Re: Litwin w Lomzy
Autor:
Gość: dąbrowski
IP: *.hoga.pl / 212.160.208.*
16.08.04, 09:44
Proszę się nie obrazić, ale dziwne jest Pani myślenie i dziwne są wypowiedzi
(prawie małostkowe). Skrupulantość w wyliczaniu "przewinień" i Miłosza i
Zanussiego budzi niepokój. Wie Pani dobrze, że nie da się nie popełniać błędów,
czemu więc nie daje Pani tej możliwości wyżej wymienionym osobom (ja dostrzegam
w takim zachowaniu pewną odmianę zawiści - "dostałeś się robaczku na świecznik
zamiast nas, to teraz uważaj, wcale lepszy od nas nie jesteś" - mam nadzieję że
się mylę).
Jeśli chodzi o zachowanie Miłosza w Polsce w roku 81, to jest ono dla mnie
raczej zrozumiałe. Z tego co wiem, Miłosz nie czuł się wówczas zbyt miło, bo
zarówno uwczesne władze, jak i prawie każda grupa, z którą się spotykał,
usiłowała świadomie lub nie wykorzystać go do własnych celów (każdy wyszedłby
wtedy z siebie). (a ta atmosfera da się nawet zauważyć w Pani opisie owego
spotkania, które nie doszło do skutku - nieświadomie zestawia Pani sukces,
jakby nie było obcej osoby, z ambicjami własnymi, czyni niejako ten sukces
swoją własności, używa go do celów własnych - chociażby odegrania się na
tych "cholernych komuchach", odetchnięcia przez chwilę wolnością).
(I ostatnia rzecz już na marginesie, często używa Pani słowa Polska w
kontekscie wartości najwyższej. O ile większą wartość ma to słowo na przykład
od słowa Rumunia? Wydaje mi się, że ważniejsze jest chyba słowo Człowiek)