Dodaj do ulubionych

Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :)

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.11.05, 16:51
No to zakładam nowy wątek! Wpisujcie tuatj wasze ulubione wiersze i
wierszyki :) jak sie troche nazbiera to wydamy tomik "ulubione wiersze
forumowiczów porratlu gazeta.pl" czy coś w tym guscie :)serdecznie
zapraszam :]
Edytor zaawansowany
  • totylkopozory 14.11.05, 16:58
    Jest ich kilka, może kilkanascie, wiec jak wątek nie upadnie, bede kazdego dnia
    dodawal jeden :-)
    Na początek...

    "Do siebie" - Lermontow

    Kiedym, wbrew sercu, postanowił
    Już jej nie kochać - na com liczył?
    Kres wyznaczyłem bezkresowi,
    Miłość bez granic - ograniczył.

    Na jedną chwilę, przeniewierca,
    Wzgardziłem straszną jej potęgą -
    I dowód mam, że pragnień serca
    Nie wstrzymasz wolą ni przysięgą.

    Że nic mym więzom nie podoła,
    A spokój, który mnie dziś mami,
    To głos przelotny - pieśń anioła
    Nad uśpionymi demonami.
  • anulkina 14.11.05, 17:02
    totylkopozory super że zacząłeś :) ja tez mam ich wiele, moze najpierw:
    Josif Brodski "Piosenka o Bośni"



    W chwili, gdy strzepujesz pyłek,

    jesz posiłek, sadzasz tyłek

    na kanapie, łykasz wino -

    ludzie giną.



    W miastach o dziwacznych nazwach

    grad ołowiu, grzmot żelaza:

    nieświadomi, co ich winą,

    ludzie giną.



    W wioskach, których nie wyśledzi

    wzrok - bez krzyku, bez spowiedzi,

    bez żegnania się z rodziną

    ludzie giną.



    Ludzie giną, gdy do urny

    wrzucasz głos na nowych durni

    z ich nie nową już doktryną

    "Nie tu giną".



    W stronach zbyt dalekich, by nas

    przejąć mógł czyjś bólu grymas,

    gdzie strach lecieć cherubinom -

    ludzie giną.



    Wbrew posągom i muzeom -

    jako opał służy dziejom

    przez stulecia po Kainie

    ten, kto ginie.



    W chwili, kiedy mecz oglądasz,

    czytasz, co wykazał sondaż,

    bawisz dziecko śmieszną miną -

    ludzie giną.



    Czas dzielący ludzkie byty

    na zabójców i zabitych,

    zemści się w rubryce szarej:

    tak, w tej pierwszej.

    (tłum. Stanisław Barańczak)

  • Gość: Karina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.05, 17:07
    Moje córy lubią wierszowanki Grudkowskiego.
    Autor nieznany mi - znalazłam jego "twory" na jego blogu:)

    "Śpiewające ryb z Ukajali"

    Czy ryby śpiewają wciąż w Ukajali?
    Czy dały się wyprzeć Zachodu fali,
    Gdy zamiast rzecznej pić wody do woli,
    Indianie toną w Coca-Coli.

    O Piękna moja, co będzie z nami?
    Gdy sterty śmieci są za oknami,
    Gdy w Ukajali zamiast ryb wielu,
    Zobaczysz śmietnik, mój Przyjacielu...

    Fiedler by się zasmucił,
    Gdyby do dżungli powrócił,
    I zamiast piranii w Amazonce
    Zobaczył butelki i puszki błyszczące.


    Oh! Jakże wielki to szok!
    Gdy czujesz ten zapach co krok,
    Gnijące odpady i ich opary,
    Zabiły nawet krwiopijcze komary.

    Matka Natura w depresję popada,
    Gdy człowiek jej skarby z dżungli wyjada,
    Po rozum do głowy idź lepiej, zawczasu,
    Zanim odbierzesz życia dar, lasu
  • Gość: Teem IP: *.stg.pl 30.07.06, 19:01
    Gałązka palmy palestyńskiej - M. J. Lermontow

    Powiec gałązko z pól Palestyny
    Gdzieś to kwitnęła, gdzie żyłaś?
    Jakich pagórków, jakiej doliny
    Przyozdobieniem tam byłaś?

    U przezroczystych nurtów Jordanu
    Czy wschodu promień cię pieścił?
    Czy nocny wicher w górach Libany
    Gniewnie w twych liściach szeleścił?

    Kiedy Solimy biednie synowie
    Twoje gałązki splatali
    Czy modły ojców w śpiewanym słowie
    Lub cichym szepcie ci słali?

    I czy po dziś dzień palma ta rośnie
    Wabiąc do siebie w dzień skwarny
    I podróżnika chroniąc litośnie
    W cieniu korony swej gwarnej?

    Lub może zwiędła, jak ty w rozłące
    Niepokrzepiona łzą żadną,
    A szarą warstwą pyły gorące
    Na zżółkłe liście się kładą

    Wyznaj mi, jaki pielgrzym pobożny
    Niósł cię do naszej krainy.
    Czy często płakał w tęsknocie trwożnej
    I czy znać łez twych ścieżyny?

    Czy też, jak dobry żołnierz wojsk pańskich
    Czołem przyświecał pogodnym
    Bo pełnąc służbę u prawd chrześcijańskich
    Niebios się zawsze czuł godym?

    Pieczołowitą strzeżona ręką
    Stoisz, gałązko miłości
    Jak przed obrazu złotą sukienką
    Wierna strażnica świętości

    Mrok przezroczysty, lampki promienie
    I święty symbol, krzyż z drzewa
    Tow szystko pokój i ukojenie
    Naokół ciebie rozlewa...

