• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Przylapalam meza na.... Dodaj do ulubionych

  • 21.09.09, 00:45
    Nie wiem co o tym sadzic..Ale od poczatku..
    Jestem cztery lata po slubie..Mam male dziecko..

    Pracuje w nocy (od 18 - 00:00) jakies 3, 4 rayz w tygodniu (maz od 8-17.30)...
    Co za tym idzie-mamy bardzo malo czasu dla siebie z mezem..i oczywiscie na sex..

    Wczoraj jednak postanowilismy zrobic sobie wspolny-mily wieczor...
    Ja poszlam sie kapac..(on ogladal tv)...Gdy to uslyszal zadeklarowal, ze zaraz
    do mnie dolaczy..
    Faktem jest to, ze powiedzialam wczesniej, ze sie nie za dobrze czuje..(bo
    bolal mnie brzuch)..ale ze wezme jakis proszek i ide do wanny..

    Otoz leze i leze w wannie..i nie slysze telewizora...wiec wyszlam do
    przedpokoju..i obserwuje go w odbiciu w oknie...
    Maz przy kompie..przeglada stronki porno-zdjecia...i sobie cicho
    postekuje...jak juz "doszedl"...wylaczyl kompa i zamierzal isc do lazienki..no
    i niestety..natknal sie na mnie w przedpokoju...

    Odwrocilam sie do niego tylem..zamknelam sie w lazience i wrocilam do wanny..

    Na drugi dzien powiedzialam mu co widzialam..a on na to, ze to nieprawda..

    Nie chodzi mi juz o to, ze ogladal te stronki..ale o to, ze mnie probowal
    oklamac..

    Powiedzial mi, ze to przez to, ze my nie mamy dla siebie czasu..ze on chcial
    "spedzic ze mna wieczor", ale juz wiedzial, ze ja sie zle czuje...

    Mam dosc..Nie odzywalams sie do niego dzis caly dzien..bo mi sie po prostu
    nie chcialo..
    Dzwinie sie czuje..

    Co o tym sadzic? Co robic?
    Edytor zaawansowany
    • 21.09.09, 01:01
      Kobieto! Na jakim Ty świecie zyjesz?Jeszcze trochę popracuj nocami i
      nawet się nie obejrzysz,gdy zamiast filmów,mąż zacznie się oglądać
      na inne laski.Dzisiejsi faceci nie s.a już tak bogobojni jak
      dziadkowie.Po prostu zadbaj o tę sferę między wami.
      • 21.09.09, 09:27
        Ja tez jestem po slubie,dziecko mam w drodze,zona wie ze sie
        onanizuje,ja tez wiem ze zona to robi,moze najlepiej bedzie jesli
        razem bedziecie sie onanizowac?Swietna zabawa i bardzo podnieca:)))

        Polecam:)
    • 21.09.09, 09:39
      Ten wątek już był kilka razy poruszany. Facet się wyparł masturbacji bo mu było głupio i wstyd ale zapewniam Cię, ze w wielu związkach ludzie nie robią z tego problemu. Przeciwnie, traktują czasem taką "zabawę" jako jeden z wielu sposobów na urozmaicenie seksu (np grę wstępną) albo jako substytut gdy partner/ka nie ma ochoty. Wyluzuj więc i powiedz, że jak chce czasem sobie zrobić dobrze sam, nie masz nic przeciw temu :))To wam nie zaszkodzi. Przeciwnie, gdy będziesz manifestować tak głupie podejście do "sprawy", może spotkać kiedyś...bardziej wyrozumiałą kobietę :))
    • 21.09.09, 09:44
      nie ty pierwsza i nie ostatnia
    • 21.09.09, 18:46
      hetera3 napisała:
      > Mam dosc..Nie odzywalams sie do niego dzis caly dzien..bo mi sie po prostu
      > nie chcialo..
      > Dzwinie sie czuje..
      > Co o tym sadzic? Co robic?

      Pracować i zmienić nastawienie do własnej seksualności. Pejoratywne zabarwienie słowa "przyłapałam", podświadome karanie za "występek" zdradza to nastawienie. Seks z osobą zablokowaną walczącą z zahamowaniami jest na dłuższa metę orką i droga "na skróty" jest wtedy kuszącą...
      --
      Gdyby do pracy wzięli się wszyscy, Polska inaczej by wyglądała, a nie takie dziadostwo o. Tadeusz Rydzyk
    • 21.09.09, 19:02

      Powiedzial mi, ze to przez to, ze my nie mamy dla siebie czasu..ze
      on chcial
      > "spedzic ze mna wieczor", ale juz wiedzial, ze ja sie zle czuje...
      >


      dziwisz sie chlopu???
      naprawde???
      ciesz sie, ze tylko stronki z porno-fotkami ogladal a nie poszedl na
      baby, chociaz nie zdziwie sie, jesli kiedys to zrobi...

      --
      mój suwaczek
    • 21.09.09, 20:26

      A teraz mi jeszcze wytłumacz w czym problem?
      :-)

      Chyba nie jesteś zazdrosna o porno? To nie zbyt logiczny powód zazdrości...

      Masturbujesz się? Czy uważasz, że jest w tym coś złego?

      Czy problem w tym, ze facet bardziej Cię do seksu nie namawiał, tylko znalazł
      zastępstwo?

      --
      Sen kota kręci się zawsze wokół myszy...
      • 21.09.09, 21:45
        zakletawmarmur napisała:
        > Masturbujesz się? Czy uważasz, że jest w tym coś złego?

        To właśnie siedzi w podtekście lawiny takich nawracających wątków o mężach, ojcach dzieci, co to posuwają się do takich plugawych świńtst! :)
        W tym poniżej jest przynajmniej fajna dosadna odpowiedź babki:

        Mój facet ogląda porno
        ines_29 14.09.09, 20:02 Odpowiedz
        Jestem z moim facetem od czterech lat a od paru miesięcy jesteśmy młodym małżeństwem. Jeszcze niedawno dała bym sobie głowę odciąć że on nie ogląda tego typu filmików ale jak widać bym ją straciła. Niedawno przypadkiem go nakryłam jak oglądał potajemnie filmiki porno. Zabolało mnie to okropnie i nie umiem sobie z tym teraz poradzić. Oczywiście obiecał że to ostatni raz i więcej tego nie zrobi ale ja już mu nie wierzę i nie potrafię uwierzyć. Duszę to wszystko w sobie i nie wiem dlaczego nie chce tego na nim wyładowywać. To boli coraz mocniej z każdym dniem a ja nie umiem przestać o tym myśleć.
        (...)
        Re: Mój facet ogląda porno
        vincentyna 15.09.09, 23:15 Odpowiedz
        nuuuudy (ziew)
        On oglada, to Ty tez zacznij, moze wtedy sie rozkrecisz i zaczniesz sie zachowywac jak dorosla kobieta, a nie cnotka niewydymka.
        BTW, skad te emocje? W koncu to On oglada, a nie Ty, wiec dlaczego sie tak tym faktem podniecasz????
        --
        :*
        Re: Mój facet ogląda porno
        vincentyna 15.09.09, 23:17 Odpowiedz
        Przy okazji, zal mi goscia, ze zostal zmuszony do klamstwa. Ze niby co, ze niby juz NIGDY na pornosa w zyciu nie spojzy???? Och naiwna, jak bedzie mial 65 lat to bedziesz go blagac, by to zrobil, bo inaczej nawet tabletka nie pomoze.
        forum.gazeta.pl/forum/w,520,100256683,,Moj_facet_oglada_porno.html?v=2
        • 22.09.09, 15:32
          "Przy okazji, zal mi goscia, ze zostal zmuszony do klamstwa"

          Z tym się nie zgadzam. On sam podjął tą decyzje. Rozumiem, że bał się
          konsekwencji (np. sprawienia żonie przykrości, jej złości). Niemniej to on sam
          tak zadecydował.
          Ja zawsze w takich chwilach mówiłam prawdę. Początkowo mój facet się obrażał,
          marudził... Wtedy prosiłam go, żeby wytłumaczył mi na czym polega problem
          (oczywiście sam nie wiedział) i z dużą dozą pewności siebie broniłam swoich
          racji. Gdzieś po roku zaakceptował to, nawet mi ciekawe stronki z porno podesłał...

          --
          Sen kota kręci się zawsze wokół myszy...
          • 22.09.09, 17:56
            > Ja zawsze w takich chwilach mówiłam prawdę. Początkowo mój facet się obrażał,
            > marudził...

            Z kobitką która reaguje emocjonalnie i wpada w histerię ty wymagasz logicznego dowodzenia racji? Wymaga przecież rzeczy ewidentnie nierealnej. Z facetem to co innego.
            Ja na podobnej zasadzie nie droczę się z córką że nie jest możliwe że dostanie ode mnie gwiazdkę z nieba i nie uważam tego za kłamstwo :)

            --
            Gdyby do pracy wzięli się wszyscy, Polska inaczej by wyglądała, a nie takie dziadostwo o. Tadeusz Rydzyk
            • 22.09.09, 21:49

              IMO takie zachowanie, jakie pokazał mąż autorki wątku (nie przyznając się) może
              być przykładem syndromu "brak jaj".
              Przykład z dzieckiem wydaje mi się nietrafiony. Raczej przypomina mi sytuaje z
              superniani, gdy dziecko płaczem, krzykiem i przemocą wymusza coś na rodzicach. A
              rodzice zamiast zdecydowanie odmówić i nie zwracać uwagi na manipulacje ustępują
              rozwrzeszczanemu bachorkowi... W takich sytuacjach, (nieważne czy z dzieckiem
              czy z żoną/mężem) trzeba z dużą dozą pewności siebie bronić swoich racji.

              PS

              Można podarować komuś gwiazdkę z nieba:-)

              www.kupgwiazde.pl/
              --
              Sen kota kręci się zawsze wokół myszy...
              • 24.09.09, 08:38
                zakletawmarmur napisała:
                > Przykład z dzieckiem wydaje mi się nietrafiony. Raczej przypomina mi sytuaje z
                > superniani, gdy dziecko płaczem, krzykiem i przemocą wymusza coś na

                O tyle przychodzi mi już na myśl anologia z dzieckiem że przeświadczenie że przysiegi on nigdy przenigdy nie bedzie ogladał porno i masturbował się mogą byc prawdziwe pasuja jedynie do dziececej naiwności wiary w mikołaja i przynoszenia gwiazdek z nieba;
                --
                Gdyby do pracy wzięli się wszyscy, Polska inaczej by wyglądała, a nie takie dziadostwo o. Tadeusz Rydzyk
                • 24.09.09, 12:16
                  W takiej sytuacji facet powinien prosto z mostu powiedzieć głupiej babie:
                  "Kobito będę walił konia i porno tez będę oglądal. Jak się nie podoba to pakuj
                  walizki/ szykuj pozew rozwodowy bo mam na tyle godności, żeby nie obiecywać
                  czegoś czego spełnić nie będę potrafił".
                  I niech głupia baba się obraza, szantażuje na przeróżne sposoby. On powinien być
                  nieugięty, przecież to on ma racje:-)

                  --
                  Sen kota kręci się zawsze wokół myszy...
                  • 24.09.09, 20:56
                    brak jaj nabywa się z wychowaniem, potem trudno coś zmienić.
                    Na pewno masz racje że testosteronowy niezdominowany osobnik powinien postąpić innaczej. Do tego to protekcjonalne "Przylapalam" od razu widać kto tu dzierży i egzekwuje władzę :)
                    --
                    Gdyby do pracy wzięli się wszyscy, Polska inaczej by wyglądała, a nie takie dziadostwo o. Tadeusz Rydzyk
                    • 24.09.09, 21:14
                      Ja wyznaje zasadę, ze odkąd jesteśmy dorośli to sami ponosimy odpowiedzialność
                      za siebie:-)

                      --
                      Sen kota kręci się zawsze wokół myszy...
                      • 24.09.09, 22:54
                        > Ja wyznaje zasadę, ze odkąd jesteśmy dorośli to sami ponosimy odpowiedzialność
                        > za siebie:-)

                        Poniekąd, ale do przemiany poduszkowego kocura w tygrysa potrzeba czegoś wiecej
                        niż ochoty i trudno tego oczekiwać od kogoś, chyba że od siebie :)
                        --
                        Gdyby do pracy wzięli się wszyscy, Polska inaczej by wyglądała, a nie takie
                        dziadostwo o. Tadeusz Rydzyk
                        • 24.09.09, 23:02
                          Zauwaz, ze nikt nas nie zmusza ani do zmian w tygrysa ani do trwania przy kocurze:-)

                          --
                          Sen kota kręci się zawsze wokół myszy...
    • 22.09.09, 12:11
      Czy was tu pogięło?
      Pornografia nie jest formą zabawy w sytuacji, w której mężczyzna
      preferuje strzepanie sobie przy kompie zamiast seksu z żoną. Jest to
      forma uzależnienia.
      Co do pracy kobiety, to przeczytajcie post tytułowy
      dokładnie: "Pracuje w nocy (od 18 - 00:00) jakies 3, 4 rayz w
      tygodniu (maz od 8-17.30)...". Jednym słowem na seks zostaje 3, 4
      dni w tygodniu, gdy oboje małżonków jest w domu.
      Idę o zakład, że hetera do tej pory myślała, że ma "niskolibidowego"
      męża. "Mało czasu na seks" to takie usprawiedliwienie.
      Co do reakcji męża - przyłapany na incydentalnym zabawianiu się
      mężczyzna nie wypiera się jak głupi.
      Jak rzadko, bo zazwyczaj jestem przeciwna kontrolowaniu partnera - w
      tym przypadku przejrzałabym histrorię na kompie i przeczesała
      dokładnie kompa, dysk, gg, maila i dodatkowo telefon. Fajnie zrobić
      zrzuty i wydruki, zeby późniejsza rozmowa nie krążyła wokół tematu -
      wiem, ze to robisz, nie nie robię, bla, bla, bla. Szkoda czasu.

      Co do reakcji kobiety na oglądanie porno przez męża na forum kobieta
      było ostatnio parę wątków w podobnym klimacie i tam parę osób (w tym
      i ja)wykazało więcej zrozumienia dla emocjonalnej reakcji kobiety,
      na takie odkrycie.
      Weźcie pod uwagę, że inaczej zareagowałaby kobieta w związku w
      którym życie erotyczne toczy się normalnie i kobieta ma poczucie, że
      jest pożądana. W tutejszy wątku kobieta ewidentnie nie czuje się
      upragniona, stąd poczucie - on woli porno niż seks ze mną. Poniekąd
      słuszne. Niestety.
      Naprawić da się wszystko, tylko trzeba najpierw szczerze pogadać.
      • 22.09.09, 12:19
        jak żona sygnalizuje, że źle się czuje itd. a ja jestem napalony jak miś na
        miód, to sorki, ale ulżyć sobie muszę. a w moim wieku już nie ma tak, że zdejmę
        majtki i mam wzwód, więc stymulacja wzrokowa jest niezbędna :D

        --
        I wear this crown of thorns
        Upon my liar's chair...
      • 22.09.09, 12:46
        Znałam kiedyś faceta, który przez większą część tygodnia żył "kawalerskim"
        życiem sam, w innym mieście, niż jego rodzina. Któregoś dnia zdarzyło się, że
        spodziewał się w swoim mieszkaniu wizyty (nalotu?) żony, przed którą to wizytą
        uprzątnął z domu wszystkie "świerszczyki", historię i ciasteczka w pececie.

        Ale wracając do wątku - już sam tytuł "Przyłapałam..." wystarczyłby do oceny
        relacji tych dwojga ludzi, której raczej nie określiłabym partnerską. Kim jest
        bowiem "przyłapywany", a kim "przyłapująca"? Czy chodzi o ekscytującą zabawę w
        policjantów i złodziei, która ma finał w łóżkowych igraszkach, czy też może
        chodzi z jednej strony o walkę o prywatność, a z drugiej strony walkę o pełną
        kontrolę?

        I tu pojawia się pytanie zasadnicze, moim zdaniem - pytanie o ustawienie granic
        prywatności/wspólności w związku. Pewnie w każdym związku przebiegają one
        inaczej, ale czy takie "chronienie" współmałżonka przed tą ciemną stroną swojego
        ja, kłamanie w czambuł, zaprzeczanie, aureola itepe ma w ogóle sens?

        --
        "Jesteśmy sprawcami czynów, które spełniamy, a nie narzędziami różnych sił."
        • 22.09.09, 12:56
          moja żona nie lubi patrzeć jak się masturbuję, więc jest to temat, którego nie
          poruszamy. Ona wie że to robię, kiedy ona nie ma ochoty, ja nie eksponuję tej
          czynności.

          --
          I wear this crown of thorns
          Upon my liar's chair...
        • 22.09.09, 13:15
          pieprzyca napisała:

          > Znałam kiedyś faceta, który przez większą część tygodnia
          żył "kawalerskim" życiem sam, w innym mieście, niż jego rodzina.

          Czasem to konieczność zawodowa, a czasem człowiek specjalnie
          organizuje sobie życie tak aby ukryć swoje preferencje."Ona i On o
          seksie" starowicz. Jest pare historyjek o tym, jak sprytnie ludzie
          moga się maskować i z drugiej strony - jak moga byc w tym zakłamani
          wobec współmałżonka.

          >Któregoś dnia zdarzyło się, że spodziewał się w swoim mieszkaniu
          >wizyty (nalotu?) żony, przed którą to wizytą
          > uprzątnął z domu wszystkie "świerszczyki", historię i ciasteczka w
          >pececie.

          Wizyta zony u męża nie wydaje mi się nalotem. Z drugiej strony -
          skoro on tyle tego miał, to jego seksualnośc była zaangażowana
          raczej w panienki, a nie w żonę...

          > Ale wracając do wątku - już sam tytuł "Przyłapałam..."
          >wystarczyłby do oceny relacji tych dwojga ludzi, której raczej nie
          >określiłabym partnerską.
          >czy też może chodzi z jednej strony o walkę o prywatność, a z
          >drugiej strony walkę o pełną kontrolę?

          Ja bym inaczej to interpretowała. Przyłapałam - czyli wiedziałam, że
          coś jest nie tak, tylko szukałam dowodów. Zupełnie inaczej
          niz "przypadkowo odkryłam", "niechcący dowiedziałm się"...Nie
          wychodzi się przypadkiem cichaczem z wanny itd... w sytuacji, kiedy
          nie ma się podejrzeń, że cos jest nie tak. skoro zaś nie da się
          pogadać (w takiej sytuacji najczęściej mąż unika tematu), to
          pozostaje własnie czatowanie.

          > ale czy takie "chronienie" współmałżonka przed tą ciemną stroną
          >swojego ja, kłamanie w czambuł, zaprzeczanie, aureola itepe ma w
          >ogóle sens?

          Wiesz co innego powiedzieć: kochanie lubię czasem obejrzeć pornolka,
          a co innego przyznać się : wiesz kochanie jak się z toba bzykam, to
          muszę mysleć o panienkach z kompa, ale i tak nie za bardzo mnie to
          kręci, czy mozemy zaprzestać współżycia, bo jest to dla mnie
          uciążliwe... i wogóle tylko swoją ręką umiem dostarczyć sobie
          określonych bodźców.
          • 22.09.09, 13:19
            Dokladnie zgadzam sie z twojabogina. gdyby wszystko gralo w ich
            zyciu seksualnym, babka nie mialaby problemu, ze se facet sam zrobi
            dobrze od czasu do czasu. A ze ona obsycha i seksu ma za malo,
            wkurza i rozgoryczajacy jest fakt, ze on woli na szybcika recznie
            niz z nia. Mysli, ze to jest powodem a nie zmeczenie i brak czasu.
          • 22.09.09, 13:27
            "Wiesz co innego powiedzieć: kochanie lubię czasem obejrzeć pornolka,
            a co innego przyznać się : wiesz kochanie jak się z toba bzykam, to
            muszę mysleć o panienkach z kompa, ale i tak nie za bardzo mnie to
            kręci, czy mozemy zaprzestać współżycia, bo jest to dla mnie
            uciążliwe... i wogóle tylko swoją ręką umiem dostarczyć sobie
            określonych bodźców."


            Jest coś takiego, jak precepcja, czyli naznaczenie wcześniejszymi doświadczeniami bieżącego oglądu świata. Ogólnie niedobrze jest jeśli precepcja wrasta na dobre w instrument percepcyjny. A już fatalnie, jeśli chcesz być dobrym śledczym, TB. Twoja precepcja nie może aż tak (jak powyżej) dominować odbioru rzeczywistości.
            Typowe objawy zaburzeń precepcyjnych w życiu społecznym wykazuje np. J. Kaczyński, te oślizłe wyczekiwanie na błąd przeciwnika, to czatowanie, jak piszesz, to węszenie, niczym Omenter w "Strasznej historii", toż to dziecinada, niebezpieczna dziecinada...


            --
            "Jesteśmy sprawcami czynów, które spełniamy, a nie narzędziami różnych sił."
            • 22.09.09, 14:23
              pieprzyca napisała:

              > Jest coś takiego, jak precepcja, czyli naznaczenie wcześniejszymi
              doświadczenia mi bieżącego oglądu świata.

              Błąd definicji. Pomijam, że istnieje podstawowy podział na
              percepcję emocjonalną i intelektualną - gdzie opiniujemy o
              zjawiskach w oparciu o zdobytą wiedzę, a nie nie emocje i
              doświadczenie własne. Tak, jest to możliwe.

              >Ogólnie niedobrze jest jeśli precepcja wrasta na dobre w instrument
              >percepcyjny.

              ogólnie wrastanie jest zazwyczaj złym zjawiskiem. jak na przykład
              wrastaja włoski po depilacji, albo niektórym jednostkom paznokcie.
              Tobie na przykład wrosło mylne przekonanie o tym czym jest autonomia
              w związku małżeńskim i czym jest szczerość. Oczywiscie mówimy o
              pewnych uproszczonych modelach, bo oczywiście niektórym kobietom,
              może odpowiadać, że ich mąż mieszka oddzielnie, lub jest
              zawsze "zmęczony", a życie erotyczne prowadzi z własna ręką.

              >A już fatalnie, jeśli chcesz być dobrym śledczym, TB.

              Masz jakies złe nawyki z forum publicystyka? Jakim śledczym?
              Wyraziłam tylko inną niż twoja interpretację przedstawionej sytuacji
              małżeńskiej. Twoim zdaniem nie mają relacji parterskiej i maja
              problem z przebiegiem granic autonomi/wspólności. Moim zdaniem on
              woli sobie trzepać niz sypiać z żoną i stąd jej frustracja.

              >Twoja precepcja nie może aż tak (jak powyżej) dominować odbioru
              >rzeczywistości.

              Ależ może - i to nie tylko mój odbiór, ale i innych ludzi. Taka moja
              uroda.

              > Typowe objawy zaburzeń precepcyjnych w życiu społecznym wykazuje
              >np. J. Kaczyński, te oślizłe wyczekiwanie na błąd przeciwnika, to
              >czatowanie, jak piszesz, to węszenie, niczym Omenter w "Strasznej
              historii",

              Słuchaj może cię uraziłam swoim komentarzem, ale nie było to moja
              intencją. Po prostu mam inne zdanie. I wcale nie czycham na błąd.
              czytam opinie innych i czasem się z nimi nie zgadzam. Wyrażam wtedy
              swoją opinię. Zauważ też, że interpretuję tylko opisaną przez ciebie
              sytuację, a nie poziom twojej percepcji, nota bene. Oczywiscie teraz
              mogę napisać, że masz kompleks polityczny, awersyjnie nie lubisz
              pisu i Ziobry, a do tego reprezentujesz podobny do nich styl
              dyskusji - zamiast merytorycznych argumentów - nieuzasadniony atak
              ad personam.

              toż to dziecinada, niebezpieczna dziecinada...

              i masz zaburzenia lękowe...

              Trochę poczucia humoru,
              pozdrawiam
              • 22.09.09, 14:24
                Precepcja to nie percepcja. Co, gugle nie zna slowa precepcja, bleee.
                --
                "Jesteśmy sprawcami czynów, które spełniamy, a nie narzędziami różnych sił."
                • 22.09.09, 14:55
                  pieprzyca napisała:

                  > Precepcja to nie percepcja.

                  Przykro mi, ale precepcja nie oznacza "naznaczenie wcześniejszymi
                  doświadczeniami bieżącego oglądu świata". Ta definicja odpowiada
                  raczej percepcji emocjonalnej, stąd założyłam - bez zastanowienia -
                  że przestawiłaś literki.

                  Jeśli dyskusja ma polegać na dogryzaniu sobie, to ja się wyłączam.
                  Nie mam dzis nastroju na dowalanie innym. Zapraszam kiedy będę na
                  kacu. Nie podoba ci się, że odniosłam się do twojej wypowiedzi,
                  trudno.
      • 22.09.09, 13:34
        > Co do reakcji męża - przyłapany na incydentalnym zabawianiu się
        > mężczyzna nie wypiera się jak głupi.

        Rozmowa była następnego dnia, a w momencie "przyłapania" żona nawet jeśli tego
        nie komentowała werbalnie, to najwyraźniej dała swoim zachowaniem do
        zrozumienia, że jego zachowanie było wg nej nieakceptowalne (to "podglądanie",
        odwrót i "ucieczka" do łazienki bez słowa, następny dzień obrażony).

        Doszło do nieporozumienia, czy będzie seks (czy ten ból brzucha go wyklucza, czy
        nie), komunikat żony został opacznie zrozumiany ("dziś nie, bo źle się czuję"
        zamiast "źle się czuję, ale wezmę coś i mi przejdzie, wtedy się pokochamy").
        Najpierw pewnie mąż się poczuł zawiedziony, że seksu nie będzie i załatwił
        sprawę ręcznie-komputerowo. Potem żona poczuła się zawiedziona, że seksu nie
        będzie, że porno to może być substytut wspólnego seksu. I teraz pewnie obydwoje
        mają do siebie pretensję, a porno, ten "występek" (może według obydwojga, może
        tylko wg niej) utrudniają porozumienie się. Wyjaśnienie sobie - co kto jak
        zrozumiał, czego chciał, czego potrzebował, czego nie dostał... Czego ona
        potrzebuje, czego on.

        Z jednego oglądania zdjęć z panienkami to chyba trudno wyciągać wnioski o
        nałogowej masturbacji? Może i źle się dzieje u nich w łóżku, ale wtedy trzeba
        się raczej przyjrzeć całokształtowi relacji łóżkowej i pozałóżkowej, a nie
        szukać kozła ofiarnego w postaci stron z porno.
        • 22.09.09, 14:28
          arronia napisała:

          >Może i źle się dzieje u nich w łóżku, ale wtedy trzeba
          > się raczej przyjrzeć całokształtowi relacji łóżkowej i
          pozałóżkowej, a nie
          > szukać kozła ofiarnego w postaci stron z porno.

          Biedne pornograficzne strony jako kozioł ofiarny...jasne.
          Postawiłam pewną hipotezę, która ewentualnie może okazac się
          prawdziwa, ale nie musi. Nawet jeśli facet ogląda porno i woli to od
          seksu z żoną, to porno samo w sobie nie jest przyczyną, a
          manifestacją problemu. Choć czasem szczególnie oglądane od wczesnej
          młodości przyczyną niepowodzeń łóżkowych bywa, podobnie jak inne
          uwarunkowania masturbacyjne -zarówno kobiet, jak i mężczyzn.
      • 22.09.09, 15:20
        W tym poście nigdzie nie było napisane, że są problemy z ilością seksu. Tym
        bardziej, że tego dnia autorka dała mężowi odczuć, że z seksu nici. Znam
        przynajmniej kilka takich par, gdzie kobiety nie zależnie od libido regularnie
        urządzają swoim facetom jazdy z powodu porno. Nawet może częściej to dotyczy
        tych "niechcących".

        > Jak rzadko, bo zazwyczaj jestem przeciwna kontrolowaniu partnera - w
        > tym przypadku przejrzałabym histrorię na kompie i przeczesała
        > dokładnie kompa, dysk, gg, maila i dodatkowo telefon.

        Takie akcje z powodu porno odstawiasz? Jak dla mnie masakra...

        > Naprawić da się wszystko, tylko trzeba najpierw szczerze pogadać.

        A Ty byłabyś szczera? Powiedziałabyś, że:
        - regularnie facetowi kompa przeszukujesz?
        - masz zamiar to robić?
        - będziesz go podsłuchiwać/ podglądać i na różne inne sposoby naruszać jego
        prywatność?

        --
        Sen kota kręci się zawsze wokół myszy...
        • 22.09.09, 16:00
          zakletawmarmur napisała:

          > W tym poście nigdzie nie było napisane, że są problemy z ilością
          seksu.

          To czytaj uważniej: "Co za tym idzie-mamy bardzo malo czasu dla
          siebie z mezem..i oczywiscie na sex.."

          >Tym bardziej, że tego dnia autorka dała mężowi odczuć, że z seksu
          >nici.

          W moim odczuciu plan urządzenia sobie miłego wieczoru i zaproszenie
          do łazienki, to raczej zachęta. A zastanawianie się o tym jak
          zinterpretował mąż, to takie usprawiedliwianie go...

          >Znam przynajmniej kilka takich par, gdzie kobiety nie zależnie od
          >libido regularnie urządzają swoim facetom jazdy z powodu porno.
          >Nawet może częściej to dotyczy tych "niechcących".

          Być może właśnie dlatego nie chcą, że mąż ogląda porno i ma spaczoną
          seksualność. Żadna przyjemnośc bzykać się z kimś, kto po cichu
          odtwarza w fantazji scenki, pomijam inne skutki oglądania porno.
          Tyle, ze watek na inny temat...

          > > Jak rzadko, bo zazwyczaj jestem przeciwna kontrolowaniu
          partnera - w
          > > tym przypadku przejrzałabym histrorię na kompie i przeczesała
          > > dokładnie kompa, dysk, gg, maila i dodatkowo telefon.
          > Takie akcje z powodu porno odstawiasz? Jak dla mnie masakra...

          Nie z powodu porno, tylko z powodu tego, że mąż nie rozmawia z nią i
          maskuje coś, co dotyczy ich obojga. Jesli nie da się pogadać, to
          najpierw trzeba zdobyć twarde dowody, potem gadać. Inaczej rozmowa
          kręci się w kółko. żeby rozwiązac problem, trzeba go najpierw
          nazwać. Poza tym ja nie twierdzę, że z całą pewnością jest jak
          piszę. Wysuwam hipotezę.
          >
          > > Naprawić da się wszystko, tylko trzeba najpierw szczerze pogadać.

          > A Ty byłabyś szczera? Powiedziałabyś, że:
          > - regularnie facetowi kompa przeszukujesz?
          > - masz zamiar to robić?
          > - będziesz go podsłuchiwać/ podglądać i na różne inne sposoby
          naruszać jego prywatność?

          Jak bym miała zamiar przejrzec, żeby odkryc czemu do jasnej k.. mnie
          nie bzyka, to bym go nie uprzedzała, to byłby autosabotaz. Jakbym
          przejrzała i znalazła to zrobiłabym wydruki, zrzuty itp. i
          powiedział skąd mam. Jakbym nic nie znalazła tez bym powiedziała.
          • 22.09.09, 16:28
            > To czytaj uważniej: "Co za tym idzie-mamy bardzo malo czasu dla
            > siebie z mezem..i oczywiscie na sex.."

            No i? Nie pisze Tu, że kobita niedobzykana chodzi... Sorki ale zachowujesz sie
            trochę jak paranoiczka...

            > W moim odczuciu plan urządzenia sobie miłego wieczoru i zaproszenie
            > do łazienki, to raczej zachęta. A zastanawianie się o tym jak
            > zinterpretował mąż, to takie usprawiedliwianie go...

            A skąd wiesz, że to ona zaproponowała miły wieczór? Miły wieczór może oznaczać
            też np. grę w Scrabble. Ból brzucha to brzmi w takiej chwili jak: "no ok spędze
            z Tobą czas ale seksu nie będzie"

            > Być może właśnie dlatego nie chcą, że mąż ogląda porno i ma spaczoną
            > seksualność. Żadna przyjemnośc bzykać się z kimś, kto po cichu
            > odtwarza w fantazji scenki, pomijam inne skutki oglądania porno.
            > Tyle, ze watek na inny temat...

            Jasne...
            Boją się stracić ten element kontroli nad mężem. Teraz mogą seks wykorzystywać w
            celach osiągnięcia jakiś swoich celów. Gdy chłop ma zastępstwo to tracą tą
            kontrolę, seks przestaje być kartą przetargową. Walczą o wyłączność w tej
            sferze, nie chce im sie tego robić uprawiając seks więc wzbudzają poczucie winy.

            > Nie z powodu porno, tylko z powodu tego, że mąż nie rozmawia z nią i
            > maskuje coś, co dotyczy ich obojga

            Nie chce rozmawiać bo jest słaby, bał się. Wielka filozofia...

            > Jak bym miała zamiar przejrzec, żeby odkryc czemu do jasnej k.. mnie
            > nie bzyka, to bym go nie uprzedzała, to byłby autosabotaz.

            A dlaczego facet miałby sobie krzywdę robić? Następnym razem po takiej rozmowie
            lepiej sie zabezpieczy:-) Co wtedy?

            --
            Sen kota kręci się zawsze wokół myszy...
          • 23.09.09, 08:28
            Tu był podobny wątek:

            forum.gazeta.pl/forum/w,15128,96886814,96886814,O_masturbacj_305_.html
            --
            Sen kota kręci się zawsze wokół myszy...
          • 23.09.09, 12:20
            twojabogini napisała:
            > Być może właśnie dlatego nie chcą, że mąż ogląda porno i ma spaczoną
            > seksualność. Żadna przyjemnośc bzykać się z kimś, kto po cichu
            > odtwarza w fantazji scenki, pomijam inne skutki oglądania porno.
            > Tyle, ze watek na inny temat...

            a czemu żadna to przyjemność ? gorzej wtedy szczytujesz ? nie widzę związku


            --
            I wear this crown of thorns
            Upon my liar's chair...
            • 23.09.09, 13:40
              bi_chetny napisał:

              > twojabogini napisała:
              > > Żadna przyjemnośc bzykać się z kimś, kto po cichu
              > > odtwarza w fantazji scenki,

              > a czemu żadna to przyjemność ? gorzej wtedy szczytujesz ? nie
              widzę związku

              Seks powierzchowny, w którym każdy z uczestników, lub jeden z
              nich,odjeżdża w swoje fantazje jest w zasadzie rodzajem masturbacji
              zespołowej. Ja się zaspokajam o ciebie, a ty o mnie. Jednych to
              kręci, innych nie.

              Ja preferuję seks z partnerem, a nie masturbację o partenera i
              masturbowanie partnera (to tez jest fajne, ale jako urozmaicenie,
              ewentualnie gdy jestesmy np. zmęczeni, albo któreś ma niedyspozycję).

              Do tego jestem egocentryczna i oczekuję, że mój partner będzie
              koncentrował się na mnie i swoją rozkosz czerpał ze mnie, z mojego
              ciała. Buduje to moje ego, moją samoakceptację, czuję się piękna i
              pożądana. Świetne uczucie.
              No i lubię i kręci mnie specyficzny rodzaj więzi, tego jak mozna się
              wyczuwać w sytuacji, gdy koncentrujemy się na sobie nawzajem, a nie
              odjeżdżamy w fantazje. Fantazje albo realizuję z partnerem, albo te
              które wolę przezywać w fantazji zostawiam na samotne przygody.
              • 23.09.09, 15:29
                wiele kobiet podczas seksu fantazjuje - czy to jest seks powierzchowny ?

                --
                I wear this crown of thorns
                Upon my liar's chair...
                • 23.09.09, 15:53
                  bi_chetny napisał:

                  > wiele kobiet podczas seksu fantazjuje - czy to jest seks powierzchowny ?
                  >
                  Oczywiście, że tak. Jest to seks w którym nie nawiązuje się więzi z partnerem.
                  Żeby nie było, seks powierzchowny też jest potrzebny, również w małżeństwie, ale
                  to taka seksualna guma do żucia.
                  Ale do zbudowania trwałej relacji, utrzymania życia seksualnego, a nie jego
                  zaniku potrzeba nawiązania głębszej więzi erotycznej pomiędzy małżonkami.
                  Jeśli fantazjuję, to uciekam od partnera, nie koncentruję się na nim, zamykam
                  się. Jeśli ta fantazją się nie dzielę, to nie mam zaufania do partnera. Jeśli
                  uważam, że partner nie zaakceptuje mojej fantazji, to znaczy, że nie czuję się
                  akceptowana.
                  Jak jestem z Heńkiem a fantazjuję o Zenku, kochając się z Heńkiem, to mam
                  zaburzoną relację w związku. Uprzedzając fakty - nie widzę nic złego w
                  posiadaniu prywatnych fantazji, oraz fantazjowaniu o innych partnerach i
                  zachowaniu tego dla siebie. Ale w trakcie seksu ze swoim partnerem? Ble.
                  • 23.09.09, 16:15
                    po czym rozpoznajesz, że partner nie fantazjuje o kimś innym ?

                    --
                    I wear this crown of thorns
                    Upon my liar's chair...
                    • 23.09.09, 16:24
                      Partner TB ma chipa w mózgu.
                      Po seksie siadają wygodnie i wspólnie anal-izują myśli, pragnienia i fantazje
                      jakie miały miejsce w czasie stosunku ;-)

                      --
                      "Jesteśmy sprawcami czynów, które spełniamy, a nie narzędziami różnych sił."
                      • 23.09.09, 16:34
                        ma kamerę on-line i można wszystko podejrzeć już w trakcie :D

                        --
                        I wear this crown of thorns
                        Upon my liar's chair...
                        • 23.09.09, 16:39
                          bi_chetny napisał:

                          > ma kamerę on-line i można wszystko podejrzeć już w trakcie :D

                          Właśnie! Ważna jest szybkość reakcji, bo ex post to jednak już tego niby-seksu
                          majaczącego po manowcach pornofantazji nic nie uratuje.


                          --
                          --
                          "Jesteśmy sprawcami czynów, które spełniamy, a nie narzędziami różnych sił."
                          • 23.09.09, 16:40
                            dokładnie :)
                            - widzę o czym myślisz...przestań...skup się na mnie...

                            --
                            I wear this crown of thorns
                            Upon my liar's chair...
                        • 23.09.09, 16:43
                          Nie przeczytałam wszystkiego...
                          Żal mi kobiet które piszą-ALEŻ TO NORMALNE,KAŻDY FACET TAK ROBI...
                          Boli Was to dokładnie tak samo jak te kobiety które przyłapały mężów po raz
                          pierwszy tylko po prostu przeszłyście nad tym do porządku dziennego-PO JAKIM CZASIE?
                          One tez po jakimś czasie przejdą ale uraz zostanie.
                          Nara.

                          --
                          Jestem zdania, i to całkiem poważnie, że nigdy dzieci nie mogą zrobić rodzicom
                          takiego wstydu, jak rodzice dzieciom.
                          • 23.09.09, 16:47
                            naprawdę uważacie, że jak facet poogląda porno, to potem uważa, że jego
                            partnerka jest mniej atrakcyjna ?

                            --
                            I wear this crown of thorns
                            Upon my liar's chair...
                            • 23.09.09, 16:55
                              Faceci twierdzą,że nie ale sory-jak naoglądała bym się umięśnionych ,opalonych
                              facetów z mega f.... a potem szła do łazienki patrząc na męża-w normie ale nie
                              TAKI umięśniony i nie z TAKIM f....i nie taki opalony......
                              Dziwicie się,że kobiety mają kompleksy jak przed paroma chwilami patrzył na
                              przerobioną w photoshopie laskę z wielkimi cyckami i bez żadnej wady a potem na
                              żonę nie taka atrakcyjną w porównaniu z tymi cyber?

                              --
                              Jestem zdania, i to całkiem poważnie, że nigdy dzieci nie mogą zrobić rodzicom
                              takiego wstydu, jak rodzice dzieciom.
                              • 24.09.09, 10:40
                                eljanka: większość z nas ma zdrowy dystans do tego, podobnie jak do innych filmów.

                                --
                                I wear this crown of thorns
                                Upon my liar's chair...
                            • 24.09.09, 11:25
                              bi_chetny napisał:

                              > naprawdę uważacie, że jak facet poogląda porno, to potem uważa, że
                              jego partnerka jest mniej atrakcyjna ?

                              Ależ nikt tak nie uważa. Najbardziej cierpią kobiety u których w
                              sypialni małżeńskiej nie gra i odkrywają, że mąż zaspokaja się przy
                              porno. Nie chodzi o to, czy aktorki są ładniejsze, tylko o egoizm
                              mężczyzny. Wiem, powiesz, że to z braku seksu się zaspokaja, ale w
                              wielu przypadkach jest jednak tak, ze porono uzależńia i potem jakoś
                              milej z własną ręką pod fotki lub filmik.
                              Poza tym meżczyźni oglądający porno mają wypaczone podejście do
                              kobiet i ich seksualności, nawet jeśli kochają, to ranią partnerki.
                              Łatwiej sobie strzepać w razie ochoty, niż rozwiązać problem z żoną,
                              pocieszyć ją, przytulic, poświęcić czas. No i panienki nie mają
                              wymagań. Porno jest dla cieniasów.
                              • 24.09.09, 19:38
                                > Ależ nikt tak nie uważa. Najbardziej cierpią kobiety u których w
                                > sypialni małżeńskiej nie gra i odkrywają, że mąż zaspokaja się przy
                                > porno. Nie chodzi o to, czy aktorki są ładniejsze, tylko o egoizm
                                > mężczyzny. (...)
                                > Poza tym meżczyźni oglądający porno mają wypaczone podejście do
                                > kobiet i ich seksualności, nawet jeśli kochają, to ranią partnerki.
                                > Łatwiej sobie strzepać w razie ochoty, niż rozwiązać problem z
                                > żoną, pocieszyć ją, przytulic, poświęcić czas. No i panienki nie
                                > mają wymagań. Porno jest dla cieniasów.

                                Łatwiej zabronić mężowi oglądania porno (wprost lub dając mu do zrozumienia
                                swoim zachowaniem, że jest to niemile widziane), niż zadbać o to, by mąż WOLAŁ
                                seks z żoną niż z ręką i ekranem.

                                Zakazy są dla cieniasów.

                                --
                                >>za chwile napiszesz że kochamy męża bo hormony szczęścia, co za
                                głupie gadanie!<< by m********
                          • 23.09.09, 16:52
                            Żal mi kobiet, które muszą kontrolować tak bardzo, aby się dobrze czuć. Każdy
                            samodzielny krok partnera, co tam krok - każda samodzielna myśl, każda fantazja
                            w której ich nie ma jest przerażająca. Karcą dorosłych facetów jak małe dzieci
                            (przyłapałam go na tym, owym, tamtym...), ich związki karleją i w końcu umierają
                            wraz z nastaniem tzw. "kryzysu wieku średniego" faceta, który w pewnym momencie
                            przeciera oczy ze zdumienia, że dał się tak łatwo wmanewrować w życie na niby.


                            --
                            "Jesteśmy sprawcami czynów, które spełniamy, a nie narzędziami różnych sił."
                        • 24.09.09, 11:19
                          Nie trzeba kamery, wystarczy pogłębianie swojej wrażliwości,
                          otwartości i zmysłu obserwacji.
                      • 24.09.09, 10:26
                        pieprzyca napisała:

                        > Partner TB ma chipa w mózgu.
                        > Po seksie siadają wygodnie i wspólnie anal-izują myśli, pragnienia
                        i fantazje
                        > jakie miały miejsce w czasie stosunku ;-)

                        Coś mi się wydaje, że argumentów zabrakło :)

                        A ja się zgadzam z TB - też lubię jak mąż poza seksem jest cały dla
                        mnie. I raczej nie mam trudności z rozpoznaniem czy M skupia się na
                        mnie czy jest roztargniony. Oczywiście to wymaga pewnej znajomości
                        partnera...

                        --
                        "chcemy wierzyć w wyjątkowość swoich zalet i powszechność swoich wad"
                        • 24.09.09, 10:28
                          > A ja się zgadzam z TB - też lubię jak mąż poza seksem jest cały
                          dla
                          > mnie.

                          Miało być "w trakcie seksu" :)
                          --
                          "chcemy wierzyć w wyjątkowość swoich zalet i powszechność swoich wad"
                        • 24.09.09, 11:05
                          fantazjowanie w trakcie seksu nie jest okazywane roztargnieniem. co za naiwność :)

                          --
                          I wear this crown of thorns
                          Upon my liar's chair...
                          • 24.09.09, 11:28
                            bi_chetny napisał:

                            > fantazjowanie w trakcie seksu nie jest okazywane roztargnieniem.
                            co za naiwność
                            > :)


                            Jasne z punktu widzenia osoby, która fantazjuje objawia się to
                            podkręceniem i orgazmem. Z punktu widzenia osoby, która odbywa
                            stosunek z fantazjującą osobą objawia się to zupełnie inaczej.
                          • 24.09.09, 12:40
                            bi_chetny napisał:

                            > fantazjowanie w trakcie seksu nie jest okazywane roztargnieniem.
                            co za naiwność
                            > :)

                            Jasne, Ty zapewne znasz lepiej ode mnie reakcje mojego M...
                            Zresztą nie pisałam, że jedynie roztargnienie byłoby dla mnie
                            sygnałem.
                            --
                            "chcemy wierzyć w wyjątkowość swoich zalet i powszechność swoich wad"
                            • 24.09.09, 13:01
                              kachna79 napisała:
                              > Jasne, Ty zapewne znasz lepiej ode mnie reakcje mojego M...
                              > Zresztą nie pisałam, że jedynie roztargnienie byłoby dla mnie
                              > sygnałem.

                              Nie, jestem realistą. Fantazje i obrazy pojawiające się przed oczami nie są
                              kontrolowane. I naprawdę, nie wiesz kiedy facet myśli o twojej cipce podczas
                              minetki, a kiedy o cipce sąsiadki z góry :)


                              --
                              I wear this crown of thorns
                              Upon my liar's chair...
                              • 24.09.09, 13:17
                                No wlasnie, nie wiem i nie chce wiedziec i o to nie pytam a o swoich
                                myslach tez nie opowiadam. Po co to komu wiedzic, najwaniejsze, ze
                                jest frajda z seksu i tyle.
                                Jak to mawiaja Niemcy "Gedanken sind frei", czyli "mysli sa wolne,
                                kazdy mysli co chce".
                              • 24.09.09, 13:17
                                > Nie, jestem realistą. Fantazje i obrazy pojawiające się przed
                                oczami nie są
                                > kontrolowane. I naprawdę, nie wiesz kiedy facet myśli o twojej
                                cipce podczas
                                > minetki, a kiedy o cipce sąsiadki z góry :)

                                Wiem Bi, gdzie mi tam do Twojego doświadczenia i wiedzy o wszystkim.
                                --
                                "chcemy wierzyć w wyjątkowość swoich zalet i powszechność swoich wad"
                                • 24.09.09, 13:19
                                  kachna79 napisała:
                                  > Wiem Bi, gdzie mi tam do Twojego doświadczenia i wiedzy o wszystkim.

                                  dokładnie, moja droga :)

                                  --
                                  I wear this crown of thorns
                                  Upon my liar's chair...
                                  • 24.09.09, 13:20
                                    Tylko nie 'moja droga' - w Twoich ustach brzmi to dwuznacznie :P

                                    --
                                    "chcemy wierzyć w wyjątkowość swoich zalet i powszechność swoich wad"
                                    • 24.09.09, 13:23
                                      "w twoich ustach" - to dopiero brzmi dwuznacznie :D

                                      --
                                      I wear this crown of thorns
                                      Upon my liar's chair...
                    • 24.09.09, 11:18
                      bi_chetny napisał:

                      > po czym rozpoznajesz, że partner nie fantazjuje o kimś innym ?

                      W trakcie - po "przepływie energii" i po poziomie przyjemności i
                      satysfakcji jakie odczuwam. Partner/partnerka skoncentrowanie na
                      osobie z którą się kochają są w stanie wyczuwać reakcje partnera. I
                      nie chodzi o hokus-pokus, tylko o czytanie gestów partnera, reakcji
                      jego ciała, zmian w zapachu itp.
                      Jeśli odpływam w fantazje, żeby się podkręcić, to partner nie kręci
                      mnie dostatecznie mocno, aby być źródłem mojego podniecenia, albo
                      jestem na niego w jakiś sposób zablokowana. Odpływając w fantazje
                      zamieniasz seks w masturbację.
                      Po sesji erotycznej z partnerem/partnerką skoncentrowanym na mnie
                      czuję się odprężona, spełniona i szczęśliwa.
                      • 24.09.09, 12:08
                        o naiwności :D

                        --
                        I wear this crown of thorns
                        Upon my liar's chair...
                  • 24.09.09, 11:53

                    Ja lubie taki "powierzchniowy seks" tylko u mnie to sie nazywa "dzikie
                    rzniecie":-) Świadomość, ze mój partner myśli w czasie seksu o kimś innym może
                    dodawać pieprzu tej chwili:-) Fajnie by było o tym w trakcie pogadać. Wbrew
                    pozorom taki seks tez ludzi do siebie przywiązuje.. Może nawet bardziej. Milo
                    jest poczuć, ze ktoś ma podobne do mnie potrzeby, które tak bardzo odbiegają od
                    potrzeb reszty pruderyjnego społeczeństwa... Nawet po takich dzikim, seksie z
                    trzecimi osobami w fantazjach to w jego ramiona mam ochotę sie wtulić, to o nim
                    cieplej myślę...

                    Nie wierze, ze zabronienie oglądania może spowodować, ze facet będzie się na
                    kobiecie skupiał. Raczej będzie fantazjował o koleżankach z pracy, Twojej
                    najlepszej przyjaciółce lub sąsiadce spod czwórki:-) Oczywiście tez jestem
                    zdania, ze facet kłamać nie powinien.

                    --
                    Sen kota kręci się zawsze wokół myszy...
                    • 24.09.09, 12:23
                      zakletawmarmur napisała:

                      > Ja lubie taki "powierzchniowy seks" tylko u mnie to sie
                      nazywa "dzikie rzniecie":-)

                      Dzikie rżnięcie to coś zupełnie innego. Seks powierzchniowy to
                      masturbacja z uzyciem partnera. Lub masturbowanie partnera sobą. Lub
                      obie te rzeczy jednocześnie.

                      >Świadomość, ze mój partner myśli w czasie seksu o kimś innym może
                      > dodawać pieprzu tej chwili:-) Fajnie by było o tym w trakcie
                      pogadać.

                      Tak tyle, ze w sytuacji "świadomosci" następuje przepływ informacji
                      i przezycia psychiczne partnerów, ich pożądanie są kierowne na
                      partnera. Nie następuje tu zamknięcie się, ale wręcz przeciwnie
                      otwarcie i akceptacja sesksualnosci partnera we wszystkich jej
                      przejawach. To zupelnie coś innego niz skryte podkręcanie się
                      fantazjami.

                      Wbrew pozorom taki seks tez ludzi do siebie przywiązuje.. Może nawet
                      bardziej.

                      Każdy seks w którym następuje otwarcie się partnerów, w którym jest
                      element komunikacji i pełnej akceptacji partnera jest wiążący.

                      >Milo jest poczuć, ze ktoś ma podobne do mnie potrzeby, które tak
                      >bardzo odbiegają od potrzeb reszty pruderyjnego społeczeństwa...

                      Potrzeby są te sama, ale ludzie zakręceni pornosikami popadaja w
                      schematy i nie odkrywaja swojej seksualność, tylko kopiują schematy.
                      A potem wpadaja na pomysł - zona mnie nie kręci, nie lubię z nia
                      seksu, szukaja romansu w którym przez chwilę się ekscytuja (nowośc,
                      tajemnica, poczucie sukcesu) a potem znów seksualna frustracja.
                      Albo - żona nie chce się ze mna kochać. tez bym nie chciała z kims
                      kto mnie traktuje przedmiotowo.

                      > Nie wierze, ze zabronienie oglądania może spowodować, ze facet
                      będzie się na kobiecie skupiał.

                      Oczywiscie, że nie. Partnerka to nie mamusia, co mamęża na
                      wychowaniu.
                      • 24.09.09, 13:11
                        Nie wiem co to znaczy "seks powierzchniowy", "masturbowanie się przy pomocy
                        partnera" i czym to się od normalnego seksu różni...
                        A co jeśli w trakcie mam fantazje, ze robie to z wielkim, włochatym samcem alfa
                        gdzieś w jaskini. Nie widze jego twarzy, nie jest to nikt konkretny, tylko
                        chodzi o takie "podrasowanie" seksu od tylu z moim partnerem. To już jest
                        masturbowanie się przy jego pomocy czy "glęboki seks"?
                        :-)

                        Fakt, ze w moim związku nie brakuje poczucia bezpieczeństwa. Może nawet mam go
                        trochę w nadmiarze... Pewnie dlatego nie potrzebuje jego potwierdzeń na każdym
                        kroku.

                        --
                        Sen kota kręci się zawsze wokół myszy...
                        • 24.09.09, 13:24
                          "Rasowanie" seksu fantazjami to właśnie przejaw braku głębi i więzi
                          między partnerami. Wtedy realizujesz w głowie scenariusz, a partner
                          dostarcza jedynie bodźców fizycznych. To nie masturbacja? Zamiast
                          ręki jest partner.
                          Włączenie partnera do fantazji poprzez podzielenie się nią i
                          ewentualnie jej zrealizowanie rasuje seks obojga partnerów i
                          wzmacnia ich więź.
                          Kwestia głębi seksu oczywiście wiąże się z poczuciem bezpieczeństwa
                          i z otwarciem się (co nie znaczy, ze głęboki seks da się realizować
                          jedynie w związku, można i z poznanym sekundę wczesniej osobnikiem).
                          Partner który fantazjuje dla siebie zamyka się, a nie otwiera.
                          Żadnej głębi, jedynie szybkie pobudzenie.
                          • 24.09.09, 14:57
                            To zdefiniuj mi jeszcze co rozumiesz po przez "głębie". IMO to Ty nie wiesz do
                            końca o czym piszesz… Ja głębie czuje wtedy, gdy w łóżku mogę się czuć wolna a
                            nie kontrolowana przez zazdrośnika, który doszukuje się wszędzie jakiś złych
                            zamiarów(np. kontroluje długość kontaktu wzrokowego/zamkniętych oczu)...
                            Fantazje nie przeszkadzają mi się skupiać na dawaniu partnerowi satysfakcji...
                            Na pewno nie niszczy w żaden sposób więzi. Dobry seks ja wzmacnia, lepszy seks
                            bardziej wzmacnia:-) Gdyby było tak jak piszesz to wołałabym zrobić to sama a
                            wole to robić z nim:-) Lubie się po przytulić, nie zależnie jakie miałam
                            fantazje. Czasami emocje sa takie, ze płakać mi się chce...

                            > Włączenie partnera do fantazji poprzez podzielenie się nią i
                            > ewentualnie jej zrealizowanie rasuje seks obojga partnerów i
                            > wzmacnia ich więź.

                            No to dlaczego wymagasz od partnera, żeby się ukrywał, ze swoimi fantazjami?
                            Jeśli chce sobie pofantazjować o panienkach z porno i powiedziałby Ci o tym, to
                            już problemu byś nie widziała? Poza tym to mam facetowi dokładnie opisać o czym
                            myśle w trakcie, żeby potęgowało to nasza więź? Czy wystarczy, ze powiem mu:
                            "zerżnij mnie mój samcu"? Problem polega na tym, ze większość fantazji pojawia
                            się w chwili seksu, nie planuje sobie "dzisiaj pofantazjuje sobie o dzikim
                            seksie z samcem alfa"... Naciągane te Twoje teorie...

                            Co cóż, jedni wierzą, ze wygrają w lotto, inni wierzą, ze stosując balsamy sie
                            odchudza, jeszcze inni myślą, ze ich partner bez dodatkowych fantazji będzie je
                            bzykał do emerytury:-)

                            --
                            Sen kota kręci się zawsze wokół myszy...
                            • 24.09.09, 15:39
                              zakletawmarmur napisała:

                              > To zdefiniuj mi jeszcze co rozumiesz po przez "głębie".

                              Głębia, jak to głębia, ma wiele poziomów. Dla poczatkujących - to
                              seks w którym nie ma zahamowań i w którym jest szczerość. Jesli
                              partner mnie nie kręci, no to nie nakręcam się sztucznie - po prostu
                              nie ma seksu. Nic na siłę.

                              >Ja głębie czuje wtedy, gdy w łóżku mogę się czuć wolna a
                              > nie kontrolowana

                              Między innymi własnie o to chodzi. Zdaje się, że piszemy o dwóch
                              różnych rzeczach - ja piszę o mężczyżnie, który dokręca się, bo z
                              jakiś powodów tego potrzebuje (ma problem z partnerką i idzie na
                              skróty - żeby zaspokoic siebie - albo fantazjuje, albo pomija
                              całkowicie partnerkę i zaspokaja się sam). Zazdrośc nie jest tu
                              reakcją, raczej ból, rozczarowanie wobec tak egoistycznej postawy
                              partnera.
                              Ty piszesz o zazdrości. Zazdrość jest związana z poczuciem
                              własności, lękiem przed utratą. Partnera który woli panienki z neta
                              raczej się nie straci, on nie realizuje się zazwyczaj seksualnie z
                              kobietami.

                              > No to dlaczego wymagasz od partnera, żeby się ukrywał, ze swoimi
                              fantazjami?

                              Alez skąd. Właśnie skryte fantazjowanie jest raniące i jest
                              odcinaniem sie od więzi z partnerem.

                              > Jeśli chce sobie pofantazjować o panienkach z porno i powiedziałby
                              >Ci o tym, to już problemu byś nie widziała?

                              Oczywiście, że nie. Mój mąż ogląda czasem porno, ale ponieważ wie,
                              że mnie to nie kręci, robi to kiedy mnie nie ma - ma do tego prawo.
                              Nie kontroluje tego co robi w wolnym czasie. Nie czuję się
                              zazdrosna, nie czuję się zraniona. Ale gdyby zrobił to w naszym
                              wspólnym czasie -czułabym sie jak autorka postu tytułowego.
                              Zraniona. No i nie robi tego zamiast kochania się ze mną, a ni w
                              jego braku. Rozrywka jak każda inna. A nie substytut, podkręcacz. No
                              i nie myli pornosów z rzeczywistością i nie przenosi porno do naszej
                              więzi jako instruktaży.

                              >Problem polega na tym, ze większość fantazji pojawia
                              > się w chwili seksu, nie planuje sobie "dzisiaj pofantazjuje sobie
                              o dzikim seksie z samcem alfa"...

                              O rany przecież nie trzeba zdawac pełnej relacji, zwłaszcza w
                              trakcie... teraz wyobrażam sobie łąkę i jest mi ciepło, a teraz
                              przyszedł kozioł ;) Chodzi o to, zeby nie uciekac w fantazję od
                              swojego partnera seksualnego, a nie zeby nie fantazjować. A
                              dzielenie się fantazjami - jeśli w wyniku fantazji uznam, ze czegoś
                              chcę (zeby przebrał się w skóry i udawał jaskiniowca) - to mu o tym
                              powiem. A fantazje o których wiem, ze mogłyby go zranic (seks z jego
                              najlepszym przyjacielem, ojcem i bratem)zachowam na czas kiedy będę
                              sama.

                              > jeszcze inni myślą, ze ich partner bez dodatkowych fantazji będzie
                              je bzykał do emerytury:-)

                              Ja myslę, że partner który będzie wiał ode mnie w fantazje lub
                              preferował porno zamiast wspólnych przygód erotycznych nie bzykalby
                              mnie nawet do końca bieżącego tygodnia. Partner bez fantazji -
                              nawet krócej.
                              Bo fantazja, fantazja...
                              • 24.09.09, 20:03
                                Głębia, jak to głębia, ma wiele poziomów. Dla poczatkujących - to
                                > seks w którym nie ma zahamowań i w którym jest szczerość. Jesli
                                > partner mnie nie kręci, no to nie nakręcam się sztucznie - po prostu
                                > nie ma seksu. Nic na siłę.

                                Mam takie zdanie, ze argument o braku "głębi" pojawia się zawsze, gdy nie ma nic
                                do zarzucenia:-) Ciekawe co robią Ci wtajemniczeni:-)
                                Co to znaczy "kreci" jeśli chodzi o stały związek? To pięknie brzmi jeśli mówimy
                                o związkach trwających kilka miesięcy. Wtedy faktycznie kisiel w majtkach i
                                wzwód na sama myśl o tej osobie. W stałych, długich związkach, ludzie uciekają
                                się do stosowania różnych wspomagaczy. No i gdzie jest granica "sztucznego
                                nakręcania". Czy zmyślna bielizna nie jest sztuczna, skoro tak się na co dzień
                                jej nie ubieramy? Czy fantazje, ze robie to na oczach innych (bez wyobrażania
                                sobie jakiegokolwiek faceta)? Prawda jest taka, ze wszystkie wspomagacze sa
                                sztuczne (fantazje tez), maja oszukiwać rzeczywistość... Taka ich rola. Nie
                                widze w tym nic złego, tak jak w makijażu, gdy nie mamy idealnej cery,
                                odchudzaniu, gdy mamy tendencje do tycia, czy chodzeniu na siłownie, jeśli nie
                                pracujemy jako drwale... To tylko i wyłącznie sprawa preferencji i smaku.

                                Oczywiście, że nie. Mój mąż ogląda czasem porno, ale ponieważ wie,
                                > że mnie to nie kręci, robi to kiedy mnie nie ma - ma do tego prawo.
                                > Nie kontroluje tego co robi w wolnym czasie. Nie czuję się
                                > zazdrosna, nie czuję się zraniona. Ale gdyby zrobił to w naszym
                                > wspólnym czasie -czułabym sie jak autorka postu tytułowego.
                                > Zraniona. No i nie robi tego zamiast kochania się ze mną, a ni w
                                > jego braku. Rozrywka jak każda inna. A nie substytut, podkręcacz. No
                                > i nie myli pornosów z rzeczywistością i nie przenosi porno do naszej
                                > więzi jako instruktaży.

                                A gdy w domu jest zona to już nie ma się prawa do prywatności i czasu dla
                                siebie? To nie był "ich czas", nie uciekł jej z lóżka i zamiast seksu z chętną
                                zona nie wybrał masturbacji. Ona szla się kąpać, on miał pooglądać TV:-) Miał
                                czas dla siebie. Zamiast TV wybrał kompa.

                                > Oczywiście, że nie. Mój mąż ogląda czasem porno, ale ponieważ wie,
                                > że mnie to nie kręci, robi to kiedy mnie nie ma - ma do tego prawo.
                                > Nie kontroluje tego co robi w wolnym czasie. Nie czuję się
                                > zazdrosna, nie czuję się zraniona.

                                A wiec nie pozwalasz mu oglądać porno, gdy jesteś w domu bo Cie to nie kreci?
                                :-)

                                Ja myslę, że partner który będzie wiał ode mnie w fantazje lub
                                > preferował porno zamiast wspólnych przygód erotycznych nie bzykalby
                                > mnie nawet do końca bieżącego tygodnia. Partner bez fantazji -
                                > nawet krócej.

                                Na początku wspomagacze nie sa potrzebne, jednak po 10 latach żaden facet nie
                                wytrwa bez sztucznych wspomagaczy typu fantazja o innych panienkach. No chyba,
                                ze interesuje Cie seks raz na miesiąc.

                                --
                                Sen kota kręci się zawsze wokół myszy...
                    • 24.09.09, 12:23
                      "Świadomość, ze mój partner myśli w czasie seksu o kimś innym może
                      > dodawać pieprzu tej chwili:-) Fajnie by było o tym w trakcie pogadać. Wbrew pozorom taki seks tez ludzi do siebie przywiązuje.. Może nawet bardziej."

                      Nawet pokusiłabym się na pewne uogólnienie - ludzi do siebie przywiązuje najbardziej to, że mogą być z drugą osobą sobą.

                      Mnie niestety nie jest dane podniecać się fantazjami - pomimo prób podkręcania się wspomnieniami czy wyobrażeniami najbardziej mnie kręci to, co się dzieje realnie w danej chwili. Uważam to za osobisty feler, bo myślę, że fantazje mogłyby wnieść świeży powiew i dodatkowy pieprz właśnie do mojego kilkunastoletniego małżeństwa. Na pewno więc nie próbowałabym ich torpedować w wydaniu małżonka.

                      Podsumowując mój udział w tej dyskusji, to nie wierzę w kontrolę w małżeństwie. Kontrola jest zazwyczaj w długim horyzoncie czasowym (a o takich związkach tutaj piszemy) zgubna. W rezultacie kontroli partner zmienia się w dziecko, najpierw małe i nieporadne, zależne od kontrolującego, przez co paradoksalnie nieatrakcyjne ( szczególnie w przypadku mężczyzn), później w zbuntowane, niszczące. Inaczej niż Niezapominajka i Aaronia, w wątku Hetery widzę przejaw kontroli przez seks. Sugeruje to tytuł ("przyłapałam (...)", sugerowanie poświęcenia (boli mnie, ale niech Ci będzie...), brak jasnego komunikatu (czekam w wannie). Wiele kobiet (może też i mężczyzn) w ten właśnie sposób sprawuje nadzór nad partnerem. Niestety, w perspektywie iluś tam lat, partner broniąc się przed taką kuratelą ucieka w samorealizację lub realizację z inną osobą, ewentualnie zamyka się na kontrolera, nie dopuszczając do bliskości.
                      Chcę również zauważyć, że nie mylę jednak kontroli z uważnością, staram się widzieć partnera, dostrzegać zmiany w nim i zmiany w naszej relacji. Zazwyczaj są fascynujące - jednak zdarzają się też zmiany trudne do akceptacji i wymagają pewnego wysiłku związanego zazwyczaj właśnie z przemożeniem chęci ucieknięcia z obrzydzeniem do pokoju swoich idealistycznych wyobrażeń o drugiej osobie.
                      --
                      "Jesteśmy sprawcami czynów, które spełniamy, a nie narzędziami różnych sił."
                      • 24.09.09, 12:31
                        No i dalej w ten deseń. Wystarczy, że ma oczy - to oznacza że
                        kontroluje(może ma wychodzić z wanny w opasce na oczach i chować się
                        we własnym domu). Jeśli czegoś wymaga - jest mamusią i chce
                        wychowywać. Jeśli protestuje, że traktują ją jak powietrze - znaczy
                        że sprawuje kuratelę. Krótko mówiąc baba zawsze jest głupia i co by
                        nie chciała to nie ma racji. Brawo. Skoro same odmawiamy sobie
                        podmiotowości, to się nie dziwmy, że ktoś ma nas za przedmiot.
                        --
                        "- Pokój, wolność i miłość. Reszta jest nieistotna. Religii jest
                        tyle na świecie, że nie warto na maksa się deklarować. No i
                        najważniejsze jest dobre bzykanie." - Doda
                        • 24.09.09, 13:15
                          A dlaczego nie poszła do pokoju? Dlaczego podsłuchiwała? Dlaczego zachowywala
                          sie cicho? To jak dla mnie pewien rodzaj oszukiwania...

                          --
                          Sen kota kręci się zawsze wokół myszy...
                          • 24.09.09, 13:19
                            Ach, to wszystko takie ludzkie, jak jedno tak i drugie. Nie jestesmy
                            doskonali.
                            • 24.09.09, 13:29
                              Zdrada, kłamstwa, złodziejstwo, wojny to wszystko jest naturalne... Tylko czy
                              to, fakt ze cos jest naturalne, zwalnia nas z obowiązku mówienia, ze jest to zle?
                              :-)

                              PS
                              Nikogo nie potępiam:-)

                              --
                              Sen kota kręci się zawsze wokół myszy...
                              • 24.09.09, 13:38
                                zakletawmarmur napisała:
                                > Zdrada, kłamstwa, złodziejstwo, wojny to wszystko jest naturalne... Tylko czy
                                > to, fakt ze cos jest naturalne, zwalnia nas z obowiązku mówienia, ze jest to zl
                                > e?

                                Św Augustyn i sw Tomasz dodali hurtowo seks i pożądanie do tej listy :)
                                • 24.09.09, 14:59

                                  Ja mam trochę inna definicje "zła" niż Ci panowie:-)

                                  --
                                  Sen kota kręci się zawsze wokół myszy...
      • 27.09.09, 14:15
        twojabogini napisała:

        > Czy was tu pogięło?
        > Pornografia nie jest formą zabawy w sytuacji, w której mężczyzna
        > preferuje strzepanie sobie przy kompie zamiast seksu z żoną. Jest
        to
        > forma uzależnienia.
        ....
        Całkowicie się z tobą zgadzam !!!
        Jeżeli pornografia, onanizowanie się przy niej czy jaki kolwiek inny
        jej udział w życiu seksualnym pary jest tylko dodatkiem, pikantnym
        elementem służącym obu partnerom....Super, ale jeżeli jest to
        substytut kobiety to jest cos mocno nie tak!
        Borykam się z tym samy problemem od ponad 8 miesięcy - jesteśmy
        półtora roku po ślubie, na poczatku byłam w szoku zanjdujac u mojego
        męża filmy porno, oczywiście byla rozmowa ale bardzo delikatna bo i
        sam temat jest taki, obietnice że nigdy wiecej w takiej formie,że to
        będzie forma naszej wspónej zabawy i takie tam - odpóściłam temat..
        dwa tygodnie temu rano niechcący obudziłam się za wcześnie i bylam
        świadkiem jak mój mąż leżąc obok w naszym wspolnym łóżkou z laptopem
        na kolanach onanizuje się oglądajac prono...myślałam że się zrzygam
        udałam że śpie..taka sytuacja mnie przerasta... uważam ze takie
        postepowanie nie tylko tak drastyczne jak moja sytuacja narusza
        godność kobiety -pornografia może być używana jako łatwy sposób na
        zaspokojenie się bez niepotrzebych zabiegów, wysiłków...a z kobietą
        niestety d... trzeba poruszać
        no troche odeszłam od tematu...generalnie chodzi mi o to, że
        przymykanie oczu na takie sytuacje do niczego dobrego nie prowadzi,
        ja żałuję że nie zaragowałam bardziej stanowczo...dopiero teraz
        sytuacja jest bez wyjścia
        • 27.09.09, 20:47
          > no troche odeszłam od tematu...generalnie chodzi mi o to, że
          > przymykanie oczu na takie sytuacje do niczego dobrego nie
          > prowadzi,

          A do czego prowadzi robienie awantur o porno?

          Generalnie się z Tobą zgadzam -- im szybciej powiesz mu, że tego nie
          akceptujesz, tym lepiej -- tym szybciej będzie mógł Cię zostawić.

          --
          >>za chwile napiszesz że kochamy męża bo hormony szczęścia, co za
          głupie gadanie!<< by m********
          • 28.09.09, 12:23
            krzysztof-lis napisał:
            > Generalnie się z Tobą zgadzam -- im szybciej powiesz mu, że tego nie
            > akceptujesz, tym lepiej -- tym szybciej będzie mógł Cię zostawić.

            Taaaa... już widzę te tłumy facetów odchodzących od kobiet, które nie akceptują porno! Normalnie exodus :D

            Nie oszukujmy się - zamiast odejścia panowie wybiorą metodę na strusia - głowa w piasek i udaję, że nie oglądam :)

            --
            Uzależnienie
            • 28.09.09, 20:28
              > Nie oszukujmy się - zamiast odejścia panowie wybiorą metodę na
              > strusia - głowa w piasek i udaję, że nie oglądam :)

              Wszyscy, czy tylko ci znani Tobie? :)

              --
              >>za chwile napiszesz że kochamy męża bo hormony szczęścia, co za
              głupie gadanie!<< by m********
    • 22.09.09, 19:06
      Zrobilas blad. Widzac meza w akcji powinnas sie przylaczyc, zrobic
      mu lodzika aby sie nie stresowal ze go przylapalas i kontynuowac
      zabawe juz tylko we dwoje.
      --
      [url=http://www.suwaczki.com/][img]
      http://www.suwaczki.com/tickers/opmlr4m8khrks2xf.png[/img][/url]
      • 23.09.09, 19:07
        A ja zgadzam się z Arronią i uważam, że doszło do nieporozumienia,
        które teraz trudno odkręcić.

        Moim zdaniem opisana sytuacja jest oczywista i nie ma co się pastwić
        nad autorką, że z masturbacji męża przy stronkach porno robi wielkie
        halo.
        Mają takie godziny pracy, że przez większość tygodnia bardzo mało
        się widują.
        Własciwie wymieniają się w opiece nad dzieckiem.
        Na seks zostaje 3-4 noce w tygodniu, a z tego (z przyczyn
        obiektywnych) odpada przynajmniej jedna noc.
        I mamy oto sytuację, że sobotnią noc mogą spędzić razem.
        Planują wspólny, miły wieczór, tym cenniejszy, że takie wieczory
        nieczęsto im się zdarzają.
        Dziecko śpi, a może nawet jest u dziadków, żona mówi mężowi, że
        niezbyt dobrze się czuje, ale bierze jakiś proszek i idzie do wanny.
        Mąż deklaruje, że zaraz do niej dołączy.
        Mijają minuty, a mąż nie przychodzi.
        Od dłuższej chwili nie słychać telewizora, żona wychodzi z łazienki
        do przedpokoju i widzi w szybie, że mąż wybrał opcję masturbacji
        przy kompie, zamiast wspólnej kąpieli i seksu.
        Czy jej reakcja jest aż tak niezrozumiała?
        Przecież zareagowała "na gorąco", bez zastanowienia, bez uspokojenia
        emocji. Zwyczajnie przykro jej się zrobiło, że mąż woli sam przy
        kompie zamiast dołączyć do niej. Przecież ma na to trzy lub cztery
        noce w tygodniu i nie może sobie odmówić nawet wtedy, gdy ona na
        niego czeka?
        Nie rób samemu, co można we dwoje.

        Przypomina mi się, jak bardzo emocjonalnie Glam podchodziła do
        podobnej sytuacji w swoim związku.
        Tyle tylko, że w tutaj mamy problem deficytu czasu i okazji, a u
        Glam problem deficytu libido jej męża.

        A teraz pozwolę sobie zapytać wszystkich, którym seksu brakuje.
        Czy w podobnej sytuacji nie mielibyście do partnera pretensji?
        Czy wasza reakcja na pewno byłaby tak od razu przemyślana, spokojna
        i wyważona?
        Tak trudno zrozumieć to zamknięcie się w łazience i milczenie
        następnego dnia? I reakcję na kłamstwo, choćby było ono spowodowane
        poczuciem winy i zażenowaniem?



        • 23.09.09, 23:09
          niezapominajka333 napisała:
          > Dziecko śpi, a może nawet jest u dziadków, żona mówi mężowi, że
          > niezbyt dobrze się czuje, ale bierze jakiś proszek i idzie do wanny.

          A dla mnie to raczej wyrażane seksualne cierpiętnictwo , syndrom stereotypowego bólu głowy na myśl o seksie, poświecalnictwo z cyklu mogę wziąć proszka i się dla ciebie poświecić i rozłożyć nogi...
          Seks faktycznie oczekiwany wymaga budowanie nastroju, tyle jest oczekiwań w tym kierunku od mężczyzn a to jego ewidentne zabicie przez kobietę. Jak jej zależało faktycznie to wystarczyło założyć seksowną bieliznę i się zalotnie uśmiechnąć wyłączając telewizor, zrobić coś w tym kierunku a nie jedynie czekać. A Jak nie zależało to po kręcić nosem że sobie poradził innaczej.

          --
          Gdyby do pracy wzięli się wszyscy, Polska inaczej by wyglądała, a nie takie dziadostwo o. Tadeusz Rydzyk
          • 24.09.09, 08:08
            Hmm... ja tu cierpiętnictwa nie widzę.
            Raczej poradzenie sobie z przeszkodą, która mogłaby zaprzepaścić
            okazję na wspólny wieczór i seks.
            Boli ją coś, ale żal jej tego wieczoru, bo rzadko się zdarza, żeby
            mogli spokojnie wziąć razem wspólną kąpiel a potem się kochać nie
            spiesząc się, nie padając na przysłowiowy pysk po nieprzespanej nocy
            i nie myśląc o tym, że rano trzeba wstać do pracy.
            Następna taka okazja może się zdarzyć za miesiąc albo za dwa.
            Dlatego lepiej coś zażyć, jeśli problem nie jest duży i wykorzystać
            wspólny wieczór.

            "...Seks faktycznie oczekiwany wymaga budowanie nastroju, tyle jest
            oczekiwań w tym
            > kierunku od mężczyzn a to jego ewidentne zabicie przez kobietę.

            Najwyraźniej dla jej męża seks nie był faktycznie oczekiwany, bo
            budowanie nastroju z jego strony ograniczyło się do oglądania
            telewizji.
            Autorka błędnie zinterpretowała jego deklaracje przypisując mu swoje
            pragnienia. Gdyby mu zależało na seksie nie siedziałby jak kołek
            przed telewizorem tylko sam zaciągnąłby ją do wanny.

            Jak jej zależa
            > ło faktycznie to wystarczyło założyć seksowną bieliznę i się
            zalotnie uśmiechną
            > ć wyłączając telewizor, zrobić coś w tym kierunku a nie jedynie
            czekać. A Jak n
            > ie zależało to po kręcić nosem że sobie poradził innaczej.

            Tak się zastanawiam, dlaczego ona właściwie serio potraktowała jego
            słowa, że zaraz do niej dołączy. Powinna od razu zinterpretować jego
            zachowanie i domyśleć się że tak naprawdę nie ma ochoty, bo nie
            buduje nastroju, a do wanny idzie z ociąganiem, bo zapewne woli
            zrobić to sam, tak jak w pozostałe cztery noce w tygodniu.

            Może ich seks nie jest najlepszy, ale żeby coś poprawić w tym
            względzie trzeba mieć na to czas i okazje.
            I nie marnować tych okazji na robienie sobie dobrze przed komputerem.

            • 24.09.09, 10:57
              kobieta powiedziała że ją boli, źle się czuje. Dla mnie to informacja: seksu nie
              będzie. koleś chciał sobie ulżyć, żeby potem bez podtekstów seksualnych zająć
              się żoną. Komunikacja !

              --
              I wear this crown of thorns
              Upon my liar's chair...
              • 24.09.09, 11:59
                bi_chetny napisał:

                > kobieta powiedziała że ją boli, źle się czuje. Dla mnie to
                informacja: seksu nie będzie. koleś chciał sobie ulżyć, żeby potem
                bez podtekstów seksualnych zająć się żoną. Komunikacja !

                Odjazd, nastepnym razem jak mąż zachoruje, to zanim mu zrobię
                herbaty i podam leki, zamknę się z wibratorem w łazience. Naprawdę
                uważasz to za normalną reakcję?
                • 24.09.09, 12:10

                  > bi_chetny napisał:
                  >
                  > > kobieta powiedziała że ją boli, źle się czuje. Dla mnie to
                  > informacja: seksu nie będzie. koleś chciał sobie ulżyć, żeby potem
                  > bez podtekstów seksualnych zająć się żoną. Komunikacja !


                  No właśnie normalnie odjazd. "Kochanie zaraz podam Ci leki, tylko
                  obejrzę sobie krocze pani Frani i dojdę". Czy jesteśmy w jakimś
                  filmie Tarantino? Czy rzeczywistość wokół nas STAŁA się jak z filmu
                  Tarantino? Może wróćmy do zasad z przedwojnia :), że przy kobietach
                  się nie beka, nie pierdzi i nie onanizuje nie zapraszając ich do
                  zabawy. Trzeba to jakoś uzasadnić. Na początku XXgo wieku
                  uzasadniano to zasadami dobrego wychowania. Obecnie zabrakło nam
                  uzasadnień.

                  --
                  "- Pokój, wolność i miłość. Reszta jest nieistotna. Religii jest
                  tyle na świecie, że nie warto na maksa się deklarować. No i
                  najważniejsze jest dobre bzykanie." - Doda
                • 24.09.09, 12:31
                  twojabogini napisała:
                  > Odjazd, nastepnym razem jak mąż zachoruje, to zanim mu zrobię
                  > herbaty i podam leki, zamknę się z wibratorem w łazience. Naprawdę
                  > uważasz to za normalną reakcję?

                  nie powiedziałem że normalną. ale:
                  1. kobieta cierpiąca poszła się wykąpać
                  2. facetowi buzuje sperma
                  3. nic się nie stanie, jak te 5-10 minut żona poczeka w wannie


                  --
                  I wear this crown of thorns
                  Upon my liar's chair...
          • 24.09.09, 11:56
            urquhart napisał:

            tyle jest oczekiwań w tym
            > kierunku od mężczyzn

            Większość tych oczekiwań jest podyktowana własnie oddziaływaniem
            pornografii na seksualność tych mężczyzn i przedmiotowego podejścia
            do partnerki. Spełnij moje zachcianki. A co najlepsze - jak już
            kobieta da się przekonac i te zachcianki spełnia - to okazuje się,
            ze bielizna była nie tego koloru, źle się usmiechnęła, miała fałdki
            na udach itp. Mężczyźni sami w to wierzą. To ślepa uliczka.

            Zdrowy seksualnie mężczyzna chce się kochać z partnerką, bez żadnych
            warunków wstepnych, oczekiwań itp. Fantazje i oczekiwania spelnia
            się w trakcie seksu, a nie przed.

            >a to jego ewidentne zabicie przez kobietę.

            tak, kobieta, która źle się czuje, nie zasługuje na seks. Powinna
            byc do dyspozycji partnera, gdy jemu się zachce. Panie z internetu
            mogą zawsze.

            >Jak jej zależało faktycznie to wystarczyło założyć seksowną
            bieliznę i się zalotnie uśmiechnąć wyłączając telewizor, zrobić coś
            w tym kierunku a nie jedynie czekać.

            Buhaha...Seksowna bielizna jest miła wizualnie, ale jeśli jest
            warunkiem sine qua non no to mężczyzna jest fetyszystą - pod wplywem
            olądania pornosików. Dla kobiety średnia przyjemność bzykanie się z
            kimś kto rajcuje sie rajstopami.
            Nie wyobrazam sobie zakładania bielizny za kazdym razem jak chcę sie
            kochać. Bardziej logiczne wydaje mi się jej zdjęcie.
            • 24.09.09, 12:04
              twojabogini napisała:
              > Zdrowy seksualnie mężczyzna chce się kochać z partnerką, bez żadnych
              > warunków wstepnych, oczekiwań itp. Fantazje i oczekiwania spełnia
              > się w trakcie seksu, a nie przed.

              Zasadniczo masz racje, ale zapominasz o zjawisku habituacji. NIe dodałaś z jedna
              i tą sama partnerką! Biologicznie je jesteśmy stworzeni do erotycznego
              podniecania się tą samą partnerką cały czas jak w gatunkach monogamicznych.

              Reakcja na ta sama partnerkę sie osłabia i można ją przywracać intensyfikując i
              zmieniając bodźce (bielizna, fertysze) albo... zmienić partnerkę na nową i wtedy
              jest jak piszesz: "Zdrowy seksualnie mężczyzna chce się kochać z partnerką, bez
              żadnych warunków wstępnych"



              --
              Gdyby do pracy wzięli się wszyscy, Polska inaczej by wyglądała, a nie takie
              dziadostwo o. Tadeusz Rydzyk
              • 24.09.09, 12:48
                urquhart napisał:

                > Zasadniczo masz racje, ale zapominasz o zjawisku habituacji.

                Habituacja (przywykanie) dotyczy zjawisk neutralnych, obojętnych.
                Jeśli ktoś wiąże się z partnerem który go nie kręci, no to
                faktycznie po jakims czasie przywyknie. Pomijając, że trudno mi
                uwierzyć w niezmienność bodźców nawet z ta sama partnerką. No chyba,
                ze poziom odczuwania, odbierania zmyslowego jest własnie
                przytępiony pornografią. Wtedy faktycznie reakcja jest: Aaaa...
                znowu Henia.

                NIe dodałaś z jedna i tą sama partnerką!

                Kwestia preferencji. Są ludzie którzy lubią sie realizować w wielu
                zwiazkach erotcznych, sa tacy którzy wola z jednym partnerem. Moze
                to też zależeć od etapu w zyciu, lub tez np. od spotkania partnera,
                który fascynuje bardzi silnie. Albo kwestia zasad, wiary - wtedy
                dochodzi do samoograniczenia się, rezygnacji z części seksualności
                na rzecz ukochanej osoby. Wystarczy nie byc zakłamanym, no i
                przemysleć zanim będzie slubowac się wierność.

                Biologicznie je jesteśmy stworzeni do erotycznego
                > podniecania się tą samą partnerką cały czas jak w gatunkach
                monogamicznych.

                Dodaj jeszcze, ze samice sa monogamiczne, bo potomstwo się wychowuje
                długo i dlatego chcą utrzymać i spętac samca. Pożałowania godna
                socjobiologia. W gatunkach poligamicznych poligamiczne są osobniki
                obu płci, w monogamicznych - również. Nie ma gatunków mieszanych. Co
                do człowieka zaś - wolna wola, a nie program biologiczny. jesli
                zechchcę moge byc jak królik, albo jak kruk, albo zgromadzić wokół
                siebie samców którzy będa o mnie walczyc jak samica jelenia.
                człowiek potencjalnie jest zdolny do każdego wariantu. Kwestia
                decyzji.
                >
                > Reakcja na ta sama partnerkę sie osłabia i można ją przywracać
                intensyfikując i zmieniając bodźce (bielizna, fertysze) albo...

                Henia dwa lata temu to nie ta sama Henia co dziś. Ludzie ulegaja
                zmianom. to własnie uprzedmiotowienie partnera powoduje, ze
                zaczynamy go widziec stereotypowo, poprzez pewne mity i uproszczenia
                jakie wokól niego tworzymy.
                I jeszcze jedno - henia która przytyła, zrobiły sie jej rozstępy po
                ciąży albo w ciązy nie daj boże - nie kręci mężczyzny spaczonego
                pornografią. Bo jego wizja ciała kobiety jest bardzo przedmiotowa -
                tyle w biuscie, tyle w talii.
                Tacy kolesie moga miec całe tabuny kobiet,
                praktykować "zaawansowane" formy seksu (do znudzenia oral, anal, s-
                m, złote deszczyki, zwierzątka), ale nigdy nie wyjdą poza etap
                onanizmu. Zmiana partnerki, to jak zmiana filmu.
                • 24.09.09, 12:56
                  Czy naprawdę zazdrość kobiety o porno jest zjawiskiem tak złożonym i
                  trudnym, że nie można go pojąć i zrozumieć? To bardzo prosty
                  mechanizm i autorka postu zareagowała też bardzo prosto i normalnie -
                  odruchowo można powiedzieć.
                  Skoro facet musi sobie robić dobrze i go akceptujemy(jest jak
                  dziecko bierze rączkę i samo się dzieje) to zaakceptujmy zazdrość
                  kobiety i jej potrzebę bycia jedynym obiektem dla partnera. Ona nad
                  tym nie panuje - to odruch jest zazdrosna i kropka.
                  --
                  "- Pokój, wolność i miłość. Reszta jest nieistotna. Religii jest
                  tyle na świecie, że nie warto na maksa się deklarować. No i
                  najważniejsze jest dobre bzykanie." - Doda
                • 24.09.09, 13:24
                  twojabogini napisała:

                  > uwierzyć w niezmienność bodźców nawet z ta sama partnerką. No chyba,
                  > ze poziom odczuwania, odbierania zmyslowego jest własnie
                  > przytępiony pornografią.

                  Demonizujesz wpływ pornografii, która pojawia sie w historii razem z
                  najwczesniejszą cywilizacją i ze zdolności do utrwalania wyobrażeń, masz ja
                  nawet w naskalnych rysunkach, razem z seksem grupowym i erotycznymi tatuażami.
                  Ona nie tworzy męskich wzorców, ona je w pierwszej kolejności wizualizuje i
                  kanalizuje tam gdzie wymogiem jest sprzeciwiająca się poniekąd biologii monogamia.
                  Dla mnie to typowa feministyczna propaganda.

                  > Kwestia preferencji. Są ludzie którzy lubią sie realizować w wielu
                  > zwiazkach erotcznych, sa tacy którzy wola z jednym partnerem. Moze
                  > to też zależeć od etapu w zyciu, lub tez np. od spotkania partnera,
                  > który fascynuje bardzi silnie.(...) Co do człowieka zaś - wolna wola, a
                  > nie program biologiczny.

                  Co innego mówi umysł i społeczna identyfikacja a co innego wbudowane biologiczne
                  mechanizmy, których wpływ można redukować zgodnie z wolna wolą jeśli ma się ich
                  świadomość. Z punktu widzenia biologii zarówno kobiety jak i meżczyźni mają
                  mechanizmy poligamiczne a ściślej polandryczne. Monogami a sciślej monogamia
                  seryjna charekteryzuje rozwinięte społeczeństwa dopiero.

                  > dochodzi do samoograniczenia się, rezygnacji z części seksualności
                  > na rzecz ukochanej osoby. Wystarczy nie byc zakłamanym, no i
                  > przemysleć zanim będzie ślubować się wierność.

                  E tam zaraz rezygnować, wystarczy zwiazać sie z partnerką o podobnych
                  oczekiwaniach i preferencjach :)

                  > Tacy kolesie moga miec całe tabuny kobiet,
                  > praktykować "zaawansowane" formy seksu (do znudzenia oral, anal, s-
                  > m, złote deszczyki, zwierzątka), ale nigdy nie wyjdą poza etap
                  > onanizmu. Zmiana partnerki, to jak zmiana filmu.

                  To juz zależy czy seks jest dla kogoś celem w samym sobie, czy jedynie
                  więziotwórcza częścią relacji zwanej miłością pary :)
                  Tak czy owak psycholodzy się zgadzają ze jest w nas najsilniejszym żywiołem,
                  można z nim walczyć można go wykorzystać.

                  --
                  Gdyby do pracy wzięli się wszyscy, Polska inaczej by wyglądała, a nie takie
                  dziadostwo o. Tadeusz Rydzyk
                  • 24.09.09, 14:03
                    urquhart napisał:

                    > (...) pornografii, która pojawia sie w historii razem z
                    >najwczesniejszą cywilizacją (...)
                    >masz ja nawet w naskalnych rysunkach, razem z seksem grupowym i
                    >erotycznymi tatuażami.

                    Nie rozróżniasz pornografi od bodźców o wyższym poziomie sublimacji.
                    Seks grupowy nie musi byc pornograficzny, podobnie jak nagość, czy
                    ukazanie organów płciowych. Porno jest zjawiskiem stosunkowo nowym w
                    historii cywilizacji.

                    > Ona nie tworzy męskich wzorców, ona je w pierwszej kolejności
                    wizualizuje i kanalizuje

                    Jak rozumiem w głębi swojej seksualności mężczyzna marzy o tym, aby
                    posuwac kobietę razem z trzema kumplami i kolezanka, zamieniać się
                    zonami, uzywać pejczy, zakładac smieszne maski, oddawac na partnerkę
                    mocz...

                    >tam gdzie wymogiem jest sprzeciwiająca się poniekąd biologii
                    monogamia.

                    Monogamia jest zjawiskiem wystepującym w przyrodzie, sprzeczne z
                    biologią to są komputery i wieżowce. Monogamia nie jest wymogiem
                    społecznym. Monogamia jest wyborem człowieka. Rózne są tylko
                    motywacje. Tyle, że aktualnie znaczna częśc populacji wybiera
                    pozorną monogamię, slubuje, ale tak "dla funu i tradycji".

                    > Dla mnie to typowa feministyczna propaganda.

                    Żałosny argument. Równie dobrze mogę ci powiedzieć, ze twoja
                    argumentacja jest faszystowska. Bez sensu takie przerzucanie się.

                    > Co innego mówi umysł i społeczna identyfikacja a co innego
                    wbudowane biologiczne mechanizmy, których wpływ można redukować
                    zgodnie z wolna wolą jeśli ma się ich świadomość.

                    Dramatyczna wizja człowieka rozdartego między popędem a rozumem. W
                    psychiatrii taki roźdżwięk to schizofrenia, względnie zaburzenia
                    lękowe. Czuję, że chcę realizować się w seksie z wieloma osobami to
                    to robię, chce rodziny i jednego wiernego partnera - to szukam osoby
                    o podobnych preferencjach, chcę rodziny i swobody seksualnej -
                    szukam partnera który mi ją da. Nie ma konfliktu, nie ma tłumienia,
                    zyjmy w zgodzie z własnymi preferencjami, bez argumentów bo kobiety,
                    to...

                    Z punktu widzenia biologii zarówno kobiety jak i meżczyźni mają
                    > mechanizmy poligamiczne a ściślej polandryczne.

                    Błędnie interpretujesz pojęcia chyba: poligamia - jeden samiec,
                    wiele samic, poliandria:samica jedna samców wielu. W przyrodzie nie
                    występują w czystej postaci. NP. koty są bardziej poliandryczne, bo
                    to kotki mają więcej partnerów, którzy stoją do nich w kolejce, ale
                    kocury pokrywają tez inne kotki.

                    Monogami a sciślej monogamia
                    > seryjna charekteryzuje rozwinięte społeczeństwa dopiero.

                    Bzdura. Poligamia, monogamia i poliandria w wersji startowej zależ
                    od rozkładu płci w populacji. Plemię wojowników, duża smiertelność
                    mężczyzn - poligamia. Plemię osiadłe, stabilne - rowny rozkład
                    monogamia. Wyskoka smiertelnośc kobiet (porody, połogi, niska
                    świadomośc medyczna)-poliandria.

                    > E tam zaraz rezygnować, wystarczy zwiazać sie z partnerką o
                    >podobnych oczekiwaniach i preferencjach :)

                    jak najbardziej popieram tego rodzaju otwartość. Ale są też ludzie
                    którzy cenią sobie monogamię i w niej najlepiej się spełniają i
                    realizują.

                    > To juz zależy czy seks jest dla kogoś celem w samym sobie, czy
                    jedynie więziotwórcza częścią relacji zwanej miłością pary :)

                    Czemu popadasz w skrajności. Seks moze być działalnoscia zarobkowa,
                    środkiem do mistycznego zespolenia z bóstwem, lekarstwem na
                    kompleksy, przezyciem duchowym, aktem miłosierdzia, aktem
                    okrucieństwa, sposobem na relaks...

                    > Tak czy owak psycholodzy się zgadzają ze jest w nas najsilniejszym
                    >żywiołem, można z nim walczyć można go wykorzystać.

                    Walczyć? To właśnie mężczyźni trzepiący się przy filmach kanalizują
                    swoje niezrealizowane fantazje - czyli walczą ze swoją
                    seksualnością.
                    • 24.09.09, 14:17
                      twojabogini napisała:
                      Porno jest zjawiskiem stosunkowo nowym w historii cywilizacji.

                      HA HA HA

                      > Jak rozumiem w głębi swojej seksualności mężczyzna marzy o tym, aby
                      > posuwac kobietę razem z trzema kumplami i kolezanka, zamieniać się
                      > zonami, uzywać pejczy, zakładac smieszne maski, oddawac na partnerkę
                      > mocz...

                      niezłe porno masz w domu. pornografia może być bardzo różna, nie tylko
                      ekstremalna :D

                      --
                      I wear this crown of thorns
                      Upon my liar's chair...
                      • 24.09.09, 15:15
                        bi_chetny napisał:

                        > twojabogini napisała:
                        > Porno jest zjawiskiem stosunkowo nowym w historii cywilizacji.

                        > HA HA HA


                        Pierwsze rysunki człowieka, nawet te obrazujące orgie miały wymiar
                        mistyczny i duchowy, poświęcone były bogom, miały bardzo głęboką
                        symbolikę, wyobrażenia penisa były związane z kultem religijnym i
                        całym systemem wierzeń. Podobnie płaskorzeźby na swiatyniach
                        indyjskich, niektóre naprawdę ostre. Podobnie chińska sztuka
                        erotyczna, zawierająca bardzo głęboka symbolikę (nota bene to
                        chińczycy wprowadzili modę na odsłanianie genitaliów - skubali
                        włoski pensetkami - au!, a na rysunkach dodatkowo eksponowano
                        genitalia rysując w je przesadnym powiększeniu). Co za tym idzie -
                        tego rodzaju obrazki budziły nie tylko odczucia fizyczne, ale
                        nawiązywały do odczuc mistycznych, duchowych. Dlatego też, co nam
                        się nie mieści dziś w głowie, akt prostytucji mógł byc aktem
                        mistycznym i czystym. Seks przeżywany we wszystkich aspektach i
                        wymiarach człowieczeństwa był seksem czystym. Mężczyzna, który
                        korzystał z usług świątynnych prostytutek nie gardzil nimi. Kobieta
                        biorąca udział w rytuałach, podobnie jak mężczyzna - nie czynili nic
                        złego.

                        Pornografia to seks odarty z duchowości. Czy któryś z mężczyzn marzy
                        o aktorce porno jako żonie? Gardzimy prostytutkami. Seks, jakim go
                        postrzegamy jest brudny, oddala nas od duchowości, jest opozycją.
                        Ponadto współczesna pornografia zaklamuje seksualność ludzką,
                        ukierunkowuje ją w kilka schematów, okalecza.

                        > niezłe porno masz w domu.

                        Nie mam w domu porno. Ale to nie znaczy, ze nie miałam okazji nigdy
                        go oglądać.

                        >pornografia może być bardzo różna, nie tylko
                        > ekstremalna :D

                        Tak i większośc pornooglądaczy korzysta właśnie z tej wysublimowanej
                        formy pornografii. Właśnie taka dominuje na rynku i w internecie.
                        Jak pada pytanie o subtelną i wyrafinowaną pornografię, którą mozna
                        obejrzeć z kobietą, to albo padają tytuły erotyków, albo zapada
                        głucha cisza. jak możesz podrzuc mi pare tytułów tej
                        nieekstremalnej - będe wdzięczna.
                        • 24.09.09, 16:34
                          > > twojabogini napisała:
                          > Pierwsze rysunki człowieka, nawet te obrazujące orgie miały wymiar
                          > mistyczny i duchowy

                          mhm, a skąd ta pewność ? były zapewne różne rysunki, nie wszystkie dotrwały do
                          naszych czasów. Chyba za bardzo idealizujesz.

                          >Dlatego też, co nam
                          > się nie mieści dziś w głowie, akt prostytucji mógł byc aktem
                          > mistycznym i czystym.

                          czekam na odpowiedź feministek :D

                          Seks przeżywany we wszystkich aspektach i
                          > wymiarach człowieczeństwa był seksem czystym. Mężczyzna, który
                          > korzystał z usług świątynnych prostytutek nie gardzil nimi.

                          a dlaczego uważasz, że dzisiejszy gardzi ?

                          Seks, jakim go
                          > postrzegamy jest brudny, oddala nas od duchowości, jest opozycją.

                          kto: My ?

                          co do tytułów - zależy co cię kręci.



                          --
                          I wear this crown of thorns
                          Upon my liar's chair...
                          • 25.09.09, 13:04
                            > mhm, a skąd ta pewność ? były zapewne różne rysunki, nie wszystkie
                            dotrwały do
                            > naszych czasów. Chyba za bardzo idealizujesz.

                            Tak się składa, ze oprócz rysunków zachowały sie równiez teksty, w
                            wielu religiach księgi seksualne, poradniki sztuki miłosnej były
                            księgami erotycznymi, traktatami filozoficznymi itp. Erotyka była
                            częścia religii. Również Stary Testament jest pełny opisów seksu,
                            które nie sa nacechowane jakims poczuciem grzeszności (Sodoma i
                            Gomora nie sa dobrym przykladem, warto przeczytać jeśłi ktos sądzi
                            że chodziło o sodomię), haremy, podsuwanie niewolnicy do łóżka
                            mężowi, przemoc na tle seksualnym, Samson jest hulaką i bywalcem
                            burdeli, a grzech Onana nie polega na onaniźmie. Do tego mamy
                            jeszcze pochwałę więzi erotycznej w Pieśni nad piesniami, a jak mi
                            ktos zacznie o tym, że Oblubienica to Kościół to prosze spojrzeć na
                            chronologie zdarzeń i nie pisac głupot.
                            Również wbrew mitom o ciemnym średniowieczu, braku higieny i
                            umartwianiu się średniowiecze było ono wiekiem dość sporej swobody
                            seksualnej (to długi okres więc trudno go ujednolicić, ale wiekszośc
                            wieków cechowało to o czym piszę). Okres karnawału był dla wielu
                            społeczeństw okresem orgiastycznym proponuję sprawdzić też etiologię
                            słowa zakonnica, dodam tez ża orientalna sztuka miłosci nie
                            rozpowszechniłaby się w zasciankowych i zamknietych społecznosciach.
                            co do prostytucji sakralnej - prosze sprawdzic kto ufundował wiele
                            obiektów sakralnych. Co do charakteru objawień religijnych i ich
                            ładunku erotycznego proszę poczytac sredniowecznych mistyków i
                            mistyczki.
                            Cała burda i odejście od duchowości - zarówno w religii jak i w
                            seksie zaczęła się z "wiekiem rozumu". I od tej pory datuje się
                            równiez pornografia, pogarda dla kobiet, w tym w szczególności
                            prostytutek. co nie znaczy, ze takie postawy nie występowały
                            wczesniej - były jednak skrajne, a nie powszechne.
                            • 25.09.09, 15:31
                              > Cała burda i odejście od duchowości - zarówno w religii jak i w
                              > seksie zaczęła się z "wiekiem rozumu"
                              A tam, odejście powszechne zaczęło się od sw Augustyna w chrześcijaństwie,
                              przedtem charakteryzowało niewielkie sekty, ale akurat okazało się że jest
                              idealne do sprawowania władzy i jej ekspansji. Tyle ze średniwiecze dzieliło
                              ludzi na oświeconych i nieświadomy ciemny motłoch, a wiek rozumu zaczął wymagać
                              rozumu od każdego.

                              Ciekawe. Fakty pozostałe bezsporne.
                              Ale co wynika z twojej ich interpretacji?
                              Jak zatem powrócić z naszego współczesnego "brudnego i upodmotawiajacego" seksu
                              do tego uduchowionego i głębokiego pierwotnego - na pewno przecież
                              niemonogamicznego bez ranienia bliskiej osoby a jednocześnie do bycia w harmonii
                              z tym co zakodowane jest od setek lat w podświadomości?
                              Proszę o twój punkt widzenia.
                              --
                              Gdyby do pracy wzięli się wszyscy, Polska inaczej by wyglądała, a nie takie
                              dziadostwo o. Tadeusz Rydzyk
                              • 25.09.09, 16:18
                                urquhart napisał:

                                > > Cała burda i odejście od duchowości - zarówno w religii jak i w
                                > > seksie zaczęła się z "wiekiem rozumu"

                                > A tam, odejście powszechne zaczęło się od sw Augustyna w
                                chrześcijaństwie,

                                Hm..zgodzic się nie mogę, ale zaczynam weekend zaraz więc za mało
                                czasu mam na dyskusję. Ładny i wierny obraz średniowiecznej Europy
                                łacińskiej i seksualnych obyczajów dał Mika Waltari w "Czarnym
                                Aniele". Beletrystyka, ale on zawsze w miarę wiernie trzyma się
                                realiów i klimatu epoki. Żródła też są, ale nie wiem, czy chcesz się
                                tak wgłębiać, bo moze odejdziemy zanadto od meritum? W razie czego
                                jestem gotowa do dyskusji - od poniedziałku.

                                > ale akurat okazało się że jest
                                > idealne do sprawowania władzy i jej ekspansji.

                                z tym się zgodzę, ludzie sprowadzeni do poziomu ciał są łatwiejsi w
                                masowej obsłudze. z zarazami zaczeto sobie radzić, więc tych ludków
                                robilo się sporo, jakies bunty, rewolucje, społeczne przewroty...

                                Tyle ze średniwiecze dzieliło
                                > ludzi na oświeconych i nieświadomy ciemny motłoch, a wiek rozumu
                                zaczął wymagać
                                > rozumu od każdego.

                                Jak na wstępie.

                                > Jak zatem powrócić z naszego współczesnego "brudnego i
                                >upodmotawiajacego" seksu do tego uduchowionego i głębokiego
                                >pierwotnego -

                                Poprzez rozwój głębokiej relacji z partenerem seksualnym, lub z
                                partnerami, co kto woli. W otwieraniu się w seksie, uwrażliwianiu na
                                bodźce, łamaniu schematów. Poprzez szukanie u źródeł - lektura
                                starych tekstów "religijnych", rozszerzanie swiadomosci,
                                odkłamywanie swojej seksualności.


                                >na pewno przecież niemonogamicznego

                                To jeden z mitów współczesnych. Mozna znaleźć partnera i realizowac
                                się z nim, pogłębiając i odkrywając - to piękna przygoda, można z
                                róznymi partnerami - grupowo i oddzielnie, tez fajnie, wedle wyboru.
                                Wazne, aby byc szczerym, w tym i ze sobą. Wiekszośc myśli typu:
                                jestem chyba poligamiczny, bo z żona juz mi sie nie bardzo chce - to
                                efekt zakłamania w seksie i tego, ze się tak naprawdę w nim nie
                                realizujemy. Chęc na inne to efekt poszukiwania realizacji. Błędne
                                koło, bo z kochanką najpierw jest fajnie - wiadomo, adrena, nowe
                                ciałko, poczucie sukcesu - zdobyłem ją, podaobam sie jej, ptaszki,
                                motylki - a potem znów to samo. No i to wzmacnia jeszcze przekonanie
                                o "poligamicznej" naturze. A poligamia tak naprawdę to zycie z
                                kilkoma kobietami naraz, a nie seryjna monogamia.

                                Myślę też, że to kwestia etapu - miałam etap poliandryczny, potem
                                seryjnej monogamii,a teraz jestem monogamiczna - wewnętrznie, a nie
                                dlatego ze muszę, czy musiałam.

                                bez ranienia bliskiej osoby a jednocześnie do bycia w harmonii
                                > z tym co zakodowane jest od setek lat w podświadomości?

                                Jak już pisałam "instynkt poligamiczny" to efekt zaklamania ludzkiej
                                seksualnosci. Człowiek ma wybór. Jeśli dokonujesz wyboru świadomie i
                                z własnej woli, to w niczym się nie ograniczasz. Cokolwiek sądzę o
                                nauczaniu koscioła katolickiego, to tu powołać się muszę na nauki
                                Jana Pawła II. Szanuję go za "Miłośc i odpowiedzialność" własnie
                                kiedy pisze, że świadomy wybór nas nie ogranicza, ze jest drogą
                                rozwoju. Po prostu się z tym zgadzam.

                                Sadzę że przy naszym zakłamaniu seksualnosci, jej wypaczeniu i
                                spłyceniu - poprzez kulturę i wychowanie - lepsza jest praca we
                                dwoje niż w większym gronie.

                                Miłego weekendu.
                                • 28.09.09, 12:32
                                  twojabogini napisała:
                                  > realiów i klimatu epoki. Żródła też są, ale nie wiem, czy chcesz się
                                  > tak wgłębiać, bo moze odejdziemy zanadto od meritum? W razie czego
                                  > jestem gotowa do dyskusji - od poniedziałku.

                                  Twórczo podyskutować jak ma się partnera do dyskusji zawsze warto boginko :)
                                  Załóż nowy wątek bo w tym to poboczna całkiem dyskusja, a temat jest przecież
                                  warty rozwinięcia a nie ciągłego narzekania :)

                                  --
                                  Gdyby do pracy wzięli się wszyscy, Polska inaczej by wyglądała, a nie takie
                                  dziadostwo o. Tadeusz Rydzyk
                                  • 28.09.09, 14:14
                                    Jakieś propozycje na dobry początek? Bo zaczepiliśmy tu o mnóstwo
                                    różnych aspektów? Socjobiologia a monogamia? Historia seksu i
                                    erotyzmu - przegląd? Czy też seksualność człowieka a duchowość? No i
                                    faktycznie, fajnie sobie ponarzekać, a nie tylko wymienić poglądy.
                                    • 28.09.09, 14:17
                                      Tfu, odwrotnie miało być: * fajnie sobie wymienić poglądy, a nie
                                      tylko ponarzekać.
                                      Ale wyszło zabawnie... :)))
                            • 25.09.09, 16:50
                              w dzisiejszych czasach też mamy teksty pięknie traktujące o erotyce, ludzie też
                              podchodzą do seksu jak do mistycznego przeżycia. Też masz orgiastyczne
                              spotkania, na których ludzie oddają się sobie wzajemnie, w poczuciu jedności z
                              kosmosem.
                              widzisz to co chcesz widzieć.

                              --
                              I wear this crown of thorns
                              Upon my liar's chair...
                              • 28.09.09, 11:44
                                bi_chetny napisał:

                                > w dzisiejszych czasach też mamy teksty pięknie traktujące o
                                erotyce, ludzie też podchodzą do seksu jak do mistycznego przeżycia.

                                Takie rzeczy się współczesnie zaledwie zdarzają...Większość tekstów
                                i obrazów erotycznych nie jest erotyczna tylko pornograficzna -
                                czyli skrajnie "naturalistyczna" (nie mylić z naturalna). Podejscie
                                ludzi do samej istoty człowieczeństwa jest mocno spaczone,
                                współczesny człowiek ma łeb zasmiecony gazetową socjobiologią i
                                teorią darwina i uważa się za ssaka. Więc nawet jeśli oczekuja
                                mistycznego przezycia, to nie sa w stanie go osiagnąć.

                                >Też masz orgiastyczne
                                > spotkania, na których ludzie oddają się sobie wzajemnie, w
                                >poczuciu jedności z kosmosem.

                                Nie wiem nie uczestniczyłam, podobnie jak większość społeczeństwa.
                                Zreszta idź w pracy i powiedz że brałes udział w bachnaliach i
                                rytuale seksualnym. Albo się na ciebie oburzą, albo będa pytali ile
                                lasek zaliczyłeś, ot mistycyzm.

                                > widzisz to co chcesz widzieć.

                                Widzę co widzę. Erę ducha mamy za sobą.
                        • 24.09.09, 16:41
                          > Jak pada pytanie o subtelną i wyrafinowaną pornografię, którą
                          mozna obejrzeć z kobietą,

                          To kobiety, Twoim zdaniem, oglądają tylko subtelną pornografię??
                          • 25.09.09, 12:42
                            zyg_zyg_zyg napisała:

                            > > Jak pada pytanie o subtelną i wyrafinowaną pornografię, którą
                            > mozna obejrzeć z kobietą,
                            >
                            > To kobiety, Twoim zdaniem, oglądają tylko subtelną pornografię??

                            Czytaj uwaznie - piszę że jak pada pytanie o subtelna pornografię -
                            to zapada cisza. A nie że kobiety oglądają subtelna porno
                            • 25.09.09, 12:47
                              twojabogini: to może czytaj dokładniej, co sama piszesz:

                              "Jak pada pytanie o subtelną i wyrafinowaną pornografię, którą mozna
                              obejrzeć z kobietą, "

                              --
                              I wear this crown of thorns
                              Upon my liar's chair...
                              • 28.09.09, 11:29
                                bi_chetny napisał:

                                > twojabogini: to może czytaj dokładniej, co sama piszesz:
                                >
                                > "Jak pada pytanie o subtelną i wyrafinowaną pornografię, którą
                                bi_chetny napisał:

                                > twojabogini: to może czytaj dokładniej, co sama piszesz:
                                >
                                > "Jak pada pytanie o subtelną i wyrafinowaną pornografię, którą
                                mozna obejrzeć z kobietą, "

                                I z tego wyciągasz wniosek, że sadzę ze kobiety oglądają tylko
                                subtelne porno? Logika i gramatyka sie kłaniają:

                                Jak pada pytanie o subtelna bajkę, którą mozna obejrzeć z 7-letnia
                                dziewczynką - czy twoim zdaniem oznacza, to że siedmiolatki ogladają
                                tylko bajki o księżniczkach?

                                Jak pada pytanie o szbki, sportowy samochod, którym mogłaby jeżdzić
                                kobieta 30 letnia - to sądzę, ze kobiety jeżdża tylko takimi autami?
                                • 28.09.09, 15:11
                                  przecież z twojej wypowiedzi, jak również z poprzednich, wynika dokładnie to, że
                                  kobiety innej pornografii nie tolerują. Co jest bzdurą, swoją drogą.

                                  --
                                  I wear this crown of thorns
                                  Upon my liar's chair...
                                  • 28.09.09, 15:21
                                    bi_chetny napisał:

                                    > przecież z twojej wypowiedzi, jak również z poprzednich, wynika
                                    dokładnie to, ż
                                    > e
                                    > kobiety innej pornografii nie tolerują. Co jest bzdurą, swoją
                                    drogą.

                                    oj, no naprawdę...Co do logiki zdania, no to mam nadzieję, że juz
                                    załapałeś. Co do moich przekonań - piszę, że niektóre kobiety nie
                                    lubia porno i ogladanie przez męża filmików budzi w nich przykre
                                    emocje. Najczęściej są to partnerki mężczyzn uzaleznionych od porno.
                                    Kobiecie, która czuje się atrakcyjna i w seksie z partnerem wszystko
                                    gra i nie ma on do niej pretensji, ze nie operuje sobie cipki, albo,
                                    ze po porodzie jej sutki zmieniły barwe, blablabla...wisi kalafiorem
                                    co oglada partner bo nie stanowi to żadnego problemu.
                                    A ze pornol moze podniecic kobiete - może. I ze moga byc kobiety co
                                    lubia ostre pornole. Mogą. Są nawet takie co oglądają gwałty na
                                    dzieciach - wcale nie zagrane, tylko nagrywane z natury i czuja się
                                    tym podniecone. Co nie zmienia faktu, ze pornole generalnie są
                                    kierowane do mężczyzn i w większości to mężczyźni wpadają w nałóg.
                                    • 30.09.09, 16:47
                                      nie, nie załapałem. dokładnie wiesz, co wtedy napisałaś, a teraz się migasz.

                                      --
                                      I wear this crown of thorns
                                      Upon my liar's chair...
                    • 24.09.09, 15:45
                      twojabogini napisała:

                      > Nie rozróżniasz pornografi od bodźców o wyższym poziomie sublimacji.
                      > Seks grupowy nie musi byc pornograficzny, podobnie jak nagość, czy
                      > ukazanie organów płciowych. Porno jest zjawiskiem stosunkowo nowym w
                      > historii cywilizacji.

                      To kiedy się twoim zdaniem pojawia? Bo przedstawianie seksu przez starożytnych
                      Egipcjan z wyolbrzymionymi organami płciowymi w scenach orgii, czy erotyczne
                      malowidła współżyjących par na ścianach w burdelu i willach w Pompejach to
                      jeszcze wyzszy poziom sublimacji?

                      > Dramatyczna wizja człowieka rozdartego między popędem a rozumem. W
                      > psychiatrii taki roźdżwięk to schizofrenia, względnie zaburzenia
                      > lękowe. Czuję, że chcę realizować się w seksie z wieloma osobami to
                      > to robię, chce rodziny i jednego wiernego partnera -

                      Nie doszłaś jeszcze do tego momentu w życiu że masz różne potrzeby których razem
                      nie da się pogodzić? Wybieram monogamię ale mam świadomość poligamicznych
                      biologicznych mechanizmów które muszę redukować. Można być zintegrowanym
                      wewnętrznie redukując i sublimując nieakceptowane popędy, niekoniecznie
                      wypierając i zaprzeczając.

                      > Bzdura. Poligamia, monogamia i poliandria w wersji startowej zależ
                      > od rozkładu płci w populacji. Plemię wojowników, duża smiertelność
                      > mężczyzn - poligamia. Plemię osiadłe, stabilne - rowny rozkład
                      > monogamia. Wyskoka smiertelnośc kobiet (porody, połogi, niska
                      > świadomośc medyczna)-poliandria.

                      Ty piszesz o zachowaniach społecznych, ja o wbudowanych mechanizmach
                      biologicznych naszego gatunku.

                      > Walczyć? To właśnie mężczyźni trzepiący się przy filmach kanalizują
                      > swoje niezrealizowane fantazje - czyli walczą ze swoją
                      > seksualnością.

                      Poniekąd to sublimacja, czyli przemieszczenie celu popędowego na zgodny z
                      akceptacją społeczną.


                      --

                      Gdyby do pracy wzięli się wszyscy, Polska inaczej by wyglądała, a nie takie
                      dziadostwo o. Tadeusz Rydzyk
                      • 24.09.09, 16:01
                        urquhart napisał:

                        > twojabogini napisała:

                        > To kiedy się twoim zdaniem pojawia?

                        Wraz z oddzieleniem seksu od sfery duchowosci i przypisaniem mu
                        grzeszności, brudnosci, wraz z potepieniem prostytucji i
                        sprowadzeniem jej do funkcji usługowej. Wraz z oddzieleniem go od
                        emocji. Bzykanie, zaliczanie panieniek, to nie to samo co seria
                        przygód Casanovy.

                        Bo przedstawianie seksu przez starożytnych
                        > Egipcjan z wyolbrzymionymi organami płciowymi w scenach orgii, czy
                        erotyczne
                        > malowidła współżyjących par na ścianach w burdelu i willach w
                        Pompejach to
                        > jeszcze wyzszy poziom sublimacji?

                        tak.

                        > Wybieram monogamię ale mam świadomość poligamicznych
                        > biologicznych mechanizmów które muszę redukować. Można być
                        zintegrowanym wewnętrznie redukując i sublimując nieakceptowane
                        popędy, niekoniecznie wypierając i zaprzeczając.

                        Bla, bla, bla, jakbysmy mieli wdrukowane mechanizmy, to natury nie
                        przewalczysz. My mamy swiadomość i wolna wolę. Nie jesli jestem
                        wewnętrznie zdecyzdowana na monogamię, to nie ma we mnie konfliktu.
                        Rozdarcie i konflikty wewnetrzne przezywam w róznych sytuacjach, ale
                        po to mam rozum, zeby sobie z nimi radzić i doprowadzać do harmonii,
                        a nie zyc w rozdwojeniu.

                        > Ty piszesz o zachowaniach społecznych, ja o wbudowanych
                        mechanizmach biologicznych naszego gatunku.

                        J.W. Czegos takiego nie ma. Nauczysz kruki uczetniczenia w orgiach?
                        A może stworzysz wspólnotę kotów składajaca się z par wspólnie
                        wychowujacych potomstwo. Natury nie przezwyciężysz. człowiek jest
                        wolny od natury i decyduje sam o swoim zyciu. Nie jestesmy
                        zwierzętami.

                        > Poniekąd to sublimacja, czyli przemieszczenie celu popędowego na
                        zgodny z akceptacją społeczną.

                        Trzepanie sobie przy kompie zamiast seksu z zoną jest akceptowane
                        społecznie? Nie przez Żony, a to juz znaczna część społeczności.
                      • 24.09.09, 19:45
                        > Poniekąd to sublimacja, czyli przemieszczenie celu popędowego na
                        zgodny z
                        > akceptacją społeczną.
                        >
                        Proszę.. Jak można onanizm nazwać sublimacją popędu seksualnego..
                        sublimacja to przesunięcie popędu na inną aktywność niż seksualna na
                        litość boską. Gdzie według Ciebie w zachowaniach autoerotycznych
                        leży sublimacja popędu?
                        --
                        "- Pokój, wolność i miłość. Reszta jest nieistotna. Religii jest
                        tyle na świecie, że nie warto na maksa się deklarować. No i
                        najważniejsze jest dobre bzykanie." - Doda
        • 24.09.09, 08:48
          > Dziecko śpi, a może nawet jest u dziadków, żona mówi mężowi, że
          > niezbyt dobrze się czuje, ale bierze jakiś proszek i idzie do wanny.

          Dla mnie informacja o tym, że moja partnerka źle się czuje i bierze jakiś proszek oznacza jedno - nie ma ochoty na łóżkowe igraszki. I godzę się z tą sytuacją. Chyba, że da wyraźnie do zrozumienia (np. werbalnie), że mimo wszystko ma ochotę na seks. Wtedy wszystko jest jasne, nie ma niedomówień, oczekiwań, itp.
          • 24.09.09, 08:56
            I dlatego sądzę, że to nieporozumienie.
            Jej komunikat został odebrany inaczej niż oczekiwała.
            • 24.09.09, 09:08
              Dlatego dobrze jest jasno określać swoje oczekiwania dla dobra ogółu moim zdaniem.
              • 24.09.09, 09:44
                To bardzo ciekawy scenariusz: żona dajmy na to chora i ją coś boli -
                więc idzie się samotnie położyć. Mąż w tym czasie wali konia do
                kompa, czy ogląda pornola - do diabła mniejsza z tym. Dla mnie to
                jakieś chore.
                Nie wiem jak u was, ale mi wtedy mój mąż robi herbatę, daje proszek
                i kładzie się ze mną do łóżka - a nie leci do klubu ze striptizem na
                litość boską.
                --
                "- Pokój, wolność i miłość. Reszta jest nieistotna. Religii jest
                tyle na świecie, że nie warto na maksa się deklarować. No i
                najważniejsze jest dobre bzykanie." - Doda
                • 24.09.09, 09:49
                  Bynajmniej nie zachęcam do tego, by w razie choroby/złego samopoczucia partnera olać go i iść zrobić sobie dobrze samemu. Mówi tu o jednej konkretnej sytuacji, a nie uogólniamy co trzeba robić, gdy któraś ze stron zaniemogła i nie ma ochoty na seks. Proszę wczytaj się w cały wątek.
                  • 24.09.09, 10:03
                    Co nie zmienia faktu, że w tym konkretnym przypadku ją olał. Może by
                    przyszedł potem do wanny, a może nie - co za różnica. Wydało się, że
                    ma inne plany na wspólne wieczorki - nie zaprzeczysz, że coś z tym
                    trzeba zrobić a nie pominąć milczeniem. A co ona może z tym zrobić?
                    Przecież ona chce wspólnych wieczorków. To widać jemu coś nie
                    odpowiada, więc to on musi coś z tym zrobić. Najlepiej dać mu wolną
                    rękę. Niech ogląda te pornole, może kiedyś nastąpi przesyt.
                    W każdym razie chodzi o to, że on nie chce tego samego co ona i
                    wytworzyła się sytuacja w której on to ukrywa. To niezdrowe jakby
                    nie patrzeć ktoś tu musi udawać. Po co?
                    --
                    "- Pokój, wolność i miłość. Reszta jest nieistotna. Religii jest
                    tyle na świecie, że nie warto na maksa się deklarować. No i
                    najważniejsze jest dobre bzykanie." - Doda
                    • 24.09.09, 10:15
                      Owszem, niezdrowe. Ba, nawet bardzo niszczące dla związku. Dlatego uważam, że wspólna rozmowa to najważniejsza rzecz jaką trzeba w tym wypadku zrobić. Ale ta rozmowa musi zostać przeprowadzona na spokojnie, kiedy nic innego nie będzie zaprzątać nam głowy. To raz. Dwa - nie można podczas takiej dyskusji mieć postawy roszczeniowej. Trzeba być gotowym na kompromis. Trzeba wysłuchać drugą stronę. Trzeba wyraźnie formułować swoje zdanie, by nic nie zostało źle zrozumiane.
                      Wiem, może i idealizuję, że wszystko można rozwiązać rozmową, ale uwierzcie mi - nie raz przekonałem się, że taka poważna rozmowa pomogła mi w rozwiązaniu wielu problemów w związku.
                • 24.09.09, 10:00
                  "Nie wiem jak u was, ale mi wtedy mój mąż robi herbatę, daje proszek
                  i kładzie się ze mną do łóżka (...)"

                  I to naprawdę wszystko?!...
                  Mój na znak solidarności zaczyna odczuwać te same dolegliwości. To jest
                  prawdziwa miłość i empatia, a nie jakaś tam herbata pożalsięboże...
                  --
                  "Jesteśmy sprawcami czynów, które spełniamy, a nie narzędziami różnych sił."
                  • 24.09.09, 10:32
                    >
                    > I to naprawdę wszystko?!...
                    > Mój na znak solidarności zaczyna odczuwać te same dolegliwości. To
                    jest
                    > prawdziwa miłość i empatia, a nie jakaś tam herbata pożalsięboże...


                    :)No rzeczywiście, przyznajesz się, że nie zawsze zakładasz peniuar
                    z piórami i wysokie obcasy tylko bywasz chora i zmuszasz męża do
                    solidarności zamiast go kusić 24h? Wstyd. Przecież w żadnym porno
                    hicie takie zachowania nie występują. Celebryci też tak nie robią.
                    Panienki z agencji też nie. Coś jest nie tak.
                    Może go zastraszyłaś? A on teraz na pewno po kryjomu robi sobie
                    dobrze, bo ty już dla niego przestałaś być atrakcyjna. Nie mówi ci
                    tego bo się boi po prostu. Przeciez wszyscy faceci to zwierzęta.
                    Uważaj bo jeszcze Cię zdradzi. Empatyczny facet - to nie jest
                    normalne.
                    I dalej w ten deseń..


                    --
                    "- Pokój, wolność i miłość. Reszta jest nieistotna. Religii jest
                    tyle na świecie, że nie warto na maksa się deklarować. No i
                    najważniejsze jest dobre bzykanie." - Doda
            • 24.09.09, 12:07

              Ja wywnioskowałam inny scenariusz...
              Zona nie była zbyt chętna na seks wiec planując miły wieczór wysyła komunikat
              "ze nie specjalnie ma ochotę". Miała jednak świadomość, ze gdyby facet po tym
              oświadczeniu nalegał to dala by sie namówić. Facet jednak nie zawalczył.
              Odniosłam wrażenie, ze jej problemem nie jest ilość seksu tylko to, ze facet
              łatwo sie poddał i znalazł zastępstwo. Co w takiej chwili sie robi? Oczywiście
              nie zastanawia sie jak podnieść atrakcyjność w jego oczach, tylko stosuje sie
              rożnego rodzaju chore zagrywki... Autorka wiec się obraza, nie odzywa. Inne
              kobiety się brzydzą, szantażują brakiem seksu
              Wcale nie winie za to autorki. Takie zagrywki sa wbudowane w nas.

              Kiedyś zapytałam pewnego księdza dlaczego trzeba sie spowiadać z "grzesznych
              myśli", przecież nie robimy nic złego. Odpowiedział mi "bo od myśli zawsze sie
              zaczyna, najpierw myślimy, później czynimy". Miał racje. Najpierw pojawia sie
              pomysł, jeśli damy sobie przyzwolenie, żeby o tym myśleć, to jest szansa, ze na
              tyle sie z tym oswoimy, ze nie będzie juz dla nas problemem, żeby przejść do
              czynow.
              Dlatego ludzie tak bardzo boja sie juz samych myśli... Nie tylko w związkach, to
              widać wszędzie np. w polityce:-)

              Ona- kobieta, zdobycz. On mężczyzna, łowca... Ona dąży do całkowitego
              zawładnięcia nim, on powinien jej udawadniac, ze to nie możliwe, ze jest
              silniejszy...
              Nagle sie okazuje, ze facet zdobywać jej nie chce, woli pobzykac "inne". To może
              bolec, tym bardziej ze w porównaniu z ekstra laskami z porno żadna z nas (prócz
              Glam) nie ma szans. Taki rodzaj zdrady w myślach od której może się zacząć cos
              poważniejszego, jej pozycja może ulec osłabieniu…

              Odebrałam ten opis jako próbę zduszenia w zarodku możliwości zdrady.
              Kobiety ze swoimi zdolnościami manipulacyjnymi, znajda kilka wyrafinowanych
              sposobow, żeby dążyć do osiągnięcia tej władzy. Szantaże emocjonalne, wzbudzanie
              winy itp itd.

              W tej sytuacji to szczerze bardziej reakcja chłopa mnie zdenerwowała, bo w
              jednoznaczny sposób pokazał, ze jest slaby (nie o seks mi chodzi tylko linie
              obrony).
              Nie mniej to ona tu pisze nie on. Dlatego tez napisałam to co napisałam

              --
              Sen kota kręci się zawsze wokół myszy...
              • 24.09.09, 12:32
                zakletawmarmur napisała:
                Ja wywnioskowałam inny scenariusz...
                > Zona nie była zbyt chętna na seks wiec planując miły wieczór wysyła komunikat
                > "ze nie specjalnie ma ochotę". Miała jednak świadomość, ze gdyby facet po tym
                > oświadczeniu nalegał to dala by sie namówić. Facet jednak nie zawalczył.

                Szczerze: jak wiem, że żonie się nie chce, to nie mam chęci na walkę, która
                nieraz była skazana na porażkę z góry. Wtedy reakcja może być zrozumiała.

                --
                I wear this crown of thorns
                Upon my liar's chair...
              • 24.09.09, 12:36
                A ja Wam powiem jak to bylo. Facet se bezmyslnie siedzial przed
                kompem i ogladl filmiki porno. Nagle go wzielo, ulegl pierwszemu
                impulsowi, przylozyl reke i po sprawie. W ogle sie nad niczym nie
                zastanawial. Bywa.
                Co nie zmienia faktu, ze moze i tak mial zamiar dolaczyc sie do
                kapiacej sie zony. Nie wykluczone, ze i doszloby do seksu, po malej
                przerwie znow bylby gotowy a moze przynajmnie moglby dluzej, tez
                plus.
                Jednak tej szansy juz nie dostal, bo zona sie obrazila.
                To jedna z mozliwych wersji. Zona zareagowala dosc impulsywnie, bo
                pewnie brakuje jej ogolnie seksu w zwiazku.
                • 24.09.09, 12:37
                  kag73: masz rację. problem leży pewnie głębiej. Po obu stronach. Czy naprawdę
                  tak trudno jest zakounikować, że tego seksu się jednak chce ? nawet niewerbalnie
                  ? Najwyraźniej tego zabrakło

                  --
                  I wear this crown of thorns
                  Upon my liar's chair...
                  • 24.09.09, 12:41
                    Ano, tez tak mowie. Po ilus tam latach zwiazku nie ma juz tak
                    spontanicznie, ze sie czlowiek na siebie rzuca(moze czasmi) a
                    jednoczesnie znamy sie od lat, mozemy se powiedziec rozne rzeczy,
                    NAWET, ze chce nam sie seksu.
                    • 24.09.09, 12:59
                      Do-kład-nie! Wystarczą nieco ponad dwa lata, by pozbyć się tej spontaniczności, kiedy to się kochało jak przysłowiowe króliki ;) Znam to z własnych doświadczeń. Dlatego też obecnie ustaliliśmy z moją partnerką, że jeżeli mamy na siebie ochotę to najzwyczajniej w świecie mówimy sobie o tym (oczywiście odpowiednio ubierając to w ładne i "gorące" słówka, ale tak by komunikat był jasny).
                      • 24.09.09, 13:40
                        A jak się jest ze sobą nie dwa, a jak ja ponad dwadzieścia lat to już trzeba
                        ruszyć głową!
                        --
                        Gdyby do pracy wzięli się wszyscy, Polska inaczej by wyglądała, a nie takie
                        dziadostwo o. Tadeusz Rydzyk
                        • 24.09.09, 13:54
                          Zapewne. Ale jak już na początku wypracujemy sobie sposób komunikacji w tej kwestii, to później powinno być łatwiej (przynajmniej tak mi się wydaje ;) ).
    • 24.09.09, 16:18
      Wywiązała się burzliwa dyskusja i wszyscy zapomnieli o co autorce chodziło:

      hetera3 napisała:
      > Nie chodzi mi juz o to, ze ogladal te stronki..ale o to, ze mnie probowal
      > oklamac..


      Powiem szczerze - mnie też to poniekąd fascynuje. Panowie krzyczą porno jest ok, zdrowe, dobre a te złe babsztyle zabrocze i zacofane. A jak przyjdzie co do czego to jeden z drugim w zaparte idą. Po co? Skoro to takie normalne i naturalne to czemu zaprzeczać? Nie wiem jak resztę ale ja wyniosłam z domu, że jak nie robi sie nic złego to nie trzeba tego ukrywać :)


      --
      Uzależnienie
      • 24.09.09, 16:45
        jeśli wiem, że to może zostać inaczej odebrane, to co mam zrobić ? ja wiem, że
        jesteś zwolennikiem 100% prawdy, ale moim zdaniem to się nie sprawdza.

        --
        I wear this crown of thorns
        Upon my liar's chair...
        • 24.09.09, 22:30
          bi_chetny napisał:
          > jeśli wiem, że to może zostać inaczej odebrane, to co mam zrobić ?

          Mentalność 6-latka - bo jak się rodzice dowiedzą to nakrzyczą :)

          A może tak zachować się jak dorosły człowiek i szczerze porozmawiać o tym 'odbiorze'? Nie zaciemniać obrazu, nie udawać kogoś, kim się nie jest? Nie grać 'świętoszka'?

          --
          Uzależnienie
          • 25.09.09, 10:41
            a jeśli rozmowa nie daje rezultatu ? nie, bo nie ? kto ma wtedy mentalność 6-latka ?

            --
            I wear this crown of thorns
            Upon my liar's chair...
            • 25.09.09, 11:15
              do poczytania w temacie:

              Fantazja nie szkodzi
              Korelacja między stosowaniem zabaw i gier seksualnych a życiem seksualnym w
              ogóle i kontaktami z innymi ludźmi od lat jest przedmiotem badań. Barbara
              Hariton stwierdziła np., że im mniej fantazjowania w sypialni, tym więcej
              problemów w związku. Badacze podkreślają również, że treści fantazji erotycznych
              wiążą się ze zróżnicowaniem kulturowym, środowiskowym, a także z wykształceniem.
              Pozytywnym skutkiem fantazji i gier erotycznych jest redukcja napięcia i lęków
              seksualnych, wzrost tolerancji wobec różnych form kontaktów oraz zwiększenie
              częstotliwości współżycia. Fantazje seksualne mają też ogromną rolę w leczeniu
              niektórych zaburzeń seksualnych. Bywa jednak i tak, że fantazjowanie wykracza
              poza pewne granice. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy bodziec w nich
              występujący – dziecko, zwierzę, gwałt – jest nieakceptowany społecznie jako
              część dorosłego życia seksualnego. Wówczas można mieć tylko nadzieję, że
              pozostanie on w sferze marzeń. W seksie bowiem nie ma miejsca na krzywdę i
              działanie wbrew czyjejś woli.

              charaktery.eu/artykuly/Milosc-Przyjazn-i/280/Udawany-seks/2/
              --
              I wear this crown of thorns
              Upon my liar's chair...
              • 25.09.09, 13:14
                Czym innym jest fantazjowanie i wspólna zabawa, dzielenie się własną
                seksualnością, a czym innym odtwarzanie sobie scenek z pornola w
                trakcie bzykania zony...Naprawdę nie widzisz róznicy?
                • 25.09.09, 16:52
                  nie widzę.

                  --
                  I wear this crown of thorns
                  Upon my liar's chair...
            • 25.09.09, 13:10
              bi_chetny napisał:

              > a jeśli rozmowa nie daje rezultatu ? nie, bo nie ? kto ma wtedy
              mentalność 6-latka ?

              Jeśli mężczyna nie jest uzalezniony od porno i nie jest mu ono
              potrzebne do zycia, to rezygnuje z oglądania. Wazniejsze jest dobro
              zwiazku i odczucia emocjonalne zony niż trzepanie konia. A jak nie
              jest w stanie zrezygnować...no to ma problem...
              • 25.09.09, 16:51
                Jeżeli facet w ten sposób radzi sobie z różnicą libido, zaprzestanie masturbacji
                przy porno może spowodować gorsze skutki dla związku, niż oglądanie pornografii.

                --
                I wear this crown of thorns
                Upon my liar's chair...
                • 28.09.09, 11:55
                  Różnice libido to kolejny mit o seksualności. Libido nie jest
                  wartością stałą. W zaleznosci od zdrowia fizycznego, komfortu
                  psychicznego, oceny atrakcyjnosci partnera, oraz ostatnich
                  doświadczeń seksualnych libido wzrasta lub maleje.
                  Radzenie sobie z nizszym libido partnerki poprzez masturbację przy
                  pornolu, jest prostą drogą do zabicia libido u znacznej ilości
                  kobiet. Dojrzały mężczyzna w takiej sytuacji zaczyna wzmacniac
                  libido żony: po pierwsze poprzez zadbanie o jej zdrowie fizyczne,
                  wystarczającą ilośc snu,wypoczynek, odpowiednie odźywianie - czyli
                  współpracę w domu. Po drugie, zadbanie o jej potrzeby psychiczne -
                  czy np. partnerka nie obawia się ciąży (to skutecznie hamuje
                  pociąg), czy czuje się bezpiecznie, czy nie jest zbyt monotonnie,
                  rzucam przykłady, ale tak naprawdę to kwestia bardzo indywidualna.
                  Na pewno do komfortu nalezy też wygląd - jesli kobiecie się
                  przytyło - to można ją zmotywowac do cwiczeń, można pójść razem po
                  zakupy zeby troszkę podrasować garderobę, przeznaczyc część budżetu
                  na "kobiece" wydatki. No i zafundowac jej potem miłe przeżycia
                  erotyczne, otworzyc kobietę.
                  Tylko oczywiście niektórzy sprawadzają to do schematu rozmowa,
                  zakupy, kolacja w restauracji i potem dziwią się, ze to nie działa.
                  I kończa przy porno, podczas gdy mogliby mieć cudowny seks z kobietą.
                  • 28.09.09, 20:32
                    > Różnice libido to kolejny mit o seksualności. Libido nie jest
                    > wartością stałą.

                    Czy to, że libido się zmienia, oznacza, że nie ma różnic między libido mężczyzny
                    a kobiety? Nigdy?

                    > Dojrzały mężczyzna w takiej sytuacji zaczyna wzmacniac
                    > libido żony: po pierwsze poprzez zadbanie o jej zdrowie fizyczne,
                    > wystarczającą ilośc snu,wypoczynek, odpowiednie odźywianie - czyli
                    > współpracę w domu. Po drugie, zadbanie o jej potrzeby psychiczne -
                    > czy np. partnerka nie obawia się ciąży (to skutecznie hamuje
                    > pociąg), czy czuje się bezpiecznie, czy nie jest zbyt monotonnie,
                    > rzucam przykłady, ale tak naprawdę to kwestia bardzo indywidualna.
                    > Na pewno do komfortu nalezy też wygląd - jesli kobiecie się
                    > przytyło - to można ją zmotywowac do cwiczeń, można pójść razem po
                    > zakupy zeby troszkę podrasować garderobę, przeznaczyc część budżetu
                    > na "kobiece" wydatki. No i zafundowac jej potem miłe przeżycia
                    > erotyczne, otworzyc kobietę.

                    Mało uniwersalna ta recepta, co widać po forum.

                    I trochę smutna, bo nijak nie pasuje do tak lubianych przeze mnie teorii o
                    równouprawnieniu.

                    --
                    >>za chwile napiszesz że kochamy męża bo hormony szczęścia, co za
                    głupie gadanie!<< by m********
              • 27.09.09, 20:53
                > Jeśli mężczyna nie jest uzalezniony od porno i nie jest mu ono
                > potrzebne do zycia, to rezygnuje z oglądania.

                Jeśli to, co dostaje w zamian, jest tego warte -- to i owszem, może zrezygnować.

                Jeśli dostaje oschłą żonę, która w łóżku jest kłodą (jeśli w ogóle pozwoli się
                dotknąć), raczej nie zrezygnuje. Co najwyżej będzie się z tym bardziej ukrywał.

                Na własną szkodę, ale to inna historia.

                > Wazniejsze jest dobro zwiazku i odczucia emocjonalne zony niż
                > trzepanie konia.

                Bzdura.

                Ważniejsze jest WŁASNE dobro, niż dobro związku.

                --
                >>za chwile napiszesz że kochamy męża bo hormony szczęścia, co za
                głupie gadanie!<< by m********
            • 25.09.09, 13:28
              bi_chetny napisał:
              > a jeśli rozmowa nie daje rezultatu ? nie, bo nie ? kto ma wtedy mentalność 6-la
              > tka ?

              Czasem po prostu na 'nie bo nie' trzeba powiedzieć 'tak bo tak' względnie 'tak dopóki nie wjaśnisz mi o co chodzi'. Można też zmienić partnerkę na taką, która nie będzie miała z tym problemu wzglęnie z porno zrezygnować. Jest wiele opcji i każda ma swoje konsekwencje takie czy inne. Niektórzy jak widać wybierają zycie w zakłamaniu.

              PS. Za 'nie bo nie' zwykle coś się kryje i myślę, że doskonale zdajesz sobie z tego sprawę.

              --
              Uzależnienie
              • 25.09.09, 16:55
                mujer: ja się z tobą zgadzam, tylko że ty zawsze upraszczasz sytuację, która tak
                prosta nigdy nie jest.

                PS. pewnie że tak, taka odpowiedź z reguły ukrywa dużo poważniejszy problem.

                --
                I wear this crown of thorns
                Upon my liar's chair...
      • 24.09.09, 16:49
        > ja wyniosłam z domu, że jak nie robi sie nic złego to nie trzeba
        tego ukrywać :)

        Jak idziesz do lazienki za potrzeba, to zostawiasz drzwi szeroko
        otwarte zeby wszyscy widzieli, ze nie robisz nic zlego?
        • 24.09.09, 16:54
          jak znam bonitę, to tak robi :D

          --
          I wear this crown of thorns
          Upon my liar's chair...
          • 24.09.09, 22:31
            bi_chetny napisał:
            > jak znam bonitę, to tak robi :D

            Hehe - tu udowodniłeś, że nie znasz mnie wcale :)

            --
            Uzależnienie
        • 24.09.09, 22:28
          gomory napisał:
          > Jak idziesz do lazienki za potrzeba, to zostawiasz drzwi szeroko
          > otwarte zeby wszyscy widzieli, ze nie robisz nic zlego?

          Przez 'nie ukrywać' miałam na myśli nie wypieranie sie tego co robisz. Są rzeczy intymne, których partner nie musi oglądać ale też nie widzę sensu zaprzeczania, że takowe występują.

          --
          Uzależnienie
          • 24.09.09, 22:41
            Mujer nie zawsze tak jest. Czasami mamy świadomość, ze nie robimy nic złego ale
            i tak nie opłaca sie mówić prawdy bo mamy świadomość, ze druga strona nie
            podziela naszego zdania i będą kłopoty. Jak jesteśmy słabi to oszukujemy:-)
            Częsty przykład jest w sporach państwo/obywatel. Np. paląc trawkę. Wiele osob to
            robi nie krzywdząc nikogo, bez wyrzutow suienia ale nie każdy ma jaja, żeby
            zrobić cos takiego:

            wyborcza.pl/narkopolacy/1,100609,6945097,Trybunal_zadecyduje__czy_moge_palic_trawe.html?as=1&ias=2&startsz=x

            --
            Sen kota kręci się zawsze wokół myszy...
            • 24.09.09, 23:09
              zakletawmarmur napisała:
              > Mujer nie zawsze tak jest. Czasami mamy świadomość, ze nie robimy nic złego ale
              > i tak nie opłaca sie mówić prawdy bo mamy świadomość, ze druga strona nie
              > podziela naszego zdania i będą kłopoty. Jak jesteśmy słabi to oszukujemy:-)

              I w efekcie gramy przed partnerem kogoś, kim nie jesteśmy :) Bardzo to dojrzałe. Masz rację - ludzie w większości są słabi - potrafią szczekać na forum a we własnym związku nie mają za grosz cywilnej odwagi i idą w zaparte. Żałosne.

              --
              Uzależnienie
        • 25.09.09, 13:18
          gomory napisał:

          > > ja wyniosłam z domu, że jak nie robi sie nic złego to nie trzeba
          > tego ukrywać :)
          >
          > Jak idziesz do lazienki za potrzeba, to zostawiasz drzwi szeroko
          > otwarte zeby wszyscy widzieli, ze nie robisz nic zlego?

          fałszywa analogia. Ścisła analogia powinna brzmieć: jełsi ktoś
          natknie się na ciebie w momencie gdy załatwiasz potrzebę
          fizjologiczną, to przyznajesz się do tego, czy zaprzeczać, ze
          ukrywasz coś złego.
          Ewentualnie: czy zapytana o załatwianie potrzeb fizjologicznych
          zaprzeczasz bo masz poczucie, ze robisz cos złego :)

          I tak doszlismy do teorii Freuda o rozwoju psychoseksualnym i
          zaburzeniach w wyniku presji na funkcje wydalania. Za wczesnie
          zaczęłi cie wysadzac na nocnik?
          • 25.09.09, 16:54
            zahamowania dotyczące masturbacji siedzą w wielu z nas. Wieki potępiania tego
            czynu doprowadziły do sytuacji, w której faceci czy kobiety czują się winni, że
            to robią. Stąd wypływa również zachowanie męża autorki wątku.

            --
            I wear this crown of thorns
            Upon my liar's chair...
            • 28.09.09, 12:01
              bi_chetny napisał:

              > zahamowania dotyczące masturbacji siedzą w wielu z nas. Wieki
              potępiania tego
              > czynu doprowadziły do sytuacji, w której faceci czy kobiety czują
              się winni, że
              > to robią. Stąd wypływa również zachowanie męża autorki wątku.

              Masturbacja jest efektem reglamentowania seksu. W naszym systemie
              spolecznym jesteśmy narażeni na niezaspokojenie seksualne przez
              większość zacia. Ale masturbacja nie jest dobra. Słyszałes o
              kobietach z nawykani masturbacyjnymi? To właśnie późniejsze zimne
              żony, które przez parę lat udawały przyjemność a potem im się
              znudziło. Orgazm moga osiagnąc tylko w jeden sposób i są niewrazliwe
              na wszelkie inne bodźce. To panowie, zasuwający jak króliczki, bo
              się tak do własnej ręki przyzwyczaili - jak taki człowiek ma
              zaspokoić kobietę?
              Masturbacja nie jest neutralna.
    • 28.09.09, 23:20
      Dzieląc facetów na różne kategorie, należałoby jeszcze wprowadzić tę jedną na
      przyłapanych i nieprzyłapanych w czasie samogwałtu. (fajne słowo :-) )
      • 28.09.09, 23:26
        fajnyschatz napisał:

        > Dzieląc facetów na różne kategorie, należałoby jeszcze wprowadzić
        tę jedną na
        > przyłapanych i nieprzyłapanych w czasie samogwałtu. (fajne słowo :-
        ) )

        Zapomniałeś dodać: Przez mamusię
        --
        Gdyby do pracy wzięli się wszyscy, Polska inaczej by wyglądała, a nie
        takie dziadostwo o. Tadeusz Rydzyk
        • 29.09.09, 20:44
          Bynajmniej. Nie miałem mamusi na myśli.
        • 16.10.09, 02:13
          Nie chce byc prostolinijny,ale to,ze twoj maz onanizuje podczs gyd
          ty sie kapiesz,nie uwazam,za nic zdroznego.Podejrzewam,ze twoj facet
          odkryl duza przyjemnosc w przygodach seksu internetowego.A to,ze sie
          onanizuje i ty go na tym przylapalas.No coz,"lezka mi sie w
          kreci",jak sobie przypomne jak mnie moja zona,wtedy jeszcze
          dziewczyna przylapala na pracach recznych przy pornosach,a bylo to
          bardzo dawno temu.Przed zareczynami powiedzialem mojej kobiecie,ze
          z onanizmu nie zrezygnuje i ona to zaakceptowala.
          Dziwi mnie opinia zalozycielki forum.Jej facet masturbuje sie
          ogladajac porno filmy i podniecajac w skype i gg wirtualne
          laski.Uwazam,ze nie taki diabel straszny.To znaczy,ze facet jest
          kratywny.A to,ze sie masturbuje.No coz,do tego trzeba dojrzec,zeby
          sobie to wyznac.>Lepszy cybersex jak zdrada.Mnie tez troche
          wkurzalo,jak sie dowiedzialem,ze moja zona,robi i to z detalami
          wirtualnie jakiemus anonimowi loda.Troche mnie nosilo,ale pozniej
          osiedlismy pogadali i doszli do wniosku ze to pobudza nasze
          fantazje. No i argument mojej zony:"czy to nie ty lansowales
          wirtualny sex?"
    • 19.01.10, 12:31
      A może twój mąż jest seksoholikiem? Nie może wytrzymać bez seksu i jak
      z Tobą nie może, to sam sobie radzi?
      familie.pl/hem/ula/articles.php?id=48 Poobserwuj go trochę, jak
      będziesz miała jakieś obawy, to spróbuj namówić go na wizytę u
      psychologa...
    • 19.01.10, 12:45
      Musicie ze soba porozmawiac to na pewno.
      Wspolnie pomyslec co mozecie zmienic.
      --
      myjulie.co.uk
      • 21.01.10, 23:36
        A ja musialbym powielic moj post z przed 3 miesiecy.Daj ze twojemu
        chlopu spokoj,niech sie onanizuje ile wlezie.Zapomnielilsmy o opcji-
        a moze mu sie to znudzi.
    • 23.01.10, 12:25
      Czy dobrze zrozumiałem, powiedziałaś mu że się źle czujesz, więc założył że z
      seksu nici i dlatego się masturbował? I co w tym takiego strasznego czy
      dziwnego? Większość facetów o normalnych potrzebach seksualnych masturbuje się w
      te dni, kiedy seks jest niemożliwy.
    • 23.01.10, 23:53
      Hej, nic nie rob,poprostu nastepnym razem jak facet bedzie chcial dolaczyc do
      ciebie w wanie,to poprostu powiedz mu ze czekasz na niego.Ja tez jestem zla
      jesli maz zaspokaja sie w ten sposob,sama nie lubie sie zaspokajac w ten sposob
      ,ale czasem jak piszesz z braku czasu, lepsze to niz nie zaspokojone napiecie
      seksualne.Jak chodze zla i sie o wszystko czepiam, to maz wie jak temu
      zaradzic.Ale ja ostatnio gorsza jestem niz facet, mysle o sexie ciagle i sama
      napadam na mojego faceta,jednak przy 3 dzieci czasem jest to
      utrudnione.Spokojnie nie rob dramatu,to normalne.
    • 31.01.10, 03:13
      Przepraszam, nie będę się w tej chwili wypowiadać, bo mnie mdli po
      prostu po tym co napisałaś, bo to samo mam. To jest szczyt
      upokorzenia i krzywdy. Zapraszam Cię kochana na
      forum:abcnerwica.pl/forum
      • 31.01.10, 10:11
        niechcemisie_iwonka napisała:
        > to samo mam. To jest szczyt
        > upokorzenia i krzywdy. Zapraszam Cię kochana na
        > forum:abcnerwica.pl/forum

        No 100% racji, jak to dla ciebie szczyt upokorzenia i krzywdy to trzeba się
        leczyć...
        • 31.01.10, 21:06
          Urqu, nie kop leżącego :)))

          --
          Songo3000 - wredny feminista
    • 31.01.10, 20:50
      Nie zdolalam przeczytac wszystkich odpowiedzi - ale te ktore przeczytalam, jak
      dla mnie trafialy obok problemu.

      Mamy oto pare, ktora ma malo czasu dla siebie, w tym malo czasu na sex. Wreszcie
      jest ten jeden z niewielu wieczorow, kiedy to mogliby sie bzyknac, bo mamja
      chwile czasu dla siebie.

      I w takiej sytuacji maz wybiera porno i reke.
      Przykre.
      --
      Powiedziałabym "Rób jak uważasz, kochanie" z miną "tylko
      qrwa spróbuj".
      by tris
      Wiedzmowo
      • 31.01.10, 21:05
        kicia031 napisała:
        > I w takiej sytuacji maz wybiera porno i reke.
        > Przykre.

        Tak jak ja to zrozumiałem na podstawie posta autorki - w tej sytuacji o której
        wspomniałaś żona mówi mężowi że się kiepsko czuje (czyli w języku małżeńskim = z
        seksu nic nie będzie). No więc mąż wybiera masturbację, co o dziwo wielce
        zaskakuje ową żonę. Tak jakby jej mąż nie miał potrzeb seksualnych...

        Chyba że odpowiedź żony o tym że się źle czuje nie znaczyła tego co mi się
        wydaje - ale to już pytanie do autorki.
      • 31.01.10, 21:05
        Najpierw przeczytaj, potem pomyśl (wiem, trudne) a na końcu komentuj.

        Pani dała panu do zrozumienia, że z seksu nici i dopiero wtedy było porno i ręka. Przyczyna -> skutek, 5 klasa podstawówki czy jakoś tak.

        --
        Songo3000 - wredny feminista
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.