Krótko mówiąc autor myli złożone i wieloelementowe zjawisko, jakim jest bdsm z
sadystami i masochistami, co jest dość powszechnym błędem ludzi nie siedzących w
temacie. Nie polega to tylko na sprawianiu sobie i przyjmowaniu bólu. To tak,
jakby powiedzieć, że seks między dwojgiem ludzi przeciwnej płci polega tylko i
wyłącznie na włożeniu członka do pochwy i wsio.
Wystarczy, więcej sobie można bez problemu wyguglać ;)
Oczywiście, że to drobiazg, ale jak pisał hans, dla niego to był jakby symbol
ostatecznego upadku seksualności człowieka, czegoś maksymalnie odhumanizowanego.
A jest to zakłamanie, zasugerowałabym śmiałą pewnie dla niektórych tezę, że w
bdsm relacje psychiczne między uczestnikami są silniejsze, głębsze i bardziej
spektakularne, jeśli mogę użyć tego słowa, niż w analogicznym "zwykłym" seksie
dwojga ludzi. Oprócz pożądania i podniecenia seksualnego pojawia się cała masa
innych odczuć, ale to temat - rzeka, więc zakończę te wywody :)
--
"Brak zaściankowości, ksenofobii i syndromu ptasiego móżdżka bywa
ostatnimi czasy pogardliwie nazywany poprawnością polityczną"?/ aandzia43/
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.