04.12.06, 14:54
no to przyznawać się kogo nie umordowała ta znienawidzona lektura
naszpikowana opisami przyrody i nudną paplaniną.
mnie, mnie, mnie!!! czytam w kółko.
wyłazić z konspiracji! zrzeszamy się!
Edytor zaawansowany
  • chiara76 04.12.06, 14:57
    jak to , "Chłopi" i umordować?:)
    Uwielbiałam i wracam co jakiś czas do niej chętnie ...chociażby fragmentami.
    Zrzeszam się więc;))
    --
    Japonia
    GRECJA i wyspy greckie
  • onion68 04.12.06, 15:09
    Ja też. Czytam co jakiś czas, mimo, że szkolne latka dawno za mną. O właśnie,
    fajnie będzie przypomnieć sobie przed świętami, jak to Jagna światy wycinała.
  • anula_a 16.12.06, 11:03
    chiara76 napisała:

    > jak to , "Chłopi" i umordować?:)
    > Uwielbiałam i wracam co jakiś czas do niej chętnie ...chociażby fragmentami.
    > Zrzeszam się więc;

    ja jestem również fanką "Chłopów" Reymonta i często wracam do tej lektury,
    zresztą mam kilka lektur szkolnych, do któych wracam z nieukrywaną
    przyjemością - Lalka, Nad Niemnem ....
  • Gość: anka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 14:59
    uwielbiam Chłopów ;-))
  • tanczacy.z.myslami 04.12.06, 15:30
    "Chłopi" cieszą mą duszę opisami przyrody i obyczajów, ciekawą akcją i
    postaciami wielowymiarowymi a nie chodzącymi ideałami wziętymi z jasnego
    mazowieckiego nieba
    A od mordowania opisami przyrody to masz "Nad Niemnem" (brrrrr... i wrrrrr...)
    --
    Człowiek wszystko w życiu zniesie, z wyjątkiem jajka ;)
  • stara_dominikowa 04.12.06, 16:38
    no ideałów tam nie ma, na szczęście. jest krew, pot i łzy.
  • ewab2507 04.12.06, 15:59
    ja mam to samo... uwielbiam "Chłopów" i wracam do tej książki raz na jakiś
    czas. podobnie zresztą rzecz się ma z "Ziemią Obiecaną", którą chyba nawet
    od "Chłopów" wolę :)
  • stara_dominikowa 04.12.06, 15:59
    czytacie teraz?
    ja gdzieś na weselu się pałętam jak to wójt Jagusię podszczypuje bo "mu sie
    strasznie udała", a baby poredzają i Jagusi przekładają, co by "tłusto jeść
    chłopu dawała, a krzepę miał będzie". hihi, przy dzisiejszym trybie życia,
    raczej miażdżycy by się nabawił:)
    śmieszne, bo też czekam na zimę, żeby Zimę zacząć.
    dla zainteresowanych podysłam swój wątek z "Seriali" z propozycją obsady
    współczesnej ekranizacji "Ch".
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=433&w=44084605&a=50654271
  • sto100 04.12.06, 16:14
    a jednak miłośniczka, to rozumiem.
    Dla mnie, od Chłopów dopiero zaczął sie urok opisów przyrody.
  • Gość: EWa IP: *.CNet.Gawex.PL 04.12.06, 17:12
    Też lubię. Ba, powiem więcej: nie umordowała mnie nawet jako lektura
    obowiążkowa w mezozoicznych latach ogólniakowych...
  • Gość: quentin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 18:47
    Ja też uwielbiam!!! Zawsze mi się podobała i przeczytałam omalże jednym tchem!!!
  • Gość: zaba_pelagia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 18:49
    umordowała? w życiu
    a serial jest równie genialny - nie ma w nim słabych epizodów
  • meredith-bairre 04.12.06, 19:18
    Wprost przeciwnie nie spotkałam się z opiniami aby kogoś Chłopi zmordowali:) wprost przeciwnie i ja także należe do grona wielbicieli....
    Częściej słyszałam o męczącej Orzeszkowej opisami nadniemnejskiej przyrody....

    --
    Nie zginie ten, kto gwiazdami związał koniec z końcem...
  • Gość: EWa IP: *.CNet.Gawex.PL 04.12.06, 20:15
    No to autentyk od koleżanki polonistki w technikum. Teścik z czytania ze
    zrozumieniem, fragment, kiedy to swaci przyszli do Dominikowej, mówić, że ponoć
    ma jałówkę itd. Na jedno z pytań: po co właściwie ci swaci do Dominikowej
    przyszli, kilka odpowiedzi:kupić krowę.Jeden w gorliwości dodał, że interes z
    mety opili, bo i wódkę przynieśli.
  • zaba_pelagia 04.12.06, 20:18
    Technikum Rolnicze?

    boskie...

    --
    "Wybory są nierozegrane" - Lech Kaczyński. Inteligent z Żoliborza. Prawnik.
    Prezydent.
  • Gość: EWa IP: *.CNet.Gawex.PL 04.12.06, 20:21
    Nie. Aż się boję napisać: morskie.
  • meduza7 04.12.06, 20:21
    Baaaardzo lubię "Chłopów". Ale Emilia Krakowska jakoś mi nigdy do roli Jagusi
    nie pasowała. Wydawała mi się... za stara.
    Bardzo żałuję tych wszystkich, którzy nie są w stanie strawić "Chłopów" - "bo
    to długie i gwarą", "Pana Tadeusza" - "bo to długie i wierszem", Trylogii - "bo
    to długie i staropolszczyzną". Ja tam lubię długie - byleby ciekawe :)
    --
    Czuję, że budzi się we mnie zwierzę. Niestety, to chyba leniwiec.
  • atojaxxl 04.12.06, 20:49
    I ja z przyjemnością do stowarzyszenia się przyłączam, "Chłopi" należą do tych
    moich lektur, które czytam co jakiś czas z przyjemnością i ze zdziwieniem
    stwierdzam,że zawsze znajduję w nich coś nowego. M.in. właśnie prośba Józi o
    kolorowe opłatki zainspirowała mnie do próby wykonania opłatkowych "światów" i
    każdego roku wykonuję taką dekorację na święta i w pracy i w domu.
  • ryza_malpa1 04.12.06, 20:52
    Galanta książeczka.
    NA "Chłpów" nachodzi mnie przyz mianie pory roku na następną.
    Wtedy wprowadzam się w nastrój czytając odpowiedni tom :)
    Najbardziej lubię "Jesień" - zwłaszcza częśc o jarmarku :)

    --
    "Nawet gdy sami Polacy twierdzili, że ich kraj jest do dupy, to tylko kiwałem
    głową - oj, nie widzieliście wy prawdziwej dupy." Jurij
    Andruchowycz
  • malgga 04.12.06, 21:03
    Ja też lubię tę powieść. Myślę, że część ludzi twierdząca, że jest ona okropna,
    robi tak ze snobizmu. Gdyby nazywała się "Arystokraci" i toczyła się
    w "odpowiednim" środowisku, ci sami ludzie nie mogliby się od niej oderwać :-).






    .
  • monikate 04.12.06, 22:02
    I ja lubię i co jakis czas muszę "Chłopów" przeczytać.
    A Emilia Krakowska za brzydka była, by grać rolę pięknej Jagusi! Toć w serialu
    Rybkowskiego Ladniejsze od niej są Hanka (Krystyna Królówna) i Tereska-
    żołnierka (Irena Karel).
    --
    Od wołu żąda się mięsa, a od krowy mleka i nie należy mylić kolejności
  • zaba_pelagia 04.12.06, 22:12
    a w życiu! piekna jest - odpowiednio duża i blond, i z odpowiednimi walorami w
    odpowiednich miejscach
    odpowiednio absolutnie wiejska i prześna, i zdrowa (to komplementy)
    i tak jej rewelacyjnie pasują te wieeeeeeelkie kolczyki ;-)


    --
    "Wybory są nierozegrane" - Lech Kaczyński. Inteligent z Żoliborza. Prawnik.
    Prezydent.
  • monikate 04.12.06, 22:23
    Podpuszczasz, żabo. Nie wierzę, że tak myślisz :)
    Owszem, duża, przaśna, z walorami, ale toporna strasznie, no cepowata.
    Poczytaj wątek zalinkowany przez założycielke wątku.
    --
    Od wołu żąda się mięsa, a od krowy mleka i nie należy mylić kolejności
  • zaba_pelagia 04.12.06, 22:35
    a myślę, i basta! Jagna nie była pięknością a la Izabela Łęcka, tylko pięknością
    wiejską, emanującą zwierzęcym erotyzmem, doprowadzającym chlopów do szału
    i wlaśnie taka jest Krakowska - gładkie liczko a do tego dużo, dużo walorów ;-))))

    --
    "Wybory są nierozegrane" - Lech Kaczyński. Inteligent z Żoliborza. Prawnik.
    Prezydent.
  • monikate 04.12.06, 22:38
    Wiem, o co biega. Jasne, że nie Izabela Łęcka, ale ktoś w typie młodej Kasi
    Figury. Walory to owszem Krakowska ma, ale gdzie to gładkie liczko...
    Co prawda, chłopy ponoć gustu nie mają, byle na drzewo im nie uciekało :)
    --
    Od wołu żąda się mięsa, a od krowy mleka i nie należy mylić kolejności
  • zaba_pelagia 04.12.06, 22:43
    no, ewentualnie ;-) ale jak Rybkowski kręcił, to nie miał pod ręką Kasi Figury ;-P
    masz jeszcze jakieś typy?

    --
    "Wybory są nierozegrane" - Lech Kaczyński. Inteligent z Żoliborza. Prawnik.
    Prezydent.
  • monikate 04.12.06, 23:04
    Nie ma, nie ma odpowiedniej aktorki, coby zagrała Jagusię. O czym traktuje
    wątek z seriali; całą nową obsadę tam skompletowali z wyjątkiem Jagny. Łatwiej
    o taką, która zagra Łęcką, a przynajmniej będzie ją przypominała.
    --
    Od wołu żąda się mięsa, a od krowy mleka i nie należy mylić kolejności
  • zaba_pelagia 04.12.06, 23:06
    no, to chyba przeczytam, choc nie myślę, że można zastąpić Borynę seniora i
    juniora, matkę Jagny, o Fijewskim nie wspominając
    a teraz witam siatkarzy ;-)


    --
    "Wybory są nierozegrane" - Lech Kaczyński. Inteligent z Żoliborza. Prawnik.
    Prezydent.
  • stara_dominikowa 05.12.06, 11:50
    no muszę obronić Jaguś przed linczem (hm, czy to już było?;)
    była była piękna. "kiej jaka dziedziczka". to nie była zwykła wiejska szczodra
    w rozdawaniu wdzięków dzioucha. była inna. wyróżniała się. "kiej róża pośród
    kwiatów" - to dobra analogia.
    jej rozbuchany erotyzm tak, ale w wybuchowej mieszance z nieprzeciętną urodą i
    wrażliwością - "tęsknica" ją brała "a wiedziała to za czym?"; muzyka
    ją "ozbierała"; twórczość np. pisankowa "sama pod palce przychodziła"; dusza
    się w niej "kolebała jak woda".... dopiero te cechy w pakiecie chłopów powalały.
  • monia145 05.12.06, 09:07
    Najbardziej podobała mi się obsada ról Kozła i Kozłowej:)

    Co do roli Jagny- rzeczywiście byłby problem. Nie widzę na horyzoncie nikogo,
    kto mógłby ją zagrać. Może jakaś zagraniczna aktorka?:)
    --
    "Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa"
  • bdx65 05.12.06, 09:10
    monia145 napisała:


    Co do roli Jagny- rzeczywiście byłby problem. Nie widzę na horyzoncie nikogo,
    > kto mógłby ją zagrać. Może jakaś zagraniczna aktorka?:)

    Najlepiej Scorupco!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • bdx65 04.12.06, 22:42
    Już należę do stowarzyszenia.
    1. Gdy nagrałam 13 odcinków serialu, a było to daaawno temu, po kilkakrotnym
    obejrzeniu, jeszcze mi było mało, więc czytałam powieść wraz z obrazem na
    ekranie - taka symultana. Adaptacja wierna aż do bólu, mimo że Rybkowski
    wykorzystał także w 2-3 odc. inny utwór Noblisty "Sprawiedliwie".
    Spróbujcie dla zabawy czytać dialogi wraz z aktorami.

    2. Pierwsze zajęcia seminaryjne z prof. Ziejką bardzo mi się podobały, a to z
    powodu zadania domowego:
    "Proszę na następne spotkanie przeczytać "Chłopów".

    3. I na koniec anegdota, którą pewnie znacie:
    Niektóre partie powieści tworzył Reymont w Paryżu. Gdy przez kilka dni nie
    zjawił się w kawiarni, w której często bywał, znajomi zaniepokoili się z tego
    powodu. Poszli do niego, leży zmęczony. Na troskliwe pytanie o kondycję, miał
    odpowiedzieć: - Bardzo jestem zmęczony, bo przez 3 dni i noce tańczyłem na
    chłopskim weselu".

    Można się zmęczyć czytając ten opis, a co dopiero stworzyć taki obraz pełen
    wrzasku, pędu, gorąca - no zawrót głowy...........

  • tanczacy.z.myslami 05.12.06, 08:46
    bdx65 napisała:

    > Adaptacja wierna aż do bólu, mimo że Rybkowski
    > wykorzystał także w 2-3 odc. inny utwór Noblisty "Sprawiedliwie".

    W którym miejscu??

    > 2. Pierwsze zajęcia seminaryjne z prof. Ziejką bardzo mi się podobały, a to z
    > powodu zadania domowego:
    > "Proszę na następne spotkanie przeczytać "Chłopów".

    A następne spotkanie następnego dnia rano? :)
    --
    Człowiek wszystko w życiu zniesie, z wyjątkiem jajka ;)
  • bdx65 05.12.06, 09:02
    tanczacy.z.myslami napisał:

    > > W którym miejscu??

    Przeczytaj "Sprawiedliwie i inne opowiadania"


    > A następne spotkanie następnego dnia rano? :)

    Nie! za tydzień
  • stara_dominikowa 05.12.06, 10:56
    chyba chodzi o początek serialu - ucieczkę do Hameryki.
    ekranizacja nie jest wierna do bólu. choćby brak jednego dziecka Hanki.
  • Gość: EWa IP: *.CNet.Gawex.PL 05.12.06, 15:03
    Oj, Żabo, aż się boję, bom coś za bardzo z Tobą zgodna! Rychtyk tak samo na
    Jagusię Krakowską patrzę....
  • baba67 05.12.06, 20:13
    Jagna jest OK i aktorsko i wygladowo. Takie kobity sie na wsi
    podobaly.Porownanie do dziedzicowny nie musialo swiadczyc, ze miala subtelne rysy.
    Antek...no coz, nie jest przystojniakiem opisywanym przez ReYmonta. Jakos nie
    moge zrozumiec co ta Jagna w nim widziala. Gdyby Delag byl lepszym aktorem, toby
    mozna go bylo jako Antka obsadzic, a tak to tylko Latoszek zostaje.
    Hanka nie byla brzydka Rejmony wrecz nazywa ja przystojna.Zbrzydla od ciazy i
    stresow.Nie byla tez zawistna, w ogole malo myslala o sobie-nie miala na to
    czasu.A ze miala zal do jagny, to sie jej osobiscie nie dziwie.Wspaniala postac.
    Obsada, mimo zazstrzezen co do urody Antka-absolutna rewelacja. Wielka szkoda
    ze bylismy wtedy w socjalistycznej oborze-ten film byl na miare Oscara i aktorzy
    rowniez.
    --
    Czasem wydaje mi się, że wszystko rozumiem.
    I nagle odzyskuję świadomość.
  • bdx65 04.12.06, 22:55
    Gdzie tam Figurze do Krakowskiej.
    A Hanka brzydka była i dlatego zawistna.
    Nikt również nie jest wstanie tak zagrać Kuby jak T. Fijewski.

    Obsada u Rybkowskiego jest idealna.

  • tanczacy.z.myslami 05.12.06, 08:44
    bdx65 napisała:

    > A Hanka brzydka była i dlatego zawistna.
    Hanka to jedna z nielicznych normalnych osób w tej rodzinie, oczywiście
    normalnych jak na ówczesne stosunki gruntowo-rodzinne. Żeby nie ona, to całe
    gospodarstwo poszłoby w ruinę gdy Boryna leżał a Antek siedział. Więc co za
    różnica jak wygląda?

    > Nikt również nie jest wstanie tak zagrać Kuby jak T. Fijewski.
    Oj tak...

    > Obsada u Rybkowskiego jest idealna.
    Nie jest. Antek z filmu tak się ma do Antka z ksiązki jak krzesło elektryczne do
    krzesła. Pan Gogolewskie dobrym aktorem jest, ale zewnętrznie do Antka
    kompletnie nie pasował i po oberzeniu tylko filmu, bez czytania książki nei
    bardzo by było wiadomo dlaczego Antek miał takie powodzenie u płci przeciwnej.
    --
    Człowiek wszystko w życiu zniesie, z wyjątkiem jajka ;)
  • bdx65 05.12.06, 09:09
    tanczacy.z.myslami napisał:

    > bdx65 napisała:
    >
    > > A Hanka brzydka była i dlatego zawistna.

    tak właśnie! - jestem przekonana; nie mogła dorównać Paczesiównie pod żadnym
    względem

    >> > Obsada u Rybkowskiego jest idealna.

    dalej tak twierdzę;
    Byli też marzyciele, nie tylko oracze i rozrzucający gnój, dlatego p. Ignacy
    świetnie się do tej roli nadaje;
  • stara_dominikowa 05.12.06, 11:39
    bardzo lubię Krakowską. ale Jagna z niej była drewniana, a do tego utrwaliła
    swoim wyglądem obiegową opinię o Jagnie jako wzorcu z Sevre przaśnej dziouchy
    przy kości.
  • stara_dominikowa 05.12.06, 11:56
  • Gość: opty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.12.06, 08:27
    znienawidzona? ależ skąd!
    czytałam ją w wieku licealnym i bardzo mi się podobała
    serial tylko utwierdził mnie w przekonaniu:)
  • monia145 05.12.06, 09:02
    Moja też ulubiona:)
    Mam w domu dwa wydania, więc raz czytam jedno, raz drugie- coby sie nie
    powtarzać i element inności wprowadzić:))
    --
    "Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa"
  • meduza7 05.12.06, 10:01
    A nie wydaje wam się, że Hanka musiała być kiedyś bardzo piękną kobietą?
    Inaczej jak wytłumaczyć fakt, że syn pierwszego gospodarza we wsi wziął za żonę
    dziewczynę z bardzo ubogiej rodziny (porownajcie warunki życia u Borynów i u
    ojca Hanki)? Potem zbrzydła, bo urodziła kilkoro dzieci i była wciąż
    zaharowana! Sama myśli przecież o Jagnie, że co nie ma być urodna jak doje,
    dośpi i się nie przepracowuje...
    --
    Czuję, że budzi się we mnie zwierzę. Niestety, to chyba leniwiec.
  • magnolijka 05.12.06, 10:32
    Witam,
    a znacie książki w podobnym stylu??
  • waldemar_batura 05.12.06, 11:58
    magnolijka napisała:

    > Witam,
    > a znacie książki w podobnym stylu??

    Może "Błogosławieństwo ziemi" Hamsuna?
    --
    Every single Jedi, including your friend Obi-Wan, is now enemy of the peace. Do
    what must be done!
    I've been waiting for this so long, my little green friend!
  • zaba_pelagia 05.12.06, 10:43
    oczywiscie, ze byla
    tylko ze przestała wysypiac się do południa pod pierzyną i gładkość szlag trafił
    a faceci durne na co insze lacą ;-)
    --
    "Wybory są nierozegrane" - Lech Kaczyński. Inteligent z Żoliborza. Prawnik.
    Prezydent.
  • stara_dominikowa 05.12.06, 11:05
    Hanuś była przystojna i tyle. moja teoria jest taka, że Jantoś brał co mu w
    pazury wlazło, to i ją wzion. a że jurny, to machnął dziedzica i stary kazał
    mu, jako rodowemu gospodarskiemu synowi stawić czoła sytuacji i do ołtarza go
    pogonił. nigdzie nie ma wzmianki o domniemanej zużytej cud urodzie Hanki.
  • zaba_pelagia 05.12.06, 11:13
    hihihihi
    aż musze poczytać ;-)
    --
    "Wybory są nierozegrane" - Lech Kaczyński. Inteligent z Żoliborza. Prawnik.
    Prezydent.
  • meduza7 05.12.06, 14:22
    Oj nie byłabym taka pewna. Coś mi się wydaje, że morgi, jakie mogła wnieść w
    posagu taka czy inna gospodarska córka były ważniejsze niż nieślubny dziedzic.
    Stary Boryna też się przeca z Jewką nie ożenił, choć Bóg jeden wie, jak to z
    tym dzieciakiem było.
    --
    Czuję, że budzi się we mnie zwierzę. Niestety, to chyba leniwiec.
  • stara_dominikowa 05.12.06, 16:49
    wydaje mi się, że Jantoś do żeniaczki skory nie był. znając jego charakterek
    przychodzi mi na myśl jeszcze inna teoria - że "na złość mamie odmrodził sobie
    uszy", czyli ożenił się z Hanką. w każdym razie dalej optuję za przypadkowym
    wyborem żony..
    Hanka piękna nie była i tego będę się trzymać.
  • onion68 05.12.06, 20:22
    A ja jestem zwolenniczką minionej urody Hanki. Wydaje mi się, że rzeczywiście
    nie ma o tym w powieści żadnej wzmianki, ale prawdopodobieństwo psychologiczne -
    nie brałby się Antek za pierwszą lepszą przeciętniaczkę.
    Jeżeli chodzi o ich małżeństwo, to jedyne co się na wsi liczyło, to morgi,
    skrzynie i pieniądze, a nie honor żaden, więc pewnie było tak, że najpierw
    Antek Hankę uwiódł, a potem stary Bylica żyły z siebie na posag wypruł...
  • Gość: jaija IP: *.elblag.dialog.net.pl 05.12.06, 23:47
    Jeżeli chodzi o ich małżeństwo, to jedyne co się na wsi liczyło, to morgi,
    > skrzynie i pieniądze,

    Hm, to przetrwało do dziś, że się tak wtrącę. Wiem, co mówię, bo mam przed
    oczami przykład materialistycznej bratowej mojego chłopaka. Dziewczyna pochodzi
    ze wsi.
  • brunosch 05.12.06, 14:44
    bez wątpienia - Hanka była piękna!
    Antek, mimo tego, że miał romans z Jagną (najpiękniejszą we wsi:)) to jednak
    podziwiał urodę Hanki. Nie mam Chłopów przy sobie, żeby przepisać fragment, ale
    tam jest o jej "ogromnych, błękitnych oczach", o zgrabnej postaci itede
    --
    Bób, homar i włoszczyzna!
  • meduza7 05.12.06, 20:08
    A mnie się wydaje, że te piękne oczy ("jarzące się ślepia") to miała raczej
    Tereska żołnierka. Ale sprawdzać mi się nie chce.
    --
    Czuję, że budzi się we mnie zwierzę. Niestety, to chyba leniwiec.
  • soova 08.12.06, 15:42
    a ot, cytacik:

    "- A to wy, Anna, jakże się macie? - zwrócił się do młodej, PRZYSTOJNEJ kobiety
    w czerwonej chustce na głowie , która, że ręce miała uwalane ziemią, przez
    zapaskę ujęła jego rękę i pocałowała."

    Zauważcie, że Reymont tak znów nie przesadzał z tym uwypuklaniem piękna każdej z
    wieśniaczek, więc jak tu zrobił wzmiankę, to znaczy, że na pewno coś było na rzeczy.

    --
    Hajo Hajo Ipsenajo!
  • stara_dominikowa 08.12.06, 16:08
    "jesteś taka przystojna" to raczej kiepski komplement...;) przystojnej dużo do
    zarzucenia nie ma, ale do piękna jej trochę brakuje.
    a o pięknie dzieuch się Reymont wypowiadał - o Nastusi, o Marysi Balcerkównie.
  • soova 08.12.06, 16:21
    stara_dominikowa napisała:


    > a o pięknie dzieuch się Reymont wypowiadał - o Nastusi, o Marysi Balcerkównie

    ano właśnie, dzieuch
    Hanka to mężatka i matka, co według norm przyjetych w tamtym środowisku sprawia,
    że jest aseksualna i piękna być po prostu nie może, toteż i narrator
    konsekwentnie nie opisuje jej tu nam jako urodnej, pięknej, a jedynie tym
    współczesnym i niegwarowym przymiotnikiem "przystojna" (czy taki Antek, Mateusz
    był kiedykolwiek opisany jako przystojny chłop?)daje nam, czytelnikom z zupełnie
    innych kręgów społecznych, odczuć, że Hanuś jednak urodziwą kobietą była.


    -----
    Hajo Hajo Ipsenajo!
  • onion68 08.12.06, 16:27
    Dokładnie, tak samo w przypadku np. Ellen O'Hara
  • stara_dominikowa 08.12.06, 16:50
    Jaguś mężatką szybko zostaje, jednak opisy jej urody do końca są raczej śmiałe,
    ten argument więc odpada.
    przystojna to właśnie aseksualnie poprawna optycznie:)
    widzę jednak, że jesteś emocjonalnie związana z opcją pięknej Hanki i niczym
    Cię nie przekonam. tak jak mnie nikt nie przekona do Jagusi-chłopskiej średniej
    krajowej.
  • onion68 08.12.06, 17:00
    Bo Jagna miała jeszcze sex appeal, no i rzeczywiście, tak jak to się snuło
    Hance, nie rodziła i nie pracowała poza domem.
  • onion68 08.12.06, 17:04
    I włosów nie dała sobie obciąć...
  • soova 08.12.06, 17:14
    Tak, opisy Jagny istotnie pozostają śmiałe, ale przypuszczam, że to dlatego, że
    do końca pełni ona w powieści funkcję wiejskiej "femme fatale", w
    przeciwieństwie do twardej, mocnej Hanki. Ta przecież ostatecznie jako kobieta
    zwycięża, odbiera rywalce szanse na jakiekolwiek ponowne nawiązanie stosunku z
    Antkiem, fizycznie wyrzuca ją z chałupy, po powrocie męża z więzienia odzyskuje
    jego szacunek i nawet chyba miłość. Do osiągnięcia tego Hance nie jest potrzebna
    uroda, tylko inteligentne rozegranie sytuacji konsekwencja, stąd autor nie
    koncentruje się na opisach Hanczynej urody, bo i po co. Natomiast Jagusia na
    swoją pozycję i ostateczny upadek "pracuje" niemal wyłacznie swoją urodą - tym
    przyciąga wszystkich chłopów, tym fascynuje dzieciucha Jasia, za to nienawidzą
    jej baby (to przecież nie te urodne dzieuchy podjudzają w ostatnim rozdziale do
    rozprawy z ladacznica). W tym przypadku fakt, że jest ona mężatką, nie ma dla
    autora takiego znaczenia, aby raptem zaprzestał częstych wzmianek o jej modrych
    oczach, krasnej gębusi, jasnych włosach, wysokim wzroście itp. Hanka w
    porównaniu z Jagną wygląda w tym okresie znacznie gorzej, ale chyba nie tylko ze
    względu na niedostatki urody, przypomnijmy choćby taką scenę:

    "W chałupie było pusto i wszystko leżało rozbabrane i zamączone, a Hanka kłóciła
    się z kimś w sadzie.

    - Paparuch! Na sprzeczki to czas ma! - mruczał idąc w podwórze, ale tam zeźlił
    się barzej,(...) Długo koło niego majstrował coraz niecierpliwiej, nasłuchując
    kłótni, bo Hanka już wykrzykiwała rozwścieklona:

    - Zapłać szkody, to ci maciorę wypuszczę, a nie, to podam do sądu! (...) A na
    drugi raz to twojej maciorze i tobie kulasy poprzetrącam! - jazgotała zajadle,
    że zaś i sąsiadka dłużną nie ostawała, to już kłóciły się na zabój, wytrząchając
    do się przez płoty zaciśniętymi pięściami.

    - Hanka! - krzyknął zakładając se pług na ramiona. Przyleciała rozwrzeszczana i
    rozczapierzona kiej kokosz.

    - A to wydzierasz się, jaże na całą wieś słychać!

    - Swojego bronię! Jakże, pozwolę to, bych mi cudze świnie pyskały po zagonach!
    Tyla szkody robią, to mam być cicho? Niedoczekanie, nie daruję! - wykrzykiwała,
    jaże przerwał jej ostro:

    - Ogarnij się, a to wyglądasz kiej nieboskie stworzenie!

    - Hale, do roboty będę się przybierała kiej do kościoła, juści.

    Popatrzył na nią wzgardliwie, boć wyglądała, jakby ją kto wyciągnął spod łóżka,
    i rzuciwszy ramionami poszedł."

    Z tego krótkiego fragmentu wynika, że dbałość o siebie raczej nie była Hanki
    przymiotem - na tle Jagusi (była już w tym wątku mowa o tym, jak to Jagna tłusto
    je, w cieple się wyśpi, dzieci nie rodzi, to i co ma nie byc urodna) zawsze
    wypadnie licho.
    --
    Hajo Hajo Ipsenajo!
  • Gość: mimbla.londyn IP: 82.109.16.* 08.12.06, 20:45
    Hmm... Hanka jako kobieta ostatecznie zwycieza-napisala soova-ale coz to za
    wygrana? Raczej zalosna-wiedziec ze rozkazem,zakazem i podstepem "uratowalo"
    sie swego chlopa przed MILOSCIA do innej. Oczywiscie na wojnie i w milosci
    wszystkie chwyty dozwolone. Ale czesto sie zastanawialam jak bardzo zalosnie
    musiala wygladac Hanka w swoich oczach. I wspolczuje jej.Rowniez tego
    zauroczenia i przywiazania do meza,ktory nie potrafil odwzajemnic jej uczuc.
    Mysle,ze kazda z postaci kobiecych w "Chlopach" ma takie uniwersalne
    cechy,ktore przekladaja sie na cos w rodzaju archetypu... Tak wiec kazda z nas
    jest troche Jagna,troche Hanka,a nawet stara Dominikowa tez troche...
    Pozdrawiam !
    P.S. Jak fajnie ,ze tyle osob "przyznaje sie" do czytania "Chlopow" !
  • onion68 08.12.06, 20:55
    Dziewicą, matką, staruchą ? ;)
  • stara_dominikowa 11.12.06, 11:46
    Chciałam zauważyć, że to Jaguś odtrąciła Antka. Po ostatniej wspólnej nocy
    Jantoś pytał, czy nie uciekłaby z nim do Hameryki. Jagusi jednak już przeszło
    miłowanie i do Jasia jej myśli biegły. Antek jej tego nie wybaczył i tym
    chętniej "z gromadą trzymał" jak gromada na Jagusię wydawała wyrok eksmisji.
    to, że się przystosował ostatecznie do praw rządzących społecznością to takie
    znowu zwycięstwo Hanki jako kobiety? może jako żony, gospodyni, matki tak, ale
    nie jako kobiety. Antek to pod koniec powieści ogryzek ze stołu Jagusi.
  • onion68 11.12.06, 15:49
    Ale to znaczy, że Jagny też nie kochał, inaczej nie mógłby znieść tego, co ją
    spotkało, nawet po odtrąceniu. I podtrzymuję - Jagnę traktował tylko jako obiekt
    seksualny, a naprawdę liczyła się dla niego rodzina, jej byt i dobro.
  • stara_dominikowa 11.12.06, 16:22
    myślę, że kochał, tylko zabił w sobie tą miłość odtrącony. pomsty mu się
    chciało, to i łatwiej mu było z gromadą trzymać w temacie wypędzenia Jagusi.
    myślę, że Jagna była główną motywacją Jantosia do zerwania z powtarzalną jak
    pory roku chłopską dolą i wszystkim co ze sobą niesie - posłuszeństwem, pokorą,
    obyczajnym życiem.

    "Rzucił kosę i przysiadł pod żytnią ścianą, jakby się wparł w ziemię, jakby się
    jej czepił całą mocą, zaś cały się jej ujął jakby w żelazne pazury i zdzierżył,
    i nie dał się, chociaż oczy latały nad wsią niby oszalałe ptaki, choć serce
    skwierczało z trwogi, choć trząsł się i dygotał z niespokoju" - no raczej
    obojętnie nie znosił tego co działo się podczas khe, khe eksmisji.

    zaraz potem sobie tłumaczył:

    "Wszyćko musi iść po swojemu, wszyćko. Trza orać, by siać, trza siać, by
    zbierać, a co jeno przeszkadza, trza wyplenić kiej zły chwast".

    zgasił w sobie uczucie.
    dla mnie Antek skończył się w tym miejscu, ta pokora to nie jego styl.
  • onion68 11.12.06, 19:11
    Właśnie, Mateusz zdecydowanie w większym stopniu stanął na wysokości zadania. A
    też został przecież odtrącony.
  • stara_dominikowa 12.12.06, 08:50
    zachował się rzeczywiście niesamowicie. dla Jagusi sprzeciwił się całej wsi.
    gdyby chodziło mu tylko o te kilka jej morgów dałby sobie spokój. to chyba
    jednak tajemnicza postać ten Mateusz:) taki sobie łobuziak, bawidamek, złota
    rączka (dlatego kojarzy mi się z Szycem) a tu proszę, pełen szacuneczek dla
    niego za odwagę. a o jego uczuciach nic w powieści nie ma. tylko takie tam
    przechwałki i od niechcenia zabawy z żołnierką. szkoda.
  • soova 12.12.06, 10:52
    Ośmielam się wspomnieć, że Mateusz może sobie na różnicę zdania pozwolić, tak
    samo jak kowal może sobie pozwolić na intrygi. Jako monopoliści - rzemieślnicy
    są po prostu Lipcom niezbędni. Jak komuś pęknie oś w wozie czy wiatr mu zwali
    chałupę, to mogą po naprawę zgłosić się tylko do wyżej wymienionych, bez względu
    na to, co sądzą o ich życiowej postawie.

    --
    Hajo Hajo Ipsenajo!
  • onion68 12.12.06, 11:20
    A Antek był pierwszym gospodarzem we wsi. Zresztą, niezbędny czy nie, właśnie
    Mateusz okazał Jagnie uczucie, i odwagę w ogóle. Inną jest sprawą, ile osób może
    sobie na coś takiego pozwolić, ale_im_się_nie_chce.
    Tak naprawdę, żywotnie zainteresowane rozwiązaniem kwestii Jagny ;) były tylko
    organiścina i wójtowa, reszta poszła za nimi z różnych pobudek - dla rozrywki, z
    bezinteresownej złości do całego świata, jak to zawsze bywa w przypadku
    podobnych akcji. A jeśli dobrze pamiętam, właśnie skrzywdzona przez Jagnę Hanka
    wcale całej sprawy nie poparła.
    Kowal - sugerujesz, że tylko lęk powstrzymuje ludzi od podłego postępowania? Kto
    ma intrygować, ten będzie to robił, niezależnie od pozycji społecznej.
  • soova 12.12.06, 11:54
    onion68 napisała:

    A jeśli dobrze pamiętam, właśnie skrzywdzona przez Jagnę Hanka
    > wcale całej sprawy nie poparła.

    Hanka była w tym czasie z kompanią w Częstochowie. Ot, taki celowy zabieg
    autorski. Zreszta moim zdaniem to właśnie Hanka by się sprzeciwiła sądowi nad
    Jagną i być może udałoby się jej powstrzymać baby żądne zemsty za wyimaginowane
    krzywdy, żeby nie szły za wójtową i organiściną.


    > Kowal - sugerujesz, że tylko lęk powstrzymuje ludzi od podłego postępowania?

    Nie bardzo rozumiem.

    > Kto ma intrygować, ten będzie to robił, niezależnie od pozycji społecznej.

    Chodziło mi o to, że kowal może sobie bezkarnie pozwolić na intrygi, bo i tak
    każdy z problemem technicznym musi zwrócić się do niego. Na wsi w tamtych
    czasach pęknięta oś czy uszkodzona brona np. w sezonie prac polowych to naprawdę
    była kwestia bardzo istotna. Jakby ktoś najpierw otwarcie kowala krytykował za
    jego postawę życiową, a potem zwrócił się do niego o naprawę, musiałby się
    liczyć z odmową.


    --
    Hajo Hajo Ipsenajo!
  • onion68 12.12.06, 12:07
    Masz rację. Chodziło mi tylko o to, że to nie umniejsza zalet i postawy Mateusza :)
  • bdx65 12.12.06, 12:53
    Tadzio Różewicz napisał w tak zwanej lekturze szkolnej: "szczęśliwi byli
    dawniejsi poeci, świat był jak drzewo, a oni jak dzieci". Tak napisał i to była
    cholerna prawda. Miał chyba na myśli wszystkich tych barokowych obszczymurów w
    rodzaju Morsztyna, ktorym we łbie kiełbasiły się z nudów rymowanki o cyckach. I
    nie widzieli łapanek, egzekucji, bezrobocia, drecholi, kredytów pod zastaw,
    bejzbola na mordzie ani żadnych innych niecyckowych historii.
    To samo było z pisarzami. Myślę, że dawni pisarze mieli zbyt dużo wolnego
    czasu. Byli znudzonymi sobą cycofonami, uciekającymi w nierealne historie
    swoich powieści.
    Wpadali w trans pisania, przeróżni R e y m o n t o w i e, k t ó r z y w a l ą
    c l i t r a m i s p i r y t u s, z a m y k a l i s i ę n a m i e s i ą c
    w p o k o j u, b y t a ń c z y ć n a w e s e l u B o r y n y (...)

    P. Czerwiński - "Pokalanie"
    niekoniecznie zgadzam się z autorem, ale powieść, jako całość, jest niezła.
  • stara_dominikowa 12.12.06, 13:14
    rozumiem o co mu chodziło, ale to taka zbędna rzucawka jak dla mnie. jeśli ktoś
    ma zacięcie do pisania o aktualnie żywych społecznych brudach i lubi być
    interwencyjnym twórcą to niech będzie. to nie jest jedyna właściwa droga.
  • stara_dominikowa 12.12.06, 13:06
    młynarz też był niezbędny i jakoś się nie przejął.
  • waldemar_batura 05.12.06, 20:29
    runosch napisał:

    > bez wątpienia - Hanka była piękna!
    > Antek, mimo tego, że miał romans z Jagną (najpiękniejszą we wsi:)) to jednak
    > podziwiał urodę Hanki. Nie mam Chłopów przy sobie, żeby przepisać fragment, ale
    > tam jest o jej "ogromnych, błękitnych oczach", o zgrabnej postaci itede

    Ale, o ile pamiętam, było tak, że Hanka zazdrościła Jagnie urody. Chyba że sama
    straciła urodę dopiero harując na gospodarstwie i w domu, jak sama sugerowała co
    do Jagny - że tamta jest tak piękna dlatego, że nic nie robi.
    --
    Every single Jedi, including your friend Obi-Wan, is now enemy of the peace. Do
    what must be done!
    I've been waiting for this so long, my little green friend!
  • baba67 05.12.06, 20:29
    Tyle, ze to nie o niej.To nie Antek, tylko Mateusz, i nie o Hance, tylko o
    Teresce zolnierce. Jak w dowcipie o samochodach i Placu Czerwonym, naprawde :-)
    --
    Czasem wydaje mi się, że wszystko rozumiem.
    I nagle odzyskuję świadomość.
  • baba67 05.12.06, 20:25
    Z ta bardzo uboga rodzina to troche przesadzilas.Byl to mezalians, ale zwaz, ze
    Bylica gospodarowal na 6 morgach-byl sredniorolnym gospodarzem.na Hanke wypadaly
    3 morgi-na Jagne, uwazana za niezla partie 5 morg-roznica nie byla wstrzasajaca.
    Jesli chodzi o chalupe- Borynow byla jedyna taka we wsi-chalupa Dominikowej
    dobrze sytuowanej wdowy nie wygladala tak wspaniale.Bylica poszedl na wycug
    Weronka wyszla za maz niebogato, zatem o ich chalupe nie mial kto zadbac.
    Status majatkowy to przede wszystkim ziemia.
    a jeszcze jest fragment o gospodarzu, ktory CHOC NA 8 MORGACH SIEDZIAL musial
    sprzedac konia na jarmarku bo go sprocesowa;a Balcerkowa o jakies pieniadze.
    Zatem 8 morgow to nie bylo malo.
    --
    Czasem wydaje mi się, że wszystko rozumiem.
    I nagle odzyskuję świadomość.
  • meduza7 05.12.06, 23:05
    Możliwe, ich stanu "morgowego" aż tak dokładnie nie pamiętałam, za to wyraźnie
    pozostało mi wrażenie "brudu, smrodu i ubóstwa" u Byliców, tej ostatniej
    sprzedawanej krowiny no i ojca, który najpierw był niemalże głodzony, a potem
    poszedł na żebry. No, ale w przypadku "wycugu" to chyba niestety było częste,
    patrz Jagustynka. Nie ma się co dziwić, że stary Boryna bronił się przed tym
    rękami i nogami ("na wycug do waju nie pójdę!").
    --
    Czuję, że budzi się we mnie zwierzę. Niestety, to chyba leniwiec.
  • stara_dominikowa 06.12.06, 10:40
    rachunki to nie moja specjalnosć, ale: Jaguś wniesła 5 (z czego by wynikało, że
    Dominikowa siedziała na 15 morgach), Boryna miał 32 morgi (ale czworo dzieci,
    czyli po 8 na łebka). Jagna była więc z domu bogatszego niż Hanka - 5 a 3 to
    niewielka różnica, ale 15 a 6 już widać.
    Jantoś Hanki nie miłował, phi, nawet nie szanował. Rodziła mu dzieci, jeść
    dawała, kole gospodarki robiła. Żeniąc się miał też argument do walki o ziemię -
    potrzeba oderwania od ojca, nowa rodzina itp. Nie ma ani jednej wzmianki o
    jego uczuciu minionym czy aktualnym. Traktował Hanuś paskudnie. Najczulszy był
    kiedy łaskawie podniósł ją ze śniegu gdzie leżała krzyżem i ryczała po tym jak
    ją przepędził z karczmy. Za to jej miłość do Antka jest przeogromna.
    Najpiękniejsze wyznanie miłosne ever: "La ciebie to bym i więcej zmogła"....
    żal jej, eh..
    podsumowując: ani morgi, ani uroda/fascynacja nie były powodem ożenku.
  • onion68 06.12.06, 10:52
    Ok, teraz jej nie kocha, ale to nie znaczy, że zawsze tak było.
  • stara_dominikowa 06.12.06, 11:08
    możemy wnioskować tylko na podstawie poszlak, czyli treści książki. akcja
    zaczyna się mocno po ślubie (Pietrusiowi było na czwarty rok) i brak wspomnień
    miłowania.
    to moja opcja i tyle:)
  • chiara76 06.12.06, 11:12
    stara_dominikowa napisała:

    > możemy wnioskować tylko na podstawie poszlak, czyli treści książki. akcja
    > zaczyna się mocno po ślubie (Pietrusiowi było na czwarty rok) i brak
    wspomnień
    > miłowania.
    > to moja opcja i tyle:)

    czyli było bardzo życiowo;) A Jagna to taka femme fatale, co się przytrafiła we
    wiosce jak piorun z jasnego nieba. I nagle ten schemat wsi spokojnej, wis
    wesołej zaczyna się trząść aż do ostatecznego wielkiego upadku...


    --
    Japonia
    GRECJA i wyspy greckie
  • meduza7 06.12.06, 11:51
    A może z Jantosiem to tak było jak z tym... kurde, jak mu było, Kazek??? z
    Konopielki. Przyszedł mu czas się żenić i ustatkować, to go swatka powiodła do
    Hanki na końcu wsi, a on się jeszcze zapierał, że do niej to nie, bo ona "przez
    pindy". Ale go ożenili i szlus. To może i na Jantosia przyszedł czas, a ojce mu
    znaleźli taką, co to może niebogata, ale robotna i gospodarna.
    Chociaż koncepcja minionej piękności Hanki bardziej mi się podoba. Jantoś był
    chłop jak smok, mógł wybierać i przebierać, byle paszteta by nie wziął.
    --
    Czuję, że budzi się we mnie zwierzę. Niestety, to chyba leniwiec.
  • stara_dominikowa 06.12.06, 11:57
    he he, tak było. cóż, przecież to narzędzie złego taka Jaguś;)
  • onion68 06.12.06, 12:03
    I do takiegoż wniosku Antoś doszedł, gdy przyszło do naprawdę ważnych spraw - do
    działów. Też życiowo.
  • baba67 06.12.06, 11:54
    Mnie sie tez wydaje, ze Antek nie ozenil sie dla morgow Hanki-to byla
    zdecydowanie dobra partia dla niej.Chcialam tylko powiedziec, ze w momencie
    zamazpojscia rodzina Hanki nie zaliczala sie do bardzo ubogich. Ona sama byla
    przystojna, zatem mogla sie Antkowi podobac, Jagusia mogla miec w tym czasie
    najwyzej 14 lat, zatem jeszcze na femme fatale za wczesnie, Antek mogl byc od
    niej starszy nawet 10 lat.
    Wielkiej milosci to tam moze i nie bylo, ale na zasadzie dziewucha dobra,
    pracowita no i calkiem niebrzydka...Borynie nie zalezalo na zamoznej synowej, bo
    musialby sie liczyc z jej rodzina-wiadomo bylo ze na wycug nie pojdzie krzepki
    byl zatem nie kazdej pannie z zamoznego domu odpowiadaloby sluzenie u tescia.

    --
    Czasem wydaje mi się, że wszystko rozumiem.
    I nagle odzyskuję świadomość.
  • meduza7 06.12.06, 12:21
    A może Jantoś po prostu przechodził kryzys wieku średniego? Wtedy często
    mlodsze w oko wpadają. Ile on mial w końcu lat? Mateusz z tego co pamiętam
    dobiegał trzydziestki, czy Antek byl starszy?
    --
    Czuję, że budzi się we mnie zwierzę. Niestety, to chyba leniwiec.
  • gaudia 06.12.06, 13:15
    tez się pisze do stowarzyszenia

    i z żabą się zgadzam - Krakowska świetna, z tym swoim głosem lekko ochrypłym,
    doskonale duszę ciągnącą się wyrażała:)

    Mnie jakoś nigdy nie przyszło do głowy coby oceniać która ładna, która nie
    Wiedziałam, że Hanka psychicznie nie podołała po prostu - praca, dzieci - dała
    się zjeść. Co miała dla Antka prócz narzekania? Jagna to egocentryczka, z
    tęksnotami, z artystyczna duszą, z niesamowitym, zwierzęcym seksapilem. I
    trzymała Antka na smyczy. Przy takim zestawie - mogła nawet nie być
    superurodna, a i tak chłopy szaleliby. Znam takie kobiety, dalekie od
    holyłódzkich standardów, a panowie jak pszczoły do miodu:)

    --
    dość mam sygnaturki "na bezplusiu i minus plus". Żądam plusia.
    forum)
  • stara_dominikowa 06.12.06, 13:28
    Hanka początkowo dawała się zjeść. życie dziękczynne w bogatym domu do którego
    weszła i poczucie niższości w którym utwierdzał ją Jantoś robiło swoje. potem
    Hanka pokazuje charakter.
    Egocentryczka? Jakoś nie pasuje mi to określenie. Egocentryk dostosowuje świat
    do siebie, czegoś żąda od innych pod kątem swojej osoby. Jaguś była bezwolna,
    nie umiała podjąć decyzji, było jej wszystko jedno, bujała w obłokach i
    poddawała się namiętnościom.
    I nikogo na smyczy nie trzymała. Chyba że mimowolnie i niechcący.
  • stara_dominikowa 06.12.06, 13:18
    albo byli równolatkami, albo Jantoś był trochę starszy. stary skończył na
    Zielną 58 roków, więc mógł mieć syna w wieku 35 lat gdyby młodo się ożenił.
    Antek na pewno miał powodzenie jako kawaler, brał co wpadało w łapy, rozbestwił
    się i zblazował wzięciem, ożenił się bez emocji. Dopiero z Jagną zasmakował
    namiętnej miłości. ACH ACH:)
  • stara_dominikowa 06.12.06, 13:06
    w momencie ożenku Jantosia, Jaguś za bydłem pewnie jeszcze ganiała. Jasio na
    jesieni nie poznał jej, bo się "rozbuchała kiej jałowica". sfemmefatalizowała
    się więc niedawno:)
    owszem stary Boryna mógł być motorem ożenku, jednak ciężko mi uwierzyć w
    Antka który żeni się bo ojciec tak wymyślił. z jego przekornym charakterem i
    butą trudno mi to sobie wyobrazić. to musiała być jego decyzja, a mądry Boryna
    rozważył, stwierdził że Hanuś można brać (ze względu na wymienione przez Babę
    okoliczności) i łaskawie udzielił błogosławieństwa licząc na ustatkowanie się
    syna.
  • meduza7 06.12.06, 14:14
    A ja zmienię temat, jeśli pozwolicie.
    Nie szkoda wam Jasia organistów? Młody chłopaczek chowany pod kloszem, wysłany
    przez matkę do seminarium "bo to taki honor". Kto by tam się zastanawiał, czy
    ma powołanie, nawet jemu samemu, jak podejrzewam, takie pytania do głowy nie
    przychodziły. Takie cielątko trochę, na wpół świadome własnej tożsamości,
    pozbawione możliwości decydowania o własnym życiu i podporządkowane matce.

    --
    Czuję, że budzi się we mnie zwierzę. Niestety, to chyba leniwiec.
  • stara_dominikowa 06.12.06, 14:41
    no cielątko do potęgi. bardziej interesuje mnie postać nieobecnego syna
    młynarzów - student medycyny, siedział w cytadeli. Co zresztą Jasio
    skomentował: "Mamusiu, u nas to nawet myśleć o takich rzeczach nie wolno".
    Karny, mały chłopczyk, dla którego najważniejsze to być grzecznym.
  • stara_dominikowa 06.12.06, 14:46
    no "mówić o takich rzeczach nie wolno", nie myśleć, się zapędziłam:)
  • onion68 06.12.06, 15:48
    Współczuję wszystkim księżom, a w szczególności tym, którzy zostają nimi w
    wyniku nacisków rodziny.
    Jaś, jako jednostka przesadnie uległa i podatna na wpływy, w każdym przypadku
    byłby godny współczucia, gdyż zawsze robiłby to, co zdecydują inni, co skutkuje
    przeważnie poczuciem krzywdy i bezsilności
  • meduza7 06.12.06, 16:05
    Eeee tam, bez przesady, znam paru takich, ktorym współczuć absolutnie nie
    trzeba, podjęli swoją decyzję w pełni świadomie i dojrzale, i spelniają się w
    tym, co robią, że się tak banalnie wyrażę.
    --
    Czuję, że budzi się we mnie zwierzę. Niestety, to chyba leniwiec.
  • tanczacy.z.myslami 07.12.06, 08:22
    baba67 napisał:

    > Jagusia mogla miec w tym czasie
    > najwyzej 14 lat, zatem jeszcze na femme fatale za wczesnie,

    14 lat = za wcześnie? Przeczytaj sobie Nabokowa, tę... jak jej tam...
    zapomniałem ;)... "Pepitkę"? :))
    --
    Człowiek wszystko w życiu zniesie, z wyjątkiem jajka ;)
  • meduza7 07.12.06, 09:06
    Bardzo lubię "Chłopów" między innymi właśnie za te pełnokrwiste postacie, za
    to, że współczuję zdradzanej Hance, ale za chwilę mogę współczuć i Jagusi,
    która na swój femmefatalizm niewiele mogła poradzić. Rozumiem racje Antka,
    ktory chciał wreszcie gospodarować na swoim, ale rozumiem i racje Boryny, który
    bał się "wycugu" jak diabeł święconej wody. W zasadzie nie ma tu postaci w 100%
    dobrych albo złych... choć nie, jest święty Rocho i wredny kowal. Ale to
    wyjątki.
    --
    Czuję, że budzi się we mnie zwierzę. Niestety, to chyba leniwiec.
  • stara_dominikowa 07.12.06, 11:17
    i wójt :)
  • bdx65 07.12.06, 09:09
    Kuba:
    - Tylko ksiądz uszanuje człowieka.
  • paulinaa 05.12.06, 10:39
    przeczytałam. nie taka zła:)
    --
    Aimer, ce n'est pas se regarder l'un l'autre, c'est regarder ensemble dans la
    meme direction.
  • yesiotr23 05.12.06, 19:32
    według mnie daje radę ;)
    --
    www.buchwelt.pl - literatura obcojęzyczna
  • wampuka 07.12.06, 09:40
    Piękna, piękna książka!
    Przeczytałem Waszą dyskusję i - cholera - narobiliśmie mi ogromnej ochoty do
    przeczytania tej książki de novo! Zrobię to, jak ją tylko doapdnę, kwestia
    honorowa!!!
    A rola Jagny... jest taka młoda aktorka, nie wiem, czy gra w serialach, bo nie
    mam telewizorni, ale widziałem ją kilka razy w teatrze (Dramatyczny w W-wie,
    Stary w Krakowie) i myślę, że się nadaje: Marta Król.
    --
    into the West
  • stara_dominikowa 07.12.06, 12:01
    to mam hopla na jej punkcie. dam sobie łapy uciąć, że nie była typową chłopką
    co to oczy parobków ciągnie bo rosła, spaśna i biała na gębie i tyle. Jaguś to
    alegoria matki natury też pod względem urody. wrażliwość na piękno przyrody
    jest właściwa ludziom niezależnie od warstwy społecznej czy poziomu
    wykształcenia. tak samo Jaguś podobała się wszystkim. piękno klasyczne to
    symetria i proporcje, rozmiar to już kwestia kręgu kulturowego i epoki. grać ją
    musi więc aktorka piękna.
  • wampuka 07.12.06, 12:20
    Tak, tak, zrozumiałem to wszystko z Twoich wcześniejszych wpisów, dlatego
    postuluję Martę Król! Obejrzyj sobie ją choćby w graficznej wyszukiwarce
    Googli! Te oczy!!!
    --
    into the West
  • stara_dominikowa 07.12.06, 13:27
    no a myślisz, że co zrobiłam zaraz po przeczytaniu Twojego wpisu... nie żebym
    była czepialska...;) no nie pasuje mi, i co mam zrobić.. na filmpolski.pl jest
    jej serialografia. zasadzę się i obejrzę w ruchu dziouchę.
  • wampuka 07.12.06, 23:05
    Zasadź się, warto. Ale najbardziej warto w teatrze, tam rzeczywiście widać jej
    urodę połączoną z cielesną biologią (wiem, tautologia...), jakąś ciążącą ku
    ziemi ociężałością, ale nie nachalną, przezwyciężaną przez aktorkę.
    --
    into the West
  • stara_dominikowa 08.12.06, 09:03
    zobaczymy więc:)
    a btw, zakładając, że i tak nie znam aktorki w 100% jagusinej mogę jeszcze
    wspomnieć Joannę Liszowską. Nie ten talent, nie te zęby (hihi), ale jako jedna
    z nielicznych współczesnych polskich aktorek emanuje wręcz krępującym
    (przynajmniej mnie) erotyzmem. Jest do tego duża, przez co przytłacza swoją
    bujnością.
  • soova 08.12.06, 15:35
    jako Jagustynka w niedoszłej niestety do skutku inscenizacji w szkole
    podstawowej sceny przy siekaniu kapusty - dołączam się
    --
    Hajo Hajo Ipsenajo!
  • foxie777 08.12.06, 18:24
    Wspaniala ksiazka,wracam czesto co do Jagusi to sliczna
    dziewczyna, ale za bardzo "uczuciowa" natomiast Hanka paparuch, to
    i trudno sie dziwic, ze Antek kochal sie w Jagusi.
    Zreszta ksiazka mimo, ze dawno napisana jakze jest na czasie.

    pozdr
  • onion68 08.12.06, 21:05
    Właśnie sobie przypomniałam, że jedno z nasilniejszych i najbardziej
    traumatycznych przeżyć w wyniku czytania miałam właśnie po "Chłopach" - nie mogę
    sobie przypomnieć, za co Boryna tak Witka sprał, ale jeszcze dziś, na stare
    lata, robi mi się na myśl o tym po prostu okropnie, mimo powtarzania sobie, że
    to głupie... Inna sprawa, że taki los rzeczywiście był pewnie udziałem wielu dzieci.
  • bdx65 08.12.06, 21:31
    Nie dopilnował krowy, która "zegnała się" i dorżnąć(Maciej) musiał...
  • meduza7 11.12.06, 22:39
    No właśnie, kwestia tej krowy zawsze mnie zastanawiała. Jakby ją zostawili,
    żeby zdechła sama z siebie, to by się "zmarnowała" i nie mogli by wykorzystać
    mięsa. A jak ją dorżnęli, to wszystko było w porządku. Nigdy tego nie
    rozumiałam, krowa i tak zdychała, więc co za różnica? A może niewielka tylko
    dla nas, wychowanych na kurczakach hormonami pędzonych i wędlinach z
    Constaru... Czy ktoś się zna i mógłby mi wyjaśnić różnicę między mięsem
    zwierzęcia, które padło samo z siebie, a tego, które kwadrans wcześniej
    dorżnięto?
    --
    Czuję, że budzi się we mnie zwierzę. Niestety, to chyba leniwiec.
  • tanczacy.z.myslami 12.12.06, 14:43
    meduza7 napisała:

    > krowa i tak zdychała, więc co za różnica?

    Zdaje mi się (niech mnie ktoś przytuli.. tfu! poprawi) że zwierzę przeznaczone
    na mięso musi umrzeć smiercią gwałtowną i szybką. W przeciwnym przypadku
    (powolnego zdychania) wytwarzają się jakieś tam kwasy, które pogarszają jakość
    mięsa i/lub w ogóle uniemożliwiają jego spożycie lub dłuższe przechowywanie; my
    wychowankowie epoki lodówek i zamrażarek nie bardzo zwracamy na to uwagę; ale
    Borynowie pewnie mięso z tej krowy padłej we wrześniu (?) jedli na Boże
    Narodzenie, a jeśli dobrze przerobili, uwędzili itp., to i na Wielkanoc. A
    wyobraźcie sobie tzw. 'wędlinę' z wspomnianego Constaru zrobioną jesienią i
    przechowywaną (bez lodówki) do Wielkanocy... o bogowie, fuuuu!

    O ile się nie mylę, właśnie te zasady higieniczności leżą też u podstaw
    "koszerności" i "trefności" mięsa u Żydów. W warunkach klimatu Palestyny i
    Egiptu mięso musiało byś szczególnie dobrze przygotowane do przechowywania i
    dlatego podstawą koszerności mięsa jest pozbawienie go całkowicie krwi przez
    odpowiednio wykwalifikowanego rzezaka. Zresztą u Borynów też wzywali "fachowca"
    do przerabiania mięsa.

    A pamiętacie/znacie robienie wędlin, podgardlanek i innych kaszanek we młynie w
    "Postrzyżynach" Hrabala? Cholerka, ślina mi pociekła na klawiaturę... :(
    --
    Człowiek wszystko w życiu zniesie, z wyjątkiem jajka ;)
  • meduza7 13.12.06, 23:38
    Tak właśnie sobie myślałam, że to jakieś chemiczne czary - mary.
    Przytulę cię, chcesz? ;)
    --
    Czuję, że budzi się we mnie zwierzę. Niestety, to chyba leniwiec.
  • stara_dominikowa 14.12.06, 09:53
    .. stosunek do żywych stworzeń był czysto pragmatyczny, że zacytuję
    Jambroża "wiedział Pan Bóg po co świntucha stworzył" - w domyśle - na kiełbasy.
    życie toczyło się wokół zdobywania pożywienia i nikomu nie przyszło na myśl
    zastanawiać się nad ewentualną krzywdą jaka dzieje się żywności jak jeszcze na
    czterech nogach chodzi. podobnie z dziećmi, niestety. sieroty przywożone
    z "Warsiawy" kończyły często bardzo źle (przykład dzieci poparzonych dzieci u
    Kozłów), albo tylko bardzo smutno (Witek, bardzo inteligentny chłopczyk,
    parobek u Borynów).
    przypomina mi się teraz choroba Józki i Witek znoszący jej zwierzątka "ku
    pocieszeniu" - zalał małej żołnie oczy smołą, związał skrzydełka i nóżki i
    bardzo z Józią się smucili jak w końcu zdechła i nie było się czym bawić:)
    smutno-śmieszne..
  • meduza7 16.12.06, 09:10
    A propos losu sierotki...
    Przypomina mi się "Kochany wrogu" Jean Webster. Bohaterka jest dyrektorką
    amerykańskiego sierocińca u początkow XX wieku. Środowisko zupelnie inne, ale i
    tu pojawia się motyw farmerów, którzy masowo zjeżdżali się adoptować dzieci w
    okresie najcięższych prac na polu...
    --
    Monkey in red is dancing with me cheek to cheek...
  • baba67 16.12.06, 15:54

    Mnie tez to bardzo zdziwilo, ze kielbasa z Wielkiejnocy(wyraznie jest to
    wspomniane)je Antek pod koniec czerwca.Wielkanoc jest najpozniej w pierwszej
    polowie kwietnia.Antek z Rochem przezyli.
    Jedynym wytlumaczeniem jest fakt dodawania olbrzymiej ilosci czosnku (bowiem
    kielbasa czujna byla) oraz dlugotrwalego wedzenia polaczonego z suszeniem.
    Na wsi byly tez piwniczki(co prawda R. nic o piwniczce nie wspomina, ale wiem
    na pewno, ze istnialy wtedy w niektorych obejsciach).Zreszta, Hanka mowi o
    spizarni, a my nie wiemy gdzie ta spizarnia sie znajduje-w opisie domu jest
    tylko alkierz, ale tam stalo zboze i welna. zatem mozliwe, ze piwniczka byla.
    --
    Czasem wydaje mi się, że wszystko rozumiem.
    I nagle odzyskuję świadomość.
  • bdx65 16.12.06, 20:45
    - Jak ten kot, do sperki się dobiera.
    - A bo też spaśna kiej ta lepa!
    - Stary kręci się i nogami przebiera, niczem ten kogut.
    - Użyje se jucha stary, użyje! - wołał wójt
    - Jak ten pies na mrozie - mruknął zgryźliwie stary Szymon.
  • stara_dominikowa 18.12.06, 13:30
    eh, to temat rzeka:)
    ale niektóre określenia trafiają w sedno - jak to ciągotki biorą, albo ktoś
    lubym żarem bucha. taki na przykład chłop jak smok.
  • Gość: alinka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.06, 15:18
    ... straszna męka. Jestem zdecydowanie za "Nad Niemnem"
  • tanczacy.z.myslami 12.12.06, 14:47
    Gość portalu: alinka napisał(a):

    > ... straszna męka. Jestem zdecydowanie za "Nad Niemnem"

    Przebóg! Dopiero gdy na własne oczy zobaczyłem litewskie krajobrazy (między
    innymi przekraczając Niemen na piechotę po moście w stanie surowym czyli bez
    barierek i nawierzchni drogowej) pojąłem antytalent pani O. do opisów przyrody.
    Umordowały mnie karygodnie.
    A z całego "NN" najbardziej mi się podoba postać ciotki głównej bohaterki. Ale
    ta książka to temat na zupełnie inny wątek.
    --
    Człowiek wszystko w życiu zniesie, z wyjątkiem jajka ;)
  • bdx65 14.12.06, 21:06
    - Taki wstyd, taki wstyd!
    - A wyście pono nie lepsi byli za młodu?
  • dolska1 15.12.06, 21:48
    uwielbiam !film też!!!!!!!!!!!!!
  • meduza7 17.12.06, 22:17
    Tego wieczora kobiety zaczęły krążyć.
    Niepiękny był to widok, kiedy tak wędrowały. Wiekszość miała piersi płskie
    niczym łopata do chleba i spiczaste brzuchy. Inne przypominaly worek kartofli,
    któremu wyrosły dwie nogi do chodzenia. A wszystkie mialy duże płaskie stopy,
    które niosly je szybko gdy tak jak teraz wyruszały ku chwale Bożej.
    Wiedziały, gdzie o tej porze każda sąsiadka przebywa, toteż nie traciły czasu
    na daremne chodzenie. Wiedziały, dokąd idą i kiedy kobiety są same w domu. Bez
    porozumiewania się uzgodniły, że nie warto mieszać w to mężczyzn. Przecież
    takie wiedźmy czatują właśnie na mężczyzn i do nich wywracają oczy. (...)
    Kobiety krążyły następnego dnia i znowu następnego...
    Nie, nikt nie potrafiłby powiedzieć, która była pierwsza i najbardziej zażarta.
    Było ich wiele, prawie od samego początku.
    Trzeciego dnia na odwieczerz - a był to wieczór czwartkowy - wszystko zostało
    wyjaśnione, wici rozesłano do wszystkich właściwych rzemieślników - chałupnicy
    nie zostali w to wlączeni. Zmywanie po wieczerzy kobiety z konieczności
    odłożyły, przywdzialy odświętne suknie i spotkały się na kościelnym cmentarzu.
    - Pogadamy trochę z Kjersti! - mówiły jedne.
    - Nie zapominajcie o odświętnym przyodziewku, bo idziemy dopełnić sądu Bożego! -
    mówiły inne.
    Około ósmej zgromadziły si,ę wszystkie kobiety, a było ich ponad trzydzieści
    (...). Niezbyt lubiły się wzajemnie, a prawdę mówiąc, każda uważala resztę za
    najgorsze. Teraz jednak wybrały się we wzniosłej sprawie, ważniejszej nad takie
    drobiazgi.
    Ruszyły główną drogą na południe do drogi odchodzącej na zachód do Olstad. W
    powoli zapadającym półmroku przypominaly stado ogromnych wron wędrujących
    piechotą (...).
    Co zamierzały zrobić z Kjersti? Tego nigdy nie wyjaśniono, nazajutrz bowiem
    część prawie o wszystkim zapomniała, a te, które pamiętały, milczały. Może
    chciały zedrzeć z niej odzienie i zobaczyć, czy ma na ciele ślady szponów
    starego Eryka po ostatnim sabacie... Może chciały ją tylko trochę podrapać,
    żeby twarz jej przez jakiś czas nie kusiła mężczyzn do oglądania się za nią.
    Postronnym zawsze trudno jest rozeznać, co wisi w powietrzu, gdy sprawiedliwość
    kroczy (...).
    Kiedy Goro usłyszała krzyki na drodze, wybiegła prze dom, po czym najszybciej,
    jak tylko nogi zdołały ją unieść, wpadła do Kjersti.
    - Uciekaj i chowaj się w stodole, Kjersti! Gromada bab leci do dworu! (...)
    Ale choć Kjersti była zwinna w ruchach, gromada kobiet okazała się szybsza.
    Kiedy dziewczyna wybiegła na podwórze, pierwsze kobiety znajdowały się w
    odległości pięćdziesięciu do sześćdziesięciu łokci, za późno więc było na
    szukanie kryjówki. Kjersti biegiem ruszyła przez pola (...).
    Twarze trzech pierwszych kobiet trupio bielały w mroku. Więcej Kjersti nie
    widziała, przestała się oglądać i biegła cyplem ku urwisku.
    Ludzie powiadali potem, że było w tym coś przedziwnego, wszak Kjersti mogła się
    jeszcze uratować. Stroma ścieżka opadała wzdłuż urwistej skały, ale Kjersti
    jako podrastająca dziewczynka niejednokrotnie zabawiała się wspinaniem i
    zbieganiem po niej, choć Ronnau i Haavard zabraniali jej tego. Gdyby wybrala tę
    ścieżkę, żadna z kobiet nie dalaby rady przebyć jej za Kjersti (...).
    Kjersti jak postrzelony ptak wydała jeden tylko okrzyk. Kobiety nie były pewne,
    lecz niektóre twierdzily, że krzyknęła: Haavard! I skoczyła.
    Prostopadłe urwisko miało okolo piętnastu łokci, w dole znajdowało się zwalisko
    ogromnych głazów. Kiedy kobiety dobiegły na skraj przepaści zatrzymały się i
    gromadnie patrzyły w dół. I nawet w tym nietoperzowym mroku dojrzały Kjersti
    leżącą na głazach, skręconą tak, jak nie może leżeć żaden żywy człowiek. Z
    głowy jej sączyła się krew, która w tym oświetleniu robiła wrażenie czarnej,
    gdy ściekała po szarych kamieniach.


    Sigurd Hoel, "Zaklęty krąg"

    --
    Monkey in red is dancing with me cheek to cheek...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka