Dodaj do ulubionych

Libido a dieta...

  • urquhart 07.01.10, 19:02
    Inna przykra wiadomość:

    STROBILI LUPULI – owocostany chmielu Humulus lupulus (Cannabaceae)
    Zawiera: olejek eteryczny (terpeny i seskwiterpeny: mircen, humulen), żywica (kwasy goryczowe),
    Surowiec wykazuje działanie uspokajające i hipotensyjne. Jest anafrodyzjakiem (obniża popęd płciowy).

    Podobno celem dodawania chmielu do piwa, wprowadzone przez mnichów, było właśnie obniżenie popędu...
  • urquhart 07.01.10, 19:17
    Gromadzisz tłuszcz w okolicach ud i brzucha? To właśnie efekt „estrogenowej dominacji”, powstałej od hormonów, które są wytwarzane w organizmie oraz zjadane ze związkami chemicznymi. U mężczyzn nadmiar krążących we krwi estrogenów blokuje produkcję testosteronu, powiększa piersi i gromadzi tłuszcz w okolicach brzucha, ud i pośladków, podobnie dzieje się u kobiet. U obu płci następuje spadek libido, chroniczne zmęczenie i spada odporność (...)
    Tego unikaj, aby nie tyć:
    * Ryb oraz drobiu, wołowiny, wieprzowiny hodowanej i zabijanej na masową skalę. Lepiej zapłać więcej za organiczne mięso, które nie zostało napompowane hormonami (Szczególnie kurczaki!). Jeśli uważasz, że jest za drogie kup go mniej. Dzięki temu zmniejszą się twoje porcje .
    * Soi zawierającej genisteinę i daidzeinę. Oba związki wykazują działanie hormonalne. W kulturze wschodniej była ona używana do obniżenia popędu płciowego.
    * Piwa. Chmiel wykazuje działanie estrogenowe i zmniejsza libido. To dzięki niemu mężczyźni stają się "man boobs", czyli facetem z piersiami.
    * Korzystania z pojemników plastikowych oraz folii. Absolutnie nie podgrzewaj ich (Rękawy do pieczenia!). Ftalany przechodzą do żywności, zmieniając ją w hormonalną. (...)
    www.poradnikzdrowie.pl/odchudzanie/diety/dieta-antyestrogenowa_36944.html
  • possessive 07.01.10, 21:38
    Mamy tutaj wklejać porady czy linki?
    --
    Bite your tongue, swear to keep
    Keep your mouth shut
    Make up something
    Make up something good...burn the witch
  • twojabogini 08.01.10, 12:47
    Z tym chmielem coś jest na rzeczy. W małżeństwach, gdzie mężczyzna
    staje się piwoszem często zanika seks, ogólnie piwosze z czasem
    zaczynają się zachowywać jak wykastrowane koty :)
    Kobiety rozwodzące się z piwoszami argumnetują, że nic im się nie
    chce, interesuje ich piwko i kanapa.
    Swoją drogą to może byc niezłe antidotum na zbyt wysokolibidowych
    męskich partnerów. Ogląda się za laseczkami? Nadmiernie flirtuje?
    Testosteronek rozrywa? No to ciach - chmielem po testosteronku :)
  • twojabogini 11.01.10, 16:14
    Magia roślin - Richard Lucas
    W tej książce jest o suplementacji diety i uzupełnianiu niedoborów
    charakterystycznych również w stanach obniżonego libido (osobno
    omówiono kobiety, osobno mężczyzn). Autor powołuje się na badania
    naukowe i kuracje rzeczywiscie zastosowane przez lekarzy - jak
    równiez na tradycje i wiedzą ludową.
    Dla mnie najciekawsze było opisanie "syndromu mężatki" - wczesniej w
    literaturze fachowej się z czymś takim nie zetknęłam, jak równiez w
    literaturze "para", w tym takiej własnie o ziółkach. Z syndromem
    takim za to spotykam się na codzień w praktyce, to dość częsta
    przypadłość kobiet, przy czym jednym z symptomów jest własnie spadek
    libido - bywa i do zera. A jednak ktoś inny też to zauważył, opisał,
    a nawet z powodzeniem leczył :)
  • twojabogini 12.01.10, 10:37
    Syndrom męzatki polega zupełnie na czym innym, niż znudzeniu
    monogamią. Mało tego - wyleczony - przywraca kobiecie radość zycia i
    współzycia - z mężem.
    Na syndrom ten wpadli naukowcy amerykańscy, którzy przebadali
    kobiety które: nie miały siły na seks z męzem i libido zerowe,
    twierdzily, że są przepracowane (obowiazki domowe, opieka nad
    dzieckiem) i ogólnie nie odczuwały radości, nie rozwijały się w
    zaden sposób. Stwierdzili, że wszystkie te baby łączą niedobory
    określonych składników.
    Z kolei lekarka zajmująca się problemami kobiet zainspirowana
    publikacją postanowiła nie wnikać w to, czy to niedobory powodują
    taki stan, czy też taki tryb życia wywołuje niedobory. Zajęła się
    suplementowaniem diety i osiagnęła dobre rezultaty. Przywróciła
    swoim pacjentkom radość życia.


  • urquhart 12.01.10, 12:15
    twojabogini napisała:

    > Syndrom męzatki polega zupełnie na czym innym, niż znudzeniu
    > monogamią.(...)
    > Z kolei lekarka zajmująca się problemami kobiet zainspirowana
    > publikacją postanowiła nie wnikać w to, czy to niedobory powodują
    > taki stan, czy też taki tryb życia wywołuje niedobory.

    Monogamia jest poniekąd nienaturalna dla naszego gatunku jak nienaturalne jest
    monotonne nie zrównoważone i nieurozmaicone w składniki zindustrializowane
    pożywienie :)

    Ale fakt faktem że nie ma się sensu spierać co jest przyczyna a co skutkiem,
    tylko skupić czy ten stan jest odwracalny i w jaki sposób nie licząc rozwodu :)
  • twojabogini 12.01.10, 14:32
    urquhart napisał:

    >Monogamia jest poniekąd nienaturalna dla naszego gatunku jak
    >nienaturalne jest monotonne nie zrównoważone i nieurozmaicone w
    >składniki zindustrializowane pożywienie :)

    Pozwolę się nie zgodzić. Zakładając uwarunkowania bilogiczne -
    mono/poli/andro gamia zależą u zwierząt w pzreważającej mierze od
    długości wychowania potomstwa i tego czy samica jest w stanie
    podołać zadaniu samodzielnie, czy też nie. Stałe związki
    (niekoniecznie monogamiczne)zakładane sa tam gdzie młode wymagaja
    szczególnej opieki. Tu biologiczna determinanta wskazywała by na
    monogamię lub seryjną poligamię. Od momentu uwolnienia kulturowego
    od tej zalezności - mozliwośc sprostaniu rodzicielstwu w pojedynkę -
    przestaje jednak mieć ona istotne znaczenie.
    W warunkach pierwotnych zaobserwowano kultury poligamiczne,
    monogamiczne i androgamiczne - co samo w sobie świadczy o tym, że
    brak jest determinanty biologicznej. Co ciekawe struktura małżeństw
    zawsze dążyła do tego, aby każda jednostka miała szansę na
    spłodzenie potomstwa. W społecznosciach wojowniczych, gdzie
    mężczyźni czesto ginęli - poligamia, w społecznościach o niskiej
    wiedzy medycznej, gdzie brakowało kobiet, a był nadmiar mężczyn -
    androgamia, tam gdzie równowaga jest zachowana - monogamia. W nawet
    najbardziej prymitywnych społecznosciach jednak seks był związany z
    małżeństwem, ewentualnie obrzędami rytualnymi. Swoboda seksualna
    pierwotnych społeczności to mit.
    tak czy siak analiza dziejów wskazuje na wolna wolę człowieka i to,
    ze sposób seksualnej realizacji człowieka jest kwestią wyboru - w
    braku determinantów biologicznych. To jest ta nasza osławiona wolna
    wola, różniąca nas od zwierzat.
  • urquhart 12.01.10, 14:59
    > urquhart napisał:

    > Pozwolę się nie zgodzić. Zakładając uwarunkowania bilogiczne -
    > mono/poli/andro gamia zależą u zwierząt w pzreważającej mierze od
    > długości wychowania potomstwa i tego czy samica jest w stanie
    > podołać zadaniu samodzielnie, czy też nie. Stałe związki
    > (niekoniecznie monogamiczne)zakładane sa tam gdzie młode wymagaja
    > szczególnej opieki.

    No i u ludzi stan biologicznego odurzenia hormonami zakochania trwa właśnie około 2 lat, tyle żeby spłodzić i odkarmić noworodka. Potem opiekę przejmowała grupa jako że człowiek jest przede wszystkim gatunkiem społecznym. Monogamia to uwarunkowania kulturowe nie biologiczne. Mozna mówić jedynie o seryjnej monogamii. U gatunków biologicznie monogamicznych występuje ścisła synchronizacja zmian hormonalnych podczas rodzicielstwa u samicy i samca (prolaktyna) a wydzielanie hormonu więzi oksytocyna i dopamina przy partnerze ma charakter stały a nie jedynie podczas zakochania. Poza tym podstawową różnica, charakterystyczna dla gatunków monogamicznych (tylko 5%) jest brak różnicy w budowie i masie samicy i samca, niewielka wielkość członka do rozmiarów ciała, i produkcja niewielkiej ilości nasienia.
    Są gatunki biologicznie monogamiczne, ale my ludzie nie mamy ich cech :)
  • twojabogini 12.01.10, 15:49
    > No i u ludzi stan biologicznego odurzenia hormonami zakochania
    >trwa właśnie około 2 lat, tyle żeby spłodzić i odkarmić noworodka.

    To efekt "nowoczesnych" badań. Hormony, które opisuja jako hormony
    zakochania to hormony zwiazane z układem nagrody - radocha, ze ma
    się nowe i fajne mięso. Z miłoscią nie ma to za wiele wspólnego.
    Znam staruszków szalejących za sobą.

    >Potem opiekę przejmowała grupa jako że człowiek jest przede
    >wszystkim gatunkiem społecznym.

    Nie spotkałam się z zadnym opisem społecznosci w którym opiekę nad
    małym dwuletnim dzieckiem przejmowałaby grupa. Podstawowa komorka
    sprawująca pieczę az do dorosłości była rodzina, ewentualnie
    dzieciak przechodził spod opieki kobiet pod opieke mężczyn, ale to
    raczej po 7 rok zycia. Pomijam ze usamodzielnienie potomka nie
    kończyło zwiazku - tylko płodzony był nowy potemek - w ramach tych
    samych małżeństw (mono lub poligamicznych).
    Co do gatunków monogamicznych - nie jestem znawca zwierzat, ale
    wiem, ze jeśli kotka ma program biologiczny aby w trakcie rui sprzyć
    się z jak najwiekszą iloscia samców - to raczej nei zacznie zyć w
    zwiazku monogamicznym z jednym kocurkiem. Ja jako kobieta moge
    postąpić zgodnie ze swoja wolą, tak więc determinanty biologiczne
    wogóle nie opisują seksualnosci ani istoty człowieka.

    Monogamia to uw
    > arunkowania kulturowe nie biologiczne. Mozna mówić jedynie o
    seryjnej monogamii
    > . U gatunków biologicznie monogamicznych występuje ścisła
    synchronizacja zmian
    > hormonalnych podczas rodzicielstwa u samicy i samca (prolaktyna) a
    wydzielanie
    > hormonu więzi oksytocyna i dopamina przy partnerze ma charakter
    stały a nie jed
    > ynie podczas zakochania. Poza tym podstawową różnica,
    charakterystyczna dla gat
    > unków monogamicznych (tylko 5%) jest brak różnicy w budowie i
    masie samicy i sa
    > mca, niewielka wielkość członka do rozmiarów ciała, i produkcja
    niewielkiej ilo
    > ści nasienia.
    > Są gatunki biologicznie monogamiczne, ale my ludzie nie mamy ich
    cech :)
  • urquhart 12.01.10, 16:23
    > To efekt "nowoczesnych" badań. Hormony, które opisuja jako hormony
    > zakochania to hormony zwiazane z układem nagrody - radocha, ze ma
    > się nowe i fajne mięso. Z miłoscią nie ma to za wiele wspólnego.
    > Znam staruszków szalejących za sobą.

    Miłość to stan właściwy tylko ludziom wiec pomińmy to w biologicznych
    porównaniach gatunkowych.
    W naszym gatunku mechanizm nagrody obecności partnera jest ograniczony czasowo,
    u gatunków zakwalifikowanych jako monogamiczne nieograniczony

    > Nie spotkałam się z zadnym opisem społecznosci w którym opiekę nad
    > małym dwuletnim dzieckiem przejmowałaby grupa.

    Uproszczenie. Nad matka i małym dzieckiem. Rodzina tak. Ale nie koniecznie z
    biologicznym ojcem dziecka. Podobnie jest choćby u szympansów. Samica wiąże się
    chwilowo z kolejnym samcem który zapewnia jej i jej poprzedniemu potomstwu
    opiekę i żywność. Jeżeli matka zginie, opiekę przejmuje grupa i inne samice, nie
    samotnie samiec jak wśród gatunków monogamicznych, gdzie inną parę nie obchodzi
    osierocone potomstwo innej pary.
  • urquhart 13.01.10, 19:53
    twojabogini napisała:
    > Nie spotkałam się z zadnym opisem społecznosci w którym opiekę nad
    > małym dwuletnim dzieckiem przejmowałaby grupa.

    Tak zwane "domy młodych" istnieją także w plemieniu Masajów, Nandi czy Bontoc
    Igorot.7 Wśród Dowayów żyjących w północnym Kamerunie Chłopiec, mający około 8
    lat, może spędzić noc z wybraną dziewczyną w jej chacie, jej matka kontroluje
    jednak w pewnym stopniu poczynania dzieci. Przedmałżeńska ciąża nie jest tu
    traktowana, podobnie jak wśród pozostałych, wymienionych plemion, jako coś
    negatywnego. Wręcz przeciwnie uznaje się ją za pozytywny dowód na płodność
    dziewczyny.8 Takie podejście jest czymś naturalnie uzasadnionym w kontekście
    społecznym, w którym dzieci uznaje się za własność całej wspólnoty, a nie tylko
    biologicznych rodziców, i wspólnie utrzymuje oraz wychowuje.
    8. N. Barley, Niewinny antropolog, Warszawa 1997, s. 83
  • eudajmonika 12.01.10, 13:19
    A czym różni się ten syndrom (housewife syndrome) od zespołu chronicznego
    zmęczenia (chronic fatigue syndrome), bo nie znalazłam listy różnic w literaturze?
    Patrząc wyłącznie na zalecaną suplementację (magnez+potas w diecie lub
    tabletkach), wydaje mi się, że syndrom żony to nowa cudowna nisza dla firm
    farmaceutycznych, których działy marketingu zwęszyły kolejne pole do popisu
    wśród skołowanych pań domu typu Lynette z "Desperate Housewives".

    - wciąż częściej uprawiam sport niż seks -
  • urquhart 12.01.10, 13:27
    eudajmonika napisała:
    > A czym różni się ten syndrom (housewife syndrome) od zespołu chronicznego
    > zmęczenia (chronic fatigue syndrome), bo nie znalazłam listy różnic w literatur
    > ze?

    He, he, po rozwodzie przechodzi mimo że obowiązków wtedy zwykle przybywa :)
  • eudajmonika 12.01.10, 13:34
    No, toś zarzucił, doktorku ;-)
    Jeszcze jakieś fajne recepty?

    - wciąż częściej uprawiam sport niż seks -
  • twojabogini 12.01.10, 14:21
    Co do całej palety "nowych" chorób i syndromów - syndrom
    chronicznego zmęczenia jest tak samo kretyńską "jednostką chorobową"
    jak "nadpobudliwość" u dzieci. W taki sposób potraktowany syndrom
    męzatki to równie piramidalna bzdura. Co nie znaczy, ze problemy te
    nie występują - tyle że to symptomy a nie choroby.
    Co do suplementacji znudzonych żon - kwas L-aminobursztynowy i
    jeszcze jeden skladnik - nie pomnę (chwilowo utraciłam dostęp do
    swojej biblioteki - dla ciekawych - opis jest w Magii Roślin). Temat
    zainteresował mnie o tyle, że poprawę przynosiła sama suplementacja
    diety. jest możliwośc suplementacji bez tabsów - poprzez dietę.
  • eudajmonika 11.01.10, 16:23
    SELER podnosi męskie libido.
    Polecam:
    sok selerowo-jabłkowy, pure z ziemniaków i selera (2:1), smażony seler
    panierowany jak schabowe, surówkę z selerów i włoskich orzechów.

    - wciąż częściej uprawiam sport niż seks -
  • urquhart 11.01.10, 17:22
    Wszędzie czytałem że seler działa na libido o ile jest surowy. Bo androsteron rozkłada się błyskawicznie pod wpływem obróbki termicznej. Na surowo zaś wiekszośc osób nie przepada za tym smakiem...

    Seler
    Przez długie lata, ludzie uważali, że seler jako afrodyzjak to tylko mit. Dziś wiemy, że zawiera on androsteron – hormon naturalnie produkowany przez mężczyzn, który ma wpływ na pobudzenie seksualne kobiet. Czy hormon odkryty w selerze, naprawdę oddziałuje na nasze ciało, nie jest niestety zupełnie jasne. Ale cóż, to warzywo go posiada i to jest jego plus, dalsze badania będą przeprowadzane w tej sprawie.
    zdrowy.tarnow.pl/teskne-wspomnienie-afrodyty-ewa-halun-ziewacz/
  • kag73 11.01.10, 19:48
    Podobno dobrze na potencje wplywaja tez ryby, owoce morza, jajaka(pewnie
    ze wzgledu na duza zawartosc bialka).
    W Egipcie mowia, ze sok z trzciny cukrowej.
  • possessive 12.01.10, 10:42
    Coś nie chce mi się wierzyć, że ludzie wyrzekną się słodyczy i piwa
    ze względu na udany seks. Pomarudzą i dalej to samo..

    --
    Bite your tongue, swear to keep
    Keep your mouth shut
    Make up something
    Make up something good...burn the witch
  • kag73 12.01.10, 11:15
    Moze nie wyrzekna, ale o sporo ogranicza! W koncu i dla zdrowia to tez nie
    najlepsze, a zatem przyjemne z pozytecznym:))
  • urquhart 12.01.10, 12:31
    possessive napisała:

    > Coś nie chce mi się wierzyć, że ludzie wyrzekną się słodyczy i piwa
    > ze względu na udany seks. Pomarudzą i dalej to samo..

    Wiedzieć to jedno. Zrobić użytek z tej wiedzy to już inna sprawa.
    Niektórym pomaga faktycznie głownie pomarudzenie...
    Ja tam dawno zamieniłem piwo na czerwone wino (antyoksydanty), a nafaszerowany estrogenami kurczaki na wołowinę i krwiste befsztyki :)
    Jeżeli słodkości to postacią dobrej czekolady przynajmniej (powyżej 50%).
  • eudajmonika 12.01.10, 13:26
    Ja tam dawno zamieniłem piwo na czerwone wino (antyoksydanty), a nafaszerowany estrogenami kurczaki na wołowinę i krwiste befsztyki :)
    Jeżeli słodkości to postacią dobrej czekolady przynajmniej (powyżej 50%).
    --
    Czyli dieta wyższych sfer ;-), zapomniałeś wspomnieć o ostrygach i homarach, a przecież jesteśmy w środku sezonu na skorupiaki - cynk korzystnie wpływa na potencję, a przy tym połykanie ostrygi nie tylko nasuwa skojarzenia, ale wręcz nakłania do loda z grande finale w przełyku.
    I tak powoli dochodzimy do wniosku, że to gruba kasa warunkuje dobrą relację w długoletnich związkach - temat na nowy wątek, proszę tylko pamiętać o efektowny olinkowaniou ;-).

    --
    - wciąż częściej uprawiam sport niż seks -
  • urquhart 12.01.10, 14:13
    eudajmonika napisała:
    > Czyli dieta wyższych sfer ;-), zapomniałeś wspomnieć o ostrygach i homarach, a
    > przecież jesteśmy w środku sezonu na skorupiaki.

    Rozumiem że celowo pominęłaś znacznie tańsze małże i przegrzebki jak doskonałe
    źródło cynku :)
  • possessive 14.01.10, 11:33
    urquhart napisał:


    > Ja tam dawno zamieniłem piwo na czerwone wino (antyoksydanty), a
    nafaszerowany
    > estrogenami kurczaki na wołowinę i krwiste befsztyki :)
    > Jeżeli słodkości to postacią dobrej czekolady przynajmniej
    (powyżej 50%).

    No i popieram cię jak najbardziej. Z jednym wyjątkiem, nie mogę jeść
    mięsa nawet gdyby było afrodyzjakiem, po prostu nie jestem w stanie.
    A co do zdrowego jedzenia ogólnie unikam słodyczy, żywności
    przetworzonej, kupionej w supermarkecie, produktów garmażeryjnych i
    fast food. Może na libido wpływu nie widzę (choć nie narzekam) ale
    nie miałam nigdy problemów z sylwetką ani cellulitem, w ciąży
    przytyłam tylko 7 kilo, lekarze się pytali gdzie mam tą ciążę, czy
    nie w plecaku:). Dziecko też zdrowe jak rydz. Nawyki żywieniowe są
    ważne, niestety zmienić je radykalnie jest ciężko i widzę po
    ludziach, że niewielu to robi. Po prostu moda na to się
    skończyła.:). Być może część problemów ze zmęczeniem i seksem też by
    odpadła? Nie wiem:). Punkt dla ciebie za ten wątek:)

    --
    Bite your tongue, swear to keep
    Keep your mouth shut
    Make up something
    Make up something good...burn the witch
  • lena.2010 16.01.10, 15:28
    Naturalne afrodyzjaki takie jak owoce morza czy seler naciowy
    niestety nie kazdemu smakuja, polecam Sexual Sensation. Dzięki
    unikalnemu składowi Sexual Sensation rozpala i stymuluje pożądanie.
    Już kilka kropel wzmocni Wasze fantazje seksualne i pobudzi do
    działania. Sexual Sensation wyzwoli w Was dzikie instynkty - Nie
    będziecie chcieli się od siebie oderwać! Przeczytaj opinie tych
    którzy tego sprobowali 
    www.intymnosc.pl/aff/8505/product_info.php?cPath=64&products_id=606

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.