Dodaj do ulubionych

Dziwne uczucia...

08.02.06, 20:21
oto recenzja pewnej książki:

""Jest takie opowiadanie Stephena Kinga - pisze Karolina Gordon w książce "O
dziwnych uczuciach" - którego bohater jako akwizytor komiwojażer przemierza
Amerykę, prezentując mrożonki Cottager. Z nieznanych powodów chce popełnić
samobójstwo. Jest jednak zbieraczem graffiti z szaletów publicznych i boi
się, że policja po jego nagłej śmierci znajdzie ten notes i że on wyjdzie na
wariata".


Znam podobne opowiadanie Dina Buzzatiego, którego bohater, gość hotelowy, nie
może się załatwić, ponieważ za każdym razem, kiedy wychodzi z pokoju, żeby
pójść do ubikacji, przed drzwiami toalety napotyka jakiegoś mężczyznę. Za
pierwszym razem nie wchodzi do toalety, bo się wstydzi fizjologicznej
potrzeby, za drugim - ponieważ wstydzi się nie tylko tego, że chce mu się
siusiu, ale i dlatego, że za pierwszym razem nie wszedł... Co ma wspólnego
opowiadanie Kinga z opowiadaniem Buzzatiego? A to, że mówią o dziwnych
uczuciach. O - jak pisze Gordon w posłowiu - „tajemniczym podziemiu odczuć
rozpiętych między zmysłowością a duchowością, które nie zasługują nawet na
nazwę »emocje «”.

Do dziwnych uczuć należy między innymi „badanie granic” właściwe mężczyźnie
(przypadki pochodzą z życia różnych rozmówców), który ma „skłonność, by nie
tankować samochodu, gdy podejrzewa, że jest jeszcze trochę benzyny”.
Który „tankuje naprawdę w ostatniej chwili, a czasem zdarza się, że jest za
późno”, lecz któremu byłoby nieprzyjemnie, „gdyby zatankował, gdy bak jest
jeszcze - w jego przekonaniu - zbyt pełny”. Co więcej - który „straciłby
wtedy pewną trudną, »zmysłową przyjemność z napełniania «, i nie byłoby tej
subtelnej gry, na ile jeszcze benzyny wystarczy”... Innym z wielu dziwnych
uczuć, nad którymi zastanawia się Gordon, jest przyjemność płynąca
z „działania na powierzchni”. „Niektórzy ludzie, kosząc trawę - pisze - mają
taki system, że najpierw koszą pod drzewkami, w miejscach najbardziej
zarośniętych, potem zostawiają sobie duże powierzchnie i robią między
nimi »przejścia «”. „Niektórzy mężczyźni - opisuje dalej autorka nasz świat
podskórny - stosują pewne systemy przy goleniu, np. w kolejności: prawa
strona szyi - prawy policzek, lewa strona szyi - lewy policzek, albo
przestrzegając symetrii: kawałek lewego policzka - kawałek prawego, wąsy z
prawej - wąsy z lewej”. Sposób golenia, podobnie jak inne czynności prywatne,
którym towarzyszą dziwne uczucia, ma swój sens. „Mężczyzna golący się w ten
sposób przyznał, że gdzieś daleko, w tle tego sposobu jest wyobrażenie końca
świata, i on tak się goli, by ten koniec nie zastał go z połową twarzy
ogoloną, a drugą nie...”.

Sytuacji przytoczonych w tej niedługiej książce jest mnóstwo i są wśród nich
rytuały, które można nazwać odwiecznymi, oraz takie, które rodzi
nowoczesność - na przykład wyprzedaże i promocje. Eseistka łapie wówczas na
gorąco, w momencie ich historycznego zaistnienia, w naszym "teraz", myśli
ludzi kupujących sobie okazyjnie rzeczy, które nigdy nabywcom się nie
przydadzą - na przykład ciuchy na majówkę, do której nigdy nie dojdzie.
Sygnalizuje także całkiem nieuświadomione kryteria postępowania. I czytając
książkę "O dziwnych uczuciach", żałowałem, że nikt nigdy nie dzielił się ze
mną swoim emocjonalnym podziemiem. Kiedy w dzieciństwie, wracając ze szkoły
do domu, MUSIAŁEM przejść przez pewien konkretny kanał, na który MUSIAŁEM
koniecznie nadepnąć prawą nogą, lub kiedy froterowałem podłogi tak, żeby
krąg, na którym stałem, zacieśniał się równomiernie z każdej strony,
myślałem, że powoduje mną nienormalne, śmieszne i godne potępienia
poszukiwanie przyjemności. Kiedy czytam, jak Gordon mówi pięknym językiem o
estetyczno-hedonicznym rdzeniu takich zachowań i potrzeb, odczuwam
wdzięczność i czuję się w obowiązku, by polecić jej książkę.

Książka ta przybliża filozofię życiu - pokazuje, jak nazywać zjawiska
napotykane na bieżąco i jak dobierać się do nich myślą wolną od rutyny. Tę
zamierzoną bliskość filozofii i życia autorka deklaruje najlepiej mottem z
Wittgensteina: "Oby Bóg dał filozofowi wgląd w to, co leży przed oczami
wszystkich". Książka ta działa również jak pewien rodzaj poezji - ten, który
przynosi ulgę, nazywając stany i sytuacje doskonale wszystkim znane, lecz
niewyrażone, a przez to chaotyczne i niekiedy złowrogie. Co rusz, czytając
zebrane tutaj przypadki, mamy ochotę wrzasnąć: "ja też to mam!" I czujemy się
mniej samotni w naszych śmiesznych porządkach, nerwicach, natręctwach,
znajdujemy w nich wyższy sens, i czujemy się uprawnieni do wynoszenia z nich
przyjemności, która ma swoje miejsce wśród ludzi.

O dziwnych uczuciach

Karolina Gordon

Zderzak, Kraków"


moje pytanie do dyskusji: czy Macie dziwne uczucia tego typu?

Edytor zaawansowany
  • monika.dk 09.02.06, 11:14
    ja jak najbardziej mam, ale to są tak osobiste natręctwa, że nie odważę się o
    nich pisać, niektóre są też śmieszne :)
  • aisablri 09.02.06, 11:18
    wlaśnie o to chodzi:) podczas premiery tej książki (a zdarzylo mi się
    przypadkiem być na niej) pokazano także film na ten temat, gdzie ludzie
    wypowiadali się o swoich "paranojach", zapadla mi w pamięć wypowiedź o tym, że
    ktoś pilnuje sie, aby nie przelożyć kartki w kalendarzu na dzień
    następny/miesiąc za wcześnie, bo to zlamie jakąś barierę- akurat z tym mam
    podobnie
    --
    Wszyscy rodzimy się szaleni. Niektórzy już tacy pozostają:)
  • monika.dk 09.02.06, 11:37
    chyba najważniejsze jest to, że masz świadomość takich anomalii, jedne
    przyjmujesz inne chcesz zmienić, przez co w jakimś stopniu doskonalisz swoje JA
  • aisablri 09.02.06, 12:00
    Ale nie uważam tego za anomalie... każdy ma jakieś swoje prywatne "paranoje",
    to sprawia również, że ludzie są ciekawi, jest w porządku dopóki umiemy się z
    tego śmiać
    --
    Wszyscy rodzimy się szaleni. Niektórzy już tacy pozostają:)
  • michal13w 08.04.06, 00:56
    Przypomina mi się "Dzień Świra", skądinąd świetna komedia, ale nie za komizm
    pamiętam ten film. Wyszedłem po nim z kina absolutnie...no sam nie wiem,
    strapiony? Wcale mi nie było do śmiechu...

    Hm, to było nie na temat. No dobra, znajde sobie inny topic:)
    --
    " All right I am the Messiah! ...now fuck off! "
  • aisablri 08.04.06, 11:17
    Właśnie że to było na temat. Jeśli dobrze zrozumiałam ideę tej autorki,
    książki, to właśnie o tego typu zachowania chodzi, a każdy z nas ma ich- czy
    chce czy nie, świadomie, bądź nieświadomie- bez liku:)
    --
    "Tylko żyjąc absurdalnie możemy wyłamać się z tego bezgranicznego absurdu."
  • kszo.pany 08.04.06, 12:06
    Wiesz Aisablri, a ja już myślałem, ze tylko ja jestem do tego stopnia zboczony
    i chory... Ale raczej się jeszcze teraz nie otworzę.
    Przytoczony tekst jest niesamowity, muszę dotrzeć do tej książki.
    Pozdrawiam.

    kszo.pany

    Rżuchów - co nowego?
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=38975
  • aisablri 08.04.06, 12:22
    :) książka jest na pewno w krakowskich księgarniach, obawiam się że u Nas w
    Ostrowcu może być z tym ciężko, bo to niewielki nakład i wiadomo.. troszkę
    niszowe wydawnictwo. Ale jest to bardzo ciekawy temat
    --
    "Tylko żyjąc absurdalnie możemy wyłamać się z tego bezgranicznego absurdu."

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.