Dodaj do ulubionych

Czy ktoś kiedyś napisze dobrą kontynuację?

03.05.07, 21:24
Sam temat może się wielu osobom nie spodobać, ale myslę, że wynika to z tego, iż chyba wszystkie kontynuacje Pana Samochodzika niestety nie są takie, jak autorstwa Nienackiego. Brakuje tego klimatu i chyba Nienacki tylko to czuł, a kontynuatorzy już nie. Ale z drugiej strony, czy nie ma pisarza który potrafiłby zachwycić sie szumem lasu, chlupotem jeziora, pięknem przyrody i to opisać? Bo przecież poza wspaniałymi przygodami, dużą wiedzą historyczną Nienacki ukazywał w cudowny sposób piekno przyrody Mazurskiej i nie tylko. Przecież to lasy, jeziora, wędrówki tworzyły ten niepowtarzalny klimat. Czy ktoś może to jeszcze dobrze zrobić? Może dlatego nie wychodzi, bo piszą osoby, które myślą tylko o "podczepieniu" się pod sukces oryginałów i zarobieniu na tym, a nie są po prostu fascynatami pięknej przyrody, przygody etc. Może powinien robic to ktoś, kto chce to zrobic z pasji, zamiłowania i pobudek duchowych. A swoją drogą zazdroszczę Nienackiemu, że mógł zamieszkać na swoich ukochanych Mazurach w domku nad jeziorem i tworzyć wspaniałe, pełne klimatu książki. Są momenty, że zaczynam myśleć o kupnie skromnego domku w pobliżu lasu i jeziora i stworzenia takiego siedliska:) OK. Rozmarzyłem się:) wracam do tematu. A co Wy myślicie o okontynuacji?
Edytor zaawansowany
  • kris.m 04.05.07, 08:46
    to nie chodzi o to... Nienacki miał czas na pisanie samochodzików- wychodziły co kilka lat, natomiast obecni autorzy produkuja ksiązkę w 2-3 tygodnie - i dlatego są "takie sobie".
  • sowca 04.05.07, 22:35
    Zgadzam się z przedmówcą.
    Ja rowniez ne mogę odnalezć w kontynuacjach tego, co było w oryginalnych
    Samochodzikach. Brakuje mi przede wszystkim tego subtelnego, niezwyklego i
    delikatnego humoru, ktorym iskrzą się oryginały. Brakuje barwnych, wyrazistych
    postaci - czy ktorys z bohaterow kontynuacji może się równać z nieśmiertelnym
    Bigosem, Zenobią, ciotką Eveline, Baśką? Brakuje nutki dydaktyzmu, który
    niekiedy może byl nachalny, ale był nieodłączną częścią ksiązek. Kontynuacje
    stały się naiwnymi sensacyjkami, z kiepska fabułą, mało wartką akcją, mdłymi
    postaciami - są po prostu nudne. Parafrazując słowa Hildy: Ilosc kontynuacji
    nie przechodzi w jakośc.
    I jeszcze jedna rzecz denerwuje mnie okropnie. Skoro bohaterem kontynuacji (nie
    wszystkich moze, nie czytalam wszystkich) jest Paweł Daniec, to dlaczego
    ksiązki nazywają się "Pan Samochodzik"? To odrażające żerowanie na czyjej pracy
    i popularności. Nienacki sie w grobie przewraca.
    --
    "W mojej rodzinie szalenstwo przechodzi z pokolenia na pokolenie. Praktycznie
    galopuje"
  • robin7 05.05.07, 12:29
    Cieszę się, że myślisz podobnie jak ja, choć z drugiej strony to smutne, że jak dotąd, nie udaje się stworzyć naprawdę ciekawej kontynuacji, która będzie w tym specyficznym dla Nienackiego klimacie. Znaczy to, iż Nienacki był bardzo dobrym pisarzem i jego twórczość to kawał ciekawej literatury. Czytałem jego książki dla dorosłych i też muszę stwierdzić, że jest w nich ten trudny do naśladowania, ale wspaniały klimat. A nawet jeśli, tak jak piszesz nie wszystko było do końca takie super, to tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że nawet pewne "przerysowania" też mają swój specyficzny urok. Swoją drogą, jeśli ktoś pisze jakąkolwiek książkę dwa-trzy tygodnie, to powinien chyba zrezygnować z zawodu. Pisanie książek to nie fabryka. Ponadto Pan Samochodzik to nie była powieść sensacyjna, jak właśnie najczęściej piszą kontynuatorzy, gubiąc jednocześnie inne ważne kwestie, które nadawały tym książkom oryginalność. Takie jest moje zdanie. Pozdrawiam.
  • sowca 05.05.07, 13:54
    Tak, ja też czytałam jego ksiązki dla dorosłych, bardzo mi się
    podobała "Laseczka i tajemnica".
    Zdaję sobie sprawę, że naśladowanie czyjegoś stylu jest bardzo trudne. Nigdy
    się nie uzyska takich efektow jak autor oryginałów. Ale mozna chociaż probowac,
    chociaz osadzić akcję w podobnych realiach, zapamiętać główne cechy stylu.
    Chyab pozostaje nam cieszyć się literacką spuścizną Nienackiego i czekać, aż
    może ktoś pojdzie po rozum do głowy i napisze coś przyzwoitego, coś, co mozna
    sygnować tytułem "Pan Samochodzik i ...". I może jestem wymagająca, ale
    najlepiej, zeby akcja się działa w PRL, tak jak większośc oryginałów. Jakoś
    sobie nie wyobrazam Tomasza jadącego Maybachem, z telefonem komorkowym pod
    pachą :)
    --
    "W mojej rodzinie szalenstwo przechodzi z pokolenia na pokolenie. Praktycznie
    galopuje"
  • robin7 05.05.07, 20:07
    Pewnie nie wszyscy zgodzą się z tym, ale faktycznie trudno wyobrazić sobie p. Tomasza w dzisiejszych realiach. Wszystkie książeczki Nienackiego są osadzone w czasach PRL-u i trudno nie zgodzić się, że to też ma pewien swój urok. Nie uważam, że tamten system był super, ale były też pozytywne strony. Obecnie nie mówi się o tym, bo jeśli ktoś wspomni o tym, to zaraz jest wyzywany od komunisty. Prawda jest taka, że nadgorliwe wydawnictwo pozmieniało tytuły i pewne nazwy np. milicja-policja i co? Ludziom sie to nie podoba. Swoją drogą, to że samochodzik powstawał w tamtych czasach ma jeden plus. Nie można się przyczepić, że został napisany w formie taniej sensacyjki, co niestety jest często spotykane w obecnej twórczości kontynuatorów. Brak w tych książkach, typowej do czasów dzisiejszych, chęci wywołanie sensacji i efektu komercyjnego za wszelką cenę. Czytelnicy szybko potrafią to wyczuć. A tak w ogóle. Jestem mile zaskoczony, że spotkałem osobę, która myśli podobnymi kategoriami, jeśli chodzi o twórczość Nienackiego, jak ja:)
  • sowca 05.05.07, 22:03
    Mnie też jest bardzo miło z tego powodu :) ale wbrew pozorom wydaje mi się, że
    sporo osób ma podobne opinie odnośnie kontynuacji :)
    Ja mam większośc ksiązek Nienackiego wydanych jeszcze własnie w czasach
    komunizmu, ze "starymi" tytułami i określeniami. I też uważam, że to ma swój
    urok. Produkowanie (uwazam, ze to slowo bardziej pasuje niz "pisanie")
    kontynuacji na siłę po prostu nie ma sensu. Swoją drogą, dziwię się, ze
    spadkobiercy Nienackiego nie protestują. Bezczelne wykorzystywanie nazwy "pan
    Samochodzik" nie powinno mieć miejsca.
    --
    "W mojej rodzinie szalenstwo przechodzi z pokolenia na pokolenie. Praktycznie
    galopuje"
  • robin7 06.05.07, 12:00
    Właśnie. Rozmawiałem z moim znajomym, który wiele lat temu "zaraził" mnie Panem Samochodzikiem. Sam wspomniał o dziwnej praktyce zmian nazw w książkach. Obaj stwierdziliśmy, że wolimy czytać starsze wydania. Jeśli chodzi o "produkowanie" książek, to jestem trochę zdziwiony postawą wydawnictwa. Rozumiem, że nastawia się na zysk, ale nie niszczy sie dobrej marki, która jest kultowa, bo to w dłuższej perspektywie nie daje to dobrych rezultatów. Każda firma-właściciel dobrej, znanej, kultowej marki nie pozwoli sobie na niszczenie tego, tylko będzie starał się pielęgnować to, co cenne, bo ludzie będą to zauważać, a marka stanie się jeszcze bardziej kultowa. Dlatego nie rozumiem postępowania wydawnictwa. Przecież nowe książki można wydawać pod innym tytułem i też zbudować ciekawą, znaną serię książek. Dlaczego idą po linii Pana Samochodzika na siłę? Tego nie rozumiem. A w ogóle jestem ciekawy, kto jest właścicielem praw autorskich? Jeśli wydawnictwo, to pewnie maja do tego prawo, ale dziwna to strategia.
    PS. Wysłałem Tobie (Sowca) maila na gazeta.pl
  • rkpior 08.05.07, 20:06
    Wydawnictwo Warmia ma prawa autorskie do Pana Samochodzika i stad kontynuacja serii.

    Dotychczas przeczytalem jedna tylko kontynuacje: "Pan Samochodzik i rekopis z
    Poznania". Wbrew temu co tutaj piszecie BYLEM POZYTYWNIE ZASKOCZONY.

    Wystepowal prawdziwy Tomasz N.N. (byl tez Daniec, ale to Tomasz prowadzil
    akcje), wszystko dzialo sie w 2000 roku (wyczailem po tym, ze to wlasnie wtedy
    przyznali ISO drukarni POZKAL) i bylo mnostwo nawiazan do starych Samochodzikow,
    jak i do lat 80. oraz oczywiscie do nowoczesnych samochodow, motorow
    architektury itd. Generalnie - poza kilkoma naiwnosciami i oczywiscie Tomaszem w
    "podeszlym" wieku - kontynuacja w postaci "Rekopisu z Poznania" Jacka Mroza jest
    OK. Oczywiscie nie jest to prawdziwy Nienacki, ale da sie przezyc. Polecam!

    Innych kontynuacji nie czytalem.

    Uprzedzajac nieco domysly dotyczace wieku Tomasza. Wg znanej chronologii urodzil
    sie w okolicach 1932, wiec w 2000 mial ok. 68 lat i wcale nie musial byc jakims
    stetryczalym starcem, wiec spokojnie mogl prowadzic cale sledzwo. Prowadzil je z
    mlodym czlowiekiem z Inowroclawia oraz swoja siostrzenica, ktora miala jakies
    20-25 lat. Tomasz z kart Nienackiego mial siostre Ewe, a jej corka Zosia w
    "Nieuchwytnym Kolekcjonerze" ma lat ok. 15. Akcja "Kolekcjonera" toczy sie okolo
    1990 wiec nawet i wiek siostrzenicy pasuje.

    A co do kontynuacji poczynan znanych bohaterow to uwazam, ze zrobiona ze smakiem
    wcale nie musi niszczyc dobrej-kultowej marki. Spojrzcie na Jamesa Bonda:
    Fleming stworzyl go w 1952, wedlug pierwszej biografii Bond urodzil sie w 1920.
    Po Flemingu pisali o Bondzie: Kingsley Amis, John Gardner i Raymond Benson, a
    nowa biografia zmienia date urodzenia superbohatera na... 1968.

    Agatha Christie tez miala problem ze swoim Herculesem Poirot, ktory zawsze byl
    stary, wiec w koncu chyba musial umrzec, ale pozne dziela tej mistrzyn kryminalu
    jakos do mnie nie przemawialy nigdy.

    Radosław

    --
    rkp - Spotkajmy sie we Fromborku
  • kris.m 09.05.07, 06:34
    Dla mnie Pan Samochodzik, czyli Tomasz NN, tak samo jak Bond - nigdy się nie starzeje, i zawsze ma ok. 40-tki.
    Też bardzo czekam, na "nową" powieść, ale dziejącą się w czasach PRL-u, gdzie będzie Tomasz, Waldek Batura, chciałbym bardzo jakiegoś nowego epizodu z Bigosem i panną Wierzchoń, może pojawiła by się Karen, czy ludzie poznani we Francji...
  • zielony_sufit 15.05.07, 00:56
    > Wydawnictwo Warmia ma prawa autorskie do Pana Samochodzika i stad kontynuacja
    s
    > erii.

    Prawa autorskie, podobnie jak każda własność, przechodzą na spadkobierców,
    czyli obecnie posiada je pani Halina Nowicka, żona pana Zbigniewa Tomasza
    Nowickiego (i nie pytajcie, która żona, bo miał tylko jedną).
  • zielony_sufit 15.05.07, 01:26
    Ja też niejednokrotnie byłem pozytywnie zaskoczony tzw. kontynuacjami Pana
    Samochodzika. Zapewniam was, że znajdziecie wśród nich lepsze pozycje niż Skarb
    Atanaryka czy Pozwolenie na przywóz lwa. Oczywiście Nienacki to Nienacki, ale
    przecież tu nie chodzi o urząd papieski czy o lustrację albo obronę
    niepodległości. Pan Samochodzik to fikcyjna, literacka postać, nic więcej.

    Nienacki pisał dla kasy, tylko i wyłacznie. I tę kasę od władz komunistycznych
    dostawał, bo pisał o lojalnym urzędasie Ministerstwa, które mu tę kasę dawało.
    Czy przynależność Samochodzika do ORMO to szczyt artyzmu? To był po prostu
    zdolny pisarz, który umiejętnie sprzedawał swe wdzięki ówczesnym decydentom. I
    jak już napisałem, kasę miał. I wydawał ją na fanaberie: dom na Mazurach to
    nic, ale: jachty (w tamtych czasach!), samochody (luksususowy i terenowy),
    alkohol (drogi alkohol, który lał się strumieniami w Jerzwałdzie), drogie
    papierosy i oczywiscie kobiety. Wcale nie tylko ładne i mądre, jak te opisane w
    Winnetou. Po prostu dziewczyny, drogie i tanie, te z olsztyńskiego Novotelu i
    te z iławskich ulic, byle dużo. I nie ukrywajmy, erotomania zabiła w Nienackim
    tego pisarza, którego kochaliśmy za Samochodzika. Złota Rękawica czy UFO nie
    mogą się równać z Dworem czy Tajemnicą. Dużo lepiej mu w latach 80-tych
    wychodziła leśna pornografia.

    A wy tylko: ech ten wspaniały Nienacki, te jego opisy przyrody, ten szum drzew
    i ten wakacyjny klimat.

    Więc oddzielmy literaturę (Pana Samochodzika) i brutalne życie (Nienacki). I
    cieszmy się, że Pan Samochodzik żyje dzięki kontynuacjom. Bo bez tego któż by
    dziś pamiętał (i dyskutował) o jakimś tam Samochodziku, kto by dziś wchodził na
    to forum. Gdzie jest fanklub Tomka Wilmowskiego albo Mikołaja Doświadczyńskiego?

    Oczywiscie mi też się wiele w kontynuacjach nie podoba, przynajmniej w
    niektórych. I zgadzam się, że to inne tempo pisania jest temu winne. Ale
    przecież nikt nie może odmówić Pilipiukowi-Olszakowskiemu, że jest złym
    pisarzem (jego Wędrowycz czy Kuzynki ciągle na liście bestselerów). Nikt nie
    może odmówić Miernickiemu, że nie zna historii. Nikt nie może zarzucić
    Niemirskiemu, że nie kocha przyrody i nie rozumie klimatu samochodzikowego.
    Poza tym są autorzy jednej czy dwóch przygód (wspomniany wyżej Mróz), których
    wydawnictwo nie wiadomo skąd bierze, ale jakaś tam nowa krew jest. Więc
    panowie, nie rozdzierajmy szat, tylko róbmy swoje...

    [Wszystkie informacje o życiu prywatnym Wielkiego Pisarza czerpałem ze strony
    podanej w nagłówku oraz jego książek].
  • robin7 16.05.07, 11:37
    Jest wiele prawdy w tym, co piszesz. Zgadzam się, że kilku z kontynuatorów to przyzwoici pisarze i mają swoje osięgniecia literackie. Lecz jeśli tworzą książki, bohaterów, własny styl to po co zabieraja sie za Samochodzika? Tu tylko moze chodzic o kasę i nie podoba mi sie to. Niech każdy zarabia ile tylko może, ale nie podczepiając się pod sukces innych. To, że Nienacki dostawał kasę za swoja twórczość, to też chyba nic złego. Natomiast Pan Samochodzik to jego pomysł i tak powinno pozostać. Nie przesadzajmy tez z jego majątkiem. Dom na Mazurach to przecież zwykły, prosty, wiejski domek, który mozna kupic taniej niz mieszkanie w jakimkolwiek mieście. Z jachtem i samochodem tez nie popadajmy w skrajność. Zresztą, jeśli go było stać to jego sprawa. Odnośnie ORMO. Z punktu widzenia naszej epoki to było złe, ale z punktu widzenia tamtych czasów osoba tego pokroju, która dawała dobry przykład mogła byc wzorcem. Wtedy należała do ORMO dzis do PISu:))) Historia jest subiektywna i piszą ją zwycięzcy. Za jakiś czas dzisiejsi bohaterowie mogą być skreśleni przez historyków. Pan Samochodzik jednak obronił się przed zmiana ustrojową i bardzo dobrze. Biorąc pod uwagę życie Nienackiego i jego twórczość dla dorosłych to wątki erotyczne pojawiają się w praktycznie w każdej książce, ale nadmiar alkoholu, kobiety i hulaszcze życie to w światku artystycznym to norma, więc zostawiłbym ten wątek, bo w przypadku każdego artysty życie jest bardzo burzliwe.
  • le_szek 16.05.07, 11:53
    > Więc oddzielmy literaturę (Pana Samochodzika) i brutalne życie (Nienacki). I
    > cieszmy się, że Pan Samochodzik żyje dzięki kontynuacjom. Bo bez tego któż by
    > dziś pamiętał (i dyskutował) o jakimś tam Samochodziku, kto by dziś wchodził na
    > to forum.

    Hmm, jakoś tak mam wrażenie, że jednak większa część forum poświęcona jest
    'klasycznym' Samochodzikom niż kontynuacjom. A i średni wiek czytających to
    forum wskazuje, że nie od kontynuacji zaczynali.

    A co do 'Tomków' Szklarskiego - lubię je (kontynuacja, ZTCW ukazała się jedna i
    była IMHO kiepska), ale wydają mi się jednak przeznaczone dla młodszego
    czytelnika i dydaktyzm jest w nich znacznie bardziej nachalny niż w PS. Może
    dlatego nie wzbudzają już takich emocji.
  • sowca 16.05.07, 14:16
    Przepraszam, mam pytanie do Zielonego Sufitu: Co to ma do rzeczy, ze wg. Ciebie
    Nienacki był erotomanem, supermegabogaczem i nadużywał alkoholu? <osobiscie
    pierwszy raz o tym słyszę>. Dla mnie nie ma to zadnego absolutnie wpływu na to,
    ze kontynuacje są co najmniej mierne. To, czy Nienacki miał jacht na Mazurach i
    to, czy jak twierdzisz, pisał dla kasy, naprawdę jest mi totalnie obojętne. I
    nie wzdychamy, ze Nienacki był taki super i miał taki super opisy przyrody.
    Faktem jest, ze był bardzo utalentowanym pisarzem, miał lekkie pióro,
    niesamowite pomysły - jego zapatrywania polityczne, problemy z alkoholem i
    dziewczyny z iławskich szos nie wpływają na jakość jego książek.
    Co do kontynuacji - dla mnie jest to żerowanie na czyjejś wyrobionej marce. I
    tyle. Jeśli juz koniecznie trzeba zarabiać na Panu Samochodziku, to ok - wezmy
    jednego inteligentnego, zdolnego pisarza, który napisze coś porządnego.
    Napisze, a nie wyprodukuje.
    I jeszcze jedno: osobiście bardzo lubię Tomka Wilmowskiego. Może jest troche
    zbyt infantylny, ale miło się czyta. Pozdrawiam
    --
    "W mojej rodzinie szalenstwo przechodzi z pokolenia na pokolenie. Praktycznie
    galopuje"
  • sowca 16.05.07, 22:19
    Jeszcze jedno. Jak dla mnie, Człowiek z UFO czy Niewidzialni są równie dobre co
    Niesamowity Dwór. I nie zgadzam się, ze forum żyje dzięki kontynuacjom, a tym
    bardziej, ze Samochodzik .
    --
    "W mojej rodzinie szalenstwo przechodzi z pokolenia na pokolenie. Praktycznie
    galopuje"
  • zielony_sufit 16.05.07, 23:37
    Myślę, że poruszamy tu bardzo ważny problem - problem śmierci. Już Kohelet
    napisał, że człowiek, gdy umiera, zostawia wszystko co miał w niewiadomych
    rękach i dlatego wszystko w tym zyciu jest marnością. Nienacki stworzył świetną
    postać - nikt nie ma co do tego wątpliwości. Że to jest jego alter ego, też
    nikt wątpi. Więc żył z tego Samochodzika całkiem nieźle całe swe życie, aż
    zmarł. Ni z tego, ni z owego zmarł. Owszem, ciężko na śmierć swą zapracował,
    ktoś powie. A jednak ów wielki pisarz, jakby śmierci nie brał pod uwagę. Jakby
    nie myślał, co tam po nim zostanie.

    I oto zmarł. I do domku na Mazurach puka ktoś - puk, puk. Kto tam? - pyta
    kobieta Nienackiego. To ja, właścicielka tego domku. - Nie, to ja jestem
    właścicielką, to ja jestem wielką miłością życia Zbigniewa. - Ale ja jestem
    jego żoną - odpowiada przybyła. - To nie prawda! Ty byłaś jego żoną - odpowiada
    gospodyni... Znacie tę historię. Wielka kłótnia o spadek po Nienackim pomiędzy
    jego ostatnią kobietą a żoną i synem. Czy Nienacki był głupi, że nie uregulował
    tej sprawy przed śmiercią? Myślę, że nie był głupi. Co naobiecywała kobiecie,
    to naobiecywał. Ale żona to zawsze żona, syn to zawsze syn. A kobiety
    przychodzą i odchodzą, jedna po godzinie, drugie po tygodniu a inne po
    latach... A może było inaczej, może rzeczywiscie wszystko obiecał pani Alicji,
    ale prawo było po stronie pani Haliny? A może obiecywał i jednej i drugiej, i
    dziesiątkom innych. Najlepiej byłoby go zapytać. Ale jest problem: zostawił
    majątek i zmarł. I ani go to grzeje, ani ziębi.

    Oprócz domku w Jerzwałdzie (i może prau innych rzeczy) w chwili śmierci
    Nienacki osierocił Pana Samochodzika. Właściwie lata świetnosci PS miał już za
    sobą dawno, ostatni "prawdziwy Samochodzik" wyszedł w 1985, wczesniejszy w
    1979. Ale przecież była w międzyczasie biała seria, kolorowa seria i zaczynała
    się czarna seria. Biała seria wychodziła w setkach tys. egz. I taką kurę
    znoszącą złote jajko zostawił nasz mistrz. Co zrobić z Tomaszem NN? Ukatrupić?
    Może i problemu by nie było, może wychodziły by tylko wznowienia i spadkobiercy
    mieliby z czego żyć, aż do momentu, gdy Pan Samochodzik podzieliłby los Lalki,
    Przedwiośnia czy Trędowatej. Ale Nienacki zostawił
    niedokończonego "Kolekcjonera" i wraz z nim problem: co zrobić z
    Samochodzikiem? Jaka była wola pani Nowickiej, wiemy. Jaka była wola pana
    Nowickiego, nie wiemy. Róznica jest jednak taka, że pani Nowicka żyje (i niech
    żyje jak najdłużej) i ona chce, żeby Pan Samochodzik przeżywał nadal przygody.
    A co chciałby on (zdaniem naszych szanownych forumowiczów) tego się nigdy nie
    dowiemy. Jego to ani grzeje, ani ziębi. Ale skoro zostawił prawa autorskie
    spadkobiercom, to znaczy, że ich wola jest jego wolą.

    Aha, i wcale nie napisałem, że Nienacki był megabogaczem. Owszem, on zarabiał
    niesamowite pieniądze. Ale w tym problem, że był bardzo rozrzutny. Jacht nawet
    dziś jest symbolem snobizmu. A do czego służy jacht wie każdy, kto przeczytał
    Skiroławki. I to może ta niefrasobliwość (zwana popularnie alkoholizmem)
    spowodowała problemy pośmiertne.

    Czy pani Nowicka pozwala na kontynuację serii dla kasy? Tego nie wiem. Można
    się domyślać, że gdyby nie podjęła się tego Warmia, to pani Nowicka znalazłaby
    bez problemu inne wydawnictwo. I innych pisarzy. Jak do końca wyglądają sprawy
    prawne w takich wypadkach, szczerze mówiąc nie wiem. Ale pewnie jest jakaś
    umowa i seria się ukazuje. Oprócz czarnej serii na rynku ukazuje się bardzo
    mało Nienackiego. Więc pewnie opłaca się ciągnąć serię.

    > Co do kontynuacji - dla mnie jest to żerowanie na czyjejś wyrobionej marce. I
    > tyle. Jeśli juz koniecznie trzeba zarabiać na Panu Samochodziku, to ok -
    wezmy
    > jednego inteligentnego, zdolnego pisarza, który napisze coś porządnego.
    > Napisze, a nie wyprodukuje.

    Dla mnie, jako czytelnika też byłoby lepiej, żeby nowe tomy dorównywały
    Nienackiemu. Zgoda. Ale tu chyba nie o to chodzi. I to raczej nie jest możliwe.
    Jak ktoś chce napisać superambitną powieść, to nie bierze się za sequele. To
    chodzi raczej o to, żeby Samochodzik żył (dla Nowickiej kasa, dla czytelnika
    powtórka z rozrywki). Przykładów "żerowania" z jakiejś udanej postaci jest
    bardzo dużo. Przychodzi mi na myśl Indiana Jones. Spielberg i Lucas w trzech
    filmach stworzyli niesamowitą postać. I wiadomo, że prawdziewgo Indianę to
    Harrison Ford. Ale potem powstał serial telewizyjny, coś takiego jak "Młody
    Indiana Jones". Prequel. Ale przecież nikt nie krzyczy: to fałszywy Indiana!
    nie ogladać! on nie dorównuje Fordowi! Oczywiscie, że nie dorównuje. Ale
    kręcenie czwartej częsci jest pewnie dużo droższe niż dwadzieścia odcinków
    serialu. Obejrzyj sobie pięć odcinków i zapomnij. Ale wróć po raz trzydziesty
    do "Poszukiwaczy" i się rozkoszuj. Serial poszerza grono miłośników Indiany
    Jonesa i wszyscy są zadowoleni.

    Przeczytaj (jak chcesz) pięć kontynuacji i już do nich nie wracaj. Ale wróć po
    raz trzydziesty do "Tajemnicy tajemnic" i się rozkoszuj. Seria poszerza grono
    miłośników Pana Samochodzika i wszyscy są zadowoleni.
  • zielony_sufit 17.05.07, 00:04
    Aha, jeszcze o pisaniu "dla kasy". Jest takie powiedzenie w środowisku
    literackim: KTO PISZE DLA PIENIĘDZY JEST PISARZEM. KTO PISZE DLA PRZYJEMNOSCI
    JEST GRAFOMANEM.

    Nienacki był pisarzem. Bardzo dobrym pisarzem. Żył z pisania, co jest i zawsze
    było sztuką. Jego książki wychodziły w setkach tysięcy. Dziś bestseler osiąga
    raptem 10 tysięcy. A jednak oprócz talentu...

    Nienacki był pupilkiem władzy komunistycznej, już o tym pisałem. Był członkiem
    (raczej działaczem) PZPR, co nie jest aż tak złe i rzeczywiscie można porównać
    np. do przynależości do PiS. Oczywiscie PiSowi daleko w decydowaniu o nakładach
    do PZPRu. Przynależność do ORMO raczej można porównać do jakiegoś zbrojengo
    ramienia PiSu (nie wiem czy istnieje takowe). Już w 1956, a zwłaszcza podczas
    wydarzeń marcowych 1968 ORMO okazało się narzędziem do pacyfikowania ruchów
    wolnosciowych. Było znienawidzone stokroć bardziej niż ZOMO czy w ogóle MO. To
    byli ochotnicy! Największy beton komunistyczny. I zrozumienie tamtej
    rzeczywistości nie ma nic do tego. Nie chodzi nam jednak o to, jakim
    człowiekiem był Nienacki, ale jakim był pisarzem.

    Otóż był pisarzem lojalnym. Przede wszystkim. Nie pisał o Katyniu, o AK, o
    wygnańcach ze Lwowa, o katowniach UB (ubeków gloryfikował, ale to poza PS i
    dużo wczesniej). Generalnie nie pisał nic, co naraziłoby jego opinię. I dlatego
    władza go kochała. Bo władza miała jeden argument: przydział papieru. I
    znajdował się papier dla Nienackiego, Bratnego, Żukrowskiego, Puttramenta i
    na "Barwy walki" Moczara. Na niepokornych władza miała więcej argumentów: zakaz
    publikacji, "psychuszka", zabranie mieszkania, prowokacja moralna, więzienie,
    emigracja. Na temat losów pisarzy powstała światna książka "Obława" na
    podstawie doknetów z IPN. Na przykład Jasienica, który pisał o Piastach i
    Jagiellonach był ostro inwigilowany przez SB, nawet jego żona donosiła na
    niego. Inni byli wsadzani do "psychuszek", gdzie ich niszczono. Dlaczego? Bo
    podpisali jakiś list, bo wydali coś w drugim obiegu itp. A najbardziej do tego
    typu praktyk posługiwano się ZLP, którego działaczem był nieprzerwanie Nienacki.

    A w ramach spokojnej starości i odcinania kuponów od Pana Samochodzika mógł się
    w końcu zająć leśną pornografią.
  • rkpior 17.05.07, 07:49
    > A w ramach spokojnej starości i odcinania kuponów od Pana Samochodzika mógł
    > się w końcu zająć leśną pornografią.

    i alternatywną, obrazoburczą historią (Dagome Iudex)

    --
    rkp - Spotkajmy sie we Fromborku
  • sowca 17.05.07, 22:25
    Absolutnie nie zgadzam się z tezą, ze Nienacki odcinał kupony od popularności
    Samochodzika. "Niewidzialni" czy "Czlowiek z UFO" w mojej opinii dorównują
    poprzednikom.
    Proponuję stworzenie wątku pt. "Jaki był naprawdę Zbigniew Nienacki?", aby
    Zielony Sufit mógł okrasić oficjalną biografię pisarza barwnymi faktami z jego
    zycia prywatnego. Bo ja niestety nie widzę zależności między tym, że Nienacki
    był alkoholikiem/erotomanem/wstrętnym nieprzewidującym,bo nie przygotował się
    na swoją śmierć/(niepotrzebne skreślić) a faktem, że kontynuacje jego dzieł są
    marne. To, kim był Nienacki, nie ma na to wpływu.
    Nie zgadzam się tez z opinią, że Pan Samochodzik zyje dzieki kontynuacjom. On
    dzięki nim umiera. Żyje jego marna kopia. Tomasz NN umarł wraz ze smiercią
    Nienackiego (oczywiście, nadal żyje w sercach czytelników). Ideał sięgnął bruku.
    --
    "W mojej rodzinie szalenstwo przechodzi z pokolenia na pokolenie. Praktycznie
    galopuje"
  • zielony_sufit 18.05.07, 13:27
    sowca napisała:

    > Absolutnie nie zgadzam się z tezą, ze...
    > Nie zgadzam się tez z opinią, że...

    Uwielbiam taki poziom argumentacji w dyskusji. Odpowiem więc: Absolutnie nie
    zgadzam się, że się nie zgadzasz i całkowicie się zgadzam z tym co napisałem
    wczesniej.


    > Proponuję stworzenie wątku pt. "Jaki był naprawdę Zbigniew Nienacki?", aby
    > Zielony Sufit mógł okrasić oficjalną biografię pisarza barwnymi faktami z
    jego
    > zycia prywatnego.

    Z tego co wiem, czasy oficjalnych biografii działaczy komunistycznych już dawno
    minęły. Nie wiem, czy jest coś takiego jak oficjalna biografia Nienackiego. Ja
    nigdy osobiscie nie poznałem jego, ani nikogo z jego rodziny. Wszystkie
    informacje czerpię ze strony fanów Nienackiego i szczerze mówiąc zwłaszcza
    ostatnio dodane materiały rzuciły mną o ścianę. Jaki był naprawdę Zb. Nienacki
    to chyba jasno wynika z tej strony, chyba że nowe światło rzuci otwarcie
    archiwów IPN. Gdyby zaś taki wątek powstał, w ogóle nie będę tam zaglądał, bo
    interesuje mnie Pan Samochodzik, a nie jego twórca.

    > faktem, że kontynuacje jego dzieł są
    > marne.

    Z faktem się tym częsciowo zgadzam, co wykazałem powyżej. I pewnie, że powinno
    być wyraźnie zaznaczone na okładce czarnej serii: [dużymi literami]: To są
    prawdziwe samochodziki pana Zbigniewa Nienackiego, [a potem malutkimi]: a to
    ich marna kontynuacja mająca na celu przedłużenie życia naszemu nieskazitelnemu
    bohaterowi i przyniesienie dywidend jego spadkobiercom.

    Ale to są szczegóły i każdy nawet średnio inteligentny fan Pana Samochodzika
    (lub w ogóle pierwszy z brzegu Czytelnik) odróżni te dwa zjawiska i uzna, że
    porównywanie nie ma najmniejszego sensu.

    > Tomasz NN umarł wraz ze smiercią
    > Nienackiego (oczywiście, nadal żyje w sercach czytelników).

    Z tak religijnym wyznaniem trudno polemizować. Jeśli Tomasz NN (komunistyczny
    urzędnik i ormowiec) żyje w Twoim sercu, to rzeczywiście pojawienie się
    kontynuacji jest obrazoburstwe, herezją, apostazją, bałwochwalstwem,
    sekciarstwem etc. Antypapież Jerzy Szumski bezprawnie zajął tron piotrowy i
    wywołał wielką schizmę wśród pansamochodzistów. Niech spadną na niego wszelkie
    plagi egipskie i klęski żywiołowe...

    :)

    I oto mi z grubsza chodzi - Pan Samochodzik to tylko postać literacka, fajna
    gość, który kocha przyrodę, ratuje zabytki, ściga złych ludzi i pomaga
    młodziakom. Jest naprawdę super! Nie zamykajmy go w tabernakulum, bo skostnieje
    na amen.


    > Ideał sięgnął bruku [głos Cypriana Kamila Norwida na temat kontynuacji,
    ech...]
  • sowca 18.05.07, 14:05
    sowca napisała:
    >
    > > Absolutnie nie zgadzam się z tezą, ze...
    > > Nie zgadzam się tez z opinią, że...
    >
    > Uwielbiam taki poziom argumentacji w dyskusji
    --
    "W mojej rodzinie szalenstwo przechodzi z pokolenia na pokolenie. Praktycznie
    galopuje"

    To nie poziom, to słuszna uwaga! A także, nazwijmy to, kulturalny wstęp do
    przedstawienia mojej opinii na ten temat. Czy takie rzeczy też trzeba tłumaczyć?

    Z tak religijnym wyznaniem trudno polemizować. Jeśli Tomasz NN (komunistyczny
    > urzędnik i ormowiec) żyje w Twoim sercu, to rzeczywiście pojawienie się
    > kontynuacji jest obrazoburstwe, herezją, apostazją, bałwochwalstwem,
    > sekciarstwem etc. Antypapież Jerzy Szumski bezprawnie zajął tron piotrowy i
    > wywołał wielką schizmę wśród pansamochodzistów. Niech spadną na niego
    wszelkie
    > plagi egipskie i klęski żywiołowe...
    >

    Tak, ten komunistyczny urzędnik i ormowiec żyje w moim sercu. Był wspaniałym,
    inteligentnym, pomysłowym człowiekiem z ogromną wyobraźnią. Zamierzam nadal go
    czytać i nadal go uwielbiać. Reszty Twojego tekstu (odnośnie religijnych
    odniesień <???> i antypapieża <???>) komentować nie będę, bo nie mam w
    zwyczaju rozpatrywać spraw literackich na płaszczyźnie ironiczno-religijnej.
    Nie bawi mnie to.
    oto mi z grubsza chodzi - Pan Samochodzik to tylko postać literacka, fajna
    > gość, który kocha przyrodę, ratuje zabytki, ściga złych ludzi i pomaga
    > młodziakom. Jest naprawdę super

    Wspaniale. Widzę, że co do tego się zgadzamy,bo nigdy nie twierdziłam,że
    Samochodzik to ideał itp. Ale w takim razie (ponawiam pytanie po raz, o ile
    dobrze pamiętam, trzeci) po co było nawiązanie w tym wątku do Nienackiego i do
    jego biografii? Jaki miało to cel?
  • syswia 18.05.07, 16:45
    Prawde mowiac tez nie widze zwiazku miedzy jakoscia PS i/lub kontunuacji a
    prowadzeniem sie Nienackiego. A juz tym bardziej nie rozumiem co maja do tego
    spory po smierci Nienackiego miedzy kobietami jego zycia. Jako czytelnika
    niewiele tez mnie obchodza prywatne polityczne przekonania i czyny autora.

    Abstrachujac od tego wszystkiego, patrze na Polske obecna z boku albo nawet z
    daleka i nie widze nic dobrego: cenzura, jedynie sluszna partia, brak
    obiektywizmu w zyciu publicznym, publiczne nagonki i dyskredytacja. Nie mowiac
    juz o chorych wynaturzeniach w polskim Kosciele. I ludzie jakos sie daja w to
    wszystko wciagnac, nie dostrzegajac absurdow? Ja tego nie pojmuje i nie widze
    wiekszej roznicy miedzy tym a przeszla epoka.
    --
    Z buntem przez zycie...
    www.bakowska1.webpark.pl
  • tragacik 22.05.07, 09:55
    zielony_sufit napisał:
    > nigdy osobiscie nie poznałem jego, ani nikogo z jego rodziny. Wszystkie
    > informacje czerpię ze strony fanów Nienackiego i szczerze mówiąc zwłaszcza
    > ostatnio dodane materiały rzuciły mną o ścianę. Jaki był naprawdę Zb.

    ostatnio? a ktore konkretenie? :)
    --
    PS
    www.nienacki.art.pl
  • robin7 22.05.07, 13:43
    Widzę , że temat bardzo sie rozwija i z samych kontynuacji przechodzimy do tego kim był Nienacki. To dobrze, że piszą tutaj osoby, które potrafią przedstawić swoje zdanie w sposób zrozumiały a nie zarozumiały. Myślę, że wszyscy możemy coś dzięki temu zyskać. Na tym polega dyskusja inteligentnych ludzi.
    Wcześniej pojawił się wątek, że PS należał do ORMO i pytanie czy PIS o którym wspomniałem ma takie zbrojne ramie. Uważam że ma. Jest to w sumie odgałęzienie LPR-u ale Pis nie ma wrogiego stosunku do tej organizacji. Dziś dla władzy "wiernym pieskiem" jest Polak katolik, najlepiej z opcji pana Rydzyka a patrząc dobitniej z Młodzieży Wszechpolskiej. Osobiście wolałbym spotkać się z Ormowcem Tomaszem niż z grupą półdebili faszystów z Młodzieży Wszechpolskiej. Władza PRLu kochała Nienackiego, bo nie wchodził jej w drogę. A czy teraz jest inaczej? News ostatni. Wiele kaberetów odmówiło występu w kabaretonie w Opolu po tym, jak pojawił sie zakaz wyśmiewania się z rządowego obozu. A wiec historia się powtarza. Tyle tylko, że samochodzik przedstawiał idee ponadczasowe i ponadpolityczne, czyli zamiłowanie do przyrody, historii, przygody, ale i pomocy innym, gdzie zawsze jednak zwycięża dobro i prawda. Są to wartości uniwersalne. Nienacki nie napisał, że pacyfikacja strajku była czymś dobrym. W tamtych czasach byli ludzie we władzy, Ormo itd, którzy byli typowymi aparatczykami, ale też byli ludzie , którzy chcieli dobrze i wrzucanie wszystkich do jednego worka jest niesprawiedliwe. Obecnie jest zupełnie podobnie. Przecież w organizacji np. kościoła katolickiego równiez są pozytywne osoby, jak i te których kościół może się wstydzić. Powtórzę to, co wcześniej napisałem. Historia jest subiektywna, a piszą ją zwycięzcy. Co do życia Nienackiego. Żył jak chciał, a jeśli ktoś mu zazdrości to jego problem. Gdybyśmy mieli trzymać sie tego toku myślenia, możnaby 90 proc artystów nazwać pijakami, erotomanami czy jeszcze inaczej, ale nie o to przecież chodzi. Czy gdybyśmy wiedzieli tak naprawdę co w życiu robił np. de Vinci to zmieniłoby to nasz stosunek do jego wielkiego talentu, ale też i umysłu? pewnie nie. Choć, gdyby faktycznie okazało sie, że należał on do zakonu syjonu, a obraz "ostatnia wieczerza" przedstawia kobietę po lewej stronie Chrystusa, to kościół jakby zareagował? A stałoby sie tak dlatego, że to prawda kościoła jest absolutna i niepodważalna, a każdy kto próbuje to nagiąć jest potępiony. Tylko, że to kościół jest zwycięzca i tworzy historie według własnej potrzeby, a nie obiektywnej prawdy. Sytuacja jest więc podobna. W skrócie. Nawet jeśli Nienacki prowadził takie czy inne życie, a jego bohater był Ormowcem, to uważam, że tworzył to w poczuciu pozytywnego wizerunku i pozytywnej postaci, a o to przecież chodzi. Nie można przekreślać kogoś tylko dlatego, że gdzieś należał lub należy, albo ma inne zapatrywania na życie niż większość. Szczególnie w momencie gdy reprezentuje pozytywne, ponadczasowe cechy osoby wartościowej, a taki był PAN SAMOCHODZIK.
  • sowca 22.05.07, 14:06
    Tyle tylko, że samochodzik przedstawiał idee ponadczasowe i ponadpolityczne,
    > czyli zamiłowanie do przyrody, historii, przygody, ale i pomocy innym, gdzie
    za
    > wsze jednak zwycięża dobro i prawda


    Brawo, Robin! mam dokładnie takie samo zdanie. Powieści o Tomaszu nie są w
    żaden sposób upolitycznione (nawet słynna przynależnośc do ORMO miała przecież
    cel - było nim ukaranie Klausa za nagminne łamanie przepisów ruchu drogowego).
    Jakby na to nie patrzeć, Tomasz był autentycznie dobrym człowiekiem - uczciwym,
    pomagającym innym, inteligentnym.

    Nie można przekreślać kogoś tylko dlatego, że gdzieś należał lub należy, albo
    > ma inne zapatrywania na życie niż większość.

    Oczywiście. Dotyczy to zarówno Zbigniewa Nienackiego, jak i Tomasza NN.
    Strasznie nie lubię ludzi, którzy myślą stereotypowo: komunista - zły, katolik -
    na pewno głosował na LPR, itp. Jest to krzywdzące. Tym bardziej, ze
    niejednokrotnie tych "złych" widać o wiele bardziej niż tych "dobrych".
    --
    "W mojej rodzinie szalenstwo przechodzi z pokolenia na pokolenie. Praktycznie
    galopuje"
  • sowca 22.05.07, 14:07
    Zapewne w IPN-ie się jakaś teczka znalazła...
    --
    "W mojej rodzinie szalenstwo przechodzi z pokolenia na pokolenie. Praktycznie
    galopuje"
  • zielony_sufit 22.05.07, 20:53
    [z góry uprzedzam, że cytować Was nie będę, ale postaram się ogólnie
    odpowiedzieć na zadane mi pytania]

    Cudownie jest! Właśnie o to mi chodzi! O to, żeby napisać: Pan Samochodzik,
    Tomasz NN to super postać, niezależnie kim był człowiek, który ją stworzył.

    Po co poruszyłem wątek prywatny Zb. Nienackiego? Otóż właśnie po to, żeby go
    raz na zawsze zakończyć. A właściwie nie ja ten wątek poruszyłem, ale kilkoro
    moich szanownych przedmówców współ-fanów-samochodzikowych. Oto bowiem w co
    drugiej wypowiedzi nt. tzw. "kontynuacji" czytam wypowiedzi w stylu: o gdybyż
    to żył Nienacki! on na pewno byłby przeciwny kontynuacjom! tylko Nienacki
    potrafił napisać jak zaszumiał wiatr, jak jezioro błyska i jaka nasza ojczysta
    przyroda piękna... Ale co tam przyroda. Oto czytam: o jakże zazdroszczę
    Nienackiemu małego domku na Mazurach (domek mały, ale hektary przy linii
    brzegowej ogromne).

    Na prawdę nie obchodzi mnie życie prywatne Nienackiego. Wartość książki tkwi na
    jej stronach, a nie w nazwisku, które ją sygnuje. Jak już napisałem "Skarb
    Atanaryka" albo "Pierwsza przygoda Pana Samochodzika" to totalne knioty. I co z
    tego, że napisał je Nienacki? Nic. Ale potem był lepiej. I tak samo z
    powieściami panów (i jednej pani) kontynuatorów. Różnią się poziomem. To jasne.
    I chyba inaczej być nie może.

    To co poruszyłem o Nienackim dotyczyło głównie tego, jakim był pisarzem. Bo oto
    nie raz i nie dwa czytam: kontynuatorzy piszą dla kasy, a Nienacki pisał o
    szumie drzew; Warmia wydaje serię dla kasy! dla kasy! dla kasy! dla kasy - oto
    główny zarzut. I pytanie: no bo po co? z miłości do Pana Samochodzika?
    nieeeeee! dla kasy! Oto moja odpowiedź: Nienacki pisał dla kasy, bo to był jego
    zawód (tak jak górnik, ślusarz czy informatyk). Pisał dobrze i dlatego dobrze
    zarabiał - jego sukces. Ale... jakoś to mnie nie pociąga do Nienackiego.
    Podobnie jak jego leśna pornografia i obrazoburcza prahistoria.

    A czy kontynuatorzy piszą dla kasy? Może. Ciekawe światło rzuca na to wywiad z
    Pilipiukiem opublikowany na ZNHP. Ale może piszą z miłości do Pana
    Samochodzika? Bo seria jest typowo niszowa, 90% ludzi, którzy czytali w
    młodości Samochodzika, nigdy nie słyszało o kontynuacjach. W większości miast
    zdobycie kolejnych części graniczy z cudem.

    I oto słyszę: ideał sięgnął bruku. Odpowiem może nieco przerysowując: gdy zmarł
    JPII niemal wszyscy w Polsce (i niektórzy w Kanadzie) chcieli uczcić jego
    pamięć. Jedni budują mu spiżowe pomniki, inni krzyczą santo subito, inni wydają
    25-płytowe edycje jego przemówień. Czy o to chodzi? A może jednak żeby żyć
    zgodnie z jego nauczaniem? Albo inny przykład: po śmierci każdego założycieli
    religii (Mohamet, Luter, Budda, Jezus etc) następował kryzys i podział
    założonego przez nich ruchu. Bo najwierniejsi nawet wyznawcy mieli inny pomysł
    na wcielenie w życie jego idei. Gdy żył wszystko było dobrze, gdy zmarł nie
    dało się uniknąć podziałów. Gdy zmarł Nienacki pozostawił Pana Samochodzika.
    Jak już napisałem spadkobiercy i grono osób poczytujących kontynuacje (do
    których się zaliczam) twierdzi, że dzięki kolejnym tomom Pan Samochodzik żyje i
    przeżywa kolejne przygody. I nieraz z zaciekawieniem śledziłem jego przygody.
    Natomiast inne grono fanów (np Sowca, Syswia, Tragacik i wielu innych)
    przeklinają ten pomysł. Z tym że można mieć zdrowe podejscie i nie porównywać
    kontynuacji z kanonem, a raczej traktowac jako pewien ciekawy fakt.
  • sowca 22.05.07, 22:26
    Po co poruszyłem wątek prywatny Zb. Nienackiego? Otóż właśnie po to, żeby go
    > raz na zawsze zakończyć


    Eee, przyznaję, że nie bardzo rozumiem. Chodzi Ci o to, że uważamy, że Nienacki
    wspaniale pisa, cudownie opisywał przyrodę, więc trzeba koniecznie wspomniec o
    tym, że był erotomanem, alkoholikiem i komunistą? Trudno rozstrzygnąć, czy ktoś
    pisze dla pieniędzy czy nie. Powiem jednak szczerze, że moje odczucia są takie:
    Nienacki pisał NIE TYLKO dla pieniędzy. Osobiście uważam, że to się czuje,
    kiedy pisanie naprawdę sprawia przyjemność. W ogole nie o tu chodzi - raczej o
    to, że obecne kontynuacje przypominają mocno masową produkcję. Produkujmy jak
    najwięcej, więcej zarobimy, umieścmy znak firmowy Pana Samochodzika, to głupie
    ludziska kupią, a jaka to jakość i czy choćby w najmniejszym stopniu przekazuje
    ducha poprzednich książek, to już naprawdę wszystko jedno. Tak ja to odczuwam.
    I to mi najbardziej w kontynuacjach przeszkadza.

    domek mały, ale hektary przy linii
    > brzegowej ogromne).

    Zalatuje tu brzydkim odczuciem zawiści i zazdrości. Niestety. Tak przeszkadza,
    ze pisarz kupił sobie kawałek ziemi nad jeziorem? a ponieważ domek byl naprawdę
    mały, a o takim własnie marzy Robin, więc nie wiem, co tu mają hektary do
    rzeczy.

    Z tym że można mieć zdrowe podejscie

    Otóż to. Można mieć zdrowe podejście. Uważam, ze wszyscy (z nielicznymi
    wyjątkami) mają tu bardzo zdrowe podejście. Ale podkreślam: to są kontynuacje
    Pana Samochodzika, więc jak można unikać porównań? Tak jak pisałam wyżej: niech
    kontynuacje przestaną być tytułowane Pan Samochodzik, a nikt się nie będzie
    czepiał. Oczywiście, mozna odpowiedziec, że rządzą prawa rynku i bez znaku Pana
    Samochidzka ksiązek tych nikt nie będzie kupował. Ale skoro nikt ich by nie
    kupował - czyż to nie świadczy o ich jakości? Zauważ też, że nikt z nas nie
    jest przeciwny kontynuacjom dla zasady. Przeciwnie, z wypowiedzi wielu osob
    mozna wywnioskować, że chętnie czytaliby kontynuacje, gdyby były one na
    poziomie, gdyby były naprawdę KONTYNUACJAMI tego, co tworzył Nienacki. A nie
    masową produkcją. Wtedy Pan Samochodzik by żył dalej jak twierdzisz.

    Co do przykładów Jana Pawła II. Kiedy opisując sytuację z kontynuacjami użyłam
    słynnego zwrotu z poematu Norwida (Ideał sięgnął bruku) skomentowałeś to
    słowami: "Norwid do opisywania kontynuacji? Ech..." < piszę z pamięci> Toteż ja
    skomentuję podobnie; przykład Ojca Świętego do opisywania kontynuacji? Ech...

    --
    "W mojej rodzinie szalenstwo przechodzi z pokolenia na pokolenie. Praktycznie
    galopuje"
  • zielony_sufit 23.05.07, 13:49
    Przede wszystkim do sowcy: Szanowna Sosnowa Igiełko, samo już to, że chcesz
    odpowiadać na moje argumenty jest przedmiotem mojego szacunku do Ciebie i
    doceniania. Napisałaś, że w twoim sercu jest Pan Samochodzik, a ja Ci
    wyjechałem z szyderstwem i sarkazmem. Gdybym wiedział, żeś skwaw, to nigdy bym
    tego nie wyśmiał. Ale się nie doczytałem i cięgi słuszne od białogłowy
    dostałem. Wszem i wobec oświadczam, że uczuć niczyich nie chcę urażać, tym
    bardziej Sosnowej Igiełki.

    Czasem stosuję w dyspucie z godnymi adwersarzami metodę doproadzenia ich
    argumentów ad absurdum. Może się tego nauczyłem od Suworowa, nie wiem? I skoro
    już doprowadziliśmy kult "prawdziwych Samochodzików" do absurdu (stąd dygresje
    religijno-ironiczne), wracam na ziemię, to znaczy do Pana Tomasza.

    > Po co poruszyłem wątek prywatny Zb. Nienackiego? Otóż właśnie po to, żeby go
    > > raz na zawsze zakończyć
    >
    >
    > Eee, przyznaję, że nie bardzo rozumiem.

    Myslę, że z grubsza się zgadzamy: prywatne życie Nienackiego nie ma dla nas,
    samochodzikofanów żadnego znaczenia. Być może ma dla nienackofanów. Ale moim
    zdaniem należy rozróżnić te dwa podgatunki. Dlatego krew mnie zalewa, gdy
    czytam: [wybacz Sosnowa Igiełko, ale zacytuję Ciebie] "Nienacki się w grobie
    przewraca" albo "dlaczego spadkobiercy Nienackiego nie protestują!". Jak
    starałem się wyjazać wyżej, zarzuty i pretensje (całkiem słuszne zresztą)
    należy kierować właśnie do Nienackiego i jego spadkobierców.

    Zatem, jeśli

    1. nie podoba Ci się, że seria wydawana przez Warmię jest brzydka, czarna,
    tytuły pozmieniane, treść poszatkowana, okładki na poziomie przedszkolnym i że
    w ogóle jakaś tam Warmia wydaje serię - odpowiadam - pretensje należy kierować
    do Pana Pisarza Nienackiego!

    2. jeśli nie podoba Ci się, że "Nieuchwytny Kolekcjoner" jest dokończony przez
    innego pisarza i ktoś wymyślił Dańca - odpowiadam - pretensje należy kierować
    do Pana Pisarza (że nie uregulował) a raczej przede wszystkim do Spadkobierców

    3. jeśli nie podoba Ci się, że seria jest produkowana, a nie "pisana", że
    używany jest tytuł, że żeruje etc. - równiez pretensje należy kierować do
    Spadkobierców (bo przecież w każdej chwili mogliby wstrzymać serię lub zawrzeć
    umowę z innym wydawnictwem)

    ...

    Oczywiscie ja nie jestem jakimś rzecznikiem serii, albo tym bardziej
    wydawnictwa Warmia albo kimś takim. Też mi się kilka spraw nie podoba. Moim
    zdaniem powinno to wyglądać tak:

    Seria oczywiście nie powinna nazywać się "Pan Samochodzik i...", ale
    np. "Drużyna Pana Samochodzika". Pan Tomasz, starszawy pan, nadzoruje gdzieś z
    oddali działania grupy swoich (współ)pracowników z tego samego wydziału, którzy
    kontynuują jego misję. Każdy z pisarzy zajmowałby się jednym bohaterem i pisał
    książki z jego punktu widzenia. Np. Miernicki pisałby o komandosie Pawle Dańcu,
    ale Niemirski o ekologu Zenku Dydasiński, Olszakowski-Pilipiuk o fantaście
    Kubie Wędrowczyńskim, Iga Karst o dziewczynie z szlacheckim pochodzeniem Monice
    Tragacinkiej, Czarny o literacie Staśku Wokulskim, a Horn o numizmatyku Franku
    Trusowiaku. Spoiwem wszystkich postaci byłby pan Tomasz NN, ale on żyłby
    zdecydowanie w cieniu. Jeśli ktoś nie trawiłby Pawła Dańca, to nie czytałby
    Miernickiego i odwrotnie. I wtedy ukazywanie się kilku przygód rocznie miałoby
    sens, bo czyż obecnie Daniec z Samochodzikiem w jednym roku mogą być w pięciu
    miejscach świata?

    Poza tym książki powinny być w formacie kieszonkowym, mogą być na nieco gorszym
    papierze, a przede wszystkim powinny być dużo tańsze!!! Aha, i okładka - trzeba
    by znaleźć dobrego, profesjonalnego grafika, który zrobiłby porządną, ładną,
    kolorową okładkę, taką jakie są w książkach fantasy (np. wydawnictwo Fabryka
    Słów). Ilustracje mi nie są potrzebne, raczej jakieś porządne mapki. No i
    oczywiście powinno być wyraźnie oddzielone: to są kontynuacje, a to są
    Samochodziki Nienackiego - oryginały.

    Ale czy myślicie, że np. od numeru 100 wydawnictwo mogłoby uwzględnić głos
    samochodzikofanów? Ja osobiscie w to wątpię.
  • edward_kelley 28.06.07, 10:40
    Witam po raz pierwszy na forum! Widzę, że temat kontynuacji wywołuje niezłe
    podniesienie ciśnienia. Zainteresował mnie jeden wątek tej dyskusji - pieniądze.
    Widzę, że nastąpiła polaryzacja. Z jednej strony Nienacki: nieskalany komercją
    pisarz, który pisze dla samej idei pisania, z drugiej kontynuatorzy: wstrętni
    komercyjni wyrobnicy liczący te góry kasy za "Samochodziki". Drodzy moi,
    przecież Nienacki był zawodowym pisarzem żyjącym z pisania. Zdaje się, że w
    narodzie polskim cały czas pomstuje romantyczny obraz pisarza, który nie zwraca
    uwagi na to, czy ma co jeść, gdzie mieszkać itd. Wystarczy, że ma kartkę papieru
    i może tworzyć! A sam Nienacki był osobą bardzo zwracającą uwagę na nakłady
    swych książek i na to ile z tego będzie miał. Poczytajcie sobie wspomnienia i
    artykuły o nim chociażby na nienacki.art.pl. Wbrew pozorom nie żył na bardzo
    wysokiej stopie, ale pieniądze, to lubił. O zarabianych pieniądzach często też
    pisał w swoich felietonach. Ciekawa jest geneza napisania "Człowieka z UFO".
    Pieniądze na koncie "zjadła" mu inflacja, więc trzeba było się jakoś ratować.
    Napisał więc szybko kolejnego "Samochodzika". Czy to jest pisanie "nie za
    pieniądze"? Można dyskutować na temat tego, czy kontynuacje są lepsze, czy
    gorsze i czy w ogóle powinny być wydawane. Ale nie dyskutujmy o
    "niekomercyjności" Nienackiego. Bo to nie ma sensu. Kocham oryginalne
    "Samochodziki" (w końcu w jakiś sposób mnie ukształtowały), ale poczytuję też
    kontynuacje (już nie dadzą rady mnie kształtować, bo za stary jestem ;)). Są
    lepsze i gorsze. Wydaje mi się, że trzeba podejść do tego bez emocji.
    "Samochodziki" Nienackiego uznać za kanon (ale bez klękania przed nimi, bo mają
    też swoje wady), a kontynuacje potraktować jako rozrywkę (czasem niezłą, czasem
    kiepską).
  • lukas1492 28.06.07, 15:09
    Twój post miałby sens.
    ale niestety nie ma.
    wystarczy porównać ile Nienacki przygotowywał każde dziełko i ile się starał, a
    to, w jakim tempie pracują kontynuatorzy.
  • edward_kelley 28.06.07, 19:49
    Teraz to ja ciebie nie rozumiem. Przecież czas "przygotowywania dziełka" nie ma
    związku z faktem, że pisarz dostawał za to pieniądze. Nienacki nie pracował
    przecież w tartaku (albo na roli), tylko pisał książki. I z tego żył. Twój
    argument pasuje do dyskusji o wartości literackiej dzieła lub warsztatu pisarza.
    A nie da sie ukryć, że Nienacki piszący da młodzieży to nie awangarda, tylko
    komercja. Ale to nie zarzut. Był genialnym pisarzem, który literaturę
    młodzieżową (z zasady komercyjną) uczynił sztuką. Poza tym uważam, że nie można
    porównywać sytuacji finansowej Nienackiego do sytuacji kontynuatorów. Nakłady
    książek Nienackiego w latach 70 i 80-tych szły w miliony. Mógł sobie pozwolić na
    pisanie jednej książki przez pół roku, rok albo dłużej. Nie musiał pisać
    szybciej. Teraz rynek jest o wiele bardziej drapieżny. Jak nie piszesz szybko i
    dużo, to umierasz z głodu. Podejrzewam też, że stawki za pisanie kontynuacji to
    żadna rewelacja. Nakłady tych książek są nieporównywalne do Nienackiego.
  • lukas1492 28.06.07, 22:35

    nawet mi się nie chce dyskutować z taką ignorancją, a raczej - niezrozumieniem
    tematu
  • edward_kelley 29.06.07, 09:51
    Słucham? Czy ty wiesz w ogóle na czym polega dyskusja na forum? Polega na
    wymianie zdań. Ja twego nie poznałem. Zarzuciłeś mi ignorancję, a nawet nie
    wiem dlaczego. Czyżbyś nie potrafił zwerbalizować swych poglądów? Przytocz
    swoje argumenty, a nie obrażaj adwersarza. Moje zdanie poznałeś, a stać cie
    było tylko na inwektywę. Mam wrażenie po "dyskusji" z tobą, że rozmawiam z moim
    13-letnim synem, który jeszcze nie potrafi używać argumentów, tylko atakuje. A
    może właśnie masz 13-lat? Przemyśl, to co masz do zarzucenia moim poglądom i
    spróbuj mnie przekonać. Na tym polega wymiana poglądów.
  • lukas1492 29.06.07, 10:56
    pitu pitu

    już napisałem tu baaardzo dużo postów, nie rozumiem po co mam się powtarzać

    mówisz, że Nienacki brał kasę? ja temu nie zaprzeczam
    co nie zmienia faktu, że mam poważne moralne wątpliwości co do tak absurdalnej
    ilości i jakości kontynuacji
  • edward_kelley 29.06.07, 12:19
    "Pitu pitu"? Widzę, że kolega powołujący się na swoje "kombatanctwo" na forum
    jest bardzo na bakier z kulturą osobistą, nie mówiąc o już o kulturze dyskusji.
    Cały czas nie wiem, dlaczego nazwałeś mnie ignorantem. Ale widzę, że nie dowiem
    się. Łatwo jest rzucać wyzwiska, ale okazuje się, że potem trudno to wyjaśnić. A
    moralne wątpliwości co do innych może mieć tylko ten, kto sam jest "bez winy". I
    nie odpisuj na ten, kolego, bo twoje odpowiedzi to strata czasu.
  • lukas1492 29.06.07, 15:29
    wystarczy mi twego dennego moralizatorstwa
    nie lubię, gdy przychodzi ktoś nowy, nie wie o co chodzi i zaczyna swoje
    nowatorskie teorie wprowadzać w życie nie rozumiejąc o co się rozchodzi
  • zielony_sufit 30.06.07, 20:28
    Witaj Edwardzie Kelleyu!!!

    Dawno nie zaglądałem na to forum, bo zieje tu nudą jak w Siemianach po sezonie,
    aż tu nagle taki wpis!!! Próbowałem tu wlać trochę dyskusji, ale skończyło się
    na emocjach.

    Całkowicie popieram, co napisałeś, co do joty. Nie denerwuj się jednak na
    młodzież, ani na nienackofanów. Oni się nie zmienią. Dla nich zawsze
    najpiękniej o przyrodzie pisał Nienacki, więc nigdy ci nie uwirzą, że pisał dla
    kasy. Co innego kontynuacje, o tak. Oni to pisanie dla kasy!!!

    Lukasie, odpowiem i Tobie. Szanuj współforumowicza swego, bo możesz mieć
    gorszego. To co napisał Kelley jest naprawdę warte przemyslenia. I uwaga: on
    podaje argumenty!!!
  • lukas1492 01.07.07, 00:06
    > Lukasie, odpowiem i Tobie. Szanuj współforumowicza swego, bo możesz mieć
    > gorszego. To co napisał Kelley jest naprawdę warte przemyslenia. I uwaga: on
    > podaje argumenty!!!

    przczytajcie sobie Pan Samochodzik i Szaman,
    więcej argumentów nie trzeba
  • edward_kelley 02.07.07, 11:11
    Dziękuję za obronę! Powiem szczerze, że odechciało mi się trochę brać udział w
    dyskusjach na tym forum. Zamiast wymiany poglądów trafiłem na wymianę epitetów.
    I to ze strony kolesia, który z jednej strony pluje na kontynuacje, a z drugiej
    je czyta, co widać po poście poniżej. A na temat Nienackiego i Samochodzika
    mógłbym sobie czasem pogadać, bo i magisterkę na ten temat pisałem i coś tam na
    stronę o Nienackim spłodziłem. Ale powiem szczerze, że szkoda mi czasu na takie
    rozmowy jak z lukasam ileś tam.
  • lukas1492 02.07.07, 13:04
    >Zamiast wymiany poglądów trafiłem na wymianę epitetów.
    > I to ze strony kolesia, który z jednej strony pluje na kontynuacje, a z
    >drugiej > je czyta, co widać po poście poniżej.

    to raczej dobrze o mnie świadczy, gdyż przynajmniej pluję na to, co znam
    gorzej by było chyba, gdy opluwa się coś nie poznając tego, co nie?
    trochę logiki, człowieku
  • tragacik 02.07.07, 14:48
    Edward...
    hm... "nie poznaje kolegi..."
    napisz do mnie na priva, adres znajdziesz w kazdym pliku na stronie :)
    --
    PS
    www.nienacki.art.pl
  • sowca 04.07.07, 16:58
    No, no, rozumiem, ze kontynuacje wywoluja emocje, ale apeluje o wysoki poziom
    kultury na forum :) wprawdzie nie jestem adminem ani nikim takim, ale czuje sie
    przywiazana do tego forum i dziala mi na nerwy zasmiecanie go niemilymi uwagami
    do siebie nawzajem.
    Drogi Edwardzie Kelleyu, mam prosbe: rzeczytaj jeszcze raz uwaznie to, co
    pisalismy wyzej. Nie wiem, skad wzielo sie tutaj przekonanie, ze uwazamy, jakoby
    Zbigniew Nienacki w ramach altruizmu i budowania autorytetow dla mlodziezy
    stworzyl postac Pana Samochodzika. Byl pisarzem, bral za to pieniadze - rzecz
    jasna i oczywista dla wszystkich. Problem nie lezy bowiem w pieniadzach, ale po
    pierwsze w jakosci kontynuacji, a po drugie, co podkreslam po raz 8282292828282
    (w skromnym przyblizeniu) w masowosci produkcji kontynuacji. Roznica jest
    subtelna, ale znaczaca, nie uwazasz?
    --
    "W mojej rodzinie szalenstwo przechodzi z pokolenia na pokolenie. Praktycznie
    galopuje"
  • neutron42 04.07.07, 20:30
    Wiele, wiele miesięcy temu podjąłem forumowy temat "To co, piszemy swojego Pana Samochodzika?" Jak się okazuje bezskutecznie, gdyż przez długie miesiące nikt nie podniósł rękawicy (złotej). Po roku dokonałem kolejnego wpisu i... wierzyć się nie chce - znów bez echa (jeśli nie liczyć jednej odpowiedzi, w której poziom ortograficzny już na starcie dyskwalifikował jej autora). Pozwolę sobie w tym miejscu przekopiować swój post sprzed ponad pół roku. Być może w tym wątku znajdą się osoby chętne do przywołania ducha najpiękniejszych przygód Tomasza. Zapraszam!


    "27 grudnia minie rok od dnia, w którym zaproponowałem swoją współpracę w
    pisaniu własnych przygód Samochodzika. Było to już tak dawno, że zapomniałem
    swojego hasła, w związku z czym podpisuje się dziś jako neutron42, a nie 41.
    Minął rok i... żadnego odzewu. Czyżby naprawdę nikt nie chciał pisać swojej
    wersji Samochodzika ? Takiego staromodnego, naiwnego, pozbawionego gadżetów
    nieobcych dzisiejszej cywilizacji. Samochodzika bez komórki, laptopa, GPSu,
    walczącego jedynie swoim intelektem, znajomością historii. Może ktoś z serwisu
    nienacki.art.pl odpowie, czy ze względów prawnych możliwe jest przywołanie na
    kartach powieści tak urokliwych postaci jak Milczący Wilk, Winnetou, pan Kamas,
    Wiewiórka, Sokole Oko i inni. A jeśli nie, to bardzo chciałbym chociaż, żeby
    akcja powieści koniecznie działa się na Mazurach - w tej umiłowanej przez
    Nienackiego krainie. Żebyśmy, jak śpiewały kiedyś Czerwone Gitary "wrócili na
    jeziora". Żebyśmy znów poczuli zapach mazurskich wód, świst wiatru w koronach
    drzew, szum żagli i skrzyp piasku pod stopami na mazurskich bezdrożach. I
    żebyśmy razem z Tomaszem odkryli kolejną nieznaną kartę z dziejów naszej
    ojczyzny. Liczę na odzew drodzy samochodzikofani, czekam na listy pod swoim
    adresem pocztowym. Proszę też o odzew na forum".
  • zielony_sufit 04.07.07, 23:56
    O ludzie, rozpłakałem się...

    > Samochodzika bez komórki, laptopa, GPSu,
    > walczącego jedynie swoim intelektem, znajomością historii.

    No i przy pomocy pistoletu P-64 (kaliber 9
    milimetrow, numer broni HK07267).

    Ale tak poważnie, to chyba już się nie chce nikomu dyskutować na tym forum.
    Argumenty do młodzieży nie docierają, Tragacik (czyli koleś z nienacki.art.pl)
    czai się gdzieś z boku i żeruje na nowinki, nawet ostatnio Soweczka coś woli
    Herkulesa Poirot od Tomasza NN.

    Pisanie własnej kontynuacji to fajny pomysł, ale kto ci to wydrukuje? Warmia?
    Chyba tylko. Wieć pisz do Warmii, a nie sentymantalizuj tutaj. Ale tak mi się
    wydaje, że tamten wątek niejedną kontynuację zainspirował. Na przykład książka
    Zagórskiego "PS i Wawelskie regalia" dziwnym trafem porusza temat
    zapoczątkowany na słynnym temacie "To co, piszemy swojego Pana Samochodzika?".
    Czy ktoś już to badał?

    I jeszcze, Edwardzie Kelleyu do twojej pracy naukowej dorzuciłbym to:

    > ...na Mazurach - w tej umiłowanej przez
    > Nienackiego krainie. Żebyśmy, jak śpiewały kiedyś Czerwone Gitary "wrócili na
    > jeziora". Żebyśmy znów poczuli zapach mazurskich wód, świst wiatru w koronach
    > drzew, szum żagli i skrzyp piasku pod stopami na mazurskich bezdrożach. I
    > żebyśmy razem z Tomaszem odkryli kolejną nieznaną kartę z dziejów naszej
    > ojczyzny.

    I jak tu polemizować przy pomocy argumentów???
  • tragacik 05.07.07, 16:17
    > Ale tak poważnie, to chyba już się nie chce nikomu dyskutować na tym forum.
    > Argumenty do młodzieży nie docierają, Tragacik (czyli koleś z
    nienacki.art.pl)
    > czai się gdzieś z boku i żeruje na nowinki, nawet ostatnio Soweczka coś woli
    > Herkulesa Poirot od Tomasza NN.

    Ty wez nie mantykuj, tylko odpisuj na listy, bo zapowaidalo sie ciekawie, a
    potem zniknales... ;-)
    I jak tu podawac argumenty? komu??
    --
    PS
    www.nienacki.art.pl
  • zielony_sufit 05.07.07, 17:42
    Jakie listy? Ja dostaję tylko listy od mailing@gazeta.pl.

    Czasem sie coś popisze, a czasem nie. Ale przyznasz, że wątek o broni palnej
    coś wniósł do narodowego dziedzictwa wiedzy o Panu Samochodziku (i chyba
    Soweczka miała rację, że blefował z tym pistoletem).

    A co do wątku o kontynuacjach i o tym, kto jakimi się kieruje pobudkami pisząc
    Pana S., to szkoda, że tak mało argumentów ze strony kultowo-nienackofanowej.

    Ale jest jeszcze przecież NAJWAŻNIEJSZE PYTANIE O PANA SAMOCHODZIKA, którego
    nikt nie zadał. Jakbyś chciał wziąć udział w dyskusji, to chętnie wezmę to
    odium na siebie.
  • tragacik 06.07.07, 10:30
    wlasnie - Data: 13.06.07, 17:07 - w watku o bron palna, myslalem, ze bedzie
    dalszy ciag dyskusji, a tu cisza...


    co do kontynuacji, to ostatnio przeczytalem jedna, po wieloletniej przerwie i
    powiem ze byla ok.
    chodzi mi o "truso",
    co do najwazniejsze go pytania - na razie przychodzi mi do glowy tlko to, ze mu
    sie wymykalo cos jak "na mily Bog" i takie tam...
    ale nie podejmuje na razie dyskusji, bo jutro wyjezdzam na dwa tygodnie, nie
    bede mial netu, wiec duzo do tego czasu nie zwojuje, ani w sprawie wiary, ani w
    sprawie kontynuacji

    pozdrawiam wiec wakacyjnie i do uslyszenia ;-)
    --
    PS
    www.nienacki.art.pl
  • jelcz574 05.07.07, 22:57
    neutron42 napisał:

    > Wiele, wiele miesięcy temu podjąłem forumowy temat "To co, piszemy swojego
    Pana
    > Samochodzika?" Jak się okazuje bezskutecznie, gdyż przez długie miesiące
    nikt
    > nie podniósł rękawicy (złotej). Po roku dokonałem kolejnego wpisu i...
    wierzyć
    > się nie chce - znów bez echa (jeśli nie liczyć jednej odpowiedzi, w której
    pozi
    > om ortograficzny już na starcie dyskwalifikował jej autora). Pozwolę sobie w
    ty
    > m miejscu przekopiować swój post sprzed ponad pół roku. Być może w tym wątku
    zn
    > ajdą się osoby chętne do przywołania ducha najpiękniejszych przygód Tomasza.
    Za
    > praszam!
    >
    >
    > "27 grudnia minie rok od dnia, w którym zaproponowałem swoją współpracę w
    > pisaniu własnych przygód Samochodzika. Było to już tak dawno, że zapomniałem
    > swojego hasła, w związku z czym podpisuje się dziś jako neutron42, a nie 41.
    > Minął rok i... żadnego odzewu. Czyżby naprawdę nikt nie chciał pisać swojej
    > wersji Samochodzika ? Takiego staromodnego, naiwnego, pozbawionego gadżetów
    > nieobcych dzisiejszej cywilizacji. Samochodzika bez komórki, laptopa, GPSu,
    > walczącego jedynie swoim intelektem, znajomością historii. Może ktoś z
    serwisu
    > nienacki.art.pl odpowie, czy ze względów prawnych możliwe jest przywołanie na
    > kartach powieści tak urokliwych postaci jak Milczący Wilk, Winnetou, pan
    Kamas,
    >
    > Wiewiórka, Sokole Oko i inni. A jeśli nie, to bardzo chciałbym chociaż, żeby
    > akcja powieści koniecznie działa się na Mazurach - w tej umiłowanej przez
    > Nienackiego krainie. Żebyśmy, jak śpiewały kiedyś Czerwone Gitary "wrócili na
    > jeziora". Żebyśmy znów poczuli zapach mazurskich wód, świst wiatru w koronach
    > drzew, szum żagli i skrzyp piasku pod stopami na mazurskich bezdrożach. I
    > żebyśmy razem z Tomaszem odkryli kolejną nieznaną kartę z dziejów naszej
    > ojczyzny. Liczę na odzew drodzy samochodzikofani, czekam na listy pod swoim
    > adresem pocztowym. Proszę też o odzew na forum".
    Oj, oj! A nie prawda! Wysłałem Ci list na priva i do dziś dnia nie otrzymałem
    odpowiedzi. List cytuję poniżej:






    Wróć do Wysłane pomoc



    dodaj adres do książki | dodaj adres do reguł
    Od: jelcz574@gazeta.pl
    Data: 2006-12-26 22:29
    Do: neutron42@gazeta.pl
    Temat: Pan Samochodzik
    rozwiń nagłówek


    Witaj!
    Mam na imię Piotrek. Sądząc po Twoim nicku, jestem nieco młodzsy od
    Ciebie bo mam prawie 38 lat.Jestem wielbicielem przygód Tomasza,
    tych starych, w przaśnych czasach PRL-u,które co nieco pamiętam.
    Myślę, że to dobry pomysł, by napisać coś na wzór Pana Samochodzika
    z tamtej epoki.Do tej pory zajmowałem się głównie pisaniem
    kryminałów,rzecz jasna tak do szuflady.Niestety, historia
    niespecjalnie mnie interesuje, dlatego też miałbym zapewne spory
    problem w skonstruowaniu tej całej historycznej otoczki.Przyznam
    się, że w książkach Nienackiego opuszczałem opisy historyczne,
    ponieważ nie były dla mnie interesujące. Ale uważam, że jest to
    niejako podstawa jego książek i bez tego obejśc się nie można.
    Warmię i Mazury znam jako tako, szczególnie okolice
    Olsztyna,Mrągowa,Giżycka, nie byłoby więc problemu z
    umiejscowieniem akcji.
    Uważam, że pisane współczesnie kontynuacje nie są zbyt intrygujące,
    moze właśnie ze względu na dużą ilość nowoczesnych gadżetów.Może
    warto by spróbować odtworzyć klimat tamtych lat.Jeżeli masz
    wykształcenie polonistyczne , to myślę, że moglibyśmy spróbować
    swych sił.
    Pisz do mnie na adres:
    jelcz392@interia.pl
    Skrzynkę na gazeta.pl rzadko odwiedzam.
    Pozdrawiam i czekam na odzew
    Piotrek




  • sowca 06.07.07, 17:55
    Powiem szczerze, ze dla wlasnej radosci chetnie bym napisala wlsnego
    samochodzika.Problem jednak lezy w tym, ze nie kazdy moze sobie machnac ksiazke
    taka jak PS: wymaga to chociazby swietnej znajomosci historii, umiejetnosci
    kontruowania fabuly oraza - co sie przyda - znajomosci PRL. Ja, keidy konczyl
    sie PRl, bylam zaledwie rocznym dziecieciem, wiec raczej ostatniego warunku nie
    spelniam, a wiele realiow tamtych czasow jest dla mnie wrecz niezrozumialych
    przez swoj niezwykly ladunek absurdu. Takze warunku [pierwszego nie spelniam do
    tego stopnia, zeby pisac ksiazke. Ewentualne spelnienie warunku numer 2 raczej
    troche za malo :D
    Aha, a co do tego, ze rzadko ostatnio pisze, to nie wynika to z niecheci do
    dyskusj - po prostu siedze w Wielkiej Brytanii, dostep do komputera mam
    ograniczony, wiec jest to techniczne niemozliwe. I prosze nie snuc teorii,
    jakobym wolala Herculesa Poirota, acz i jego darze ogromna sympatia. I
    przynajmniej nie musze rozwazac, czy byl katolikiem (byl), Polakiem (nie byl) i
    czy posiadal bron (jego bronia byly szare komorki). Buzka dla forumowiczow
    --
    "W mojej rodzinie szalenstwo przechodzi z pokolenia na pokolenie. Praktycznie
    galopuje"
  • zielony_sufit 07.07.07, 01:05
    Soweczko najmilsza, życzymy Ci ze starego kraju miłego pobytu na zmywaku i
    podszkolenia języka w takim stopniu, byś Agathę czytać mogła w oryginale.

    A właściwie powiedzcie, co ma Pan Samochodzik do PRL-u. Czy myślicie, że
    Nienacki celowo archaizował, żeby wywołać klimat tamtej parszywej epoki. Po
    prostu pisał o czasam współczesnych dla współczesnego czytelnika. Powiem
    więcej, w swoich książkach celowo wprowadzał elementy stylu życia zachodniego,
    aby uatrakcyjnić powieści i może pokazać czytelnikowi, że Polska ówczesna jest
    krajem atrakcyjnym również dla obcokrajowców z drugiego obszaru płatniczego.
    Osobiście wątpię w pobyty róznych Petersenów w czasach Gomułkowkich, czy
    Skwarków w epoce Gierka. A nie PRL jest miejscem akcji, ale po prostu Polska,
    taka jaka jest w momencie pisania. Więc nie rzoumiem, skąd Wam się wzięła idea,
    że "dobra kontynuacja" to PRL. Absurd. Właśnie to byłaby kiepska kalka.

    Co do PRL-u, Soweczko (i inni) to wyrabianie sobie poglądu o tym czasie z
    książek propagandowego pisarza, aparatczyka itp. jest co najmniej tak
    idiotyczne, jak wyrabianie sobie poglądu o PRL li tylko na podstawie akt IPN-u.
    To są dwie strony medalu. Gdy kończył się PRL miałem lat tyle co ty teraz,
    Soweczko, i marzyć nie mogłem o wyjeździe do Londynu na wakacje. Wyrastałem w
    chorym świecie i (jak wszyscy) byłem tego świadomy. W latach 80-tych po prostu
    czekało się, aż ten idiotyzma się skończy. Lata 1989-1990 to chyba
    najpiękniejszy czas w historii Polski. 99% Polaków cieszyło się szczerze, że
    ten system, który oglednie zwiecie PRL-em w końcu odchodzi w niebyt.
    Uzależnienie od Związku Radzieckiego, cenzura wypowiedzi, szarzyzna, marazm -
    to był PRL. A wystarczyło przekroczyć granicę i zupełnie inny świat. I nam
    udało się ten zakłamany system, jakim był PRL, obalić. Pewnie, że teraz wszyscy
    widzą wady nowego systemu, bo są na pewno. I wiele jest rzeczy chorych, bo
    atmosfera wolnosci z lat 1989-1990 już minęła i nie wróci. Ale to są choroby
    normalnego świata i z takimi chorobami ma walczyć teraz Pan Samochodzik, a nie
    z wydumanymi problemami wyidealizowanego, zakłamanego, skostniałego świata PRL-
    u.
  • sowca 07.07.07, 19:53
    Soweczko najmilsza, życzymy Ci ze starego kraju miłego pobytu na zmywaku i
    > podszkolenia języka w takim stopniu, byś Agathę czytać mogła w oryginale.

    Drogi Zielony Suficie, to ze Tobie Wielka Brytania ma do zaoferowania jedynie
    prace na zmywaku, jeszcze nie oznacza, ze wszyscy maja takiego pecha.

    Co do PRL-u, Soweczko (i inni) to wyrabianie sobie poglądu o tym czasie z
    > książek propagandowego pisarza, aparatczyka itp. jest co najmniej tak
    > idiotyczne, jak wyrabianie sobie poglądu o PRL li tylko na podstawie akt IPN-

    Kto Ci powiedzial, ze wyrabiam sobie poglady na temat PRL na podstawie ksiazek
    Nienaxkiego, bo domyslam sie, ze o nim tak milo piszesz? Wyobraz sobie, ze
    ksiazki Nienackiego i Christie nie sa jedynymi moimi zainteresowaniami.

    Co do PRL-u jako takiego, to po prostu trudno jest mi sobie wyobrazic
    Samochodzika z komorka i laptopem. Dlatego z duzym powątpiewaniem odnosze do
    pisania kontynuacji w ogole.

  • zielony_sufit 07.07.07, 20:24
    > Drogi Zielony Suficie, to ze Tobie Wielka Brytania ma do zaoferowania jedynie
    > prace na zmywaku, jeszcze nie oznacza, ze wszyscy maja takiego pecha.

    Droga Soweczko, naprawdę się nie ma czego wstydzić, żadna praca nie hańbi.
    Nawet lepiej pracować na zmywaku, niż być pomocnikiem murarza. Zawsze to coś na
    talerzach zostanie. A kto wie, może kiedyś będziesz zmywać dla księżnej Camilli?

    > Co do PRL-u jako takiego, to po prostu trudno jest mi sobie wyobrazic
    > Samochodzika z komorka i laptopem. Dlatego z duzym powątpiewaniem odnosze do
    > pisania kontynuacji w ogole.
    >

    A już myślałem, że Cie powoli przekonuję...

    Zauważ, że nawet Mr Tragacik napisał, że przeczytana przez niego ostatnio
    kontynuacja jest "ok". Cytuję:

    > co do kontynuacji, to ostatnio przeczytalem jedna, po wieloletniej przerwie i
    > powiem ze byla ok.
    > chodzi mi o "truso",

    Mnie osobiście trudno sobie wyobrazić Pana Samochodzika bez komórki
    (oczywiście, jeśli akcja toczyłaby się dziś). Nie trzeba jej eksponować, nie
    trzeba nią szpanować, ale Pan Tomasz sroce spod ogona nie wyskoczył, więc chyba
    go stać na służbową komórkę (chyba, że trzyma ją w sejfie ministerstwa).

    Z drugirj strony cała idea Samochodzików pióra Nienackiego polegała na
    przyciągnięciu młodego czytelnika poprzez zafascynowanie go nowinkami
    technicznymi, na przykłąd zagłuszaczem fal radiowych. Sam wehikuł w latach 60-
    tych czy 70-tych był fascynujący dla młodzieży, która co najwyżej mogła marzyć
    o junaku albo mz-ce (są to motocykle, Soweczko, z czasów PRL-u). A więc
    samochód, a jeszcze pływa!!! Dziś młodziaki, których stać na książki po 26 zł
    za sztukę (o zgrozo!) sami jeżdżą bmw, które mają na liczniku 240 km/h. Ale
    wtedy chodziło o to, żeby młodziaka przyciągnąć i przy okazji zainteresować go
    takimi "nudnymi" tematami, jak historia czy dzieła sztuki.

    Dlatego w kontynuacjach pojawiają się różne nowinki techniczne (zwłaszcza u
    fantasty Pilipiuka), ale pełnią one podobną rolę, którą niegdyś wehikuł - są
    przynętą. Tematyka jest podobna - piękne i ciekawe zakątki naszego kraju,
    zabytki i tajemnice historii i oczywiście Pan Tomasz NN.
  • sowca 08.07.07, 18:34
    Droga Soweczko, naprawdę się nie ma czego wstydzić, żadna praca nie hańbi.
    > Nawet lepiej pracować na zmywaku, niż być pomocnikiem murarza. Zawsze to coś na
    >
    > talerzach zostanie. A kto wie, może kiedyś będziesz zmywać dla księżnej Camilli

    Kochany Zielony Suficie, naprawde, gleboko Ci wspolczuje Twoich przykrych
    doswiadczen ze zmywaniem naczyn, ale naprawde, nie martw sie o mnie. Tak sobie
    mysle, ze wolalabym byc nawet pomocnikiem murarza niz miec taki poziom dowcipu
    jak Ty? To byloby bardziej wartosciowe niz czytanie Twoich wypowiedzi.Co do
    ksieznej Camilli, to moze nei ejst to zly pomysl? Moze udaloby sie ja jakos
    dyskretnie otruc?

    A już myślałem, że Cie powoli przekonuję...

    Nie licz na to. Czasem mysle, ze mam w sobie krew Murrayow i stad ten moj upor.
    --
    "W mojej rodzinie szalenstwo przechodzi z pokolenia na pokolenie. Praktycznie
    galopuje"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka