Dodaj do ulubionych

lost in translation, czyli brakujące fragmenty

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.07.07, 11:58
Czy znacie jakies przykłądy książek, którym w polskich tłumaczeniach brakuje
jakichś dłuższych fragmentów, rozdziałów itp?
Ja wiem, że w "Rilli ze Złotego Brzegu" Lucy Maud Montgomery brakuje trzech
rozdziałów.
Słyszałam też, że brakuje różnych fragmentów w różnych
miejscach "Wicehrabiegoo de Bragelonne" Dumasa, ale nie znam francuskiego i
nie mam jak sprawdzić...
Coś jeszcze?
Edytor zaawansowany
  • Gość: Alina IP: 81.210.118.* 25.07.07, 12:18
    pierwsze wydanie "Wampir Armand" Anne Rice, jeszcze wydane w wydawnictwie Zysk
    to było zaledwie 2/3 oryginału... mnóstwo opuszczeń :-/ niestety; teraz jest
    nowe wydanie w Rebisie, więc może jest lepiej - chyba sprawdzę :-)))
  • Gość: mutant IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.07, 13:32
    To raczej nie było "lost", tylko "thrown out", ale w "Dniu tryfidów" Wyndhama,
    tłumaczonym i wydanym jeszcze za komuny, fragment (cytuję z pamięci) "On their
    origins the Russians, true to type, laid down and said nothing", jest
    przetłumaczony "O ich pochodzeniu, jak już wspomniano, nic nie było wiadomo".
    Pominięto sugestię, że tryfidy zostały wyhodowane w laboratoriach Związku
    Radzieckiego. Pewnie w książce jest takich więcej - m.in. już wcześniej w
    oryginale jest mowa, że podejrzewano Rosjan - ale ja sprawdziłam akurat to
    zdanie.
  • autumna 25.07.07, 15:38
    > Ja wiem, że w "Rilli ze Złotego Brzegu" Lucy Maud Montgomery brakuje trzech
    > rozdziałów.

    Najwyraźniej nie wiedzieć czemu tłumacze uwzięli się na Montgomery, bo i pierwsze wydanie "Błękitnego zamku" (to z Joanną zwaną Bubą) miało wychapane pewne fragmenty, np. o tym, jak główna bohaterka obcięła sobie włosy na krótko.

    --
    Miedziany Pielgrzym
  • meduza7 25.07.07, 23:12
    Nie, o włosach było i w pierwszym wydaniu, za to wyleciał fragment o tym, jak to
    matka z ciotką skarciły ją za kichanie, skąd potem wzięło się jej określenie
    szczęścia: że można kichać, kiedy się ma ochotę.
    "Mistrz i Małgorzata" w wydaniu z lat 70-tych jest mniej więcej o 1/3 "chudszy"
    od tegoż z lat 90-tych: cenzura!
    --
    kura z biura
    notatki namarginesie
  • klymenystra 02.08.07, 15:24
    jestem fanka "Blekitnego zamku" i "Rilli"- co takiego zostalo opuszczone? czy
    sa gdzies kompletne wydania po polsku?
    --
    --le ciel est bleu mais personne n`en profite--

    Nakarm głodne dziecko
  • ruskie-pierogi 26.07.07, 11:46
    "Kubuś Puchatek" i to już na samym początku - rozmowa o imieniu "Winnie".
  • Gość: Justyna IP: 83.141.66.* 26.07.07, 16:57
    Podobno "Gra w klasy", ale nie znam oryginalu.
    Wpadla mi kiedys w rece ksiazka francuska o gorach (nie pamietam juz tytulu) w
    ktorej tlumacz na poczatku bezczelnie stwierdza: "fragmenty ksiazki zostaly
    pominiete". Nie czytalam jej, bo wkurzylo mnie takie otwarte przyznanie sie do
    winy.:)
  • Gość: mutant IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.07, 18:10
    Ja czytałam Grę w klasy po polsku i w oryginale i jakoś mi się nie rzuciło,
    żeby czegoś brakowało, ale linijki nie przykładałam...
  • alexanderson 26.07.07, 19:29
    Przekład "Niebezpiecznych związków" autorstwa Boya-Żeleńskiego wykazuje poważne
    luki - brakuje zdań, akapitów, a nawet całych listów, z jakich składa się ta
    powieść. Tylko wydanie Świata Książki, uzupełnione przez Andrzeja Siemka, jest
    pełnym polskim przekładem (kursywą zaznaczono, co opuścił Boy).
    --
    Apocalypsis cum figuris
  • meduza7 27.07.07, 22:06
    Oooo, to się wkurzyłam w tym momencie, bo nie spodziewałam się tego po Boyu. A
    co mniej więcej opuścił i dlaczego? Jakieś wyjątkowo pikantne kawałki, czy
    przeciwnie, te, które uznał za nudne bądź niezrozumiałe?
    --
    kura z biura
    notatki namarginesie
  • alexanderson 28.07.07, 11:17
    Wiele z decyzji Boya trudno dziś zrozumieć - pomija zarówno rzeczy niewinne,
    jak i pewne motywy religijne, którym jako antyklerykał był niechętny, spłaszcza
    postać pani de Tourvel, która w oryginale jest kontynuacją heroiny z tragedii
    Racine'a, nie przetłumaczył w ogóle trzech listów (CL, CLX, CLXI), a utrzymał
    numerację oryginalną, więc sama możesz dostrzec luki (sam Boy przyznaje się do
    opuszczenia niektórych listów w przypisie na samym końcu powieści). Opuścił
    też "Przedmowę redaktora", "Przypis nakładcy" (zamykający powieść), wiele
    oryginalnych przypisów "redaktora", no i wreszcie, jak już wspominałem,
    pojedyncze słowa, całe zdania, a nawet akapity, w ogóle tego nie zaznaczając.
    Siemek w "Posłowiu" do pełnego wydania, na którym się opieram pisze, że mamy w
    Polsce problem z "instytucjonalną rolą Boya jako tłumacza klasyki francuskiej.
    (...) Nie tylko prawie nikt nie waży się spolszczyć czegokolwiek po mistrzu,
    ale i nikt nie próbuje rzetelnie kolacjonować boyowskich przekładów z
    oryginałami". Mamy tylko ten przekład "Niebezpiecznych związków" - tymczasem
    niemieckich przekładów jest 13, włoskich 6, duńskich 2.
    --
    Apocalypsis cum figuris
  • Gość: mutant IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.07, 10:04
    Nie wiem, jak było w tym wypadku, ale bardzo często to wydawca wyrzuca albo
    każe zmieniać fragmenty, które z jakichś powodów mu nie pasują.
  • alexanderson 30.07.07, 16:21
    W tym wypadku tak nie było. Boy chciał chyba poprawić oryginał i zrobić z niego
    w pełni "oświeceniową" książkę. Przez kilkadziesiąt lat i kilkanaście wydań w
    różnych wydawnictwach nikt nie pokusił się o sprawdzenie rzetelności tłumacza.
    --
    Apocalypsis cum figuris
  • meduza7 31.07.07, 11:15
    Tak działa magia nazwiska ;)
    Kiedyś, dawno temu, czytałam natomiast "Chatę wuja Toma", w przedmowie do której
    było wyraźnie napisane, że książka została skrócona i nieco przeredagowana,
    ponieważ dla współczesnego czytelnika w swej wersji oryginalnej byłaby niestrawna.
    --
    kura z biura
    notatki na marginesie
  • misasia 31.07.07, 11:51
    W "Cyfrowej twieredzy" Dana Browna pominieto prolog.
    Dla sensacji-kryminalu to doprawdy znaczaco zmienia sens.
  • Gość: emanita IP: *.chello.pl 31.07.07, 12:16
    Z dwóch powojennych wydań "Pożegnania z Afryką" wyleciały cztery rozdziały,co
    odkryła Małgorzata Musierowicz.Nie wiem,czy książka była ostatnio wznawiana i
    czy przywrócono brakujące fragmenty.
  • azzurra3 11.08.07, 11:39
    Z polskich to nie wiem, ale ostatnio miałam taki numer w wydaniu oryginalnym i to niezgorszego wydawnictwa jakim jest nowojorski Berkley (więcej nic ich nie kupię!). W kieszonkowym wydaniu "Forfeit" Dicka Francisa (pol. Płatne przed gonitwą) brakuje ostatniego akapitu na koncu!!! Moja ulubiona ksiazka konczy się bez podkreslenia klasycznego cynicznego realizmu Francisa...
  • woloduch1 11.08.07, 16:29
    "Psy wojny" Fredericka Forsythe'a, wydanie I. Wyciete zostalo wszystko, co
    dotyczylo zaangazowania ZSRR i KGB w sprawy tego panstewka. Nic innego, jak
    wlasnie to zaangazowanie zawazylo na decyzji przeprowadzenia przewrotu. Swietna
    ksiazka stracila niemal caly sens...

    Pozdrawiam

    Woloduch

    P.S. Nie wiem, czy wydania po 1989r. naprawily to.

    --
    A antysemitą mozna być swobodnie, nawet mając Żydówkę za patronkę. Vide "Radio
    Maryja"
  • Gość: madrina IP: 87.192.125.* 12.08.07, 13:41
    ,,Stąd do wieczności" Jamesa Jonesa. W polskim wydaniu brakuje kilka
    stron kiedy Prewitt opowiada o swoim pobycie w czarnej dziurze

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka