Dodaj do ulubionych

Dzienniczek odchudzania :-)

28.02.04, 21:58
Witam po powrocie :-)
Zakładam nowy wątek, bo w tamtym primo już się rozpatrzeć nie mogę, a
secundo - a co tam się będę kryła, zaczynam od nowa, więc i nowy post
potrzebny :-))
Wycieczka była fajna, tylko odżywianie moje przez te parę dni mogłoyby
niejednemu dietetykowi zastąpić niezły film grozy ;-) Ale dużo chodziłam (za
radą Agcik :-) i chyba nie jest ze mną tak źle, chociaż zdecydowanie lepiej
się czuję przy zdrowym jedzonku. Chociaż tyle dobrego z tego zaśmiecenia
sobie żołądka, że to sobie uświadomiłam.
A więc, słonka, zapraszam do wpisów - najlepiej całe jadłospisy (nawet
te "koszmarki" :-)), ale niekoniecznie. Tylko jak mi ktoś wyskoczy z wielkim
zapałem odchudzania i po tym jednym poście przepadnie bez wieści to
własnoręcznie pogonię 50 razy dookoła boiska ;-)
No, i to by było na tyle, od jutra (cóż za wyjątkowa data, taki dzień się
zdarza raz na 4 lata :-)) aż mi się rym ułożył :-P A więc jutrzejsza data
idealna na rozpoczęcie jednej z radosnych wiosennych zmian :-)
Kobietki, do dzieła! Będziemy tak piękne, jak tylko chcemy, brakuje tak
niewiele! :-)
Dobrej nocki życzę i optymizmu :-))
Sillia (wiosennie optymistyczna, chociaż za oknem ciągle zima :-)
--
Zaczęły się radosne zmiany... :-)
Obserwuj wątek
    • d77d Re: Dzienniczek odchudzania :-) 29.02.04, 09:41
      Cześć Sillia:)
      Ja oczywiscie sie dołączam do twojegowątku ,bo tamten całkiem chyba już
      umarł.Trzymałam sie cały czas całkiem nieźle.No oprócz piątku miałam strasszny
      kryzys,ale w sobote byłam na impresce i nie rzucałam sie na jedzonko:)),no z
      tego jetem dumna:).I zaczełam pic soczek pomidorowy:).No przetrwałam juz
      tydzień,to co było najgorsze teraz bedzie tylko lepiej:).
      • sillia Re: Dzienniczek odchudzania :-) 29.02.04, 18:14
        Co za masssakrrrra... :-)
        Hej Dd :-) Jak ja Ci zazdroszczę tej wytrwałości i w ogóle tego, że już
        zaczęłaś... :-)
        U mnie dziś rano było nieźle, zjadłam jabłuszko, po pół godzinie kanapkę z
        razowca z żółtym serkiem i trochę pomidora. I zapomniałam o jedzeniu na jakiś
        czas wiedząc, że o obiedzie i tak mi ktoś przypomni :-) (najgorsza rzecz dla
        mnie w czasie diety to myśleć ciągle o tym co, ile i kiedy jeszcze powinnam
        zjeść... najlepiej zająć się czym innym). Ale od czego ma się znajomych...
        pizza x 2 (2 kawałki rzecz jasna, nie 2 pizze ;-), parę wafelków, tost z serem
        i szynką, płatki kukurydziane i inne tego typu rewelacje odkładają się właśnie
        z radosnym chichotem w moim dalekim od ideału ciałku :-] Po powrocie zjadłam
        jeszcze obiad, bo zmarzłam, i tym sposobem powaliłam dietę na jej wątłe
        łopatki... Wszystko to miało miejsce przed godziną 16.00, co daje mi nadzieję,
        że do nocy mój żołądek się z tym upora i nie będę miała koszmarków z
        przejedzenia :-)
        Jak widać na załączonym obrazku kolejny pierwszy dzień mojej dietki okazał się
        totalnym falstartem. Ale nic to, pierwszy marca, i do tego poniedziałek, to też
        ładna data :-)) A że na uczelni jeść nie lubię a po południu jestem zabiegana,
        więc nieśmiała tłucze się we mnie nadzieja, że w końcu zacznę... bo mnie w
        końcu wyprzedzicie w tym odchudzaniu, no! i sama tu zostanę! ;-)
        Serdeczności :-)
        Wasza Sillia
        P.S. Jeśli jutro złamię dietę to nakrzyczcie na mnie, proooszę... :-)))
        Sillia (masochistka chyba ;-)
        --
        Zaczęły się radosne zmiany... :-)
        • d77d Re: Dzienniczek odchudzania :-) 29.02.04, 18:55
          Tak tak:(
          Ale ja to pisałam kilka godzin wcześniej,a teraz jest juz 19 prawie i
          swiadomosc jutrzejszej magicznej daty,wprost wymarzonej do rozpoczecia kuracji
          odchudzajacej.niestety pogoda nie pozwala zapomniec o zimie i chęci na słodycze
          i tłuszczyk.Teraz mam tak wielką ochote na wysokokaloryczne rzarełko ze
          załkiem niewiem jak to opanowac.Ale powiedziłam sobie ze moge zjesc kilka
          kanapek wiecej ,ale słodkosci i tłuczszu nie tkne.Ale mnie skręca.:(Wiem ze jak
          przetrwam jeszcze kilka dni to niebedą mnie słodycze ruszały (taki mały
          odwyk..hihihihi..)Ja nawet nie bede pisała na ile sie dzisiaj skusiłam ,bo
          jutro musze to spalić,wazne ze nie było zadnego tłuszczyku i słodkości.
          Napewno bedzie dobrze ,a jesli bedą małeodstepswa od diety to przecierz nie
          konic swiata.Jutro to spale i sie napewno poprawie:).
          Trzymam kciuki za nas wszyskie ,chociaz narazie jestesmy tylko dwie.
    • d77d Re: Dzienniczek odchudzania :-) 01.03.04, 07:18
      Hejka:)
      Mam pomysł,to forum jest archiwalne,wiec moze dlatego nas tutaj tak mało:(.Moze
      lepiej bedzie załozyc topik na innym forum bo tutaj mało dziweczyn wpada.Moze
      dietetyka,ale w sumie sama nieweim.Czekam na propozycje:).
      Jesli chodzi o dzisiaj to własnie wypijam poranna kawke ze słodzikiem,wiec
      ciezko mi cos powiedziec wiecej.Ale dzisiaj bedzie dobrze ,musi być.Piszer
      teraz o tym ,bo wieczorkiem niebede miala dostepu do internetu.Ale postaram sie
      wstapic tutaj koło 17 i zdac relacje jakminoł dzionek:).
      Całuski i zycze wytrwałosci.
      Do Silli :hej pomysl nad zmiana forum ,i podaj jakąś prpopzycje ,ja sie doniej
      przychyle napewno:)PAPAtki:).
      • frutelka Re: Dzienniczek odchudzania :-) 01.03.04, 10:10
        no wlasnie ja tez ie dolaczam:)

        to jest idealny dzien:)
        pierwszy miesiaca i w dodatu poniedzialek:)


        bierzemy sei znow razem

        moje kochanei schudlo 2 kg a ja....ani deka a pzoneij sie poddalam:(

        od dzis znow sie spowiadam:)
      • sillia Re: Dzienniczek odchudzania :-) 01.03.04, 20:58
        Hurra, hurra! ;-)
        Cześć dziołszki ;-)
        Nareszcie mi się udało zacząć, aż nie mogę uwierzyć :-P Szybciutko robię spis i
        śmigam spać, bo jeszcze coś mi się odwidzi i najem się ciasta drożdżowego,
        które mi tu pachnie ciągle pod nosem :-P
        Śniadanie: kromka razowego ze słonecznikiem + plast. sera żółtego (150)
        II śn. (właściwie to lunch) - 2 średnie kromki zwykłego chleba, plasterek sera,
        plasterek szynki, trochę margaryny i pomidorka - 350
        Obiad: Opiekana pierś kurczaka, łyżka ziemniaków polana odrobiną sosu, kilka
        ogórków konserwowych (jakieś 400 kcal)
        Kolacja: 1 marchewka i kawalątko, ale to kawalątko dosłownie tego nieszczęsnego
        ciasta drożdżowego, bo mnie kusiło jak diabli :-)) - max. 150 kcal
        Razem: <tadaaam> 1050 kcal :-D Bosssko :-)
        Dd - mam nadzieję, że dzień Ci dobrze minął :-) bo widzę, że jednak nie
        dostałaś się do neta... Co do zmiany forum - hmm... może tak: chciałabym, żeby
        było nas tu więcej, bo i weselej, i zawsze znajdzie się ktoś, kto akurat
        zagląda na forum i pocieszy (albo i nakrzyczy ;-) Tylko że tam będzie też
        pewnie więcej postów typu <"ja też, ja też!" i... kuniec na tym :-> Ale teraz
        to już się chyba czepiam ;-) Generalnie jestem za (najwyżej wrócimy tu z
        podkulonymi ogonami ;-). Mam tylko nadzieję, że Frutelka się na nas nie obrazi
        i też tam do nas dołączy? Cio Frutelko? :-) A tak w ogóle to witaj znowu na
        forum :-))
        A, jeszcze jedno, albo już moje ślepka nie te, co dawniej albo rzeczywiście tu
        forum "Dietetyka" nie ma. Gdzie Ty je wypatrzyłaś, podziel się informacją dbra
        kobieto... ;-) bo byłoby idealne (sądząc po tytule :-)
        Buziaczki kotki, wpisujcie się :-)
        Sillia
        --
        Zaczęły się radosne zmiany... :-)
    • asja2 Re: Dzienniczek odchudzania :-) 02.03.04, 06:43
      a wiec tu sie ukryrlyscie, ok moze byc ten watek , a jak zmienicie forum, to
      dajcie znac;
      he he, tez nagrzeszylam w weekend, juz sobie tak myslalam, 1.03, poniedzialek,
      idealny termn na rozpoczecie rzetelnej diety, teraz jeszcze sobie pofolguje,
      ilez to juz takich idealnych dat bylo w moim zyciu, he he;
      takze sumiennie zaczelam wczoraj kolejne odchudzanie, chocizaz zeszly tydzien z
      wyjatkiem niedizeli tez sie trzymalam i nawet 1,5 kg od polowy luego zlecialo a
      i w spodniach luxniej;
      ja dalej nie potrafie tych kalorii liczyc, no ale jem 2xdziennie i staram sie
      niskokalorycznie i nieduzo, a wiec:
      sniadanie-jogurt z lyzka musli(jogurt jakies 145,), platki z miodem (jak
      skoncze paczke to beda juz zwykle)na mleku-miseczka i pol rybki w galarecie (to
      akurat 58 kcal)
      obiad:marchewka gotowana, buraczki tez, sorowka coleslaw i kawalek miesa
      wieprzowego w sosie
      no i pol godz. biegu i ponad 20 min cwiczen, w tym 90 brzuszkow i innych
      wygibasow
      pozdr
    • d77d Re: Dzienniczek odchudzania :-) 02.03.04, 10:23
      Hello :)
      Witam nie stety wczoraj sie nie dopchałam do netu,ale dzisiaj juz bede w
      kontakcie.
      Oj,jesli chodzi o to forum Dietetyka to coś mi sie pomyliło(bo dietetyka to tez
      jest forum archiwalne :(,wiec nie ma tam po co wpadac bo dziewczyny zadko tam
      chodza)przepraszam ze ci troszeczke namieszałam Sillia.
      Trzeba znalezs jakies forum aktualne,tak zeby byli jacys eksperci i wiecej
      dziewczyn napewno sie zjawi:).
      Asja2 jejku przepraszam ze nie weidziałas gdzie sie podziałysmy:(,to juz sie
      nie powtórzy obiecuje).A moze ty masz pomysł gdzie mozemy przeniesc swoja
      działalnosc..hihihih...rozpowszechniania dbania o siebie i odchudzania.
      A teraz wczorajszy dzionek:
      Wczoraj poćwiczyłam aż 75minut aerobów,ale byłam z siebie dumna,ale zjadąłm wg
      moich obliczeń 1800kcalorii.Jejku ostatnio jestem cały czas głodna (moze
      dlatego ze nie jem całkiem słodyczy i brakuje mi czegoś )No mam nadzieje ze
      jakoś przejdzie mi ten głud i ochota na jedzonko.
      Mam nadzieje ze dzisiaj bedzie ok z kaloriami,nieweim co jest a taka byłam
      zawzieta w niedziele ,a teraz hm....nieweim.
      PAPAtki i całuski.
      • asja2 Re: Dzienniczek odchudzania :-) 03.03.04, 07:37
        hej hej,
        co Wy nic sie nie stalo, nie ucieklyscie na Marsa, spoko znalazłam; dd a moze
        masz wiekszy apetyt przez ten wysilek fizyczny-organizm potrzebuje wiecej
        kalorii, ja tez biegam i cwicze, ale w zyciu nie wytrzymalabym takiej dawki jak
        Ty, kiedys biegalam godzine, a potem zwiekszylam do 2 bez przerwy, ale to bylo
        zabojstwo, teraz pol godz. i dosc; ja niestety nie mam pojecia gdzie mozna by
        sie przeniesc, ale mi sie tu podoba, w razie zmiany jestem mobilna
        a teraz wczorajsze menu-sniad-dwie kanapki z ciemnego chleba-z serkiem z
        crzanem i szynka i z pasta rybno-jajeczna i salatka z kurczaka z kukurydza i
        zoltym serem; obiad- marchewka gotowana , kawalatek gotowanej piersi z kurczaka
        i jedna rybka smazona (chyba lin-malutki)= 2 jogurty 150 gr (mniej wiecej kazdy
        145 kcal)
        pozdr.
    • czarodziejka1 Re: Dzienniczek odchudzania :-) 03.03.04, 13:51
      Ach, tu jesteście :) A już myślałam, że zaniechałyście odchudzanie....
      Więc zacznę od początku :)

      Ja zaczęłam odchudzanie zanim znalazłam to forum. Zaczęłam 2 lutego od 10-
      dniowej diety Cambridge. Straciłam 4 kg. Po tej diecie starałam się jeść
      dziennie tylko 1000 kcal. Chyba mi się to udało. Najważniejsze, że nie
      przytyłam, tylko stoję w miejscu. Od 7 dni nie jem słodyczy. Chciałabym
      schudnąć jeszcze chociaż jakieś 2 kg, ale jest to bardzo trudne :( Jestem
      zawieszona w próżni...
      Rano, kiedy wstaję, wypijam szklankę wody mineralnej i kubek rozpuszczalnej
      kawy z chudym mlekiem (na przebudzenie).
      Następnie w pracy zjadam:
      - jedną pomarańczę i wypijam kubek herbaty czerwonej
      - ciemny chlebek (sojowy) z białym półtłusym serem
      - jogurt owocowy
      Około południa wypijam drugą kawę z mlekiem. Następnie jabłko i wypijam zieloną
      herbatę. I to jest wszystko co jem w pracy.
      Po powrocie do domu (ok. 18:00) jem obiad. Jest to najczęściej kawałek
      gotowanego kurczaka lub kawałek ryby lub kawałek innego mięska (chociaż dzisiaj
      będę jadła zupę jarzynową) do tego dużo kapusty pekińskiej z dodatkami lub
      gotowane warzywa. No i wypijam czerwoną herbatę.
      W sumie jest tego mało. Nie wiem dlaczego nie tracę następnych kilogramów. Moja
      waga stanęła w miejscu jak zaczarowana (57 kg).
      Czy może macie jakiś pomysł aby ją odczarować???

    • d77d Re: Dzienniczek odchudzania :-) 03.03.04, 14:40
      Czesc dziewczyny!
      No jak zostajemy to ja niebede protestowała,w sumie tez mi sie tutaj podoba,bo
      przynajmniejnie ma zgryzliwych kmentarzy.:)
      Jeśli chodzi o moja dietke to chyba masz racje asja ,bo troche duzo sportu
      uprawiam ,ale dlatego ze najbardziej mnie odstresowuje,no ale chyba dlatego mam
      wiekszy apetyt.Hm spróbuje pic wiecej wody mineralej ,moze to pomoze.
      Wczoraj znowu aerobów 70 minut mi zeszło,a suma kalorii :1660.Dzisiaj juz
      cwiczyłam na rowerku 35 minut,no a bilansu kalorycznego jeszcze nie
      zamknełam,wiec nic nie bede pisała,zeby nie zapeszac:).
      Ale wiosna juz niedługo :),i napewno bedzie dobrze:)
    • asja2 Re: Dzienniczek odchudzania :-) 04.03.04, 09:18
      hej witam z rana
      na poczatek wczorajszy jadlospis-sniad. platki na mleku i 2 kanapki z razowca z
      pasta i szynka, obiad-kawalek mieska, salatka z pekinskiej z dodatkami na
      jogurcie naturalnym i 3 pierozki ruskie, aha pol jogurtu z musli
      dzis sie zwalylam i kolejne 0,5 kg w dol, tak sie ciesze, nadal mam jeszcze 5kg
      po ciazy do zrzucenia, ale to jest jakos inaczej, bo wchodze juz prawie we
      wszystkie ciuchy, tylko brzuszek troche sterczy;
      dd Ty jak tak duzo cwiczysz, to nawet muszisz jesc wiecej kalorii, bo inaczej
      padniesz, 1000 to dla nieaktywnych
      a mam pytanko, czy zujecie gume? ja znalazlam taka dla dzieci bez cukru-a
      slodka jak nie wiem co-ale rozumiem, ze mozna bez obaw? poza faktem, ze pobudza
      apetyt
      pozdr.
    • agick Dziewczyneczki..:)) 04.03.04, 12:54
      Jak tam dietka dzisiaj..?
      u mnie fantastico - jak już gdzieś napisałam zgubiłam czwóreczkę!!!!

      nie chcodzę głodna (a to jest największy wróg diety). nie jestem osłabiona,
      ćwiczę, pływam i jestem na diecie - no żyć nie umierać. oczywiście zdarzają mi
      się wpadki... wczoraj zajadłam kilka plasterków nie planowanej polędwicy z
      indyka ale... ale zjadłam ją samą, bez chleba, bez dodatków... wieć w sumie
      mogło być dużo gorzej.


      asja napiasła, że moja dieta jest skomplikowana.... wręcz przeciwnie - mogę
      powiedzieć, że jest prostacka. trzeba tylko zapisać sobie co zjemy następnego
      dnia i lecieć wg kartki. potem jak uż się nauczymy co w któej grupie jest -
      żadnego stresu nie ma.

      właśnie zjadłam moje II śniadanie (na pierwsze było 20g musli z 200 ml chudego
      mleka a wcześniej dwie wyciśnięte świeże pomarańcze):
      2 kromki wasa CHRUPKA pszenna, posmarowana cieniutko serkiem typu
      homogeniozwany naturalny, na to porawana sałata, na to 2 plasterki jajaka na
      twardo i dla ozdoby kilka gałązek rukoli....

      mniam..:)))))

      kalorie za takie coś:
      jajo 88
      chrupy 44
      serek ok 50
      zielone dodatki 10
      razem 192. jako II śniadanie rewelka.

      a I śniadanie "kosztowało" 130 kalorii płatki.

      wartość dodana - nie chodzimy głodne panienki...:))

      za jakieś dwie godziny jabłuszko, gruszeczka...


      --
      You woke up this morning
      Got yourself a gun,
      Mama always said you'd be
      The Chosen One...
      • asja2 Re: Dziewczyneczki..:)) 05.03.04, 07:32
        hej
        agick muse przyznac,ze Ci e podziwiam, jak Tobie sie udaj taki liczyc te gramy
        i kalorie? ja jak juz pisalam poprzestaje na 2 posilkach, ale w zasadzie jem
        wszystko, tzn. wyeliminowalam ziemniaki i biale pieczywo, ale wczorajj np. na
        obiad zjadlam ryz z tzw. leczo i buraczkami i 2 pierozki ruskie, na sniadanko 2
        kanapki i duzy jogurt z suszonych sliwek z ziarnami ,kaw. pasztetowej, ktora
        jest niestety tlusta i plasterek bialego salcesonu, pewnie kalorii ma toto
        sporo ,ale coz nie potrafie sobie odmowic niektorych przysmakow, udaje mis sie
        przestrzegac dwoch posilkow dziennie , ciwczen i biegania, nastawiam sie na
        dlugotrwale odchudzanie, ale dzieki temu mam nadzieje,ze nie bede sie rzucac na
        zakazane owoce jak to juz bywalo kiedys;
        pozdr. serd asja
      • sillia Re: Dziewczyneczki..:)) 05.03.04, 21:59
        Hej słonka :-)
        Widzę, że dietka idzie pozytywnie :-) Przynajmniej u tych, które się wpisują ;-
        ) A reszta dziewczyn, gdzie jesteście? Wpisywać mi się tu! :-)) Ale ja już nic
        nie mówię, bo sama zamilkłam - jestem zabiegana i net mi pada co chwilę, gorzej
        być nie może :-( Ale dietka mi na razie wychodzi :-) Raz lepiej, raz gorzej co
        prawda, ale jakoś jeszcze się trzymam.
        Na razie (a buuuu :-() nie mam _technicznie_ jak się wpisywać codziennie, ale
        jak tylo załatwię sprawę z netem to wracam do Was!!
        Trzymajcie się cieplutko i nie pozwólcie wątkowi umrzeć :-)
        Wasza Sillia
        --
        Zaczęły się radosne zmiany... :-)
        • sillia Re: Dziewczyneczki..:)) 11.03.04, 18:31
          Witam ponownie :-)
          Oj, widzę że dzienniczek zleciał na dół... Cóż, ja od jutra i tak będę się tu
          wpisywać, neta już sobie naprawiłam :-) Jeśli ktoś ma ochotę też się
          pospowiadać albo coś doradzić, to zapraszam serdecznie!
          Sillia
          --
          Zaczęły się radosne zmiany... :-)
          • jagna_s Re: Dziewczyneczki..:)) 12.03.04, 11:51
            Dzień dobry
            silia postaram się tu wpisywać codziennie, wiem jak trudno utrzymac dietkę
            Ja niestety ostatnio nie mogę sobie poradzić z rezygnacją ze słodyczy, staram
            się jeść w granicach 1000kcal, ale zawsze w tym jest czekoladka, lub ciastko,
            pewnie dlatego waga co spadnie to zaraz wraca na poprzednią pozycje.
            Moje dzisiejsze jedzenie: kawałek smażonej ryby (100kcal), dwie czekoladki
            solidarności (120kcal) dwa ciastka z czekoladą (100kcal), narazie głodna nie
            jetem, na obiad pewnie będą jakieś warzywa, a na kolacje kisiel z winiar i w
            ten sposób słodyczami dobije do 1000kcal i tak codziennie, :-(
            • zuzinkas Re: Dziewczyneczki..:)) 12.03.04, 12:19
              spròbuj zamiast ryby smazonej, rybe gotowana na parze, zamiast tych ciastek,
              jak tylko poczujesz ze "musisz" cos slodkiego to wez marchewke albo ogòrka
              konserwowanego a na kolacje to zròb sobie kanapke z idykiem albo twarogiem i do
              tego cala masa pomidorkòw albo ogòreczka zielonego.
              --
              ---------\\- -//---------
              ---------( @ @ )---------
              ----o00o-- (_)--o00o-----
            • sillia Re: Dziewczyneczki..:)) 12.03.04, 13:19
              Hello,
              Cieszę się, że nie będę tu sama :-)Jagna - Zuzanka daje Ci bardzo mądre rady,
              spróbuj znaleźć zamienniki. Ja też kiedyś byłam uzależniona od słodyczy, teraz
              widzę że nawet mi tak bardzo nie smakowały, co po prostu mi się ich "chciało".
              Uzależniłam się na posiedzeniach z rodzinką, kiedy to troskliwe ciocie
              podtykały mi pod nos coraz to większe kawałki ciasta - a mnie stopniowo stępił
              się smak i jadłam rzeczy tak słodkie, że teraz na samą myśl robi mi się
              autentycznie niedobrze. Żeby się odzwyczaić szukałam zamienników - gorzka
              czekolada, suszone owoce - niby też mają cukier i dużo kalorii, ale jakoś nie
              powodują u mnie wilczego głodu na "cokolwiek, byle słodkie". Poza tym stopniowo
              coraz mniej słodziłam herbatę, kawę, desery... Przez to zmiana smaku odbyła się
              u mnie właściwie niezauważalnie. Teraz już w ogóle nie słodzę napojów. Niedawno
              przez połyłkę pociągnęłam sobie spory łyk herbaty siostry - z 2 łyżeczkami
              cukru i twarz mi się odruchowo wykrzywiła :-)) I pomyśleć, że kiedyś tak miałam
              z gorzką herbatą :-))
              Popróbuj tego zamieniania, to nie musi być drastyczna zmiana - po prostu
              wypróbuj nowe smaki, zamiast kiepskiej jakości ciastek, w których nie ma nic
              oprócz białej mąki, zjełczałego tłuszczu i masy chemii, kup sobie gorzką Lindt -
              5x droższa, ale po zjedzeniu kawałka będziesz wiedziała, że to rzeczywiście
              czekolada, a nie bylejaki zapychacz. A czekolada jest po to, żeby się nią
              delektować, a nie pochłaniać jak odkurzacz ;-)
              Mogłabym tak jeszcze pisać i pisać, ale chyba na razie wystarczy :-) Trzymam
              mocno kciuki, pisz tutaj niezależnie od tego czy Ci się udaje, czy nie - po to
              jest to forum :-)
              Buziaki,
              Sillia
              --
              Zaczęły się radosne zmiany... :-)
              • jagna_s Re: Dziewczyneczki..:)) 12.03.04, 16:31
                Och dziewczyny, wiem, że słodycze to byle co, że lepsza gorzka czekolada od
                cich i cukierków, w zeszłym roku pięknie odzwyczaiłam sie od słodyczy, ale
                teraz nie wiem co mnie napadło, herbaty i kawy nie słodzę, a czekoladki (
                szczególnie klejnoty z solidarności) uwielbiam i po prostu muszę ich nie
                kupować. Dzisiaj już powinnam skończyć z jedzeniem, bo 1000 kcal mam za sobą, a
                jutro przede mną mała impreza u znajomych, a oni tacy więcej żerci i nie
                rozumieją, że ktoś może nie chcieć tyle jeść...
                Narazie do zobaczenia, moze jeszcze dzisiaj zajrzę, bo jutro i pojutrze będzie
                ciężko z wolnym czasem :) trzymajcie się dziewczyny
                • sillia Re: Dziewczyneczki..:)) 12.03.04, 19:47
                  Jagna - trzymaj się :-) 2-3 czekoladki to nie zbrodnia, w końcu od tego one są,
                  żeby je jeść... tylko trzeba zachować UMIAR :-)
                  Moje dzisiejsze jedzonko - trochę zwariowane, bo cały dzień prawie poza domem...
                  Śniadanie: filiżanka rozpuszczalnej kawy, grzanka z razowego chleba (nie, nie
                  jestem na kopenhaskiej ;-) - 80 kcal
                  Obiad: kubek domowej zupy pieczarkowej, grzanka z szynką i serem, kawałek
                  gotowanego czerwonego mięsa - 480 kcal
                  Podwieczorek: kromka chleba z marmoladą - max. 200 kcal
                  Kolacja: 1 kabanos z chrzanem, inka z odrobiną mleka - czy ja wiem... jakieś
                  250 kcal
                  W sumie wyszło na ok. 1000 kcal :-) Dobrze, że jutro sobota, zjem w końcu
                  normalne śniadanko w spokoju :-)
                  Miłego wieczoru :-)
                  Sillia
                  --
                  Zaczęły się radosne zmiany... :-)
                  • sillia Re: Dziewczyneczki..:)) 13.03.04, 17:28
                    Zapraszam Was Słonka do wpisywania dzisiejszego jedzenia na wątku "SOBOTA".
                    Pomysł z jednodniowymi wątkami "spowiednimi" mi się spodobał - będzie bardziej
                    przejrzyście, no i jak codziennie będziemy zakładać nowy wątek to forum nie ma
                    szans umrzeć ;-))
                    Serdeczności :-)
                    Sillia
                    --
                    Zaczęły się radosne zmiany... :-)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka