Dodaj do ulubionych

Film lepszy niż książka

07.12.03, 16:31
W 99 przypadkach na 100 słyszy się odwrotne opinie : książka była lepsza niż
jej adaptacja filmowa. Zdarzają się jednak (fakt, że rzadko) filmy, które
przyćmiły literacki oryginał.
Osobiście uważam, że takimi filmami są : "Nad Niemnem" (już słyszę protesty
wielbicieli prozy Elizy Orzeszkowej...) i "Ostatni Mohikanin".
Znacie inne przykłady?
Edytor zaawansowany
  • peter.steele 07.12.03, 16:56
    "Goldfinger" Ian Fleming
    "Tyko dla orłów" Alistairn MacLean (ale tylko momentami)
    "Kariera Nikodema Dyzmy" Ale tez momentami, ze względu na to, że końcówka w
    filmie jest inna niz w ksiązce. (znaczy sie dłuższa)
    --
    Wierzyłem w coś, bez tego ciężko żyć
    Marzyłem też, wolno było marzyć
  • Gość: noida IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl 07.12.03, 17:01
    "Forrest Gump"- książka była głupawa a film po prostu dobry.
  • Gość: magda IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 08.12.03, 08:41
    Jestem fanką tego filmu!!! A uważam że książka była dobra! (dostałam w
    prezencie) W książce jest więcej wątków - oczywiście film wspaniały ale książka
    też dobra! Ale rzeczywiście film lepszy!!!
  • maniaczytania 10.12.03, 15:02
    Tu akurat, jesli mi wolno, nie zgodze sie. Ksiazka byla dla mnie bardzo fajna,
    zawierala super watki, natomiast film kompletnie mi sie nie podobal,
    zastosowano rozne chwyty pod publiczke i zrobil sie taki malo "Forrestowy"
  • clevera 24.04.04, 13:40
    Ksiazka "Forest Gump" byla ksiazka do posmiania sie, a film do poplakania
    sie :)
  • zerro 26.05.05, 23:22
    podpisuje sie pod twoim postem, ksiazka w rzeczy samej jest literatura klasy C
    na podstawie ktorej zrobiono film klasy A.
  • Gość: baba IP: *.acn.waw.pl 07.12.03, 21:25

    Jednak, trudno, ale to prawda :Piknik pod Wiszaca Skala
    Ksiazka pozostawila wielki niedosyt, tak, jakby zamiarem autorki bylo
    stworzenie 2-tomowej powiesci, ale z jakiegos powodu zrezygnowala i napisala
    tylko jeden.
    Niemniej bardzo polecam i ksiazke- jest niesamowita !!!
  • staua 12.12.03, 23:44
    Film nalezy do moich ulubionych, jest bardzo magiczny, ksiazki nie znam. Kto
    jest jej autorem?
    --
    --------------------------
    Hotul se teme sa fie furat
  • Gość: baba IP: *.acn.waw.pl 14.12.03, 12:09

    Autorka jest Joan Lindsay.
    Mimo pewnego rozczarowania, absolutnie nie zaluje, ze przeczytalam i ksiazke.
    PZDR
  • staua 15.12.03, 22:47
    Dziekuje bardzo!
    --
    --------------------------
    Hotul se teme sa fie furat
  • kadila.nowicka 29.07.14, 12:20
    za co?
  • kadila.nowicka 29.07.14, 12:19
    mi się zdaje że lepsza jest książka
    :)
  • cati 07.12.03, 17:21
    tylko mnie nie zlinczujcie, bo młoda byłam kiedy to sprawdzałam, a i nowością
    ogromną to było, więc pobudzało ciekawość...;-))) w dawnych dawnych czasach był
    taki film "niewolnica Isaura" - pierwsza telenowela południowoamerykańska
    emitowana u nas; za to książka to było kompletne dno - tak gdzieś z 10 punktów
    poniżej filmu, a film może niektórzy z was jeszcze pamiętają....
  • peter.steele 07.12.03, 17:26
    Brava za odwagę przyznania sie to tego :-)
    --
    Wierzyłem w coś, bez tego ciężko żyć
    Marzyłem też, wolno było marzyć
  • raymond.new 07.12.03, 19:15
    "Harry Angel" Parkera
    "Ptasiek" j.w.
    "Lśnienie" Kubricka
    "Kruk" Cormana ;-)
    "Doktor Żiwago" Leana
    "Most na żece Kwai" j.w.
    "Dziecko Rosemary" Polańskiego
    "Ziemia obiecana" Wajdy
    "Popiół i diament" j.w.
    "Popioły" j.w.


  • bwv1004 07.12.03, 19:47
    ET
  • maniaczytania 10.12.03, 15:06
    jesli chodzi ci o E.T. to wlasciwie nie ma tu rozronienia ksiazka-film, bo
    ksiazka zostala napisana (wlasciwie bardzo wiernie) na podstawie scenariusza
  • maedel 10.12.03, 16:13
    Zgadzam się.
    Podobnie było np. z "Pozytywką" (na podstawie filmu z J.Lang) czy "Domem".
    Najpierw film-później książka (w oparciu o scenariusz).
    Nie o to mi jednak chodziło w tym poście, bo przecież to nie jest wtedy
    adaptacja książki.
    Pozdrawiam! :)
  • Gość: prezesik IP: 212.160.150.* 22.08.04, 18:52
    suck my dick
  • staua 12.12.03, 23:45
    Oj, "Dziecko Rosemary" - prawda, prawda, ksiazke uwazam za calkiem kiepska...a
    film super.
    --
    --------------------------
    Hotul se teme sa fie furat
  • effa 15.01.04, 11:38
    hmmm, a mnie książka I.Levina sie podobała... jak widac w wątku to rzecz
    gustu;) choć oczywiście film Polańskiego świetny.
    ukłony
    E
  • Gość: Basia IP: 213.134.157.* 19.12.03, 15:58
    O przepraszam - Dr Żiwago duzo lepszy w wersji ksiązkowej niż film. Wprawdzie
    przez pierwsze sto stron w ogóle nie mogłam zorientowac się o co chodzi i kto
    jest kim, ale potem jak poszło... A film jest amerykański i jeśli chodzi o
    Rosję z ich wyobrażeń to dziwna jest, a Omar Sharif tez nie za bardzo i ta z
    dużymi ustami jako Lara ...
  • Gość: Monika IP: *.dip.t-dialin.net 29.12.03, 10:17
    Rzeczywiście film jest taki sobie (zupełnie nie rozumiem dlaczego wymieniany
    jest wśród najlepszych filmów w historii). Klimatem i "amerykańskością" ;)
    przypomina mi inną adaptację prozy rosyjskiej, a mianowicie "Braci Karamazow"
    (z Yulem Brynnerem w roli głównej). To była dopiero porażka...
  • j_u 07.12.03, 19:58
    Chyba jeszcze nikt nie wymienil: "Niebezpieczne zwiazki". Ksiazka to straszny
    kicz, a film swietny.
    --
    Ju Venerabilis
  • maedel 08.12.03, 10:37
    j_u napisała:

    > Chyba jeszcze nikt nie wymienil: "Niebezpieczne zwiazki". Ksiazka to
    straszny
    > kicz, a film swietny.
    Książki będę jednak bronić. Trzeba pamiętać, że napisana jest w innym stylu,
    bo ma już swoje lata (autor napisał ją jeszcze przed Rewolucją Francuską).
    Podobała mi się niecodzienna forma tej powieści- to jest zbiór listów. Film
    jest świetny (mam na myśli wersję z Glenn Close i Johnem Malkovich), ale
    książka też warta przeczytania. Czuje się w niej tę duszną, koronkową
    atmosferę "Niebezpiecznych zziązków".
  • j_u 08.12.03, 12:34
    Forma nie jest niecodzienna, wiele powiesci 2 pol. XVIII-1 pol. XIX wieku ma
    taka forme. Ksiazka moim zdaniem jest kiczowata, zwlaszcza na tle owczesnej
    literatury francuskiej...
    --
    Ju Venerabilis
  • Gość: Zdanka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.03, 13:08
    Tzn. na tle jakich ówczesnych powieści francuskich?Epistolarnych czy
    późniejszej libertyńskiej,bo nie rozumiem?!
  • j_u 08.12.03, 21:46
    Ja nie napisalam o powiesci, tylko o literaturze w ogole. Masz racje, nie
    nalezalo wsadzac Rousseau z Hugo i Flaubertem do jednego worka... Uwazam po
    prostu, ze "Niebezpieczne zwiazki" sa mierne w porownaniu do Nowej Heloizy czy -
    wybacz, ze wsadzam do jednego worka - Listow Filozoficznych (chociaz przy
    formie pozostajac, jesli nie przy tresci;))) ).
    --
    Ju Venerabilis
  • mowawe 07.12.03, 21:43
    Dla mnie osobiście Lista Schindlera Thomasa Kenealy. Czytałam ją w
    podstawówce, być może byłam za smarkata na coś takiego.
    Film zdecydowanie mi się podobał, książka zdecydowanie nie.

    pozdrowienia
    --
    ...bo dobrze się czegoś trzymać, nawet jeśli to tylko uszko filiżanki
  • xkropka 08.12.03, 09:13
    Kochanica Francuza - ksiazka taka sobie, film zdecydowanie lepszy
  • devilsrodeo 10.12.03, 00:06
    xkropka napisała:

    > Kochanica Francuza - ksiazka taka sobie, film zdecydowanie lepszy

    Absolutnie się zgodzić nie mogę. Film jest przyzwoity, ale książka Fowlesa jest
    genialna i tak naprawdę niemożliwa do sfilmowania, dlatego też, jak sądzę,
    Reisz zmienił kontekst. W każdym razie, uważam książkę za duuuuużo lepszą.

    Pzdr,

    D'sR


    --
    "To know all is not to forgive all. It is to despise everybody."
    Quentin Crisp
  • staua 12.12.03, 23:49
    Ja tez uwazam, ze ksiazka jest lepsza.
    --
    --------------------------
    Hotul se teme sa fie furat
  • hans111 08.12.03, 12:55
    "Lśnienie" Kubricka wg książki Kinga. Nie dziwię się, że King nienawidzi
    ekranizacji... hi hi hi...
  • koty_schrodingera 17.10.17, 19:49
    moim zdaniem King jest autorem, którego nikt nie potrafił zekranizować.
    Kubrick zrobił genialny film ale to był zupełnie inny geniusz niż w książce Kinga

    PS. wyjątkowym koszmarkiem ekranizacyjnym jest tegoroczna Mroczna Wieża, nie rozumiem jak King może pozwolić by ten gniot nazywano ekranizacją dzieła Jego życia (jak sam twierdzi)

    --
    "Nienawidzę Twoich poglądów, jednak będę bronić do śmierci Twojego prawa do ich wygłaszania."
    Wolter
  • emka_1 08.12.03, 13:25
    panny z wilka, brzezina -iwaszkiewicz/wajda
    pocałunek kobiety pająka - puig/babenco
  • agrafek 08.12.03, 13:41
    "Purpurowe rzeki". Film niezły, książka taka sobie. Film pogłębia pewne wątki
    wyraźniej zarysowuje postacie (zasługa aktorów?). Powieść zbyt szybka, zbyt
    pobieżna. I nieco uproszczone, melodramatyczne zakończenie (w filmie inne).
    pozdrawiam.
  • Gość: Kubeł IP: 156.17.253.* 08.12.03, 14:16
    "Siekierazada" z Zentarą, OLbrychskim, Majchrzakiem. realizacja buracka ale ma
    sój klimat, wydaje sie bogatsza.
    "The Commitments" wg nowelki Roddy'ego Doyle'a. Ksiązka Rodyy'ego jest
    jednopoziomowa, a film Alana Parkera, z jego ówczesnym pro-społecznym
    zacięciem jest świetny, postaci sa pełne a u Dyle jakies plaskate. I
    zakończenie fajniejsze... wszystko lepsze w filmie niz w książce.
  • sky81 05.01.04, 16:52
    Gość portalu: Kubeł napisał(a):

    > "Siekierazada" z Zentarą, OLbrychskim, Majchrzakiem. realizacja buracka ale
    ma
    > sój klimat, wydaje sie bogatsza.
    > Mnie natomiast wprost przeciwnie - to właśnie książka wydawała się o wiele
    bogatsza. W filmie nie było tego nastroju, magi... A dialogi głównego bochatera
    przy ognisku wypadły niestety po prostu śmiesznie a to przecież jedne z
    najlepszych fragmentów książki. Pozdrawiam serdecznie
  • maedel 08.12.03, 15:05
    Cieszy mnie zainteresowanie moim postem. :)
    Przypomniały mi się kolejne tytuły :
    "Co się wydarzyło w Madison County" -książka taka sobie("przeczytaj-zapomnij"),
    dobry film ze Streep i Eastwoodem
    "Emma" (wersja angielska, NIE amerykańska)
    "Ptaki" (opowiadanie Daphne du Maurier nie przebija jednak filmu).
  • opium4 08.01.04, 13:35
    Co do "Emmy" nie moge sie zgodzic! Z zasady uwazam, ze ekranizacje ksiazek Jane
    Austen moga byc co najwyzej tak samo dobre jaj jej dziela, ale na pewno nie
    lepsze :-)))
  • Gość: danka IP: *.dip.t-dialin.net 24.04.04, 11:11
    Zgodzę się co do "Co się wydarzyło w Madison County"- film chyba lepszy.
  • nefil 08.12.03, 15:35
    Forrest Gump- film świetny, książka to czysta grafomania.
    Ziemia Obiecana- Wajda przebił swoją wizją Reymonta.
  • yagnieszka 08.12.03, 17:50
    nefil napisał:

    > Forrest Gump- film świetny, książka to czysta grafomania.
    Ksiazka - wysmienity pastisz na spoleczenstwo amerykanskie; film - prymitywny,
    hollywoodzki wyciskacz lez zrobiony typowo po amerykansku "ku pokrzepieniu
    serc". Kompletna beznadzieja. Moze ta krytyka ksiazki wynika z tlumaczenia?

    Wajda rzeczywiscie dal "Ziemi obiecanej" i "Popiolom" wymiar ponad
    czegokolwiek, co bylo w ksiazkach. Wspaniale filmy.

    Dopisze jeszcze moj typ - "Before the night falls". Ksiazka nudna choc bardzo
    poetycka, zwlaszcza jesli sie czyta po hiszpansku. Film wysmienity. I grany
    rewelacyjnie.

    Dodaje tez swoj glos do zachwytow nad "Shining" - moj ulubiony film do
    ogladania w Halloween ;o)
  • Gość: Kasiencja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.03, 09:58
    'Angielski pacjent'
  • karmilla 09.12.03, 13:24
    Sklepik z marzeniami - na podstawie Kinga
    Tajemnice Paryże - na podstawie E. Sue (czy jakoś tak, bardzo dawno czytałam,
    jeszcze dawniej oglądałam film, ale jak przeczytałam książkę, po obejrzeniu
    filmu, to się rozczarowałam)
    Nie zgadzam się co do Dziecka Rosemary - uważam, że film jest dobrą i wierną
    adaptacją dobrej ksiązki
    Rozczarowała mnie też książka Upiór opery, film z B. Lancasterem podobał mi się
    dużo bardziej. Tylko że jakiś czas później przeczytałam, że książka liczy sobie
    ok. 500 stron, ta którą ja czytałam miała ok. 150, więc nie trudno o
    rozczarowanie, a pełnej wersji nigdy nie czytałam.
  • Gość: monika_kot IP: 195.216.116.* 09.12.03, 17:01
    Film Absolwent z Dustinem Hoffmanem w reż. Mike'a Nicholsa jest zdecydowanie
    lepszy niz powieśc o tym samym tytule Charles'a Webba. I bohater nakreślony
    przez Hoffmana o wiele lepszy i cały klimat powieści przemawia bardziej przez
    obraz filmowy. Stąd pewnie większy sukces filmu niz ksiązki. Ale mało jest
    takich wyjątków.
  • raymond.new 09.12.03, 17:11
    Takich wyjątków jest naprawdę wiele, o czym świadczą chociażby wpisy w tym
    wątku:-)
  • yeto 09.12.03, 22:06
    przy książce zasypiałam po każdych dziesięciu stronach - nie doczytałam do
    końca, bo jakoś nie umiem się zmuszać do przeczytania czegoś, co mnie
    nie "kręci". Ale film powala mnie za każdym razem jak go oglądam.
    Zdecydowanie Ziemia obiecana (też nie zmusiłam się aby docztać do końca), a
    film genialny (jeden z moich ulubionych).
    Co do Dziecka Rosemary uważam że film jest dość wiernym odzwierciedleniem
    książki, podobnie jak Kariera Nikodema Dyzmy.
    Acha, Pamiętnik Bridget Jones - książka mnie lekko nudziła (a film milusi -
    zwłaszcza Collin Firth;o). No i właściwie wszystkie ekranizacje powieści Jane
    Austin: Duma i uprzedzenie (angielski serial z Collinem Firth w roli Pana D.),
    Emma, Rozważna i romantyczna. Przez powieści Austin zazwyczaj nie udawało mi
    się przebrnąć (poza Dumą i uprzedzeniem), a filmy owszem, owszem...
  • raymond.new 09.12.03, 23:14
    To, że film jest "dość wiernym odzwierciedleniem" sprawnie napisanej książki
    niewiele mówi o samym filmie. Film i książka to dwa różne media (banał,
    prawda?). Może ktoś czytając książkę Iry Levina słyszał muzykę Komedy? Ja w
    każdym razie nie słyszałem. Czym byłaby "Kariera Nikodema Dyzmy" bez wielkiej
    roli Wilhelmiego? "Dość wiernym odzwierciedleniem".
    Pozdr :-)
  • Gość: iga IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.12.03, 23:55
    Ogniem i mieczem - ksiązki nie byłam w stanie przeczytać, a film podobał mi
    się (tak wiem, nie powinnam się do tego przyznawać)
    Dziewczęta z Nowolipek - książka taka sobie, film taki sobie, natomiast teatr
    TV świetny
    do dziś pamiętam i inaczej sobie nie wyobrażm: Kwiryna - Krakowska, Franka -
    Kępińska, Bronka - Kucówna, Amelka - Wiśniewska
    ale pewnie jesteście za młodzi, żeby ten spektakl pamiętać
  • Gość: raszefka IP: *.no / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.03, 11:37
    Jak to "nie powinnam się przyznawać"? Mnie osobiście książka podobała się
    wprawdzie bardziej, ale czytałam ją tylko raz. Za to film znam na pamięć i na
    wylot, i już mało mi się podoba... ponad 1820 minut w kinie zrobiło swoje ;))))
  • maedel 10.12.03, 10:33
    yeto napisała:
    (...)No i właściwie wszystkie ekranizacje powieści Jane
    > Austin: Duma i uprzedzenie (angielski serial z Collinem Firth w roli Pana
    D.),
    > Emma, Rozważna i romantyczna. Przez powieści Austin zazwyczaj nie udawało mi
    > się przebrnąć (poza Dumą i uprzedzeniem), a filmy owszem, owszem...

    Serial "Duma i uprzedzenie" był rzeczywiście świetny (gra aktorów,
    scenografia, kostiumy, klimat osiemnastowiecznej Anglii). Jednak
    moją "faworytką" jest książka, którą przeczytałam wcześniej (i wracam do niej
    co jakiś czas)i uważam, że jest rewelacyjna!
  • magda_s4 10.12.03, 00:42
    ...że film "Stowarzyszenie umarłych poetów" jest o niebo lepszy niż książka!
    --
    Życie jest zbyt poważne, by o nim poważnie mówić.
  • Gość: Tomek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.12.03, 11:24
    A motto stopki to Wilde,o ile się nie mylę?Ale ja je wolę tak:"Życie jest
    sprawą zbyt poważną,aby brać je na serio"
  • magda_s4 14.12.03, 11:52
    Gość portalu: Tomek napisał(a):

    > A motto stopki to Wilde,o ile się nie mylę?Ale ja je wolę tak:"Życie jest
    > sprawą zbyt poważną,aby brać je na serio"

    Nie, nie myli się Pan, Panie Tomku :-) Jest Pan pierwszą osobą (z tych które
    zapytały mnie o motto), która od razu wiedziała, o kogo chodzi.
    A mnie się bardziej podoba to właśnie nizej podane tłumaczenie :-)


    --
    Życie jest zbyt poważne, by o nim poważnie mówić.
  • xkropka 10.12.03, 12:57
    No bo, z tego co sie orientuje, autorka popelnila ksiazke na podstawie
    scenariusza no i pani zupelnie nie wyszlo...
  • magda_s4 14.12.03, 11:55
    xkropka napisała:

    > No bo, z tego co sie orientuje, autorka popelnila ksiazke na podstawie
    > scenariusza no i pani zupelnie nie wyszlo...

    To troszku mi szkoda, bo zawsze bardzo się cieszę, kiedy z gniota zrobi się coś
    wspaniałego :-)
    --
    Życie jest zbyt poważne, by o nim poważnie mówić.
  • wigurek 10.12.03, 22:32
    Z tego co wiem,to flm był pierwszy,wiec może dlatego
  • Gość: nickt IP: *.chello.pl 10.12.03, 17:42
    "Godżilla i Hedora kontratakują" - film był zabawny jak dobra rasowa komedia,
    głównie ze względu na efekty specjalne(Hedora wygladała jak hiperpowiekszona
    zabawka dla 5 latka). Książka nie miała tego atutu i składała się głównie z
    wielkoformatowych obrazków narysowanych kredkami. No ale to moja subiektywna
    ocena.
  • Gość: Haggaeus IP: *.ras14.nynyc-t.alerondial.net 11.12.03, 06:30
    Hunt for Red October - swietny film, zwykla ksiazka
    Sleepy Hollow - opowiescz W. Irwinga nie jest zla, ale film wspanialy
  • Gość: Stella IP: *.dip.t-dialin.net 11.12.03, 07:02
    Jesli chodzi o ekranizacje "Pozegnania z Afryka" to Sydney Pollack nakrecil
    ten film w oparciu o 3 ksiazki Karen Blixen: Cienie na trawie, Pozegnanie z
    Afryka oraz jej Listy z Afryki (1914-1924) (1925-1931)- stad ten mylacy tytul.

    Ale przyznaje racje, ze ksiazka "Pozegnanie.." nieco usypia a film jest
    doskonaly.
  • Gość: KASIENIA IP: 81.15.254.* 27.07.04, 20:18
    Uwielbiam ten film, książka mnie rozczarowała. Myślę, że "Dziecko Rosemary"
    Polańskiego to mistrzostwo chociaż ksiązka niezwykle mi się
    podobała. "Lśnienie" z genialnym Nicholsonem o niebo lepsze od prozy...
  • maniaczytania 11.12.03, 11:27
    "Zaklinacz koni" - ksiazka tez jest super, ale film piekny!
    "Dziennik Bridget Jones" - ksiazka przecietna, a film - blyskotliwa komedyjka
  • Gość: Mara W. Jade IP: *.dozamel.ssk.pl / *.ssk.pl 11.12.03, 12:20
    "A time to kill" ("Czas zabijania") jest lepszy od książki Johna Grishama
    (która nawiasem mówiąc jest świetna)
  • summa 11.12.03, 21:15
    "Tajemniczy ogród" - film fantastyczny w nastroju, a zakończenie o wiele lepiej
    rozegrane niż w książce.
  • eeela 06.03.05, 00:19
    No, nie wiem... Czytałam Tajemniczy ogród w głębokim dzieciństwie, a film
    oglądałam dużo później, więc może mam chybione spojrzenie, ale w moim odczuciu
    film był dużo mniej trzymający w napięciu, no i nie dorastający do wyobraźni. To
    jest właśnie ryzyko, z którym musi się zmierzyć reżyser: wykazać się na tyle
    bujną wyobraźnią, żeby zaskoczyć czytelników.
  • Gość: Doki IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 12.12.03, 14:49
    I film beznadziejny, i ksiazka, ale mniej czasu zmarnuje sie ogladajac film.
  • Gość: Adam IP: *.dip.t-dialin.net 12.12.03, 15:40
    W tym zdaniu, które zacytowałem.
  • lucky_woman 13.12.03, 00:43
    Zwykle rzeczywiście jest odwrotnie, ale pierwszy film który mi przychodzi do
    głowy i jest dużo lepszy od książki, to "Zaklinacz koni" Evansa. Najpierw
    obejrzałam wersję filmową Redforda i bardzo mi się spodobała szczególnie
    ostatnia scena filmu (taka niekonwencjonalna...). Z wielką nadzieją (kierując
    się starymi przyzwyczajeniami, że książka jest zwykle lepsza), poszłam do
    księgarni i kupiłam wersję oryginalną. Bardzo się zawiodłam. A zakończenie
    zupełnie inne, oklepane, nijakie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.