    Z wierszy Lermontowa to polecam jeszcze
    "Mój demon"
    "Więzień"
    "***" (Chcę żyć! chcę smutku!...)
    no, i oczywiście "Śmierć poety", za który został zesłany na Kaukaz (niepolityczny)
  • Gość: ble ble IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.06.06, 15:13
    swietne swietne!
  • Gość: Do_ IP: *.adsl.inetia.pl 14.11.05, 18:42
    Niezbyt oryginalnie, ale to jeden z moich ukochanych

    "Pod jedną gwiadką" W. Szymborskiej

    Przepraszam przypadek, że nazywam go koniecznością.
    Przepraszam koniecznośc, jeśli jednak się mylę.
    Niech się nie gniewa szczęście, że biorę je jak swoje.
    Niech mi zapomną umarli, że ledwie tlą się w pamięci.
    Przepraszam czas za mnogość przeoczonego świata na sekundę.
    Przepraszam dawną miłość, że nową uważam za pierwszą.
    Wybaczcie mi, daleki wojny, że noszę kwiaty do domu.
    Wybaczcie, otwarte rany, że kłuję się w palec.
    Przepraszam wołających z otchłani za płytę z menuetem.
    Przepraszam ludzi na dworcach za sen o piatej rano.
    Daruj, szczuta nadziejo, że śmieję się czasem.
    Darujcie mi, pustynie, że z łyżką wody nie biegnę.
    I ty, jastrzębiu, od lat ten sam, w tej samej klatce,
    zapatrzony bez ruchu zawsze w ten sam punkt,
    odpuść mi, nawet gdybyś był ptakiem wypchanym.
    Przepraszam ścięte drzewo za cztery nogi stołowe.
    Przepraszam wielkie pytania za małe odpowiedzi.
    Prawdo, nie zwracaj na mnie zbyt bacznej uwagi.
    Powago, okaż mi wspaniałomyślność.
    Ścierp, tajemnico bytu, że nie mogę być wszędzie.
    Przepraszam wszystkich, że nie mogę być każdym i każdą.
    Wiem, że póki żyję, nic mnie nie usprawiedliwia,
    ponieważ sama sobie stoję na przeszkodzie.
    Nie miej mi za złe, mowo, że pożyczam patetycznych słów,
    a potem trudu dokładam, żeby wydały się lekkie.

    Pozdrawiam
    Do_
  • Gość: Evelina IP: *.range81-153.btcentralplus.com 14.11.05, 18:48
    "Deszcz jesienny" Staff i "Lucyfer" Micinskiego :D
  • Gość: bdx65 IP: 83.238.224.* 14.11.05, 18:59
    S. Grochowiak - "Płonąca żyrafa", "Do pani", "Franz Kafka", "Menuet z
    pogrzebaczem".
    T. Karpowicz - "Rozkład jazdy"
  • tetys 14.11.05, 19:57
    Karina pozdrów córy ode mnie :)))))))))))
  • totylkopozory 15.11.05, 07:27
    Tak na dobry początek dnia ;-)

    Tak mi mówili aniołowie,
    Co znają prawdę, skryta w słowie,
    Że tam, gdzie wisząc nad przestrzenią,
    Brzegi wieczności się zielenią,
    Przedarłszy czasu mdłe osłony,
    Wzgórzami tęsknot otoczony,
    Zakwita ogród niezbadany,
    Zaczarowany, obłąkany -
    Zaczarowany skonem zorzy
    I obłąkany mgłą bezdroży!

    Więc wizją skrzydeł spromieniony,
    Szedłem w cudowne owe strony
    Poprzez stężałych snów urwiska,
    Przez dawnych bytów uroczyska
    I napotkałem w swej podróży
    Zerwanej niegdyś widmu róży
    I mary lilij, co w przestworze
    Na widziadlanym tkwią jeziorze.
    I spotykałem śród rozdołów
    Omszone zwłoki tych aniołów,
    Których Bóg strącił w te bezdenie
    Za potępieńcze serc płomienie.
    l spotykałem senne kraje,
    udzie wszystko mgłą i mgłą się staje,
    Gdzie się kołysze w mgieł odmęcie
    Dziwaczny okręt przy okręcie,
    A melancholii słodkie fale
    Przez ich pokłady mkną niedbale
    I w bezpowrotne płyną dale!..

    Aż areszcie, depcząc pierś obłoku,
    Jakiegoś Boga mając w oku,
    Z duszą na wschodzie i zachodzie.
    Stanąłem blady w ty m ogrodzie!
    Tam każde drzewo jest zaklęte,
    Tam są topole wniebowzięte,
    Kaskady drętwe, w snach skąpane,
    Mocą obłędów sfałdowane
    I takich jezior tonie sine,
    Ze straszno spojrzeć w ich głębinę,
    Ze straszno spojrzeć w ich zwierciadła,
    By twarz ci nagle nie pobladła,
    Gdy ujrzysz skryte w nich widziadła.

    Pod jednym drzewem niezbadanym,
    Zaczarowanym, obłąkanym,
    Gdzie każdy liść od marzeń kona,
    Na wpół stworzona, wpół waśniona
    Królewna cudna odpoczywa!
    Z skroni jej warkocz wonny spływa,
    Spływa i wpływa w alej głębie,
    Zwisa na każdej skały zrębie,
    Po wszystkich ścieżkach tak się ściele,
    Jak czarodziejskie jakieś ziele,
    y w górze - srebrem pałająca,
    Niewyczerpana głąb miesiąca!

    Mów mi, królewno moja blada,
    W jaki się mrok twój sen zapada?
    I z jakich stron twych oczu dale!
    I z jakich mórz twych warg korale?
    I z jakich piekieł twe warkocze.
    Po których drżący teraz kroczę!
    I mów mi, w jaką wiodą stronę
    Warkocze twoje nieskończone -
    Bo mnie na wiek, na wiek już cały
    Warkocze twoje opętały!

    Ach! idźcie wszyscy, idźcie ze mną
    Ku niej - w krainę ponadziemną,
    Lecz nie pytajcie mnie (o Boże!
    I któż mnie spytać o to może!),
    Gdzie jest ten ogród, gdzie te światy.
    Do których wszystkie tęsknią kwiaty
    I wszystkie dusze snem ozdobne,
    Co są do kwiatów tak podobne!
    I skąd ta powieść moja zwiewna!
    I czym jest cudna ta królewna!
    Bo choć mi serce rozpłomienia -
    Już nie pamiętam jej imienia!
    I choć mi zawsze taka bliska -
    Już nie pamiętam Jej nazwiska!

    Lecz wiem, ze ogród ten istnieje,
    Że tai własne moje dzieje,
    Ach! dzieje straszne, niezbadane,
    Zaczarowane, obłąkane,
    Bo mi mówili aniołowie,
    Co znają prawdę, skrytą w słowie,
    Ze tam, gdzie wisząc nad przestrzenią,
    Brzegi wieczności się zielenią,
    Przedarłszy czasu mdłe osłony.
    Wzgórzami tęsknot otoczony,
    Zakwita ogród niezbadany,
    Zaczarowany, obłąkany!
    Zaczarowany skonem zorzy
    I obłąkany mgłą bezdroży!
  • Gość: Jaaa IP: *.csk.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.05, 09:17
    Już go tu przytaczałam :)

    Sonet 61
    Czy to z twej woli twój obraz otwiera
    Ciężkie powieki moje nocą ciemną?
    Czy to ty pragniesz, bym się budził nieraz,
    Gdy cień twój tańczy i bawi się ze mną?
    Czy to jest duch twój od ciebie nasłany
    Z dala od domu, by w myśl mą się wkradał,
    Szukał mych błędów i chwil zmarnowanych,
    By twej zazdrości sens jakowyś nadał?
    Nie, twoja miłość nie jest aż tak wielka,
    By mi zakłócać spokój nocnych marzeń,
    To moja własna miłość - budzicielka
    Wciąż mi dla ciebie nocą czuwać każe.
    A przeto czuwam, choć ty o tej porze
    Przy innym nazbyt blisko jesteś może.

    Wiliam Szekspir
    tł.Jerzy Łowiński
  • Gość: autorr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.05, 09:45
    "Patrzysz na mnie, lecz nie widzisz, nie dostrzegasz,
    Słyszysz mnie, nie słuchasz. Nie zamierzasz!
    Przepraszam.
    Czuję Cię na każdym kroku,
    W każdy tydzień, miesiąc, rok do roku,
    Anemiczny głód od środka mnie pożera.
    Ja chcę Ciebie, Ciebie, Ciebie. Teraz..."
  • iontichy 15.11.05, 12:24
    Stanisław Lem:
    Apentuła niewdziosek, te będy gruwaśne,
    W koć turmiela weprząchnie, kostrą bajtę spoczy,
    Oproszędły znimęci, wyświrle uwzroczy,
    A korśliwe porsacze dogłębnie wyczkaśnie.
  • Gość: plecaneczka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.05, 01:04
    Dojrzałośc -Z.Herbert

    Dobre jest to co było
    Dobre jest to co będzie
    Dobra jest nawet teraźniejszość.
  • Gość: kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.06, 11:48
    ch ch cha.
    Świetne! Też mi się podoba.
    Bardzo "dojrzałe".. nic dziwnego że przez GW został namaszczony na głównego
    wieszcza RP (zaraz po Miłoszu ooczywiścief course..)
  • Gość: sweet IP: *.chello.pl 22.12.05, 18:37
    standardzik: 'Testament mój' Słowackiego
  • totylkopozory 16.11.05, 06:50
    ...Juliana Tuwima

    Gdy znów do murów klajstrem świeżym
    Przylepiać zaczną obwieszczenia,
    Gdy "do ludności", "do żołnierzy"
    Na alarm czarny druk uderzy
    I byle drab, i byle szczeniak
    W odwieczne kłamstwo ich uwierzy,
    Że trzeba iść i z armat walić,
    Mordować, grabić, truć i palić;
    Gdy zaczną na tysięczną modłę
    Ojczyznę szarpać deklinacją
    I łudzić kolorowym godłem,
    I judzić "historyczną racją",
    O piędzi, chwale i rubieży,
    O ojcach, dziadach i sztandarach,
    O bohaterach i ofiarach;
    Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin
    Pobłogosławić twój karabin,
    Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba,
    Że za ojczyznę - bić się trzeba;
    Kiedy rozścierwi się, rozchami
    Wrzask liter pierwszych stron dzienników,
    A stado dzikich bab - kwiatami
    Obrzucać zacznie "żołnierzyków". -
    - O, przyjacielu nieuczony,
    Mój bliźni z tej czy innej ziemi!
    Wiedz, że na trwogę biją w dzwony
    Króle z pannami brzuchatemi;
    Wiedz, że to bujda, granda zwykła,
    Gdy ci wołają: "Broń na ramię!",
    Że im gdzieś nafta z ziemi sikła
    I obrodziła dolarami;
    Że coś im w bankach nie sztymuje,
    Że gdzieś zwęszyli kasy pełne
    Lub upatrzyły tłuste szuje
    Cło jakieś grubsze na bawełnę.
    Rżnij karabinem w bruk ulicy!
    Twoja jest krew, a ich jest nafta!
    I od stolicy do stolicy
    Zawołaj broniąc swej krwawicy:
    "Bujać - to my, panowie szlachta!"
  • Gość: Anulkina IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.11.05, 07:11
    Pilot
    intermezzo smutne

    czy to anioł zlatuje na ziemię
    z ramionami jak w uścisku
    a zleciawszy wśród trawy drzemie
    na szerokim wichrowym lotnisku

    czy to chmura zapłonęła w górze
    czemu rosa na trawach czerwona
    anioł zleciał na płonącej chmurze
    otwierając szeroko ramiona

    Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
  • Gość: czarny_kwadrat IP: *.pagi.pl 16.11.05, 14:10
    Żal mi nadziei

    Żal mi nadziei, co się nie spełniły
    żal białych płatków, co pomknęły w dal,
    żal mi tych dziewczyn, które się spóźniły
    na karnawału najpiękniejszy bal

    Żal mi okazji, które zmarnowałem
    przez chwilę tremy, co dopadła mnie,
    żal mi tych listów, których nie wysłałem,
    podpisywanych: miła kocham cię

    Dlatego przeżyć chcę do cna
    to wszystko, co mi życie niesie,
    gdy młoda wiosna bzami gra,
    gdy się zapala wczesna jesień

    By nie żałować wierszy niespełnionych,
    nie minąć nuty, która szuka słów
    i dotknąć białych ramion wyrzeźbionych
    w światłości, która nie powróci znów...

    Żal mi nadziei, co się nie spełniły
    żal wczesnej wiosny, gdy dojrzewa liść,
    żal mi tej drogi, którą mgły spowiły,
    którą w nieznane nie umiałem iść

    Żal mi tych losów, których nie kupiłem
    a przecież wygrać mógłby każdy z nich,
    żal mi tych włosów, których nie tuliłem
    i nawet dostrzec nie umiałem ich
    Więc chcę do bólu przeżyć to

    co jeszcze z życia mi zostało,
    żeby wspominać było co
    żeby się nic nie zmarnowało

    By czas jaskrawy dognać i przegonić
    żeby nie stchórzyć, nie pójść drogą złą
    i aby jednej chwili nie uronić
    z wielkiej podróży, w której jestem wciąż

    Żal mi nadziei, co się nie spełniły...



    Wojciech Młynarski
  • itek1 16.11.05, 14:55
    ostatnio to taki:

    Czułość

    Cóż ja z tobą czułości w końcu począć mam

    czułości do kamieni do ptaków i ludzi

    piwinnaś spać we wnętrzu dłoni na dnie oka tam

    twoje miejsce niech cię nikt nie budzi



    Psujesz wszystko zamieniasz na opak

    streszczasz tragedię na romans kuchenny

    idei lot wysokopienny

    zmieniasz w stękania eksklamacje szlochy



    Opisać to jest zabić bo przecież twoja rola

    siedzieć w ciemności pustej chłodnej sali

    samotnie siedzieć gdy rozum spokojnie gwarzy

    w oku marmurów mgła i krople toczą się po twarzy

    Zbigniew Herbert
    --
    Wokół samotnego płomienia łono ciepłego swiatla w miękkim mroku
  • bdx65 16.11.05, 16:28
    Stanisłam Grochowiak - ROZMOWA O POEZJI

    DZIEWCZYNA:
    Czy pan ją widzi? Czy ona się śni?
    Czy też nadbiega - nagła jak z pagórka?

    POETA:
    Ona wynika z brodawek ogórka...

    DZIEWCZYNA:
    Pan kpi.
    Pan ją jedwabnie - pan ją jak motyla
    Po takich złotych i okrągłych lasach...
    To jest jak z Dafnis bardzo czuła chwila...

    POETA:
    Owszem. Jak ostro
    Całowany tasak.

    DZIEWCZYNA:
    Rozumiem pana. Z wierzchu ta ironia,
    A spodem czułość podpełza ku sercu...

    POETA:
    Dlaczego z pani jest taka piwonia,
    Co chce zawzięcie być butelką perfum?...
  • yagna_lettuce 16.11.05, 18:07
    *** (Jest cała ziemia samotności...)
    jest cała ziemia samotności
    i tylko jedna grudka Twojego uśmiechu

    jest całe morze samotności
    twoja tkliwość nad nim jak zagubiony ptak

    jest całe niebo samotności
    i tylko jeden w nim anioł
    o skrzydłach nieważkich jak twoje słowa


    (Halina Poświatowska)
  • molekula 16.11.05, 18:43
    Leopold Staff
    WIĘC MOŻNA KOCHAĆ

    Więc można kochać i nie wiedzieć o tym?
    Po przypadkowym, najkrótszym spotkaniu
    Dłoń sobie wzajem podać w pożegnaniu
    I w dusz spokoju odejść - z bezpowrotem...

    Lecz gdy nazajutrz, ledwo po rozstaniu,
    W dzień ów zabłądzić pamięci przelotem
    I stając, jakby przed czemś cudnem, złotem,
    Uczuć się nagle sercem na wygnaniu!

    I odtąd wracać wstecz, wciąż i na próżno,
    Przesiewać przeszłość wspomnienia przetakiem,
    By coś w niej znaleźć, co było żywotem!

    Lecz smęt mży jeno szarym, suchym makiem,
    Jak proch w klepsydrze, co szemrze: "Za późno!"
    Ach, można kochać i nie wiedzieć o tem!
  • totylkopozory 17.11.05, 07:14
    O daremne! O zwodnicze!
    Życie, na co mi cię dano
    I zrządzeniem tajemniczem
    Na stracenie cie skazano?

    Kto złowrogim słowem swoim
    Ż nieistnienia w byt mnie wtrącił,
    Namiętności w dusze wpoił
    I zwątpieniem umysł zmącił?

    Nie mam celu, nie chcę świata,
    Serce puste, umysł płonny
    I udręka mnie przygniata
    Rozgwar życia monotonny.
  • anulkina 17.11.05, 09:46
    ...a Zwierciadło "powie przecie
    kto jest najpiekniejszy w świecie"..
    najmądrzejszy
    najwrażliwszy
    i nie najpłochliwszy
    kto jest - w noszeniu spokoju-
    -the best-
    z tendencją do rozwoju
    i moc życzeń
    i to jedno
    aby życie
    NIE MYLIŁO SIĘ Z ODBICIEM...

    /wiersz A. Poniedzielskiego dla czytelniczek "Zwierciadła".
  • Gość: M IP: *.elk.mm.pl 17.11.05, 16:07
    W. Szymborska "Głos w sprawie pornografii" , Z. Herbert "Potęga smaku".
  • malina862 22.05.06, 21:11
    Małgorzata Hillar "Dziki człowiek"

    Ja dziki człowiek
    boję się słów
    zimnych ciężkich obojętnych

    Boję się
    cierpkich uśmiechów
    przymrużeń oczu
    wzruszeń ramion

    kiedy byłam dzieckiem
    pisałam wiersze na strychu
    żeby się nie śmiali

    godzinami rozmyślałam
    jak wyleczyć chorą nogę żaby
    siedzącej w rowie

    Dzisiaj jak wtedy
    pragnę rąk ktore głaszczą
    Słów ciepłych i miękkich
    jak owcza wełna


    Kto chce, bym go kochała -Pawlikowska Jasnorzewska

    Kto chce, bym go kochała, nie może być nigdy ponury
    i musi potrafić mnie unieść na ręku wysoko do góry.
    Kto chce, bym go kochała, musi umieć siedzieć na ławce
    i przyglądać się bacznie robakom i każdej najmniejszej trawce.

    I musi też umieć ziewać, kiedy pogrzeb przechodzi ulicą,
    gdy na procesjach tłumy pobożne idą i krzyczą.
    Lecz musi być za to wzruszony, gdy na przykład kukułka
    kuka lub gdy dzięcioł kuje zawzięcie w srebrzystą powlokę buka.

    Musi umieć pieska pogłaskać i mnie musi umieć pieścić,
    i śmiać się, i na dnie siebie żyć słodkim snem bez treści,
    i nie wiedzieć nic, jak ja nic nie wiem, i milczeć w rozkosznej ciemności,
    i być daleki od dobra i równie daleki od złości.



    Rozmowa z kamieniem
    Szymborska Wisława
    Pukam do drzwi kamienia.
    - To ja, wpuść mnie.
    Chcę wejść do twego wnętrza,
    rozejrzeć się dokoła,
    nabrać ciebie jak tchu.

    - Odejdź - mówi kamień. -
    Jestem szczelnie zamknięty.
    Nawet rozbite na części
    będziemy szczelnie zamknięte.
    Nawet starte na piasek
    nie wpuścimy nikogo.

    Pukam do drzwi kamienia.
    - To ja, wpuść mnie.
    Przychodzę z ciekawości czyste.
    Życie jest dla niej jedyną okazją.
    Zamierzam przejść się po twoim pałacu,
    a potem jeszcze zwiedzić liść i kroplę wody.
    Niewiele czasu na to wszystko mam.
    Moja śmiertelność powinna cię wzruszyć.

    - Jestem z kamienia - mówi kamień -
    i z konieczności muszę zachować powagę.
    Odejdź stąd.
    Nie mam mięśni śmiechu.

    Pukam do drzwi kamienia.
    - To ja, wpuść mnie.
    Słyszałąm, że są w tobie wielkie puste sale,
    nie oglądane, piękne nadaremnie,
    głuche, bez echa czyichkolwiek kroków.
    Przyznaj, że sam niedużo o tym wiesz.

    - Wielkie i puste sale - mówi kamień -
    ale w nich miejsca nie ma.
    Piękne, byc może, ale poza gustem
    twoich ubogich zmysłów.
    Możesz mnie poznać, nie zaznasz mnie nigdy.
    Całą powierzchnią zwracam się ku tobie,
    a całym wnętrzem leżę odwrócony.

    Pukam do drzwi kamienia.
    - To ja, wpuść mnie.
    Nie szukam w tobie przytułku na wieczność.
    Nie jestem nieszczęśliwa.
    Nie jestem bezdomna.
    Mój świat jest wart powrotu.
    Wejdę i wyjdę z pustymi rękami.
    A na dowód, że byłam prawdziwie obecna,
    nie przedstawię niczego prócz słów,
    którym nikt nie da wiary.

    - Nie wejdziesz - mówi kamień. -
    Brak ci zmysłu udziału.
    Żadem zmysł nie zastąpi ci zmysłu udziału.
    Nawet wzrok wyostrzony aż do wszechwidzenia
    nie przyda ci się na nic bez zmysłu udziału.
    Nie wejdziesz, masz zaledwie zamysł tgo zmysłu,
    ledwie jego związek, wyobraźnię

    Pukam do drzwi kamienia.
    - To ja, wpuść mnie.
    Nie mogę czekać dwóch tysięcy wieków
    na wejście pod twój dach.

    - Jeżeli mi nie wierzysz - mówi kamień -
    zwróć się do liścia, powie to, co ja.
    Do kropli wody, powie to, co liść.
    Na koniec spytaj włosa z własnej głowy.
    Śmiech mnie rozpiera, śmiech, olbrzymi śmiech,
    którym śmiać się nie umiem.

    Pulam do rdzwi kamienia.
    - To ja, wpuśc mnie.

    - Nie mam drzwi - mówi kamień.












  • Gość: Ona IP: *.ib.com.pl 17.11.05, 17:38
    Hej, cóż, jest ich wiele, wszystkich jednak nie wypiszę, przedstawię jedynie 4.
    (a może aż 4 ? :)) Oto one:

    1) "****" - B. Leśmian

    Mrok na schodach.
    Pustka w domu.
    Nie pomoże nikt nikomu
    Ślady twoje śnieg zaprószył,
    Żal się w śniegu zawieruszył

    Trzeba teraz w śnieg uwierzyć
    I tym śniegiem się ośnieżyć -
    I ocienić się tym cieniem
    I pomilczeć tym milczeniem.

    2) "Barwy" - M. Pawlikowska-Jasnorzewska

    Oto jest fiolet - drzewa cień
    idący żwirem,
    Fiolet łączący miłość czerwieni z
    szafirem.
    Tam brzóz różowa kora i zieleń wesoła,
    A w jej ruchliwej sukni nieb błękitne koła.
    A we mnie biało, biało, cicho, jednostajnie -
    Bo noszę w sobie wszystkich barw skupioną tajnię.
    O jakże się w białości mojej bieli męczę -
    Chcę barwą być - A któż mnie rozbije na tęczę ?

    3) "Titanic" - M. Pawlikowska-Jasnorzewska

    Tańczyli sny wachlarze
    Brylantowe tęcze
    Ktoś komuś szeptał w tańcu
    - Na śmierć i życie -
    Wszedł steward rzekł a wszyscy stanęli jak wryci
    Ladies and gentleman
    DANGER

    4) "Ocean" - Autor nieznany
    Tocz swe fale
    Głęboki ciemnoniebieski
    Oceanie
    Dziesięciotysięczna flotylla
    na próżno sunie po twej
    powierzchni ...
    Człowiek znaczy ziemię ruinami
    Ale jego władza kończy się na twym
    Brzegu ...

    Pozdrawiam wszystkich, którzy kochają poezję :)
  • kaye 17.11.05, 19:50
    Małgorzata Hillar "My z drugiej połowy XX wieku"

    My z drugiej połowy XX wieku
    rozbijający atomy
    zdobywcy księżyca
    wstydzimy się
    miękkich gestów
    czułych spojrzeń
    ciepłych uśmiechów
    Kiedy cierpimy
    wykrzywiamy lekceważąco wargi
    Kiedy przychodzi miłość
    wzruszamy pogardliwie ramionami
    Silni cyniczniz ironicznie zmrużonymi oczami
    Dopiero późną nocą
    przy szczelnie zasłoniętych oknach
    gryziemy z bólu ręce
    umieramy z miłości

  • Gość: Tete IP: *.echostar.pl 17.11.05, 20:22
    Mam wielka slabosc do wiersza ponizej, a w szczegolnosci do przecudnej
    spiewanej wersji genialnego Mirka Czyzykiewicza.

    Josif Brodski tlum. Katarzyna Krzyżewska
    Kochana
    Kochana, wyszedłem dziś z domu wieczorem na plaże
    Odetchnąć świeżym powiewem oceanu
    W parterze zachód dopalał się chińskim wachlarzem,
    A chmura się kłębiła jak wieko fortepianu.

    Przed ćwierćwieczem zajadałaś daktyle i szaszłyki,
    Rysowałaś tuszem, czasami śpiewałaś,
    Byłoś ze mną, ale odeszłaś z inżynierem chemikiem
    I sadząc z listów koszmarnie zgłupiałaś.

    Teraz można Cię spotkać w metropolii i w powiecie,
    Na pogrzebach przyjaciół odchodzących masowo
    I rad jestem, że są przestrzenie na świecie
    Bardziej niewiarygodne niż między mną a Tobą.

    Nie zrozum mnie źle - z Twoim głosem, imieniem i ciałem
    Nic się nie wiąże, nikt ich nie zniszczył, ale
    By osobę tę jedną zapomnieć potrzebne życie cale,
    Co najmniej jedno - ja to mam za sobą

    Powiodło Ci się owszem, sadzisz, ze oprócz zdjęcia
    Pozostaniesz bez zmarszczek, młodo, z ironią zjadliwą
    Czas pojmie swe bezprawie w zetknięciu z pamięcią.
    Palę w ciemnościach i wdycham zgniliznę odpływu.


  • Gość: Tete IP: *.echostar.pl 17.11.05, 20:30
    I jeszcze raz cos z repertuaru Czyzykiewicza. Przepraszam, ze Was zanudzam,
    ale nie moglam sie oprzec.... tym razem autorem wiersza jest R. Kolakowski,
    ale musicie koniecznie posluchac tej piosenki. Dawno nie slyszalam czegos tak
    wzruszajacego!

    ANIOŁ BEZDOMNY - ( sł. Roman Kołakowski )

    Nie wiem czy imię mam
    Nazwij mnie pieczęć złam
    Brak mi sił ale trwam
    I z goryczą się śmieję
    Czy jestem aniołem
    Co stracił nadzieję?

    Nie wiem czy imię mam
    Nazwij mnie pieczęć złam
    Powiedz gdzie złożyć mam
    Swoje skrzydła żebracze
    Czy jestem aniołem
    Dlatego że płaczę?

    Ja anioł bezpański
    Anioł bezbronny
    Błąkam się
    Wieki wieków bezdomny
    Od dnia kiedy Anioł Pański
    Wybrał mnie na wroga
    Modlę się wieki wieków do Boga

    Nie wiem czy imię mam
    Nazwij mnie pieczęć złam
    Co dzień się ranię sam
    W rozpaczliwej zabawie
    Czy jestem aniołem
    Dlatego że krwawię?

    Nie wiem czy imię mam
    Nazwij mnie pieczęć złam
    Nie chcę być dłużej sam
    Przyjmij mnie pod opiekę
    Czy jestem aniołem
    Czy tylko człowiekiem?

    Ja anioł bezpański
    Ja anioł bezdomny

  • Gość: kelyana IP: *.net133.okay.pl 17.11.05, 21:01
    Leopold Staff

    "Oczy me pełne"

    Oczy me pełne ciebie, jak polne krynice,
    Gdzie niebiosa swe jasne odbijają lice.

    Uszy me pełne ciebie, jak muszla echowa,
    Co szumy oceanu w swojej głębi chowa.

    Nozdrza me pełne ciebie, jak duszne ogrody
    Zapachu róż szkarłatnej, królewskiej urody.

    Wargi me pełne ciebie, jak pszczela pasieka
    Pełna miodnego wina, kwiatowego mleka.

    Dłonie me pełne ciebie, jak plecione kosze,
    Gdzie jesień składa źrałych owoców rozkosze.

    Serce me pełne ciebie, jak korona drzewa
    Gniazd ptactwa, co upojną miłości pieśń śpiewa.

    Dusza ma pełna ciebie, jako wirów morze,
    Co nigdy uśpić swego szaleństwa nie może!
  • totylkopozory 18.11.05, 07:29
    Dwunastu braci wierząc w sny, zbadało mur od marzeń strony,
    A poza murem płakał głos, dziewczęcy głos zaprzepaszczony.

    I pokochali głosu dźwięk i chętny domysł o dziewczynie,
    I zgadywali kształty ust po tym, jak śpiew od żalu ginie...

    Mówili o niej: " Łka więc jest!" - i nic innego nie mówili,
    I przeżegnali cały świat - i świat zadumał się w tej chwili...

    Porwali młoty w twardą dłoń i jęli w mury tłuc z łoskotem!
    I nie wiedziała ślepa noc, kto jest człowiekiem, a kto młotem?

    "O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze" -
    Tak, waląc w mur, dwunasty brat do jedenastu innych rzecze.

    Ale daremny był ich trud, daremny ramion sprzęg i usił!
    Oddali ciała swe na strwon owemu snowi, co ich kusił!

    Łamią się piersi, trzeszczy kość, próchnieją dłonie, twarze bledną...
    I wszyscy w jednym zmarli dniu i noc wieczystą mieli jedną!

    Lecz cienie zmarłych - Boże mój! - nie wypuściły młotów z dłoni!
    I tylko inny płynie czas i tylko młot inaczej dzwoni...

    I dzwoni w przód ! I dzwoni wspak! I wzwyż za każdym grzmi nawrotem!
    I nie wiedziała ślepa noc, kto tu jest cieniem, a kto młotem?

    " O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!" -
    Tak, waląc w mur, dwunasty cień do jedenastu innych rzecze .

    Lecz cieniom zbrakło nagle sił, a cień się mrokom nie opiera!
    I powymarły jeszcze raz, bo nigdy dość się nie umiera...

    I nigdy dość, i nigdy tak, jak tego pragnie ów co kona!...
    I znikła treść - i zginął ślad - i powieść o nich już skończona!

    Lecz dzielne młoty - Boże mój - mdłej nie poddały się żałobie!
    I same przez się biły w mur, huczały spiżem same w sobie!

    Huczały w mrok, huczały w blask i ociekały ludzkim potem!
    I nie wiedziała ślepa noc, czym bywa młot, gdy nie jest młotem?

    " O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć dziewczynę rdzą powlecze!" -
    Tak, waląc w mur, dwunasty młot do jedenastu innych rzecze.

    I runął mur, tysiącem ech wstrząsając wzgórza i doliny!
    Lecz poza murem - nic i nic! Ni żywej duszy ni Dziewczyny!

    Niczyich oczu, ani ust! I niczyjego w kwiatach losu!
    Bo to był głos i tylko - głos, i nic nie było, oprócz głosu!

    Nic - tylko płacz i żal i mrok i niewiadomość i zatrata!
    Takiż to świat! Niedobry świat! Czemuż innego nie ma świata?

    Wobec kłamliwych jawnie snów, wobec zmarniałych w nicość cudów,
    Potężne młoty legły w rząd na znak spełnionych godnie trudów.

    I była zgroza nagłych cisz! I była próżnia w całym niebie!
    A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie?
  • konfirm 10.02.06, 14:18
    Mój też. Ma klimat tolkienowski :)
    Kiedyś go nauczyłam się na pamięć
    --
    :)
    konfirm
  • miziou 18.11.05, 09:04
    Juz chyba na zawsze pozostaną moimi ulubionymi wierszami...

    Smacznego! ;)

    Krzysztof Kamil Baczyński - Kołysanka

    Nie bój się nocy - ona zamyka
    drzewa lecące i ptasie tony
    w niedostrzegalnych, mrocznych muzykach,
    w przestrzeni kute - złote demony,
    które fosforem sypiąc wśród blasku
    wznoszą się białe, modre, różowe,
    wznoszą się w lejach żółtego piasku,
    w chmurach rzeźbione unoszą głowy.
    Nie bój się nocy. Jej puchu strzegą
    krople kosmosu, tabuny zwierząt:
    oczy w nią otwórz, wtedy pod dłonią
    uczujesz ptaki i ciche konie,
    zrozumiesz kształty, które nie znane
    przez ciebie idąc tobą się staną.
    Nie bój się nocy. To ja nią wiodę
    ten strumień żywy przeobrażenia,
    duchy świecące, zwierząt pochody,
    które zaklinam kształtów imieniem.
    Ułóż wezbrane oczy w kołysce,
    ciało na skrzydłach jasnych demonów,
    wtedy przepłyniesz we mnie jak listek
    opadły w ciepły tygrysi pomruk.
    21.XII 41 r.


    Konstanty Ildefons Gałczyński - Rozmowa liryczna

    - Powiedz mi jak mnie kochasz.
    - Powiem.
    - Więc?
    - Kocham cie w słońcu. I przy blasku świec.
    Kocham cię w kapeluszu i w berecie.
    W wielkim wietrze na szosie, i na koncercie.
    W bzach i w brzozach, i w malinach, i w klonach.
    I gdy śpisz. I gdy pracujesz skupiona.
    I gdy jajko roztłukujesz ładnie -
    nawet wtedy, gdy ci łyżka spadnie.
    W taksówce. I w samochodzie. Bez wyjątku.
    I na końcu ulicy. I na początku.
    I gdy włosy grzebieniem rozdzielisz.
    W niebezpieczeństwie. I na karuzeli.
    W morzu. W górach. W kaloszach. I boso.
    Dzisiaj. Wczoraj. I jutro. Dniem i nocą.
    I wiosną, kiedy jaskółka przylata.
    - A latem jak mnie kochasz?
    - Jak treść lata.
    - A jesienią, gdy chmurki i humorki?
    - Nawet wtedy, gdy gubisz parasolki.
    - A gdy zima posrebrzy ramy okien?
    - Zimą kocham cię jak wesoły ogień.
    Blisko przy twoim sercu. Koło niego.
    A za oknami śnieg. Wrony na śniegu.

    Konstanty Ildefons Gałczyński
    Leśniczówka Pranie, 1950


  • Gość: alina IP: 194.242.62.* 20.07.06, 17:07
    mój boże, tego gałczyńskiego to mówiłam na akademii w podstawówce..z takim
    fajnym chłopakiem :-)
  • wojtek_sobczyk 20.07.06, 18:14
    Kazimierz Przerwa - Tetmajer - "Szukam cię zawsze"


    Szukam cię zawsze, choć wiem, że nie znajdę,
    tęsknię do ciebie, choć wiem, że cię nie ma,
    idę za tobą, choć wiem, że nie zajdę
    do twego domu, ścigam cię oczyma,
    choć cię nie widzę, choć wiem, że cię nie ma.

    Do żadnej z kobiet, którem widział w życiu,
    tyś niepodobna -- widzę cię w mych oczach,
    jak gdyby w jakimś przymglonym odbiciu;
    jak kwiat, w strumieniu odbity przezroczach,
    jak gwiazdę we mgłach, widzę cię w mych oczach.

    --
    "Tylko blues jest wciąż ze mna"
    bluesman79.blog.onet.plsopelek@skazani.dzem.com.pl
  • Gość: eezee IP: 213.58.129.* 18.11.05, 14:57
    Gdybym miał niebios wyszywana szatę
    Z nici złotego i srebrnego światła,
    Ciemną i bladą, i błękitną szatę
    Ze światła, mroku, półmroku, półświatła,
    Rozpostarłbym ci tę szatę pod stopy,
    Lecz biedny jestem: me skarby - w marzeniach;
    Więc ci rzuciłem marzenia pod stopy;
    Stąpaj ostrożnie, stąpasz po marzeniach.

    Poeta pragnie szaty niebios - Yeats William Butler
  • dorymunda 18.11.05, 18:15
    Jan Twardowski "Właśnie wtedy"

    Właśnie wtedy kiedy pomyślałeś
    że papugi żyją dłużej
    że jesteś okrutnie mały
    niepotrzebny jak kominek na niby
    w stołowym pokoju
    jak bezdzietny anioł
    lekki jak 20 groszy reszty
    drugorzędnie genialny
    kiedy obłożyłeś się książkami
    jak człowiek chory
    niewierząc w to że z niewiary
    powstaje nowa wiara
    że ci co odeszli
    jeszcze raz cię porzucą
    święty i pełen pomyłek

    właśnie wtedy wybrał ciebie ktoś
    większy niż ty sam
    który stworzył świat tak dobry
    że niedoskonały
    i ciebie tak niedoskonałego że dobrego
  • bertland 18.11.05, 20:19
    Dziwna świnka

    Była raz dziwna świnka mała
    Co gdy siedziała to nie stała
    Kiedy pościła to nie jadła
    A tyjąc nie traciła sadła

    Nikt patrząc na nią nie mógł orzec
    Że świnka ta to nosorożec
    I nie udało się nikomu
    Gdy wyszła zastać świnki w domu

    Gdy miała świnka ta zmartwienie
    To nie cieszyła się szalenie
    Nie była grzeczną będąc szorstką
    Nie była rzeczną będąc morską

    Gdy się starzała świnka mała
    To wcale przez to nie młodniała
    I do ostatka dziwna była
    Bo kiedy zmarła to nie żyła

    --
    A way a lone a last a loved a long the
  • Gość: lilka IP: *.toya.net.pl 18.11.05, 22:25
    Czekaj mnie a wrócę zdrów
    Tylko czekaj mnie
    Nim przekwitną kiscie bzów
    Gdy napruszy śnieg
    Czekaj, gdy kominek zgasł
    Żar w popiele znikł
    Czekaj, gdy nikogo z nas
    Już nie czeka nikt.
    Czekaj mnie, a wrócę zdrów
    I nie pytaj gwiazd
    I nie słuchaj trzeźwych słow
    Że zapomnieć czas.
    Niech opłacze matka, syn
    Gdy zaginie słuch
    Gorzkie wino w domu mym
    Niech rozleje druh.
    Za mój cichy wieczny sen
    Kielich pójdzie w krąg
    Czekaj! I po kielich ten
    Nie wyciągaj rąk.
    Czekaj mnie a wrócę zdrów
    Śmierci mej na złość
    Ten zaklaszcze, tamten znów
    Krzyknie...co za gość
    Jak doprawdy pojąć im
    Że w tej szarej mgle
    Ty czekaniem cichym swym
    Ocaliłaś mnie.
    Ot i sekret, ot i znak
    Co w sekrecie tkwi
    Że umiałaś czekać tak
    Jak nie umiał nikt.

    Dla mnie piękny wiersz, szkoda że to tylko poezja. Nie znam sytuacji, żeby
    potrzeba oczekiwania spotkała się z takim czekaniem, ale w poezji wszystko jest
    możliwe.
  • Gość: gosc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.05, 15:29
    up!
  • Gość: ANULKINA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.11.05, 10:24
    Aniele Boży

    Aniele Boży Stróżu mój
    Ty właśnie nie stój przy mnie
    jak malowana lala
    ale ruszaj w te pędy
    niczym zając po zachodzie słońca

    skoro wygania nas
    dziesięć po dziesiątej
    ostatni autobus
    jamnik skaczący na smycz
    smutek jak akwarium z jedną złotą rybką
    hałas
    cisza
    trumna jak pałacyk

    ładne rzeczy gdybyśmy stanęli
    jak dwa świstaki
    i zapomnieli
    że trzeba stąd odejść

    Ks. Jan Twardowski
  • tad9 22.11.05, 18:41
    "Ja wychodzę po ciasteczka
    Rzekła mama do Juleczka.
    "Sprawiajże się tu przykładnie,
    Nie ssij palców, bo nieładnie.
    Bo kto palce w buzie wtłoczy,
    Zaraz krawiec doń wyskoczy
    Z nożycami, zły okrutnie,
    I paluszki nimi utnie"
    Julek przyrzekł słuchać mamy,
    Lecz nie wyszła jeszcze z bramy,
    A już nieposłuszny malec
    Myk! - do buzi duży palec!
    Wtem ktoś z trzaskiem drzwi otwiera,
    Wpada krawiec jak pantera.
    I do Julka skoczy żwawo,
    Nożycami w lewo, w prawo -
    Uciął palec jeden drugi
    Aż krwe trysła we dwie strugi!
    Julek w krzyk, a krawiec rzecze:
    "tak z nieposłuszeństwa leczę!"
    Wraca mama, oj! wstyd! bieda!
    Juleczkowi ciastek nie da.
    Bo kto mamy nie usłucha,
    Temu dosyć bułka sucha!
    Płacze Julek w wielkiej trwodze
    A paluszki na podłodze ....

    Heinrich Hoffmann
  • Gość: diana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.05, 22:01
    mój typ:

    "Wieczór"

    Te same gwiazdy
    wyszeptały wieczór jak zwierzenie.

    Latarnie wyszły z ciemnych bram na ulicę
    i w powietrzu cicho stanęły.

    Zmrok łagodnie przemienia przestrzenie.

    Ogrody opuściły swoje drzewa,
    szare domki z nad rzeki - spłynęły.

    W niskich brzegach śród olch płynie żal.

    Tylko horyzont uchyla nieba
    księżycem
    i droga długo wiedzie we wspomnienie.

    I twoje dłonie sieją między nami dal.


    (Julian Przyboś)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka