Zapomniane książki dla dzieci Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
            • Moje "Opowiadania o Leninie" sa A.Kononowa, wydane przez Naszą Księgarnię w
              1950r.Cena 250,-zł.(oczywiście z 1950r.) Mam też "Snieg pada" L. Woronkowej z
              1953r.oraz "Przedszkole na Kole" Czesława Janczarskiego z 1954 r.,"Słomkowy
              Lancuszek" Lucyny Krzemienieckiej z 1953r.i "Baśnie Polskie" Hanny Januszewskiej
              z 1952r. Wszystkie czekają, aż wnusia nauczy się czytać.
          • No wlasnie Benedykt Hertz - kochalam tego faceta za Ze wspomnien samowara.
            I cala grupe ksiazek retro Jadwigi Kopec,Krystyny Grzybowskiej i nie pamietam
            wiecej ale bylo kilka takich pan piszacych ksiazki ktorych akcja toczyla sie na
            poczatku wieku.Jedna miala jakies takie dziwne imie..nie Nadzieja choc byla
            nadzieja Drucka.
            O!!! Pia Gorska.Ladne imie.Loria tez chyba pisala cos takiego.Jade na rower to
            mi sie pamiec moze poprawi.
            Czlowiek wtedy z rozpaczy bo ksiazek bylo malo czytal i Kraszewskiego i
            pamietam,ze calego Zeromskiego z glodu przeczytalam Nawet Roze i Snobizm i
            Postep..Trudne bylo nasze dziecinstwo...w latach szescdziesiatych.
          • Gość: luli_l IP: *.microsoft.com 13.07.05, 16:47
            witaj Kawko,
            a zdradzisz gdzie udało CI się zakupić te pozycje? allegro czy antykwariat?
            Pozdrawiam!
            • Gość: Annabellee IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 19:04
              Przejechalam sie na rowerze i nie wiem, bo calego tego watku nie dalam rady
              przeczytac ale ..starm sie..czy ktos wspomnial o
              ksiazkach indianskich- czy ktos pamieta
              Lowcy Przygod
              Lowcy wilkow
              Lowcy zlota
              Najukochansza.
              Dolina ludzi milczacych
              LOndony

              Oczywiscie May
              Ale Dziki Anda Nory Szczepanskeij
              Sejdzo i jej bobry
              Duch Puszczy jeszcze przedwojenny,ukochana ksiazka mojego ojca.
              Coopper Fenimore,Wernic oczywiscie i kto jeszcze..?


              • Gość: mamarcela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 19:52
                Ja nie dość, że pamietam książki Curwooda to je jeszcze mam i to starsze ode
                mnie z pieczątkami mojej ciotki i wujka - ledwie żywe, ale jakże cudne. Nie
                wiem jakim cudem ocalały z tej nieszczęśnej przeprowadzki oraz oddawania. Muszę
                sprawdzić, czy mam wszystkie, ale pamietam, że miałam Szara Wilczycę, Bari ,
                syn szarej wilczycy, Włóczęgi północy, Władca Skalnej Doliny i wspomnianą
                trylogię: Łowcy wilków, Łowcy złota, Lowcy przygód. Nie wiem, czy ktoś
                wspomniał, że książkę Łowcy Przygód (bardzo romantyczną zresztą) napisał polski
                tlumacz Curwooda Jerzy Marlicz i o ile mnie pamięc nie myli mój ojciec chyba?
                powiedział mi kiedys, że to czyjs pseudonim. Moge sie mylić, a mój Ojciec nie
                żyje od wielu lat. .
                A propos księżniczek gruzińskich to jestem ciekawe jakby zareagowały na nie
                współczesne nastolatki. Ja czytałam (niestety tylko Drugą Ninę) w latach 70 i
                chociaż mocno to było demode to uszy mi płonęły. Chętnie przebadałabym na tę
                okoliczność jakąś nowoczesną czternastolatkę.
                Musze odswieżyc sobie tego Curwooda. Natomiast na Fenimore Cooppera jakaś
                odporna byłam choc też miałam chyba przedwojenne dziadka.
                • Bo on nieco przynudzal ten Cooper.Ale go czytalam.
                  Jerzy Marlicz to rzeczywiscie pseudonim.Ale tez juz nie pamietam czyj.Moze Kawka
                  bedzie wiedziala. A Czarska mnie nie chwycila za serce.
                  Mam natomiast bardzo ladna kolekcje przedwojennych Vernow cos okolo 20 sztuk.
                  Wlasciwie to musze spojrzec, bo ja kupuje przedwojenne ksiazki mlodziezowe ale
                  ich juz nie czytam.Wszystkiego nie mozna.Ale kupuje..
                  • Google podaje, ze pod pseudonimem Jerzy Marlicz kryje sie pani Helena
                    Borowikowa.
                  • Gość: mamarcela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 20:57
                    A mnie z kolei Verne nie bawił nic a nic - powiem więcej ja zanim nie
                    nadążałam - to mi zreszta do dzis zostało, bo ku uciesze gawiedzi nie jestem w
                    stanie pojąc filmow typu Bond. Oczywiscie wszyscy mężczyźni mojego życia ze
                    mnie okrutnie dworują z tego powodu. A z Verne'a tylko 15-letni kapitan i to
                    też bez większych emocji. Za to Winnetou byl obowiązkowy, bo miałam dwóch
                    znacznie od siebie starszych kuzynów, ktorzy usiłowali mnie na Indianina
                    wychować. A propos, czy ktoś wspominał książkę "I ty zostaniesz Indianinem". I
                    jeszcze cos mi sie przypomniało "Kluska, Kefir I Tutejszy" majaczy mi się, że
                    to było Joanny Kulmowej, ale głowy nie dam. O i jeszcze jeden tytuł mi sie
                    przypomniał "Żuczek i marsjanie" - nic nie pamietam, ale to było Jadwigi
                    Jaworczakowej tej od "Spotkania nad morzem", ktore w dalszym ciągu jest w
                    lekturze i nawet sie dzieciom podoba.
    • No właśnie usilnie próbuję odkupić sobie zaginioną "Księżniczkę Dż.", ale jak
      dotąd bezskutecznie. Natomiast udało mi się dostać "Gniazdo książąt Dż.",
      którego dawniej nie znałam. Ja i moja przyjaciółka zaczytywałyśmy się w
      dzieciństwie (lata 49-50)książkami Czarskiej, chociaż po wojnie raczej ich nie
      wydawano. Pamiętam np. "Królewnę Kopciuszek", też o pensjonarkach, potem nigdy
      już tego nie spotkałam. A kiedy wiele lat później pojechałam z mężem na
      wycieczkę do Tbilisi, w pamięci stała mi "szmaragdowa rzeka Kura" ("Urodziłam
      się w Gori, cudnem, uśmiechniętem Gori nad szmaragdową rzeką Kurą" [taka
      pisownia]), która w rzeczywistości miała kolor kawy z mlekiem - jak to po
      deszczu w górach. Poluję też na "Drugą Ninę", może kiedyś mi się poszczęści,
      tak jak z ukochaną "Tajemnicą uskrzydlonego serca". Kawko, pozdrawiam
      serdecznie.
      • Gość: Renata B. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.07.05, 18:22
        Uwielbiam czytać,zawsze tak było.Odkąd dostałam swój własny pokój, zaczełam gromadzić książki,miałam wtedy 7 lat.Nie zawsze mogłam kupować ,bo nie miałam za co,ale były przecież biblioteki ... koleżanki pożyczały...Później już każde kieszonkowe szło na książki,a w latach 70-80tych niektóre książki trzeba było "trafić" i wystać w kolejce,ale z jakim zapałem się potem czytało,np.pod kołdrą, w nocy przy latarce,do 3-4 rano.Czasami wydawało mi się,że jestem wśród bohaterów,,że przeniosłam się do ich życia...i to było niesamowite...Dzisiaj już fantazja nie ta.Ale ciągle mam swoje ukochane książki:
        Wilhelm Hauff-"Kalif bocian i inne baśnie" ,
        Niziurski-całość,ale zrywałam boki przy "Adelo, zrozum mnie"i "Sposobie na Alcybiadesa",
        Nienacki-całość o Panu Samochodziku,
        Siesicka-"Zapałka na zakręcie"(zdecydowanie najdłużej mnie fascynowała),
        Halina Popławska-"Szpada na wachlarzu","Jak na starym gobelinie","Na wersalskim trakcie","Talerz z Napoleonem","Klawikord i róża"(tę książkę kupiłam po ok.25 latach! poszukiwań w antykwariacie),
        Hanna Ożogowska"Za minutę pierwsza miłość","Głowa na tranzystorach",
        Musierowicz-pierwsze części "Jeżycjady"
        Ewa Nowacka"Małgosia kontra Małgosia",
        Maria Kruger"Godzina pąsowej róży",
        Halina Snopkiewicz"Tabliczka marzenia".
        A w wieku ok.14-15 lat odkryłam "Przeminęło z wiatrem" i bardzo chciałam spotkać na swojej drodze takiego Rett'a Butlera...
        Może to niektórym wyda się dziwne, ale bardzo lubiłam czytać też moje lektury szkolne,większość z nich bardzo mi się podobała.
        I cieszę się,że większość tych książek stoi na moich półkach,nie tylko tych przeze mnie wymienionych,ale również pojawiających się w listach moich poprzedników.Pozdrawiam wszystkich jeszcze czytających i wszystkich tych,dla których dzieciństwo kręciło się wokół tych wspaniałych przygód naszych książkowych przyjaciół.
        • Gość: Kawka IP: *.avamex.krakow.pl 16.07.05, 11:46
          Witam. Od dwóch dni mam w domu problemy z komputerem : dziś juz mogę
          pisać ,choć utraciłam CAŁĄ korespondencję ( i to juz trzeci raz!!!).W
          perspektywie - formatowanie dysku (na szczęście tym zajmuje się juz Pan
          Kawka ).
          A teraz odpowiadam :
          "Kolorowe gwiazdy" mam własne. W latach wiosennej młodości czytałam tę książkę
          (wypozyczoną ze szkolnej biblioteki) , a potem kupiłam ją dla córki w
          antykwariacie (w latach siedemdziesiątych ).Co pewien czas wracam do tej
          lektury i czytam ją z przyjemnością .To właśnie z niej dowiedziałam się o
          istnieniu w Krakowie ulicy Czarodziejskiej ( w Dębnikach,po drugiej stronie
          Wisły).Kssiążki nie sprzedam , ewentualnie mogę pożyczyć.
          Mam także inne książki (dla dzieci młodszych i starszyc) - z Krakowem w tle :
          Krystyna Grzybowska - I ja i Franuś
          Zuzia
          Mira Jaworczakowa - Zielone pióro ( Agatka wraz z mamą przeprowadza się do
          Krakowa właśnie). Kiedyś wyłapałam w tej ksiązce jeden
          błąd dot. bodajże nazwy ulicy -ależ byłam z siebie dumna !
          A dziś nie bardzo pamiętam ,o co chodziło. Oj,będę chyba
          musiała wyjąć książkę z pudła ...
          Juliusz Kaden -Bandrowski - W cieniu zapomnianej olszyny ( ileż ja łez wylałam
          nad biednym Tanczusiem zmarłym na dyfteryt
          (opowiadanie "Kukułka") . A sól profesora Pieniążka ( który
          leczył chłopców i z którym związany był słynny ich żart
          z monetą - do dziś jest do kupienia w aptekach!!!)
          Zygmunt Nowakowski - Przylądek Dobrej Nadziei
          Rubikon
          Jan Marcin Szancer - Curriculum Vitae ( autor - w szkole podstawowej-chodził
          do jednej klasy z moim dziadkiem )

          Jadwiga Loria - Dziwaczne dzieciństwo

          A inne autobiograficzne wspominki godne polecenia dzieciom ? To wg. mnie:
          Jadwiga Kopeć -Dziecko dawnej Warszawy
          Janina Porazińska -I w sto koni nie dogoni !
          Wanda Żółkiewska - Trzy kostki cukru

          I z dalekiej Norwegii - Agot Gjems-Selmer "Nad dalekim,cichym fiordem " .
          Tłumaczyła Janina Mortkowiczowa !

          W sprawie książek kupionych ostatnio - informuję :
          Przygody Magdusi i Tarasik -na Allegro
          Antek Gruda i Zielono w głowie - PlacŻydowski na Kazimierzu ( ale w dzień
          powszedni,popołudniu)
          Cytryna i gwiazda - od koleżanki ,która znając moja namiętność do ilustracji
          M.Orłowskiej - Gabryś nabyła te pozycję pod Hala Taegową.
          A kilka dni temu dopadłam na Allegro "Kije samobije i inne baśnie " Ewy
          Szelburg Zarembiny (taką ,jaką miałam w dzieciństwie) -też ilustrowaną przez
          M.O.-G.,ktora wtedy nazywała się jeszcze Maria Orłowska...
          Pozdrawiam.
          Aha,Pia Górska napisała kilka książek ,ale czy chodzi o "Paletą i piórem "?
          (czy coś w tym rodzaju )
          • Kawko wszystkowiedzaca,oczywiscie pozyczenie ksiazki w gre nie wchodzi -
            troszke za daleko:)
            Nic to, bede z nadzieja sledzic allegro, moze kiedys sie pojawi.
            Nawiasem mowiac Zuzi tez nie moglam nigdzie znalezc, I ja Franus wydarlam
            bratu, drugiej czesci niestety nie mial, byla kiedys w domu ale gdzies
            przepadla w pomroce dziejow.
            Przy okazji dziekuje za przypomnienie tytulu i autorki ksiazki o ktora
            pytalam, Zwierzenia Britt-Mari,pamietalam jak wygladala okladka ale ani tytulu
            ani autorki za ciorta, no coz, skleroza:)
            Pozdrawiam
            • Gość: Annabellee1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.05, 17:54
              Zwierzenia Britt Mari cudo!!!
              od tej pory pisze nalogowo listy pozazdrosciwszy bohaterce.
              Pisalam tez ksiazke. Zaczynala sie - Sherlock Holmes siedzial w bujanym fotelu i
              byla pisana recznie piorem ze stalowka w niebieskim 16 kartkowym zeszycie.
              Dzieki Kawko za te tytuły krakowskich wspomnieniowych ksiazek.Wiele z nich juz
              czytalam ale mi gdzies uciekly.Wlaciwie wszystkie czytalam.
              Ale nie pamietalam ich i o nich.Czy gdybym miala czasem jakies pytania dotyczace
              Krakowa mogłabym do ciebie zamajlowac?Ja teraz robie taka kwerende dotyczacą
              Krakowa tuz przed wojna i podczas wojny.Gdzie jakie sklepy,kawiarnie,kto w
              jakich bywal,co bylo nur fur dojcze etc. Iszperam. Ale jakos nie trafilam na
              dobre krakowskie wspomnienia.Pozd a
              • Annabello, byl tu kiedys watek "Ksiazki z Krakowem w tle", jakbys sie do
                niego dokopala moze udaloby ci sie znalezc cos ,co ci pomoze
                Pozdrawiam
                • Gość: staruch IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 17.07.05, 12:33
                  Może to "letki snobizm", ale proponuję Kawko, żebyś to Ty zamieściła tysięczny
                  post w tym wątku :-)
                • Nie mogę się przez wszystkie posty przekopać, a w wyszukiwarce nie znalazłam -
                  powiedzcie - czy wpominałyście już o "Jadwidze i Jagience" Niemyskiej -
                  Rączaszkowej? Też a'propos Krakowa w tle, tylko nieco wcześniejszego.

                  Ale jestem szczęśliwa, że znalazłam ten wątek!
                  I że polecacie często naprawdę książki inne niż te, które wszyscy znają!
                  • Książka, którą pokochałam będąc dziewczęciem, a potem oddałam i zapomniałam
                    tytułu, a była pełna uroku - przynajmniej tak ją pamiętam.

                    Pamiętam, że:
                    - wydał ją Gryf, na okładce obrazek - dziewczyna, w jasnoniebieskim
                    obramowaniu; w tej samej serii wydali "Szkołę narzeczonych", "To właśnie
                    Patty" i "Przyjaciółki", między innymi.
                    - bohaterka miała na imię Hanka
                    - chodziła do szkoły klasztornej,
                    - w której polskiego uczyła siostra Maria,
                    - która chorowała na gruźlicę i kochała białe róże.
                    - Haneczka grywała w brydża ręcznie robionymi kartami (klasztorna cenzura
                    zabraniała gry w karty (kwestia: "karty to karty, nieważne, czy z pieczęcią
                    monopolu, czy nasmarowane twoją zgrabną rączką")
                    - Ukochanym Hanki był lotnik,
                    - który przywiózł jej mimozę z Włoch albo Grecji, samolotem.
                    - Kiedyś natomiast leciał do Salonik.
                    - Mama Hanki była nowoczesna i miała w domu tapczan.
                    - Hanka, albo któraś z jej koleżanek, miała album zdjęć jakiegoś aktora, w tym
                    jedno zdjęcie w piżamie.
                    - Hanka twierdziła, że w spodniach może kobiecie jest do twarzy, ale na pewno
                    nie do figury.
                    - leciała z tym lotnikiem dokądś w tajemnicy
                    - a w szkole na jasiek mówiło się baśka, "aby zapobiec niewczesnym żartom
                    dziewcząt, że idą z jaśkiem do łóżka".
                    - Jak któraś z dziewcząt dostawała paczkę z domu, to robiły przyjęcie, jedno
                    chyba nawet było z winem...

                    Tyle pamiętam. Tytułu zapomniałam - a raczej zdawało mi się, że pamiętam, ale
                    okazało się, że nikt nigdy takiej książki nie wydał.

                    Na pewno znacie...

                    --
                    I can see lights in a distance... (Loreena McKennitt)
                    Moje notatki
              • To jeszcze "Zielono w głowie" Ireny Szczepańskiej. Wprawdzie nie wspomnienia,
                ale dużo Krakowa. To jedna z kilku książek, które udało mi się zachować.
    • Kochani wszyscy! Muszę się tu wpisać, coby Wam powiedzieć, że jestem zachwycona
      tym wątkiem:) Dziękuję autorce wątku, przesyłam wyrazy podziwu Kawce - jak
      widzę doktorowi honoris causa tegoż :) Bardzo dziękuję za te "podróże
      sentymentalne", za przypomnienie chocby "Bułeczki" i "Dzieci z Leszczynowej
      Górki", które zaczytałam mimo, że - podobnie jak później Pan Samochodzik - były
      szalenie hm poprawne politycznie ;-) Tydzień temu wzruszyła mnie córka
      przyjaciółki, zaproszona przez mamę do księgarni w nagrodę za piękną obronę
      pracy magisterskiej - kupiła m. in. jedną z opowieści o panu Samochodziku, bo
      sie wzruszyła jak ujrzała. Tłumaczyła się biedna gorąco, wstydziła....A ja
      lubię robić porządki w książkach, bo wtedy mam pretekst, żeby wrócić do tych z
      dzieciństwa, co je dla przyszłych wnuków teraz trzymam :))) Pozdrawiam
      wszystkich tak rozkosznie "zdziecinniałych" :)) Ale mnie wrobiliście-prawie
      1000 postów, ale chyba zdołam wszystkie przeczytać.
    • i jej seria powiesci o Karolinie - o koraliku spelniajacym marzenia i... no
      wasnie, co bylo w drugiej powiesci? - kredka, pedzel? Pamietam, ze potem kazde
      znalezione szkielko na podworku moglo byc zaczarowane :)
      --
      Najlepsza kaszana jest na placu Pigalle
    • a pamieta ktos książkę "Dzikus"? Niestety nie pamietam autora:( O
      dziesięcioletniej Marysi zdrowiejącej w Bieszczadach i jej przyjaźni ze
      zdziczałym psem? Ilekroc jestem w tych moich górach ulubionych (poza Beskidem
      Niskim który kocham) to zawsze mi Marysia na mysl przychodzi... I plącze mi sie
      jeszcze z wczesniejszych wspomnień opowiastka o dwóch takich z odkurzaczem,
      który wszystko wciągał....coś tam było o elektryczności w ogóle....hm. Z
      szacunkiem odkurzacz traktuję od czasu tej lektury, książeczka jakos nie
      kojarzy mi sie dobrze....
    • i jeszcze - przypomniałam sobie urokliwą "Babcię na jabłoni", jakoś po
      przeczytaniu łatwiej sie pogodziłam z tym że nie mam dziadka:)
    • A czy ktos pamieta ksiazeczke (i jej autora i tytul), mala, niepozorna,
      kwadratowa, w cienkiej miekkiej okladce, o dziewczynce, ktora bardzo chciala
      mieszkac w bance mydlanej i nagle sie w niej znalazla? Wszystko jej sie tam
      podobalo do momentu, kedy zaczela szukac drzwi i nie mogla ich znalezc. Wtedy
      zrozumiala, ze lepiej mieszkac w zwyczajnym domu, ale byc wolnym, miec
      mozliwosc wyjscia z niego.
      Moza Kawka pamieta, co to bylo? A moze ktos inny?
      • Gość: katarka IP: 195.94.211.* 26.08.05, 18:16
        Dziewczynka nazywala sie Alicja, a ksiazka Gianni Rodarii:
        Historyjki o Alicji, która zawsze wpadała w kłopoty
        Miedzy innymi wpadla do kalamarza, do banki mydlanej itd. ostatnio natknelam
        sie na nia w bibliotece w dziale nowosci znaczy sie byla wznowiona.
      • Gość: Kawka IP: *.avamex.krakow.pl 28.09.05, 00:29
        Witam. Mam ,mam tę książkę! Nie tylko sobie wreszcie przypomniałam tytuł i
        autora, ale tez udało mi się ją wczoraj kupić!!!
        To "Kolorowa bajka-niebajka" Hanny Łochockiej (tak,miałaś rację:
        cienka,mała ,kwadratowa).Mogę ją zeskanować i przesłać na adres prywatny.Co Ty
        na to? Pozdrawiam.
        Aha :wydana w 1987 roku przez Wyd.Poznańskie
    • Uwielbiałam wszelkie baśnie - braci Grimm, Andersena, perskie. Z dzisiejszej
      perspektywy raczej nie dla dzieci ;).

      Po głowie chodzi mi książka "Nic dobrego" Duncana Wallace'a. Trafiła mi raz w
      ręce, ale na krótko. Na tyle zapadła mi w pamięć, że próbowałam jej szukać w
      licznych bibliotekach, księgarniach i antykwariatach, niestety, bezskutecznie.
      Czy ktoś o niej słyszał?
      • Ja słyszałam i czytałam nawet!!!
        To chyba nie jest książka dla dzieci :)))
        Opowieść o dojrzewających chłopcach, dzieje się w amerykańskim
        college; "męskie" przyjaźnie, pierwsze doświadczenia erotyczne...
        Nie wiem, czy jest gdzieś "do dostania", ale fajnie, że o niej przypomiałeś/łaś.
        Pozdrawiam
        • Gość: piffpaff IP: *.azartsat.pl / 80.51.233.* 16.08.05, 20:45
          Czytałam jak miałam jakieś 11-12 lat i wypożyczyłam ją w bibliotece dla dzieci
          ;D. Prosiłam młodszą siostrę, by wyszperała mi w niej tę książkę, ale podobno
          już jej tam z niewiadomych powodów nie ma :(.

          Pozdrawiam również :)
        • Piszesz: A ja ponawiam propozycje/pytanie. Moze zrobimy taka liste ksiazek tu
          wymienionych?

          Oj tak, i mam zamiar zrobic taka strone co najmniej od roku. Ale przedtem nie
          mialam czasu, a teraz korzystam z pieknej pogody. Na razie jestem czesto poza
          domem, ale gdy tylko przyjdzie jesien, zabieram sie do pracy! Niestety nie
          jestem sprawnym webmasterem, musze sie sporo nauczyc, ale chociaz cos prostego
          zrobie. W sieci osiedlowej zaklepalam juz sobie nawet adres strony:
          Zapomniane ...

          Pozdrwiam Wszystkich
    • Kawko, dostałam link na innym forum - może Ty mi pomożesz, bo podobno wiesz
      wszystko:-)))
      Szukam książki z mojego dzieciństwa, chciałabym poczytac ją teraz mojemu
      synkowi:)

      Autorką jest kobieta, chyba Rosjanka - opowiada o sobie jako o dziewczynce i o
      swoich zwierzętavh z dzieciństwa: psach, kotach, osiółku chyba też...
      Opowiadania (każde o innym pupilu domowym) dzieją się w Ałma Acie (albo innej
      stolicy którejś z azjatyckich b. rep. radz.). Historyjki były oczywiście
      również o codziennym życiu, o zabawach, przygodach, dzieciach...
      Wydana chyba w poł. w lat 80-tych (?'86), czytałam ją jako ?8-12 latka.

      Może ktos może mi pomóc, bo te 'zwierzaczkowe' historie były naprawdę ciepło
      opowiedziane, a mój synek fascynuje się zwierzaczkami:-)))
      Dziękuję z góry!
      --
      Starszak i Kurczątko
    • W dzieciństwie uwielbiałam czytać książki Astrid Lindgren-przeczytałam
      wszystkie pozycje tej autorki,które wpadły w moje ręce:
      Bracia Lwie Serce *
      Detektyw Blomkvist*
      Dzieci z Bullerbyn *
      Dzieci z ulicy Awanturników *
      Karlsson z Dachu lata znów*
      Latający szpieg czy Karlsson z Dachu
      Lotta z ulicy Awanturników *
      Madika i berbeć z Czerwcowego Wzgórza *
      Madika z Czerwcowego Wzgórza *
      Mio, mój Mio *
      Nils Paluszek*
      Pippi na Południowym Pacyfiku *
      Pippi Pończoszanka (Fizia Pończoszanka) *
      Pippi schodzi na ląd*
      Pippi wchodzi na pokład*
      Rasmus i włóczęga*
      Rasmus, Pontus i pies Toker *
      Rasmus, rycerz Białej Róży*
      Ronja, córka zbójnika *
      Zwierzenia Britt-Mari *
      --
      Forum Studentów 1-go roku

      A água silenciosa é a mais perigosa :)
      • Gość: Blady rysiu IP: *.gdynia.mm.pl 23.08.05, 23:24

        Karolcia, Maria Kruger
        Siódme Wtajemniczenie, E.Niziurski
        Szkolny lud Okulla i Ja , E.Niziurski

        To są moje ukochane książki z dzieciństwa , nie wiem czy są zapomniane ale
        czytałem je namiętnie i po każdej lekturze kaligrafowałem rok ,w którym
        czytałem książkę. Kiedy polatach znalazłem "Szkolny lud ..." znalazłem 9
        różnych lat ,czasem czytałem kilka razy w roku. Teraz czytam sport i wiadomości
        gospodarcze, głównie w necie- co za upadek :(
    • Gość: katarka IP: 195.94.211.* 26.08.05, 18:19
      No dziewczyny, a czy ktos pamieta: Opowiesc o Gotfrydzie, rycerzu gwiazdy
      wigilijnej, (zaczyna sie od przepowiedni astrologa krolewskiego przy urodzinach
      malego ksiecia jak to bedzie uratowany, przez morze przeniesiony na skrzydlach
      ptakow, .... i tu wystepuje lista przygod ktore mial, i ktore nastepuja w
      kolejnych rozdzialach.)
      Najbardziej pamietam jak ujrzal Gotfryd dziewczyne porwana, nad ktora wirowaly
      szafiry i uslyszal piosenke:
      czerwienia i ogniem
      kamienie sie mienia
      nie darmo pojone, nie darmo karmione
      krwi mlodej czerwienia.

      Nawet dorobilam sobie do niej melodie, i sobie spiewalam i wyobrazalam tego
      Gotfryda, jak tam stoi i patrzy...
      • Jasne, teraz sobie przypomniałam. Czytałam to na wsi u dziadka podczas wakacji.
        Dziadek był dyrektorem szkoły i z jego mieszkania wchodziło się bezpośrednio do
        szkolnej biblioteki. W te wakacje czytałam jeszcze po raz pierwszy Baśnie z
        1001 nocy w jakimś wyborze. a z Godfryda pamiętam tylko klimat i to, że jego
        dziewczyna miała na imie Roksana (czyz nie?) i natychmiast zachciałam też tak
        mieć na imię. Aha, jeszcze przypominam sobie z tych wakacji chrabąszcze, które
        łapałam dla kur i żelaznego wilka, ktorego okropnie się bałam. Czy był on
        bohaterem książki o Godfrydzie, czy jakiejs innej nie pomnę.
        Pozdrowienia:-)
        • Gość: jot6 IP: *.chello.pl 10.11.05, 14:54
          o żelaznym wilku znam Wacława Sieroszewskiego "Bajka o Żelaznym Wilku" - wbrew
          tytułowi to nie bajka a przepiękna historia o królestwie rządzonym przez
          szlachetnego ale słabego króla,o jego dzieciach,które dorastają do rządów, o
          złowrogim strażniku Taturze,knującym spiski.i wreszcie tytułowym żelaznym
          wilku -barbarzyńca z sąsiedniego kraju,który zakochuje się w królewnie,i dla
          niej się zmienia/
          Sieroszewski napisał też piękne "Dary Wiatru Północnego",bardzo góralska
          opowieść ,w którA zostają wplecione wAtki innych baśni.np o kijach samobvijach
          i stoliczku zaczarowanym
    • Z książek z dzieciństwa najważniejsza to "Dzieci z Bullerbyn", ale wyszlo
      niedawno wznowienie. O ile mi wiadomo to gdzieś przepadla np bardzo przeze mnie
      lubiana- "Karolcia" M.Kruger chyba...
    • Gość: em. IP: *.net.autocom.pl 17.09.05, 11:45
      a pamieta ktos ksiazke o zwierzetach w lesie, taka dosc gruba,formatu prawie
      A4,glownymi bohaterami z tego co pamietam byly zajeczki, ale tez byly lisy
      chyba i wiewiorki,mieli swoje nory i w ogole:)no i to byla ksiazka z rysunkami,
      kurcze nie wiele z tego pamietam,ale wiem ze uwielbialam sluchac jak mi to mama
      czyta, a ona tez nie pamieta tytulu i autora:(
    • a czy ktoś pamieta książkę o KANAPONACH? nie pamiętam autora ale książka była
      świetna:D o ludka mieszkających w kanapie chyba było ich 5: ir, roch, lul -
      reszty imion nie pamiętam... uwielbiałam tę książkę :-) jeśli ktoś pamięta
      autora to proszę o informację
    • Gość: paula IP: *.echostar.pl 19.09.05, 11:23
      Jeszcze "W dolinie klonowego liścia", ale nie pamiętam autora/autorki. Dosyć
      smutna książka.

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

  • Kategorie tematyczne
  • Najnowsze wątki
  • Więcej forów
  • Więcej wątków na ten temat
  • Tagi
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.