Przeczytałam niedawno i nie mogę zacząć następnej książki, bo kiedy
czytam, ciągle mam w głowie Lina. Raczej nie wierzę w opisy
wychwalające książkę, bo zawiodły mnie niejednokrotnie, ale mimo
dobrych opinii sięgnęłam po tego grubasa.
Tak sobie myślę, że ... mam nadzieję, że to nie będzie książka
mojego życia, bo mam zamiar przeczytać ich jeszcze trochę i cieszyć
się każdą. W tej chwili jestem nią zaczarowana. Podobały mi się
opisy ludzi, nie krajobrazów, ludzi, przez co stawali się dla mnie
jak żywi.
Nie mam żadnych traumatycznych przeżyć z dzieciństwa, nie jestem
pogubiona i nie szukam odkupienia i chyba dzięki temu właśnie nie
szukałam w Linie, ani w żadnej z postaci siebie. Fajnie było poznać
kogoś zupełnie innego ode mnie i pożyć jego życiem nie wychodząc z
kapci. Fajnie było brać udział w slamsowym życiu, w bujkach, w
przestępstwach nie fatygując się nawet z wygodnej kanapy.
Im bardziej świat z książki różni się od mojego, im bardziej jego
decyzje różnią się od moich tym bardziej cieszę się książką.
I jeszcze jedna fajna sprawa - on naprawdę mówi tymi językam, które
wydają mi się co najmniej "trudne"
i chyba przeczytam jeszcze raz
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.