Dodaj do ulubionych

Nuda w małżeństwie......

IP: *.lanet.wroc.pl 28.04.03, 00:06
Co może być przyczyną , że w małżenstwie zanika (tzn. jest coraz to rzadziej) sex? Na pewno rutyna i to , ze niestety trochę znudziliśmy sie sobą. ale to nie moga być jedyne przyczyny - bo jesteśmy dopiero 4 lata po ślubie. Co więc będzie potem? Nie chcę tak żyć niby razem, a obok siebie. Jak to zmienić, jak wniesć coś nowego do małżeństwa? Brak mi bliskości i jest mi coraz gorzej. Niby nic złego sie nie dzieje, nie klocimy się , żartujemy ze sobą , rozmawiamy, - ale to już nie to samo co dawniej. No i ten sex - ciągle taki sam , te same pozycje, te same pieszczoty, to samo łożko...Pewnie wieloletni małżonkowie wiedzą o czym mówie;) Po prostu coraz nudniej, a co za tym idzie coraz rzadziej. Dawniej była fascynacja druga osobą , byliśmy zauroczeni - czym to zastąpić? Poradzcie, co zrobić , żeby coś poprawić w tej sytuacji...
Obserwuj wątek
    • zuchwalec Re: Nuda w małżeństwie...... 28.04.03, 02:56
      Gość portalu: Marta napisał(a):

      > Co może być przyczyną , że w małżenstwie zanika (tzn. jest coraz to rzadziej)
      s
      > ex? Na pewno rutyna i to , ze niestety trochę znudziliśmy sie sobą. ale to
      nie
      > moga być jedyne przyczyny - bo jesteśmy dopiero 4 lata po ślubie.


      Zrobcie sobie dziecko, zapewniam , przez nastepne 20 lat nie bedziecie
      wiedzieli co to jest nuda. Powodzenia.
    • Gość: zwyklak Re: Nuda w małżeństwie...... IP: *.crowley.pl 28.04.03, 10:14
      Witam...Przyznam szczerze ze pewiem czas temu (2 miesiace.., a staz w
      malzenstwie ten sam)mielismy podobny problem... I wiesz co? po prostu oboje sie
      do tego przyznalismy...wiec rozmowa.. to klucz do sukcesu.. Zaczelismy
      experymentowac...i znow odkrywac na nowo..a wierz mi pomyslow jest
      tysiace...tylko co bedzie za kolejny rok....zobaczymy..ale na razie jest ok..
      powodzenia...(czasem sie zastanawiam czy romans na boku nie jest dobrym
      rozwiazaniem...wtedy sie czlowiek oderwie od rzeczywistosci ... i zmieni
      cis...zeby ponownie zatesknic?, bo przeciez calu czas jedzenie ch;eba z szynka
      tez sie moze oprzykrzyc...nie jest tak?)..
      co myslicie?
      • Gość: Marta Re: Nuda w małżeństwie...... IP: *.lanet.wroc.pl 28.04.03, 12:52
        Gość portalu: zwyklak napisał(a):

        > Witam...Przyznam szczerze ze pewiem czas temu (2 miesiace.., a staz w
        > malzenstwie ten sam)mielismy podobny problem... I wiesz co? po prostu oboje sie
        >
        > do tego przyznalismy...wiec rozmowa.. to klucz do sukcesu.. Zaczelismy
        > experymentowac...i znow odkrywac na nowo..a wierz mi pomyslow jest
        > tysiace...tylko co bedzie za kolejny rok....zobaczymy..ale na razie jest ok..
        > powodzenia...(czasem sie zastanawiam czy romans na boku nie jest dobrym
        > rozwiazaniem...wtedy sie czlowiek oderwie od rzeczywistosci ... i zmieni
        > cis...zeby ponownie zatesknic?, bo przeciez calu czas jedzenie ch;eba z szynka
        > tez sie moze oprzykrzyc...nie jest tak?)..
        > co myslicie?

        Nie, absolutnie zdrada nie jest dobrym pomysłem na problemy w małżeństwie....prowadzi raczej do zakończenia związku. brrr - skąd w ogóle taki pomysł? Ja raczej oczekiwałam rad, co zrobic, żeby było jak dawniej - no , ale to już chyba niemozliwe - po prostu juz nie ma tej fascynacji co kiedyś, leżenia w łożku calą niedzielę z przerwami na seks itp. Znamy się juz tak długo, że wiemy czego się po sobie spodziewać i jest to w sumie fajne - ale czegoś jednak brak....Ale może ktoś jeszcze ma jakiś pomysł jak ożywić to moje małzeństwo - będe wdzieczna. Pozdrawiam
    • ewzj Re: Nuda w małżeństwie......>Trochę więcej emocji 28.04.03, 12:48
      Każde małżeństwo może przezywać "nudę" (jak zwał tak zwał) z innego powodu.

      - jedni są zajęci karierą i to ich wypala
      - inni zajmują się sobą (typ narcyz)
      - mają zupełnie różne zainteresowania
      - nie mają żadnych zainteresowań
      - innych oddalają drobne, ale dokuczliwe pretensje (np.podział obowiązków -
      patrz wątek Chłop i Baba :))
      - czasem hormonów nie staje
      - taki temperament > tylko nowości są atrakcyjne
      - zmęczenie, lenistwo, pruderia, brak fantazji, brak emocjonalności, zdrady!O:

      Jezeli obydwoje nie dązycie do seksu, a zgodnie sobie żyjecie, to w czym
      problem? Chyba jednak nie jest tak? Ty piszesz, że chciałabyś ozywić ten wasz
      seks. Ciekawe, czy on to samo mysli?

      A może trochę więcej zainteresowania drugim człowiekiem? Emocji? Niespodzianek?
      • Gość: Marta Re: Nuda w małżeństwie......>Trochę więcej emo IP: *.lanet.wroc.pl 28.04.03, 13:02
        Tak....u nas to będzie : różne zainteresowania (maz komputerowiec -więc jest, a go nie ma) zmęczenie (małe dziecko), brak fantazji (sama nie wiem czemu). Każdy dzień jest taki sam - można by powiedzieć śniadanie , obiad, kolacja, seks (coraz rzadziej) - co nowego można wymyślić po 4 latach małżeństawa, a po 6 od czasu gdy się poznaliśmy? Żyjemy zgodnie - to fakt - bardzo się z tego cieszę. ale zgodne życie to nie wszystko - mi brakuje wrażeń (nie pisac mi tu o zdradzie!!!) Zresztą mąż tez mi się kiedys skarżyl na pewną monotonię w seksie - czasem mam wrazenie , że gram w jakimś niekończącym sie serialu - teraz będzie to, a za chwilę to. Chodzi mi o to, jak to zmienić - żeby było ciekawiej (bez zmiany męża;)Pozdrawiam
        • Gość: małpka Re: Nuda w małżeństwie......>Trochę więcej emo IP: *.acn.pl / 10.68.5.* 29.04.03, 11:46
          Więcej fantazji, odwagi!Drobne prezenty bez okazji, uroczysta kolacja przy
          świecach.Kup sobie figlarną bieliznę.Pierwsza uwiedż swojego męża po prostu
          zaskocz go czymś innym, nowym czego by się nie spodziewał.Myślę, że momo
          wszystko powinniście porozmawiać.Małżeństwo opiera się na wielu sprawach, ale
          rozmowa jest ważna dopóki się rozmawia jest dobrze, jeśli przestaje się
          rozmawiać to tak jakby całość przestawała istnieć.Pomyśl nad zmianami i nie
          oczekuj, że samo się zmieni.Faceci są mało domyślni więc jak mu nie powiesz w
          czym rzecz to nic nie wyjdzie.Powodzenia
          • Gość: una Re: Nuda w małżeństwie......>Trochę więcej emo IP: *.energis.pl 08.10.03, 13:34
            a ja mysle, ze o pewnych rzeczach trzeba rozmawiac bardzo delikatnie, bo zwykle
            mezczyzni uwagi o seksie biora tak bardzo do siebie, ze moze go potem byc
            jeszcze mniej. latwo sie zaciac facetowi, no bo skoro kobieta zglasza
            jakies "ale" to znaczy, ze on robi cos nie tak. tak to odczytuja faceci zwykle.

            trudno cos radzic, bo nie wiem, co robiliscie do tej pory, ale dobrze jest
            nauczyc sie masazu erotycznego, poza tym moze zmiana scenerii by sie przydala?
            moze uda sie komus wcisnac dziecko na dzien, dwa i wyjechac, chocby do lasu za
            miasto, albo na wycieczke- no teraz to zimno, wiec moze daloby sie zaszalec i
            pojechac np na weekend do innego miasta, jakiegos atrakcyjnego, typu Krakow ( o
            ile nie jestescie z Krakowa ;)), zanocowac w hotelu, hoteliku, i spedzic
            generalnie upojny weekend?
            i niespodzianki- lisciki do meza na lustrze o dwuznacznej tresci, wieczorne
            wyjscie we dwoje- naprawde, jakas przyjaciolka siep oswieci, zebyscie mogli
            pojsc potanczyc, a moze stac was na nianie od czasu do czasu?

            mysle, ze jak on siedzi w domu przed komputerem, ty w domu przy dziecku, to
            nawet nie macie czasu za soba zatesknic, tak ani razem ani osobno, i dlatego
            troche nuda- zwiazek potrzebuej wdechow i wydechow. moze wyjedziesz z dzieckiem
            do babci, do cioci, albo zaczniecie chodzic na jakies zajecia, an basen, tak,
            zeby on mogl za wami zatesknic- no i zebys ty miala wychodne zk olezankami,
            wieczor babski, tance, kino, albo pojscie odk osmetyczki, cokolwiek- ale
            jeslion zostanie z dzieckiem, a ty bedziesz miala swoje wyjscia, to tez
            bedziesz atrakcyjniejsza- bo nie wiadomo, co tam robilas, kogo spotkalas,
            nawetp rzypadkiem, wychodzisz odstawiona do ludzi- rozumiesz, na facetow te
            rzeczy dizalaja. a juz jakies wspolne imprezy z duza grupa ludzi, gdy jestes
            obtancowywana przez innych panow, tak wzmacniaja meskie libido, ze potem
            wyladujecie gdzies na pietrze w toalecie, moge zagwarantowac;). i przypomna Wam
            sie dawne dobre czasy.

            a tak poza tym, to pozycji i sposobow na uprawianie sexu jest tyle, ze jesli z
            nadzieja na sukces, a nie z obawa, co z teog wyniknie, zdecydujemy sie troszke
            poexperymentowac, to na pewno wymyslicie cos , czeog jeszcze nie
            probowaliscie :).
      • Gość: una Re: Nuda w małżeństwie...... IP: *.energis.pl 08.10.03, 13:41
        no i niespodzianki- przebierz sie, rob zarty, przywitaj go w domu wieczorem w
        peruce, ponczochach, mini, szpilkach, czerwonych pazurach- nie na powaznie, ale
        dal zabawy mozesz sie przebrac tak totalnie wyuzdanie i w stringi ( w ogole
        stringi dobra rzecz na facetow, trudno, ze niewygodne, ale cos za cos ;), poza
        tym generalnie niezaleznie od okolicznosci od rana badz zadbana i miej porzadek
        w domu.
        zauwazylam, ze nic tak nie obniza meskiego libido niz zaniedbany dom, o co
        latwo przy malym dizecku, moj dom wygladal strasznie, poki nie powzielam planu,
        zzeby ot metodycznie zmienic, i wyrobilam sobie nowe nawyki i zwyczaje, ktore
        ulatwiaja mi utrzymanie czystosci przy malym dziecku. niespodziewanie
        zaowocowalo to napywem wzmozonej czulosci, zachwytu i generalnie odnową
        zainteresowania moja osoba, zachwytu moaj osoba i -znacznie czestszym seksem w
        czysciutkiej sypialni.
        wyrzucilam w tym celu tony niepotrzebnych rzeczy z domu. teraz mamy tylko to co
        niezbedne i ukochane, jest przestrzennie i lekko i czysto i az chce sie zyc,
        tanczyc i kochac w naszej slicznej sypialni.

        na niego dziala to tak samo jak na mnie.
        wbrew pozorom przestrzen jest ogromnie wazna i odnowa przestrzeni wokol i
        oczyszczenie jej moze miec zbawienny efekt na ludzi, ktorzy w niej zyja.

        nie iwem, czy to wasz przypadek, moze u was zawsze lsni, ale u mnie bylo
        wlasnie tak.
        pozdrawiam.
        i pamietaj o stringach ;)
        • chardonney Re: Nuda w małżeństwie...... 26.12.19, 22:10
          Z tym czystym domem w pelni sie zgodze. Kiedys pozwalalismy naszym psom spac w sypialni. Mimo ze bardzo je kocham, to lozko bylo pelne wlosow, rozpychaly sie i zajmowaly sporo miejsca. Stopniowo zaczelam je odzwyczajac. Przemeblowalam sypialnie, kupilam satynowa posciel i romantyczne dodatki. Oplacilo sie, bo nasze zycie lozkowe zaczelo znowu rozkwitac.
    • Gość: kobieta Re: Nuda w małżeństwie...... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 29.04.03, 18:34
      O czym ty piszesz 4 lata i nuda ? Ja mam 8 lat po ślubie i uważam,że z roku
      na rok jest lepiej i ciekawiej... Nudno ci w łóżku? To miej pretensje do
      siebie.... Na prawdę nic ciekawego ci do głowy nie przychodzi? To znaczy, że
      jesteś beznadziejnym kochankiem. Czy zmiana partnerki coś by ci pomogła ? Moze
      na pierwszy rok.... a potem znów nuda. Trochę pomysłowosci i chęci... Uczucia
      trzeba pielęgnować, podobnie jak miłość. Nic samo nie przyjdzie. A swoją drogą
      duuużo pomagają wspólne rozmowy.
    • Gość: Kochas Re: Nuda w małżeństwie...... IP: *.sympatico.ca 07.05.03, 03:44
      Gość portalu: Marta napisał(a):

      > Co może być przyczyną , że w małżenstwie zanika (tzn. jest coraz to rzadziej)
      sex? Na pewno rutyna i to , ze niestety trochę znudziliśmy sie sobą. ale to nie
      > moga być jedyne przyczyny - bo jesteśmy dopiero 4 lata po ślubie. Co więc
      będzie potem? Nie chcę tak żyć niby razem, a obok siebie.
      *******

      4 lata i juz sie nudzicie i uwazasz, ze to problem? Poczekaj nastepne 10 czy 15
      lat, wowczas zapytasz co to jest sex z czym to sie je.

      Ja jestem juz 26 lat i gdyby zona sie zgadzala to bym ja kochal kazdego dnia a
      ona sie na to nie zgadza, tylko ewentualnie raz na tydzien lub na dwa
      tygodnie . Ty wiesz co to za radosc, dorwac sie do tego tam jak to sie nazywa.

      Mnie sie wydaje, ze Ty za duzo oczekujesz bo cie mamusia nie nauczyla. Musisz
      sama wczuc sie w sytuacje i pomyslec, pozbyc sie rutyny - co to jest rutyna w
      uprawianiu milosci - to chyba jakies nieporozumienie.

      Moja sugestia to rozbierz sie do naga i stan przed duzym lustrem, popatrz na
      siebie i pomysl co ty bys zrobila ze swoimi rekami, ustami i innymi czesciami
      ciala, aby to cialo dostalo co chcialo? Napewno po takich paru seansach
      znajdziesz to co chcesz otrzymac od meza - musisz pamietac, ze najpierw trzeba
      dac z siebie a napewno otrzymasz to czego oczekujesz.

      Poczytaj troche o odpowiedniej diecie dla siebie i meza - tam tez jest
      nieskonczonosc mozliwosci - dobra ukierunkowana dieta powoduje wzmocnienie
      hormonow potrzebnych do seksu. Siedzenie z zalozonymi rekoma do niczego nie
      doprowadzi Ciebie, bo jego to do najblizszej kochanki.

      > Brak mi bliskości i jest mi coraz gorzej. Niby nic z
      > łego sie nie dzieje, nie klocimy się , żartujemy ze sobą , rozmawiamy, - ale
      to już nie to samo co dawniej. No i ten sex - ciągle taki sam , te same pozycje,
      > te same pieszczoty, to samo łożko...
      *******
      Przeciez lozko mozna zmienic - sprawdz zawsze czy ty w nim jestes.

      Aby uniknac nudy w rozmowach nalezy czytac albo prowadzic interesujace rozmowy
      o czyms co was obojga interesuje: np sex.

      O pieszczotach tez mozna poczytac i napewno jest cos czego jeszcze nie
      sprawdziliscie - trzeba experymentowac, az sie wam nastepne dziecko urodzi a
      zmiany napewno nastapia - seks bedzie jeszcze gorszy a roboty dwa razy wiecej.
      Maz wowczas zacznie brac nadgodziny, bo w domu same klopoty. Jak tak dalej
      bedziecie zyc to jestescie na dobrej drodze, aby bylo jeszcze gorzej.

      Powodzenia w poprawie. Czekamy na sprawozdanie.
      • lekarzyna Re: Nuda w małżeństwie...... 07.05.03, 03:59
        Jak bylem zonaty, przez miesiac, to po 2 tygodniach (a mialem wtedy 30 lat),
        myslalem ze mi juz nigdy nie stanie, a osoba wydala mi sie tak nudna ze nie
        moglem sobie nudniejszej wyobrazic... po co ja sie zenilem, myslalem. Po
        miesiacu nastapila separacja, bo starszy kolega mi wytlumaczyl ze z czasem to
        bedzie gorzej...

        Teraz, cwierc wieku posniej, mam dziewczyne, znamy sie od szesciu lat,
        spotykamy sie raz na tydzien i wszystko jest idealnie. To samo lozko, ta sama
        pozycja (na mnicha), ta sama rutyna i to mi bardzo odpowiada. Czlowiek prawie 2
        razy starszy, ona tez niemloda, a drzazgi az leca gdzie trzeba.

        Twoj problem? Twoj facet martwi sie jak zarobic pieniadze i to go zzera. A seks
        to wszystko w glowie...
    • Gość: pomidor Re: Nuda w małżeństwie...... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.05.03, 18:52
      Gość portalu: Marta napisał(a):

      > Co może być przyczyną , że w małżenstwie zanika ..........

      Zabrakło Ci kobiecej intuicji i postawiłaś na złą kartę. Teraz nic już nie
      zrobisz. Za późno. Sama powiedziałaś TAK, sama dokonałaś wyboru. Prawdopodobnie
      w związku z innym partnerem nie miałabyś powodów do narzekania. Ale cóż. Brak
      intuicji u kobiet to jak brak przysłowiowych „jaj” u faceta.

      Pozdrawiam.
    • absurd Re: Nuda w małżeństwie...... 08.05.03, 21:00
      Gość portalu: Marta napisał(a):

      > Co może być przyczyną , że w małżenstwie zanika (tzn. jest coraz to
      rzadziej) sex? Na pewno rutyna i to , ze niestety trochę znudziliśmy sie sobą.
      ale to nie moga być jedyne przyczyny

      >Co więc będzie potem?

      >Jak to zmienić, jak wniesć coś nowego do małżeństwa?

      >Poradzcie, co zrobić , żeby coś poprawić w tej sytuacji...


      Wydaje mi się, że zasadniczym problemem małżeństw, u których występują podobne
      objawy, jest wewnętrzna pustka i nuda, brak jakichkolwiek pasji i wspólnych
      tematów do ciekawych dyskusji. Zaobserwowałem, że zasadniczo o wiele rzadziej
      tego typu problemy dotykają ludzi naprawdę w coś zaangażowanych, takich,
      których w ogóle COŚ naprawdę obchodzi.

      Nuda? Monotonia? Ciągła powtarzalność? Ileż razy można oglądać ten sam film?
      Zamiast biadolić, należałoby usiąść, rzetelnie porozmawiać, zdiagnozować
      (się), ewentualnie pójść do dobrego psychologa.

      A swoją drogą literatury na ten temat w księgarniach i bibliotekach jest tyle,
      że można już liczyć na dziesiątki metrów.

      Jeżeli ludzie się nie starają, nie chcą się już niczym wzajemnie zaskakiwać,
      być dla siebie nawzajem atrakcyjni, nie rozwijają się... to klops. Czy z innym
      partnerem byłoby inaczej? Pewnie byłoby podobnie; ta sama nuda, ta sama
      monotonia, ten sam szpas.

    • Gość: ewzj Re: Nuda w małżeństwie...... Jak tam? :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.03, 15:13
      Jak tam? Zmieniło się coś? Na pewno nie. W małzeństwie układy nie zmieniają się
      tak gwałtownie. Chyba, że przezyje jakiś szoczek.

      Zauważyłam, że małżeństwa przezywają kryzys, kiedy ich pierwsze dziecko ma
      około dwóch lat. Wtedy coś pęka. Żona znudzona obowiązkami domowymi, mąż nie
      umie się aż tak poświęcać małemu dziecku.

      Jeżeli tylko obydwoje są kulturalni i uczciwi wobec siebie, ten zły czas
      przechodzi.

      Postaraj się nie narzekać (to ci nie wyjdzie na dobre), tylko zorganizuj sobie
      własne zycie, obok męża i dziecka. Załatwiaj od czasu do czasu opiekę do
      dziecka. Nie oglądaj się na nic. To wyjdzie na dobre dla was wszystkich.
      Tylko nie uruchamiaj poczucia winy - swojej ani męża - bo się nie uda.

      Jak mąż zobaczy, że jesteś zadowolona z życia, masz swoje własne radości i
      szanujesz siebie, staniesz się w jego oczach bardziej atrakcyjna.
    • Gość: SUGESTIA DO MARTY. IP: *.acn.waw.pl 04.10.03, 21:22
      Jeśli jeszcze czytasz odpowiedzi na swój post..dopiszę tylko - Uśmiechaj się,
      Marto ! najbardziej tajemniczo jak potrafisz. Łaś się wówczas, kiedy on na to
      zasługuje i poświęcaj mu o wiele mniej uwagi niż do tej pory choć. Nie wychodź
      z domu, nie mówiąc gdzie idziesz.Tajemnicze wyjścia z domu nic nie dają. To
      niczego nie udowadnia. Nie zaniedbuj swoich obowiązków wobec niego. Nie
      zadręczaj się, jedynie dyskretnie obserwuj. Hmm...Ktoś musi być ważniejszy w
      związku. Tym kims powinnaś być, Ty. Serdecznie cię pozdrawiam i TRZYMAJ SIĘ.
      • Gość: joki Re: Nuda w małżeństwie...... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.03, 10:37
        znam twój problem z tym, że ja jestem 10 lat po ślubie mam dzieci jestem
        zgrabna i atrakcyjna, mężczyźni zaczepiają mnie na ulicy, mam fantazję, lubię
        seks, podoba mi się moj mąż, kochać mogę się kilka razy dziennie, jestem
        idealną żoną tak twierdzą moi znajomi i co z tego skoro mój mąż nie uważa mnie
        za atrakcyjną nie jest o mnie zazdrosny, kocha się ze mną raz w tygodniu i mam
        wrażenie, że odrabia pańszczyznę, żadnej gry wstępnej, żadnych akcesoriów,
        żadnej zmiany pozycji, 10 minut i skończone i słyszę a teraz śpij. nie mogę o
        tym z nim porozmawiać bo on nie chce kiedyś było inaczej a teraz twierdzi, że
        mu się nie chce bo jest stary a ma 37 lat. Njgorsze jest to, że widzi jak
        faceci mnie adorują i się oglądają i w ogóle to go nie rusza jeden nawet
        zaproponowal mi wspólny wyjazd powiedziałam to mężowi a on na to to jedź ręce
        mi opadły. Przyjęłam taktykę, że tak musi być muszę nauczyć cieszyć się, że
        mam namiastkę seksu raz w tygodniu a nie np raz w miesiącu. Kocham męża jest
        idealnym ojcem dla mnie jest miły i dobry tylko brak namiętności i pożądania.
            • Gość: Mirka Re: Do Niny IP: 195.94.206.* 16.10.03, 15:51
              jak tak czytam, to zaczynam sie poprostu bac !!! JEszcze nie jestem zona a
              wiode zycie jak malzenstwa ze sporym stazem, czyli wypalone i bez
              namietnosci... I choc kochamy sie nawzajem i zamierzamy sie pobrac to czytajac
              takie historie zaczytnam sie powaznie zastanawiac. Ale z drugiej strony nie
              samym sexem czlowiek zyje ... Wychodzi na to, ze muze sie zadowolic jednym
              krotkim w miare numerkiem na tydzien ewentualnie dwa ... Smutne ? I co ja mam
              robic ?
              • Gość: żonaty Re: Do Mirki IP: 194.181.108.* 17.10.03, 12:13
                Jeśli seks dla ciebie nie jest bardzo ważny to wytrzymasz ale jeśli
                jest.......to będzie bardzo ciężko i to bez widoków na poprawę. Uwierz mi ja
                się łudziłem dluższy czas ale teraz już sięnie łudzę że coś się zmieni,
                niestety. Tylko że dla mie seks jest bardzo ważny,
                • Gość: Mirka Re: Do Mirki IP: 195.94.206.* 17.10.03, 14:07
                  to, ze napisalam, że nie samym sexem czlowik zyje , nie znaczy, ze jest dla
                  mnnie niewazny, wrecz przeciwnie...owszem potrafie usprawiedliwic brak ochoty
                  na sex w przypadku skrajnego zmeczenia , badz choroby ale przerwy tygodniowe a
                  tymbardziej dluzsze sa dla poprostu sygnalem, ze cos nie gra albo dowodem na
                  beznamietnosc a to juz jest chyba gwozdz do trumny .... bo czymze jest zwiazek
                  bez namietnosci? Pytanie tylko czy to sie moze zmienic ????
                  • l84d8 Re: Do Mirki 17.10.03, 14:40
                    Gość portalu: Mirka napisał(a):

                    > to, ze napisalam, że nie samym sexem czlowik zyje , nie znaczy, ze jest dla
                    > mnnie niewazny, wrecz przeciwnie...owszem potrafie usprawiedliwic brak ochoty
                    > na sex w przypadku skrajnego zmeczenia , badz choroby ale przerwy tygodniowe
                    a
                    >
                    > tymbardziej dluzsze sa dla poprostu sygnalem, ze cos nie gra albo dowodem na
                    > beznamietnosc a to juz jest chyba gwozdz do trumny .... bo czymze jest
                    zwiazek
                    > bez namietnosci? Pytanie tylko czy to sie moze zmienic ????
                    U mnie wychodzi średnio dwa razy na miesiąc :(
                    Chyba żona uważa że jest to ok. Niestety nie jest bo przez to ją zdradziłem. W
                    dodatku nie ma co liczyć na poprawę sytuacji więc jestem cholernie sfrustrowany
                    bo nie żeniłem się po to żeby zdradzać.
                    Myślę że u ciebie skończy się na tym samym, możesz nawet go kochać ale kiedyś
                    go zdradzisz jeśli nie będziesz zadowolona z seksu.
                    Jeśli chcesz pogadać na ten temat, to mój adres: l84d8@NOSPAM.gazeta.pl
                    (zaczyna się od małego L)
                    Pozdrawiam
                    • Gość: Mirka Re: Do 184d8 IP: 195.94.206.* 20.10.03, 14:57
                      przykro mi , ja nie potrafie zrozumiec tego faktu, ze zdradziles swoja zone
                      tylko dlatego ze za rzadko sie kochacie .... Czy to jest rzeczywiscie
                      ostatecznosc, do ktorej musi dojsc w takiej sytuacji? Pisze ostatecznosc, bo
                      dla mnie zdrada (czy to w moim, czy meza wykonaniu konczy zwiazek, bo nawet
                      jesli ta zdradzona osoba o tym sie nigdy nie dowiaduje to tak jak w Twoim
                      przypadku, ty jestes sfrustrowany zyjac z ta swiadomoscia) Dlaczego nie
                      pomylales o tym w trakcie zdrady ??? Mysle, ze jesli chcesz uratowac jeszcze
                      swoj zwiazek, musisz koniecznie powiedziec o tym zonei, koniecznie ...
                      • Gość: l84d8 Do Mirki IP: 194.181.108.* 21.10.03, 13:20
                        Nie potrafisz bo nie potrafisz postawić się w mojej sytuacji.
                        Zeby było jasne, wcale nie jest mi z tym dobrze, co więcej, rzygać mi sięchce
                        jak pomyślę że doszło do tego w moim małżeństwie. 100 razy bardziej wolałbym
                        mieć udane pożycie ze swoją żoną niż skoki w bok. Sytuacja taka wyniknęła w
                        moim przekonaniu z absolutnego egoizmu mojej żony dla której moje, uważam że
                        nie nazbyt wygórowane potrzeby nic nie znaczą. Liczy sie tylo to co ona sama
                        uzyska to czy mi jest dobrze jej po prostu nie interesuje.
                        Przez kilka lat liczyłem że się coś zmieni, w końcu w rozpaczy i wściekłości
                        zrobiłem to.Miałem wyrzuty sumienia jak najbardziej i dalej mam bo to ja
                        podjąłem tą decyzję, chociaż w samym środu tego wszystkiego mam absolutne
                        przekonanie że pośrednio moja żona mnie do tego doprowadziła. Tak sie
                        zastanawiam ilu mężów odwiedzających agencje robi to tylko dlatego że nie może
                        znaleść zrozumienia u swojej partnerki.
                        Czy ty jako kobieta zastanawiałaś sie nad tym?
                        Powiem na koniec że mimo wszystko kocham żonę i mógłbym przysiąc że nigdy
                        więcej ją nie zdradzę gdyby wszystko miało sie zmienić, problem w tym że sie
                        nie zmieni bo moja żona nawet nie chce ze mną na ten temat porozmawiać
                          • l84d8 Re: Do Mirki 22.10.03, 08:27
                            Dzięki za radę, sam nad tym myślę, problem w tym że trudno trafić za pierwszym
                            razem na dobrego specjalistę. Poza tym może wydawać się to dziecinne ale to dla
                            mnie trochę żenująca sytuacja że nie potrafię sam rozwiązać problemów tylko
                            musze szukać pomocy u obcego człowieka w tak prywatnej sprawie.
                            Ale może nie ma innego wyjścia.
              • Gość: kochas Re: Do Niny bez glupiej miny - na powaznie IP: *.sympatico.ca 17.10.03, 14:29
                > Wychodzi na to, ze muze sie zadowolic jednym
                > krotkim w miare numerkiem na tydzien ewentualnie dwa ... Smutne ? I co ja mam
                > robic ?<Mirka

                Najprostsza odpowiedz i rada zarazem bedzie: kazdego dnia rozpoczynaj od
                poczatlu, az sie doczekasz, albo sie przyzwyczaisz tak jak wszyscy, ktorzy
                robili to samo przed Toba, Twoja mama, Twoja babacia, prababcia itd,itd. Musisz
                przyjac do wiadomosci, ze prawdziwe zycie to nie je tylko bajka.

                Na koniec przyjdzie ksiadz z kropidlem poswiecic to cialo, co mu sie ciagle
                chcialo a nigdy nie dostalo, bo mu nie stalo. C'est vie, jak mawiali starzy
                gorale.
    • Gość: Niespodzianka Re: Nuda w małżeństwie...... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.03, 10:41
      Niektóre wypowiedzi są zupełnie głupie i nic Ci nie pomogą . wydaje mi się,ze
      dokładnie ciebie rozumiem i nie chodzi tylko o sam sex, ale o to uczucie
      fascynacji i bliskości, które było wcześniej, a którego brakuje po pewnym
      czasie i które zastapiła rutyna jak w tasiemcowym serialu. ja mam staż trochę
      krótszy od Ciebie 4 lata wspólnego zamieszkiwania, w tym rok małżeństwa i teraz
      czuję się chyba podobnie jak Ty, cały czas się zastanawiam dlaczego tak jest.
      Mnie nie brakuje pomysłów na niespodzianki czy rózne atrakcje, co napewno jest
      lekarstwem na nudę, zaczynając od zwykłych rzeczy np.:

      - nagły wyjazd do kina czy teatru
      - wyjscie tylko we dwoje(nieplanowane) na kręgle, na imprezę, do pizzeri, na
      romantyczny spacer (zależy co kto lubi-zawsze coś mozna wymysleć)
      - na karteczki z wierszykami na rózne okazje i rocznice, albo nawet bez okazji
      - na kolację uroczystą przy świecach i szampanie w domu
      - drobne pocałunki czy czułości

      po jakieś bardziej szalone pomysły i w dziedzinie sexu(np. tak jak Ci doradzali
      np.kamasutra czy tantra - sztuka kochania, masaż erotyczny)
      Problemem jest tylko czy dawanie komuś czegoś co ta osoba nie docenia, albo nie
      chce zauważyć albo w zamian nie zamierza dbać o taką samą atmosferę, nie
      powoduje,ze dająca wypala się i zamyka na to małżeństwo, które staje się dla
      niej rutyną i serialem tasiemcowym i tak samo jak faceci ma ochotę uciec z tego
      związku gdzie pieprz rosnie.
      a jeszcze na dodatek jak mozna usłyszec teksty typu: "jesteś stara i siwa,co
      mam w Tobie oglądać skoro wszystko juz znam na pamięć, czy młodsze kobiety są
      lepsze do rodzenia" - nawet jesli są to super żarty myślę,że odechciewa się
      zabiegać o fascynację i miłość w takim małżeństwie, biorąc pod uwagę fakt,że
      inni mężczyźni uważają za atrakcyjną tą kobietę i ogladają się za nią i przeczą
      temu co gada jej własny mąż.
      mam nadzieję,że te kilka pomysłow początkowych Ci pomoze i atmosfera w Twoim
      małżeństwie się poprawi zamiast zmierzać w kierunku tu opisywanej.
      • Gość: joki Re: Nuda w małżeństwie...... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.03, 11:34
        ja nie jestem taka stara mam 30 lat a wyglądam o 5 mniej, niestety karteczki z
        wierszykami odpadają bo dla mojego męża to dziecinada, wspólny wyjad -
        najczęściej mu się niechce, przytaulanie - zawsze z mojej inicjatywy i to
        kilka sekund a później słyszę wystarczy już niestety mąż jest mało mobilny
        zachowuje się jak by miał 80 lat ja uwielbiam się bawić, tańczyć, podróżować
        uprawiać sport tylko, że samej to jakoś głupio skoro ma się człowieka z który
        można by to robić, zmoim mężęm jast tak, że onie nie umie okazywać uczuć wiem
        to od jego byłych dziweczyn a poza tym to jest bawidamkiem kobiety go
        uwielbiają bo jest błyskotliwy i przystojny i niesamowicie przed nimi gra,
        mówiłam mu że jedyne czego od niego rządam to lojalnoś
      • Gość: joki Re: Nuda w małżeństwie...... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.03, 11:36
        ja nie jestem taka stara mam 30 lat a wyglądam o 5 mniej, niestety karteczki z
        wierszykami odpadają bo dla mojego męża to dziecinada, wspólny wyjad -
        najczęściej mu się niechce, przytaulanie - zawsze z mojej inicjatywy i to
        kilka sekund a później słyszę wystarczy już niestety, mąż jest mało mobilny
        zachowuje się jak by miał 80 lat ja uwielbiam się bawić, tańczyć, podróżować
        uprawiać sport tylko, że samej to jakoś głupio skoro ma się człowieka z który
        można by to robić, zmoim mężęm jast tak, że onie nie umie okazywać uczuć wiem
        to od jego byłych dziweczyn a poza tym to jest bawidamkiem kobiety go
        uwielbiają bo jest błyskotliwy i przystojny i niesamowicie przed nimi gra,
        mówiłam mu że jedyne czego od niego rządam to lojalnośC i prawdomówność. Tak w
        ogóle to mimo braku pożądanie i namiętności reszta jest idealna ale podobno
        nie można mieć wszystkiego a szkoda.
        • cleer13 Re: Nuda w małżeństwie...... 07.10.03, 12:44
          Jak sie okazuje ten problem dopada wszystkich - prawie bez wzgledu na wiek -
          mam dwudziestoparoletnią córkę - od roku mężatke, która juz twierdzi że w ich
          domu dominuje zmęczenie intensywna pracą i niewiele więcej. Ja jestem w drugim
          związku od kilku lat i doskonale wiem, o czym tu się mówi - i to nie chodzi
          tylko o sex, ale właśnie o to drżenie serca, o chęć rozmowy, coraz częściej nie
          chce mi się opowiadać o tym co myślę, co sie wydarzyło w pracy. Wspólne życie
          powoduje ( tak przynajmniej jest w moim przypadku) że ten drugi człowiek
          conajmniej kilka razy okazał się pozerem, drobnym kłamczuchem, śmiesznym
          bawidamkiem - nie patrzę juz na niego z takim zachwytem jak kiedyś. On pewnie
          tez odkrył w tym czasie wiele moich wad i tak to sie dzieje. Ale wtedy próbuję
          sobie wyobrazic jak bym żyla gdyby ten zwiazek sie rozleciał ( już to
          przerabialam więc wiem)i ogarnia mnie panika, i nie jest to tylko lęk przed
          samotnością. Wiem,że gdyby go zabrakło, bardzo byłabym nieszczęsliwa. I wtedy
          mam ochte sie przytulic i powiedzieć,że dobrze, że jest.Może to jest metoda. A
          może krótkie rozstania? Może trzeba potęsknic, spróbować jak to jest życ
          samej?
          • Gość: joki Re: Nuda w małżeństwie...... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.03, 14:00
            masz całkowitą rację ja rok temu uświadomiłam sobie jak bardzo go kocham
            wtedy kiedy mogłam go stracić i gdy zawiódł moje zaufanie, zawsze uważałam że
            jestem bardziej pewna jego niż siebie i, że małżeństwo bez względu na
            zachowanie i charakter którejś ze stron jest czymś oczywistym i trwałym, a
            tymczasem jest to bardzo kruche cały czas trzeba się starać, uważałam że
            jeżeli jest ze mną to będzie już zawsze a okazuje się, że coś jest nie tak że
            jest inna osoba, która go rozumie tylko, że w moim przypadku mój mąż nie mówił
            mi , że coś jest nie tak, że się źle czuje, wszystko go nudzi, czuje się
            osaczony moją miłością, zapobiegliwością, zaradnością, że to go denerwuje, że
            wszystko mam zaplanowane itd. przez ten rok bardzo się zmieniłam bardzo się
            staram bo dopiero dzięki świadomości, że mogę go utracić odkryłam, że go
            ogromnie kocham. Widzę swoje błędy w postępowaniu ale wiem, że mężczyzna
            przeżywa coś co nazywa się kryzysem wieku średniego tzn wszystko jest nudne,
            nic nie ma sensu, wszystko jest takie samo, nie ma się z czego cieszyć, dzieci
            mnie denerwują, starzeję się itd i mój mąż miał wszystkie objawy, mam nadzieję
            że z tego wychodzimy no i czekam na poprawę tego nieszczęsnego seksu, może się
            doczekam.
            • cleer13 Re: Nuda w małżeństwie...... 07.10.03, 14:32
              Tak to jest, kiedy wracamy z pracy i wiem, że po zjedzeniu czegos tam najpierw
              on przesiedzi przy komp kilka godzin, potem ja chwile, potem poloże sie z
              książeczką, a on przy komp. i przyjdzie do łóżka koło 1.00 w nocy i wiadomo,że
              niczego juz mu sie nie bedzie chciało to ogarnia mnie rozpacz. Ale mysle
              sobie,że moglabym wracac do pustego domu i nie miałabym nawet ani dla kogo
              ugotowac, ani nikomu opowiedzieć, ani sie pożalic itd to lepiej niech jest jak
              jest.Często lepsze jest wrogiem dobrego i ciągłe naprawianie i dążenie do
              ideału może popsuc ten związek który jest. Mój partner twierdzi że jest mu
              super, ma spokój, robi na co ma ochotę, nie kłócimy sie. A sex - no cóż sa
              różne momenty, my tez mielismy taki kryzys, troche teraz przeszło - pomogły nam
              wakacje w ciepłym kraju - plaża, knajpeczki z winem, wyspanie się i na troche
              wrócil gorący nastrój. Nie radze nic robić na siłe, te rady o bieliżnie i
              zaskakiwaniu niespodziankami moga się róznie skonczyc. Kiedyś tak zrobiłam - w
              super bieliźnie weszłam do pokoju kiedy oglądał tv , popatrzył, stwierdził że
              świetna i wrócił do skakania pilotem po kanałach. Było mi okropnie. Nigdy
              więcej nie próbowałam takich numerów, to musi być odpowiedzni nastrój i chęc
              obu stron. Ktos kiedyś powiedział, że wbrew temu co sie sądzi, mężczyzna to nie
              jest maszynka do seksu i też sa takie okresy kiedy nie ma ochty na nic co sie
              z tym wiąże.
            • kicia52 Re: Nuda w małżeństwie...... 10.10.03, 09:10
              hej witajcie wszyscy, bardzo tu u was ciekawie, mam wrażenie, że Yoki opisała
              moje małżeństwo. Doceniłam jednak męża niedawno. Romans spadł na mnie jak grom
              z jasnego nieba, zakochałam się jak małolata. On tak pięknie mówił i patrzył w
              oczy. Okazało się jednak, że to jego gadanie mnie po pewnym czasie denerwuje,
              forma przerasta treść i nic nie znaczy. Dopiero teraz widzę, że mój mąż jest
              super. Mało mówi, ale jeśli to z sensem. Mam nadzieję, że nigdy się nie dowie o
              mojej głupocie. Staram się docenić to co mam, marzy mi się tylko odrobina seksu
              więcej niż raz na miesiąc a mamy dopiero po trzydzieścikilka lat. Mam nadzieję,
              że to się zmieni. Nie ma co się oszukiwać seks jest bardzo ważny. Daje nam
              poczucie własnej wartości i jeśli jest udany bardzo pomaga. Pozdrawiam
              wszystkich i mam nadzieję, że uniknę wulgarnych komentaży jakich widziałam tu
              kilka. To zupełnie niepotrzebne i świadczy o poziomie umysłowym komentatora.
        • isanda Re: polubic nude? 07.10.03, 22:54
          a moze trzeba polubic nude - to przeciez wygodne, mile i wspaniale wiedziec,
          ze nie trzeba sie ciagle wysilac i wymyslac atrakcje, niespodzianki i
          urozmaicenia. Mialam kiedys takiego narzeczonego - mieszkalismy ze soba dwa
          lata - po prostu dynamit, ciagle swiece, organizowanie czegos, niespodzianki,
          co robimy dzis? co robimy jutro? musialam byc wciaz na bacznosc, gotowa na
          wszystko, piekniejsza niz jestem, madrzejsza niz jestem. atrakcje, owszem,
          byly, ale marzylam skrycie o spokoju i wlasnie - o ponudzeniu sie troche.
          Obudzic sie i nie musiec robic nic. Z moim obecnym mezem nudzimy sie razem.
          Robimy co nam sie podoba. Kompletny relaks w domu. Kompletna wolnosc i
          bezpieczenstwo. Czesto sie smiejemy z samych siebie. Jest wspaniale.
          • zetum Re: polubic nude? 08.10.03, 12:23
            Zgadzam sie z Toba. My wlasnie to lubimy. Spokoj, bezpieczenstwo, wyluzowanie
            ze nie musimy juz przed saba grac ale mozemy byc po prostu soba i robic co nam
            sie podoba. I nam sie to podoba obojgu.
    • janstr Re: Nuda w małżeństwie...... 07.10.03, 23:22
      Nuda w małżeństwie może wystąpić zawsze. Gorzej, jesli małżonkowie nudzą się
      sobą. Nasze małżeństwo ti już prawie 25 lat. Syn na studiach mieszka na
      stancji. Córka mężatka, dzieciata też wyszła juz z domu. jesteśmy sami. Zdaża
      się, że ja czytam gazetę, a żona siedzi w kuchni (co ona tam tak długo robi?).
      Ale są dni (być może za rzadko), że to ja w kuchni siedzę, a żona sobie czyta
      (co ona w tych książkach widzi?). Na dodatek MUSIMY o tym rozmawiać (z
      przyjemnością), nieraz się posprzeczać - bez ubliżania i obrażania. Sex - jest.
      Są okresy, że dzień po dniu. Bywa, że raz na tydzień. Ja teraz siedzę przy
      komputerze, renderuje mi się coś, piszę na forum. W pracy byłem 12 godzin, żona
      pracowała 9 godzin. Ale była ta jedna godzina, co sobie porozmawialiśmy.... I
      mogę tak wymieniać długo. Czy to jest rutyna, czy to jest nuda?
      Wydaje mi się, że po prostu się kochamy. Chociaz nie mówimy tego sobie kilka
      razy dziennie. Kwiatów nie kupuję co tydzień. A skarpetki przynosi mi tylko św.
      Mikołaj. Nawet jak sie nudzimy - to nie sobą. Nudzimy się wspólnie...
      To nie były rady, tylko reflesje.
      • hanas Re: Nuda w małżeństwie...... 08.10.03, 11:32
        Kiedy jest ochota na seks to już jest dobrze ,mąż pracuje w ciągu dnia dość
        długo zresztą tak jest od lat więc czasu na bycie razem nie za wiele ,od wiosny
        do jesieni działka ,tam pracujemy fizycznie (bardzo dobre na nudę ,odpoczywamy -
        relaks od codziennych stresów ),dużo czytamy fachowej literatury ,słowem brak
        czasu na nudę .Niedługo będzie 20 lat naszego małzeństwa w ciągu tych lat był
        cudowny seks ,potem dobrze ,różnie i bardzo żle . Teraz jest tak jak jest i oby
        nie było gorzej ,podobnie z miłością.Ostatnio brat męża ozenił się ponownie
        (starszy ).Prawdę powiedziawszy patrząc na nich już zapomniałam jak to jest
        kiedy się bardzo kocha ,ale staramy się oboje być dla siebie czuli jak najmniej
        się kłócić czyli ustępować sobie bo już coraz więcej stresów jest przez pracę
        trudności dnia codziennego że nie warto jeszcze siebie nawzajem dołować.
        --
        haana
    • ziutka Re: Nuda w małżeństwie...... 09.10.03, 15:55
      doprowadzila do tego ze sie rozwiodlam,nie widzialam wielu zeczy ktöre powinnam
      byla zobaczyc wczesniej........nuda w lözku to nie tylko nuda cielesna, to tez
      nuda intelektualna, ktöra tak bardzo boli.........
      • Gość: k_a Re: Nuda w małżeństwie...... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.10.03, 16:35
        Jestem ze swoim facetem 3 lata. mieszkamy razem i czujemy sie jak małżeństwo.
        niestety juz nie jest jak kiedyś i niestety podobno to normalne. czasami marzę
        o tych dawnych czasach kiedy bylismy dla siebie całym swiatem. a nie jestesmy
        jeszcze małzenstwem i juz jest nudno. szczerze mówiac nie wierze w małżeństwo i
        w miłosć do końca. moze sie zdarza ale jeste to tak rzadkie że aż niemożliwe.
        nie moge napisac rzadnej rady. gadanie, ze zacznijcie rozmawiać, udawajcie że
        jest jak kiedyś, poodwiedzajcie miejsca z przeszłości czy kupcie kamasutrę by
        cos urozmaicić nie ma sensu. po prostu to naturalne ze po fascynacji nadchodzą
        dni spokoju. najwazniejsze w związku jest przyjaźń, a nie miłość. bo chodź o
        tym drugim marzymy całe życie to przyjaźń jest najtrwalszym uczuciem. chyba nie
        jest to optymistyczne co napisałam. sorry.
        • Gość: Żona Re: Nuda w małżeństwie...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.03, 13:50
          Niestety zgadzam sie z Toba. My jestesmy malzenstwem trzy lata, razem 6 lat.
          Brakuje mi szalenstwa, fascynacji, tesknoty i pozadania. Moj maz wlasciwie
          nigdy nie byl typem romantyka i wlasciwie od poczatku wiedzialam, ze nasze
          wspolne zycie bedzie spokojne, dobre i cieple i w sumie bardzo sie ciesze, ze
          takie jest. Lubie przebywac z moim mezem, mamy takie samo poczucie humoru,
          lubimy razem spedzac czas, mamy wspolne hobby. Dobrze nam z tym, ale teskno mi
          za tym co kiedys czulam, za tym dreszczykiem emocji, za pozadaniem. Nie sadze,
          zeby te uczucia mogly kiedys wrocic, to kolejny etap naszej milosci. Smutno mi,
          ze jest jak jest, ale nie sadze, zeby fascynacja sprzed lat wrocila. Kocham
          mojego meza taka dobra, ciepla miloscia, nie wyobrazam sobie ze mogloby go nie
          byc. Brakuje mi jednak tego czegos, pikanterii, oczekiwania.... A moze ja za
          duzo wymagam....
      • Gość: ka Re: Nuda w małżeństwie...... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.10.03, 16:40
        Jestem ze swoim facetem 3 lata. mieszkamy razem i czujemy sie jak małżeństwo.
        niestety juz nie jest jak kiedyś i niestety podobno to normalne. czasami marzę
        o tych dawnych czasach kiedy bylismy dla siebie całym swiatem. a nie jestesmy
        jeszcze małzenstwem i juz jest nudno. szczerze mówiac nie wierze w małżeństwo i
        w miłosć do końca. moze sie zdarza ale jeste to tak rzadkie że aż niemożliwe.
        nie moge napisac rzadnej rady. gadanie, ze zacznijcie rozmawiać, udawajcie że
        jest jak kiedyś, poodwiedzajcie miejsca z przeszłości czy kupcie kamasutrę by
        cos urozmaicić nie ma sensu. po prostu to naturalne ze po fascynacji nadchodzą
        dni spokoju. najwazniejsze w związku jest przyjaźń, a nie miłość. bo chodź o
        tym drugim marzymy całe życie to przyjaźń jest najtrwalszym uczuciem. chyba nie
        jest to optymistyczne co napisałam. sorry. a sex? najpierw kochalismy sie kilka
        razy dziennie. potem raz na tydzień. teraz raz na miesiąc. w ogóle nie mam
        ochoty, chociaz gdy zaczynaliśmy nasz związek non stop byłam gotowa. tylko ze
        dla mnie to nie jest najwazniejsze. najważniejsze jest to że mamy o czym
        rozmawiać. na pewno nie rozstałabym sie z powodu nudy w łózku. mam wyższe cele
        niż tylko sex. jest nim właśnie intelekt. gdyby była to nuda intelektualna to
        koniec. ale każdy ma inne potrzeby. ja pisze o sobie.
    • Gość: naja Re: Nuda w małżeństwie...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.03, 11:02
      Czytam Wasze wypowiedzi i jakbym widziała moje małżeństwo. Jestem 6 lat po
      ślubie, mamy trzyletnie dziecko i niestety nuda zagościła w moim małżeństwie.
      Myślę, że po takim czasie wspólnego mieszkania to nieuchronne, kiedy juz
      doskonale siebie znamy, wiemy jak reagujemy na różne rzeczy itd. dotyczy to
      także sexu, chociaż mnie ciągle chce się kochać z moim mężem, a jemu nie. to
      straszne, kiedy muszę się prosić (sic!) żeby się ze mną kochał, a jemu się nie
      chce. Jak naprawić tę sytuację, doprawdy nie wiem. Tak naprawdę problemem jest
      chyba to, że przestaliśmy się kochać, a niestety nie przyjaźnimy się ze sobą,
      tylko dlaczego człowiek zauroczony i zakochany w drugiej osobie nie widzi, że
      poza miłością wiele nas dzieli - usposobienie, podejście do życia,
      temperament, poglądy na różne sprawy. Gdybym przed ślubem wiedziała to
      wszystko, co wiem teraz, nie wychodziłabym za mojego męża. Teraz juz niestety
      przepadło, bo nie rozwiodę się z nim - chyba nie mam dość sił na to, a poza
      tym zbyt kocha go nasze dziecko. Tylko jak przetrwam w tym małżeństwie kolejne
      lata?
    • francos1 Re: Nuda w małżeństwie...... 10.10.03, 13:23
      Gość portalu: Marta napisał(a):

      > Co może być przyczyną , że w małżenstwie zanika (tzn. jest coraz to rzadziej)
      s
      > ex? Na pewno rutyna i to , ze niestety trochę znudziliśmy sie sobą. ale to
      nie
      > moga być jedyne przyczyny - bo jesteśmy dopiero 4 lata po ślubie. Co więc
      będzi
      > e potem? Nie chcę tak żyć niby razem, a obok siebie. Jak to zmienić, jak
      wniesć
      > coś nowego do małżeństwa? Brak mi bliskości i jest mi coraz gorzej. Niby nic
      z
      > łego sie nie dzieje, nie klocimy się , żartujemy ze sobą , rozmawiamy, - ale
      to
      > już nie to samo co dawniej. No i ten sex - ciągle taki sam , te same
      pozycje,
      > te same pieszczoty, to samo łożko...Pewnie wieloletni małżonkowie wiedzą o
      czym
      > mówie;) Po prostu coraz nudniej, a co za tym idzie coraz rzadziej. Dawniej
      był
      > a fascynacja druga osobą , byliśmy zauroczeni - czym to zastąpić? Poradzcie,
      co
      > zrobić , żeby coś poprawić w tej sytuacji...


      tak to jest jak ktos opiera swoje malzenstwo wylacznie na sexie
      --
      Pozrowienia dla wszystkich uprawiajacych sztuki walki!
      • tamatka Re: Nuda w małżeństwie...... 10.10.03, 20:11
        Musze przzyznac,ze na ten temat dlaczego robi sie nudno w malzenstwie nie
        uzyska sie jednoznacznej odpowiedzi.Niestety nasi malzonkowie czesto sa malo
        kreatywni,a moze i paniom brakuje wyobrazni.Seks nie musi byc zawsze w
        lozku.Mozna sobie pomoc jakims dobrym filmem lub ksiazka,ktore rozbudza nasze
        wyobraznie seksualne,niekiedy wystarczy seksowna bielizna.O swoich przezyciach
        seksualnych malzonkowie powinni rozmawiac. Zgadzam sie ,ze malzenstwo nie moze
        opierac sie na seksie.Dlatego powinnismy zachowac w nim swoja osobowosc i nie
        rezygnowac z zainteresowan czy hobby.Ale jezeli nie bedziemy ze soba rozmawiac
        tzn, nie bedzeimy mowic co sprawia nam przyjemnosc, co nam przeszkadza,to
        zabraknie nam wzajemnego zrozumienia.A teorie,ze dziecko nam urozmaici
        malzenstwo,sa bledne i przestarzale.Mozna tylko z gory wspolczuc dzieciom z
        takich malzenstw.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka