Dodaj do ulubionych

Georges Perec?

IP: *.szel-sat.com.pl 30.12.02, 11:49
Ktoś zna? Właśnie jestem przy końcy czytania " Rzeczy" i na poczatku "
Życia - instrukcji obsługi".
" Rzeczy" to jest taka książka, która w ciągu 50 lat przeszła aktualizacje ,
dezaktualizacje a teraz znów jest aktualna. Rzecz jest o młodych ludziach,
którzy mieszkają w Paryżu, pochodza z niezbyt bogatych rodzin, mają kiepska
pracę al4e wiedzą co jeśc, jak mieszkać, jakie ciuchy nosić i
generalnie "wychowali" sie do życia w luksusie. Problem jest w tym, że nie
mają za co życ tak jak sobie wymarzyli a z drugiej strony nie robia nic ,
żeby polepszyć swoje warunki - czekają na cud, na spadek, na wygrana w totka
( prz ytm jest tak jak w tym kawale : "Panie Boże, spraw, żebym wreszcie
wygrał na loterii!" Na to odzywa sie głos z chmur: " Żydzie! Daj mi szansę .
Kup wreszcie los!").
Jeżeli ktoś lubi akcje to niech sobie raczej odpuści. To książka dla tych,
którzy lubują sie w języku :-) i analizie psychologicznej. I jak ulał pasuje
mi do dzisiejszych młodych ludzi.
Obserwuj wątek
    • Gość: Jan Droga ryża małpo :-) IP: *.hispeed.ch 30.12.02, 14:34
      Pereca znam bardziej ze słyszenia.
      Czytasz to po polsku? Jest przetłumaczalny?
      Najbardziej jestem pod wrażeniem - również ze słyszenia - książki "La
      Disparition" (Zniknięcie), gdtie na ponad 300 stronach nie ma ani jednego "e"!
      Bohater nazywa się Anton Voyl (voyelle = samogłoska, Voyl = samogłoska bez "E").
      Próbka:
      Anton Voyl n'arrivant plus à dormir, poursuivi par la vision d'un motif inconnu
      sur son tapis, rumina moult solutions, pour finir par l'ablation du sinus.
      Il aurait fallu plus, car il voyait sa fin pas trop loin. Il aurait voulu,
      auparavant, savoir si l'Omission qu'il soupçonnait (rapport au cinq), virait ou
      non à l'hallucination.

      Tego chyba się nie da przetłumaczyć.

      A kim był? No jakże - polskim Żydem! ;-)
      Georges Perec (1936-1982)
      French novelist, poet, essayist, dramatist, and literary innovator, who gained
      fame with his formally complex and puzzling works after the nouveau roman had
      lost its experimentalist freshness. Perec's most famous books include La
      Disparation (1969, A Void), a 300-page novel written without the letter e, and
      La Vie mode d'emploi (1978, Life: A User's Manual).
      ...
      Georges Perec was born in Paris into a family of Polish Jews. He was the only
      son of Icek Judko and Cyrla (Schulewicz) Peretz, who had emigrated to France in
      the 1920 and settled in Belleville, a working class area in Paris.
      ...

      Źródło:
      www.kirjasto.sci.fi/perec.htm

      Bonne lecture!


      • Gość: ryża małpa Re: Droga ryża małpo :-) IP: *.szel-sat.com.pl 30.12.02, 16:01
        Merci za informacje.
        Jest przetłumaczalny. A jego ( i nie tylko jego) pochodzenie po raz kolejny
        udowadnia , że gdyby nie holocaust mielibyśmy w Polsce rzesze dobrych artystów.
        Nie wiem, czy dałoby sie przetłumaczyc na polski tak, żeby nie było ani
        jednego " e" - watpię - ale książka o której mówisz utwierdza mnie w
        podejrzeniu, że Perec był "smakoszem słów". Jak już sie naucze francuskiego
        dostatecznie dobrze to poczytam w orginale.
        Bon voyage! ( wiem, że od rzeczy ale bardzo to pożegnaie lubię :-)
        • Gość: Jan Re: Droga ryża małpo :-) IP: *.hispeed.ch 30.12.02, 20:41
          Gość portalu: ryża małpa napisał(a):

          > Nie wiem, czy dałoby sie przetłumaczyc na polski tak, żeby nie było ani
          > jednego " e" - watpię
          To byłoby bardzo trudne, ale po francusku też było ekstremalnie trudne,
          zważywszy, że już męski rodzajnik "le" zawiera "e". Widziałem tylko tę próbkę,
          którą Ci wysłałem, nie wiem, jak można w ten sposób napisać książkę z sensem.

          Pereca znalazłem czytając historię literatury francuskiej, szukając nowych
          rzeczy. Z podobnej branży jest Raymond Queneau, razem założyli grupę "Oulipo"
          ("Ouvroir de littérature potentielle" = "Warsztat Literatury Potencjalnej).
          Queneau napisał np. książkę "Exercices de style" (Ćwiczenia stylistyczne), w
          której na 99 sposobów opwiada banalną historyjkę o zdarzeniu w autobusie. To
          akurat czytałem - świetne.

          To nie należy do wątku, ale jakiej płci jesteś, ryża małpo?
          A jesteś przynajmniej ryża? (jak z Paryża)
          Ja jestem i w realu Jan, nie lubię pozowania, choć adres i stan konta podaję
          tylko wybranym ;-)
          • Gość: ryża małpa Re: Droga ryża małpo :-) IP: *.szel-sat.com.pl 30.12.02, 22:16
            Gość portalu: Jan napisał(a):

            > . Z podobnej branży jest Raymond Queneau, razem założyli grupę "Oulipo"
            > ("Ouvroir de littérature potentielle" = "Warsztat Literatury Potencjalnej).
            > Queneau napisał np. książkę "Exercices de style" (Ćwiczenia stylistyczne), w
            > której na 99 sposobów opwiada banalną historyjkę o zdarzeniu w autobusie. To
            > akurat czytałem - świetne.
            >
            > To nie należy do wątku, ale jakiej płci jesteś, ryża małpo?
            > A jesteś przynajmniej ryża? (jak z Paryża)
            > Ja jestem i w realu Jan, nie lubię pozowania, choć adres i stan konta podaję
            > tylko wybranym ;-)

            Nie jestem pewna i nic sobie za to nie dam uciąć :-) ale coś takiego , taką
            zabawe stylem czytałam kiedyś w "Literaturze na świecie" ( Nie chce mi sie iśc
            do drugiego pokoju soprawdzić).
            A "pci" jestem niewątpliwie żeńskiej . Niestety ryża nie jestem ponieważ w
            kolorze ryżym wyglądam niewyraźnie ( jak ten facet z filmu Woodego Allena:-)
    • Gość: Nu! Re: Georges Perec? IP: *.bmj.net.pl 30.12.02, 20:29
      "Rzeczy" to prawdziwe arcydzieło. Znalazłem gdzieś na sieci bibliografię przedmiotową dla Pereca z rozbiciem na poszczególne ksiązki, i wynika z niej, że ukazało się sporo prac krytycznoliterackich o "Rzeczach" na świecie, w różnych językach. Myślę, że (po dokonaniu przemysleń własnych) każdemu przydało by się poczytać więcej o tej książce, skonfrontować osobiste hipotezy, odczucia i refleksje z fachowymi analizami.
      Ja na przykład mam wrażenie, że to jest książka o książce... że "historia" tych młodych ludzi jest pretekstem, wabikiem za pomoca którego Perec przeciaga nas przez ta narrację. Wszystkie, na przykład, wypowiedzi niby od narratora wszechwiedzacego czytałem jako rodzaj żartu...

      Ergo, Polski czytelnik jest pozostawiony trochę sam na sam z ta ksiązką. Ominęła go dyskusja, jaka się odbyła wokół tej ksiązki we Francji... o czym właściwie tam wtedy dyskutowano??

      Aha, a jego krewnym był właśnie ten inny słynny Perec, od literatury jidysz.
      • Gość: ryża małpa Re: Georges Perec? IP: *.szel-sat.com.pl 30.12.02, 22:12
        Gość portalu: Nu! napisał(a):

        Ja na przykład mam wrażenie, że to jest książka o książce... że "historia" tych
        > młodych ludzi jest pretekstem, wabikiem za pomoca którego Perec przeciaga
        nas
        > przez ta narrację. Wszystkie, na przykład, wypowiedzi niby od narratora
        wszechw
        > iedzacego czytałem jako rodzaj żartu...

        Własnie dlatego napisłam , że jest "smakoszem słów", odniosłam wrażenie, że
        książka jest pretekstem do jego własnej przyjemności "bawienia" sie słowami. To
        samo zresztą jest w " Życiu...", choc tam może fabuła jest bardziej
        intrygująca, Perec zaskakuje pewnymi pomysłami, rozwiązywania akcji.
      • Gość: ryża małpa Re: Georges Perec? IP: *.szel-sat.com.pl 30.12.02, 22:49
        ...
        >
        > Ergo, Polski czytelnik jest pozostawiony trochę sam na sam z ta ksiązką.
        Ominęł
        > a go dyskusja, jaka się odbyła wokół tej ksiązki we Francji... o czym
        właściwie
        > tam wtedy dyskutowano??
        >

        Nie było mnie jeszcze na świecie , więce powiem Ci co napisała we wstepie do
        Rzeczy Anna Bukowska ( książka wydana w 1982 r)
        "...ostrzeżenie przed nadmiernym zmaterializowaniem współczesnej cywilizacji ,
        która tworząc warunki bogacenia sie społeczeństw, jednocześnie wyjaławia je; że
        dobrobyt może tak samo zagrażać ludzkiemu światu wratości jak nędza, jeżeli
        realizacja zasad humanizmu przestaje być celem nadrzędnym w życiu jednostek i
        zbiorowości."
        To j4est dla nas oczywiste ale nie zapomnijmy, że Perec napisał swoją książke
        w latach '60, kiedy "... klimat prostperity rzutował również na kształtowanie
        sie postaw społecznych . Po pokoleniu "angry men'ów" , zbuntowanych przeciw
        zastanemu porządkowi, przychodziła nowa formacja młodzieży, nastawiona już nie
        na zmienianie i udoskonalanie świata , lecz na korzystanie z dobrodziejstw,
        które ten świat oferował. Było to pokolenia kpryśnych dzieci , których idee
        fixe stało sie bogactwo".
        Jak to czytam to jako żywo widze przed oczyma dzisiejsze dyskusje na temat "
        pokolenia NIC". Dokładnie to samo. Po "angry menach" kapryśne dzieci, później
        szalone lata 70 i antymaterialistyczny i zbuntowany ruch hippisowski a teraz
        znowu marazm.Pociesza mnie taka obserwacja, bo wynika z niej , że kolejne
        pokolenie znowu się zbuntuje :-). Tylko dlaczego przeciwko mnie???

    • Gość: Semtex Re: Georges Perec? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 01.01.03, 18:13
      Perec jest wspaniały! Fragmenty "Człowiek, który spał" publikowane w LnŚ po
      prostu porażające! Co do "Życie - instrukcja obsługi", to uważam, że to
      książka - artefakt. Realizacja koncepcji artystycznej w formie książki, ale nie
      książka. Czytanie jej jest tak samo bezsensowne, jak czytanie książki
      telefonicznej. Poza tym słyszałam, że wszystkie zdania Perec zaczerpnął z
      innych źródeł i skleił do kupy. Pozdrawiam!
      • Gość: Niech Re: Georges Perec? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.01.03, 20:13
        Eeeee tam. Sranie w banie. Z zydowskiej literatury zdecydowanie bardziej
        polecam Kafke czy Prousta niz bezsensowna zabawa forma. Toz to czysty
        formalizm - towarzysz Zdanow dawno sie z tym gownem rozprawil.
        PS. Holocaust nie mogl odebrac tego autora literaturze polskiej, skoro jego
        rodziciele wyjechali z tego raju w latach dwudziestych.
      • Gość: ryża małpa Re: Georges Perec? IP: *.szel-sat.com.pl 01.01.03, 20:15
        Nie sądze , że czytanie " Zycia.." jest bez sensu. Wprost przeciwnie- książka
        jest piękna i bardzo konsekwentnie napisana. Jeżeli znalazł i skleił do kupy (
        w co jakoś nie bardzo wierzę) to... gratuluję i jestem pod wrażeniem.
        A swoją drogą.. przecztałeś chociaż pierwsze 100 stron?
        • Gość: Niech Re: Georges Perec? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.01.03, 22:44
          Czytalem Rzeczy i Kolekcjonera, Zycie przejrzalem, ale nie zdzierzylem czytac z
          uwaga. Jest tyle ksiazek napisanych dla czytelnika, a nie dla autora, ze mam w
          czym wybierac. Matka Prousta byla Zydowka, co nie stanowilo tajemnicy ani dla
          niego ani dla potomnych. Poczytaj uwaznie W poszukiwaniu i Jana Santeuila i
          zobacz jak przy okazji sprawy Dreyfusa Proust odnosi sie do kwestii zydowskiej.
          PS. Tylko mi prosze nie wmawiac antysemityzmu. Nie moja wina, ze pewni ludzie
          (np. Chrystus) rodza sie Zydami.
            • Gość: Jan Jak rozpusta, to rozpusta... IP: *.hispeed.ch 02.01.03, 00:06
              ...przeczytajmy dzieła Prousta ;-)

              Gość portalu: ryża napisał(a):

              > Dzięki i nic ci nie wmawiam :-). " W poszukiwaniu straconego czasu" stoi
              > róenym rządkiem u mojego brata na półce i straszy. Jakoś nie mam odwagi sie
              > zabrac, tak samo jak za "Ulissesa".

              "W poszukiwaniu straconego czasu" kupiłem z kolegą na spółkę - w Bibl.Klasyki
              polskiej i obcej, takie ładne brązowe i miałem zamiar przeczytać w (naówczas
              Ludowym) Wojsku Polskim, bo wydawało mi się tematycznie związane, ale nie
              potrafiłem się podniecić arystokratycznymi nastrojami.
              Potem kolega odkupił udziały, ale czy przeczytał...
              A fragment o magdalence był w podręczniku do francuskiego, dobry.

              "Ulissesa" kupiliśmy, jak tylko wyszedł (niebieska obwoluta), ale mi na parę
              lat podprowadził kolega, aż przeczytanie go przestało być symbolem statusu
              (takie były symbole statusu za komuny - pieniędzy i tak się nie miało). Potem
              pożyczyłem parę razy z biblioteki - bez efektu. Kupiłem kiedyś "Finnegans
              Wake", by "pooglądać" - zauważyłem, że początek pierwszego zdania jest na
              końcu. Wydało mi się to czystą igraszką słowną. Czy Słomczyński to
              przetłumaczył, tak jak chciał?
              • Gość: Niech Re: Jak rozpusta, to rozpusta... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.01.03, 00:49
                Dla "chcacych" polecam "Jana Santeuila" Prousta na sniadanie. Podobny klimat i
                styl co w "Poszukiwaniu". A napisal to majac ze 20 lat! Natomiast drobniejsze
                proby Joyce'a nie zastapia lektury Ulissesa. Piekna Ksiazka, ale wymaga
                cierpliwosci. Jesli ktos interesuje sie literatura irlandzka, warto poczytac
                Flana Obriena - chyba rowiesnika Joyce'a.
                PS. tez czytalem Joyce'a w niebieskiej obwolucie.
                PS2. Szkoda ze to forum jest tak badziewiarskie, ze zal klawiszy na wymiane
                zdan o niezlych lekturach.
                • Gość: Jan Badziewiarstwo IP: *.hispeed.ch 02.01.03, 00:52
                  Gość portalu: Niech napisał(a):
                  > PS2. Szkoda ze to forum jest tak badziewiarskie, ze zal klawiszy na wymiane
                  > zdan o niezlych lekturach.

                  "Ba, dziewiarstwo", to rozmiem, ale "Badziewiarstwo" nie.
                  Mógłbyś zbliżyć, co to znaczy i jak się to ma do tego forum i dlaczego?
                  Zabrzmiało jakoś pejoratywnie, a tu się chyba dobrze gada.
          • Gość: Nu! Re: Georges Perec? IP: *.bmj.net.pl 02.01.03, 01:11
            Gość portalu: Niech napisał(a):

            > Czytalem Rzeczy i Kolekcjonera, Zycie przejrzalem, ale nie zdzierzylem czytac z
            >
            > uwaga. Jest tyle ksiazek napisanych dla czytelnika, a nie dla autora, ze mam w
            > czym wybierac.

            Własnie o to chodzi, panie Niech.

            Perec napisał ową książę "dla czytelnika", "Rzeczy", i jest to ksiązka także dla autora. I starczy. Myślę, że pisanie książek "dla czytelników" byłoby dla Pereca czyms trasznie nudnym. Oczywiście, można napisać kolejnych 100 czy 1000 książek "dla czytelników", ale po co?
            Fenomen Pereca (dla mnie) polega na tym własnie, że udało mu się zatkać gębę żądającym od pisarzy ksiązek "dla ludzi". Ta książka (to ciągle tylko moje zdanie) kapitalnie unaacznia bezsens takiego pisania, które polega na, z jednej strony, zaspakajaniu określonych potrzeb i określonych oczekiwań, przez czytelnika "typowego". od lektury książek, z drugiej, na realizowaniu własnych, ambitnych artystycznych zadań.

            Przecież takie pisanie, kontynuowanie książek takich jak "Rzeczy" byłoby na dłuższa metę prawdziwym oszustwem. Zupełnie w dodatku niepotrzebnym, bo mającym na celu co? Popularność? Pieniądze?

            Moja teza jest taka, że w Polsce nie ma dobrego klimatu do eksperymentów formalnych, zajmowania się (przez artystów) literaturą jako literaturą.

            Dla OULIPO literatura jest tematem samym w sobie. Mam wrażenie, ze takie podejście do pisania, taki temat nie jest za bardzo akceptowany tutaj lub wręcz odrzucany. Że niewielu jest pasjunujących się literatura dla niej samej. Dominuje nastawienie traktujace literaturę jako nośnik, wechikuł, środek do celu.
                  • Gość: Nu! Re: Byłaby 'Oyseja' IP: *.bmj.net.pl 02.01.03, 02:51
                    Jeżeli słowo "sztuka" ma oznaczać także "znakomite rzemiosło", "maestria", "mistrzostwo", to umiejętność napisania książki (podobno dobrej) bez użycia jakiejś litery jest tego po prostu przykładem.


                    Gdzieś czytałem, że tylko Perec miał taką władze nad językiem francuskim, że potrafił to zrobić. Potrafił i zrobił. Z tekstów w lit. na Św. wynikało także i to, że Perec miał jakiś przymus nakładania na siebie, na pisanie drakońskich ograniczeń formalnych.

                    p.s.

                    W wywiadzie Perec mówi, że na którejś tam stronie chciał poczatkowo umieścić uwagę, "Uważaj, czytelniku, tak będzie przez nastepne 300 stron, lepiej, jeśli od razu odstąpisz od lektury" - hihihi
              • Gość: Nu! Re: Georges Perec? IP: *.bmj.net.pl 02.01.03, 02:29
                No własnie!
                Pisarstwo Pereka to jest pisanie o tych pozostałych "wielu innych dobrych książkach".
                Owe inne dobre ksiązki, to są książki (najczęściej) "w sobie".
                I przychodzi w końcu ochota przeczytać nie tylko książkę "w sobie" ale i "dla siebie", że posłużę się tu okresloną terminologią.

                Poza wszystkim - "Życie" też jest napisane bardzo prostym językiem... dla czytaczy, tylko tych wytrwałych.
                • Gość: Jan Eco IP: *.hispeed.ch 02.01.03, 10:56
                  Gość portalu: Nu! napisał(a):
                  > Poza wszystkim - "Życie" też jest napisane bardzo prostym językiem... dla
                  czyta
                  > czy, tylko tych wytrwałych.

                  O ile dobrze pamiętam, Eco powiedział, że pierwsze 100 stron Imienia róży służą
                  do odsiania czytelników - zostaną tylko ci, którzy chcą to naprawdę przeczytać.

                  To jest fajne, jeżeli ma się takie nazwisko, że przedtem kupią ;-)

                  • Gość: ryża małpa Re: Eco IP: 4.2.* / *.lublin.mm.pl 02.01.03, 11:06
                    Jak się przeczyta pierwsze 100 stron " Imienia róży", to już chyba nie ma nic
                    do stracenia;-)
                    Zabrałam sie ostatnio za " Baudolino" - tam chyba też zastosował ta
                    startegię....Może w ogóle jego sposób to odstraszanie czytelników. Jest
                    przecież spora grupa ludzi ( np. mój promotor , hihihi) co uważają rzecz za
                    madrą i wartościową dopiero wtedy kiedy jej nie rozumieją , tak więc moje
                    tendencja do pisania językiem prostym, węzłowatym i rzeczowym nie spotyka sie u
                    niego ze zrozumieniem . Może Eco pisze swoje rzeczy dla takich właśnie ludzi,
                    którzy znając jego nazwisko a nie rozumiejąc co pisze ( czy też nudząc się tym)
                    od razu wolą nazwać dzieło "WIELKIM",żeby nie podpaść?
                  • Gość: ryża małpa Re: Eco IP: 4.2.* / *.lublin.mm.pl 02.01.03, 11:08
                    Jak się przeczyta pierwsze 100 stron " Imienia róży", to już chyba nie ma nic
                    do stracenia;-)
                    Zabrałam sie ostatnio za " Baudolino" - tam chyba też zastosował ta
                    startegię....Może w ogóle jego sposób to odstraszanie czytelników. Jest
                    przecież spora grupa ludzi ( np. mój promotor , hihihi) co uważają rzecz za
                    madrą i wartościową dopiero wtedy kiedy jej nie rozumieją , tak więc moje
                    tendencja do pisania językiem prostym, węzłowatym i rzeczowym nie spotyka sie u
                    niego ze zrozumieniem . Może Eco pisze swoje rzeczy dla takich właśnie ludzi,
                    którzy znając jego nazwisko a nie rozumiejąc co pisze ( czy też nudząc się tym)
                    od razu wolą nazwać dzieło "WIELKIM",żeby nie podpaść?
                  • Gość: ryża małpa Re: Eco IP: 4.2.* / *.lublin.mm.pl 02.01.03, 11:08
                    Jak się przeczyta pierwsze 100 stron " Imienia róży", to już chyba nie ma nic
                    do stracenia;-)
                    Zabrałam sie ostatnio za " Baudolino" - tam chyba też zastosował ta
                    startegię....Może w ogóle jego sposób to odstraszanie czytelników. Jest
                    przecież spora grupa ludzi ( np. mój promotor , hihihi) co uważają rzecz za
                    madrą i wartościową dopiero wtedy kiedy jej nie rozumieją , tak więc moje
                    tendencja do pisania językiem prostym, węzłowatym i rzeczowym nie spotyka sie u
                    niego ze zrozumieniem . Może Eco pisze swoje rzeczy dla takich właśnie ludzi,
                    którzy znając jego nazwisko a nie rozumiejąc co pisze ( czy też nudząc się tym)
                    od razu wolą nazwać dzieło "WIELKIM",żeby nie podpaść?
    • Gość: ryża małpa Re: Georges Perec? IP: 4.2.* / *.lublin.mm.pl 02.01.03, 10:57
      Niech - jeżeli uważasz, że u Pereca jest przesrost formy nad treścią to ja mam
      troche przeciwne zdanie. Perec ma ( przynajmniej w " Rzeczach", "życia.."
      jeszcze nie skończyłam) duzo do powiedzenia a przy okazji robi to bardzo
      dobrze, na swój sposób rozwlekle (głównie w " Życiu..." ) ale nie można
      powiedziec , że to chała i badziewie ( u nas też sie tak mówi) albo że jest to
      złe.

      Janie - fajne były standardy statusu za socjalizmu, szkoda że teraz to sie
      zupełnie zminiło , choć żeby czytac trzeba mieć czas i pieniadze ( wiadomo jaka
      jest zawartość naszych bibliotek).

      POzdrawiam wszystkich badziewiaków
      Ryża Małpa

      a! I jeszcze jedno - może i na forum ( ogólnie) dyskusje są czasami takie sobie
      ale przynajmniej są . W realu nie mam z kim pogadac nawet o Coehlo ;-)
      • Gość: Niech Re: Georges Perec? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.01.03, 16:18
        Tak, dla mnie jest to przerost formy nad trescia. Nie przecze, ze tresc jest,
        ale nie moge sie nad nia skupic - walczac z forma. Sa takie fajne teksty
        Lukacsa o zwiazku formy i tresci - ja nie widze u Pereca takiego zwiazku, te
        dwa elementy mi sie jakos rozjezdzaja, nie da sie ich w mojej tepej glowie
        polaczyc.
        PS. A mi sie w realu dosc milo rozmawia o literaturze - a zestaw lektur jest
        nieco inny niz ten z forum. Nie nadazamy za moda - my, idioci.
    • Gość: Nu! Re: Georges Perec? IP: *.bmj.net.pl 02.01.03, 18:39
      Poszperałem trochę w Lit. na Św., żeby znaleźć jakieś stosowne cytaty odnośnie Rzeczy albo i Życia nawet (A nawet Disparition), ale tyle tego...

      Tak hipersyntetyczne ujmując (nie wiem czy prawidłowo), Rzeczy były nawiazanie bezpośrednim do Flauberta, tego stylu pisania, jakąś z nim polemika czy kontynuacją...

      "Życie" nawiązuje do Balzaka i Komedii Ludzkiej, i encyklopedyzmu.

      Zarówno książki Flauberta jak i Balzaka nie są spewcjalnie obecne (i nie były) czy jakoś istotne dla polskiego czytelnika. "Życie", przypuszczam, jest skierowane do takiego czytelnika, który był w stanie przeczytać / czytać Komedię, i chciałby cztać dalej coś podobnego, tylko napisanego współcześnie. Czyli, w Polsce byliby to czytelnicy Kraszewskiego. Ale to chyba nie to.
    • reptar Barańczak, Perec i palindromy 06.01.03, 09:07
      Było drukowane w "Przekroju" z 7 stycznia 2001 r. (nr 1/2898).

      W nagłówku:
      „Bijący wszelkie rekordy (przynajmniej krajowe, jeśli nie zagraniczne)
      megapalindromader 2.501-literowy. Ułożył nie wiadomo po Jaką Cholerę
      Stanisław Barańczak”.

      W przypisie Barańczak nadmienia jednak, że już w trakcie przygotowań do druku
      dowiedział się o francuskim utworze Georges'a Pereca liczącym 5.552 litery,
      ale Perec podobno ułatwił sobie zadanie, usuwając znaki diakrytyczne w rodzaju
      akcentów itp.



      --
      Tędy
      Zapraszam na Forum Szaradziarstwo
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka