Dodaj do ulubionych

Piana złudzeń - okropieństwo!

IP: *.centertel.pl 12.05.06, 17:09
Przeczytałam tę książkę Viana, ku licznym zachętom forumowiczów, i jestem
zdegustowana tą ksiązka. Nie dosyć, że nudna, to jeszcze bez sensu, pisana
suchym językiem, ani ciekawa, ani śmieszna, ani wzruszająca. Dawno nie
czytałam czegoś tak głupiego/. Ludzie, za co kochacie Viana? co was tak
zachwyca w "pianie..."?
Edytor zaawansowany
  • eeela 12.05.06, 18:15
    Poziom absurdu :-)

    --
    Daj sie ugryzc
  • kubissimo 12.05.06, 22:32
    mnie zachwyca wszystko
    nie wiem, ktory przeklad czytalas, ale jezeli moj ulubiony autorstwa Marka
    Puszczewicza, to wlasciwie nic Ci nie powiem, tylko zalamie rece nad Twa
    przyziemnoscia (w zlym tego slowa znaczeniu)
    jezeli czytalas w innym przekladzie to po prostu mialas pecha
  • formaprzetrwalnikowa 12.05.06, 22:44
    A ja w sumie wole inne ksiązki Viana - cenię je własnie za poziom absurdu i
    poczucie humoru (BAjka na uzytek osób w wieku srednim - jest od lat w moi Top-A
    10). Piana mnie jakos specjalnie nie ruszyła.

    A moze przeczytaj cos innego, bo taka np, Jesien w Pekinie...
    'Tak gdzie mnisi robią próbę
    zadzierają habit swój
    pokaż mi jelito grube
    a ci powwoiem, żes jest..'
    ;)
  • Gość: daria13 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.06, 13:58
    Tamaro, czy mogłabyś wymienić swoich ulubionych pisarzy? Myślę, że to mogłoby
    wyjaśnić dlaczego nie spodobał Ci się Vian. Jeśli dojdziemy do sedna, będzie
    można jeszcze kilku innych pisarzy polecanych na FK Ci odradzić, żebyś nie
    musiała przeżywać kolejnych rozczarowań. To jest jednak specyficzna proza.
    Z drugiej srony, gdyby Ci zależało, można by polecić Ci książki, które w jakiś
    sposób przygotowałyby Cię do lektury Viana, pomogłyby Ci dojrzeć urodę tej
    jedynej w swoim rodzaju prozy.
    P:)
  • kubissimo 13.05.06, 15:57
    a tak z czystej ciekawosci: jakie ksiazki zaproponowalabys jako lekture
    przygotowawcza?? :)

    a tak na mrginesie to ja strasznie chcialbym jeszcze raz przeczytac "Piane
    zludzen" po raz pierwszy :)
  • Gość: daria13 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.06, 16:18
    Lektury przygotowawcze zaproponuję, kiedy Tamara powie, co lubi i kiedy wyrazi
    chęć przygotowania się, bo może się okazać, że niekoniecznie.
    Z zasadny nie czytuję książek wielokrotnie, ale zrobiłam wyjątek dla MiM oraz
    dla Viana. To są książki wielokrotnego czytania, nigdy nie przestają mnie
    zachwycac, choć z pewnością tego pierwszego razu nie da się równie mocno
    przyżyć:) Ja jestem z tego pokolenia, kiedy na książki Viana polowało się
    latami (dosłownie) i zdobycie takiej pozycji dawało niesamowitą satysfakcję
    zarówno z lektury, jak i z samego faktu posiadania na własność.
    Oprócz Piany złudzeń bardzo sobię cenie jeszcze Wyrywacza serc, bo to chyba
    dwie najsmutniejsze książki BV.
    A tak na marginesie, jaki jest Twój stosunek, Kubissimo, do Vernona Sullivana?
    P:)
  • kubissimo 13.05.06, 17:34
    kompletnie do mnie nie trafil
    ciezko mi bylo uwierzyc, ze to ta sama osoba
  • Gość: daria13 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.06, 13:46
    kubissimo napisał:

    > kompletnie do mnie nie trafil
    > ciezko mi bylo uwierzyc, ze to ta sama osoba

    Do mnie nie dość, że nie trafił, to w zasadzie wręcz odrzucił. Myślę, że Vian
    miał niezłą schizę, to jakby kompletnie dwóch różnych gości napisało. Ani
    jednego punktu stycznego. Dziwne lekko.
    Vian generalnie niesamowitym facetem był. W swoim czasie żywą legendą. Mam na
    pryzkład jego komentarz z sesji nagraniowej Milsa Davisa do Windą na szafot.
    Oni to zrobili w jedną noc! To były czasy!
  • ben-oni 14.05.06, 13:58
    Myślę, że Vian
    > miał niezłą schizę, to jakby kompletnie dwóch różnych gości napisało

    A jaki sens miałoby pisanie podobnych rzeczy pod różnymi nazwiskami? Po to
    wymyslił sobie Sullivana by móc pisać coś zupełnie innego. Pomijajac Gary'ego
    (bo to raczej prowokacja) większść pisarzy używających pseudonimów robi to w
    tym celu. (u nas Łysiak, Słomczyński)
    --
    ...Centrala nas ocali...
  • formaprzetrwalnikowa 14.05.06, 17:39
    z tym, ze pan Vian niezbyt dobrym muzykiem był- sam o sobie tak mówił; jego
    przygoda z (jakim instrumentem, kto wie? ;) była tylko zabawą.
    tak samo jak tzw poezja, która sam spiewał (jak np piosenka o tosterze i
    lodówce)

    ;)
  • ben-oni 13.05.06, 16:14
    Zabierasz się do tego jak za przeproszeniem tokarz. Co znaczy: przygotować się?
    Umyć ręce, zająć wygodną pozycję, przypomnieć sobie polski alfabet. To są
    przygotowania do lektury.
    Nikt nie powiedział, że ona MUSI lubić Viana. Jeśli do przeczytania jednego
    autora chcesz jej wcisnąć kilka książek przygotowujących to chyba znaczy, ze
    popadamy w paranoję musu przeczytania. Do Frischa tez ma się tak gotować?
    Później będzie Calvino, Gary, Sartre itd. Toż ona pół zycia zmarnuje na
    przygotowania!
    --
    ...Centrala nas ocali...
  • daria13 13.05.06, 16:34
    Benie drogi, wyluzuj:) Tamara wyraziła coś na kształt żalu, że mimo polecanek,
    zawiodła się na lekturze. Ja napisałam, że jeśli nie lubi takich klimatów, bo
    na przykład wolli coś bliżej życia (stąd pytanie o preferencje literackie), to
    możemy jej z góry odradzić jeszcze kilku innych pisarzy. A żeby nie zabrzmiało
    to zbyt dosadnie, zaproponowałam, że GDYBY BYŁA ZAINTERESOWANA mogę polecić
    coś, co przybliży tego typu lektury. Ot i wszystko.
    Faktem jest, że Viana kocham miłością wielką i bezgraniczną i dlatego lubię się
    nią dzielić, ale przecież nie przez pryzmus.
    P:)
  • ben-oni 13.05.06, 16:51
    Rozumiem Cię doskonale. Mnie też polecano róznych Praczetów czy Murakamich.
    Próbowałem i bryndza, nic nie kumam. Nie lubię takich klimatów, jak to
    określasz. I nie bedę sie przygotowywał. Po prostu to nie książki dla mnie i
    już.
    A Viana czytałem bedąc młodą dziewczyną i pamiętam, ze dopiero po kilkunastu
    stronach załapałem styl, przeczytałem, spodobało mi sie ale, zabij, nie
    pamietam niczego. Coś mi się tak majaczy jakis autobus jadacy przez pustynie
    czy co... Ale może pokiełbasiłem autorów.
    --
    ...Centrala nas ocali...
  • formaprzetrwalnikowa 13.05.06, 16:54
    Autobus przez pustynię jezdzi, jak najbardziej- autobus, proszpana, nr 975.
    Jesien w Pekinie - moj Vianowski nr2

    :)
  • kubissimo 13.05.06, 17:44
    jak to?
    Chloe chorej na nenufar nie mozna zapomniec
    a myszki polerujace promienie sloneczne?
    a masakryczne lodowisko?
    a wyrywacz serc?
    a Jezus, ktory wisial na krzyzu i wygladal jakby sie nudzil?
    a Jean-Sol Partre????

    i wreszcie samobojstwo ostatniej myszki - przez to zakonczenie Piana zludzen
    dolacza do malenkiej grupy ksiazek, ktore z ócz mych niewrazliwych wycisnely
    sladowe ilosci wilgoci
  • Gość: Tamara IP: *.centertel.pl 13.05.06, 16:39
    Czytałam przekład Puszczewicza, więc - według jednej z forumowiczek - ten
    najlepszy. Czytam ksiązki różniaste i to w bardzo dużych ilościach. Są tak
    różnorodne, że cięzko mi wybrać ulubione. Czytam zarówno te "realne", czyli
    obyczaje, dramaty itp. jak i te "nierealne", z wątkami metafizycznymi. Lubię
    Allende (szczególnie "Dom duchów"), uwielbiam "Ubika" Dicka, podobała mi się
    bardzo "Madame" Libery, "Tajemna historia" Tartt, "Świat według Garpa" Irvinga.
    Lubie też McEwana, własnie skończyłam "Sobotę". Cenię Jane Austen. Mogę
    wymieniać i wymieniać. Szczerze mówiąc po "Pianie..." spodziewałam się czegoś w
    stylu "Ubika". Tymczasem po raz pierwszy od dłuższego czasu nie mogłam się
    doczekać, kiedy skończę tę ksiązkę. Znudziła mnie, po prostu i dzień po jej
    przeczytaniu właściwie o niej zapomniałam. Nie wywarła ŻADNEGO wrażenia na
    mnie,. Czy rzeczywiście jestem aż tak przyziemna?Pozdrawiam:) Acha, dario13,
    proszę, napisz co pominąć z tego , co polecają forumowicze, żeby się znów
    nie "nadziać" na coś podobnego do "Piany", bo widocznie taka literatura jest
    nie dla mnie. Ciekawi mnie też, jak - wg Ciebie - się przygotować.
  • aaneta 13.05.06, 16:59
    Gość portalu: Tamara napisał(a):
    > Tymczasem po raz pierwszy od dłuższego czasu nie mogłam się
    > doczekać, kiedy skończę tę ksiązkę.

    Chcesz powiedzieć, że czytałaś, czytałaś, czytałaś, czytałaś, i nie mogłaś się
    doczekać, kiedy skończysz? Biedactwo. A nie przyszło Ci do głowy, że możesz nie
    kończyć? Ludzie to jednak strasznie lubią utrudniać sobie życie.
  • Gość: Tamara IP: *.centertel.pl 13.05.06, 17:06
    Po pierwsze, to moja sprawa. Po drugie, kończę wszystkie książki, bo już nie
    raz zdarzyło mi się, że książka mnie zachwycała dopiero pod koniec, albo
    świetne zakończenie rekompensowało całość. Tak więc w przypadku "Piany"
    czekałam cały czas na to "coś" co mnie zachwyci. Tym bardziej, że "Piana" - na
    szczęście - liczy niewiele stron, więc za bardzo się nie wymęczyłam. i nie
    piszę tego po to, żeby wkurzyć wielbicieli Viana, lecz żeby się dowiedzieć , co
    ich tak w nim i w jego twórczości zachwyca. Pozdr
  • Gość: daria13 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.06, 19:48
    Twoja lista książek jest różnorodna, więc to nie kwestia jednolitych upodobań
    literackich (i na pewno nie przyziemności;), a chyba rzeczywiście innego
    rodzaju poczucia humoru, niż ten reprezentowany przez Viana, czyli czarnego i
    purnonsensownego. Myli mnie tutaj jedynie Ubik;)
    Gdybyś przeczytała Jesień w Pekinie czy opowiadania Viana byłoby mi łatwiej
    zrozumieć Twoje odrzucenie, ale Piana jest, w moim odczuciu, taka jak to
    odbiera Kubi, niezykle melancholijna, piękna i smutna mimo bardzo wielu scen
    nieodparcie śmiesznych (dla niektórych). Ogólna wymowa tej książki jest
    zdecydowanie ponura i właśnie dlatego argument o Twoim odmiennym poczuciu
    humoru w przypadku tej książki nie do końca mnie satysfakcjonuje.
    Jako przygotowanie chciałam zaproponować Bułhakowa, przy czym nie tylko Mistrza
    i Małgorzatę, ale na przykład cudowne Psie serce, ale MiM pewnie znasz. Lubisz?
    Potem przede wszystkim Rolanda Topora, Raymonda Queneau "Zazie w metrze",
    Douglasa Adamsa, a z naszych autorów Mrożka.
    Wszystkie te nazwiska obowiązują też oczywiście w przypadku, gdybyś chciała
    unikać surrealizmu i absurdu. Myślę, że dłuższą listę mógłby Ci zaproponować
    Braineater.
    Jak sobie coś przypomnę, to jeszcze poodradzam:)
    P:)
    Ps.
    O Pianie złudzeń napiszę jeszcze, jak znajdę więcej czasu, bo w końcu pytałaś
    przede wszystkim o to, co nas w tej książce tak zachwyca.
  • Gość: Tamara IP: *.centertel.pl 13.05.06, 20:46
    Dziękuję. No więc MiM w skali 1-6 oceniam tak na 4:) pewnie znowu zbiorę baty;)
  • formaprzetrwalnikowa 13.05.06, 20:57
    na pewno nie odemnie, Tamara.
    ja tez na 4, ale z -

    ;)
  • Gość: do formyprzetrwaln IP: *.centertel.pl 13.05.06, 21:02
    ;) cieszę się, że nie jestem sama
  • formaprzetrwalnikowa 13.05.06, 21:04
    po cichu (lepiej nie budzic licha) powiem Ci, ze załozyłam cos na kształt Klubu
    Demistyfikatorów Wspaniałości MiM.
    zapisac Cie?

    ;)

    ps. Ale ciiiiii... bo nas żywcem zjedzą
    ;)
  • Gość: Tam IP: *.centertel.pl 13.05.06, 21:08
    mnie zjedza nie tylko wielbiciele MiM i Piany, ale też Murakamiego i Marqueza:)
    ale do klubu chętnie się zapiszę, tylko ciii...:)
  • formaprzetrwalnikowa 13.05.06, 21:10
    dobra, wybaczam Ci marqueza (uwielbiam). z Murakamim sie zastanowie, bo dopeiro
    jedną ksiazke przeczytałam.
    ale ciii...
    popatrzmy lepiej, jak się ten wątek dalje rozwinie, bo juz odgałezienia w nim,
    jak u Borgesa (czytałas? ja jakos nie mogę przebrnąć)
    :)
  • Gość: Tam IP: *.centertel.pl 13.05.06, 21:13
    jeszcze nie, ale pewnie z czasem sie zabiorę, bo pochłaniam książki tonami. A
    wątek ciekawie kwitnie, nie powiem;)
  • formaprzetrwalnikowa 13.05.06, 21:15
    ja go równiez rozwijam, zakładając, ze choc nie posiadasz Tego Poczucia Humoru,
    to Poczucie Humoru posiadasz.
    :)

    ps. iobymsięniemyliłaamen
    ;)
  • eeela 13.05.06, 21:10
    Oj, Formo, chyba dla przekory jeno. Przeciez MiM dobrze wpasowuje sie w rodzaj
    vianowo-pythonowskiego humoru. Jakby te sentymentalne kawalki powyrzucac, bylyby
    delicje ;-D

    --
    Daj sie ugryzc
  • formaprzetrwalnikowa 13.05.06, 21:12
    jakby te sentymentalne kawałki powyrzucać toby chyba niewiele zostało.
    ja nawet Piłata pamiętam tylko z roli Holoubka (swietnej zresztą)

    ;)
  • eeela 13.05.06, 21:22
    Jakby zamiast sentymentalnych kawalkow dac wiecej psot Korowiowa i Behemota,
    bylaby to jedna z moich ulubionych ksiazek.

    --
    Daj sie ugryzc
  • formaprzetrwalnikowa 13.05.06, 21:24
    nawet tego nie zauwazyłam.
    jedyne co pamietam, to migreny Piłata. a to nie było zabawne

    forma_migreniczka
    ;)
  • staua 14.05.06, 04:55
    A ja pamietam w tej roli Mariusza Dmochowskiego: Teatr Wspolczesny w Warszawie, bylam trzy razy, w
    roli Wolanda Krzysztof Wakulinski, ktorego wczesniej zupelnie nie znalam (koniec podstawowki/
    wczesne liceum). W jakiej inscenizacji byl Holoubek?
    --
    People are like planets, you need a thick skin.

    Forum o Rumunii
  • formaprzetrwalnikowa 14.05.06, 09:32
    holoubek w teatrze telewizji
  • formaprzetrwalnikowa 14.05.06, 09:36
    i znów (bo nie pierwszy raz mi sie to zdarza, w dodatku na tym forum) sobie
    przypomniałam, ze Holoubek , owszem, w tym TT przedsatwieniu był, ale w innej
    roli- poszperałam na forum (H był wolandem)
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=151&w=25430645&a=26100584
    Ale nadal nie pamietam, kto grał Piłata
  • staua 15.05.06, 17:11
    W tym we Wspolczesnym w ogole (niestety) Holoubka nie bylo, chociaz przeciez byl w tym teatrze.
    Znalazlam za to telewizyjna obsade - u Wojtyszki Pilatem byl Zapasiewicz.
    www.filmweb.pl/Mistrz,i,Ma%B3gorzata,%281988%29,pe%B3na,obsada,FilmRoles,id=7762
    Cos mi sie kojarzy, ze to widzialam, ale najchetniej zobaczylabym raz jeszcze. A w domu mam ksiazke
    tylko w rumunskim tlumaczeniu, moja zostala w Polsce...
    --
    "Once you have given up the ghost, everything follows with dead certainty, even in the midst of
    chaos..."- Henry Miller

    Forum o Rumunii
  • ben-oni 13.05.06, 21:19
    To możesz zapisać mojego brata, który uwielbia Bułhakowa i uważa, że "MiM" mógł
    sobie podarować albo podpisać pseudonimem.
    Ja nie jestem tak radykalny, mnie się podobało i trochę nawet śmieszyło.
    --
    ...Centrala nas ocali...
  • formaprzetrwalnikowa 13.05.06, 21:20
    kurde: W KTÓRYM MIEJSCU was smieszyło, hę?
  • eeela 13.05.06, 21:30
    W tym na przyklad:

    – Cóż za nieszczęście, nieprawdaż? Co to się na tym świecie wyprawia!
    – Tramwaj? – szeptem zapytał Popławski.
    – Na amen! – krzyknął Korowiow i potoki łez popłynęły mu spod binokli. – Na
    amen! Widziałem na własne oczy! Może mi pan wierzyć – raz – i leci głowa! Prawa
    noga – chrust, i na pół! Lewa – chrust, i na pół! Oto do czego doprowadziły te
    tramwaje! – i nie mogąc się najwidoczniej opanować wstrząsany łkaniem Korowiow
    wparł nos w ścianę obok lustra.
    (...)
    – Nie, siły mnie już opuszczają, tracę zmysły – pociągając nosem mówił dalej
    Korowiow – jak tylko sobie przypomnę: noga pod kołem... takie koło waży z
    dziesięć pudów... Chrust!... Pójdę, położę się, może sen mi ześle zapomnienie. –
    I momentalnie zniknął z przedpokoju.
    Kot zaś poruszył się, zeskoczył z krzesła, stanął na tylnych łapach, podparł się
    pod boki, otworzył paszczę i powiedział:
    – No, więc to ja wysłałem depeszę. I co dalej?
    Popławskiemu zawirowało w głowie, stracił władzę w rękach i nogach, wypuścił z
    ręki walizkę i opadł na krzesło naprzeciw kota.
    – Zdaje się, że zapytałem wyraźnie i po rosyjsku – surowo powiedział kot: – Co
    dalej? Ale Popławski nie udzielił żadnej odpowiedzi.
    – Dowód osobisty! – wrzasnął kot wyciągając puchatą łapę.
    Niczego nie pojmując i nie widząc niczego, prócz dwu iskier płonących w kocich
    ślepiach, Popławski wyrwał z kieszeni dowód osobisty niczym sztylet z pochwy.
    Kot wziął ze stolika pod lustrem okulary w grubej czarnej oprawie, włożył je na
    mordę, co sprawiło, że wyglądał jeszcze godniej, po czym wyjął dowód z drżącej
    dłoni Popławskiego.
    “Ciekawe – zemdleje czy nie?...” – pomyślał Popławski. Z oddali dobiegało
    pochlipywanie Korowiowa, przedpokój wypełnił zapach waleriany, eteru i jeszcze
    jakiegoś mdlącego paskudztwa.
    – Który komisariat wydał ten dowód? – zapytał kot wpatrując się w otwarty
    dokument. Odpowiedź nie nastąpiła.
    – Czterysta dwunasty – powiedział kot sam do siebie, przesuwając łapą po
    trzymanym do góry nogami dowodzie. – No, tak, oczywiście! Znam ten komisariat,
    tam wydają dowody, komu popadło. A ja bym, na przykład, nie wydał dowodu takiemu
    jak pan. Za nic bym nie wydał! Tylko raz bym spojrzał na pańską twarz i
    momentalnie bym odmówił! – kot tak się rozgniewał, że cisnął dowodem o podłogę.
    – Pańska obecność na pogrzebie zostaje odwołana – oficjalnym głosem mówił dalej
    kot. – Będzie pan łaskaw powrócić do miejsca stałego zamieszkania. (...)

    --
    Daj sie ugryzc
  • eeela 13.05.06, 21:37
    Albo w tym:

    Blada i znudzona obywatelka w białych skarpetkach i w równie białym bereciku z
    pomponem siedziała na giętym fotelu w kącie przy wejściu na werandę, w tym
    miejscu, gdzie w zieleni żywopłotu widniało wejście. Przed obywatelką na
    zwyczajnym kuchennym stole leżała gruba księga z gatunku kancelaryjnych, do
    której obywatelka owa z nieznanego powodu wpisywała wszystkich wchodzących do
    restauracji. Ta właśnie obywatelka stanęła na drodze Korowiowa i Behemota.
    – Proszę okazać legitymacje! – powiedziała patrząc ze zdziwieniem na binokle
    Korowiowa jak również na prymus Behemota oraz na rozdarty rękaw tego ostatniego.
    – Tysiąckrotnie przepraszam, jakie legitymacje? – zapytał zdziwiony Korowiow.
    – Panowie jesteście pisarzami? – teraz z kolei pytała obywatelka.
    – Bez wątpienia – z godnością odpowiedział Korowiow.
    – Proszą okazać legitymacje – powtórzyła obywatelka.
    – Ślicznotko moja... – zaczął tkliwie Korowiow.
    – Nie jestem ślicznotką – przerwała mu obywatelka.
    – O, jakże tego żałuję – rozczarowanym głosem powiedział Korowiow, a następnie
    mówił dalej. – No cóż, jeśli pani sobie tego nie życzy, to nie musi pani być
    ślicznotką, chociaż byłoby to nader przyjemne. Więc, żeby upewnić się, że
    Dostojewski jest pisarzem, należy od niego żądać okazania legitymacji? Niechże
    pani weźmie dowolne pięć stron pierwszej lepszej jego powieści, a przekona się
    pani, że ma pani do czynienia z pisarzem. Zresztą przypuszczam, że Dostojewski w
    ogóle żadnej legitymacji nie miał! A ty jak myślisz? – Korowiow zwrócił się do
    Behemota.
    – Założę się, że nie miał – odpowiedział tamten, postawił prymus na stole obok
    księgi i wytarł ręką pot z usmolonego czoła.
    – Ale pan nie jest Dostojewskim – powiedziała zbijana z tropu przez Koro wio wa
    obywatelka.
    – Skąd to można wiedzieć, skąd to można wiedzieć – odrzekł Korowiow.
    – Dostojewski umarł – powiedziała obywatelka, ale jakoś niezbyt pewnie.
    – Protestuję! – gorąco zawołał Behemot. – Dostojewski jest nieśmiertelny!


    --
    Daj sie ugryzc
  • formaprzetrwalnikowa 13.05.06, 21:42
    a, to pamiętam. skojarzyło mi sie z koloniami letinimi i moim dyzuerm
    jako 'odzwierna' -trzeba było zapiosywac nazwiska wszystkich odwiedzających.
    myslałam,z e nigdy w zyciu nie przebrne przez trud zapisania
    nazwiska 'bigosiewicz' nie umarłwszy przódy ze smeichu
    ;)

    ps. dziękuje za trud wklepania fragmentów
    :)
  • eeela 13.05.06, 21:43
    Mam ebooka, zrobilam tylko kontrol plus ce :-)

    --
    Daj sie ugryzc
  • formaprzetrwalnikowa 13.05.06, 21:48
    a pisła, ze nie ma e-bookow!

    ;)
  • eeela 13.05.06, 21:51
    Nie mam ebookow po polsku o sredniowieczu i w zwiazku z.
    A tego ebooka wlasnie w tym very momencie sciagnelam, zeby ci fragmenty wkleic :-D

    --
    Daj sie ugryzc
  • Gość: Tamara IP: *.centertel.pl 13.05.06, 20:59
    a tak dla porównania "Ubika" oceniam na 6 a "Pianę" na 1:( czekam Dario na
    Twoje argumenty, czemu Vian tak zachwyca. Pozdrawiam gorąco!
  • formaprzetrwalnikowa 13.05.06, 21:05
    Ubik jest super.
    W ogóle uwielbiam Dicka. za genialne, odleciane, ale bardzo proawdopodobne
    pomysły.
  • daria13 15.05.06, 15:24
    O Pianie złudzeń pięknie już napisała blue.berry, podpisuję się. To najbardziej
    niebanalnie opowiedziana historia miłosna. Większość książek Viana rzeczywiście
    ma swoją wartość z uwagi na poziom absurdu, na poczucie humoru, na błyskotliwe
    gry słowne i fajerwerki wyobraźni i pomysłowości podczas tworzenia nowych
    miniświatów w obrębie świata jak najbardziej realnego. W Pianie oprócz tych
    wszytkich aspektów jego twórczości, zachwyca mnie poezja w opisywaniu uczuć i
    tragicznych zdarzeń, bez patosu, z delikatnością,a jednocześnie osobliwym
    humorem. Książki o miłości zawsze ocierają się o banał, ale Vian opisał tę
    historię tak odmienne, ubrał ją w tak niesamowity kostium, jak chyba nikt nigdy
    przedtem, ani potem tego nie zrobił. Do tego rewelecyjny wątek o posuniętym do
    granic fanatyzmu uwielbieniu Chicka dla Partra. Skądinąd piękna satyra na
    twórczość tego ostatniego, znaczy Sartre'a:). Wątki anarchistyczne, nienawiść
    do pracy i odraza do wszelkich instytucji. I cała masa innych, ważnych wątków.
    Piana złudzeń to książka magiczna, ale w przeciwieństwie do realizmu
    magicznego, w którym do świata realnego wkradają się wątki nierealne, świat
    Viana jest jedną wielką magią z elementami realizmu. Dla mnie to czysta poezja,
    książka słodko-gorzka, smiesząca i wzruszająca do łez. Końcowa scena
    samobójstwa myszki to absolutne mistrzostwo świata.
    Co do Dicka, gdybyś Tamaro chciała lepiej zrozumieć Valis (to rzeczywiście
    ciężki kaliber) radziłabym przeczytać jego biografię autorstwa Sutina "Boże
    inwazje". Ta lektura otwiera oczy na wiele aspektów twórczości tego autora,
    którego ja też niezwykle lubię i cenię. Moją ulubioną książką Dicka, jest mniej
    znana jego powieść Doktor Bloodgheld (nigdy nie pamiętam, jak to się pisze) z
    uwagi na najbardziej mroczny klimat.
    Przypomniała mi się jeszcze jedna odradzanka. Jeśli nie spodobał Ci się Vian,
    pewnie nie spodobają Ci się Opowieści o famach i kronopiach, Niewpory czy
    Silvalandia Julio Cortazara. Aż serce mi pęka, że muszę to komuś odradzać;(
    Pozdrawiam:)
  • Gość: Tamara IP: *.centertel.pl 15.05.06, 15:42
    bardzo ci Dario dziękuję za wyczerpującą wypowiedź. Żałuję , że w "Pianie.."
    nie odkryłam tego co Ty. A "Gra w klasy" Cortazara - wg Ciebie- powinna mi się
    podobać? Doktora Bluthgelda też czytałam, dosyć mi się podobał, ale
    bardziej "Ubik" i "Stygmaty". "Ubik" to do dziś jedna z lepszych książek jakie
    czytałam. Pozdrawiam Cię gorąco. Tamara
  • Gość: daria13 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.06, 16:43
    Tamara napisała:
    A "Gra w klasy" Cortazara - wg Ciebie- powinna mi się
    > podobać?
    O ile o Famach i kronopiach mogę powiedzieć z dużą dozą pewności, że Ci się nie
    spodobają, bo są bardzo surrealistyczne, o tyle o Grze w klasy nie moge
    wypowiadać się już z takim przekonaniem (w tym kontekście). W tym przypadku
    radziłabym Ci spróbować, najwyżej odłożysz. Ja najbardziej lubię Opowiadania
    Cortazara, choć kiedy czytałam je po raz pierwszy (miałam wtedy jakieś 16-17
    lat)bardzo wkurzało mnie to, że były w większości niedokończone, urwane jakby w
    połowie. Dopiero po kilku latach doceniłam ten zabieg autorski i nauczyłam się
    znajdować przyjemność w samodzielnym ich interpretowaniu i dopowiadaniu. Te
    opowiadania mają swój absolutnie unikatowy klimat i charakter. Może spróbuj
    przeczytac kilka opowiadań Cortazara, jeśli Ci się spodobają, możesz sięgnąć po
    Grę w klasy. Ale to też nie daje gwarancji, bo tak jak pisałam, opowiadania są
    jedyne w swoim rodzaju.
    Pozdrawiam serdecznie:)
  • formaprzetrwalnikowa 13.05.06, 21:02
    napisz, daria, napsiz, co was tak zachwyca, bo ja tez nie mogłam pojac.
    pewnie piękna i melancholijna jak wiele ksiazek o miłosci.
    Jak np Samotnosc w sieci dla niektórych

    ciekawa jestem, czy moja wypowiedz o odmiennym poczuciu humoru satysfakcjonuje
    autorkę postu?
    ;)
  • Gość: Tam IP: *.centertel.pl 13.05.06, 21:18
    oj tak tak, własnie takie odmienne poczucie humoru mnie śmieszy, a nie
    vianowskie;) co do Dicka to uwielbiam "Ubika" i "3 stygmaty", ale np nie
    znoszę "Człowieka z Wysokiego Zamku" i "Valisa". Może znasz coś Dicka w stylu
    dwóch pierwszych perełek?
  • formaprzetrwalnikowa 13.05.06, 21:19
    3 stygmaty mnie znudziły.
    z tym, ze ja Dicka cenie za wizje przyszłosci -uwazam go za jednego z ojców
    cyberpunku. a co Tobie się podoba w twórczosci Dicka?
  • Gość: Tam IP: *.centertel.pl 13.05.06, 21:24
    no więc "Ubik" mnie totalnie zaskoczył, wciągnął, podobał mi się klimat książki
    i w ogóle wszystko. "3 stygmaty" troche mniej niż "Ubik" ale podobała mi się w
    nich wizja przyszłości, życie na innej planecie, klimat, atmosfera książki.
    Kocham takie klimaty. Natomiast Valisa chyba nie do końca
    zrozumiałam,a "Człowiek" mnie jakoś znudził, nie było tej "międzyplanetarnej"
    atmosfery itp. Wciąż szukam czegoś na wzór "Ubika" i znaleźć nie mogę
  • formaprzetrwalnikowa 13.05.06, 21:45
    A, skoro miedzyplanetrana atmosfera to chyba najlepsza będzie słynna Fundacja
    by Asimov.
    jak juz zaczęąłm czytac, hurtem przeczytałam wszystko, co wydano.
    Moze spodobac Ci sie klimacik Diuny Herberta -aczkolwiek jest tu troche (moim
    zdaniem) z klimatów fantasy, którego ja akurat nie trawię.

    W kwestii czarnej wizji przyszłosci na planecie ziemi wspaniały jest William
    Gibson - polecam Neuromancera, Idoru, Rozpoznanie wzorca (z opowiadan
    najsłynniejsze jest Johny Mnemonic - znasz film?)
  • 3promile 13.05.06, 22:00
    formaprzetrwalnikowa napisała:

    > A, skoro miedzyplanetrana atmosfera to chyba najlepsza będzie słynna Fundacja
    > by Asimov.
    > jak juz zaczęąłm czytac, hurtem przeczytałam wszystko, co wydano.
    > Moze spodobac Ci sie klimacik Diuny Herberta -aczkolwiek jest tu troche (moim
    > zdaniem) z klimatów fantasy, którego ja akurat nie trawię.
    >
    > W kwestii czarnej wizji przyszłosci na planecie ziemi wspaniały jest William
    > Gibson - polecam Neuromancera, Idoru, Rozpoznanie wzorca (z opowiadan
    > najsłynniejsze jest Johny Mnemonic - znasz film?)


    Z kwestii kreowania światów w chorej głowie - z uporem maniaka będę polecał
    tetralogię Dana Simmonsa: "Hyperion", "Zagłada Hyperiona", "Endymion" i "Triumf
    Endymiona"
    --
    Praca uszlachetnia. Pracodawcę.
  • formaprzetrwalnikowa 13.05.06, 22:03
    Nie znam. juz zapisuje. poszukam w bibliotece
    :)
  • 3promile 13.05.06, 22:13
    Chciałbym zaznaczyć, że w przeciwieństwie do niektórych (no przecież kurna nie
    napiszę, których) nie czuję się na siłach, żeby Simmonsa oceniać - ja go po
    prostu uwielbiam i podziwiam. Uwielbiam za niczym nieograniczoną łatwość
    tworzenia krańcowo odmiennych światów i podziwiam za umiejętność ich logicznego
    spojenia na potrzeby fabuły. Nie jestem czytelnikiem Simmonsa - jestem jego
    wyznawcą!
    --
    Praca uszlachetnia. Pracodawcę.
  • formaprzetrwalnikowa 13.05.06, 22:16
    jest jakas kolejnosc tego?
    bo zamierzam wybrac sie na eBay'owe łowy
  • 3promile 13.05.06, 22:18
    Kolejność jest taka, jak napisałem. W razie czego służę ebukaśnie.
    --
    Praca uszlachetnia. Pracodawcę.
  • formaprzetrwalnikowa 13.05.06, 22:23
    mam tak głęboko zakorzenioną niechec do ebookow, ze najpierw sprawde na wBay'u
    choc miejsca na ksiazki w tym domu nie ma juz od pól roku

    ;)
  • 3promile 13.05.06, 22:29
    Brajn kiedyś mi polecił, żebym nagrał i zapętlił szelest przewracanej kartki ;)

    Kwestia przyzwyczajenia - z jednej strony trudno wziąć ebooka do wanny; z
    drugiej strony - 4 tysiące książek i ani pół metra kwadratowego mojej zagraconej
    kawalerki :)
    --
    Praca uszlachetnia. Pracodawcę.
  • Gość: Tam IP: *.centertel.pl 13.05.06, 22:04
    NIE ZNAM
  • Gość: Tam IP: *.centertel.pl 13.05.06, 22:05
    Dzięki za propozycje, na pewno skorzystam
  • formaprzetrwalnikowa 13.05.06, 16:43
    ale przeciez do Viana albo ma się odpowiednie POCZUCIE HUMORU albo się nie ma.
    Bez względu na ulubionych autorów.
    Jak ktos lubi absurdalne skecze Monty Pythona, to na 90% spodoba mu się Vian.
    Jesli bawi go Kryszak - mahne sząse.
    i zadne 'przygotowania' tu nie pomogą.

  • Gość: Tamara IP: *.centertel.pl 13.05.06, 16:55
    Acha, dodam, że Murakami też mi się nie podoba (czytałam "Kronikę ptaka
    nakręcacza"). "Miłość w czasach zarazy" Marqueza mnie znudziła...
  • mamarcela 13.05.06, 17:01
    No, to przez następne lata będziesz uczęszczać, Tamaro, na kursy przygotowawcze
    do czytania Viana, Marqueza i Murakamiego.
    Osobiście sie nigdy nie przyznaję, że cos mi się nie podobało, bo wiem, czym to
    tutaj grozi. :-)
    --
    SWAOFŻ stanowczo domaga się powrotu Pelagii i Pelagiusza!
  • formaprzetrwalnikowa 13.05.06, 17:01
    Tamaro miła: uprzejmie Cię informuję, ze to, co daria zaproponowała, czyli
    przygotowania do czytania Viana to bzdura. albo masz poczucie To poczucie
    humoru, albo inne.
    Artyzm Viana opiera się na jego absurdalneym poczuciu humoru i grach słownych.

    powiedz lepiej, co/kto Cię smieszy?

    ps. Cyz to nie jest piękne:
    "Uwaga: ten fragment jest poetycki:
    Jeszcze nie przekroczył jej progu
    A ona czekała tam pusta
    jakby wypełniona nocą,
    z dochodzącymi z otchłani
    jakby odgłosem pocałunków,
    szmerem źródełka, ktore biło skrycie,
    Zeby zagubic się pośród piasków."
    {Bajka na uzytek osób w wieku srednim - rozdział piąty]
    ;)
  • Gość: Tamara IP: *.centertel.pl 13.05.06, 17:12
    do mamarceli: a niech się wykrzyczą:) zawsze się tacy znajdą:) nie boję się
    ich. Oprócz "krzykaczy" zawsze odpisują również Ci, których wypowiedzi cenię.

    do formyprzetrwalnikowej: właśnie w tym problem, że mało która książka mnie
    śmieszy. W życiu mam poczucie humoru, przy lekturze-o dziwo-nie. No ale niech
    pomyślę, co mnie ostatnio bardzo rozśmieszyło?? o, np."Kwiaty śliwy w złotym
    wazonie". Albo dialogi Rhetta i Scarlett w "Przeminęło z wiatrem". Lubię też
    poczucie humoru Jane Austen.
  • formaprzetrwalnikowa 13.05.06, 17:21
    no dobra, to ja jeszcze raz spróbuje: smieszy Cię Monty Python? Mumio? Lub zeby
    bylo troche bardziej literacko: Ionesco?
  • ben-oni 13.05.06, 17:21
    O to własnie chodzi. Są, nawet tu na forum, liczni czytacze zaśmiewający się
    przy "Trzech panach w łódce..." (mnie znudziło to kompletnie, pierwsza część to
    prospekt krajoznawczy, druga jest wesoła na poziomie Benny Hila), innych
    śmieszy "Mistrz i Małgorzata", Dickens, Cervantes bądź Rabelais. I wszyscy mają
    rację.
    --
    ...Centrala nas ocali...
  • Gość: Tamara IP: *.centertel.pl 13.05.06, 17:26
    nie za bardzo mnie śmieszą. Chyba jakaś drętwa jestem:)pozdr
  • formaprzetrwalnikowa 13.05.06, 17:28
    e, to juz mamy odpowiedz :)
    Tamaro, nie o to chodzi, czy jestes drętwa- po prostu masz Inne Poczucie Humoru.
    I pewnie dlatego zupełnie nie załapałas Viana.
    I w takiej sytuacji odradzałabym dalsze próby. Piana wcale nie jest AZ tak
    absurdalna i abstrakcyjna

    Wielu udanych lektur :)
  • 3promile 13.05.06, 17:26
    Śmiech to nie wszystko. Ja na przykład płaczę podczas czytania "Potopu".
    --
    Praca uszlachetnia. Pracodawcę.
  • Gość: Tamara IP: *.centertel.pl 13.05.06, 17:28
    no właśnie ja raczej wolę sobie przy książce popłakać
  • ben-oni 13.05.06, 17:41
    To polecam:
    "Pozegnanie z Matiorą" Rasputina
    "Pałac lodowy" Vesaasa
    "Zwycięstwo" Conrada

    I nie gwarantuję, że będziesz płakać bo z tym jak z poczuciem humoru... nie
    wszystkich skłania do płaczu (mnie np. nie, ale ja w ogóle nie rycze przy
    czytaniu...).:-)
    --
    ...Centrala nas ocali...
  • mamarcela 13.05.06, 21:57
    Ależ, Tamaro dir, ja się nie boję krzykaczy. Raczej oburzonych i nawiedzonych
    naprawiaczy mojego zwichrowanego gustu.
    P:-)
    --
    SWAOFŻ stanowczo domaga się powrotu Pelagii i Pelagiusza!
  • kubissimo 13.05.06, 17:49
    "Milosc w czasach zarazy" Cie znudzila, za to "Madame" Ci sie podobala?
    ok, jestesmy z przeciwleglych biegunow :)
  • prowokacja17 13.05.06, 21:01
    "daria13 radzi - jak czytać? co czytac? i po co czytać?"
    oraz "Napisz nam, co ci się podoba, a my dobierzemy ci odpowiednią lekturę, a
    także odradzimy nieodpowiednią"
    również "Kursy przygotowawcze dla tych, którzy chcą, a nie mogą"

    i to tak za darmo? czy esemesami trzeba płacić?

  • Gość: Tamara IP: *.centertel.pl 13.05.06, 21:06
    a ja się cieszę, że daria13 sympatycznie odpowiedziała na mój post, w
    przeciwieństwie do niektórych forumowiczek
  • formaprzetrwalnikowa 13.05.06, 21:11
    znaczy sie w przeciwienstwie do kogo? - zapytała zaczepnie Jedna Z Forumowiczek

    ;)
  • Gość: Tam IP: *.centertel.pl 13.05.06, 21:29
    O, NP TO, TAKIE JAKIES NIEZBYT SYMPATYCZNE:
    cyt."Chcesz powiedzieć, że czytałaś, czytałaś, czytałaś, czytałaś, i nie mogłaś
    się
    doczekać, kiedy skończysz? Biedactwo. A nie przyszło Ci do głowy, że możesz nie
    kończyć? Ludzie to jednak strasznie lubią utrudniać sobie życie".

  • formaprzetrwalnikowa 13.05.06, 21:46
    a, to. faktycznie

    ps. eee.. ja tylko zartowałam. jak zwykle, zresztą
    ;)
  • aaneta 14.05.06, 11:06
    No. Straszna jędza z tej aanety.
  • prowokacja17 13.05.06, 21:14
    Tak samo jak miliony zagubionych czytelników. W końcu ktoś z kagankiem oświaty
    i dobrym słowem. A te kursy gdzie? Bo chcielibyśmy się zapisać od razu. Bo my
    bardzo chcemy, ale nie bardzo możemy i potrzebujemy światłej rady eksperta.
  • formaprzetrwalnikowa 13.05.06, 21:16
    o, maluczcy!
    pochylcie swe głowy w pokorze i przyjmijcie kaganek oświaty.


    ps. kunka, mnie nawet na dobre słowo nie stac, nie mówiac o kaganku i swietle
    eksperta, so don't look at me!

    ;)
  • prowokacja17 13.05.06, 21:31
    Formaprzetrwalnikowa usiłuje przekonać wszystkich (nie wiadomo po co w tylu
    postach), że potrzebuje kursów przygotowujących do przeczytania "Mistrza i
    Małgorzaty", a inni forumiarze jej w tym sekundują.
    Mamy nadzieje, że ich prośby zostana wysłuchane.
  • prowokacja17 13.05.06, 21:41
    i też jakieś kursy prowadzi
    Zastanawiamy się, czy to jedna firma, czy tez konkurencja działa?
    I, czy to jest uczciwa konkurencja?
  • eeela 13.05.06, 21:46
    To jest absolutnie nieuczciwa konkurencja. Caly kapital i tak znajduje sie w
    rekach masonerii!


    --
    Daj sie ugryzc
  • formaprzetrwalnikowa 13.05.06, 21:48
    Masoneri i Układu stolikowego!
  • eeela 13.05.06, 21:50
    A uklad ten jest wrecz nie do rozbicia. I przenika wszystko.
    Nieuczciwie se pogrywamy, oj tak.

    --
    Daj sie ugryzc
  • prowokacja17 13.05.06, 21:50
    Daria13 wymyśliła i nie zdążyła nawet laurów zebrać.
    Już się hieny biznesu zleciały i zyski z dobrego pomysłu ciągną.
    Pewnie nawet rubryke założą "Dobre rady ciotki Eeeli". Hieny.
    Dario13 pomścimy Cię.
  • eeela 13.05.06, 21:53
    > Pewnie nawet rubryke założą "Dobre rady ciotki Eeeli"

    Nie sprzedadza sie. Nazbyt toksyczne i ciezkostrawne. My zbijamy kapital na
    wiecznym krytykanctwie. To sie dopiero sprzedaje!
    Mscijcie, na zdrowie. Uwielbiam byc scigana zemsta :-D

    --
    Daj sie ugryzc
  • formaprzetrwalnikowa 13.05.06, 21:47
    prosby zostaną wysłuchane a pomoc zesłana z niebios?
    na wszelki wypadek sprzątnę wiec pranie z ogródka, zeby archanioł niosiacy
    Kaganek miał gdzie wylądowac na miotle małgorzaty

    ;)
  • a.adas 13.05.06, 18:07
    Mogę Ciebie tylko mocniej pogrążyć w żalu, niezrozumieniu i rozpaczy (oczywiście
    jeśli zechesz;)

    "Piana złudzeń (ew. dni)" to chyba najciekawsza książka Viana, a na pewno
    najpiękniejsza. I z mi znanych jedyna pozostawiająca jakąś nadzieję... A ze
    drapieżna i absurdalna jak wszytskie inne, to już inszy problem...
  • Gość: blue.berry IP: *.aster.pl 14.05.06, 11:52
    wypowiem sie moze prostacko ale Vian nalezy do grupy tych autorow ktorych albo
    kocha sie miloscia absolutna albo nienawidzi:)
    dla mnie Vian to proza jedyna w swoim rodzaju, pelna przedziwnego jezyka,
    neologizmoów, zabawy słowami. jest w niej humor absurdalny ale i tez bolesny.
    Vian przedziwnie pisze o najprostszych ludzkich uczuciach przerabiajac je na
    egzotyczne kolorowe stworzenia ktore widzimy pierwszy raz na oczy. jego
    bohaterowie - bolesnie zwykli jawia nam sie momentami jak postacie wyciagniete
    z ppowiesci sf klasy F:))
    smiech przeplata sie ze lzami i zastanowieniem na paroma rzeczami ktore moga
    nurtowac ale nie musza:)

    dla mnie Vian lat wiele temu byl odkryciem niewiarygodnym i absolutnie
    fantastycznym. przeczytalam wlasciwie wszystko co pojawilo sie w polskim
    przekladzie. Piana zludzen zas doprowadzila mnie do placzu i glebokiego smutku
    ktory nieoczekiwanie pojawil sie po rozbawieniu...

    aha - zeby uzuplenic rozwazania nad gustami i dopasowaniem ksiazek do ludzi -
    uwielbiam Murakamiego, od wielu lat czytuje Dickam Ionesco w czasach mlodosci
    podobal sie a Marquez czytany byl wybiorczo z szacunkiem lecz bez pasji:)))
    (Monty Python rulez:)))
  • eeela 14.05.06, 12:05
    > wypowiem sie moze prostacko ale Vian nalezy do grupy tych autorow ktorych albo
    > kocha sie miloscia absolutna albo nienawidzi:)

    A nieprawda.
    Ja lubie Viana. Ale zaledwie lubie. Bynajmniej nie kocham, tym bardziej miloscia
    absolutna.

    --
    Daj sie ugryzc
  • 3promile 14.05.06, 12:08
    A ja nie lubię Viana. Ja go doceniam. Nie macie tak czasem z niektórymi
    autorami? Np. "nie lubię Millera (Henry'ego), ale doceniam sukinsyna!"
    Fajny dyskomfort, prawda?
    --
    Praca uszlachetnia. Pracodawcę.
  • eeela 14.05.06, 12:23
    Tak, oczywiscie. Doceniam Joyce'a na ten przyklad, choc czytac go nie moge, za
    to chociazby, ze tyle slowek nowych wymyslil ;-PPP

    --
    Daj sie ugryzc
  • ben-oni 14.05.06, 12:29
    I za to Cię nie lubię, że Ty tak z lupą i suwmiarką do niego podchodzisz! Ty
    old irish sqaw?
    --
    ...Centrala nas ocali...
  • eeela 14.05.06, 12:36
    Ja do wszystkiego, co czytam, podchodze z lupa i suwmiarka, takie mam zboczenie
    zawodowe.
    A nielubienie za Joyce'a przezyje - przeciez i tak wiem, ze ogolnie za mna
    szalejesz ;-)))

    --
    Daj sie ugryzc
  • ben-oni 14.05.06, 12:59
    Kocha się nie "za coś" a "mimo wszystko".
    --
    ...Centrala nas ocali...
  • formaprzetrwalnikowa 14.05.06, 12:14
    a ja kocham. z wyjatkiem Wyrywacza serc, bo wydał mi się bezsensownie
    obrzydliwy.
    Piana złudzen, jak juz wspomniałam, zdecydowanie nie na czele.
  • ben-oni 14.05.06, 12:26
    A jako Vernona Sullivana też go kochasz?
    --
    ...Centrala nas ocali...
  • formaprzetrwalnikowa 14.05.06, 12:38
    mniej. aczkolwiek nie mozna odmówic mu ostrosci widzenia pewnych aspektów
    rzeczywistosc
    ze sie tak wyraze
    :]
  • 3promile 14.05.06, 12:39
    A dla mnie Vian jako Sullivan bardziejszy jakoś. Dziwne...
    --
    Praca uszlachetnia. Pracodawcę.
  • tempe 14.05.06, 19:50
    jest wspaniała
    rozdzierająca
  • ydorius 17.05.06, 11:21

    a niech mnie dunder świśnie.
    jakże to? Vian nie przypadł do gustu? Jean Sol Partre i jego wielotomowa
    encyklopedia? Nenufar?

    W tej ksiażce wszystko jest tak zupełnie nieprawdziwe i ustawione na głowie, że
    zmusza - wydawałoby się - do zadania sobie pytania 'a co w takim razie jest
    prawdziwe'. I dlaczego vianowski świat budzi odruch 'Jezu, co to za bzdury?',
    skoro jest tak bardzo podobny do świata, który znamy?
    A może potraktuj to jako alegorię? Nieznane elementy zastąp znajomymi, dopasuj
    rzeczywistości i zobacz o czym Vian opowiada?

    m,
    .y.

    --
    What is home without Pinezka's Potted Meat?
    Incomplete.
    Premier M - manekin pis

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.