12.04.05, 13:52
Dom na wyspie, fale sennie uderzają o skały.
Krystyna Janda wybija ręką okno w swoim pokoiku i próbuje się z niego
(pokoiku) wydostać. Okno jest dosyć wysoko umieszczone, więc zbudowała
wcześniej stos z książek, po którym łatwo wdrapuje się do góry.
Udało jej się w końcu wydostać z pokoju, wchodzi innym oknem do drugiego ,
gdzie śpi Agata Buzek.Janda budzi Agatę. Szepcze jej do ucha jakieś słowa,
Agata otwiera z przerażeniem oczy, próbuję usłyszeć o czym mówią,ale
wszystkie dźwięki zlewają się w jakiś męczacy szum.
Wchodzą obie do pokoju , gdzie spokojnie śpi stary Zapasiewicz, kneblują mu
usta.
Zapasiewicz budzi się przestraszony, a ja razem z nim. Szybki oddech, pot na
czole, otworzyć szybko okno i zaczerpnąć łyk powietrza.
Uff. Nie jestem w żadnym obcym domu i nikt nie knebluje mi ust- co za ulga.
Robię mocne postanowienie:
-nie będę czytać Nothomb przed snem,
-nie będę czytać Nothomb przed snem,
-nie będę czytać Nothomb przed snem..............

...no chyba,że Nothomb zaskoczy mnie inaczej .

Amelie Nothomb-mistrzyni małej formy i wielkich emocji.

P.S.Majaki nocne w związku z "Rtęcią" Amelie Nothomb.
Obsada :
Janda jako Francoise,
Agata Buzek jako Hazel,
Zapasiewicz jako Omer Loncours.

;)


--
"Piszę,że to w głowie się nie mieści jak prześlicznie jesz naleśnik lub sok
sączysz swój co dzień"
Edytor zaawansowany
  • hrabalek 19.04.05, 14:41
    "Pan Haneda był przełożonym pana Omochi,który był przełożonym pana Saito, który
    był przełożonym panny Mori,która była moją przełożoną. Ja nie byłam niczyją
    przełożoną.
    Inaczej mówiąc:podlegałam pannie Mori, która podlegała panu Saito i tak dalej,
    z tym że w dół hierarchii można było przeskakiwać poszczególne szczeble.
    Tak więc w firmie Yumimoto podlegałam wszystkim".

    (Świat w wydaniu Japończyków.)

    Po przeczytaniu takiego początku, mogłam już tylko pozostać z Amelie , iść jej
    tropem.
    Jestem pod urokiem tego, jak szybko i bez dania mi czasu na zastanowienie-
    czytać dalej czy nie?- wciąga mnie w swoje sprawy.
    Moja empatia zawodzi maksymalnie , na całej linii, przez chwilę nie potrafiła
    bym pracować w tej firmie,gdzie najważniejsza jest podległość i uległość, od
    pierwszej przeczytanej kartki mogę się już tylko buntować i dopingować
    poczynaniom Amelii.

    "Szczyt sadyzmu tego systemu przejawiał się w jego aporii:
    przestrzeganie go prowadziło do tego, by go nie przestrzegać".


    "I nie ciesz się chwilą: pozostaw tę iluzję ludziom Zachodu. Chwila jest
    niczym, twoje życie jest niczym.Nie liczy się ,żaden okres poniżej dziesięciu
    tysięcy lat."

    Każde zdanie niesie ze sobą dawkę emocji i daje do myślenia.
    Świetnie ułożony dialog dwóch kultur-japońskiej i "zachodniej".

    Kto jeszcze nie przeczytał -niech nie zwleka.

    --
    "Piszę,że to w głowie się nie mieści jak prześlicznie jesz naleśnik lub sok
    sączysz swój co dzień"
  • daria13 19.04.05, 15:51
    Pięknie to wszystko ujęłaś:)W pierwszej chwili aż się przestraszyłam, że Ty tak
    chcesz z sarkazmem o Nothomb, ale na szczęście nie:), bo ja też wielbicielka
    jestem. Ze smutkiem muszę stwierdzić, że na tym formum możemy nie znależć wielu
    fanów Amelie, bo ja już kiedyś taki wątek próbowałam pociągnąć, ale było
    cieniutko i to chyba nie raz. Teraz jednakowoż istnieje szansa, że więcej osób
    po nią sięgnie, bo tak kwieciście napisałaś, że mało kto mógłby się oprzeć
    Twojej perswazji.
    Dla mnie bez watpienia najlepsze są powieści jak ja to nazywam "japońskie",
    czyli właśnie Z pokorą i uniżeniem i Metafizyka rur. Bardzo też lubię
    Krasomówce, bo od niego zaczęłam przygodę z jej światem. Nie czytałam jeszcze
    Antychrysty, ale niedawno skończyłam Sabotaż miłosny i jest to pierwsza książka
    tej pisarki, która nie całkiem do mnie trafiła; dla mnie jest już odrobinę za
    bardzo wydumana, ale swój urok momentami też ma.
    Lubię takie pokręcone klimaty jak u Nothomb, zdecydowanie! A może zrobimy
    ranking wsród wielbicieli, które książki są najlepsze, a które nieco gorsze, bo
    całkiem sporo ich sie ukazało na naszym rynku.
    BTW. Widziałaś jej zdjęcia z wczesnej młodości; cudna dziewczyna:)Nie dość, że
    utalentowana to jeszcze ładna, cholera;)
    Pozdrawiam i dziękuję za tego Zapasiewicza:)))))))
  • chiara76 19.04.05, 16:05
    daria13 napisała:

    > Pięknie to wszystko ujęłaś:)W pierwszej chwili aż się przestraszyłam, że Ty
    tak
    >
    > chcesz z sarkazmem o Nothomb, ale na szczęście nie:), bo ja też wielbicielka
    > jestem. Ze smutkiem muszę stwierdzić, że na tym formum możemy nie znależć
    wielu
    >

    ej, no jak to nie, a ja??:))

    > fanów Amelie, bo ja już kiedyś taki wątek próbowałam pociągnąć, ale było
    > cieniutko i to chyba nie raz. Teraz jednakowoż istnieje szansa, że więcej
    osób
    > po nią sięgnie, bo tak kwieciście napisałaś, że mało kto mógłby się oprzeć
    > Twojej perswazji.
    > Dla mnie bez watpienia najlepsze są powieści jak ja to nazywam "japońskie",
    > czyli właśnie Z pokorą i uniżeniem i Metafizyka rur.


    Mam to samo.
    Co jeszcze Polecasz z jej książek??

    Bardzo też lubię
    > Krasomówce, bo od niego zaczęłam przygodę z jej światem. Nie czytałam jeszcze
    > Antychrysty, ale niedawno skończyłam Sabotaż miłosny i jest to pierwsza
    książka
    >
    > tej pisarki, która nie całkiem do mnie trafiła; dla mnie jest już odrobinę za
    > bardzo wydumana, ale swój urok momentami też ma.
    > Lubię takie pokręcone klimaty jak u Nothomb, zdecydowanie! A może zrobimy
    > ranking wsród wielbicieli, które książki są najlepsze, a które nieco gorsze,
    bo
    >
    > całkiem sporo ich sie ukazało na naszym rynku.
    > BTW. Widziałaś jej zdjęcia z wczesnej młodości; cudna dziewczyna:)Nie dość,
    że
    > utalentowana to jeszcze ładna, cholera;)
    > Pozdrawiam i dziękuję za tego Zapasiewicza:)))))))


    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugalia i portugalski
    Japonia
  • padma 19.04.05, 16:18
    A widzisz, może wątek cieniutki był, ale ja właśnie po przeczytaniu go
    sięgnęłam po Nothomb i też jestem pod urokiem:) Więc ślicznie dziekuję za takie
    wątki i proszę o więcej;) Przeczytałam na razie "Z pokorą i
    uniżeniem", "Metafizyka rur" i "Słownik imion własnych". Ta ostatni mną lekko
    wstrząsnęła, bo byłam sama w szkole baletowej i chciałam wysłać do niej też
    córkę, ale teraz to już nie wiem;) A "Z pokorą i uniżeniem" jest cudowna po
    prostu, dawno tak się nie śmiałam!
  • Gość: daria13 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.05, 18:20
    I takie posty lubię bardzo i czerpię z nich masę satysfakcji: Przeczytałam/łem
    wątek, zachęcona/ny sięgnęłam/ołem i bardzo mi się podoba:) I o to właśnie
    chodzi. I jest to chyba jedno z głównych zadań tego forum!
    Btw. czy nick szanownej koleżanki to może z Dzieci północy? Bo jeśli tak to ja
    proszę o wrażenia z lektury. Ja właśnie jestem niemal na świeżo po lekturze i
    żeby było jeszcze fajniej, to własnie rozmowa z jednym, bardzo miłym:)
    forumowiczem skłoniła mnie do tej lektury, za co jestem mu dozgonnie
    wdzięczna:).
    Czekam niecierpliwie na odpowiedź co do nicka i gorąco pozdrawiam:)
  • padma 20.04.05, 08:50
    Akurat nick pochodzi z czasów wcześniejszych niż moja lektura "Dzieci północy" -
    z licealnych jeszcze wypraw do Indii i fascynacji wszystkim, co indyjskie. Ale
    jesteś już chyba trzecią czy czwartą osobą, która się właśnie o "Dzieci
    północy" w związku z tym pyta:) Czytałam dość dawno, na studiach, byłam
    zafascynowana, i chyba teraz odkurzę i przeczytam znowu:)
    Pozdrawiam serdecznie!:)
  • ydorius 19.04.05, 16:05

    Ja też strasznie lubię tę książkę. Ma ona tylko jedną wadę: pożyczyłem ją komuś
    i nie wiem komu :-)

    Bardzo mi się podobało spojrzenie na obcą kulturę nie z pozycji wyższości, lecz
    zgoła odmiennej. Książka napisana, owszem, z pewnego rodzaju zdziwieniem, ale
    bez oceniania i zgubnego europocentryzmu.
    No właśnie po pokorze obiecałem sobie sięgnąć po inne propozycje Amelii i
    zapomniałem. Dzięki za wątek :-)

    m,
    .y.

    ----------------------------------
    What is home without Pinezka's Potted Meat?
    Incomplete.
    violentowy świat braci y
  • staua 19.04.05, 16:11
    Bardzo lubie i "Z pokora i unizeniem" i "Metafizyke rur". Lubie tez "Krasomowce", ale juz "Rtec" i
    "higiena mordercy" sa troche schematyczne... Lubie poczucie humoru Nothomb i jej jezyk. I wiecie co?
    Po polsku jej ksiazki ukazuja sie bardzo predko (wiem, bo kupujemy obie wersje, ostatnich jednak nie
    mam, bo dawno w Polsce nie bylam, aby odnowic zapasy).
    I rzeczywiscie jest ladna...
    --
    ----------------------------------
    Forum o Rumunii
    nie klikaj tutaj!!!
  • hrabalek 19.04.05, 16:45
    "Nigdy nie zdołam wymienić wszystkich twoich obowiązków,gdyż w każdej minucie
    życia podlegasz jednemu z nich.
    Na przykład kiedy znajdziesz się na osobności w toalecie z przyziemnego powodu
    ulżenia pęcherzowi, musisz czuwać nad tym, by nikt nie słyszał ciurkania twojej
    strużki : będziesz zatem zmuszona bez przerwy spuszczać wodę"

    Rany Boskie-jestem Japonką!


    P.S. we wrocławskiej Koronie w Matrasie stoi rzędem kilka Amelii- nie wolno ich
    ruszać - ja je" zamawiam" celem zakupu.


    --
    "Piszę,że to w głowie się nie mieści jak prześlicznie jesz naleśnik lub sok
    sączysz swój co dzień"
  • hrabalek 19.04.05, 16:50





    --
    "Piszę,że to w głowie się nie mieści jak prześlicznie jesz naleśnik lub sok
    sączysz swój co dzień"
  • Gość: daria13 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.05, 18:25
    Aha, czytałam ale nie zwróciłam uwagi;) Zgadzam się trochę ze Stauą, że Rtęć i
    Higiena mordercy rzeczywiście nieco schematyczne i wydumane do granic
    możliwości, ale to też ma swój urok. Ja lubię takie zakręcone klimaty:)A jak
    Wam się podobało podwójne zakończenie, bo to w Rtęci chyba było, jeśli mnie
    pamięć nie myli?
    Do następnego:o)
  • staua 19.04.05, 20:20
    Tak, w Rteci... Ale mnie sie skojarzylo natychmiast z innymi ksiazkami o podwojnych zakonczeniach
    (glownie chodzi mi o Fowlesa) ktore byly wedlug mnie lepsze... Ale nic nie ujmuje Amelie, bardzo ja
    cenie, poza tym mam wobec niej duze oczekiwania - mam wrazenie, ze bedzie sie jeszcze rozwijac. Nie
    czytalam "Slownika", musze go kupic :-)
    --
    ----------------------------------
    Forum o Rumunii
    nie klikaj tutaj!!!
  • martolka 20.04.05, 15:12
    ydorius napisał:

    > Ma ona tylko jedną wadę: pożyczyłem ją komuś i nie wiem komu :-)

    o, widzę, że kolega kontynuuje działalność :-)))


    a owej książki nie czytałam i czuję się zachęcona.
  • ydorius 20.04.05, 21:00

    Ta.
    ydorius ewangelista :-)
    Ale w przypadku Feynmanna wiedziałem, kto był obdarowanym (i, co więcej,
    bezczelnie nastawał na to, by książkę zwrócić :-P)

    m,
    .y.

    ----------------------------------
    What is home without Pinezka's Potted Meat?
    Incomplete.
    violentowy świat braci y
  • martolka 20.04.05, 21:57
    "bezczelnie" - ha!

    co to ja... aha, masz pozyczyc "Polske Piastów" Pawla Jasienicy? - to juz nie
    bede nastawac :-P
  • Gość: libi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.05, 14:54
    Po przeczytaniu "Rtęci", która mnie wciągnęła swoim niesamowitym klimatem,
    sięgnęłam po "Kosmetykę wroga" i im dalej czytałam, tym bardziej mnie od tej
    lektury "odrzucało". Byłam zażenowana i oburzona postępowaniem bohatera,
    wzbudzał on we mnie całkowity brak zrozumienia i wręcz wstręt, aż tu nagle
    takie zakończenie... I perspektywa odczytania powieści zmieniła się całkowicie.
    Nie pamiętam, żebym w ostatnim czasie czytała książkę, która by mi tak
    namieszała w emocjach:)). No cóż, dałam się zwieźć manipulacjom Nothomb.
    I chyba chcę więcej takich przeżyć:)).
  • daria13 20.04.05, 15:37
    Gość portalu: libi napisał(a):

    > Po przeczytaniu "Rtęci", która mnie wciągnęła swoim niesamowitym klimatem,
    > sięgnęłam po "Kosmetykę wroga" i im dalej czytałam, tym bardziej mnie od tej
    > lektury "odrzucało". Byłam zażenowana i oburzona postępowaniem bohatera,
    > wzbudzał on we mnie całkowity brak zrozumienia i wręcz wstręt, aż tu nagle
    > takie zakończenie... I perspektywa odczytania powieści zmieniła się
    całkowicie.
    >
    > Nie pamiętam, żebym w ostatnim czasie czytała książkę, która by mi tak
    > namieszała w emocjach:)). No cóż, dałam się zwieźć manipulacjom Nothomb.
    > I chyba chcę więcej takich przeżyć:)).

    Witamy w klubie! Teraz przeczytaj koniecznie Krasomówcę, dla mnie number 2
    zaraz po "powieściach japońskich".
    Pozdrawiam:)
  • Gość: libi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.05, 15:57
    Na pewno sięgnę po kolejne książki Nothomb. A które z jej powieści zaliczają
    się do "japońskich"? Pozdrawiam również!
  • daria13 20.04.05, 16:06
    Gość portalu: libi napisał(a):

    > Na pewno sięgnę po kolejne książki Nothomb. A które z jej powieści zaliczają
    > się do "japońskich"? Pozdrawiam również!
    "Japońskie" książki Nothomb (nazwa umowna, wprowadzona na użytek własny) to: Z
    pokorą i uniżeniem i Metafizyka rur, należałoby jeszcze chyba wprowadzić nazwę
    ksiązki chińskie, bo akcja Sabotażu miłosnego dzieje się w Pekinie. Ojciec
    Amelii był dyplomatą i pisarka spędziła całe dzieciństwo właśnie w wielu
    egzotycznych krajach. Nie znam całej twórczości Nothomb, więc być może są
    jeszcze inne równie egzotyczne, jeśli ktoś zna to się polecamy:)
  • chiara76 26.04.05, 10:22
    Szkoda, że jej książki zawsze takie krótkie. Wczoraj pochłonęłam dwie. "Słownik
    Imion Własnych" i "Antychrystę".
    TEraz czeka na mnie "Sabotaż Miłosny". Ale na razie , jak dotąd, oczywiście i
    tak największy sentyment mam do "Z pokorą i uniżeniem". No, zobaczymy, czy
    zmieni mi się ta opinia w miarę poznawania jej innych książek. Pozdrawiam:)
    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugalia i portugalski
    Japonia
  • hrabalek 27.04.05, 17:00
    Nothomb znów zabawiła się moimi emocjami, czytając "Krasomówcę"
    miałam cały czas uczucie rozdwojenia jaźni i wkurzało mnie to zdezorientowanie:
    czy ja stoję po właściwej stronie, czy współczuję właściwej osobie i niesmak
    czuję do tej, do której trzeba ten niesmak czuć .
    Czy mam litościwie patrzeć na Palamadesa,że trafił na takiego zadufanego w
    sobie Emila czy współczuć Emilowi,że trafił mu się taki mędziarz jak Palamedes.
    Wkurza mnie jak Nothomb razem z Emilem nabijają się z grubasa, dlatego,że jest
    grubasem.Kiedy już mam nadzieję,że oboje wreszcie zrozumieli,że tak nie można-
    Emil zakatrupił Palamedesa, chcąc mu ulżyć w ziemskim cierpieniu.
    Co jest z tą Nothomb,że stale pastwi się nad zgrzybiałymi zgredami, najpierw z
    okropnym pisarzyną w "Higienie mordercy" potem nad starym korsarzem w "Rtęci",
    nad znerwicowanym Japończykiem w "Z pokorą i uniżeniem" a teraz ten Palamedes.
    Przecież tacy ludzi też muszą istnieć, mają do tego prawo - czy nie?

    Oj Nothomb, Nothomb po czyjej Ty w końcu stronie stoisz i dlaczego tak się ze
    mną zabawiasz.



    --
    "Piszę,że to w głowie się nie mieści jak prześlicznie jesz naleśnik lub sok
    sączysz swój co dzień"
  • chiara76 28.04.05, 10:08
    "Sabotaż Miłosny", po przeczytaniu powyżej opinii kogoś, że ta książka akurat
    nie trafiła do czytającej, zastanawiałam się, jak to będzie w moim przypadku,
    ale nie zawiodłam się. I nawet podobała mi się bardziej chyba,
    niż "Antychrysta" na przykład. Będę poznawać jej książki dalej...

    Idę wygooglać jakąś biografię pani Amelii, zaintrygowała mnie:)
    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugalia i portugalski
    Japonia
  • Gość: daria13 IP: *.medical / *.crowley.pl 29.04.05, 16:18
    A propos Antychrysty, czytałam właśnie gdzieś, kiedyś na tym forum, że nie za
    bardzo. Ja jeszcze nie czytałam, ale chyba spróbuję, bo i tak nawet te nieco
    gorsze książki Amelie czyta się szybko i z niekłamaną przyjemnością.
    Droga Hrabalku!
    Mam do Ciebie osobistą prośbę: czy mogłabyś przeczytać moja odpowiedź na
    twojego posta w wątku Czy się mylę, a dotyczącego mojej mamałygowatej, w Twoim
    odczuciu, wypowiedzi? Prooooszę:))))

    Pozdrawiam:)
  • hrabalek 09.05.05, 14:49

    Nadwrażliwcy i przyszłe baletnice - ręce precz od tej książki!

    ...a także matki(jak Lucette) upatrujące w imionach swoich nowonarodzonych
    dzieci- znaku, nadającego treść rozpoczętemu dopiero co życiu,
    takie matki, co to chcą swojemu dziecku "otworzyć nieskończoność(...),żeby nic
    go nie ograniczało,żeby jego imię utorowało mu drogę do niezwykłego losu".

    Takie "nawiedzone", gotowe są nawet ukatrupić swojego męża, który nie wyraża
    zgody na nadanie dziecku imienia (dziwacznego jak to u Nothomb)- Plectrude.

    Lucette, zabiwszy męża , trafia do więzienia, aby tam popełnić samobójstwo.
    Wydaje się ,że wystarczyło by już tych nieszczęśc na tak "cieniutką stronicowo"
    książkę, ale nie u Nothomb.
    Prześlicznej urody nowonarodzona Plectrude trafia na wychowanie do siostry
    Lucette- Clemence.
    Clemence, mając swoją dwójkę dzieci- bez reszty oddaje się wychowaniu małej
    Plectrude.......
    ..............i teraz nasza Nothomb rozpoczyna "poemat pedagogiczny" o
    wychowaniu dziecka, które najchętniej miałoby za profesora Rousseau, a
    nie "drętwą" nauczycielkę ze szkoły, do jakiej w końcu przyszło dziecku chodzić:

    "chciała złota, mirry i kadzidła, purpury i lilli, usłanych gwiazdami
    aksamitów barwy nocnego nieba, rycin Gustava Dore, dziewczynek o pięknych
    poważnych oczach i ustach bez śmiechu, niebezpiecznie uwodzicielskich wilków i
    zaklętych lasów.."

    Zupełny brak zainteresowania nauką, a jedynie sympatia do tańca- powodują
    przejście Plactrude do szkoły baletowej...........
    ...........i w tym miejscu Nothomb rozprawia się krwiożerczo z kadrą
    pedagogiczną szkół baletowych, wymyślając im od szczurów obrzerających ciała
    uczennic z mięsa.........no bo anoreksja, bulimia........

    .......potem Plectrude wpada w wir: porzuca szkołę- anoreksja,
    porzuca dom ciotki-bo pijawka z ciotki emocjonalna,
    zaczyna karierę aktorki,
    zachodzi w ciążę, aby dokładnie jak jej nieżyjąca matka, urodzić dziecko i
    popełnić samobójstwo w wiek 19 lat,
    spotyka wielką miłość z lat dziecięcych, która teraz rozpala sie na nowo,


    .....i spotyka przyjaciółkę, niejaką Amelię Nothomb.

    Amelia jako dobra przyjaciółka, podpowiada Plectrude: zrób to co zrobiła twoja
    matka!

    ....i Plectrude strzela w łeb , tyle,że nie w łeb własnemu ukochanemu , a
    właśnie Amelii.
    Tłumaczy ten fakt ukochanemu:

    "To jedyne , co mogłam zrobić, żeby skończyła wreszcie z tym fantazjowaniem"

    NO Amelio! przestań szeptać takie rzeczy ludziom do ucha, a szczególnie dobrym
    przyjaciółkom, bo zaczynam się cieszyć, że nie mam spluwy w szafie między
    prześcieradłami.

    P.S. zdaję sobie sprawę, że niektórzy (mam nadzieję) czytjący ten tekst, mogą
    pomyśleć: ona bredzi! być może .
    chciałam tylko "unaocznić" ,że dziwnego stanu emocjonalnego może człowiek
    doświadczyć czytając Nothomb.
    ........i sama już nie wiem - czy mi do płaczu , czy do śmiechu........

    --
    "Piszę,że to w głowie się nie mieści jak prześlicznie jesz naleśnik lub sok
    sączysz swój co dzień"
  • hrabalek 04.06.05, 15:12



    Moja droga Amelia tym razem "przyprawiła "mnie o gęsią skórkę.
    Ta książka zostaje w pamięci.

    Jeśli czasami przesiadujecie w poczekalniach lotnik, dworców,przychodni ,
    obserwujcie uważnie osoby, które przysiadają się do was i zadręczają rozmową
    (na którą wogóle nie macie ochoty).
    Znam takich natrętów.Dlatego doskonale rozumiem zdenerwowanie i złość bohatera
    książki.Więc zadbajcie o własne dobro i asertywnie zapytajcie czy przypadkiem
    wasz rozmówca nie nazywa sie Textor Texel.Jeśli przytaknie,że tak, to możecie
    być pewni,że ta historia skończy się źle.Więc jeszcze raz proszę, dla Waszego
    dobra: zapytajcie o nazwisko.


    Polecam tę książkę .Cała Amelia.



    --
    "Piszę,że to w głowie się nie mieści jak prześlicznie jesz naleśnik lub sok
    sączysz swój co dzień"
  • Gość: foxie77 IP: 170.134.133.* 04.06.05, 20:23

    Mimo, za Amelia w sumie mi sie podoba, to zakonczenie Rteci wydalo
    mi sie troche sztuczne, ogolnie pomysl ciekawy przychodzi na mysl Kolekcjoner
    ale opisy Kapitana i pielegniarki dla mnie byly nierealne.
    No coz kazdy odbiera inaczej, natomiast Z pokora i unizeniem bardzo
    mi sie podobala.

    pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka