Dodaj do ulubionych

Tennyson "Pani z Shalott" - czy ktoś ma? PILNE

27.03.06, 22:13
PILNIE poszukuję polskiej wersji "Lady of Shalott" Tennysona - potrzebuję do
tłumaczenia filmu, nad którym pracuję. Będę niezmiernie zobowiązany za
wiadomość na fortunataMALPAeranet.pl
A może ktoś mógłby zrobić dla mnie ksero w bibliotece? Chętnie zrekompensuję
stracony czas.

dzięki,
Marcin
Obserwuj wątek
        • yanga Re: Tennyson "Pani z Shalott" - czy ktoś ma? PILN 28.03.06, 21:53
          Niestety fragment, o który prosisz, to cała II część, a ja mam gotową tylko I i
          zaledwie kilka wersów II. To jest plon naprawdę żmudnej pracy (dwie zwrotki
          zamówiło u mnie pewne wydawnictwo i postanowiłam ciągnąć to dalej), do której z
          pewnością wrócę, ale to musi potrwać, a teraz jestem dość zapracowana. No i
          rzeczywiście Hajota ma rację: polski przekład całości nie istnieje :-(. Kilka
          wersów w powieści Agathy Christie przełożył Piotr Cholewa, ciekawe, może on też
          szufladzie trzyma więcej?
          --
          "Ciemność, która nadciągnęła znad Morza Śródziemnego, okryła znienawidzone
          przez procuratora miasto."
    • yanga Re: Tennyson "Pani z Shalott" - czy ktoś ma? PILN 12.11.14, 17:10
      Mam przekład całości. Chętnie udostępnię, ale proszę o wiadomość na priva. Odpowiem (i wyślę) najwcześniej jutro wieczorem. Agnesso, wysłałam, ale mi zwróciło. Jestem za granicą, dostęp do sieci mam tylko z doskoku, ale w sobotę wracam.
      --
      "Naprawić zamek? Tego nie robi się kocicy."
      (Jacek Dehnel)
    • yanga Re: Tennyson "Pani z Shalott" - czy ktoś ma? PILN 13.11.14, 21:48
      No dobra, wklejam tu całość. Ale zastrzegam sobie prawa autorskie do tego przekładu, co oznacza, że cytaty należy podawać z podaniem nazwiska tłumaczki.
      Alfred Tennyson

      Pani z Shalott

      (przełożyła Anna Bańkowska)

      I

      Z obu stron rzeki żyzna ziemia,
      Tutaj łan żyta, tam jęczmienia
      Nieba na horyzoncie sięga,
      A pośród pól ? gościńca wstęga
      Wiedzie do Camelot.
      Liczni wędrowcy i przechodnie
      Podziwiać mogą lilie wodne,
      Kwitnące wokół wyspy cichej,
      Zwanej przez lud - Shalott.

      Bieleje wierzba, drży osika,
      Wieczornej bryzy dreszcz przenika
      Wyspę, co pośród toni rzecznej
      Omywa fala, dążąc wiecznie
      Pod miasto Camelot.
      Czworobok murów, cztery wieże
      Patrzą na kwietny ten kobierzec,
      Ale najpiękniej wyspę zdobi
      Ona - Pani z Shalott.

      Gdzie wierzb woal ponad brzegiem,
      Konie wloką tam szeregiem
      Ciężkie barki; nieco dalej
      Łódź żaglowa pruje fale
      W drodze do Camelot.
      Czy-li znak komu dawała?
      Czy przy oknie kiedy stała?
      Czy zna ją lud w okolicy -
      Panią z wyspy Shalott?

      Tylko żeńcy wczesną porą,
      Nim brodaty jęczmień zbiorą,
      Słyszą pieśń, co echem dzwoni
      Od przejrzystej rzecznej toni
      Hen, po wieże Camelot.
      Pod księżyca sierpem złotym
      Żniwiarz słabnie, spływa potem
      I szepcze, stawiając snopy:
      ?To nimfa! Pani z Shalott!?



      II

      Na zamku dniami i nocami
      Magiczną snuje tkań barwami;
      Zna wieść, że klątwa nad nią wisi,
      Gdy się ośmieli oczy sycić
      Widokiem Camelot.
      Lecz jaka klątwa? Kto ją rzucił?
      Nie wie i wcale się nie smuci,
      Tylko tka pilnie na swych krosnach
      Pani z wyspy Shalott.

      Przez cały czas ma tuż przed sobą
      Zwierciadło z taflą kryształową.
      Cienie w nim widać spoza rzeki,
      Kędy gościniec niedaleki
      Zmierza ku Camelot.
      Na dole fala w wiry wpada,
      Górą parobków zaś gromada,
      Dziewki w czerwonych chustkach goniąc,
      Biegnie obok Shalott.

      To ślicznych panien widać wianek,
      To mnich w pogodny drepce ranek
      Albo pastuszek kędzierzawy
      Czy paź w szkarłatach krokiem żwawym
      Śpieszy ku Camelot.
      Czasem przez gładką taflę bieży
      Na rączych koniach dwóch rycerzy,
      Lecz żaden rycerz za swą damę
      Nie obrał pani z Shalott

      W magicznej tkani nićmi snuje
      To, co się w lustrze ukazuje;
      Bywa, cichymi tam nocami
      Kondukt z muzyką, pod piórami,
      Ciągnie do Camelot.
      Lub nocą, kiedy księżyc wschodzi,
      Przechodzą oblubieńcy młodzi.
      ?O, jakże zbrzydły mi te cienie!?
      Wzdycha pani z Shalott.

      III

      O rzut oszczepem od jej wyspy,
      Gdzie jęczmień chyli się złocisty,
      W słońcu świecącym poprzez liście,
      Nagolenniki lśnią ogniście -
      To jedzie Lancelot!
      Wzór rycerskich cnót przed damą
      Zgina wieczyście kolano
      Na tarczy, która wśród zboża
      Błyska przy wyspie Shalott.

      Na uździe drogie lśnią kamyki,
      Jak gwiazdy złotej galaktyki,
      Co ukazują się nocami,
      I dźwięczy uprząż dzwoneczkami
      W drodze do Camelot.
      U boku, na ozdobnym pasku
      Trąbka się nurza w srebrnym blasku,
      Stalowej zbroi chrzęst się wdziera
      W ciszę wyspy Shalott.

      Pod lazurowym niebem w górze
      Błyszczą klejnoty w siodła skórze,
      Hełm z pióropuszem w słońcu płonie,
      Urasta w wielki, jasny płomień,
      W pędzie do Camelot.
      Tak, gdy fioletem noc nabrzmiewa,
      Spod gwiaździstego często nieba
      Meteor ciągnie światła smugę
      Tuż nad cichym Shalott.

      Wysokie czoło bielą błyska,
      Ziemia spod kopyt końskich pryska,
      Spod hełmu kruczoczarny lok
      Zwiewa mu wiatr, gdy pędzi w skok
      Drogą do Camelot.
      Nad rzeką jechał, kiedy nagle
      Pani ujrzała go w zwierciadle.
      ?Tiralla li? ? radośnie śpiewał
      Mężny sir Lancelot.

      A ona tkań przestaje pleść,
      Do okna kroków robi sześć;
      Widzi u brzegu lilie białe,
      Hełm z pióropuszem, konia w cwale
      Patrzy ku Camelot!
      Tkań z okna wnet szybuje w dół,
      Zwierciadło z trzaskiem pęka w pół,
      ?Klątwa, ach, klątwa na mnie już!?
      Woła pani z Shalott.

      IV

      Zły, wschodni wicher sztormy miecie,
      Wyblakły żółte barwy w lesie,
      Burzy się, huczy nurt szeroki
      Gdy deszczu z niskich chmur potoki
      Zlewają Camelot.
      A ona ku przystani pędzi,
      Pod wierzbą łódkę na uwięzi
      Znajduje i na dziobie pisze
      Te słowa: ?Pani z Shalott?.

      Przez bezmiar wód nieujarzmiony -
      Jak prorok w transie nawiedzony,
      Co z losu godzi się wyrokiem -
      Patrzy uparcie szklistym wzrokiem,
      Patrzy ku Camelot.
      U schyłku dnia, gdy zmierzch zapada,
      Na dnie swej łodzi się układa,
      Odczepia łańcuch... Już w dal mroczną
      Prąd znosi panią z Shalott.

      Biała ją szata przyodziewa,
      Z burt obu wietrzyk fałdy zwiewa,
      I liście cicho nań padają,
      I szepty nocy ją żegnają;
      Płynie do Camelot.
      Gdy łódź przebija się przez fale
      Wśród pól, pagórków, byle dalej,
      Pieśń się rozlega - już ostatnia -
      Pani z wyspy Shalott.

      Solenny, silny głos żałobny
      Długo na rzece brzmiał ? samotny -
      Aż krew przestała w żyłach krążyć
      I wzrok powoli jął się mącić,
      Utkwiony w Camelot.
      Unosi łódkę nurt spieniony;
      Gdzie pierwsze Camelotu domy,
      Z pieśnią na ustach tam skonała
      Pani z wyspy Shalott.

      Pod wieżą, wysokim krużgankiem,
      Pod murem, oknami, pod gankiem,
      Samotna postać na głębinie
      Śmiertelnie blada cicho płynie,
      Przez miasto Camelot.
      Wylegli wszyscy na nabrzeże,
      Pospólstwo, damy i rycerze,
      Napis na dziobie oglądają
      I szepczą: ?Pani z Shalott?...

      Kim była? Skąd się tutaj wzięła?
      W pałacu trwoga wszystkich zdjęła,
      Ucichły śmiechy i rozmowy,
      Krzyż kreślą, pochylają głowy
      Rycerze w Camelot.
      Lancelot naprzód się wysunął.
      ?Śliczne ma lica ? rzekł z zadumą. -
      Dobry Bóg przyjął do Swej chwały
      Panią z wyspy Shalott?.



      --
      "The tiger, on the other hand, is kittenish and mild..."
      (Hilaire Belloc)
      • electron-pl Re: Tennyson "Pani z Shalott" - czy ktoś 05.10.17, 09:13
        Witam,

        Bardzo mi się spodobał Twój przekład tej ballady Tennysona. W związku z czym pozwoliłem sobie go skopiować w bardziej eksponowane miejsce, do serwisu poewiki -> poewiki.vot.pl/index.php?title=Strona_osobista:Electron/Nie_moje_przek%C5%82ady/Pani_z_Shalott_%28Tennyson%2C_t%C5%82._Ba%C5%84kowska%29

        Oczywiście podałem dane dotyczące autora i tłumacza i link do tej dyskusji.
        Rozumiem, że pod pseudonimem yanga ukrywasz swoje prawdziwe nazwisko, czyli nazwisko tłumacza Anny Bańkowskiej.

        Nie chcę łamać niczyich praw autorskich w związku z czym, jeśli źle zrozumiałem Twoje intencje to tekst ten zostanie tam skasowany.

        Pozdrawiam
        Electron-pl
        • yanga Re: Tennyson "Pani z Shalott" - czy ktoś 07.10.17, 22:26
          Dzięki za dobre słowo. Ten przekład ukazał się w kwartalniku literackim Warzawskiego Oddziału SPP "Podgląd"nr 3 (6)/2016. Do ściągnięcia za darmo że strony kwartalnika. Wprowadziłam tam drobne zmiany. Moje nazwisko od dawna nie jest tajemnicą, ale na tym forum rzadko już bywam, łatwiej mnie znaleźć na Facebooku.

          --
          "The tiger, on the other hand, is kittenish and mild..."
          (Hilaire Belloc)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka