Zapomniane książki dla dzieci Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
    • Gość: mamajagody IP: *.eckrakow.pl 01.12.04, 13:46
      P.S.
      Przypomniała mi się jeszcze baśń o Bieżygroszku i "Oto Bajka" Brzechwy, który
      to zbiorek pochłonęłyśmy ostatnio z Jagódką. Ja najbardziej lubiłam z tego
      zbioru "Kanato", "Pchłę szachrajkę", ale wszystkie bajeczki są wyśmienite!
      Polecam!
      • Kochani-juz od jakiegos czasu wsciubiam nos na to forum. Jezeli powiem, ze
        jestescie cudowni-nie bedzie to nic odkrywczego !!! :-))))))
        Znalam odpowiedz na pare pytan--a teraz z kolei ja potrzebuje Waszej pomocy.
        Moze kochana Kawka :-)))) (Chyle czolo!!! Od niepamietnych czasow uwazalam sie
        za speca od literatury dzieciecej--a teraz musze ze wstydem przyznac, ze Kawce
        nie dorastam do piet nawet :-) bedzie znala odpowiedz na gnebiace mnie
        pytanie??? Otoz: wiele, wiele lat temu w spadku po dzieciach znajomej
        odziedziczylam przecudna ksiazke o 2 zabach : Chlupie i Chlapie. Autorem jej
        byl bodajze Wegier--ale-- o rozpaczy!- nie pamietam ani tytulu-ani tym bardziej
        autora. Ksiazka byla wydana w latach 60-lub koncu 50. Miala przepiekne
        ilustracje--a traktowala o rodzinie pana Kumkumka i jego leniwym synu, ktory
        nie mial ochoty nauczyc sie plywac :-) Do dzisiaj pamietam slowa: " Ja nie
        jestem zaden plywak,
        Chlap Kumkumek sie nazywam"!

        Czy ktos z Was zna tytul tej ksiazki i jej autora????????????

        Pozdrawiam wszystkich serdecznie ! :-)
        • Gość: asica IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.04, 23:23
          Oczywiście Brzechwa!!! kocham, kocham, kocham: " Pchła szachrajka":
          Chcecie bajki, oto bajka,
          była sobie pchła Szachrajka..."
          " Szelmostaw Lisa Witalisa" i reszta mniejszych form wierszowanych. Jestem
          fanką i wielbicielką.
          W późniejszym wieku 9- 12 lat z namaszczeniem wielbiłam książkę pt. " Szkoła
          pod baobabem"- rewelacja, o przygodach dziewczynki, która okres wojny spedziła
          w Afryce. Przeczytałam to około 30 razy...
    • Prostuję ... "Puc, Bursztyn.." nadal są czytane, nawet są w kanonie lektur
      tylko nie pamiętam czy obowiązkowych czy dodatkowych.
      Polecam pamięci:
      "Śpiewającą lipkę",
      "Malutką czarownicę" ale w starym wydaniu NK a nie w nowym tłumaczeniu z
      wrocławskiego Wyd.Siedmioróg,
      "Małą złą czarownicę" V.Ćtvrteka,
      "Ośmioro małych, dwoje dużych i ciężarówkę" A.C. Vestly,
      cykl przygód niesamowitej baśniowej niani - Mary Poppins...

    • Dobry start. "Puc , Bursztyn i Goscie" , "Wiatrak Profesora Biedronki", "Dar
      rzeki Fly" to brzmi jak dobry sen. A jeszcze byla Wieksza,Wielka i Najwieksza"
      chyba A.Bahdaja no i seria Nienackiego z " Panem Samochodzikiem. A czy ktos
      pamieta " Nie ma ceny na Miod Akacjowy"?A co z Krystyna Siesicka? Jej "Zapalka
      na Zakrecie", to chyba dla starszych dzieeci.A byla ,czy moze jest ksiazka "
      Bal u Zegarmistrza Teofila" z moja ukochana Przedrzezniaczka ? Jak ja Wam
      zazdroszcze. Od pietnastu lat jestem na wygnaniu. Nie mam dosteou do wszystkich
      tych dobr. Chyle czola przed Kawka,widac wszyscy Ja kochaja.
      • Gość: mirka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 14:44
        Poprawka : Wielką,wiekszą i najwieksza napisał Jerzy Broszkiewicz. Także "Dlugi
        deszczowy tydzień" z tymi samymi bohaterami.
        • 1. w Świerszczyku była kiedyś bajka o dwóch siostrach, macocha wysłała jedną do
          czarownicy, która zamieniła głowę dziewuszki na kozią, a druga siostra wzięła
          nieboraczkę za rękę, owinęła jej oczy włóczką (albo zrobiła coś zgoła innego, a
          ja, pięcioletnia, źle zrozumiałam...) i poszły tak w świat, przyjęto je w zamku
          gdzie był chory królewicz - a nikt rzecz jasna nie wiedział, co mu jest, ale ta
          siostra niekoza p r z y c u p n ę ł a za nim na siodle, gdy potajemnie jechał
          nocą gdzieśtam i wykradła od jakiegoś dzieciaka ptaszka którego należało
          ugotować i podać królewiczowi, żeby wyzdrowiał. co uczyniono. czy ta opowieśc
          jest gdzieś dostępna? bardzo chciałabym ją przeczytać na nowo.

          2. byłam wielbicielką "radio dzieciom". kiedyś pan czytał tam powiesć
          detektywistyczną dla dzieci (w odcinkach) i pamiętam jeno, że dwaj detektywi
          przebrali się za drzewa (chyba były to bzy)i stali przed jakimś budynkiem. po
          jakimś czasie jedno drzewo wyjęło bułkę i ją jadło, a drugie paliło fajkę. co
          za ksiazka to mogła być?

          wyrazy wdzięczności za odpowiedź na któreś z postawionych pytań.
          wyrazy zachwytu nad żywotnością niniejszego wątku.
          • Gość: gardiner IP: *.pomorzany.v.pl 02.03.05, 22:05
            >w Świerszczyku była kiedyś bajka o dwóch siostrach, macocha wysłała jedną do
            >czarownicy, która zamieniła głowę dziewuszki na kozią, a druga siostra wzięła
            >nieboraczkę za rękę, owinęła jej oczy włóczką (albo zrobiła coś zgoła innego,
            >a ja, pięcioletnia, źle zrozumiałam...) i poszły tak w świat, przyjęto je w
            >zamku
            >gdzie był chory królewicz - a nikt rzecz jasna nie wiedział, co mu jest, ale
            >ta
            >siostra niekoza p r z y c u p n ę ł a za nim na siodle, gdy potajemnie jechał
            >nocą gdzieśtam i wykradła od jakiegoś dzieciaka ptaszka którego należało
            >ugotować i podać królewiczowi, żeby wyzdrowiał. co uczyniono. czy ta opowieśc
            >jest gdzieś dostępna? bardzo chciałabym ją przeczytać na nowo.

            Jest to angielska bajka.Niestety nie znam polskiego tytuBu.Oryginalny to 'Kate
            Crackernuts' Czy jest dostepna- nie wiem. Ja znalazlam ja w tomie angielskich
            basni 'Fairy tales from the British Isles' w biliotece.
            Tez bardzo lubilam Radio dzieciom. Pozdrowienia
    • Gość: bonzo IP: 150.254.85.* 31.01.05, 09:47
      Głupio by było nie wymienic takich książek z dziecinstwa jak "Mały
      książe" "Kubuś Puchatek" oraz "Chatka Puchatka"
      ale poza tą klasyka człowiek dużo innych rzeczy "łyknął"

      "Wakacje z duchami" "Do przerwy 0:1" Adama Bahdaja
      "Nad czarną wodą płócienny nasz dom"
      Seria przygód Pana Samochodzika Zbigniewa Nienackiego
      kryminał dla dzieci "Detektyw Nosek, czarna broda i porywacze" Mariana Orłonia
      "Tajemnica szyfru Marabuta"
      "Detektyw Tutam"
      Nie pamietam dokładnego tytułu ale było coś o "Baltazarze Gąbce i tajemniczym
      UFO"
      Seria przygód Dzikiej Mrówki "Dzika mrówka i tam tamy" "Dzika mrówka pod
      żaglami" "Podwodny swiat dzikiej mrówki" i dalsze pana Andrzeja Perepeczki
      "Lew czarownica i stara szafa" czyli seria o Narnii C.S. Lewis
      No i wszystko co sie da Juliusza Verne'a ja zacząłem od
      pasjonującej "Tajemniczej wyspy" - choć powinno się wpierw przeczytac "Dzieci
      Kapitana Granta" i "20tysiecy mil podmorskiej zeglugi" :-)
      Po drodze były "Dzieci z Bulerbyn" "Karolcia" "Ten obcy" "O psie który jeździł
      koleją" "Czuk i Hek" "Puc Bursztyn i Goście"
      Tom wierszy "Brzechwa dzieciom" , Seria bajek "Poczytaj mi mamo" w
      charakterystycznych kwadratowych ładnie wydanych książeczkach.

      jak sobie cos jeszcze przypomne to dopisze :-)
      pozdrawiam wszystkich
      • Gość: yayo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.05, 15:55
        moze ktos wie jaki to byl tytul-ksiazka byla o stlowym jezu, ktory na koncu
        zmienil sie w dziewczyne, ilustrowal J.M.Szancer
        • Gość: Kawka IP: 212.244.186.* 02.03.05, 16:16
          Witam . Jest to "Baśń o Stalowym Jeżu" autorstwa Jana Brzechwy . Ja miałam
          kiedyś właśnie takie wydanie z ilustracjami J.M.Szancera,cienka,formatu A4.
          Tytułowy Jeż po lewej stronie okładki dumnie prężył się, podobny do brązowego
          kasztana.W ręku trzymał bodajże halabardę albo dzidę długaśną.
          Niestety,pożyczłam komuś na wieczne nieoddanie.Książka ta czasami pojawia się
          na Allegro (sprawdż) ,ale z ilustracjami innych autorów.A to juz nie to samo!!!
          Pozdrawiam.
          • Gość: yayo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.05, 10:23
            dzieki!!!:))mój egzemplarz został chyba zaczytany na smierć, bo pamiętam, ze
            okładka się zagubiła
            poszukam w antykwariacie, np. w "Chimerze ", oni mają 2 byłe mieszkania
            wypełnione ksiązkami po sufit!
            pozdrawiam
    • Gość: archi-joa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 13:46
      • Gość: Kawka IP: *.avamex.krakow.pl 25.02.05, 11:33
        Witam.bardzo długo mnie nie było na naszym forum (na innych zresztą też),ale
        teraz nareszcie wracam ,z radością i zapałem.Oj,długo trwało u mnie
        przewietrzanie pamięci (pamiętałam świetnie okładkę ,wygląd Chlapa i Chlupa -
        ale nazwiska autora - za nic nie mogłam sobie przypomnieć.Az do dziś! Bowiem
        dzisiejszego ranka ,kiedy to buszowałam na Allegro w poszukiwaniu potrzebnych
        mi książek ( próbuję uzupełnić swój księgozbiór z dawnych lat) i....wzrok mój
        natrafił na wspomnianą wyżej zapamiętaną okładkę!!!I teraz podaję nazwisko
        autora : LAJOS IHACZ ,autor ilustracji -Laszlo Csajadky >Książka jest do
        kupienia w Krakowie ,za -bodajże - 4 złote.Spróbuj odszukać tę pozycję -Chlap
        przeskakuje przez Chlupa ! Cudenko! Pozdrawiam!.
        • Gość: Kawka IP: *.avamex.krakow.pl 25.02.05, 15:05
          Witam ponownie.Ot,i spóżniony zapłon .Dopiero teraz przeczytałam poprzednie
          posty(ze stycznia i lutego) i już wiem,że książeczkę odnalazłas dużo
          wcześniej.Gratuluję! Ja - usiłując przypomnieć sobie tytuł-kiedyś
          nagle "zobaczyłam" te żaby w kąpielówkach .Ale i wtedy -nazwisko autora mi
          sie "nie wyswietliło' . Ja od niedawna poszukuję też na Allegro rozmaitych
          ukochanych moich książek z dawnych lat ;tych ,do których mam wielki
          sentyment.Na moje szczęście współmałżonek dzieli ze mną tę pasję i dzielnie mi
          sekunduje .Muszę przyznać jednak,że czasem muszę -ze względów oczywiatych-
          rezygnować z podbijania ceny.i wtedy mi trochę żal. Pozdrawiambardzo,bardzo
          serdecznie.
          • Czy ktos pamięta książeczkę "Żółty balonik". Książke pamietam jak przez mgłę,
            była to chyba jedna z pierwszych książęk, którą przeczytałam samodzielnie. I
            nigdy jej później nie spotkałam. Niewielki format, okładka chyba niebieska.
            Dzieci znalazły balonik i potem szukały osoby, która ten balonik wypuściła. Był
            też chyba sparaliżowany chłopczyk, który nie wychodził z domu i nie wiem czy to
            nie on wypuścił ten balonik.Potem chyba te dzieci zaprzyjaźniły sie z tym
            chłopczykiem. naprawdę niewiele pamietam, bo to prawdziwie zapomniana książka
            mojego dzieciństwa.
            • Gość: Kawka IP: *.avamex.krakow.pl 27.02.05, 10:01
              Witam.Książka "Żółty balonik " (autorką jest Nicole Lesuer ,ilustracje -Marii
              Orłowskiej-Gabryś) leży właśnie przede mną.Książkę tę kupiłam w 1969 roku na
              poczet przyszłej kolekcji dla mojej córeczki (byłam wtedy w stanie
              błogosławionym).Ciekawe :choć nie było wóczas badań USG ,ja i tak byłam
              pewna,że urodzę dziewczynkę( tak też się stało).Dziś moja córka jest juz
              baardzo dorosła ,sama ma trójkę dzieci (najstarsza wnuczka w kwietniu skończy
              16 lat) - a ksiażeczka wciąż jestw moich zbiorach ,lekko tylko sfatygowana( na
              skutek wielokrotnego czytania).Rzeczywiście dobrze zapamiętałaś :mały
              format,błękitne tło ,na balkonie dziewczynka (Dorotka) w różowej pidżamie
              wyciaga ręce w stronę żółtego balonika.Do tegoż balonika wstążeczką był
              przyczepiony list od jedenastoletniej Heluni (sparaliżowanej, jak się póżniej
              okazało).Poszukiwania tej dziewczynki -proszącej o przyjażń -są treścią
              książki.Helunia bowiem nie podała dokładnego adresu,a jedynie informację,że
              mieszka w Plessis. Wszelkie detektywistyczne działania organizuje brat
              Dorotki,Michaś ,kórego idolem jest książkowy detektyw Samuel Uszaty.
              Pozdrawiam serdecznie.
              • Mam tę książkę. Biedna Dorotka, usiłując ustalić gdzie kupiono wstążkę
                dowiązaną do balonika, wydała mnóstwo pieniędzy na koszmarne kokardy. Michaś
                przebrany za szukającą pracy dziewczynę ze wsi... Ech.
              • Kawko miła,

                Bardzo dziekuję za odświeżenie pamieci i powrót do dzieciństwa. Okazuje się, że
                pamietałam tylko sam klimat książki i okładkę, a niewiele więcej.
                Zastanawia mnie też, jak widzicie różnice w ulubionych ksiazkach swoich i
                swoich dzieci.
                Ja zaczytywałam się "Anią z Zielonego Wzgórza" i ona była bohaterką mojego
                dzieciństwa, natomiast moja córka uwielbiała Fizię Pończoszankę - taki tytuł
                miała wtedy książka Astrid Lindgren o przygodach Pippi.
                Anię, dzięki której ma zresztą swoje imię, przeczytała, ale pasjonowała się
                właśnie przygodami Pippi i czytała ja do zdarcia.
                Pamiętam jeszcze jedną książkę z jej dzieciństwa, gdy sama nie umiała czytać.
                Upiorną książeczkę o trzech groszkach, która była tak napisana, że można było
                samemu wybierać, czy się chce czytać rozdział czy mozna go opuścić.
                Ja zawsze miałam nadzieję, że moja córeczka powie w końcu , że nie chce
                wiedzieć co się stało, gdy groszki zrobiły sobie kąpiel, i gładko przeskoczymy
                na stronę 37, a ona za kazdym razem twierdziła, że chce wiedzieć.
                A czytałam jej tę książeczkę codziennie. Wyparłam ją chyba z pamieci dokładnie,
                bo nie pamietam już autora, poza znowu pomarańczową okładką i oczywiście
                zielonymi groszkami na niej.
                Pozdrawiam serdecznie
                • Gość: K IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.11, 17:11
                  Poszukuję tej książki o trzech groszkach. też ją pamiętam:) była świetna i bardzo bym chciała ją jakoś zdobyć ale nie wiem kto był autorem ani jaki miała tytuł!
                  pozdrawiam
                  K
          • :-)))))))

            Och!!!!!!!!!!KAWCIU!!!!!!! :-))) Znowu jestes z nami:-))) Hurra!!!!!!!!! To
            niewatpliwy znak--nawiasem mowiac--ze wiosna idzie!!! :-D Tak-mam juz "Chlupa i
            Chlapa" w swoich zbiorach:-))))))) Tzn. jeszcze niezupelnie-bo obydwie Zaby
            grzecznie czekaja na Swieta Wielkanocne, kiedy to przyjade do Polski je
            odebrac :-) Ale najwazniejsze-ze juz sa!!! Moja biblioteka zaczyna juz prawie
            przypominac ta, ktora mialam w dziecinstwie--oczywiscie dzieki Allegro.
            Kochani Forumowicze!!! Mam do Was prywatna prosbe--pomozcie mi, prosze, znalezc
            adresy antykwariatow w Katowicach, gdzie przykryte kurzem i pajeczyna czekaja
            smutno na nowego wlasciciela zapomniane smakowite skarby- ksiazki naszego
            dziecinstwa :-)))
            Bardzo bylabym Wam wdzieczna za pomoc!
            Serdecznie pozdrawiam:-))))
    • Witaj znowu Kawko,

      Chyba zimowalaś i drzemałas gdzieś na zacisznym poddaszu, choć zima była
      całkiem ciepła? A teraz mimo okrutnych sniegów i mrozów, jak skowronek - już
      zwiastujesz wiosnę na naszym wspaniałym forum.
      Witamy Cię serdecznie i szykujemy pytania do Zapomnianych Książek z
      Dzieciństwa, czyli do ... Ciebie.

      Bądz zdrowa, a takze pozdrowienia dla Wszystkich Forumowiczow - Ninira
      • Gość: Kawka IP: *.avamex.krakow.pl 27.02.05, 10:03
        Witaj,Niniro.Jeszcze dziś napiszę do Ciebie na priva.Pozdrawiam.
        • Witajcie po przespanej zimce ;)!
          Czy wspomniał ktos "Kłopoty z prababką" Eugenii Kobylińskiej Masiejewskiej?
          Cieplutka, milutka, taka wlasnie na przedwiosnie, do tego goraca herbatka,
          ciasteczka, i pod kocyk. A jak ktos ma jeszcze kresowe korzenie....
          Taka do czytania z coreczka, kiedy jeszcze ostatkiem chce, zeby mama jej
          czytala :)
          • Eugenia Kobylińska-Masiejewska napisała jeszcze co najmniej jedną książkę pod
            tytulem "Córki chcą inaczej" (o ile dobrze pamietam). Fabuły nie pamiętam, ale
            pamiętam, że czytało się całkiem przyjemnie. Natomiast nie czytałam "Kłopotów z
            prababką" - szukam już od pewnego czasu.
    • Bracia Grimm, moze nie tyle zapomniani, co nie zawsze utozsamiani ze swoimi
      dzielami, ktore przypisuje sie innym autorom.

      M.S.
    • Gość: Zuzza IP: *.polkomtel.com.pl 02.03.05, 16:58

      Hej !!

      Mam wielką prośbę, Kiedyś czytałam książkę, przygodową, młodzieżową.
      To była chyba książka francuska? Wiem że bohaterowi jedli jakies pigułki czy
      proszek, który mógł ich postarzać, odmłodniac, pogrubiac itp.
      Pamiętam tylko imie jednej z postaci: to bokser o pseudonimie Tygrys z
      Wogezów.
      Bardzo bym chciała odnaleźć tę książkę dla mojej córki..

      Może ktoś z was pamięta tytuł lub autora???


      Pozdrawiam,


      Zuzza


    • pamiętam, czytałam w dzieciństwie taką książeczkę...nie pamiętam autora, a tytuł
      brzmiał "wspomnienia chłopca okrętowego (...)" czy jakoś tak... Czy ktoś to
      pamięta??
      • Gość: Kawka IP: 212.244.186.* 30.03.05, 15:08
        Witam. Chodzi Ci pewnie o książkę "Wspomnienia chłopca okrętowego Zachara
        Zagadkina" .Jej autorem jest Michaił Iljin ( pseudonim ) czyli Ilja
        Marszak ,brat znanego poety i tłumacza Samuela Marszaka (niedawno przesyłałam
        mailem jeden z jego wierszy pt."Bagaż"(ten o "malusieńkiej psince").
        Tę książkę czytałam jeszcze w szkole podstawowej ,wypozyczyłam ją chyba ze
        szkolnej biblioteki , bogato wyposażonej w rosyjska literaturę dla dzieci.
        Książki były znakomite ;wspominam "z łezką" "Białego pudla", "Staruszka
        Hassana","Czarodziejskie słowo","Kwiatka siedmiopłatka" (DO DZIŚ GO,
        POSZUKUJĘ) "Złoty kluczyk czyli przygody pajacyka
        Buratino", "Siostrzyczkę","Wesołą rodzinkę","Dziewczynkę z miasta" ,"Tanię i
        skarb" ,"Przygody Nieumialka i jego przyjaciół""Sieriożę" ,"Tarasika" (niedawno
        odkupiłam sobie na Allegro) itd.,itp.
        Niestety,treść "Wspomnień..." pamiętam ją jak przez mgłę - taka "geograficzno-
        przygodowa" .Jeśli przypomni mi się coś więcej-napiszę.Pozdrawiam.
        • Gość: Kawka IP: *.avamex.krakow.pl 02.04.05, 08:09
          Witam. Forumowiczki z Forum "Książki dla dzieci " bezskutecznie poszukiwały
          tej książki w bibliotekach i wśród swoich znajomych .Ponieważ jestem dumną
          posiadaczką tej pozycji dzisiaj wieczorem będę przesyłać jej skan osobom
          zainteresowanym. Tak więc jeśli ktoś z tego Forum tez miałby na nią chętkę -
          zapraszam ;"Palec pod budkę , bo za minutkę..." .
          Pozdrawiam.
          • Gość: gosia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.12, 19:55
            Witam serdecznie,
            od jakiegoś czasu poszukuję dla mojego maleńkiego wnuczka książeczki "Mateuszek na zaczarowanej wyspie" Stefanii Szukowej i natrafiłam na ten post. Wiem, że minęło już kilka ładnych lat od kiedy został umieszczony na forum, ale może jeszcze mogłabym otrzymać ten tekst, może będę mogła zrewanżować się jakąś inną książeczką,

            Serdecznie pozdrwiam
            małgorzata motylewska
            mmotylewska@gmail. com
          • Gość: Słowik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.13, 20:05
            Witam! Bardzo zależy mi właśnie na pozycji Szuchowej "Mateuszek na zaczarowanej wyspie". Jeśli mogłabym prosić o jej zeskanowaną treść będę niezmiernie wdzięczna.
      • Gość: FK IP: *.hist.uj.edu.pl / *.hist.uj.edu.pl 10.06.05, 12:24
        Z dzieciństwa pamiętam książkę o teatrzyku kukiełkowym, który ożywał nocą.
        Pamiętam, że ktoś został chyba pomalowany farbą cytrynowo-zieloną.
        Wydaje mi się, że książka nosiła tytuł "Mój przyjaciel Tulli, ale nie moge jej
        znaleść pod tym tytułem, wiec chyba się mylę.

        Pozdrowienia,
        FK
    • Gość: mila IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.05, 19:57
      Rany Boskie! Łaże po różnych forach i podczytuję sobie już jakiś czas - ale tak
      wspaniałego wątku jeszcze nie widziałam. Myślałam, że ze mnie infantylna baba,
      a teraz widzę że jestem całkiem normalna (chyba). Parę słów o mnie: dwoje
      dorosłych dzieci, na stoliczku nocnym "normalne" książki, a ja właśnie nabrałam
      ochoty na "Heidi". Na szczęście mam tego w domu dużo: po mamie, po mnie,
      siostrze i dzieciach. Tylko rodzina mi co jaiś czas wynosi część na strych. A
      ja po trochu znoszę. I tak w kółko. Jeszcze mam apetyt na "Zuzię"
      (Grzybowskiej?), "Bellę i Sebastiana", "Sam Small znowu lata czyli dziwne
      przyggody latającego ....". Było już o tym?
      A przy okazji podzielę się problemem: w moim miasteczku jest biblioteka.
      Właśnie odkryłam na korytarzu stojące kartony (ze 6) z książkami dziecinnymi -
      na makulaturę!!! Książki są z lat 60 - 70-tych, głownie wierszyki, też
      bajeczki. Różnie zaczytane, ale nie najgorszy stan - całe, kompletne.
      Biblioteka nie ma miejsca na nowe więc się pozbywa starych. Dzieci już ich
      podobno nie wypożyczają. Panie już się prawie na mnie obraziły, jak
      wspomniałam, że już się kiedyś książki paliło. Powiedziały jednak, że mogę
      sobie wziąść co chcę - ale nie wezmę 6 kartonów - rodzina mnie zabije.
      Poradźcie.
      • BRAĆ BRAĆ BRAĆ:))))żeby później,np. dzielić się z tymi, co je docenią:))) a
        jeśli nawet nie, to od czego jest strych:)))
        • Gość: Abra IP: *.pikonet.pl / *.pikonet.pl 03.04.05, 19:44
          O, jaki fajny wątek!Od wielu lat mnie męczy i nigdy już nie spotkałam tej
          bajki.Może ktoś pomoże mojej pamięci.Bajka była cieniutka, gazetowe
          wydanie.Treść:ludzka matka z dzieckiem i potwór (zwierzę?)z dzieckiem.Doszło
          do zgubienia i zamiany dzieci.Matka ludzka musiała zbierać dla tego obcego
          dziecka żaby, jaszczurki-z obrzydzeniem-a wtedy tamta druga matka , mająca jej
          ludzkie dziecko, dawała mu zamiast żab chleb i inne ludzkie jedzenie.Gdy tamta
          matka robiła krzywdę nie swojemu dziecku, robiona była krzywda jej
          dziecku.Potem był hepy end-matki odzyskały swoje dzieci.Czytałam to na początku
          60-tych lat, nigdy się więcej nie spotkałam z tą bajką, a czytałam dużo.Może
          ktoś wie, a może już było w wątku, ale nie jestem w stanie przeczytać całośći.
    • ja natomiast od jakiegos czasu poszukuje usilnie serii o borze i gaiku. moze
      ktos pamieta takie ksiazki jak "bór i gaik w barwach jesieni"? autora niestety
      nie pamietam
    • A kto czytal i pamieta "Słoneczko" Marii Buyno Arctowej? Nie wiem czy nie
      przekrecilam nazwiska, ale jako dziecko zastanawialm sie "jak to sie wymawia" i
      stad zapamietalam pisownie - mam nadzieje ze poprawna.
      To byla historia dziewczynki przygarnietej przez rodzine, ktora dzieki swojej
      radosci zycia i optymizmowi naprawia stosunki panujace w tej rodzinie oraz
      pomaga jej sie wydzwignac z finansowego kryzysu... Naprawde piekna ksiazka
    • Gość: ninira IP: *.core.lanet.net.pl 19.05.05, 23:29
    • Witam Wszystkich,
      Od miesiąca nikt tu nie zajrzał, czyli nikt nie miał problemów z sięgnięciem do
      tajemnej pamięci z lat dziecinnych i do "tych" książek, z których czasem kilka
      zdań zapadło nam w serce?

      Ale ten wątek nigdy nie zaginie! Starsi i młodsi, którzyście tu jeszcze nie
      byli, przeczytajcie kilka stron tego wątku i piszcie. Może KAWKA znowu się
      odezwie?
      Pozdrawiam ;))

    • Dla takich troszke starszych, nastoletnich dzieci:
      Zapach rumianku
      Zapałka na zakręcie
    • Gość: tkwiatek IP: *.eltronik.net.pl 20.05.05, 19:37
      Czytam różności a tu taki przemiły temat zarówno naszych książeczek jak i
      ulubionych naszych dzieci.Otórz pamiętam taką bajeczkę o węgielku,który obraził
      się na ludzi i poszedł sobie,dalego, po to,abyśmy cenili ciężką pracę
      górnika.Albo o kwiatku siedmiopłatku.Bajka filmowa,oczywiście radziecka,opisana
      i ślicznie zilustrowana,tu już był miły smrodek dydaktyczny o dobrych
      uczynkach.Ostatnie życzenie dziewczynki nie było zmarnowane,bo oddane,aby
      uzdrowić kulawego chłopca.I kwiatek znowu się odrodził.O jakie miłe
      wspomnienia.Pozdrawiam czytaczy,dużych i małych,ostatnim płatkiem
      siedmiopłatkowego kwiatka.
    • Gość: talia IP: *.eltronik.net.pl 20.05.05, 19:43
      Ukochane książeczki.Mojego synka wierszem pisana o królu co pijał mleko i jadał
      dużo kaszy,bo moje maleństwo wtedy nie jadało nic ale wyrosło na magistra nauk
      ekonomicznych.O takich książkach można bez liku wspomnień,te ulubione trzymam w
      zakamarkach, ale mojej o wodzu indian Winetu moje dzieci już nie chciały,a taki
      on szlachetny,prostolinijny,pozdrawiam fanów Winetu,wiem,że jest ich
      dużo.powiedziałam!
    • Gość: Jasa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.05.05, 13:29
      Witam Was wszystkich baaaaaaardzo serdecznie!
      Podczytuję ten wątek od dawna; wiele książek, o których pisaliście, jest mi
      znanych z dawnych lat (oj, jak dawnych!!!), a o wielu nie słyszałam...
      Chcę prosić gorąco o pomoc - pamietam, w wieku "nastoletnim" posiadałam książkę
      polskiej autorki (tak mi się wydaje, że była to kobieta, której akcja toczy się
      w Białołęce. Głównym bohaterem jest Kostek, wychowanek domu dziecka, odesłany
      doń przez przybranych rodziców, którzy - gdy urodziło im się ich własne
      dziecko - oddali adoptowanego Kostka. Chłopiec bardzo to przeżywa, chce zarazem
      wrócić do rodziców (aha, mieszkali na Helu), a jednocześnie nienawidzi ich za
      potraktowanie go jak niepotrzebnego...
      Kostek chodzi do zwyczajnej podstawówki; do jego klasy przychodzi nowa
      uczennica, Kalina; między nimi zaczyna się przyjaźń.
      Nijak nie mogę skojarzyć tytułu i autora.
      Błagam, pomóżcie!!!
      Jeżeli to może pomóc - pamiętam, że na okładce były liście kasztana.
      Pozdrawiam serdecznie

      PS. Moje ukochane książki z dzieciństwa - nie przytoczę wszystkich, nie dam
      rady; spróbuję choć kilku autorów:
      Pagaczewski - Więźniowie skalnego grodu; cykl o Prof. Gąbce;
      Norton - Pozyczalscy, Gałka od łóżka;
      Michałowska - Wojna domowa;
      Chmielewska - Cykl o Okrętce i Teresce;
      Nienacki - Pan Samochodzik;
      Montgomery - cykl o Ani, Błękitny zamek;
      Kryska - cykl o Romku;
      Szklarski - o Tomku Wilmowskim;
      Sabatini - o piratach: Kapitan Blood, Czarny Łabędź;
      Kucharski - Moja babcia czarownica;
      i Tomaszewska, i Niziurski, i Bahdaj, i Kann, i Przymanowski, i Zarzycka, i
      Webster, i Krueger, i Kaestner - totalny groch z kapustą...
      Pozdrawiam!


      Jasa
    • "Ciocia Arnika" - nie pamiętam autorki (na 99% kobieta), ale zaczytywałam się
      tym w zamierzchłym dzieciństwie! Tytułowa ciocia Arnika uwielbiała kwiaty,
      rozrastały się wokół niej wprost dziko, miała kwiaty zamiast włosów, na drutach
      robiła pędami zamiast włóczką... Tak jakoś to pamiętam :-) Ciekawe, czy znajdę
      kiedyś swój stary przykurzony egzemplarz...

      st.

      --
      stynkownia
      • Gość: sari IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 25.05.05, 10:53
        A czy pamiętacie książki z Kraju Rad na podstawie filmów,np. o zajączku i
        obłoczku, który w zależnośći od pory roku był albo chmurką,albo potokiem,albo
        śnieżną zadymką.Albo o dwóch przyjaciołach Och i Ach, z których jeden był
        marudą i pesymistą,ale nastrój zmienił mu się po zdjęciu ciężkich butów i
        założeniu sandałów? Super!
      • ... Helena Bechlerowa, a więc masz rację nawet w stu procentach ;-)))
        Pozdrawiam
        --
        Chacun a sa marotte.

        Książki dla dzieci
    • Nie dam rady przeczytac wszystkich odpowiedzi, ale to moja mini lista przebojow
      lat szczeniecych:
      Adam Bahdaj- kapelusz za 100 tysiecy (fajnie napisana, bawilam sie potem w
      malego detektywa:)
      Alina Korta- jak polknelam zabe (jeszcze raz na 100 lat do niej zagladam zeby
      sie posmiac, cudowna)
      Hanna Ożógowska- tajemnica zielonej pieczeci (w luzny sposob pisze o szkole, bez
      zadecia, choc oś ksiazki to oczywiscie sama tajemnica)
      Kazimierz Debnicki, Krystyna Salaburska- nieprzetarty szlak (4 opowiadania,
      takie prostujace, pokazuja wazne wartosci w zyciu)
      Maria Stengert- tropem tajemnicy (o drzewie genealogicznym rodziny dwojki bohaterow)
      Janina Zającówna- moj wielki dzien (przeczytane w podstawowce, to chyba moja
      pierwsza wazna ksiazka w zyciu, bo napisana dla mlodych czytelniow, ale pokazala
      mi ze swiat niekoniecznie jest kraina miodem i mlekiem plynaca...ze w zyciu bywa
      trudno, naprawde trudno).

      Wszytskie pozycje posiadam, to beda pozniej ksiazki moich dzieci:)
      • Gość: sari IP: *.ols.vectranet.pl / 62.29.133.* 25.05.05, 13:35
        "Kazdy kto czytal ten komiks pewnie pamieta : Nudasa i jego kolorowe
        ciasteczka,
        myszke File no i ptaka - pomocnika Nudasa który nazywał się Naganiacz
        Nagabywacz. Byli tez Flanelkowie i Glinkowie, ktorzy mieszkali w Dolinie
        Ciekawosci.Niesamowicie kolorowe byly ciasteczka ktore jadl Nudas.Mam te
        ksiazke do tej pory."
        Proszę podajcie jaki to tytuł!!
    • Kawko, nareszcie ją odzyskałam! Też ostatnio zaczynałam dzień od Allegro i
      moja "czujność rewolucyjna" została nagrodzona. Wypatrzyłm, wylicytowałam,
      kupiłam! Teraz czekam z biciem serca na przesyłkę. Oczywiście chodzi
      o "Tajemnicę uskrzydlonego serca" :-)))) Btw, poczytaj mój wątek o "Małgosi z
      Leśnej Podkowy", bardzo jestem ciekawa Twojego zdania.
    • Jaki to boski watek! Myslalam, ze duzo czytalam jako dziecko, ale tyle ksiazek
      jest mi obcych... I pewnie takimi pozostana :(
      Ale nie natrafilam na tytuly i autorow kilku ksiazek, ktore chetnie bym sobie
      odswiezyla, tyle ze nie pamietam nic poza trescia i - czasem - ilustracjami.
      I tu prosze o pomoc, najpewniej nieoceniona Kawke (prosze o tytul i nazwisko
      autora/autorki):
      - ksiazka o chlopcu, ktory podrozowal (chyba na jakims latajacym dywanie czy
      czyms takim) i pod koniec podrozy dostal sie do pieknego ogrodu, gdzie na
      fotelu siedziala "wladczyni" tego ogrodu, chlopiec z przerazeniem zobaczyl, ze
      nie ma dloni, tylko owlosiona lape... Nic wiecej nie pamietam.
      - ksiazeczka, chyba szwedzka, o przygodach Lucji, ktora na smietniku znalazla
      maszyne do pisania i zaczela pisac pamietnik
      - autor ksiazki "Jak jeden malarz chcial namalowac szczesliwego motyla"

      A czy ktos moze pamieta, jakie ksiazki wydawane byly jako "rozkladane ksiazki"?
      Takie duze, z trojwymiarowymi ilustracjami, otwierane na poziomo?

      I czy ktos mial moze ksiazeczki amerykanskie z serii "The little golden book"?
      Ja wciaz mam kilka, mialam wiecej, ale pozyczylam kiedys mojej nauczycielce do
      angielskiego w V klasie na wakacje i po wakacjach juz nie wrocila do mojej
      szkoly, no i ksiazeczki zaginely... :(((
      • chihiro2 napisała:

        > A czy ktos moze pamieta, jakie ksiazki wydawane byly jako "rozkladane
        ksiazki"?
        >
        > Takie duze, z trojwymiarowymi ilustracjami, otwierane na poziomo?
        >
        Ja mam o "Kurze i złotym jajku", o "Sroczce co kaszkę warzyła" i rosyjska basn
        o "zakletej ksiezniczce w zabkę"

        "Nie ma przepisu, że wszyscy muszą mnie nie lubić!"
    • Gość: Alek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.05, 21:16
      Nie chce mi się czytać całego wątku. Może już ktoś wymienił ten tytuł. Podam!
      Joanna Spyri "Heidi". Film na podstawie tej książki pokazywany jest w każde
      niemalże święta.
      • Gość: Kawka IP: 212.244.186.* 11.07.05, 11:29
        Witam. Odpisałam wczoraj wieczorem na Twój post,ale dziś w ogóle go nie
        znalazłam na forum (gdzieś zniknął).Tak więc pisze ponownie:
        Autorką książki "Jak pewien malarz chciał..." jest Irena Jurgielewiczowa
        (polecam także -bardzo,bardzo- "O chłopcu,który szukał domu" i "O czterech
        warszawskich pstroczkach".
        Dziewczynka ,która znalazła maszynę do pisania na śmietniku - to Mimmi ,
        bohaterka książki napisanej przez szwedzką autorkę Vivecę Sundval "Dziennik
        pierwszoklasistki "
        Maszyna Mimmi była marki BRIGITTE i brakowało jej jednej czcionki ( nie mogła
        więc pisać "o pewnym pasiastym zwierzaku" inaczej .jak tylko ".ebra").Znaczącą
        rolę w zyciu Mimmi odgrywa jej starsza koleżanka Roberta ( wiedząca wszystko o
        okropieństwach czyhających na przerażonych pierwszaków w szkole) i straszliwie
        niebezpiczny wożny...
        Ksiązka świetnie napisana i bardzo zabawna -uwaga;TAKŻE DLA
        DOROSŁYCH!!! ,znakomicie zilustrowana.
        Natomiast zabiłaś mi klina trzecią pozycją - przyznam Ci się ,że jak na razie
        nie przypominam sobie żadnej opowieści o chłopcu na latajacym dywanie. I te
        futrzane łapy u pieknej właścicielki ogrodu...Hmmm,moze pamietasz coś jeszcze ?
        Pozdrawiam.
        • Kawko kochana,

          Wielkie dzieki za pomoc!!! Tak, z ta Mimmi wszystko sie zgadza :) Z
          Jurgielewiczowa pewnie tez :)
          A jesli chodzi o trzecia pozycje - za wiele nie pamietam. Pamietam, ze ksiazka
          miala format troche wiekszy od A5, miala ilustracje na cala strone, rozdzialy,
          okladke miekka i troche sliska. Ten chlopiec przezywal rozne przygody, byli tam
          chyba jacys piraci. Pamietam tylko jedna ilustracje, wlasnie tej wlascicielki
          ogrodu: siedzaca na fotelu w ogrodzie pani w sukni do ziemi, wlosami do ramion
          i ta nieszczesna dlonia przykryta szalem. Generalnie ilustracje nie byly zbyt
          ladne. I moze ten chlopiec nie latal na dywanie tylko na czyms innym...? Glowy
          nie dam za ten dywan. Postaram sie sobie przypomniec wiecej.

          A pamietasz, Kawko, te rozkladane sztywne ksiazki? Ja mialam wiele, ale w
          pamieci mam tylko "Czerwonego Kapturka".

          Pozdrawiam serdecznie!!!
          • Jeśli chodzi o rozkładane książki to były, o ile mnie pamięć nie myli, dwa
            rodzaje - klasyka i disney'owskie. Miałam tego całe mnóstwo - Czewony Kapturek,
            Jaś i Małgosia, Pinokio wg Disneya, Kot w butach i bajka, która sie chyba
            nazywała "Braciszek i siostrzyczka" (według braci Grimm chyba, bo straszne)
            itd. Niektóre z tych książek miały jakieś ruchome fragmenty np. w Jasiu i
            Małgosi zamykała sie klatka. Te disneyowskie chyba sie nie ruszały.
            Teraz będą moje wątpliwości chociaż na większość juz uzyskałam odpowiedź .
            "Marcin spod Dzikiej Jabłoni"- 2 tomy. Baśnie chyba anglosaskie ubrane w
            szkatułkę basni o wyborze męża lub żony.
            "Bez rodziny" ??? czasy historyczne. Auitor Malone?, Malot?, w każdym razie
            jakiś Francuz. Książka dość gruba, okładka czerwona,twarda, rysunki w tekscie
            czarno-białe, "Gabrysiopodobne" chyba. Historia chłopca wychowanego w cyrku?,
            trupie teatralnej?, ktory spotyka innego chłopca kalekę?, w tle jakieś psy
            pudle?.
            "Druga Nina" - dostałam ją od kogoś zaczytana okrutnie. Wydanie rzecz jasna
            przedwojenne. Podobno były tego cuda inne tomy, ale nie zaznałam tej
            przyjemności. Pensja, gruzińskie księżniczki, czarnobrewi książęta, hutory w
            stepie i auły na Kaukazie. Jezusie słodki!
            "Pamiętnik??? pensjonarki" - bardzo gruba, miękkie okładki, chyba w brązach.
            Rosja, chyba nie sowiecka, bo były pensje i ŻURFIKSY - jejku, jak mi sie to
            słowo podobało. Dziewczynka była chyba nieduża, bo szczególnych romansów nie
            pomnę.
            "Priska" - chyba jakaś Skandynawia, pamiętam tylko tyle, że mi sie podobało i
            że wielokrotnie czytałam.
            uwaga teraz będzie odjazd absolutny!!! Książka odziedziczona po moim wujku,
            bolszewizm absolutny, historia biednych murzyńskich dzieci prześladowanych w
            USA przez okrutnych imperialistów. Autor radziecki majaczy mi Kawierin??/, a
            tytuł "Dzieci z musztardowego ??? raju" (czy to możliwe?). Zaczytywałam sie tym
            do czasu aż ojciec przeczytał i wyrzucił. Pod koniec książki biedny czarny
            chłopczyk wyjeżdża z fatalnego Usa do wspaniałego Związku Sowieckiego.
            Statkiem. Pamiętam natomiast w całości wierszyk, który mu na pożegnanie
            napisała koleżanka:" Gdy bedziesz tam daleko i wolny jak jaskółka to pomyśl, co
            porabia twa czarna przyjaciółka. Pomyśl, że kolor skóry być może
            przeznaczeniem, który napełnia życie pogardą i cierpieniem." Ta pamięc to
            jednak śmieszna jest. Z tego wierszyka wynik, że chłopiec był biały. Tego nie
            pamiętam.
            Czy ktoś wspominał już "Timura i jego drużynę" Gajdara? Ja pamietam, że to było
            przygodowe, ale przecież musiała być jakaś propaganda w tle (też odziedziczona
            po wujku - strasznie ubogie wydanie)
            Autor Howard Fast, tytułu nie pamietam, okładka bordowa, miękka, ulustracje
            tzw. ryciny z odsyłaczami do stron, format troszke większy niż normalny,
            cienka. Czytałam wielokrotnie, pamietam niemal każdą stronę, a treści ni w
            ząb. Aha, wydanie też wujkowe więc tuz powojenne.
            cdn. Dzięki piękne za wątek. tylu fajnych ludzi na świecie. Pozdrawiam.
            • Malot Hector Bez rodziny Sans famille
              Ja Marcina spod dzikiej Jabloni tez czytalam.I nawet mam.I zrobie wieczor
              opowiadania basni przy ognisku i cos opowiem.Jeszcze sliczna byla Gałazka z
              drzewa słonca Ficowskiego i kochalam po prostu Krolestwo Basni Ewy Szelburg
              Zarebiny.
              A inne.Lubilam Pokoj na poddaszu Waslewskiej Wandy Tak.Tej samej.Albo ulica
              Mlodszego Syna- Lwa Kasila.Albo Lipniacy Heleny Bobinskiej.Skrzydlata przygode
              Ireny Szczepanskiej - o dziewczynce co byla na pensji i poderwala lotnika,ktory
              gdzies tam wyladowal na tej pensji.Very romantik
              Verny cudne - zapomniane kompeletnie Gwiazda POludnia np.
              Klub siedmiu przygod prawie caly byl boski ale najukochnsza z niego ksiazka byli
              Rycerze Zlotego Runa.
              Panna z MOkra glowa- i caly Makuszynski ,Wyprawa pod Psem,Wielka Brama itd.
              Byla taka mila seria ksiazek historycznych wydawanych w płotnie.Te ksiazki byly
              rozne i dobre i gorsze,nie byly jakies super ale bardzo je lubilam.
              Tez wspomnianego tu Kichusia Majstra Lepigliny i ..no mozna bez konca...

              • Dzieki piękne za tego Hectora Malot'a, poszukam tego w antykwariatach. Dla
                siebie, bo dzieci za stare juz chyba na to. Chociaż młody uwielbia bajki więc i
                to mu pewnie przejdzie. A Marcina spod Dzikiej Jabłoni nie mam, bo jak jako
                nastolatka przeprowadzałam sie to oddałam większość książek młodszemu kuzynowi
                niby do zwrotu, ale jego matka wariatka roztrwoniła majatek rodzinny. Niestety.
                Tak że musiałam część odkupywać w latach dojrzałych. Kiedy byłam w ciąży to
                zaczęłam na poważnie gromadzić księgozbiór dziecięco - młodzieżowy i robiłam
                to przez parę lat konsekwentnie - szczególnie, że było co wówczas kupować, bo
                wraz z nową Polską zaczęły sie różne klasyczne pozycje pokazywać. A i
                dostalismy sporo staroci bardzo dziecinnych od dzieci trochę starszych, które z
                kolei itd...Od jakiegos czasu zaprzestałam kupowania, bo nowości raczej z
                biblioteki wypożyczamy, bo o ile na książki może jeszcze, na półki też jakimś
                cudem, ale na nowe ściany to juz na pewno nie... Czy Gwiazda Południa działa
                się w kopalniach diamentów? Dla mnie najukochańsze z serii siedmiu przygód był
                Tumbo z przylądka dobrej nadziei i książki Ewy Nowackiej. A czy ktos pamieta
                książkę historyczną o dzieciach, które trafiaja do Scytów? Była tam jakaś
                przecudnej urody Lilia Złotogłowa albo cos koło tego? Pamietam dokładnie opis
                stroju tejże - suknia haftowana w jakieś blaszki. Makuszyńskiego miałam
                wydawanego chyba jeszcze przed wojną i Anię w płóciennych okładkach, ale...
                A czy ktoś może czytał "Gwiazdy Egeru" chyba jakiegoś Gezy - wiem, że
                występował tam Sandor Petofi i że czytałam to w kółko u jednej ciotki, do
                której moi rodzice chodzili na brydża. Też very romantic było. Pozdrowienia.
                • Czytalam Gwiazdy Egeru a jakze...
                  I wspominalam gdy kilkalat temu bylam w Egerze na fascynujacej wycieczce,tez
                  wspomnieniowej Sladami Egri Bikawer.Ach!! te winnice.Wiesz,ze wino maja tansze
                  od herbaty,ktora tez niedroga.A sam Eger sliczny jak w powiesci.Ta ksiazka to
                  ich sienkiewicz.Ale w tej chwili nie pamietam autora.Moze to skutek tego bikaveru.
                  Gdyby tak kto jeszcze zorganizowal wycieczke sladami Gellali.Nie wiem czy pamietasz?
                  ps.twoj majl nie przyszedl.W ogole ta poczta tu dziwnaJednego dnia mam listy
                  drugiego znikaja by sie znow pojawic.Jakies Ufo.Dostalas moj list czy podobnie?
            • Gość: jot6 IP: *.chello.pl 16.11.05, 17:41
              Henri Malot - Bez rodziny - klasyka powieści francuskiej,piękna,acz łzawa -
              biedny chłopiec w poszukiwaniu rodziny,wredny krewniak,który czyha na jego
              życie,przyjażń i miłość, i oczywiście happy end - dobrzy są szczęśliwi a źli
              zostają ukarani.
              N,Kalma - Dzieci Musztardowego Raju. Musztardowy Raj to nazwa osiedla,w którym
              mieszkają bohaterowie. Wydanie z lat pięćdziesiątych,na gazetowym papierze,alr
              mam do tego sentyment z lat dziecinnych...
    • Zapomniane ksiazki dla dzieci....?


      Hmmmm....
      Moze "Czerwony Kapturek" braci Grimm? :)

      M.S.
      • Gość: Kawka IP: 212.244.186.* 12.07.05, 16:13
        Witam,
        Wezwana - przylatuję i przekazuję ,co wiem i pamiętam.
        Autorką "Marcina spod dzikiej jabłoni" jest Eleanor Farjeon (polecam także
        jej "Mały pokój z książkami").
        Książkę "Priska" napisała Merja Otava ( z Finlandii).Pamiętam okładkę :
        twarda,format nieduzy ,chyba pomarańczowe tło ,a pod tytułem - rysunek główki
        dziewczęcej ( z włosami spietymi w kitkę???) .
        "Dzieci musztardowego raju" czytałam, a jakże. I przeżywałam ! .
        Wydana przez "Bibliotekę Płomyka" ; pożółkły drzewny papier , na okładce
        (chyba) trzy dziecięce główki -w tym na pewno murzyńska.Autor(autorka?) - Kalma
        N...-narodowości rosyjskiej.
        Tatarska księżniczka na pensji- to nie kto inny ,jak Nina Dżawacha-Ogły-Dżamata
        czyli bohaterka powieści "Księżniczka Dżawacha" .Autorką tej przedwojennej
        książki -a także jej kontynuacji pt."Pamiętnik pensjonarki" - jest Lidia
        Czarska .W początkach lat dziewięćdziesiątych ukazała się ta druga część
        jako "Wspomnienia pensjonarki' , a w 2000 roku wydano "Pożegnanie z
        dzieciństwem "czyli dawną "Księżniczkę Dżawachę".Myślę,ze "Drugą Ninę" też
        gdzieś tam odnajdziesz.
        Opowieść o rosyjskiej dziewczynce ,chodzącej na "żurfiksy" (też to określenie
        zapamiętałam!)- to z pewnością książka Aleksandry Brusztein "Podlotki" (mam na
        własnośc jej druga część "Maturzystki").Pamiętam ,że Sasza (zdziwiło mnie
        wówczas takie zdrobnienie ,bo byłam przekonana ,że Sasza to imię TYLKO męskie) -
        bardzo mocno przeżywała "sprawę Dreyfusa" - o której wtedy wiedziałam tyle,co
        nic.
        Oczywiscie czytałam i "Timura" ,i "Lipniaków' ,i lekturę "Pokój na poddaszu"
        ( ach, jak podziwiałam dzielną Ankę,zaradnego Ignaś ,tak opiekuńczych wobec
        małego Adasia0. A historię z krzakiem bzu na podwórku pamiętacie? U mnie na
        podwórzu też rosły dwa piękne,dorodne bzy ( Kraków,ul.Kanonicza 15 - dziś tam
        na miejscu pięknego ogrodu pana Zajdowskiego jest kawiarnia , w naszej -niegdyś-
        piwnicy -jest restauracja ukraińska , w starym mieszkaniu dziadków ze strony
        mamy - jest sklepik z pamiątkami . mieszkanie w oficynie zajmuje KTOŚ WAŻNY -
        a moją rodzinę przesiedlono w 82roku do bloków w Nowej Hucie,ech...).
        A inne książki rosyjskie ,którymi sie zachwycałam i wzruszałam lub bawiłam?
        -Dziewczynka z miasta - L.Woronkowa
        -Biały pudel-A.Kuprin
        -Samotny,biały żagiel-W.Katajew (kto wie,że jest on także autorem przepięknej
        basniowej opowieści "Kwiatek siedmiopłatek"-? Ja dowiedziałam sie tego od
        REPTARA z naszego Forum)
        -Staruszek Hassan -Ł.Łagin ( autentyczny Dżinn z butelki w zetknięciu z
        radziecką rzeczywistością -cudeńko z 1955 roku
        -Wesoła rodzinka- N. Nosow
        -Witia Malejew w szkole i w domu"- N.Nosow
        -Artiomka " (cały cykl) - i.Wasilenko
        -Wasiek Trubaczow i jego koledzy"- W.Osiejewa
        -Ulica młodszego syna(autentyczna historia Wołodii Dubinina),Barwy
        wschodzącego słońca ( o młodziutkim malarzu Koli Dmitriewie ,który zginął
        tragicznie w wieku 15 lat). Szwambrania - L.Kassil
        No i jeszcze książki Paula Berny : "Koń bez głowy","Tajemniczy grajek"
        i "Rycerze złotego runa " ( z tymi samymi bohaterami
        dziecięcymi) ,oraz "Skrzydlaty obrońca' i "Alarm".

        Aha,"Gwiazdy Egeru" napisał Geza Gardonyi.
        Pozdrawiam serdecznie.
        • Gość: mamarcela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 10:31
          Wczoraj napisałam dlugi post i mi wcięło, ale nic to. Kiedys wrócę do tematu, a
          dzisiaj tylko przesyłam serdeczne pozdrowienia i podziękowania spod dzikiej
          jabłoni, która włazi na mój balkon (krzew bzu też mam na podwórku a jakże) w
          samym środku Warszawy. Gorzej, że pod tą jabłonią przez cały dzień zamiast
          książkowego Marcina siedzą sąsiadki emerytki i jazgoczą. I to oczywiście nie o
          książkach.
        • Gość: Kawka IP: 212.244.186.* 13.07.05, 10:37
          Witam.
          Pochwalę się ; w ostatnich dniach udało mi się kupić kilka książek ,na które
          polowałam od dawna :
          Benedykt Hertz - Przygody Magdusi (przeczytałam jednym tchem !)
          Maria Kedziorzyna - Antek Gruda
          Elizabeth Spykman-Cytryna i gwiazda (il.Maria Orłowska - Gabryś !!!)
          Ireba Szczepańska -Zielono w głowie (stare wydanie ,z il. I.Witza! )
          S.Gieorgiewska - Tarasik (słynne powiedzenie Tarasika : "Milicja mnie kocha! W
          milicji dają kisielki! " - przez długi czas funkcjonowało wśród moich znajomych
          w czasie stanu wojennego jako podsumowanie zachowania MO ).
          Pozdrawiam.
          • Gość: mamarcela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 12:41
            O własnie o tym min. było w tym moim straconym poscie (w poszukiwaniu
            straconego postu). Bo ja literatury radzieckiej dziecięcej za dużo nie wiem, bo
            jakos chyba rodzice cenzurowani i oprócz Timura i tego nieszczęsnego raju
            musztardowego (czemuż on był nawiasem mówiąc musztardowy) niewiele czytałam, ale
            1. pamiętam z dziectwa mojego jeszcze przedczytelniczego
            własnoocznie "Książeczkę z obrazkami" autorstwa bodajże Nosowa - było tam
            opowiadanie o trzech kotkach, które wpadały w różne rzeczy. Na fali nostalgii
            zakupiłam ją pod koniec lat 80 lub na początku 90 - jeszcze jakiegos
            radzieckiego wydawnictwa i dzieci po kolei kazały sobie czytać (znowu
            najchętniej o kotkach). Ze dwa lata temu ten egzemplarz zaczytany do cna
            wyłudziła ode mnie koleżanka dla dziecka ze swojej rodziny i to wyłudziła nie
            en passant, ale specjalnie tę książkę, bo i jej córki na niej chowane.
            2. to będzie pytanie chociaż nie wiem, czy do tego wątku. Otóż chodzi mi
            o "Opowiadania o Leninie" Zoszczenki. Kupiłam egzemplarz (nawiasem mówiąc ktoś
            mi podprowadził niedawno) w latach 80 na bazarze (z pieczątką zakrzyżykowaną
            biblioteki w jakimś Pipidółku) i wraz z gronem moich przyjaciół ze studiów
            mielismy z tego nieustająca uciechę. Tu czasy ciężkie, nadzieja mała na
            poprawę, a my zimna wódeczka z lodówki produkcji radzieckiej i opowieści o
            dzieciątku Lenin. W TygPow przeczytałam, że kilkanascie lat wcześniej robili to
            juz inni. Teraz będzie pytanie, czy ta książka funkcjonowała kiedykolwiek jako
            normalna pozycja dla dzieci, bo przecież Zoszczenko to humorysta. Chyba tak, bo
            przeciez wydawali to na tzw. legalu. Podobno w Polsce nie wznawiali z powodu
            właśnie tych prześmiewców podłych, ale w 1970 musiało trafic do jakichś
            bibliotek (chociażby tej w Pipidółku), a więc i do dzieci.
            3. Pytanie osobiste do Kawki - czy Ty masz (wiem, że była o tym mowa w tym
            wątku) książeczkę "Osiołek Uparciuszek" Ilony Kovacs, bo jeśli nie to mogę Ci
            ją sprezentować. Wydanie 1960 Corvina Budapeszt.
            Pozdrowienia.
            • Gość: Kawka IP: 212.244.186.* 13.07.05, 13:30
              Witam.
              Wspominasz o książce "Bajeczki z obrazkami" Władimira Sutiejewa - nieosiagalnej
              obecnie (mam jedynie jej część uratowana z tzw. makulatury. Oczywiście pamiętam
              historię o kotkach ,które miały różne umaszczenie, ale ponieważ wpadały-a to w
              mąkę ,a to w rurę pełną sadzy itd. - były to "trzy białe kotki" albo "trzy
              czarne" ...
              Ja ( a potem moja córka i cała trójka moich wnucząt) -przepadała we wczesnym
              dzieciństwie za historiami "Kaprysna kotka" ( o dziewczynce,rysujacej domek z
              ogródkiem i żywym inwentarzem ), "Myszka i ołówek" ( o ołówku ,który -chcąc
              uniknąć pogryzienia przez myszkę - narysował kota .A wcześniej rysował -
              spryciaerz- coś, co w oczach głodnego gryzonia wyglądało na parówki, ser,
              dziurki w serze ....No i jeszcze "Okręcik" , którego konstruktorami były
              kurczątko, myszka ,mrówka ... I historyjka o praktycznym wykorzystaniu przez
              pomysłowe zwierzęta kilku kółek różnych rozmiarów ...Cudeńko !
              "Opowiadania o Leninie' były w szkolnej bibliotece w podstawowej szkole
              mojej córki i namiętnie wyłudzałam je dla swoich znajomych.
              Książeczki o Osiołku Uparciuszku nie mam , a chętnie bym ją miała -więc...
              Pozdrawiam serdecznie.
              • Gość: mamarcela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 14:21
                To się czuj jakbyś juz tego Uparciuszka miała. Jak zrozumiałam Ty chyba z
                Krakowa jesteś (zazdroszczę) więc przy najbliższej wizycie w tymże mojej lub
                kogos z moich zostawię Ci go (tzn w/w osła) w wybranym przez Ciebie miejscu w
                okolicach starówki. Może być? Ja tego Uparciuszka mam z jakichs spadów dla
                mojego jedenastolatka, ale on go nigdy chyba nie czytał, bo on jest
                średniowiecznym dzieckiem, aże i ja nie mam do tegoż osła (w przeciwieństwie do
                innych) specjalnego sentymentu więc z przyjemnościa Ci go oddam. U Ciebie
                bedzie mu lepiej niż u mnie - zwłaszcza, że znalazłam go na kupce książek
                przeznaczonych do wyniesienia na strych.
                A Zoszczenko cudny, prawda? Mam nadzieję, że sie jakims cudem jeszcze znajdzie.
                Pozdrowienia.
                • Jak to milo ze moj ulubiony watek ma sie tak swietnie:)
                  CZytajac wasze posty wychodzi mi na to ze strasznie czytate dziecko bylam, jako
                  mlodsza mlodziez tez chyba mi niezle szlo.Gdyby mi ktos kazal wyienic ksiazki
                  przeczytane kiedys tam, mialabym chyba spore problemy,( pewnie przez tego
                  Niemca... no tego na A.co to rozne rzeczy chowa i tak dalej) ale jak sobie was
                  czytam to sobie przypominam, no przeciez ja to czytalam ....i to tez...i to
                  przeciez znam:).
                  Wlasnie przypomnialyscie mi serie o Ksiezniczce Dzawacha, zachwycala mnie
                  niesamowicie, to pewnie przez te egzotyczne klimaty, mialam to z kolekcji mojej
                  babci, nie bylo to chyba zbyt popularne za czasow mojego dziecinstwa, bo
                  kolezanki, nawet te bardziej czytajace nie mialy zielonego pojecia o co chodzi
                  jak im opowiadalam. Uch z checia bym sobie to teraz przeczytala.
                  a terz mam kilka pytan: Ktos wspomnial tu o maszynie do pisania i mi sie
                  przypomniala ksiazka o dziewczynie ktora pisala chybalisty do kogos na
                  maszynie , bylo tam duzo o chlopaku imieniem Bertil (chyba) Pamieta ktos co to
                  za ksiazka?
                  Pytanie nr 2 - czy ma ktos pomysl gdzie mozna znalezc ksiazke Kolorowe Gwiazdy
                  HAnny Mortkowicz - Olczakowej, na Allegro wystepuje w ilosciach sladowych. W
                  zimie spedzilam kilka miesiecy wKrakowie, obeszlam chyba wszystkie
                  antykwariaty, o Hali Targowej, stoiskachpo Dworcem i podobnych miejscach nie
                  wspominajac i nic, niektorzy w ogole nie slyszeli, pani na Placu Zydowskim,
                  zorientowana znakomicie orzekla ze nie widziala od lat.
                  Zebrala sobie mala kolekcje ksiazek o Krakowie ,a tej, do ktorejj am spory
                  sentyment z dawnych czasow nijak nie moge zdobyc.Moze ktos cos slyszal???
                  Jeszcze jednej ksiazki bezskutecznie poszukuje - tym razem na zyczenie mojego
                  dziecka, jest to ksiazeczka pt Otworz okienko, taka dla mlodszych dzieci z
                  otwieranymi okienkami autorka chybajest Helena Bechlerowa, ale nie jestem
                  pewna - wie ktos cos na ten teat???
                  Dzieki i pozdrawiam serdecznie
                  • doska9 napisała:
                    Pytanie nr 2 - czy ma ktos pomysl gdzie mozna znalezc ksiazke Kolorowe Gwiazdy
                    > HAnny Mortkowicz - Olczakowej

                    "W ogrodzie pamięci", którą wczoraj zacząłem czytać, podobne pytanie mi
                    nasunęło :-)
                    Pozdrawiam
                    • ...ta dziewczyna, która pisała listy na maszynie, nazywała się Britt-Mari.
                      Bohaterka książki Astrid Lingren (tej od "Dzieci z Bullerbyn") "Zwierzenia
                      Britt-Mari". Britt-Marii mieszkała w małym szwedzkim miasteczku w cudownej,
                      dużej rodzinie, i o tejże rodzinie, koleżankach szkolnych, swoim chłopaku
                      Bertilu opowiadała w listach przyjaciółce ze Sztokholmu. Akcja miala miejsce
                      podczas drugiej wojny światowej. Urocza książka!
                      --
                      jak nie wiesz, co powiedzieć, mów o pogodzie
                • Gość: mirka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.05, 09:17
                  "Opowiadania o Leninie", wydane w związku z 100 rocznica urodzin tegoż, chwile
                  leżały w ksiegarniach, dopoki ludzie sie nie zorientowali, ze to jest
                  literatura "jajeczna". No i zniknęły. Na Allegro w tej chwili jest 1, 56 PLN, 5
                  licytujących.
            • Moje "Opowiadania o Leninie" sa A.Kononowa, wydane przez Naszą Księgarnię w
              1950r.Cena 250,-zł.(oczywiście z 1950r.) Mam też "Snieg pada" L. Woronkowej z
              1953r.oraz "Przedszkole na Kole" Czesława Janczarskiego z 1954 r.,"Słomkowy
              Lancuszek" Lucyny Krzemienieckiej z 1953r.i "Baśnie Polskie" Hanny Januszewskiej
              z 1952r. Wszystkie czekają, aż wnusia nauczy się czytać.
          • No wlasnie Benedykt Hertz - kochalam tego faceta za Ze wspomnien samowara.
            I cala grupe ksiazek retro Jadwigi Kopec,Krystyny Grzybowskiej i nie pamietam
            wiecej ale bylo kilka takich pan piszacych ksiazki ktorych akcja toczyla sie na
            poczatku wieku.Jedna miala jakies takie dziwne imie..nie Nadzieja choc byla
            nadzieja Drucka.
            O!!! Pia Gorska.Ladne imie.Loria tez chyba pisala cos takiego.Jade na rower to
            mi sie pamiec moze poprawi.
            Czlowiek wtedy z rozpaczy bo ksiazek bylo malo czytal i Kraszewskiego i
            pamietam,ze calego Zeromskiego z glodu przeczytalam Nawet Roze i Snobizm i
            Postep..Trudne bylo nasze dziecinstwo...w latach szescdziesiatych.
          • Gość: luli_l IP: *.microsoft.com 13.07.05, 16:47
            witaj Kawko,
            a zdradzisz gdzie udało CI się zakupić te pozycje? allegro czy antykwariat?
            Pozdrawiam!

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.