Dodaj do ulubionych

Miłoszewski kasę ma w dupie czyli tupet ministra

15.01.15, 14:41
kultura.gazeta.pl/kultura/1,114528,17254278,Szpila_Miloszewskiego_podczas_gali_Paszportow__Polityki__.html#BoxKultImg
Może nawet ma rację..
Pytanie tylko, czy Szanowny Autor jest wiarygodny... Zwłaszcza opisując gdzie ma pieniądze, co biorąc pod uwagę rodzaj uprawianej literatury - jest moim zdaniem dość zabawne :-)
Tak czy siak - wklejam link ponieważ POMIMO nieco humorystycznej otoczki - uważam, że w gorzkich słowach jest sporo racji a Państwo prowadzi słabą politykę kulturalną (o ile w ogóle ją prowadzi rzecz jasna)
jeep

--
YCDSOYA
Edytor zaawansowany
  • micjar 15.01.15, 15:04
    Wystąpienie Miłoszewskiego było wg mnie przede wszystkim za bardzo emocjonalne. Nie ten czas i nie to miejsce - choć przyznać trzeba, że autor wypowiadał się krytycznie na ten temat już wielokrotnie. Tzw. "ludzie kultury" zwrócili jednak uwagę Miłoszewskiemu, że swoje pretensje zaadresował niezbyt fortunnie gdyż obecna minister kultury - M. Omilanowska uważana jest za jedną z najbardziej kompetentnych osób piastujących to stanowisko od lat. Sam jestem "konsumentem kultury" a w przeszłości bywałem też pracownikiem tego "sektora" wiem więc że autor wypowiadając swoje uwagi miał trochę racji. Kultura ostatnio za często kojarzy się decydentom ze spektakularnymi inwestycjami - w rodzaju muzeów i wielkich sal koncertowych. W tym kontekście uwaga Miłoszewskiego, że więcej dla kultury polskiej na prowincji robią Lidl i Biedronka - eksponując przy wejściach półki z książkami jest być może celna, ale całej prawdy nie zawiera. Najgorsze jest jednak to, że za dwa dni wszyscy zapomną "aferę Miłoszewskiego" i życie nasze wróci do tzw normy.
  • asadanoite 15.01.15, 15:29
    jeepwdyzlu napisał:

    >
    > Pytanie tylko, czy Szanowny Autor jest wiarygodny... Zwłaszcza opisując gdzie m
    > a pieniądze, co biorąc pod uwagę rodzaj uprawianej literatury - jest moim zdani
    > em dość zabawne :-)

    > jeep
    >

    Jego wypowiedź brzmi tak: "Jestem artystą, który w swojej karierze nie wziął od państwa ani złotówki. Jest to biznes w 100 proc. prywatny. Ja się nie dopominam o kasę. (...) Pieniądze mam w du***. Nie potrzebuję pieniędzy ani od państwa, ani od tygodnika "Polityka" nawet złotówki."

    Nie chodzi przecież o to, że nie potrzebuje kasy w ogóle.

  • ninek04 16.01.15, 06:23
    Ww autor pozuje na pozera,luzera i wygląda mi za zadufanego w sobie, teraz po otrzymaniu tych licznych nagród jego ego dopiero wywinduje w górę.A biorąc pod uwagę, że jego literatura nie należy do tej z "najwyższej"półki, ta wypowiedź na gali to raczej chęć zwrócenia uwagi na osob? autora, a nie troska o stan kultury polskiej, to moje wrażenie.
  • asadanoite 16.01.15, 07:39
    Nie mam takiego wrażenia w ogóle, ale to tylko subiektywne wrażenie, które może być mylne.
    Natomiast co ma do tego fakt, że pisze kryminały? To znaczy, że to niemożliwe, żeby zależało mu na kulturze w Polsce? Śmieszny wniosek. Nie czytałam żadnej jego książki i pewnie nie przeczytam, ale nie zostawiajmy dbania o kulturę tylko tym, którzy tworzą arcydzieła, bo wtedy kultura padnie na amen.
    Mnie zawsze cieszy kiedy ludzie otwarcie mówią co myślą, mają wyraziste opinie i nie boją się ich wypowiadać nawet za cenę bycia posądzonym o chęć zwrócenia na siebie uwagi. Zresztą jeżeli ktoś ma jakiś przekaz (zresztą całkiem szlachetny jak Miłoszewski) to chyba normalne jest, że chce, żeby jakieś większe grono się o tym dowiedziało, no nie?
  • jeepwdyzlu 16.01.15, 11:02
    Nie czytałam żadnej jego książki i pewnie nie przeczytam
    ----------------
    Żałuj. Nikt Mu nie odmawia talentu i warsztatu.

    , ale nie zostawiajmy dbania o kulturę tylko tym, którzy tworzą arcydzieła,
    --------------
    Tu zgoda, pytam tylko czy komunikat w takim kształcie, wypowiadany w tym momencie - jest skuteczny?

    jeep

    --
    YCDSOYA
  • asadanoite 16.01.15, 13:17
    jeepwdyzlu napisał:

    > Nie czytałam żadnej jego książki i pewnie nie przeczytam
    > ----------------
    > Żałuj. Nikt Mu nie odmawia talentu i warsztatu.
    >
    > , ale nie zostawiajmy dbania o kulturę tylko tym, którzy tworzą arcydzieła,
    > --------------

    Tu odnosiłam się do tego trochę złośliwegoo tonu, który pojawił się w wypowiedzi ninek04, jakoby autor kryminałów nie mógł mieć dobra kultury wysokiej na względzie. Wniosek moim zdaniem błędny.

    > Tu zgoda, pytam tylko czy komunikat w takim kształcie, wypowiadany w tym momenc
    > ie - jest skuteczny?

    Tak, to jest ważne pytanie. Czy skuteczny? Nie wiem. Podoba mi się to, że wywołał ten temat. Jakby opowiedział o tym po prostu w wywiadzie (co może robił, nie wiem) nie byłoby tego szumu. Z drugiej strony, taki szum szybko umiera. Ale może to zachęci innych twórców do dorzucenia swoich 2 groszy do rozmowy? I może suma takich wypowiedzi da komuś do myślenia?



  • jeepwdyzlu 16.01.15, 13:28
    zapytam
    co Wy zrobilibyście
    dla polskiej kultury?

    Zostajecie Ministrem, macie wsparcie kolegi z ministerstwa finansów - co robicie?
    -ustawa o cenie okładkowej?
    -bezpłatne ebooki i lektur? Podręczniki?
    -wsparcie szkół? w jakim obszarze? Inny program?
    -dodatkowa celowa dotacja budżetowa dla gmin? wsparcie bibliotek? lokalnych muzeów?

    A może jeszcze inne myślenie, mniej standardowe?

    Puścić bąka Pan Autor puścić potrafi, ale jakiś konstruktywny pomysł? Trudniej, co?

    jeep


    --
    YCDSOYA
  • kazze 16.01.15, 16:22
    Malanowska "dorzuciła swoje 2 grosze do rozmowy" i koledzy-pisarze bardzo nieładnie ją potraktowali.
    Ich napaść na Panią Kaję "daje dużo do myślenia".
  • eeela 17.01.15, 20:00
    Czy Malanowska to ta pani, która wkurzała się na FB, że za mało ludzi kupiło jej książkę? ;-)

    --
    Multimediaverse
  • jeepwdyzlu 16.01.15, 13:31
    Nie każdemu się pewnie chce czytać linkowany tekst więc mały cytat:

    Tylko o to, by stało się coś takiego, by kultura przestała być w pogardzie i zaniechaniu - tłumaczył potem w rozmowie z radiem TOK FM. - Kultura to nie jest rozrywka migająca i kolorowa. To sztuka buntu, sztuka myślenia, sztuka zadawania pytań, sztuka tego, że jesteśmy myślącymi, chcącymi więcej obywatelami. Zepchnięcie tego, o czym mówię, na ostatnie miejsce w kolejności dziobania przyniesie skutki nieodwracalne.
    ----------
    Trudno się nie zgodzić.
    Ale może podyskutujemy - skoro Miłoszewskiego na to nie stać - o konkretach?

    jeep

    --
    YCDSOYA
  • ninek04 16.01.15, 18:16
    Według mnie kluczową sprawą jest rozpropagowanie czytelnictwa, już od najmłodszych lat,czyli zwiększenie nakładów na biblioteki, zwłaszcza te w małych miejscowościach i wsiach,bo kultura zaczyna się od czytania.Obniżenie cen książek, bo dzisiaj są to ceny zaporowe dla przeciętnego czytelnika.
  • sto100 16.01.15, 17:51
    Ale ja się z nim zgadzam. Gdzie wypowiedzieć słowa goryczy jak nie przy spotkaniu ludzi kultury? Ostatni rok pokazał urzędników pełnych pogardy dla kultury, Poznań nie pierwszy to już raz, wydatki na kościelne muzea, celebry z kulturą zaledwie w tle itd. A słowa Miłoszewskiego nie były i bardzo oszczędne. Kultura w bardzo szerokim pojęciu coraz niżej umiejscowiona. Celebra wyżej, nawet biorąc pod uwagę okoliczność, że obecna minister rzeczywiście fachowa, wreszcie.
  • ninek04 16.01.15, 18:35
    I wlaśnie, skończyć z zasłanianiem się uczuciami religijnymi przy ocenie, czy dany przekaz kulturalny może zostać dopuszczony do ogólnego odbioru.Tacy urzędnicy powinni być zwalniani, bo inaczej na zawsze pozostaniemy w średniowieczu.
  • mim_maior 19.01.15, 11:07
    Raczej skończyć z finansowaniem przekazów kulturalnych z publicznych pieniędzy. Artyści mogą sobie najbardziej kontrowersyjne i obrazoburcze sztuki i arcydzieła tworzyć, ale wyłącznie za PRYWATNE pieniądze. Wtedy nie będzie protestów i zasłaniania się rozmaitymi uczuciami.

    --
    Robótki warmińskie i niewarmińskie
  • jeepwdyzlu 19.01.15, 11:15
    Raczej skończyć z finansowaniem przekazów kulturalnych z publicznych pieniędzy.
    ----------------
    Chyba jesteś jedyna która tak uważa...
    Moim zdaniem ilość środków przekazywanych na kulturę, edukację, badania - należy zwiększyć nie o 10 czy 50%
    Ale KILKUKROTNIE.
    Inaczej będziemy pustynią, rezerwuarem taniej siły roboczej, a w skali kilku pokoleń zatracimy tożsamość, co może doprowadzić do dramatów np utraty niepodległości....
    jeep
    --
    YCDSOYA
  • jeepwdyzlu 19.01.15, 11:18
    aha
    na pytanie komu zabrać
    chętnie odpowiem:
    górnikom, policyjnym 35 letnim emerytom, nauczycielom na rocznych płatnych urlopach...
    Ostatni "sukces" rządu w "negocjacjach" z strajkującymi
    będzie nas kosztował od 7 do 11 mld złotych w ciągu 2 lat
    A dotyczy UŁAMKA branży.

    Kaktus mi urośnie na ręce jak zagłosuję na PO
    jeep

    --
    YCDSOYA
  • mim_maior 19.01.15, 11:36
    Publiczny mecenat w sztuce skutkuje tym, że urzędnicy dofinansowują tych, którzy mieszczą się im w tabelkach albo (zdumiewająco często) mają "dojścia". Widać to szczególnie na prowincji. Mecenat prywatny sprawdził się przez tysiąclecia - gdy wydaje się własne pieniądze na sztukę, można wydać, na co wola. Na kontrowersyjne i obrazoburcze instalacje z odchodów i papieskich flag, na monumentalne pomniki mecenasa, na cokolwiek. Gdy tym, kogo dofinansować, decyduje urzędnik, który wydaje cudze pieniądze... No cóż, nie spodziewajmy się po tym wielkiego rozwoju kultury i sztuki. Będzie zachowawczo albo koniunkturalnie. Dostaną sprytni, modni lub zasłużeni. I do tego będą pretensje, że za bardzo konserwatywnie/awangardowo/obrażająco/pochlebczo itd.
    Wolałabym więcej sensownych zajęć ze sztuki w szkołach. Zwłaszcza nauka muzyki leży na obie łopatki. Wspierać publicznie można dostęp do kultury, żeby jak najwięcej osób mogło pójść do biblioteki, teatru, galerii. Zwłaszcza dzieci i młodzież - oni dopiero się tego uczą i nabierają nawyków. A czy potem zechcą... to już zupełnie inna sprawa. Kultura (zwłaszcza wysoka) zawsze była domeną elit i nie ma się co obrażać, że masy wolą galerie handlowe i seriale w TVN.
  • claratrueba 17.01.15, 05:02
    Jeepie, to że Miłoszewski ma kasę zarobiona na swojej twórczości po prostu oznacza, że łaska urzędaska mu niepotrzebna i ma odwagę powiedzieć prawdę.
    Bo działania Min. Kultury i Sztuki w kwestii twórców (nie tylko pisarzy) sprowadzają się do docenienia tych, których juz inni docenili. Żadnej pomocy, by "początkujący dobrze rokujący" mógł sie rozwinąć to ta instytucja nie udziela. Czyli w praktyce- urzędnicy min. nagradzają Mozarta (przy okazji zaliczając raut) a Janko Muzykant niech sobie gra na skrzypkach z gonta (dopóki go nie zatłuką).
    W efekcie wydawnictwa wydają co zapewni im zysk (zrozumiałe) a twórca "buntownik" czy "awangardzista" nie jest w zakresie ich zainteresowań i może sobie tworzyć do szuflady- co jest syt. dokładnie taką samą jakby owego ministerstwa nie było.
    Nie jestem za tym, by wzorem PRL-u byli "twórcy pod specjalnym nadzorem" opłacani przez ministerstwo za tworzenie gniotów (bo umieją się urzednikowi podlizać) ale kompletny brak zainteresowania, wsparcia literatury trudniejszej więc niekomercyjnej stawia pod znakiem zapytania cel istnienia takiego ministerstwa. To tak jakby Min. Infrastruktury dawał nagrodę (i pobalował na raucie) komuś, kto dom wybudował za własną kasę i jeszcze z zyskiem sprzedał.
    Ja to znam od strony młodych muzyków- by uczeń szkoły muzycznej dostał jakąś pomoc z ministerstwa wcześniej musi dostać nagrodę w jakimś konkursie, od jakiegoś sponsora. Jesli nie ma kasy by zakupić instrument, który pomoże mu ten talent rozwinąć, wykazać- przepada. To mogło spotkać i Blechacza, nie ministerstwo zadbało by miał na czym grać zanim wygrał Konkurs Szopenowski.
    I pewnie dokładnie tak samo jest z pisarzami, bo mam wrażenie, że urzędnicy od kultury sztuki to to raczej urzędnicy niż "od kultury i sztuki".
    Na ich plus- dość dobrze są finansowane inwestycje materialne- buduje sie piekne obiekty, remontuje. Tylko, że to budowanie wypasionej obory (niech widzą ludzie jaki bogaty gospodarz), bez zadbania o inwentarz. Na usprawiedliwienie- zainteresowanie społeczeństwa wzbudza budynek wypasiony a co sie w nim dzieje (jakie są w nim zbiory czy książki)- nielicznych.

  • jeepwdyzlu 17.01.15, 10:42
    Ja to znam od strony młodych muzyków- by uczeń szkoły muzycznej dostał jakąś pomoc z ministerstwa wcześniej musi dostać nagrodę w jakimś konkursie, od jakiegoś sponsora. Jesli nie ma kasy by zakupić instrument, który pomoże mu ten talent rozwinąć, wykazać- przepada.
    ----------------
    A jak inaczej? Skąd Państwo ma wiedzieć komu pomagać komu nie? Zanim wyda się pieniądze - trzeba jakoś selekcjonować potencjalnych beneficjentów.
    Już szybciej wprowadzibym obowiązkową naukę muzyki w szkołach, zwiększył ilość i zarobki nauczycieli muzyki, zasilił szkoły w instrumenty, zobowiązał gminy (celowymi dofinansowaniami) do wspierania chórów, ognisk czy konkursów...
    I dopłacał do biletów w nowo budowanych filharmoniach - są za drogie dla zbyt wielu...
    jeep

    --
    YCDSOYA
  • marek.zak1 17.01.15, 12:06
    jeepwdyzlu napisał:

    > A jak inaczej? Skąd Państwo ma wiedzieć komu pomagać komu nie? Zanim wyda się pieniądze - trzeba jakoś selekcjonować potencjalnych beneficjentów.
    > Już szybciej wprowadzibym obowiązkową naukę muzyki w szkołach, zwiększył ilość
    > i zarobki nauczycieli muzyki, zasilił szkoły w instrumenty, zobowiązał gminy (celowymi dofinansowaniami) do wspierania chórów, ognisk czy konkursów...
    > I dopłacał do biletów w nowo budowanych filharmoniach - są za drogie dla zbyt w ielu...

    Podobnie sie to dzieje w sporcie - pomoc ze zwiazków dla tych, którzy odnieśli sukcesy. Tak naprawde, to o ni już w tym momencie pomocy NIE potrzebują. Do tej pory wszystko na koszt rodziców.
    A z fiharmoniami icenami biletów to jest bardzo różnie. Tutaj czarną postacią w historii filharmonii warszawskiej był Antoni Wit, ktory zaraz po objeciu stanowiska po Kordzie, skasował wejściówki. Tak więc nawet na najciekawszych koncertach było wiele wolnych miejsc. Tak więc to nie złe państwo a konkretni ludzie są za to odpowiedzialni.
  • Gość: Kalka IP: *.197.122.91.threembb.co.uk 17.01.15, 17:59
    Oglądając Polskę z bliska widzę ja lokalnie. Mysle, ze kultura wynika z tradycji- miejsca zamieszkania.
    I choć za dużo w moim mieście "galerii", za mało galerii sztuki ( rzeźby malarstwa, lokalnej sztuki użytkowej ) to już nowoczesne myślenie o kulturzemiejskiej pozwoliło władzy kupczyć "narodowym dobrem" i zrobić ze Starej Kopalni dobre przedsiębiorstwo kulturalno rozrywkowe. (WOK)
    Poza tym, mam tez szczęście bywać Wrocławianka, tym szczęściej, ze za sprawa kolei rzeczy i jej (kolei) koneksji z kultura, mieć blisko (nowe )horyzonty, nowoczesny polski teatr czy tania książkę z pobliskich- dworcowych księgarni.
    Jednak z daleka- z pracy, widze to co Miłoszewski, centralna bezpańskość, a u kulturalnej wadzy PRL monumentalizm i kościolkowy populizm.

    Konkludując- duża kultura mnie sie widzi w małych miejscach- lokalnym podejściu do globalnej art komunikacji: kulturalnych centralach artystycznych, informatycznych multi -kultirystykach, wykolejonych bibliotekach (dworcowych ) kioskach z używanymi linkami artystycznymi ( recyklistach) and @ceterach artystyczno-naukowych.
    Przestać kreować, pozwolić ludziom być kulturalnymi na ich sposób.

  • jeepwdyzlu 17.01.15, 23:18
    Jednak z daleka- z pracy, widze to co Miłoszewski, centralna bezpańskość, a u kulturalnej wadzy PRL monumentalizm i kościolkowy populizm.
    -------------
    Czym innym jest dostrzegać
    czym innym - mieć pomysł i wizję
    Słyszałem w międzyczasie Autora w drugim śniadaniu mistrzów
    gdzie wspólnie z (nomen omen) kolejnym autorem Wiśniewskim
    znanym aktorem serialowym Polkiem
    oraz przesympatyczną dziennikarką Welmann
    lali łzy o braku dostępu do wysokiej kultury statystycznego Polaka...
    Co prawda gremium - pod wodzą szefa Playboya Mellera
    wydało mi się dość odległe od kultury wyższej niż niższa średnia (że użyję takiego mało precyzyjnego określenia), ale co z tego, że właściwie miało rację. Zabrakło mi w rozmowach konkretów. Obecności zawodowca - jesli nie polityka to choć menedżera typu Anda Rottenberg, albo artysty światowego formatu typu Dudziak czy Stańko - żeby choć podzielili się swoimi obserwacjami ze Stanów czy Szwecji...
    Narzekać naprawdę każdy potrafi.
    Tym bardziej zachęcam Szanownych Forumowczów do przedstawienia własnych recept...

    jeep

    --
    YCDSOYA
  • kalllka 18.01.15, 00:24
    Na otwarcie" Starej Kopalni" przyjechał więcejminister. Tyle ze nie od kultury. No i wiec popaplal i przeciął byl i, ze prodzekt jest na skale oraz pojechał Ameryka.
    Za to na Sylwestra w "Starej Kopalni" taksówkarskie wraz z biurem wystaw artystycznych przy Stance miało tance, tyle ze z magneta.
    To są przykłady użycia narzędzia zwanego kultura.
    Poza tym ujęłam się za i pod Miłoszewskim, słowem o kulturze, bo cenie jego rzetelne rzemiosło; tak jak mojego prezydenta (miasta) za łapanie za serce.

  • ploniekocica 18.01.15, 08:15
    Gość portalu: Kalka napisał(a):

    > Jednak z daleka- z pracy, widze to co Miłoszewski, centralna bezpańskość, a u
    > kulturalnej wadzy PRL monumentalizm i kościolkowy populizm
    .
    >

    ?????????????
    A to PRL to skąd tutaj?
    W sensie, że Ci się RP z PRL z pospiechu pomyliło?
    A może widzisz PRL we władzach kultury? A to akurat chyba niekoniecznie zarzut jest.

    --
    "... rasowe smoki są przeważnie szczupłe, poważne i bardzo muzykalne. Są tak muzykalne, że nigdy nie słuchają muzyki. Muzyka je drażni i w tym rozdrażnieniu zjadają ludzi." B.Krupska
  • kalllka 18.01.15, 10:54
    Akurat dla mnie, PRL owski model zarządzania, (nie tylko kultura) jest do bani.
    A najlepszym dowodem, ze nie tylko dla mnie jest ( do bani) to , ze go już właściwie nie ma ;
    choć jak widać po kocicy nadal tkwi w szczegółach czyli głowach.
    Przykładem niech będzie wrocławski konflikt władzy z teatrem. Konflikt w którym wciąż wygrywa partykularny interes partyjnego widzimisia- (tu zarządcy .. z ramienia) któren-ów zablokowal prace, mówiąc trywialnie -sztuki na długie miesiące pozbawiając "obsługę" możliwości utrzymania oraz ojczyznę podatków
    Niechże powyższe - dwie słowie- w sprawie przemówi kocicy., bom cieżko pracująca.
    Udam wiec pokojowo, na jajo na miękko oraz kawę.


  • ploniekocica 18.01.15, 11:18
    Się nie mogłaś pozbawić przyjemności pojechania po mojej peerelowskiej głowie. :) Wyrazy....

    PRL chyba (jednakowoż) najbardziej tkwi w głowach tych, którzy nie potrafią opisać rzeczywistości 25 lat po PRL bez odwoływania się do PRL. IMO póki tak będzie nie ruszymy do przodu. W żadnej dziedzinie. W kulturze także.



    --
    "... rasowe smoki są przeważnie szczupłe, poważne i bardzo muzykalne. Są tak muzykalne, że nigdy nie słuchają muzyki. Muzyka je drażni i w tym rozdrażnieniu zjadają ludzi." B.Krupska
  • eeela 18.01.15, 13:11

    > PRL chyba (jednakowoż) najbardziej tkwi w głowach tych, którzy nie potrafią opi
    > sać rzeczywistości 25 lat po PRL bez odwoływania się do PRL.

    Właśnie sobie dzięki twojemu postowi uświadomiłam, że niewiele było w cenionych przeze mnie lekturach książek, które by się w jakiś sposób nie odwoływały do przeszłości. Może to taka skaza gatunkowa? Żyjemy zanurzeni w historii ;-)

    --
    The problem with having an open mind, of course, is that people will insist on coming along and putting things in it.
  • ploniekocica 18.01.15, 14:33
    Owszem. Żyjemy zanurzeni w historii. Ale tu zacytuję Tołstoja (niedokładnie, bo nie chce mi się szukać) "każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób" i proste odwoływanie się do najnowszej historii tylko za pomocą określenia, że jak coś jest złe tzn. że jest jak w PRL budzi we mnie najgłębszy sprzeciw. Nie dlatego, że chwalę PRL, ale dlatego, iż taki sposób oceniania jest głęboko peerelowski, a nawet stalinowski można by się pokusić - w latach pięćdziesiątych szukano "złogów sanacyjnych" w sposobie myślenia, teraz się szuka złogów peerelowskich. A ci, co najgorliwiej szukają mają najbardziej chyba PRL w łepetyny wdrukowany, bo im w ogóle taki pomysł z tymi "złogami" do nich przychodzi.
    A jak już widzę dwudziestolatków, którzy wrzeszczą "raz sierpem, raz młotem...", a na widok policji "ZOMO, ZOMO" to mam ochotę tych "drukarzy" naprawdę spuścić w klozecie. I znowu oczywiście nie dlatego że mi się w PRL podobało. Wprost przeciwnie.

    Wracając do polityki kulturalnej PRL i RP 25 lat po PRL to po pierwsze trudno je porównywać z prostej przyczyny, że obieg kultury jest w tej chwili diametralnie różny i to nie tylko z powodu zmiany ustroju i polityki kulturalnej, ale po prostu zmieniły się nośniki. Moje dzieci nie wychodząc z domu mogą (sic) mieć większe rozeznanie w kulturze, także wysokiej, niż swego czasu ja latając jak wściekła po teatrach, kinach, filharmoniach i koncertach. One, z racji mieszkania w wielkim mieście, jeszcze na dodatek latają (choć nie jak wściekłe), ale nawet zaszyte z netem w głębi puszczy mogą (jeśli chcą) ten dostęp mieć. Zatem od strony odbiorców kultury sytuacja jest łatwiejsza znacznie, ale trudniejsza (tu Miłoszewski i jego wypowiedź) od strony twórców. I akurat w tym kawałku porównanie do PRL jest znowu chybione, bo PRL o twórców dbał, jak żadna inna RP przed i po nim. Oczywiście twórcy i kultura do końca wolni nie byli, ale to już kompletnie inna para kaloszy.
    Generalnie wydaje mi się, że zagubieni w drapieżnym kapitalizmie twórcy raczej tęsknią (i to bez względu na wiek) do państwowego mecenatu jak za PRL, a używanie tego jako inwektywy wynika li i jedynie z niewiedzy, a może raczej braku refleksji :)
    --
    "... rasowe smoki są przeważnie szczupłe, poważne i bardzo muzykalne. Są tak muzykalne, że nigdy nie słuchają muzyki. Muzyka je drażni i w tym rozdrażnieniu zjadają ludzi." B.Krupska
  • eeela 18.01.15, 16:53
    A tu się ze wszystkim zgadzam. Nie wiedziałam, że w dzisiejszej literaturze PRL tylko w taki sposób funkcjonuje. W prasie i netowych dyskusjach widuję różne oceny sytuacji - ale też prasę i miejsca do dyskusji w necie mam dość mocno przefiltrowane, więc opinie tam zamieszczone nie są chyba reprezentatywne dla ogółu społeczeństwa.

    Tylko co jest? ;-)

    --
    Until you make the unconscious conscious, it will direct your life and you will call it fate.
  • ploniekocica 18.01.15, 17:50
    Ja nie o literaturze pisałam.
    Odniosłam się do postu Kalllki, u której się pojawił PRL w kontekście nie do końca przeze mnie zrozumianym, a gdy się o ten kontekst chciałam dopytać, się dowiedziałam, że mam PRL w głowie skoro się pytam. A stąd już kroczek mały do "złogów" :)
    --
    "... rasowe smoki są przeważnie szczupłe, poważne i bardzo muzykalne. Są tak muzykalne, że nigdy nie słuchają muzyki. Muzyka je drażni i w tym rozdrażnieniu zjadają ludzi." B.Krupska
  • eeela 18.01.15, 18:48
    A bo pisałaś o opisywaniu rzeczywistości i mi się tak zinterpretowało ;-)

    --
    Until you make the unconscious conscious, it will direct your life and you will call it fate.
  • Gość: Kalka IP: *.197.122.93.threembb.co.uk 18.01.15, 19:09
    Niejasny kontekst?
    -Proszę bardzo,
    Wedle mnie prl monumentalizm i kosciolkowy populizm charakteryzuje urzędniczy sposób bycia. Charakteryzuje en masse.
    W/w stwierdzeniem pozwoliłam sobie poprzec
    opinie Miłoszewskiego.
    Podając przykłady zamiany kopalnianej ruiny w kulturalny ośrodek działań miejskich , odniosłam sie do prośby o sposoby rozwiązań.
    Zaś wroclawski przykład dotyczył tzw "kulturalnych" rozwiązań konfliktu (teatr- urząd ) blokady ludzi sztuki. Byl przykładem głupoty myslenia po łebkach ( kocich) pójścia skrótami myślowymi na łatwiznę.



  • ploniekocica 20.01.15, 11:18
    Faktycznie pomieszaniem pojęć PRL i kościółkowy populizm można na siłę wyjaśnić wszystko, bo to, co nie pasuje do prl jest kościółkowym populizmem i odwrotnie. Tylko to jest dopiero myślenie na skróty i de facto pusta demagogia. Ja jestem uczulona na tego typu myślenie, bo pół życia byłam narażona na peerelowskie idiotyzmy, a drugie pół na prawicowo-kretyńską indoktrynację, a obie w istocie rzeczy identyczne są, bo polegają na ometkowaniu i szukaniu wrogów w piekle, które jest nie w nas, a gdzieś indziej.

    Sytuacja, którą opisałaś jest fatalna, ale fatalna tu i teraz i tu i teraz trzeba z nią walczyć.
    --
    "W przyrodzie tak już jest, że jak coś jest małe, cherlawe i niezbyt mądre, to musi być jadowite" R.Kipling
  • kalllka 18.01.15, 14:47
    niechze kocica mi nie wymyśla od kocich łbów, dałam przykład uwolnienia sie od prl myślenia-Moje miasto.

  • eeela 17.01.15, 13:12
    > Bo działania Min. Kultury i Sztuki w kwestii twórców (nie tylko pisarzy) sprowa
    > dzają się do docenienia tych, których juz inni docenili. Żadnej pomocy, by "poc
    > zątkujący dobrze rokujący" mógł sie rozwinąć to ta instytucja nie udziela.

    Ale co rozumiesz przez wspieranie początkujących, dobrze rokujących, w kontekście literatury i sztuki? Jak ministerstwo ma ich wyławiać i wspierać, i właściwie dlaczego? Ministerstwo nie może chyba działać w sposób nakierowany na jednostki, powinno za to działać kompleksowo i holistycznie, żeby wynikiem było wsparcie jak najszerzej zakrojone, a nie nakierowane na wąską grupę początkujących pisarzy czy artystów. Czyli, tak jak już wyżej wspomniano, biblioteki, teatrzyki, zespoły muzyczne w szkołach, mają o wiele większy sens niż sypanie jakichś stypendiów dla świeżo upieczonego autora kilku obiecujących opowiadań.

    Ci, którzy naprawdę chcą robić sztukę, i tak będą ją robić. Ważne jest, żeby otworzyć ten świat dla jak nawiększej liczby dzieci i młodzieży. Dofinansowywanie zakupu instrumentów dla szkół - jak najbardziej. Ale dofinansowywanie tomików młodych poetów to nie jest zadanie dla ministerstwa.


    --
    The problem with having an open mind, of course, is that people will insist on coming along and putting things in it.
  • ana119 19.01.15, 11:21
    Miłoszewskiego w kwestii wolności gospodarczej ma zdrowe podejście. Natomiast w kwestiach społecznych to już czasami nie mogę go znieść bo plecie jak potluczony swoich wywiadach np o tym ze pistoletu nie kupi swojemu dziecku a jednocześnie w jego książkach jest wiele opisów mocnego sexu i zlosci do ludzi tu skrupułów nie ma. Nie jest ideałem we wszystkim.
  • mim_maior 19.01.15, 11:44
    Raczej nierozsądne jest przypisywanie autorowi poglądów na podstawie tego, co mówią lub robią bohaterowie jego książek... Przynajmniej nie tak wprost :D
  • ana119 19.01.15, 14:32
    Powyżej jest mowa o wywiadzie
  • mim_maior 20.01.15, 11:25
    Z Twojej wypowiedzi wynikało, że to dziwne, iż autor co innego "plecie" w wywiadach, a inaczej te same sprawy przedstawione są w jego książkach. I że to Cię irytuje.
    Być może nie to miałaś na myśli?
  • eeela 19.01.15, 11:47
    plecie jak potluczo
    > ny swoich wywiadach np o tym ze pistoletu nie kupi swojemu dziecku

    Czy tylko ja odbieram to zdanie jako wewnętrznie sprzeczne? Czy ja dobrze rozumiem, że ty uważasz, że kupowanie pistoletu dziecku to dobry pomysł?


    --
    Multimediaverse
  • ana119 19.01.15, 14:35
    Tak. A ty popierasz sterowanie rynkiem?
  • eeela 19.01.15, 19:35
    Popieram sprawowanie nad nim kontroli - chociażby właśnie po to, żeby dzieciom nie dawać do ręki broni.

    --
    The problem with having an open mind, of course, is that people will insist on coming along and putting things in it.
  • mim_maior 20.01.15, 09:54
    A skąd przypuszczenie, że sprawujący kontrolę aparat urzędniczy będzie działał w interesie dobra wspólnego? Praktyka życia społecznego i badania naukowców wskazują, że nigdy tak się nie dzieje - nie w dłuższym (a nawet nie w średnim) horyzoncie czasowym. Aparat urzędniczy sterujący rynkiem działa zawsze w interesie własnym, co powoduje w efekcie liczne niesprawności rynku prowadzące ostatecznie do patologii. Nadmierna władza takiego aparatu powoduje nieefektywne wykorzystanie zasobów gospodarki i obniża efektywność działań indywidualnych. Długo by można o tym opowiadać, ale w skrócie chodzi o to, że każda jednostka i grupa dąży do własnego celu. Jeśli nadamy jakiejś grupie (tu aparatowi urzędniczemu państwa) dużą władzę i narzędzia narzucania swoich decyzji (w tym państwowy aparat przemocy), to będziemy wszyscy realizować to, co sprzyja biurokracji, a nie naszemu dobrobytowi.
  • eeela 20.01.15, 14:11
    Bez wspólnie zorganizowanego zarządzania ludzkość nie ma szans pokojowo istnieć czy w ogóle przetrwać na dłuższą metę.

    --
    Until you make the unconscious conscious, it will direct your life and you will call it fate.
  • Gość: mim_maior IP: *.warmia.mazury.pl 22.01.15, 10:11
    Wspólne zarządzanie nie oznacza nieustannego zakresu zwiększania władzy państwa. Oznacza natomiast niezbędne minimum konieczne do harmonijnego wspóistnienia jednostek w społeczeństwie. Z pewnością to minimum nie zawiera możliwości wyznaczania nam, na jaką sztukę i kulturę musimy się obowiązkowo zrzucać.
  • eeela 22.01.15, 15:05
    Z pewnością to minimum nie zawiera możliwości wyznac
    > zania nam, na jaką sztukę i kulturę musimy się obowiązkowo zrzucać.

    Tego nigdzie nie sugerowałam, chociaż prawdą jest, że w tym zakresie też widzę pewne obszary, w których działanie państwa uważam za mile widziane. Zwróć jednak uwagę, że odnosiłam się przede wszystkim do komentarza proponującego najwyraźniej zniesienie wszelkiej kontroli nad obiegiem broni. To zupełnie coś innego :-)

    --
    Until you make the unconscious conscious, it will direct your life and you will call it fate.
  • Gość: mim_maior IP: *.warmia.mazury.pl 23.01.15, 08:15
    Ta "broń" była tak ubocznym wątkiem, że uznałam ją za chwyt retoryczny i pominęłam :)
  • eeela 23.01.15, 10:20
    Ale to na ten właśnie wątek odpowiadałam w swoim poście.

    --
    Multimediaverse
  • ana119 20.01.15, 22:55
    Masz jakieś pojęcie o ekonomii, rynkach? Zawsze jest czas na zapoznanie się z tematem
  • eeela 21.01.15, 01:09
    Owszem, zapoznaję się dość regularnie, oczywiście na swoim laickim poziomie. Obawiam się, że im bardziej zgłębiam, tym bardziej zdumiewa mnie, że ekonomię nazywa się nauką. Ona może w kierunku nauki zmierzać, ale długa jeszcze przed nią droga. Na razie jej poziom wiarygodności jest moim zdaniem zbliżony do wiarygodności astrologii.

    --
    Until you make the unconscious conscious, it will direct your life and you will call it fate.
  • ana119 21.01.15, 11:54
    Odstaw socjalistów. Lepiej się poczujesz
  • eeela 21.01.15, 12:25
    Czuję się wyśmienicie, ale dziękuję za troskę :-)

    --
    The problem with having an open mind, of course, is that people will insist on coming along and putting things in it.
  • mim_maior 19.01.15, 11:27
    Zgadzam się - jako państwo powinniśmy finansować tylko dostęp do kultury dla jak najszerszej grupy obywateli. Zwłaszcza dzieci i młodzieży, bo w tym wieku kształtują się nawyki korzystania z kultury. Artyści powinni tworzyć za prywatne pieniądze - swoje lub mecenasów. Tak sztuka funkcjonowała przez tysiąclecia i jakoś jej to nie zaszkodziło.

    --
    Robótki warmińskie i niewarmińskie
  • spinoff 20.01.15, 12:13
    SZTUKA to za duże słowo na określenie tego, co tak wytrwale tu maglujecie. Jedyna sztuka jakiej łakną masy to sztuka mięsa z masarni: rąbanka, krew, flaki z olejem, pęknięte serce, kicha... i muzyka do kotleta. Nawet za karę umieszczeni w tych twoich bibliotekach, zamknięci na cztery spusty, trzymani tam pod bronią, dożywotnio, i tak nie zgłębią literatury, nie sięgną po Konwickiego, Różewicza czy Mrożka... zawsze wybiorą coś płytkiego i szmatławego, jarmarczne klituś-bajduś: Fielding, Rowling, Martina, Folleta... romanse, sensacje, literaturę dla kucharek, a nie sztukę. Masa chce bibliotek, aby mieć ułatwiony dostęp do SZMIRY. Sztuki nie trawi, sztuką pogardza. Niedawno pożegnaliśmy ostatniego pisarza, dla którego warto było uczyć się języka polskiego! I okazało się, że mało kto go tutaj czytał - ledwie 2-3 osoby i to dokładnie te same, co żegnały wspomnianego Różewicza czy Mrożka. Znamienne, że na polskim forum, na "czytelniczym" polskim forum, mało kto zna najważniejszych polskich pisarzy w historii.
    Niech sczezną artyści. Te darmozjady, naciągacze, pijawki... Dajcie nam kaszanki!

    --
    spinoff.blox.pl
  • eeela 20.01.15, 14:04
    Ach, Spinoff, jesteś okazem człowieka starej daty, który nie może się pogodzić z tym, że spódnice są wulgarnie krótkie ;-) Smutny byłby świat zatrzymany na Konwickim i Różewiczu!

    --
    Multimediaverse
  • zbyfauch 20.01.15, 14:26
    eeela napisała:
    > Ach, Spinoff, jesteś okazem człowieka starej daty (...)

    Z taką namiętnością o mięsie rejtanił, że może naprawdę nazywa się Strogonoff. ;)

    --
    Pustelnia
  • spinoff 20.01.15, 23:43
    Nie rozumiem co ma wspólnego znajomość Konwickiego i Różewicza z rzekomą wulgarnością spódniczek. Ale trzymając się twojej poetyki, chodzi o to, żeby nie nazywać dresu - kreacją i łudzić się, że ludzie bardzo chcą chodzić w wieczorowych sukniach, ale chodzą w dresach, bo ich nie stać na kupno sukni. Nie. Nieliczni w tym gustują i nie są w stanie utrzymać artystów, a zatem i sztuki przy życiu.

    I po co ci w ogóle te durne biblioteki? Tak się ich uczepiłaś. Wkrótce książki będą za darmo! Bo wiesz co czeka literaturę? Lokowanie produktów! Bohaterowie książek na każdej stronie będą się czymś zachwycać - a to płynem do mycia sracza, a to zupą w proszku, a to szamponem przeciwłupieżowym... Prywatny mecenat wejdzie do gry i kultura rozkwitnie na całego.
    --
    spinoff.blox.pl
  • eeela 21.01.15, 01:02

    > I po co ci w ogóle te durne biblioteki? Tak się ich uczepiłaś.

    Tata?! ;-)

    Sęk w tym, Spinoffie, że co w jednej epoce uchodzi za wieczorowe kreacje, w innej mogło sprawowac funkcje dresu. Umysły konserwatywne, nie lubiące zmian i nie godzące się z nimi, mogą gardzić dresem do woli, ale to nie zatrzyma biegu czasu i nie sprawi, że dres nigdy nie zmieni swojej roli. A później będą następni, gorszący się odstępstwami od dresu na rzecz, dajmy na to, wielkiego come-backu bufiastych spodni.

    A wolność myśli można unicestwić tylko w jeden sposób: unicestwić ludzkość. Inaczej zawsze znajdą się jacyś hałaśliwie niepokorni :-)

    --
    The problem with having an open mind, of course, is that people will insist on coming along and putting things in it.
  • ana119 20.01.15, 23:07
    Ludzie coś tam studiowali ale głównie żeby zaliczyć i zapomnieć. Nie ukształtowało się trwale sięganie po lektury. Wydawnictwa planują bo nikt nie sięga po dobra książkę. Wydaje się książki firmowane przez nazwiska pomysłodawców a pisane przez zespół ludzi. Wystarczy popatrzec jak często pojawia się kolejna książka tego pseudo autora. A masa czyta i zapomina co przeczytała. Piszesz teraz kazdy kto składa słowa w zdania
  • spinoff 20.01.15, 23:54
    Lem kiedyś gorzko stwierdził, że dzisiaj nie warto już pisać literatury, nikt jej nie czyta, a jeśli czyta, to nie rozumie, a nawet jak zrozumie, to szybko zapomni w zalewie tandety...
    I tak pewnie jest, ale to nie nasza swoistość. Tak się zmienił cały świat, wszystko zalała jarmarczna chała. W każdej dziedzinie sztuki: literatura czy teatr, film czy muzyka... jednaka bryndza i popelina!
    --
    spinoff.blox.pl
  • kalllka 20.01.15, 23:31
    Nie tłucz nas po głowach, spinoff. Cierpliwości.
    wzlatasz ponad poziomy, bardzo trudno ich siegnąć.
    (próbując nawet na puentach)
  • spinoff 20.01.15, 23:56
    Już się zamykam. Sorry, poniosło mnie! Dyskutujcie dalej.
    --
    spinoff.blox.pl
  • gemowa 21.01.15, 12:44
    Ja tylko powiem od siebie, że zachowanie pana Miłoszewskiego było dla mnie przejawem czystego buractwa. Nie to miejsce, nie ta okazja. Lubie jego książki, cenię jako autora, ale jednocześnie uważam że jego niechęć do obecnego rządu staje się coraz bardziej jadowita - oczywiście ma do tego prawo, jak do pozostałych swoich poglądów - ale powinien oszczędzić czytelnikom, wielbicielom swojej twórczości i w końcu wszystkim pozostałym którzy nie zawsze zamierzenie znajdują sie w pobliżu, wylewania na nich swojego jadu i frustracji. To brak profesjonalizmu, który skutecznie mnie do niego zniechęca.
  • marek.zak1 21.01.15, 14:12
    gemowa napisała:

    > Ja tylko powiem od siebie, że zachowanie pana Miłoszewskiego było dla mnie przejawem czystego buractwa. Nie to miejsce, nie ta okazja. Lubie jego książki, ce ię jako autora, ale jednocześnie uważam że jego niechęć do obecnego rządu staje się coraz bardziej jadowita.

    To PISowiec?
  • ninek04 22.01.15, 06:54
    marek.zak1 napisał:

    > gemowa napisała:
    >
    > > Ja tylko powiem od siebie, że zachowanie pana Miłoszewskiego było dla mni
    > e przejawem czystego buractwa. Nie to miejsce, nie ta okazja. Lubie jego książk
    > i, ce ię jako autora, ale jednocześnie uważam że jego niechęć do obecnego rządu
    > staje się coraz bardziej jadowita.
    >
    > To PISowiec?

    Nie sądzę, choć po "Uwikłaniu"takie poglądy mu przypisywano.Ale jego zachowanie na gali w Teatrze Wielkim, ubiór,zupełnie niepasujący do tego miejsca, słowa-to dla mnie nie autentyczna manifestacja poglądów autora i sprzeciw wobec rządzących, ale raczej przejaw uderzenia wody sodowej po zgarnięciu różnych nagród i okazanie braku kultury w miejscu na nią zasługującym.
  • zbyfauch 21.01.15, 17:56
    spinoff napisał:
    >(...)czy Mrożka (...)

    O przepraszam, Mrożek u mnie na Ołtarzu.
    Ale na pewno inne ikony nasze ołtarze zdobią.
    Na ten przykład, nad ołtarzem, na samym czubku, siedzi u mnie ptaszek Ugupu.
    --
    Pustelnia
  • Gość: mim_maior IP: *.warmia.mazury.pl 22.01.15, 10:30
    Nie ma sensu lamentować, że Joyce'a to tylko nieliczni czytają, a reszta najwyżej literaturę "dla kucharek". Zawsze tak było i zawsze tak będzie, bo wbrew rozmaitym lewicowym teoriom ludzie nie są równi - na przykład intelektem obdarzeni są nierówno (o urodzie nie wspominając). Tych, którzy przyswajają literaturę wyższych lotów jest statystycznie niewielu. Tych, którzy w ogóle nie pojmą słowa pisanego też mało. Reszta czyta to, co da radę. I bardzo dobrze - niech każdy czyta, co może, byle czytał. Obcowanie ze słowem pisanym poprawia sprawność umysłową, rozwija zasób słownictwa i tym samym podnosi poziom kultury w narodzie. Dlatego potrzebne są biblioteki z rozmaitą literaturą (także tą mniej wyrafinowaną), żeby łatwo było dostać książkę do ręki i podnosić dzieki niej swój poziom kapitału kulturowego. Z korzyścią dla nas wszystkich.
  • eeela 22.01.15, 15:10
    Podpisałabym się pod wszystkim, gdyby nie to:

    wbrew roz
    > maitym lewicowym teoriom ludzie nie są równi - na przykład intelektem obdarzeni
    > są nierówno (o urodzie nie wspominając).

    Mylisz pojęcia. Równość wobec prawa to nie jest identyczność. Lewicowe teorie nie twierdzą, że ludzie są tacy sami, tylko że powinni być równi wobec prawa i że powinno im się w miarę możliwości wyrównywać szanse. Naturalnej urody nikt nikomu nie doda, ale za to można dołożyć starań, żeby dzieci z popegeerowskich wsi miały dostęp do edukacji na zbliżonym poziomie do tej zapewnianej dzieciom z bogatych dzielnic Warszawy.


    --
    Until you make the unconscious conscious, it will direct your life and you will call it fate.
  • Gość: mim_maior IP: *.warmia.mazury.pl 23.01.15, 08:37
    Równość wobec prawa to raczej wartość republikańska niż lewicowa (np. o ile pamiętam z lekcji historii, komuniści w Rosji i innych krajach równość mieli tylko dla członków słusznych klas społecznych - a i to głównie w deklaracjach). Równość szans to z kolei idea mocno liberalna (nie mylić z "wyrównywaniem", bo tu już faktycznie wkraczają lewicowi aktywiści). Ale myślę, że to forum nie jest miejscem na takie dyskusje. Przyjmijmy po prostu, że ja uważam, że sztukę trzeba tworzyć za prywatne pieniądze i bez ograniczeń, a Ty, że powinniśmy się wspólnie zrzucać na sztukę, którą urzędnicy uznają za godną wsparcia.
  • eeela 23.01.15, 10:21
    Przepraszam, nie wiedziałam, że rozmawiamy o rosyjskich komunistach :-) "Lewicowe teorie" to dość luźne określenie. Ja się odnoszę do współczesności i tego, co głosi dzisiaj większość lewicowych ugrupowań.

    Ty, że powinniśmy się wspólni
    > e zrzucać na sztukę, którą urzędnicy uznają za godną wsparcia.

    Nigdzie tego nie napisałam. Wręcz przeciwnie, gdybyś prześledziła uważniej moje wypowiedzi w tym wątku, dostrzegłabyś, że rolę państwa we wspieraniu sztuki widzę w nieco inny sposób.

    --
    The problem with having an open mind, of course, is that people will insist on coming along and putting things in it.
  • jeepwdyzlu 23.01.15, 13:16
    I po co ci w ogóle te durne biblioteki? Tak się ich uczepiłaś. Wkrótce książki będą za darmo! Bo wiesz co czeka literaturę? Lokowanie produktów! Bohaterowie książek na każdej stronie będą się czymś zachwycać - a to płynem do mycia sracza, a to zupą w proszku, a to szamponem przeciwłupieżowym... Prywatny mecenat wejdzie do gry i kultura rozkwitnie na całego.
    -----------
    To już się dzieje. Np w książkach Lee Childa :-(
    Reacher w jeden z książek cały czas jeździł autami jednej marki i zachwycał się ciszą, wnętrzem itd...

    Nie ma sensu lamentować, że Joyce'a to tylko nieliczni czytają, a reszta najwyżej literaturę "dla kucharek". Zawsze tak było i zawsze tak będzie, bo wbrew rozmaitym lewicowym teoriom ludzie nie są równi - na przykład intelektem obdarzeni są nierówno (o urodzie nie wspominając). Tych, którzy przyswajają literaturę wyższych lotów jest statystycznie niewielu.
    ----------------------
    Trudno się nie zgodzić.
    Z drugiej strony - filmowcy potrafią - niektórzy i od czasu do czasu - zrobić film i atrakcyjny i wielki i piękny. Opera - zmierza w stronę atrakcyjności (te stroje, uroda sopranistek, rozbudowane sceny
    chronik.bregenzerfestspiele.com/de/
    albo muzea - które coraz mocniej dbają o formę - vide nasze nowe Muzeum Historii Żydów Polskich...

    To nie jest tak, że wielka sztuka jest dostępna tylko dla nielicznych.
    Podobnie literatura. Można wymienić mnóstwo tytułów z najwyższej półki, które czyta się łatwo - vide Mann, Nabokov czy Hrabal...

    jeep


    --
    YCDSOYA
  • amused.to.death 24.01.15, 01:05
    > To już się dzieje. Np w książkach Lee Childa :-(
    > Reacher w jeden z książek cały czas jeździł autami jednej marki i zachwycał się
    > ciszą, wnętrzem itd...

    jakiej i w której Jeep, bo nie zwróciłam uwagi, a jestem ciekawa?
    --
    Amused Observer
  • zbyfauch 24.01.15, 01:24
    Bardziej podobają mi się samochody, niż auta. Auto to w Katowicach, czy innych Koźlich Kędzierzynach.
    --
    Pustelnia
  • jeepwdyzlu 24.01.15, 09:39
    jakiej i w której Jeep, bo nie zwróciłam uwagi, a jestem ciekawa?
    -----------
    tej z przyjaciółmi żołnierzami...(gdzie zdobywa broń na handlarzach narkotyków)
    ciągle chrysler 300, taki śliczny, taki cichy taki komfortowy (a to w USA dziadowskie auto jest)
    :-)

    --
    YCDSOYA
  • Gość: kalka IP: *.197.121.14.threembb.co.uk 24.01.15, 15:58
    Ozesz jeep,najwyższych lotów Autoironia!
    ( i tylko amused to zauwazyla no i moze jeszcze -mrożonek:)
  • ninek04 24.01.15, 15:51
    A dziś w wywiadzie radiowym mówił o konieczności wprowadzenia ustawy książkowej, wyrównującej ceny książek i zabraniającej ich sprzedaży poniżej ustalonej ceny.To pozwoliłoby obniżyć ceny książek, jak również ułatwiłoby przetrwanie małych księgarni.Uważam to rozwiązanie za całkiem trafne.
  • jeepwdyzlu 24.01.15, 18:46
    A dziś w wywiadzie radiowym mówił o konieczności wprowadzenia ustawy książkowej, wyrównującej ceny książek i zabraniającej ich sprzedaży poniżej ustalonej ceny.To pozwoliłoby obniżyć ceny książek, jak również ułatwiłoby przetrwanie małych księgarni.Uważam to rozwiązanie za całkiem trafne.
    -------------
    To nie jego pomysł
    tylko rozwiązanie znane od lat
    i stosowane w kilku dużych krajach np we Francji
    Cena okładkowa jest ważna 12 miesięcy.
    To naruszenie reguł rynku, ale pozwala żyć księgarniom...

    Kiedyś byłem przeciw, ale teraz jestem za
    jeep

    --
    YCDSOYA
  • asadanoite 25.01.15, 11:26
    To dobry wywiad. Warto zamieścić link.

    Tekst linka

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka