Wtrącając się w waszą dyskusję: nie jestem pewna, czy główna bohaterka książki,
Janina Duszejko, jest do końca alter ego autorki. Na pewno wypowiada parę
ważnych dla Tokarczuk prawd, ale nie sądzę, by Tokarczuk lubiła w niej wszystko
- vide koniec książki.
Jeśli chodzi o powieść - jak na kryminał zbyt przegadana, to raczej powieść
obyczajowa z wątkiem kryminalnym. Mnie się czytało dobrze, podobało mi się
uczynienie bohaterką osoby przez społeczeństwo lekceważonej - zdziwaczałej
starszej pani, obrończyni zwierząt. Kapitalnie są pokazane strategie pomijania,
lekceważenia jej postaci oraz jej poglądów przez resztę świata. Zaglądanie w jej
duszę pozwala ją zrozumieć. Przynajmniej częściowo.
A wątek antymyśliwski - ważny, dobrze przedstawiony, obnaża wiele absurdów
związanych z tzw. kulturą polowań. Kazanie kapelana myśliwskiego - kapitalne!
Mnie też się nóż w kieszeni otwiera, gdy słyszę takie spiętrzenie hipokryzji.
Drażnią mnie natomiast motywy astrologiczne, można je było spokojnie sobie
darować, tym bardziej, że do akcji nie wnoszą nic poza klimatem lekkiego
nawiedzenia (widzę jednak, że Tokarczuk jest do nich bardzo przywiązana, z tyłu
książki są nawet podziękowania dla astrologa, który to konsultował).
Generalnie: naprawdę niezła książka, choć mnie również - jak jednej z
przepiśczyń - brak perełek stylu, do jakich Tokarczuk nas przyzwyczaiła w
poprzednich powieściach.