Re: "Szaszeńka" Simon Montefiore
Gość portalu: sy napisał(a):
> Długo nosiłam się z zamiarem zakupu tej książki. Lubię powieści z
historią w
> tle, a już szczególnie intryguje mnie klimat dawnej Rosji, dlatego
zdecydowałam
> się na zakup "Saszeńki". Niestety książka okazała się jednym
wielkim
> rozczarowaniem. Nudna, rozwlekła.
Moim zdaniem nierowna i pocieta. Pod koniec ksiazki, powoli nie
mialam cierpliwosci, ale przeczytalam do konca. Jeszcze pierwsza
czesc ksiazki, o tym jak Saszenka spotyka sie z tym policjantem jest
nawet obiecujaca. Najpierw autor wytwarza miedzy nimi duza dawke
emocji (bardzo pozytywnie trzyma w napieciu), a pozniej nagle
Saszence sie odwidzialo, ze co?? Chyba dlatego jej sie odwidzialo,
zeby za kilkadziesiat lat mogli ja skazac za niewinnosc, bo ona z
nim tylko rozmawiala. I pozniej nagle kolejna czesc, a Saszenka ma
juz meza i dzieci. Z mezem nie lacza z nia ZADNE relacje, nawet te
dzieci sa tak jakos obok. Pozniej ten zalosny romans, ze niby on byl
motywem skazania ich na smierc, chodzi mi o meza, Saszenke i
kochanka? Moim zdaniem to jednak czystki polityczne. Trudno mi pojac
tak zalosny powod aresztowania (choc w sowieckiej Rosji wszystko
bylo mozliwe), jednak dopoki Saszenka zyje, ksiazka trzyma jakis
poziom. Ostatnia czesc- autor wrecz galopuje, zeby zakonczyc
wszystkie watki, choc zakonczenia i tak podane sa na tacy. Wiec nie
rozumiem po co czytelnikowi wykladac jak krowie na rowie?
Poza tym autor w ogole nie umie opisywac uniesien milosnych kobiety.
Wszystko pisane z pozycji mezczyzny, jest dosyc no coz przyziemne i
takie niezbyt przyjemne w czytaniu.
W ogole uczucia kobiet, skierowanie do mezow, matek, dzieci (!) sa
jak dla mnie w tej ksiazce niezwykle powierzchowne.
Plusy. Jest ich bardzo malo, ale czytajac te ksiazke widac, ze autor
mial na poczatku jakis pomysl na fabule i postacie, a pozniej to
wszystko zaprzepascil. Jednak skoro ksiazka jest tlumaczona, wiec
ludziom sie podoba, choc u nas Saszenke wydalo malo znane (jak dla
mnie) wydawnictwo.
--
Deczko o sobie...