egoisty.
    > Piszesz tak jakby całym twoim jestestwem był penis i moszna.

    :) A ty piszesz jakby calym sensem zycia mezczyzny bylo plodzenie i wychowanie
    potomstwa. Procesy takie jak milosc, porzadanie, zachodza w mozgu a nie w
    penisie...a nawet jakby tak bylo to dlaczego "penis i moszna" mialyby
    zaslugiwac na mniej uwagi niz mozg?

    Seks jest tak samo wazny w zyciu mezczyzny jak praca, rodzina, wychowanie
    dzieci...Wlasnie w tym problem ze kobiety takie jak Ty chca umniejszyc
    znaczenie seksu dlatego zeby facet nie mial zbyt dobrze.

    Bo skoro mowisz ze kochasz swojego meza/chlopaka to dlaczego nie zrobisz
    pozwolisz rowniez realizowac jego marzen, a nie tylko twojej wizji mezczyzny,
    zapladniacza, ojca, i zywiciela?
  • 01.06.06, 23:14
    waldek1610 napisał:

    Czy kobieca wygoda jest wazniejsza od meskiego
    > spelnienia w zyciu seksualnym?

    Jakoś nie piszsz o prawie kobiet do wolności seksualnej.

    A jeżeli masz potrzebę "realizacj potrzeby męskiego spełniena w życiu
    seksualnym z różnymi partnerkami" to znaleź takie, które nie "mają potrzeby
    zapewnienia bezpieczeństwa i stałego życiowego partnera"
    Jeżeli będziesz rzetelnie szukał to na pewno znajdziesz

    > Wiernosc malzenska to wymysl kobiecy, bo sluzy jednynie kobieta ktore z
    > natury chca kontrolowac jednego partnera, a mezczyzn zmusza do zycia wbrew
    > wlasnej naturze. Kobiety nie rozumeja meskiej natury, ktora zaprogramowala
    > nas na seks z roznymi partnerkami.

    Jeżeli już odwołujesz się do natury to przyjmij do wiadomości, że gdyby natura
    tak chciała jak piszesz, to cykl rozrodu i wychowania potomstwa wynosiłby kilka
    miesięcy, a nie kilkanaście lat.
    Wierność to w zasadzie odpowiedzialność za wychowanie potomstwa, a nie
    utrudnienie w realizacji fantazji seksualnych rozbuchanego egoisty.
    Piszesz tak jakby całym twoim jestestwem był penis i moszna.
  • 01.06.06, 23:19
    piekielnica1 napisała:
    > Wierność to w zasadzie odpowiedzialność za wychowanie potomstwa,

    Ze zamierza miec dzieci z jedna kobieta i nie zamierza jej zostawiac.
    jako partner pozostaje wobec nie spolecznie wierny i odpowiedzialny.

    Nie ma to nic w spolnego z checia do posiadania kochanek od czasu do czasu.
    To zupelnie inna sprawa.
  • 02.06.06, 07:28
    frostinio napisał:

    > piekielnica1 napisała:
    > > Wierność to w zasadzie odpowiedzialność za wychowanie potomstwa,


    > Ze zamierza miec dzieci z jedna kobieta i nie zamierza jej zostawiac.
    > jako partner pozostaje wobec nie spolecznie wierny i odpowiedzialny.
    >
    > Nie ma to nic w spolnego z checia do posiadania kochanek od czasu do czasu.
    > To zupelnie inna sprawa.

    Frostinio!
    Masz racje, ale te fakty nie sa wygodne dla Piekielnicy, wiec Ona nie
    omieszkala ominac je w ciszy :) Bo wiadomo ze lepiej udawac ze dyskutuje sie z
    niedouczonym egoista, a ze tak nie jest to Ona zaczyna manipulowac..zreszta jak
    kazda kobieta gdy czuje sie zagrozona.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.