Dodaj do ulubionych

traumatyczne książki z dzieciństwa

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.07, 20:35
Pamiętacie takie? Ja w szczególności dwie, które często czytałam albo mi
czytano. Pierwsza nazywała się "Ananasy z naszej klasy" i miała okropne,
karykaturalne rysunki. Do dzisiaj mam dreszcze, gdy sobie je przypominam.
Druga nosiła tytuł "Historia gałgankowej Balbisi". Zasadniczo mam wrażenie,
że moje traumy w tamtych czasach były raczej natury estetycznej - przerażało
to, co było karykaturalnie brzydkie, niekoniecznie okrutne. Andersena i
Grimmów znosiłam na przykład całkiem dobrze.
Edytor zaawansowany
  • abranova 23.06.07, 22:57
    Książka o chłopcu (?) który miał lalke imieniem Matylda. Ta lalka jakby chwilami
    ożywała czy jakoś wpływała na losy bohatera i strasznie się jej bałam.
    Szczegółów nie pamiętam ale jakieś ogólnie ponure klimaty, chyba byłam za mała
    na tą książkę.
    --
    Nie szydźcie ze mnie
    Ja z was szydzę!
    (W. Gombrowicz)
  • Gość: leo IP: 195.28.182.* 23.06.07, 23:21
    o psie ktory jezdzil koleją.
    plakalam strasznie, do dzis pamietam.. nie jestem pewna czy ta ksiazka powinna
    byc lekturą w 3 klasie podstawówki. ja długo nie moglam sie uspokoic.
  • Gość: jot6 IP: *.chello.pl 24.06.07, 11:43
    nie mogę uwierzyć,że ktoś jeszcze to czytał! Autor (lub autorka)
    A.Dryszkiewicz,tytuł: Dwa zielone listki.Owszem,jest pewna aura tajemniczości,
    lalka - bardzo kapryśna i wymagająca-rozmawia z chłopcem,stawia mu żądania do
    spełnienia,jest zazdrosna o inne lalki.ładniejsze,bo sama została uszyta z
    gałganków i jest trochę krzywa - ale nie wolno tego zauważać.W końcu zraniona
    odchodzi na zawsze i zostawia posadzone w szklance czy słoiku ziarenko,które
    wypuszcza dwa małe zielone listki.Dla mnie to było o tolerowaniu odmienności i
    pomocy słabszym
  • Gość: Kawka IP: *.ipartners.pl 24.06.07, 17:54
    Witam. To jest autorka ; ALICJA Dryszkiewicz. Pozdrawiam.
  • kubissimo 23.06.07, 23:48
    e tam
    ananasy z naszej klasy byly fajne, chociaz dla mnie proroczy okazal sie
    wierszyk:
    "Kubuś zaś się tym wyróżnia,
    że się wciąż do szkoły spóźnia"
    ;)

    dla mnie traumatyczne były wszystkie książki, gdzie cierpiały, lub ginely
    zwierzeta: "O psie, który jeździł koleja", "Włóczęga", no i "Kocia mama i jej
    przygody", która cytalem lezac w szpitalu i tak sie przejalem, ze az mi
    temperatura skoczyla ;)
  • yavanna86 23.06.07, 23:50
    pan Wołodyjowski wysadzający się w powietrze w Kamieńcu... i "Medaliony"
    Nałkowskiej z którymi zapoznaliśmy się w V klasie podstawówki na kółku
    polonistycznym i też nie mogłam tego przeżyć...
  • staua 24.06.07, 00:00
    "Jakubek i brzoskwinia olbrzymka" - chora fascynacja ilustracjami polaczonymi z
    opisami wielkich owadow i ciotek.
    "Antek" - Rozalka w piecu, oczywiscie.
    --
    "I want to have as much pleasure as I can, because otherwise I won't live at
    all". Marjane Satrapi for Bookslut
  • velika 24.06.07, 08:09
    o tak, jakubek zdecydowanie. Ta książka zryła mi psychike:P Najgorzej wspominam
    obrazek wielkiej nogi która pochłaniała ludzi.
  • mmk9 24.06.07, 08:50
    Wrecz przeciwnie, tęsknię za Balbisią. Niepotrzebnie kumus oddalam. Te, w
    których krzywda działa się zwierzętom jak najbardziej, a sporo było takich
    bajeczek. Antek, śmierć Rozalki. Najgorsze były jednak gdańskie legendy
    Franciszka Fenikowskiego. Wydłubanie oczu zegarmistrzowi, Król Mór idący przez
    miasto itd.
  • wteklocki 24.06.07, 11:55
    mmk9 napisała:

    > Najgorsze były jednak gdańskie legendy
    > Franciszka Fenikowskiego. Wydłubanie oczu zegarmistrzowi, Król Mór idący przez miasto itd.

    ... a w Raduni krwawa woda
    szkoda ojca, życia szkoda...
  • nchyb 25.06.07, 13:24
    > ... a w Raduni krwawa woda
    > szkoda ojca, życia szkoda...

    ten fragment to akurat z Gniewkiem synem rybaka kojarzę, po zajściach w Gdańsku
    Gniewko coś takiego wspominał...
    --
    Kryminały i sensacje
  • wteklocki 27.06.07, 17:50
    "Gniewka" chyba jednak nie czytałem, a króla Mora, wpływającego do portu nocą,
    jednak kojarzę...
  • icanchange 24.06.07, 13:10
    ja właśnie z Grimmami mialam problem. Bałam się tych bajek, naprawdę.

    No a później: Antek i siostra w piecu. I uraz do nowel wszelakich.
  • mlekodwuprocentowe 24.06.07, 17:46
    o psie ktory jezdził koleją oraz fragment w "Anielce" opisujący śmierc Karusia -
    pieska. koszmar.
  • bri 24.06.07, 20:37
    Nie pamiętam tytułu tej książeczki ale zaczynała się mniej więcej tak "ciemna
    dziura, ciemna nora" i z tej nory coś wyłaziło. Bałam się jej bardzo chociaż to
    było już w czasach kiedy sama czytałam.

    Z wczesnego dzieciństwa pamiętam, że tata czytał nam jakieś straszne
    opowiadanie chyba o Muminkach. Teraz myślę, że to Buka była tak przerażająca
    ale tak naprawdę nie pamiętam już czego się bałam.
  • barbarella12 24.06.07, 21:04
    jak dla mnie "Egzorcysta". Nie pamiętam autora ale do dziś boję się dźwięku
    kapiącej wody
  • stary_zgred1 17.05.19, 15:35
    To chyba "Czarna jama" Papuzińskiej :) A ja tę książeczkę kochałam. Obecnie jest dostępna, całkowicie legalnie, w serwisie POLONA.

    --
    dolland.blox.pl/html

    staryzgred1979.blox.pl/html
  • aurelia_aurita 24.06.07, 21:31
    O krasnoludkach i sierotce Marysi.
    co za nudy przekoszmarne, pamiętam że wygłosiłam całą tyradę nt. dlaczego ta
    książka nie powinna być lekturą szkolną :)

    --
    nie zatrzymuję się na stacji Włoszczowa.
  • sir_elmin 25.06.07, 01:11
    "Bezgrzeszne lata". Kiepsko opisane jeszcze "kiepściejsze" wątki autobio Kornela
    - yyhh, crap.

    --
    "The muppets in my head
    Can eat your heart"
    Hellblade - "Odin Kvad"
  • Gość: niewiasta_eM IP: 195.117.187.* 25.06.07, 10:41
    Nie pamiętam tytułu książki, wiem, że ukazała się w Wydawnictwie Pojezierze i
    była to bajka, do której ilustracje stworzył Stasys. Kto na to wpadł pojęcia nie
    mam, ale pomysł przedni, ilustracje były tak przerażające, że śniły mi się przez
    wiele lat :-|

    Scena śmierci Karuska w "Anielce" - nigdy nie doczytałam tej książki do końca,
    po tej scenie odstawiłam ją głęboko na półkę.

