Z perspektywy własnego zachwytu mogłabym powiedzieć, że dziwi mnie, że Cie dziwi
:) Ale mam podobnie, np. z Cieniem Wiatru. Nie cierpię tej ksiązki i jedyne co
mi się w niej podobało to świetnie skonstruowana sylwetka Fermina. Czytając to
autentycznie się męczyłam. A tymczasem jest to ukochana i kultowa książka
tysięcy osób. Nie rozumiem tego, ale tez nie staram się zrozumieć. Ani oceniać.
Nauczyłam sie dawno temu, że nie istnieje jedynie słuszna prawda i punkt
widzenia i trzeba jakoś z tym zyć :)
A Shantaram wydaje mi się, bardziej trafia do osób w jakiś sposób skrzywionych,
neurotycznych, po przejściach ale tez ciekawych. Ta książka to zapis pewnego
rodzaju odkupienia. Z pewnością nie każdy może się utożsamić.
Dla mnie jej przeczytanie było jak odnalezienie brakującego puzzla własnej
układanki.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.