Dodaj do ulubionych

"Zbędni ludzie" z prozy rosyjskiej XIX wieku

07.10.07, 11:05
Cóż to takiego – "zbędny człowiek"? W sensie ścisłym to
socjologiczno-psychologiczny typ bohatera XIX-wiecznej literatury
rosyjskiej (tzw. "lisznij cziełowiek"), który jest swoistym,
wykraczającym poza epokę romantyzmu przetworzeniem zbuntowanego
bohatera bajronowskiego. Najpełniejsze wizerunki "zbędnych ludzi"
odnajdujemy w "Eugeniuszu Onieginie" Puszkina, "Bohaterze naszych
czasów" Lermontowa, "Kto winien?" Hercena, "Saszy"
Niekrasowa, "Szlacheckim gnieździe", "Rudinie", "Hamlecie powiatu
szczygrowskiego", "Dzienniku człowieka niepotrzebnego" i "Ojcach i
dzieciach" Turgieniewa oraz w "Obłomowie" Gonczarowa.
Postaci te wywodzą się z kręgu liberalnej inteligencji szlacheckiej
i charakteryzują dominacją intelektu nad zdolnością do czynu,
atrofią woli, wyniosłością, pozerstwem, zagubieniem życiowym,
bezczynnością, niedojrzałością, poszukiwaniem przygody, estetyzmem.
Jak pisze Bazyli Białokozowicz: "wysoko należy ocenić ich poczucie
niezależności, protest przeciwko starym normom moralnym,
poszukiwanie prawdy i właściwej drogi działania, intelektualizm. Ci
właśnie szlacheccy inteligenci o szczytnych dążeniach, lecz słabej
woli, rozdarci wewnętrznie rozpoczynali życie z wiarą i
przekonaniem, iż wysoki ich intelektualny poziom zapewni im
niezależną pozycję, swobodę myśli". A czekało ich jedynie bankructwo
życiowe.
Występując w literaturze przez kilkadziesiąt lat zmieniali swe
oblicze, dostosowując się do nowych warunków historycznych – zawsze
jednak pozostawało w "zbędnym człowieku" (zwanym też
szerzej "dziwnym bohaterem") jakieś wewnętrzne pęknięcie i
nieprzystosowanie do rzeczywistości. Puszkinowski Oniegin cierpiał
na romantyczny spleen, egoizm i świadomość umowności wszelkich form
towarzyskich; Pieczorin u Lermontowa reprezentował pokolenie
beznadziei po upadku powstania dekabrystów, pokolenie, którego bunt,
wobec niemożności pozytywnego działania, przeradza się w
rozgoryczenie i cynizm; Gonczarowowski Obłomow był produktem klasy
próżniaczej, degeneracją szlachty w warunkach pańszczyzny,
uosobieniem lenistwa i bezwolności, a zarazem człowiekiem
uciekającym od zgiełku współczesności w przytulny świat marzeń
sennych i życia domowego; Kirsanowowie u Turgieniewa byli odchodzącą
w przeszłość formacją kulturową, która wypełniwszy swe historyczne
zadanie musi ustąpić i oddać rząd dusz "nowym ludziom" – zaślepionym
własną wizją "don kichotom", których wola działania i zmiany
wszystkiego pokonuje intelektualizm i opory "hamletów"; wreszcie
Stawrogin u Dostojewskiego ("Biesy") – zwieńczenie i wynaturzenie
typu – funkcjonował już w świecie bez wartości, rozdarty
między "grzechem Sodomy a ideałem Madonny", rozpaczliwie poszukujący
jakiegokolwiek sensu, kiedy to nie przyjmując świata, człowiek nie
godzi się także z sobą samym.

Czy ktoś jeszcze lubi "zbędnych ludzi"? Czy można by dziś nazwać tak
jednostki nieprzystosowane do życia, do współczesności, stroniące od
ludzi, samotne i niezdolne do czynu?
--
Apocalypsis cum figuris
Edytor zaawansowany

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.