Dodaj do ulubionych

Służalczość literatury

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.06, 02:18
W czym przejawia się służalczość literatury?
Edytor zaawansowany
  • bdx65 10.02.06, 07:18
    Historia - w okresie pozytywizmu np. sztuki czy powieści (opowiadania) z tezą
    miały na celu propagowanie idei pozytywistycznych.
    Stąd artyzmu niewiele, ale nachalna propaganda - tak jak w okresie
    socrealizmu. To chyba jeszcze lepszy przykład.
    Należałoby się zastanowić nad tym, jak to jest dzisiaj...
    Forumowicze dadzą wspaniałe przykłady.
  • ben-oni 10.02.06, 10:54
    Pojęcie już raczej historyczne. Dzisiaj tę rolę przejęła prasa i przede
    wszystkim film. Sprowadza sie to do produkowania "dziełek", których aktualność
    czyni je bezwartościowymi po kilku lub kilkunastu latach.
    "Twórcom" dość często wychodzi służalczość, choć w zamierzeniu miało powstać
    dzieło zaangażowane, "ku pokrzepieniu serc", informacyjno-demaskatorskie lub
    propagujące. Dość częste zjawisko w krajach o silnej władzy. Tam własnie
    funkcja usługowa przeradza się w służalczość.
    W literaturze jest kilka klasycznych przypadków. Proza W.Wasilewskiej
    (Ojczyzna), A. Tołstoja (Chleb), Ludlum i Fleming, glamurowate knigi grafomanek
    typu Collins czy Steel - chociaż tu być może propaganda jest niezamierzona.
    Ogólnie w zakresie literatury usługowej socrealim może się pochwalić jako
    jedyny dziełami całkiem wartościowymi (Pamiątka z celulozy, Odwilż, jak
    hartowała się stal...)
    :)))
    Dziś najczęściej spotykane w filmie amerykańskim:
    lata 70-te: naszym wrogiem są Palestyńczycy i Rosjanie
    lata 80-te: Rosjanie (do 96 r.) i Iran, później chaos (Korea płn., Iran,
    Libia, Kuba)
    lata 90-te: Rosjanie to przyjaciele, wróg to Irak.
    po 1999r: Irak, Iran, Korea płn., Libia, Panama, Kuba, Syria, terroryści,
    Hezbollah, Al-Kaida, szaleńcy i terroryści.
    I wszystko pod płaszczykiem filmów rozrywkowych.
    --
    ...Centrala nas ocali...
  • Gość: Skajstop IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.06, 11:07
    ben-oni napisał:

    > W literaturze jest kilka klasycznych przypadków. [...] Ludlum i Fleming,
    > glamurowate knigi grafomanek typu Collins czy Steel - chociaż tu być może
    > propaganda jest niezamierzona.

    Ben-oni, moim zdaniem te autorki i ci autorzy pisali dla pieniędzy... jak
    większość tych z literatury popularnej. Rozróżniałbym ideowców od typowych
    autorów/autorek komercyjnych. Bo ci drudzy, jak modne będzie wykorzystywanie
    postaci detektywa w kapeluszu, to tak zrobią, ale jak detektywki w sukni, to bez
    problemów się przerzucą :) i gdzie tu propaganda?
  • ben-oni 10.02.06, 11:27
    W dolaryzmie (wyższa forma kapitalizmu), dolar zastępuje rewolucyjne ideały i
    polityczne przekonania. TAM wydawca, sterując strumieniem pieniężnym, tworzy
    warunki do wykluwania się potworków wychwalających beztroskie życie Beverly
    Hills, a nie dopuszcza do rozpowszechniania wieści o gettach murzyńskich,
    latynoskiej prostytucji, narkomanii i nędzy przedmieść w tym samym LA.
    Gdyby nie ludzie pokroju Spike'a Lee do dziś Polaczki wierzyliby
    w "szczęśliwych rozśpiewanych murzynów robiących zawrotne kariery w
    sporcie".:))
    --
    ...Centrala nas ocali...
  • baltazarus 10.02.06, 13:19
    "W dolaryzmie (wyższa forma kapitalizmu)"
    Mógłbyś coś więcej napisać o dolaryzmie, czym się przejawia?

    "Gdyby nie ludzie pokroju Spike'a Lee do dziś Polaczki wierzyliby
    w "szczęśliwych rozśpiewanych murzynów robiących zawrotne kariery w
    sporcie"
    E tam. Większość ludzi wie, że Murzyni do niczego się nie nadają (oprócz sportu
    i ciężkiej pracy fizycznej - jeśli ich do tego zagonić) i zwykle są klientami
    socjału. Pokazują to także filmy amerykańskie.

    PS. Piszesz "Polaczki"... A Ty kto jesteś "Pepiczek", "Żydek", "Szwabek"?
  • braineater 10.02.06, 11:36
    Nie do końca tak Skaju jednak. Literatura popularna, robiona i owszem głównie
    dla kasy, bardzo często jest tez doskonałym nośnikiem określonego ideolo. Nie
    pisze o nim zazwyczaj wprost, ale wmontowuje te ideologie po prostu w opis
    świata, w ktorym dzieje się akcja. To czepianie się 'stereotypowości'
    literatury pop, jest własnie miedzy innymi czepianiem sie jej przekazu
    ideologicznego. Kilka przykładów : mocny katolicyzm Musierowicz (a w tekstach
    niby ani słowa), dyskretny feminizm Tokarczuk, prawicowość SF Ziemkiewicza,
    zeby tylko sięgnąc do tych popularnych i współczesnych. Mistrzem tego typu
    pisania był Łysiak, nawet na długo przed popadnięciem w aktualną sytuację,
    który w praktycznie każdej swojej pop-powieści umieszczał sążniste wyklady z
    teorii konserwatyzmu i tak ustawiał swoich bohaterów, bysmy zawsze wiedzieli po
    czyjej stronie jest 'prawda' - tu mistrzostwo manipulacji osiągnął w Dobrym,
    gdzie dla niepoznaki wszystkie antysemickie teorie (jakaś 1/3 całego tekstu)
    wkłada w usta Żyda odszczepieńca. I co? I wygląda doskonale, obiektywnie,
    ksiązkę czyta się rewelacyjnie ale jest niczym innym jak wykładem ideologii. z
    drugiej strony masz chociazby Astronautów Lema, czy niektóre z tekstów
    zabanowanych przez samego autora z Sezamu.
    a problem detektyw w kapeluszu czy kobieta wcale nie jest wolny od tych
    ideologicznych uwarunkowań. Wysyp pań Holmes pojawił sie wraz z rewoltą
    feministyczną, i prócz tego, że zdobył wydawcom nowy target, to jeszcze przy
    pomocy tych prostych historii (nie znaczy, że złych) przekazuje swoim
    czytelniczkom wzorce postawy wobec świata, pomaga rozstrzygac problemy, buduje
    większa wartośc kobiety. Splot propagandy, stereotypów i sztuki masowej jest
    tak idealny, że praktycznie nie widac już szwów, ale to wcale nie znaczy, że
    ich nie ma. Możesz nawet śmiało załozyć sobie hipotezę, że 90% literatury
    komercyjnej, jaką weźmiesz w ręce, bardziej lub mniej świadomie spróbuje
    wcisnąć ci na marginesie głównej opowieści jakąs ideologię.

    P:)
    --
    "Ostatecznie, wszystko co żyje, ma w środku jakąś kiszkę"
    Wolna Kultura
  • Gość: Skajstop IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.06, 11:57
    braineater napisał:

    > Nie do końca tak Skaju jednak. Literatura popularna, robiona i owszem głównie
    > dla kasy, bardzo często jest tez doskonałym nośnikiem określonego ideolo. Nie
    > pisze o nim zazwyczaj wprost, ale wmontowuje te ideologie po prostu w opis
    > świata, w ktorym dzieje się akcja.

    Poczekaj. Nie chciałem robić kilometrowego posta, więc nie pisałem tego
    wcześniej, ale to jasne, że każdy tekst niesie jakieś idee, nawet harlequin.
    Tylko pytanie, czy jest to ideologia prawdziwa, czy po prostu opis świata.

    Ja się odniosłem do innej warstwy: intencji. "Propaganda " zakłada intencje, nie
    fakt, iż np. Steele pisze o takim amerykańskim świecie rodem z "Dallas", bo
    innego nie zna.

    Ben-oni podaje przykład Spike'a Lee. Skądinąd, jeden z moich ulubionych
    reżyserów. Ale on tworzy filmy zaangażowane społecznie, takie są jego intencje,
    których nie kryje. Natomiast już uwaga Ben-oniego, że bez tego reżysera Polaczki
    nic by... i tak dalej, jest mocno nieuprawniona. Richard Wright jako autor, a
    filmów też pewnie by się kilka znalazło.

    Stąd ja rozdzielam na tych, którzy wykorzystują świat sobie znany, albo taki,
    jaki - uważają - chcą poznać ich czytelnicy, bez dorabiania do tego jakiejś
    ideologii, i na tych, którzy mają intencje "propagandowe".

    Inaczej można popaść w absurd. Podam jeden, który wcześniej sobie odpuściłem.
    Gdyby się zgodzić z Ben-onim bezdyskusyjnie, wyjdzie na to, że jakaś partia
    "wiejska, małomiasteczkowa" wynajęła Kinga do kampanii wyborczej. I za parę lat
    na jego plecach, jak już czytelnicy bedą odpowiednio urobieni, to ta partia na
    tym skorzysta. Oczywisty absurd, podkreślam, przykład z palca, takiej partii
    zresztą tam nie ma. Ale zawsze można sobie powiedzieć, że przecież Kingowi
    intencje "propanandowe" przyświecają.

    Moim zdaniem, nie każdej literaturze, daleko nie każdej, świeci w tle ideologia.
    Amen :)
  • braineater 10.02.06, 12:17
    Ważny podział - ideolo swiadome/nieświadome. Tyle, że w trakcie lektury nie
    masz pewności, czy fakt, iż ten detektyw (zostańmy przy fikcyjnych przykładach)
    jest bezrękim Murzynem, tylko i wyłącznie dlatego, że Autor uznał, że taka
    postać może być ciekawa, czy też dlatego, by w przystępny i niewymagający
    sposób zwrócic uwage swoich odbiorców na problemy bezrękich Murzynów.
    Oczywiście można się tym w ogóle nie przejmować i czytać ten kryminał, jak
    panbuk przykazał, czyli interesując się intrygą i zwrotami akcji, ale gdzies w
    głowie zostanie, że bezręcy Murzyni, jesli mają odpowiednie wsparcie i opiekę
    poradzą sobie w życiu.
    I tak zupełnie na marginesie Ci powiem, że taki styl odbioru, skupiony na tym,
    co ukryte w opisie świata, bohaterów czy w dialogach, czasmi pozwala uratowac
    dla siebie najbardziej szmirowate książki. Przykład już nie fikcyjny, mój
    faworyt Marczyński - niby koszmarne juz dzisiaj sensacyjno-szpiegowskie ramoty -
    i ta warstwa jest już praktycznie martwa, ale z drugiej strony odnajdziesz w
    nich rewelacyjny zapis mocarstwowych dążeń Polski okresu międzywojnia, wykład z
    podstaw polskiego antysowietyzmu i pare innych ideologicznych rewelacji tamtych
    czasów, a wszystko to podane tak, by wzbudzac zaciekawienie i by na czytelniku
    wywierac odpowiednie wrażenie. A przeciez Marczyński był tylko maszyna do
    pisania powieści w odcinkach, masowym producentwem łatwych fabuł i bynajmniej
    propaganda nie była jego naczelnym celem.
    Więc nadal się upieram, że praktycznie w każdej ksiązce odnajdziesz elementy
    promocji okreslonego światopoglądu - a to, czy jest to świadomym załozeniem
    Autora, czy też wynika z porusznaia sie przez Tworce posród klisz gatunkowych i
    stereotypów, to akurat najmniej wazny element:)

    P:)
    --
    "Ostatecznie, wszystko co żyje, ma w środku jakąś kiszkę"
    Wolna Kultura
  • Gość: Skajstop IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.06, 13:17
    braineater napisał:

    > Więc nadal się upieram, że praktycznie w każdej ksiązce odnajdziesz elementy
    > promocji okreslonego światopoglądu - a to, czy jest to świadomym załozeniem
    > Autora, czy też wynika z porusznaia sie przez Tworce posród klisz gatunkowych i
    > stereotypów, to akurat najmniej wazny element:)

    No dobrze. Przestańmy używać wielkich, niedoookreślonych pojęć i pojedźmy jakimś
    przykładem.

    Rozumiem, że Twoim zdaniem Chińczyk z Pekinu, wybierając za tło swej powieści
    Pekin, dokonuje świadomego wyboru ideologicznej promocji "chińskości", cokolwiek
    by to miało znaczyć?

    Bo jak rozumiem, może przecież równie dobrze za tło wybrać realia Wyspy
    Wielkanocnej albo Los Angeles i związane z nimi wartości, ideologie, etc, mimo
    że nic o nich nie wie, bo na przykład całe życie spędził w Pekinie i jedynym
    znanym mu światem jest nawet nie świat chińskiej wsi, tylko wielka metropolia,
    Pekin?

    Ejże, Braineater, Ben-oni... co w takim razie ze zwykłym opisem świata? Jak
    chcecie _uniknąć_ promowania jakiejś ideologii, świadome odejście od niej?
    Doradźcie mi coś... bo wychodzi, że nieświadomie cos promuje, a za product
    placement, to może bym dostał jakieś pieniądze? ;-D
  • braineater 10.02.06, 13:30
    oczywiście, ze promujesz. Ja promuje wersje literatury silnie zideologizowanej,
    a Ty promujesz wersję literatury oderwanej od ideologii. Obu nam za to
    najpewniej nie zapłacą, prędzej mnie wsadzą za dogmatyzm, a Ciebie za
    bezwyznaniowość:)
    Może uznajmy, ze ja i Ben mamy paranoję i wszędzie węszymy akwizytorów idei, a
    Ty na szczęście jesteś zdrów. Bo nasz problem chyba nie da się rozstrzygnąć -
    bo tam gdzie Ty będziesz widział tylko opis, ja w paranoicznym zwidzie bede
    starał się odnaleźć ukryte wartości przez ten opis propagowane. I obaj
    znajdziemy cos dla siebie, przy czym oczywiscie nie oznacza to, że obaj nie
    mozemy sie mylic:)

    P:)

    --
    "Ostatecznie, wszystko co żyje, ma w środku jakąś kiszkę"
    Wolna Kultura
  • mamarcela 10.02.06, 13:39
    Dobra panowie. Jeśli przyjmiemy nawet tezę Braina, że niemal każde dzieło
    literackie jest "ideologią podszyte" to jednakowoż ideologia to nie jest chyba
    to samo, co służalczość.
    "służalczość _"charakter, usposobienie właściwe służalcowi, uniżoność,
    płaszczenie się przed kimś, wysługiwanie się sie komuś" służalczość w stosunku
    do kogoś, przed kimś.





    --
    "Jeśli bycie przystojniakiem jest złe to ja nie chcę być dobry" by Johnny Bravo
  • braineater 10.02.06, 13:47
    a to oczywiście, z tych wyzej wymienionych to tylko pan Waldemar pasuje i pan
    Lem,a z niewymienionych to pan Brzechwa w mniej znanych tekstach, mocno i
    radykalnie antysemickich.

    P:)
    --
    "Ostatecznie, wszystko co żyje, ma w środku jakąś kiszkę"
    Wolna Kultura
  • Gość: mamarcela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.06, 14:12
    Tak sobie zaczęłam myśleć o przykładach literackich na rozróżnienie tych pojęć
    i wiele mi ich przyszło do łba. Aż za dużo. I dlatego przykład najprostszy i
    półliteracki - dlatego, że właśnie słucham - "Poligono industrial" Kultu.
    Teksty ideologiczne jak jasna cholera, a służalcze? No, nie wiem...:)
    P:)

    --
    "Jeśli bycie przystojniakiem jest złe to ja nie chcę być dobry" by Johnny Bravo
  • Gość: Skajstop IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.06, 14:29
    v braineater napisał:

    > oczywiście, ze promujesz. Ja promuje wersje literatury silnie
    > zideologizowanej, a Ty promujesz wersję literatury oderwanej od ideologii. Obu
    > nam za to najpewniej nie zapłacą, prędzej mnie wsadzą za dogmatyzm, a Ciebie
    > za bezwyznaniowość:)
    > Może uznajmy, ze ja i Ben mamy paranoję i wszędzie węszymy akwizytorów idei, a
    > Ty na szczęście jesteś zdrów. Bo nasz problem chyba nie da się rozstrzygnąć -
    > bo tam gdzie Ty będziesz widział tylko opis, ja w paranoicznym zwidzie bede
    > starał się odnaleźć ukryte wartości przez ten opis propagowane. I obaj
    > znajdziemy cos dla siebie, przy czym oczywiscie nie oznacza to, że obaj nie
    > mozemy sie mylic:)

    1. za łatwo mnie ustawiasz, Braineater :) ja nie twierdzę, że są tylko dwa
    stany: ideowość i bezideowość, obie totalne :) a co ze stanami pośrednimi?

    2. ja jednak zarobię :)

    3. wiesz, gdyby nie fakt, iż jest to forum anonimowe, chętnie bym Ci dał kawałek
    czegoś swojego i poprosił o zweryfikowanie ideologii :) pyszna zabawa by z tego
    była, jak sądzę ;-DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD łatwo tak sobie dumać, jaką
    ideologię autor wymyślił i propaguje, ale jak autor z kijem stoi obok... :DDD

    Najlepszego :)
  • annabellee1 10.02.06, 12:23
    Jeszcze bym tu rozroznila słuzbe i słuzalczosc.Konotacje jednej i drugiej sa
    zupelnie inne.Przy slowie sluzalczosc pozytywizm automatycznie wylatuje.
    A pisanie, ze Steel jest sluzalcza to przeciez bzdura.Ona zarabia pieniadze
    piszac zgrabne powiastki ze swiata, ktory dzieki zarobionej na pisaniu kasie juz
    jest jej swiatem, a o ktorym lubia sie czegos dowiedziec jej czytelniczki.Ja bym
    raczej mowila o absolutnym barku ideolo.To hamburger.Oczywiscie hamburger tez
    ma ideolo ale jak mu ja dorobisz..
    I pod termin sluzalczosc podpada tylko socrealizm i tyle.I ten lepszy i gorszy.
    Bo Łysiak ma ideologie swoja ale gdzie on sluzalczy Z uporem maniaka pisze to co
    mu w duszy gra.Gdyby pisal co gra komu innemu mozna by o sluzalczosci..
    Musierowicz tez nie zaciagnieta pod zadne sztandary -wyznaje pewien system
    wartosci i przemyca go w swoich ksiazkach co jest jej dobrym prawem.

    Jesli to do matury to mozna jeszcze siegnac do dworskiej poezyji i tam takich ...
  • annabellee1 10.02.06, 12:48
    Zastanawiam sie czy lit niemiecka lat trzydziestych ..Bo film tak.Ja malo znam
    lit niemiecką..ale napewno cos by sie znalazlo np antysemickiego..
  • ben-oni 10.02.06, 15:20
    Nie sądziłem, że mój wtręt spowoduje dyskusję. skoro jednak mleko już się
    wylało, należy powiedzieć beeee.
    Moje rozumienie "służalczości" nie ogranicza się do przypadków kiedy kacyk
    wręcza mieszek talarów za jakieś dzieło i artysta pod to zamówienie tworzy
    propagandowego gniota. Dla mnie służalczość to również zgoda na szerzenie
    hipokryzji, złudy, fikcji społeczno-moralnych, kłamstw (opium dla ludu). To
    tworzenie książek, filmów, muzyki, obrazów zakłamujacych rzeczywistość,
    uspokajajacych sumienia. Lukier na g... , puder na syfilis. Tylko dlatego
    że "system" tego potrzebuje. Głupawe komedyjki o romansach w koledżu, kiedy po
    szkołach snują się dilerzy i gangi uzbrojone po zęby lepiej niż GROM. Wesoły
    Eddie Murphy kiedy ofiary Katriny nie mają gdzie mieszkać w najbogatszym kraju
    swiata (ponoć najbogatszym). To jest służalczość wobec tej śmietanki z wierzchu
    społecznej masy. Bo ta śmietanka daje na te wypociny pieniądze, by reszcie
    zakalcu powiedzieć, że: "nie jest źle, żyjecie w wolnym kraju, w najbogatszym
    kraju swiata". To jest służalczość. Do jej propagowania oczywiście niezbedne
    jest całe obudowanie instytucjami finansowo-medialnymi. Oscara dostanie
    Gladiator bo przecież musi wygrać demokracja (żenująca przemowa pod koniec
    filmu - Gladiator demokrata - prawie jak Bush).
    Sa niepokorni - Moore. I co? Nic. Dlatego knigi Steel czy Collins sa szkodliwe.
    Tworzą fikcję, rozpylają perfumy w zatkanym klozecie. Ale przemysł rozrywkowy
    takie ma zadanie.
    Tyle na poczatek.
    --
    ...Centrala nas ocali...
  • annabellee1 10.02.06, 15:49
    E tam, Ben oni- nakrzycz na mnie-ale myslalam, ze jestes starszy..
    Lubie złude i fikcje; bez niej sie nie da zyc.Najlepsze..moze nie najlepsze -
    ale tego szukam ja i mysle,ze nie tylko ja,to optymizm..
    Czasem czlowiek ma juz dosyc swiata i lepiej mu sie robi, gdy usiadze i zanurzy
    sie w fikcyjny swiat starych komedii,milych ksiazek i wcale do relaksu nie
    potrzebuje Moora,mam go w glebokim powazaniu(uwazam ze jest sluzalczy bo wrednie
    robi kariere i bynajmniej niczego nie demaskuje tylko zarabia)ofiarom Katriny
    wspolczuje ale..umowmy sie jak ktos w Usa tyle miesiecy siedzi w hotelu i czeka
    az mu cos dadza.Ja bym sobie znalazla na ich miejscu i prace i
    mieszkanie.No,moze mieszkanaia nie, bo skoro daja to czemuz nie siedziec w
    hotelu.Zreszta ci co nie pracowali przedtem to i po huraganie dalej nie
    pracuja.A reszta czyli smietanka im daje zapomogi.Jak i wszedzie..
  • annabellee1 10.02.06, 15:58
    I tylko mi nie pisz,ze nie jestem solidarna z ofiarami doskonale wiesz mimo
    rozpierduchy z domami dla ofiar to 98 % z nich to klienci wieczni opieki
    spolecznej z pokolenia na pokolenia nie pracujacy ,co i unas juz sie zaczelo.
    I o ile sie nie myle to programow wychodze maja jak mrowkow i stypendiow roznych
    i jak kto chece to moze.
  • ben-oni 10.02.06, 16:03
    98 % z nich to klienci wieczni opieki
    > spolecznej z pokolenia na pokolenia nie pracujacy

    No co ty? Oficjalnie w USA jast tylko 3,5% bezrobocia! Pracują i muszą brać z
    opieki? Oficjalnie każda rodzina ma samochód a połowa NO nie miała jak wyjechać
    z miasta. Ale w filmach każdy ma samochód i telefon komórkowy. Sztuka czy
    propaganda?

    --
    ...Centrala nas ocali...
  • ben-oni 10.02.06, 15:58
    Wybacz, ale... w biednej Polsce powodzianom postawiono w Opolu osiedla domków
    (prawda, że szwedzkie prowizorki, ale u nas prowizorka jest najtrwalsza - tam
    ludzie już ogródki sobie pozakładali). Bo takie są standardy w cywilizowanym
    świecie, a tym w USA proponują baraki na kółkach bez prądu (u nas budowlańcy
    przy autostradzie mają lepiej). Ale jesli powstanie film o Katrinie, to o
    dzielnych strażakach. Nie o zostawionej bez pomocy czarnej biedocie.
    To jest manipulacja. I mit o szczęśliwości pełnej krainie, zwanej US dalej trwa.
    Jesteś za fikcją. Ale czy jesteś za kłamstwem??

    --
    ...Centrala nas ocali...
  • ajtra 10.02.06, 16:37
    ben- oni napisał: "...w biednej Polsce powodzianom postawiono w Opolu osiedla
    domków (prawda, że szwedzkie prowizorki, ale u nas prowizorka jest najtrwalsza -
    tam ludzie już ogródki sobie pozakładali). Bo takie są standardy w
    cywilizowanym świecie..."
    No, jeśli prawda ma być mówiona, to zaręczam Ci ben-oni, że nie chciałbyś
    mieszkać w tych szwedzkich domkach. Są to kontenery służące w Szwecji TYLKO do
    zamieszkania na krótki okres po jakiejś katastrofie. Niestety, nasze państwo
    potraktowało te kontenery jak domki jednorodzinne i zmusiło ludzi do
    zamieszkania w nich na stałe. Jedź i zobacz jaki tam jest grzyb na ścianach...
  • ben-oni 10.02.06, 16:54
    Ale nikt powodzian nie trzymał przez pół roku w hotelu w obcym mieści!
    A poza tym, wszak USA to imperium. Nie stać ich na coś lepszego niż biedną
    Polskę?
    A osiedla powodzian widuję niemal codziennie.
    --
    ...Centrala nas ocali...
  • ajtra 10.02.06, 17:00
    Masz rację. Nikt. Poniewierali się po rodzinach i znajomych. Bo naszego państwa
    na hotele dla powodzian nie było stać. Ale za to ... OK. Nie powiem nic
    wiecej. Zagalopowałam się ;)
    Widujesz osiedla powodzian? To złóż którejś z tamtych rodzin, wizytę.
  • Gość: Skajstop IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.06, 16:19
    Ben-oni, a możesz podać ksiązki, które ostatnio czytałeś?
    Moim zdaniem, jeżeli w beletrystyce szukasz Prawdy I Tylko Prawdy, to w ogóle
    szkoda dyskutować :)
    Fikcja literacka nigdy nie opisuje Prawdy, jakkolwiek by tę Prawdę z dużej
    litery definiować. Jeżeli ktoś uważa, że literatura to czyni, to cóż, jego
    wybor... i w tym sensie twoje postulaty rozumiem, Ben-oni. Ale co Ty czytasz, do
    diaska? Moim zdaniem książek, jakie chciałbyś czytac, po prostu nie ma ;-D

    Nawiasem, Moore to kłamca. Podajesz go jako przykład wiarygodnego opisu
    rzeczywistości. No to sobie może trochę poczytaj, jak ustawiał ludzi do kamery,
    albo jak aranżował "sceny z życia wzięte".

    Ja pasuję, mamy inne widzenie literatury :)
  • ben-oni 10.02.06, 16:51
    Na samym początku nadmieniłem, że miejsce literatury zalęły film i prasa! Patrz
    wyżej.
    Moore nie jest wzorem prawdy, bo i nie o nią tu chodzi. Chodzi o odsłanianie
    prawdy (nawet jeśli w celu wstrząśnięcia posłużyć się trzeba reżyserią i
    fikcją). Pokazanie, że nie wszystko co pokazuje TV i piszą pressy to prawda. Bo
    u Amerykanów "Świat ma rozmiar gazety". Moore mówi Amerykanom, że są
    manipulowani, wkręcani na maksa i żyją w huxleyowskiej fikcji szczęścia i
    dobrobytu. Że na piciu piwa i gapieniu się na Super Bowl świat sie nie kończy.
    NBA to erzac szczęścia, który cały świat (z wyjatkiem Polski) ma gdzieś. Kobe
    Briant jest zwykłym grojkiem za szmal a nie półbogiem podziwianym na całym
    świecie. Europejczycy jeżdżą za granicę nie bojąc się Al-Kaidy. Francuzi nie
    pasjonują się baseballem. McDonalds to nie restauracja tylko bar szybkiej
    obsługi.
    Ale oficjalna filmografia pokazuje szczęśliwe kelnerki na stacji benzynowej
    (koszmar), a na ladzie stoi... mała flaga USA. Zresztą w większosci filmów
    amerykańskich pojawia się ich sztandar.:))
    W filmach Amerykanie podróżują jak Bolek i Lolek. A w rzeczywistości tylko 12%
    Amerykanów było za granicą. W tym 60% w Kanadzie lub Meksyku.
    Pani prokurator zawsze jest młoda i sexy, pan prokurator to Adonis. Fikcja i
    lukier aż do wyrzygania.
    --
    ...Centrala nas ocali...
  • Gość: Skajstop IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.06, 16:58
    Ben-oni, miałem już nie dyskutować w tym wątku, no ale sie nie oprę :)

    > Ale oficjalna filmografia pokazuje szczęśliwe kelnerki na stacji benzynowej
    > (koszmar), a na ladzie stoi... mała flaga USA.

    Może nie wiesz, ale w jak najbardziej oficjalnej imoprezie, czyli na festiwalu w
    Cannes (chyba tam) Moore dostał jak najbardziej oficjalną nagrodę :) zresztą w
    kinach amerykańskich - czyżby było jakieś podziemie kinowe w Ameryce - jego
    filmy były wyświetlane... :P

    > Moore nie jest wzorem prawdy, bo i nie o nią tu chodzi. Chodzi o odsłanianie
    > prawdy (nawet jeśli w celu wstrząśnięcia posłużyć się trzeba reżyserią i
    > fikcją). Pokazanie, że nie wszystko co pokazuje TV i piszą pressy to prawda.
    > Bo u Amerykanów "Świat ma rozmiar gazety". Moore mówi Amerykanom, że są
    > manipulowani, wkręcani na maksa

    Aha. Czyli jak wkręcacz jest po naszej stronie, to w porzo. Ale jak kręci w inną
    stronę, to brzydal ;-D

    No to ja już naprawdę nie mam więcej pytań...
  • broch 10.02.06, 16:32
    he, he
    Moore to idiota: taka sama propaganda tyle ze w imieniu demokratow. Jezu, nigdy
    mi nie przyszlo do glowy ze Moore moze byc uznany za "niepokornego"... :))))
    Nie daj Bog okaze sie ze to Sztuka (opinia wyzierajaca z Twojego postu)


    A w ogole, najlepiej to sie zapieprzyc na smierc: opisywac rope cieknaca z ran
    glodomora groty zbiera plyn bo nie ma co pic...

    z Twoich postow wyraznie wynika iz sztuka ma pelnic sluzalcza role, tyle ze w
    "slusznym" imieniu. ...whateva

    I w tym momencie (po obejrzeniu trupow w Somalii oraz bandy krwizerczych
    Amerykanow ktorzy i tak sa doomed = wiesz narkotyki, syfilis i w ogole moralna
    degrengolada) wychodzisz z kina zadowolony... bo co?

    Moim zdaniem filmy tzw moralnego niepokoju to takie same gnioty jak filmy
    Murphy'ego. Tyle ze zaspojakaja potrzeby osob ktorym wydaje sie ze maja tzw
    sumienie.

    Nastepny, powiedzmy nierozwazny argument:
    pisanie dla pieniedzy jest zle a Ludlum i Steel i podobni to juz w ogole:
    uwazasz ze dla Twojego spokojnego sumienia i gwarancji ze masz kontakt ze sztuka
    artysta powinien z glodu umrzec?
    Marquez jest bogatym czlowiekiem, Dali wyraznie dawal do zrozumienia ze nie ma
    nic przeciw pieniadzom. Ludlum pisze i zarabia. Twoj podzial jest dosc malo
    racjonalny (podzial na ambitna sztuke ktora jest usprawiedliwiona i moze
    zarabiac i mniej ambitna sztuke: swinie nie gardzace groszem). Naprawde myslisz
    ze przecietny czytacz potrzebuje Marqueza? Naprawde sadzisz ze Ludlum to
    ucielesnienie zla?

    Dla przecietnego zjadacza chleba ma znaczenie czy Bond zwalcza Hezbollah czy
    Kroato/chorwatow w Turcji trafiajacych do U.S.A. i geografii z "Peacemakera"
    (granica miedzy Rosja a.. Turcja itp). Przecietny zjadacz ma i tak wyrobiona
    opinie na podstawie doniesien sasiadki i poglady ksztaltowane przez Kaczynskich.
    Przede wszystkim dla przecietnego zjadacza chleba Rosja to zagranica wschodnia a
    Turcja to gdzies daleko (nawet dla tych co po kozuchy jezdzili).

    Wyraznie widac ze ideologia uniemozliwia Ci trzezwe spojrzenie na sztuke.
    Czyzbys byl slugusem czegos tam?
    Swoja droga Toj post jako zywo przypomina mi szkolna propagande z czasow
    Gomulki. Nie osmielam sie wnioskow wyciagac.

  • ben-oni 10.02.06, 17:05
    No nie zrozumiałeś. Nie potrzebuję trupów w Somalii. Wystarczy, że gdy pani
    inspektor X wraca do domu (zawsze w nienagannej fryzurze choć minutę wcześniej
    goniła przez pół NY bandę psycholi), to czeka na nią gromadka zakatarzonych
    dzieci a nie stęskniony kochanek cud-urody przy stole z kolacją przy świecach i
    z szampanem.
    Niech czasami kibel w biurze będzie zatkany, a stos brudnych naczyń w zlewie
    niech zakwitnie pleśnią. Niech będzie ŻYCIE.
    "W filmach, Amerykanie maja tylko początek układu pokarmowego".
    --
    ...Centrala nas ocali...
  • annabellee1 10.02.06, 17:16
    Masz pozycje nie do orony.
    Przeciez wiesz ze to fikcja.
    Masz porzadne filmy Coehnow Tarantino,Payne'a About Schmidt np.Kino drogi.Od
    cholery jest przyzwoitych amerykanskich filmow pokazujacych AM jaka jest.
    Ostatnio ogladalam Wiernego Ogrodnika - akurat cos dla zapalencow. I to tez jest
    manipulacja.- ale szlachetna moze...
    Ku..ki swiat jest od zarania.Ale by zyc trzeba miec zludzenia..
  • Gość: Zdanka IP: *.4web.pl 10.02.06, 17:27
    Jak się chce, żeby kibel się zatkał, facet zakochal się w kobiecie, która
    okazuje sie traną ,7 letni chłopak przebierał sie w sukienki , a wszyscy zyli w
    miescie tak malowniczym , jak Wałbrzych w lutym to nie oglada się filmów
    amerykańskich i nie czyta sie ksiązek amerykańskich, ale ogląda się filmy
    angielskie i czyta sie ksiązki angielskie. Howgh.

    Anglofil z zamiłowania i przyzwyczajenia :)
  • staua 10.02.06, 21:36
    Zdanka: w ogolnosci zgadzam sie z Toba, ale sa amerykanskie wyjatki, ktore
    mozna czytac, jak sie chce tego, co wymienilas, i sie nie zawiesc. Problem w
    tym, ze Ameryka produkuje tyle ksiazek, ze te wlasnie moga zniknac w morzu
    promocji, produkcji popularnej nakrecanej przez popyt itd. Ale istnieja.
    --
    Doslo vrijeme da se smirimo
    Pusti nek nas nosi rijeka
    Netko negdje na nas ceka.
  • broch 10.02.06, 22:40
    ja sie nie zgadzam :)))
    co za roznica filmy Europy czy Stanow?
    Manipulacja jest elementem sztuki. Zdanka woli byc manilupowana przez sztuke
    europejska.
    Poza tym chodzi o jakosc czy o fakt manipulacji? Bo to dwa rozne problemy.

    Jesli idzie o lit, to faktycznie bardziej widac proby (kiepskie) manipulacji w
    Europie :))
  • ben-oni 10.02.06, 22:54
    co za roznica filmy Europy czy Stanow?

    No to chyba przesadziłeś... W Ameryce nawet technika filmowania (miodowe
    filtry, inna prędkość klatkowania w celu "zmiękczenia obrazu") służy
    przesładzaniu przekazu.
    Mnie wystarczy rzut oka na ekran by rozpoznać, czy film robiony był w Europie
    czy w USA. No i Europa wykazuje większą różnorodność. No i policjantki w
    angielskich filmach są niskie, tegie i mają niezdrową cerę. W USA każda jest
    skrzyżowaniem Pam Anderson z J.Lo. no i intelekt!

    --
    ...Centrala nas ocali...
  • staua 10.02.06, 22:57
    No wlasnie nie we wszystkich - patrz: Fargo... Trudo Frances McDormand uznac za
    skrzyzowanie...itd.


    --
    Doslo vrijeme da se smirimo
    Pusti nek nas nosi rijeka
    Netko negdje na nas ceka.
  • ben-oni 10.02.06, 23:09
    No właśnie, jeden przypadek i już wszyscy go znają bo jest wyjątkiem. Jeden
    reżyser i już z mianem kultowego. Odwracając - w Europie trudno znaleźć taką
    Pamelę, chyba że we włoskich lub polsatowskich serialach. Kino europejskie jest
    NORMALNIEJSZE, bliższe rzeczywistości, przez to uczciwsze. Brudniejsz. Aż do
    Dogmy włącznie.
    --
    ...Centrala nas ocali...
  • broch 10.02.06, 23:47
    USA to jeden kraj Europa wiele.
    Ja tam nie wiem ale intelekt u filmowych policjantek amerykanskich po oczach nie
    daje :))
    Nie idzie o jakosc fizyczna filmu, idzie o to ze manipulacja jest czescia
    sztuki, dzielenie na lepsza i gorsza manipulacje juz jest manipulacja informacji :))

    ee tam Pam Anderson. Nie lubie mrozonek.
  • Gość: Stricte IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.06, 23:58
    Nie chodzi o odbiór sztuki, ale o manipulacje na poziomie człowieka. Chodzi o
    to, aby myślał ( albo nie myślał ) i odbierał rzeczywistość zgodnie z
    oczekiwaniem.
  • staua 10.02.06, 22:58
    Chodzilo mi o to, ze typ manipulacji (czy tez tematyke, albo smaczki, jak kto
    woli) podany przez Zdanke mozna w filmach amerykanskich znalezc, jak sie
    poszuka.
    --
    Doslo vrijeme da se smirimo
    Pusti nek nas nosi rijeka
    Netko negdje na nas ceka.
  • Gość: Zdanka IP: *.4web.pl 11.02.06, 12:10
    sie nie zgadzam :)))
    > co za roznica filmy Europy czy Stanow?
    > Manipulacja jest elementem sztuki. Zdanka woli byc manilupowana przez sztuke
    > europejska.

    Ale ja nie napisałam, że wolę filmy europejskie. Nie ma zresztą czegos takiego
    jak filmy europejskie, bo Europa to i Francja, i Rumunia, wiec o wiele więcej
    róznic niż tylko połozenie geograficzne. Napisałam, że wolę filmy angielskie.
    Anglicy mają świetne kino społeczne, dobre jakościowo i bez nachalnych przesłań.
    Aktorzy nei wyglądają tam jak reklama chirurga plastycznego, ale jak normalni
    ludzie, czesto po prostu normalni albo brzydcy(ale własnie normalnie brzydcy) i
    ich zycie też jest normalne albo brzydkie. Choćby taki "billy Elliot"
    Daldry`ego, który jest filmem z przesłaniem, ale już sobie wyobrazam to
    przesłanie w wersji amerykańskiej ...Chłopak z pólnocnej Anglii, którego ojciec
    jest góernikiem,mieszka w miescie, gdzie zawsze leje , w domu, który wygląda jak
    dom górnika. Zostaje tancerzem baletu:))))) Tylko własciwie to on wcale nie
    chciał zostac tancerzem, ale pewnego dnia zobaczył , co sie dzieje na kółku
    baletowym prowadzoną przez jedną podstarzałą babkę. I zachwyciło go to. Tylko ,
    ż eto nei jest takie proste tańczyć , w mieście, gdzie każdy facet jest
    górnikiem , pije piwo i cwiczy boks. Niby nic, ale jakos cholernie życiowe.
  • broch 11.02.06, 23:47
    "Nie ma zresztą czegos takiego jak filmy europejskie, bo Europa to i Francja, i
    Rumunia, wiec o wiele więcej róznic niż tylko połozenie geograficzne."

    ooo moj spozniony Kolumbie!!
    (Juz myslalem ze na uproszczenie mozna sobie pozwolic)

    W tym watku pojawilo sie wiele ciekawych spostrzezen:
    pieniadze jako dowod sluzalczosci, mylenie (albo raczej przeciwstawianie)
    jakosci sztuki ze sluzalczoscia, wyzszolsc turpizmu, nad ... nieturpizmem

    Innymi slowy dzisiaj Ty dajesz sie nabierac na (kiepskie, pseudointelektualne
    produykcje) Lars von Triera (wiem ze Dunczyk, to tylko przyklad), i Houellebecqa
    (a co :))) ) a reszta daje sie nabierac na plastikowe filmy z U.S.A.

    Zagadka: szegolny zwiazek miedzy sluzalczoscia a stopniem "prawdziwosci" sztuki?

    Pewnie spodoba Ci sie film "Brokenback mountain", a moze nie, bo aktorzy ladni
    (podobno)

    Filmy europejskie (o.k. angielskie) sa skladane na potrzeby europejskiej
    publicznosci, uwzgledniaja estetyke przecietnego europejczyka. Nie czyni ich
    (tych filmow) to mniej sztucznymi niz amerykanskkie. Amerykanie maja zajoba na
    punkcie "mlodosci" za wszelka cene i wola aktorow podrasowanych.

    Gites, jak ma sie to do sluzalczosci w sztuce?

    stwierdzenie o wiekszej "prawdziwosci" (wyzszosci flakow) sztuki angielskiej niz
    amerykanska..

    Nie ma takiej (wyzszosci "flakow")_, znajdziesz tak samo "prawdziwa" sztuke
    angielska jak amerykanska lub wloska itp.
    pozostaje kwestia gustu. To juz jest lata swietlne od sluzalczosci :)))
  • Gość: Zdanka IP: *.4web.pl 12.02.06, 09:43
    Tak sie składa, że nie lubię ani filmów Larsa von Tiera ani faceta
    od "Platformy". Obaj nie nadaja na moich falach, wiec nie daję sie nabierać na
    ich pseudoproblemy, jak miłość znaleziona tylko wsród tajskich dziwek czy
    zrżnięcie sie ze wszystkimi w celu doprowadzenia męza do zdrowia .

    Nie wiem, ile jeszcze razy mam napisać, ż e lubie angielskie kino społeczne,
    żeby ktos usłyszał, ż e nie piszę o kinie duńskim, francuskim, czy czeskim, nie
    nazywam go europejskim w jednym worku i nie uwazam, ż e ten jeden worek różni
    się od worka amerykańskiego w kazdym kraju identycznie.
    Moja odpowiedż nie jest o słuzalczości, ale jest odpowiedzią na czyją zarzut o
    lukrowatość i ckliwośc amerykańskich produkcji lat ostatnich.

    Lubię Daldry`ego, niektóre filmy Neila Jordana, Frearsa, a literacko bardziej
    odpowiada mi kolejny angol mcEwan niż facet od "Platformy", którego nazwiskop
    przerasta moje umiejętności napisania nazwiska:) Ufff.
  • annabellee1 12.02.06, 11:19
    Solidaryzuje sie ze Zdanka.Przestalam sie juz tu wypowiadac bo jednak to
    dziecinna dyskusja co nie znaczy, ze ja dorosla ale ..
    Swietne jest spoleczne kino angielskie a i w usa sie co nieco znajdzie dobrych
    filmow.Tez nie trawie tych p.H. i L v T i innych im podobnych sprzedajacych
    najokropniejszy kant bo kant ukryty.Wole juz plastik przynajmniej wiadomo o co
    chodzi i mozna sie posmiac o co mi przynajmniej czesto chodzi.
    Sluzalczosc sztuki czy jest nia lukier? Moze to wychodzenie na przeciwko
    potrzeb? Frustraci ogladaja Moora a depresyjni Cameron Diaz czy
    Carey'a.Pozbierani ogladaja Parkera a szukajacy błysku inteligencji Frearsa.Sa
    tacy co ogladaj wszystko jak leci.Ja np.
    Masz wybor. Wiec czemu to sluzy-zaspokojoniu potrzeb klienta?
    Literatura zawsze w gruncie rzeczy temu sluzyla.Poczawszy od Seneki, ktory byl
    cwanym kolesiem i wciskal kit.Nieglupi.By bylo jasne.Ach! Lubie Arniego! A
    Seneke tez. czytam.Glupio,nie...
    Wydaje mi sie, ze to wrazenie ze nas atakuja legalne blondynki i co tu kryc
    grochole rozne(Sic) czy coelho(podobny) dziesiaty to wynik nadprodukcji
    wszystkiego Odkad wynaleziono komputer pisarze pisza jak jakby juz
    drukowali.Napisanie ksiazki zajmuje kilka miesiecy i nie trzeba sie specjalnie
    napracowac.Nakrecenie filmu tez jejst dostepne dla wiekszej grupy artystow(sic)
    no bo jest wiecej potencjalnych bywalcow kin. Podniosla sie stopa zyciowa i
    znikl analfabetyzm; klientow wiecej; wszystko nas zalewa.Dawniej filmy tez byly
    cukierkowe i to w wiekszym jak sie zdaje procenice niz dzis (w stos do calosci
    prod).Podobnie z ksiazkami- Dekobra, Marczynski czy Cours Mahlerowa to bylo gros
    wydawanych ksiązek.
    Mysle ze ambitna literatura w Polsce przedwojennej musiala miec naklady rzedu
    nawet kilkuset egz. Ale sie rozpisalam. sorry.
    Sztuka to opium dla ludu.Nic wiecej.
  • broch 12.02.06, 17:11
    1) nie bronie kina amerykanskiego, uwazam ze o projekcji decyduja dystrybutorzy:
    w Polsce widac te czes kina ktora chca pokazac dystrybutorzy. Reszta to wybor z
    dokonanej juz selekcji. W zwiazku z tym smieszy mnie nieco ten nagly skok os
    "sluzalczosci" do ataku na sladka amerykanska flimografie. Do polski czasem
    docieraja filmy takie jak "Maszynista", ale glownie trafiaja "Blondynki". O to
    mozna miec pretensje wlasnie do dostrybucji. Ktora chce zrobic kase.

    Mozna miec za to zastrzezenia do efektu otwarcia Polski na swiat: zatracila sie
    specyfika polskiej kultury, dzisiaj to mieszanka amerykansko-niemiecka.

    Ogladam kino dla przyjemnosci (nie dlatego ze sfrustrowany jestem lub w
    depresji), choc ostatnio niezwykle rzadko. Uwazam jednak ze kino jest takie jak
    jego odbiorcy. Nalezaloby wiec zaczac od wyksztalcenia widza.


    troche smieszy mnie przejscie (w wiekszosci postow) od "sluzalczosci" do ataku
    na amerykanska sztuke, pokazuje wlasnie sporo frustracji (niekoniecznie
    kinowej). Mnie nie przeszkadza wyglad kina amerykanskiego, poniewaz ostatecznie
    to ja decyduje co chce ogladac. Ja wybieram filmy, ksiazki (z ktorych nawiasem
    mowiac, w Polsce ukazuje sie jedynie minimalna czesc: nie tylko amerykanskich,
    ale rowniez wloskich, hiszpanskich francuskich. Czytajac tlumaczenia to malo aby
    mowic o profilu literatury jakiegokolwiek kraju).

    O kryzysie kultury kiedys pisalem, uznajac ze litartura (bo o to glownie
    chodzilo) przestala byc interesujaca. Wowczas pamietam uznano mnie za
    malkontenta :))
    Stwierdzenie Zdanki z paru postow wyzej jest absolutnie niesluszne (czesc o
    literaturze), poniewaz niezaleznie od tego co czytelnicy mysla, na polski rynek
    wcale nie trafia kwiat kwiatow literatury. Niewielka czesc dobrej literatury
    starszej i nowszej jest jedynie tlumaczona. Wybor jeszcze bardziej niz w wypadku
    kina jest wykrzywiony mozliwosciami polskiego rynku (tlumacze + wydawcy +
    pieniadze + naklad)
    Sa naprawde duzo lepsze rzeczy niz "Atonement".
  • Gość: Sen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.06, 17:24
  • broch 12.02.06, 17:54
    zle pytanie mistrzu/szefowo, brak zrozumienia. Tlumaczyc mi sie nie chce.
    Przecztaj, zastanow sie czy na postawie tego co napisale faktycznie takie
    pytanie sie nasuwa. Jest znowu takie pytanie sie pojawi, to przeczytaj jeszcze
    raz, choc wygladaloby na to ze powinnas/es sie poddac.
  • Gość: Sen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.06, 18:09
    Brochu, nie przypisuj sobie zbyt wiele. Nie jesteś pępkiem świata.
    Możesz czytać swój tekst bez końca i zastanawiać się, gdzie są korzenie mojego
    pytania. Życzę miłej lektury, chociaż chyba nie warto...
  • broch 12.02.06, 18:22
    o pepku niewiele wiem,
    logicznie: pierwszy (nie idzie o "odkrywczosc") napisalem o dystrybutorach,
    piszesz pod moim postem. Twoje pytanie wynika wiec z tego co ja napisalem.
    Jesli tak, to znaczy ze nie zrozumialas/les uwagi o dystrybucji. Tyle.
    nielogocznie: Twoje pytanie wzielo sie z sufitu oraz przemyslen wlasnych, i mimo
    ze prawdopodobienstwo (gdyby tak faktycznie bylo) jest zerowe: myslisz o
    dystrybucji (czytajac smieszne posty o sluzalczosci), trafiasz na moj post i
    przez przypadek sie pod nim wpisujesz, niech bedzie.


    W dziedzinie lektury daje sobie rade, dziekuje.
  • Gość: Sen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.06, 21:51
    Brochu, twoje rozumowanie jest pozornie poprawne, ale prowadzące do błędnych
    wniosków.(Widzę, że będę ci musiał wyłożyć kawę na ławę, zresztą krótka lekcja
    logiki ci nie zaszkodzi). Z tego, że mój post następuje po twoim, wynika tylko,
    że pisałem go po tobie, czyli później. Nie wynika z tego w ogóle, że moje
    pytanie jest odpowiedzią na twoje wypociny, a można jedynie wysnuć wniosek, że
    jest wysoce prawdopodobne, że tam zajrzałem, być może przeczytałem cały tekst,
    a może tylko część. Można wysnuć logiczny wniosek, że skojarzyłem ze sobą pewne
    znane mi fakty, o których ty nie wiesz ( bo niby skąd ) i napisałem to, co
    chciałem napisać. Nie musi to w ogóle wynikać z twojego postu. Twój dalej idący
    wniosek jest tylko konsekwencją twojego nieprawidłowego toku myślenia oraz
    twoich stanów emocjonalnych i projekcji własnego ego ( przekonanie: tak, jestem
    doskonały, nieomylny, patrzcie jaki jestem mądry ). Ale rzeczywistość jest inna
    i trzeba się z nią pogodzić albo oszukiwać samego siebie. Jeśli chcesz, możesz
    się oszukiwać. ( Lekcja darmowa, drugiej nie przewiduję )




  • mietowe_loczki 12.02.06, 22:16
    Śnie, rzeczywistość jest inna, tak, i trzeba się z nią pogodzić - nie masz
    zielonego pojęcia o pisaniu w wątkach, o ich strukturze i sposobie odpowiadania
    na posty. Reszty pseudo-psychologicznych rozważań nie ma sensu komentować.
    Zwłaszcza za darmo.
  • Gość: Sen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.06, 22:42
    Widzę, że Ciebie już nic nie nauczy. Szkoda! Nie mam zamiaru robić tego na siłę.
    Widzę również, że bardzo Cię uraziłem. Dlatego przepraszam uprzejmie.
  • broch 10.02.06, 17:32
    Zrozumialem, zrozumialem: nie idzie o trupy w Somalii (przerysowanie jest forma
    argumentacji dla podkreslenia slabosci (w tym wypadku Twojego argumentu)
    Dlaczego musi byc katar i chore dzieci, lub przelewajacy sie klop? Lit to bajka
    mniej lub bardziej nowoczesna, to samo film. Ludzie chca zapomniec na chwile o
    problemach finansowych i zasmarkanych dzieciach. Nic w tym zlego. Nie
    zakazywalbym sprzedazy Smoka wawelskiego lub profesora Baltazara Gabki.

    Nie mam doswiadczenia w dziedzinie "hunks", sadze ze spora czesc zenskiej
    publicznosci potrzebuje tego (faceta ktory jest bardziej przystojny, szarmancki
    inteligentny niz maz = ponura rzeczywistosc). I dobrze. Zasmarkane dzieci
    czekaja w domu. Po co w kinie ogladac cudze?
    Turpizm do niczego nie jest potrzebny. Twoje posty zabieraja wolnosc (tworzenia)
    i sa bardzo programowe.
    Artysci tworza to co chca, Ty decydujesz o swoim repertuarze. Jesli sprawia Ci
    przyjemnosc ogladanie codziennie po ciezkim dniu "Requiem for a dream" to
    znakomicie, sa tacy ktorzy wola "big brother". Zmuszajac innych do ogladania
    (najlepszego, ambitno/realistycznego), pozbawiasz ludzi chwili ucieczki od
    niekoniecznie slodkiej rzeczywistosci.

    Co wiecej Twoje wybory (Moore) sa zdecydowanie hmm kontrowersyjne. Zastepowanie
    jednej propadandy inna nic w zyciu ludzi nie zmienia.

    Jesli ktos ma potrzebe publicznego seppuku (spowodowanego utrata pracy) a Ty
    masz ochote to ogladac (no dobrze: jesli ktos chce pisac o kiblach) to swietnie,
    jesli ktos chce zapomniec sie na chwile i posluchac jak Shrekowi sie glosno
    odbija, lub ujrzec na ekranie ksiecia z bajki (kontynuacja w marzeniach sennych
    i na jawie), to ma do tego pelne prawo.

    Sadze ze zlem jest przeklamywanie rzeczywistosci w imie ideologii
    politycznej/religijnej (i znowu Moore sie klania). Historycznie, jak wiadomo,
    ideologia prowadzi wylacznie do nieszczesc.

    reszta to bajki.
  • Gość: Stricte IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.06, 20:30
    W służalczości chodzi o zaspokojenie czyichś kaprysów, zachcianek, wysługiwanie
    się komuś, i tak rzeczywiście jest. Dzisiejszy świat wysługuje się tym, którzy
    nadają ton.
    A kto nadaje ton światu? Jakie są proporcje w dostępie do środków masowego
    przekazu?
    Odpowiedź wydaje się jasna i oczywista. Współczesny świat nie jest wolny. On
    jest zmanipulowany ( patrz "Spadająca chwila czasów" Lacha ).
    Mówi się wiele o wolności, demokracji, o prawach człowieka, a w praktyce -jak
    jest? Wiadomo, że nie chodzi o utopię, ale o zwyczajną przyzwoitość. Ale
    przecież przyzwoitość to teraz temat do żartów, dla prześmiewców. W efekcie
    jedni robią, co chcą, a inni albo im przytakują, albo milczą. Weta prawie
    się nie słyszy.
    Do czego to prowadzi? Każdy uważny i bezstronny obserwator może zobaczyć na
    własne oczy.
  • annabellee1 10.02.06, 21:53
    Oczywiscie,ze wspolczesny swiat jest zmanipulowany.
    A demokracja jest jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy.
    Dlatego Kaczki manipulujac daza do dyktatury.
    Sni im sie Pilsudski.A prawde mowiac - wcale im sie nie dziwie. Tylko,ze nie mam
    do nich zaufania.Ani nikt rozsadny.
    Cos sie powinno zrobic z ta demokracją.Tylko co?
  • ben-oni 10.02.06, 22:08
    Widzisz, to co zrobił Moore przynajmniej zmusiło niektórych do zastanowienia
    się nad rzeczami ciut ważniejszymi niż mecz Lakersów. Po "Legalnej blondynce 2"
    to nawet cień myśli nie powstał. A filmy typu "Legalna blondynka 2" czy "Głupi
    i głupszy" to 99% produkcji filmowej.
    Polityką sie nie zajmuję, Demokraci są tacy sami jak Republikanie (po jednych
    pieniądzach). Ale prawdziwe kino amerykańskie skończyło się "Rambem". Koncówka
    lat 60-ych i poczatek 70-ych dawał jeszcze nadzieję na kino uczciwe ("Nocny
    kowboj", "Narkomani", "Serpico", "Absolwent"...). Dziś oglądam jeszcze
    czasami... "Nowojorskich gliniarzy" bo tam są takie paradokumentalne wstawki z
    ulicy. Nie szklane biurowce, nie domki jednorodzinne tylko śmierdzące
    czynszówki, czyli normalne miasto z parującymi kanałami. Ale ten serial ginie w
    powodzi "JAGów", "Tajemnic Las Vegas" i innych reklamówek.
    --
    ...Centrala nas ocali...
  • broch 10.02.06, 22:47
    no to tera powiedz: o co chodzi manipulacje czy jakosc(tejze manipulacji)? hmm?

    Moore mnie tylko "zniesmaczyl". Nie ma znaczenia czy cos jest prymitywne
    "slusznie" czy "nieslusznie". Nie idzie o polityke. Po prostu dzielo kiepskie,
    ale daje poczucie zadowolenia ze sie czuwa (tym tam swiadomym). Teraz
    wszedl/wejdzie/nie wejdzie film Clooney'a "Good night and good luck", juz do
    Oskara mianowany i kupa ludzi wzruszonych ze tak odwaznie o mccarthyzmie. A i
    George'owi sie lezka w oku zakreci jak se ojca uciemiezonego dziennikarza
    przypomni (lub cos takiego). Cholerka, jakto panocku im w tyj hameryce gebe
    zamylaki, a jak ich tak dreczyli (ze niby tych (pseudo/nie zawsze)
    "lewicowcow"). A tu taki artysta z sumieniem. :)))
    Bzdury, taka sama propaganda jak za czasow komuny.

    O.k. Absolwent to fajny film, lepszy od ksiazki, jest tez "Lowca jeleni", "Pola
    smierci", "Pluton", pozniej ten tam odwazny "Requiem for a Dream" i jakies
    europejskie tez wybitne (na liste wpisz co chcesz).
    Wszystko to jest manipulacja. W zwiazku z tym jak pisalem Twoj zarzut jest
    nielogiczny: dzielisz manipulacje na sluszna (slusznie ideowa) i niesluszna
    (cala reszta: pieniadze, hmm ideowosc (ale ta zla), i inne).

    "Serpico" podobal sie dlatego ze zdarzyl sie raz na jakis czas. Jakby byl
    produkowany seryjnie, nikt by nawet nie zauwazyl.
    Ludzie lubia byc upominani ale nie za czesto. Jesli robisz to raz na jakis czas
    to beda zadowoleni: przyznaja Ci racje = tez maja sumienie.
    Jesli bedziesz robil to codziennie to skonczysz jak Savonarola.


  • staua 10.02.06, 23:34
    20 marca ide na mecz Lakers:Celtics. Powaznie! Ciekawe, czy bede w stanie
    wysiedziec do konca. Wybralam koszykowke jako najbardziej dla mnie zrozumialy z
    ulubionych sportow Amerykanow. Zobaczymy...
    No wlasnie, produkcji filmowej czy literackiej jest w USA tak duzo, ze duzo
    jest tez tych glupot, o ktorych piszesz, ale z tego morza da sie wylowic
    prawdziwe perelki. Tylko jest to trudne. Dla mnie w ogole Ameryka daje problem
    wyobru - to jest (oczywiscie to moje doswiadczenie) cos, czego trzeba sie
    nauczyc na poczatku, bo mozna sie strasznie pogubic: wybierac. A jest z czego.
    Nie wiem, moze to byl problem tylko dla mnie, ale mozliwosci konsumpcji sa tu
    tak ogromne, jak chyba nigdzie w Europie (moze tez dlatego, ze w Europie, a
    wlasciwie w Szwajcarii, ktora znam jedynie jako miejsce do mieszkania w
    Europie, a nie miejsce, ktore zwiedzalam, istnieje jakas kontrola spoleczna,
    pewne, odsc scisle, normy poza ktore trdno sie wychylac, w USA ich nie ma w
    takim natezeniu, wszystko jest dozwolone, wiec wybor jest wiekszy).
    --
    Doslo vrijeme da se smirimo
    Pusti nek nas nosi rijeka
    Netko negdje na nas ceka.
  • ben-oni 10.02.06, 23:40
    w USA ich nie ma w
    > takim natezeniu, wszystko jest dozwolone, wiec wybor jest wiekszy).

    I pewnie dlatego w USA popełnianych jest połowa wszystkich przestępstw
    kryminalnych na świecie i "spożywa" się 60% światowej produkcji narkotyków.:))
    --
    ...Centrala nas ocali...
  • staua 11.02.06, 00:08
    Prawdopodobne ;-)
    --
    Doslo vrijeme da se smirimo
    Pusti nek nas nosi rijeka
    Netko negdje na nas ceka.
  • paternostwer 10.02.06, 22:39
    przepraszam, ale nie rozumiem.
    przeca: autor tworząc dzieło, harlekina, grafomanię, widmnokrąg, albo lalkę lub
    lolitę opiera się w konstrukcji świata na tym co zna. W tym sensie propaguje
    taki czy inny punkt widzenia, ale nie może byc inaczej, poniewaz autor tworząc
    wywnętrza się. Czy tak?
    Wszystko co pisze wywodzi się wprost z jego marzeń, lęków, opowieście mamy i
    lektur, oskarżanie go, że mu wyszło to co wyszło jest bez sensu, bo wtedy
    zarzucamy autorowi to, że jest jaki jest.
    Tymczasem wszak inny być nie może i jako LLosa nie napisze raczej Ernestem H. bo
    nie jest Ernestem H. tak i Borghes ze swoją fascynacją półświatkiem nie może być
    Jane Austen oglądającą rzeczywistość z ubogiej kanapy.Piszę prosto jak łopatą,
    ale chyba to jest proste.
    Istniała i istnieje literatura zaangażowana, ale wtedy to nie jest literatura (
    bo nawet harlekiny piszę się z jakiejś tam potrzeby serca) natomiast autor,
    który zamiast ciśnienia na głowę, bo mu się słowa wylewają, ma ciśnienie takiego
    czy innego kacyka nie jest autorem tylko propagandzistą.
    A propagandzista i jego dzieła (ot choćby literatura socrealizmu) nie jest
    literatem, ale progagandystą.
    To samo moim zdaniem rzecz dotyczy filmu.
    Generalnie twórcy mają tę przewagę nad innymi, że to co im w duszy gra mogą
    zaprezentować publiczności (wizję małżeństwa rodziny, historii, komunizmu czy
    czegokolwiek) podczas gdy inni ludzie mogą się co najwyżej uzewnętrzniać w
    gronie przyjaciół i na starość ubierać takie albo inne nakrycie głowy.
    No i jeszcze jedno: napewno rynek wydawniczy czy filmowy kreuje rzeczywistość
    badając co jest ciekawe i szukając twórców, którzy są w kliemacie i piszą na
    temat, który jest modny. Obrabiają modne idee, modne środowiska itp, modny styl
    briget jones na przyład. MOżnaby się na to zżymać, ale wtedy musiałabym zamiast
    gustownego kaszkietu nosić wianek pierwszej naiwnej i co gorsza również głupiej.
    Albowiem Eden był, ale nas z niego dawno wygnali.
    Ale czy wyn

  • Gość: Stricte IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.06, 23:37
    Ale kto tworzy modne idee? Kto nadaje im siłę przebicia? I gdzie ten gustowny
    kaszkiet?
    To chyba raczej gacie założone na głowę. I zasłaniają oczy...
  • paternostwer 11.02.06, 09:42
    no niestety nie mogę zaliczyć tej odpowiedzi. Naprawdę trudno rozmawiać o
    literaturze, kiedy pan nie odróżnia gaci od kaszkietu. Na dodatek - zamiast
    odpowiadać zadaje same pytania.
    Także teraz niedostateczny, a mu spotkamy się za pół roku na poprawce, jak się
    pan lepiej przygotuje.
  • Gość: Stricte IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.06, 12:01
    Paternostwer napisał"
    "no niestety nie mogę zaliczyć tej odpowiedzi. Naprawdę trudno rozmawiać o
    literaturze, kiedy pan nie odróżnia gaci od kaszkietu. Na dodatek - zamiast
    odpowiadać zadaje same pytania. Także teraz niedostateczny..."

    ODPOWIADAM (PISZĘ DRUKOWANYMI ŻEBYŚ "reprymendo" ZROZUMIAŁ)
    Niestety nie widzę u u ciebie kwalifikacji na profesora.
    Po pierwsze - nie potrafisz zrozumieć nawet kilku zdań napisanych przez kogoś
    innego. Już samo czytanie bez zrozumienia kwalifikuje do podstawówki.
    Po drugie
  • Gość: Stricte IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.06, 12:43
    Już przerwali, ale dokończę ( DLA Paternostwera )
    PO DRUGIE - przy takich zdolnościach pedagogicznych możesz spodziewać się kubła
    śmieci na głowie
    PO TRZECIE - twoje ego jest za bardzo niedojrzałe, aby oceniać innych
    PO CZWARTE - jeżeli myślisz, że tylko ty wiesz co to kaszkiet, to bardzo się
    mylisz. Znajomość jednego słowa to za mało, aby uznać czyjąś inteligencję
    Reasumując, proponuję zapisać się na kilka kursów przed maturą, aby nie było
    obciachu. Powodzenia.
  • mamarcela 11.02.06, 13:04
    gosć portalu Stricte napisał:
    "ODPOWIADAM (PISZĘ DRUKOWANYMI ŻEBYŚ "reprymendo" ZROZUMIAŁ)
    Niestety nie widzę u u ciebie kwalifikacji na profesora.
    Po pierwsze - nie potrafisz zrozumieć nawet kilku zdań napisanych przez kogoś
    innego. Już samo czytanie bez zrozumienia kwalifikuje do podstawówki"

    Nie do mnie są skierowane słowa gościa portalu Stricte, ale parę myśli mi się
    nasuwa na gorąco:
    1. trudno wyrzucać komuś nieumiejętność czytania ze zrozumieniem skoro samemu
    mimo wybitnych, jak mniemam, umiejętności w tej dziedzinie nie dojrzało się
    żeńskich końcówek w postach Paternostwer.
    2.przepraszam nie rozumiem, kiedy włączasz capslock (taki klawisz z lewej
    strony)to piszesz DRUKOWANYMI, a w przeciwnym wypadku to czym piszesz?
    3. post Paternostwer ma 304 wyrazy, jesli założymy, że wiele z nich się
    powtarza to i tak nijak nie wychodzi, że autorka zna tylko jedno
    słowo "kaszkiet"
    4. forum internetowe jest miejscem, gdzie swobodnie i anonimowo można wylać
    żółć, ale jak się udaje, iż się używa argumentów merytorycznych to trzeba się
    trochę wysilić.
    Następnym razem napisz - "jesteś głupia, gruba i masz krzywe nogi", a nikt sie
    Ciebie czepiać nie będzie. Przynajmniej ja nie.
    5.kursy dobra rzecz - też się radzę zapisać.
    pozdrawiam
    --
    "Jeśli bycie przystojniakiem jest złe to ja nie chcę być dobry" by Johnny Bravo
  • Gość: Stricte IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.06, 13:34
    Jakieś "mamarcele" czy "mary" mnie napadają i próbują zamęczyć. Wmawiają mi
    różne rzeczy. Co to za licho? Zgiń, przepadnij maro przeklęta...! Może
    odejdzie...?
  • Gość: Iwonka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.06, 13:49
    Pisać dużo i bez sensu każdy może. Wystarczy zamknąć oczy i udzerzać palcami o
    klawiaturę. Nie trzeba do tego ani polotu, ani wyobraźni, ani inteligencji.
  • mamarcela 11.02.06, 14:01
    Najmilsza(y) Stricte Iwonko, po co zamykać oczy w końcu " chyba raczej gacie
    założone na głowę. I zasłaniają oczy... ".
    Faktycznie można mało, kulturalnie, mądrze i z wielkim wyczuciem. Właśnie tak
    jak Ty, sorki Wy, ilu Was tam jeszcze będzie.
    Odczepiam się z wielka przyjemnością. W koncu przyczepiać też się trzeba z
    klasą. I na poziomie pewnym. Stricte merytorycznym.
    pozdrawiam

    --
    "Jeśli bycie przystojniakiem jest złe to ja nie chcę być dobry" by Johnny Bravo
  • Gość: Iwonka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.06, 14:08
    Idź, idź... Pokazałaś całą klasę!
  • schabomil 11.02.06, 18:33
    Gość portalu: Iwonka- Stricte napisał(a):

    > Idź, idź... Pokazałaś całą klasę!

    Idź Mamarcelo, klasę pokazałaś
    Czyniąc ze Stricte-Iwonki, szukającej zwady,
    Celnym punktowaniem
    Plamę Mamarmolady.

    Kłaniam się: Schabomił
  • Gość: Iwonka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.06, 19:19
    Schabomil, zasłużyłeś na swoje miano. Gratuluję!
  • schabomil 11.02.06, 19:34
    Nie wiem jakie miano
    Nie wiem czym zasłużyłem
    Nie wiem czego tu gratulować
    Ale dziękuję i polecam się na przyszłość.

    Ukłony: Zasłużony, niegdyś zapewne mianowany Schabomił
  • braineater 11.02.06, 19:37
    uuu
    lustracyjka pod kątem schabomiłowania się jakaś chyba kroi.
    Znaleźć Ci metę, żebyś mógł się przyczaić na czas śledztwa?

    P:)
    --
    "Ostatecznie, wszystko co żyje, ma w środku jakąś kiszkę"
    Wolna Kultura
  • schabomil 11.02.06, 19:45
    Boję się, że to na nic.
    Popatrz, jak Oni plastycznie zmieniają płeć, mnożą się jak insekty.
    Są wszędzie.

    Och! Jeden wychodzi z wentylatora! Zbliża się! Odejdź, ach odejdź paskudny
    insercie stricte! AAAA! Wsysa mnie!! Wsysa! Ratunku!
    AAAAAAAaaaaaaaaaaa.........

    ..
  • Gość: ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.06, 20:44
    Braineater, odpowiedz temu pacanowi, bo on myśli, że ty to ja.
  • ignacy_loyola 11.02.06, 21:00
    Widzisz mój drogi Trójpytajniku, ja sam czasami myslę, że jestem Tobą. Tak jak
    w gwałtownych napadach megalomani myslę, że jestem Zdanką, w chwilach
    zdenerwowania myślę, żem Ben-Oni, a w chwilach intensywnej działalności
    intelektualnej, zdaża mi pomylic samego siebie z Mietowymi_Loczkami.
    A ze Schabomiłem - znaczy 'tym pacanem' razem raźno budowaliśmy babki z piasku
    oraz poszukiwali sląskiej tożsamości, więc może weź i ugryź się w dupę. To
    pomaga na frustracje, kimkolwiek bys nie był.
    Amen
  • Gość: Milord IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.06, 21:24
    Tak ładnie się zaczęło, a kończy się tak idiotycznie. Zwykły cham rozmawia ze
    znakami zapytania. Chyba pora już to zakończyć. Janie! Zamknij drzwi od salonu!
    Kto jeszcze chce niech się kłóci w pomieszczeniu dla ...
  • paternostwer 11.02.06, 13:55
    mamarcelo bardzo dziękuję, zwłaszcza już za te końcówski żenskie:-)
    Końcówka ważna rzecz, nieprawdaż.
    A teraz ciąg dalszy: mody tworzymy my sami, bo to my kupujemy bilety na
    romansidła (więc się je produkuje) my kupujemy książki (np ostatnio dobrze
    sprzedają się polskie kryminały, więc jest wysyp tychże, podobnie jak po
    Witkowskim poszerzyła się nisza na literaturę gejowską).
    My również jesteśmy sprawcami sukcesu Coelho oraz Erica, Emmanuela S. bo
    najwyraźniej potrzeba aktualnie ludziom, jakiejś dobre filozofii zrozumiałej
    nawet dla Stricte (albowiem nie ma tam nic o kaszkietach).
    Wydawcy pilnie śledzą rynek i stąd np Zadie Smith i jej "Białe zęby", książka,
    która znakomicie wpisuje się w nurt poprawności politycznej, współobcowania
    kultur itp, choć gdy ją przeczytać uważnie grzeszy zabawnymi nieścisłościami
    (czy ktoś tam uważnie prześledził wątek II wojny światowej, zwłaszcza zaś jej
    zakończenia?).
    Inną jeszcze sprawą jest marketing, bez tego ani rusz. Pamiętam Harrego P, gdy
    był już modny na świecie, a w Polsce pierwsze wydanie leżało. Dopiero kiedy
    wkroczyła ostra promoca, książka zaskoczyła. Niemniej wydawcy rzadko puszczają
    marketingową maszynę w ruch, jeśli na dzieło nie ma zapotrzebowania społecznego,
    albo nie uda się go stworzyć (jak na jogurt 0% na przykład)
    Poza tym mody tworzą autorytety, liderzy opinii, oraz czas (literaturę schyłku
    wieku np często cechuje metafizyka, przesyt itp).
    A na koniec wywnętrzę się na temat pisarzy i ich ideologii. Istnieje oczywiście
    szkoła polegająca na tym by dzieła oceniać bez kontekstu biografii, ale wydaje
    mi się ona nie do obrony z pozycji zdroworozsądkowych. Za przykład wezmę sobie
    malarza, ale co tam Touluse-Lautrec malował domy publiczne, prostytutki gmin,
    obnażał świat uczuć, nie dlatego, że tak sobie umyślił, ale dlatego, że takim go
    widział on: karłowaty, oszpecony, z brzydką twarzą i kuriozalnie krzywymi
    nogami. Na miłość bez pieniędzy nie miał co liczyć. Dlaczego nie został malarzem
    salonów to też można wyczytać z jego przypadków życiowych, podobnie jak ślady
    impresjonistów, a zwłaszcza jednego. W pewnym momence T-l i van Gogh malowali u
    tego samego mistrza. W tym czasie van G stworzył osiemnaście autoportretów, a T-
    L. dwa.
    ps
    do Coejlu nic nie mam - potrzebny jest tym, którym jest potrzebny i to jest święte.

  • Gość: Iwonka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.06, 14:05
    A nie mówiłam?
  • ben-oni 10.02.06, 23:29
    Od dzieięciu minut leci na dwójce film amerykański. Ani jednej "brzydkiej"
    osoby. Wszyscy zdrowi, młodzi, mądrzy, piękni i bogaci. Oprócz tego wstrętnego
    arabskiego terrorysty. Ohydny typ z gęby.
    O, ale d..cie! Agentki CIA. Jak w agencji modelek!
    --
    ...Centrala nas ocali...
  • schabomil 11.02.06, 00:28
    ben-oni napisał:

    > Ani jednej "brzydkiej" osoby. Wszyscy zdrowi, młodzi, mądrzy, piękni i
    >bogaci.

    No zupełnie jak na forum.
    Dowcipni, oczytani, ironiczno- sarkastyczni, zdystansowani, nienachalni,
    wybitnie uzdolnieni, z takimiż potomkami.

    > Oprócz tego wstrętnego
    > arabskiego terrorysty. Ohydny typ z gęby.

    Ojej! Tu na forum też miga ohydna gęba Coelho (fuuj! błeee!), Whartona (błeee,
    blech!), Grocholi (fuuj!), nieudacznych polityków z nieprawomyślnych partii (ło
    pfee! bleeeuche!), żałosnych- pacynkowych prezenterów (ło ho ho!), obciachowych
    muzyków (jakich tam muzyków- beztalenciów podrasowanych syntezatorem dżwięku).

    A kto nie myśli jak piękni, uzdolnieni i estetycznie pełnosprawni, ten pewnie
    też nieudacznik, wstręciuch, głupek i prymityw, i też arab paskudny.

    Bo przecież na pierwszy rzut oka widać, kto jest piękny, mądry, silny i
    wspaniały.

    Schabomił, dumny z uczesnictwa w elitarnym forum.
  • venus22 11.02.06, 22:01
    Ben-oni, dobrze gadasz tylko zle zeby skladasz, Pojecia nie masz o zyciu w
    Ameryce, pojecia nie masz co naprawde rodowici Amerykanie mysla o np. Legalnej
    Blondynce, o panu Moore,
    wiekszosc Amerykanow to naprawde przystojni mezczyzni z ksztaltnymi glowami i
    malymi nosami, porzadanie ogoleni, i ostrzyzeni, kobiety szczegolnie mlode
    takze, rzadko ktora brzydka,
    pojecia nie masz dlaczego mozna miec samochod i rownoczesnie pobierac zasilek,
    przecietna rodzina o miernych zarobkach moze miec i trzy samochody, pojecia nie
    masz jaka jest sytuacja Murzynow w Ameryce, (BTW co za rasistowska uwaga z
    twojej strony Shabobenie) takich jak Kobe jest tu tak duzo ze nikt sie nimi nie
    przejmuje, (a jak prasa i TV rozdmuchuje cokolwiek na ich temat to sie zmienia
    kanal), pojecia nie masz ile kto poswieca czasu na baseball (mniej wiecej tyle
    samo co w Posce na pilke nozna) i wogole o wielu rzeczach nie masz pojecia a
    madrzysz sie podobnie jak na temat HP ktorego notabene tez nie przeczytales..

    Moja rada- zanim zaczniesz sie wypowiadac na jakis temat to go najpierw dobrze
    go poznaj..

    Venus
  • broch 12.02.06, 03:58
    drogi ben-ni,
    jak malo spostrzegawczym musisz byc aby nie zorientowac sie ze padasz ofiara nie
    amerykanskiej gladkiej sztuki, ale polskich dystrybutorow? Kupowane sa filmy
    ktore zrobia kase. No i robia. A ze Ty biedaku sie jeszcze w tym nie polapales,
    placzac na dokladke jakosc sztuki ze sluzalczoscia, nic sie na to poradzic nie da.

    Badz tylko ostrozny przy przechodzeniu przez ulice, przy taskim oku mozesz pod
    spora ciezarowke wpasc :))

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.