    A we wczesnym dzieciństwie płakałam rzewnymi łzami słuchając wierszyka o
    kaczkach. "Po podwórku chodzą kaczki/wszystkie bose nieboraczki"... Cała rodzina
    śmiała się ze mnie, a mnie było tak bardzo tych bosych kaczek szkoda...
  • klymenystra 27.06.07, 00:21
    oo, mialam dwie ksiazeczki z ilustracjami Stasysa... pamietam jedna, jakas
    chinska basn o corce wyrabiacza dzwonow, ktora sie zabila, zeby ojciec stworzyl
    dzwon o pieknym glosie. i obrazek z krukiem, trzymajacym w dziobie oko...
    traumatyczne, ale fascynujace.
    --
    --le ciel est bleu mais personne n`en profite--

    Nakarm głodne dziecko
  • jarka63 25.06.07, 10:49
    Gąska Balbinka - to były same ilustracje i wlasnie jednej z nich potwornie się
    bałam,a przedstawiała gąsiora zamiatającego ulice czy też odgarniającego
    śnieg.Rodzice spięli strony z tym obrazkiem spinaczem, żebym mogła oglądać bez
    histerii.
    --
    What are days for?
  • mamaoscara 25.06.07, 10:53
    Ilustracje Stasysa zawsze mnie przerażały,kto wymyślił żeby rysował on dla
    dzieci? Pamiętam powieść o księciu Pinio bodajże,z jego rysunkami,przerażająca
    lektura
    --
    Dobrzy ludzie śpią lepiej niż źli, ale złym lepiej się wstaje.Woody Allen
  • aiczka 25.06.07, 12:54
    Ja miałam baśnie Andersena z jego ilustracjami. Na szczęście byłam już "taka
    większa", bo to było naprawdę ponure połączenie.
  • aiczka 25.06.07, 12:51
    "Niekończąca się opowieść". Podpełzająca nocą nicość była na tyle straszna, że
    pierwsze podejście (7-8 lat) przerwałam po czterech rozdziałach.
    W tym wieku miałam chodzić spać o dziewiątej i pewnego razu nieopatrznie
    powiedziałam "zaraz, tylko skończę rozdział". Rozdział kończył się mniej więcej
    tak: "Ale to nie była ręka. To był żelazny szpon." ("Mio, mój Mio", A. Lindgren) ^_^
  • jo-asiunka 25.06.07, 13:09
    dla mnie to był szklany klosz sylvii plath przeczytany w podstawówce. No cóż w
    doborze lektur byłam zbyt samodzielna chyba...
  • felixculpa 25.06.07, 16:12
    "O królewiczu Rumianku i siedmiu królewnach" Kraszewskiego.

    Jedna królewna już nie żyła i podczas romansu z Rumiankiem funkcjonowała jako
    uróżowane zombi. No potworne

    A co Wy macie do Balbisi?
  • shiva772 25.06.07, 21:47
    Nie pamiętam tytułu ani autora - był to zbiór opowiadań a w ostatnim na
    ostatniej stronie dziecko jakieś małe, ukochane poszło sobie do ogrodu i
    utopiło się w studni albo w jakiejś gliniance bo jego/jej rodzice pracowali
    ciężko i nie dopilnowali. Masakra do dziś mnie trzęsie jak to sobie przypomnę i
    żadnych oczek wodnych w moim ogrodzie nie będzie!
    --
    Mateusz "MAT" ur. 2 maja 2005
    Gdybym wiedziała, że mieć dziecko to taka frajda nie czekałabym tak długo...
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=30279292
  • Gość: zla krolowa IP: *.chello.pl 26.06.07, 20:49
    miałam chyba 13-14 lat i przeczytałam
    "Szepczący w ciemności".....Z zapartym tchem, ale
    dzisiaj - po 17!!! latach nadal mam gęsią skórkę
    jak sobie to przypomnę.
    Już sam tytuł jest wstrząsający....brrrrr
  • waldemar_batura 26.06.07, 22:34
    shiva772 napisała:

    > Nie pamiętam tytułu ani autora - był to zbiór opowiadań a w ostatnim na
    > ostatniej stronie dziecko jakieś małe, ukochane poszło sobie do ogrodu i
    > utopiło się w studni albo w jakiejś gliniance bo jego/jej rodzice pracowali
    > ciężko i nie dopilnowali. Masakra do dziś mnie trzęsie jak to sobie przypomnę i
    >
    > żadnych oczek wodnych w moim ogrodzie nie będzie!

    Kojarzy mi się z opowiadaniem Orzeszkowej.
    --
    "Words fail Norman Mailer once again." - Gore Vidal, flat on his back after
    being slugged by Norman Mailer in a bout of literary motivated fisticuffs.
    - Motto na czasie: Pocałujcie mnie w d..., pajace! :-)
  • waldemar_batura 26.06.07, 22:33
    Gość portalu: Borneo napisał(a):

    > Pamiętacie takie? Ja w szczególności dwie, które często czytałam albo mi
    > czytano. Pierwsza nazywała się "Ananasy z naszej klasy" i miała okropne,
    > karykaturalne rysunki. Do dzisiaj mam dreszcze, gdy sobie je przypominam.
    > Druga nosiła tytuł "Historia gałgankowej Balbisi". Zasadniczo mam wrażenie,
    > że moje traumy w tamtych czasach były raczej natury estetycznej - przerażało
    > to, co było karykaturalnie brzydkie, niekoniecznie okrutne. Andersena i
    > Grimmów znosiłam na przykład całkiem dobrze.

    "Cudaczek-wyśmiewaczek" za nieładną dydaktyczną zmianę charakteru głównego
    bohatera ;-) (podobnie Scrooge w "Opowieści wigilijnej"). "Akademia pana
    Kleksa": i przestraszyłem się wilków, i miałem za złe, że na końcu wszystko
    okazało się tylko zmyśleniem. "Roczniak" - wiadomo za co, nawet nie skończyłem.
    Opowiadania Grabińskiego: do dziś pamiętam ten strach, literalnie nie
    wychylałem nosa spod kołdry. :-)
    --
    "Words fail Norman Mailer once again." - Gore Vidal, flat on his back after
    being slugged by Norman Mailer in a bout of literary motivated fisticuffs.
    - Motto na czasie: Pocałujcie mnie w d..., pajace! :-)
  • joanna.syrenka 27.06.07, 00:26
  • mmk9 27.06.07, 08:31
    Te straszne wilki z nożami na obrazku, brr. A na zakończenie cudem uratowany
    koziołek dostał w skórę od ojca. Akurat byłam przyzwyczajona, że co ruskie to
    traumatyczne, hihi.
  • pieranka 27.06.07, 10:11
    Łysek z pokładu Idy

  • Gość: Mańka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.07, 16:15
    Czytałam kiedyś w dzieciństwie jakąś baśń czy opowieść, do tej pory czasami śni
    mi sie to jak horror taka scena: złodzieje włamali się do jakiegoś domostwa,
    spał tam mały chłopiec, a oni chcieli sprawdzić czy śpi i kapali mu goracy wosk
    na stopy. On to wytrzymał, udawał, ze śpi i nie zrobili mu krzywdy... Brrr! Nie
    pamiętam co to było, może Bracia Grimm, całkiem możliwe u nich takie klimaty.
  • klaryma 28.06.07, 15:48
    Była tam taka baśń, w której księżniczce sniło się, ze gra w piłkę odcietą
    głowa czarnoksieżnika i ta głowa jeszcze śpiewała (bynajmniej nie na wesoło).
    Miałam po tym koszmarne sny, bałam sie wręcz spojrzeć na te "Klechdy" stojące
    na półce. Bałam się tez spać po lekturze..."Wyspy strachów" Nienackiego, tam
    Pan Samochodzik odkrył, bodajze w studni, szkielet zbója Barabasza.
    Chorobliwie fascynowały mnie ilustracje w takim dużym i grubym wyborze wierszy
    Wł. Broniewskiego, głównie były na tych ilustracjach toczące sie czaszki,
    rozbryzgi krwi, ktoś to kojarzy? Chyba ten sam człowiek ilustrował "Diabelskie
    skrzypce" wybór bajek ukraińskich, które z kolei były traumą dla mojego meza w
    jego dzieciństwie.
  • onion68 28.06.07, 15:56
    Właśnie, dla mnie były to "Diabelskie skrzypce", tylko tytułu nie mogłam sobie
    przypomnieć. A Broniewski - taki duży zbiór w szarej obwolucie?
  • onion68 28.06.07, 15:59
    Z tychże "Skrzypiec" największe wrażenie zrobiła na mnie baśń o kobiecie, która
    nie mogła pogodzić się ze śmiercią dzieci. Nie pamiętam dokładnie, jak to się
    stało, ale przekonała się, że gdyby żyły, to chłopiec byłby złodziejem, a córka
    nierządnicą.
  • hophopi 28.06.07, 20:42
    "Sydraczek"-
    królik nażarł się mokrej koniczyny i doznał śmiertelnej niestrawności ;)

    "Pinokio"-
    zasadniczo na skutek obrzydliwej radzieckiej ekranizacji; wciąż nie mogę bez
    mdłości wziąć tej książki do ręki.

    poza tym wszelkie turpistyczne nowelki... yyyy...
    --
    Spotkałem człowieka tak nieoczytanego, że musiał cytaty z klasyków wymyślać
    sam. - [:LEC:]

    tó zawsze otwarte...
  • klaryma 29.06.07, 08:33
    miał płócienną okładkę i papierową obwoluę, taką zilonkawą z kolorowymi dużymi
    literami. A "Diabelskich skrzypiec" nie czytałam, musze w końcu to zrobić,
    chociaż Twój opis przypomina też toszke bajke Andersena o Matce.
  • onion68 29.06.07, 10:34
    > chociaż Twój opis przypomina też toszke bajke Andersena o Matce.

    hmm, może? Głowy sobie uciąć nie dam. Ale wydaje mi się, że czytałam to w
    "Diabelskich..." Nie mogę sobie niestety przypomnieć, bo już ich nie mam.
  • magdax78 29.06.07, 14:49
  • pomme 29.06.07, 14:59
    Baśnie czarodziejskie pani d'Aulnoy
    do tej pory je pamiętam, ale trochę boję sie do nich wracać
    czytałam we wczesnej podstawówce
    --
    Gerardzik 08.10.2005
    Grodzisk Maz
    ...
  • pink_hamster 07.07.07, 10:52
    tez czytalam te Basnie czarodziejskie...gdzies tak w 1. czy 2.klasie podstawowki(nie wiem,kto i po co umiescil je na polce z literatura dziecieca);tam byla taka bajka o ksiezniczce,ktora nie miala nog i poruszala sie w misce,brr
    inna traumatyczna ksiazka byla "Widzialna ciemnosc" Goldinga,ktora postanowilam przeczytac w 4 czy 5 klasie podstawowki(poczatkowo chcialam przeczytac "Wladce much",ale akurat w bibliotece byla tylko ta Ciemnosc,wiec stwierdzilam,ze moze byc i to...)
    --
    ...nie szukaj mnie,
    ukryłam się,
    nie poznasz twarzy pod makijażem...
  • Gość: borneo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.07, 11:15
    Napisałam powyżej, że nie miałam z Grimmami problemu, ale jednak... Nie wiem,
    czy Wyście też tak mieli w dzieciństwie (mam na myśli okres do 10 roku życia
    mniej więcej), że trudno Wam było jeszcze "po swojemu" oceniać książki, więc
    często było tak, że niby coś lubiliście, a teraz, z perspektywy czasu,
    stwierdzacie, że się tego baliście. Ja tak miałam właśnie z książkami, o
    których pisałam powyżej. Z niektórymi baśniami Grimmów i Andersena było
    podobnie - z jednej strony fascynacja, ale jednak podszyta jakimś takim
    nieprzyjemnym uczuciem.

    Z Grimmów najbardziej mi utkwiła "Jednooczka, dwuoczka i trójoczka" - w ogóle
    kosmos, były trzy siostry, jedna miała jedno oko, druga dwoje, a trzecia troje.
    I oczywiście ta z dwojgiem oczu była dobra, ale dyskryminowana. Ciekawe, co
    Freud by na to powiedział?

    No i jeszcze:
    "Zawracaj koniczka, krew płynie z trzewiczka,
    a prawdziwa narzeczona w domu zostawiona".

    To oczywiście z Kopciuszka. Brrr...

    Z Andersena "Tancerka i kominiarczyk", no i bałam się Królowej Śniegu, ale
    uwielbiałam tę baśń. I jeszcze coś mi utkwiło o jakimś psie, co miał oczy jak
    monety.

    a z "Klechd sezamowych" o królu z wysp hebanowych, co był "przyspawany" do
    tronu.
  • klymenystra 07.07.07, 12:40
    tak, u Grimmow jeszcze byla taka basn, ze ksiezniczka jechala do innego miasta
    poslubic ksiecia, ale wredna sluzaca zajela jej miejsce. a ta ksiezniczka miala
    mowiacego konica, ktorego sluzaca zabila...i potem ksiezniczka rozmawiala z
    konsa glowa...
    Grimmowie sa fascynujacy. z checia przeczytalabym orgyginalne wersje ich basni
    (nieocenzurowane). orietnujecie sie, czy byly wydawane w Polsce?
    --
    --le ciel est bleu mais personne n`en profite--

    Nakarm głodne dziecko
  • easz 10.07.07, 13:38
    Z Andersena "Tancerka i kominiarczyk", no i bałam się Królowej Śniegu, ale
    > uwielbiałam tę baśń. I jeszcze coś mi utkwiło o jakimś psie, co miał oczy jak
    > monety.

    Psy były chyba trzy, a oczy miały jak spodki;) To z baśni <Krzesiwo>, bardzo
    oniryczne klimaty, surrealne, tajemnicze... Nie widziałam wydania z ilustracjami
    Stasysa, ale myślę, że bardzo by tu pasowały:) Podobnie do baśni <Ole
    Zmruż-oczko>, która teraz mi się przypomniała, sen/śmierć -
    dreszczedreszczedreszcze!.. Strzeżcie się niegrzeczne dzieci;)
  • chiara76 07.07.07, 13:25
    na pewno "O psie, który jeździł koleją"...do dziś mam gul w gardle, jak sobie
    przypomnę, jak się kończy.
    --
    Japonia
  • Gość: borneo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.07, 14:15
    Jeśli chodzi o tego rodzaju traumę, to u mnie "Chłopcy z placu broni" -
    hektolitry łez wylane, ale jaka cudowna książka!
  • aniita 07.07.07, 20:39
    Dla mnie traumatyczne były fragmenty "W pustyni i w puszczy", np. spotkanie Nel
    z wobo (czy jak się to zwierzę nazywało) oraz niedobrzy Murzyni, którzy w jakiś
    tam sposób zagrażali bohaterom (uprowadzili ich? Nie wiem, bardziej niż samą
    treść książki pamiętam przerażenie, jakie towarzyszyło czytaniu). Jeden z
    Murzynów nazywał się - to akurat pamiętam - M'Pua. Jakim dreszczem napełniało
    mnie to imię! Z powodu "W pustyni i w puszczy" bałam się ciemnych pomieszczeń,
    mając nieodparte wrażenie, że zaraz wychynie stamtąd jakiś złowieszczy M'Pua...
    Natomiast książki, w których zwierzątom dzieje się krzywda działają na mnie
    traumatycznie do dziś.
    --
    www.nietoczka.republika.pl
  • yavanna86 08.07.07, 13:19
    płakałam jak bóbr nad panem Wołodyjowskim...chyba najbardziej...mimo że
    wiedziałam jak się skończy,czytając...
    baśnie-aż sama jestem w szoku po latach-nie robiły na mnie wrażenia żadnego,te
    wszystkie spalone od trzewiczków nóżki i inne takie...
    za to w V klasie szkoły podstawowej miałam pierwszy styk z literaturą II wojny
    światowej (Baczyński, Nałkowska) i pamiętam do dziś całą wycieczkę klasową,do
    Warszawy,podczas której za nic nie mogłam się dobrze bawić,bo majaczyły mi przed
    oczami abażury z ludzkiej skóry,mydło z ludzi i mordowani chłopcy (z którymi
    "zapoznałam się" dzień wcześniej na kółku polonistycznym)
    brrr
    II wojna światowa to jest ogólnie coś co mnie poraża do dzisiaj
    --
    moje kolczyki
    ja w Wylęgarni
  • yavanna86 08.07.07, 13:20
    a z bardzo wczesnego dzieciństwa-takie ilustrowane dzieło o krasnalach,gdzie
    były wielkie trolle z czerwonymi nosami,z których kapały smarki,i było napisane
    że trolle są śmierdzące,straszne i jedzą krasnale;mając lat 4 /to musiała być
    jedna z moich pierwszych lektur,bo jakoś w tym wieku zaczęłam czytać w ogóle/
    czy 5 miałam lekkie obawy czy takie bydlę się gdzieś za rogiem nie pojawi :P
    --
    moje kolczyki
    ja w Wylęgarni
  • waldemar_batura 08.07.07, 20:20
    yavanna86 napisała:

    > a z bardzo wczesnego dzieciństwa-takie ilustrowane dzieło o krasnalach,gdzie
    > były wielkie trolle z czerwonymi nosami,z których kapały smarki,i było napisane
    > że trolle są śmierdzące,straszne i jedzą krasnale;mając lat 4 /to musiała być
    > jedna z moich pierwszych lektur,bo jakoś w tym wieku zaczęłam czytać w ogóle/
    > czy 5 miałam lekkie obawy czy takie bydlę się gdzieś za rogiem nie pojawi :P

    Myślę, że to był Roald Dahl (cała ilustrowana księga o krasnalach).
    --
    Za słowami premiera o szatanach stał Kornel Ujejski, no to pokazuje też
    olbrzymią erudycję Jarosława Kaczyńskiego - powiedział sekretarz generalny PiS-u
    Joachim Brudziński w "Sygnałach Dnia".
  • yavanna86 09.07.07, 11:37
    hmm,może:)to było piękne,albumowe wydaniei nie pamiętam,żeby był wpisany
    autor,ale kto wie:)
    --
    moje kolczyki
    ja w Wylęgarni
  • mixxxer12 09.07.07, 18:53
    Dla mnie traumatyczną, ale trochę w inny sposób był "Czuk i Hek". Ktoś
    czytał?Ktoś pamięta?
  • chiara76 09.07.07, 19:01
    mixxxer12 napisała:

    > Dla mnie traumatyczną, ale trochę w inny sposób był "Czuk i Hek". Ktoś
    > czytał?Ktoś pamięta?

    ja pamiętam;)
    a mogę spytać, czemu traumatyczna?
    Ja pamiętam, że trochę się bałam, że umrą w tej tajdze, ale wszystko dobrze się
    kończyło. O ile się nie mylę, tłumaczyła to Danuta Wawiłow...
    --
    Japonia
  • mixxxer12 09.07.07, 19:55
    Przeżycia traumatyczne bo mi to kazali czytać w podstawówce jako lekturę. W
    tajdze też się bałem, ale na szczęście koniec książki przyniósł uspokojenie i
    wyciszenie - jak słychać było w radiu odliczanie do początku Nowego Roku!
  • easz 10.07.07, 12:18
    Ja też pamiętam! Bardzo dobrze mi się kojarzy, nie pamiętam wiele z treści, ale
    pisałam kilka zdań na temet tej książeczki w pracy domowej z polskiego w którejś
    z młodszych klas. Pierwszy raz zupełnie samodzielnie, bez mamy:) i pani się
    spodobało a ja polubiłam wtedy lekcje polskiego i już mi tak potem zostało. I
    poszło nawet dalej;)
  • easz 10.07.07, 12:25
    Calineczka to jest chyba największa trauma mojego dzieciństwa! Co chwilę ją ktoś
    porywał i więził, a to ropuch przebrzydły, a to chrabąszcz szkaradny, a to znów
    kret obmierzły... oblechy przystawiały się w charakterze mężula, takie coś może
    się ciężko odbić na psychice dziecka! Andersena uwielbiam nadal, czyli się
    odbiło;) Grimmów nadal czytam, powiem nawet, że miewam z nimi regularne sesje;))

    Poza tym głęboko i zawsze nienawidziłam Pinokia – za całokształt, brrr!

    I trochę mnie przerażały <Godzina pąsowej róży> i <Małgosia contra Małgosia>.
    Bałam się długo, że też mnie coś podobnego może spotkać. Serio.

    <Serce> Amicisa – bożeee.

    W ogóle to większość wypisanych w wątku książek wydaje mi się teraz jakaś
    podejrzana...
  • klymenystra 11.07.07, 02:01
    "Malgosia" faktycznie jest traumatyczna, ale i tak jej zazdroscilam. glownie
    Joachimka.
    "godzina pasowej rozy"-ech, ilez to razy marzylam, zeby sie do tamtych czasow
    przesniesc :)
    --
    --le ciel est bleu mais personne n`en profite--

    Nakarm głodne dziecko
  • Gość: Ania z Zielonego IP: 195.75.207.* 10.07.07, 13:55
    A dla mnie najgorsze byly:

    "Porwanie w Tiutiurlistanie" - jakies bzdury o kogucie i innych zwierzakach, co
    przemierzali jakas kraine; pogubilam sie w tych watkach i przerazajacym
    klimacie:

    "Czuk i Hek" - bo nudne bylo strasznie

    "O Kopciuszku" - zilustracja jak jednej siostrze odcieli palucha u nogi, zeby
    mogla bucik zalozyc i krew tryskala dookola;

    "Akademia Pana Kleksa" - bo czulam sie oszukana zakonczeniem

    i byl jeszcze taki komiks dziwny, jedna historia byla o wiosce, w ktorej ciagle
    padal deszcz i trupy zaczely z grobow wyplywac i chodzic po swiecie - brrrrrr,
    okropienstwo.....
  • aniita 10.07.07, 23:20
    O tak, "Porwanie w Tiutiurlistanie" też. I jeszcze - jak mogłam zapomnieć -
    "Muminki", które polubiłam dopiero w wieku mocno dojrzałym...
    --
    www.nietoczka.republika.pl
  • karanissa 13.07.07, 15:10
    No wlasnie ja tez (podobnie jak autorka watku) te "straszne" bajki uwielbialam.

    "Diabelskie Skrzypce" - te rozgotowane umarlaki w jednej z bajek, albo
    niedzwiedzia, ktory na koniec rozszarpal swoje dzieci (nadmieniam: pol-ludzkie,
    pol-niedzwiedzie, bo splodzone z kobieta),

    Basnie Grimmow - krwawe i ponure,

    "Klechdy Sezamowe" - kiedy to zona Alibaby ponalewala wrzacego oleju do
    skorzanych sakw, gdzie ukrywali sie rozbojnicy,

    Natomiast smutkiem wielkim napawaly mnie wspomniane juz wyzej takie wyciskacze
    lez jak "O psie, ktory jezdzil koleja", "Serce" Amicisa oraz rysunki
    w "Kluczach do jelenia" - ilustrator nazywal sie chyba Gabriel Rychlicki czy
    jakos tak. Kto czytal, ten pamieta. Jakos nie bardzo lubilam te akurat ksiazki
    czytac, ale przeczytalam kilka razy... sama nie wiem, po co. Andersena tez nie
    lubilam, bo smetny i taki powazny. Bardzo zasmucila mnie tez smierc Nemeczka
    z "Chlopcow z Placu Broni".

    --
    <*>
    Pozdrawiam
    Karanissa
  • anna_222 13.07.07, 21:38
    Myślę, że najbardziej traumatyczna książka dzieciństwa to "Nasza szkapa z
    pokładu Idy" Sienkiewicza.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.