20.01.09, 01:34
Czym dla Was jest? Od którego momentu zdrada jest zdradą, a kiedy to jeszcze
niewinna gra? Zdrada a wolność osobista? Czy stopniujecie zdradę (coś jest
poważniejsze niż coś innego)? :)
--
.:Nie zbliżaj się do mnie - gryzę!:.
pl.youtube.com/watch?v=qrFwtlMd0H8
Edytor zaawansowany
  • durneip 20.01.09, 03:04
    > Czym dla Was jest?

    zdrada to jest dla mnie dealbreaker. wybaczenie jest dla szlachetnych, a mnie w
    takim momencie zbywa na szlachetności - więc po zdradzie nie ma nic. no, może
    być kac po resetowaniu się ;)
  • durneip 20.01.09, 03:24
    tak. dawno. dzięki czemu wiem, że nie ma półprawd w tej kwestii - zdrada to
    zdrada, nie można zdradzić trochę albo tylko myślą albo tylko uczynkiem.
  • nawrotka1 20.01.09, 09:00

    durneip napisała:

    > tak. dawno. dzięki czemu wiem, że nie ma półprawd w tej kwestii - zdrada to
    > zdrada, nie można zdradzić trochę albo tylko myślą albo tylko uczynkiem.


    Nie wygłupiaj się :))

    Nie da się zdradzać myślą, tak samo jak myślą nie można ukraść ani zabić ;)
    ------
    zmieniłam nick - nawrocona5 :)
  • durneip 20.01.09, 10:38
    dobra, to inaczej. zdrada myślą - flirt, zauroczenie i inne formy dla
    teoretyków. zdrada uczynkiem - bzykanie na boku dla czystego seksu, bez
    zdrożnych uczuć pozamałżeńskich :)
  • nawrotka1 20.01.09, 10:57

    "Zdrada myślą" tak jak ją przedstawiłaś -czasem może nawet bardziej boleć.
    Ale gdyby ludzie nie wybaczali sobie takich chwilowych nielojalnośći, to nie
    ostałby się ani jeden związek.
    Na szczęście myśli są niewidoczne dla oka :)))

    ------
    zmieniłam nick - nawrocona5 :)
  • durneip 20.01.09, 11:07
    > Ale gdyby ludzie nie wybaczali sobie takich chwilowych nielojalnośći, to nie
    > ostałby się ani jeden związek.

    dobrze gadasz. tak też mi się zdarzyło, co prawda nielojalność drugiej strony
    była trochę dłuższa niż chwilowa, ale faktycznie - związek się nie ostał.
  • grassant 20.01.09, 12:22
    nawrotka1 napisała:

    > Na szczęście myśli są niewidoczne dla oka :)))

    wiele czynności także nie! :))
  • nawrotka1 20.01.09, 13:09

    grassant napisał:

    > wiele czynności także nie! :))

    Chyba mówisz o takich, do których nie trzeba współuczestnika ;)


    ------
    zmieniłam nick - nawrocona5 :)
  • grassant 20.01.09, 16:44
    nawrotka1 napisała:
    >
    > > wiele czynności także nie! :))
    >
    > Chyba mówisz o takich, do których nie trzeba współuczestnika ;)
    >
    hehe, dla ścisłości - niektóre ze współuczestnikiem bywają
    niewidoczne dla niego: ciemność, nieprzezroczystość, nieświadomość...
  • showmessage 20.01.09, 12:25
    Klasyfikujesz flirt jako zdradę? hmm... Ja to raczej traktuję jako zabawę
    zupełnie niewinną. Właściwie taki mam sposób bycia. Podobnie jak i moja żona.
    Powinienem być zazdrosny o sposób bycia? Flirt nie pociąga przecież za sobą
    żadnych następstw emocjonalnych. To tylko gra słów, uśmiechów, jak scrabble. ;)
    --
    .:Nie zbliżaj się do mnie - gryzę!:.
    pl.youtube.com/watch?v=qrFwtlMd0H8
  • durneip 20.01.09, 12:52
    to na pewno zależy od ciężaru gatunkowego flirtu. a poza tym to moje osobiste
    podejście - gdybym to ja z kimś flirtowała, to byłabym nie w porządku wobec
    własnego męża, który we flircie jest beznadziejny i czułby się niepewnie na
    obcym sobie gruncie. więc nie flirtuję.

    może nie dlatego, że to zaraz zdrada. ale odczuwam organiczną niechęć do
    stawiania mojego męża w niekomfortowej sytuacji, ot co.
  • showmessage 20.01.09, 13:02
    A nie sądzisz że w ten sposób ograniczasz siebie? Zmieniasz siebie? Przecież mąż
    nie musi zaraz flirtować. ;)
    --
    .:Nie zbliżaj się do mnie - gryzę!:.
    pl.youtube.com/watch?v=qrFwtlMd0H8
  • durneip 20.01.09, 13:31
    > A nie sądzisz że w ten sposób ograniczasz siebie? Zmieniasz siebie?

    ograniczam siebie? byłoby tak, gdybym czuła, że moje zachowania towarzyskie są
    tłamszone, ale tak nie jest. to nie oznacza, że nie spotykam się z innymi
    mężczyznami na kawie albo że nie mogę opowiedzieć sprośnego dowcipu w
    towarzystwie (np. z mojego ulubionego rodzaju "fish jokes")
  • showmessage 20.01.09, 12:06
    Próbuję zdefiniować zdradę. Mam z tym kłopot. Zawsze kończyłem poprzedni związek
    w myśl zasady że skoro nie pociąga mnie już na tyle poprzednia partnerka to nie
    warto tego dalej ciągnąć. Może dlatego to pojecie jest mi obce. Nie potrafię
    działać połowicznie.. Zastanawiam się jak to się może stać że się zdradzi.
    --
    .:Nie zbliżaj się do mnie - gryzę!:.
    pl.youtube.com/watch?v=qrFwtlMd0H8
  • durneip 20.01.09, 12:18
    u mnie się zdarzyło cały jeden raz, że tkwiłam w absolutnie gó...anym związku -
    i zdrada go właśnie go skończyła. więc nie wiem, czy to się liczy jako działanie
    połowiczne.
  • showmessage 20.01.09, 12:36
    No to nie wiem czy bym to klasyfikował jako zdradę. Chyba żeby zdradzić to
    trzeba trzymać coś w tajemnicy. Skoro skończyłaś ten związek tak czy inaczej to
    raczej zdradą bym tego nie nazwał. :)
    --
    .:Nie zbliżaj się do mnie - gryzę!:.
    pl.youtube.com/watch?v=qrFwtlMd0H8
  • samanoca 20.01.09, 14:51
    nie wiem jak zdefiniować zdradę.
    nie wiem, czy jednorazowy wyskok można postawić na równi z częstym bzykaniem na
    boku?
    raz, może się każdemu zdarzyć. nawet dwa, czy trzy...
    raaany, ludzie są w związkach (małżeńskich) większą część swojego życia i w tym
    czasie przechodzą przez różne etapy.
    od miłości do nienawiści.
    raz nie wyobrażają sobie życia bez tej drugiej osoby, innym razem potrzebują
    oddechu, odmiany...
    wszystko jest dla ludzi. flirt, zdrada, emocje... nie można (ja tak nie
    potrafię) iść przez życie nie dostarczając sobie stymulacji z zewnątrz w postaci
    choćby niewinnego flirtu.
  • showmessage 22.01.09, 01:10
    hmm... no ja chyba podobnie. Jednak gdyby coś nawaliło to bym natychmiast
    skończył taki związek. Nie potrafię być z kimś kto mnie nie fascynuje i wydaje
    mi się nielogiczne utrzymywanie takiego związku. :)
    --
    .:Nie zbliżaj się do mnie - gryzę!:.
    pl.youtube.com/watch?v=qrFwtlMd0H8
  • janonet4 20.01.09, 09:43
    mój kolega to by życiem ,połwica schiła go unieszdliwic PATELNIĄ,
    taką 80 cm
    --
    jan paszek
    skocz.net/wmce
    pol-ska-to dziwy kraj,dziwni ludzie,historia tez dziwna,potrzeba tu
    ładu,porzątku-a nie-BURDELU
  • cus27 20.01.09, 10:12
    Od kiedy "lale dmuchane" zalicza sie do zdrad? To nawet nie fizyka...
  • facettt 20.01.09, 10:06
    istnieje tylko stalosc (lub Nie)
    przyjmiesz to do wiadomosci - bedziesz miec spokoj.
  • kajetanb52 20.01.09, 11:24
    pop
  • grassant 20.01.09, 12:21
    showmessage napisał:

    > Czym dla Was jest? Od którego momentu zdrada jest zdradą, a kiedy
    to jeszcze
    > niewinna gra? Zdrada a wolność osobista? Czy stopniujecie zdradę
    (coś jest
    > poważniejsze niż coś innego)? :)

    Kłamstwo, to zdrada.
  • showmessage 20.01.09, 12:44
    Niewątpliwie kłamstwo jest jednym z kluczowych elementów zdrady, ale czy już
    samo kłamstwo można nazwać zdradą? Czy zdradą będzie jak skłamię i powiem że
    kocham kiedy nie kocham czy też jeszcze muszę mieć kogoś z kim zdradzam? Myślisz
    że "przemilczenie -> kłamstwo -> zdrada"?
    --
    .:Nie zbliżaj się do mnie - gryzę!:.
    pl.youtube.com/watch?v=qrFwtlMd0H8
  • grassant 20.01.09, 16:45
    showmessage napisał:

    > Niewątpliwie kłamstwo jest jednym z kluczowych elementów zdrady,
    ale czy już
    > samo kłamstwo można nazwać zdradą? Czy zdradą będzie jak skłamię i
    powiem że
    > kocham kiedy nie kocham czy też jeszcze muszę mieć kogoś z kim
    zdradzam? Myślis
    > z
    > że "przemilczenie -> kłamstwo -> zdrada"?

    Myślę, że przemilczenie istotnej sprawy jest zdradą. Dezinformacja
    tym bardziej.
  • showmessage 22.01.09, 01:06
    Myślę że masz w pewnym sensie rację. Gdyby sprowadzić wszystko do 2 zmiennych
    gdzie pierwszą by były działania a drugą to co o nich mówimy to niewątpliwie
    prawda + prawda = prawda jednak fałsz + prawda = fałsz Czyli musielibyśmy
    założyć że niepowiedzenie prawdy jest zdradą.
    Jednak z drugiej strony czy można tak uprościć sprawę? Może po prostu
    przemilczenie sprawy ma charakter zgoła nijaki. Czyli ani nie powiedzieliśmy
    prawdy ani nie skłamaliśmy. Czyli właściwie nic się nie stało?

    --
    .:Nie zbliżaj się do mnie - gryzę!:.
    pl.youtube.com/watch?v=qrFwtlMd0H8
  • viviene 20.01.09, 19:01
    zgadza się ,kłamstwo to też zdrada ..
  • pijawka_lekarska 20.01.09, 13:06
    Znam takich, dla których po pijaku i na wyjeździe to nie zdrada :)))
  • 4groove 20.01.09, 19:07
    i w delegacji też nie :)

    dla mnie wszystko dotyczące zdrady zawiera się w jednym zdaniu :
    "Nie czyń drugiemu co Tobie nie miłe"
  • showmessage 22.01.09, 01:27
    Byłoby to prawdziwe gdyby założyć że wszyscy ludzie są identyczni i potępiają
    zdradę. :) Co jednak w sytuacji jeśli twoją partnerkę kręci np. że możesz to
    robić z inną? "Nie czyń drugiemu co Tobie niemiłe"?
    --
    .:Nie zbliżaj się do mnie - gryzę!:.
    pl.youtube.com/watch?v=qrFwtlMd0H8
  • cus27 21.01.09, 06:29
    Po pijaku-nazywamy-atrakcja- nie-kontrolowana.A na wyjezdzie-
    dmuchanie-latwej lali.
  • viviene 21.01.09, 08:26
    facet obskakuje wszystkie lale w okolicy,
    kim jest ?
    1. macho
    2. dmuchaczem
    3. popychaczem
    4. męską dziwką
    5. zakompleksionym dupkiem z małym fiutkiem

    kobietę potrafimy nazwać.
  • cus27 21.01.09, 08:48
    Korzystajacym z latwej okazji!
  • ferro2 21.01.09, 09:37
    dokladnym sk......synem:)))
    --
    Kobieta jest jak szampan, po wstrząśnięciu wybucha.
  • showmessage 22.01.09, 01:30
    Potrafimy? Proszę, sprecyzuj. :)
    --
    .:Nie zbliżaj się do mnie - gryzę!:.
    pl.youtube.com/watch?v=qrFwtlMd0H8
  • grz.egorz 21.01.09, 13:37
    Dla mnie zdrada to:
    a) zdrada fizyczna - seks z kimś innym niż ja (efektem jest mój akt mordu na
    kochanku i plaskacz w lico kochanki)
    b) zdrada pozafizyczna - gdy słyszę flirt i ten jedyny ton głosu zarezerwowany
    tylko dla mnie.
    --
    "No, to teraz jakąś pizdeczkę chętnie bym pomęczył, pomęczył".
  • showmessage 22.01.09, 01:45
    "Zdrada pozafizyczna"? Myślę że aby doszło do zdrady muszą wystąpić oba
    czynniki, zarówno fizyczny jak i psychiczny. Jeśli zdradzałbym psychicznie to
    jest logiczne że doszłoby do fizycznego zbliżenia. Inaczej zaprzeczyłbym
    psychicznemu pożądaniu. ;) Skoro dopuściłbym się kontaktu fizycznego to logiczne
    że i psychicznie za tym bym nadążał. Wydaje mi się że nie można tego rozdzielać.
    Jednak "zdrada fizyczna" to po prostu jedyny widoczny OBJAW zdrady ogólnie.
    --
    .:Nie zbliżaj się do mnie - gryzę!:.
    pl.youtube.com/watch?v=qrFwtlMd0H8
  • durneip 22.01.09, 05:01
    > Skoro dopuściłbym się kontaktu fizycznego to logiczn
    > e
    > że i psychicznie za tym bym nadążał. Wydaje mi się że nie można tego rozdzielać

    nie wiem, nie wiem. z jakiegoś powodu całe mnóstwo osób twierdzi, że kocha i
    szanuje swojego partnera, ale ma kogoś na boku - więc może niektórzy umieją to
    rozdzielić?

    według mnie każda zdrada to porzucenie resztek szacunku wobec drugiej osoby.
    więc nie można kogoś zdradzać i jednocześnie szanować, nie da rady :)
  • samanoca 22.01.09, 08:45
    durneip napisała:

    > więc nie można kogoś zdradzać i jednocześnie szanować, nie da rady :)

    temat jest trudny i na pewno jest to sprawa indywidualna, więc ciężko uogólniać.
    uwierz mi, że można zdradzać, a jednocześnie kochać i szanować tą/tego którego
    się zdradza. nie można tego logicznie wytłumaczyć, ale czy gdzieś jest napisane,
    że ludzie zawsze postępują logicznie i rozsądnie? czy miłość w ogóle jest
    logiczna? sądzę, że zbyt wiele rzeczy wpływa na to, czy jesteśmy wierni, czy
    nie, żeby tak po prostu wszystko wrzucać do jednego worka. może żeby to pojąć
    trzeba się znaleźć w roli zdradzającego i w roli zdradzanego... trudno powiedzieć.
  • durneip 22.01.09, 09:13
    powyżej zauważyłam, że sporo osób umie jednocześnie zdradzać i kochać, a także
    że _według_mnie_ to niemożliwe. zdradzić i z premedytacją okłamać w tej kwestii
    (jakby się dało bez premedytacji hmm) dla mnie równa się potraktować kogoś jak
    szmatę. nie uogólniam :)
  • samanoca 22.01.09, 09:22
    jasne. to jest Twoje zdanie i Ty tak to widzisz. nie ma sensu przekonywać do
    innego spojrzenia na sprawę, ani Ciebie, ani tych, którzy zdradzają i kochają
    jednocześnie:)
  • grz.egorz 22.01.09, 11:29
    Zdradzić i kochać jednocześnie? To absurd mentalny, jakich gro w
    dzisiejszym świecie społecznym. ZDRADA TO ZAPRZECZENIE MIŁOŚCI.
    Tłumaczenie, że ktoś kocha i zdradza to tchórzliwe nieprzyznawanie
    się do swojego postępowanie, żałosne wytłumaczenie. Ludzie(mający
    taki pogląd), nie czujecie tego?!
    --
    "No, to teraz jakąś pizdeczkę chętnie bym pomęczył, pomęczył".
  • durneip 22.01.09, 13:02
    skonfundowana jestem wielce - raz się wreszcie z tobą zgadzam.
  • nawrotka1 22.01.09, 11:52
    Jestem skłonna zgodzic sie z przedmówcami.:)
    Tez uważam, że jeśli się kogoś zdradza, to znaczy, że przestało się kochac.
    A tłumaczenie "zdradziłam/em ale nadal kocham" może znaczyć w rzeczywistości, że
    ktoś nie chce zakończyć małżeństwa (związku)- tyle, że przyczyną nie jest miłość
    do partnera ale inne, bardziej praktyczne powody.
  • madame.live 24.01.09, 11:06
    do : showmessage

    Misiu, a coż to ci chodzi po głowie?:)
    Czyżby obecna żona miała zakończyć swoją "kadencję"?
  • showmessage 24.01.09, 21:27
    Mnie? ;) A może Tobie? heehehehheheheheeheh
    --
    .:Nie zbliżaj się do mnie - gryzę!:.
    pl.youtube.com/watch?v=qrFwtlMd0H8
  • lacido 24.01.09, 21:39
    muszę przyznać, że nie bardzo wiem. Wielokrotnie czułam się zdradzona jak ktoś
    komu zaufałam wyciągał pewne sprawy, które powinny zostać w ukryciu, albo używał
    tego co mu powiedziałam przeciwko mnie.

    A.. i żałuję, że nie zdradziłam jednego faceta z którym byłam ;/ tyle w tym temacie
    --
    Staraj się zostać uczciwym człowiekiem - zyskasz dzięki temu pewność, że na
    świecie jest o jednego drania mniej (TC)
    ze specjalna dedykacją dla...
  • showmessage 24.01.09, 22:06
    Przepraszam że się wtrącam, ale jak dla mnie to powinnaś mieć raczej żal że
    byłaś z nim za długo. Ciesz się że nie zdradziłaś. To świadczy o tym że masz
    charakter, a teraz możesz spojrzeć sobie w oczy i powiedzieć jestem uczciwa.
    Myślę że zdrada to właściwie koniec uczuć a to oznacza bezsens związku...
    Przykro mi że ktoś zdradził sekrety, to świadczy o słabości. Słaby człowiek,
    słabe argumenty i podłość...

    --
    .:Nie zbliżaj się do mnie - gryzę!:.
    pl.youtube.com/watch?v=qrFwtlMd0H8
  • lacido 24.01.09, 22:18
    co nie zmienia faktu, że zdrada zakończyłaby to znacznie szybciej ;)

    showmessage napisał:
    > teraz możesz spojrzeć sobie w oczy i powiedzieć jestem uczciwa.
    jakoś marne pocieszenie

    > Przykro mi że ktoś zdradził sekrety, to świadczy o słabości.

    masz rację co do tego :)
    --
    Staraj się zostać uczciwym człowiekiem - zyskasz dzięki temu pewność, że na
    świecie jest o jednego drania mniej (TC)
    ze specjalna dedykacją dla...
  • showmessage 24.01.09, 22:29
    > co nie zmienia faktu, że zdrada zakończyłaby to znacznie szybciej ;)
    Gdyby to zakończyła byłaby zdradą? Nie sądzę, raczej finałem.

    > jakoś marne pocieszenie
    Może i marnie pocieszam, ale.. wydaje mi się że zdrada to jest dość istotna
    kwestia która pozostaje na całe życie. Nie umiem sobie wyobrazić że kogoś
    oszukuję tak otwarcie. Myślę że to musi zostawić szramę na sumieniu. Lepiej jej
    nie mieć. :) Zdrada to też słabość. Trzeba brać odpowiedzialność za swoje
    działania i.. nie robić nic czego by się nie zrobiło z podniesionym czołem.

    > masz rację co do tego :)
    Zawsze mam rację.
    --
    .:Nie zbliżaj się do mnie - gryzę!:.
    pl.youtube.com/watch?v=qrFwtlMd0H8
  • cus27 25.01.09, 12:45
    Patetyczne!!!A jak nazywasz prowokatora"ewentualnej zdrady"?
  • showmessage 25.01.09, 18:14
    Prowokatora? ;) Nijak. :) Widzisz uważam że wyłączna wina leży po stronie
    zdradzającego. Chyba że prowokatorem jest też osoba zdradzająca. :) Jeśli ktoś
    jest wolny i podrywa kogoś w związku, "prowokuje", jest uczciwy. Jego sytuacja
    jest jasna i nie ma żadnych zobowiązań wobec ew. partnerów zdradzającego.
    Oczywiście zakładam że każdy jest dorosły i umie odpowiedzialnie decydować o
    swoim życiu. Nie wierzę w tłumaczenia że "zostałem/am sprowokowany/a", podobnie
    jak nie uznaję alkoholu nigdy jako tłumaczenia. Ta sama kategoria - można było
    uniknąć gdyby się chciało. ;)
    --
    .:Nie zbliżaj się do mnie - gryzę!:.
    pl.youtube.com/watch?v=qrFwtlMd0H8
  • nnonsens 25.01.09, 19:27
    Dość często scenariusz zdrady wygląda tak : w związku pojawiają się problemy .W
    tym momencie jeden z partnerów znajduje całkowite zrozumienie i wsparcie u
    ,,pocieszyciela ". Z czasem więź staje się coraz mocniejsza i dochodzi do zdrady
    ( moim zdaniem każda zdrada jest oszustwem czyli draństwem ,ale jednak co innego
    skok w bok ,a co innego tworzenie drugiego związku emocjonalnego itd obok tego
    ,,oficjalnego " ). Jeżeli pocieszyciel , też w tym tkwi to jest winny , chociaż
    nie tak jak osoba ze zobowiązaniami .Tak trochę jak
    stojący na czatach , gdy wspólnik okrada sklep jubilerski . I nie ważne kto był
    prowokatorem .
  • showmessage 26.01.09, 16:02
    hmm.. a nie jest to czasem tak jak ze sprzedażą? Prowokator się próbuje
    sprzedać. To czy to kupisz czy nie zależy już od Ciebie. ;) Dlatego nie wierzę w
    winę prowokatora. Ma prawo próbować sprzedać, kusić, prowokować. Każdy jednak ma
    prawo wyboru, może ulec albo nie. :)
    --
    .:Nie zbliżaj się do mnie - gryzę!:.
    pl.youtube.com/watch?v=qrFwtlMd0H8
  • lacido 25.01.09, 15:35
    jejku finał nie zmienia faktu, że był on spowodowany zdradą ;/


    --
    Staraj się zostać uczciwym człowiekiem - zyskasz dzięki temu pewność, że na
    świecie jest o jednego drania mniej (TC)
    ze specjalna dedykacją dla...
  • szczesliwamezatka 26.01.09, 17:06
    Zdrada jest wtedy, gdy mąż zdradza żonę. Jeśli ludzie są parą lub
    partnerami, którzy razem mieszkają bez ślubu i on/ona nagle ląduje w
    łóżku z inną/innym, to nie jest zdrada, tylko jeden z atrybutów
    jego/jej wolności.
  • szczesliwamezatka 26.01.09, 17:28
    A mój mąż kazał mi napisać, że on twierdzi, iż seks oralny to nie
    jest zdrada, bo nie było pełnego włożonka :)))))))))))))))
  • brak.polskich.liter 26.01.09, 17:35
    szczesliwamezatka napisała:

    > Zdrada jest wtedy, gdy mąż zdradza żonę.

    Rozumiem, ze gdy zona wali meza w poroze, az huczy, to nie zdrada?
    Powiedz to swojemu slubnemu. Ucieszy sie chlopak.

    --
    W wyborach miss, stwierdzenie "Dać za wygraną" nabiera zupełnie innego znaczenia.
  • szczesliwamezatka 26.01.09, 18:26
    Nie wiem czy zauważyłaś/ eś, ale miałam na myśli NIE tylko facetów w
    dalszej części postu. Zalecam czytanie z większą uwagą.
  • brak.polskich.liter 27.01.09, 13:14
    i stwierdzam, ze cos jest na rzeczy z ta drabina, o ktorej pisala Cus27 w
    sasiednim watku Twojego autorstwa.

    --
    W wyborach miss, stwierdzenie "Dać za wygraną" nabiera zupełnie innego znaczenia.
  • showmessage 27.01.09, 01:34
    Ciekawa interpretacja. :) Zatem uważasz że ślub ma jakieś znaczenie poza tym że
    można się wspólnie rozliczać? Można by wysnuć wniosek że ślub dopiero wprowadza
    do życia zdradę jako taką.
    --
    .:Nie zbliżaj się do mnie - gryzę!:.
    pl.youtube.com/watch?v=qrFwtlMd0H8
  • nnonsens 27.01.09, 10:26
    Dziwne stanowisko.Mamy taką sytuację :mąż / żona zdradza .Zostaje wyrzucony(a)
    do kochanki(a) . Zaczynają tworzyć związek .Maż /żona się
    jeszcze nie rozwiedli .Tak żyją dłuższy czas ( oczywiście zakładam ,że
    współmałżonek z kochanką(kiem)tworzą związek typu :razem mieszkają
    mają wspólne finanse urządzają mieszkanie itd ). Nagle małżonkowie zaczynają
    się spotykać ,sypiać ze sobą ... Kto tu zdradza ,kto jest zdradzany?
  • cus27 27.01.09, 10:41
    NNonsensem jest...zmienianie...loginow.-A,Kazio,to ja,a nie...
  • tytus0007 27.01.09, 14:20

    szczesliwamezatka napisala(wypocila;)

    "Zdrada jest wtedy, gdy mąż zdradza żonę. Jeśli ludzie są parą lub
    partnerami, którzy razem mieszkają bez ślubu i on/ona nagle ląduje w
    łóżku z inną/innym, to nie jest zdrada, tylko jeden z atrybutów
    jego/jej wolności.

    - czyli gdy byliscie narzeczenstwem a twoj facet pieprzyl sie z twoja sasiadka to tylko im przyklaskiwalas i podobnie jak on cieszylas sie swoja "wolnoscia"?
    gratuluje takiego pozycia! a u gina pewnie zalozona karta stalego klienta i dwa razy w tygodniu testy na choroby weneryczne:)

    szczesliwamezatka "napisala"
    "A mój mąż kazał mi napisać, że on twierdzi, iż seks oralny to nie
    jest zdrada, bo nie było pełnego włożonka :)))))))))))))))"

    -czyli sasiadka nawet po slubie bierze mu do buzki!!
    widze ze obydwoje madroscia nie grzeszycie!!
  • cus27 27.01.09, 15:12
    Tytus,nie dobijaj!Toooooo tez sa badania......nie moge(dawno sie tak
    nie smialam)!!!!!!
  • showmessage 28.01.09, 01:38
    O ciekawa sytuacja. Ja bym zaryzykował stwierdzenie, że to podwójna zdrada. :)
    Skoro zdradzający zmienił partnera to drugi raz się dopuścił zdrady tym razem w
    nowym związku. Interpretacja mogłaby się różnić przy założeniu, że ślub ma
    szczególne znaczenie i w jakiś sposób daje priorytet pierwszemu związkowi.
    --
    .:Nie zbliżaj się do mnie - gryzę!:.
    pl.youtube.com/watch?v=qrFwtlMd0H8
  • bombalska 29.01.09, 22:20
    Nnonsens, bardzo madre i trafne Twoje wpisy. Calkowicie sie zgadzam.

    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie
  • lacido 27.01.09, 15:29
    zdrada może spowodować koniec związku, jeśli związek się rozpada to należy go
    zakończyć bezpośrednio a nie przy pomocy zdrady
    --
    Staraj się zostać uczciwym człowiekiem - zyskasz dzięki temu pewność, że na
    świecie jest o jednego drania mniej (TC)
    ze specjalna dedykacją dla...
  • showmessage 28.01.09, 01:50
    Czyli uważasz że kwestia kolejności jest ważna? Najpierw kończymy a potem
    bara-bara? :D Wtedy z całą pewnością nie ma zdrady. Co jednak w sytuacji kiedy
    np. ktoś wyjechał za granicę mieszka tam dość długo z partnerem się widuje raz
    na miesiąc. Któregoś dnia bach. Poznaje kogoś kto mu całkiem zawraca w głowie.
    Idze z nim do łóżka. Zaistnienie tej sytuacji wzbudza w nim refleksję, że nie
    warto ciągnąć starego związku i go kończy. Myślisz że to zdrada? Czasem się
    działa odruchowo to impuls. Można go zignorować, ale nigdy się już nie powtórzy,
    uleci i tyle. Do końca życia będzie żal że się za nim nie poszło.
    --
    .:Nie zbliżaj się do mnie - gryzę!:.
    pl.youtube.com/watch?v=qrFwtlMd0H8
  • lacido 28.01.09, 17:44
    ważne jest to, żeby zakończyć jedno zanim się zacznie drugie :)

    opisana przez Ciebie sytuacja to zdrada, jeśli się coś kończy druga strona
    powinna o tym wiedzieć a nie gadki na zasadzie: między nami od dawna się nie
    układało
    --
    Staraj się zostać uczciwym człowiekiem - zyskasz dzięki temu pewność, że na
    świecie jest o jednego drania mniej (TC)
    ze specjalna dedykacją dla...
  • bombalska 29.01.09, 22:17
    > ważne jest to, żeby zakończyć jedno zanim się zacznie drugie :)

    Otoz to!

    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie
  • obrotowy 27.01.09, 15:45
    istnieje tylko Zycie.
    jakies pytania?
  • pollyannadorosla 28.01.09, 01:55
    obrotowy napisał:

    > istnieje tylko Zycie.
    > jakies pytania?

    to nie jest odpowiedź tylko unik ;-P
  • cus27 28.01.09, 06:40
    pollyannadorosla napisała:

    > obrotowy napisał:
    >
    > > istnieje tylko Zycie.
    > > jakies pytania?
    >
    > to nie jest odpowiedź tylko unik ;-P
    NIE-TO SAMO ZYCIE!!!
  • pollyannadorosla 28.01.09, 22:57
    > NIE-TO SAMO ZYCIE!!!

    jak zdrada to życie nie samo ale z kimś ;-)

    ps. unik, unik, takim stwierdzeniem można skwitować kazdą mniej lub bardziej skomplikowaną sytuację życiową :-)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka