Dodaj do ulubionych

Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórza"

21.10.04, 15:04
mało kto zdaje sobie sprawę z tego, jak serdecznie autorka nie cierpiała
swojej najpopularniejszej bohaterki i jak bardzo chciała oderwać się od jej
wizerunku :-)

www.republika.pl/cavendish/ania/poczatki_ani.html
Te sam syndrom co u nieszczęsnego Conan Doyle'a, który pragnął być pamiętany
za swoje kompletnie dziś zapoznane dzieła historyczne, ale do historii wszedł
jako ojciec Sherlocka Holmesa, którego darzył wielką niechęcią i nawet
próbował uśmiercić...

--
A poza tym, Kartagina powinna zostać zburzona.

Ukłony
Edytor zaawansowany
  • Gość: Kasik IP: 129.109.84.* 21.10.04, 16:48
    Dla mnie Ania z Zielonego Wzgorza to jedna z ukochanych ksiazek z dziecinstwa,
    a i dzisiaj czesto do niej wracam, zwlaszcza w gorsze dni, albo jak juz na nic
    innego nie mam sily. Czekam tez niecierpliwie, kiedy bede mogla poczytac te
    ksiazke swoim dzieciom. Niesamowita, piekna, wzruszajca ksiazka. Oczywiscie
    siegam tez po kolejne pozycje z cyklu o Ani a takze po Emilke ze Srebrnego
    Nowiu, ale mimo wszystko ta pierwsza pozycja jest najpiekniejsza.
  • 21.10.04, 18:04
    Wprost trudno wyrazić, ile zawdzięczam tej książce, przeczytanej po raz
    pierwszy w wieku 9 lat. Miałam w dzieciństwie przyjaciółkę Danusię (do dziś
    jesteśmy w kontakcie, chociaż nasze drogi mocno się rozeszły) i oczywiście była
    dla mnie Dianą - nawet wygląd się zgadzał...
  • Gość: magdalino IP: *.kalisz.mm.pl 23.10.04, 13:17
    a ja nigdy nie lubialm "Ani..." nie wiedziec czemu, do dzis nie lubie ;/
  • Gość: gwizdus IP: *.gazownia.poznan.pl 26.10.04, 07:51
    Wstyd powiedziec ale nie czytalam zadnej czesci Ani. To po prostu tyle razy
    lecialo w tv (i ogladalam), ze znam na pamiec i jakos ksiazka nie miala dla
    mnie elementow zaskoczenia. Za to serie o Emilce uwielbiam!
  • Gość: recznik IP: 62.181.161.* 26.10.04, 12:59
    Alez filmowe adaptacje "Ani" sa odlegle o lata swietlne od pierwowzoru
    literackiego ! Niektore z nich, jak pewna kanadyjska seria z dorastajacymi wraz
    z postaciami aktorkami, nie maja wlasciwego klimatu. Sceneria Avonlea,
    bohaterowie, a nawet ich stroje, wygladaja jak obrazki w jakims skansenie.
    Oczywiscie, poszczegolne watki opowiesci zostaly udziwnione (szczytem nonsensu
    byla wedrowka Ani po Europie w czasie I wojny swiatowej). W imie czego ?
    Wolnosci "artystycznej" scenarzysty i rezysera ? Film i literatura sa jednak
    tak odrebnymi sztukami, ze na palcach jednej reki mozna policzyc udane
    ekranizacje wielkich powiesci. Niech wiec zyje wlasna wyobraznia czytelnikow !
  • 17.09.05, 20:33
    Podróż Ani i Gilberta po Europie miała miejsce na krótko PRZED I wojną światową.

    --
    Ah, man, I shot Marvin in the face!
  • 17.09.05, 20:35
    Ups, przepraszam, nie zwróciłam uwagi, że chodzi o film. O film??? znam tylko 2
    części ekranizacji, powstały jakieś następne???

    --
    Ah, man, I shot Marvin in the face!
  • 26.10.04, 17:18
    Uwielbiam całą serię o Ani. Kiedy jestem zmęczona, zniechęcona, zła na cały
    świat sięgam po którąś część. Pomaga :-))
    Cieszę się z radości Ani w Wymarzonym Domku, płaczę w Dolinie Tęczy.
    To niesamowite. To jedyne książki, którymi zaczytywałam sie gdy miałąm 10 lat i
    po które sięgam też teraz. No może poza Kubusiem Puchatkiem :-))
  • Gość: recznik IP: 62.181.161.* 27.10.04, 13:51
    Najsmutniejsza byla smierc Waltera, syna Ani, na froncie I wojny swiatowej, w
    czesci "Rilla ze Zlotego Brzegu".
  • 27.10.04, 15:42
    Ja najbardziej lubię właśnie "Rillę ze Złotego Brzegu". Chyba daltego, ze Rilla
    jest jakaś taka prawdziwa, niedoskonała, ludzka.
    No i "Ania na uniwersytecie" i "z Szumiących Topoli" i "Wymarzony dom Ani".
    Najukochańsze.

    pozdrawiam

    --
    to mówiłam ja!
    Jedynataka z Doliny Muminków!
  • Gość: Priscilla Grant IP: *.e / 213.25.195.* 27.10.04, 16:18
    Nie mozna powiedzieć, że był mocno zarysowany. Pozostawał mocno w cieniu Ani.
  • Gość: granat IP: 213.25.22.* 27.10.04, 16:49
    Może i w cieniu ale to jednak mój ideał mężczyzny! ;)
  • Gość: majka IP: 81.21.195.* 28.10.04, 13:41
    Kto jeszzce nie czytał, albo kolekcjonuje różne wydania, może sobie kupić Anię
    z kolekcji Biblioteki Wielkiej Przygody za 9,90.
    www.czytanie.pl
  • 28.10.04, 15:18
    Jak ja kocham tę książkę.
    Moja Babcia mi ją pokazała, dała swój egzemplarz, stary w płóciennej oprawie,
    zielonej. Mam go do dziś.
    Nie ma książki, która przeczytałabym więcej razy niż "Anię".
    Mam wielki sentyment do tej ksiązki.
    a Gilbert?
    marzyłam , ze kiedyś w życiu spotkam takiego faceta , który będzie mnie kochał
    do szaleństwa.
    Był moim ideałem.
    I wiecie co? dziś mam już sporo lat, ale też mam sowjego Gilberta.
    Czego życzę wszytskim innym miłośniczkom Ani.
  • Gość: fifi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 12:06
    Tak,Gilbert to niewątpliwie ideał mężczyzny. Ale jednak gnębi mnie pewne
    pytanie. Ania i Gilbert pobierają się gdy ona ma 25 lat a on 27 lub 28. No i
    co - czy on wytrwał w nieskalanej "czystości" do dnia ślubu? W ówczesnej
    obyczjowości nie ma tego problemu w odniesieniu do kobiety (miała być
    nieskalana i koniec), ale mężczyzna?
    Jak więć było z Gilbertem?
  • Gość: Agnieszka IP: *.e / 213.25.195.* 29.10.04, 12:22
    A dlaczegóżby nie? Z moim mężem było tak samo i nie jesteśmy wyjątkami w swoim
    otoczeniu. Zresztą studia medyczne pochłaniają tyle czasu...
  • 09.05.05, 16:53
    Ech, a ja sie wczoraj zastanawialam caly dzien, jak to bylo z Valancy z
    Blekitnego Zamku - rozumiem, ze po slubie z Braneyem normalnie sie bzykali, jak
    wiec wyjasnic fakt, ze po roku malzenstwa ona jeszcze nie byla w ciazy? Za
    sprawa jakich magicznych mocy? Bo nie wierze, ze jakies srodki anty wtedy byly.
    A moze? Glupi problem, ale sie zmeczylam! :-)
  • 15.09.05, 19:09
    Hej, bez przesady:) Nie każda kobieta po roku seksu zachodzi w ciążę. A środki
    anty były: prezerwatywy, stosunek przerywany, tampony z octu albo plasterek
    cytryny do środka...
    A w ogóle to zareklamuję forum o Montgomery:
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=30357
  • 22.04.09, 11:31
    Biorąc pod uwagę charaktery obu postaci i specyfikę ich związku raczej wątpię,
    by mieli zacząć już w noc poślubną.
  • Gość: kaczucha IP: 80.51.244.* 03.11.04, 19:47
    lemuriza, kurde, jakbym czytała o sobie . Też dostałam od babci anię jak byłam jeszcze kurduplem , i też w półciennej zielonej oprawie :), a do tego jeszcze "Anię z Avonlea" też w płóciennej i "Wymarzony dom Ani" (te dwie ostanie mają okładkę zółtą:). To moje najcenniejsze książki
  • 05.11.04, 14:32
    do kaczuchy:

    ja też mam te inne części w starej płóciennej oprawie , nie wszystkie ale
    prawie. Kocham moją babcię, za to, choć już dawno jej nie ma na tym świecie!
    Kocham ją za to, że mi przekazała miłość do tej ksiązki.
  • 24.02.05, 20:42
    Ja m ialam "Anie na uniwersytecie" w zoltej plociennej oprawie, tez od Babci!
    --
    ----------------------------------
    Forum o Rumunii
    nie klikaj tutaj!!!
  • Gość: Pati IP: *.bartoszyce.sdi.tpnet.pl 02.11.04, 16:33
    to jest bardzo faina książka :-P
  • 03.11.04, 22:05
    Jaki jest wasz ulubiony wątek z "Ani..." ?
    Zapadł mi w pamięc fragment jak Ania urządzała przyjęcie, na które zaprosiła
    Dianę. Przez pomyłkę poczęstowała ją winem. Skutki tego były opłakane...
    A kawałek jak Diana źle sie czując pobiegła do domu i tam na oczach matki i
    pani Linde pochyliła się nad kwiatami w przydomowym ogródku i...
    ...na lekcji polskiego płakałam ze śmiechu streszczając na głos ten fragment.
    To jedno z moich najwyraźniejszych najwyraźniejszych ze szkolnych lat :-)))))
  • Gość: Myszor IP: *.lesko.sdi.tpnet.pl 04.11.04, 14:20
    "Ania ..." tonajpiekniejsza książka mojego dzieciństwa. Pierwszy raz
    przeczytałam całą serię w wieku 9 może 10 lat. Potem wielokrotnie do iej
    wracałam. Teraz jednak nie jestem w stanie przebrnąć nawet przez jeden
    rozdział. Może to tylko chwilowa niemoc? A może po prostu wyrosłam z tej
    powieści? Chociaż ... czy z "Ani ..." można wyrosnąć?
  • 04.11.04, 15:05
    my sie chyba wszystkie wychowujemy na Ani i jej przygodach... a Amerykanki
    na "Malych kobietkach".... zawsze w powiesciach bohaterki czytywaly wlasnie ta
    powiesc i plakaly nad losem dziewczat.... zawsze chcialam przeczytac "Male...",
    ale jak ja juz dostalam to okazalo sie, ze jest prawie nie do strawienia, taka
    slodka i banalna.... gdzie jej do Ani Shirley i jej losow....
    i to nieprawda, ze z wiekiem mija oczarowanie Ania .... chyba, ze do czytania
    tej ksiazki trzeba zachowac ta dziecieca naiwnosc.... to nie minela mi, bo
    wiecznie mnie zachwyca....
  • Gość: stokrotka IP: 80.51.246.* 04.11.04, 16:46
    Ja też tak troche mam i tłumaczę sobie to tym, że wszystkie tomy czytałam tyle
    razy, że juz nic tam nie jest dla mnie zaskoczeniem. Trzeba by poczekać ze 20
    lat.
  • 05.11.04, 00:54
    Czytam wlasnie 'wymarzony dom Ani' w oryginale, wczesniej po angielsku czytalam
    jedynie 'Anie z zielonego wzgorza' i nieodmiennie zadziwiaja mnie imiona
    bohaterow, tak inne od tych do ktorych przywyklam.Iza (przyjaciolka, ktora
    poslubila wielebnego Jerzego) to Phillipa, Robert Gardner ma na imie Roy, a
    blizniaki, przygarniete przez Maryle - Davy i Dory:)A Maryla to wlasnie Marilla
    i wtedy nazywanie Rilly przez Krzysia Rilla-Ma-Rilla ma troszke wiecej sensu;)
    A Kapitan Jim mowi fajnm slangiem;)hehe
    Pozdr dla wszystkich 'znajacych Jozefa':)
    --
    'Robienie codziennie obiadów przywraca człowiekowi spokój i właściwe proporcje'
    M.Umer

    dawniej birke
  • 05.11.04, 08:45
    pomijajac fakt, ze w oryginale pani Malgorzata Linde ma na imie Rachel.....
    --
    wszyscy myslą wylacznie o sobie
    tylko ja mysle o mnie
  • Gość: baba IP: *.acn.waw.pl 05.11.04, 16:01

    No wlasnie, najpierw czytalam po polsku, potem po angielsku (prawie wszystkie
    tomy- i raz po raz glupialam.
    Najpierw myslalam, ze autorka zastosowala chwyt Conan Doyla, ktory to poczytny
    autor kaze Watsonowi mimochodem wspominac sprawy, ktore nigdzie nie zostaly
    opisane ! W zadnej ksiazce tegos autora (a glupi czytelnik szuka...).
    Dopiro jak dotarlam do wszystkich tomow, to wreszcie dowiedzialam sie, kto to
    jest ta tajemnicza Filipa.
    A jej maz wcale nie nazywal sie Jerzy (George).
    Oto do czego prowadzi nadgorliwosc tlumaczy...
  • Gość: Jamajka IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.11.04, 23:52
    Z jakiegos powodu kiedyś uznano,że łatwiej dzieciom będzie czytać? Mary Poppins
    też byla Agnieszką i już.
  • 07.11.04, 23:14
    taaak, Rachel Lynde juz poznalam kilka lat temu w 'Ani z Zielonego
    Wzgorza'..zaloze sie, ze pani Harmon Andrew (matka Janki), tez w polskim
    przekladzie nosila mniej angielskie imie;)Nie mam niestety dostepu teraz do
    swojej biblioteki, wiec nie moge sprawdzic;)
    Ale najbardziej dobila mnie zlotowlosa Ewa Moore, przyjaciolka i najblizsza
    sasiadka z "Wymarzonego domku", ktora tutaj nosi imie Leslie...
    ______
    'Robienie codziennie obiadów przywraca człowiekowi spokój i właściwe proporcje'
    M.Umer

    dawniej birke
  • Gość: lili IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 12:14
    Z tego co pamiętam to pani Harmon Andrews ostała się w polskim tłumaczniu bez
    zmian.
  • Gość: Nauthiz IP: *.acn.waw.pl 08.05.05, 21:46
    Tyle że Harmon Andrews był ojcem Janki :-))) Powinno być przetłumaczone "pani Harmonowa Andrews", ale widać tłumaczce się omsknęło...
  • 09.05.05, 16:55
    Acha i dzieki Wam kochane moglam przeczytac oryginalna wersje Blue Castel - sto
    razy lepsza niz tlumaczenie! Oryginal jest o wiele bardziej dowcipny i zlosliwy!
  • Gość: Asia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 12:37
    Moim zdaniem Ania z zielonego Wzgórza to bardzo miło i sympatyczna dziewczynka
    o bujnej wyobrażni. Zadziwa mnie swoim urokiem i wspaniałymi przygodami. Bardzo
    lubie ja czytać nie wiem czemu ale za każdym razem czuje coś innego i
    przeczytałam ją już cztery razu.
  • 09.11.04, 13:44
    Ile to juz lat temu? Pewnie z 15:) Przeczytalm wszystkie czesci "Ani...", bylam
    tak zafascynowana LMM, ze czytalam wszystkie jej ksiazki, dostepne w tym
    czasie. Mam wielki sentyment do tej autorki i byc moze w przyszlosci
    zainteresuje jej powiesciami moja corke:)
  • Gość: Artur IP: *.is.net.pl / 217.144.192.* 06.12.04, 19:38
    Dobry artykuł.TAK trzymać.
  • Gość: hubert IP: 82.146.225.* 26.01.05, 13:47
    to jest ex książka polecam przepiękna i wzruszjąca
  • Gość: aska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.05, 14:04
    wspaniala książka wlaśnie ją przerabiamy w szkole najfajniejsz postać wedlug
    mnie to GILBERT =*
  • 21.02.05, 17:28
    A który przeklad lubicie:ten z wydawnictwa "Nasza ksiegarnia" Warszawa 1990
    (jest swietny) czy inne. Mam w domu z wydawnictwa Zielona sowa i uwazam, ze
    raczej kijowy.
    --
    Nowa sygnaturka: "Nigdy nie jest się dostatecznie bogatym i dostatecznie
    szczupłym"
  • Gość: justyna IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 21.02.05, 18:32
    Znam tylko jeden,nie moge sprawdzic jaki,bo nie mam teraz dostepu do ksiazek,na
    okladce kazdej czesci bylo rudowlose dziewcze w odpowiednim do tresci kolejnej
    ksiaki,wieku.Uwielbialam Anie i swiat, w ktorym zyla.Chcialysmy zrobic nawet z
    kolezanka przedstawienie na podstawie 1.czesci,mialysmy w nim grac i
    spieralysmy sie,ktora z nas ma bardziej rude wlosy (obie slowianskie
    blondyneczki).Mialysmy 9 lat...milo mi sie to teraz wspomina...:)
  • 24.02.05, 19:54
    ja tez kochalam anię, ale gilbert mnie irytowal, potem tylko robil jej dzieci i
    wiele szczęścia z nim nie miala.. bardzo cenię postać mateusza, byl taki dobry
    i lagodny, zawsze żałowalam , że autorka tak go szybko uśmiercila...Wlasciwie
    te części Ani, w ktorych jest po ślubie z gilbertem nie podobaja mi sie tak
    bardzo. Chyba dlatego, że Ania jest tu odsunieta na dalszy plan..
  • Gość: a. IP: 217.149.242.* 24.02.05, 22:28
    Mnie by nie przeszło przez gardło takie sformułowanie (domyślcie sie, które, bo
    przez klawiaturę też mi nie przechodzi) odnośnie uduchowionej Ani, która, jak
    sądzę, dzieci znajdowała wśród kwiatów, ewnttualnie przynosiły je elfy.
    Musiała mieć dużo, żeby wszyscy znajomi mogli być uhonorowani poprzez nadanie
    ich imion dzieciom. Zawsze się dziwiłam, że rodzina Gilberta była tu pomijana -
    chyba żadne dziecię nie dostało imienia po jego rodzinie. Ale taki jest los
    mężów pierwszoplanowych bohaterek...
    Dziwne też, że nie nadała żadnemu synkowi imienia Mateusz. Imię "Shirley"
    uważam już za przesadę - w końcu mała Elżbieta nazwała tak chomika.
  • Gość: baba IP: *.acn.waw.pl 25.02.05, 13:15
    Hehehe.
    ja sie juz dawno zastanawialam jak przezyla Ania wiadomosc, ze o tych elfach
    to nie do konca prawda...
    I kiedyz ten bolesny fakt nastapil...
    Te ksiazki nie sa co prawda pisane w epoce wiktorianskiej, ale sa jeszcze pod
    jej wrazeniem, coz sie dziwic biednej Ani :-)
  • 25.02.05, 14:07
    ale leekarz i jego żona powinni wiedzieć jak zapobiegać ciąży.. i że przy
    takiej gromadzie dzieci nie ma czasu na milość i poezję
  • Gość: baba IP: *.acn.waw.pl 25.02.05, 14:54

    W tamtych czasach jedyna skuteczna metoda zapobiegania ciazy byla szklanka wody
    zamiast.
    Ogino- Knauss to dopiero lata 30-te.
    Rzeczywiscie poezja przy takiej gromadzie i na dodatek w tamtych czasach( kazda
    czynnosc gospodarska zabierala kilkakrotnie wiecej czasu i pracy niz obecnie) to
    nawet przy pomocy Zuzanny mrzonka.
  • Gość: Dzikikamien IP: 80.55.5.* 25.02.05, 15:13
    hmm, nie do konca, od stuleci kobiety robily po prostu przemywanie octem i do
    dzis sie to chyba praktykuje czasem /?/ ... a wogle to nigdy zadnej 'ani' nie
    czytalem, jestem chlopcem heheh.
  • 25.02.05, 21:07
    Przemywanie CZEGO octem?
    Wiesz, mydlem tez mozna bylo (vide "Vera Drake") ale to nie jest ZAPOBIEGANIE.
    Wracajac do Ani- moim zdaniem widac, ze jest zmeczona troche w dwoch ostatnich tomach, ale wydaje
    sie tez byc szczesliwa. Poza tym szostka dzieci z dwudziestu czy ilus lat malzenstwa, ludzie nadal
    dokonuja takich wyborow i sa szczesliwi. Wiele osob ma duze rodziny i cieszy sie z tego.
    --
    ----------------------------------
    Forum o Rumunii
    nie klikaj tutaj!!!
  • Gość: miga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 10:02
    No nie przesadzajcie , jednak jakaś antykoncepcja wtedy istniała. Wszak stosunek
    przerywany znany jest od czsów biblijnych, prezerwtywa od lat kilkuset, a od
    czasu odkrycia i zastosowania kauczuku to nawet w formie zbliżonej do
    współczesnej....
    Jest to oczywiście mało w stosunku do obecnych czasów, ale zawsze coś...
    Może Ania i Gilbert po prostu wybrali taki model rodziny i życia?
  • 22.04.09, 19:29
    >W tamtych czasach jedyna skuteczna metoda zapobiegania ciazy byla
    >szklanka wody
    zamiast.

    Bez przesady proszę. Prezerwatywy były uzywane juz w czasach młodej
    królowej Wiktorii - wg was fakt, z e prostytutki nie miały 15 dzieci
    brał sie z ciagłych skrobanek? Owszem, nie było tabletek, ale były
    gabki wewnętrzne nasaczane octem - metoda znana od czasów greckich -
    w kwasnym srodowisku plemniki szybko giną , mydło akurat ma
    zasadowe, wiec ktos tu myli dwie zupełnie inne rzeczy - nie o mycie
    chodzi , a o wewnętrzny uzytek:). Były juz kapturki wewnętrzne ,
    wymieniane po stosunku . Naprawdę historia antykoncepcji
    mechanicznej jest o wiele starsza niz 100 lat i wbrew pozorom,
    działałą:)))

    A co do samej Ani - lubiłam pierwszy tom " Anię z Zielonego
    Wzgórza", w miarę przypadły mi też do gustu "Ania a Avonlea"
    i "Ania na uniwersytecie" . Natomaist to co sie dzieje dalej, to
    jdna wielka porazka - bohaterka z jajem, głupimi pomysłami i
    fantazją zamienia sie w kurę domową z nieustannym brzuchem i
    dzieciakiem przy cycku, reprodukuje sie jak królik, a usmiech
    zidiocenia i pogubienia (przypominam, ze ZREZYGNOWALA ze wszystkich
    swoich planów, byt wiejskiej nauczycielki to jedyne co jej zostało,
    a nie - jej marzenia ) nie schodzi jej z pulchnej mordki. I pisze to
    specjalnie - Montgomery jasno stwierdziła, z e nie znosiła juz od
    pewnego momentu swojej bohaterki, a te dyrdymałowate pulchno-
    kluchowat-porodoweo-karmiące historie wypisywała niemal teroryzowana
    przez malzonka, bo zarabiali na tej serii grube pieniądze. One
    chciaął pisać o czymś zupełnie innym , ale de facto nie mogła. W
    efekcie zdradziła własna bohaterke, której naprawdę nie trzeba było
    fundować co rok brzucha w ramach jedynej akcji.





  • Gość: Ania K. IP: *.aster.pl 01.06.06, 15:28
    Najstarszy syn Jim miał na 2 imię Mateusz.
  • 07.05.05, 00:08
    Uwielbiam Anię. Jako dziewczynka ciężko ją 'odchorowałam', ponieważ chciałam być
    taka jak ona. Przeczytałam wszystkie książki o Ani, a w "Opowieściach z Avonlea"
    wyłapywałam wszystkie epizody z Anią.
    Potem nadszedł czas czytania w oryginale. I tu lekki szok: książka w oryginalnym
    języku jest wręcz śmieszniejsza!
    Inna jeszcze książka tej samej autorki: Błękitny zamek. Ktoś czytał?

    --
    ReklamaBlog. Podyskutuj o reklamach
  • Gość: talia IP: *.eltronik.net.pl 09.05.05, 17:29
    Oczywiście, że czytałam też błękitny zamek.nawet byłaadaptacja telewizyjna,tak
    samo uroczonaiwna opowiastka o starej (?)pannie.Ale Ania moja ulubiona.To
    nic,że lat już mam trochę więcej,naiwność i szczerość uczuć Ani zawsze mnie
    dobrze nastrajał do codzienności.Ania była w dzieciństwie ważna a teraz też
    jest tyle,że urocza.Tęsknię czasami do takiej prostolinijnej Ani.Lubię ciebie
    ciągle,Aniu!
  • Gość: "Piękna Remedios" IP: *.lodz.mm.pl 10.05.05, 22:49
    Ania była ,jest i będzie wyjątkowa.Cała ona jest taka magiczna i romantyczna.
    To pewie ta książka czytana przeze mnie w dzieciństwie miała największy wpływ
    na ukształtowanie mojej osobowości i pewnie dlatego jestem taką szaloną i
    romantyczną optymistką.Przez długi czas utoszsamiałam SIĘ Z Anią,pewnie nadal
    to robię choć się wstyd do tego przyznać.Wierzyłam w idelny świat Ani,
    wierzyłam w piękną przyjażń ,wierzyłam w romatyczną miłość ,wierzylam w całą tą
    magię i wierzę do dziś ,mimo mojego wieku,ale nie potrafię się jej wyżec.
    Myślalam, ze tak ma to wlasnie wyglądać i już,chciałam aby jej świat świat stał
    się moim światem...Jak miałam "przyjaciółkę" to byłam w stanie dla niej zrobic
    wszystko ,wskoczyłam bym za ną do ognia, jak przyszła miłość to zakochałam się
    do szaleństwa,pragnełam by była ona romantyczna piękna i pełna magii.Na dzień
    dzisiejszy jestem pełna rozczarowań,bo okazało się że do stworzenia takiego
    zmysłowego świata potrzeba jednak tej"bratniej duszyczki" ,a moja przyjaciółka
    nie była Dianą, a mój chłopak nie był Gilbertem,więc cóż pozostaje tylko czekać
    na te duszyczki,które będą mialy ociupinkę romantyzmu w sobie i wierzyć ....


    Ps.Jak się nie uda no to "100 lat samotności"
  • 15.09.05, 18:45
    Pozdrawiam Piękną Remedios!!! Ja także bardzo długo utożsamiałam się z Anią.
    Kocham całą serię jej przygód, czasami wracam do wybranych rozdziałów...ale
    częściej siegam po Marqueza;)
  • Gość: Ina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 10:13
    Nie wiem, czy już ktoś o tym pisał, bo nie chce mi się czytać wszystkich
    komentarzy, ale również A. Christie nienawidziła swojego detektywa Poirota.
    Dobrze, ze go nie uśmierciła!!!
  • 11.05.05, 08:37
    Gość portalu: Ina napisał(a):

    > komentarzy, ale również A. Christie nienawidziła swojego detektywa Poirota.
    > Dobrze, ze go nie uśmierciła!!!

    hmm Poirot umiera w "Kurtynie". naturalnie co prawda, ale całkiem na śmierć ;)
  • Gość: Patisonek :] IP: *.ztpnet.pl 17.05.05, 17:51
    dno.............................................................................
    ......... totalne dno!!!!!!!!!!!! :(
  • Gość: ania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 18:56
    Patiseonek napisał(a):
    >dno............................
    >.....totale dno!!!!!!!! :(

    No cóż..... "Ania" jak MediaMarkt - nie dla idiotów;))))
  • 17.05.05, 20:11
    :) Wszystkie "Anie" stoja u mnie na polce i wracam do nich, jak mi bardzo
    zle... Ile ja sie naplakalam przy tej calej serii, kiedy Mateusz umarl, Ania
    stracila coreczke, Walter zginal podczas wojny, caly motyw z psem Wtorkiem
    (ktory w oryginale chyba sie inaczej tez nazywal;)) doprowadzil mnie do spazmow
    placzu w swoim czasie...

    Ale chyba najbardziej z tworczosci L.M. Montgomery przypadly mi do gustu 2
    ksiazeczki o Pat ze Srebrnego Gaju, czytal ktos?:) Bohaterka bardzo mi bliska,
    choc czasem i szalenie irytujaca(ale ja pewnie tez taka jestem;))

    Swietna byla tez "Historynka" (inny tytul - Wakacje na starej farmie)
    i "Zlocista Droga".

    Blekitnego zamku dawno nie czytalam, musze chyba to nadrobic.

    Jeszcze "Jane z Lantern Hill" byla fantastyczna, wreszcie jakis ojciec
    porzadnie zarysowany w fabule, w sumie gorzka opowiesc, ale z krzepiacym
    zakonczeniem, jak u Montgomery to bywa...

    A co sadzicie o Emilce? Ja jakos nie do konca moglam sie przekonac do
    bohaterki, miala mocno egzaltowane momenty i Tadzio/Ted mnie strasznie wkurzal,
    taki strasznie anemiczny byl, Emilka zaslugiwala mimo wszystko na kogos
    lepszego:)

    A najfajniejszym chlopakiem stworzonym przez LMM byl Hilary Gordon z "Pat ze
    Srebrego Gaju", Gilbert sie przy nim chowa;) Choc w drugim tomie prawie go nie
    bylo, ale oczywiscie pojawil sie w sama pore;)

    Pozdrawiam

    --
    There is a star in the sky
    guiding my way with its light
  • 15.09.05, 18:59
    Czy historia o Pat opowiada o tej dziewczynie-niemowie??? Chyba czytałam tą
    książkę, ale bardzo dawno temu i nie jestem pewna, czy dobrze pamiętam... Mnie
    także denerwowała Emilka i Tadzio, ale ogólnie książki L.M. Montgomery podobają
    mi się.
  • 15.09.05, 19:11
    Nie, Historia o niemowie to "Dziewczę z sadu" albo "Kilmeny z Sadu" - w dwóch
    różnych tłumaczeniach
  • Gość: Zaskoczona IP: *.pronet.lublin.pl 25.05.06, 15:30
    Dopiero niedawno przeczytałam cykl książek o Ani, bo będąc w podstawówce nie
    mogłam tego za chiny ruszyć. Film owszem był ciekawy ale na dziecko
    kilkunastoletnie to starczyło. Mam teraz pod czterdziestkę i dopiero zawzięłam
    się do przeczytania cyklu o Ani, pomyślałam że to obciach nie przeczytaćczegoś
    o czym ludzie gadają. Doszłam do Ani ze Złotego Brzegu. Powiem wam że po
    skończeniu tej kolejnej książki mam jakiś niedosyt. Bo Ania zatęchła w swoim
    myśleniu i zbabiała że tak powiem. Jakaż była inna kiedy uczyła się w College`u
    i w szkole, jaka cwana! Kiedy przeczytałam jej dwa tomy pamiętników które
    pisała na żywo - to oniemaiałam - inna była w realu a inną siebie ukazywała w
    książkach. W książce miała swoją długoletnią przyjaciółkę - a w realu miała
    tak zwane sezonowe przyjaciółki. Sezon to np. na czas nauki w szkole, albo
    pobytu u ojca w domu, czy na studiach i tak dalej i tak dalej. Jak to ona sama
    pisała w swoim dzienniku - że ludzie nie chcą ją znać po jakims czasie . Dla
    mnie Ania była naprawę światną intrygantką - wkupywała się w łaski tych którzy
    ją nie lubili - podchlebiając im i była po prostu fałszywa. Nawet tą swoją
    Dianę wykorzystwała rżnąc bogaczkę jedynaczkę. A biedna Diana była najstarszym
    dzieckiem rodziców, nie mogła się obijać jak Ania, tylko musiała ryć w polu i
    pomagać przy garach bo ją matka pędziła, oraz jako niańka do rodzeństwa. Oj
    długo by mówić. Czytałam tą książkę - jedną za drugą bo ciekawość mnie brała
    kto tu jest fałszywy i po przeczytaniu kilku tomów o Ani a potem pamiętniki
    autorki doszłam do wniosku ze książki te pisała osoba chora nerwowo, która
    chciała być postrzegana za ideał . Nawet to że będąc u macochy u ojca w domu
    nie chciała pomagać swojej ciężarnej macoszea potem przy nowo narodzonej
    przyrodniej siostrze. Ania była wygodnicka . Poczytajcie jej pamiętniki. Była
    tak cwana że jej książki są dla mnie instrukcją jak zdobywać i wkupywać się w
    łaski. No cóż....
  • Gość: chichi IP: 74.12.153.* 25.05.06, 16:11
    Dla mnie z kolei problem z Ania to jej niewykorzystane wyksztalcenie zdobyte
    wszak z wielkim trudem. Po kiego diabla isc na uniwersytet, uczyc sie i meczyc
    zeby potem skonczyc wylacznie jako melancholijna pani domu z gromadka dzieci?
    Jedyna czesc, ktora jest moim zdaniem warta uznania, to "Rilla" z odniesieniami
    do I wojny swiatowej i bardzo emocjonalnymi opisami tragedii przezywanych przez
    kanadyjskie rodziny, ktorych bliscy poszli na wojne za Atlantykiem.
  • 26.05.06, 19:34
    Co do wyksztalcenia, to Ania zdobywajac je, nie wiedziala, jak potocza sie jej
    losy-czy w ogole wyjdzie za maz.Na farmie Maryli moglaby znalezc schronienie
    jako ciotka rezydentka, a tego nie chciala.
    Pomijajac juz aspekt wyksztalcenia jako wartosci samej w sobie, Ania byla osoba
    realnie myslaca.Zreszta pracujac przez 3 lata po zareczynach zarobila na swoje
    wiano czyli glownie ubrania(bardzo wtedy kosztowne) i jakies rzeczy do nowego domu.
    Ponadto nie byla ciezarem dla nikogo.
    A co do Rilli to zdadzam sie, ze ta ksiazka jest powalajaca, najbardziej chyba
    uniwersalna ze wszystkich An.
    Co do dziennikow Autorki-nie utozsamiam autorow z ich dzielami.Mongomery
    nigdzie nie dawala do zrozumienia ze Ania to ona sama , przyznawala tylko ze
    wykorzystala NIEKTORE wlasne przezycia, co robi kazdy autor w mniej lub wiecej
    zawoalowanej formie.
    --
    Nie bierzcie życia tak poważnie
    i tak nie wyjdziecie z niego żywi.
  • 28.05.06, 15:07
    Dziewczyny takie jak Ania nie miały niestety wyboru i musiały się kształcić,
    żeby w przyszłości, o ile nie wyjdą za mąż, mieć z czego żyć. A jako sierota nie
    mogła liczyć na to, że po śmierci Maryli i Mateusza ktoś ją ewentualnie wesprze
    finansowo. Zauważ, że Diana nie poszła ani do seminarium nauczycielskiego, ani
    na uniwersytet - nie dlatego, że była mniej ambitna, tylko dlatego, że była z
    zamożnej rodziny i nawet gdyby nie wyszła za mąż, to po śmierci rodziców nie
    groziłaby jej nędza.
  • Gość: Aja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.06, 14:59
    dawno nie przeczytałam tak żenującej i jakiejś takiej niesympatycznej
    wypowiedzi na temat ksiazki.Piszesz językiem rozwydrzonego nastolatka mimo tych
    prawie 40 lat.Pamiętniki ,a książki to cos zupelnie innego.Piszecie ,że miała
    mnostwo dzieci ,na co jej było wykształcenie itp.,przecież to były zupelnie
    inne czasy ,realia itd.sila jej książek tkwi w tym ,że sa takie
    subtelne ,przepełnione mimo wszystko optymizmem,ciepłem ,czarem.Nie każdy
    potrafi to dostrzec,moją ulubiona książka jest chyba seria o "Pat ze srebrnego
    gaju",i "Błękitny zamek" ,choc nie potrafię sie przekonać do innych imion :dla
    mnie to zawsze bedą Joanna i Edward.Moge śmiało stwierdzić ,ze jej ksiązki w
    jakiś sposób mnie ukształtowały,zmieniły sposób postrzegania
    swiata,przyrody,dostrzegani\\\\\\\\\
  • Gość: Rilla IP: 82.139.39.* 26.05.08, 17:53
    "Rilla ze Złotego Brzegu" jest najpiękniejszą powieścią wygładzoną przez Lucy M.
    Montgomery. Dla mnie: Walter jest ideałem. Płakałam, płakałam "aż w końcu łez mi
    zabrakło".
  • 22.04.09, 19:44
    >Piszecie ,że miała
    >mnostwo dzieci ,na co jej było wykształcenie itp.,przecież to były
    zupelnie
    >inne czasy ,realia itd.sila je

    No własnie pronlem w tym, ze to nie były zupełnie inne czasy i
    zupełnie inne realia, ale moment kiedy kobiety juz mogły studiować i
    juz mogły realizować sie zawodowo , nie tylko w małzeństwie i
    rodzeniu. Akurat trafiamy na moment rewolucyjnych wrecz zmian i
    mozna to było wykorzystać. Montgomery mogła pójsc tą drogą, ale
    powyzej wspominam dlaczego nie poszła - koniunkturalnie wybrała to,
    co przynosiło pieniądze - tak jak dziś lepiej sprzeda sie
    267 "Samotnosc w sieci" z mnóstwem nielogicznych bzdur , a
    zdecydowanie nie Masłowska z "Miedzy nami dobrze jest" .

    Podstawowy zarzut, który mozna postawić w zasadzie wszystkim
    ksiazkom z tej serii po wyrosnieciu Ani z dzieciństwo to potworna
    pruderia i zasciankowosc. Ania majac lat 30 zachowuje sie tak, jakby
    nadal nie wiedziała, co to seks oraz zycie poza krainą pieczenia
    ciast. Litosci, to juz siostry Bronte miały mniej pruderii...Ja to
    rozumiem u 13 letniego podlotka, ale nie u 30 letniej kobiety...

  • 23.04.09, 15:35
    > ciast. Litosci, to juz siostry Bronte miały mniej pruderii...Ja to
    > rozumiem u 13 letniego podlotka, ale nie u 30 letniej kobiety...

    Tu pojawia się pytanie - kto miał te ksiażki czytać? Ja czytałam je jako
    najwyżej trzynastoletni podlotek i rozumiałam, że to wciąż książki dla dzieci. W
    książkach dla dzieci erotyka (nawet w formie aluzji) z założenia nie istnieje.
    Kobieta to albo "dziewczynka" albo "mama". Nieślubne dziecko jednej z bohaterek
    "Błękitnego zamku" wydawało się wtedy szczytem śmiałości. Żeby natknąć się na
    "coś więcej", trzeba było zacząć czytać ksiazki z kategorii "dla dorosłych" (a
    przynajmniej dorastających).
  • Gość: no name IP: *.4web.pl 23.04.09, 17:49
    A czytalaś" Pana Samochodzika" Nienackiego? to tez sa ksieazki dla
    dzieci i do spraw płci, seksu, wakacyjnego romansu podchodzi sie juz
    inaczej. Jakos watpie, aby 13 latki uwielbiały czytac te tomy, gdzie
    Ania rodzi i wychowuje - czytelniczki rosły i starzały sie wraz z
    bohaterka.
  • 24.04.09, 15:44
    Oba cykle czytałam w podobnym wieku. O ile pamiętam, Panu Samochodzikowi, w
    skrócie mowiąc, podobały się różne laski, tak jak i Ania i jej koleżanki
    przeżywały zauroczenia. Na pewno ujęcie tematu jest inne, bo przecież autorów
    dzieliła różnica płci, kilkudziesięciu lat i kilka tysięcy kilometrów.
    Jak ktoś wspomniał wyżej, już przed epoką L.M. Montgomery powstawały (dużo)
    śmielsze dzieła, ale będę jednak obstawać przy tym, że przeznaczone dla innego
    czytelnika. I kiedy skończyłam z Anią (nie, nie uwielbiałam tomów o dorosłości,
    ale nie zmienia to faktu, że przeczytałam je w dzieciństwie i później do nich
    nie wracałam), to po prostu zabrałam się za bardziej "dorosłe" książki.

    > inaczej. Jakos watpie, aby 13 latki uwielbiały czytac te tomy, gdzie
    > Ania rodzi i wychowuje
    A mnie się wydaje, że te książki czyta się na zasadzie serii - podobają ci się
    pierwsze trzy i chcesz znać dalszy ciąg, więc "jedziesz" do końca. I to raczej
    nie wymaga kilku lat - a na pewno zestarzenia się. Oczywiście może nie każdy tak ma.
  • Gość: Daniela IP: *.centertel.pl 25.06.08, 17:22
    Uwielbiam czytać książki, a moja miłość do czytania zaczęła się właśnie od ,,Ani z Zielonego Wzgórza''.Nie mogłam się od niej oderwać. W wakacje przeczytałam wszystkie 10 części, a następnie zabrałam się do innych książek Lucy Maud Montgomery.Polecam wszystkim tę książkę.To naprawdę wyśmienita lektura szczególnie na czas wakacji.
  • Gość: maryla IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.08, 12:19
    wszyscy miłośnicy powieści L.M.Montgomery pewnie będą zadowoleni bo teraz w
    merlinie trwa promocja na jej książki. wszystkie są o 20% tańsze.
  • 26.06.08, 22:25
    Ania Shirley jest jedną z moich ulubionych bohaterek ksiażek. Bardzo
    podobają mi się wszytskie część Ani:)
  • 22.04.09, 15:17
    Gość portalu: Magda napisał(a):

    > Polecam! Swietne streszczenie!

    Dziecko, to jest forum dla tych, co czytają __książki__ a nie ich streszczenia w internecie.

    Nie czytasz książek tylko streszczenia...
    Zapewne nie chodzisz do kina tylko czytasz recenzje...
    Nie oglądasz tv tylko czytasz opisy filmów...
    Jak ty słuchasz muzyki?! Kiedyś można było choć obejrzeć okładkę winyla czy CD, ale przecież pliki mp3 nie mają okładek?

    --
    Człowiek wszystko w życiu zniesie, z wyjątkiem jajka ;)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.