Najsmutniejsze ksiazki dziecinstwa

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Pamietam, ze plakalam przy "Chlopcach z placu broni" kiedy umieral Nemeczek.
  • IP: *.lesko.sdi.tpnet.pl

    Gość: Myszor 08.10.04, 20:39 Odpowiedz
    Płakałam i płaczę do dziś przy śmierci Mateusza z Ani z Zielonego Wzgórza.
  • IP: *.36.11.vie.surfer.at

    Gość: dodo 08.10.04, 21:28 Odpowiedz
    Wylam a nie tylko plakalam czytajac"O psie ktory jezdzil koleja".Jestem
    pewna,ze gdybym przeczytala ja teraz to tak samo rozczulilaby mnie do lez.Stoi
    na polce i jakos brak mi odwagi,zeby dac ja do czytania mojej 9-letniej
    corce.Jest taka jak i ja i tak samo bedzie przezywac.........
  • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Gość: agga 09.10.04, 09:53 Odpowiedz
    "bracia lwie serce"naprawdę piękna ksiażka.Ale trudna.Przeczytałam mając 8
    lat.Z kolei z naprawdę wczesnego dzieciństwa,dwie książki Anny Kamieńskiej(kto
    jeszcze o niej pamięta?),bohaterką była Marianna...pierwsza z serii "Wielkie
    małe rzeczy" a druga "Świat się ciagle zaczyna". czy jest tu ktoś kto zna te
    ksiażki? moja mama czytała mi je,do tej pory pamiętam wszystkie dramatyczne
    szczegóły...
  • IP: *.aster.pl

    Gość: eza 09.10.04, 10:44 Odpowiedz
    Zdecydowanie "O psie...". Ja tez przy niej wylam. I nigdy potem nawet nie
    odwazylam sie jej dotknąć...
  • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Gość: noida 09.10.04, 11:10 Odpowiedz
    O psie, który jeździł koleją! Chyba nigdy potem nie płakałam tak nad żadną
    książką.
    Przy Chłopcach z Palacu Broni też płakałam, ale nie aż tak jak przy psie.
  • 09.10.04, 12:53 Odpowiedz
    Dla mnie miejsce numer jeden w kategorii książek smutnych i nieco
    traumatycznych to baśnie braci Grimm. Szczególnie ta o dziecku Matki Boskiej.
    Czytaliście może? Straszliwie ponura opowieść.
  • 09.10.04, 19:52 Odpowiedz
    dafni napisała:

    > Dla mnie miejsce numer jeden w kategorii książek smutnych i nieco
    > traumatycznych to baśnie braci Grimm. Szczególnie ta o dziecku Matki Boskiej.
    > Czytaliście może? Straszliwie ponura opowieść.

    Czytalam basnie w orginale-naprawde niezly horror. Smutne i przerazliwie
    pesymistyczne, miejscami wrecz straszne.
  • 09.10.04, 23:38 Odpowiedz
    "Malowany Ptak" Kosińskiego, przeraziła mnie i zasmuciła, chociaż byłam takim
    kurduplem, że niewiele zrozumiałam z książki. Kiedy wróciłam do niej jako
    nastolatka, tylko mnie wkurzyła, nie spodobała mi się.

    sushimba napisała:

    > Pamietam, ze plakalam przy "Chlopcach z placu broni" kiedy umieral Nemeczek.


    --
    Ju Venerabilis

    Tylko płytcy ludzie nie sądzą według pozorów. Prawdziwa tajemnica życia kryje
    się w widzialnym, a nie niewidzialnym.
  • 10.10.04, 01:47 Odpowiedz
    "Serce" Amicisa, przy "Chłopcach z placu broni" też płakałam, "O psie, który
    jezdzł koleją"-również,a nawet "Pokój na poddaszu" łzy mi wyciskał, ale ja
    często płaczę czytając-chyba z dzieciństwa mi zostało;)
    --
    wyszłam za mąż, zaraz wracam
  • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Gość: mirka 11.10.04, 09:12 Odpowiedz
    Andersen :Opowiadanie o matce, Dziewica lodow, Opowiadanie z diun
    Prus:Antek/fu!/,Anielka Franciszek Fenikowski :Zegar z Mariackiegi Kościola
  • 11.10.04, 09:19 Odpowiedz
    sushimba napisała:

    > Pamietam, ze plakalam przy "Chlopcach z placu broni" kiedy umieral Nemeczek.

    'Bracuie Lwie Serce" - wszyscy umierają ale jak pieknie....I to wcale nie jest
    jeszcze koniec a raczej początek :)



    --
    "Paszczak ma olbrzymie stopy i brak mu poczucia humoru. Ma wystający, trochę
    przypłaszczony nos i włosy rosna mu w bezsensownych kępkach.Paszczak nigdy nie
    robi czegoś dlatego, że to zabawne, a tylko dlatego, ze to powinno byc
    zrobione."
  • 11.10.04, 09:20 Odpowiedz
    O tak "Anielka" Prusa i jeszcze "Dziewczynka z zapałkami" Andersena!
    --
    wyszłam za mąż, zaraz wracam
  • 11.10.04, 09:47 Odpowiedz
    Moje drzewko pomaranczowe.....
  • 11.10.04, 10:24 Odpowiedz
    dla mnie najgorsze byly ksiazki, gdzie krzywda dziala sie zwierzetom
    wiec oprocz wspomnianego wyzej kolejowego psa pamietam, ze ogromna trauma byla
    dla mnie ksiazeczka pt. "Kocia mama i jej przygody" i zbiór opowiadań o
    zwierzetach pt. "Włóczęga"
  • 11.10.04, 15:43 Odpowiedz
    To tak jak ja... To pierwsza książka przy której płakałam!!!
  • 11.10.04, 17:47 Odpowiedz
    Boże, zastanawiałam się, czy ktoś poza mną pamięta te książki! Czytałam je
    masochistycznie i do dziś uważam za najsmutniejsze (i straszne) książki dla
    dzieci...
  • IP: *.zab.zigzag.pl

    Gość: owca 15.10.04, 09:59 Odpowiedz
    dokładnie !!!książka o "kociej mamie" była straszna!!zawsze szerokim łukiem
    omijałam straszne fragmenty!!
  • 15.10.04, 11:06 Odpowiedz
    Stanowczo "Serce" Amicisa. Na samą myśl robi mi się smutno i ponuro.
  • 15.10.04, 17:34 Odpowiedz
    Kocia mama i jej przygody zdecydowanie. Nigdy nie wzielam po raz drugi do reki. I o psie ktory jezdzil koleja> Z serii strasznnie smutnych ksiazek o zwierzetach byla jeszcze taka ksiazka o psie, ktory nazywal sie KArmelek i jakos tak zostal pochopnie wziety dla dzieci, potem sie zgubil, albo go porzucili... Szczegolow nie pamietam, ale byla bardzo przygnebiajaca.
    Jak Nemeczek umieral, tez plakalam.
    I jeszcze zawsze mi bylo strasznie zal wielkiego podmorskiego slimaka od doktora Dolittle (nie pamietam tytulu, drugi tom z serii) i plakalm, kiedy sie rozstawal z nim dr Dolittle, ale juz nie pamietam czemu. Chyba dlatego, ze ten slimak byl sam jeden na swiecie.
  • 15.10.04, 17:37 Odpowiedz
    No więc wielokrotnie wymieniana książka "O psie ,który jeździł koleją"...jest
    też kilka opowiadań Andersena, prym w smutku wiedzie "Dziewczynka z zapałkami"
    i takie opowiadanie (tytułu teraz nie pamiętam) , "Stokrotka i
    słowik"? "Słowik"? W każdym razie jedno z najbardziej przygnębiających, jakie
    miałam okazję czytać.
    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugalia i portugalski
    Japonia
  • 15.10.04, 18:01 Odpowiedz
    Z NAdersena dla mnie najsmutniejsza i zupelnie niezrozumiala jednoczenie byla bajka o cynowym zolnierzyku...
  • IP: *.elblag.dialog.net.pl

    Gość: jaija 16.10.04, 00:15 Odpowiedz
    Tak, z tym Psem to prawda. Nienawidziłam bachora, za którego piesek zginął;)
    Oprócz nieszczęsnego Psa.. i Braci Lwie Serce, moje serce:)cierpiało przy
    andersenowskiej Małej Syrence. Boże, jakiego miałam doła - syrenka poświęciła
    swój głos i oddała się potwornemu cierpieniu tylko po to, by być z księciem, a
    ten ożenił się z inną...te chłopy, nawet chłop Andersen znał ich zagrywki;)
    Do tych, którzy wahają się, czy dać dzieciom do czytania wyżej wymienione przez
    forumowiczów książeczki: nie karmić pociech tylko łagodnym i ckliwym obrazkiem
    Krainy Wiecznego Szczęścia! One także mają prawo poznać smutek i śmierć, a np.
    Bracia Lwie Serce wspaniale to przedstawiają. To może być pierwsza pozycja z
    tej serii, bo najmądrzej opracowuje ten temat - pokazuje, że śmierć to nie
    ostateczność...w ten sposób łatwiej z nią oswoić dzieciaka. Pozdrawiam:)
  • IP: *.dsl.pipex.com

    Gość: kinga 17.10.04, 01:12 Odpowiedz
    Dokladnie pamietam pierwsza ksiazke, przy ktorej zanosilam sie od placzu! To byl
    Janko Muzykant!!! Mialam 4 lata, a ksiazke czytala mi moja siedmioletnia wtedy
    siostra!! Krol Macius I tez byl smutny....
  • IP: *.dsl.pipex.com

    Gość: kinga 17.10.04, 01:42 Odpowiedz
    Nad Bułeczką płakałam, gdy ją tak niegodziwie traktowali!! I z tego samego
    powodu nad Słoneczkiem...
  • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Gość: mirka 17.10.04, 08:30 Odpowiedz
    Tak, ale w niektórych z tych ksiązek jest Nadzieja i jakies pocieszenie, ale ja
    czytałam wiele bajek, gdzie sadyzm niestety dominował nad morałem. Tytulów nie
    pamietam, ale nieprzyjemny osad w duszy został. Teraz moze te ksiazki
    powyrzucano, wiecej dba sie o psychike dzieci. Tej "Kociej mamy" chyba nie
    czytałam, ale moge sobie wyobrazic...No a Antka Prusa z historią o Rozalce to
    bym zrobiła "dozwolone od 18 lat" pozdr.
  • IP: *.acn.waw.pl

    Gość: finka 17.10.04, 21:47 Odpowiedz
    beczalam jak bobr...w autobusie w domu wszedzie...smarkula bylam bo mialam z 12
    lat ale ksiazka perelka i co najwazniejsze...zdobylam ja po latach!
  • 18.10.04, 16:56 Odpowiedz
    Miałam napisać o Opowiadaniu o matce, ale mnie juz wyręczono. Czytałam we
    wczesnym dzieciństwie i bardzo płakałam. Dziś jestem matką, dawno tego nie
    czytałam i raczej nie będę, byłoby jeszcze gorzej...
  • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Gość: karmelkowa 18.10.04, 18:37 Odpowiedz
    Wracaj do domu Karmelku (Meidert De Jong) - ryczałam jak bóbr, nie mogłam
    czytać bo łzy leciały mi na kartki, zamykałam książkę i dalej ryczałam. Mam tą
    książke do dziś.
  • IP: 81.219.224.*

    Gość: jolka 18.10.04, 18:37 Odpowiedz
    z młodszego dzieciństwa pamiętam łzy nad Janko Muzykantem, Bułeczką, Konikiem
    Garbuskiem, a z nieco późniejszego "Pamiątka z celulozy" Igora Newerlego -
    budziłam się w nocy z krzykiem i miałam szlaban na czytanie - mama sprawdzała
    czy nie czytam czegoś smutnego, w ogóle książki o wojnie mnie przerażały. Do
    dzisiaj ich nie cierpię, także filmów o wojnie i obozach koncentracyjnych nie
    oglądam.
  • 18.10.04, 19:55 Odpowiedz
    Nie wiem czy pamiętam dokladnie tytul o psie ale płakałam okropnie...
    Wzruszało mnie to bardziej niż Janko Muzykant. Moze dlatego że ja wrażliwiec na
    krzydę zwierząt jestem...

    --
    "Ci, którzy kochają sami sobie kształtują sny."
    Wergiliusz

    Czy ta sygnaturka lepsza?
  • IP: *.kalisz.mm.pl

    Gość: magdalino 18.10.04, 20:04 Odpowiedz
    tez plakalam na "chlopcach z placu broni" /byla to zreszta moja ulubiona
    ksiazka/ plakalm tez jak wkladali Rozalke do pieca , i czytajac "kwiaty na
    poddaszu" ryczalam jak bobr
  • 18.10.04, 20:57 Odpowiedz
    ja z kolei płakałam nad losem biednego lotnika któremu amputowali dwie nogi a
    on oczywiście chciał latac dalej - i doszło do tego że na tych protezach
    tańczył na zabawie żeby przekonać lekarzy - oczywista lotnik był rdzennie
    radziecki nazywał się Miersiejew chyba .... o Matko Boska kto mi to dał do
    czytania ?????
  • 18.10.04, 21:01 Odpowiedz
    Kolorko, wymieniłaś cały mój zestaw wyciskaczy łez, przy czym najulubieńszym
    był chyba jednak "Pokój na poddaszu"
  • IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl

    Gość: smutna 18.10.04, 22:19 Odpowiedz
    Mnie jako 12 latce dano do przeczytania opowiadanie Reymonta Tomek baran,
    chłop, który walczyl na polu z psami o zagryziona owce bo jego dzieci były
    głodne, gdy je tym mięsem nakarmil poumierały w męce bo mięso było zatrute.Ci
    dorosli nie mieli wyobraźni, wciąz to opowiadanei pamiętam , plakałam strasznie
    nad tym,ze miłosc ojcowska nie zdała się an nic, dzieci umarły nie z głodu lecz
    przez pomyłke..
  • IP: 83.168.96.*

    Gość: Syska 18.10.04, 22:51 Odpowiedz
    Płakałam strasznie przy książce "Nigdy Cię nie opuszczę" Działo się to po
    drugiej wojnie światowej. Główny bochater stracił wzrok gdy jego brat bawił się
    niewybuchami.
  • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Gość: aloalo 18.10.04, 23:08 Odpowiedz
    "Jaś nie doczekał:... Nie mogę...
  • 18.10.04, 23:15 Odpowiedz
    Wszystkie Antki i Jankomuzykanty jakos nigdy mnie nie ruszaly. Natomiast
    plakalam potwornie nad zwierzetami.

    Psa, ktory jezdzil koleja nie ma co nawet wymienac, widze, ze wszysycy
    przezywali;)

    'Roczniak', pamietam tylko imie autotki: Marjorie i inicjaly K.R.;) Oho... juz
    niemal mam lzy w oczach. Potworne. Ale ksiazka rewelacyjna.

    Plakalam tez na pewno nad innymi... pamietam jakas historyjke z ksiazki dla
    dzieci, gdzie piesek mial sznurek na szyi i sie dusil, ale tatus zauwazyl ten
    sznurek i rozcial itp. 'Roczniak' to byla jednak 'prawdziwa' ksiazka, nie
    historyjka dla dzieci, i moze dlatego tak mnie zasmucila.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak
    rzeczy, niż same rzeczy.
  • 18.10.04, 23:33 Odpowiedz
    autora narodowości rosyjskiej, nie pamiętam nazwiska
    beczeliśmy z bratem jak bobry

    16%VOL
    22%VAT

    Takie tam... Forum homeopatia
  • 18.10.04, 23:35 Odpowiedz
    "Biały Bim Czarne Ucho". Do diś nie potrafię ani tego p[rzeczytać, ani obejrzeć
    filmu.
    "O psie, który jeździł koleją" - czytałam to w bibliotece i wyłam tak, że pani
    biblio musiała dzwonić po ojca.
    "Bracia Lwie serce"- łoo, jak tylko przeczytałaM o śmierci brata w pożarze,
    natychmiast się rozbeczałam. Nadal nie sięgnęłam po tę książkę (jedyna książka
    Astrid Lindgren, której nie przeczytałam)/



    --
    Muu
  • 19.10.04, 08:50 Odpowiedz
    Podpisuje sie pod wszystkimi "zaplakanymi" tytulami, wymienionymi wyzej.
    Dopisuje kolejny: "Kamienie na szaniec" - rety, jak ja plakalam!
    A zdjecie Alka wydarlam z bibliotecznego egzemplarza i oprawilam w ramki...
  • IP: *.b-m.pl

    Gość: agg 19.10.04, 09:07 Odpowiedz
    Czytając te nowele cieszyłam się w swojej dziecięcej naiwności, że te czasy się
    skończyły :( I że świat zmierza ku lepszemu :(
  • IP: *.fornet.waw.pl / *.fornet.waw.pl

    Gość: ewa 19.10.04, 09:36 Odpowiedz
    Tez podpisuje sie pod wszystkimi wymienionymi tu książkami, a nad opowiadaniem
    o matce ryczałam dopiero kilka tygodni temu (znalazłam je na internecie), może
    dlatego, że tak strasznie się boje o własne dziecko. Wogóle baśnie Andersena sa
    strasznie smutne, a baśni braci Grimm nie lubiłam bo były takie okrutne.
    A co ze smutnymi filmami z dzieciństwa?
    Ja jak miałam 4 lata poszłam z mamą i starszymi siostrami do kina na Małą
    syrenkę, w którymś momencie rozpłakałam sie na cały głos, a moje sistra (wtedy
    13 letnia)lała łzy cichutko.
    pozdrawiam
    Ewa
    P.S. Jak to jest, że dorosły człowiek mimo wszystko wraca do książek, nad
    którymi płakał w dzieciństwie.
  • 19.10.04, 09:47 Odpowiedz
    Ten lotnik bez nog to w "Opowiesci o prawdziwym czlowieku" - byl tez film
    (poszlismy z klasa), ale byl raczej optymistyczny - ile moze osiagnac czlowiek
    pozbawiony nog, byle chcial i mial silna wole.
    O psie z kolei nie chce wspominac, strasznie smuuuutne... nie wiem, jaki byl
    cel dedykowania tych ksiazek dzieciom (moze jakis gorny cel byl???).

    Wyciskala bardzo lzy jeszcze "Nasza szkapa" Konopnickiej, "Maly pisarczyk z
    Florencji" i "Od Apeninow do Andow" - opowiadania z "Serca" Amicisa (lektura
    mlodszych klas podstawowki! przynajmniej wtedy), smutno konczace sie basnie
    Andersena - w ogole moj zbior basni, ten z Krolowa Sniegu na okladce,
    poprzedzony byl zyciorysem Andersena, smutnym beznadziejnie zyciem chlopaczka
    bez butow, ktory bardzo chcial byc aktorem...

    Czy ktos czytal dwutomowe "Dzikie labedzie" Szwedki Selmy Lagerlof (pisze sie
    z "o" z przeglosem): w glowna opowiesc wplecione byly rozne opowiadania,
    niektore przerazliwie przygnebiajace, o biedzie, chorobie, smierci, samotnosci,
    meczonych zwierzetach...
    --
    We are heading for the next millenium.
  • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Gość: mirka 19.10.04, 10:03 Odpowiedz
    Ojejku ,to chyba "Cudowna podróz", to gesi byly. Aleto już wielka literatura,
    mnóstwo wiedzy o dawnej Szwecji, dlaczego nie ma czegoś takiego o Polsce ?
  • 19.10.04, 10:07 Odpowiedz
    ja dobzre pamietam ksiazek (jedna) o Mariannie ale myslalam ze miala po prostu
    tytul "marianna"
    pamietam stamtad historyjke os licznej porcelanowej swince ktora mariannie
    pozyczyla babcia i jaka byla rozpacz kiedy marianna te swinke zgubila

    pozdrawiam serdecznie
    --
    Wszyscy mamy jakieś swoje przywary i niekoniecznie to znaczy, że trzeba
    pielęgnować w sercu dawne urazy i odświeżać je bez końca.
  • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Gość: mirka 19.10.04, 10:08 Odpowiedz
    I jeszcze raz ja.Oj, ja jako dziecko nie płakałam nad Naszą szkapą. Ja w ogóle
    nic nie zrozumiałam, taka glupia byłam.Ja sie cieszylam radościa
    chlopców, "szkapa wrócila" i tyle,naprawdę. Wlaśnie dlatego dobrze jest te
    ksiązki potem przeczytać jeszcze raz.Pozdrowienia. Ale fajny ten watek.
  • 19.10.04, 10:11 Odpowiedz
    ale o lotniku Mariesiewie to JEST PRAWDZIWA historia
    --
    Wszyscy mamy jakieś swoje przywary i niekoniecznie to znaczy, że trzeba
    pielęgnować w sercu dawne urazy i odświeżać je bez końca.
  • 19.10.04, 10:15 Odpowiedz
    historyjka o piesku (Azorek) ktory zlapal sie we wnyki i mial zaciskajacy sie
    supelek na szyi to "Dzieci z Leszczynowej Górki"
    --
    Wszyscy mamy jakieś swoje przywary i niekoniecznie to znaczy, że trzeba
    pielęgnować w sercu dawne urazy i odświeżać je bez końca.
  • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Gość: ar 19.10.04, 10:18 Odpowiedz
    Roczniak Marjorie Kinnan-Rawlings (tak sie to pisze?)
    Serce Amicisa (to byl szloch prawdziwy a nie zwykly placz:))
  • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Gość: iwona 19.10.04, 10:19 Odpowiedz
    Oj tak - Biały Bim....... po lekturze tej książki zrodziła się we mnie straszna
    nienawiść do Związku Radzieckiego!!! Za Bima!!!
    I jeszcze Lassie wróć. I Kazan. I Kazan i Szara Wilczyca! I Biały Kieł!
    Krzywda ludzka nigdy mnie nie ruszała.......za to zwierzęta - bardzo bardzo.
  • 19.10.04, 10:21 Odpowiedz
    pierwsz ksiazka nad ktora ryczlalm to basn ze zbioru basni,
    zatytulowana "Przadki zlota" czytala mi ja osmioletnia siostra a ja
    piecioletnia ryczlam (obie olakalysmy i siostra i ja)
    a potem to bylo juz z gorki
    Buleczka
    lassie wroc (kiedy lassie zostala sprzedana0
    Chlopcy z placu broni
    Serce (najwiecej nad opowiadanie miesiecznym "Przy lozu taty" i "Maly pisarczyk
    z Florencji"
    Przyladek Dobrej nadziei
    Buleczka (cierpialam razem z Bronia)
    powiastki filozoficzne Andersena (trudno nazwac to basniami) (zaczarowane
    trzewiczki)
    no wiele jescze ksiazek
    teraz sobie nie przypomne
    ale raczej duzo

    pozdrawiam

    --
    Wszyscy mamy jakieś swoje przywary i niekoniecznie to znaczy, że trzeba
    pielęgnować w sercu dawne urazy i odświeżać je bez końca.
  • 19.10.04, 10:24 Odpowiedz
    no i jeszcze pamietam taka radziecka ksiazeczke "Dziewczynka z miasta"
    o Walentynce ktora zostala wyslana z bombardowanego Leningradu (mama i
    braciszek zgineli pod gruzami, ojciec byl na froncie) na wies, aby w spokoju z
    daleka od frontu doczekac konca wojny
    i ona sie tam jakos zadomowila chociaz wszystkie dzieci jej dokuczaly

    bardzo przezywalam losy tej dziwczynki
    i bardzo plakalam nad jej sieroctwem samotnoscia i tym ze ona jest taka, ze
    nigdy nie skarzy na dzieci doroslym chociaz te bardzo ja tepily
    --
    Wszyscy mamy jakieś swoje przywary i niekoniecznie to znaczy, że trzeba
    pielęgnować w sercu dawne urazy i odświeżać je bez końca.
  • IP: *.internetdsl.tpnet.pl

    Gość: bea 19.10.04, 10:34 Odpowiedz
    Dla mnia najsmutniesze były bajki Andersena, które przeczytałam stosunkowo
    późno. "Chłopców z Placu Broni" miałam własnych i czytałam co najmniej kilka
    razy. NAd Nemeczkiem też uroniłam łzę.
  • IP: *.dsl.pipex.com

    Gość: Slotna 19.10.04, 11:28 Odpowiedz
    Tak! Teraz pamietam, Leszczynowa Gorka... ;)

    No i 'Zew Krwi' i 'Bialy kiel'. Zwlaszcza 'Zew krwi' - uwielbiam, kocham te
    ksiazke. I placze, do dzis.

    A, jeszcze cos! 'Po rosie, po grudzie' Marii Ginter. To z kolei o koniu. Jestem
    niepoprawna;)

    Z lektur szkolnych - 'Nasza szkapa' (wymieniona) i - chyba niewymieniony LYSEK
    Z POKLADU IDY. Ale moze dlatego, ze z happy endem jednak? Niemniej w trakcie
    byl smutny.

    pozdrawiam.
  • IP: *.internetdsl.tpnet.pl

    Gość: fiołek 19.10.04, 11:56 Odpowiedz
    Ja też pamiętam właśnie tę książkę....
    I jeszcze Antka jak mu siostrę w piecu upiekli.
  • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Gość: ksenia 19.10.04, 12:02 Odpowiedz
    Dopisuję się do większości pozycji już wymienionych (O psie, który jeździł
    koleją, Serce, Opowiadanie o matce, Bułeczka), a od siebie dodam "Bajki" Oscara
    Wilde'a - płakałam jak bóbr czytając "O rybaku i jego duszy", "Syn
    gwiazdy", "Szczęśliwy książę", "Urodziny Infantki", "Olbrzym samolub",i jeszcze
    taka o karzełku i młynarzu - zapomniałam jaki ma tytuł. Dobra literatura, ale
    straszliwie przygnębiająca.
  • 19.10.04, 12:37 Odpowiedz
    Przesmutny byl "Biały Bim, czarne ucho", "Pies, który jeździł koleją", "Serce",
    ksiązki o Mariannie, Andersen... Strasznie szlochałam nad "Łyskiem z pokładu
    Idy" Morcinka:(
    Mnie też najbardziej bolała krzywda zwierząt...
  • 19.10.04, 13:19 Odpowiedz
    "Mala Ksiezniczka", wspominany juz Bim, "Krzyzacy", no i opowiadania Marii
    Dabrowskiej, ktore dawala mi do czytania Babcia, gdy sie mna zajmowala. Ta joj!
  • 19.10.04, 13:19 Odpowiedz
    Zdecydowanie "Serce" Amicisa. Do dzisiaj zielenieję jak sobie tę książkę
    przyomnę...
    Dziewczynka z zapałkami - też niezły wyciskacz łez...
  • 19.10.04, 13:58 Odpowiedz
    Bylo tez duzo rosyjskich (radzieckich?) ksiazek dla dzieci, niezle dzialajacych
    na emocje. Tylko dlaczego nie moge sobie przypomniec zadnego tytulu?
    --
    We are heading for the next millenium.
  • 19.10.04, 15:04 Odpowiedz
    ja uwielbiałam taką serię zaczynającą się książką "Wwielka wojna z czarną
    flagą" - akcja toczyła się w czasie wojny i płakałam, kiedy jeden z bohaterów
    zmarł w obozie koncentracyjnym
  • 19.10.04, 15:09 Odpowiedz
    "O psie,ktory jezdzil koleja."
    "Karusek"




    --
    BERLIN BERLIN!!!
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12488
  • 19.10.04, 16:36 Odpowiedz
    zdecydowanie "o psie ktory jezdzil koleja"
  • 19.10.04, 16:42 Odpowiedz
    Ojej ja tak samo miałam jeśli chodzi o zwierzęta... Zawsze mi łzy ciurkiem
    leciały gdy czytałam o biednych zwierzętach :( "O psie...", "Włóczęga",
    pamiętam, pamiętam, nadal mam te książki. I jeszcze dzieci - też mi się smutno
    robiło gdy w książkach krzywda działa się moim (wtedy) rówieśnikom...
  • 19.10.04, 19:38 Odpowiedz
    Zauwazylam ten watek na forum i zaczelam sie zastanawiac jaki jest tytul
    ksiazki o tym psie... co zginal... kurcze... czytala mi babcia jak bylismy na
    wczasach w Bukowinie a ja staralam sie nie plakac bo to wstyd byl...???
    Okazalo sie ze wiekszosc forumowiczow zna ten tytul: "O PSIE KTORY JEZDZIL
    KOLEJA" Nigdy wiecej nie wrocilam do tej ksiazki!!!
  • 19.10.04, 21:09 Odpowiedz
    ciekawe, że tak wielu z nas jest zgodnych:
    O psie, który jeździł koleją,
    Karusek,
    Chłopcy z placu broni
    aż mi się smutno zrobiło :(((
  • IP: *.icpnet.pl

    Gość: kaktu 19.10.04, 21:16 Odpowiedz
    " O psie..."płakałam oj płakałam...kocham zwierzaki i nadal płacze jak jakies
    umiera...nawet w ksiązkach::(
  • IP: *.americanhm.com / 167.206.211.*

    Gość: claudia 19.10.04, 21:22 Odpowiedz
    Dla mnie najbardziej traumatycznym ksiazkowym przezyciem byla bajka braci
    Grimm, w ktorej rozbojnicy obcieli palce swojej ofierze, bo nie mogli sciagnac
    pierscieni ze spuchnietych palcow. Inne bajki tez byly straszne, ale ta
    skutecznie wyleczyla mnie z Grimmowych bajek.
  • IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl

    Gość: kasia 19.10.04, 21:51 Odpowiedz
    zdecydowanie Hector Malot 'Bez rodziny'
  • IP: *.koscielisko.sdi.tpnet.pl

    Gość: Trotula 19.10.04, 22:11 Odpowiedz
    Właśviwie to same książki o zwierzętach.
    "Roczniak" - autorką jest Marjorje Kinnan-Rawlings.
    "O psie, który jeździł koleją" też oczywiście. "Lassie, wróć", "Kocia mama".
    I jeszcze jedna, "Serce z kartonu" Konstantina Sergijenko. O trochę zagubionym
    i nieśmiałym człowieczku z kartonu, który ratuje chorą dziewczynkę. Jest
    jeszcze w tej książce opowiadanie o bezdomnych psach i kotach, które mieszkają
    w wąwozie.
    Pamiętam, że bardzo często płakałam nad książkami, raz zdarzyło mi się nawet
    płakać przy komiksie :) Jak w 'Thorgalu' zginął Tjall, to myślałam, że nie
    wytrzymam.
  • IP: 195.245.226.*

    Gość: mona 19.10.04, 22:35 Odpowiedz
    Oczywiście "O psie który jeździł koleją".
    To był po prostu dramat. Do tego
    "Wicehrabia de Brangelonne" Dumasa - jak
    Atos umierał, to było straszne (ale czytałam to w jakimś
    niezłym tłumaczeniu, to które teraz mam jest okrojone,
    śmierć Atosa jest zamknięta jednym zdaniem)
    Jak już byłam trochę większym dzieckiem-koniec podstawówki
    to "Na Zachodzie bez zmian" Remarque - przeryczałam
    całą książkę i mam tak do dziś. W ogóle Remarque to mój
    ulubiony łzawy pisarz
  • IP: *.itl.waw.pl

    Gość: Olut 20.10.04, 00:08 Odpowiedz
    Jak Ty to robisz, że wszystkie te ksiażki tak pamiętasz, kobieto? "Wielkie małe
    rzeczy" są piękne, mam na półce, czekają, aż mi córka dorośnie. "Bułeczka" była
    smutna okropnie, uwielbiałam ją. A czytałaś "Biały Bim Czarne Ucho"? Zanim
    przeczytałam książkę, widziałam film, i to było zdecydowanie za mocne jak na
    moje 7 czy 8 lat, no taki dramat, że nic tylko się powiesić. Co jeszcze
    smutnego pamiętasz? Czytałaś "Dziewięć bied i jedno szczęście" Marii Kann? To
    też jest piękne. I smutne jak cholera.
  • IP: *.itl.waw.pl

    Gość: Olut 20.10.04, 00:13 Odpowiedz
    Znam, znam, mam na półce. Miały niesamowity klimat!Ale jako smutnych ich jakoś
    nie kojarzę. Były smutne?
  • IP: *.piotrkow.net.pl

    Gość: zmieniają mi IP? 20.10.04, 02:47 Odpowiedz
    Celina Bobińska: "Soso".
    Przecież Soso chodził boso!
  • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Gość: mirka 20.10.04, 09:16 Odpowiedz
    He he he dobre, ale te mlodsze forumowiczki nie wiedzą, kto to Soso. Bobinskiej
    bylo Halina. Pozdrawiam.
  • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Gość: monikaannaj 20.10.04, 11:09 Odpowiedz
    Kojarzycie taki tytuł, może znacie autora? Ledwo pamiętam, ale na pewno była to
    b. smutna książka. Z bardzo wczesnego dzieciństwa pamietam bajkę o kocie
    grającym na harfie (?) i pękajacych strunach - bardzo melancholijna bajeczka z
    serii "poczytaj mi mamo".
  • IP: *.crowley.pl

    Gość: cysia 20.10.04, 11:12 Odpowiedz
    Bobińskiej było Helena. Tej od Soso, bo Celina też była
  • IP: *.pool8023.interbusiness.it

    Gość: dori 20.10.04, 11:51 Odpowiedz
    Ja pamietam tylko, ze "leciala" w odcinkach w "Swierszczyku" chyba w polowie
    lat 70., a autor byl z krajow skandynawskich. Ale nie byla strasznie smutna,
    tylko troche... melancholijna.
  • 20.10.04, 12:06 Odpowiedz
    ja tez przy tym plakalam-plakalam tez przy basniach andersena i przy psie ktory
    jezdzil koleja
  • 20.10.04, 12:43 Odpowiedz
    Otfried Preussler, tytul oryginalny "Die Kleine Hexe" - kultowa ksiazka
    niemiecka (nie skandynawska!!) :)))
  • IP: *.kielce.net.pl

    Gość: shido 20.10.04, 13:33 Odpowiedz
    Śmierć Podbipięty w "Ogniem i Mieczem"
  • 20.10.04, 14:05 Odpowiedz
    "Bracia Lwie Serce" i "Chłopcy z Placu Broni" - ale nad nimi nie płakałam, a
    bardzo, bardzo się smuciłam. Płakałam natomiast nad "Bez rodziny" Hectora
    Malot, no a później nieco rzewnymi łzami nad "Winnetou" (dokładniej: nad sceną
    jego śmierci).
  • 20.10.04, 14:22 Odpowiedz
    strasznie plakalam przy Winnetou.... i to dwa razy....nigdy tego nie
    zapomne....
    przypomnialy mi sie jeszcze "Najdziksze serca" i "Dolina ludzi milczacych"
    Curwooda.....
  • IP: *.intertele.pl

    Gość: karmelek 20.10.04, 15:18 Odpowiedz
    Przegladalem, patrzac, czy ktokolwiek napisze o Karmelku, chyba jedynej
    ksiazce, przy ktorej w dziecinstwie plakalem. Pamietam, ze rozryczlem sie przy
    niej i stwierdzilem, ze jej nie dokoncze i tak tez sie stalo. Nie wiem, jak sie
    skonczyla, ale do tej pory pamietam ja, jako te ksiazke, przy ktorej plakalem,
    wspominajac ja teraz z usmiechem na twarzy. :)
  • 20.10.04, 16:46 Odpowiedz
    Gość portalu: Myszor napisał(a):

    > Płakałam i płaczę do dziś przy śmierci Mateusza z Ani z Zielonego Wzgórza.

    Ja też!A najdziwniejsze że zdarzyło mi się to dopiero podczas drugiej lektury
    tej książki.
    --
    Spróbuj zapalić maleńką świeczkę, zamiast przeklinać ciemność.> KONFUCJUSZ <
  • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Gość: rybka_a 20.10.04, 18:44 Odpowiedz
    wielu z nas jest zgodnych:
    > O psie, który jeździł koleją,
    > Karusek,
    > Chłopcy z placu broni
    > aż mi się smutno zrobiło :(((
    sprostowanie
    o matko, wchodzę pod biurko: ze wstydu i żeby odszczekac: jaki Karusek!
    toż Anielka, tak się przejęłam losem zwierzątka, ale się wstydzę!!!
  • 20.10.04, 18:53 Odpowiedz
    Pamiętam! Najpierw kot grał Brdim Bradam Brdom, potem Bradam Brdom, potem tylko
    Brdom, aż pękła mu i ta ostatnia struna...
    Ale jak to się nazywało...?
  • IP: *.crowley.pl

    Gość: atheist 20.10.04, 20:28 Odpowiedz
    Biblia. Pelno krwi z sadysta Jahwe na czele.
  • 20.10.04, 20:56 Odpowiedz
    a czy ktos kojarzy taka ksiazke o dziewczynce, ktora miala na imie kerstin czy
    jakos tak i chyba byla chora na bialaczke? moze jezdzila na wozku? nie
    pamietam. strasznie smutna byla. bohaterka chyba nie mogla wychodzic z domu z
    powodu choroby.
  • IP: *.chello.pl

    Gość: dżon wielki śmiech 20.10.04, 21:26 Odpowiedz
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 20.10.04, 21:43 Odpowiedz
    A kto pamięta nowelkę Sienkiewicza "Jamioł"? I jeszcze "Z pamiętnika
    poznańskiego nauczyciela". No a śmierć Danusi w "Krzyżakach" - to po prostu
    koszmar: "Kwiecie pachnie..." Buuuuu....
  • IP: 81.210.16.*

    Gość: Cloe 20.10.04, 21:46 Odpowiedz
    ja tez wylam rzy czytaniu "o psie,ktory jezdzil koleja"
    i przy "Malym Ksieciu"
  • IP: 5.5.* / 80.58.33.*

    Gość: poblenou 20.10.04, 22:00 Odpowiedz
    A kto napisal 'O psie, ktory jezdzil koleja'?
  • IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl

    Gość: piegowata 20.10.04, 23:42 Odpowiedz
    Właściwie wyłam przy tych wszystkich lekturach, o których mowicie, ale pierwsza, przy której serce mi sie darło na pół to był śniegowy bałwanek Andersena, biedaczysko marzył o piecu, nie wiedząc dlaczego, a po prostu miał wewnatrz śniegowego ciała pogrzebacz z pieca i to go tak ciągneło do zgubnego ciepła.
  • IP: *.net

    Gość: czeko 21.10.04, 07:55 Odpowiedz
    Do dzisiaj placze :/ powaga!
  • IP: *.chello.pl

    Gość: oscar_78 21.10.04, 10:02 Odpowiedz
    a pamieta ktos "momo" michaela ende?
    na zakonczenie zerowki dostalem zbior opowiadan "opowiesci o nieumierajacym
    swiecie". makabra, na cale szczescie rodzice sie zreflektowali i kupili mi cos
    innego chowajac "opowiesci" na wyzszej polce.
  • 21.10.04, 13:08 Odpowiedz
    hihihi tez to czytałam, "powieść o prawdziwym człowieku" i tez ryczałam, teraz
    sie śmieje
    --
    I wanna be somebody's baby doll...
  • 21.10.04, 13:24 Odpowiedz
    Mnie oczywiście łzy w oczach stanęły, kiedy tak czytam ten wątek.
    Kto chce popłakać, koniecznie musi przeczytać "Jesienne astry" Miriam Pressler.
    To powieść o młodym chłopcu i jego nie rozumiejącej się rodzinie. Wyłam jak bóbr.
  • 21.10.04, 13:37 Odpowiedz
    a "Mala ksiezniczka" Burnett? strasznie rozpaczalam jak umarl ojciec Sary.... i
    jak glodowala na poddaszu....
przejdź do: 1-100 101-178
(101-178)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.