Dodaj do ulubionych

Najgorsz lektura szkolna

IP: *.chello.pl 13.12.03, 19:45
Powiem szczerze: jestem dopiero w gimnazjum i magluję teraz 'Quo Vadis'. To
jest okropne!!! Najgorzej chyba jednak wspominam 'Dywizjon 303', choć był 3
razy krótszy. A co było Waszą zmorą???
Obserwuj wątek
    • czarna_jagodka Re: Najgorsz lektura szkolna 13.12.03, 21:21
      Mnie się "Quo vadis" bardzo podobało. Wiekszość lektur mi się podobała. A te
      które mi się nie podobały.... przeczytałam ponownie już po maturze. I o
      większości zmieniłam zdanie. Może niektóre lektury nie powinny być czytane w
      szkole... tylko dopiero później, kiedy człowiek jest starszy i inaczej patrzy
      na swiat?
      A tym co mi się nie podobało w szkole, ani w latach późniejszych są "Bajki
      robotów" Stanisława Lema. W ogóle nie trawię całej twórczości tego pana.
      • Gość: Bajka Re: Najgorsz lektura szkolna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.12.03, 17:39
        Przeciwnie. Dużo wcześniej. "Trylogia" i "Qvo Vadis" to lektury dla 10-latków.
        Wtedy są pasjonujące. Oczywiście pod warunkiem, że 10-latek poradzi sobie z
        archaizmami. Uczciwie przyznaję, że i "Trylogię" i "Qvo Vadis" przeczytała mi
        mama. Miałam wtedy chyba 8, no może 9 lat i na prawdę byłam zafascynowana.
        Dla mnie najgorszymi lekturami były komedie Fredry (ani to śmieszne, ani
        genialne) i "Nad Niemnem" Orzeszkowej.
      • Gość: Konrad Korzeniowsk Re: Kochana Jagódko i P.T. Internauci! IP: *.bielsko.dialog.net.pl 30.12.03, 12:53
        Najlepsza s.f. Lema, to - o dziwo jego pierwociny: "Człowiek z Marsa" z 1946
        r.! Drukowaną w odcinkach w "Nowym Świecie Przygód", czytałem z wypiekami na
        twarzy! Zachęcony tym przykładem, kupiłem za długo uskładywane
        pieniądze "Astronautów" - bodaj w 1951 r.; było to dzieło o międzynarodowej
        wyprawie kosmicznej na Wenus; sprawa działa sie w wiele, wiele już lat po
        zwyciestwie KOMUNIZMU na świecie, a najpozytywniejsze postacie to: astronauta
        pochodzenia rosyjskiego - bodaj Andrejew, drugi pochodzeni hinduskiego - chyba
        Chandrekar lub tak jakoś podobnie, no i rzecz najwspanialsza: ogromny mózg
        elektroniczny, na którego okrągłym, zielono opalizującym ekranie, ten ostatni
        potrafił kreślić przeróżne tajemnicze wykresy, był bowiem matematykiem! Była
        też postać negatywna, astronauta pochodzenia amerykańskiego, którego nazwiska -
        dobrze mu tak! - nie zapamiętałem. Zapewniam też Was, moi mili, że Wasze
        lektury szkolne są bułeczką z najlepszym masełkiem, w porównaniu z moimi,
        np.: "Jak hartowała się stal" (nie z metalurgii, tylko o LUDZIACH
        RADZIECKICH!), "Kawaler Złotej Gwiazdy" (nie o kawalerze d`Artagnan
        bynajmniej, tylko o jednym sowieckim gieroju!), "Poemat pedagogiczny" (żadne
        tam wiersze, tylko panegiryk o bolszewickim poprawczaku dla bezprizornych),
        itd.itd. Nudnawe "Chłopi" Reymonta, czy "Germinal" Zoli to w porównaniu z nimi
        prawdziwe cukierki, nawet trochę tam było erotyzmu! Doprawdy, nie narzekajcie,
        mogło i może jeszcze być gorzej! A co to takiego był, ten "mózg
        elektroniczny"? A komputer moiściewy, tyle że nazwa ta - jako amerykańska -
        była za Bieruta i Gomółki surowo zabroniona, w najlepszym razie bredzono o
        jakimś "ETO", maszynach matematycznych, itp.itd.
    • ryza_malpa1 Re: Najgorsz lektura szkolna 13.12.03, 21:24
      " Ludzie bezdomni" Żeromskiego - do tej pory zgrzytam zębami.....


      --
      " Przypuszczam, że pan nie jest wrogiem złośliwości, inżynierze? Według mnie
      jest to najskuteczniejsza broń rozsądku przeciwko mocom mroków i brzydoty.
      Złośliwość to duch krytyki , a krytyka rodzi postęp i uświadomienie"
      T. Mann
        • Gość: yaga Re: Najgorsz lektura szkolna IP: *.chello.pl 14.12.03, 11:05
          Lubię klasyków polskich, słowo honoru, że lubię, kto czytał moje posty, ten
          wie. Ale "Ludzi bezdomnych" nie zmogłam i nawet dostałam za to dwóję, moją
          jedyną dwóję z polskiego. Z "Quo vadis" było dziwnie - w młodym wieku
          zaczytywałam się tym kilkakrotnie, potem nastąpiła długa przerwa. Kiedy moja
          córka doszła do odpowiedniej klasy i zameldowała, że nie jest w stanie
          przebrnąć, ponownie się za to zabrałam. I co? I przyznałam jej rację, to jest
          dziś nie do czytania. Natomiast z wiekiem (dość podeszłym już) coraz bardziej
          doceniam Orzeszkową, zawsze ją zresztą lubiłam. Na przykład "Cham" (wiem, że to
          nie lektura, ale polecam) - to niesamowita książka, zważywszy na czasy, w
          jakich powstała. Naprawdę nie gorsza od powieści sióstr Bronte.
          • maedel Re: Najgorsz lektura szkolna 14.12.03, 11:20
            Z "Que vadis" u mnie było tak samo! Pierwszy raz czytałam jak miałam 15 lat
            (jako lekturę) - bardzo mia się podobała! W wieku 19 lat chciałam przeczytać
            ponownie, ale przeczytałam sam początek i mnie znudził styl pisania (to był
            opis postaci). Pewne książki są dobre w pewnym wieku, później się z nich
            wyrasta.
            Acha, nie przebrnęłam przez "Przedwiośnie"...
          • slotna Re: Najgorsz lektura szkolna 24.12.03, 12:30
            Ja przez "Ludzi bezdomnych" przebrnęłam bez większego problemu, w końcu nie
            jest to specjalnie ciężkie. Tylko, że gdybym nie musiała, na pewno rzuciłabym
            tę książkę w kąt, bo jest po prostu głupia. Judym zachowuje się jak kompletny
            idiota, w ogóle postacie mnie drażniły potwornie, cała książka była jakaś
            nieproporcjonalna, a już ta 'rozdarta sosna'... rany.

            --
            Można przebić trolla mieczem, ale rzecz wymaga praktyki, a nikt nie ma okazji
            praktykować więcej niż raz.
    • mema Re: Najgorsz lektura szkolna 13.12.03, 21:34
      naj naj najgorszą dla mnie lekturą szkolną było Porwanie w Tiutiurlistanie. to
      jedyna jak do tej pory ksiażka, która wyrzuciłam przez okno- tak mnie znudzila
      i wkurzyła. to było w głebokiej podstawówce, ale do tej pory pamiętam (chociaz
      to było jakies 20 lat i ze 2 tony ksiązek temu)
      • ryza_malpa1 Re: Najgorsz lektura szkolna 13.12.03, 21:54
        Potwierdzam co wyżej,. Tez ie zmeczyłam. Choc byłam z ojcem w kinie na poranku
        dla dzieci na kreskóce i nawet mi sie podobało :)))))


        --
        " Przypuszczam, że pan nie jest wrogiem złośliwości, inżynierze? Według mnie
        jest to najskuteczniejsza broń rozsądku przeciwko mocom mroków i brzydoty.
        Złośliwość to duch krytyki , a krytyka rodzi postęp i uświadomienie"
        T. Mann
        • hajota Re: Najgorsz lektura szkolna 13.12.03, 22:02
          No patrzcie, a ja przeczytałam tę książkę z dużą przyjemnością, ale nie jako
          lekturę szkolną. Co za idiota wsadził ją do spisu lektur? Najlepszy sposób na
          obrzydzenie książki.
      • Gość: zjawisko Re: Najgorsz lektura szkolna IP: *.intertele.pl / *.tyczyn.intertele.pl 30.12.03, 13:55
        Zgadzam sie z Toba, "Syzyfowe prace" byly potwornie nudne, postacie budzily we
        mnie rowniez antypatie. Dla mnie osobiscie nie do przebrniecia sa utwory
        romantyczne z Dziadami na czele, wiem, ze w niektorych (nawet uczniach) nudza
        one zachwyt, ale nie powinnismy wszystkich skazywac na czytanie tego.
        pozdrawiam
        PS: nie sadzicie, ze do kanonu lektur powinno sie wprowadzic wiecej literatury
        wspolczesniej, zamiast dziel starszych i niejednokrotnie niezrozumialych. Po
        co tlumaczyc ksiazke na lekcji z polskiego na nasze, skoro zawarty w nim
        problem mozna czesto rownie dobrze rozwazyc na przykladzie z literatury nieco
        bardziej bliskiej czytelnikowi. Wiadomo, ze powinno sie poznac lektury z
        kazdej epoki, ale chyba nie wszystko musi byc tak dokladnie omawiane.
        jeszcze raz pozdrawiam :)
    • maedel Re: Najgorsza lektura szkolna 13.12.03, 22:34
      Zgadzam się co do "Lorda Jima". Przeczytałam kilkanaście stron. Złośliwość
      losu polegała na tym, że jedno z pytań na ustnej maturze miałam porównanie
      charakterów głównego bohatera z "Lorda Jima" i "Zbrodnii i kary" (ta mi się
      bardzo podobała!).Zdałam na piątkę, ale przeżyłam lekki szok jak zobaczyłam
      pytanie. :)
    • dr.krisk Było tego sporo.. 14.12.03, 00:40
      Ale najbardziej znielubiłem "Noce i dnie" Dąbrowskiej (Bogumił! Bogumił!
      Bogumił! Tomaszek, bój się Boga!), oraz "Chłopów" Reymonta.
      Natomiast dziwnie (sam się dziwiłem) podobało mi się "Nad Niemnem". Wiem, że
      jestem w absolutnej mniejszości, ale to dowód na to.. no właśnie, na co?
      KrisK
    • devilsrodeo Re: Najgorsz lektura szkolna 14.12.03, 01:33
      Żeromszczyzna...tak potem wyobrażałam sobie piekło -- być skazanym przez
      wieczność na czytanie "Ludzi bezdomnych" na zmianę z "Syzyfowymi pracami", i
      omawianie tej sosny rozdartej czy innych "krwawych kropli żywicy".
      Natomiast srebrny medal dostaje Sienkiewicz. Nigdy nie mogłam się do niego
      przekonać. A jak jeszcze sfilmowany "Quo Vadis" ostatnio zobaczyłam...
      Nic tylko, płacz i zgrzytanie zębów
      --
      "To know all is not to forgive all. It is to despise everybody."
      Quentin Crisp
      • Gość: ags Re: Najgorsz lektura szkolna IP: 213.42.2.* 30.12.03, 07:21
        "Krzyzakow" tez nie strawilam. "Moj ci on" to tyle, co pamietam jak mu ( jak
        jej tam bylo ?) zarzuciala Zbysiowi chuste na glowe by mu tylek ratowac.
        Ooops, sory - glowe. No i Jagne, ktora tylkiem orzechy rozwalala. I tak prawde
        powiedziawszy chyba pan Sienkiewicz troche przesadzil z ta delikatnoscia jak
        jej tam bylo. Dotkniesz ja palcem to sie polamie na 100 kawalkow. Ale za to
        Baska z "Pana Wolodyjowskiego" to przebojowa dziewczyna. Poza tym
        cala "Trylogia" jest niezla i fajnie mi sie czytalo i ogladalo. Ach, co za
        facet z tego Bohuna !!!!!!!!!!!!( mowa oczywiscie o aktorze )
    • Gość: Nickt Re: Najgorsz lektura szkolna IP: *.chello.pl 14.12.03, 10:04
      O jakie proste pytanie. Oczywiście "Nad Niemnem". Jakie to było straszne, na
      samą myśl o tej książce zaczynam ziewać. Przeczytałem tylko pierwszy rozdział.
      Dowiedziałem się z niego żę jakiś facet przyjechał wozem drabiniastym a po
      chwili odjechał i to wszystko. Nie rozumiem dlaczego autorka potrzebowała 40
      stron na opisanie tego banalnego wydarzenia. No ale cuż, lanie wody to
      specjalność humanistów a Eliza Orzeszkowa była niewątpliwie ich królową.
      -pozdrófka
    • magda_s4 Ufffff 14.12.03, 14:42
      Z trudem przebrnęłam przez "Opowieści o Pilocie Pirxie". Była to dla mnie tak
      obrzydliwa książka, że kiedy opisałam ją z mojego punktu widzenia w
      obowiązkowym dzienniczku lektur, dostałam dwóję. Poprawiłam ją dopiero, gdy
      napisałam, że "Pilot Pirx" to jedna z najlepszych lektur, jakie czytałam.
      Nie mogłam przebrąć przez "Krzyżaków" - mój Boże! co to były za męki. Podobnie
      było z "W pustyni i w puszczy".
      Dość łatwo mi za to szedł "Pan Tadeusz", ale nic z niego nie zapamiętałam.
      Czytam sobie go, czytam i nagle po godzinie patrzę - jestem na którejśtam
      stronie. Z tym, że nie wiem, co się działo parędziesiąt stron temu :-D
      --
      Życie jest zbyt poważne, by o nim poważnie mówić.
      • Gość: ANKAra Re: Ufffff IP: *.chello.pl 14.12.03, 17:48
        O nie!!!!!!! Błagam!!!!!!!! Weźcie ode mnie tego Pirxa!!!!!!!! To w naszej
        byłej klasie to już legenda jako najobrzydliwsza postać, jaka mogła się trafić.
        A "W pustyni...' na początku mnie znudziło i choć nigdy nie była to dla mnie
        powieść porywająca, udało mi się potem przez nią całkiem gładko przebrnąć...
    • Gość: macko Re: Najgorsz lektura szkolna IP: *.osiedle.net.pl 14.12.03, 20:29
      oj! lepiej żebym nie zaczął wymieniać ilu to ja lektur nie przeczytałem (sic!).
      no ale jeszcze mam czas nadrobić to lenistwo - do maturki jeszcze 4,5 m-ca :P.
      szybciej bedzie jak powiem ze mi się bardzo spodobało "ferdydurke". a co do
      "dywizjonu 303" to musze ci powiedziec ze jest on o wiele ciekawszy niz
      podrecznik do historii - szkoda ze na podstawie takich ksiazek nie da sie zdac
      maturki
      Pozdrawiam
    • Gość: raz_dwa Re: Najgorsz lektura szkolna IP: 217.153.143.* 14.12.03, 21:04
      szczerze mowiac to "proces" mnie wymeczył w polowie drogi bylam juz tak
      wkurzona ze nie wiem o co go oskarzali, ze mialam ochote wyrzucic przez okno,
      poza tym czytalam te ksiazke dluzej niz znacznie wieksze objetosciowo dzieła<
      zwykle szybko czytam>

      a te lektury ktore mi sie podobaly to Zbrodna i kara oraz Mistrzi Małgorzata<
      atmosferka super... teraz czytam po raz drugi :P)

      ps zwykle lubie czytac wszystko jak mnie oczy nie bola :) wiec lektury to dla
      mnie nie taka wielka meka :P

      pozdrawiam

      acha : Ludzie bezdomni : brrrr

    • fioletka To nie lektura :) 14.12.03, 22:32
      Dla mnie najgorsze jest to, że w szkole narzucają mi kiedy co mam czytać. Od
      dzieciństwa czytałam dużo, ale lektury zazwyczaj omijałam szerokim łukiem.
      Pamiętam, jak w gimnazjum już po prostu nie czytałam żadnej z zadanych książek.
      Ale w liceum musiałam zacząć, bo nie dało się interpretować tekstu bez
      przeczytania. Zawsze jednak jest to dla mnie mniejsza, czy większa męka.
      Aktualnie od mniej więcej 2 tygodni próbuję przeczytać Dziady część III i nie
      mogę się przemóc, bo nie mam komfortu psychicznego, jak przy innych książkach-
      tzn. nie mogę jej odłożyć na później, jeśli mi się nie spodoba.

      Na koniec dodam, że w podstawówce moją zmorą była "Sierotka Marysia" Marii
      Konopnickiej (czy krasnoludki występują w tym tytule?)

      Pozdrawiam
      Fioletka--
      >>Miłość nigdy nie ustaje<<
      • dr.krisk Zapytam z ciekawości... 14.12.03, 22:39
        .. bo to już dziesięciolecia minęły od mojej w szkole bytności. Czy jeszcze
        każą pisac takie straszliwe wypracowania o dolichłopa? Np. "Dolachłopa na
        podstawie "Chłopów" Reymonta"?
        Ja tych dolichłopów napisałem chyba z kilkanaście...
        I jak pomyślałem, że pójdę np. na polonistykę, skończę, i będę innych męczył
        ową doląchłopa, to poszedłem na Politechnikę.
        Wam też radzę.
        KrisK
        • noida Re: Zapytam z ciekawości... 14.12.03, 22:49
          Wiesz co, nie przypominam sobie, żebym pisała jakieś wypracowanie z dolichłopa
          (i całe szczęście, bo na pewno bym nie napisała, jako że "Chłopów" nie
          przeczytałam), ale za to teraz wybitnie modne są wypracowania tzw. przekojowe,
          czyli np. "Los ludzki w rękach przypadku leży" St. Fąfel. Ustosunkuj się do
          stwierdzenia Fąfla odwołując się do wszystkich znanych ci lektur i najlepiej
          jeszcze kilku nieznanych. A jak chcesz piątkę to dodaj jeszcze ze dwa filmy,
          sztukę teatralną i wystawę fotografii.
          Dlatego zamiast na polonistykę poszłam na etnologię.
        • ryza_malpa1 Re: Zapytam z ciekawości... 15.12.03, 06:23
          Dolichłopa nie było ale był za to sądnadjagną, gdzie należało wykazac się
          pewnego rodzaju relatywizmem moralnym ( że niemoralna ale....)I czego to w
          szkole uczą..A potem taki jetbang mi sie dziwi , ze zdrada małżeńska jest
          społecznie akceptowana!!!!
          A fuj!
          --
          " Przypuszczam, że pan nie jest wrogiem złośliwości, inżynierze? Według mnie
          jest to najskuteczniejsza broń rozsądku przeciwko mocom mroków i brzydoty.
          Złośliwość to duch krytyki , a krytyka rodzi postęp i uświadomienie"
          T. Mann
      • orvokki Re: Najgorsz lektura szkolna 15.12.03, 11:22
        Dla mnie też Conrada nic nie jest w stanie przebić!!!
        A na studiach to mnie dobił Dickens, "Great Expectations" ubawiła mnie tylko
        scena na cmentarzu, ale dalej nie dałam rady.
        Ale tak ogólnie, to chociaż większość lektur przeczytałam, to mało która mi się
        podobała i ogólnie uważam, ze raczej czytanie lektur może zrazić do literatury
        na całe życie niż rozwinąć intelektualnie. Sienkiewicz to mi odpowiadał w
        podstawówce, potem wyrosłam, Żeromski zawsze mi się zdawał grafomanem, ze
        Słowackiego wsadzili najnudniejsze kawałki (dlaczego trzeba czytać Kordiana, a
        nie Beniowskiego?). W całym tym spisie lektur niewiele jest fajnych i
        najczęściej niestety nie są to pisarze polscy...
        Ale wiecie co, chyba sobie te "Noce i dnie" przeczytam... (nie krzyczcie na
        mnie, u mnie to nie była lektura).
      • Gość: ultra75 Re: Najgorsza lektura szkolna IP: 207.159.92.* 15.12.03, 20:36
        A ja tam lubie i pozytywizm i Mloda Polske, dla mnie to akurat bylo wytchnienie
        po znienawidzonym romantyzmie. A co lektur szkolnych (pisze o tych, ktore
        przeczytalam, bo tych "nietknietych" tez bylo sporo :-)) to najgorzej wspominam
        wymienione juz wczesniej "Porwanie w Tiutiurlistanie" - pamietam, ze
        przeczytanie tej ksiazki to bylo dla mnie duze poswiecenie, tak mnie nudzila i
        wkurzala - i Trylogia (brrr...). Za to w przeciwienstwie do wiekszosci znanych
        mi osob bardzo podobala mi sie "Lalka" i nawet pamietam, ze dzieki niej
        poprawilam sobie ocene z polaka na koniec roku, bo jako jedna z nielicznych w
        klasie ja przeczytalam.
    • raszefka Re: Najgorsz lektura szkolna 20.12.03, 15:12
      Król królów w tej kategorii to "Kajtek czarodziej" (o ile dobrze zapamiętałam
      tytuł).

      Poza tym nie zmogłam "Sklepów cynamonowych", nie lubiłam romantyzmu, z
      wyjątkiem Fredry i "Pana Tadeusza" (ale do tego ostatniego dojrzałam dobrze po
      maturze)
      • Gość: cysia.b Re: Najgorsz lektura szkolna IP: *.kra.warszawa.supermedia.pl 22.12.03, 14:28
        Najbardziej koszmarna lektura z podstawówki to Antek. Scena z Rozalką w piecu na zawsze zapadła mi w pamięć. Tan, kto kazał to czytać dzieciom zasługuje na
        surową i bolesną karę.
        Z liceum: Ludzie bezdomn. Chyba nie wiele osób zrozumiało, o co chodzi w tej książce. W ogóle styl Żeromskiego jest dla mnie niestrawny.
        Ale większosc lektur przeczytalam raczej bez bólu



          • Gość: ppp Re: Najgorsz lektura szkolna IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 15.02.04, 19:57
            Kilka uwag:

            -Po pierwsze, po co każe się czytać "Granicę"? Z Nałkowskiej są
            już "Medaliony" - książka tysiąc razy lepiej napisana i znacząca.
            Dlatego "Granicę" wyrzucić, bezwzględnie. Kto po niej będzie płakać? Nawet nie
            poloniści.

            -Po drugie. "Ferdydurke". Bardzo sobie cenię Gombrowicza, ale rozumiem, że
            zmuszanie typowego licealisty do czytania "Ferdydurke" nie ma najmniejszego
            sensu i jest jakby wbrew Gobrowiczowi. Dlatego zastąpiłbym to fragmentami jego
            Dzienników. Byłoby i krócej i ciekawiej (dobrze dobrane fragmenty mogłyby
            naprawdę do wielu przemówić, nawet tych programowo niezainteresowanych, np. o
            malarstwie, jakieś narwane polemiki itp.) oraz ta część o "Słowackim co wielkim
            poetą był". Można to przeczytac na głos, na lekcji.

            - "Szewcy". To jest przeżytek, wystarczy, ze się o tym uczniom opowie,
            scharakteryzuje, przeczyta jakiś urywek.

            - Wszelkie tzw. "grube" książki. Nie oszukujmy się, zdecydowana większość
            uczniów, gdy dowiaduje się, że coś ma przeczytać od razu pyta: a ile to ma
            stron. Jeśli dużo, to lektura wypada, jest bez szans, nawet nie wypożyczą.
            Dlatego zachęcałbym do zamieniania w kanonie grubawych powieści na opowiadania,
            ewentualnie wybrane fragmenty. I to egzekwować. Bo jak się każe czytać
            Trylogie, Lalki itp. to się tego nie czyta w ogóle. Gdyby zmienić ilość na
            jakość więcej osób by się z literaturą zapoznało, przynajmniej "powierzchownie"
            (a gdyby kogoś faktycznie zaiteresowało doczytałby sam).

            - Podobnie z całą tą literaturą romantyczną. Zamiast "Pana Tadeusza", "Konrada
            Wallenroda", "Dziadów" (najstarsza polska telenowela mistyczna), "Kordiana"
            itd. - wybór poezji Mickiewicza, Słowackiego, CKN. Ewentualnie fragmenty
            Dziadów cz.3, jedna księga Pana Tadeusza i przypomnieć motto z Konrada
            Wallenroda.

            - Miejsce w kanonie "zaoszczędzone" na polskich autorach zagospodarować
            zagranicznymi. Polskie stere poezyje wypierać, promować zagraniczną krótką
            prozę, tak by przekrój światowej literatury był największy.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka