"Nie pożyczam teraz książek nikomu, ponieważ mam przykre doświadczenia".
Liczna rodzinna dzieciarnia w wieku szkolnym wiedziała,że ciotka - czyli ja - ma
wszystkie lektury. "Ciociu, pożycz" ... i tym sposobem straciłam np kilka
egzemplarzy "Pana Tadeusza"i inne obowiązkowe. Upominanie się o zwrot wywoływało
u rodziców nawet reakcje typu "stać cię, to se nową kupisz" albo "o głupią
książkę się upominasz, wstydu nie masz za grosz".
Dlatego, gdy dzieciarnia zaczęła docierać do liceum, niedobra ciotka dała
szlaban na pożyczanie. Parę osób się obraziło, jakoś mnie to nie boli. Akurat z
tym egoizmem mnie i moim książkom dobrze :)
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.