Dodaj do ulubionych

15. część "Jeżycjady"

IP: *.bel.vectranet.pl / 217.96.28.* 19.01.04, 21:15
Mam 28 lat i będę jedną z pierwszych czytelniczek ostatniego
tomu "Jeżycjady".Jestem dziecinna? A może po prostu ciekawa i konsekwentna,
ponieważ dorastałam razem z bohaterami pani Musierowicz i takich ludzi,
takiego ciepła w tym zwariowanym,często zbyt mroźnym uczuciowo świecie
najbardziej mi brak...Ciepłym rodzicom wrażliwych dzieci polecam
do "podsunięcia" im lub wspólnej lektury...
Edytor zaawansowany
  • Gość: syrenka IP: *.chello.pl 21.01.04, 14:12
    Nie przejmuj się swoim "zaawansowanym" wiekiem. Ja mam "5. krzyżyk" i
    przeczytałam całą "Jeżycjadę" kila razy z moimi nastoletnimi córkami. One się
    identyfikują z córkami Gabrysi, a ja - z Gabrysią. Mam nadzieję, że ta 15.
    część jednak nie będzie ostatnia...
  • Gość: baba IP: *.acn.waw.pl 21.01.04, 16:01

    Ksiazki MM sa w takim samym stopniu lekturami dla dorastajacych panieniek, co
    Kubus Puchatek ksiazka sla dzieci. No jest, ale co z tego ?
    Dla mnie Jezyk Trolli jest przemila niespodzianka, bo juz pogodzilam sie z
    tym, ze Kalamburka miala byc ksiazka ostatnia. MOge na nia czekac jeszcze dlugo.
    Czytalam gdzies, ze LM Montgomery kilka razy zamierzala skonczyc cykl o Ani-
    jest to wyraznie widoczne w zakonczeniu niektorych ksiazek.
    A jednak ostatnie 2 ksiazki napisala niedlugo przed smiercia. Riile uwazam
    zreszta za najlepsza po pierwszej.
    A przed MM pewnie jeszcze dlugie, owocne lata...
  • Gość: kamilek27kr IP: *.wola-duchocka.sdi.tpnet.pl 21.01.04, 18:25
    DZIEKUJE Z CALEGO SERCA PANI MUSIEROWICZ ZA CALY CYKL "JEZYCJADY" I PROSZE O
    WIECEJ...POZDRAWIAM ZYCZE DOSIEGO ROKU BOREJKOWIE Z WSZYSTKICH ZAKATKOW POLSKI
    LACZCIE SIE:))))))))))))))))))
  • Gość: Agnieszka IP: *.chello.pl 21.01.04, 22:13
    Witam,
    Jestem od Ciebie niewiele młodsza i równiez wychowałam się na książkach pani
    Musierowicz. Po prostu uwielbiam je, przeczytane po 100 razy dają mi dużo
    ciepła,energii i optymizmu. Po rozdaniu starych wydań kuzynkom i przyjaciółkom
    skompletowałam sobie ponownie całą serię. Z niecierpliwoćią czekam na Jezyk
    Trolli.Szkoda, że do maja jeszcze tak daleko...
  • Gość: morelka IP: *.media / *.media-saturn.com 27.04.04, 15:01
    oooooooo jeszcze tylko 10 dni!!! udało mi się znaleźć datę 07.05, już od lutego
    biegam po księgarniach jak szalona, bo boję się, że przegapię i wszystko
    zniknie. Dlaczego ostania??? każda kolejna jest dla mnie jak Gwiazdka, nie
    wyobrazam sobie przestać czekać na następną...
    Juz nie mogę się doczekać, nie wiem jak wytrzymam w pracy do 16.30!!!
  • Gość: magda120475 IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 27.04.04, 15:25
    Dziś w GW pisali, że książka ukaże się już jutro
    ! Nie mogę się doczekać...
  • yanga 27.04.04, 17:57
    Zanim ukaże sie książka, proponuję zabawę: zgadnijmy, kim jest Trolla. Ja
    obstawiam psa lub kota.
  • Gość: librero IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.04.04, 18:25
    Wejdz na opis książki w Merlinie - tam jest wyraznie napisane, kim jest
    tajemnicza trolla :)

  • yanga 27.04.04, 18:41
    Gość portalu: librero napisał(a):

    > Wejdz na opis książki w Merlinie - tam jest wyraznie napisane, kim jest
    > tajemnicza trolla :)
    >
    No i wszystko na nic, łeee ;-( . A mnie się zdawało, że tam już czas najwyższy
    na jakieś zwierzę. Tygrys zdecydowanie powinien mieć kota.
  • pieranka 28.04.04, 10:59
    prawda? Pani MM nie lubi zwierzat?
    Piesek dziamgoczący i kot Feluś z Pobiedzisk to jesyne które przychodzą mi do
    głowy z Jeżycjady.
    W ogóle Tygrys to obecnie jedyna pełnokrwista kobita w J. i jako taka powinna
    mieć Kota.
  • lunatica 28.04.04, 11:44
    ja chciałam, żeby to było o córce Kreski :-)
    --
    Anglicy mają sto religii, lecz tylko jeden sos - Heine Heinrich
  • Gość: Mika IP: *.crowley.pl 28.04.04, 11:07
    koło Delikatesów;) Wczoraj kupiłam "Język Trolli", przeczytałam. Jest miły,
    ciepły, nie depresyjny, choć traktuje chwilami o bardzo poważnych problemach.
    Zdecydowanie mniej smutna i depresyjna niż ostatnie. Ale.. mam wrażenie,ze
    jakaś za krótka;) Moze pisana bardzo w pośpiechu? Już chciałabym kolejne;)
    Pozdrawiam fanów MM;)
  • pieranka 28.04.04, 15:16
    a ciarki nie przeszly ci kolo nosa ' -)
  • dorrit 28.04.04, 16:38
    ...tez zauwazam, ze jej ksiazki sa coraz krotsze i czeka sie na nie coraz
    dluzej...
    --
    Watch the signal! Don't miss the change.
  • Gość: Mika IP: *.crowley.pl 28.04.04, 16:59
    jakie znowu ciarki? Nie przeszły!
    Żadne! A Tobie?
    M
  • pieranka 28.04.04, 17:35
    Idiom.
    Helmutowi Oracabessa przeszły ciarki koło nosa na widok wysypki na całe ciałko
    z powodu truskawka.
  • Gość: Mika IP: *.crowley.pl 29.04.04, 10:18
    Ake ja jestem po jednym "czytaniu" i nie znam jeszcze cytatów na pamięć.. Ale
    postać przesympatyczna, taka trochę Bernardowa. Pozdrawiam!
    Mika
  • yanga 29.04.04, 22:08
    pieranka napisała:

    > Idiom.
    > Helmutowi Oracabessa przeszły ciarki koło nosa na widok wysypki na całe
    ciałko
    > z powodu truskawka.

    Wróżę, że tym się będzie mówić.
  • Gość: Madzia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.04, 11:33
  • gawronka 28.04.04, 18:53
    Kilka uwag na gorąco. UWAGA! jeśli chcesz przeczytac tę książkę w najbliższym
    czasie zupełnie na świeżo, nie czytaj tego postu.
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    Akcja rozpoczyna się w Sylwestra 2003. (Grubo po pierwotnym terminie niby to
    ukazania się książki). Ja przez cały czas miałam wrażenie, że to jedno wielkie
    mrugnięcie okiem w stronę forumowiczów;) Pewnie przesadzam, ale nie da sie
    ukryc, że pani MM bardzo wzięła sobie do serca propozycje i uwagi, jakie kilka
    miesiecy temu pojawiały się na forum. Zwolennicy Jeżycjady-bajki dla dzieci nie
    będą zadowoleni, przypuszczam... Poza tym zauważyłam kilka tekstów zywcem
    wziętych z forum humorum, np. "jedz po ludzku", "ja nie jestem Polucek".

    Pani Małgorzacie udało się pokazać te mniej radosne elementy naszej
    rzeczywistości (korki na drogach, nietolerancja, choroba), a jednocześnie
    zachować "naiwną" perspektywę. Przez bardzo prosty zabieg: historia jest
    opowiedziana z pozycji dziecka. No i ten tekst: "W tym domu w ogóle nie mówi
    się o seksie!". Jakbym czytała nasze własne wypowiedzi! ;))))

    I jeszcze jedno: po raz pierwszy Jeżyce zostały ukazane jako dzielnica
    dresiarzy i młodocianych blachar. Zgodnie z prawdą zresztą.

    Cóż, mamy, czego chcieliśmy...

  • Gość: gizela IP: 158.194.194.* 28.04.04, 19:25
    Jesli to 2003r to w jaki sposob moze byc o ukochanej Józinka? To ile oni
    wszyscy maja teraz lat? Pyza juz pewnie jest mężatką... Zdradz jakies
    szczegóły. Bo ja ksiazke bede miec dopiero w piatek.
  • gawronka 28.04.04, 19:39
    Gość portalu: gizela napisał(a):

    > Jesli to 2003r to w jaki sposob moze byc o ukochanej Józinka? To ile oni
    > wszyscy maja teraz lat? Pyza juz pewnie jest mężatką... Zdradz jakies
    > szczegóły. Bo ja ksiazke bede miec dopiero w piatek.

    Józinek ma 9 lat, a Trolla jest w trzeciej klasie gimnazjum. To nie romans,
    raczej przyjaźń.

    A Pyza, cóż... dobra, zdradzę: Schoope ją opuszcza po tym, jak z nim zaszła...
    --
    Snooker
    Gawronki na wykładzie
  • Gość: sunny IP: 213.17.133.* 28.04.04, 19:45
    Przeczytałam dziś tuż po kupieniu...wrażenia mieszane. Miło się czyta, chwilami
    jest zabawna (np. historia o żarówce) i faktycznie ma się wrażenie, że pani
    Musierowicz wzięła sobie sugestie czytelników do serca - bo i bunt Laury, i
    ciąża, i brak happy endu. Przez te zabiegi książka jednak - moim zdaniem -
    traci na tym słynnym borejkowskim cieple.
    I nadal czuję niedosyt, bo chciałabym wiedzieć co dalej...:-)
  • gawronka 28.04.04, 19:49
    Mi się nie podoba to, że MM przekreśla postacie, które w poprzednich utworach
    jawiły się jako b. pozytywne. Teraz czytając "Imieniny" będę czuła niesmak
    wiedząc, jaki z tego Schoppego gagatek :(

    Aha, dialogi sztuczne do niemożliwości, niestety. Radosny entuzjazm rodziny
    Borejków na wieść o ciąży troche taki... baśniowy.

    Podoba mi się natomiast rodzinka Helmuta :))))
  • Gość: gizela IP: 158.194.194.* 28.04.04, 19:59
    Pyza w ciazy z Fryderykiem? Dla mnie jeszcze one obie z Roza sa dzieciakami...
    I co, wyjdzie za jakiegos Lelujke?
  • gawronka 28.04.04, 20:04
    Gość portalu: gizela napisał(a):

    > Pyza w ciazy z Fryderykiem? Dla mnie jeszcze one obie z Roza sa dzieciakami...
    > I co, wyjdzie za jakiegos Lelujke?

    Lucek Laurę podrywa...
    Laura ma osiemnaście lat, krótkie zielone włosy i dzwoniące kolczyki :)
  • Gość: gizela IP: 158.194.194.* 28.04.04, 20:08
    I co studiuja? Filologie klasyczna? A jest cos o Aurelii?
  • gawronka 28.04.04, 20:18
    Lucek studiuje weterynarię, Laura się szykuje do matury. Pyza i Schoppe
    studiują astrofizykę. Rojkowie mają dwójkę dzieci. Bella wyszła za mąż. Laura
    ciągle siedzi na gadugadu, a Józinek na forum udaje dorosłego (ty nie jesteś
    Józinkiem, prawda, Gizelo? ;)) Ignacy Grzegorz to mięczak i donosiciel. Trolla
    ma białaczkę.

    Chcesz więcej? :))
    --
    Snooker
    Gawronki na wykładzie
  • Gość: gizela IP: 158.194.194.* 28.04.04, 20:37
    Dzieki, pewnie, ze chce wiecej...
    Nie jestem Jozinkiem, uroczyscie oswiadczam.
    Za kogo wyszla Bella?
  • staua 28.04.04, 20:43
    Pewnie za Przeszczepa...
    Ciekawe, kiedy ksiazka bedzie w Nowym Jorku, bo dopiero wtedy ja kupie :-)
    A co do Schoppe, to podejrzewalam juz w Kalamburce - na poczatku jest wesele
    Natalii i Roza jest smutna, bo Fryderyk nie przyszedl, ale potem tanczy z
    Adrianem (taka mialam nadzieje, ze oni sie zejda, no coz)
    --
    ----------------------------------
    nie klikaj tutaj!!!
    Polscy naukowcy za granica
  • gawronka 28.04.04, 20:51
    Jest tylko napisane "Bella z mężem", ale pewnie za Przeszczepa.

    Laura spotyka swojego ojca, zniemczonego chama z Hamburga. Połowa całej akcji
    dzieje się w korku ulicznym. Szwagier Trolli jest Murzynem i nagrywa płytę
    reggae. Ojciec Borejko komentuje "Powrót do przyszłości" Zemeckisa, a Józinek
    lubi Matrix i zespół Reassmus.

    Najlepszy jest wątek o żarówce, ale to trzeba przeczytac OSOBIŚCIE! :))))
  • Gość: librero IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.04.04, 21:22
    nie rassmus, tylko rammstein :)

    Ja mam jakis niedosyt... Moze dlatego, ze ze wzgledu na wiek, bardziej by mnie
    zainteresowala historia Rozy i Schoppego, niz przygody Jozinka i murzynów (tfu,
    afropolaków :) rasta.

    Ale to może w następnej części :]
  • yanga 30.04.04, 13:11
    gawronka napisała:

    > Lucek studiuje weterynarię, Laura się szykuje do matury. Pyza i Schoppe
    > studiują astrofizykę. Rojkowie mają dwójkę dzieci. Bella wyszła za mąż. Laura
    > ciągle siedzi na gadugadu, a Józinek na forum udaje dorosłego (ty nie jesteś
    > Józinkiem, prawda, Gizelo? ;)) Ignacy Grzegorz to mięczak i donosiciel.
    Trolla
    > ma białaczkę.
    >
    O białaczce nie ma tam ani słowa. Raka - tak, bo ta łysa głowa, ale nie
    wiadomo, jakiego.
  • slotna 28.04.04, 21:17
    > Laura ma osiemnaście lat, krótkie zielone włosy i dzwoniące kolczyki :)

    Stanęła mi przed oczami młoda Damięcka;)) i odejść nie chce.
    A w ogóle to jestem 'w szoku'. Przed tym wątkiem myślałam, że pewnie kiedyś
    kupię tę książkę... w antykwariacie, czy gdzieś... ale jak tak, to muszę ją
    mieć natycmiast;))

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak
    rzeczy, niż same rzeczy.
  • yanga 29.04.04, 11:32
    Wczoraj zakończyłam najważniejszy etap pracy i w nagrodę spędziłam rozkoszne
    popołudnie przy lekturze Trolli nad wielką miską lodów (o lodach wspominam
    specjalnie, ponieważ ostatnio rozpanoszył się taki stereotyp, zwłaszcza w
    amerykańskich filmach, że jeśli baba je lody, to ani chybi ma depresję) i z
    obydwoma kotami na kolanach. Rozkoszne - bo towarzyszyła temu niecierpliwość
    oczekiwania: co u nich słychać? Po zaspokojeniu ciekawości mam podobne
    odczucia, co Gawronka. Coś mi się zdaje, że MM śledzi z wielką uwagą wypowiedzi
    na forum (i bardzo dobrze), a teraz stara się sprostać oczekiwaniom
    wymagających czytelniczek - dotyczy to wypowiedzi na temat seksu, ciąży Róży
    itp. Ucieszyło mnie, że podobnie jak w "Opium" - według mnie najlepszym z
    całego cyklu - są delikatne (właśnie: delikatne, to ważne) aluzje polityczne
    ("Co to jest autopoprawka?") - sytuacja w szpitalu Idy, komentarze na temat
    służby zdrowia i jakże prawdziwy (niestety) opis tego, co dzieje się w szkole i
    przed szkołą (Józefa Pałysa sposoby na przetrwanie)- tylko jakoś dziwnie mnie
    to nie śmieszy (MM chyba też). A co do happy endu - to jednak chyba jest, tylko
    niekoniecznie dotyczy spraw męsko-damskich, raczej męsko-męskich. No i teraz
    chyba nie ma wyjścia - musi być dalszy ciąg...
  • Gość: baba IP: *.acn.waw.pl 29.04.04, 19:12

    No nie !
    jak MM mogla (chlip, chlip)z mojego Fryderyka (chlip, chlip) zrobic
    nieodpowiedzialnego smarka (chlip)!
    Czy Gabrysia nadal jest swieta Matka-Polka ?
    Jutro pedze i kupuje !
  • Gość: gosia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.04.04, 08:51
    Ja od razu wiedziałam, że on do Pyzy nie pasuje.
    Miło się czytało, ale gag z żarówką i taksówkarzem krąży po mieście od lat
    pięciu....

    A Tygrys wyrosła na chamidło - Józinka popycha, kość ogonową mu tłucze, ech ;)

    Też mi czegoś brak i to bardzo.
  • yanga 30.04.04, 13:08
    Tak? A kto pisał, że tam wszyscy tacy ugrzecznieni, nieprawdziwi i nic, tylko
    się kochają? Nareszcie jakaś normalnie pyskująca młodzież.
  • Gość: gosia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.04.04, 15:10
    ja na pewno nie
    pyskata - czemu nie
    ale od razu rękoczyny?! ;)
  • mkw98 30.04.04, 09:41
    i musze koniecznie podzielic sie moimi spostrzezeniami :)

    1. Ksiazka bardzo mi sie podoba - moim zdaniem jest znakomitym przykladem tego,
    co najbardziej lubie u Musierowicz: humor i liryzm wymieszane we wlasciwych
    proporcjach. Dziekuje, pani Malgorzato :)

    2. O "mruganiu" okiem do forumowiczek juz nie ma co pisac, bo to chyba wszyscy
    zauwazyli. Moze tylko dorzuce moment, w ktorym Jozinek mysli sobie, ze u babci
    to zawsze gra myzyka klasyczna, a on by wolal Rammsteina - byl i taki watek, oj
    byl :)

    3. Co do Fryderyka, to nie mysle, Gawronko, zeby byl skreslony.
    Takie "przekreslenia" rzeczywiscie sie zdarzaja w Jezycjadzie (chocby Pyziak),
    ale mnie to jakos nie przeszkadza wracac do poprzednich czesci i cieszyc sie
    wraz z Gabrysia z telegramu o pierogach... (a Wam?)
    Troche bardziej zal mi bylo Lisieckich, ktorzy - jak wskazuje
    zakonczenie "Idy..." mieli szanse wyrosnac na ludzi, a potem znow sie stoczyli :
    (
    Wracajac do kolegi Schoppe to tutaj takiego "przekreslenia" nie widze.
    Tak jak mowi Mama Borejko, moze "szok mu minie i wroci".
    Nie znosze tej postaci od samego poczatku (wredne wymanewrowanie Lelujkow,
    grrr!) ale teraz zbudzil sie we mne duch przekory i mam ochote go bronic.
    Przeciez nawet nie widzimy jego rozmowy z Roza! A czy to jest naturalna
    sytuacja, zeby tlumaczyc sie przed dziadkami (!), nawet nie rodzicami, swojej
    dziewczyny? Wcale sie nie dziwie, ze sie stawia.
    Z drugiej strony
    4. podobala mi sie tyrada Ojca Borejki w scenie z Fryderykiem - piekna odprawa
    dla wszystkich, ktorzy uwazaja, ze MM za malo pisze o seksie ;)
    5. Szczerze sie wzruszylam scena w pizzeri
    6. Laura na ilustracjach wyglada bardzo korzystnie
    7. mam straszna ochote sprobowac z ta zarowka... ciekawe, czy bedzie
    epidemia? :)
    8. Genialne slowo miagwa
    9. Jozinek budzi wielka ma sympatie
    10. Chce jeszcze jeszcze!
  • noelka28 30.04.04, 10:32
    zamówiłam książkę w wydawnictwie i teraz umieram z ciekawości pochłaniając
    każde słowo komentarza na forum! chyba przejadę się dziś do ksiegarni, kupię i
    będę miała 2 egzemplarze, jeden podaruję komuś w prezencie! co do Pyzy i
    Fryderyka to nawet dobrze, tzn nie jest fajnie że ją zostawił w ciąży ale
    cieszy mnie to że pani Musierowicz daje bohaterkom szansę na spotkanie miłości
    życia w trochę bardziej zaawansowanym wieku niż lata gimnazjum, czy LO bo
    chociaż piękne jest to co spotkało Patrycję i Baltonę, to jednak bardzo
    rzadkie, już bliższa memu sercu jest Natalia :))) Pozdrawiam Panią Musierowicz
    i jeszcze raz dziekuję że w Noelce wymieniła nazwę mojego rodzinnego
    miasteczka, wzruszyłam się do łez... po pracy pędzę do księgarni!
  • Gość: Asiek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.04, 10:50
    tu sie zgodze, wiekszosc bohaterow Jezycjady bierze slub ze swa pierwsza i
    jedyna miloscia. No, moze poza Ida i Natalia. I Klamczucha.
    Jakos to malo prawdopodobne, a przynajmniej wsrod moich znajomych statystycznie
    wyglada to znaaacznie inaczej ;)

    pozdrr
    Asiek
  • Gość: Gosia IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 01.05.04, 12:20
    uwielbiam jeżycjade! znam chlopaka, ktory na maturze z polskiego pisal o
    rodzinie borejkow stawiajac ich za wzor. Podpowiem,ze dostal 5!:)
  • Gość: Asiek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.04, 10:46
    witam wszystkich ;)

    ad4- mialam jakies dziiiwne wrazenie ze MM odpowiada tu na zalegle zarzuty K.
    Dunin (bodaj ;) bo to chyba Dunin najbardziej sie czepiala tego, ze za caly
    seks w jezycjadzie starczyc musi Gaba siedzaca na kolanach Grzesia i calujaca
    sie z nim po przeczytaniu kolejnego rozdzialu ksiazki. Widac MM jak Temida,
    nierychliwa, ale sprawiedliwa ;)
    Po za tym JT sympatyczny, ale stanowczo za krotki. Mam nadzieje ze czytelnicy
    plci obojga wymusza na MM kontynuacje (autorka w ksiazce zbyt wiele watkow
    zakonczyla, zamknela mimochodem czasami ale zawsze).

    pozdrr
    Asieka
  • Gość: Madzia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.04, 11:30
    właśnie skonczyłam... i znowu mi mało... mam olbrzymią nadzieję, że następna
    książka już się pisze... wszak jest jeszcze tyle dzieci...
    Na marginesie, mój mąż nie wierzy, że żarówki nie można wyjąć skoro już się ją
    włożyło i zagroził nabyciem owej(energooszczędne jednak się udaje wyjąć), i
    próbą... ;)
  • noelka28 30.04.04, 11:43
    a mnie tam seksu w Jeżycjadzie nie brakuje i myślę że Pani Małgorzata nie
    powinna ulegać prowokacjom feministki Dunin, jesli ktoś pragnie seksu w
    książkach , to jest wiele innych pozycji, po co jeszcze w Jeżycjadzie?? To z
    założenia - przynajmniej tak ja to odbieram, jest książka ciepłą, przyzwoita i
    dla każdego, tam nie ma miejsca na szczegółowe opisy zbliżeń fizycznych, dzieci
    się przecież rodzą, ludzie kochają, po co opisywać szczegóły?
  • coralina 30.04.04, 22:26

    Witam miłosniczki Jezycjady.

    Przeczytałam dzisiaj w pociągu jednym tchem, ale poczułam się smutna. Pamiętam
    jak w liscie do czytelników p. Musierowicz, napisała że coraz trudniej pisac
    Jeżycjadę w otaczającej nas rzeczywistości, że wstydzi się za ten świat. I tak
    odbieram tą ksiązkę, pomimo wielu pozytywnych akcentów. Smutno mi było po jej
    przeczytaniu.

  • no-suprises 30.04.04, 14:52

    A smakowita Kopiec Kristal i jej znakomicie widoczne czarne stringi? I te
    tipsy, spalone farbą włosy - żywcem gimnazjum. Nauczyciele zresztą też -
    niektórzy.
  • yanga 30.04.04, 17:43
    Czy Kopiec Krystal to jakaś krewna Kopiec Arlety?
  • Gość: Asiek IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.05.04, 22:00
    Chyba tak, w ktoryms tomie pada haslo, ze w rodzinie Kopiec istnieje tradycja
    nadawania dzieciom pieknych imion. Najstarsze dziecko ma na imie Arleta,
    najmlodsze Kopiec Pascal. Bodaj.

    pozdr
    Asiek
  • wieslawa-siemiankowska 30.04.04, 15:18
    No więc tak. Przeczytałam, pierdoły do kwadratu, nie to co wcześniejsze książki
    Musierowicz. Nachalna dydaktyka w rodzaju " szukajmy w ludziach dobra" " trzeba
    widzieć tylko dobre cechy w ludziach", Borejkowie oczywiście świętojebliwi i
    porządni do urzygania, nadal siedzą na kupie i są szczęśliwi- mało tego, która
    rodzina jest zachwycona ,ze ich 20 letnia córka studentka zachodzi w ciąże-
    chyba tylko Borejkowie, oni nie mają problemów w rodzaju : czy dziewczyna sobie
    poradzi, kto będzie utrzymywać dziecko- oni się cieszą,że im się w chałupie
    zagęści, a nowy dzieciak to przepraszam ale chyba w sraczu mu postawią
    łóżeczko, jak w 4 pokojach i tak mieszka na stałe 8 osób a w porywach to i 28.
    Scena z dziadkami i Schoppe to chyba najgłupsze co może być, który narzeczony
    się tłumaczy przed dziadkami swojej dziewczyny, a kryształowa Gabrysia co ? Nie
    uznała za stosowne porozmawiać z niedoszłym zięciem ? A w ogóle to chyba za
    dużo przesiadywała w kościele u Dominikanów, zamiast pójść z córką do
    ginekologa coby jej pigułki przepisał.
    Mało tego pół książki zajmuje jedna idiotyczna scena stania w korku pod
    Poznaniem, a tatuś Laury hehe zderza sie z tirem i oboje wraz z Almą nie mają
    najmniejszego draśnięcia nic,chyba pani M. to wypadków z Tirem nie widziała. W
    ogóle to Pyziak jest super, jedyny normalny facet w tym rozanielonym
    towarzystwie.
    Reasumując pani Musierowicz chyba za długo siedziała nad tą książką i
    cyzelowała, bo wycyzelowała dydaktycznego i umoralniejącego gniota. Już
    naprawdę dobrze jej książkom robiła komunistyczna cenzura bo wtedy nic nie było
    tak łopatologiczne i dosłowne.
    --
    Z poważaniem
    Wiesława Siemiankowska
  • Gość: baba IP: *.acn.waw.pl 30.04.04, 16:03
    Przeczytalam wlasnie i znow mam niedosyt !
    Co mi sie podobalo:
    mnostwo humoru wczesnoszkolnego
    cudowna postac Helmuta (cos ma z Bernarda, zwlaszcza Bernarda z BeBe), ale na
    szczescie nie a duzo
    pomysl z myleniem idiomow nie nowy, ale bardzo dowcipnie zastosowany
    przekonywujaca egzemplifikacja starej prawdy, ze kazdemu czegos brakuje
    (Jozinek i Lotofagas, hihi)
    wreszcie polskie realia
    idealna Pyzunia z poboznego domu daje tylka romantycznemu wielbicielowi-samo
    zycie-ciekawe gdzie, bo obie chaty mocno zaludnione
    co podobalo mi sie mniej:
    schematyczna postac Pyziaka
    nijaka Gabrysia (zwlaszcza wobec klopotow Pyzy)
    brak Nataliii Rojka czy jakiejkolwiek informacji-podrzucili dzieci, a gdzie
    oni sami-
    przeciez Rojek byl z Lodzia zwiazany, wiec gdzie mieszkaja teraz ?
    w ogole troche za malo o starych znajomych

    Licze na jeszcze jedna ksiazke,bo jestem pewna, ze nigdy z nich nie wyrosne :-)
    Pozdr
  • monikate 30.04.04, 19:27
    Kupiłam jakieś 3 godziny temu,przerzuciłam,teraz jestem na 142 stronie...
    Przedtem zrobiłam soboe kolejną powtórkę z całej "Jeżycjady". Za każdym razem
    pani MM mnie zaskakiwała, za każdym razem książka była inna,niż tego
    podświadomie oczekiwałam. I za każdym razem szybko przyjmowałam to do
    wiadomości,każdą kolejna książkę przyjmowałam z dobrodziejstwem inwentarza.Może
    teraz też tak będzie...Tak,mamy to,czego sami chcieliśmy...Ale NIE! Ja nie
    chcę! Czas płynie coraz szybciej,kula ziemska obraca się prędzej nawet
    w "Jeżycjadzie"!Ja starsza i oni coraz starsi! I ta rzeczywistość skrzeczy...I
    tak mam (może przez aktualne złożenie mojej osoby przez chorobę) nastrój
    depresyjny.Nie chcę,nie chcę! Z drugiej strony-gdyby MM napisała lukrowaną
    laurkę,to czepiałabym się tego. Cóż, nie jestem nawet po 1-szym czytaniu,może
    nieco potem ucukrują mi się trwałe i konkretne wnioski. Na razie czuję, że
    powieści MM z 1-szej połowy lat 90-tych były znacznie bardziej
    optymistyczne...bo i rzeczywistość temu sprzyjała. Tak,jaka rzeczywistość,taka
    książka...ale na razie mi smutno...zobaczymy,co dalej.
  • Gość: yanga IP: *.chello.pl 01.05.04, 09:26
    Skrzeczy to pospolitość!!!
  • mkw98 03.05.04, 16:06
    baba napisała:

    > brak Natalii i Rojka czy jakiejkolwiek informacji-podrzucili dzieci, a gdzie
    > oni sami-
    > przeciez Rojek byl z Lodzia zwiazany, wiec gdzie mieszkaja teraz ?

    Hej, przeciez jest mowa o tym, ze mieszkaja na facjatce przy Teatralce - czyli,
    jak tusze, pod dawnym adresem Rojka, a przedtem Anieli(Noskowskiego 2). Za to
    Bella w Lodzi.
  • mkw98 02.05.04, 22:16
    wieslawa-siemiankowska napisała:

    > mało tego, która
    > rodzina jest zachwycona ,ze ich 20 letnia córka studentka zachodzi w ciąże-

    Moim zdaniem oni nie sa zachwyceni - po prostu okazuja Rozy wsparcie.
    Gabriela jest strapiona (widac to nawet na jednym z obrazkow), Ida ja pociesza.
    Babcia reaguje dosyc pozytywnie - ale jej reakcje nazwalabym raczej duza
    wyrozumialoscia (typowa dla niektorych starszych, madrych kobiet) niz zachwytem.
  • Gość: Ginny IP: 217.153.182.* 01.05.04, 18:37
    Przeczytałam "Język Trolli". Józinek jest świetnym chłopcem - wrażliwym,
    małomównym, bystrym obserwatorem. Trolla jest niesamowitą, dzielną dziewczyną,
    przypominającą Pollyannę. Cieszy mnie, że Natalii i Robrojkowi tak się dobrze
    wiedzie (dwóch synów, no-no!). Podoba mi się, jak Musierowicz rozwiązała
    tęsknotę Tygrysa za ojcem. I ta rodzina Trolli - zwariowani, serdeczni ludzie
    żyjący muzyką. I reakcja babci na ciążę Róży. I rozmowa Fryderyka (powtórka z
    Pyziaczka?) z dziadkami - może nieprawdopodobna w realnym świecie, ale jak
    świetnie napisana! Musierowicz nie straciła daru pisania i celnej obserwacji -
    tak świetnie wczuła się w dziewięciolatka Józefa P. Powieść pełna ciepła, ale
    gorzka - vide: Józinka sposoby na przetrwanie. I przecudne "chrzanić
    garniturek" Ignacego G. Stryby. Kiedy następny tom?
  • monikate 01.05.04, 18:45
    No,skończyłam,teraz powoli mam 2-gie czytanie.Książka świetna,prosi się o c.d.-
    tyle wątków nowych rozpoczętych...Ale,ponieważ codzienność(=pospolitość?)
    skrzeczy,wlewa się (myślałam,że tylko ja tak mam,odkrywam,że ma to mnóstwo
    ludzi w różnym wieku)-"JT"nie jest tak pokrzepiający,jak poprzednie
    części "Jeżycjady". Vide porażające spostrzeżenia Grzesia,że żyjemy w
    rzeczywistości alternatywnej,której miało nie być. W każdej książce MM czuło
    się jakąś nadzieję na lepsze,mimo ciężkich czasów (w Polsce zawsze są jakieś
    ciężkie czasy).Tu nie ma tej nadziej,nobo jak też może być??? "Nadzieja umiera
    ostatnia". A gdy umrze...gdy jej nie ma-to i życia nie ma. Tak,czuje
    się "Powrót do przyszłości",cz.2. Lecz jakże go nie czuć???
  • Gość: Roma Kowalikówna IP: *.dialup.medianet.pl 02.05.04, 19:22
    napiszcie coś więcej o fabule.błagam.

    nie moge teraz przeczytać książki bo utknęłam na wsi z moim chłopakiem
    i laptopem.jest uroczo ale umieram z ciekawości co do rozwoju
    fabuły jezyka trolli.kazda informacja mile widziana.pozdrawiam
  • Gość: gośka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.04, 20:05
    a co u Ciebie, Romo ;)
    i co chcesz wiedzieć, prócz w/w?

    podrawiam i miłego wczasowania
  • Gość: xxx IP: *.acn.pl 03.05.04, 11:16
    Jak dla mnie akcja ŻARÓWKA jest bomba!!!!!
  • Gość: loonatics IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.05.04, 23:21
    a dla mnie JT jest na razie dosyć, nie wiem jak to ujac, ...niedopracowany?
    moze to dlatego, ze jestem po pierwszym czytaniu. wydaje mi sie troche sztuczny
    i brakuje tego ciepla, ktore bylo w poprzednich ksiazkach. podobal mi sie,
    podobal, ale to juz nie to samo co poprzednie ksiazki. mam wrazenie jakby yl
    pisany w pospiechu a moze to tylko pierwsze wrazenie.
    do jezycjady wracalam przewaznie ze wzgledu na jej cudowna atmosfere, ktorej
    nei ma w innych ksiqazkach. Czytajac teraz o, tym razem mocniej ujetych,
    ponurych sprawach nie mam od razu ochoty drugi raz przeczytac ksiazke jak bylo
    za kazdym poprzednim razem.
    ale i tak ciesze sie, ze JT w koncu wyszedl i niezmiennie oczekujac kolejnych
    czesci jezycjady.
    myslicie, ze Trolla wroci w ktorejs z czesci??
  • dori7 04.05.04, 03:26
    Chyba umre z neicierpliwosci, jutro caly dzien zajec i pieniazki na ksiazke
    dopiero wieczorem, juz sie nie moge doczekac tego sprintu do najblizszej
    ksiegarni! Przeczytalam Wasze posty i zaczelam przyjaciolke po nocy budzic,
    zeby ja koniecznie juz teraz i natychmiast powiadomic o ciazy Rozy i spotkaniu
    Laury z ojcem!!!
  • orvokki 04.05.04, 10:18
    No, w mordę, a myślałam, że poczekam, aż będę mogła od kogoś pożyczyć, ale
    widzę, że nie wytrzymam i sama kupię. Ciąża? Seks? Zderzenia z tirami? Toż to
    jakiś thriller :o).
    --
    A źródło wciąż bije...
  • monikate 04.05.04, 16:29
    Jajeszcze w kwestiach formalnych: skoro laura (Tygrysek)urodziła się w 1984
    r.,to w "JT" powinna mieć 19 lat,nie 18,jak to się podkreśla z naciskiem kilka
    razy! A skoro Róża(Pyza) urodziła się w r.1981,to jeszcze w "Imieninach" winna
    być w II kl.LO,nie w I-szej! OJ!!
    Nie zmienia to faktu,że po2-krotnym przeczytaniu "JT",przemyśleniu-uważam
    książkę za cudownie dojrzłą,ciepłą,ale i gorzką,nie da się ukryć-gorzką...bez
    tej nadziei widocznej w poprzednich częściach cyklu.To nie jest bynajmniej
    zarzut wbc autorki,tak po prostu jest...b.trafnie sportretowała ona
    rzeczywistość...Rodzice,muzycy-pracujący na czarno w Monachium,bo z polskiej
    pensji nie sposó leczyć ciężko chorego dziecka...Wyjazd tegoż dziecka na
    leczenie do Niemiec,bo w PL nie ma miejsca na oddziale...itd. Józinek-cudowny!!!
  • Gość: gosia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.04, 17:07
    notabene Józinek jest pierwszym narratorem płci męskiej... ach, cóż za
    mężczyzna, szkda, że młody!!
  • yanga 04.05.04, 17:28
    Jak to pierwszy?! A Kozio?
  • Gość: P-77 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.04, 20:20
    No, gwoli ścisłości Jóżinek nie jest narratorem, jest natomiast postacią z
    perspektywy której przedstawione są wydarzenia.
    Mam wrażenie, że od czasu schematycznych "Imienin" p. Małgorzata
    eksperytmentuje i odchodzi od konwencji książki o dziewczętach dla dziewcząt.
    Pod tym względem Język Troli jest książką zupełnie nie przystającą do reszty
    cyklu i - pomimo wieku bohatera a może właśnie dlatego - najbardziej dorosłą.
    Co do szczegółów:
    Obecność polityki dyskretna, ale trudno nie zauważyć, że jeśli wobec rządu
    Buzka M.M. prezentowała sympatię (vide Róża i Tygrys) wobec obecnego układu
    nawet nie skrywa jednoznacznej antypatii zwłaszcza do byłej pani minister
    edukacji, nawiasem mówiąc pochodzącej z Poznania.
    Niedomówienia podobne jak w Opium w rosole, ale tym razem dotyczą choroby Troli
    (gdy mówi "Wyjeżdżam na stałe" robi się strasznie smutno, koniec na szczęście
    budzi nadzieję).
    Podoba mi się metamorfoza Ignacego Grzegorza - widoczny wpływ internautów.
    Scena z Pyziakiem - moim zdaniem jeśli pamiętamy szarmanckiego Janusza z Kwiatu
    kalafiora i Idy sierpniowej to nijak się ma do chama z Opla. Tu moim zdaniem
    autorka przesadziła.
    Rozmowa Schoppego z dziadkami - można odebrać jako polemikę z nieprzychylnymi
    opiniami internautów o braku seksu i innych tego typu. Tu M.M. ustami Ignacego
    i Mili Borejków obnaża prostactwo tych argumentów. Schoppe wypada żenująco -
    Pyziak to chociaż umiał argumentować.
    To co jest rochę sztuczne to nawiązania do poprzedniej książki a więc imieniny
    Mili obchodzone w Sylwestra (a przecież wcześniej były bodaj dwie książki
    noworoczne i nic o tym nie było, wtedy mama Borejko to była Mila a nie
    Melania), wzmianka o Gizeli i jej znaczeniu dla rodziny.
    Wątek rodziny Helmuta (rastafarianie) w sam raz dla tych zarzucjaących
    Jeżycjadzie nadmierny klerykalizm - rozmowa Ignacego Borejki i Helmuta podoba
    mi się, podobnie scena w pizzerii - konflikt piękna z tandetą.
    Aha i pozytywny wpływ Troli na ludzkie zachowania (zwłąszcza podczas korku)
    trochę naiwny, ale w sumie dobra odtrutka na chamstwo dnia codziennego.
  • Gość: baba IP: *.acn.waw.pl 05.05.04, 11:15

    Argumantow, zeby wprowadzic jakis element dojrzewania seksualnego do ksiazki
    dla dorastajacych panienek i nie tylko nie uwazam za prostacki, a o cos
    takiego wiekszosci internautow chodzilo- bynajmniej nie o licytowanie sie przy
    stole skutecznoscia pigulek ani czestotliwoscia pozycia.
    Troche zal zatem, ze MM tak te argumenty odczytala.
    Musimy Jej jednak wybaczyc-wychowanie seksualne w tamtym pokoleniu znacznie,
    ale to znacznie roznilo sie od tego 2 pokolenia pozniej.
    Wtedy o tym sie nie mowilo i juz mam wrazenie uznajac, chyba nie bez pewnej
    racji za cos z innej bajki niz zainteresowania kulturalne i bycie dobrze
    wychowanym.
    Sex postrzegany byl jako cos pierwotnego, zwierzecego, pozbawionego kontroli,
    stad traktowano go bardziej z zazenowaniem niz z dyskrecja i cos z tego
    podejscia MM zostalo.
    Pozdr
  • Gość: tamaryszek IP: 158.194.194.* 05.05.04, 12:16
    Dlaczego Wy wszyscy tak się upieracie, że w Jeżycjadzie powinno być więcej
    seksu i więcej smutku? Tego typu "produktów" jest mnóstwo -np. cała literatura
    pisarzy z Mazur, którzy się ostatnio mnożą na potegę. Albo coś z filmu -
    polecam Wam "Cześć, Tereska" - jest i seks, i smutek, i brak nadziei. Niech
    chociaż Jeżycjada pozostanie tym czym jest - optymistyczną opowiastką o świecie.
    I niech te wszystkie dzieci przynosi z kapusty bocian. Mnie się to podoba...
  • melba76 05.05.04, 12:26
    Ech, chyba nie o więcej seksu chodzi, ale raelizmu. Już nie pamiętam w której
    części łapki mi opadły, kiedy babcia Borejko i Gabrysia zamartwiały się, bo 27
    letnia Natalia ulotniła się z Filipkiem i nie było jej, a tu już północ. Nie
    zniknęła znienacka, wszyscy widzieli, jak "porywa" ją narzeczony po rocznej
    rozłące. W książce był jakis tego typu komentarz "do tej pory nigdy jej się coś
    takiego nie zdarzyło".
    No a efekt? Pisałam już o tym w wątku obok - wiek XXI, wielkomiejska rodzina
    intelektualistów wszechstronnie wykształconych i dwudziestodwuletnia pannica
    zalicza klasyczną wpadkę. Jak się to robi? Nie mam pojęcia (btw jestem właśnie
    w ciąży, więc jak się TO robi, wiem ;) )
    --
    Muminumakuka :)
  • malu1000 05.05.04, 13:31
    Dwudziestodwuletnie pannice, z wszechstronnie wykształconych rodzin,
    " zaliczające wpadkę " to nie rzadkość. Natura nie rozróżnia takich rzeczy.
  • melba76 05.05.04, 14:15
    malu1000 napisała:

    > Dwudziestodwuletnie pannice, z wszechstronnie wykształconych rodzin,
    > " zaliczające wpadkę " to nie rzadkość. Natura nie rozróżnia takich rzeczy.


    Hm, hm...właśnie nie o Naturę mi tu chodziło, a raczej o Edukację.... ;) i
    otwartość podejmowania pewnych tematów w rodzinie i gabinecie ginekologicznym
    (o ile się tam w ogóle dotarło) ;)
    --
    Muminumakuka :)
  • Gość: hmm IP: *.rz.hu / *.rz.hu-berlin.de 05.05.04, 16:16
    chodzilo o to ze zniknela bez slowa a nie ze zniknela na noc
  • melba76 05.05.04, 20:28
    Gość portalu: hmm napisał(a):

    > chodzilo o to ze zniknela bez slowa a nie ze zniknela na noc


    Filip przyszedł do niej w obecności całej rodziny - wszyscy wiedzieli, że
    wychodzi i z kim.
    --
    Muminumakuka :)
  • Gość: tamaryszek IP: 158.194.194.* 05.05.04, 20:57
    A nie było to tak, że się martwiły, nie, że zniknęła, ale że Z KIM?
    Bo Robrojek znowu przegrał?
  • melba76 06.05.04, 09:00
    Nie. Martwiły się bo była północ :) Niedawno to czytałam i nieodmiennie
    zadziwia mnie ta scena ;) Zmartwienie przegranym Robrojkiem też było, ale to
    inny wątek...
    --
    Muminumakuka :)
  • Gość: tamaryszek IP: 158.194.194.* 06.05.04, 11:27
    Hmmm, bo wiesz, czasy takie niebezpieczne, kibice biegają po miescie...
    Jak mój mąż późno wraca, też się trochę martwię. Wyobraźnia czasem przeszkadza.
  • Gość: Asiek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.04, 15:37
    W kwestiach formalnych ;) dziwi jeszcze (jesli wierzyc okladkowej sciadze) fakt
    iz Robrojek ozenil sie w wieku lat 16, a jako 17 letni mlodzieniec mial juz
    Belle. Do niedawna zylam w przekonaniu ze w 16-17 wiosnie zycia Robrojek sie w
    Anielli podkochiwal i do kina lub kawiarni ja wyciagal, ale mylic sie jest
    rzecza ludzka ;)
    Druga dziiiwna sprawa: babcia Borejko w JT przyznaje ze pogadala z Pyziakiem i
    on od razu zmienil nastawienie do slubu z Gaba. Pare tomow wczesniej Mila
    Borejko zaluje ze jej meza nie bylo przy rodzinie gdy Gaba postanowila wyjsc za
    Pyziaka i ze Ignacy jej tego nierozwaznego kroku nie wyperswadowal. To w koncu
    jak to bylo? ;)))
    A z datami MM zdarzalo sie juz wczesniej mylic, wlacznie z tym ze Nutria w
    rozmowie z Dmuchawcem wspomina cos na temat otrzymanej od niego 2 za Sepa-
    Szarzynskiego. Tylko ze gdy Natalia byla w ogolniaku to Dmuchawiec juz w szkole
    nie uczyl, dzieki pewnemu wrednemu dyrektorowi ;) ITD, ITP.

    pozdr
    Asiek
  • Gość: sunny IP: 213.17.133.* 05.05.04, 19:26
    Też oglądałam tę ściagę uważnie i też mi się część rzeczy nie zgadza. Robrojek
    ożenił się z tą flecistką na studiach (choć możliwe, że nie studiował. Ale -
    w "Brulionie" Aniela myśli o nim i wynika z tych myśli, że niedawno widywano go
    z tą kobietą, a potem wyjechali dokądś. W czasie akcji "Brulionu" Aniela jest
    już po studiach, czyli ma około 24 lat, tyle też więc powinien mieć Robert. Kto
    ma dziecko w wieku 17 lat? Poza tym byłoby to w liceum, więc Aniela wiedziałaby
    o tym).
    Inna sprawa - Dambo i Bebe nie mają córki a syna, o czym w którymś tomie
    wspomina Bella, której Dambo jest wychowawcą - opowiada, że "pani Beata
    przyjechała z małym pod szkołę". Ze ściągi wynika, że mają pięcioletnią córkę.
    I jeszcze jedna - Cesia i Jurek Hajduk nie są w tym samym wieku. Może i Cesia
    urodziła się w 1961 roku, ale Jurek na pewno wcześniej, bo przecież powstarzał
    klasę.

    Eh :-)
    Wyprowadźcie mnie z błędu, jeśli się mylę.


  • czekolada72 05.05.04, 22:32
    Moze Jurek poszedl najpierw rok wczesniej do szkoly? ;)
    Uwielbiam ksiazki MM, ale tez mnie denerwuja te niescislosci.
    Pozdrawiam wszystkich Czytelnikow MM
  • Gość: noida IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl 05.05.04, 22:48
    Nawet jeśli poszedł, to nie znaczy, że urodził się w jakimś innym terminie.

    Ostatnia książka Musierowicz, jaką przeczytałam to była ta o córce Robrojka,
    wyleciał mi w tej chwili tytuł z głowy, ale taka dyskusja tu rozgorzała, że
    chyba pożyczę sobie z biblioteki pozostałe części i przeczytam, bo też bym się
    chciała wypowiedzieć :-)
  • czekolada72 05.05.04, 23:29
    Gość portalu: noida napisał(a):

    > Nawet jeśli poszedł, to nie znaczy, że urodził się w jakimś innym terminie.
    >
    Zas moja wypowiedz dot. dokladnie tego fragmentu "...Może i Cesia
    urodziła się w 1961 roku, ale Jurek na pewno wcześniej, bo przecież powstarzał
    klasę."

    Jezeli przeczytasz dokladnie obie kwestie i policzysz, to zrozumiesz moja
    sugestie, ze jednak Cesia i Jurek mogli byc jednolatkami.

    Miłego czytania
  • Gość: noida IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl 06.05.04, 16:02
    Możliwe. Co prawda dalej nie rozumiem, ale głowa mnie boli i z nosa mi cieknie,
    a to znacznie utrudnia procesy myślowe ;-) zastanowie się, jak wyzdrowieję...

    Pozdrawiam!
  • czekolada72 06.05.04, 19:00
    No to szybkiego zdrowienia :))
  • ryza_malpa1 06.05.04, 10:08
    przeczytałam z zacięciem i...zapomniałam :(
  • maniaczytania 06.05.04, 12:03
    w Empiku na Nowym Swiecie o 16.00
  • dori7 06.05.04, 14:23
    ze ksiazka taka neidopracowana. jozinek jest swietny, akcja z zarowka boska
    (jeden atak smiechu przezylam w autobusie ku zgorszeniu wspolpasazerow, drugi
    po sesemesie kolezanki: "skonczylam JT. i teraz korci mnei sprawdzic, jak to
    jest z ta zarowka..."). watek tez laury moglby byc swietny, a wyszla chala i
    kiczowata akcja ze spadlym z neiba na skuterze Polucku... i czemu nei ma sceny,
    w ktorej laura dowiaduje sie o ciazy siostry?? w sumie garsc swietnych
    pomyslow, a taki neidosyt... choc i tak przeczytalam z zapartym tchem :P
  • Gość: olla IP: *.aster.pl / *.acn.pl 06.05.04, 16:48
    Moze "JT" rzeczywiscie nie jest rewelacyjny ale jak dla mnie to i tak jest o
    wiele lepszy od "Kalamburki". W JT jest kilka sztucznych scen ale za to K to
    jedna wielka sztucznosc. (Pamietacie te sceny, gdzie tata B. mowi, ze beda
    mieli czterech synow? Albo mama B dostaje niebieski serwis i mowi, ze jeszcze
    jej wnuki beda z tych kubkow pic...). Nie jest zle, choc slusznie juz tu
    zauwazono, ze jest ona "niedopracowana". Ale ciesze sie, ze w ogole jest i mam
    nadzieje, ze z bohaterami Jezycjady nowu spotkamy sie za rok!
  • noelka28 07.05.04, 08:54
    ja też mam taką nadzieję! chociaż "Kalamburka" rzeczywiście najmniej mi się
    podobała, to już na "JT" patrzę bezkrytycznie, tak jak na pozostałe części.
    Wczoraj skończyłam czytać tą scenę z wizytą w pizzerii i myslałam że padnę ze
    smiechu- to niestety smutna prawda, która rozsmiesza...a myślałam że po żarówce
    już nie będzie zabawniejszych scen.Bardzo mi się podoba kunszt z jakim pani M.
    posługuje się językiem polskim- taka prosta scena, a tak świetnie opisana!
    przytaszczyłam książke ze soba do pracy, chociaż marne szanse żebym się wyrwała
    na spotkanie z autorka dzis na 16 , to chociaz sobie parę zdan w przerwie na
    sniadanko poczytam! Pani Małgorzato- proszę o więcej!!!
  • slotna 07.05.04, 15:22
    Bardzo mi się nie podoba. Myślałam, że po takim czasie książka będzie
    dopracowana, a tu gucio. Wszystko rozlatuje sie w szwach. Pełno bzdur, dialogi
    koszmarne... ech;-/// juz nie będzie dobrych 'jeżycjadek'. Ostatnią
    była "Nutria i Nerwus"... Nie moge się oprzec myśli, ze to nasza wina (moze
    moja mniej;)) bo nei dzwoniłam nidzie i petycji nie pisałam;)) czytelników.
    Pani Małgorzata chciała skonczyc - nie zyczylismy sobie tego, to cierpmy teraz.

    Co mnie wkurzyło:
    - cały Józinek. To ma być dziewięciolatek? Ten łobuziak tak zajmuje się
    siostrą, taki wrażliwy jest i subtelny, taki charakter ma dobry... o mój Boże.
    - Laura. Dlaczego nagle stała sie idiotka? na nic takiego się nie zanosiło.
    Miała gust (choćby i muzyczny) a tu nagle nie ma - np. okropnie się maluje. I
    te pytania do Józinka... nie no...
    - spotkanie Laury z ojcem - naciagane maksymalnie - akurat przyjechał do Polski
    i akurat na niego wpadła i akurat policjant dosc głośno przeczytał jego
    nazwisko.... buchachacha. Poza tym nie oszukujmy się, Pyziak nie był taki.
    - spotkanie Laury z Luckiem. To samo. 'Och, kiedy się ostatnio widzieliśmy' -
    'Dawno'. No nie;)))
    - akcja z żarówką. Żeby Józinek po prostu sobie wetknął i Ignacy G. sobie
    wetknął, to byłoby ok nawet - w koncu sama Laura mówi, że przeczytała o tym na
    forum. Tylko, ze na forum była dalsza część historyjki - ta o taksówkarzu. Jak
    ja moge się smiac, jak jestem zażenowana?! A swoja drogą Łusia i jej 'woda
    Basedowa' tez z forum humorum - prosze poszukać w wątku 'błędne skojarzenia'.
    Wstyd...
    - Ignacy Grzegorz. Był miły i dobry! Miły i dobry! Zgłupiał nagle, ze takim
    szują się stał? Ten geniusz?
    - wątek Schoppe - po co on został usunięty, to ja nie wiem. Postac była
    papierowa az miło, fakt, ale teraz stała sie jeszcze gorsza. Spłonęła jak to
    papier, że tak powiem. Rozmowa z dziadkami bzdurna, aż mi łzy w oczach stanęły.
    Co to w ogóle za rozmowa? Każda kwestia w normalnym zyciu wyglądała by inaczej.
    I niby dlaczego Schoppe miałby byc tak 'zmiażdżony'? Na każdą okrężna wypowiedź
    dziadka Borejki ja sama miałabym milion ripost. A ten intelignet milczy? W
    ogóle dlaczego to nie Tygrys zaszedł w ciążę? akurat byłoby miło przed maturą.
    Pyza to żadna rewelacja, jak już tu wiele osób zauwazyło ciąża 22letniej
    kobiety z facetem z którym jest od lat 6, do tego narzeczonym, nie jest
    specjalnie przerażająca. Nie wiem jakiej pruderii trzeba by było, aby do takich
    rozmów mogło dojsć (ale cóz dziwnego, wszak w tym domu w ogóle nie mówi się o
    seksie;)))
    - Pyza na astronomii?? co za cielę, rany boskie. Jak ona mogła tam pójsć? juz w
    ogóle bzdurą było, że została w tej klasie mat-fiz, ale zeby na astronomię?? ja
    rozumiem, sama mam koleżanki, które podobne głupstwa robia, ale to przeciez
    inteligentna Borejkówna. Mógł jej kto z rodziny przetłumaczyc, ze to tak jakby
    nie dla niej...
    - idiomy mnie nie śmiesza wcale, irytują za to ostro. Co za dużo, to nie
    zdrowo, jest takie powiedzenie.
    - miliony drobnostek, typu zapłacenie przez Józinka rachunku w pizzerii (dwie
    margerity niech będzie 12zł plus sok itp - to aż tyle miał tych drobniaków na
    codzienne zakupy? mama mu stówę co tydzien dawała? no, niby znajac Idę... ale
    znajac też dzieci i ich nieodparty pociag do gum do zucia lizaków i chipsów...
    mam brata i wiem, na ile wystarcza mu tygodniówka). Taka głupotka, ale wkurza.
    - generalnie ksiązka jest niedopasowana jakas, częsci są od sasa do lasa,
    porażająca większośc nudna ( te wszystkie przemyślenia Józinka).

    Myslę, ze oceniłabym ja znacznie lepiej mimo wszystko, gdyby nie była ona
    dalsza cześcia cyklu. Po prostu znam postacie i te harce jakie one znienacka
    wyprawiają doprowadzaja mnie do furii.

    pozdrawiam

    PS. Tu nie ma co kraść, tak? ;)))))))))) oprócz tych laptopów, komputerów,
    zmywarek i innych takich? ech...

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak
    rzeczy, niż same rzeczy.
  • Gość: baba IP: *.acn.waw.pl 07.05.04, 17:29

    Chlop Cie rzucil ?
    Wspolczuje, zdarza sie...
  • Gość: katriona IP: *.arcor-ip.net 08.05.04, 23:07
    Gość portalu: baba napisał(a):

    >
    > Chlop Cie rzucil ?
    > Wspolczuje, zdarza sie...

    Slucham? Czy ja dobrze przeczytalam??????
  • slotna 10.05.04, 12:45
    Moge wiedziec, o co Ci chodzi?
    Nie zgadzasz się z tym, co napisałam?
    Tobie ksiązka się podoba?

    To napisz to! Podyskutuj! Z chęcią podejmę polemikę. Nie mam za to ochoty na
    ping-pong tego typu. Co nam przyjdzie z wyzywania się? Ładne promowanie ideałów
    pani Musierowicz, o która tak walczycie.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak
    rzeczy, niż same rzeczy.
  • Gość: baba IP: *.acn.waw.pl 10.05.04, 13:13

    Ja Cie nie wyzywam, przykro mi, ze tak to odebralas. Po prostu w moim
    srodowisku jest to takie zartobliwe odezwanie do kogos, kto ma akurat zly dzien
    i nic mu sie nie podoba. W wersji meskiej oczywiscie "baba cie rzucila".
    Nic nie znaczy ani nikomu nie ubliza.

    No wlasnie chodzi o to, ze nie podoba Ci sie NIC.
    Mam uczulenie na jednostronne krytyki- na laurki tez, chyba ze chodzi o
    arcydzielo.
    Ksiazka MM nie jest najlepsza z cyklu, niestety, ale niewatpliwie ma zalety.
    Podejrzewam, ze wyroslas juz dawno z tego typu ksiazek i dlatego ich nie
    dostrzegasz. Co do tego, czy sie z Toba zgadzam- czasem tak, ale zasadniczo nie.
    O tym zaraz.
  • slotna 10.05.04, 13:17
    Mam 19 lat i nie wyrosłam - wciąz wracam do innych częsci. Może i ma zalety,
    ale wady mi je przesłaniaja.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak
    rzeczy, niż same rzeczy.
  • slotna 10.05.04, 13:26
    Hm... na dobrą sprawe, to rzeczywiście moze tak wygladać, ale słowo daję -
    dzień miałam dobry, kupiłam tę ksiazkę, byłam w kinie, złożyłam wreszcie
    dokumenty na wyjazd operski, w ogóle wszystko super.
    Książka mi sie nie podobała po prostu, nie dlatego, że generalnie zieję
    nienawiscią do swiata i pluję jadem na wszystko (na nową Trójkę i na nowa
    Chmielewska na przykład), po prostu mi się nie podobała (tak ja nie podoba mi
    się nowa Trójka i nowa Chmielewska). Więcej niż nie podobała - uważam, że jest
    kiepska, że jest zła. Przedstawiłam argumenty. Można się z nimi zgodzić, albo
    nie. Ot, tyle.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak
    rzeczy, niż same rzeczy.
  • noelka28 07.05.04, 17:32
    Ok, wypowiedziałaś się, Twoje prawo, ale mam nieodparte wrażenie że miałabyś
    ogromną ochote nieco ulepszyć książkę - do dzieła więc Znawco Realiów
    Współczesnych! ludzie, czego Wy się czepiacie??? jak sie nie podoba to nie
    czytać, i już.
  • slotna 10.05.04, 12:22
    Zdaje się, że NAJPIERW musiałam przeczytać, zanim mi się nie spodobało?
    I, przepraszam, dlaczego TY się czepiasz? Nie rozumiem, naprawdę. Ksiązka mi
    sie nie podoba, napisałam dlaczego - czyżbym nie miała do tego prawa? Pani
    Musierowicz jest święta i jej dzieł nie mozna krytykować w żadnym calu, czy tez
    jest jakis inny powód?

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak
    rzeczy, niż same rzeczy.
  • ryza_malpa1 07.05.04, 18:18
    To ja się wypowiem w kwestii Pyziaka....moim zdaniem "zmiana" Pyziaka w chama
    to nie zmiana tyzlko prawdziwe oblicze. Sama znam osobiście kilku chamów,
    którzy jak coś chca i im zalezy potrafią być słodcy do urzygania a manier
    pozozdrościłby im książe Karol - co nieprzeszkadza im wracac doo prawdziwego
    obicza zaraz po uzyskaniu korzyści badx odwórcenia sie kontrahenta plecami.
    A skąd wiem, zę Pyziaczek był taki od poczatku?
    Ano historia z " kwaituszkami jabłoni"...mówi sama za siebie. Dleczegomiałby
    sie zmienić? Pod wpływem Borejków albo Grabrysi? Mógł na chwile stłumic swoje
    chamskie instynkty ale jak wiemy, wady z wiekiem sie poglebiają.zieci?

    Szczerze mówiąc dla mnie najbardziej wkurzające było obsadzenie w roli bohatera
    9- co letniegoJózinka? Co to mialo być? Powrótdo książek dla dzieci?

    Jak juz móiłam, przeczytałam i zapomniałam...żadna ze scen nie utkwiła mi jakoś
    bardziej wyraziście w pamięci, jakos mnie nie wzruszyła.

  • Gość: baba IP: *.acn.waw.pl 10.05.04, 13:39

    Odpowiadam merytorycznie :

    Jozinek-rzadko bywa, ale zdarzaja sie bystrzy dziewieciolatkowie, ktorzy maja
    niesamowite skojarzenia i bywaja opiekunczy.Zgadzam sie, ze MM troche tu dodala
    Jozinkowi dojrzalosci, no moze ze dwa lata.Mialam 9- latka w domu, pracowalam z
    cala czereda wiem, co pisze.

    Laura- dlaczego uwazasz, ze stala sie idiotka ? Uwazam, ze wrecz przestaje nia
    byc. Czy upodobania do regge i bluesa to zly gust muzyczny ? Podobno zreszta o
    gustach sie nie dyskutuje.
    Maluje sie beznadziejnie ? To fakt, ale kiedy cos jest modne przestaje sie
    dostrzegac, ze jest brzydkie, szczegolnie, gdy sie jest mloda osoba.

    Spotkanie Laury z ojcem- zgoda. W ogole nie podoba mi sie, co MM zrobila z
    Pyziakiem, a jesli juz,trzeba bylo zostawic sytuacje z Tygrysa i Rozy.

    Lucek- trzy lata. Moze on wcale nie studiowal w Poznaniu ? Dlaczego sie dawno
    nie widzieli ? Nawet dobrzy , serdeczni znajomi traca kontakt, nawet mieszkajac
    w jednym miescie.O cos sie obrazaja, potem glupio sie odezwac i tak to idzie.
    Znajac lekcewazacy stosunek Laury do Lucka z czasow, gdy upatrzyla sobie
    Wiktora, scenariusz wydaje sie prawdopodobny.

    Historyjki i powiedzonka.
    czy pisarz musi wszystko sam wymyslac ?Nie moze czerpac z kultury masowej ?
    Pewnie, ze trzeba z tym uwazac, ale ja akurat Burowa z sodowa nie znalam i
    szczerze sie usmialam. Nie widze w samym czerpaniu niczego uwlaczajacego.

    Ignacy Grzegorz- byl mily i dobry, tak kiedy mial 4 lata. Tak mily i dobry, ze
    az mnie zeby bolaly. Teraz ma 10 i nareszcie nabral charakteru czytaj wad.
    Nie jest idealem, nareszcie nie jest wyciety z Misia, ktorego tak chetnie
    czytywal. Bardzo prawdopodobna postac- dzieciak wyalienowany przez swoje
    zdolnosci, ktory chce, zeby go normalny brat wreszcie zaczal zauwazac.

    Watek Schoppe- podzielam Twoj brak aprobaty, ale wlasnie ta postac nabrala
    troche zycia, szkoda, ze w tak drastyczny sposob.
    Rozmowa- dziwaczna, mnie tez nie przekonuje.
    Pyza na astronomii- ma to zdaje sie swiadczyc o calkowitym, bezkrytycznym
    zapatrzeniu we Fryderyka. Ona zawsze byla potulna, ale zeby az tak ?

    Jozinek i pieniadze- 9 latek, ktory robi drobne zakupy i ma w kieszeni 15
    zlotych, to naprawde zadne kuriozum, zarzu t troche naciagany. Swoja droga, sa
    12- latkowie, ktorym nie powierzylabym nawet 5 zloty- to sprawa charakteru i
    wychowania.

    Pozdr
  • Gość: baba IP: *.acn.waw.pl 10.05.04, 13:43
  • Gość: baba IP: *.acn.waw.pl 10.05.04, 13:44
  • slotna 10.05.04, 14:09
    > Czy upodobania do regge i bluesa to zly gust muzyczny ? Podobno zreszta o
    > gustach sie nie dyskutuje.

    Ależ nie, własnie gust muzyczny wciąz ma dobry;)) i dlatego dziwi mnie, ze z
    innymi nie bardzo.
    A że stała sie idiotką - chodzi mi o te pytania zadawane Józinkowi, o rzucanie
    sie na facetów itp. Ona ma 18 lat, nie 14 czy 15. Była inteligentna. Nie
    powinna się tak zachowywać. Nie pasuje mi to.

    > Lucek- trzy lata. Moze on wcale nie studiowal w Poznaniu ? Dlaczego sie dawno
    > nie widzieli ? Nawet dobrzy , serdeczni znajomi traca kontakt, nawet
    mieszkajac
    > w jednym miescie.

    Nie nie, mogli się długo nie widzieć, jasne;) chodziło mi o 1. Przypadek
    cudowny, ze właśnie Lucek tam nadjeżdża (razem z Pyziakiem to juz za wiele
    dobrego) 2. Ten dialog, o którym wspomniałam.

    > Historyjki i powiedzonka.
    > czy pisarz musi wszystko sam wymyslac ?Nie moze czerpac z kultury masowej ?

    Wiesz... tak ogólnie to pytanie zadałaś. Pewnie sa przypadki, w których może,
    ale tego do nich nie zaliczam. Ja sama w opowiadaniach uzywam wielu powiedzonek
    moich kolegów, czy dowcipnych dialogów, które maniakalnie zapisuję, ale to
    jest coś, co mnie się zdarza, i nie było nigdy wcześniej zapisane.

    > Ignacy Grzegorz- byl mily i dobry, tak kiedy mial 4 lata. Tak mily i dobry, ze
    > az mnie zeby bolaly. Teraz ma 10 i nareszcie nabral charakteru czytaj wad.

    Również nie lubiłam tej postaci. Nie znaczy to, że mogę zaakceptować taką
    ewolucję. Zresztą tu może nie ma podstaw do czepiania się, faktycznie, to
    tylko moje odczucie.

    > Watek Schoppe- podzielam Twoj brak aprobaty, ale wlasnie ta postac nabrala
    > troche zycia, szkoda, ze w tak drastyczny sposob.

    Dla mnie ta resztka życia została jej odebrana. Osoba nieprawdopodobna
    zachowuje się nagle w sposób nieprawdopodobny dla tej osoby! Dramat.

    > Jozinek i pieniadze- 9 latek, ktory robi drobne zakupy i ma w kieszeni 15
    > zlotych, to naprawde zadne kuriozum, zarzu t troche naciagany. Swoja droga,
    sa
    > 12- latkowie, ktorym nie powierzylabym nawet 5 zloty- to sprawa charakteru i
    > wychowania.

    Tez pewnie rację masz. Ja bym Józinkowi z poprzednich złamanego grosza nie dała
    (bo pewnie by nim jeszcze Ignasiowi oczko wykuł).

    Widzę, ze trochę przegięłam. Niemniej książka nadal mi sie nie podoba;-/

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak
    rzeczy, niż same rzeczy.
  • Gość: baba IP: *.acn.waw.pl 10.05.04, 14:57

    Laura- Laura zawsze byla postacia ciekawsza od Pyzy, od samego poczatku.
    Pod pewnymi wzgledami zbyt dojrzala na swoj wiek (podpatrywanie i
    podsluchiwanie
    oraz wlasne wnikliwe wnioski w Nutrii i Nerwusie, nie mowiac juz o ingerowaniu
    w ciotczyne zycie osobiste), z drugiej- malo krytyczna wobec siebie samej, nie
    umiejaca wyobrazic sobie skutkow swojego postepowania-infantylna w Tygrysie i
    Rozy.
    Uwazam, ze jest to przyklad osoby, ktora pozno dojrzewa, bo cos jej to
    dojrzewanie blokuje (kompleksy, poczucie odrzucenia, geny). Dlatego uwazam, ze
    wobec facetow to ona sie zawsze zachowywala jak idiotka (przymawianie sie, zeby
    Wiktor ja odprowadzial, nieustanne robienie do niego slodkich oczu, wproszenie
    sie na imieniny Lucka- Imieniny) i jej reakcje mnie nie dziwia.

    Przypadki-rzeczywiscie 2 na raz. Jednak zycie bywa bardziej zdumiewajace od
    powiesci, nawet mlodziezowej :-)

    Fryderyk Schoppe- jak wyobrazasz sobie jego reakcje, ale w ten sposob, zeby go
    troche ozywic ?
    No bo wg starej konwencji, to wiadomo, skacze pod sufit, bierze dziekanke,
    zarabia na wspolny kat i w ten desen(gdyby MM to tak napisala, przestalabym
    czytac DEFINITYWNIE), ale jak to zrobilabys inaczej ?

    Mnie brakuje w tej ksiazce odbrazowienia Gabrysi, denerwuje ciagle
    nieprzytomny Tata Borejko rodem z Kwiatu Kalafiora, a przeciez juz sie zrobil
    normalniejszy od Pulpecji (karp- chapeau bas !) no i przejaskrawiony obraz
    polskiej szkoly(a dobrze wiem, jak wyglada od kuchni- naprawde wiekszosc
    nauczycieli powaznie traktuje swoja prace i nie ma dilowania w bialy dzien na
    oczach wszystkich jako normy- jesli Jozinek trafil na taki egzemplarz, to Ida z
    Gabrysia sie nie spisuja).
    Jest mnostwo niejasnosci- Rojkowi dobrze szlo w ta firma w koncu, wiec w imie
    czego gniezdza sie z dwoma zapewnie ruchliwymi chlopakami w malutkim mieszkanku
    wynajmowanym za grosze ? Czy cale rzady i dochody oddal corce i zieciowi ?
    Albo to utyskiwanie na ciezka sytuacje finansowa...
    Bede zlosliwa, trudno- MM dobrze sie powodzi i slowo "brak pieniedzy" zmienilo
    znaczenie ?
    U Palysow oboje pracuja i to ie na jednym etacie- nawet wziawszy pod uwage
    zarobki w sluzbie zdrowia i dwoje dzieci to sa niezle dochody na glowe (czynsz
    w suterenie jest niski). Juz predzej zrozumiem Gabrysie i Grzegorza, ale i ci
    mieszkaja razem, a starsi panstwo maja podwojne dochody + tantiemy ze sztuk
    Mamy Borejko.Obiady gotuje sie w domu (niesamowita oszczednosc)
    Gdziez tu niedostatek, a nawet problemy finansowe ?
    Chyba dzis mnie chlop rzucil :-), lepiej skoncze.
    Pozdrawiam

  • slotna 10.05.04, 15:03
    > Fryderyk Schoppe- jak wyobrazasz sobie jego reakcje, ale w ten sposob, zeby go
    > troche ozywic ?

    Nie wiem, czy się da ożywic;)) chyba mniej bym się jednak rzucała, gdyby zrobił
    tak, jak mówisz - bo to by pasowało do niego;))

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak
    rzeczy, niż same rzeczy.
  • noelka28 10.05.04, 16:13
    slotna napisała:

    > Co mnie wkurzyło:
    > - cały Józinek. To ma być dziewięciolatek? Ten łobuziak tak zajmuje się
    > siostrą, taki wrażliwy jest i subtelny, taki charakter ma dobry... o mój Boże.

    nie rozumiem tego zdania, a jaki Twoim zdaniem powinien być dziewięciolatek?
    jaki jest wart opisania? jaki by Cie nie denerwował?



    > - Laura. Dlaczego nagle stała sie idiotka? na nic takiego się nie zanosiło.
    > Miała gust (choćby i muzyczny) a tu nagle nie ma - np. okropnie się maluje. I
    > te pytania do Józinka... nie no...

    moim zdanie wcale nie stała się idiotka, tylko cały czas poszukuje swojej
    tożsamości (stad ten kolorek na włosach też) , poza tym jest opisana dokładnie
    tak, jak zzewnatrz wyglada większość dorastajacych panienek dziś, wiem cos o
    tym bo 2 lata w LO pracowałam

    > - spotkanie Laury z ojcem - naciagane maksymalnie - akurat przyjechał do
    Polski
    >
    > i akurat na niego wpadła i akurat policjant dosc głośno przeczytał jego
    > nazwisko.... buchachacha. Poza tym nie oszukujmy się, Pyziak nie był taki.

    do tego momentu jeszcze nie doszłam więc nie skomentuję, ale bywa że w
    najdziwniejszych miejscach spotyka się znajomych, wiem cos o tym...więc sie nie
    dziwię, ale to pewnie dlatego że troszke dłużej od Ciebie żyję

    > - spotkanie Laury z Luckiem. To samo. 'Och, kiedy się ostatnio widzieliśmy' -
    > 'Dawno'. No nie;)))

    no i co z tego? denerwuje Cie to> z czym tu polemizować?

    > - akcja z żarówką. Żeby Józinek po prostu sobie wetknął i Ignacy G. sobie
    > wetknął, to byłoby ok nawet - w koncu sama Laura mówi, że przeczytała o tym
    na
    > forum. Tylko, ze na forum była dalsza część historyjki - ta o taksówkarzu.
    Jak
    > ja moge się smiac, jak jestem zażenowana?!

    do mnie np ta historia z taksówkarzem nie dotarła i nieźle się uśmiałam
    czytając książkę! czy każdy musi czytac wszystko to co jest na forum???


    A swoja drogą Łusia i jej 'woda
    > Basedowa' tez z forum humorum - prosze poszukać w wątku 'błędne
    skojarzenia'.
    > Wstyd...

    nie czytałam jeszcze i nie wiem co o tym było na forum humorum, poczekam na
    moment w ksążce

    > - Ignacy Grzegorz. Był miły i dobry! Miły i dobry! Zgłupiał nagle, ze takim
    > szują się stał? Ten geniusz?

    jaka tam szują - tam jest wyraźnie słowami kogos ze starszych napisane że IG
    podziwia Józinka, to zwykłe dziecięce przepychanki, poszukiwanie najlepszej
    drogi do tego żeby Cie polubili inni, żeby innym zaimponować, różne są sposoby,
    ale ja IG jako szui nie odbieram

    > - wątek Schoppe - po co on został usunięty, to ja nie wiem. Postac była
    > papierowa az miło, fakt, ale teraz stała sie jeszcze gorsza. Spłonęła jak to
    > papier, że tak powiem. Rozmowa z dziadkami bzdurna, aż mi łzy w oczach
    stanęły.
    >
    > Co to w ogóle za rozmowa? Każda kwestia w normalnym zyciu wyglądała by
    inaczej.
    >
    > I niby dlaczego Schoppe miałby byc tak 'zmiażdżony'? Na każdą okrężna
    wypowiedź
    > dziadka Borejki ja sama miałabym milion ripost. A ten intelignet milczy?

    nie czytałam jeszcze, ale skad wiesz jak każda inna kwestia wygladałaby
    (wyłączajac Twoje zycie)?

    W
    > ogóle dlaczego to nie Tygrys zaszedł w ciążę? akurat byłoby miło przed
    maturą.


    może byłoby miło, ale po co tnia sensacja? to by było za proste

    > Pyza to żadna rewelacja, jak już tu wiele osób zauwazyło ciąża 22letniej
    > kobiety z facetem z którym jest od lat 6, do tego narzeczonym, nie jest
    > specjalnie przerażająca. Nie wiem jakiej pruderii trzeba by było, aby do
    takich
    >
    > rozmów mogło dojsć (ale cóz dziwnego, wszak w tym domu w ogóle nie mówi się o
    > seksie;)))


    no cóż, nioe każdy dom jest az tak "wyzwolony" - 22 lata to pora na ciażę,
    uważasz? hehe

    > - Pyza na astronomii?? co za cielę, rany boskie. Jak ona mogła tam pójsć? juz
    w
    >
    > ogóle bzdurą było, że została w tej klasie mat-fiz, ale zeby na astronomię??
    ja
    >
    > rozumiem, sama mam koleżanki, które podobne głupstwa robia, ale to przeciez
    > inteligentna Borejkówna. Mógł jej kto z rodziny przetłumaczyc, ze to tak
    jakby
    > nie dla niej...

    jej dzień jej woda, czego to się dlamiłości nie robi???


    > - idiomy mnie nie śmiesza wcale, irytują za to ostro. Co za dużo, to nie
    > zdrowo, jest takie powiedzenie

    a mnie nie irytują, tak samo jak sentencje dziadka Borejki


    > - miliony drobnostek, typu zapłacenie przez Józinka rachunku w pizzerii (dwie
    > margerity niech będzie 12zł plus sok itp - to aż tyle miał tych drobniaków na
    > codzienne zakupy? mama mu stówę co tydzien dawała? no, niby znajac Idę... ale
    > znajac też dzieci i ich nieodparty pociag do gum do zucia lizaków i
    chipsów...

    no widzisz jaki ten Józinek rozsądny!!!


    ok, to tyle na dziś, pozdrawiam :)))
  • slotna 12.05.04, 14:40
    > nie rozumiem tego zdania, a jaki Twoim zdaniem powinien być dziewięciolatek?
    > jaki jest wart opisania? jaki by Cie nie denerwował?

    Powinien zachowywać się jak na dziewięciolatka przystało;) Mała Pulpa czy
    Nutria były normalnymi dziećmi - a mimo to ciekawymi postaciami. On nie jest
    ani tym ani tym.

    Laura:
    > tak, jak zzewnatrz wyglada większość dorastajacych panienek dziś, wiem cos o
    > tym bo 2 lata w LO pracowałam

    No więc większosć! większość słucha też boysbandów, a nie jazzu. Ja własnie
    skończyłam LO więc tez cos wiem na ten temat;)

    > do mnie np ta historia z taksówkarzem nie dotarła i nieźle się uśmiałam
    > czytając książkę! czy każdy musi czytac wszystko to co jest na forum???

    To jest ogólnie znany dowcip, nawet gdybym nie przeczytała go wcześniej, pewnie
    i tak bym kiedyś na niego trafiła i ... smutno by mi było.

    Z Józinkiem to trochę źle opisałam. Chodzi mi o pewną niedoróbkę wasztatową:
    rozumiecie, są w pizzerii i ktoś musi zapłacić, wychodzi na to, ze Józinek -
    aha, więc Józinek musi miec pieniadze. Skąd? i tu wzmianka o codziennych
    zakupach. Czy to tak trudno było umieścić to gdzieś wcześniej? wszystko by
    wtedy było naturalne. Tak samo jak Pyziak - Laura mogła się jakos dowiedzieć,
    że jest w Polsce, nawet niekoniecznie ona, ktoś z rodziny mógłby po prostu o
    tym usłyszeć. Wtedy znacznie lepiej by to spotkanie wypadło, bardziej
    prawdopodobnie.

    > nie czytałam jeszcze, ale skad wiesz jak każda inna kwestia wygladałaby
    > (wyłączajac Twoje zycie)?

    Hehe, nie wiem jak by wyglądała;) wiem natomiast jak wyglądać nie mogła;) W
    końcu o tylu ksiażkach znam trochę Ignacego Borejko - tak samo jak Wy - i znam
    również Fryderyka. Abstrahujac o tej dyskusji, od wszystkiego w ogóle -
    powiedz, proszę szczerze, czy nie uderzyła Cię sztuczność tej rozmowy? Samej
    rozmowy, jako dialogu, bez wnikania czy to polemika z forum, czy
    usprawiedliwianie sie, czy cokolwiek. Załóżmy, że nic o tym nie wiemy i
    oceniamy rozmowę jako kawałek literatury. I jak? Podoba się?

    > no cóż, nioe każdy dom jest az tak "wyzwolony" - 22 lata to pora na ciażę,
    > uważasz? hehe

    Nie, nie uważam, tym bardziej na studiach. W ogóle Pyzie to teraz nie na ręke,
    nie zmienia to faktu, że kobieta w tym wieku powinna miec pojęcie o
    antykoncepcji i skutkach uprawiania seksu w związku z czym cała rozmowa z
    Schoppe jest naciągana. Reszta nie, bo w końcu nikt się nie załamuje i nie
    prawi morałów (niemniej mogliby sie trochę pozastanawiać jak to będzie z tymi
    studiami itp).

    To wszystko co piszę (z małymi wyjatkami;)), to rozdzielanie włosa na czworo,
    zdaję sobie z tego sprawe, ale gdybym napisala tylko, ze ksiązka moim zdaniem
    jest fatalna, to by było chyba trochę za mało, nieprawdaż? Ale myśląc
    logicznie - tyle było nieścisłości w Jeżycjadzie i wszystkie wybaczałam, ba!
    nawet nie zsatnawiałam się nad tym, dopiero w jakims artykule przeczytałam
    wywiad z sama p. Musierowicz, o tym jak pomyliły jej się daty urodzin, albo
    chciała dopasowac np. Natalię do Bebe. No i dobrze! Cały urok Jeżycjady w
    tym 'zazębianiu'. Może trochę przesadziła z córką Robrojka, ale w sumie w to
    też nigdy nie wnikałam, dopiero tu przeczytałam, że gdy Bella się urodziła miał
    16 czy tam 17 lat. Mam to dokładnie w nosie! Zrobiła to z pewnego powoduu, no
    i super.

    Czepiać się tak naprawde zaczęłam dopiero przy 'Kalamburce', mimo, ze
    ani 'Córka', ani 'Imieniny' ani 'Tygrys i Róża' nie podobały mi się zbytnio
    (zwłaszcza przez miliony nieprawdopodobnych postaci - Przeszczep, Alma Pyziak,
    Fryderyk P., Majchrzakowie, oraz ten nachalny dydaktyzm). Wymyslenie Gizeli i
    próba wprowadzenia jej po prostu mnie rozłozyły. Rozumiem, że trzeba było jakos
    zakonczyc cykl (takie byly wszak plany) ale robić to metodą wprowadzania
    takiego zamętu w poprzednie ksiązki? Niesłychane. Dla mnie Gizela po prostu nie
    istnieje - nie wiem, czy przeczytam kiedys 'Kalamburkę' jeszcze raz, ale w
    poprzednich ksiązkach jej nie ma, nie ma zadnego sladu, ze istniała i , jakby
    powiedzała Anne z "Misery" - to po prostu oszustwo.

    A ze 'Język Trolli' mnie zanudził, zmęczył i zdenerwował - to i czepiam się, a
    co.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak
    rzeczy, niż same rzeczy.
  • Gość: aneta IP: *.iapt.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 07.05.04, 20:14
    Ja także mam mieszane uczucia po przeczytaniu "Języka Trolli", ale mogę
    powiedzieć, że książka podoba mi się, chociaż jest tak inna niż wszystkie
    części Jeżycjady. Ale dziwne bo od razu zafascynowała mnie rozmowa Ignacego z
    Fryderykiem o ciąży Róży. Ja też jestem taka staroświecka(mam 17 latek ;)jak
    Ignacy i jestem z tego zadowolona i nie chciałabym, aby moi najwspanialsi
    przyjaciele rozmawiali sobie od tak o seksie czy antykoncepcji.Może jestem
    jeszcze za młoda, bo dla mnie Jeżycjada to nie lekkie, rozrywkowe ksiązki o
    codzienności, dla mnie to sposób, recepta na PRAWDZIWE ŻYCIE, bo chciałabym żyć
    tak jak ci cudowni ludzie. Dla mnie Jeżycjada to magia, czar, taki mikrokosmos
    w tym ogromnym makrokosmosie, w którym żyję. I czytając powieść M.M. zanurzam
    się w ten mikrokosmos, gdzie istnieja stałe wartości, gdzie nie liczy się
    kariera i pieniądze, gdzie wszystko jest uporządkowane, ma stałe miejsce, wiem,
    że tam czeka na mnie INNY ŚWIAT.Trochę "Język Trolli" zburzył tą moją harmonię
    i filozofię borejkowską, ale jestem pewna, że po przeczytaniu jej jeszcze kilka
    razy wszystko wróci do normy...Nie podoba mi się dzisiejszy świat, dzisejsza
    młodzież, dzisiejsze ideały i wartości. I nie chcę tego całej, wypaczonej
    współczesności w Jeżycjadzie. Nie chce tam seksu, narkomanów, homoseksualistów,
    bo to wszystko jets na okrągło w telewizji, gazetach i innych
    książkach.Jeżycjada pomaga mi odzyskać wiarę w ludzi i w to że nie jest jeszce
    tak beznadziejnie. I mam nadzieje, że nigdy z niej nie wyrosnę.
  • Gość: mary IP: *.ceti.pl 08.05.04, 17:32
    Przeczytałam (a miałam przerwę od NOELKI)- strasznie gorzka i pesymistyczna
    książeczka. Niby sama się złoszczę na to, co się dookoła nas dzieje, ale nie
    wpadam w aż taką desperację, z książki wynika, że jest tak do d..., że gorzej
    być już nie może. Np. obraz szkoły, do której chodzi Józinek - okropny moloch
    (podstawówka połączona z gimnazjum), do którego uczęszczają w przeważającej
    części jakieś bezmózgie potwory, nauczyciele są leniwi, niedouczeni, małpio
    złośliwi, brzydcy a pod szkołą czają się dealerzy narkotyków.Z książki
    wynika ,że Józinek nie ma tam ani jednego kumpla. Nie lepiej się dzieje w
    przedszkolu Łusi- jej pani też jest sfrustrowana i wyżywa się na dzieciach. O
    matko!! Wiem, że są takie szkoły i tacy ludzie, ale to nie jest jednak norma. Z
    doświadczeń moich, mojej rodziny i znajomych wynika, że jest dużo coraz
    lepszych albo naprawdę już dobrych szkół, do których dzieci lubią chodzić.Tylko
    czasami takiej szkoły trzeba poszukać i dziecię do niej podowozić, a nie
    wysyłać do tej za płotem i niech sobie Józinek radzi! Ale rodzice zajęci są
    przecież naprawianiem złego świata...
  • monikate 08.05.04, 19:16
    Nic nie jest doskonałe! Nie czepiajcie się zbytnio! Generalnie książkę oceniam
    na plus. A Róża może zacznie myśleći działać samodzielnie, nie będzie bez
    końca "uległą poczciwiną". Może ta wpadkają otrzeźwi! Czekam na cd. "Jeżycjady"!
  • Gość: katriona IP: *.arcor-ip.net 08.05.04, 23:13
    Gość portalu: aneta napisał(a):

    >Nie chce tam (...)homoseksualistów,


    Homoseksuaisci to WYPACZONA RZECZYWISTOSC???
    No to ladne nam pokolenie rosnie, z szerooooookimi horyzontami.






  • Gość: noida IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl 09.05.04, 11:35
    Homoseksualiści to nie wypaczona rzeczywistość. To po prostu rzeczywistość. Czy
    się komuś podoba, czy nie.
  • Gość: aneta IP: *.iapt.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.04, 16:13
    Dla mnie wypaczona rzeczywistośc to ta przemoc na pochodzie homoseksualistów w
    Krakowie, to przemoc na ulicach i pomyłkowe zabójstwo nastolatka w Poznaniu
    przez policjanta...Homoseksualiści powinni mieć takie prawa jak wszyscy i jeśli
    będę chciała coś się o nich dowiedzieć to otworzę gazetę...Bo mnie jakoś ciężko
    przyzwyczaić się do myśli, że przez pomyłkę można zabić człowieka albo
    bezkarnie nazwać go "zboczeńcem"...To jest wypaczona rzeczywistość, a
    homoseksualiści to po prostu ludzie...To miałam na myśli katriona...
    Pozdr
  • Gość: aneta IP: *.iapt.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.04, 16:06
    Ja nie piszę, że homoseksualiści to WYPACZONA RZECZYWISTOŚĆ.Uważam, że mają
    takie same prawa jak inni, mają prawo normalnie żyć. Chodziło mi o to, że tyle
    się o nich teraz mówi, w gazetach, w telewizji, w radiu cały czas mówi się o
    ich prawach, o pochodach. Dobrze, niech mają pochody, swoje prawa, ale jak
    usłyszałam co się działo na ich pochodzie w Krakowie to pomyślałam, że świat i
    ludzie są nienormalni...Żeby być tak nitolerancyjnym w xxI wieku...Po tym
    wydarzeniu zaczęłam wątpić w dobro tkwiące w człowieku, ale właśnie dzięki
    Jeżycjadzie odzyskuję tą wiarę. I jeśli będę chciała poczytać o
    homoseksualistach to otworzę zwykła gazetę...Ja po prostu w Jeżycjadzie wracam
    do bezpiecznego świata...
  • verdana 09.05.04, 16:58
    A mnie się nie podoba zupełnie co innego. Wszyscy piszą, jaka to wspaniała
    rodzina, ci Borejkowie, jaki piękny swiat, oni by też chcieli mieć taką
    rodzinę. A dla mnie niewiele jest tam wspaniałego. Tata Borejko, który nie wie,
    do której klasy chodzą dzieci i wydaje bardzo niewielkie dochody na swoje
    przyjemnosci, a potem dla dzieci nie starcza (Kwiat Kalafiora). Gabrysia nie
    reaguje na kradzież popełnioną przez własne dziecko (Nutria i Nerwus), wyraźnie
    faworyzuje dziecko najmłodsze. Cała rodzina nie ma pojęcia, ze matka jest od
    lat uznanym dramaturgiem. Przecież pisanie sztuk zabiera czas! Czy to oznacza,
    ze nikt nie zwraca uwagi na to, co robią inni? I dlaczego pani Borejko o tym
    nie powiedziała własnej rodzinie? To już wręcz patologia, wyobrażcie sobie, ze
    wasi mężowie piszą arcydzieła, wydają, a wy o tym pojęcia nie macie! Czy nie
    uważałybyście, ze w rodzinie źle się dzieje?
    A postawa Gabrysi? Każde dziecko ma prawo dowiedzieć się czegoś o swoim ojcu.
    Tymczasem Gabrysia nie tylko nic nie mówi, ale i zabrania Laurze dowiadywania
    się samej? Dlaczego? To nie w porządku.
    Nie piszę już o kilku matkach, które zostały zostawione z noworodkami i
    niemowlętami przez mężów którzy wyjechali na stypendium. Ani o Grzesiu, który
    nigdy nie interesował się starszą córką. Ani o tym, ze siostry - mężatki nadal
    uważają za trzon rodziny siebie i swoich rodziców, co chyba jednak nie jest
    zdrowe ...
  • Gość: majak IP: 5.5R* / 142.21.15.* 09.05.04, 22:38
    Nareszcie! Ktos zauwazyl ze ten pan Borejko to rzeczywicie bywal zupelnie do
    niczego. W KK 15 letnia corka ma sie zwolnic ze szkoly aby zajac sie
    siostrami. A on nie moze? Obecnie uwazane jest to za zaniedbywanie dzieci na
    tym samym poziomie co emocjonalne i moralne opuszczenie Geniusi przez swoich
    rodzicow. Z gotowaniem pana Borejko tak samo. Do dzisiaj palca nie podniesie w
    kuchni, tylko prosi zeby mu zrobic herbatke. Samemu nie laska? Corki z zona
    skacza kolo niego jak kolo baszy, a on kloci sie o zmywarke. NIgdy nie zmywal
    to nie wie jaka to robota.

    W NN przerazil mnie kompletny brak rozeznania co do przestepstw: mniejszych -
    kradziez skladek, notoryczne klamstwo oraz zupelnie duzego i karalnego co
    najmniej grzywna - przykucia obcej osoby kajdankami. Taki wyczyn uwazany jest
    za napad i podobnie karany. Nawet jezeli ofiara jest ciapa i milczy. No
    kompletny brak dyscypliny w stosunku do wybrykow Laury - przeciez ona ciagla
    klamie i oszukuje.

    Patologiczne jest tez nie rozmawianie na bolesne tematy: opuszczenie Gabrysi i
    cala wieloletnia konspiracja milczenia wokol Janusza Pyziaka, smierc rodzicow
    Meli (awantura o pachnacy groszek, a skad Mela miala wiedziec, ze to byly
    ulubione kwiaty jej matki, jezeli Gizela jej nigdy o tym nie powiedziala!!!),
    jak i na szczesliwe - milosc Gizeli do Meli, tworczosc Babci BOrejko, wspolny
    szacunek jaki czuli do siebie Ignacy Borejko i Gizela.

    Poza tymi zadrami to Jezycjade bardzo lubie i czytam kiedy tylko musze sobie
    poprawic humor.


  • Gość: test IP: *.chomiczowka.net.pl 09.05.04, 16:59
    fff
  • Gość: mia IP: *.chomiczowka.net.pl 09.05.04, 17:10
    Uwielbiam gotować, to co jadają Borejkowie. Książeczka "Łasuch" to moja
    ulubiona ksiażka kulinarna. Jedząc "murzynka", "paluszki Aspazji" czy zwykły
    rosołek (ale z odrobiną serca)wyobrażam sobie, jak to jest u Borejków, w tej
    dużej kuchni z "trzema pięknymi widokami na Roosevelta", przy tym dębowym
    starym stole z toczonymi nogami (jego fragment pokazany jest na rysunku w JT).
    Uwielbiam Złote Jabłka Hesperyd, które roztaczały taki wspaniały aromat podczas
    wesela Idy. A Chlebek Juliański który jada sie z masełkiem na Wigilię? (on jest
    z "Całusków").
    Jak to jem, to przenoszę się - niestety tylko w woboraźni - do tego wspaniałego
    domu. Jak bylam w Poznaniu to niestety, nikt nie wyjrzał jak wpatrywałam sie w
    okna kuchni i zielonego pokoju ;).
    Na pociechę poszłam na deser "ambrozja" do "Kociaka" Był niczego sobie.
    Pozdrawiam
  • Gość: Neflondiel IP: *.os.kn.pl 09.05.04, 18:18
    Przeczytałam. Na początku przeraziło mnie to, co tu pisaliście-spodziewałam się
    Bóg wie czego, jakiejś straszliwie zgorzkniałej i niestrawnej papki z
    dresiarską rzeczywistością w tle, ale sie bardzo miło rozczarowałam. Według
    mnie to jedna z bardziej krzepiących części "Jeżycjady"; a nowe, barwne
    postacie zdecydowanie rządzą (Pan Oracabessa i jego rozmowa z panią "Zajączek"-
    rulez). Jakoś dziwnie kojarzy mi sie z "Opium w rosole"-w jednej i w drugiej
    książce otoczenie nie było różowe, choć to problemy innej klasy i wagi, to
    nastroje społeczeństwa jakoś dziwnie podobne. Poza tym tu i tu wszystko
    widziane jest z niewinnej perspektywy dziecka-Aurelia, choć tak różna od
    Józinka, wszakże też jest dzieckiem. I wreszcie z jednej i drugiej książki
    wypływa to samo przesłanie, ze dobrym człowiekiem łatwo jest być w dobrych
    czasach, ale w czasach zdecydowanie paskudnych-to trudna sztuka.
  • soova 09.05.04, 18:37
    Wczoraj wieczorem przeczytałam. I muszę jednak przyznać rację założycielce i
    niektórym uczestniczkom wątku "Szanowna Pani Małgorzato Musierowicz", że to jest
    książka napisana na zamówienie społeczne, a już rozmowa Fryderyka Schoppe z
    dziadkami Borejkami to dla mnie naprawdę żywcem polemika autorki z
    uczestniczkami dyskusji, jaka miała miejsce na tym forum w listopadzie zeszłego
    roku.

    Inna sprawa, czy książka ta, którą wyprosili od autorki zagorzali czytelnicy i
    wielbiciele, a jednocześnie jej odpowiedź na zarzuty dyskutantek, jest zła czy
    dobra, już z krytycznoliterackiego punktu wiedzenia. Moim zdaniem wykreowany w
    "Jeżycjadzie" świat rodziny Borejków miał zawsze charakter baśniowy, a
    przynajmniej w niewielu punktach styczny z rzeczywistością. "Język Trolli"
    wpisuje się nadal w tę konwencję i właściwie nic się nie zmienia (oczywiscie
    poza światem otaczającym mikrokosmos Borejków, który raptem stał się groźny,
    brzydki i pełen zasadzek). Jeżeli zatem przyłożyć do całej Jeżycjady i do
    "Języka Trolli" w szczególności taką samą miarę, jaką się stosuje, dajmy na to,
    do serialu "Na dobre i na złe" (przecież też propaguje wartości nadrzędne!), to
    jest w porządku. Zakładając oczywiscie, że nie będzie się oczekiwało, aby świat
    z definicji odrealniony był tak rzeczywisty, jak świat, w którym sami żyjemy.

    Stare przysłowie mówi jednakże: gdy się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy.
    I niestety, w przypadku "Języka Trolli" to się sprawdziło. Nie mam żalu do
    autorki o to, że 9 letni Józinek mentalnie jest co najmniej 17-18 latkiem (bo to
    chyba w tym wieku mężczyźni zaczynają myśleć nieco bardziej refleksyjnie...:-).
    Zdaje się, że akurat aktualnie nie ma w rodzinie Borejków żadnego chłopaka -
    nastolatka, więc od biedy musiał wystarczyć właśnie JP. Ale przy wczorajszej
    lekturze dotarłam do świetnych tekstów małej Lucji (woda Sodowa), pomyślałam, że
    od razu widać, że autorka ma sama 4 dzieci, i nawet zaczęłam te teksty
    odczytywać na głos mężowi. Po czym, skończywszy ksiażkę, siadłam do komputera i
    zobaczyłam właśnie na tym forum jakiś post o tym, że te powiedzonka przewinęły
    się jakiś czas temu na Forum Humorum. Zrobiło mi się przykro. Jeżeli to prawda,
    w takim razie autorka dała się złapać w bardzo niemądry sposób na czymś w
    rodzaju niedoróbki warsztatowej. Głupio.

    Pomijając te wpadkę - ksiażka w ramach swojej konwencji nie jest zła. Problemem
    jest chyba nastaiwenie niektórych czytelniczek. Mam wrażenie, że te osoby,
    którym się ona nie podoba, po prostu już mentalnie z klimatów borkejowskich
    wyrosły. Ja osobiscie zresztą też i wiem, że tego już się nie da zmienić, a
    przeciwnie, pogodzić się z faktem, że "Jeżycjada" to nie jest literatura klasy
    Tolkiena czy Andersena, i odlożyć na półkę "książki czytane, ale niezapomniane".

    PS. O zastosowaniu wody Burowa pisze Nienacki w "Raz w roku w Skiroławkach".
    Niestety, nie da się tego pogodzić z przyjętą przez Musierowicz konwencją...

  • slotna 10.05.04, 12:42
    Proszę tu jest link do tego wątku o wodzie Sodowa:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=8199161&a=8802411

    Trudno powiedziec, zebym wyrosła z kilmatów Borejkowskich. Mam 19 lat i wracam -
    z wielką przyjemnościa - do poprzednich książek z cyklu. Tylko "Kalamburkę"
    przeczytałam jedynie raz.
    Dziwię się strasznie napaściom na osoby krytykujace. Dziewczyny pisza, że
    chciałyby być takie dobre, ciepłe, 'cudowne' jak Borejkowie, a potem walą
    komentarze w stylu 'chłopak cię rzucił?' Ejże, co jest?

    pozdrawiam

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak
    rzeczy, niż same rzeczy.
  • Gość: blesia IP: *.chello.pl 10.05.04, 13:04
    hejka ludziska! spokojnie! pewnie ze jest inna w koncu pani Musierowicz tez sie
    zmienia no nie? Moze jest jej teraz trudniej w zyciu stad mniej ciepla? A watek
    z kalpeuszem (gdzies czytalam ze bezsensu i z chorac Trolli) uwazam za dobry,
    bo wlasnei w dzisiejszych czasach jest tyle ciekawstwa, wscibstwa i nie
    szanowanie prywatnosci. Gdyby moj maz (pisanie sztuk prze mame B. nie
    powiedzial mi ze pracuje (pisze sztuki) to uzzlabym, ze to przykre ze mi nei
    mowi no ale coz widocznie ma swoje powody. Wlasnei to mi sie w rodzinei Borejko
    podoba, to poszanowanei dla innych ( Jozinek tez mowi z Ignasiem ze Trolla jak
    bedzie chcial ato im wszystko powie) i tak ma byc. Malo ciepla rzeczywiscie i
    troche mi tego zal..ale tez nie ma najcieplejszych bohaterek - Gabrysi, Kreski,
    Natalii i szkoda. A do tego super jest krytyka matek ktore zagaduja swoje
    dzieci bo sa madrzejsze! Mam nadzieje ze ja nie bede tak wyglupiac sie przed
    moja Zuza.
  • Gość: manzana IP: *.adi.uam.es 11.05.04, 16:21
    wczoraj dostalam ksiazke razem z gazeta wyborcza - od kilku miesiecy przebywam
    za granica. zaczelema od gazety. niby wiem, co sie w Polsce dzieje, bo
    codzinnie czytam wiesci w necie. ale co innego wziac gazete do reki i zobaczyc
    te nekrologi, sylwetki zabitych zolnierzy, notatki o strzalach na juwenaliach i
    pobiciu gejow, zle wiadomosci skumulowane na klku stronach... zupelnie jakbym
    czytala gazete z alternatywnej rzeczywistosci ktorej mialo nie byc, z Powrotu
    do przyszlosci 2 wlasnie, z jakiegos koszmarnego snu.
    do drugiej w nocy czytalam ksiazke - i chyba w zrozumieniu pomogla wczesniejsza
    lektura gazety. Jezyk Trolli to kumulacja tych niewesolych zjawisk jakie znamy
    gazet i z ekranow telewizorow. skandale i demoralizacja. ogolny bezwlad.
    podobalo mi sie to rozwazenie akcentow - tu zle, tam dobrze, tu beznadzieja,
    tam fantastyczna Trolla. zachwycila mnie postac Jozinka i jego siostry - i co z
    tego, ze moze nieprawdopodobne... to niesamowite dziecko i swietny pomysl, by
    uczynic go narratorem - juz mialam dosc tych panienek, co zupelnie niechcacy za
    pierwszym podejsciem znajduja milosc swego zycia. scena w pizzerii - to
    osobisty przypadek Pilcha opisany przez niego w felietonie w Polityce. wiec
    prawdopodobny. ta ksiazka chyba najpelniej wyraza wartosci wyznawane pezez MM,
    (czego upatruje nie tylko w rozmowie dziadka z Fryderykiem, ale i jego prosbie,
    by ksiazek jego nie zamieniac w mase spadkowa, w zakonczeniu, kiedy Jozinek
    zegna sie z Trolla i widzi swoja rodzine przy stole, spoglada na biblioteke
    itd.)
    no i postawa Borejkow - moze i nadchodzi apokalipsa, ale stawimy jej czola ze
    stoicka odwaga, co z tego ze mozemy przegrac. Trolla moze umrzec, ale przeciez
    nie chodzi o hollywoodzki happy end. duzo, duzo nadziei w rozmowie Trolli z
    Jozinkiem. duzo odwagi. wspaniala postawa Palysow - mamy prawo urzadzac wlasny
    kraj, tak jak nam sie podoba. Marek Palys - swietny ojciec, chyba najlepszy z
    jezyckich ojcow. mamy tez poczatek pieknej meskiej przyjazni. postac Ignasia
    calkiem prawdopodobna. dziwne tylko ze ta Gaba kupuje mu takie koszmarne
    ubrania i pozwala by chodzil na codzien w komunijnym garniturku. czy w Poznaniu
    nie wymyslono jeszcze alb?
  • Gość: baba IP: *.acn.waw.pl 11.05.04, 16:56

    No wlasnie-doskonale to ujelas !!!
    Mimo zastrzezen wlasnie ten plomyczek nadziei, wiara w ludzi sprawia, ze
    JT stoi u mnie na polce i zajrze do tej ksiazki jeszcze nie raz.
    Wydaje mi sie, ze zyje w jakims absurdalnym snie, gdzie wiele rzeczy jest
    niesprawiedliwych i postawionych na glowe. Moze kiedys, kiedys sie obudzimy,
    ale jesli nie, to trwajmy z godnoscia do konca.
    Pozdrawiam
  • Gość: aneta IP: *.iapt.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.04, 21:03
    takie samo mam zdanie jak Ty . Nie podoba mi się nasz świat, nasze wartości-
    pieniądze, kariera, żeby było jak najwygodniej, bez problemów i wyrzutów
    sumienia. Nie podoba mi sie to, że w telewizji, w gazetach czytamy tylko o
    zabójstwach, zamachach, pobiciach, przemocy. ALe co ja mogę zrobić mając 17
    lat? Chyba tylko czytać Jeżycjadę, aby nie stracić całkowicie wiary w dobro,
    serdecznośc i człowieka. Bo tylko tam przeczytamy, że warto być dobrym w
    niedobrych czasach...
  • noida 11.05.04, 23:16
    Ludzie, o co wam chodzi z tym "wstrętnym światem"? Świat zawsze był wstrętny i
    zawsze będzie! Zawsze byli homoseksualiści, żądza pieniądza i władzy,
    zabójstwa, zamachy, pobicia, przemoc, alkohol, prostytucja. Każde "czasy" miały
    swoje dobre i złe strony. Nigdy nie było idealnej epoki, kiedy wszyscy ludzie
    byli szczęśliwi. Chodzi jedynie o to, żeby umieć wybrać, jakim człowiekiem chce
    się być. Jest na świecie masa dobrych ludzi, masa złych i masa nijakich. Chcesz
    się o tym przekonać? Wyślij ESD w tramwaju! Tacy Borejkowie zawsze byli, są i
    będą. Jeśli chcemy być tacy jak oni- możemy próbować. Ale czasy nie mają na to
    żadnego wpływu. Więc przestańmy truć o zepsuciu świata, bo jest to najstarsza z
    możliwych gadek. Świat jest zawsze taki sam. Ale my mamy możliwość wyboru-
    jakimi w tym świecie chcemy być. I tylko to można zrobić mając lat 17, 20, 40
    czy 80. A zamykanie się w mydlanej bańce świata Musierowicz z całą pewnością
    nie jest żadnym rozwiązaniem.

    Przepraszam za te moralizatorskie wstawki, ale jak słyszę o tym, jaki ten świat
    zły i jak strasznie schodzi na psy to mi się od razu zapala w głowie czerwona
    lampka i muszę tak gadać. Pozdrawiam uczulonych na moralizatorstwo.
  • Gość: baba IP: *.acn.waw.pl 12.05.04, 11:28

    Masz racje, ja tez w to wierze.
    Prawda jest natomiast, ze to cale zlo bardziej WIDAC. Niektore zjawiska
    zreszta pojawily sie na taka skale dopiero teraz.Czy kiedykolwiek chodzenie
    wieczorami po ulicy bylo az tak ryzykowne ?
    Politycy i urzednicy zawsze brali w lape, to jasne, ale czy kiedykolwiek
    robili to tak bezczelnie i powszechnie ?
    Kiedys byla PZPR gdzie sie bralo i "rozdzielalo" po cichu i wg pewnych zasad.
    Byli tez tam i ludzie uczciwi, ktorzy sie nie dorobili, nawet sporo znaczac.
    Byla to pewna hipokryzja, ale zjawisko nie klulo w oczy.
    To mialam na mysli m.in. piszac, ze ciezko jest w takim swiecie noermalnemu
    czlowiekowi, nie zas, ze kiedys bylo cacy, a teraz jest be :-)
    Pozdr
  • Gość: aneta IP: *.iapt.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.04, 17:21
    Ja wybrałam świat w którym chcę żyć i to moje życie szalenie mi sie podoba,
    naprawdę, nie muszę się wstydzić tego jak jestem i jakim życiem żyję. I jestem
    bardzo szczęśliwa.Tylko strasznie mi żal, że wokól mnie tak mało jest szczęścia
    i ludzi szczęśliwych, tak mało dobrych wyborów. Muszę chyba uważniej patrzeć a
    napewno znajdę tą borejkowską życzliwość. Dzięki, noida.
  • anikl 11.05.04, 23:14
    Co do wody Sodowa:
    Moim zdaniem to nic złego, że pisarka czerpie inspiracje z najróżniejszych
    źródeł, tak robią i inni znani pisarze, malarze, muzycy. Przecież nikt z nich
    nie jest wszechwiedzącą skarbnicą mądrości i oryginalnych pomysłów, tylko
    człowiekiem o zdolności wnikliwego odbierania świata i wyrażania swoich odczuć
    w sposób interesujący dla innych.
  • ak.ro 12.05.04, 11:54
    anikl napisała:

    > Co do wody Sodowa:
    > Moim zdaniem to nic złego, że pisarka czerpie inspiracje z najróżniejszych
    > źródeł, tak robią i inni znani pisarze, malarze, muzycy. Przecież nikt z nich
    > nie jest wszechwiedzącą skarbnicą mądrości i oryginalnych pomysłów, tylko
    > człowiekiem o zdolności wnikliwego odbierania świata i wyrażania swoich
    odczuć
    > w sposób interesujący dla innych.

    Zgadzam się w 100% z Tobą Anikl. Chcę także wyjaśnić osobom atakującym MM za
    wykorzystywanie motywu wody Sodowa jako motywu ściagniętego z forum Gazety
    jedną kwestię. Na pewno niejednokrotnie zdarzyło się Wam usłyszeć z kilku
    źródeł jedną historę za każdym razem przypisywaną osobie opowiadającej bądź o
    zgrozo! przekształcenie funkcjonującego dowcipu na historię prawdziwą... tak
    mogło być i w tym przypadku - wielu znajomych, pomagających pisarce, ktoś mógł
    podsunąć zasłyszaną gdzieś opowiastkę...
    Pozdrawiam gorąco!
  • soova 12.05.04, 13:55
    Z tą opinią zgadzam się co do zasady, natomiast nie w tym przypadku. Uważam, że
    autorka, po przeczytaniu dyskusji, które na tym forum toczyły się w zeszłym
    roku, napisała książkę stanowiącą odpowiedź na zarzuty i poglądy przy tej
    okazji wyrażone. Czyli, że tutejsze forum stało się dla niej w jakimś sensie
    właśnie „źródłem” (inspiracją, punktem wyjścia itp.). Nie oceniam tutaj, która
    ze stron miała czy też ma w sporze rację. Chcę tylko spostrzec, że MM zadała
    sobie trud, aby tę dyskusję przeczytać, przeanalizować, a następnie
    ustosunkować się do niej w „Języku Trolli”. Szkoda jednak, że w sprawie dla
    książki tak nieistotnej, jak powiedzonka małej Łucji (czyli faktycznie
    literacki ozdobnik bez żadnego znaczenia dla akcji) poszła po linii
    najmniejszego oporu, sięgając po gotowe teksty z forum sąsiedniego. Czyżby nie
    pamiętała już powiedzonek własnych dzieci? I nie zdawała sobie spraw, jak łatwo
    taką drobnostkę wychwycić?
  • Gość: powrotka IP: *.itpp.pl 12.05.04, 12:04
    Nie kupiłam książki - pożyczyłam, po smutnej historii z kalamburką na którą ,
    uznałam, nie ma miejsca na mojej półce.
    I cóż niewiele mi się podoba - już chyba dyskusje w internecie bardziej.
    Gdzieś w tej powieści tli się takie ciepełko Musierowicz, które zawsze lubiłam
    i finał, powrót Józinka, choc nieco hollywodzki jest jednak mile rodzinny. Tak
    to byłoby to najlepsze. I sceny z żarówką. Są zabawne w dawnym dobrym stylu.
    A słabsze?: oto lista
    niedopracowana Trolla, która jest nijaka, to skrzyżowanie Kreski z BB.
    Józinek jest mieszanką Kozia i Damba
    Helmut to prawie Bernard, tyle, że czarny.
    POstaci stanowiących kompilacje innych postaci jest tu cała masa ale nie wiem,
    czy moje widzenie wynika z tego że ja tak dobrze znam ten cykl, czy po prostu z
    braku pomysłów Autorki.
    Kolejna rzecz - papierowe postacie drugoplanowe, które pojawiają się tylko po
    to by uzasadnić jakąś tezę. A więc dyrektorka, która mówi sorry i jest głupia i
    wścibska i wogóle (gdzie jej do równie pobocznej postaci dyrektora Pieroga)
    - koszmarny Janusz Pyziak. Za takie teksty jakie wali policji dostałby nie
    mandat a sprawę karną za obrazę funkcjonariusza. Jego germanofilia słaba,
    deklaratywna, niczym nie poparta. Na dodatek widzimy go w stanie szoku, tuż po
    wypadku z którego wyszedł bez szwanku choc samochód zniszczony. Mógłby mówic
    cokolwiek, ale mówi publicystycznie tak, żeby szybko załatwić swoja sprawe,
    uzasadnić tezę, że jest okropny.
    - rozmowa w pizzeri - bez błysku
    - teksty małego stryby wołają o pomstę do nieba. Co to za język
    pięćdziesięciolatka. Pomijam sprawę garniturków.
    - nietrafione szczegółóły obyczajowe. ot choćby imię Kristel (jeśli już cos
    jest modne to Oliwia, Julia, Milena. Do tego niebywały schematyzm języka
    dzieciaków. I nie chodzi o to, że ma być napisane zajefajne. Chodzi juz nawet o
    składnie.
    - zupełnie nie wygrana sprawa Pyzy. Pyza zachodzi w ciążę i jedne co o tym
    wiemy to tyle, że rodzina trzyma ją za ręce. Żadnej rozmowy z matką (jak to
    bedzie mamo)żadnych wahań strachów, żadnych istotnych treści. Zdumiało mnie, że
    ten wątek został tak puszczony. Rozumiem, że chodziło o to, żeb pokazać że
    dziecko to szczęście, ja też mam dzieci kurczę, ale dlaczego trzeba było to
    pokazać tak po prostu. Książka przypomina mi momentami operę: scena. Postać
    wchodzi i śpiewa: jestem złym pyziakiem i nie dziwcie się, że moja córka straci
    teraz wszelkie złudzenia po tym co powiem. Uwaga mówię. Skończyłem dowidzenia.
    Koniec sceny, wchodzi Babi. Cześć jestem babi gram matkę i babcie większości
    bohaterów. Teraz udowodnię, że kocham moje wnuczki i że ciąża to piekna sprawa
    a ja jestem przeciwko aborcji. Po scenach ze mną zrozumiecie, że najważniejsze
    to trzymać swoje wnuki za ręce.
    Miałam takie straszne własnie wrażenie gdy czytałam powieść, takiej opery!
    Najbardziej jednak zdumiała mnie ideologia i ogólnie rzecz biorąc widzenie
    świata. Jest źle, łobuzy, narkotyki, upadek wartości. Na innym watku juz
    pisałam: jak to możliwe, że teraz naszym literackim bohaterom jest gorzej a w
    latach komuny stanu wojennego było im, przynajmniej w ich odczuci znośnie?
    Początek cyklu przypada na lata siedemdziesiąte przecież. Kto z nas nie wie jak
    sie wtedy załatwiało pracę, jak sie podlizywało ekspedientkom (ile wtedy było
    niedobrych, złych ludzi, ile sie płaciło w szpitalach łapówek, ile trzeba było
    dać łapówki za paszport, ba niektórzy wogóle nie mieli paszportów). A jednak
    tamte ksiązki tchną humorem i optymizmem. Ojciec Borejko znosi kolejki sprytnie
    wykorzystując młodsza córke by wepchać się jako osoba z dzieckiem na ręku. Żona
    Mamerta zamartwia się, że dyrektor uniemożliwii jej podjęcie jakiejkolwiek
    pracy, jest wszak pianistką,a pracuje jako pedagog socjalistycznego zakładu,
    ale to zamartwianie nie ma katastroficznych nut pobrzemiwających w głosie dr
    Kowalika.
    Trudno mi zrozumieć ta niechęc Borejków do współczesności. To przecież teraz
    moga dowolnie czcić papieża i mysleć, a nawet mówić co chca o rządzie. Czy w
    komunie mama Borejko zostałaby dramatopisarzem? Czy by sie przebiła do
    wydawnictw?
    Ta powieść to dla mnie pójście na intelektualna łatwiznę i kolejny krok w
    niedobrym kierunku.
    Przypomina mi którychś setny odcinek serialu. KLan, a może raczej M. jak miłość.








  • Gość: baba IP: *.acn.waw.pl 12.05.04, 14:41

    Co do wiekszosci Twoich zarzutow, to masz prawo miec takie a nie inne
    odczucia. Ksiazka nie spodobala sie- coz zdarza sie.
    Niemniej NIE ZDODZE SIE na twierdzenie ze Helmut jest podobny do Bernarda.
    Obaj sa artystami, ubieraja sie niekonwencjonalnie, Helmut niekiedy
    niekonwencjonalnie sie zachowuje (co jednak wynika w glownej mierze z meandrow
    naszej mowy) i na tym koniec.

    Bernard jest infantylny, egocentryczny, choc nie pozbawiony wielkodusznosci,
    wygodnie ukladajacy sobie zycie obok zony, ktora jakos tam zarabia na to cale
    towarzystwo.
    Bernard prowadzi dom, bo przeciez jakos musi funkcjonowac w tej rodzinie,
    czasem pomaga Anieli w organizacji przedstawien (mam wrazenie, ze na skutek
    wcale nie lagodnej perswazji), ale najchetniej by siedzial na przystankach,
    wpraszal sie na dobre zarlo i ogolnie baki zbijal, swe lenistwo zwalajac na
    podle dla sztuki czasy. Facet pod czterdziestke li i jedynie zajmujacy sie
    domem, gdzie sa dzieci w wieku szkolnym !
    Ja rozumiem, ze artysta musi miec w sobie cos z dziecka do konca zycia, ale to
    nie znaczy, ze ma byc wygodny i infantylny.

    W osobie Helmuta MM rehabilituje artystyczne dusze-
    on tez ma cos z dziecka, ale robi , co moze w trudnej dla artystow w ogole, a
    dla niego w szczegolnosci rzeczywistosci- mniej sie wydaje na kulture, gdy jest
    recesja. Jednak radzi sobie nie tylko za pomoca naturalnego wdzieku- zapewnia
    chleb i dach nie tylko zonie i dzieciom, ale i Trolli.
    Ma wyczucie (no moze z wyjatkiem sceny z pania Zajaczek), jak sie zachowac w
    kazdej sytuacji, na pewno nie wprosilby sie na cudza randke, szanuje cudza
    prywatnosc.
    Nie narzeka, nie jojczy, tylko DZIALA.Prawdziwy Facet, niech Was nie zmyli
    zabawne ubranie i sposob wyrazania sie oraz dziecieca radosc grania.
    Jak mozna porownywac go z Bernardem, to doprawdy nie pojmuje :-)!
    Pozdrawiam
  • nikadaw1 12.05.04, 15:20
    no, a co Wy na to, ze oni pod koniec znalezli zloty rog, czyli zlota trabke?
    jak Wam sie podoba taka interpetacja? czy to rzeczywiscie zloty rog zgubiony w
    Weselu? moze w tym upatrywac nadziei dla Polski i naszych czasow?
    --
    pozdrawiam,
    Monika
  • cirrii 12.05.04, 15:53
    Ignacu Grzegorz.....grymasił, ze w jego jajku pływa zarodek. pytanie Ani żabka
    czy crawlem? Dawna MM! śmialam sie tak, ze az sie poplakałam. MAm 28 lat i nie
    doszukuje sie politycznych przesłan, ja licze tylko na Borejowski plasterek,
    zycie jest piekne li i jedynie!
  • Gość: baba IP: *.acn.waw.pl 12.05.04, 16:04

    No, jakby- pzeciez i pogoda listopadowa jak w Weselu i dzieciaki spiewajace
    Starego niedzwiedzia...
  • Gość: aneta IP: *.iapt.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.04, 16:40
    Właśnie, może ta trąbka, kobieta rozdająca herbatę, Trolla z niezłomną wiarą w
    człowieka, Marek, który mówi, że sam chce decydować o kraju w którym przyszło
    mu żyć, rozstanie Józinka z Trollą to może nadzieja, że będzie lepiej i
    zapewnienie, że nie jest tak źle, że w każdych czasach można znaleźć ludzi
    dobrych i można być dobrym. Wierzę, że tak jest chociaż czasem tracę nadzieję.
    Ale podstawa to nie poddawać się nigdy.
  • biljana 12.06.04, 22:52
    sadze, ze masz racje z ta trabka-zlotym rogiem. Mimo calego pesymizmu JT, MM
    daje w tym jakas nadzieje... ze moze nowe pokolenie - Jozinka i Ignacego
    Grzegorza- wydostanie Polske z alternatywnej rzeczywistosci, ktorej przeciez
    mialo nie byc. Pozdrawiam wszystkich
  • gawronka 12.05.04, 19:29
    Gość portalu: powrotka napisał(a):
    > Trudno mi zrozumieć ta niechęc Borejków do współczesności. To przecież teraz
    > moga dowolnie czcić papieża i mysleć, a nawet mówić co chca o rządzie. Czy w
    > komunie mama Borejko zostałaby dramatopisarzem? Czy by sie przebiła do
    > wydawnictw?

    Części "Jezycjady" pisane w czasach PRL-u są w pewein sposób autocenzurowane, a
    może i cenzurowane - wtedy nie można było po prostu pisać, jak jest okropnie.
    Np. "Opium..." jest w ogromnej większości napisane mową ezopową, co jest
    łatwiej wychwycić wtedy, gdy się zna szczegóły topograficzne i wie, dlaczego
    np. w pewnym miejscu tramwaj musi się zatrzymać i przepuścić pewne samochody.
    Dziś MM może pisac to, co mysli no i własnie to robi. Inna sprawa, że to się
    może nie podobać czytelnikom przyzwyczajonych, jak Nutria, do półcieni i
    szeptów :)))

    > Ta powieść to dla mnie pójście na intelektualna łatwiznę i kolejny krok w
    > niedobrym kierunku.
    > Przypomina mi którychś setny odcinek serialu. KLan, a może raczej M. jak
    miłość

    Z tym podobieństwem do telenoweli bym się zgodziła. Ale nie winię za to MM
    tylko histeryczne czytelniczki, które niemal terroryzują autorkę, by pisała
    kolejne tomy bez względu na jakość tychże. MM chciała skończyć cykl
    na "Kalamburce" i uważam, że tak powinno się stać. Ugięła się - no trudno. Ale
    ja nie oczekuję, że jeszcze kiedykolwiek napisze coś tak dobrego jak np "Opium"
    (moja ulubiona). Nie traktuję ostatnich tomów jako integralną częśc Jeżycjady
    tylko jako trzeciorzędne dokrętki pisane "na zamówienie". Ale nie oskarżam MM o
    nic. Myślę, że wychodzi z założenia "dobra, będziecie mieli swój megaserial o
    Borejkach, ale nie spodziewajcie się, że to bedzie arcydzieło".

    Przypomniał mi się pamiętnik LM Montgomery - ona nie cierpiała siadać do
    pisania każdego nowego tomu "Ani". Myslę, że z MM jest podobnie. Ale pisze -
    pewnie żal jest stracić tak wierne i oddane czytelniczki. Myślę, że napisała
    tak dobrze, jak tylko potrafiła w tych okolicznościach.
    --
    Snooker
  • Gość: aneta IP: *.iapt.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.04, 17:27
    Właśnie wczoraj kupiłam sobie "Imieniny";);););) i jestem bardzo, bardzo
    szczęśliwa. Jeszcze nie wzięłam się za czytanie, ale w ten wekend na pewno ją
    pochłonę!!!!!!!!!!!!
  • dorota_snooker 20.05.04, 22:02
    Wpisuje się tu zgodnie z obietnicą, to zobowiązuje !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Zgadzam się z gawronką nie tylko w kwestiach snookerowych jak się okazuje,
    Wszystko co dobre ma swój początek i koniec, a że lubię opium to szanowna
    gawronka juz wie ;)))))))))))))))))))))))))))))))))))

  • emusia 23.05.04, 12:22
    codopiero skonczyłam język trolli. książka napisana jest mile pochłonęam
    szybko, ale tak miałam dziwne wrażenie, jakby to nie musierowicz czytała. jakby
    to napisał czytelniek, znający bardzo dobrzez jezycjadę, ale nie potrafił
    włożyć w tą część tyle ciepła i duszy, ile jest we wcześniejszych tomach. mimo
    to mam nadzięję że nastepna część pojawi się.
  • emusia 23.05.04, 13:24
    emusia napisała:

    jakby to nie musierowicz czytała.

    oczywiscie mialo byc pisala. tak to jes jak sie mysli przy pisaniu o czyms
    innym :-)
  • nikasob 25.05.04, 09:16
    Na spotkaniu w empiku w Poznaniu p. Musierowicz zdradziła, że następna część,
    jak dobrze pójdzie, będzie na gwiazdkę! Podobno jest już "wymyślona" teraz
    tylko na papier...
  • Gość: baba IP: *.acn.waw.pl 25.05.04, 10:38

    Chetnie poczytam, choc juz z pewna rezerwa.
  • Gość: Joanna L. IP: *.d.pppool.de 25.05.04, 11:19
    A ja sie bardzo cieszę. Naprawdę będzie 16 część?!!!
    Kto wie coś więcej?
  • Gość: aneta IP: *.iapt.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.04, 21:59
    Ja nowa czesc bede czytala z jeszcze wiekszym zainteresowaniem i juz teraz
    myśle: Czym nas pani Malgosia ponownie zaskoczy?
  • kramla 25.05.04, 23:28
    A ja jeestem wielką i ślepą wielbicielką książek MM.Język Troli podobał mi się
    mocno i to przede wszystkim z bardzo osobistych pobudek.Jakoś dużo o tym nie
    piszecie, ale ja, jako rastafariańska dusza, która słucha nadal reggae, a mój
    mąż pogrywa na bębnach(niegdyś miał dredy, ale cóż Jego włosy odbiegały
    jakością od dredów jamajskich mulatów;))) wzruszyłam się bez reszty i ubawiłam
    do łez mając w wyobraźni wizję Ignacego Borejki dyskutującego na temat
    filozofii rast...Może rzeczywiście świat rysuje się pesymistycznie, ale
    przepraszam, rastfarianie przedstawieni są w radosnych barwach.Zielono- żółto-
    czerwonych;).Z tego też względu MIMO WSZYSTKO J.T. jest dla mnie powieścią
    ciepłą i rozrywkową, a wątki liryczne i poważne w treści są przyprawą
    najlepszego gatunku.

    Z rastafariańskim pozdrowieniem- Kramcia
  • Gość: Joanna L. IP: *.d.pppool.de 26.05.04, 10:50
    Wczoraj dostałam wreszcie Język Trolli. Zamowiłam przez Merlin. Postanowiłam
    mocno, że zabirę się za nią, gdy będę miała czas i będe się nią delektować
    powolutku, żeby na dłużej mi starczyło. I oczywiście nie byłam w stanie. Po
    każdej stronie mówiłam sobie,że na dziś już dość i w efekcie oddałam się jak to
    pisze pani MM "orgii literackiej" i przeczytałam ją do końca. Jest jak zwykle
    wzruszająca, zabawna i pomimo drobnych niedociągnięć nie można się od niej
    oderwać. Bardzo lubię miły styl pisania pani MM.
  • Gość: maniapoznania IP: *.chomiczowka.net.pl 02.06.04, 22:39
    ja też czekam i czekam,
    ale się nasza pani MM wzięła do roboty....aż pachnie tymiankiem :)
  • Gość: anette IP: *.iapt.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 20.06.04, 16:33
    Ja tez cały czas czekam umilając sobie ten czas czytaniem starych części
    Jeżycjady.Przedwczoraj skonczyłam "Imieniny", dziś zaczęłam i pewnie
    skończę "Pulpecję" i muszę stwierdzic ze te książki nigdy mi sie nie znudzą. Są
    najlepsze, A Borejkowie to najlepsi przyjaciele...
    Pozdrawiam:)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka