Zapomniane książki dla dzieci Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
            • Gość: Kawka IP: *.avamex.krakow.pl 15.02.03, 17:06
              Witam.Cieszę się ,że wspomnieliście tę ksiażkę J.Broszkiewicza.Kiedyś była
              szkolna lekturą ,dziś jest prawie zupełnie zapomniana.A szkoda! Jest w niej i
              sensacja( w pierwszej przygodzie dzieci ratują porwanego chłopczyka ,a
              wszystkie "maszyny" im w tym pomagają; radioodbiornik,aparat telefoniczny
              itd),jest humor i dowcip(znakomite monologi dwuosobowego
              samolotu "Jak" ,którym w drugiej przygodzie dzieci lecą na Saharę ,aby pomóc
              rozbitkom z katastrofy samolotowej) , jest pochwała serdeczności i
              przyjażni.Kontynuacją tej powieści jest "Długi ,deszczowy tydzień " ( ci sami
              bohaterowie ;Ika i Groszek).Polecam też inne ksiażki Jerzego Broszkiewicza
              np."Kluska,Kefir i Tutejszy" , a dla starszych -"Mister DI"( o...diable!!!)
              I jeszcze jedna informacja ; autorem ksiażki "Ząb Napoleona" jest Aleksander
              Minkowski ,znakomity autor powieści dla młodziezy.Szczególnie lubię
              jego "Nasturcja i Lew" i "Wyspa szatana" .Pozdrawiam.
              • Gość: Kawka IP: *.avamex.krakow.pl 15.02.03, 17:39
                Witam.Ja tez czytałam "Manię Lazurek"(autorką jest Anna Kamieńska)i te inne
                wymienione przez Ciebie .Czytałam także kontynuację "Pollyanny"-"Pollyanna
                dorasta" ( z przepięknymi ilustracjami A.Uniechowskiego) , a nawet udał o mi
                się kiedyś dopaść przedwojenne wydania książek Marii Buyno-Arctowej ;"Fifinka"
                i "Kazia Duża". A "Słoneczko" i"Kocią mamę" -mam własne .I podobnie jak Ty -
                wzruszałam się losami dobrej i szlachetnej Marysieńki i perypetiami Zochny i
                jej kotków (a szczególnie ulubionej Murzynki).Pozdrawiam.
              • "Wyspa szatana"! Pamiętam, też czytałam.
                dzięki za autora. Podziwiam waszą pamięć.
                Pozdrowienia
              • Gość: dortu IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 25.03.03, 17:41
                Też polecam książki Broszkiewicza. Współczesne dzieci także je doskonale
                przyswajają, sprawdziłam. Cytatami z "Długiego deszczowego tygodnia" czasami
                porozumiewamy się w rodzinie. Jak uważamy, że ktoś ma dziwny gust, komentujemy
                to : "na serze mleczna jest lepsza" (Pacułka) ; na różne widoczki
                mówimy "slicny landsafcik" (panna Ewita), itd. Oprócz wymienionych wcale niezłe
                są także powieści s-f "Ci z dziesiątego tysiąca" i "Oko centaura".
        • Ika i Groszek klika lat później objawili się jeszcze w książce "Długi deszczowy tydzień". Kiedyś moja ulubiona!
      • To bedzie chyba "Wielka, wieksza i najwieksza".
        Ika i Groszek, samochod to opel kapitan.
        Najpierw ratuja porwanego chlopca, potem rozbitkow na Saharze, a na koncu cala
        Ziemie lecac w kosmos?
    • Gość: Ilśka IP: *.chello.pl 16.02.03, 22:20
      Wspaniały wątek. Ile wspomnień ożyło:).Nie będę się powtarzać i dodam
      tylko "Czarnoksiężnika z Krainy Oz" to były chyba ze trzy ksiązki. Przynajmniej
      tak mi się kojarzy.
      Mam też do szanownych forumowiczów małe pytanko. Czy ktoś może pamięta taką
      książkę ,utrzymana w klimacie "Pięciorga dzieci..." E.Nesbith (możliwe,że to
      właśnie jej autorstwa).Jest to opowieść o chłopcu, który musi jakiś czas
      spędzić w niezbyt przyjaznym domu krewnych.Pasjonuje go budowanie domów (a
      właściwie całych miast)z przeróżnych bibelotów ,które stoją na półkach.Pewnego
      dnia jakimś czarodziejskim sposobem przenosi się do takiego ,przez siebie
      zbudowanego miasta i przeżywa tam niesamowite przygody. O ile pamietam
      towarzyszy mu jego kuzyneczka.
      Drugą książką, której nie mogę sobie przypomnieć, był zbiór krótkich bajek.
      Kojarzy mi się, że były szwedzkie lub norweskie. Jedna z nich była o
      dziewczynce, która obudziła się w nocy i zobaczyła za oknem płaczącą księźniczkę
      (?) elfów, która podarła sukienkę i nie mogła pójść na bal.Na szczęście
      wszystko się dobrze skończyło i efik (elficzka?) poszła na bal w sukience z
      koronkowej chusteczki, którą dostała od dziewczynki.Była też bajeczka o małym
      chłopczyku, który mieszkał pod podłogą i zaprzyjaźnił się z chłopcem, który go
      tam w jego mieszkanku odwiedził. Nie pamiętam w jaki sposób udalo mu się
      zmniejszyć.
      Może ktoś zna te książki byłabym bardzo wdzięczna.
      pozdrawiam!
      • Gość: Kawka IP: *.avamex.krakow.pl 17.02.03, 06:27
        Witam.Miło mi poinformować Cię ,że Twoja pamięć dobrze Ci podpowiada :
        pierwsza książka to "Czarodziejskie miasto" autorstwa Edith Nesbit( pod jej
        wpływem moja corka też budowała niezwykłe konstrukcje z wszelkich możliwych
        elementów-klocki,domino,wazoniki, salaterki,bizuteria,bibeloty itp.).
        Druga pozycja -to "Nils Paluszek " Astrid Lindgren.Tytułowy bohater jednego z
        opowiadań mieszkał pod podłogą w mało przytulnym pokoiku wynajętym od
        myszy .Zaprzyjaznił się z sześcioletnim Bertilem,który czuł się bardzo
        osamotniony po śmierci swojej siostry .Chłopiec mógł się zmniejszać dzięki
        wypowiedzeniu zaklęcia "Killevippen" ,które wymawiało się po dotknięciu
        gwożdzika w podłodze.Ileż było radości ze wspólnego urzadzania przez nich
        mieszkanka dla Nilsa...Drugie opowiadanie(to o sylfidzie imieniem Muj)-
        to "Majowa noc" ,właśnie z tego zbioru.W książce jest jeszcze siedem innych
        historii,a jedna piękniejsza od drugiej ; w Krainie Zmierzchu,Peter i
        Petra,Kukułka-Wesołka,Mirabella(o lalce,która wyrosła z pestki,posadzonej w
        ogrodzie),O królewnie,która nie chciała się bawić,Najukochańsza Siostra i W
        lesie nie ma rozbójników. Ja mam wydanie z 1972 roku, ale ostatnio były
        bodajże dwa wznowienia ,już z ilustracjami Ilon Wikland .W bibliotekach dla
        dzieci znajdziesz je z pewnością.Przeczytaj je raz jeszcze! Książki Astrid
        Lindgren nie starzeją sie nigdy! Ja ostatnio znów powróciłam do "Rasmusa i
        włoczęgi" i "Rasmusa,rycerza Białej Róży"( uwaga ,to dwóch różnych bohaterów) i
        co pewien czas czytam sobie gwoli rozweselenia ;"Madika z Czerwcowego
        Wzgórza" i "Madika i berbec z Czerwcowego Wzgórza".DOSKONAŁA ROZRYWKA!
        Serdecznie pozdrawiam.
        • Gość: meduza IP: 212.182.71.* 17.02.03, 16:01
          Witaj, skarbnico wiedzy:) Znasz chyba wszystkie książki dla dzieci, jakie
          wyszły od początków XX wieku. Dzięki za odpowiedź, no proszę, a dalabym sobie
          glowę uciąć, że to "dziewczynka z miasta" miała na imię Taiska. Muszę tę
          książkę znaleźć, jest gdzieś w domu.
          A kto pamięta taką rzecz: chłopiec z domu dziecka ma czarodziejskie lusterko,
          dzięki ktoremu przeżywa różne przygody, a czasem może zobaczyć w nim swoją
          mamę... To się nazywalo chyba "Do zobaczenia, mamo", autora nie pamiętam.
          Albo "Drugi Wojtuś" i "Piotruś pierwszak" Buczkównej. Bardzo to lubiłam. O
          właśnie. Czy ktoś mógłby mi przypomnieć tytuły książek Tomaszewskiej?
          Pamiętam "Omijajcie wyspę Hula" no i oczywiście "Tapatiki", ale byla też taka
          jedna - wiem, że występowała tam księżniczka o szmaragdowych oczach i pirat ze
          szmaragdowym pierścieniem (albo może odwrotnie), kiedy się pierwszy raz
          zobaczyli, oczy i pierścień zostały połączone promieniem szmaragdowego
          światła... Coś akurat dla romantycznej jedenasto-bodajże-latki. Nie ukrywam,że
          liczę na Kawkową pomoc, a swoją drogą, o której ty siadasz do tego
          komputera?!!!!
    • Gość: Wiktualia Ferdydur IP: *.ds16.agh.edu.pl / 192.168.16.* 18.02.03, 00:27
      No, "Nitka, wdzięki i zaginiona kropka" nie wiadomo kogo, "Boję się" Małgosi
      Musierowicz, "KARAMPUK" !!!!!!! Kerna. Ostatnio zaś porażka straszliwa -
      znalazłam po tzw. latach we antykwariacie "Niezwykłą przygodę kapitana Lukasza
      w Państwie Motyli" Czesława Janczarskiego, którą lubiłam szalenie i okazała się
      nad wyraz porażkową. No, i "Wiatrak" też był niegłupi.
      • ten wątek ma już rzesze fanów!
        ja chciałabym wspomnieć o najgorszej i najbardziej przerażającej książce mojego
        dzieciństwa (i nie tylko mojego, jak się okazało całe lata później). było to
        dzieło pt. "Kraina Patalonków". Czy tylko ja czułam dreszcze obrzydzenia w
        czasie czytania? stanowczo nie jest to lektura dla dzieci...
        • a ja to bardzo lubiłam, nienormalna może jestem? Nie przypominam sobie dreszczy
          obrzydzenia, pamiętam za to, że podobał mi się klimat tej książki. Hm. Chyba
          muszę to sobie odświeżyć. Patalonki mialy jeszcze drugą część.
          Co do porażek: zdecydowanie nie da się w wieku dorosłym czytać "Tomków"
          Szklarskiego. Ten drętwy język! Verne też nie najlepiej znosi próbę czasu...
          • Gość: kachna IP: *.kalisz.mm.pl 25.03.03, 22:38
            Moze masz racje ze teraz nie da sie tego czytac ale pamietam,ze majac lat 10-12
            zaczytywalam sie w "Tomkach" i w "Dzieciach kapitana Granta". Przeczytalam to
            chyba dziesiatki razy.Mialo to niesamowicie pozytywny efekt-w szkole bylam
            najlepsza z geografii, niestety geografem nie zostalam.Chyba musze odswiezyc
            sobie te pozycje.
            Pozdr.
        • Gość: staruch IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.02.03, 15:32
          Patalonki zdenerwowaly mnie z innego powodu. Nie bylo spojnosci pomiedzy poszczegolnymi czesciami. W pierwszej byla w miare normalna historia (wracaly do swojej krainy po latach(?)) W drugiej czesci juz cofnieto akcje w czasuie i zaczeto rownolegly watek,w ktorym byly sprzeczne informacje w porownaniu z czescia I. Cos strasznie motam, ale ci, co czytali, wiedza chyba, o co mi chodzi.
    • Gość: arwena IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 18.02.03, 14:52
      Z dużą przyjemnością przeczytałam wszystkie wypowiedzi i, nieukrywam jestem pod
      dużym wrażeniem, jak dobrze pamiętamy książki przeczytane w dzieciństwie. Jak
      każdy z Was mam swoje ulubione i wiele tytułów już zostało wymienionych. Nie
      będę się wieć powtarząć. Chciałam dorzucić kilka innych. Bardzo wiekowa
      książeczka dla nastoletnich panienek Księżniczka autorstwa pani Urbaniak, jeśli
      dobrze zapamiętałam nazwisko. Cykl książek pani Natali Roleczek o rodzinie
      Szkaradków. Bardzo zabawne dywagacje nastolatki. Przypominam sobie również
      opowieści chyba Minkowskiego Księżniczka z Soliny. Ale autora chyba na pewno
      pomyliłam. I na koniec zostawiłam swoją najciekawszą opowieść historyczno,
      przygodową i tajemniczą W cieniu hetyckiego sfinksa Paukszty. Tytułu drugiego
      tomu nie pamiętam. Trzeci chyba się nigdy nie ukazał. Może ktoś z Was wie coś
      na ten temat. Dzięki.
      • Gość: ae IP: *.acn.pl 18.02.03, 18:04
        Gość portalu: arwena napisał(a):

        > Bardzo wiekowa książeczka dla nastoletnich panienek Księżniczka autorstwa
        pani Urbaniak, jeśli dobrze zapamiętałam nazwisko.

        Po sprawdzeniu okazalo sie, ze to Zofia Urbanowska :)

        > I na koniec zostawiłam swoją najciekawszą opowieść historyczno,
        > przygodową i tajemniczą W cieniu hetyckiego sfinksa Paukszty. Tytułu
        drugiego tomu nie pamiętam. Trzeci chyba się nigdy nie ukazał. Może ktoś z Was
        wie coś na ten temat. Dzięki.

        Pozdrawiam sympatyczke przygod Julka. W "Zlotych koronach ksiecia Dardanow"
        Paukszty na koncu jest zaproszenie: "Dalszych losow bohaterow dowie sie
        Czytelnik z powiesci pt. 'W cieniu hetyckiego sfinksa'". Hm, wynikaloby stad,
        ze 'Sfinks' byl tomem drugim... O trzecim nic mi nie wiadomo :)


        • Gość: Kawka IP: *.avamex.krakow.pl 18.02.03, 19:52
          Witam.Czuję się nieco speszona Twoimi pochwałami,ale nie ukrywam,ze miło mi się
          zrobiło ,wprost poczułam "miód w sercu"(a"propos : czytał to ktoś? autor:Gustaw
          Morcinek). Jeśli chodzi o wspomniane przez Ciebie książki ,to"Do
          zobaczenia,mamo" napisał Henryk Lothamer(i ,o ile pamiętam,otrzymał za nią
          nagrodę w konkursie na powieść dla dzieci-bodajże w 1980 r.). Podobała mi się
          także inna jego powieść : "Wszystko powiem Lilce",kilkakrotnie wznawiana.Druga
          pozycja -to prawdopodobnie "O nieszczęśliwej księżniczce Irribindżi,dzielnej
          Czoro-Moro i Peterze piracie" Marty Tomaszewskiej. Czy tak?Nie jestem pewna na
          100%.Podobnie jak Ty lubiłam powieści tej autorki, a najbardziej "Rozmowy z
          Ancymonkiem" i "Zorro,załóż okulary" .W moich "nastolatkowych" czasach
          zaczytywałam się powieściami obyczajowymi ,na przemian z sensacyjnymi czy
          wręcz "kryminałami" . Stanisława Platówna,Halina Snopkiewicz,Ewa Lach
          (zadebiutowała w wieku 14 lat !!!! powieścią "Zielona banda"),Krystyna Siesicka
          (a szczególnie jej "Przez dziurkę od klucza"),Elżbieta Jackiewiczowa( czy ktoś
          ją jeszcze pamieta ?) ,Natalia Rolleczek ,Maria Kann ("Dujawica","Owcze
          ścieżki","Wantule","Koniec i początek świata"),a przy tym Sherlock
          Holmes,Arsene Lupin, major Downar i porucznik Szczęsny...Ech ,te wspomnienia ...
          A jeszcze tak z ciekawości zapytam ; czy czytał ktoś "Hamiduru" Alicji
          Romaszkan i "Niezwykłe przygody Michasia Pogody" Bogdana Brzezińskiego?
          Pozdrawiam serdecznie.
          PS.Do komputera siadam w porach rozmaitych,uwarunkowanych głównie zaistnieniem
          wolnego miejsca przy tym zmyślnym urzadzeniu.
          • Gość: arwena IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 19.02.03, 11:23
            Również podpisuję się pod komplementami dla Ciebie Kawko. Kiedyś już jako taka
            trochę wyrośnięta nastolatka wpadłam na pomysł, by zapisywać tytyły oraz
            autorów swoich ulubionych książek z dzieciństwa oraz z okresu bycia nastolatką.
            Nie wiem, jak Ty, ale miałam to szczęście, że na mojej drodze czytelniczej
            pojawiły się dwie wspaniałe bibliotekarki, które podsuwały mi odpowiednie
            książki do przeczytania.
            I tu znowu przypomniały mi się dwie kolejne książeczki, co do których nie
            pamiętam za dokładnie tytułów a autorów to już wcale. Jedna to była opowieść o
            dziewczynce, która w wyniku komplikacji rodzinnych pojawiła się w baletowej
            rodzinie swojego wuja. A druga to o rodzeństwie, które zostało rozdzielone i
            każde zamieszkało z inną ciotką. Jedna z ciotek była bałaganiarska, a druga
            niezwykle porządna i każde z dzieci trafiło nie do tej do której powinnna, ale
            jak to w większości książek dla dzieci. Dobrze się skończyło. To chyba
            był "Wysoki dom". Obie książki były angielskich autorów. Dzięki.
            • Gość: Gościowa IP: 178.152.112.* 03.12.11, 12:43
              Dzieci - a raczej nastolatki - u dwóch róznych ciotek to "Wysoki Dom", autorem, jak przez mglę pamiętam, był Honor Arundel
          • Gość: Lobelia IP: 195.187.102.* 20.02.03, 09:14
            Witaj Kawko, podporo tego wątku! Widzę między nami duże
            podobieństwa - też nauczyłam się czytać w wieku 5 lat,
            dużo chorowałam i czytałam sterty książek... Tylko pamięć
            do tytułów i autorów mam jakby nieco gorszą, przeważnie
            pamiętam treść... Ale po każdym Twoim poście otwiera mi
            się klapka w mózgu - też to czytałam! pamiętam to!
            Zatem pamiętam też i lubiłam książki M. Tomaszewskiej.
            Jackiewiczową również - swoją drogą czy książka o młodej
            nauczycielce z okresu międzywojennego to była "Wczorajsza
            młodość"? Podobała mi się, ale kiedy przeczytałam ją
            ponownie w nieco starszym wieku, to trochę mnie
            zniechęciło to przedstawianie ówczesnego szkolnictwa w
            takich czarnych barwach, jakby ciut przydużo tej
            ideologii... Ciekawe, jak by się czytało teraz np.
            "Słoneczniki" Snopkiewicz, chyba muszę spróbować (swoją
            drogą jaki u licha tytuł miała dalsza część
            "Słoneczników"?). Podobał mi się też mniej znany od
            "Słoneczników" "Kołowrotek". Bardzo lubiłam książki
            Natalii Rolleczek, zwłaszcza "Kubę znad Morza Emskiego".
            No i "Drewniany różaniec" - czy mi się wydaje, czy nieco
            zapomniany? Czytałam to z wypiekami na twarzy...
            • Gość portalu: Lobelia napisał(a):

              > Ciekawe, jak by się czytało teraz np.
              > "Słoneczniki" Snopkiewicz, chyba muszę spróbować (swoją
              > drogą jaki u licha tytuł miała dalsza część
              > "Słoneczników"?).

              Palladyni
            • Gość: dortu IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 25.03.03, 17:49
              Dobrze pamiętasz, książka Jackiewiczowej miała tytuł"Wczorajsza młodość". Druga
              część "Słoneczników" Haliny Snopkiewicz to "Paladyni". A czy pamiętacie tejże
              autorki "Tabliczkę Marzenia" - jak Korcikowski opowiadał o wciąganiu much w
              odkurzacz?
              Inna pozycja, którą wspominam z ogromnym sentymentem, i której już od
              kilkunastu lat nie spotkałam w bibliotece, to "Zawsze jakieś jutro" Janiny
              Wieczerskiej, o wrocławskich licealistach z przełomu lat 50-60. Wcale nie jest
              socrealistyczna, pełno w niej romantyzmu i humoru. Kupiłabym ją sobie, ale w
              antykwariatach też nie spotkałam.
          • Kawko genialna, kawko kochana, może i mi pomożesz? Co prawda książka dla młodzieży raczej niż dla dzieci, ale liczę, że i tak będziesz mi mogła podpowiedzieć autora i tytuł.
            Rzecz jest o dziewczynce, która jest jedynaczką i jest samotna. Jej mama jest pediatrą a tata aktorem. Wymyśla sobie przyjaciółkę imieniem Lila. Pamiętam tylko jakieś fragmenty, że oglądała Annę Kareninę w tv i wyłączyła głos, żeby nie budzić mamy [?], że była w tv podczas nagrania jakiegoś teleturnieju [w którym jej ojciec uczestniczył]? Nazwisko ich było: Kocel, o ile pamiętam. Wiem, że to bardzo enigmatyczne, ale może coś ci się przypomni?
            --
            Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
        • Gość: Kawka IP: *.avamex.krakow.pl 18.02.03, 19:56
          Witam.Książka ,o której wspominasz nosi tytul"Nitka,wdzięki i RUBINOWA
          KROPKA".Jej autorem jest Tadeusz Wyrwa-Krzyżański>Pozdr.
        • Gość: arwena IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 19.02.03, 10:32
          Do ae. Dzięki za wyprostowanie nazwiska autorki "Księżnikczki" oraz ustawienie
          kolejności przygód Julka. Nie ukrywam, że czytałam te książki wielokrotnie.
          Zawsze z dużą przyjemością.

          Jeśli chodzi o Tomaszewską to z dużym sentymentem wspominam książkę
          pt. "Tajemnica białego pokoju" o bardzo zapracowanej pani doktor z trójka
          bardzo rozgarniętych dzieci, która odziedziczyła w spadku dom wraz z oryginalną
          staruszką.
          • Barrrrdzo dziękuję za przypomnienie "Księżniczki Irribindżi". Problem w tym, że
            zwykle pamiętam jakieś fragmenty akcji, a tytuł i autor umykają. Zresztą nie
            tylko ja chyba się z tym borykam... Z tych książek, które wymieniłaś na
            przykład przy okazji wątku o ZSRR - jestem pewna, że czytałam przynajmniej
            niektóre, ale tytuły nic mi już nie mówią. Boże, jak chętnie człowiek by to
            sobie wszystko odświeżył... nawiasem mówiąc, zabrałam się ostatnio za
            kolekcjonowanie takiej właśnie dziecięcej klasyki z myślą o moich wlasnych
            przyszłych potomkach. Niestety, niektore rzeczy są już raczej nieosiągalne.
            Chociaż... jakiś czas temu znalazłam na wyprzedaży w jakiejś bibliotece
            dziecięcą wersję "Kalewali" w opracowaniu Porazińskiej i strasznie się
            ucieszyłam, bo też się nią kiedyś zachwycałam.
            "Przez dziurkę do klucza" Siesickiej to też świetna rzecz, pamiętam zaczytany
            na śmierć egzemplarz, który pożyczyłam od koleżanki z zastrzeżeniem, żebym Boże
            broń nie zgubiła jakiejś kartki. To też jest problem z tymi starymi wydaniami:
            przeważnie były fatalne. Chyba nikt nie przewidywał możliwości przechowywania
            ulubionych lektur przez lata i przekazania ich następnie własnym dzieciom.
            I czas na zagadkę literacką. Wspomnienia dziewczynki, czas - mniej więcej
            początek XX wieku, miejsce - chyba Krakow. Rodzina przechodziła różne koleje
            losu, najpierw była dość bogata, potem zubożała. Dziewczynka miała młodszego
            brata, poszli razem do szkoły, ona pelna nadziei na nowe przyjaźnie itp., on
            jak na ścięcie, po czym okazało się, że on się świetnie zaaklimatyzował, a ona
            rozczarowała. Pamiętam też jakieś zabawy w parku z dziewczynką, która
            twierdziła,że jest czarownicą i kazała jej zrywać jaskółcze ziele. pod jej
            wpływem bohaterka, pisząc do "Przyjaciela Dzieci" przybrała pseudonim Lilith.
            jeszcze jakieś drobne fragmenty kołaczą mi się po głowie, ale w zasadzie nic
            konkretnego. nie wiem nawet, czy to były autentyczne wspomnienia, czy powieść.
            Nawiasem mówiąc: czy ty nie jesteś przypadkiem bibliotekarką?
            • Gość: Kawka IP: *.avamex.krakow.pl 19.02.03, 22:13
              Witam.Książkę ,o której wspominasz w swoim poście -na pewno czytałam .Pamiętam
              to spotkanie w parku i imię Lilith.Wydaje mi się ,że jest to " I ja,i Franuś "
              Krystyny Grzybowskiej.Była jeszcze druga część ,poświęcona najmłodszej
              siostrzyczce bohaterów ksiażki ,zatytułowana "Zuzia".Te powieści są
              autentycznymi wspomnieniami autorki,pochodzącej ze słynnej krakowskiej rodziny
              Grzybowskich.Zaznaczam,że nie jestem na 100% pewna trafnosci swoich skojarzeń -
              ale tak mi się wydaje.
              Ciekawi mnie,dlaczego sądzisz,że jestem bibliotekarką? Znajomośc literatury
              dziecięcej to akurat rezultat połączenia specyfiki mojej pamięci,ogromnej
              ilości przeczytanych w dzieciństwie książek i bardzo emocjonalne ich
              przeżywanie.Nauczyłam się czytać w wieku 5 lat(niezamierzony efekt
              podpatrywania starszej siostry podczas nauki czytania).Byłam dzieckiem
              chorowitym,dużo czasu spędzałam leżąc w łóżku ,bawiąc się,rysując,słuchając
              słuchowisk radiowych(nie było telewizji), no i CZYTAJĄC!!.Ciocie i wujkowie
              przynosili mi zawsze w prezencie książki,bo to był dla mnie najpiękniejszy
              prezent.Dziadek kupował mi czasem baśnie w antykwariacie ,a z b iblioteki do
              domu wracałam z nosem w książce, często potykając się i wpadając na
              ludzi.Miałam też wspaniałą polonistkę w szkole podstawowej, pania Jadwigę
              Baluchową."Spod ręki" pani Baluchowej wyszła też w świat słynna Teresa Walas
              (obecnie profesor UJ),przyjaciółka Wisławy Szymborskiej ,obiekt westchnien i
              muza wielu krakowskich twórców,którzy Jej właśnie
              poswięcili cykl limerykow.Piszę to po to,aby podkreślic zasługi naszej
              wspaniałej Nauczycielki .Ona nawet z gramatyki potrafila uczynić pasjonującą
              rozrywkę.I Ona podpowiadała, co powinnyśmy (chodziłam do żenskiej szkoły)
              przeczytać.Jedną z pierwszych poleconych przez NIą lektur było "Przyślę panu
              list i klucz..." i "Życie nie jest romansem,ale..." Marii Pruszkowskiej.O
              cudownej,zwariowanej rodzinie "moli ksiązkowych".Bardzo wszystkim polecam! W
              ubgiegłym roku udało mi się kupić obydwie części na kiermaszu używanych książek
              we Wrocławiu.Pozrawiam serdecznie ,dobrej nocy.
              • "I ja, i Franuś" - na pewno, tytuł mi się kojarzy, więc to musi być to. A
                czytalaś może Aliny Korty "Jak połknęłam żabę"? Tematyka podobna, również
                przedwojenne wspomnienia dziewczynki, wyjątkowo pamiętam tytuł i autorkę!!!
                Korta napisała jeszcze "Gniewka, syna rybaka", na podstawie tego nakręcony
                został mój ukochany serial z dzieciństwa, "Znak orła".
                Co do posądzenia o pracę w bibliotece - to właśnie z powodu owej "specyfiki
                pamięci". Jak zauważyłaś, większość z nas, forumowiczów, pamięta z swoich
                ulubionych nawet książek jedynie jakieś nędzne okruchy, bez tytułów, bez
                nazwisk... Ty natomiast sypiesz informacjami, na czym ja choćby bezczelnie
                żeruję ;) Byłam przekonana, że masz gdzieś na tzw. podorędziu doskonale
                zaopatrzoną bibliotekę dziecięcą, w której możesz natychmiast sprawdzić jakiś
                kłopotliwy tytuł. No cóż, żałuję, że moja własna pamięć nie działa tak
                doskonale. W zasadzie nie mylą mi się tylko te książki, ktore miałam na
                własność. Czytałam je zazwyczaj po kilkanaście razy, to się może utrwalić!
              • Gość: dorota IP: 89.174.214.* 19.03.10, 13:37
                Wspaniała pani Jadwiga Baluchowa uczyła historii, a dwa tytuły,
                które wymieniasz, polecała p. Brzozowska (córka znakomitego krytyka
                St. Brzozowskiego).Pozdrawia - Dorta
                • Gość: Kawka IP: *.avamex.com.pl 01.06.10, 10:32
                  Witam,
                  Pani Jadwiga Baluchowa uczyła mnie języka polskiego i historii. I przez jeden
                  rok - w klasie siódmej- także rysunków ( robiła to znakomicie).Chodziłam do
                  Szkoły Podstawowej nr 9 (przy ul. Bernardyńskiej w Krakowie) w latach 1957 -64.
                  Pani Brzozowskiej nie znałam w ogóle. W tym czasie nie uczyła w naszej szkole
                  osoba o takim nazwisku. Wiem, że pani Baluchowa była wcześniej nauczycielką na
                  Śląsku, a w czasie wojny pracowała w tajnym nauczaniu- opowiadała nam o tym. Po
                  skończeniu szkoły utrzymywałam z Nią kontakt ( głównie korespondencyjny) aż do
                  jej śmierci. Cieszyła się razem ze mną moimi sukcesami: wymarzonymi studiami(
                  psychologia na UJ), małżeństwem, narodzinami córki. Ona też pisała mi o
                  najważniejszych wydarzeniach swojego życia: internowaniu syna ( znakomitego
                  slawisty Jacka Balucha), narodzinach wnuków ( najmłodsza Basia urodziła się po
                  wyjściu p.Jacka z internowania. A moja córka Agnieszka - rówieśnica
                  najstarszego wnuka pani Baluch - też była później uczennicą "podwawelskiej
                  dziewiątki". Nawet z okazji Dnia Nauczyciela odwiedziła ze szkolną delegacją tę
                  wspaniałą Nauczycielkę przez BARDZO DUŻE N. Pozdrawiam.
          • Gość: ae IP: *.acn.pl 20.02.03, 10:46
            Gość portalu: arwena napisał(a):

            > Do ae. Dzięki za wyprostowanie nazwiska autorki "Księżnikczki" oraz
            ustawienie
            > kolejności przygód Julka. Nie ukrywam, że czytałam te książki wielokrotnie.
            > Zawsze z dużą przyjemością.

            Hej, zazdroszcze Ci, bo "W cieniu hetyckiego sfinksa" nie udalo mi sie za
            mlodu dopasc. Z kolei w moim egzemplarzu "Ksiezniczki" brakuje ostatnich stron
            (!), wiec przez lata bylam zdana na wyobraznie. Dzieki Tobie odzyla we mnie
            tesknota do poznania reszty :)
            • Gość: arwena IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 20.02.03, 13:51
              Do ae. Korzystałam z biblioteki i dlatego nie musiałam martwić się o brakujące
              strony. Niestety, nie mam swojego własnego egzemplarza. Teraz poszukuję po
              antykwariatach. Może będę miała szczęście i na trafię na stosowny egzemplarz.
              Pozdrawiam Cię.
    • Druga część "Słoneczników", to "Palladyni". A żeby się nie powtarzać, to tylko
      do puli dorzuće "Jadwiga i Jagienka": Niemyskiej-Rączaszkowej; "Tajemniczy
      opiekun" J.Webster i moje najukochańsze: "Sceny z Zycie smoków" B. Krupskiej.
      Serdecznie pozdrawiam :))))))), bo miło widzieć, że te książki wciąż żyją !!!!
      • Gość: Kawka IP: *.avamex.krakow.pl 20.02.03, 19:29
        Witam.Cieszę się ,że podobała Ci się ksiązka "Tajemniczy opiekun".Ja czytałam
        ją jako nastolatka, potem jeszcze kilkakrotnie do niej wracałam .A kilka lat
        temu natknęłam się na kontynuację tej powieści pt."Kochany wrogu" Akcja toczy
        się ...,jak myślisz ,gdzie? Tak.tak ,w sierocińcu .Wprawdzie główną bohaterką
        nie jest już Agata Abbot, ale i ona tam występuje.A czytałaś może "Błękitny
        zamek" L.M.Montgomery? Jakos zawsze klimat tych dwóch powieści wydawał mi się
        zbliżony.Ten specyficzny ,dowcipny styl,zabawna i zarazem wzruszająca
        autoironia ...I jeszcze przypomniały mi się dwie powieści"Siedemnastolatek "
        Booth Tarkington i "Od siodmej rano" Erica Malpassa>Doskonałe na poprawę
        nastroju ,dla mlodzieży i dla dorosłych.Pozdrawiam.
    • No muszę, po prostu muszę ;)zgłaszam jeszcze "Petrę" H.Bielińskiej i M.Kruger i
      O.Preusslera: "Krabat" (niesamowita baśń, aż skora cierpnie) i "Lato Małego
      Wodniczka" ("Lato..." juz chyba ktoś wymienił),a "Malutka czarownica" to istna
      perełka. Pewnie jeszcze kilka razy bedę "musiała", wybaczcie, ale szalenie mnie
      to wciągnęło. :)))))
      • Gość: Kawka IP: *.avamex.krakow.pl 21.02.03, 18:09
        Witam serdecznie ."Lato małego Wodniczka" ??? Ojej,ja tego nie znam!!!Muszę
        czym prędzej ten brak uzupełnić ! Za to czytałam O.Preusslera : "Mały duszek"
        (mam nawet własny egzemplarz ) ,"Hubert w Wielkim Kapeluszu" i "Hubert i jego
        przyjaciel Kudłacz "( opowieść z życia krasnoludkow ).Przypomniały mi się
        jeszcze trzy - bardzo lubiane przeze mnie w dzieciństwie - książki: "Podróż
        Błękitnej Strzaly" i "Gelsomino w Kraju Kłamczuchów " (autor Gianni Rodari) i
        Janiny Porazińskiej "Pan Twardowski w Czupidłowie"( z ilustracjami
        J.M.Szancera) . W "Podróży ..," i "Panu Twardowskim..." -podobna tematyka :
        zabawki ze sklepu " biorą sprawy w swoje ręce" .Baaardzo mi się
        podobało!.Pozdrawiam (ależ ten wątek wciąga...).
        • Gość: Hamiduru IP: *.visp.energis.pl 23.02.03, 18:14
          Kochana Kawko,
          Jestem zaskoczona Twoją wiedzą i bardzo chciałabym nawiązać z Tobą kontakt e-
          mailowy. Nie wiem jak to zrobić, bo dopiero dzisiaj pierwszy raz weszłam na
          Forum i mimo emeryckiej kasy czytam od kilku godzin (przez modem) arcyciekawe
          wypowiedzi forumowiczów. Wszyscy jesteście fantastycznymi ludźmi! Nawet
          pamiętaliście o literaturze rosyjskiej np: "Diewoczka iz goroda" L.Woronkowej.

          Nie jestem w stanie wszystkiego przeczytać on-line, ale czy ktoś wspomniał
          książki Buyno-Arctowej? Np. "Kocia mama".


          Pozdrawiam wszystkich, ale Ciebie szczególnie, bo dzięki Tobie znalazłam
          wreszcie autorkę swojej najulubieńszej bajki z dzieciństwa. Teraz może łatwiej
          będzie znależć samą książkę?
          Lubomira
        • Gość: Hamiduru IP: *.visp.energis.pl 23.02.03, 18:21
          Przepraszam, jeszcze raz ten sam tekst, bo nie "dopilnowałam" Tematu wypowiedzi

          Kochana Kawko,
          Jestem zaskoczona Twoją wiedzą i bardzo chciałabym nawiązać z Tobą kontakt e-
          mailowy. Nie wiem jak to zrobić, bo dopiero dzisiaj pierwszy raz weszłam na
          Forum i mimo emeryckiej kasy czytam od kilku godzin (przez modem) arcyciekawe
          wypowiedzi forumowiczów. Wszyscy jesteście fantastycznymi ludźmi! Nawet
          pamiętaliście o literaturze rosyjskiej np: "Diewoczka iz goroda" L.Woronkowej.

          Nie jestem w stanie wszystkiego przeczytać on-line, ale czy ktoś wspomniał
          książki Buyno-Arctowej? Np. "Kocia mama".


          Pozdrawiam wszystkich, ale Ciebie szczególnie, bo dzięki Tobie znalazłam
          wreszcie autorkę swojej najulubieńszej bajki z dzieciństwa. Teraz może łatwiej
          będzie znależć samą książkę?
          Lubomira
    • Gość: ae IP: *.acn.pl 23.02.03, 13:40
      W ostatniej jolce Gazety znalazlam haslo: "Pan Maluskiewicz i...". I...
      wieloryb (chyba). Rodzinna tradycja glosi, ze byla to moja ulubiona ksiazeczka
      w dziecinstwie - niestety, tak wczesnym, ze pamietam naprawde niewiele. Tyle,
      ze pan Maluskiewicz do swojej malutkiej lodeczki (z lupiny orzecha?) pakowal
      rozne swoje 'bambetle', a miedzy nimi byl patefon...
      • Gość: Kawka IP: *.avamex.krakow.pl 23.02.03, 20:06
        Witam .Dzięki serdeczne za miłe słowa.Czuję sie nieco zazenowana ,ale i
        zadowolona .Nie da się ukryć,że to przyjemne uczucie ,gdy ma się świadomość ,iż
        posiadana wiedza na coś się przydaje . Dopiero dziś zauwazyłam Wasze
        posty ;"skoczyły" w górę i wcisnęły się miedzy wczesniejsze daty.Ale juz
        nadrabiam opóżnienie w odpowiedziach i piszę ,co wiem. Rzeczywiście "Wczorajsza
        młodośc" traktuje o debiucie w szkolnictwie(w okresie międzywojennym)młodej
        nauczycielki Ewy .Kontynuacją tej powieści jest "Dziewczęta szukają drogi"-
        akcja toczy się w Polsce, w pierwszych latach po wojnie.Bohaterkami tym razem
        są przede wszystkim dziewczyny : różne srodowiska,różne temperamenty,miłości i
        fascynacje.Te obydwie ksiazki czytałam dawno temu i wtedy podobały mi
        się .Pamiętam ,jak bardzo przeżywałam samobójstwo chłopca,który nie został
        dopuszczony do matury przez germanistę(to w pierwszej części).Podobno te
        obydwie ksiażki są oparte na autentycznych przeżyciach Elżbiety
        Jackiewiczowej,która pracowała przez kilka lat jako nauczycielka.Czytałam
        jeszcze jej "Pokolenie Teresy"(poświęcone córce) i w serii "Z Kotem" -"Dwie
        miłości" (o kłopotach i rozterkach współczesnej "samotnej matki") i "Nocny
        koncert".A teraz - Halina Snopkiewicz,To wspaniała pisarka ,nie tylko dla
        dziewcząt.Uważam ,że "Słoneczniki" i "Paladyni" w ogóle nie zestarzały się.Tak
        samo "Kołowrotek","Tabliczka marzenia" i powiesci dla nieco starszej
        młodzieży :"Piękny statek" ,"Drzwi do lasu","Katastrofa nadfioletu "
        i "Karygodna zabawa">Różne bohaterki,różnorodna problematyka,specyficzny
        humor , trafne obserwacje obyczajowe. Wielka szkoda,że ta autorka zmarła w tak
        młodym wieku(46 lat).
        Teraz "Drewniany różaniec",Ja też bardzo chciałam o nim wspomnieć.To była
        książka ,która mną wstrząsnęła i zmieniła mój ( zapewne zbyt wyidealizowany)
        sposób patrzenia na problemy pewnych srodowisk (kto czytał,ten wie o co
        chodzi).Od tej pory ,ilekroć widziałam denaturat ,myślałam o determinacji i
        cierpieniu Natalki... Oglądałam też potem film(zadebiutowała w nim w roli
        głównej Elzbieta Karkoszka , od lat aktorka naszego krakowskiego "Starego
        Teatru" ).Ale film to juz nie było to...
        "Wysoki dom" -A.Arundel(na 90 %) Ta druga - to "Baletowa rodzina" . Autor
        błąka mi się gdzieś w zwojach mózgowych.Natychmiast,gdy sobie przypomnę-
        napiszę .Też czytałam .bardzo mi się podobały."Wysoki dom" był chyba
        ilustrowany przez A.Uniechowskiego,czyż nie ? Pozdrawiam , kochane "bratnie"
        lub"pokrewne" dusze.
        • Gość: ela IP: *.ceinetworks.com 24.02.03, 04:50
          Autorka 'Baletowej rodziny' jest MAbel Esther Allan, jest jeszcze dalszy
          ciag "The Dancing Garlands:The BAllet Family Again" nie wiem czy bylo to wydane
          w Polsce).
          Boze, nigdy nie myslalam, ze jest tylu ludzi, ktorzy czytali te same ksiazki co
          ja. Dotychczas czytywalam forum po cichutku, bardzo zaiteresowana ale nie
          odwazylam sie napisac. Dopiero teraz! ksiazki Jackiewiczowej (sa jeszcze
          Tancerze), Zuzia, Przysle Panu list i klucz... Nie wierzylam, ze ktos jeszcze
          pamieta Stanislawe Platowna (Tomek, Ewa i inni, Minkowski-Podroz na wyspe
          Borneo, piekne basnie francuski - O wrozkach i czarodziejach (byl osobny watek)
          i setki tych, o ktorych tutaj pisaliscie.
        • Gość portalu: Kawka napisał(a):


          Teraz "Drewniany różaniec",Ja też bardzo chciałam o nim wspomnieć.


          Nie wiem czy wiecie, że "Drewniany różaniec" ma jeszcze dalszy ciąg
          pt."Oblubienice".
          Podobnie wstrząsające.
          Natalia Rolleczek wraca jeszcze do dziejów swojej młodości w powieści "Urocze
          wakacje" - gdzie dopowiada pewne historie, stamtąd wiem, że Łucja w czaie wojny
          działająca w konspiracji - zginęła w Ośięcimiu. No i dopowiada w "Choince z
          Monte Bello" pewne historie z czasów własnej młodości, kiedy w górach była
          nauczycielką

          pozdrowka


        • Gość: Lobelia IP: 195.187.102.* 25.02.03, 13:31
          Mnie także bardzo podobał się "Drewniany różaniec". Nie
          wiem, czy (i do jakiego stopnia) książka ta oparta była
          na autentycznych przeżyciach, ale była wstrząsająca. Nie
          tylko ze względu na opisane środowisko, ale i na opisy
          zachowań poszczególnych dziewczynek... Bardzo to było
          prawdziwe... Chętnie bym do tej książki wróciła, chyba
          poszukam po antykwariatach. A propos Rolleczek, czytałaś
          "Selene córkę Kleopatry"? Też fajna książka (aczkolwiek
          dla ciut dojrzalszych dzieci ;-)), a jakoś mało znana -
          co się kogoś pytam to się dziw, że Rolleczek coś takiego
          napisała.
        • Gość portalu: Kawka napisał:

          > Witam .Dzięki serdeczne za miłe słowa.Czuję sie nieco zazenowana ,ale i
          > zadowolona .Nie da się ukryć,że to przyjemne uczucie ,gdy ma się świadomość ,iż
          >
          > posiadana wiedza na coś się przydaje .

          Dołączę do Twoich fanek, jestem pod wrażeniem. Chciałabym mieć taką pamięć. Zwykle pamiętam treść bez autora, zdarza się że pożyczam coś i po kilku stronach doznaję olśnienia "Już to czytałam" :-)

          >
          > Teraz "Drewniany różaniec",Ja też bardzo chciałam o nim wspomnieć.To była
          > książka ,która mną wstrząsnęła i zmieniła mój ( zapewne zbyt wyidealizowany)
          >
          > sposób patrzenia na problemy pewnych srodowisk (kto czytał,ten wie o co
          > chodzi).Od tej pory ,ilekroć widziałam denaturat ,myślałam o determinacji i
          > cierpieniu Natalki... Oglądałam też potem film(zadebiutowała w nim w roli
          > głównej Elzbieta Karkoszka , od lat aktorka naszego krakowskiego "Starego
          > Teatru" ).Ale film to juz nie było to...

          "Drewniany różaniec" czytałam w tym tygodniu w całkiem nowym wydaniu, również jestem pod wrażeniem, na początku książki jest rozmowa z Natalią Rolleczek w której hm chyba nieco pasuje,nie zmienia to oczywiście prawdy zawartej w książce.Nie dziwię się że była odebrana jako propagandowa w walce z ościołem. Wiadomo o co chodzi. Choć z tą walką to dużo powiedziane. Myślę że sama autorka podchodziła do sprawy z dużo większą wyrozumiałością niż czytelnicy.


          --
          forum.gazeta.pl/forum/f,63251,_MOLE_KSIAZKOWE_.html
    • Gość: arwena IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 24.02.03, 14:50
      Bardzo serdecznie dziękuję, za przypomnienie autorek moich ulubionych książek.
      Elu, nawet nie wiedziałam, że "Baletowa Rodzina" miała ciąg dalszy. Spróbuję
      dopaść jej w oryginale. To jest na prawdę niezwykłe przeżycie, tak sobie
      dyskutować o książkach z dzieciństwa, które pachniały kurzem i dlatego miały
      ukryty w sobie czar. I tak jak ty Elu, mam okazję po raz pierwszy w życiu
      przeczytać opinie innych na temat czytanych książek w dzieciństwie.
      Odwiedzając ostatnio zaprzyjaźnioną bibliotekę dowiedziałam się, że dzieci nie
      lubią czytać pożółkłych starych książek. Dla mnie to zawsze była duża frajda,
      gdyż oznaczało, że czytam coś niezwykłego. Czasy się zmieniają i dzieci
      oczekują już troszkę innych wydań.
      Tu gdzieś na forum padła chyba taka uwaga, że jeśli książki są wznawiane, to
      zwykle z nową szatą graficzną. W wielu wypadkach szkoda, że tak się dzieje.
      Sami na pewno się na tym złapaliście, że gdyby nie przepiękne ilustaracje, np.
      pana Szancera, czy Uniechowskiego (jeśli dobrze pamiętam nazwisko), to książka
      nie roztaczałaby takiego niezwykłego klimatu. Cóż, trzeba się pogodzić z nową
      grafiką.
      Kawko, to chyba ja sama niechcący wrzuciłam swoją wypowiedź trochę wyżej i
      namieszałam. Teraz już piszę mam na dzieję w kolejności.
      Pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie.
      • Gość: ela IP: *.esm.psu.edu 24.02.03, 20:31
        Tez uwazam, ze ilustracje sa nieodlaczna czescia ksiazki i do dzis 'stoja mi przed oczami' przepiekne rysunki
        Unichowskiego w jednej z moich ulubionych ksiazek 'Dziecko Dawnej Warszawy'. Wczoraj do poznej nocy
        przypominalam sobie ukochane dziela (czytalam 90% ksiazek tu wymienionych) i nie moglam zasnac z wrazenia. CZy
        czytalas moze 'Dziwaczne Dziecinstwo' - o dziewczynce, z pochodzenia francuzce, wychowywanej przez babke i
        ciotke, w Krakowie? nie jestem pewna autorki (moze Jadwiga Kopec?). Albo cykl 'Itrygantki' , 'Kara' (przeklad z
        czeskiego), "Jedynaczka" Jarunkovej.
        Ksiazki byly i sa nieodlaczna czescia mojego zycia i nie wyobrazam sobie, jak mozna sie bez nich obejsc. Pamietam
        tez, ze jakis czas temu (raczej dano temu) panowal w Polsce swogo rodzaju snobizm na ksiazki, na to co 'sie czyta'.
        • Gość: Kawka IP: *.avamex.krakow.pl 25.02.03, 07:21
          "Balu maskowego" i "Powiedzcie ZsóWitam.Skreślam pospiesznie kilka zdań,bo juz
          za chwilę muszę pędzić do pracy.Przede wszystkim dzięki za przypomnienie
          nazwiska autora "Baletowej rodziny" .Nie przypomniałam go sobie;ugrzęzło gdzieś
          w mrokach niepamięci.O drugiej części w ogóle nie słyszałam;chyba nie była
          przetłumaczona na jezyk polski."Dziwaczne dzieciństwo" czytałami
          (dawno);napisała tę ksiazkę Jadwiga Loria . Trzyczęściowy cykl Klary
          Jarunkowej świetnie pamiętam (czytałam to jako nastolatka),nawet-oprócz treści-
          format i okładki:były małe ,w twardej oprawie,a na jednej z nich widniała
          fotografia dziewczynki ze spuszczoną głową.To była fotografia z filmu,a główną
          w nim rolę grała póżniejsza bohaterka serialu "Szpital na peryferiach"(urodziwa
          młoda pielegniarka).W tym samym czasie czytałam "Wielkie utrapienie" czeskiej
          autorki( jakie nazwisko ?) ,o perypetiach siostr Jany i MIsi .Po rozwodzie
          rodzicow Jana trafiła do Domu Dziecka ,a Misia,jako młodsza i mniej
          zaradna ,została z mamą .No i wtedy tez zafascynowała mnie twórczość Magdy
          Szabo.Zaczęłam od "Balu maskowego" i "Powiedzcie Zsófice ..." ( tę ksiażkę mam
          na własność),a potem juz poooszło...>"Fresk"..,"Tylko sam siebie możesz
          ofiarowac",moja ukochana "Sarenka" (zdobyta w antykwariacie) i inne...
          A czytałaś może,Elu,"Całe życie Sabiny" Heleny Boguszewskiej? Wspominanie
          minionego zycia podczas oglądania starych sukni ,w jakich chodzila
          bohaterka.Basrdzo to było wzruszajace.Pozdrawiam serdecznie.
          Autor "Wysokiego domu" to rzeczywiscie Arundel ,ale nie "A." ,jak
          napisałam ,ale Honor .Wydostałam ksiazkę z pudła i sprawdziłam .No i
          przeczytałam od nowa ...
          • I jeszcze "Staroświecka historia" i "Świniobicie" i "Tajemnica Abigel"
            i "Piłat" i jejejej....wspaniałe pisarstwo Magdy Szabo. Przejmujące i
            prawdziwe. Pozdrawiam serdecznie.
          • Gość: arwena IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 25.02.03, 11:16
            Przyznam się, że zupełnie nie pamiętam "Dziwacznego dzieciństwa" ani "Dziecka
            Dawnej Warszawy". Zaintrygowałaś mnie - spróbuję wyciągnąć z jakieś biblioteki,
            a jak nie to zostanie antykwariat. Czy możesz w dwóch zdaniach przybliżyć mi
            tematykę tych książek. Dziękuje Ci bardzo.
            Kawko, podziwiam Cię, że tak wcześnie zalogowałaś się na stronę. To chyba
            bardzo nas wciągnęło. Muszę jak najszybciej przyłączyć się do zbiorowego
            czytania. Na szczęście trochę książek mam w domu.
            "Jedynaczkę" Jarunkovej oczywiście czytałam. Nie wiedziałam, że są kolejne
            części. Teraz przypomniała mi się książka, może nie z bardzo dawnego
            dzieciństwa, tylko trochę późniejszego okresu pt. "Podróż przedślubna".
            Pamiętam, że jako nastolatka bardzo sobie wzięłam ją do serca. To chyba też
            była książka czeska. Z polskiej była taka książka Zakrzewskiej "Wakacje z
            braciszkiem". Niezwykle romantyczna historia o leśniczym i młodej dziewcznie
            spędzającej wakacje ze swym małym braciszkiem w domu połóżonym w lesie. Z
            pięknym wierszem Antoniego Libery. Z nurtu romantycznego to jeszcze książki H.
            Popławskiej "Klawikord i Róża" (mam swoją własną) - dzieje się równolegle, w
            teraźniejszości oraz w okresie zaborów w Polsce. Jeszcze była trylogia, tytuł
            jakoś wyleciał mi teraz z głowy chyba "jak na ... gobelinie", " Ma wersalskim
            trakcie" o dziewczynie, która nie bardzo miała ochotę wyjść za mąż za kandydata
            wybranego jej przez rodziców i uciekła z domu. Działo się to w okresie zaborów.
            Oczywiście książki Mary Stewart - "Prządki księżycowe" oraz "Ogary Gabryjela".
            To były jedyne jej książki, które wtedy były przetłumaczone. Jak każda
            dziewczynka miałam ciągoty romantyczne.
            Z nurtu detektywistycznego chodzą mi po głowie trzy takie
            książeczki. "Skrzydlaty obrońca" o dzielnym kogucie, któy nigdy nie został
            przeznaczony na obiad. Chyba powieść francuska. Druga też francuska. Pamiętam,
            że dzieci chodziły po jakiś tajemniczych podziemiach i akcja toczyła się w
            Bretanii. Był dość szczegółowy opis, jak się robi koronki. Oczywiście
            poszukiwania dotyczyły skarbu. Kolejna, to dzieci mieszkały na jakieś wyspie i
            robiły różne wyprawy. Ktoś chyba się kąpał w spodniach - oczywiście dorosły.
            Czy to może "Dlaczego się kąpiesz w spodniach wujku" Lingren. I jeszcze jedna.
            Dzieci miszkały w nadmorskim miasteczku. Na pewno był chłopiec i dziewczynka. I
            pod wpływem jakiś wydarzeń zaczęły pływać do tajemniczej groty, gdzie
            oczywiście znalazły skarb i wspomogły rodziców.
            Dzięki tej stronie będę mogła uzupełnić zeszycik prowadzony, jak byłam
            nastolatką, gdzie zapisywałam tytuły i autorów swoich ulubionych książek, by je
            później (czyli jak dorosnę) pamiętać i czytać swoim dzieciom. Tak wtedy byłam
            mądra. Teraz tylko muszę go odnaleźć, co by kilka innych tytułów dopisać na tej
            stronie.
            Jeszcze przypomniałam sobie książki pani Natali Roleczek, tytuł chyba "Rodzina
            Szkaradków". Oczywiście o nastolatce poszukującej miłości, któą na końcu
            oczywiście znajduje. Jeszcze była taka książka węgierskiej autorki "Abigel",
            którą na pewno znacie. O dziewczynie, która w czasie wojny została wysłana na
            pensję dla dziewcząt i tam zakochuje się.
            Nic więcej nie przychodzi mi już do głowy. Pozdrawiam.
            • Gość: Lobelia IP: 195.187.102.* 25.02.03, 12:20
              Gość portalu: arwena napisał(a):
              . Jeszcze była trylogia, tytuł
              > jakoś wyleciał mi teraz z głowy chyba "jak na ...
              gobelinie", " Ma wersalskim
              > trakcie" o dziewczynie, która nie bardzo miała ochotę
              wyjść za mąż za kandydata
              >
              > wybranego jej przez rodziców i uciekła z domu. Działo
              się to w okresie zaborów.
              >
              Witam!
              Bardzo lubiłam książki Popławskiej, np. "Talerz z
              Napoleonem". Wspomnianą przez Ciebie serię też oczywiście
              pamiętam, tylko jak to ja bez tytułów (bodaj to było
              "Szpada na wachlarzu", "Jak na starym gobelinie" i "Na
              wersalskim trakcie", ale głowy nie dam...). Natomiast to
              się działo trochę wcześniej niż w okresie zaborów.
              Przynajmniej pierwsza część, która w sporym kawałku
              rozgrywała się na dworze Marii Leszczyńskiej, potem może
              akcja o pierwszy rozbiór zahaczyła... Główna bohaterka (o
              dziwnym imieniu Afra) faktycznie nawiała z domu nie chcąc
              wyjść za mąż za narzuconego jej kandydata i wylądowała na
              paryskim dworze żony Ludwika XV. Swoją drogą, kiedy teraz
              usiłuję sobie przypomnieć akcję tych książek, to okazuje
              się, że mniej pamiętam, niż mi się wydawało. Głównie ten
              dwór Marii Leszczyńskiej, bo była to dla mnie wówczas
              dość egzotyczna część dziejów - fakt, że Ludwik XV miał
              polską żonę nie był specjalnie podkreślany na szkolnych
              lekcjach historii...
          • Gość: ela IP: *.ceinetworks.com 26.02.03, 02:58
            DZiecko dawnej Warszawy - autorka Jadwiga Kopec, ilustracje Uniechowskiego -
            zycie rodziny adwokata (z ambicjami literackimi)widziane oczami jego mlodszej
            corki Jadwini. Rzecz dzieje sie u schylku XIX wieku (znane postacie historycze,
            m.in. Deotyma, Narcyza Zmichowska. CZyta sie bardzo milo.
            CZytalam "Wielkie utrapienie", moja ksiazka nie miala kilku ostatnich stron -
            moze pamietasz zakonczenie? wiem, ze Jana chodzila z Wojtkiem (ale b. chciala)
            ale potem przyjechala nowa wychowawczyni, zauroczyla Wojtka..i wlasnie, co
            dalej?
            Smieszne, to juz tyle lat a ja ciagle pamietam takie rzeczy. I okladki ksiazek
            (jak te z Intrygantek, Kary) (a wszystkie ksiazki w bibliotece byly oprawione w
            szary, smutny papier).
            Czy ktoras z Was czytala 'Na Zagubionym'? (w czasie II wojny dzieci schronily
            sie na wyspie, urzadzily cale gospodarstwo, przetrwaly az do wyzwolenia, bardzo
            politycznie poprawna ksiazka (pomocny lotnik czy zolnierz radziecki) ale to
            kawalek mojego dziecinstwa. A "Maly Swiat na Cromwell Road" o Yvonne, pol
            francuzce, ktora chodzila do lycee francais w Londynie?
            SZalona Rodzinka i ja i Rodzinne klopoty i ja - Natalii Rolleczek .
            • Talerz z Napoleonem!!! Czytalam to w odcinkach w Świecie Młodych!!! Nawet sobie
              te odcinki wycinałam i sklejałam w książeczkę, były wydrukowane dwustronnie,
              więc się nadawały. Tylko format miały potem trochę dziwny, długi i wąski...
              Również Płomyk publikował różne powieści w zeszytach, do wyjęcia ze środka i
              sklejenia. Pamiętam "Supergigant z motylem" Krystyny Boglar, rzecz o chłopaku,
              który uciekł z domu, był właśnie na gigancie, a potem rozprawiał się z
              narkotykowym gangiem. Bardzo lubiłam Boglar, choć z drugiej strony, jej
              powieści nieco mnie zawsze przygnębiały. Dużo tam było różnych problemów,
              rozbitych rodzin itp. Z podobnej tematyki - "Różowe i szare", o kobiecie, która
              prowadziła taki jakby rodzinny dom dziecka, dzieci własne i adoptowane, mnóstwo
              ich tam było.
              A czy ktoś pamięta taką powieść czeskiego autora pt. bodajże "Dziadziuś, ja i
              osiołek"? Rodzice małego chłopca wyjeżdżają gdzieś, on zostaje oddany na
              przechowanie do sąsiadki, ale ucieka stamtąd do dziadka, który mieszka na wsi,
              nad jeziorem i ma osiołka Kilianka. Lubilam tę książkę tak bardzo, że chcąc ją
              upiększyć, poobgryzalam brzegi kartek (żeby się ładnie pofałdowały). Miałam
              wtedy może z 5 lat... Inną książką, która źle wyszła na moich uczuciach
              był "Czerwony helikopter" Musierowicz. Tam z kolei brzegi powycinałam w ząbki.
              Był jeszcze taki zbiór baśni pt. "Firoseta i czary", w którym pokolorowałam
              wszystkie czarno-białe ilustracje. Potem już na szczęście wyrosłam z
              samodzielnego upiększania książek.
              • Gość: Kawka IP: *.avamex.krakow.pl 27.02.03, 07:14

                Witam.Dziś znów piszę w wielkim pośpiechu ,bo czas do pracy..Ale nie mogę się
                powstrzymać ,aby nie napisać kilku zdań ."Skrzydlaty obrońca"-Michel - Aime
                Baudouy ; czytałam dawno,ale pamiętam,że przestępcom chodziło o ukradzenie z
                dworku portreciku Gauguina ,a dzielna trójka dzieci i ich kuzyni oczywiście im
                to udaremnili.. Czy te dzieci ,szukajace skarbu w Bretanii to nie
                przypadkiem "Rycerze Złotego Runa" Paula Berny ? Nie pamiętam dobrze ,za to
                dużo lepiej dwie poprzednie części tegoż autora ;"Koń bez głowy"(mój
                ulubiony) i "Tajemniczy grajek" .NAjwiekszą moja sympatią (spośród dziesiatki
                dzieci) cieszyła sie Marion , przygarniajaca chore ,bezdomne psy ,które
                pozniej -zanim poszły w dobre ręce- poddawała krótkiej tresurze..."Mały swiat
                na Cromwell Road" też czytałam ,a potem czytała to moja córka. Ona też ma (do
                dzisiejszego dnia ) "Dziadzius,osiołek i ja".
                "Podróż przedślubna do Ilji " -autor Mirosław Skala-
                czytałam ,pamietam ,bardzo mi sie podobała.Był tam humor ,który lubię.
                "Dziwaczne dzieciństwo" J.Lorii- świetnie napisana autobiograficzna
                powieśc .Akcja dzieje sie w Krakowie (Galicja!) .Dziewczynka trafia do domu
                babci ,która na skutek perypetii zyciowych musiała opuścić rodzinną Francję.
                Swietnie ,z humorem ,opisane problemy adaptacji dziewczynki w nowym
                środowisku ,kapitalne obserwacje obyczajowe. Kilka szkół, kilka mieszkań ,
                różne przyjażnie i postępujacą fascynacja Krakowem i Polską... Bliskie memu
                sercu ,bo ja "Krakowianka jestem...'.
                "Firoseta i czary" Natalii Gałczńskiej -piekne .A wiecie ,że ona pisywała
                ksiażki dla dziewcząt pod pseudonimem Anna Glińska ?."Kasia i inne","Gdzie mój
                dom?","Powrót do Santa Cruz","Dom na Celnej" i "Spotkajmy sie w Bangkoku" ?.Ja
                przez dłuuugi czas o tym nie wiedziałam. Elu ,dzięki za przypomnienie motywu
                miłości Wojtka do nauczycielki w "Wielkim utrapieniu" .Wiesz,że zupełnie o tym
                zapomnialam?,Postaram sie przypomnieć sobie ,jak sie to skończyło.Jak przez
                mgłę pamietam ,że ktoś kogos spoliczkował ,ale kto i kogo?...Pozdrawiam.
                • Gość: arwena IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 27.02.03, 09:43
                  Teraz, jak poczytałam Wasze wypowiedzi na temat "Na wersalskim trakcie"
                  przypomniałam sobie więcej o tych książeczkach.
                  Elu, dzięki za przypomnienie "Małego świata ..". Przyznaję, że gdzieś chodziła
                  mi po głowie ta książka, ale zupełnie nie mogłam nic sobie przypomnieć. Bardzo
                  mi imponowało jej samozaparcie, by się przystosować do nowych warunków. I o ile
                  dobrze pamiętam, szybko się uczyła języków.
                  Kawko, jesteś na prawdę niezastąpiona w procesie odświeżania pamięci.
                  Oczywiście, że to byli "Rycerze". Pozostałe książki oczywiście czytałam. Bardzo
                  się bałąm w trakcie czytania "Konia bez głowy". Też nie wiedziałam, że
                  autorka "Spotkajmy się w Bangkoku" to Natalia Gałczyńska. O podobnym klimacie
                  dziewczyńsko - podróżniczym były chyba książki Pagaczewskiego. Tytuł jednej
                  to "Księżniczka Soliny" a tytułu drugiej zupełnie nie pamiętam.
                • Gość: ela IP: *.esm.psu.edu 27.02.03, 16:34
                  Natalia Galczynska to Anna Glinska?! Jak sie o tym dowiedzialas? Czytalam jej wszystkie ksiazki, bardzo je lubilam,
                  chociaz troche mnie denerwowaly- ciagle ten sam watek podrozy statkiem, bohaterka albo super wspaniala albo
                  niedorajda, milosc do duzo starszego mezczyzny.
                  Nie znam wszystkich ksiazek o ktorych piszesz i z zalem konstatuje, ze juz pewno nie poznam; jest mnostwo nowych
                  ksiazek, ktore chce przeczytac i po prostu nie mam tak duzo czasu. Ale uwielbiam przypominac sobie ksiazki z
                  dziecinstwa (nie mam ich w domu wiec nie moge ich powtornie przeczytac), to w jakis sposob pozwala przezywac
                  je jeszcze raz.
                  • Gość: Kawka IP: *.avamex.krakow.pl 27.02.03, 20:22
                    Witam.Piszac do was rano zapomniałam dodać,że autorem "Dziadziuś,ja i..." jest
                    Jan Kryska,a autorką "Na Zagubionem "-Teodora Banasiowa .Ksiazki "Różowe i
                    szare" w ogóle nie kojarzę.Jeśli chodzi o "Mały swiat na Cromwell Road" .to
                    wydaje mi się ,że główna bohaterka pochodziła z małżenstwa angielsko-
                    francuskiego. ,ale może się mylę.Czytałam jeszcze jedna ksiązkę tej autorki
                    (Pamela Brown) ,a mianowicie "Zaułek Arlekina".Tam dominował wątek sensacyjny
                    (kradzione były kostiumy teatralne ,a dzielne dzieci wykrywały sprawców).W
                    podobnej atmosferze utrzymana była inna powieśc "Kupidyn bez głowy" -Snyder .?
                    i "Widmo z Głogowego Wzgórza"(autora nie pamiętam). "Prządki księżycowe"
                    i "Ogary Gabriela" Mary Stewart czytałam kilka razy.Od czasu "Prządek "
                    nauczyłam się ostrożnej nieufności w stosunku do pięknych słów płci brzydkiej
                    (miałam chyba ze 12 lat) ,a perfidna "podmiana" ciotki w "Ogarach..."była dla
                    mnie -jako czytelniczki- ogromnym zaskoczeniem.No właśnie ,czy znacie
                    może "Inspektorze,na pomoc!" Rumer Godden ? Wspaniała ksiązka ,"z
                    klimatem" ,pisana pięknym stylem ; opowieśc dwunastoletniej Cecile o
                    niezwykłych wydarzeniach,jakie miały miejsce we Francji ,podczas przymusowej
                    przerwy w wakacyjnych wojażach.A ze starszych lektur ; "Kwiaty matki" Kazimiery
                    Dębskiej(z okresu przed - i wojennego ; dzieci o dziwnych imionach : Koza,Mały
                    Puc ,Firmina) , no i "Pokój na poddaszu" Wandy Wasilewskiej( lektura
                    obowiążkowa w szkole podstawowej) -bardzo wzruszałam się losami osieroconego
                    rodzeństwa. Czytałam wiele opowieści "ściskajacych" za
                    serce :oczywiście "Serce" Edmunda de Amicisa ."Kozeta" i"Gavroche"(jako
                    oddzielne ksiązki ,tez lektury) ,"Słoneczko"," M.Buyno-Arctowej,"Antek Gruda"
                    Marii Kędziorzyny ,"Tomek-zuch" Ewy Szelburg-Zarembiny ,książki Gustawa Morcinka
                    (np."Zbłąkane ptaki","Miód w sercu").I -muszę przyznać- lubiłam te wzruszenia,
                    współczucie dla bohaterów sprawiało ,że czułam się jakas "lepsza" i chciałam
                    byc lepsza.
                    O,przypomniał mi się tytuł:"Raz,gdy chciałem byc szlachetny".Ale kto jest
                    autorem? Na razie pustka w głowie.
                    I jeszcze jedno ;czy lubiliście książki o przygodach zabawek? Ja miałam kilka
                    ulubionych: "Historia gałgankowej Balbisi" ,"Historia toczonego dziadka i
                    malowanej babki" -J.Broniewska(?),"Podróż Błękitnej Strzały" -G>Rodari ,"Dzieci
                    i lalki" -M.Buczkówna ,"Pan Twardowski w Czupidłowie" -J.Porazińska i "Przygody
                    srebrnej piłki" _A.Bahdaj.
                    Uff,to na dzis tyle.Pozdrawiam serdecznie.
                    • Gość: ela IP: *.esm.psu.edu 27.02.03, 20:49
                      Kawko! Ty zansz "Na Zagubionym"! - czasem mi sie wydaje, ze ja niektorze z tych ksiazek wymyslilam bo nigdy nie
                      moglam znalezc nikogo kto by jeczytal!. Czy znasz "Skrzydlate przyjaciolki" - nie pamietam zbyt dobrze, bohaterka
                      spedza wakacje u dziadkow i zajmuje sie pszczolami.
                      Czytalam tez 'Zaulek Arlekina' P. Brown i wlasciwie prawie wszystkie ksiazki o ktorych piszesz, nie znam tylko
                      'Wysokiego Domu'
                      'Dzieci i lalki' - jedna z moich ulubionych ksiazek - Beksia, Papla i ich przygody.
                      "Inspektorze na pomoc", chociaz mysle, ze tytul oryginalu jest lepszy ('Renklodowe lato') -zrobilo na mnie wielkie
                      wrazenie.
                      Helena Boguszewska -'Czerwone weze', ile wspomnien zwiazanych z ta ksiazka!
                      • Gość: N.C. IP: *.satkabel.com.pl 27.02.03, 22:00
                        Hej, hej
                        To tak na wspomnienie ksiązek,o których nikt nigdy nie słyszał :-)
                        A czy ktoś z Was czytał może Cukiernię pod Pierożkiem z Wiśniami?
                        Nie kojarzę autorki, ale coś mi się kojarzy z latami 50-60 XX w. w dodatku
                        Anglia. Czy ktoś to zna?
                        • Gość: Kawka IP: *.avamex.krakow.pl 27.02.03, 23:25
                          Hej,witam Cię,N.C.Ja pamiętam tę książkę ,a szczególnie jej okładkę : na rogu
                          uliczki sklepik ,nad nim szyld z napisem "Cukiernia pod ...* , a w drzwiach
                          stoi uśmiechnięty sklepikarz w fartuchu.Napis różowy ,tło szafirowe ,a autorką
                          ilustracji jest na pewno Maria Orłowska -Gabryś.Nazwisko autora gdzieś się
                          błąka,treść takoż.Może do rana sobie przypomnę ?Pozdrawiam.
                          • Gość: Kawka IP: *.avamex.krakow.pl 27.02.03, 23:30
                            Przepraszam,jeszcze raz ja.Gwoli ścisłości :to tło całej okladki jest
                            szafirowe,a tło szyldu-oczywiście-białe.Pozdr.
                            • Gość: Kawka IP: *.avamex.krakow.pl 27.02.03, 23:55
                              Witam ponownie.Wprawdzie juz prawie śpię ,ale muszę Ci odpisać ;"Czerwone węże"
                              czytałam .To tez była moja lektura ,a ja lektury czytałam zawsze (bynajmniej
                              nie tylko z poczucia obowiązku ) i to na ogoł o dwa lata wcześniej niz
                              inni;wtedy ,gdy "przerabiała"je moja siostra ._I na ogół podobały mi się.Dla
                              nie wtajemniczonych informacja ; to nie poradnik herpetologa ,ale powieść z
                              życia hutniczej braci . Mam na własnosc jedną ksiązkę
                              H.Boguszewskiej ,przedwojenną : "Świat po niewidomemu" ,o dzieciach z Lasek .
                              A czytałaś "Siostra z Wisły" i "Maria Elzelia" ,o życiu rodziny na barce
                              wiślanej? "Skrzydlate bractwo" to tez z tych przedwojennych czasów,prawda ?
                              Czytałam kiedys na wakacjach u prababci w Łańcucie ,ale niewiele
                              pamiętam.Bardziej wbiła mi się w pamięc treść małych broszurek(po groszu chyba)
                              tez wydanych w tamtym czasie :np. "Marysieńka" i"Biedulka" .Pozdrawiam,dobranoc.
                              • Gość: Kawka IP: *.avamex.krakow.pl 28.02.03, 00:38
                                Miła Hamiduru-Lubomiro!Przepraszam za dość długie milczenie ,Bardzo chętnie
                                nawiażę z Toba kontakt .Podaj mi ,proszę,swój adres e-mailowy ,a zaraz Ci
                                odpiszę .Ja "Hamiduru" czytałam we wczesnym dzieciństwie (pożyczoną od
                                kolegi) ,a potem przez wiele lat nie mogłam na nią trafic.W końcu( bodajże w
                                1977 roku) udało mi się ją kupić w zaprzyjaznionym krakowskim antykwariacie
                                przy ul .Sławkowskiej(od kilku lat juz go tam nie ma).Czytałam ją córce i wtedy
                                na nowo odnalazłam urok tej przezabawnej i nietypowej baśni. Zaczęłam więc
                                szukać informacji o autorce(chciałam dotrzeć do innych jej książek ).
                                Dowiedziałam się wówczas,że Alicja Romaszkan wydała tylko tę jedną
                                powieść ,potem wyemigrowała do Ameryki i...tu ślad się urywał.Była to bardzo
                                niekorzystna informacja ze względu na porozumienie w sprawie ewentualnego
                                odstąpienia praw autorskich .Muszę Ci powiedzieć,że były plany zrobienia filmu
                                animowanego na podstawie tej ksiazki.Niestety ,z wyżej wspomnianych przyczyn
                                nie doszło to do skutku.Obecnie moja córka jest już dorosla ,ale następne
                                pokolenie dzieci tez z wielką przyjemnoscią słucha opowiesci o przygodach tego
                                czarodzieja bez różdżki.Pozdrawiam serdecznie .
                                • Gość: Hamiduru IP: *.visp.energis.pl 01.03.03, 00:21
                                  Witaj Kawko,
                                  Wielkie dzięki, że się do mnie odezwałaś i napisz do mnie na adres
                                  hamiduru@gazeta.pl (adres spontaniczny), a potem podam Ci adres prawdziwy. Mam
                                  nadzieję, że Hamiduru nie obrazi się, że tak się za Nim ukryłam. Ja też
                                  czytałam tę wspaniałą baśń we wczesnym dzieciństwie, gdy leżałam w sanatorium
                                  na Dolnym Śląsku, a moja kochana Mamusia przysłała mi w paczce z Nowego Sącza
                                  tę książeczkę razem z jakimiś owocami. Poczta wtedy szła dłuuugo i te jabłuszka
                                  trochę podgniły i puściły sok, więc na ostatniej stronie książeczki zrobiła się
                                  brązowa plama po owocach. Piszę o tym, bo gdyby ktoś z naszych forumowiczów
                                  miał taki zaplamiony egzemplarz „Hamiduru” i jeszcze z dedykacją na pierwszej
                                  stronie „Kochanej Lubuni....”, to - to było kiedyś moje. Ale o zwrot się nie
                                  będę upominać. Natomiast koniecznie chcę przeczytać jeszcze raz!
                                  Kawko, tu jesteś moją jedyną nadzieją. Szukałam tej książeczki od wielu lat,
                                  ale nie pamiętałam nazwiska autorki. Podejrzewałam, że autorka musiała być
                                  tzw. „niesłuszna politycznie”, jeśli przez kilkadziesiąt lat nie wznawiano Jej
                                  książek, a słuch o „Hamiduru” zaginął.
                                  Jak piszesz – Alicja Romaszkan wyjechała do Ameryki, a więc coś z moich
                                  domysłów się potwierdziło, ale może w dobie Internetu jednak można by znaleźć
                                  Jej spadkobierców i zreanimować uroczego Czarodzieja?
                                  Na koniec ukłony dla Ciebie, i słowa podziwu.
                                  Chyba wszyscy podziwiają Cię za wszechstronną znajomość tematu, i to od
                                  małolatów począwszy, na „staruchach ”skończywszy.

                                  Rozpisałam się na jeden temat - może nie dla wszystkich tak samo interesujący,
                                  ale głównie pisałam do Kawki.
                                  Ktoś ostatnio wspomniał „Wieś Szczęśliwą”. Mam tę książkę. I nawet dzisiaj, gdy
                                  musze brnąć przedwiosenną porą przez błoto na nieutwardzonym podwórzu z pracy
                                  do ulicy, wspominam Krysię - jak zręcznie przeskakiwała z kępki na kępkę przez
                                  błotnistą wieś.

                                  Pozdrawiam wszystkich.
                                  Kawko - czekam na list, ale czasu też mam mało, więc choć to pilne, ważne i
                                  miłe dla mnie, nie chcę Cię ponaglać - Lubomira
                              • Gość: ela IP: *.ceinetworks.com 28.02.03, 04:01
                                Gość portalu: Kawka napisał(a):

                                > Witam ponownie.Wprawdzie juz prawie śpię ,ale muszę Ci odpisać ;"Czerwone
                                węże"
                                >
                                > czytałam .To tez była moja lektura ,a ja lektury czytałam zawsze (bynajmniej
                                > nie tylko z poczucia obowiązku ) i to na ogoł o dwa lata wcześniej niz
                                > inni;wtedy ,gdy "przerabiała"je moja siostra ._I na ogół podobały mi się.Dla
                                > nie wtajemniczonych informacja ; to nie poradnik herpetologa ,ale powieść z
                                > życia hutniczej braci . Mam na własnosc jedną ksiązkę
                                > H.Boguszewskiej ,przedwojenną : "Świat po niewidomemu" ,o dzieciach z Lasek .
                                > A czytałaś "Siostra z Wisły" i "Maria Elzelia" ,o życiu rodziny na barce
                                > wiślanej? "Skrzydlate bractwo" to tez z tych przedwojennych czasów,prawda ?
                                > Czytałam kiedys na wakacjach u prababci w Łańcucie ,ale niewiele
                                > pamiętam.Bardziej wbiła mi się w pamięc treść małych broszurek(po groszu
                                chyba
                                > )
                                > tez wydanych w tamtym czasie :np. "Marysieńka"
                                i"Biedulka" .Pozdrawiam,dobranoc

                                Droga KAwko i drodzy wszyscy z tego watku,
                                Tak sie ciesze, ze mozemy sie podzielic wspomnieniami o ukochanych ksiazkach z
                                dziecinstwa. 'Maria Elizelia' i 'Siostra z Wisly' towarzyszyly mi w czasie
                                jednych deszczowych wakacji. Pamietam jeszcze ksiazki 'Wesola Gromada" o
                                przygodach dzieci z malej wiejskiej szkolki, oraz ksiazke 'Wies szczesliwa' - o
                                Krysi i jej psie. Z innych wakacji pamietam ksiazke o jakies dziewczynce i jej
                                smutnych perypetiach w domu gdzie mieszkaly ciotka Barbara (zla) i ciotka
                                KAtarzyna (dobra ale jak to w zyciu bywa, bez prawa glosu) - troche jak "Mala
                                ksiezniczka" ale to nie bylo na pewno to. Moze ktos to pamieta?
                                dobranoc
                                • Gość: Kawka IP: *.avamex.krakow.pl 28.02.03, 09:32
                                  Witam.Ranek nieco odświeżył moją pamięć(tym bardziej,że jestem na urlopie),ale
                                  jednak nie całkiem. Nazwiska autorki wciąż nie jestem pewna : Clare Compton?
                                  Cotton?
                                  Ale treść co nieco sobie przypomniałam : dziewczynka wraz z młodszą siostrą
                                  przyjeżdża do cioci( lub babci) do Londynu .Ta ciocia (? ) jest właścicielką
                                  cukierni i boryka się z kłopotami finansowymi.Dziewczynka zostaje zaangażowana
                                  do teatru i -dzięki zarobionym przez siebie pieniądzom- pomaga cioci wybrnac z
                                  tarapatów.Pamiętam tez ,że były tam podane proste i łatwe przepisy kulinarne.
                                  Pozdrawiam serdecznie.
                                  • Gość: N.C. IP: *.satkabel.com.pl 28.02.03, 09:39
                                    Kawko, jesteś CUDO!!!
                                    To właśnie to, będę teraz wiedzieć czego szukać w bibliotece, bo w sklepy w tej
                                    dziedzinie nie wierzę :-)))
                                    Pozdrawiam serdecznie
                                    Miłego urlopowania
                                    • Gość: arwena IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.02.03, 16:29
                                      Kawko, na prawdę chylę czoła przed Tobą. Pamiętasz wszystkie książki, które
                                      czytałam a dawno wyleciały mi z głowy. Faktycznie był i "Zaułek..."
                                      i "Kupidyn..", które czytałam z zapartym tchem. Pozostałe nie są mi znane, ale
                                      na pewno spróuję do nich dotrzeć, by doczytać brakujące fragementy dzieciństwa.
                                      N.C. - jak napisałaś o "Cukierni.." też sobie o niej przypomniałam. Wygląda na
                                      to, że jednak trochę czytałam.
                                      Kawko - ja też chętnie jeśli pozwolisz powymieniałabym z Tobą emaile.
                                      Miłego urlopu.
                                      • Gość: do Arweny IP: *.avamex.krakow.pl 02.03.03, 14:02
                                        Hej ,Arweno!Ja również chętnie nawiążę z Tobą kontakt e-mailowy.Podaj mi swoj
                                        adres,a ja szybko odpiszę.Pozdr.
                                        • Gość: arwena IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 03.03.03, 10:04
                                          Gość portalu: do Arweny napisał(a):

                                          > Hej ,Arweno!Ja również chętnie nawiążę z Tobą kontakt e-mailowy.Podaj mi swoj
                                          > adres,a ja szybko odpiszę.Pozdr.

                                          Hej, Kawko - oto mój adres: lygyrs@poczta.onet.pl Pozdrawiam. Arwena
                                  • Tylko gwoli ścisłości (i po co to komu po tylu latach...)
                                    Autorką "Cukierni Pod Pierożkiem z Wiśniami" (w oryginale Harriet and the
                                    "Cherry Pie") jest, jeśli można ufać googlom i amerykańskiemu ebayowi, Hilda
                                    Hewitt. Co prawdaż Biblionetka podaje Clare Compton, ale o tej pani w googlach
                                    ani słychu...
                                    Coś nadmieniałam o ścisłości? ;-)
                    • Gość: P-77 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.03, 21:38
                      Gość portalu: Kawka napisał(a):

                      > O,przypomniał mi się tytuł:"Raz,gdy chciałem byc szlachetny".Ale kto jest
                      > autorem? Na razie pustka w głowie.
                      Hanna Ożogowska. To właściwie kontynuacja "Chłopaka na opak", choć w
                      rzeczywistości to dwie różne książki - połączył je w jedno rysownik (chyba
                      Bogdan Butenko), choć głowy sobie za to nie dam uciąć.
                    • Gość portalu: Kawka napisał:

                      >> O,przypomniał mi się tytuł:"Raz,gdy chciałem byc szlachetny".Ale kto jest
                      > autorem? Na razie pustka w głowie.

                      Pewnie już ktoś napisał ale nie szkodzi, Hanna Ożogowska jest autorką, piszę na wszelki wypadek bo po przeczytaniu wątki pewnie już bym nie znalazła tej wypowiedzi.

                      --
                      forum.gazeta.pl/forum/f,63251,_MOLE_KSIAZKOWE_.html
    • Gość: Ania IP: *.w3cache.trzebnica.net / 10.16.0.* / *.router.trzebnica.net 28.02.03, 21:56
      Świetny temat. Dorzucę kilka pozycji: "Jaskółki i Amazonki" A. Ransome i
      kontynuacja: "Jaskółczyn" i "Wyspa Krabów", "Zamki na lodzie" St.
      Ochocki, "Kapitan Blood" Sabatini, "Zaginiony wśród korsarzy" W. Legere.
      Bardzo lubiłam też powieść "Chłopiec - stal" o dzielnym sierocie, walczącym z
      przeciwnościami losu i własnymi słabościami, nie pamiętam autora, wydaje mi
      się, ze pochodził z którejś republiki nadbałtyckiej. Był też "Spisek kucyków",
      bardzo wesoła książeczka. Majaczy mi jeszcze Błękitny Chłopiec, coś ze sznurem
      martwych pereł, którym trzeba było przywrócić duszę, ale nawet nie jestem
      pewna, czy to miało coś ze sobą wspólnego. "Cukiernia pod..." jest świetna.
      Ania
      • Gość: staruch IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.03, 09:08
        Sznur martwych perel to jedna z opowiesci o ksieciu Gotfrydzie. O ile pamietam czarownik probowal je ozywic kosztem zdrowia Roksany, corki krola, ktory owe perly odnalazl zamurowane gdzies w piwnicach zamku.
        • Gość: Ania IP: *.w3cache.trzebnica.net / 10.16.0.* / *.router.trzebnica.net 02.03.03, 21:14
          Dzięki, ale to raczej nie to. Księcia Gotfryda też czytałam, ale chyba chodzi
          o inne perły. Kojarzy mi się z nimi jakaś dziewczynka, która je odziedziczyła,
          jezioro, z którym wiązała się jakaś legenda. Pamięć jest strasznie zawodna.
          Chyba będę musiała pogrzebać w książkach u moich rodziców.
    • Witam! Naprawdę świetny wątek. Mam nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto pomoże
      mi przypomnieć sobie tytuły i autorów książek, które kiedyś czytałam i pamiętam
      wrażenia po ich lekturze do dziś, a tytuły gdzieś mi umknęły.
      1. Cudowna bajka o dobrym smoku – dziś kołacze mi się tylko imię smoka –
      Belfegor (?) i okładka – twarda, czerwona, lśniąca ze smokiem zielonożółtym.
      2. Powieść dla panienek – akcja gdzieś na wybrzeżu (Gdańsk, Gdynia? – w
      każdym razie miasto portowe) – ostatnie lata liceum, kończyło się maturą
      bohaterki, rozwój uczucia od przyjaźni do miłości. Chłopak głównej bohaterki
      został marynarzem. Okładka była w kolorze różowym, tytuł majaczy mi się taki:
      Więcej niż przyjaźń, ale głowy nie dam.
      3. Fajna książka o trojgu dzieciach i ich mamie. One nazywały ją Musia –
      Warkoczyk, była tam zamiana mieszkania na dom i rozwiązywanie zagadki, ale
      pamiętam z tego tylko, że pod konie Musia obcięła swój warkocz.
      4. Była też taka książka, w której dwójka bohaterów przemierzała pustynię
      (nie chodzi mi o W pustyni i puszczy). Oni znaleźli się tam chyba w wyniku
      jakiejś katastrofy. Zdaje się, że tytuł miał coś wspólnego ze skorpionem. Nie
      było to zbyt długie.
      Dzięki za przypomnienie mi kilku książek, które czytałam i które gdzieś się w
      pamięci zagubiły (zwłaszcza za Cukiernię pod... – świetna). Ach, przypomniała
      mi się jeszcze jedna pozycja – akcja miała miejsce w Irlandii. Opowiadała o
      przyjaźni między dziećmi z rodzin katolickiej i protestanckiej. Pamiętam
      wielkie przygotowania do parady...? Może ktoś pamięta więcej...
      • Oczywiście "pod koniec", a nie "pod konie"
        .
      • Gość: staruch IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.03, 09:15
        Pamietam Belfegora - fajne ilustracje! Tytul to byl "Belfegor z drewnianej (?) górki" - tego drewna w tytule nie jestem pewien. Glownym bohaterem obok smoka byl smolarz... Miodunek (???). Trzeba bylo Belfegora ratowac przed zakusami tych, ktorzy chcieli go utluc. Klimat Rumcajsowy, wiec Czech...oslowacja.
        • Gość: Kawka IP: *.avamex.krakow.pl 02.03.03, 10:49
          Witam.Belfegor był rzeczywiście z Drewnianej Górki ,a autorką tej książki jest
          Marketa Zinnerova .To była książka mojej córki, kupiona w czasie,kiedy juz w
          miarę dobrze opanowała sztukę samodzielnego czytania .Dlatego lepiej pam
        • Gość: Kawka IP: *.avamex.krakow.pl 02.03.03, 10:49
          Witam.Belfegor był rzeczywiście z Drewnianej Górki ,a autorką tej książki jest
          Marketa Zinnerova .To była książka mojej córki, kupiona w czasie,kiedy juz w
          miarę dobrze opanowała sztukę samodzielnego czytania .Dlatego lepiej pamiętam
          wygląd okładki( na czerwonym tle uśmiechnięty pysk smoka ) ,niz samą treść
          Książka o dwójce dzieci podróżujacych samotnie ? Kojarzę tylko "Dwoje w
          buszu " Zimeckiego.Ale to był busz, a nie pustynia ,więc pewnie nie o to
          chodzi.Powieść z akcja w nadmorskim mieście? - majaczy mi się "Firma "Zamiast"
          Janiny Wieczerskiej ; była tam młodzieńcza miłość i w tle matura ,ale czy to
          było miasto nad morzem ? Oj,widzę ,że pamięć działa mi lepiej ,gdy dotyczy
          literatury z dzieciństwa ,a trochę szwankuje ,gdy chodzi o "lata
          młodzieńcze."To chyba związane jest z siłą emocji , odczuwanych podczas
          czytania.Tak wyraznie wtedy pamieta sie akcję ,imiona bohaterów ,ubiór,wystrój
          wnętrz -nawet teraz ,gdy o tym myślę ,wręcz "widzę " obrazy ,które wtedy
          towarzyszyły moim przeżyciom podczas lektury.
          A czy pamieta ktoś "Niezwykłe,choć prawdziwe przygody Kapitana Korkorana"
          >Autor :Assossalant (?)
          Pozdrawiam serdecznie.
        • Gość: Kawka IP: *.avamex.krakow.pl 02.03.03, 10:50
          Witam.Belfegor był rzeczywiście z Drewnianej Górki ,a autorką tej książki jest
          Marketa Zinnerova .To była książka mojej córki, kupiona w czasie,kiedy juz w
          miarę dobrze opanowała sztukę samodzielnego czytania .Dlatego lepiej pamiętam
          wygląd okładki( na czerwonym tle uśmiechnięty pysk smoka ) ,niz samą treść
          Książka o dwójce dzieci podróżujacych samotnie ? Kojarzę tylko "Dwoje w
          buszu " Zimeckiego.Ale to był busz, a nie pustynia ,więc pewnie nie o to
          chodzi.Powieść z akcja w nadmorskim mieście? - majaczy mi się "Firma "Zamiast"
          Janiny Wieczerskiej ; była tam młodzieńcza miłość i w tle matura ,ale czy to
          było miasto nad morzem ? Oj,widzę ,że pamięć działa mi lepiej ,gdy dotyczy
          literatury z dzieciństwa ,a trochę szwankuje ,gdy chodzi o "lata
          młodzieńcze."To chyba związane jest z siłą emocji , odczuwanych podczas
          czytania.Tak wyraznie wtedy pamieta sie akcję ,imiona bohaterów ,ubiór,wystrój
          wnętrz -nawet teraz ,gdy o tym myślę ,wręcz "widzę " obrazy ,które wtedy
          towarzyszyły moim przeżyciom podczas lektury.
          A czy pamieta ktoś "Niezwykłe,choć prawdziwe przygody Kapitana Korkorana"
          >Autor :Assossalant (?)
          Pozdrawiam serdecznie.
        • Gość: Kawka IP: *.avamex.krakow.pl 02.03.03, 10:50
          Witam.Belfegor był rzeczywiście z Drewnianej Górki ,a autorką tej książki jest
          Marketa Zinnerova .To była książka mojej córki, kupiona w czasie,kiedy juz w
          miarę dobrze opanowała sztukę samodzielnego czytania .Dlatego lepiej pamiętam
          wygląd okładki( na czerwonym tle uśmiechnięty pysk smoka ) ,niz samą treść
          Książka o dwójce dzieci podróżujacych samotnie ? Kojarzę tylko "Dwoje w
          buszu " Zimeckiego.Ale to był busz, a nie pustynia ,więc pewnie nie o to
          chodzi.Powieść z akcja w nadmorskim mieście? - majaczy mi się "Firma "Zamiast"
          Janiny Wieczerskiej ; była tam młodzieńcza miłość i w tle matura ,ale czy to
          było miasto nad morzem ? Oj,widzę ,że pamięć działa mi lepiej ,gdy dotyczy
          literatury z dzieciństwa ,a trochę szwankuje ,gdy chodzi o "lata
          młodzieńcze."To chyba związane jest z siłą emocji , odczuwanych podczas
          czytania.Tak wyraznie wtedy pamieta sie akcję ,imiona bohaterów ,ubiór,wystrój
          wnętrz -nawet teraz ,gdy o tym myślę ,wręcz "widzę " obrazy ,które wtedy
          towarzyszyły moim przeżyciom podczas lektury.
          A czy pamieta ktoś "Niezwykłe,choć prawdziwe przygody Kapitana Korkorana"
          >Autor :Assossalant (?)
          Pozdrawiam serdecznie.
          • Pamiętam oczywiście "Niezwykłe choć prawdziwe przygody kapitana Korkorana"
            (zaczytywałam się tą książką). Autor to Alfred Assollant.
            Dzięki za "Belfegora...". Jeśli chodzi o "Dwoje w buszu" - to raczej nie to,
            autorką była chyba kobieta - Orłowska, Ostrowska(?).
            Może kojarzysz, Kawko, powieść, której akcja toczyła się w Warszawie (Starówka,
            Zapiecek?) w wyjątkowo gorące wakacje. Oczywiście bohaterami była grupka
            dzieci, która rozwiązywała jakąś zagadkę kryminalną. Nie pamiętam czemu, ale
            jak myślę o tej książce , to kojarzą mi się z nią konfitury i zegarmistrz.
            Czy ktoś pamięta książki Haliny Rudnickiej - "Chłopcy ze Starówki", "Szeryf w
            spódnicy", "Zielona rakieta" - chyba nie były wznawiane od lat 70-tych?
            Pamiętam jeszcze, że zaczytywałam się Broszkiewiczem i najbardziej podobały mi
            się dwie: "Ci z dziesiątego tysiąca" i "Oko Centaura" - ta ostatnia niestety
            była z biblioteki (jedyny egzemplarz) i nie miała kilku końcowych kartek.
            Lubiłam też powieści historyczne np. "Ofka z Kamiennej Góry" Dobkiewiczowej,
            książki A. Domańskiej, "Dni chwały" i "Cień Montezumy" B. Mrówczyńskiego (
            ciekawa była też jego książka o polskich Ślązakach, którzy wyemigrowali do
            Brazylii - tytuł to chyba "Droga do Pilazinho").
            Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję.
            • Gość: Ania IP: *.w3cache.trzebnica.net / 10.16.0.* / *.router.trzebnica.net 02.03.03, 21:26
              Tych powieści o brazylijskiej Polonii było więcej, chyba ze trzy tomy,
              niestety nie pamiętam tytułów. Do Broszkiewicza dorzucę jeszcze "Mój
              księżycowy pech", a do historycznych: "Klimek i Klementynka" o Warszawie w
              czasie zaborów i bardzo podniecającej walce z niemieckimi szpiegami.
              A pamięta ktoś "W babskim domku"? Bardzo zabawna opowieść o Irce i Basi (o ile
              dobrze pamiętam), spędzających wakacje na wsi w "babskim" towarzystwie, do
              którego nagle trafia chłopak...
        • Dzięki za tytuł. To faktycznie Był "Belfegor z drewnianej górki" Markety
          Zinnerowej (wiem od Kawki i zkatalgu Bibliteki Narodowej).
        • Dzięki za tytuł. To faktycznie Był "Belfegor z drewnianej górki" Markety
          Zinnerowej (wiem od Kawki i z katalogu Biblioteki Narodowej).
          • Gość: Kawka IP: *.avamex.krakow.pl 02.03.03, 13:55
            Hej,to znowu ja.Dziś działam na Forum "z doskoku" ,podczas krótkich przerw w
            pracy mego męża .Te książki ,o których wspominasz,to prawdopodobnie Krystyny
            Boglar "Gdzie jest zegar mistrza Kukułki ?" i "Żeby konfitury nie latały za
            muchą" -ta sama autorka ,stąd pewnie te skojarzenia.Ale Tobie chodzi pewnie
            o "Gdzie jest zegar...",bo nie jestem pewna ,czy w "Konfiturach" jest jakaś
            sensacyjna akcja i czy aby nie sa one kontynuacją "Nie głaskac kota pod włos"
            i "Każdy pies ma dwa końce" .Te dwie ksiązki czytałam ,ale "Konfitur.." - już
            nie. Książki H.Rudnickiej oczywiście czytałam ,najbardziej lubiłam "Chłopców ze
            Starówki" .To czytałam najpierw(lektur szkolna) ,a dopiero potem -część
            pierwszą -"Polna ścieżką " ,a dopiero dużo ,dużo póżniej,juz jako osoba
            dorosła -"Szeryf w spódnicy"( o przygodach córki głównych bohaterów ). Jerzy
            Broszkiewicz - zawsze pisał wspaniale,z urokliwym humorem.Nie wiem ,dlaczego
            dziś jego ksiażki nie są popularne i nie są wznawiane.Nawet "Wielka ,wieksza
            i... " wycofano ze spisu lektur. Ja ostatnio wróciłam do "Mister Di"
            i "Długi,deszczowy tydzień" -to pod wpływem wspomnień obudzonych przez
            forumowiczow tego wątku .A czy pamiętacie "I ty zostaniesz Indianinem " Wiktora
            Woroszylskiego? Tato głównego bohatera układał krzyżówki i został
            porwany ,żeby ułożyć szyfr otwierający kasę pancerną.Wtedy też po raz pierwszy
            dowiedziałam się o skopolaminie i jej niesamowitym działaniu ,zaczęłam
            jeść "porridge" ,choć mi nie smakował i próbowałam przećwiczyc na sobie próby
            głodu i milczenia (FIASKO CAŁKOWITE!).Ach ,i jeszcze "Niewiarygodne przygody
            Marka Piegusa" -jedna z lepszych książek E.Niziurskiego. Pozdr.
            • Wielkie dzięki! Jak tylko przeczytałam tytuł od razu zaskoczyło - faktycznie
              chodziło mi o "Gdzie jest zegar...?" - a te konfitury... Wydaje mi się, że
              jedli je bohaterowie, choć głowy nie dam, może to rzeczywiście to skojarzenia
              z "Konfiturami".
              Dziękuję Lobelio za ten wątek. Dzięki niemu przypomniało mi się parę ważnych
              dla mnie książek z mojego dzieciństwa. Poza tym poznałam kilka odpowiedzi na
              moje pytania. Mam nadzieję, że jeszcze uda mi się dowiedzieć czegoś o
              książkach, o które pytałam się wcześniej.
              A propos przypominania - kto pamięta autora książki "Rudy Orm"? Czytałam to
              kilkakrotnie, ale autor wywietrzał mi z pamięci (dobrze, że tym razem choć
              tytuł został).
              Myślę , że większość forumowiczów kojarzy ksiązki H. Ożogowskiej - "Głowa na
              tranzystorach", "Za minutę pierwsza miłość", "Tajemnica Zielonej Pieczęci" - o
              nich chyba też już troszkę wydawnictwa zapomniały, a szkoda.
              • Gość: Szeliga IP: *.dip0.t-ipconnect.de 03.03.03, 02:42
                Dorzuce kilka tytulow:
                "Bari, syn Szarej Wilczycy"
                "Chlopiec ze szpada"
                "Takie sobie bajeczki" - Kipplinga
                "Ksiega dzungli" - tegoz
                "Kubus Puchatek" i "Chatka Puchatka"
                no i cala seria "Mikolajka".


                • Gość: Arwena IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 03.03.03, 10:12
                  Hej, Kawko - oto mój adres do korespondencji - lygrys@poczta.onet.pl. Pozdrawiam
                  • Gość: Arwena IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 03.03.03, 10:53
                    Odpowiadam - "Rudego Orma"napisał Bengtsson.
                    Chyba jeszcze nikt nie wymienił książek o Pollyannie, autorki nie pamiętam. To
                    były "Pollyanna" oraz "Pollyanna dorasta". Podobno jest jeszcze trzecia część,
                    ale nigdy na nią nie natrafiłam.
                    Pamiętam taką autorkę książęk - Krippendorf. Popełniła chyba "Kapitanównę
                    oraz "Głowę nie od parady". Niestety zupełnie nie pamiętam o czym traktowały.
              • Pamiętam tylko nazwisko autora "Rudego Orma": Bengtsson. Może ktoś pamięta imię?
                • Gość: d0minika IP: 213.17.138.* 03.03.03, 22:08
                  Kilka wątków wcześniej wspomniano o trylogii Haliny Popławskiej: "Na wersalskim
                  trakcie", "Jak na starym gobelinie" i "Szpada na wachlarzu". Bohaterką całej
                  histori jest Afra Tukanowicz. Pochodziła ze zubożałej szlacheckiej rodziny. Dla
                  podratowania finansów rodzice postanowili ją wydać za jakiegoś starszego i
                  niezbyt apetycznego aczkolwiek bogatego obywatela. Afra jednak uciekła, razem
                  ze swoim kalekim przyjacielem. Trafiła na dwór Leszczyńskiego, potem do
                  Francji - została damą dworu królowej. W Paryżu poznała Patrycego - pamiętam
                  jaki przystojniak;)I tu zaczyna się straszna i skomplikowana intryga. W każdym
                  bądź razie ukochany wylądował w Bastylii. Potem był jeszcze na galerach....Na
                  sam koniec ujawniono prawdziwego Kawalera ( bo to za tego badytę uważano
                  przysojnego Patrycego;)) i wszystko skończyło się szczęśliwie......

                  A pamięta ktoś "Heidi"? Strasznie mi się podobało jak w tej książce jedli sery
                  i mleko itp. W mojej głowinie wyglądało to tak, że wtranżali ten ser górą i od
                  razu rośli od dołu..........

                  Albo taka książka "Rozalka Olaboga" - o strasznie nieznośnej dziewczynie.

                  Pamiętam też bajeczkę o koniku Garbusku - dostałam ją od babci - miała
                  strasznie mały format, twarde oprawki i śliczne ilustracje. Uwielbiałam ją jako
                  pięciolatka;)
                  Był też cały Bahdaj (TAŃCZĄCY SŁOŃ!!!!!), Nienacki, Niziurski.............

                  Aha!! A o czym był właściwie "Czar Wielkiej Sowy"? Pamietam tylko jakieś drzewo
                  i dziewczynke która mogła się zamieniać w zwierzęta (?????)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.