Trafiłam na trzeci tom, no trudno. Pierwsze trzy strony - nieziemska egzaltacja, na zmianę wzloty i mieszanie otoczenia z błotem. Następnie dokładne opisy wzdechów (tak, wiem, że "westchnień, ale tak jest fajniej) do niejakiego Robina. Opisy wzdechów Robina. Opisy uczuć, zachowań i odzieży Robina (autorka pragnie przybliżyć czytelnikom słowo "wams", pomijając resztę odzieży z epoki). Krótka narada z ministrami. Znów Robin. Królowa publicznie zachowuje się niepoważnie - z powodu Robina. Robin, Robin, \ uczucie głębokie do urzygu, żona Robina, gacie Robina, i tak przez pięćdziesiąt stron, które przekartkowałam, gdyż pojawiła się Maria Szkocka i ciekawa byłam, dlaczego ją stracono. Niestety Robin zdominował Marię i udało mi się jedynie znaleźć coś o "prawach do sukcesji, starszych niż moje" (niż królowej, ja niestety nie mam praw do tronu angielskiego ;-).
Zemdliło mnie wreszcie. Dawno nie czytałam tak kiepskiego romansidła.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.