A nie, to nie ja, to wydawnictwo sobie zażartowało, pozwalając na tłumaczenie
dobrej powieści metodą harlekinową czyli temat i imiona mają się mniej więcej
zgadzać, a reszta nie jest istotna.
Co prawda podówczas, czyli w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych, panowała
opinia, że kryminał to szmatławy gatunek, literatura klasy c, więc zapewne z
tego powodu wydawnictwo doszło do wniosku, że skoro autorka jest zaliczana do
tego gatunku, to na pewno musi pisać tak marnie jak to stało w tłumaczeniu.
Niestety ustawa o prawach autorskich i pokrewnych weszła trochę za późno, za
dużo czasu upłynęło od wydania, by móc je zaskarżyć, ale to nie zmienia faktu,
że ingerencja w tekst przekroczyła wszelkie granice przyzwoitości.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.