Dodaj do ulubionych

"Typ" który zdradzi

11.12.06, 15:55
Moi Mili, pytanie do Pań i do Panów - jak sądzicie jakie są cechy faceta,
który jest w stanie zrobić "skok w bok"? Czy ma znaczenie:

1. Fakt, że nigdy wcześniej nie zdradził, żadnej ze swoich kobiet.
2. Fakt, że nigdy nie flirtował z innymi kobietami, jeśli był zajęty.
3. Jest wybredny jak cholera :P
4. Zakłada, że jakby dowiedział się, że jego kobieta go zdradziła zerwałby z
nią od razu kontakt.
5. Nigdy nie wychodzi do klubów bez swojej kobiety. Gdziekolwiek się wybiera
uznaje za stosowne zaprosić swoją partnerkę. Nie poznaje nowych kobiet.
Spotyka się z kolegami.
6. Jest powściągliwy przy nowo poznanych osobach. Nigdy nie wypowiada kwestii
typu : "ale super dziewczyna, nie mam u takiej szans".
Edytor zaawansowany
  • menk.a 11.12.06, 15:57
    Lubi ryzyko, dreszczyk niepewności, emocje, działa czasem impulsywnie, szuka
    stymulacji, przygód,....
    ;)))
    --
    opieram się wszystkiemu, oprócz pokusy
  • tygrysio_misio 11.12.06, 16:09
    > 1. Fakt, że nigdy wcześniej nie zdradził, żadnej ze swoich kobiet.
    > 2. Fakt, że nigdy nie flirtował z innymi kobietami, jeśli był zajęty.

    to nie oznacza,ze jak juz bedzie zaobraczkowany i sie znudzi to sobie nie
    poszuka...co innego byc z kims jakis krotki okres a co innego byc 30 lat

    > 3. Jest wybredny jak cholera :P

    facet moze byc wybredy jak szuka zony,dziewczyny......do lozka na raz nie
    trzeba wiele;]

    > 4. Zakłada, że jakby dowiedział się, że jego kobieta go zdradziła zerwałby z
    > nią od razu kontakt.

    to oznacze,ze nie wie czym jest milosc..jesli jeszcze przed sie zaklada ze
    mozna by bylo od tak sie z kims rozstac to oznacza,ze sie tego kogos nie
    kocha...

    > 5. Nigdy nie wychodzi do klubów bez swojej kobiety. Gdziekolwiek się wybiera
    > uznaje za stosowne zaprosić swoją partnerkę. Nie poznaje nowych kobiet.
    > Spotyka się z kolegami.

    wyjscie na piwo z chlopakami nie musi oznaczac wyjscia na piwo z
    chlopakami..szczegolnie po 30 latach nudow w tym samym lozku

    > 6. Jest powściągliwy przy nowo poznanych osobach. Nigdy nie wypowiada kwestii
    > typu : "ale super dziewczyna, nie mam u takiej szans".

    podgladalas go gdy byl tylko z jalepszym kumplem? czy zawsze on wiedzial,ze
    jestes gdzies obok?
  • lattimer 11.12.06, 17:22
    Masz racje, Twoje komentarze są jak najbardziej trafne - ale piszesz je
    uwzględniając faceta zyjącego "30 lat związku".

    :)
  • tygrysio_misio 11.12.06, 17:28
    bo przeciez latwo jest byc wiernym pierwszy miesiac/rok...ale pierwsze 100lat
    juz gorzej;]
  • karka831 11.12.06, 16:26
    Moim zdaniem takim typem jest tzw "pies na baby"...Jest to mężczyzna, który
    nawet jak jest w szczęśliwym związku, nie może oprzeć się pokusie jaką oferują
    inne kobiety...Po prostu musi "działać"...
  • kodeks-karny 11.12.06, 16:59
    kazdy zdradzi , jak nadarzy mu się odpowiednia okazja
  • jooza 11.12.06, 17:02
    kodeks-karny napisała:

    > kazdy zdradzi , jak nadarzy mu się odpowiednia okazja

    Też tak sądzę.
  • lattimer 11.12.06, 17:14
    ja bym nie zdradziła. stąd zakładam, że są też osoby które myślą podobnie jak
    ja. :/ o kurcze jak pesymistycznie. to po co w ogóle tworzyć związek:D?
  • hultaj78 11.12.06, 17:18
    > ja bym nie zdradziła. stąd zakładam, że są też osoby które myślą podobnie jak
    > ja. :/

    No, zboczenia są rózne ;)

    > o kurcze jak pesymistycznie.

    Dlaczego? Że nie masz ochoty pozdradzać tak jak inni?

    > to po co w ogóle tworzyć związek:D?

    Może własnie po to zeby sobie pozdradzać? ;)))

    --
    Nieważne dokąd, ważne z kim.
    A mimo to je kochamy
    Fcale tak nie mamy! ;P
  • tygrysio_misio 11.12.06, 17:20
    nie wiesz czy bys nie zdradzila dopoki nie zlazlabys sie w odpowiedniej
    sytuacji...

  • lattimer 11.12.06, 17:32
    nie tworzę takich sytuacji.

    nie mi oceniac tego jakie wrazenie wywieram na męzczyznach, niemniej dla
    niektórych jestem bardzo atrakcyjna (+ poszukiwane przez nich cechy
    charakteru). a jednak nigdy nie pokusiłam się aby zdradzić mojego mężczyznę.
    Po co? Poznawałam wielu mężczyzn, wśród nich znalezli się również Ci, którzy w
    sytuacji gdybym była wolna mogliby mi się podobać - ale jestem obecnie z
    Kimś ..jestem dla Niego - nie widzę sensu zdradzać go. Wydaję mi się, że skoro
    ja tak myślę, może myśleć tak też jakiś mężczyzna. Nie czuję się "specjalna" w
    mojej wiernośći.
    Byłam kiedyś okropną babą, bardzo żałuję mojego zachowania - ofiarność mojego
    mężczyzny sprawiła, że postanowiłam być tylko dla Niego....gdyż wszystko mi
    wybaczył.
  • tygrysio_misio 11.12.06, 17:36
    "> Byłam kiedyś okropną babą, bardzo żałuję mojego zachowania - ofiarność
    mojego
    > mężczyzny sprawiła, że postanowiłam być tylko dla Niego....gdyż wszystko mi
    > wybaczył."

    o takie wrazenie stara sie na mnie wywrzec pewien ktos...albo naprawde tak
    mysli;] nie wiem ale dam szanse;]


    a co do zdrady...latwo jest mowic tak na poczatku zwiazku..a ja sie boje co
    bedzie po 30 latach.....ludzie sie zmieniaja..czasem po 10 latach ten jedyny
    staje sie wrogiem..wiadomo jak to bedzie?

    a poki co to tez jestem gluwpia,wierna i naiwna....choc zaluje tego bo bardzo
    chcialabym byc wredna suka bo cholera tak jak teraz to tylko po dupie dostaje;]
  • triss_merigold6 11.12.06, 20:17
    Każdy może zrobić skok w bok, kwestia okoliczności, znudzenia, okazji etc.
    Wybredność nie ma tu nic do rzeczy.
  • sallvadore 11.12.06, 20:24
    tygryska - zdradzila kogos kiedys?
  • tygrysio_misio 11.12.06, 22:13
    nie i nie wyobrazam sobie jakbym mogla..kiedys ja kogos chcialam ale ten ktos
    mnie nie chcial i tak zylam w celibacie 16 miesiecy;] co innego jak jestem
    wolna, ale jak moje serce bije w jednym kierunku nie mysle nawet o innnych..

    ale nie wiem co bedzie za 10,20,30 lat....przeciez nie zawsze czuje sie to samo
    w zwiazku...

    ponoc tylko glupcy wiedza na pewno co beda mysleli za 30 lat..ja nie wiem..moze
    sie zmienie

    na dzien dzisiejszy nie ale nie wiem jaka beda za 30 lat
  • lattimer 11.12.06, 23:29
    a można kochać a zdradzić? być wiernym emocjonalnie swojemu partnerowi, ale
    nagle "ups" zdarzyło się "to coś" ?

    Zdrada niszczy całkowicie relacje czy w pewnych sytuacjach jest nieszkodliwa,
    wręcz ratuje?

  • tygrysio_misio 11.12.06, 23:33
    zeby cos uratowac to musi byc bardzo rozwalone przed zdrada...
  • sallvadore 12.12.06, 09:20
    no dobrze nie zdradzilas ale w kazdym poscie podkreslasz ze zdrada jest wrecz
    nieunkniona, cholera w takim razie po co chcesz sie wiazac? Cos bardzlo latwo
    przychodzi Ci pisanie o zdradzie ze zdarzy sie na pewno, moze Twoj ex zauwazyl
    to i ulotnil sie nim zdarzylo sie to "zle"....
  • tygrysio_misio 12.12.06, 14:10
    nie zakladam, ze zdrada jest nieuniniona...zakladam tylko,ze nie mozna mowic ze
    sie czegos nie zrobi so sie tego nie wie..czlowiek sie rozwija i stopniowo
    zmienia sposob myslenia....sytuacje sie zmieniaja

    mowienie "ja na pewno nie zdradze bo jestem bardzoej swieta niz Maryja
    dziewica" jest glupota...

    mozna jedynie powiedziec "nie zdradze teraz" i wymienic powody...
  • tygrysek27 12.12.06, 14:16
    jednakowoż pozwolisz że będę się upierać przy swoim zdaniu
    wiem że nie zdradzę go teraz ani w przyszłości :-)

    w przeszłości zdradzałam i byłam zdradzana
    dziś jestem dorosłą kobietą dokonującą świadomego wyboru nie na jakiś czas ale
    na zawsze
    tak można :-)

  • moniarb 12.12.06, 11:30
    Stwierdzenie - ja bym nie zdradzila, wiec mysle,ze on tez nie zdradzi - jest
    cudowne.
    Po pierwsze - o czym juz było wcześniej - nigdy nie wiesz co mozesz zrobic za
    jakis czas, a po drugie - na jakiej podstawie zakladasz,ze ktos mysli tak jak
    Ty w tej chwili? To zupełnie odlotowe założenie
  • tygrysek27 12.12.06, 12:13
    ...ale zapewnia zdrowie psychiczne. Nie dręczysz się i nie męczysz: a co
    gdy.... a jakby tak....
    Może nie tak bardzo odlotowe ponieważ człowiek ma to do siebie że sądzi innych
    według siebie.
    Ja tez mam takie podejście w chwili obecnej, wiem że nie zdradziłabym i wiem że
    on też nie.
    I wokół niech mówią co chcą ja cudownie się z tym czuję i pierwszy raz w życiu
    lekko i szcześliwie :-)
  • moniarb 12.12.06, 13:19
    Rozumiem takie założenie - ba! nawet podziwiam i zazdroszczę. Tylko jesli je
    przyjełam, to nie zaczynam na forum wątków o zdradzających facetach, bo jestem
    pewna swego i w ogóle nie zajmuję sie takim tematem - po prostu to mnie nie
    dotyczy. Natomiast autorka chce sie upewnic,ze facet należy do typu "
    Niezdrazający" - i jako argumentu uzywa - ja tak mysle, wiec on pewnie też.
    Skoro tu szuka takiego potwierdzenia, to chyba jednak ma jakies watpliwości -
    moim zdaniem słuszne,bo taki typ nie istnieje. Wszystko jest kwestią czasu i
    okolicznosci.
  • lattimer 12.12.06, 14:50
    Może jestem naiwna i młoda, ale dobrze jest wierzyć, że On nigdy nie zdradzi-
    bo to jest równoznaczne z tym, że nigdy nie przestanie kochać. Przecież to
    bajeczka, ale jeśli bym w to nie wierzyłam ten związek nie miałby sensu. Może
    mój związek nie jest perfekt przykładem- aczkolwiek uważam, że wyjątkowo dobrze
    dobraliśmy się i cięzko byloby nam znaleźć, kogoś z kim bylibyśmy szczęśliwsi.
    Ale już nie bazując na moim związku - badania statystyczne potwierdzają, że 30
    % Panów zdradza w małżeństwie. A pozostałe %? Wiem jak to jest wśród rodziców
    moich znajomych - zdrada prędzej czy pózniej wychodzi na jaw. Plotki łatwo się
    roznoszą, natomiast są to rzadkie historie. Może to kwestia środowiska w jakim
    się obracam.....Coś jednak trzyma przy sobie pozostałe małżeństwa. Proszę mi
    nie mówić, że miłość nie istnieje (moi rodzice nadal są szczęśliwi, spędzają
    każdą wolną chwile razem)

    A jeśli chodzi o jednostkową zdradę "ups co robi kobieta obok mnie" - myślę, że
    coś takiego nie wychodzi w małżeństwie na jaw, a facet po takiej opcji zaczyna
    bardziej, aby zapomnieć o winie, dbać o swoje małżeństwo.
  • cleer13 12.12.06, 15:20
    Nie wiem skad wzięłas takie statystyki, ale mniejsza o to. Fakt,ze wszystko
    zależy od tego co uzna sie za zdradę - na tym forum padały juz kategoryczne
    stwierdzenia,ze flirt czy romans wyłącznie wirtualny - to zdrada, niektorzy
    uwazaja,ze taki jednorazowy skok w bok - to nic takiego, dla innych to zdrada
    oczywista. Więc mozna by tak długo. O wielu "incydentach" sie dowiadujemy, o
    jeszcze wiekszej ilości nie - ponoc jak nie wiesz to wszystko ok, to nie
    zdrada. Wiec jak facet zaprzecza tzn, ze bardziej mu na Tobie zależy, bo nie
    chce, zebys go rzuciała, wiec to tylko taki wyskok, czy zdrada? Ale ,ze mozna
    przeżyc kilkadziesiat lat w parze i w jakis tam sposob sie nie zdradzic to nie
    wierzę.
  • lattimer 12.12.06, 16:39
    Jest tyle kombinacji zdarzeń, tyle osobowości ludzi - to forum nie
    odzwierciedla nawet promila możliwości. wiem, ze niektórzy moi znajomi nigdy by
    nie zdradzili - a jest to spora grupa. Nie wiem jak można się upierać "że na
    100 % każdy zdradzi" - tylko dlatego, że zostało się zdradzonym, albo samemu
    się zdradziło? To tak jakby upierać się, że każdy mąż zawsze nienawidzi
    teściowej, albo, że każdy facet woli blondynki. Joł - stereotyp. Lubię gdy ktoś
    otwarcie się temu sprzeciwia.
  • sallvadore 12.12.06, 18:42
    i ja podobnie mysle ze nie mozna jednoznacznie stwierdzic - "kazdy z nas
    zdradzi!" bzdura jest tylu roznych ludzi i zachowan ze nie mozna tak po prostu
    stwierdzic.
    Jednak jestem sklonny twierdzic ze ludzie, ktorzy mowia ze kazdy z nas zdradzi
    wlasnie oni zrobia to...
  • cleer13 13.12.06, 09:05
    A o jakich wy ludziach mówicie - 20- , 30-letnich? Ktorzy tak naprawde
    dorosłego zycia mają za sobą kilka, kilkanascie lat. Iluz takich pełnych
    ideałów panów, kiedy przechodza w druga młodośc, czyli koło 50, zaczynaja
    szalec i szukaja podniet u młodych kobiet, chca potwierdzic swoja męskość. A te
    tzw ryczące 40. Kobiety, ktorym widmo starości zagląda w oczy, ktore mają
    poczucie ze mają ostatnia szanse,zeby przeżyc cos ekscytującego, przekonac sie
    ze jeszcze sa atrakcyjne. A to co dzieje sie w małżeństwach z 20 letnim stażem,
    kiedy dzieci sie usamodzielniają, brakuje celu i każda ze stron szuka swojego
    sposobu,zeby jeszcze urwac jakies szaleńcze chwile z zycia. Tego nie bierzecie
    pod uwagę, bo to dla Was egzotyka, albo tak odległegła przyszłośc, ze nie ma
    sie co zastanawiac. Ale ludzie w zwiazkach w każdym wieku przeżywaja równie
    mocno wszystkie emocje - i fascynacje nowa osoba, i rozczarowanie partnerem i
    zdradę. I ja mysle o takiej perspektywie - nie o perspektywie kilkutetniego
    związku.
    To do czego każdy dąży - para staruszków na ławce w parku trzymająca sie czule
    za ręce - to najczęściej efekt wielu kompromisów, przebaczania, i daru
    zapominania.
  • lattimer 13.12.06, 09:27
    " To do czego każdy dąży - para staruszków na ławce w parku trzymająca sie
    czule
    za ręce - to najczęściej efekt wielu kompromisów, przebaczania, i daru
    zapominania"

    Cała Twoja myśl implikuje właściwie jedno: w związkach niewiele róznimy się od
    naszych naczelnych znajomych. Liczy się dla nas tylko miłość fizyczna. Liczymy
    na to, że ktoś wybaczy nam skok w bok - jeśli nie - phi! tyle osobników homo
    sapiens w moim mieście - z tym będę szczęśliwa.

    Małżeństwa z 20 letnim stażem mogą być "wierniejsze" niż te z "2" letnim. Jeśli
    dla kogos "egzotyką" jest zdrada to jest mało wartościowym człowiekiem. Dla
    mnie egzotyką jest realizowanie się - moje zainteresowania. Na litość boską
    umówmy się - miłość fizyczna jest piękna, ale tylko z osobą na której nam
    zalezy. Rozumiem o co Ci chodzi, i dociera do mnie spósób przedstawienia " jest
    nudno w związku, a to sobie pozdradzajmy " Nie każdego kręcą takie zabawy -
    wierz mi, kreatywna jednostka wymyśli coś "ciekawszego" niż zdradzanie swojego
    partnera. Każda rozsądna osoba wie, że to nie rozwiązuje problemów - to jest
    nagromadza. Koniec konców zdrada nie jest akceptowana społecznie i osoba
    zdradzająca czuje to obciążające poczucie winy. Jeśli nie - na litość boską
    jakiego partnera sobie wybrała dana osoba? troglodytę?
  • cleer13 13.12.06, 10:42
    Chyba nie do konca sie rozumiemy - ja nie pochwalam zdrady, więcej - bardzo bym
    chciala,zebys to Ty miała/ł racje. Kiedys tez mi sie tak wydawalo. A zycie jest
    inne. Troche bardziej skomplikowane, ludzie sie z latami zmieniają, uczucia sie
    zmieniają. Ile Ty masz lat? Jak długo z kims jesteś? Na podstawie obserwacji
    jakiego środowiska wyciągasz takie wnioski? Chociaz ja mysle,ze to co piszesz
    to nie wnioski , to pobozne zyczenia. Oby Ci sie sprawdziły, ale ja nie wierze-
    zbyt czesto zaskakiwali mie ludzie, ktorych nigdy bym nie posadzala o takie
    zachowania. I to nie chodzi tylko o moje jakies tam osobiste przezycia -
    obserwuje znajomych, rodzine, rózne pokolenia. I zdrada to nie zawsze tylko
    zwierzęcy instynkt - częściej to wypalone uczucia, nawarstwiające sie
    problemy,szarosc dnia codziennego i poszukiwanie ciepla i zrozumienia,
    potwierdzenie swojej atrakcyjnosci, szukanie akceptacji, leczenie komplesów.
    Zdradzać mozna na tysiąc sposobów i z tysiaca powodów.
  • tygrysio_misio 13.12.06, 12:18
    przeciez Cleer nie mowila o fizycznej zdradzie tylko wieksza czesc poswiecila
    tej emocjonalnej..kiedy zdrada jest wynimiem szukania uczuc

    pozatym do Twojej wypowiedzi powiem to co juz raz tu napislam..tylko krowa nie
    zmeinia zdanie..i tylko glupiec potrafi "przewidziec" swoja przyszlosc snujac
    marzenia o swej swieto..sci;]
  • tygrysek27 13.12.06, 12:21
    może głupiec.... a może świadomy wagi swych słów oraz wartości człowiek :)
  • tygrysio_misio 13.12.06, 12:52
    myslisz,ze swiadomym swoich slow jest ktos kto mowi ze jest swieto..y i
    nigdy nie zdradzi??

    swiadomy czlowiek wie, ze sie zmini i wie ze roznie moze byc w zyciu..i nie wie
    nic na pewno!
  • tygrysek27 13.12.06, 13:00
    ale nie krzycz kochana
    nie jestem święto..
    po prostu wiem że tego akurat nie zrobię i prosze nie wmawiaj mi że się moje
    podejście zmieni, wierność jest dla mnie wartością której nie sponiewieram,
    taką podjęłam decyzję i tyle :-)
  • tygrysio_misio 13.12.06, 13:02
    nie mowie ze zmienisz..mowie tylko,ze nie wiesz jaka bedziesz za 20 lat
  • tygrysek27 13.12.06, 13:18
    trochę starsza na pewno :)
    jednak moje zapatrywania na zdradę i kłamstwo się nie zmienią
    nie rozmawiamy o tym czy polubię smak pietruszki której dziś nie cierpię ale o
    wartościach nadających sens życiu
    to raczej odpowiedzialne nie głupie

    a tak w ogóle to gdy poznasz właściwego faceta przyznasz mi rację - nie
    będziesz zostawiała sobie "furtki" bo...ale... itp.
    rozumiem, to bardzo wygodne jednak zobowiązanie i obietnica tej wybranej osobie
    znaczy więcej niż asekuracyjne: tak ale .....
    to raczej tchórzowskie niż mądre

    i tyle w temacie :-)
  • tygrysio_misio 13.12.06, 13:28
    nie rozumiesz o czym mowie;]

    nie sadze zebym poznajac jakiegokolwiek faceta moge zmienic zdanie...poprostu
    uwazam,ze czlowiek z czasem sie zmienia...zmieniaja sie poglady..staja sie
    coraz bardziej odpowiednie do wieku...

    to o czym mowie nie jest furtka do czego kolwiek...poprostu wiem,ze sie zmienie
    i nie wiem co wtedy bedzie dla mnie najwazniejsze..moze z lumpenlibrela zmienie
    sie w zawzieta socjalistke i bede domagala sie rozdawnictwa kasy na lewo badz
    prawo byele do mnie;]...moze na starosc zmienie poglady religijne ze strachu
    przed smiercia i zaprzecze temu co jest dla mnie najwieksza wartoscia

    ale najwazniejsze jest to,ze jestem swiadoma tego,ze nie musze miec racji..i ze
    zycie moze wyprostowac moje poglady albo je wypaczyc...ze sie zmienie i moze z
    czasem zaczne inaczej patrzec na zycie...to jest najwazniejsze bo daje mi
    motywacje do tego aby obserwowac siebie i innych i zmieniac sie w miare
    rozsadnie...nie popelniajac bledow innych

    a naiwnosc...moze i latwiej jest zyc z naina wiara ze zeby nie wiem jak bylo
    zle to i tak bedzie sie wiernym..i fajnie jest myslec o sobie w jak najlepszym
    swietle..ale sporo osob juz sie na tym przejechalo...temu ja nie bede
    przeswiadczac Cie,ze jestem swieta
  • tygrysek27 13.12.06, 13:37
    "nie sadze zebym poznajac jakiegokolwiek faceta moge zmienic zdanie..."

    "to o czym mowie nie jest furtka do czego kolwiek...poprostu wiem,ze sie
    zmienie"

    jesteś trochę zagubiona, przeczysz sama sobie i miotasz się
    mylisz naiwność z odpowiedzialnością i honorem

    nie przemawiają do mnie te zawiłe i niejasne wywody, szanuję Twoje zdanie ale
    nie zgadzam się z nim
    życzę Ci wyprostowania spraw uczuciowych, wtedy nie będziesz chciała
    asekuracji :)



  • madzior84 13.12.06, 13:20
    Że niby tygrysek27 nie wie jaka będzie za 20 lat, a Ty to wiesz? Niektórzy mają
    pewne wartości i nie zamierzają ich tracić, choćby świat się walił. I chwała im
    za to.
  • tygrysio_misio 13.12.06, 13:29
    niektorzy maja wartosci i nie zamieraja ich tracic...ale i tak to robia..bo
    zycie prostuje wszystkich jak chce a nie jak marzymy o tym w mlodosci

  • tygrysek27 13.12.06, 13:39
    zależy kto co CHCE widzieć :)
    ja widze wielu ludzi którzy żyją zgodnie ze swoimi wartościami do końca życia
  • cleer13 13.12.06, 13:48
    Życie weryfikuje wiele naszych poglądów, czy nam sie topodoba czy nie. Jesli
    musimy zmienic zdanie w sprawach dla nas fundamentalnych jest to tym
    trudniejsze i bolesniejsze. Ileż młodych kobiet twierdziło - nigdy nie
    przebaczyłabym zdrady, a kryteria zdrady mialy bardzo ostre. Po wielu latach
    kiedy mialy decydowac o rozwodzie z powodu zdrady męza, kiedy myślały o
    dzieciach, o poziomie finasowym, ktory po rozwodzie zwykle gwałtownie sie
    obniza, o samotnosci, o leku przed odpowiedzialnoscia,samotną staroscią -
    znajdowały tysiace powodów zeby przebaczyc, uwierzyc w zapewnienia,
    zbagatelizowac itd. A ile kobiet - takich idealistek, kiedy partner je zawiodł,
    zdradzały z zemsty,z rozpaczy , na przekór temu wszystkiemu , w co tak uparcie
    wierzyły. Nie chce nikogo przekonywac,ze musi zdradzac lub byc zdradzanym -
    twierdze tylko,ze nie mozna mówic: mnie sie to nigdy nie zdarzy. Bo wszystko
    moze sie zdarzyc.I jesli to bedziesz brac pod uwagę tym mniej bedziesz potem
    zaszkowana i rozwalona na kawałki.
  • tygrysek27 13.12.06, 13:57
    ależ można, ja otwarcie mówię że nie zrobię tego swemu M :) mówię to z pełną
    świadomością i przekonaniem

    dlaczego? ano może dlatego że kiedyś zdradzałam? że byłam zdradzana i wiem że
    nie chcę tego przeżywać raz jeszcze? że po wszystkich doświadczeniach życiowych
    dorosłam, dojrzałam i wiem co jest ważne,a może dlatego że jestem uparta i
    wierzę w miłość, uczciwość?
    a może po prostu wbrew wszystkim zgorzkniałym "realistom" na tym forum którzy
    próbują mi udowodnić że zdradzę :)

    zatem raz jeszcze: oświadczam iż nie będę nigdy zdradzać mego M :)
  • lattimer 13.12.06, 16:17

    Nie rozumiem niektorych z Was- zakładacie ze jestescie bardziej dojzałe i mądre
    bo " wiecie ze człowiek się zmienia"? Bravo - ale tego dowiedzielismy sie juz
    przed Heraklitem. Ja tez zmieniam się - nie zaprzeczam. Ale to oznacza, że
    muszę spalić dawny kurhanik wartości? Ważny jest świadomy wybór i utwierdzanie
    się w tym, że był słuszny. Nie musze byc wzorem i nie rozszcze sobie do tego
    praw. Znam wielu wartosciowych ludzi, obserwuje ich od wielu lat - wiem, że te
    osoby nigdy nie zdradziłyby swojego partnera. Wyniosły to już z rodzinnego
    domu. Któraś z Was spytała ile mam lat i ile znam mojego partnera: nie ważne
    ile mam lat - kończe studia - znamy się 6 lat i w tym czasie bylam jego jedyną
    partnerką. Owszem - zerwałam z nim w pewnym momencie kontakt - nie miał w tym
    czasie nikogo innego (tylko błagam prosze nie mówić, że może mnie oszukiwać)

    Nie zakladam, że jeśli będziemy ze sobą kolejne 10 lat - on nie zdradzi. Nie
    jestem naiwna - po prostu z całego serca życzę Nam i parom nam podobnym
    zdrowego związku. Zdrada nie jest dla dorosłych osób - jest dla tych, ktorzy
    jeszcze nie wiedzą czego oczekują od życia. Dlatego zgadzam się z tygryskiem -
    która nie zdradzi ponieważ "ten okres minął".
    Jeśli nie wierzycie w istnienie wiernych osób, to wy musicie być niezdrowo
    uparte i nieracjonalne - założenie jest takie ze zawsze istnieje to
    prawdopodobieństwo szczęsliwego związku. A jeśli nie ufacie swoim partnerom i
    zakładacie, że z pewnością zdradzą > po co się męczyć? tylu idealistów jest na
    świecie.
    Nie chodzi mi obecnie o to, aby założyć, że moja racja jest lepsza niz wasza
    racja. Pora zrozumieć, że sam fakt, że sprzeczamy się obecnie, może świadczyć
    jednak o tym jak bardzo się od siebie róznimy. Jaką wielość poglądów mogą
    reprezentować ludzie - wielość podstaw, przyzwyczajeń, wartości. Pozwólmy w
    końcu przyznać racje tym, którzy mówią, że nie ma rzeczy jednoznacznie czarnych
    albo białych. Nie można powiedzieć "że kazdy mężczyzna zdradzi" "każda kobieta
    zdradzi" ...to jawi się dla mnie jako nielogiczne.
  • a.nancy 13.12.06, 14:02
    nigdy nie mozna byc pewnym na 100%. uwazam, ze nie istnieje "typ", ktory NIGDY,
    w zadnych okolicznosciach nie bylby zdolny do zdrady.
    ale.
    facet, ktorego opisalas BYC MOZE nie zdradzilby z premedytacja. moglby pojsc do
    lozka po pijaku (o ile mialby okazje, a na razie nie ma, bo nie wychodzi sam).
    moglby - kazdy by mogl - poczuc sie znudzony w zwiazku, albo zakochac sie w
    innej, ale wtedy dazylby do rozstania, a nie do romansu.
    powtarzam: BYC MOZE. na 100% nie bedziesz wiedziala.
    i to wszystko zakladajac, ze dobrze go znasz i opis jest zgodny z
    rzeczywistoscia, a nie jest autocharakterystyka jaka wyglosil na pierwszej
    randce zeby cie zbajerowac ;))))

    --
    "wampiry wstawały z martwych, z grobów i z krypt, ale nigdy nie zdołały tego
    dokonać z kota"
  • kick-men 13.12.06, 16:20
    Moim zdaniem te wszystkie cechy świadczą raczej o tym, że NIE zdradzi!
  • kick-men 13.12.06, 16:21
    powtarzam ..... raczej
  • lattimer 13.12.06, 22:31
    :)
  • bombalska 13.12.06, 20:19
    Zdadzi facet, ktory ma slaby charakter, slabosc do kobiet (nie potrafi zepchnac gdy mu panna usiadzie na kolanach) albo facet niedojrzaly, ktory ma w d... uczucia innych ludzi. Taki rozpieszczony, duzy dzieciak.
    Dojrzaly czlowiek wie co robi, nie robi glupot, odpowiada za swoje czyny i potrafi uzasadnic swoje decyzje.

    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie
  • lattimer 13.12.06, 22:30
    ;) dobra odpowiedz.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka